viri-palestyna
09.04.03, 22:40
PACYFIŚCI TO PODNIECENI KRETYNI
Nie można liczyć na Francuzów, Niemców czy Rosjan! Wojna z Irakiem jest
konieczna! Można być przyzwoitym człowiekiem w czasach wojny! - MAREK
EDELMAN, ostatni żyjący przywódca powstania w warszawskim getcie, znakomity
lekarz kardiolog, krzyczy na PIOTRA NAJSZTUBA
Czy ta wojna powinna nas obchodzić? Jest tak daleko od nas...
- Słońce jest jeszcze dalej, a interesuje nas, czy świeci, czy nie. Każda
wojna powinna nas interesować, bo każda jest zagrożeniem.
To dobrze, że bierzemy w niej udział?
- Bardzo dobrze. To jest wojna, która ma ręce i nogi, w której wiadomo, o co
chodzi, że w niej nie chodzi o to, żeby ktoś miał jeszcze jeden kawałek pola
naftowego.
Jest Pan pewien, że nie o to chodzi?
- Pewnym to nie można być niczego, ale według mnie tak jest. To pierwsza taka
wojna, w której wojsko nie bije się o terytorium, o naftę, tylko bije się o
człowieka. Prezydent USA Jimmy Carter wprowadził pojęcie praw człowieka do
polityki międzynarodowej, Clinton zrealizował to w Jugosławii, w Timorze
Wschodnim, a w Rwandzie częściowo. To jest następny etap. Jeśli terror grozi
całemu światu, to trzeba go zwalczyć w zarodku, u źródła, albo zniszczyć
tych, którzy go wspomagają. Inaczej będzie się bardzo łatwo rozprzestrzeniał.
Nie obserwował Pan z nadzieją prac międzynarodowej komisji, która próbowała
rozbroić Irak pokojowo?
- Czy pan widział, żeby jakikolwiek dyktator pokojowo ustąpił i oddał
władzę?! Ja nie!
Z wojny w Iraku wyłania się nowy światowy ład, w którym decyduje Ameryka. To
dobrze?
- To, co pan mówi, to jest demagogia! I tę demagogię to ja znam od dawna. Tę
demagogię w roku 1938 chcieli narzucić światu Chamberlain i Daladier, którzy
chwalili Hitlera, mówili, że załatwili z nim pokój na sto lat, a za dwa lata
bombardowany był Londyn, a za półtora roku Francja przestała istnieć.
Czy raczej takie porównania nie są demagogią?
- Oczywiście, że nie są! Wszyscy dyktatorzy od zarania świata mają ten sam
charakter. Żeby istnieć, muszą mieć zawsze wroga, żeby się utrzymać, muszą go
zniszczyć, a przy okazji zniszczyć swój naród. To są ludzie, którzy nie mają
szacunku dla życia ludzkiego. Im jest wszystko jedno, ilu ludzi zginie.
Stalin, żeby się utrzymać przy władzy, zamordował sto milionów ludzi, Hitler
w Europie 50 milionów ludzi!
Ale to się działo w innym społeczeństwie. W dzisiejszym świecie to byłoby
chyba niemożliwe.
- Krwawy dyktator w każdym świecie jest możliwy. Zmieniają się tylko techniki
zabijania! Zresztą Hitler też stosował różne techniki zabijania: jednych w
komorach gazowych, innych rozstrzeliwał, a w czwartek rzucał bomby. I w
każdych czasach trzeba przeciwstawić dyktatorowi siłę. Dlaczego pan nie
spróbował Miloszevicia przekonać, żeby oddał władzę? Niech pan nie mówi
takich rzeczy, jakby był dzieckiem z przedszkola!
Chodzi mi o to...
- A mnie chodzi o to, że tak jak pan mówią wszyscy niedorozwinięci ludzie,
którzy nie wiedzą, co to jest terror, co to jest dyktatura, którzy nic w
życiu nie widzieli! Chcą, żeby im było wygodnie! Mówią: "Ja dbam o życie
ludzkie". Z tym, że jak spadły samoloty na Nowy Jork, to siedzieli
bezpiecznie w domu.
Z tego, co wiem, Amerykanie nie szukają w Iraku Osamy ben Ladena...
- Ale wiedzą o jego kontaktach z Saddamem i nie chcą czekać, aż ten sprzeda
lub odda al Kaidzie broń chemiczną lub biologiczną.
Przeciwnicy wojny mówią też: "Ta wojna jest niebezpieczna, bo dzieje się w
bardzo zapalnym regionie i za chwilę może się przerodzić w wiele wojen". Czy
ta groźba nie powinna nas powstrzymać?
- Każda wojna jest ryzykiem. Ale z tą może się stać akurat odwrotnie.
Irak otoczony jest przez coraz bardziej sprzyjające mu państwa, czy ta wojna
nie doprowadzi do wielkiego konfliktu w regionie? Żydzi nie mogą się uporać
ze swoim konfliktem z Palestyńczykami od wielu lat.
- Niech pan nie mówi takich rzeczy, Żydzi nie mogą się uporać z arabskimi
dyktaturami, które są dookoła. Palestyńczycy to jest mała grupa biednych
ludzi, utrzymują tę wojnę wielcy bogacze - Irak, Arabia Saudyjska. Żadna
wojna bez pieniędzy nie może istnieć. Saddam przecież płaci palestyńskim
samobójcom. Niech pan zauważy, że od wybuchu wojny nie było w Izraelu takiego
zamachu.
Jednak ostatnio Saddam Husajn był zamknięty w Iraku jak w potrzasku.
- O tym, że to nie był skuteczny potrzask, świadczy choćby to, że tysiące
Amerykanów piszą na swoich transparentach: "Bush - nie zabijaj" i stają po
stronie tego bandyty Saddama, że setki tysięcy Europejczyków wychodzą na
ulice, krzycząc, że zabito jedno dziecko. Gdzie oni byli, kiedy on zagazował
pięć tysięcy Kurdów? Siedzieli w domu. Dlaczego go bronią? Zbyt wielu ludzi
lubi tyranów.
Oni nie manifestują poparcia dla tyrana.
- Niech pan nie mówi takich rzeczy! Jeżeli się dzisiaj idzie w pokojowej
demonstracji, to się jest za Saddamem czy przeciw niemu? Dzisiaj pokój go
ocali!
Nie można być przeciw wojnie, a nie za Saddamem Husajnem?
- Protestować trzeba było, jak zabijał swoich ludzi, Kurdów, szyitów.
Też protestowali.
- Co pan opowiada?! Ja nie widziałem tego prokurdyjskiego ruchu na świecie.
Niech ci, którzy protestują, wrócą do domu i siądą przed telewizorem.
Zobaczą, jak setki osób w Bagdadzie mówią: "Śmierć, zabijemy was", i dostają
pięć tysięcy dolarów za zabitego, a siedem tysięcy za jeńca! To jest
ogłupiałe społeczeństwo, tak samo jak Niemcy byli ogłupiali w czasie II wojny
światowej.
Można ludzi zmieniać na siłę?
- Jak to? A można siebie skazywać na zagładę? A to nas czeka, jeśli go nie
wykurzymy. On mówi, że wprowadzi swoje porządki wszędzie. Hitler mówił to
samo i wszyscy się śmieli, a co się potem okazało? I nie mówcie mi, że to
jest inny człowiek! To jest ta sama mentalność mordercy.
Jednak opinia publiczna nie zawsze jest taka zdecydowana jak Pan. Pokazywanie
ofiar tej wojny budzi protesty.
- Niech pan mi nie mówi o ofiarach, bo na wojnie ofiary muszą być.
Odzwyczailiśmy się od tego.
- Ja nie widziałem wojny bez ofiar. Pan w ogóle nie widział wojny. No to jak
pan sobie wyobraża, że wojna to jest spacer po Marszałkowskiej? - to nie mamy
o czym rozmawiać! Więc proszę nie mówić o ofiarach, one oczywiście są, a że
minimalne, to to wskazuje, że ta wojna będzie dłużej trwała. Zajęcie terenu
tak wielkiego jak Irak musi powodować ofiary. Żeby upadł ten reżim, musi być
pokonana także ludność, bo przy Saddamie trzyma ją strach przed nim. Tak samo
było z Niemcami. Niemcy wysyłali 14-letnich chłopców na front i oni wysyłają
10-letnich.
Udział dzieci w wojnie nie jest argumentem. W powstaniu warszawskim też
walczyły dzieci.
- Ale nikt ich do tego nie zmuszał propagandą, strachem ani siłą.
Uważa Pan, że media robią złą robotę, pokazując nam te ofiary?
- Nie, choć podnieca to tych kretynów, którzy mówią, że są pacyfistami. Oni
by chyba chcieli, żeby jeszcze jeden samolot spadł na Reichstag, a drugi na
siedzibę prezydenta we Francji. Wtedy może by się ruszyli. Mieli szczęście,
że one spadły na Amerykę.
Pańskim zdaniem pacyfizm we współczesnym świecie ma sens?
- Wojna nie jest dobrą rzeczą, ale jak nie ma wyjścia, to trzeba się bić,
żeby uratować ludzkość.
Tylko kiedy wiedzieć, że już nie ma wyjścia?
- Zawsze wtedy, kiedy rośnie potęga dyktatorska, faszystowska, nieludzka.
Trzeba ją w zarodku niszczyć. Im wcześniej, tym lepiej. Nie ma "kiedy"!
Chcielibyście wtedy, kiedy on będzie już miał bombą atomową?
Zaraz usłyszę: "To dlaczego nikt nie zabiera się teraz do Korei Północnej?".
Najlepiej siedem frontów otworzyć jednocześnie i wszystkie przegrać, wtedy
byście byli zadowoleni?!
Kiedy Pan mówi do mnie "byście", to kogo Pan ma na myśli?
- Pana też, między innymi.
Ale ci "oni" to kto?
- To są ci, którzy wychodzą na ulice. Pan chodzi w Warszawie na te
demonstracje?
Nie.
- A wygląda pan, jakby chodził.
Nie mam natury demonstranta.
- A, tylko dlatego... wygodniej siedzieć w domu.
Ja tą wojną