Dodaj do ulubionych

Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone

IP: 213.8.138.* 01.05.03, 23:31
doskonale...choc malo optymistyczne.
Obserwuj wątek
    • Gość: pacyfista Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.209.186.195.dial.bluewin.ch 01.05.03, 23:39
      Pan Lubowski nalezy sie amerykanskiego establishmentu i trudno
      sie dziwic ze glosi takie a nie inne poglady..Inaczej, w ramach
      amerykanskiej demokracji, moglby sie znalezc i to natychmiast
      na bruku.. W odroznieniu od artykulu p. Tabako nie ma tu zbyt
      wielu faktow-nazwisk a tylko ogolniki.W ostatnich kilku
      miesiacach administracja Busha Jr urzadzila amerykanskiej i
      swiatowej publicznosci prawdziwy festiwal piesni i tanca,
      zastepujac nim rzeczowa debate. Skompromitowala sie w ONZ i w
      ostatniej zdezerterowala z postawienia sprawy wojny w Radzie
      Bezpieczenstwa, gdy wiekszosc czlonkow nie chciala ulec ich
      oficjalnym i zakulisowym naciskom. Myli sie p. Lubowski a nie
      p. Tabaka piszac iz nikt w USA nikomu nie knebluje ust..Stan
      mediow /TV i prasa/ i brak jakichkolwiek debat/dyskusji
      ludzi/politykow o odmiennych pogladach, czego byli swiadkiem w
      ostatnich miesiacach pozwala na najgorsze skojarzenia i
      porownania z propaganda komunistyczna czy faszystkowska.. Jest
      to wynik z jednej strony koncentrancji prasy i mass-mediow
      (patrz Murdoch), ktorej wlasciele narzucaja styl pro-Bushowski
      a z drugiej strony autocenzura dziennikarzy bojacych sie ze
      straca prace.. Patrzac np w CNN na niektore przemowienia Busha
      w okresie ostatniej jesieni i zimy , przerywane regularnie
      glosami poparcia/zachwytu ze strony masy sluchaczy - mialem
      jednoznaczne skojarzenia z faszystowskimi Niemcami z okresu
      dojscia Hitlera do wladzy. Bush Jr jest w swojej paranoi
      przywodca groznym, bo wprowadzil niedopuszcalne metody buszyzmu
      i lamania prawa miedzynarodowego, lamie podstawowe prawa
      czlowieka (patrz "oboz koncentracyjny" w bazie Guantanamo) .
      Takich negatywnych przykladow jest wiele. Stad jest postrzegany
      w Swiecie (np.Europie Zachodniej) jako najgorszy prezydent USA
      ostatnich kilkudziesieciu lat i w sondazach w wiekszosci krajow
      np. 90 % spoleczenstwa w roznych krajach (poza USA) ma o nim
      negatywny poglad. patrz tez: www.panstwozla.pl
      • stefan41 Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 02:31
        Bidne dziecko... .

        Stefan
      • Gość: realista Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.ipt.aol.com 02.05.03, 16:05
        Biednys i pardone durny pacyfisto. Chyba,ze mlode z ciebie
        pachole, wtedy mozna tylko zalowac,ze masz taki mul w glowce.
        • Gość: Prezes Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.ces.clemson.edu 02.05.03, 19:13
          Gość portalu: realista napisał(a):

          > Biednys i pardone durny pacyfisto. Chyba,ze mlode z
          ciebie
          > pachole, wtedy mozna tylko zalowac,ze masz taki mul w
          glowce.

          ty pierdolona amerykanska kurwo.
          Idz calowac w dupe swojego ukochanego bu$ha,
          oby go szlag trafil jak najszybciej i ciebie kurwo tez.

      • Gość: bolek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.sympatico.ca 04.05.03, 05:16
        Gość portalu: pacyfista napisał(a):

        > Pan Lubowski nalezy sie amerykanskiego establishmentu i trudno
        > sie dziwic ze glosi takie a nie inne poglady..Inaczej, w ramach
        > amerykanskiej demokracji, moglby sie znalezc i to natychmiast
        > na bruku.. W odroznieniu od artykulu p. Tabako nie ma tu zbyt
        > wielu faktow-nazwisk a tylko ogolniki.W ostatnich kilku
        > miesiacach administracja Busha Jr urzadzila amerykanskiej i
        > swiatowej publicznosci prawdziwy festiwal piesni i tanca,
        > zastepujac nim rzeczowa debate. Skompromitowala sie w ONZ i w
        Pacyfista! Ty jestes niereformowalny. Jestes w swojej glupocie lepszy od Lepra!
        > ostatniej zdezerterowala z postawienia sprawy wojny w Radzie
        > Bezpieczenstwa, gdy wiekszosc czlonkow nie chciala ulec ich
        > oficjalnym i zakulisowym naciskom. Myli sie p. Lubowski a nie
        > p. Tabaka piszac iz nikt w USA nikomu nie knebluje ust..Stan
        > mediow /TV i prasa/ i brak jakichkolwiek debat/dyskusji
        > ludzi/politykow o odmiennych pogladach, czego byli swiadkiem w
        > ostatnich miesiacach pozwala na najgorsze skojarzenia i
        > porownania z propaganda komunistyczna czy faszystkowska.. Jest
        > to wynik z jednej strony koncentrancji prasy i mass-mediow
        > (patrz Murdoch), ktorej wlasciele narzucaja styl pro-Bushowski
        > a z drugiej strony autocenzura dziennikarzy bojacych sie ze
        > straca prace.. Patrzac np w CNN na niektore przemowienia Busha
        > w okresie ostatniej jesieni i zimy , przerywane regularnie
        > glosami poparcia/zachwytu ze strony masy sluchaczy - mialem
        > jednoznaczne skojarzenia z faszystowskimi Niemcami z okresu
        > dojscia Hitlera do wladzy. Bush Jr jest w swojej paranoi
        > przywodca groznym, bo wprowadzil niedopuszcalne metody buszyzmu
        > i lamania prawa miedzynarodowego, lamie podstawowe prawa
        > czlowieka (patrz "oboz koncentracyjny" w bazie Guantanamo) .
        > Takich negatywnych przykladow jest wiele. Stad jest postrzegany
        > w Swiecie (np.Europie Zachodniej) jako najgorszy prezydent USA
        > ostatnich kilkudziesieciu lat i w sondazach w wiekszosci krajow
        > np. 90 % spoleczenstwa w roznych krajach (poza USA) ma o nim
        > negatywny poglad. patrz tez: www.panstwozla.pl
    • Gość: Kacper Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.quickclic.net 02.05.03, 07:34
      Stefanie 41 - Jezeli nie stac cie na wygloszenie swojej opini (
      ktorej pewnie nie maz - w "Rambo" nic nie mowia) to nie
      zabieraj czasu innym. Wiesz o tym ze jestes brainless american
      chiled (mam nadzieje ze wiesz idioto co to znaczy)
      • net4 Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 07:52
        Panie Andrzeju pogratulowac nalezy dwukrotnie;
        raz za swietny artykul odwieciedlajacy amerkanska rzeczywistosc;

        oraz poraz drugi za to ze ma Pan cierpliwosc polemizowac z moralnymi
        zboczencami.

        Czekam na wiecej.
        • Gość: z campusu Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.ipt.aol.com 02.05.03, 16:11
          Drogi Panie Andrzeju, dzieki za doskonaly artykul, plus
          cierpliwosc z jaka usiluje pan polemizowac z panem Tabako.
          Ja bym napisal krotko, KRETYN!
      • Gość: MACIEJ BUSH MA 76% POPARCIE W SPOLECZENSTWIE USA IP: *.ny325.east.verizon.net 02.05.03, 07:55
        Jest tez tutaj 24% sierot po komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy nie
        nadazaja za wiekszoscia w Ameryce.
        Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na Busha-JESTESCIE W
        MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY.
        • Gość: pac do macieja W Swiecie Bush ma 90% opinii negatywnych IP: *.54.203.62.dial.bluewin.ch 02.05.03, 08:31
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Jest tez tutaj 24% sierot po komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy
          nie
          > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce.
          > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na Busha-JESTESCIE W
          > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY.

          A ze otumaniona przez mass-media amerykanska publicznosc mysli inaczej ? - tym
          gorzej dla USA i dla swiata...
          • Gość: MACIEJ Re: W Swiecie Bush ma 90% opinii negatywnych IP: *.ny325.east.verizon.net 02.05.03, 08:50
            Gość portalu: pac do macieja napisał(a):

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > Jest tez tutaj 24% sierot po komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy
            > nie
            > > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce.
            > > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na Busha-JESTESCIE W
            > > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY.
            >
            > A ze otumaniona przez mass-media amerykanska publicznosc mysli inaczej ? -
            tym
            > gorzej dla USA i dla swiata...

            To dlaczego nie jedziesz do tego glupiego i biednego swiata,tylko z Hameryki
            nadajesz??????????
            Poza tym,jesli ciebie sie da otumanic,to nie znaczy ze wiekszosc Amerykanow tez.
          • Gość: antykomuch Re: W Swiecie Bush ma 90% opinii negatywnych IP: *.ipt.aol.com 02.05.03, 16:18
            Gość portalu: pac do macieja napisał(a):

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > Jest tez tutaj 24% sierot po komunizmie,niedorozwinietych
            umyslowo,ktorzy
            > nie
            > > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce.
            > > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na Busha-
            JESTESCIE W
            > > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY.
            >
            > A ze otumaniona przez mass-media amerykanska publicznosc
            mysli inaczej ? - tym
            > gorzej dla USA i dla swiata...
            Otumaniony to jestes ty, a nie amerykanska publicznosc. Gdyby
            byli takimi tumanami za jakich ich jak widac uwazasz,to by ten
            kraj nie byl takim jakim jest, nie chcieliby tu jechac stale
            najzdolniejsi ludzie z calego swiata. Wez rusz mozgiem!
          • Gość: felusiak Re: W Swiecie Bush ma 90% opinii negatywnych IP: *.nyc.rr.com 02.05.03, 16:58
            W swiecie Libia stoi na strazy praw czlowieka, Kuba zostala przyjeta w poczet
            czlonkow tejze komisji, a ociekajacy krwia Mugabe otrzymal stojaca owacje
            od tych 90%, ktore maja negatywny sad o Bushu.

            Bardzo dawno temu, w 1982 roku, moj znajomy rumun powiedzial mie, ze polski
            stan wojenny to pestka w porownaniu z rumunskim stanem normalnym.
        • Gość: Prezes Re: BUSH MA 76% POPARCIE W SPOLECZENSTWIE USA IP: *.ces.clemson.edu 02.05.03, 19:16
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Jest tez tutaj 24% sierot po
          komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy nie
          > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce.
          > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na
          Busha-JESTESCIE W
          > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY.

          pocaluj mnie w dupe ty amerykanski kutasie.
          Obys zdechl w mewczarniach.

          FUCK BUSH !!!!!
          FUCK USA !!!!!
          • Gość: Jan K. lewackie "mewczarnie" na uniwersytecie w Clemson IP: *.asm.bellsouth.net 07.05.03, 01:42
            Pamiętając wcześniejsze wypowiedzi tego antyamerykańskiego lewaka z
            Uniwersytetu Clemson w Południowej Karolinie i nie sposób nie zaśpiewać:

            "A do szaleństwa już jeden krok, tylko jeden, jedyny..."

            Moze przynieść kaftanik?

            Jan K.

            Gość portalu: Prezes napisał(a):

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > Jest tez tutaj 24% sierot po
            > komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy nie
            > > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce.
            > > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na
            > Busha-JESTESCIE W
            > > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY.
            >
            > pocaluj mnie w dupe ty amerykanski kutasie.
            > Obys zdechl w mewczarniach.
            >
            > FUCK BUSH !!!!!
            > FUCK USA !!!!!
      • Gość: martinsoko Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.lrp.de 02.05.03, 12:57
        Gość portalu: Kacper napisał(a):

        > Stefanie 41 - Jezeli nie stac cie na wygloszenie swojej opini (
        > ktorej pewnie nie maz - w "Rambo" nic nie mowia) to nie
        > zabieraj czasu innym. Wiesz o tym ze jestes brainless american
        > chiled (mam nadzieje ze wiesz idioto co to znaczy)

        A i ja (idioto!) nie wiem, co to jest: "chiled"? Brzmi to smacznie. Czekam na wyjasnienia Kacpera-inteligenta.
        Martin
    • Gość: felusiak Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.nyc.rr.com 02.05.03, 16:53
      Artykul w duzej mierze oddaje obraz Ameryki.
      Pacyfiscie, ktory musi byc debilem powiem, ze jesli Lubowski nalezy do
      estabishmentu to wraz z nim nalezy do niego 100 milionow amerykanow.
      Byloby lepiej aby pacyfista pisal o Szwajcarii, gdyz o USA wie tyle co
      pieniek scietego drzewa w lesie kartuskim.
      Zastanowienia godne jest rowniez jego sad, ze CNN jest stronnicze i jako
      antidotum wskazuje nam na panstwozla.pl. Czy to nie jest tak jakby Hitler
      wykazywal slabosci Kapitalu Marksa i zalecal czytanie "Mein kampf"?

      Zdradze wamszwajcarska tajemnice. To najsmutniejszy kraj swiata. Oni wogole
      nie maja poczucia humoru.
      • zarty_zartami Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 17:00
        Gość portalu: felusiak napisał(a):

        > Pacyfiscie, ktory musi byc debilem powiem, ze jesli Lubowski nalezy do
        > estabishmentu to wraz z nim nalezy do niego 100 milionow amerykanow.
        ------------------
        o w morde! to tam fajnie w tej Ameryce 100 milonowy establiszment, no ale kto
        na was pracuje, chopaki?

        > Zdradze wamszwajcarska tajemnice. To najsmutniejszy kraj swiata. Oni wogole
        > nie maja poczucia humoru.
        ------------------------
        prawda, za to ty masz, jak wskazuje powyzszy cytat.
    • Gość: x 'Debata' w Ameryce IP: *.spa.umn.edu 02.05.03, 17:47
      Zadziwia mnie agresja z jaka piewcy ameryki traktuja wszystkich
      sceptykow -wyzywaja ich od 'pacoli', 'lewakow' , debili,
      kretynow, gnojkow itd.

      Tak wlasnie wyglada 'debata' o ktorej pisze pan Lubowski.

      Czy nie w waszym interesie jest zeby ameryka nie byla
      faszystowskim krajem? W waszym. Nie zgadzacie sie ze idzie w
      kierunku faszyzmu? W porzadku - podajcie swoje argumenty,
      najlepiej kulturalnie. A serwujecie tylko nienawisc i wyzwiska.

      Skoro nie jeden, ale wiekszosc 'pro-republikanow' (bo nie
      nazwalbym ich proamerykanami) stosuje agresje to wniosek jest
      tylko jeden:

      nie maja argumentow

      oni wierza.

      Dlatego sprzeciw ich rozjusza jak Inkwizycje: nie rozumieja go
      wiec chca go usunac sila.

      To niestety potwierdza teze o faszyzacji Ameryki: nienawisc
      zawlanela juz umyslami wielu ludzi, nie ma debaty, sa wrzaski.

      Zastanowcie sie nad soba na chlodno...
    • Gość: echo Dziennikarze - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.sympatico.ca 02.05.03, 19:05
      >Pierwszą ofiarą wojny jest prawda - mawiał senator Hiram Johnson, zajadły
      >izolacjonista, przeciwnik udziału Ameryki w I wojnie światowej, a potem
      >traktatu wersalskiego. W latach 20. i 30. Johnson, świadom zagrożeń ze strony
      >Hitlera i Mussoliniego, ostrzegał, że "zwalczając dyktatora w Europie,
      >stworzymy własnego". Stał w opozycji wobec wszystkich prezydentów. Jako jedyny
      >członek komisji spraw zagranicznych Senatu USA był przeciwny utworzeniu ONZ.
      >W rzeczywistości ofiarą wojny jest nie tyle prawda, ile jej obraz. Obraz
      >Stanów Zjednoczonych przedstawiony w artykule Tomasza Tabako jest ponury - i
      >głęboko wykoślawiony. Jego autor i ja jesteśmy "przybłędami" z tej samej
      >Warszawy, wylądowaliśmy w tej samej Ameryce - ale postrzegamy ją bardzo różnie.

      Zupełnie się zgadzam z tym fragmentem.
      Nigdy dotąd nie zginęło tylu dziennikarzy podczas wojny.
      Biorąc pod uwagę proporcje żołnierzy zabitych do tych, którzy brali udział w
      tej wojnie oraz proporcje zabitych dziennikarzy do tych, którzy prowadzili
      korespondencje w Iraku, te różnice są zastraszające.
      Narzuca się zatem zasadnicze pytanie: kto walczył i czym walczono w tej wojnie?
      Dziennikarze i informacja nad która Pentagon miał kontrole w Iraku – tych
      którzy maja wątpliwości odsyłam do zabitych dziennikarzy Al Jazeera.


      >Pana Tabako dręczą krążące nad Ameryką upiory - "duch Rosji", widmo "Wielkiego
      >Brata". Niepokoi Go "państwo, które szuka wojen", "społeczeństwo, które coraz
      >bardziej się zamyka", umysłowy paraliż mas, które wódz naczelny wzywa, by w
      >akcie patriotyzmu pognały do supermarketów. Za rogiem zaś czają się brunatne
      >koszule, zewsząd wyziera "gęba fanatyka", a ostatnią deską ratunku jest
      >garstka dysydentów ostrzegających przed kulturowym "leninizmem-orwellizmem"
      >Gdyby tak było, Panie Tomaszu, to rzeczywiście pora zbierać manatki i wiać,
      >gdzie pieprz rośnie. Jednak zanim się naradzimy, dokąd uciekać, porozmawiajmy
      >spokojnie, bez histerii. Ameryka ma wystarczająco dużo prawdziwych grzechów,
      >by przypisywać jej grzechy urojone.


      Biorąc pod uwagę to, co wcześniej wspomniałem oraz to, co Tomek pisał o
      propagandzie i środkach masowego przekazu w USA wynika jak ważnym i decydującym
      czynnikiem jest informacja w obecnych czasach.
      Zamachy terrorystyczne 9/11 oraz lek przed podobnymi zamachami powiązane z
      odpowiednio preparowana propaganda Pentagonu, z punktu psychologicznego,
      potrafi zniewolić ludzki umyśl.
      W sytuacjach zagrażających życiu wzrasta popyt na autorytet i temu podobne
      instytucje, które dają poczucie bezpieczeństwa ludziom zagrożonym. Stad jest
      rzeczą zrozumiałą, ze obecny prezydent USA ma nie tylko duże poparcie ludności,
      która się czuje zagrożona (zniewolona) lecz ma on również ogromny wpływ na ich
      opinie i decyzje co tłumaczy np. Tomka „keep shopping” I to nie jest śmieszne.


      >Spróbujmy nie poddać się pokusie sprowadzania konfliktu w Iraku do prostej
      >formułki, że oto prymitywny prawicowy prezydent, zakładnik żydowskich
      >jastrzębi i elit korporacyjnych, w pogoni za iracką ropą wdał się w militarne
      >awanturnictwo. To, że tę formułkę przerabia się pod różnymi szerokościami
      >geograficznymi, nie czyni jej bynajmniej prawdziwą.

      A dlaczego nie?
      Dlaczego Andrzej powiązał prymitywnego prezydenta z żydowskimi jastrzębiami,
      korporacjami oraz z formułką?
      Ponieważ formułki są z reguły bardzo krótkie, a w odniesieniu do opinii będą
      one skrótem czy tez uproszczeniem, który w powiązaniu z wyrazem „prymitywny”
      i „żydami” da nam odpowiedz dlaczego „należy” odrzucić tego typu podejście do
      zagadnienia, które nota bene ma wiele wspólnego z wieloma „twarzami
      imperializmu” o których Tomek pisze.
      Proponuje artykuł na temat historii wojen ropy naftowej który rzuca inne
      światło na 1 i 2 wojnę światową, również na Wietnam.
      www.polishguide.com/forum.cfm?tid=218&catid=9&dn=NEWS%20%2D%20Wiadomosci
      Stad aby uniknąć polemiki w tej kwestii, autor sugeruje prymitywizm zmuszając
      wszystkich do odrzucenia tej alternatywy.
      I w ten oto sposób Andrzej próbuje wyeliminować jakże istotna kwestie nie tylko
      z punktu politycznego ale i emocjonalnego, która ma wiele powiązań z artykułem
      Tomka.

      I tak mógłbym kolejno; paragraf po paragrafie, podważać...

      Może jeszcze jeden paragraf :-)))

      >Niezależnie od tego, jeśli wziąć pod uwagę choćby skalę demonstracji
      >antywojennych, masy najwyraźniej nie są umysłowo sparaliżowane. W
      >manifestacjach pokojowych uczestniczą nie tylko pacyfiści i starzejący się
      >hippisi, ale też mamusie z zamożnych dzielnic podmiejskich i drobni
      >przedsiębiorcy. Przeciw interwencji wypowiedzieli się katoliccy biskupi i
      >przedstawiciele innych Kościołów. Grupa Republikanów przeciwnych wojnie
      >wykupiła całostronicowe ogłoszenie w "Wall Street Journal", najwyraźniej
      >łamiąc "leninowską" dyscyplinę partyjną. Kilkadziesiąt miast amerykańskich
      >przyjęło rezolucje potępiające akcję militarną w Iraku.

      Czy to, ze wśród zniewolonego narodu znajda się ludzie wolni od wpływów
      propagandy zmienia cos w tej kwestii?
      Czy w Polsce socjalistycznej wszyscy musieli być komunistami żeby ten system
      mógł istnieć?
      Czyż to nie była garstka ludzi, która mając w swoich rękach aparat ucisku i
      propagandę potrafiła zniewolić cały naród?

      Nie znam Antrzeja, lecz myzle, ze chlopak musi jeszcze duzo pracowac nad
      syntezą swoich artykulow.

      Pozdrowienia.
    • Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:18
      Autor artykulu duzo miejsca poswieca opisywaniu zagrozen ze
      strony muzulmanskiego fundamentalizmu i terroryzmu tak jakby te
      zagrozenia mialy usprawiedliwiac wojne w Iraku. Autor chyba
      zapomina ze dyktatura Saddama byla swiecka. Saddam tepil
      wszelkie islamskie ekstremizmy np. krwaeo rozprawil sie z
      Szyitami oraz mial wrogie stosunki z Osama bin Ladenem. Takze
      powiazania Iraku z terrorystami to raczej propagandowa
      manipulacja celem usprawiedliwienia ataku na Irak.
    • Gość: P-77 Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.03, 20:20
      Dwa największe idiotyzmy w tekście
      -Bush szanuje ONZ skoro zabiegał o opoparcie ORganizacji dla wojny. No, brawo -
      to tak jakbym ubiegał się o pozwolenie na budowę zastrzegając, że jak nie
      dostanę to i tak się będę budował a jak przyjdzie ktoś z administracji to
      dostanie wp...
      -Hitler doszedł do władzy w wyniku demokratycznych wyborów. Typowy mit oparty
      na ignorancji historycznej. Nie tylko dlatego, że w wybiorach w 1932 roku były
      liczne fałsze, ale dlatego, że urząd kanclerza Hitler objął w wyniku
      gabinetowych zabiegów von PApena i nie wiązało się to zresztą z przejęciem
      władzy - jak wiadomo umiarkowana prawica liczyła, że prymitywny demagog w roli
      kanclerza tylko się skomrpomituje. Pełnię władzy Hitler uzyskał drogą swoistego
      zamachu stanu tzw. ustawą o pełnomocnioctwie znosząc swobody obywatelskie.
      A propos Hitlera - dlaczego porównywanie go z Bushem ma być niedopuszczalne. W
      końcu porównanie to typowy zabieg logiczny i może prowadzić do różnych
      wniosków. Pewne cechy Bush ma wspólne z Hitlerem, inne nie. I pora się z tym
      pogodzić.
    • Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:27
      Cytat z tekstu pana Lubowskiego:
      "Swoją drogą, rzecznicy "pokoju" mogliby zaspokoić moją
      ciekawość w dwóch sprawach. Po pierwsze, jeśli Amerykanom szło
      głównie o iracką ropę, to dlaczego nie zagrabili jej 12 lat
      temu, gdy Bush senior - otoczony tymi samymi politykami i
      baronami naftowymi, którzy dziś towarzyszą jego synowi -
      przepędził Husajna z Kuwejtu i zniszczył jego armię?"

      Ropa to tylko jeden z elementow. Glownie chodzi o geopolityke.
      W 1991 r Bush senior nie poparl Szyitow bo obawial sie
      wzmocnienia islamskiego fundamentalizmu. Saddam i tak byl
      pokonany i administracja uznala wtedy, ze lepiej pozbawic go
      klow i pazurow ale zostawic na czele Iraku. Tak wiec Ameryka nie
      mogla wtedy polozyc na ropie swojej lapy, zrobila to zreszta
      posrednio: Irak splacal ropa olbrzymie reparacje wojenne (duzo
      irackiej ropy i tak trafialo do Ameryki po zanizonych cenach).
      Teraz tez Amerykanie nie beda bezposrednio krasc ropy bo to
      byloby zbyt oczywiste. Maja do tego bardziej wyrafinowane
      metody. Wystarczy, ze ich firmy beda kontrolowac wydobycie i
      ceny. No i ze ta ropa Irak bedzie placil za amerykanskie
      inwestycje. Tak wiec suma sumarum znaczaca czesc zyskow i tak
      bedzie trafiac do amerykanskich kieszeni.
    • Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:35
      Kolejny cytat z tekstu pana Lubowskiego:
      "Jeśli spojrzeć na sondaże opinii publicznej, najwyższym
      autorytetem wśród Amerykanów cieszą się sąd najwyższy, siły
      zbrojne i Bank Rezerwy Federalnej. Wszystkie te instytucje
      działają w sposób wysoce niedemokratyczny. I wszystkie są wolne
      od społecznego nadzoru."

      Autor chyba nie zauwazyl ze ten paragraf stoi w logicznej
      sprzecznosci do calosci jego wypowiedzi. Fakt, ze najwiekszym
      zaufaniem spolecznym ciesza sie najmniej demokratyczne
      instytucje dowodzi pewnej faszyzacji spoleczenstwa spragnionego
      autorytawywnej wladzy.
    • Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:41
      Kolejny cytat:

      "To jedno zagrożenie. Inne polega na tym, że rządy wybrane w
      sposób demokratyczny mogą się okazać - i często okazują -
      niekompetentne, skorumpowane, zdominowane przez grupy interesów.
      Mogą prowadzić politykę nie zawsze zgodną z interesem społecznym.

      Temu schorzeniu nie oparła się też Ameryka - i jeśli szukać
      rzeczywistych, a nie urojonych, grzechów w kraju, którym tak się
      zachwycał Tocqueville, łatwo je znaleźć w ułomnościach
      amerykańskiej demokracji. W ciągu ostatnich 40 lat organy
      prawodawcze i administracyjne, a także partie, w odpowiedzi na
      wolę elektoratu, starały się zwiększyć przejrzystość swego
      funkcjonowania. Nieprzewidzianą konsekwencją
      owej "demokratyzacji demokracji" stało się to, że wszystkie te
      instytucje padły łupem lobbystów.

      Zaufanie Tocqueville'a do demokracji amerykańskiej brało się z
      jego wiary w kwalifikacje profesjonalnej "arystokracji" -
      głównie prawników i finansistów. Francuski liberał ostrzegał
      zarazem przed "tyranią większości", przed inwazją demagogów i
      populistów. Okazał się nie tylko świetnym analitykiem, ale też
      prorokiem. Rząd USA jest dziś wprawdzie bardziej demokratyczny
      niż pół wieku temu, ale po pierwsze - mniej sprawny, a po
      drugie - proces demokratyzacji demokracji niekoniecznie sprzyja
      wolności"

      Czyz nie jest to tesknota faszyzmu: autorytatywne rzady
      likwidujace przerosty demokracji.
      Autor sam przyznaje tutaj ze demokratyczne instytucje Ameryki
      ulegly pewnej erozji i sa podatne na manipulacje przez rozne
      polityczne lobby. Czyzby odpowiedzia na to miala byc faszyzacja
      zycia spolecznego.
    • Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:49
      Po moich powyzszych argumentach widac, ze artykul pana
      Lubowskiego pozornie polemizuje z artykulem pana Tabaki a tak
      naprawde potwierdza jego glowne tezy o faszyzacji Ameryki. Tyle,
      ze te faszyzacje opisuje jako cos pozytywnego.
      • Gość: misiaczek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.physd.amu.edu.pl 03.05.03, 10:54
        Gość portalu: Marek napisał(a):

        > Po moich powyzszych argumentach widac, ze artykul pana
        > Lubowskiego pozornie polemizuje z artykulem pana Tabaki
        a tak
        > naprawde potwierdza jego glowne tezy o faszyzacji
        Ameryki. Tyle,
        > ze te faszyzacje opisuje jako cos pozytywnego.

        Odnioslem dokladnie takie samo wrazenie. Autor artykulu
        nie tylko jego trescia, ale rowniez swoja postawa jest
        paradoksalnie 'woda na mlyn' argumentacji swojego
        niby 'adwersarza'. Jest tak doskonalym produktem
        systemu 'produkowania prawdy', ze sam wierzy w
        manipulacje, ktora uprawia, i to mimo tego, ze poddana
        logicznej analizie nie tylko kupy sie nie trzyma, ale i
        jest sprzecznaoscia sama w sobie. Tu nie trzeba zadnych
        Urzedow Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk - czlowiek,
        ktory dochodzi do pozycji autora artykulu jest juz tak
        przesiany przez rozmaite sita, ze cenzora ma w sobie.
        Jego nie przekonaja dowody logicznej sprzecznosci w jego
        wypowiedzi. Po prostu ich nie odbiera. To jest zreszta
        jeden z genialnych trikow systemu: publikuje sie
        manipulacje , jednak nie publikuje krytycznej analizy
        (bo moglaby okazac sie zbyt trudna dla czytelnika).
        Mozna by o tym dlugo, ale chyba nie na tym forum,
        bo tu jakby nastroj inny, bardziej kowbojski i swojski.

        Jednak nie moge sie powstrzymac, zeby nie dokopac
        lezacemu (a co, moze tkwi w nim przyszly terrorysta,
        nigdy nie wiadomo. wiec lepiej moze prewencyjnie
        (czt. slusznie) - dokopac).

        No wiec nasz Visa Master z gory kwalifikuje demonstracje
        antywojenne robiac sobie jajacarskie dowcipy z
        'mamus' i 'podstarzalych hippisow' (przezornie nie
        doddal 'nacpanych wyrostkow ze slumsow'). Rzeczywiscie
        jakos chyba w tych wystapieniach zabraklo soli ziemii
        amerykansj\kiej i w ogole wszelkiego stworzenia, a wiec:
        analitykow visy, szefow bankow, korporacji...W ogole
        oni jakos nigdy nie demosnstruja, ani w tej sparwie, ani
        wrecz w przeciwnej. Dziwne. Czemuz to, ach czemoz?
        Musi chyba im dobzre w tej Ameryce, ergo - obecna Ameryka
        jest ksztaltowana wedlug ich interesow, znaczy wojna w
        Iraku tez. Znaczy, logicznie rzecz ujmijac - wiemy
        wreszcie kto robi interes na calej tej eskapadzie
        i milosiernej krucjacie demokratycznej.
        Wystraczy troche logiki. Troche, czyli odrobine za
        duzo jak na propagande visionerska. Juz teraz wiem,
        dlaczego nigdy nie zniztylem sie do obstalowania sobie
        karty kredytowej.
    • hanni Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 21:37
      Ciekawy cytat:
      "Gdyby wierzyć panu Tabako, na amerykańskiej scenie politycznej istnieje tylko
      świetnie zorganizowana prawica, maszerująca żwawym krokiem ku nowemu
      imperializmowi. Po drugiej zaś stronie - kilku "sprawiedliwych w Sodomie",
      zagłuszanych przez media. Aż dziw bierze, że w takim to kraju w ostatnich
      wyborach prezydenckich większość obywateli oddała głos na kandydata Partii
      Demokratycznej" -

      ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata partii
      demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii republikanow!
      ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow.
      • Gość: felusiak Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.nyc.rr.com 02.05.03, 21:57
        hanni napisał:

        > ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata partii
        > demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii republikanow!
        > ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow.

        I po co komu nawet skromna podstawowa wiedza z systemu politycznego USA?
        Papier a w tym wypadku ekran, zniesie wszystko.
        Hanni=ekspert wie wszystko i umie wydedukowac. Polecam wstapienie do
        Towarzystwa Plaskiej Ziemi.
        • Gość: P-77 Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.03, 22:45
          Gość portalu: felusiak napisał(a):

          > hanni napisał:
          >
          > > ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata partii
          > > demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii republikanow!
          > > ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow.
          >
          > I po co komu nawet skromna podstawowa wiedza z systemu politycznego USA?
          Wszyscy wiemy, że Bush to beneficjent amerykańskiego systemu konstytucyjnego.
          Wiemy, że jest on kompletnie nieprzystający do obecnej rzeczywistości.
        • hanni Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 23:58
          Chyba mocno mnie przeceniasz felusiaku. Zapewniam cie, ze nie wiem wszystkiego
          ale wcale nie musze niczego "dedukowac", zeby powtorzyc to, co wiedza wszyscy z
          wyjatkiem ciebie: Bush zostal prezydentem dzieki ewidentnemu oszustwu.

          Jesli nic na ten temat nie wiesz, to proponuje wstapic do TPZ.
          • Gość: felusiak Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.nyc.rr.com 03.05.03, 16:00
            Ewidentne - pelne dowodow, udowodnione.
            Jak do tej pory dowodow brak, no moze poza roznego rodzaju stronami www,
            gdzie oszolomieni maja swoje zerowisko.
            Niestety, nie moge dyskutowac z czlowiekiem, ktory nie wie i nie rozumie i co
            gorsza nie chce rozumiec.
            A Mr. Bush zostal wybrany prezydentem w zgodzie z konstytucja.
            Niestety nikt z was nie wie jak jest procedura, co to jest equal protection
            i safe harbor. Nadmieniam, ze Sad Najwyzszy uniewaznil wyrok Sadu Najwyzszego
            Florydy stosunkiem glosow 7:2. I pozniej zatwierdzil wynik stosunkiem 5:4.

            Ale z kim ja tu dyskutuje, z ludzmi, ktorzy sa politycznie zaangazowani po
            przeciwnej stronie i do dzis nie moga przelknac porazki. Sore loosers.

            Jako ciekawostke podam wam, ze gdyby Sad Najwyzszy nie zajal zadnego
            stanowiska to 6 stycznia 2001 odbyloby sie glosowanie w Izbie Reprezentantow.
            Poniewaz republikanie maja tam wiekszosc to Bush i tak zostalby prezydentem.
      • Gość: mt Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.ny325.east.verizon.net 03.05.03, 20:45
        hanni napisał:

        > Ciekawy cytat:
        > "Gdyby wierzyć panu Tabako, na amerykańskiej scenie
        politycznej istnieje tylko
        > świetnie zorganizowana prawica, maszerująca żwawym krokiem ku
        nowemu
        > imperializmowi. Po drugiej zaś stronie - kilku "sprawiedliwych
        w Sodomie",
        > zagłuszanych przez media. Aż dziw bierze, że w takim to kraju
        w ostatnich
        > wyborach prezydenckich większość obywateli oddała głos na
        kandydata Partii
        > Demokratycznej" -
        >
        > ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata
        partii
        > demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii
        republikanow!
        > ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow.


        zgadzam sie w calej rozciaglosci - amerykanska demokracja jest
        taka jak jej wybory - kandydat otrzymujacy wiecej glosow
        wyborcow przegrywa - nic dodac nic ujac
      • Gość: Jan K. A ile procent głosów dostał Clinton w 1992 i 1996? IP: *.asm.bellsouth.net 04.05.03, 23:37
        Drogie lewactwo - poczytajcie sobie o amerykańskim systemie przeprowadzania
        wyborów prezydenckich i pomyślcie, ile procent głosów dostał Clinton w 1992
        roku! Mniej od Busha czy więcej?

        Co za durnie!
        Jan K.

        hanni napisał:

        > Ciekawy cytat:
        > "Gdyby wierzyć panu Tabako, na amerykańskiej scenie politycznej istnieje
        tylko
        > świetnie zorganizowana prawica, maszerująca żwawym krokiem ku nowemu
        > imperializmowi. Po drugiej zaś stronie - kilku "sprawiedliwych w Sodomie",
        > zagłuszanych przez media. Aż dziw bierze, że w takim to kraju w ostatnich
        > wyborach prezydenckich większość obywateli oddała głos na kandydata Partii
        > Demokratycznej" -
        >
        > ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata partii
        > demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii republikanow!
        > ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow.
        • Gość: P-77 Re: A ile procent głosów dostał Clinton w 1992 i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.03, 18:58
          Gość portalu: Jan K. napisał(a):

          > Drogie lewactwo - poczytajcie sobie o amerykańskim systemie przeprowadzania
          > wyborów prezydenckich i pomyślcie, ile procent głosów dostał Clinton w 1992
          > roku! Mniej od Busha czy więcej?
          >
          > Co za durnie!
          > Jan K.
          Kochany, pamiętam te wybory. Już dzieńpo było wiadomo, że Clinton zostanie 42
          prezydentem. Z Bushem jr. musieliśmy czekać do połowy grudnia.
          Clinton może nie zdobył większości bezwzględnej (był jeszcze Ross Perrot), ale
          na pewno pokonał Busha. W historii USA tylko trzykrotnie prezydentem został
          kandydat, który nie wygrał wyborów powszechnych. Zanim zaczniesz wyzywać od
          durniów lepiej pomyśl - to nie boli.
          • Gość: Jan K. picu picu IP: *.asm.bellsouth.net 07.05.03, 01:37
            Proszę nie zapominać drogie lewactwo, że ogłoszenie zwycięzcy w wyborach
            prezydenckich w 2000 roku przedłuzyło się do grudnia, ponieważ Gore i jego
            adwokaci zaskarżyli wyniki licząc na przchylnych Demokratów w Sądzie Najwyższym
            stanu Floryda i aparatczyków w trzech powiatach tego stanu. Kto mieczem
            wojuje, ten od miecza ginie...

            Gdyby Gore z Clintonem nie byli znienawidzeni w ich macierzystych stanach
            (Arkansas i Tennessee), to Gore z Libermanem nie przegraliby tam wyborów i nie
            musieliby liczyć na wygraną w sądach florydzkich i na fałszowanie wyborów.

            Jan K.

            Gość portalu: P-77 napisał(a):

            > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
            >
            > > Drogie lewactwo - poczytajcie sobie o amerykańskim systemie przeprowadzan
            > ia
            > > wyborów prezydenckich i pomyślcie, ile procent głosów dostał Clinton w 199
            > 2
            > > roku! Mniej od Busha czy więcej?
            > >
            > > Co za durnie!
            > > Jan K.
            > Kochany, pamiętam te wybory. Już dzieńpo było wiadomo, że Clinton zostanie 42
            > prezydentem. Z Bushem jr. musieliśmy czekać do połowy grudnia.
            > Clinton może nie zdobył większości bezwzględnej (był jeszcze Ross Perrot),
            ale
            > na pewno pokonał Busha. W historii USA tylko trzykrotnie prezydentem został
            > kandydat, który nie wygrał wyborów powszechnych. Zanim zaczniesz wyzywać od
            > durniów lepiej pomyśl - to nie boli.
    • Gość: mirmat Za PRL-u marzylismy o dzisiejszej Ameryce IP: *.dialup.eol.ca 02.05.03, 22:52
      Gdyby w ponurych latach sowieckiej okupacji, ktos mi opowiedzial o dzisiejszych
      dylematach III Rzeczypospolitej to bym sadzil, ze marze na jawie.

      Do 1980 roku malo bylo ludzi, ktorzy mieliby watpliwosci o calkowitym
      zwyciestwie komuny. Jedyna kwestia do dyskusji bylo jak szybko nieuniknione
      zwyciestwo Kremla nastapi. Przeswiadczonymi o swpojej klesce byli prezydent
      Carter jak i dzis szczekajacy bez konca jego doradca Brzezinski. Kraj po kraju
      wpadal w rece Sowietow a super=optymistom marzyla sie autonomia Polski pod
      berlem Kremla. Zwyciestwo Reagana dawala nadzieje na remis, czyli zatrzymanie
      ekspansji Sowietow. Dziesiec lat potem KOMUNA byla historia.

      Jest rzecza naturalna, ze media przyciagaja wypowiedzi hipokrytow w rodzaju
      Tomasza Tabako. Swoje majaczenia drukuja wierzac, ze ich wypowiedzi przyciagna
      uwage na zasadzie szoku. Radosne realia pozwalaja nam dzis olewac takie
      kanalie. Jak slodko miec racje, ale jeszcze lepiej miec racje i byc po
      zwycieskiej stronie historii.
      • Gość: Tomson Marzyliśmy o bogactwie Ameryki. IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 03.05.03, 00:29
        Przyjaźń Ameryki to mogłaby nawet być piękna rzecz, ale Ameryka nie ma
        przyjaciół tylko wasali.

        Gość portalu: mirmat napisał(a):

        > Gdyby w ponurych latach sowieckiej okupacji, ktos mi opowiedzial o
        dzisiejszych
        > dylematach III Rzeczypospolitej to bym sadzil, ze marze na jawie.

        Mówisz pewnie o latach 1939-41. Bo jeśli mówisz o ZSRR które najpierw uratowało
        nasz naród (w tym też twoich przodków) przed faszystowką zagładą, a potem 45
        broniło nas przed rewizjonistami i globalnym korporacjonalizmem to jesteś chyba
        niespełna rozumu.

        > Do 1980 roku malo bylo ludzi, ktorzy mieliby watpliwosci o calkowitym
        > zwyciestwie komuny. Jedyna kwestia do dyskusji bylo jak szybko nieuniknione
        > zwyciestwo Kremla nastapi. Przeswiadczonymi o swpojej klesce byli prezydent
        > Carter jak i dzis szczekajacy bez konca jego doradca Brzezinski. Kraj po
        kraju
        > wpadal w rece Sowietow

        Mówisz o takich krajach jak Salwador,Nikaragua czy Chile? W krajach tych
        większość społeczeństwa była za komunizmem, ale wspierane przez CIA
        faszystowskie junty pokazały kto ma wygrywać w demokratycznych wyborach.
        Może chodzi ci o "kraje-chorągiewki" jak Indie czy Irak, które z własnej woli
        próbowały Komuny i Kapitalizmu, chociaż tym państwom daleko było do zależności
        od kremla.
        Być może jednak mówisz o Afganistanie, gdzie Ruscy próbowali nie dopuścić do
        powstania państwa islamskiego w najgorszym rodzaju (11.IX).
        No był jeszcze Wietnam, gdzie Amerykanie próbowali stłumić niepodległościowy
        bunt, tylko dlatego że był on w imię komunizmu. A byli w tym tak zacietrzewini,
        że wspierali nawet Polpota (Stalin przy nim to pikuś) by nakopał on Wietnamcom.

        No ale policz sobie ile ludzi żyło w krajach kapitalistycznych, a ile w
        komunistycznych (Chiny były wtedy bardziej kapitalistyczne niż komunistyczne).

        > a super=optymistom marzyla sie autonomia Polski pod
        > berlem Kremla.

        To Polska była republiką radziecką że chciała autonomii???

        > Zwyciestwo Reagana dawala nadzieje na remis, czyli zatrzymanie
        > ekspansji Sowietow. Dziesiec lat potem KOMUNA byla historia.

        Tak Reagan to był gość. Rozpoczął wyścig zbrojeń na niespotykaną ani wcześniej,
        ani później skalę, doprowadzając do ruiny gospodarki krajów socjalistycznych. Z
        tego właśnie wyścigu zbrojeń zrodził się rubel trasferowy (Ruscy już nie
        wyrabiali, a to był ich łabędzi śpiew), który sprawił że nie zarobiliśmy na
        zakupionych przez Gierka technologiach.

        > Jest rzecza naturalna, ze media przyciagaja wypowiedzi hipokrytow w rodzaju
        > Tomasza Tabako. Swoje majaczenia drukuja wierzac, ze ich wypowiedzi
        > przyciagna
        > uwage na zasadzie szoku.

        Jest to jedynie prawda skrzętnie ukrywana przez proamerykańską propagandę. Czy
        za komuny słyszałeś by w oficjalnym obiegu krytykowano władzę i ustrój? No fakt
        w wypowiedzi Tabako jest też wiele domysłów, ale to wina Amerykanów, bo nie
        podają całej prawdy o swoich niecnych postępkach.

        > Radosne realia pozwalaja nam dzis olewac takie kanalie.

        Czy każdy kto nie lubi Ameryki to kanalia? Czy może Ameryka to tak wspaniały
        kraj, że poprostu nie można go nie lubić?

        > Jak slodko miec racje, ale jeszcze lepiej miec racje i byc po
        > zwycieskiej stronie historii.

        Tylko że my w tej zwycięskiej stronie historii możemy być zwykłymi pachołkami
        na usługach wielkiego brata, a to już nie jest takie wesołe.
      • Gość: californian Re: Za PRL-u marzylismy o dzisiejszej Ameryce IP: *.we.client2.attbi.com 03.05.03, 01:02
        Gość portalu: mirmat napisał(a):

        > Gdyby w ponurych latach sowieckiej okupacji, ktos mi
        opowiedzial o dzisiejszych
        >
        > dylematach III Rzeczypospolitej to bym sadzil, ze marze
        na jawie.
        >
        > Do 1980 roku malo bylo ludzi, ktorzy mieliby
        watpliwosci o calkowitym
        > zwyciestwie komuny.

        Tomasz Tabako to weteran walki z komuna, krytyk literacki
        i byly redaktor podziemnego wydawnictwa Nowa. O jakiej
        Ameryce on wtedy marzyl to mozesz dosc latwo wywnioskowac
        z jego tekstu. Nazywajac go lajdakiem i hipokryta sam
        sobie wystawiasz najlepsze swiadectwo. Andrzej Lubowski
        jest bankierem, bylym wicedyrektorem Citi a obecnie
        wiceprezydentem Visa. Felusiak jednak nie zalicza sie do
        tego establiszmentu. Jest zupelnie oczywiste ze wizje
        Ameryki tych dwoch panow roznia sie diametralnie. Obaj
        maja na swoj sposob racje. Tylko nie wszyscy moga to pojac.
    • Gość: Tomson W Ameryce ludziom zamyka się gębę przy pomocy IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 02.05.03, 23:21
      KASY. Głos ludzi, którzy mówią nie po myśli władzy jest wyciszany (większość
      mediów jest na usługach Białego Domu i amerykańskich koncernów), albo robi się
      z niech jakiś dziwaków (antysemitów,głupków,zdrajców). Dopiero kiedy ci ludzie
      zyskują ogromny i wpływowy posłuch po cichu się ich eliminuje. Zresztą USA do
      perfekcji doprowadziło propagandę, podawanie półprawd, przedstawianie różnych
      złych rzeczy jako rzeczy znacznie mniej złych, pokazywanie błędów polityki
      władzy, ale tylko niewielkiego procenta tych błędów. I to jest to co daje tej
      propagańdzie posłuch i przewagę nad propagandą negującą wszystko co jest nie po
      myśli rządu.
      • Gość: mirmat Halucynacje komunistycznej sieroty IP: *.dialup.eol.ca 03.05.03, 02:40
        Autor: Gość: Tomson
        napisal: W Ameryce ludziom zamyka się gębę przy pomocy
        --------------------------------------------------------------------------------
        KASY. Głos ludzi, którzy mówią nie po myśli władzy jest wyciszany (większość
        mediów jest na usługach Białego Domu i amerykańskich koncernów), albo robi się
        z niech jakiś dziwaków (antysemitów,głupków,zdrajców).

        Potraktujmy Tomsona przez chwilke powaznie. Zgodnie z jego mentalnoscia ci co
        bronia prawa Izraela do bytu przeciw islamskim bandytom to "antysemici". Ci co
        walcza z terorem to ... "zdrajcy".

        Zajme sie sprawa "glupkow". "Głos ludzi, którzy mówią nie po myśli władzy
        (Amerykanskiej) jest wyciszany" zabelkotal Tomson. Kpina tej wypowiedzi jest
        niesamowita. Niech odpowiedzia na to bedzie artykul z Welt um Sontag, ktory
        jak inne Szwabskie gazety miloscia do Yankesow nie pala:
        Welt um Sonntag z wydania 19 kwietnia 2003 zadziwiajaco szczerze pokazal
        prawdziwa twarz szefa wiadomosci CNN Easona Jordana i TAK, TAK jak "Głos ludzi,
        którzy mówią nie po myśli władzy (wrogiej Ameryce) jest wyciszany":

        Welt um Sonntag: "Dla amerykanskiej stacji CNN istnialy w Iraku dwie prawdy:
        to, o czym reporterzy wiedzieli, i to, o czym mogli informowac. Pokazanie
        prawdziwego oblicza kraju, wedlug szefa wiadomosci CNN Easona Jordana,
        groziloby smiercia nie tylko pracownikom stacji, ale takze Irakijczykom. W
        ciagu dwunastu lat Jordan czesto przyjezdzal do Iraku, aby przedluzac
        pozwolenie rzadu na dzialalnosc biura CNN w Bagdadzie. W czasie tych wizyt
        dowiadywal sie straszliwych rzeczy, ktore nigdy nie ujrzaly swiatla dziennego.
         W polowie lat 90 tych, jeden z naszych kamerzystow zostal uprowadzony i
        przetrzymywany w piwnicy. Poddawano go tam przez wiele tygodni
        elektrowstrzasom.- powiedzial Jordan "new York Timesowi". - Tajna policja
        uwazala, ze jestem szefem CIA na Irak. Gdybysmy poimformowali opinie publiczna
        o przesladowaniu naszego wspolpracownika, zginalby wraz z cala rodzina.
        Milczelismy wiec…

        Irakijczycy pracujacybdla zagranicznych mediow narazeni byli na represje tajnej
        policji. Wielu z nich zniklo i wszelki sluch po nich zginal. Rowniez
        Irakijczycy, ktorych nazwiska nie fogurowaly na lioscie plac CNN, a
        wspolpracowali ze stacja jako informatorzy lub tlumacze, byli narazeni na
        niebezpieczenstwo. Nie chronily ich nawet kontakty rzadowe.
         Macki aparatu represji Saddama siegaly rowniez wysokich ranga
        wspolpracownikow Ministerstwa Informacji. Obchodzono sie z nimi niezwykle
        brutalnie. Jeden z tych ludzi nie mial od dawna paznokci. Inny, asystent syna
        Saddama Udaja, opowiadal mi pewnego razu, dlaczego brakuje mu wszystkich zebow
        trzonowych. Wyrwano mu je i zabroniono wstawic proteze by na cale zycie mial
        pamiatke, ze rozczarowal szefa - opowiada dalej Jordan.
        Po obaleniu dyktatora wychodza na jaw okrucienstwa aparatu Sadama. Dziennikarze
        opowiadaja, jak ciezko bylo mediom przekazac chociaz czesc prawdy o terrorze w
        Iraku. CNN, najwiekszej stacji telewizynej swiata z siedziba w Atlancie, strona
        Iracka zarzucala, ze na skutek zbyt jednostronnego przedstawiania wojny
        znieksztalcano jej realizm.
        - Inne media znalazly sie w tej samej sytuacji co my i mialy te same problemy
        dotyczace przekazu relacji z pola walki - mowil Jordan. - Przez lata dusilem w
        sobie te straszne informacje, teraz gdy Saddama juz nie ma, na pewno jeszcze
        okrutyniejsze sprawy ujrza swiatlo dzienne. (Is)

        • Gość: Tomson Raczej sieroty bez ojczyzny, bo w tą Polskę IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 03.05.03, 03:43
          już nie wierzę.

          Fundamentaliści islamscy i syjoniści (z Sharonem na czele) to jedno bydło.
          Mówisz o prawie do istnienia Izraela, a co z prawem do istnienia Pelestyny?

          Co do wojny w Iraku, to fakty są takie, że tzw "koalicja wyzwolicieli" zabiła
          kilkunastu dziennikarzy, a armia Iracka żadnego.
          Już na początku wojny naćpani gówniarze z USArmy ostrzelali oznakowany samochód
          telewizji ITN zabijając na miejscu 1 dziennikarza.
          Dziennikarze amerykańscy od razu dostali listę co mogą mówić, a co nie i jako
          bonus oficerów cenzorów. Gdy niezależny dziennikarz Phil Smucker w wywiadzie
          dla CNN powiedział że jest 180km od Bagdadu został natychmiast aresztowany i
          wydalony. Z kolei ekipa Al Dżaziry została ostrzelana przez Brytyjczyków gdy
          kręciła rozdawanie wody w Basrze.
          Międzynarodowa organizacja Reporterzy bez Granic (RbG), której po długich
          targach Amerykańce pozwolili obserwować warunki pracy dziennikarzy, podała po
          dwóch tygodniach że wielu reporterów ostrzelano, innych arestowano,
          przesłuchiwano, maltretowano, bito i upokarzono przez wojska tzw "koalicji".
          Dwukrotnie zbombardowano iracką TV, mimo że to zbrodnia wojenna w świetle
          Konwencji Genewskich.
          Pentagon wyraźnie dawał do zrozumienia, że każdy dziennikarz który źle wpływa
          na morale amerykańskie, a dobrze na irackie zostanie skasowany. Peter Arnett,
          który udzielił wywiadu dla irackiej TV został po paru telefonach z góry
          zwolniony z NBC (wcześniej dostał nagrodę Pulitzera za relację z wojny
          wietnamskiej), a na robotę w Stanach ma teraz wilczy bilet.
          Dziennikarz Dan Scemana z I kanału IZRAELSKIEJ TELEWIZJI wyraził dezaprobatę
          dla poniżającego traktowania 150 osobowej grupy irackich więźniów. Później wraz
          z dwoma dziennikarzami portugalskimi i jeszce jednym izraelskim wybrał się
          towarzyszyć oddziałom amerykańskim. Już pierwszego dnia Amerykanie nie
          zwarzając na legitymacje zatrzymali całą czwórkę i uznali ich za szpiegów,
          trzymali ich bez jedzenia pod lufami karabinów i przez 36 godzin nie pozwolili
          opóścić wojskowego Jeepa, dotkliwie pobili Portugalczyka, a na koniec
          wszystkich wywieźli helikopterem do Kuwejtu. Sceman powiedział że przeżył
          najgorsze 48 godzin w swoim życiu.
          Irakijczycy nie zabili żadnego dziennikarza. Według RbG dziennikarze w
          Bagdadzie mieli rzadziej do czynienia z iracką cenzurą i mogli bezkarnie o niej
          mówić. Przesyłane publikacje nie były poddawane żadnemu sprawdzaniu, a
          dziennikarzom nikt nie groził za ich artykuły. Dziennikarze mieli tam
          ograniczony zakres poruszania się po mieście, ale nikt im nie rewidował
          samochodów, ani nie wygrażał bronią.
          Ogólnie iracka propaganda antyamerykańska nie odbiegała merytorycznie poziomem
          od amerykańskiej propagandy antyirackiej.
          Była jeszcze ciekawa historia gdy polskie media grzmiały o "ucieczce polskich
          dziennikarzy", a w głębokim tle tego wielkiego wydarzenia podawano jak
          ametykański czołg przywalił w hotel Palestyna zabijając 2, a raniąc 3
          dziennikarzy. Tego samego dnia w celowym ataku rakietowym na siedzibę TV Al
          Dżazira Amerykanie zabili jednego dziennikarza. Ogólnie wyglądało to tak:
          Irakijczycy zatrzymują w strefie działań wojennych 2 obcych dziennikarzy
          (tych "dzielnych" Polaków). Kiedy dziennikarze udowodnili, że są dziennikarzami
          wypuszczono ich oddając sprzęt i samochód (to ta słynna ucieczka), mimo iż byli
          dziennikarzami kraju agresora (a nawet kraju terrorysty, bo nie
          wypowiedzieliśmy wojny). Tego samego dnia amerykanie z zimną krwią zabijają 3
          dziennikarzy, a amerykański generał nie krył na konferencji prasowej, że celem
          ostrzału było wskazanie dziennikarzom że ich miejsce jest tam gdzie wskaże im
          to amria amerykańska.
          To tyle o dziennikarstwie podczas wojny w Iraku.
          Co do zbrodni reżimu Husajna, to te najgorsze (w latach 80-ych) odbywały się
          przy pomocy Amerykanów, a te po wojnie w 91 to było tłumienie wywołanych przez
          Amerykanów buntów (owszem okrótne ale nie mniej niż postępowanie Izraela czy
          Turcji). Prześladowanie Irackiej opozycji? Nieporównanie więcej cywilów zginęło
          podczas obu amerykańskich inwazji, a zginie jeszcze więcej.
          • Gość: mirmat To nie byla Polska ale PRL IP: *.dialup.eol.ca 03.05.03, 06:31
            Tomson: "Raczej sieroty bez ojczyzny, bo w tą Polskę już nie wierzę."
            A Polska ma komucha gdzies.

            Tomson: Mówisz o prawie do istnienia Izraela, a co z prawem do istnienia
            Pelestyny?
            To samo co o prawie Tybetu, Kurdystanu, Czeczenii i wielu innych rzeczywistych
            narodow a nie utworzonych na predce na Kremlu w 1967 roku.

            Dziennikarze amerykańscy od razu dostali listę co mogą mówić, a co nie i jako
            bonus oficerów cenzorów. Gdy niezależny dziennikarz Phil Smucker w wywiadzie
            dla CNN powiedział że jest 180km od Bagdadu został natychmiast aresztowany i
            wydalony.
            Mirmat: Dziwne, ze nie postawiono go pod sad wojenny bo ujawnianie tajemnic
            wojskowych (a to dokladnie zrobil Phil Smucjer) nazywa sie SZPIEGOSTWEM.

            Dwukrotnie zbombardowano iracką TV, mimo że to zbrodnia wojenna w świetle
            Konwencji Genewskich.
            Mirmat: Od kiedy wezly informacyjno-komunikacyjne wroga znajduja sie pod
            ochrona Konwencji Genewskich ??????

            Peter Arnett, który udzielił wywiadu dla irackiej TV został po paru telefonach
            z góry zwolniony z NBC (wcześniej dostał nagrodę Pulitzera za relację z wojny
            wietnamskiej), a na robotę w Stanach ma teraz wilczy bilet.
            Mirmat: Czy sadzisz, ze dziennikaz, ktory pochwalil by Busha utrzymalby sie
            jeden dzien w lewackiej gadzinowce????

            Dziennikarz Dan Scemana z I kanału IZRAELSKIEJ TELEWIZJI wyraził dezaprobatę
            dla poniżającego traktowania 150 osobowej grupy irackich więźniów. Później wraz
            z dwoma dziennikarzami portugalskimi i jeszce jednym izraelskim wybrał się
            towarzyszyć oddziałom amerykańskim. Już pierwszego dnia Amerykanie nie
            zwarzając na legitymacje zatrzymali całą czwórkę i uznali ich za szpiegów,
            trzymali ich bez jedzenia pod lufami karabinów i przez 36 godzin nie pozwolili
            opóścić wojskowego Jeepa, dotkliwie pobili Portugalczyka, a na koniec
            wszystkich wywieźli helikopterem do Kuwejtu. Sceman powiedział że przeżył
            najgorsze 48 godzin w swoim życiu.
            Mirmat: to ten gnojek nie przezyl wiele w swoim zyciu. Powinien probowac
            napisac, krytyczna wypowiedz o Sadamie z Bagdadu dwa miesiace temu.


            Irakijczycy nie zabili żadnego dziennikarza. Według RbG dziennikarze w
            Bagdadzie mieli rzadziej do czynienia z iracką cenzurą i mogli bezkarnie o niej
            mówić. Przesyłane publikacje nie były poddawane żadnemu sprawdzaniu, a
            dziennikarzom nikt nie groził za ich artykuły. Dziennikarze mieli tam
            ograniczony zakres poruszania się po mieście, ale nikt im nie rewidował
            samochodów, ani nie wygrażał bronią.
            Mirmat: A poco rewidowac sojusznikow. Kim sa euroarabscy "dziennikarze" niech
            swiadczy pokaz zabojackiej
            hipokryzji w wykonaniu "dziennikarzy" z France2 TV juz w wyzwolonym Bagdadzie..
            W swoim reportarzu Francuzi zajeli sie Irackim Ministerstwem Przemyslu
            Naftowego. Ich zainteresowanie skupilo sie na pewnej dokumentacji jaka to
            Ministerstwo zawieralo. Czyzby, czyzby France 2 chcialo zrobic ekspoze na temat
            scislych zwiazkow miedzy Francja a psychopatycznym tyranem z Bagdadu
            polegajacych jak sie teraz okazuje na praktycznie oddawaniu pol naftowych
            francuskim kompaniom w zamian za zabezpieczenie w ONZ istenienia despotycznego
            rezymu? Czyzby sumienie reporterow zasugerowalo im by zadac niedyskretne
            pytania pracujacym (tak tak caly komplet pracownikow ministerstwa pracuje jakby
            nic pod amerykanska "okupacja"!!!)
            Nieeeeeeeeeee. Ktos zakablowal do TV France 2, ze Amerykanie skonfiskowali
            czesc dokumentacji ministerstwa !!!!! Skandal !!! Reporterom uszedl
            oczywiscie uwagi paradoks, ze Amerykanie pozwalaja im sie swobodnie panoszyc
            po ministerstwie i wypytywac Sadamowskich pracownikow o szczegoly akcji
            Amerykanow. Szczegonie Francuzi poswiecili czas facetowi, ktory okreslal
            zarekwirowanie dokumentacji jako …. "kradziez"!!!! A zabojady wzieli ten
            komentarz calkiem na serio i dopisywali wlasne insynuacje.
            Wolnosc prasy jest wspaniala. Bo jakze inaczej moglbym sie dowiedziec do
            jakiego dna moga siegnac francuskie media. I gratulacje dla Amerykanow, ze
            szybko zajeli sie dokumentacja jaka w calej szerokosci uwidoczni scisle
            zwiazki panujace do jeszcze niedawna miedzy Chirackiem a jego "osobistym
            przyjacielem" Sadamem Husejnem. Zwiazki ktore zaczely sie od wybudowania
            przez Francje Husejnowi reaktora do produkcji bomb atomowych a skonczyly sie
            oddaniem zabojadom najwydatniejszych pol naftowych Iraku za protekcje w ONZ.

            Jednak pissniki maja racje. To wszystko poszlo o ROPE.

            • Gość: Tomson Z PRL można było być bardziej dumnym niż z IIIRP. IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 03.05.03, 13:58
              Gość portalu: mirmat napisał(a):

              > Tomson: "Raczej sieroty bez ojczyzny, bo w tą Polskę już nie wierzę."
              > A Polska ma komucha gdzies.

              47,3% obywateli uznało trasformację ustrojową za niekorzystną, 45% ma ją w
              dupie, a jedynie 7,7% uznaje że była ona korzystna (dane na podstawie
              pracy "Diagnoza społeczeństwa 2000" Janusza Czaplińskiego).

              > Tomson: Mówisz o prawie do istnienia Izraela, a co z prawem do istnienia
              > Pelestyny?
              > To samo co o prawie Tybetu, Kurdystanu, Czeczenii i wielu innych
              rzeczywistych
              > narodow a nie utworzonych na predce na Kremlu w 1967 roku.

              Co do Tybetu, to Stalin chciał dać im niepodległość. Czeczenia dostała po
              wojnie w 1995 roku szeroką autonomię, ale druga wojna czeczeńska to powstanie
              bandytów i islamistów. Jeśli zaś chodzi o niepodległy Kurdystan (Kurdów jest
              około 30mln), to ich niepodległość blokują USA (w 1988 roku pomogli Husajnowi
              ich zagazować) i Turcja (tak samo krwawo, jak Irak Husejna, tłumili bunty
              kurdyjskie ).

              > Dziennikarze amerykańscy od razu dostali listę co mogą mówić, a co nie i jako
              > bonus oficerów cenzorów. Gdy niezależny dziennikarz Phil Smucker w wywiadzie
              > dla CNN powiedział że jest 180km od Bagdadu został natychmiast aresztowany i
              > wydalony.
              > Mirmat: Dziwne, ze nie postawiono go pod sad wojenny bo ujawnianie tajemnic
              > wojskowych (a to dokladnie zrobil Phil Smucjer) nazywa sie SZPIEGOSTWEM.

              Co do Smuckera, to nie mówił on nic o położeniu wojsk amerykańskich, tylko o
              sobie. A ujawnienie położenia wojsk amerykańskich mogło być tylko na rękę
              amerykanom, bo gdyby wojska irackie wyszły na pustynię, to byłaby to ich
              zagłada.

              > Dwukrotnie zbombardowano iracką TV, mimo że to zbrodnia wojenna w świetle
              > Konwencji Genewskich.
              > Mirmat: Od kiedy wezly informacyjno-komunikacyjne wroga znajduja sie pod
              > ochrona Konwencji Genewskich ??????

              Iracka telewizja, jako obiekt cywilny był wg. Konwecji Genewskiej pod ochroną.

              > Peter Arnett, który udzielił wywiadu dla irackiej TV został po paru
              telefonach
              > z góry zwolniony z NBC (wcześniej dostał nagrodę Pulitzera za relację z wojny
              > wietnamskiej), a na robotę w Stanach ma teraz wilczy bilet.
              > Mirmat: Czy sadzisz, ze dziennikaz, ktory pochwalil by Busha utrzymalby sie
              > jeden dzien w lewackiej gadzinowce????

              Arnett wypowiedział się krytycznie o amerykańskim "blitzkriegu".

              > Dziennikarz Dan Scemana z I kanału IZRAELSKIEJ TELEWIZJI wyraził dezaprobatę
              > dla poniżającego traktowania 150 osobowej grupy irackich więźniów. Później
              wraz
              > z dwoma dziennikarzami portugalskimi i jeszce jednym izraelskim wybrał się
              > towarzyszyć oddziałom amerykańskim. Już pierwszego dnia Amerykanie nie
              > zwarzając na legitymacje zatrzymali całą czwórkę i uznali ich za szpiegów,
              > trzymali ich bez jedzenia pod lufami karabinów i przez 36 godzin nie
              pozwolili
              > opóścić wojskowego Jeepa, dotkliwie pobili Portugalczyka, a na koniec
              > wszystkich wywieźli helikopterem do Kuwejtu. Sceman powiedział że przeżył
              > najgorsze 48 godzin w swoim życiu.
              > Mirmat: to ten gnojek nie przezyl wiele w swoim zyciu. Powinien probowac
              > napisac, krytyczna wypowiedz o Sadamie z Bagdadu dwa miesiace temu.

              Wielu zachodnich dziennikarzy wysyłało z Bagdadu krytyczne uwagi wobec Husejna
              i jego reżimu, ale jakoś nikt za to nie beknął i nie był tak poniżany. A gdyby
              o moim kraju w jakiejś telewizji tak kłamano jak o Iraku w polskich mediach, to
              ja bym takich dziennikarzy naprawdę nienawidził.

              > Irakijczycy nie zabili żadnego dziennikarza. Według RbG dziennikarze w
              > Bagdadzie mieli rzadziej do czynienia z iracką cenzurą i mogli bezkarnie o
              niej
              > mówić. Przesyłane publikacje nie były poddawane żadnemu sprawdzaniu, a
              > dziennikarzom nikt nie groził za ich artykuły. Dziennikarze mieli tam
              > ograniczony zakres poruszania się po mieście, ale nikt im nie rewidował
              > samochodów, ani nie wygrażał bronią.
              > Mirmat: A poco rewidowac sojusznikow. Kim sa euroarabscy "dziennikarze" niech
              > swiadczy pokaz zabojackiej
              > hipokryzji w wykonaniu "dziennikarzy" z France2 TV juz w wyzwolonym
              Bagdadzie..

              Francuskie czy Niemieckie media zachowywały obiektywizm. To amerykańskie media
              podawały propagandową papkę, a czasami wręcz kłamstwa. Z kolei takie bezmózgi w
              krajach-wasalach jak np. pojeb Lis z TVN powtarzały kropka w kropkę
              amerykańskie idiotyzmy. I jakimi to sojusznikami Iraku są Francuzi, nawet nie
              przysłali tam swoich specjalistów do pomocy najechanemu państwu.

              > W swoim reportarzu Francuzi zajeli sie Irackim Ministerstwem Przemyslu
              > Naftowego. Ich zainteresowanie skupilo sie na pewnej dokumentacji jaka to
              > Ministerstwo zawieralo. Czyzby, czyzby France 2 chcialo zrobic ekspoze na
              temat
              > scislych zwiazkow miedzy Francja a psychopatycznym tyranem z Bagdadu
              > polegajacych jak sie teraz okazuje na praktycznie oddawaniu pol naftowych
              > francuskim kompaniom w zamian za zabezpieczenie w ONZ istenienia
              > despotycznego rezymu?

              Francuzi kontrakty naftowe zdobyli zgodnie z prawem międzynarodowym i wolnego
              rynku, a amerykańskie pojeby za pomocą bezprawnego użycia siły.

              > Czyzby sumienie reporterow zasugerowalo im by zadac niedyskretne
              > pytania pracujacym (tak tak caly komplet pracownikow ministerstwa pracuje
              jakby
              > nic pod amerykanska "okupacja"!!!)
              > Nieeeeeeeeeee. Ktos zakablowal do TV France 2, ze Amerykanie skonfiskowali
              > czesc dokumentacji ministerstwa !!!!! Skandal !!! Reporterom uszedl
              > oczywiscie uwagi paradoks, ze Amerykanie pozwalaja im sie swobodnie panoszyc
              > po ministerstwie i wypytywac Sadamowskich pracownikow o szczegoly akcji
              > Amerykanow. Szczegonie Francuzi poswiecili czas facetowi, ktory okreslal
              > zarekwirowanie dokumentacji jako …. "kradziez"!!!! A zabojady wzieli ten
              > komentarz calkiem na serio i dopisywali wlasne insynuacje.

              Wszystko co amerykański okupant robi w Iraku jest w świetle prawa
              międzynarodowego bezprawne i mam nadzieję (choć niestety pewnie złudną), że
              Amerykańce za to w końcu bekną.

              > Wolnosc prasy jest wspaniala. Bo jakze inaczej moglbym sie dowiedziec do
              > jakiego dna moga siegnac francuskie media. I gratulacje dla Amerykanow, ze
              > szybko zajeli sie dokumentacja jaka w calej szerokosci uwidoczni scisle
              > zwiazki panujace do jeszcze niedawna miedzy Chirackiem a jego "osobistym
              > przyjacielem" Sadamem Husejnem. Zwiazki ktore zaczely sie od wybudowania
              > przez Francje Husejnowi reaktora do produkcji bomb atomowych a skonczyly sie
              > oddaniem zabojadom najwydatniejszych pol naftowych Iraku za protekcje w ONZ.

              Jakim to przyjacielem Chiracka był Husajn? Amerykanie pomagali o niebo gorszym
              pojebom niż Husajn (Contras,Pinochet,Polpot) no i samu Husajnowi w czasie jego
              najgorszych zbrodni na przełomie lat 60 i 70-ych, oraz w latach 80-ych.

              > Jednak pissniki maja racje. To wszystko poszlo o ROPE.

              Z tym, że Francuzi czy Ruscy próbowali zdobyć tą ropę w cywilizowany, zgodny z
              prawem międzynarodowym sposób.
          • Gość: Jan K. Antysemickie sieroty po Stalinie IP: *.asm.bellsouth.net 04.05.03, 23:34
            Gość portalu: Tomson napisał(a):

            > już nie wierzę.
            >
            > Fundamentaliści islamscy i syjoniści (z Sharonem na czele) to jedno bydło.
            > Mówisz o prawie do istnienia Izraela, a co z prawem do istnienia Pelestyny?
            >
            > Co do wojny w Iraku, to fakty są takie, że tzw "koalicja wyzwolicieli" zabiła
            > kilkunastu dziennikarzy, a armia Iracka żadnego.
            > Już na początku wojny naćpani gówniarze z USArmy ostrzelali oznakowany
            samochód
            >
            > telewizji ITN zabijając na miejscu 1 dziennikarza.
            > Dziennikarze amerykańscy od razu dostali listę co mogą mówić, a co nie i jako
            > bonus oficerów cenzorów. Gdy niezależny dziennikarz Phil Smucker w wywiadzie
            > dla CNN powiedział że jest 180km od Bagdadu został natychmiast aresztowany i
            > wydalony. Z kolei ekipa Al Dżaziry została ostrzelana przez Brytyjczyków gdy
            > kręciła rozdawanie wody w Basrze.
            > Międzynarodowa organizacja Reporterzy bez Granic (RbG), której po długich
            > targach Amerykańce pozwolili obserwować warunki pracy dziennikarzy, podała po
            > dwóch tygodniach że wielu reporterów ostrzelano, innych arestowano,
            > przesłuchiwano, maltretowano, bito i upokarzono przez wojska tzw "koalicji".
            > Dwukrotnie zbombardowano iracką TV, mimo że to zbrodnia wojenna w świetle
            > Konwencji Genewskich.
            > Pentagon wyraźnie dawał do zrozumienia, że każdy dziennikarz który źle wpływa
            > na morale amerykańskie, a dobrze na irackie zostanie skasowany. Peter Arnett,
            > który udzielił wywiadu dla irackiej TV został po paru telefonach z góry
            > zwolniony z NBC (wcześniej dostał nagrodę Pulitzera za relację z wojny
            > wietnamskiej), a na robotę w Stanach ma teraz wilczy bilet.
            > Dziennikarz Dan Scemana z I kanału IZRAELSKIEJ TELEWIZJI wyraził dezaprobatę
            > dla poniżającego traktowania 150 osobowej grupy irackich więźniów. Później
            wraz
            >
            > z dwoma dziennikarzami portugalskimi i jeszce jednym izraelskim wybrał się
            > towarzyszyć oddziałom amerykańskim. Już pierwszego dnia Amerykanie nie
            > zwarzając na legitymacje zatrzymali całą czwórkę i uznali ich za szpiegów,
            > trzymali ich bez jedzenia pod lufami karabinów i przez 36 godzin nie
            pozwolili
            > opóścić wojskowego Jeepa, dotkliwie pobili Portugalczyka, a na koniec
            > wszystkich wywieźli helikopterem do Kuwejtu. Sceman powiedział że przeżył
            > najgorsze 48 godzin w swoim życiu.
            > Irakijczycy nie zabili żadnego dziennikarza. Według RbG dziennikarze w
            > Bagdadzie mieli rzadziej do czynienia z iracką cenzurą i mogli bezkarnie o
            niej
            >
            > mówić. Przesyłane publikacje nie były poddawane żadnemu sprawdzaniu, a
            > dziennikarzom nikt nie groził za ich artykuły. Dziennikarze mieli tam
            > ograniczony zakres poruszania się po mieście, ale nikt im nie rewidował
            > samochodów, ani nie wygrażał bronią.
            > Ogólnie iracka propaganda antyamerykańska nie odbiegała merytorycznie
            poziomem
            > od amerykańskiej propagandy antyirackiej.
            > Była jeszcze ciekawa historia gdy polskie media grzmiały o "ucieczce polskich
            > dziennikarzy", a w głębokim tle tego wielkiego wydarzenia podawano jak
            > ametykański czołg przywalił w hotel Palestyna zabijając 2, a raniąc 3
            > dziennikarzy. Tego samego dnia w celowym ataku rakietowym na siedzibę TV Al
            > Dżazira Amerykanie zabili jednego dziennikarza. Ogólnie wyglądało to tak:
            > Irakijczycy zatrzymują w strefie działań wojennych 2 obcych dziennikarzy
            > (tych "dzielnych" Polaków). Kiedy dziennikarze udowodnili, że są
            dziennikarzami
            >
            > wypuszczono ich oddając sprzęt i samochód (to ta słynna ucieczka), mimo iż
            byli
            >
            > dziennikarzami kraju agresora (a nawet kraju terrorysty, bo nie
            > wypowiedzieliśmy wojny). Tego samego dnia amerykanie z zimną krwią zabijają 3
            > dziennikarzy, a amerykański generał nie krył na konferencji prasowej, że
            celem
            > ostrzału było wskazanie dziennikarzom że ich miejsce jest tam gdzie wskaże im
            > to amria amerykańska.
            > To tyle o dziennikarstwie podczas wojny w Iraku.
            > Co do zbrodni reżimu Husajna, to te najgorsze (w latach 80-ych) odbywały się
            > przy pomocy Amerykanów, a te po wojnie w 91 to było tłumienie wywołanych
            przez
            > Amerykanów buntów (owszem okrótne ale nie mniej niż postępowanie Izraela czy
            > Turcji). Prześladowanie Irackiej opozycji? Nieporównanie więcej cywilów
            zginęło
            >
            > podczas obu amerykańskich inwazji, a zginie jeszcze więcej.
            • Gość: Tomson Re: Antysemickie sieroty po Stalinie IP: *.ds.pg.gda.pl 08.05.03, 16:23
              Co w mojej wypoweidzi było antysemickiego? Czy skrytykowanie syjonistycznego
              szowinizmu to już podstawa do oskarżenia o antysemityzm, albo porównywanie
              Palestyńczyków do tzw. "wyższej rasy" czyli Żydów?
              Gdyby wnikliwiej przeczytał pan moją wypowiedź, to zobaczyłby pa że opisałem
              też złe traktowanie izraelskich dziennikarzy przez amerykańskich okupantów (czy
              antysemita by sobie na to pozwolił?).
        • Gość: tezsirota Re: Jasnowidztwo antykomunistycznego dziecka z rodziny IP: *.physd.amu.edu.pl 03.05.03, 09:17
          Drogie dziecko antykomunisto, czy nie zauwazyles, ze artykul byl
          o kneblowaniu mediow w USA a nie w Iraku. Moze twoja matka z
          prawego loza nauczy cie kiedys, ze odpowiada sie na temat.
          Zazanaczam, ze telewizyjni reporterzy mieli o wiele gorzej
          w starozytnym Babilonie.
          Na koniec zmowmy bracia tradycyjny paciorek za US.
          'Ni ebdziesz mail boga innnego niz Stany...
        • Gość: martinsoko JAK MIRMAT SOBIE POUKLADA PRAWDE IP: *.S2.srv.t-online.de 03.05.03, 14:41
          Skoro chcemy dyskutowac, niech cytaty conajmniej beda szczesliwie wybrane i w miare poprawnie
          prezentowane. Inaczej bedzie chaos.

          Drogi mirmacie, nie lubisz "Szwabow", a jednak Szwab umie sobie czytac. Po swojemu. Ofiarujesz nam
          wlasny (?) przeklad z "Welt AM Sonntag" ("Welt um Sonntag" niestety nie ma). Jest zly. Jest nawet bardzo
          zly. I jest to przeklad z artykulu w wydaniu z 13. kwietnia, a nie z 15. To nie drobnostka, swiadczy ten fakt
          rowniez o twoim stosunku do samych FAKTOW!

          Publikowano w tym jedynym wydaniu z "WamS" kilka innych artykulow na temat Iraku, wcale krytycznych
          wobec postawy naszego rzadu ("WamS" jest, jak pewnie wiesz, gazeta z prawicowego skraju polityki).
          Dla tych, ktorzy jednak wola ORYGINAL od kopii, prosze, oto on:


          Terror im Irak: Was CNN nicht sagen konnte

          von Ulrich Machold

          Für den amerikanischen Fernsehsender CNN gab es im Irak
          offenbar jahrelang zwei Wahrheiten: Das, was die Reporter
          wussten, und das, was sie berichteten konnten. Ein korrektes
          Bild zu zeichnen hätte laut Nachrichtenchef Eason Jordan
          sowohl CNN-Mitarbeiter als auch unbeteiligte Iraker in
          Lebensgefahr gebracht. Zwölf Jahre lang war Jordan immer
          wieder im Irak, um die Genehmigung der Regierung für das
          Bagdader Büro des Senders zu verlängern. Dabei erfuhr er
          schreckliche Dinge, die nie an die Öffentlichkeit gelangten.
          "Mitte der neunziger Jahre wurde einer unserer Kameraleute
          verschleppt und wochenlang in einem Keller mit Elektroschocks
          gequält", sagte Jordan in der "New York Times". "Weil die
          Geheimpolizei glaubte, ich sei der Irak-Chef der CIA. Wenn wir
          von der Folterung berichtet hätten, wären der Mann und seine
          Familie mit an Sicherheit grenzender Wahrscheinlichkeit
          umgebracht worden. So haben wir geschwiegen."
          Für ausländische Medien zu arbeiten habe irakische Bürger nicht
          vor dem Zugriff von Husseins Repressalienapparat bewahrt. Viele
          seien einfach verschwunden und nie wieder aufgetaucht. Auch
          Iraker, die nicht auf der Gehaltsliste von CNN standen, aber für
          den Sender als Informanten oder Übersetzer tätig waren, seien in
          Gefahr gewesen. Regierungskontakte schützten sie dabei
          offenbar nicht.
          "Die Schläger der Geheimpolizei gingen selbst gegen ranghohe
          Mitarbeiter des Informationsministeriums äußerst brutal vor, nur
          um sie auf Linie zu halten. Einer dieser Mitarbeiter hatte seit
          langem keine Fingernägel mehr. Ein anderer, ein Assistent von
          Saddams Sohn Udai, erzählte mir einmal, warum ihm alle
          Schneidezähne fehlten: Man hatte sie ihm gezogen und ihm
          verboten, eine Prothese zu tragen. Als ewige Erinnerung daran,
          dass er seinen Boss enttäuscht hatte."
          Nach dem Sturz des Diktators wird damit immer sichtbarer,
          welches Ausmaß die Gewaltherrschaft Saddam Husseins
          angenommen hatte und wie schwer es für die Medien auch vor
          dem Krieg war, ein halbwegs realistisches Bild des Terrors im
          Irak nach außen zu vermitteln. CNN, dem größten
          Nachrichtensender der Welt mit Hauptsitz in Atlanta, war in
          letzter Zeit mehrfach vorgeworfen worden, durch eine allzu
          einseitige Darstellungsweise die Realität des Krieges nur verzerrt
          wiederzugeben.
          "Die anderen Medien waren in der gleichen Situation wie wir und
          mussten sich die gleichen Sorgen um die Folgen ihrer
          Berichterstattung machen", sagte Jordan. "Ich habe diese
          schrecklichen Dinge jahrelang mit mir herumgetragen. Jetzt, wo
          Saddam weg ist, werden wahrscheinlich noch viel mehr und viel
          schlimmere Dinge ans Tageslicht kommen."
          Artikel erschienen am 13. Apr 2003

          Pozdrawiam,
          Martin
    • Gość: Mamusia Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.proxy.aol.com 03.05.03, 02:55
      "Niezależnie od tego, jeśli wziąć pod uwagę choćby skalę
      demonstracji antywojennych, masy najwyraźniej nie są umysłowo
      sparaliżowane. W manifestacjach pokojowych uczestniczą nie tylko
      pacyfiści i starzejący się hippisi, ale też mamusie z zamożnych
      dzielnic podmiejskich i drobni przedsiębiorcy." Gratulacje dla
      panskiej "mamusi" za takt z jakim w przededniu jednego z
      najbardziej celebrowanych po tej stronie oceanu swiat wyraza sie
      jej synek o kobietach bez ktorych poki co (o ile mi, glupiej
      mieszczce jeszcze wiadomo) ludzkosc by wyginela
    • Gość: Jurek Pan Lubowski z dziennikarska powierzchownoscia IP: *.dialup.umb.edu 03.05.03, 05:24
      (jaka pamietam jescze z jego artykulow w "Zyciu Gospodarczym")na
      paru stronach wyrokuje na temat wszystkich niemal problemow
      swiata. Niestety, nie ze swojej winy, Timothym Ashem nie jest.
      Za malo tu miejsca, by wszystko prostowac. Tylko na predce pare
      mysli.
      1. Problem Busha i jego zwolennikow polega na uzasadnieniu
      nowej doktryny gdyz broni masowej zaglady w Iraku nie
      znaleziono, a zwiazki Saddama z terrorystami Osamy mowiac
      oglednie okazaly sie slabsze niz w przypadku wielu innych
      panstw. Transparent walki o demokracje i przeciw okrutnym
      dyktaturom nie zaprowadzi za daleko, gdyz zbyt wielu jest
      tyranow a niektorzy (Chiny) za silni by swiat od nich uwolnic.
      Stad rozne lamance Busha i "jastrzebi" polaczone z torturowaniem
      logiki ("os zla" itp.) TV stala sie propagandowa tuba rzadu--
      kto ja oglada moze potwierdzic.
      2. Amerykanie w ogolnym przekroju nie lubia za duzo myslec,
      malo maja tez nato czasu. Przerazenie spowodowane atakiem 11
      wrzesnia ulatwia wcisniecie przecietnemu czlowiekowi kazdej
      sugestii i substytutu--zamiast Osamy Saddam. Ameryka pragnie
      tez sukcesu, aby zlagodzic bolesna rane--zwycieska wojna, bez
      wzgledu na to z kim, ma wiec poklask.
      3. Sam Szaron powiedzial, kto rzadzi Ameryka. Widocznie przed
      chelpliwa wypowiedzia zapomnial poradzic sie Lubowskiego.
      4. Francja, Niemcy, Belgia, Kanada i nie tylko (Krol Hiszpanii
      w przeciwienstwie do Aznara) nie poparly wojny wypelniajac wole
      swojego spoleczenstwa. Z punktu widzenia demokracji postapily
      sensowniej niz komuchy z PRL-u. Blair juz placi polityczna cene
      za wojne.
      5. Pan Lubowski przy innej okazji powoluje sie na swa
      dlugoletnia przyjazn z Kondomliza Rice. Lepiej, zeby pilnowal
      kasy w Visi-e niz pisal demagogiczne banaly.
      • Gość: Jurek Na dodatek IP: *.dialup.umb.edu 03.05.03, 05:53
        Mike Moore, ktory "swiatu fikcyjnemu" przeciwstawia swiat "rzeczywisty" nie
        dostal Oskara w ramach jakichs sondazy spolecznych a w wyniku rekomendacji
        Akademii. Ten przyklad na poparcie tez autora jest raczej chybiony. Sprawe
        szybko spuentowal prowadzacy wieczor Oskarow Steve Martin zartujac, ze widzial
        jak ochrona pomagala Moore-owi wejsc do bagaznika limuzyny.
        • galaxy2099 Re: Na dodatek do dodatku 03.05.03, 09:03
          Oczywiscie dla takiego nawiedzenca jak ty kazdy przyklad, ktory
          nie pasuje do wlasnej ideologii jest chybiony. Otrzymana nagroda
          Oscara dla Moore nic nie dowodzi natomiast brednie Tomasza
          Taboko to pewno obraz rzeczywistosci amerykanskiej.
          Fantastycznie, kolego. Jestem pod wrazeniem.


          Gość portalu: Jurek napisał(a):

          > Mike Moore, ktory "swiatu fikcyjnemu" przeciwstawia
          swiat "rzeczywisty" nie
          > dostal Oskara w ramach jakichs sondazy spolecznych a w wyniku
          rekomendacji
          > Akademii. Ten przyklad na poparcie tez autora jest raczej
          chybiony. Sprawe
          > szybko spuentowal prowadzacy wieczor Oskarow Steve Martin
          zartujac, ze widzial
          > jak ochrona pomagala Moore-owi wejsc do bagaznika limuzyny.
          • Gość: Jurek Niestety, nie widze sensu w tym co napisalez IP: *.dialup.umb.edu 03.05.03, 18:52
        • Gość: Jan K. Nie ochrona a Teamsters IP: *.asm.bellsouth.net 04.05.03, 23:38
          A dlaczego Teamsters?

          Gość portalu: Jurek napisał(a):

          > Mike Moore, ktory "swiatu fikcyjnemu" przeciwstawia swiat "rzeczywisty" nie
          > dostal Oskara w ramach jakichs sondazy spolecznych a w wyniku rekomendacji
          > Akademii. Ten przyklad na poparcie tez autora jest raczej chybiony. Sprawe
          > szybko spuentowal prowadzacy wieczor Oskarow Steve Martin zartujac, ze
          widzial
          > jak ochrona pomagala Moore-owi wejsc do bagaznika limuzyny.
      • Gość: Ales sie zapedzil Przesadziles chlopie !!!!!!!!!! IP: 213.56.66.* 04.05.03, 03:24
        4. Francja, Niemcy, Belgia, Kanada i nie tylko (Krol Hiszpanii
        w przeciwienstwie do Aznara) nie poparly wojny wypelniajac wole
        swojego spoleczenstwa. Z punktu widzenia demokracji postapily
        sensowniej niz komuchy z PRL-u. Blair juz placi polityczna cene
        za wojne.

        To glupoty.
        Rzady tych panstw same "stworzyly wole " swoich spoleczenstw udajac
        pacyfistow.Porazono umysly swoich obywateli za pomoca srodkow masowego przekazu.
        Ci wszyscy pacyfisci nie wytepuja przeciw wojnie w Czeczeni, bo ich gazety i tv
        do tego nie naklaniaja.
        Pomysl chlopie zamiast zaczniesz cos pisac, ale sam napisales ,ze w pospiechu
        piszesz. W pospiechu to zrob lepiej kupe!
        pozdrawiam
        • Gość: P-77 Re: Przesadziles chlopie !!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.03, 19:16
          Gość portalu: Ales sie zapedzil napisał(a):

          > 4. Francja, Niemcy, Belgia, Kanada i nie tylko (Krol Hiszpanii
          > w przeciwienstwie do Aznara) nie poparly wojny wypelniajac wole
          > swojego spoleczenstwa. Z punktu widzenia demokracji postapily
          > sensowniej niz komuchy z PRL-u. Blair juz placi polityczna cene
          > za wojne.
          >
          > To glupoty.
          > Rzady tych panstw same "stworzyly wole " swoich spoleczenstw udajac
          > pacyfistow.Porazono umysly swoich obywateli za pomoca srodkow masowego
          przekazu.
          A co powiesz o Wlk. Brytanii i Włoszech (Polski nie biorę pod uwagę) gdzie
          rządy poparły USA wwbrew społeczeństwu? Blair nie "robi" opinii publicznej?
          > Ci wszyscy pacyfisci nie wytepuja przeciw wojnie w Czeczeni, bo ich gazety i
          tv
          >
          > do tego nie naklaniaja.
          Zapewniam cię, że w Polsce ci sami ludzie protestowali przeciw wojnie w
          Czeczeni którzy dziś sprzeciwiają się agresji na IRak.
          Zresztą gloryfikowani u nas czeczeńscy bojownicy w istocie też są terrorystami
          (Zamach w moskiewskim teatrze).
    • Gość: Emily W SUMIE ROZSADNY TEKST IP: *.nv.nv.cox.net 03.05.03, 18:22
      i wywazony. Moja koncepcja zazegnania konfliktu
      islamsko-demikratycznego, to nie wojna cywilizacji, tylko
      izolacja. Wcale nie musimy zezwalac islamistom na imigracje do
      naszych krajow, skoro oni sie nie asymiluja. Zostawmy ich sobie i
      handlujmy z nimi uczciwie. Oni potrzebuja naszych produktow, a my
      potrzebujemy ropy, czyli uzupelniamy sie merkantylnie. Mysle, ze
      zabija nas wszystkich globalizacja i dazenie wielkiego kapitalu
      do ekonomiczn-politycznego kontrolowania calego swiata. To jest
      nie do osiagniecia na dluzsza mete, bo jest niezgodne z ludzka
      natura, ktora nie chce sie poddawac dominacji.
      • Gość: Stop wojnie Czas na impeachment Busha. Stop faszyzacji USA! IP: *.tele2.pl 03.05.03, 18:33
        http://www.stopwojnie.w.pl
        http://www.irak.pl

        Imperium USA podobne do rzymskiego + mini-imperium izraelskie


        Kto naprawdę wygrał wojnę?
        Uri Avnery


        Uri Avnery jest centrolewicowym, izraelskiem dziennikarzem. Jest członkiem
        izraelskiego stowarzyszenia Gush Shalom (www.gush-shalom.org), grupującego
        zwolenników pokoju opartego na dekolonizacji i sprawiedliwości. Poniższy
        artykuł został opublikowany przez amerykańskie pismo Counterpunch 12 kwietnia
        2003 roku.


        Paul Wolfowitz, Manifestacja pro-izraelska w Waszyngtonie, kwiecień 2002.



        Modnie jest teraz mówić o tym jak będzie wyglądać "nazajutrz". Ale pomówmy o
        tym jaka będzie najbliższa noc. Po zakończeniu wojny w Iraku, świat stanie
        wobec dwóch decydujących faktów: po pierwsze miażdżąca przewaga amerykańskich
        broni może wygrać z każdym narodem na świecie, choćby najbardziej walecznym;
        po drugie niewielka grupa, która wymyśliła tę wojnę - sojusz fundamentalistów
        chrześcijańskich z żydowskimi neokonserwatystami - wygrała jeszcze więcej, bo
        będzie teraz kontrolować Waszyngton właściwie bez ograniczeń.

        Kombinacja tych dwóch faktów stanowi teraz największe niebezpieczeństwo dla
        świata i szczególnie dla Bliskiego Wschodu, narodów arabskich i przyszłości
        Izraela. Ów sojusz jest wrogiem pokojowych rozwiązań, wrogiem arabskich
        rządów, narodu palestyńskiego i izraelskiego obozu pokoju.

        Ta grupa nie marzy tylko o stworzeniu imperium amerykańskiego podobnego do
        imperium rzymskiego, ale też o mini-imperium izraelskim, pod kontrolą
        skrajnej, nacjonalistycznej prawicy i kolonistów. Chce zmiany rządów we
        wszystkich krajach arabskich.


        Stworzy nieustanny chaos w całym regionie, chaos o nieprzewidzialnych
        konsekwencjach. Jej mentalny świat jest mieszaniną ideologicznego oszołomienia
        z brudnymi materialistycznymi interesami, amerykańskiego patriotyzmu i
        prawicowego syjonizmu. To niebezpieczna mikstura. Jest w niej coś z ducha
        Ariela Szalona, człowieka, który zawsze miał gigantyczne plany zmiany całości
        regionu, mieszankę twórczej wyobraźni (sic), zwykłego szowinizmu i prymitywnej
        wiary w brutalną siłę.



        Kto wygrał?


        Grupa neokonserwatystów. Grupa zwarta, prawie wszyscy jej członkowie są
        Żydami. Trzyma kluczowe stanowiska w administracji Busha jak też w ciałach
        doradczych, które odgrywają ważną rolę w formułowaniu polityki amerykańskiej w
        rządzie i artykułach redakcyjnych najbardziej wpływowych gazet. Przez wiele
        lat była to grupa marginalna, która radykalizowała prawicę we wszystkich
        dziedzinach.


        Walczyła między innymi przeciwko legalnemu przerywaniu ciąży, homoseksualistom
        i pornografii. Kiedy Beniamin Netaniahu objął władzę w Izraelu poradziła mu
        walkę z Arabami.

        Jej wielka chwila nadeszła wraz z zawaleniem się WTC. Amerykańska publiczność
        i politycy byli w szoku, kompletnie zdezorientowani, niezdolni do zrozumienia
        zmienionego świata.

        Neokonserwatyści byli jedyną grupą, która miała gotowe wytłumaczenie i nawet
        rozwiązanie. Już w dziewięć dni po. William Bristol (syn założyciela grupy
        Irvinga Kristola) opublikował "List otwarty do prezydenta Busha",
        wyjaśniający, że nie wystarczy zniszczyć siatkę Ossamy ben Ladena, że trzeba
        też "pozbawić władzy Saddama Husajna" i "ukarać" Syrię i Iran za popieranie
        libańskiego Hezbollahu.


        List opublikowano w Weekly Strandart, piśmie założonym przez Kristola za
        pieniądze ultraprawicowego magnata prasowego Ruperta Murdocha, który "oferował
        dla sprawy" 10 milionów dolarów. Podpisało go 41 najbardziej wpływowych
        neokonserwatystów jak Norman Podhoretz, Żyd niegdyś lewicowy, który stał się
        ikoną skrajnej prawicy, wydawca prestiżowego Encounter Magazine, Frank Gaffney
        z Center for Security Studies, Robert Kagan, również z Weekly Standard,
        Charles Krauthammer z Washington Post i oczywiście Richard Perle.


        Perle jest tu postacią kluczową. Do niedawna był szefem Defence Policy Board
        amerykańskiego departamentu obrony, do którego należą też Elliot Cohen i Devon
        Cross. Perle jest też dyrektorem izraelskiego Jerusalem Post, własności
        skrajnej, syjonistycznej prawicy. Jest kluczowym członkiem wpływowej grupy
        skrajnej prawicy American Enterprise Institute. Niedawno musiał zrezygnować ze
        swej posady w Pentagonie gdy ujawniono, że pewna prywatna korporacja obiecała
        mu milion dolarów za korzyści z jego wpływu na rząd.


        Ten list był faktycznie początkiem wojny w Iraku. Został bardzo dobrze
        przyjęty przez administrację Busha, w której członkowie grupy zajmowali już
        decydujące posady. Paul Wolfowitz, ojciec wojny, jest numerem dwa departamentu
        obrony, w którym inny przyjaciel Perle�a Douglas Feith, kieruje Pentagon
        Planning Board. John Bolton jest podsekretarzem w departamencie stanu. Elliot
        Abrams, odpowiedzialny za Bliski Wschód w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego,
        był osobiście zamieszany w skandal Irangate (amerykańska broń dostarczna
        Iranowi za pośrednictwem Izraela w zamian za pieniądze z kokainy, którymi za
        swoją broń płacili contras w Nikaragui).


        Główny bohater tamtej afery, pułkownik Oliver North jest członkiem Jewish
        Institute for Natonal Security Affair (JINSA), głównej organizacji wpływów
        żydowskich w Stanach Zjednoczonych, tak jak Michael Ledeen, inny bohater
        skandalu. Ledeen promuje wojnę totalną, nie tylko przeciwko Irakowi, ale też
        przeciwko innym wrogom Izraela Iranowi, Syrii, Arabii Saudyjskiej i Autonomii
        Palestyńskiej.


        Dov Zakhein jest audytorem Pentagonu. Większość tych ludzi, wraz z
        wiceprezydentem Dickiem Cheneyem i sekretarzem obrony Donaldem Rumsfeldem,
        jest zrzeszona w Project for the New American Century (Projekt na rzecz Nowego
        Amerykańskiego Wieku), który opublikował swój program w 2002 roku "utrzymania
        i rozszerzenia Amerykańskiego Pokoju", który oznacza kontrolę całej planety.


        Meyrav Wurmser (Meyrav to teraz bardzo modne imię w Izraelu) jest dyrektorką
        Center for Middle East Policy w Hudson Institute. Pisze do Jeruzalem Post i
        jest współzałożycielką izraelskiego MEMRI (Middle East Media Research
        Institute), który był autorem fałszerstw w irackim raporcie Tony�ego Blaira
        (skandal z lutego tego roku) i jest (według Guardiana) agendą Mossadu. Mąż
        Meyrav, David Wurmser, jest szefem Badań Bliskowschodnich w American
        Enterprise Institute Perle�a.


        Do grupy należy też Dennis Ross, który przez lata zajmował się "procesem
        pokojowym" z ramienia administracji Stanów Zjednoczonych. We wszystkich
        ważniejszych miediach są ludzie związani z grupą, jak William Safire z New
        York Times, człowiek kompletnie zahipnotyzowany przez Sharona, czy Charles
        Krauthammer z Washington Post. Inny przyjaciel Perle�a Robert Bradley jest
        wydawcą Wall Street Journal. Przemówienia Busha czy Cheneya wydają się
        pochodzić prosto z ust Sharona gdyż ich redaktorzy Joseph Shattan, Mathew
        Scully i John McConnel to neokonserwatyści, tak jak dyrektor gabinetu Cheneya
        Lewis Libby. Olbrzymi wpływ tej w większości żydowskiej grupy wywodzi się ze
        ścisłego sojuszu z chrześcijańskimi fundamentalistami ze skrajnej prawicy,
        którzy kontrolują Partię Republikańską. Głównymi gwiazdami są tam
        teleewangelista Jerry Falwell z Moral Majority, który dostał prywatny
        odrzutowiec od Menahema Begina, oraz Pat Robertson z Christain Coalition i
        Christian Broadcasting Network, które finansują Chrześcijańską Ambasadę J.W.
        van der Hoevena w Jerozolimie, grupę popierającą żydowską kolonizację ziem
        palestyńskich.


        Obie grupy łączy fanatyczne oddanie ideologii izraelskiej skrajnej prawicy.
        Widzą oni wojnę w Iraku jako walkę Dzieci Światła (the Children of Light) ,
        które symbolizują Amerykę i Izrael z Dziećmi Ciemności (the Children of
        Darkness) (Arabowie i muzułmanie). Żaden z tych faktów nie jest zresztą objęty
        tajemnicą. Na temat tej walki pisano w tuzinach artykułów w amerykańskiej i
        światowej prasie. Członkowie grupy są z siebie dumni.


        Generał-syjonista
        • Gość: Jurek Masz racje. Bush padnie w nastepnych wyborach IP: *.dialup.umb.edu 03.05.03, 18:54
          ale raczej przez gospodarke
          • Gość: SOK dwie Ameryki... IP: *.anhmca.adelphia.net 04.05.03, 04:51
            W dwoch artykulach przedstawiono dwie Ameryki.
            Ja oswiadczam ze mieszkam w Ameryce Lubowskiego.
            Musze jednak stwierdzic ze jak czasami chodzimy
            z zona na przyjecia polskie to spotykam sporo
            polakow, ktorzy mieszkaja w Ameryce Tabako.
            No coz, kazdy ma prawo mieszkac jak chce...
            • Gość: misiaczek Re: dwie Ameryki... IP: *.physd.amu.edu.pl 04.05.03, 06:08
              Gość portalu: SOK napisał(a):

              > W dwoch artykulach przedstawiono dwie Ameryki.
              > Ja oswiadczam ze mieszkam w Ameryce Lubowskiego.

              O doprawdy! A jakiemuz to bankowi kolega (ze sie osmiele)
              prezesuje?
              No ale, co prawda to prawda - Ameryki sa dwie, a pewnie
              jakby sie uwazniej przjrzec, to i jeszcze pare by sie
              uzbieralo. No i nie tylko w Ameryce punkt widzenia zalezy
              od punktu (pardon!) siedzenia. Nawet w komunie sie
              mowilo,
              ze z okien prywatnego samochodu to i socjalizm wyglada
              calkiem, calkiem...

              Inny wszak problem jak sie mieszka w Ameryce, inny zas
              jak sie skutkow jej polityki doswiadcza mieszkajac poza
              ( nie zawsze mozna mieszkac 'jak sie chce'). A ta
              polityka obecnie ksztaltowana jest glownie przez
              'swiat Tabako'. Posadzenia o faszyzacje to oczywiscie
              taka retoryczna przesada i , zgadzam sie. termin nieco
              naciagany w kontekscie historycznych porownan. Ale
              nie zmienia to faktu, ze jednak odczuwa sie pewien
              dyskomfort przygladajc sie od jakiegos czasu wyczynom
              panow z Waszyngtonu i ich mocodawcow. Co oczywista nie
              zmienia faktu, ze Ameryka 'Luboskiego' zaludniona jest
              dla odmiany samymi reinkarnacjami Matki Teresy i M.
              Ghandiego.


              > Musze jednak stwierdzic ze jak czasami chodzimy
              > z zona na przyjecia polskie to spotykam sporo
              > polakow, ktorzy mieszkaja w Ameryce Tabako.

              Takich polakow jest tam moze i sporo. Natomiast,
              jak mowi mi doswiadczenie, takich Polakow jest raczej
              nieiwele. Gratuluje szczescia do trafiania na wlasciwe
              pprzyjecia.


              > No coz, kazdy ma prawo mieszkac jak chce...

              Pawel i Gawel?
              • Gość: SOK Re: dwie Ameryki...Misiaczek IP: *.anhmca.adelphia.net 04.05.03, 16:17
                Kolega Misiaczek narzeka na polityke USA. Polski rzad widzi
                to inaczej i przylaczyl sie do koalicji antyirackiej.
                Sadzac po adresie kolega mieszka w Polsce.
                Ciekawe w jakiej Polsce kolega Misiaczek mieszka.
                Ja kiedys mieszkalem w Polsce w ktorej rzad kazde swe niepo
                wodzenie obwinial "zgnily kapitalizm" a w szczegolnosci USA.
                Czyzby teraz role sie odwrocily? Ludzie przeciw a Rzad za?
                A tak juz na marginesie. Ci Polacy o ktorych pisalem
                ze mieszkaja w Ameryce Tabako rowniez "niezbyt lubia"
                ludzi, ktorych w Polsce nazywali czasami starozakonnymi.
                Czyzby to byl tylko ciekawy zbieg oklicznosci?
                • Gość: Misiaczek Re: dwie Ameryki...Misiaczek IP: *.physd.amu.edu.pl 04.05.03, 17:14
                  Gość portalu: SOK napisał(a):

                  > Kolega Misiaczek narzeka na polityke USA. Polski rzad
                  widzi
                  > to inaczej i przylaczyl sie do koalicji antyirackiej.

                  Misiaczki nie narzekaja na polityke USA, chyba ze
                  mieszkaja w Gorach Skalistych, w ktorych im pozajmowali
                  co wygodniejsze jaskinie na schrony dowodzenia
                  nuklearnego. Polskie
                  misiaczki, a przynajmniej ten piszacy te slowa, ma do
                  polityki amerykanskiej stosunek malo emocjonalny -
                  obchodzi go tyle co ciezki walec drogowy na drodze,
                  po ktorej misiaczek lubi sobie spacerowac: narzekac
                  nie ma co, ale uwazac trzeba. Jak slusznie wynika z
                  adresu, M.
                  mieszka w Polsce i ten kraj oraz jego polityka go
                  obchodzi. To, ze prezydent tego kraju sam wg. jego
                  wlasnej deklaracji zredukowal swoja funkcjie do megafonu
                  dla pana Busza nie powoduje automatycznie, ze uznaje
                  M. interes amerykanski za wlasny.
                  Polski rzad tez jak widac sie przylaczyl. Ale czy to
                  powod, zeby M. zawracal sobie glowe bardziej Ameryka
                  niz Polska.

                  > Sadzac po adresie kolega mieszka w Polsce.
                  > Ciekawe w jakiej Polsce kolega Misiaczek mieszka.

                  I to jest bardzo dobre pytanie. Chwalic Boga M.
                  wciaz jeszcze mieszka w Polsce, w ktorej ma co do
                  garnka wlozyc. W odroznieniu od wielu milionow
                  Polakow, ktorzy mieszkaja w zupelnie innej Polsce.



                  > Ja kiedys mieszkalem w Polsce w ktorej rzad kazde swe
                  niepo
                  > wodzenie obwinial "zgnily kapitalizm" a w szczegolnosci
                  USA.

                  No to sie poprawilo: obecna katastrofa wszystkie rzady po
                  89
                  moga obwinic tylko i wylacznie siebie! I to sie wlasnie
                  nazywa wolnosc.



                  > Czyzby teraz role sie odwrocily? Ludzie przeciw a Rzad
                  za?

                  Dokladnie tak.


                  > A tak juz na marginesie. Ci Polacy o ktorych pisalem
                  > ze mieszkaja w Ameryce Tabako rowniez "niezbyt lubia"
                  > ludzi, ktorych w Polsce nazywali czasami
                  starozakonnymi.
                  > Czyzby to byl tylko ciekawy zbieg oklicznosci?

                  Ti,ti,ti ... nie dam sie zlapac na ten numer. Juz
                  to przechodzilem i znam sie na tych trikach. Tez
                  amerykanska specjalnosc. Czyli - jak tam pogoda w
                  Ameryce (ktorejkolwiek), a zona, dzieci? Zdrowi wszyscy?
                  No to tak trzymac!
                  • Gość: SOK Re: dwie Ameryki...Misiaczek IP: *.anhmca.adelphia.net 04.05.03, 19:26
                    No coz jezeli chodzi o pogode to jest ladna po
                    majowym deszczyku.
                    Wlasnie wrocilem ze spaceru. Jezeli chodzi
                    o zdrowie to jest roznie ale nie winie
                    tego Ameryki.
                    Aha bylbym zapomnial. W twym poscie zapytujesz sie
                    czy jestem prezesem. Dzieki ze nie. Nie lubie stresow
                    i dlugich godzin pracy.... Wole spacery, wycieczki i dobra
                    ksiazke. Ta "Ameryke" w ktorej mieszkam po czesci zawdzieczam
                    sobie oraz po czesci wspanialym ludziom ktorych spotkalem na
                    swej emigracyjnej drodze.
                    Paszport w jedna strone otworzyl mi calkiem inny swiat...

                    Tak juz na marginesie czy mozna sie dowiedziec o jakich
                    "Panach z Waszyngtonu i ich MOCODAWCOW" ci chodzilo?
                    Jak to czytalem to przypomnieli mi sie dawni aparatczycy.
                    • Gość: misiaczek Re: dwie Ameryki...Misiaczek IP: *.physd.amu.edu.pl 04.05.03, 20:14
                      Gość portalu: SOK napisał(a):

                      No dobra, ale krotko, bo ktos w koncu te druga Ameryke
                      nad Wisla musi budowac, chociaz niby robota nie zajac -
                      misiaczkowi
                      nie ucieknie, alec zawsze...


                      > No coz jezeli chodzi o pogode to jest ladna po
                      > majowym deszczyku.

                      No to juz przynajmniej pogode mamy amerykanska tutaj.

                      > Wlasnie wrocilem ze spaceru. Jezeli chodzi
                      > o zdrowie to jest roznie ale nie winie
                      > tego Ameryki.

                      No to zycze powrotu do...

                      > Aha bylbym zapomnial. W twym poscie zapytujesz sie
                      > czy jestem prezesem.

                      No to pogratulowac!


                      Dzieki ze nie. Nie lubie stresow
                      > i dlugich godzin pracy.... Wole spacery, wycieczki i
                      dobra
                      > ksiazke. Ta "Ameryke" w ktorej mieszkam po czesci
                      zawdzieczam
                      > sobie oraz po czesci wspanialym ludziom ktorych
                      spotkalem na
                      > swej emigracyjnej drodze.

                      Pogratulowac podwojnie. No wlasnie, dwie Ameryki:
                      Waszyngton i zwykli ludzie. To nie dwie Ameryki,
                      to dwa swiaty.


                      >
                      > Tak juz na marginesie czy mozna sie dowiedziec o jakich
                      > "Panach z Waszyngtonu i ich MOCODAWCOW" ci chodzilo?
                      > Jak to czytalem to przypomnieli mi sie dawni
                      aparatczycy.


                      Ja mysle, ze emigranci z PRL niedlugo beda mogli zarabiac
                      na wystepach goscinnych w Polsce. Juz chyba tylko oni
                      przechowali w pamieci obraz PRL i jej rzeczywistyosci.
                      My tutaj zyjemy juz w zupelnie innym swiecie i nawet
                      nie bardzo mamy czas w ogolnym zabieganiu, zeby pamietac.
                      Wiec
                      mysle, ze naprawde opowiadnaie o tamtych czasch moze
                      miec tu spora widownie. Ludzie wprawdzie nie maja
                      za duzo pieniedzy, ale biorac pod uwage skale
                      nostalgii za tamtymi czasmi, pewnie sie cos tantiem
                      uzbiera. Radzilbym rozwazyc oportunity.

                      Co do mocodawcow. Za dlugo by pisac. Poza tym to sa
                      oczywistosci. To sa ci, ktorzy wybieraja panow w
                      Waszyngtonie. Ja wiem: Narod, demokracja, wybory,
                      kandydaci, partie... Ale kto podsuwa Narodowi kandydatow,
                      i dlaczego takich a nie innych? To pierwsze pytanie.
                      Dalszych raczej nie bedzie, ale i to powinno wystarczyc,
                      byle tylko nie szukac odpowiedzi w propagandowej papce
                      medialnej.
                      • Gość: SOK Misiaczek IP: *.anhmca.adelphia.net 04.05.03, 20:28
                        Rowniez krotko-

                        znany polityk powiedzial:
                        "... moze Ameryka nie jest najwspanialsza demokracja
                        na swiecie ale pokazcie mi lepsza.."

                        Powodzenia i zeby "twoj garnek byl zawsze pelny" bo
                        o coz innego tu chodzi...
            • galaxy2099 Re: dwie Ameryki... 04.05.03, 06:38
              A moze ci co mieszkaja w tej strasznej Ameryce Tobako uwazaja,
              ze w Europie jest jeszcze gorzej bo jakos nie chca z tej Ameryki
              wyjechac "na lepsze".
              A moze oni sa jak sredniowieczni biczownicy. Uwielbiaja
              maltretowac samych siebie w imie ... no wlasnie, w imie czego.


              Gość portalu: SOK napisał(a):

              > W dwoch artykulach przedstawiono dwie Ameryki.
              > Ja oswiadczam ze mieszkam w Ameryce Lubowskiego.
              > Musze jednak stwierdzic ze jak czasami chodzimy
              > z zona na przyjecia polskie to spotykam sporo
              > polakow, ktorzy mieszkaja w Ameryce Tabako.
              > No coz, kazdy ma prawo mieszkac jak chce...
            • Gość: Jan K. Chodząc na przyjęcia... IP: *.asm.bellsouth.net 04.05.03, 19:18
              Wie Pan, czytając Pana Profesora Tabako i jemu podobnych lewaków nie sposób nie
              zauważyć, że oni robią listy osób, które przeszkadzają im w dojściu do stanu
              powszechnej szczęśliwości. Jak dojdą do władzy, to pewno poślą nas do komór
              gazowych lub postawią "pod stienku".

              Co więcej, tak są zaślepieni nienawiścią, że niedawno życzyli, aby jak
              najwięcej naszych żołnierzy wróciło z Iraku w "czarnych woreczkach na drogie
              ciałka" (to od Pani Emilki), aby pojawiło się "tysiące Bin Ladenów" (oszołom z
              Toronto), abyśmy na skutek polityki znienawidzonego przez nich Prezydenta Busha
              zaczęli "latać samolotami do biura" (idiota x z UMN) oraz aby "wreszcie ktoś
              zastrzelił Busha" (Prezes z Clemson University).

              Najlepszą formą zwalczania lewactwa jest masowe rozpowszechnianie ich
              skrajności. Kiedy wywiad z "dobrotliwym" amerykańskim pacyfistą
              przedstawiającym się jako kwakier i profesor uniwersytetu opublikuje się razem
              ze zdjęciem plakatu niesionego przez jego sąsiada "Bush=Hitler" lub "We support
              our troops when they shoot their officers" duży procent niezdecydowanych czy
              otumanionych przez prasę przechodzi na naszą stronę.

              Niestety, ponieważ lewactwo w USA jest kwalifikowane przez media
              jako "liberałowie" i osoby o dużej wrażliwości na krzywdę ludzką, duży procent
              wyborców nie wie, że pod takimi hasłami kryje się Profesor Tabako, który
              zapraszałby niewygodne mu jednostki "do gazu".

              Jan K.

              Gość portalu: SOK napisał(a):

              > W dwoch artykulach przedstawiono dwie Ameryki.
              > Ja oswiadczam ze mieszkam w Ameryce Lubowskiego.
              > Musze jednak stwierdzic ze jak czasami chodzimy
              > z zona na przyjecia polskie to spotykam sporo
              > polakow, ktorzy mieszkaja w Ameryce Tabako.
              > No coz, kazdy ma prawo mieszkac jak chce...
              • werw Re: Chodząc na przyjęcia... 04.05.03, 19:34
                Dokładnie tak. To przeciez nie jest przypadek, że w konflikcie wolnego swiata z
                dyktaturą zawsze stają po stronie dyktatur, tyranów i zbrodniarzy. Powiem
                więcej: tu jest sedno sprawy.
              • Gość: rortysta Hola-hola IP: *.bluebird.ibm.com 06.05.03, 20:36
                Musze stanac w obronie zniewazonej kobiety. Pani Emilka ma jak
                najbardziej sluszne powody zyczyc sobie powrotu zolnierzy
                w "czarnych woreczkach na drogie cialka". Otoz jakis ambitny
                salesman-rep odkryl jej wszechstronna i wszechogarniajaca
                naiwnosc:
                "Widzisz moja naiwnosc polegala na tym, ze uwierzylam
                (podobnie jak inni), ze np. kupuje zloto, a sprzedano mi
                za cene zlota zwyczajne cegly. I to bylo to zwyczajane
                zlodziejstwo".
                Prawdopodobnie sprzedal jej jakies turbo-mutual funds, albo
                akcje rewelacyjnej spolki internetowej, skasowal jakies marne
                commission, a ona biedna nie doczekawszy sie hossy gieldowej
                wyladowala z 10% ze skrzetnie zaoszczedzonej sumki.

                "... zalamalo sie zaufanie do systemu. I to moze powalic USA
                gospodarczo, byc moze nieodwracalnie" - twierdzi z przekonaniem
                Pani Emilka.
                Tak wiec jej zyczenia "wszystkiego najlepszego" odnosza sie nie
                tylko do GI's, najzwyczajniej do SR's, GWB i wogole USA.

                A za PRL-u bylo tak niewesolo i bez wrazen, wszyscy mieli po
                rowno i skrywali swoje uczucia milosci do ZSRR - sam wzdycham z
                tesknoty.
                • Gość: Emily Re: Hola-hola IP: *.nv.nv.cox.net 07.05.03, 04:19
                  I Ty rortysto i Jan K jestescie chorzy z nienawisci do
                  ludzi myslacych inaczej od was. Jan K przekreca
                  calkowicie moje wczesniejsze komentarze. Nigdy nigdzie
                  nie piasalam, ze zycze amerykanskim zolnierzom, zeby
                  wrocili z wojny w woreczkach. Ja nie chcialam, zeby oni w
                  ogole szli na te wojne. Pisalam, ze jesli ktos pcha
                  innych na wojne (jak Jan K), to powinien sam najpierw sie
                  na nia zglosic i naszykowac sobie woreczek na wszelki
                  wypadek, bo takie sie zdarzaja na wojnach. Jan K. zostal
                  tutaj rozszyfrowany jako byly Ubek, co jest b.
                  prawdopodobne, bo jego retoryka jest czysto ubecka. A i
                  Toba rortysto tez odechcialo mi sie dyskutowac, bo
                  najlepiej wychodzi ci szyderstwo. jestes w tym mistrzem.
                  dziekuje za wszystkie dyskusje, i adieu.
                  • Gość: rortysta Adieu IP: *.bluebird.ibm.com 07.05.03, 21:27
                    Adieu jest calkowicie uprawniona i sluszna odzywka.

                    Dodam na zakonczenie naszych "dyskusji", iz jako znawczyni
                    tekstow Rorty'ego powinnas wiedziec, ze szyderstwo dla
                    pragmatysty moze byc tylko srodkiem a nie celem. Celem bylo
                    przypomniec Ci cos, co wie kazda maturzystka. Wie ona, ze NIE
                    WOLNO sie wypowiadac w jakies dziedzinie wiedzy ludzkiej bez
                    uprzedniego jej poznania, chocby troche. Ty natomiast
                    potraktowalas wiedze o gospodarce jako cos na czym sie znasz,
                    albo co wiedza wogole nie jest - w koncu tyle ludzie o niej
                    plecie w kolo, w Kroegerze, na stacji Texaco, przy wodopoju w
                    pracy ...
                    I pewnie kiedys wczesniej pomyslalas sobie, ze nic
                    skomplikowanego w jej praktycznych regulach - wystarczy sie
                    rzucic na fale.

                    Emily, otoz nie.
                    YOU are the weakest link! Good bye!
                    • Gość: Emily Re: Adieu IP: *.nv.nv.cox.net 08.05.03, 04:07
                      Co do tego calkiem sie zgadzamy, ze adieu jest sluszna
                      odzywka.

                      Co do Twojej krytyki moich wypowiedzi. No coz, masz do
                      niej prawo, tak jak ja mam zagwarantowane konstytucja
                      prawo wypowiadac sie na kazdy dowolny temat. Tego nie
                      mozesz mi zabronic, choc naturalnie nie musisz mnie
                      czytac. A na zakonczenie (i oslodzenie?) naszej niezbyt
                      przyjemnej dyskusji dodadam, ze choc nie mam
                      wyksztalcenia w SGPIS, jak Ty, to sporo czytam i
                      codziennie slucham debat z Kongresu USA, gdzie omawia sie
                      rozne ciekawe tematy, w tym gospodarcze. I opinie o
                      obecnej zapasci amerykanskiej gospodarki glownie z powodu
                      szwindli gieldowych wlasnie tam usyszalam. One sa zgodne
                      z moimi obserwacjami i informacjami z innych calkiem
                      powaznych pisanych zrodel, wiec mam do nich zaufanie. A
                      Ty masz swiete prawo wierzyc w swoje dogmaty, wyuczone w
                      SGPIS i przeczytane w gazetkach z Wall Street. Kazdy ma
                      wlasne zrodla informacji. A Ty Rortysto, nie musisz
                      ponizac innych ludzi. Mysle, ze to nie w Twoim stylu,
                      chyba ze sie myle.
                      pozdrawiam,
                      E
                      • Gość: rortysta Re: Adieu IP: *.bluebird.ibm.com 08.05.03, 16:17
                        Istotnie.
                        Jest jeszcze strona moralna Twojego zachowania, turbo-
                        ekonomistko! Konstytucja amerykanska ci pozwala robic wiele,
                        mozesz nawet napluc, spalic, wywrzeszczec kazdy symbol i spor
                        amerykanski. Ale nie mac w glowach Polakom. Nie laduj im do
                        przelyku Twojej antyglobalistycznej i etatystycznej papki. On
                        maja zbyt wiele problemow na glowie i zawirowan w glowie, o
                        ktorych tu juz zupelnie nie masz pojecia. Przenosisz swoje
                        amerykanskie animozje w sposob zupelnie nieodpowiedzialny
                        wyglaszajac opinie o jakims skrawku rzeczywistosci w USA i
                        jednoczesnie uogolniajac na sytuacje w PL. Do tego w kolko sobie
                        zaprzeczasz, i to nie tylko w kwestiach ekonomicznych. Nie tylko
                        ja chichocze z tego. Inni biora to przez jakis czas powaznie,
                        ale Ty w zaparte bronisz swoich "preconceptions" lapaic sie
                        argumentow z lewa i prawa.

                        A moze ignorancja jest moralna, jak kazda slabosc?
                        • Gość: Emily Re: Adieu IP: *.nv.nv.cox.net 09.05.03, 03:37
                          Gość portalu: rortysta napisał(a):

                          > Istotnie.
                          > Jest jeszcze strona moralna Twojego zachowania, turbo-
                          > ekonomistko! Konstytucja amerykanska ci pozwala robic
                          wiele,
                          > mozesz nawet napluc, spalic, wywrzeszczec kazdy symbol
                          i spor
                          > amerykanski.

                          A gdziez ja to czynie, czlowieku? Czy ja komus naplulam,
                          nawrzeszczalam? Daj mi przyklad. To nie jest w moim
                          stylu. Przenosisz widac wlasne zachowanie na innych. Ja
                          tylko informuje ludzi w PL, co sie dzieje w USA. O tym co
                          czytam w legalnej amerykanskiej prasie i slucham w
                          legalnym radio, ktore nadaje bezposrednie relacje z
                          Kongresu.

                          Ale nie mac w glowach Polakom. Nie laduj im do
                          > przelyku Twojej antyglobalistycznej papki.

                          Pozwol im osadzic i zadecydowac samym. Jesli beda
                          chcieli popierac globalizm to go popra, a jesli nie to
                          maja wybory . Globalizm dotyka wszystkich. A sytuacji
                          amerykanskiej bynajmniej nie przenosze na PL, bo nie wiem
                          czy w PL byly takie gieldowe przekrety jak w USA. Moze
                          byly. Polacy sami powinni sie o tym dowiedziec i z tym
                          rozprawic tak jak czynia to Amerykanie. Zastanawiam sie
                          dlaczego tak ostro protestujesz przeciw ujawnianiu prawdy.

                          Do tego w kolko sobie
                          > zaprzeczasz, i to nie tylko w kwestiach ekonomicznych.
                          Nie tylko
                          > ja chichocze z tego. Inni biora to przez jakis czas
                          powaznie,
                          > ale Ty w zaparte bronisz swoich "preconceptions" lapaic
                          sie
                          > argumentow z lewa i prawa.
                          > > A moze ignorancja jest moralna, jak kazda slabosc?

                          No coz, Ty chichoczesz ze mnie a ja chichocze z Ciebie i
                          z Twoich wywodow. Bo poslugujesz sie dogmatami i
                          szablonowym mysleniem, ktore nijak nie przystaje do
                          rzczywistosci i nie jest w stanie rozwiazac zadnych
                          problemow spolecznych. Twoje ekspretyzy ekonomiczne sluza
                          tylko twojej wlasnej proznosci. Ja przynajmniej podsuwam
                          ludziom jakies konkretne pomysly, jak moga sobie samym
                          pomoc. I nie ma w tym nic niemoralnego. Niemoralne jest
                          wykorzystywanie innych i o to nikt nie moze mnie posadzic.
    • Gość: bolek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.sympatico.ca 04.05.03, 05:11
      Doskonale! Przesle, moim znajomym,. Gratuluje1
    • Gość: Jasiek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: 63.238.109.* 06.05.03, 18:25
      Ta wypowiedz przedstwaia obraz zycia, a zwlaszcza obraz mediow w
      Ameryce w blednym swietle. Telewizja amerykanska od dawna juz
      nie podaje wiadomosci, tylko propagande. Gdy caly swiat
      protetuje przeciw wojnie w Iraku, zadna siec telewizji
      amerykanskiej nie widzi tego zjawiska. A jesli sa wzmianki, to
      kilkusekundowe.

      Oficjalna linia mediow amerykanskich jest taka: jesli
      krytykujesz prezydenta, to nie jestes prawdziwym Amerykaninem.

      Niektore sceny z tutejszego zycia wydaja mi seie glupsze, niz to
      bylo w Polsce za Gierka, gdzie modne bylo wolanie "Gierek,
      partia", etc. Tutaj miejscowi tubylcy naklejaja sobie na
      samochodach nalepki lub wstawiaja przed domami napisy:"
      Popieramy prezydenta i nasza wojsko", "Dumni Amerykanie", itp.

      Przed zakladami pracy odbywaja sie wiece poparcia dla agrescji
      na Irak (sam bylem biernym uczestnikiem w tym spektaklu). To sa
      chore pociagniecia. Amerykanie sa kompletnie oglupiani przez ich
      media, ktore nie maja nic z obiektywnosci i niezaleznosci.
      Uwazam, ze Trybuna Ludu z czasow Gierka byla bardziej obiektywna
      niz obecna prasa amrykanska, a najglupsze polskie wiadomosci sa
      madrzejsze od tutejszych cnn lub im podobnych.

      Jasiek
      • Gość: Jan K. Zapraszam więc na Kubę - tam jest wolność słowa IP: *.asm.bellsouth.net 07.05.03, 01:43
        Gość portalu: Jasiek napisał(a):

        > Ta wypowiedz przedstwaia obraz zycia, a zwlaszcza obraz mediow w
        > Ameryce w blednym swietle. Telewizja amerykanska od dawna juz
        > nie podaje wiadomosci, tylko propagande. Gdy caly swiat
        > protetuje przeciw wojnie w Iraku, zadna siec telewizji
        > amerykanskiej nie widzi tego zjawiska. A jesli sa wzmianki, to
        > kilkusekundowe.
        >
        > Oficjalna linia mediow amerykanskich jest taka: jesli
        > krytykujesz prezydenta, to nie jestes prawdziwym Amerykaninem.
        >
        > Niektore sceny z tutejszego zycia wydaja mi seie glupsze, niz to
        > bylo w Polsce za Gierka, gdzie modne bylo wolanie "Gierek,
        > partia", etc. Tutaj miejscowi tubylcy naklejaja sobie na
        > samochodach nalepki lub wstawiaja przed domami napisy:"
        > Popieramy prezydenta i nasza wojsko", "Dumni Amerykanie", itp.
        >
        > Przed zakladami pracy odbywaja sie wiece poparcia dla agrescji
        > na Irak (sam bylem biernym uczestnikiem w tym spektaklu). To sa
        > chore pociagniecia. Amerykanie sa kompletnie oglupiani przez ich
        > media, ktore nie maja nic z obiektywnosci i niezaleznosci.
        > Uwazam, ze Trybuna Ludu z czasow Gierka byla bardziej obiektywna
        > niz obecna prasa amrykanska, a najglupsze polskie wiadomosci sa
        > madrzejsze od tutejszych cnn lub im podobnych.
        >
        > Jasiek
    • Gość: STOJUR Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.pppool.de 07.05.03, 18:48
      PRZECZYTALEM.TOP.
    • Gość: Pawel_z_Melbourne` zatykaja gebe, zatykaja... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 10.05.03, 09:47
      jeden ze znanych komentatorow osmielil sie zakwestionowa
      Bush'owe okreslenie terroru 9/11 jako 'tchorzliwego aktu',
      mowiac ze 'wpakowanie samolotu w wiezowiec mozna roznie
      okreslac, ale napewno nie jako akt tchorzliwy' i przyplacil to
      utrata pracy...

      strzelanie do dziennikarzy (hotel 'Palestyna' - dobrze pamietam?)
      to tez przypadek dajacy duzo do myslenia...

      P.
    • Gość: kebej po 11 wrzesnia skonczyla sie mrzonka o spoleczenstwie IP: *.s-ip.magma.ca 14.05.03, 23:49
      po 11 wrzesnia skonczyla sie mrzonka o spoleczenstwie otwartym i
      Amerykanie postawili sie demoralizujacemu i obezwladniajacemu
      liberalizmowi
      jesli sie jest mocarstwem to nalezy czasem przydeptac
      podskakujacych dyktatorkow - i jesli Polska zalapie sie na uczte
      zwyciezcow to bardzo dobrze - skonczylo sie frajerstwo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka