Gość: z daleka IP: 213.8.138.* 01.05.03, 23:31 doskonale...choc malo optymistyczne. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: pacyfista Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.209.186.195.dial.bluewin.ch 01.05.03, 23:39 Pan Lubowski nalezy sie amerykanskiego establishmentu i trudno sie dziwic ze glosi takie a nie inne poglady..Inaczej, w ramach amerykanskiej demokracji, moglby sie znalezc i to natychmiast na bruku.. W odroznieniu od artykulu p. Tabako nie ma tu zbyt wielu faktow-nazwisk a tylko ogolniki.W ostatnich kilku miesiacach administracja Busha Jr urzadzila amerykanskiej i swiatowej publicznosci prawdziwy festiwal piesni i tanca, zastepujac nim rzeczowa debate. Skompromitowala sie w ONZ i w ostatniej zdezerterowala z postawienia sprawy wojny w Radzie Bezpieczenstwa, gdy wiekszosc czlonkow nie chciala ulec ich oficjalnym i zakulisowym naciskom. Myli sie p. Lubowski a nie p. Tabaka piszac iz nikt w USA nikomu nie knebluje ust..Stan mediow /TV i prasa/ i brak jakichkolwiek debat/dyskusji ludzi/politykow o odmiennych pogladach, czego byli swiadkiem w ostatnich miesiacach pozwala na najgorsze skojarzenia i porownania z propaganda komunistyczna czy faszystkowska.. Jest to wynik z jednej strony koncentrancji prasy i mass-mediow (patrz Murdoch), ktorej wlasciele narzucaja styl pro-Bushowski a z drugiej strony autocenzura dziennikarzy bojacych sie ze straca prace.. Patrzac np w CNN na niektore przemowienia Busha w okresie ostatniej jesieni i zimy , przerywane regularnie glosami poparcia/zachwytu ze strony masy sluchaczy - mialem jednoznaczne skojarzenia z faszystowskimi Niemcami z okresu dojscia Hitlera do wladzy. Bush Jr jest w swojej paranoi przywodca groznym, bo wprowadzil niedopuszcalne metody buszyzmu i lamania prawa miedzynarodowego, lamie podstawowe prawa czlowieka (patrz "oboz koncentracyjny" w bazie Guantanamo) . Takich negatywnych przykladow jest wiele. Stad jest postrzegany w Swiecie (np.Europie Zachodniej) jako najgorszy prezydent USA ostatnich kilkudziesieciu lat i w sondazach w wiekszosci krajow np. 90 % spoleczenstwa w roznych krajach (poza USA) ma o nim negatywny poglad. patrz tez: www.panstwozla.pl Odpowiedz Link Zgłoś
stefan41 Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 02:31 Bidne dziecko... . Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: realista Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.ipt.aol.com 02.05.03, 16:05 Biednys i pardone durny pacyfisto. Chyba,ze mlode z ciebie pachole, wtedy mozna tylko zalowac,ze masz taki mul w glowce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prezes Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.ces.clemson.edu 02.05.03, 19:13 Gość portalu: realista napisał(a): > Biednys i pardone durny pacyfisto. Chyba,ze mlode z ciebie > pachole, wtedy mozna tylko zalowac,ze masz taki mul w glowce. ty pierdolona amerykanska kurwo. Idz calowac w dupe swojego ukochanego bu$ha, oby go szlag trafil jak najszybciej i ciebie kurwo tez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.sympatico.ca 04.05.03, 05:16 Gość portalu: pacyfista napisał(a): > Pan Lubowski nalezy sie amerykanskiego establishmentu i trudno > sie dziwic ze glosi takie a nie inne poglady..Inaczej, w ramach > amerykanskiej demokracji, moglby sie znalezc i to natychmiast > na bruku.. W odroznieniu od artykulu p. Tabako nie ma tu zbyt > wielu faktow-nazwisk a tylko ogolniki.W ostatnich kilku > miesiacach administracja Busha Jr urzadzila amerykanskiej i > swiatowej publicznosci prawdziwy festiwal piesni i tanca, > zastepujac nim rzeczowa debate. Skompromitowala sie w ONZ i w Pacyfista! Ty jestes niereformowalny. Jestes w swojej glupocie lepszy od Lepra! > ostatniej zdezerterowala z postawienia sprawy wojny w Radzie > Bezpieczenstwa, gdy wiekszosc czlonkow nie chciala ulec ich > oficjalnym i zakulisowym naciskom. Myli sie p. Lubowski a nie > p. Tabaka piszac iz nikt w USA nikomu nie knebluje ust..Stan > mediow /TV i prasa/ i brak jakichkolwiek debat/dyskusji > ludzi/politykow o odmiennych pogladach, czego byli swiadkiem w > ostatnich miesiacach pozwala na najgorsze skojarzenia i > porownania z propaganda komunistyczna czy faszystkowska.. Jest > to wynik z jednej strony koncentrancji prasy i mass-mediow > (patrz Murdoch), ktorej wlasciele narzucaja styl pro-Bushowski > a z drugiej strony autocenzura dziennikarzy bojacych sie ze > straca prace.. Patrzac np w CNN na niektore przemowienia Busha > w okresie ostatniej jesieni i zimy , przerywane regularnie > glosami poparcia/zachwytu ze strony masy sluchaczy - mialem > jednoznaczne skojarzenia z faszystowskimi Niemcami z okresu > dojscia Hitlera do wladzy. Bush Jr jest w swojej paranoi > przywodca groznym, bo wprowadzil niedopuszcalne metody buszyzmu > i lamania prawa miedzynarodowego, lamie podstawowe prawa > czlowieka (patrz "oboz koncentracyjny" w bazie Guantanamo) . > Takich negatywnych przykladow jest wiele. Stad jest postrzegany > w Swiecie (np.Europie Zachodniej) jako najgorszy prezydent USA > ostatnich kilkudziesieciu lat i w sondazach w wiekszosci krajow > np. 90 % spoleczenstwa w roznych krajach (poza USA) ma o nim > negatywny poglad. patrz tez: www.panstwozla.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kacper Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.quickclic.net 02.05.03, 07:34 Stefanie 41 - Jezeli nie stac cie na wygloszenie swojej opini ( ktorej pewnie nie maz - w "Rambo" nic nie mowia) to nie zabieraj czasu innym. Wiesz o tym ze jestes brainless american chiled (mam nadzieje ze wiesz idioto co to znaczy) Odpowiedz Link Zgłoś
net4 Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 07:52 Panie Andrzeju pogratulowac nalezy dwukrotnie; raz za swietny artykul odwieciedlajacy amerkanska rzeczywistosc; oraz poraz drugi za to ze ma Pan cierpliwosc polemizowac z moralnymi zboczencami. Czekam na wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z campusu Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.ipt.aol.com 02.05.03, 16:11 Drogi Panie Andrzeju, dzieki za doskonaly artykul, plus cierpliwosc z jaka usiluje pan polemizowac z panem Tabako. Ja bym napisal krotko, KRETYN! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ BUSH MA 76% POPARCIE W SPOLECZENSTWIE USA IP: *.ny325.east.verizon.net 02.05.03, 07:55 Jest tez tutaj 24% sierot po komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy nie nadazaja za wiekszoscia w Ameryce. Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na Busha-JESTESCIE W MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pac do macieja W Swiecie Bush ma 90% opinii negatywnych IP: *.54.203.62.dial.bluewin.ch 02.05.03, 08:31 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Jest tez tutaj 24% sierot po komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy nie > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce. > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na Busha-JESTESCIE W > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY. A ze otumaniona przez mass-media amerykanska publicznosc mysli inaczej ? - tym gorzej dla USA i dla swiata... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: W Swiecie Bush ma 90% opinii negatywnych IP: *.ny325.east.verizon.net 02.05.03, 08:50 Gość portalu: pac do macieja napisał(a): > Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > > > Jest tez tutaj 24% sierot po komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy > nie > > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce. > > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na Busha-JESTESCIE W > > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY. > > A ze otumaniona przez mass-media amerykanska publicznosc mysli inaczej ? - tym > gorzej dla USA i dla swiata... To dlaczego nie jedziesz do tego glupiego i biednego swiata,tylko z Hameryki nadajesz?????????? Poza tym,jesli ciebie sie da otumanic,to nie znaczy ze wiekszosc Amerykanow tez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antykomuch Re: W Swiecie Bush ma 90% opinii negatywnych IP: *.ipt.aol.com 02.05.03, 16:18 Gość portalu: pac do macieja napisał(a): > Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > > > Jest tez tutaj 24% sierot po komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy > nie > > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce. > > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na Busha- JESTESCIE W > > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY. > > A ze otumaniona przez mass-media amerykanska publicznosc mysli inaczej ? - tym > gorzej dla USA i dla swiata... Otumaniony to jestes ty, a nie amerykanska publicznosc. Gdyby byli takimi tumanami za jakich ich jak widac uwazasz,to by ten kraj nie byl takim jakim jest, nie chcieliby tu jechac stale najzdolniejsi ludzie z calego swiata. Wez rusz mozgiem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: W Swiecie Bush ma 90% opinii negatywnych IP: *.nyc.rr.com 02.05.03, 16:58 W swiecie Libia stoi na strazy praw czlowieka, Kuba zostala przyjeta w poczet czlonkow tejze komisji, a ociekajacy krwia Mugabe otrzymal stojaca owacje od tych 90%, ktore maja negatywny sad o Bushu. Bardzo dawno temu, w 1982 roku, moj znajomy rumun powiedzial mie, ze polski stan wojenny to pestka w porownaniu z rumunskim stanem normalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prezes Re: BUSH MA 76% POPARCIE W SPOLECZENSTWIE USA IP: *.ces.clemson.edu 02.05.03, 19:16 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Jest tez tutaj 24% sierot po komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy nie > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce. > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na Busha-JESTESCIE W > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY. pocaluj mnie w dupe ty amerykanski kutasie. Obys zdechl w mewczarniach. FUCK BUSH !!!!! FUCK USA !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan K. lewackie "mewczarnie" na uniwersytecie w Clemson IP: *.asm.bellsouth.net 07.05.03, 01:42 Pamiętając wcześniejsze wypowiedzi tego antyamerykańskiego lewaka z Uniwersytetu Clemson w Południowej Karolinie i nie sposób nie zaśpiewać: "A do szaleństwa już jeden krok, tylko jeden, jedyny..." Moze przynieść kaftanik? Jan K. Gość portalu: Prezes napisał(a): > Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > > > Jest tez tutaj 24% sierot po > komunizmie,niedorozwinietych umyslowo,ktorzy nie > > nadazaja za wiekszoscia w Ameryce. > > Chcialbym przypomniec tym glupkom,ktorzy napadaja na > Busha-JESTESCIE W > > MNIEJSZOSCI I NIKT SIE Z WAMI NIE LICZY. > > pocaluj mnie w dupe ty amerykanski kutasie. > Obys zdechl w mewczarniach. > > FUCK BUSH !!!!! > FUCK USA !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martinsoko Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.lrp.de 02.05.03, 12:57 Gość portalu: Kacper napisał(a): > Stefanie 41 - Jezeli nie stac cie na wygloszenie swojej opini ( > ktorej pewnie nie maz - w "Rambo" nic nie mowia) to nie > zabieraj czasu innym. Wiesz o tym ze jestes brainless american > chiled (mam nadzieje ze wiesz idioto co to znaczy) A i ja (idioto!) nie wiem, co to jest: "chiled"? Brzmi to smacznie. Czekam na wyjasnienia Kacpera-inteligenta. Martin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.nyc.rr.com 02.05.03, 16:53 Artykul w duzej mierze oddaje obraz Ameryki. Pacyfiscie, ktory musi byc debilem powiem, ze jesli Lubowski nalezy do estabishmentu to wraz z nim nalezy do niego 100 milionow amerykanow. Byloby lepiej aby pacyfista pisal o Szwajcarii, gdyz o USA wie tyle co pieniek scietego drzewa w lesie kartuskim. Zastanowienia godne jest rowniez jego sad, ze CNN jest stronnicze i jako antidotum wskazuje nam na panstwozla.pl. Czy to nie jest tak jakby Hitler wykazywal slabosci Kapitalu Marksa i zalecal czytanie "Mein kampf"? Zdradze wamszwajcarska tajemnice. To najsmutniejszy kraj swiata. Oni wogole nie maja poczucia humoru. Odpowiedz Link Zgłoś
zarty_zartami Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 17:00 Gość portalu: felusiak napisał(a): > Pacyfiscie, ktory musi byc debilem powiem, ze jesli Lubowski nalezy do > estabishmentu to wraz z nim nalezy do niego 100 milionow amerykanow. ------------------ o w morde! to tam fajnie w tej Ameryce 100 milonowy establiszment, no ale kto na was pracuje, chopaki? > Zdradze wamszwajcarska tajemnice. To najsmutniejszy kraj swiata. Oni wogole > nie maja poczucia humoru. ------------------------ prawda, za to ty masz, jak wskazuje powyzszy cytat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x 'Debata' w Ameryce IP: *.spa.umn.edu 02.05.03, 17:47 Zadziwia mnie agresja z jaka piewcy ameryki traktuja wszystkich sceptykow -wyzywaja ich od 'pacoli', 'lewakow' , debili, kretynow, gnojkow itd. Tak wlasnie wyglada 'debata' o ktorej pisze pan Lubowski. Czy nie w waszym interesie jest zeby ameryka nie byla faszystowskim krajem? W waszym. Nie zgadzacie sie ze idzie w kierunku faszyzmu? W porzadku - podajcie swoje argumenty, najlepiej kulturalnie. A serwujecie tylko nienawisc i wyzwiska. Skoro nie jeden, ale wiekszosc 'pro-republikanow' (bo nie nazwalbym ich proamerykanami) stosuje agresje to wniosek jest tylko jeden: nie maja argumentow oni wierza. Dlatego sprzeciw ich rozjusza jak Inkwizycje: nie rozumieja go wiec chca go usunac sila. To niestety potwierdza teze o faszyzacji Ameryki: nienawisc zawlanela juz umyslami wielu ludzi, nie ma debaty, sa wrzaski. Zastanowcie sie nad soba na chlodno... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: echo Dziennikarze - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.sympatico.ca 02.05.03, 19:05 >Pierwszą ofiarą wojny jest prawda - mawiał senator Hiram Johnson, zajadły >izolacjonista, przeciwnik udziału Ameryki w I wojnie światowej, a potem >traktatu wersalskiego. W latach 20. i 30. Johnson, świadom zagrożeń ze strony >Hitlera i Mussoliniego, ostrzegał, że "zwalczając dyktatora w Europie, >stworzymy własnego". Stał w opozycji wobec wszystkich prezydentów. Jako jedyny >członek komisji spraw zagranicznych Senatu USA był przeciwny utworzeniu ONZ. >W rzeczywistości ofiarą wojny jest nie tyle prawda, ile jej obraz. Obraz >Stanów Zjednoczonych przedstawiony w artykule Tomasza Tabako jest ponury - i >głęboko wykoślawiony. Jego autor i ja jesteśmy "przybłędami" z tej samej >Warszawy, wylądowaliśmy w tej samej Ameryce - ale postrzegamy ją bardzo różnie. Zupełnie się zgadzam z tym fragmentem. Nigdy dotąd nie zginęło tylu dziennikarzy podczas wojny. Biorąc pod uwagę proporcje żołnierzy zabitych do tych, którzy brali udział w tej wojnie oraz proporcje zabitych dziennikarzy do tych, którzy prowadzili korespondencje w Iraku, te różnice są zastraszające. Narzuca się zatem zasadnicze pytanie: kto walczył i czym walczono w tej wojnie? Dziennikarze i informacja nad która Pentagon miał kontrole w Iraku – tych którzy maja wątpliwości odsyłam do zabitych dziennikarzy Al Jazeera. >Pana Tabako dręczą krążące nad Ameryką upiory - "duch Rosji", widmo "Wielkiego >Brata". Niepokoi Go "państwo, które szuka wojen", "społeczeństwo, które coraz >bardziej się zamyka", umysłowy paraliż mas, które wódz naczelny wzywa, by w >akcie patriotyzmu pognały do supermarketów. Za rogiem zaś czają się brunatne >koszule, zewsząd wyziera "gęba fanatyka", a ostatnią deską ratunku jest >garstka dysydentów ostrzegających przed kulturowym "leninizmem-orwellizmem" >Gdyby tak było, Panie Tomaszu, to rzeczywiście pora zbierać manatki i wiać, >gdzie pieprz rośnie. Jednak zanim się naradzimy, dokąd uciekać, porozmawiajmy >spokojnie, bez histerii. Ameryka ma wystarczająco dużo prawdziwych grzechów, >by przypisywać jej grzechy urojone. Biorąc pod uwagę to, co wcześniej wspomniałem oraz to, co Tomek pisał o propagandzie i środkach masowego przekazu w USA wynika jak ważnym i decydującym czynnikiem jest informacja w obecnych czasach. Zamachy terrorystyczne 9/11 oraz lek przed podobnymi zamachami powiązane z odpowiednio preparowana propaganda Pentagonu, z punktu psychologicznego, potrafi zniewolić ludzki umyśl. W sytuacjach zagrażających życiu wzrasta popyt na autorytet i temu podobne instytucje, które dają poczucie bezpieczeństwa ludziom zagrożonym. Stad jest rzeczą zrozumiałą, ze obecny prezydent USA ma nie tylko duże poparcie ludności, która się czuje zagrożona (zniewolona) lecz ma on również ogromny wpływ na ich opinie i decyzje co tłumaczy np. Tomka „keep shopping” I to nie jest śmieszne. >Spróbujmy nie poddać się pokusie sprowadzania konfliktu w Iraku do prostej >formułki, że oto prymitywny prawicowy prezydent, zakładnik żydowskich >jastrzębi i elit korporacyjnych, w pogoni za iracką ropą wdał się w militarne >awanturnictwo. To, że tę formułkę przerabia się pod różnymi szerokościami >geograficznymi, nie czyni jej bynajmniej prawdziwą. A dlaczego nie? Dlaczego Andrzej powiązał prymitywnego prezydenta z żydowskimi jastrzębiami, korporacjami oraz z formułką? Ponieważ formułki są z reguły bardzo krótkie, a w odniesieniu do opinii będą one skrótem czy tez uproszczeniem, który w powiązaniu z wyrazem „prymitywny” i „żydami” da nam odpowiedz dlaczego „należy” odrzucić tego typu podejście do zagadnienia, które nota bene ma wiele wspólnego z wieloma „twarzami imperializmu” o których Tomek pisze. Proponuje artykuł na temat historii wojen ropy naftowej który rzuca inne światło na 1 i 2 wojnę światową, również na Wietnam. www.polishguide.com/forum.cfm?tid=218&catid=9&dn=NEWS%20%2D%20Wiadomosci Stad aby uniknąć polemiki w tej kwestii, autor sugeruje prymitywizm zmuszając wszystkich do odrzucenia tej alternatywy. I w ten oto sposób Andrzej próbuje wyeliminować jakże istotna kwestie nie tylko z punktu politycznego ale i emocjonalnego, która ma wiele powiązań z artykułem Tomka. I tak mógłbym kolejno; paragraf po paragrafie, podważać... Może jeszcze jeden paragraf :-))) >Niezależnie od tego, jeśli wziąć pod uwagę choćby skalę demonstracji >antywojennych, masy najwyraźniej nie są umysłowo sparaliżowane. W >manifestacjach pokojowych uczestniczą nie tylko pacyfiści i starzejący się >hippisi, ale też mamusie z zamożnych dzielnic podmiejskich i drobni >przedsiębiorcy. Przeciw interwencji wypowiedzieli się katoliccy biskupi i >przedstawiciele innych Kościołów. Grupa Republikanów przeciwnych wojnie >wykupiła całostronicowe ogłoszenie w "Wall Street Journal", najwyraźniej >łamiąc "leninowską" dyscyplinę partyjną. Kilkadziesiąt miast amerykańskich >przyjęło rezolucje potępiające akcję militarną w Iraku. Czy to, ze wśród zniewolonego narodu znajda się ludzie wolni od wpływów propagandy zmienia cos w tej kwestii? Czy w Polsce socjalistycznej wszyscy musieli być komunistami żeby ten system mógł istnieć? Czyż to nie była garstka ludzi, która mając w swoich rękach aparat ucisku i propagandę potrafiła zniewolić cały naród? Nie znam Antrzeja, lecz myzle, ze chlopak musi jeszcze duzo pracowac nad syntezą swoich artykulow. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:18 Autor artykulu duzo miejsca poswieca opisywaniu zagrozen ze strony muzulmanskiego fundamentalizmu i terroryzmu tak jakby te zagrozenia mialy usprawiedliwiac wojne w Iraku. Autor chyba zapomina ze dyktatura Saddama byla swiecka. Saddam tepil wszelkie islamskie ekstremizmy np. krwaeo rozprawil sie z Szyitami oraz mial wrogie stosunki z Osama bin Ladenem. Takze powiazania Iraku z terrorystami to raczej propagandowa manipulacja celem usprawiedliwienia ataku na Irak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P-77 Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.03, 20:20 Dwa największe idiotyzmy w tekście -Bush szanuje ONZ skoro zabiegał o opoparcie ORganizacji dla wojny. No, brawo - to tak jakbym ubiegał się o pozwolenie na budowę zastrzegając, że jak nie dostanę to i tak się będę budował a jak przyjdzie ktoś z administracji to dostanie wp... -Hitler doszedł do władzy w wyniku demokratycznych wyborów. Typowy mit oparty na ignorancji historycznej. Nie tylko dlatego, że w wybiorach w 1932 roku były liczne fałsze, ale dlatego, że urząd kanclerza Hitler objął w wyniku gabinetowych zabiegów von PApena i nie wiązało się to zresztą z przejęciem władzy - jak wiadomo umiarkowana prawica liczyła, że prymitywny demagog w roli kanclerza tylko się skomrpomituje. Pełnię władzy Hitler uzyskał drogą swoistego zamachu stanu tzw. ustawą o pełnomocnioctwie znosząc swobody obywatelskie. A propos Hitlera - dlaczego porównywanie go z Bushem ma być niedopuszczalne. W końcu porównanie to typowy zabieg logiczny i może prowadzić do różnych wniosków. Pewne cechy Bush ma wspólne z Hitlerem, inne nie. I pora się z tym pogodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:27 Cytat z tekstu pana Lubowskiego: "Swoją drogą, rzecznicy "pokoju" mogliby zaspokoić moją ciekawość w dwóch sprawach. Po pierwsze, jeśli Amerykanom szło głównie o iracką ropę, to dlaczego nie zagrabili jej 12 lat temu, gdy Bush senior - otoczony tymi samymi politykami i baronami naftowymi, którzy dziś towarzyszą jego synowi - przepędził Husajna z Kuwejtu i zniszczył jego armię?" Ropa to tylko jeden z elementow. Glownie chodzi o geopolityke. W 1991 r Bush senior nie poparl Szyitow bo obawial sie wzmocnienia islamskiego fundamentalizmu. Saddam i tak byl pokonany i administracja uznala wtedy, ze lepiej pozbawic go klow i pazurow ale zostawic na czele Iraku. Tak wiec Ameryka nie mogla wtedy polozyc na ropie swojej lapy, zrobila to zreszta posrednio: Irak splacal ropa olbrzymie reparacje wojenne (duzo irackiej ropy i tak trafialo do Ameryki po zanizonych cenach). Teraz tez Amerykanie nie beda bezposrednio krasc ropy bo to byloby zbyt oczywiste. Maja do tego bardziej wyrafinowane metody. Wystarczy, ze ich firmy beda kontrolowac wydobycie i ceny. No i ze ta ropa Irak bedzie placil za amerykanskie inwestycje. Tak wiec suma sumarum znaczaca czesc zyskow i tak bedzie trafiac do amerykanskich kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:35 Kolejny cytat z tekstu pana Lubowskiego: "Jeśli spojrzeć na sondaże opinii publicznej, najwyższym autorytetem wśród Amerykanów cieszą się sąd najwyższy, siły zbrojne i Bank Rezerwy Federalnej. Wszystkie te instytucje działają w sposób wysoce niedemokratyczny. I wszystkie są wolne od społecznego nadzoru." Autor chyba nie zauwazyl ze ten paragraf stoi w logicznej sprzecznosci do calosci jego wypowiedzi. Fakt, ze najwiekszym zaufaniem spolecznym ciesza sie najmniej demokratyczne instytucje dowodzi pewnej faszyzacji spoleczenstwa spragnionego autorytawywnej wladzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:41 Kolejny cytat: "To jedno zagrożenie. Inne polega na tym, że rządy wybrane w sposób demokratyczny mogą się okazać - i często okazują - niekompetentne, skorumpowane, zdominowane przez grupy interesów. Mogą prowadzić politykę nie zawsze zgodną z interesem społecznym. Temu schorzeniu nie oparła się też Ameryka - i jeśli szukać rzeczywistych, a nie urojonych, grzechów w kraju, którym tak się zachwycał Tocqueville, łatwo je znaleźć w ułomnościach amerykańskiej demokracji. W ciągu ostatnich 40 lat organy prawodawcze i administracyjne, a także partie, w odpowiedzi na wolę elektoratu, starały się zwiększyć przejrzystość swego funkcjonowania. Nieprzewidzianą konsekwencją owej "demokratyzacji demokracji" stało się to, że wszystkie te instytucje padły łupem lobbystów. Zaufanie Tocqueville'a do demokracji amerykańskiej brało się z jego wiary w kwalifikacje profesjonalnej "arystokracji" - głównie prawników i finansistów. Francuski liberał ostrzegał zarazem przed "tyranią większości", przed inwazją demagogów i populistów. Okazał się nie tylko świetnym analitykiem, ale też prorokiem. Rząd USA jest dziś wprawdzie bardziej demokratyczny niż pół wieku temu, ale po pierwsze - mniej sprawny, a po drugie - proces demokratyzacji demokracji niekoniecznie sprzyja wolności" Czyz nie jest to tesknota faszyzmu: autorytatywne rzady likwidujace przerosty demokracji. Autor sam przyznaje tutaj ze demokratyczne instytucje Ameryki ulegly pewnej erozji i sa podatne na manipulacje przez rozne polityczne lobby. Czyzby odpowiedzia na to miala byc faszyzacja zycia spolecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 20:49 Po moich powyzszych argumentach widac, ze artykul pana Lubowskiego pozornie polemizuje z artykulem pana Tabaki a tak naprawde potwierdza jego glowne tezy o faszyzacji Ameryki. Tyle, ze te faszyzacje opisuje jako cos pozytywnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiaczek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.physd.amu.edu.pl 03.05.03, 10:54 Gość portalu: Marek napisał(a): > Po moich powyzszych argumentach widac, ze artykul pana > Lubowskiego pozornie polemizuje z artykulem pana Tabaki a tak > naprawde potwierdza jego glowne tezy o faszyzacji Ameryki. Tyle, > ze te faszyzacje opisuje jako cos pozytywnego. Odnioslem dokladnie takie samo wrazenie. Autor artykulu nie tylko jego trescia, ale rowniez swoja postawa jest paradoksalnie 'woda na mlyn' argumentacji swojego niby 'adwersarza'. Jest tak doskonalym produktem systemu 'produkowania prawdy', ze sam wierzy w manipulacje, ktora uprawia, i to mimo tego, ze poddana logicznej analizie nie tylko kupy sie nie trzyma, ale i jest sprzecznaoscia sama w sobie. Tu nie trzeba zadnych Urzedow Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk - czlowiek, ktory dochodzi do pozycji autora artykulu jest juz tak przesiany przez rozmaite sita, ze cenzora ma w sobie. Jego nie przekonaja dowody logicznej sprzecznosci w jego wypowiedzi. Po prostu ich nie odbiera. To jest zreszta jeden z genialnych trikow systemu: publikuje sie manipulacje , jednak nie publikuje krytycznej analizy (bo moglaby okazac sie zbyt trudna dla czytelnika). Mozna by o tym dlugo, ale chyba nie na tym forum, bo tu jakby nastroj inny, bardziej kowbojski i swojski. Jednak nie moge sie powstrzymac, zeby nie dokopac lezacemu (a co, moze tkwi w nim przyszly terrorysta, nigdy nie wiadomo. wiec lepiej moze prewencyjnie (czt. slusznie) - dokopac). No wiec nasz Visa Master z gory kwalifikuje demonstracje antywojenne robiac sobie jajacarskie dowcipy z 'mamus' i 'podstarzalych hippisow' (przezornie nie doddal 'nacpanych wyrostkow ze slumsow'). Rzeczywiscie jakos chyba w tych wystapieniach zabraklo soli ziemii amerykansj\kiej i w ogole wszelkiego stworzenia, a wiec: analitykow visy, szefow bankow, korporacji...W ogole oni jakos nigdy nie demosnstruja, ani w tej sparwie, ani wrecz w przeciwnej. Dziwne. Czemuz to, ach czemoz? Musi chyba im dobzre w tej Ameryce, ergo - obecna Ameryka jest ksztaltowana wedlug ich interesow, znaczy wojna w Iraku tez. Znaczy, logicznie rzecz ujmijac - wiemy wreszcie kto robi interes na calej tej eskapadzie i milosiernej krucjacie demokratycznej. Wystraczy troche logiki. Troche, czyli odrobine za duzo jak na propagande visionerska. Juz teraz wiem, dlaczego nigdy nie zniztylem sie do obstalowania sobie karty kredytowej. Odpowiedz Link Zgłoś
hanni Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 21:37 Ciekawy cytat: "Gdyby wierzyć panu Tabako, na amerykańskiej scenie politycznej istnieje tylko świetnie zorganizowana prawica, maszerująca żwawym krokiem ku nowemu imperializmowi. Po drugiej zaś stronie - kilku "sprawiedliwych w Sodomie", zagłuszanych przez media. Aż dziw bierze, że w takim to kraju w ostatnich wyborach prezydenckich większość obywateli oddała głos na kandydata Partii Demokratycznej" - ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata partii demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii republikanow! ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.nyc.rr.com 02.05.03, 21:57 hanni napisał: > ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata partii > demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii republikanow! > ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow. I po co komu nawet skromna podstawowa wiedza z systemu politycznego USA? Papier a w tym wypadku ekran, zniesie wszystko. Hanni=ekspert wie wszystko i umie wydedukowac. Polecam wstapienie do Towarzystwa Plaskiej Ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P-77 Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.03, 22:45 Gość portalu: felusiak napisał(a): > hanni napisał: > > > ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata partii > > demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii republikanow! > > ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow. > > I po co komu nawet skromna podstawowa wiedza z systemu politycznego USA? Wszyscy wiemy, że Bush to beneficjent amerykańskiego systemu konstytucyjnego. Wiemy, że jest on kompletnie nieprzystający do obecnej rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
hanni Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone 02.05.03, 23:58 Chyba mocno mnie przeceniasz felusiaku. Zapewniam cie, ze nie wiem wszystkiego ale wcale nie musze niczego "dedukowac", zeby powtorzyc to, co wiedza wszyscy z wyjatkiem ciebie: Bush zostal prezydentem dzieki ewidentnemu oszustwu. Jesli nic na ten temat nie wiesz, to proponuje wstapic do TPZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.nyc.rr.com 03.05.03, 16:00 Ewidentne - pelne dowodow, udowodnione. Jak do tej pory dowodow brak, no moze poza roznego rodzaju stronami www, gdzie oszolomieni maja swoje zerowisko. Niestety, nie moge dyskutowac z czlowiekiem, ktory nie wie i nie rozumie i co gorsza nie chce rozumiec. A Mr. Bush zostal wybrany prezydentem w zgodzie z konstytucja. Niestety nikt z was nie wie jak jest procedura, co to jest equal protection i safe harbor. Nadmieniam, ze Sad Najwyzszy uniewaznil wyrok Sadu Najwyzszego Florydy stosunkiem glosow 7:2. I pozniej zatwierdzil wynik stosunkiem 5:4. Ale z kim ja tu dyskutuje, z ludzmi, ktorzy sa politycznie zaangazowani po przeciwnej stronie i do dzis nie moga przelknac porazki. Sore loosers. Jako ciekawostke podam wam, ze gdyby Sad Najwyzszy nie zajal zadnego stanowiska to 6 stycznia 2001 odbyloby sie glosowanie w Izbie Reprezentantow. Poniewaz republikanie maja tam wiekszosc to Bush i tak zostalby prezydentem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mt Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.ny325.east.verizon.net 03.05.03, 20:45 hanni napisał: > Ciekawy cytat: > "Gdyby wierzyć panu Tabako, na amerykańskiej scenie politycznej istnieje tylko > świetnie zorganizowana prawica, maszerująca żwawym krokiem ku nowemu > imperializmowi. Po drugiej zaś stronie - kilku "sprawiedliwych w Sodomie", > zagłuszanych przez media. Aż dziw bierze, że w takim to kraju w ostatnich > wyborach prezydenckich większość obywateli oddała głos na kandydata Partii > Demokratycznej" - > > ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata partii > demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii republikanow! > ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow. zgadzam sie w calej rozciaglosci - amerykanska demokracja jest taka jak jej wybory - kandydat otrzymujacy wiecej glosow wyborcow przegrywa - nic dodac nic ujac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan K. A ile procent głosów dostał Clinton w 1992 i 1996? IP: *.asm.bellsouth.net 04.05.03, 23:37 Drogie lewactwo - poczytajcie sobie o amerykańskim systemie przeprowadzania wyborów prezydenckich i pomyślcie, ile procent głosów dostał Clinton w 1992 roku! Mniej od Busha czy więcej? Co za durnie! Jan K. hanni napisał: > Ciekawy cytat: > "Gdyby wierzyć panu Tabako, na amerykańskiej scenie politycznej istnieje tylko > świetnie zorganizowana prawica, maszerująca żwawym krokiem ku nowemu > imperializmowi. Po drugiej zaś stronie - kilku "sprawiedliwych w Sodomie", > zagłuszanych przez media. Aż dziw bierze, że w takim to kraju w ostatnich > wyborach prezydenckich większość obywateli oddała głos na kandydata Partii > Demokratycznej" - > > ...no wlasnie. Wiekszosc obywateli oddala glos na kandydata partii > demokratycznej.... a mimo to wygral kandydat partii republikanow! > ...dzieki jednoznacznym "nieregularnosciom" podczas wyborow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P-77 Re: A ile procent głosów dostał Clinton w 1992 i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.03, 18:58 Gość portalu: Jan K. napisał(a): > Drogie lewactwo - poczytajcie sobie o amerykańskim systemie przeprowadzania > wyborów prezydenckich i pomyślcie, ile procent głosów dostał Clinton w 1992 > roku! Mniej od Busha czy więcej? > > Co za durnie! > Jan K. Kochany, pamiętam te wybory. Już dzieńpo było wiadomo, że Clinton zostanie 42 prezydentem. Z Bushem jr. musieliśmy czekać do połowy grudnia. Clinton może nie zdobył większości bezwzględnej (był jeszcze Ross Perrot), ale na pewno pokonał Busha. W historii USA tylko trzykrotnie prezydentem został kandydat, który nie wygrał wyborów powszechnych. Zanim zaczniesz wyzywać od durniów lepiej pomyśl - to nie boli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan K. picu picu IP: *.asm.bellsouth.net 07.05.03, 01:37 Proszę nie zapominać drogie lewactwo, że ogłoszenie zwycięzcy w wyborach prezydenckich w 2000 roku przedłuzyło się do grudnia, ponieważ Gore i jego adwokaci zaskarżyli wyniki licząc na przchylnych Demokratów w Sądzie Najwyższym stanu Floryda i aparatczyków w trzech powiatach tego stanu. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie... Gdyby Gore z Clintonem nie byli znienawidzeni w ich macierzystych stanach (Arkansas i Tennessee), to Gore z Libermanem nie przegraliby tam wyborów i nie musieliby liczyć na wygraną w sądach florydzkich i na fałszowanie wyborów. Jan K. Gość portalu: P-77 napisał(a): > Gość portalu: Jan K. napisał(a): > > > Drogie lewactwo - poczytajcie sobie o amerykańskim systemie przeprowadzan > ia > > wyborów prezydenckich i pomyślcie, ile procent głosów dostał Clinton w 199 > 2 > > roku! Mniej od Busha czy więcej? > > > > Co za durnie! > > Jan K. > Kochany, pamiętam te wybory. Już dzieńpo było wiadomo, że Clinton zostanie 42 > prezydentem. Z Bushem jr. musieliśmy czekać do połowy grudnia. > Clinton może nie zdobył większości bezwzględnej (był jeszcze Ross Perrot), ale > na pewno pokonał Busha. W historii USA tylko trzykrotnie prezydentem został > kandydat, który nie wygrał wyborów powszechnych. Zanim zaczniesz wyzywać od > durniów lepiej pomyśl - to nie boli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmat Za PRL-u marzylismy o dzisiejszej Ameryce IP: *.dialup.eol.ca 02.05.03, 22:52 Gdyby w ponurych latach sowieckiej okupacji, ktos mi opowiedzial o dzisiejszych dylematach III Rzeczypospolitej to bym sadzil, ze marze na jawie. Do 1980 roku malo bylo ludzi, ktorzy mieliby watpliwosci o calkowitym zwyciestwie komuny. Jedyna kwestia do dyskusji bylo jak szybko nieuniknione zwyciestwo Kremla nastapi. Przeswiadczonymi o swpojej klesce byli prezydent Carter jak i dzis szczekajacy bez konca jego doradca Brzezinski. Kraj po kraju wpadal w rece Sowietow a super=optymistom marzyla sie autonomia Polski pod berlem Kremla. Zwyciestwo Reagana dawala nadzieje na remis, czyli zatrzymanie ekspansji Sowietow. Dziesiec lat potem KOMUNA byla historia. Jest rzecza naturalna, ze media przyciagaja wypowiedzi hipokrytow w rodzaju Tomasza Tabako. Swoje majaczenia drukuja wierzac, ze ich wypowiedzi przyciagna uwage na zasadzie szoku. Radosne realia pozwalaja nam dzis olewac takie kanalie. Jak slodko miec racje, ale jeszcze lepiej miec racje i byc po zwycieskiej stronie historii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomson Marzyliśmy o bogactwie Ameryki. IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 03.05.03, 00:29 Przyjaźń Ameryki to mogłaby nawet być piękna rzecz, ale Ameryka nie ma przyjaciół tylko wasali. Gość portalu: mirmat napisał(a): > Gdyby w ponurych latach sowieckiej okupacji, ktos mi opowiedzial o dzisiejszych > dylematach III Rzeczypospolitej to bym sadzil, ze marze na jawie. Mówisz pewnie o latach 1939-41. Bo jeśli mówisz o ZSRR które najpierw uratowało nasz naród (w tym też twoich przodków) przed faszystowką zagładą, a potem 45 broniło nas przed rewizjonistami i globalnym korporacjonalizmem to jesteś chyba niespełna rozumu. > Do 1980 roku malo bylo ludzi, ktorzy mieliby watpliwosci o calkowitym > zwyciestwie komuny. Jedyna kwestia do dyskusji bylo jak szybko nieuniknione > zwyciestwo Kremla nastapi. Przeswiadczonymi o swpojej klesce byli prezydent > Carter jak i dzis szczekajacy bez konca jego doradca Brzezinski. Kraj po kraju > wpadal w rece Sowietow Mówisz o takich krajach jak Salwador,Nikaragua czy Chile? W krajach tych większość społeczeństwa była za komunizmem, ale wspierane przez CIA faszystowskie junty pokazały kto ma wygrywać w demokratycznych wyborach. Może chodzi ci o "kraje-chorągiewki" jak Indie czy Irak, które z własnej woli próbowały Komuny i Kapitalizmu, chociaż tym państwom daleko było do zależności od kremla. Być może jednak mówisz o Afganistanie, gdzie Ruscy próbowali nie dopuścić do powstania państwa islamskiego w najgorszym rodzaju (11.IX). No był jeszcze Wietnam, gdzie Amerykanie próbowali stłumić niepodległościowy bunt, tylko dlatego że był on w imię komunizmu. A byli w tym tak zacietrzewini, że wspierali nawet Polpota (Stalin przy nim to pikuś) by nakopał on Wietnamcom. No ale policz sobie ile ludzi żyło w krajach kapitalistycznych, a ile w komunistycznych (Chiny były wtedy bardziej kapitalistyczne niż komunistyczne). > a super=optymistom marzyla sie autonomia Polski pod > berlem Kremla. To Polska była republiką radziecką że chciała autonomii??? > Zwyciestwo Reagana dawala nadzieje na remis, czyli zatrzymanie > ekspansji Sowietow. Dziesiec lat potem KOMUNA byla historia. Tak Reagan to był gość. Rozpoczął wyścig zbrojeń na niespotykaną ani wcześniej, ani później skalę, doprowadzając do ruiny gospodarki krajów socjalistycznych. Z tego właśnie wyścigu zbrojeń zrodził się rubel trasferowy (Ruscy już nie wyrabiali, a to był ich łabędzi śpiew), który sprawił że nie zarobiliśmy na zakupionych przez Gierka technologiach. > Jest rzecza naturalna, ze media przyciagaja wypowiedzi hipokrytow w rodzaju > Tomasza Tabako. Swoje majaczenia drukuja wierzac, ze ich wypowiedzi > przyciagna > uwage na zasadzie szoku. Jest to jedynie prawda skrzętnie ukrywana przez proamerykańską propagandę. Czy za komuny słyszałeś by w oficjalnym obiegu krytykowano władzę i ustrój? No fakt w wypowiedzi Tabako jest też wiele domysłów, ale to wina Amerykanów, bo nie podają całej prawdy o swoich niecnych postępkach. > Radosne realia pozwalaja nam dzis olewac takie kanalie. Czy każdy kto nie lubi Ameryki to kanalia? Czy może Ameryka to tak wspaniały kraj, że poprostu nie można go nie lubić? > Jak slodko miec racje, ale jeszcze lepiej miec racje i byc po > zwycieskiej stronie historii. Tylko że my w tej zwycięskiej stronie historii możemy być zwykłymi pachołkami na usługach wielkiego brata, a to już nie jest takie wesołe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: californian Re: Za PRL-u marzylismy o dzisiejszej Ameryce IP: *.we.client2.attbi.com 03.05.03, 01:02 Gość portalu: mirmat napisał(a): > Gdyby w ponurych latach sowieckiej okupacji, ktos mi opowiedzial o dzisiejszych > > dylematach III Rzeczypospolitej to bym sadzil, ze marze na jawie. > > Do 1980 roku malo bylo ludzi, ktorzy mieliby watpliwosci o calkowitym > zwyciestwie komuny. Tomasz Tabako to weteran walki z komuna, krytyk literacki i byly redaktor podziemnego wydawnictwa Nowa. O jakiej Ameryce on wtedy marzyl to mozesz dosc latwo wywnioskowac z jego tekstu. Nazywajac go lajdakiem i hipokryta sam sobie wystawiasz najlepsze swiadectwo. Andrzej Lubowski jest bankierem, bylym wicedyrektorem Citi a obecnie wiceprezydentem Visa. Felusiak jednak nie zalicza sie do tego establiszmentu. Jest zupelnie oczywiste ze wizje Ameryki tych dwoch panow roznia sie diametralnie. Obaj maja na swoj sposob racje. Tylko nie wszyscy moga to pojac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomson W Ameryce ludziom zamyka się gębę przy pomocy IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 02.05.03, 23:21 KASY. Głos ludzi, którzy mówią nie po myśli władzy jest wyciszany (większość mediów jest na usługach Białego Domu i amerykańskich koncernów), albo robi się z niech jakiś dziwaków (antysemitów,głupków,zdrajców). Dopiero kiedy ci ludzie zyskują ogromny i wpływowy posłuch po cichu się ich eliminuje. Zresztą USA do perfekcji doprowadziło propagandę, podawanie półprawd, przedstawianie różnych złych rzeczy jako rzeczy znacznie mniej złych, pokazywanie błędów polityki władzy, ale tylko niewielkiego procenta tych błędów. I to jest to co daje tej propagańdzie posłuch i przewagę nad propagandą negującą wszystko co jest nie po myśli rządu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmat Halucynacje komunistycznej sieroty IP: *.dialup.eol.ca 03.05.03, 02:40 Autor: Gość: Tomson napisal: W Ameryce ludziom zamyka się gębę przy pomocy -------------------------------------------------------------------------------- KASY. Głos ludzi, którzy mówią nie po myśli władzy jest wyciszany (większość mediów jest na usługach Białego Domu i amerykańskich koncernów), albo robi się z niech jakiś dziwaków (antysemitów,głupków,zdrajców). Potraktujmy Tomsona przez chwilke powaznie. Zgodnie z jego mentalnoscia ci co bronia prawa Izraela do bytu przeciw islamskim bandytom to "antysemici". Ci co walcza z terorem to ... "zdrajcy". Zajme sie sprawa "glupkow". "Głos ludzi, którzy mówią nie po myśli władzy (Amerykanskiej) jest wyciszany" zabelkotal Tomson. Kpina tej wypowiedzi jest niesamowita. Niech odpowiedzia na to bedzie artykul z Welt um Sontag, ktory jak inne Szwabskie gazety miloscia do Yankesow nie pala: Welt um Sonntag z wydania 19 kwietnia 2003 zadziwiajaco szczerze pokazal prawdziwa twarz szefa wiadomosci CNN Easona Jordana i TAK, TAK jak "Głos ludzi, którzy mówią nie po myśli władzy (wrogiej Ameryce) jest wyciszany": Welt um Sonntag: "Dla amerykanskiej stacji CNN istnialy w Iraku dwie prawdy: to, o czym reporterzy wiedzieli, i to, o czym mogli informowac. Pokazanie prawdziwego oblicza kraju, wedlug szefa wiadomosci CNN Easona Jordana, groziloby smiercia nie tylko pracownikom stacji, ale takze Irakijczykom. W ciagu dwunastu lat Jordan czesto przyjezdzal do Iraku, aby przedluzac pozwolenie rzadu na dzialalnosc biura CNN w Bagdadzie. W czasie tych wizyt dowiadywal sie straszliwych rzeczy, ktore nigdy nie ujrzaly swiatla dziennego. W polowie lat 90 tych, jeden z naszych kamerzystow zostal uprowadzony i przetrzymywany w piwnicy. Poddawano go tam przez wiele tygodni elektrowstrzasom.- powiedzial Jordan "new York Timesowi". - Tajna policja uwazala, ze jestem szefem CIA na Irak. Gdybysmy poimformowali opinie publiczna o przesladowaniu naszego wspolpracownika, zginalby wraz z cala rodzina. Milczelismy wiec… Irakijczycy pracujacybdla zagranicznych mediow narazeni byli na represje tajnej policji. Wielu z nich zniklo i wszelki sluch po nich zginal. Rowniez Irakijczycy, ktorych nazwiska nie fogurowaly na lioscie plac CNN, a wspolpracowali ze stacja jako informatorzy lub tlumacze, byli narazeni na niebezpieczenstwo. Nie chronily ich nawet kontakty rzadowe. Macki aparatu represji Saddama siegaly rowniez wysokich ranga wspolpracownikow Ministerstwa Informacji. Obchodzono sie z nimi niezwykle brutalnie. Jeden z tych ludzi nie mial od dawna paznokci. Inny, asystent syna Saddama Udaja, opowiadal mi pewnego razu, dlaczego brakuje mu wszystkich zebow trzonowych. Wyrwano mu je i zabroniono wstawic proteze by na cale zycie mial pamiatke, ze rozczarowal szefa - opowiada dalej Jordan. Po obaleniu dyktatora wychodza na jaw okrucienstwa aparatu Sadama. Dziennikarze opowiadaja, jak ciezko bylo mediom przekazac chociaz czesc prawdy o terrorze w Iraku. CNN, najwiekszej stacji telewizynej swiata z siedziba w Atlancie, strona Iracka zarzucala, ze na skutek zbyt jednostronnego przedstawiania wojny znieksztalcano jej realizm. - Inne media znalazly sie w tej samej sytuacji co my i mialy te same problemy dotyczace przekazu relacji z pola walki - mowil Jordan. - Przez lata dusilem w sobie te straszne informacje, teraz gdy Saddama juz nie ma, na pewno jeszcze okrutyniejsze sprawy ujrza swiatlo dzienne. (Is) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomson Raczej sieroty bez ojczyzny, bo w tą Polskę IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 03.05.03, 03:43 już nie wierzę. Fundamentaliści islamscy i syjoniści (z Sharonem na czele) to jedno bydło. Mówisz o prawie do istnienia Izraela, a co z prawem do istnienia Pelestyny? Co do wojny w Iraku, to fakty są takie, że tzw "koalicja wyzwolicieli" zabiła kilkunastu dziennikarzy, a armia Iracka żadnego. Już na początku wojny naćpani gówniarze z USArmy ostrzelali oznakowany samochód telewizji ITN zabijając na miejscu 1 dziennikarza. Dziennikarze amerykańscy od razu dostali listę co mogą mówić, a co nie i jako bonus oficerów cenzorów. Gdy niezależny dziennikarz Phil Smucker w wywiadzie dla CNN powiedział że jest 180km od Bagdadu został natychmiast aresztowany i wydalony. Z kolei ekipa Al Dżaziry została ostrzelana przez Brytyjczyków gdy kręciła rozdawanie wody w Basrze. Międzynarodowa organizacja Reporterzy bez Granic (RbG), której po długich targach Amerykańce pozwolili obserwować warunki pracy dziennikarzy, podała po dwóch tygodniach że wielu reporterów ostrzelano, innych arestowano, przesłuchiwano, maltretowano, bito i upokarzono przez wojska tzw "koalicji". Dwukrotnie zbombardowano iracką TV, mimo że to zbrodnia wojenna w świetle Konwencji Genewskich. Pentagon wyraźnie dawał do zrozumienia, że każdy dziennikarz który źle wpływa na morale amerykańskie, a dobrze na irackie zostanie skasowany. Peter Arnett, który udzielił wywiadu dla irackiej TV został po paru telefonach z góry zwolniony z NBC (wcześniej dostał nagrodę Pulitzera za relację z wojny wietnamskiej), a na robotę w Stanach ma teraz wilczy bilet. Dziennikarz Dan Scemana z I kanału IZRAELSKIEJ TELEWIZJI wyraził dezaprobatę dla poniżającego traktowania 150 osobowej grupy irackich więźniów. Później wraz z dwoma dziennikarzami portugalskimi i jeszce jednym izraelskim wybrał się towarzyszyć oddziałom amerykańskim. Już pierwszego dnia Amerykanie nie zwarzając na legitymacje zatrzymali całą czwórkę i uznali ich za szpiegów, trzymali ich bez jedzenia pod lufami karabinów i przez 36 godzin nie pozwolili opóścić wojskowego Jeepa, dotkliwie pobili Portugalczyka, a na koniec wszystkich wywieźli helikopterem do Kuwejtu. Sceman powiedział że przeżył najgorsze 48 godzin w swoim życiu. Irakijczycy nie zabili żadnego dziennikarza. Według RbG dziennikarze w Bagdadzie mieli rzadziej do czynienia z iracką cenzurą i mogli bezkarnie o niej mówić. Przesyłane publikacje nie były poddawane żadnemu sprawdzaniu, a dziennikarzom nikt nie groził za ich artykuły. Dziennikarze mieli tam ograniczony zakres poruszania się po mieście, ale nikt im nie rewidował samochodów, ani nie wygrażał bronią. Ogólnie iracka propaganda antyamerykańska nie odbiegała merytorycznie poziomem od amerykańskiej propagandy antyirackiej. Była jeszcze ciekawa historia gdy polskie media grzmiały o "ucieczce polskich dziennikarzy", a w głębokim tle tego wielkiego wydarzenia podawano jak ametykański czołg przywalił w hotel Palestyna zabijając 2, a raniąc 3 dziennikarzy. Tego samego dnia w celowym ataku rakietowym na siedzibę TV Al Dżazira Amerykanie zabili jednego dziennikarza. Ogólnie wyglądało to tak: Irakijczycy zatrzymują w strefie działań wojennych 2 obcych dziennikarzy (tych "dzielnych" Polaków). Kiedy dziennikarze udowodnili, że są dziennikarzami wypuszczono ich oddając sprzęt i samochód (to ta słynna ucieczka), mimo iż byli dziennikarzami kraju agresora (a nawet kraju terrorysty, bo nie wypowiedzieliśmy wojny). Tego samego dnia amerykanie z zimną krwią zabijają 3 dziennikarzy, a amerykański generał nie krył na konferencji prasowej, że celem ostrzału było wskazanie dziennikarzom że ich miejsce jest tam gdzie wskaże im to amria amerykańska. To tyle o dziennikarstwie podczas wojny w Iraku. Co do zbrodni reżimu Husajna, to te najgorsze (w latach 80-ych) odbywały się przy pomocy Amerykanów, a te po wojnie w 91 to było tłumienie wywołanych przez Amerykanów buntów (owszem okrótne ale nie mniej niż postępowanie Izraela czy Turcji). Prześladowanie Irackiej opozycji? Nieporównanie więcej cywilów zginęło podczas obu amerykańskich inwazji, a zginie jeszcze więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmat To nie byla Polska ale PRL IP: *.dialup.eol.ca 03.05.03, 06:31 Tomson: "Raczej sieroty bez ojczyzny, bo w tą Polskę już nie wierzę." A Polska ma komucha gdzies. Tomson: Mówisz o prawie do istnienia Izraela, a co z prawem do istnienia Pelestyny? To samo co o prawie Tybetu, Kurdystanu, Czeczenii i wielu innych rzeczywistych narodow a nie utworzonych na predce na Kremlu w 1967 roku. Dziennikarze amerykańscy od razu dostali listę co mogą mówić, a co nie i jako bonus oficerów cenzorów. Gdy niezależny dziennikarz Phil Smucker w wywiadzie dla CNN powiedział że jest 180km od Bagdadu został natychmiast aresztowany i wydalony. Mirmat: Dziwne, ze nie postawiono go pod sad wojenny bo ujawnianie tajemnic wojskowych (a to dokladnie zrobil Phil Smucjer) nazywa sie SZPIEGOSTWEM. Dwukrotnie zbombardowano iracką TV, mimo że to zbrodnia wojenna w świetle Konwencji Genewskich. Mirmat: Od kiedy wezly informacyjno-komunikacyjne wroga znajduja sie pod ochrona Konwencji Genewskich ?????? Peter Arnett, który udzielił wywiadu dla irackiej TV został po paru telefonach z góry zwolniony z NBC (wcześniej dostał nagrodę Pulitzera za relację z wojny wietnamskiej), a na robotę w Stanach ma teraz wilczy bilet. Mirmat: Czy sadzisz, ze dziennikaz, ktory pochwalil by Busha utrzymalby sie jeden dzien w lewackiej gadzinowce???? Dziennikarz Dan Scemana z I kanału IZRAELSKIEJ TELEWIZJI wyraził dezaprobatę dla poniżającego traktowania 150 osobowej grupy irackich więźniów. Później wraz z dwoma dziennikarzami portugalskimi i jeszce jednym izraelskim wybrał się towarzyszyć oddziałom amerykańskim. Już pierwszego dnia Amerykanie nie zwarzając na legitymacje zatrzymali całą czwórkę i uznali ich za szpiegów, trzymali ich bez jedzenia pod lufami karabinów i przez 36 godzin nie pozwolili opóścić wojskowego Jeepa, dotkliwie pobili Portugalczyka, a na koniec wszystkich wywieźli helikopterem do Kuwejtu. Sceman powiedział że przeżył najgorsze 48 godzin w swoim życiu. Mirmat: to ten gnojek nie przezyl wiele w swoim zyciu. Powinien probowac napisac, krytyczna wypowiedz o Sadamie z Bagdadu dwa miesiace temu. Irakijczycy nie zabili żadnego dziennikarza. Według RbG dziennikarze w Bagdadzie mieli rzadziej do czynienia z iracką cenzurą i mogli bezkarnie o niej mówić. Przesyłane publikacje nie były poddawane żadnemu sprawdzaniu, a dziennikarzom nikt nie groził za ich artykuły. Dziennikarze mieli tam ograniczony zakres poruszania się po mieście, ale nikt im nie rewidował samochodów, ani nie wygrażał bronią. Mirmat: A poco rewidowac sojusznikow. Kim sa euroarabscy "dziennikarze" niech swiadczy pokaz zabojackiej hipokryzji w wykonaniu "dziennikarzy" z France2 TV juz w wyzwolonym Bagdadzie.. W swoim reportarzu Francuzi zajeli sie Irackim Ministerstwem Przemyslu Naftowego. Ich zainteresowanie skupilo sie na pewnej dokumentacji jaka to Ministerstwo zawieralo. Czyzby, czyzby France 2 chcialo zrobic ekspoze na temat scislych zwiazkow miedzy Francja a psychopatycznym tyranem z Bagdadu polegajacych jak sie teraz okazuje na praktycznie oddawaniu pol naftowych francuskim kompaniom w zamian za zabezpieczenie w ONZ istenienia despotycznego rezymu? Czyzby sumienie reporterow zasugerowalo im by zadac niedyskretne pytania pracujacym (tak tak caly komplet pracownikow ministerstwa pracuje jakby nic pod amerykanska "okupacja"!!!) Nieeeeeeeeeee. Ktos zakablowal do TV France 2, ze Amerykanie skonfiskowali czesc dokumentacji ministerstwa !!!!! Skandal !!! Reporterom uszedl oczywiscie uwagi paradoks, ze Amerykanie pozwalaja im sie swobodnie panoszyc po ministerstwie i wypytywac Sadamowskich pracownikow o szczegoly akcji Amerykanow. Szczegonie Francuzi poswiecili czas facetowi, ktory okreslal zarekwirowanie dokumentacji jako …. "kradziez"!!!! A zabojady wzieli ten komentarz calkiem na serio i dopisywali wlasne insynuacje. Wolnosc prasy jest wspaniala. Bo jakze inaczej moglbym sie dowiedziec do jakiego dna moga siegnac francuskie media. I gratulacje dla Amerykanow, ze szybko zajeli sie dokumentacja jaka w calej szerokosci uwidoczni scisle zwiazki panujace do jeszcze niedawna miedzy Chirackiem a jego "osobistym przyjacielem" Sadamem Husejnem. Zwiazki ktore zaczely sie od wybudowania przez Francje Husejnowi reaktora do produkcji bomb atomowych a skonczyly sie oddaniem zabojadom najwydatniejszych pol naftowych Iraku za protekcje w ONZ. Jednak pissniki maja racje. To wszystko poszlo o ROPE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomson Z PRL można było być bardziej dumnym niż z IIIRP. IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 03.05.03, 13:58 Gość portalu: mirmat napisał(a): > Tomson: "Raczej sieroty bez ojczyzny, bo w tą Polskę już nie wierzę." > A Polska ma komucha gdzies. 47,3% obywateli uznało trasformację ustrojową za niekorzystną, 45% ma ją w dupie, a jedynie 7,7% uznaje że była ona korzystna (dane na podstawie pracy "Diagnoza społeczeństwa 2000" Janusza Czaplińskiego). > Tomson: Mówisz o prawie do istnienia Izraela, a co z prawem do istnienia > Pelestyny? > To samo co o prawie Tybetu, Kurdystanu, Czeczenii i wielu innych rzeczywistych > narodow a nie utworzonych na predce na Kremlu w 1967 roku. Co do Tybetu, to Stalin chciał dać im niepodległość. Czeczenia dostała po wojnie w 1995 roku szeroką autonomię, ale druga wojna czeczeńska to powstanie bandytów i islamistów. Jeśli zaś chodzi o niepodległy Kurdystan (Kurdów jest około 30mln), to ich niepodległość blokują USA (w 1988 roku pomogli Husajnowi ich zagazować) i Turcja (tak samo krwawo, jak Irak Husejna, tłumili bunty kurdyjskie ). > Dziennikarze amerykańscy od razu dostali listę co mogą mówić, a co nie i jako > bonus oficerów cenzorów. Gdy niezależny dziennikarz Phil Smucker w wywiadzie > dla CNN powiedział że jest 180km od Bagdadu został natychmiast aresztowany i > wydalony. > Mirmat: Dziwne, ze nie postawiono go pod sad wojenny bo ujawnianie tajemnic > wojskowych (a to dokladnie zrobil Phil Smucjer) nazywa sie SZPIEGOSTWEM. Co do Smuckera, to nie mówił on nic o położeniu wojsk amerykańskich, tylko o sobie. A ujawnienie położenia wojsk amerykańskich mogło być tylko na rękę amerykanom, bo gdyby wojska irackie wyszły na pustynię, to byłaby to ich zagłada. > Dwukrotnie zbombardowano iracką TV, mimo że to zbrodnia wojenna w świetle > Konwencji Genewskich. > Mirmat: Od kiedy wezly informacyjno-komunikacyjne wroga znajduja sie pod > ochrona Konwencji Genewskich ?????? Iracka telewizja, jako obiekt cywilny był wg. Konwecji Genewskiej pod ochroną. > Peter Arnett, który udzielił wywiadu dla irackiej TV został po paru telefonach > z góry zwolniony z NBC (wcześniej dostał nagrodę Pulitzera za relację z wojny > wietnamskiej), a na robotę w Stanach ma teraz wilczy bilet. > Mirmat: Czy sadzisz, ze dziennikaz, ktory pochwalil by Busha utrzymalby sie > jeden dzien w lewackiej gadzinowce???? Arnett wypowiedział się krytycznie o amerykańskim "blitzkriegu". > Dziennikarz Dan Scemana z I kanału IZRAELSKIEJ TELEWIZJI wyraził dezaprobatę > dla poniżającego traktowania 150 osobowej grupy irackich więźniów. Później wraz > z dwoma dziennikarzami portugalskimi i jeszce jednym izraelskim wybrał się > towarzyszyć oddziałom amerykańskim. Już pierwszego dnia Amerykanie nie > zwarzając na legitymacje zatrzymali całą czwórkę i uznali ich za szpiegów, > trzymali ich bez jedzenia pod lufami karabinów i przez 36 godzin nie pozwolili > opóścić wojskowego Jeepa, dotkliwie pobili Portugalczyka, a na koniec > wszystkich wywieźli helikopterem do Kuwejtu. Sceman powiedział że przeżył > najgorsze 48 godzin w swoim życiu. > Mirmat: to ten gnojek nie przezyl wiele w swoim zyciu. Powinien probowac > napisac, krytyczna wypowiedz o Sadamie z Bagdadu dwa miesiace temu. Wielu zachodnich dziennikarzy wysyłało z Bagdadu krytyczne uwagi wobec Husejna i jego reżimu, ale jakoś nikt za to nie beknął i nie był tak poniżany. A gdyby o moim kraju w jakiejś telewizji tak kłamano jak o Iraku w polskich mediach, to ja bym takich dziennikarzy naprawdę nienawidził. > Irakijczycy nie zabili żadnego dziennikarza. Według RbG dziennikarze w > Bagdadzie mieli rzadziej do czynienia z iracką cenzurą i mogli bezkarnie o niej > mówić. Przesyłane publikacje nie były poddawane żadnemu sprawdzaniu, a > dziennikarzom nikt nie groził za ich artykuły. Dziennikarze mieli tam > ograniczony zakres poruszania się po mieście, ale nikt im nie rewidował > samochodów, ani nie wygrażał bronią. > Mirmat: A poco rewidowac sojusznikow. Kim sa euroarabscy "dziennikarze" niech > swiadczy pokaz zabojackiej > hipokryzji w wykonaniu "dziennikarzy" z France2 TV juz w wyzwolonym Bagdadzie.. Francuskie czy Niemieckie media zachowywały obiektywizm. To amerykańskie media podawały propagandową papkę, a czasami wręcz kłamstwa. Z kolei takie bezmózgi w krajach-wasalach jak np. pojeb Lis z TVN powtarzały kropka w kropkę amerykańskie idiotyzmy. I jakimi to sojusznikami Iraku są Francuzi, nawet nie przysłali tam swoich specjalistów do pomocy najechanemu państwu. > W swoim reportarzu Francuzi zajeli sie Irackim Ministerstwem Przemyslu > Naftowego. Ich zainteresowanie skupilo sie na pewnej dokumentacji jaka to > Ministerstwo zawieralo. Czyzby, czyzby France 2 chcialo zrobic ekspoze na temat > scislych zwiazkow miedzy Francja a psychopatycznym tyranem z Bagdadu > polegajacych jak sie teraz okazuje na praktycznie oddawaniu pol naftowych > francuskim kompaniom w zamian za zabezpieczenie w ONZ istenienia > despotycznego rezymu? Francuzi kontrakty naftowe zdobyli zgodnie z prawem międzynarodowym i wolnego rynku, a amerykańskie pojeby za pomocą bezprawnego użycia siły. > Czyzby sumienie reporterow zasugerowalo im by zadac niedyskretne > pytania pracujacym (tak tak caly komplet pracownikow ministerstwa pracuje jakby > nic pod amerykanska "okupacja"!!!) > Nieeeeeeeeeee. Ktos zakablowal do TV France 2, ze Amerykanie skonfiskowali > czesc dokumentacji ministerstwa !!!!! Skandal !!! Reporterom uszedl > oczywiscie uwagi paradoks, ze Amerykanie pozwalaja im sie swobodnie panoszyc > po ministerstwie i wypytywac Sadamowskich pracownikow o szczegoly akcji > Amerykanow. Szczegonie Francuzi poswiecili czas facetowi, ktory okreslal > zarekwirowanie dokumentacji jako …. "kradziez"!!!! A zabojady wzieli ten > komentarz calkiem na serio i dopisywali wlasne insynuacje. Wszystko co amerykański okupant robi w Iraku jest w świetle prawa międzynarodowego bezprawne i mam nadzieję (choć niestety pewnie złudną), że Amerykańce za to w końcu bekną. > Wolnosc prasy jest wspaniala. Bo jakze inaczej moglbym sie dowiedziec do > jakiego dna moga siegnac francuskie media. I gratulacje dla Amerykanow, ze > szybko zajeli sie dokumentacja jaka w calej szerokosci uwidoczni scisle > zwiazki panujace do jeszcze niedawna miedzy Chirackiem a jego "osobistym > przyjacielem" Sadamem Husejnem. Zwiazki ktore zaczely sie od wybudowania > przez Francje Husejnowi reaktora do produkcji bomb atomowych a skonczyly sie > oddaniem zabojadom najwydatniejszych pol naftowych Iraku za protekcje w ONZ. Jakim to przyjacielem Chiracka był Husajn? Amerykanie pomagali o niebo gorszym pojebom niż Husajn (Contras,Pinochet,Polpot) no i samu Husajnowi w czasie jego najgorszych zbrodni na przełomie lat 60 i 70-ych, oraz w latach 80-ych. > Jednak pissniki maja racje. To wszystko poszlo o ROPE. Z tym, że Francuzi czy Ruscy próbowali zdobyć tą ropę w cywilizowany, zgodny z prawem międzynarodowym sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan K. Antysemickie sieroty po Stalinie IP: *.asm.bellsouth.net 04.05.03, 23:34 Gość portalu: Tomson napisał(a): > już nie wierzę. > > Fundamentaliści islamscy i syjoniści (z Sharonem na czele) to jedno bydło. > Mówisz o prawie do istnienia Izraela, a co z prawem do istnienia Pelestyny? > > Co do wojny w Iraku, to fakty są takie, że tzw "koalicja wyzwolicieli" zabiła > kilkunastu dziennikarzy, a armia Iracka żadnego. > Już na początku wojny naćpani gówniarze z USArmy ostrzelali oznakowany samochód > > telewizji ITN zabijając na miejscu 1 dziennikarza. > Dziennikarze amerykańscy od razu dostali listę co mogą mówić, a co nie i jako > bonus oficerów cenzorów. Gdy niezależny dziennikarz Phil Smucker w wywiadzie > dla CNN powiedział że jest 180km od Bagdadu został natychmiast aresztowany i > wydalony. Z kolei ekipa Al Dżaziry została ostrzelana przez Brytyjczyków gdy > kręciła rozdawanie wody w Basrze. > Międzynarodowa organizacja Reporterzy bez Granic (RbG), której po długich > targach Amerykańce pozwolili obserwować warunki pracy dziennikarzy, podała po > dwóch tygodniach że wielu reporterów ostrzelano, innych arestowano, > przesłuchiwano, maltretowano, bito i upokarzono przez wojska tzw "koalicji". > Dwukrotnie zbombardowano iracką TV, mimo że to zbrodnia wojenna w świetle > Konwencji Genewskich. > Pentagon wyraźnie dawał do zrozumienia, że każdy dziennikarz który źle wpływa > na morale amerykańskie, a dobrze na irackie zostanie skasowany. Peter Arnett, > który udzielił wywiadu dla irackiej TV został po paru telefonach z góry > zwolniony z NBC (wcześniej dostał nagrodę Pulitzera za relację z wojny > wietnamskiej), a na robotę w Stanach ma teraz wilczy bilet. > Dziennikarz Dan Scemana z I kanału IZRAELSKIEJ TELEWIZJI wyraził dezaprobatę > dla poniżającego traktowania 150 osobowej grupy irackich więźniów. Później wraz > > z dwoma dziennikarzami portugalskimi i jeszce jednym izraelskim wybrał się > towarzyszyć oddziałom amerykańskim. Już pierwszego dnia Amerykanie nie > zwarzając na legitymacje zatrzymali całą czwórkę i uznali ich za szpiegów, > trzymali ich bez jedzenia pod lufami karabinów i przez 36 godzin nie pozwolili > opóścić wojskowego Jeepa, dotkliwie pobili Portugalczyka, a na koniec > wszystkich wywieźli helikopterem do Kuwejtu. Sceman powiedział że przeżył > najgorsze 48 godzin w swoim życiu. > Irakijczycy nie zabili żadnego dziennikarza. Według RbG dziennikarze w > Bagdadzie mieli rzadziej do czynienia z iracką cenzurą i mogli bezkarnie o niej > > mówić. Przesyłane publikacje nie były poddawane żadnemu sprawdzaniu, a > dziennikarzom nikt nie groził za ich artykuły. Dziennikarze mieli tam > ograniczony zakres poruszania się po mieście, ale nikt im nie rewidował > samochodów, ani nie wygrażał bronią. > Ogólnie iracka propaganda antyamerykańska nie odbiegała merytorycznie poziomem > od amerykańskiej propagandy antyirackiej. > Była jeszcze ciekawa historia gdy polskie media grzmiały o "ucieczce polskich > dziennikarzy", a w głębokim tle tego wielkiego wydarzenia podawano jak > ametykański czołg przywalił w hotel Palestyna zabijając 2, a raniąc 3 > dziennikarzy. Tego samego dnia w celowym ataku rakietowym na siedzibę TV Al > Dżazira Amerykanie zabili jednego dziennikarza. Ogólnie wyglądało to tak: > Irakijczycy zatrzymują w strefie działań wojennych 2 obcych dziennikarzy > (tych "dzielnych" Polaków). Kiedy dziennikarze udowodnili, że są dziennikarzami > > wypuszczono ich oddając sprzęt i samochód (to ta słynna ucieczka), mimo iż byli > > dziennikarzami kraju agresora (a nawet kraju terrorysty, bo nie > wypowiedzieliśmy wojny). Tego samego dnia amerykanie z zimną krwią zabijają 3 > dziennikarzy, a amerykański generał nie krył na konferencji prasowej, że celem > ostrzału było wskazanie dziennikarzom że ich miejsce jest tam gdzie wskaże im > to amria amerykańska. > To tyle o dziennikarstwie podczas wojny w Iraku. > Co do zbrodni reżimu Husajna, to te najgorsze (w latach 80-ych) odbywały się > przy pomocy Amerykanów, a te po wojnie w 91 to było tłumienie wywołanych przez > Amerykanów buntów (owszem okrótne ale nie mniej niż postępowanie Izraela czy > Turcji). Prześladowanie Irackiej opozycji? Nieporównanie więcej cywilów zginęło > > podczas obu amerykańskich inwazji, a zginie jeszcze więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomson Re: Antysemickie sieroty po Stalinie IP: *.ds.pg.gda.pl 08.05.03, 16:23 Co w mojej wypoweidzi było antysemickiego? Czy skrytykowanie syjonistycznego szowinizmu to już podstawa do oskarżenia o antysemityzm, albo porównywanie Palestyńczyków do tzw. "wyższej rasy" czyli Żydów? Gdyby wnikliwiej przeczytał pan moją wypowiedź, to zobaczyłby pa że opisałem też złe traktowanie izraelskich dziennikarzy przez amerykańskich okupantów (czy antysemita by sobie na to pozwolił?). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tezsirota Re: Jasnowidztwo antykomunistycznego dziecka z rodziny IP: *.physd.amu.edu.pl 03.05.03, 09:17 Drogie dziecko antykomunisto, czy nie zauwazyles, ze artykul byl o kneblowaniu mediow w USA a nie w Iraku. Moze twoja matka z prawego loza nauczy cie kiedys, ze odpowiada sie na temat. Zazanaczam, ze telewizyjni reporterzy mieli o wiele gorzej w starozytnym Babilonie. Na koniec zmowmy bracia tradycyjny paciorek za US. 'Ni ebdziesz mail boga innnego niz Stany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martinsoko JAK MIRMAT SOBIE POUKLADA PRAWDE IP: *.S2.srv.t-online.de 03.05.03, 14:41 Skoro chcemy dyskutowac, niech cytaty conajmniej beda szczesliwie wybrane i w miare poprawnie prezentowane. Inaczej bedzie chaos. Drogi mirmacie, nie lubisz "Szwabow", a jednak Szwab umie sobie czytac. Po swojemu. Ofiarujesz nam wlasny (?) przeklad z "Welt AM Sonntag" ("Welt um Sonntag" niestety nie ma). Jest zly. Jest nawet bardzo zly. I jest to przeklad z artykulu w wydaniu z 13. kwietnia, a nie z 15. To nie drobnostka, swiadczy ten fakt rowniez o twoim stosunku do samych FAKTOW! Publikowano w tym jedynym wydaniu z "WamS" kilka innych artykulow na temat Iraku, wcale krytycznych wobec postawy naszego rzadu ("WamS" jest, jak pewnie wiesz, gazeta z prawicowego skraju polityki). Dla tych, ktorzy jednak wola ORYGINAL od kopii, prosze, oto on: Terror im Irak: Was CNN nicht sagen konnte von Ulrich Machold Für den amerikanischen Fernsehsender CNN gab es im Irak offenbar jahrelang zwei Wahrheiten: Das, was die Reporter wussten, und das, was sie berichteten konnten. Ein korrektes Bild zu zeichnen hätte laut Nachrichtenchef Eason Jordan sowohl CNN-Mitarbeiter als auch unbeteiligte Iraker in Lebensgefahr gebracht. Zwölf Jahre lang war Jordan immer wieder im Irak, um die Genehmigung der Regierung für das Bagdader Büro des Senders zu verlängern. Dabei erfuhr er schreckliche Dinge, die nie an die Öffentlichkeit gelangten. "Mitte der neunziger Jahre wurde einer unserer Kameraleute verschleppt und wochenlang in einem Keller mit Elektroschocks gequält", sagte Jordan in der "New York Times". "Weil die Geheimpolizei glaubte, ich sei der Irak-Chef der CIA. Wenn wir von der Folterung berichtet hätten, wären der Mann und seine Familie mit an Sicherheit grenzender Wahrscheinlichkeit umgebracht worden. So haben wir geschwiegen." Für ausländische Medien zu arbeiten habe irakische Bürger nicht vor dem Zugriff von Husseins Repressalienapparat bewahrt. Viele seien einfach verschwunden und nie wieder aufgetaucht. Auch Iraker, die nicht auf der Gehaltsliste von CNN standen, aber für den Sender als Informanten oder Übersetzer tätig waren, seien in Gefahr gewesen. Regierungskontakte schützten sie dabei offenbar nicht. "Die Schläger der Geheimpolizei gingen selbst gegen ranghohe Mitarbeiter des Informationsministeriums äußerst brutal vor, nur um sie auf Linie zu halten. Einer dieser Mitarbeiter hatte seit langem keine Fingernägel mehr. Ein anderer, ein Assistent von Saddams Sohn Udai, erzählte mir einmal, warum ihm alle Schneidezähne fehlten: Man hatte sie ihm gezogen und ihm verboten, eine Prothese zu tragen. Als ewige Erinnerung daran, dass er seinen Boss enttäuscht hatte." Nach dem Sturz des Diktators wird damit immer sichtbarer, welches Ausmaß die Gewaltherrschaft Saddam Husseins angenommen hatte und wie schwer es für die Medien auch vor dem Krieg war, ein halbwegs realistisches Bild des Terrors im Irak nach außen zu vermitteln. CNN, dem größten Nachrichtensender der Welt mit Hauptsitz in Atlanta, war in letzter Zeit mehrfach vorgeworfen worden, durch eine allzu einseitige Darstellungsweise die Realität des Krieges nur verzerrt wiederzugeben. "Die anderen Medien waren in der gleichen Situation wie wir und mussten sich die gleichen Sorgen um die Folgen ihrer Berichterstattung machen", sagte Jordan. "Ich habe diese schrecklichen Dinge jahrelang mit mir herumgetragen. Jetzt, wo Saddam weg ist, werden wahrscheinlich noch viel mehr und viel schlimmere Dinge ans Tageslicht kommen." Artikel erschienen am 13. Apr 2003 Pozdrawiam, Martin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mamusia Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.proxy.aol.com 03.05.03, 02:55 "Niezależnie od tego, jeśli wziąć pod uwagę choćby skalę demonstracji antywojennych, masy najwyraźniej nie są umysłowo sparaliżowane. W manifestacjach pokojowych uczestniczą nie tylko pacyfiści i starzejący się hippisi, ale też mamusie z zamożnych dzielnic podmiejskich i drobni przedsiębiorcy." Gratulacje dla panskiej "mamusi" za takt z jakim w przededniu jednego z najbardziej celebrowanych po tej stronie oceanu swiat wyraza sie jej synek o kobietach bez ktorych poki co (o ile mi, glupiej mieszczce jeszcze wiadomo) ludzkosc by wyginela Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Pan Lubowski z dziennikarska powierzchownoscia IP: *.dialup.umb.edu 03.05.03, 05:24 (jaka pamietam jescze z jego artykulow w "Zyciu Gospodarczym")na paru stronach wyrokuje na temat wszystkich niemal problemow swiata. Niestety, nie ze swojej winy, Timothym Ashem nie jest. Za malo tu miejsca, by wszystko prostowac. Tylko na predce pare mysli. 1. Problem Busha i jego zwolennikow polega na uzasadnieniu nowej doktryny gdyz broni masowej zaglady w Iraku nie znaleziono, a zwiazki Saddama z terrorystami Osamy mowiac oglednie okazaly sie slabsze niz w przypadku wielu innych panstw. Transparent walki o demokracje i przeciw okrutnym dyktaturom nie zaprowadzi za daleko, gdyz zbyt wielu jest tyranow a niektorzy (Chiny) za silni by swiat od nich uwolnic. Stad rozne lamance Busha i "jastrzebi" polaczone z torturowaniem logiki ("os zla" itp.) TV stala sie propagandowa tuba rzadu-- kto ja oglada moze potwierdzic. 2. Amerykanie w ogolnym przekroju nie lubia za duzo myslec, malo maja tez nato czasu. Przerazenie spowodowane atakiem 11 wrzesnia ulatwia wcisniecie przecietnemu czlowiekowi kazdej sugestii i substytutu--zamiast Osamy Saddam. Ameryka pragnie tez sukcesu, aby zlagodzic bolesna rane--zwycieska wojna, bez wzgledu na to z kim, ma wiec poklask. 3. Sam Szaron powiedzial, kto rzadzi Ameryka. Widocznie przed chelpliwa wypowiedzia zapomnial poradzic sie Lubowskiego. 4. Francja, Niemcy, Belgia, Kanada i nie tylko (Krol Hiszpanii w przeciwienstwie do Aznara) nie poparly wojny wypelniajac wole swojego spoleczenstwa. Z punktu widzenia demokracji postapily sensowniej niz komuchy z PRL-u. Blair juz placi polityczna cene za wojne. 5. Pan Lubowski przy innej okazji powoluje sie na swa dlugoletnia przyjazn z Kondomliza Rice. Lepiej, zeby pilnowal kasy w Visi-e niz pisal demagogiczne banaly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Na dodatek IP: *.dialup.umb.edu 03.05.03, 05:53 Mike Moore, ktory "swiatu fikcyjnemu" przeciwstawia swiat "rzeczywisty" nie dostal Oskara w ramach jakichs sondazy spolecznych a w wyniku rekomendacji Akademii. Ten przyklad na poparcie tez autora jest raczej chybiony. Sprawe szybko spuentowal prowadzacy wieczor Oskarow Steve Martin zartujac, ze widzial jak ochrona pomagala Moore-owi wejsc do bagaznika limuzyny. Odpowiedz Link Zgłoś
galaxy2099 Re: Na dodatek do dodatku 03.05.03, 09:03 Oczywiscie dla takiego nawiedzenca jak ty kazdy przyklad, ktory nie pasuje do wlasnej ideologii jest chybiony. Otrzymana nagroda Oscara dla Moore nic nie dowodzi natomiast brednie Tomasza Taboko to pewno obraz rzeczywistosci amerykanskiej. Fantastycznie, kolego. Jestem pod wrazeniem. Gość portalu: Jurek napisał(a): > Mike Moore, ktory "swiatu fikcyjnemu" przeciwstawia swiat "rzeczywisty" nie > dostal Oskara w ramach jakichs sondazy spolecznych a w wyniku rekomendacji > Akademii. Ten przyklad na poparcie tez autora jest raczej chybiony. Sprawe > szybko spuentowal prowadzacy wieczor Oskarow Steve Martin zartujac, ze widzial > jak ochrona pomagala Moore-owi wejsc do bagaznika limuzyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Niestety, nie widze sensu w tym co napisalez IP: *.dialup.umb.edu 03.05.03, 18:52 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan K. Nie ochrona a Teamsters IP: *.asm.bellsouth.net 04.05.03, 23:38 A dlaczego Teamsters? Gość portalu: Jurek napisał(a): > Mike Moore, ktory "swiatu fikcyjnemu" przeciwstawia swiat "rzeczywisty" nie > dostal Oskara w ramach jakichs sondazy spolecznych a w wyniku rekomendacji > Akademii. Ten przyklad na poparcie tez autora jest raczej chybiony. Sprawe > szybko spuentowal prowadzacy wieczor Oskarow Steve Martin zartujac, ze widzial > jak ochrona pomagala Moore-owi wejsc do bagaznika limuzyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ales sie zapedzil Przesadziles chlopie !!!!!!!!!! IP: 213.56.66.* 04.05.03, 03:24 4. Francja, Niemcy, Belgia, Kanada i nie tylko (Krol Hiszpanii w przeciwienstwie do Aznara) nie poparly wojny wypelniajac wole swojego spoleczenstwa. Z punktu widzenia demokracji postapily sensowniej niz komuchy z PRL-u. Blair juz placi polityczna cene za wojne. To glupoty. Rzady tych panstw same "stworzyly wole " swoich spoleczenstw udajac pacyfistow.Porazono umysly swoich obywateli za pomoca srodkow masowego przekazu. Ci wszyscy pacyfisci nie wytepuja przeciw wojnie w Czeczeni, bo ich gazety i tv do tego nie naklaniaja. Pomysl chlopie zamiast zaczniesz cos pisac, ale sam napisales ,ze w pospiechu piszesz. W pospiechu to zrob lepiej kupe! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P-77 Re: Przesadziles chlopie !!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.03, 19:16 Gość portalu: Ales sie zapedzil napisał(a): > 4. Francja, Niemcy, Belgia, Kanada i nie tylko (Krol Hiszpanii > w przeciwienstwie do Aznara) nie poparly wojny wypelniajac wole > swojego spoleczenstwa. Z punktu widzenia demokracji postapily > sensowniej niz komuchy z PRL-u. Blair juz placi polityczna cene > za wojne. > > To glupoty. > Rzady tych panstw same "stworzyly wole " swoich spoleczenstw udajac > pacyfistow.Porazono umysly swoich obywateli za pomoca srodkow masowego przekazu. A co powiesz o Wlk. Brytanii i Włoszech (Polski nie biorę pod uwagę) gdzie rządy poparły USA wwbrew społeczeństwu? Blair nie "robi" opinii publicznej? > Ci wszyscy pacyfisci nie wytepuja przeciw wojnie w Czeczeni, bo ich gazety i tv > > do tego nie naklaniaja. Zapewniam cię, że w Polsce ci sami ludzie protestowali przeciw wojnie w Czeczeni którzy dziś sprzeciwiają się agresji na IRak. Zresztą gloryfikowani u nas czeczeńscy bojownicy w istocie też są terrorystami (Zamach w moskiewskim teatrze). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily W SUMIE ROZSADNY TEKST IP: *.nv.nv.cox.net 03.05.03, 18:22 i wywazony. Moja koncepcja zazegnania konfliktu islamsko-demikratycznego, to nie wojna cywilizacji, tylko izolacja. Wcale nie musimy zezwalac islamistom na imigracje do naszych krajow, skoro oni sie nie asymiluja. Zostawmy ich sobie i handlujmy z nimi uczciwie. Oni potrzebuja naszych produktow, a my potrzebujemy ropy, czyli uzupelniamy sie merkantylnie. Mysle, ze zabija nas wszystkich globalizacja i dazenie wielkiego kapitalu do ekonomiczn-politycznego kontrolowania calego swiata. To jest nie do osiagniecia na dluzsza mete, bo jest niezgodne z ludzka natura, ktora nie chce sie poddawac dominacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stop wojnie Czas na impeachment Busha. Stop faszyzacji USA! IP: *.tele2.pl 03.05.03, 18:33 http://www.stopwojnie.w.pl http://www.irak.pl Imperium USA podobne do rzymskiego + mini-imperium izraelskie Kto naprawdę wygrał wojnę? Uri Avnery Uri Avnery jest centrolewicowym, izraelskiem dziennikarzem. Jest członkiem izraelskiego stowarzyszenia Gush Shalom (www.gush-shalom.org), grupującego zwolenników pokoju opartego na dekolonizacji i sprawiedliwości. Poniższy artykuł został opublikowany przez amerykańskie pismo Counterpunch 12 kwietnia 2003 roku. Paul Wolfowitz, Manifestacja pro-izraelska w Waszyngtonie, kwiecień 2002. Modnie jest teraz mówić o tym jak będzie wyglądać "nazajutrz". Ale pomówmy o tym jaka będzie najbliższa noc. Po zakończeniu wojny w Iraku, świat stanie wobec dwóch decydujących faktów: po pierwsze miażdżąca przewaga amerykańskich broni może wygrać z każdym narodem na świecie, choćby najbardziej walecznym; po drugie niewielka grupa, która wymyśliła tę wojnę - sojusz fundamentalistów chrześcijańskich z żydowskimi neokonserwatystami - wygrała jeszcze więcej, bo będzie teraz kontrolować Waszyngton właściwie bez ograniczeń. Kombinacja tych dwóch faktów stanowi teraz największe niebezpieczeństwo dla świata i szczególnie dla Bliskiego Wschodu, narodów arabskich i przyszłości Izraela. Ów sojusz jest wrogiem pokojowych rozwiązań, wrogiem arabskich rządów, narodu palestyńskiego i izraelskiego obozu pokoju. Ta grupa nie marzy tylko o stworzeniu imperium amerykańskiego podobnego do imperium rzymskiego, ale też o mini-imperium izraelskim, pod kontrolą skrajnej, nacjonalistycznej prawicy i kolonistów. Chce zmiany rządów we wszystkich krajach arabskich. Stworzy nieustanny chaos w całym regionie, chaos o nieprzewidzialnych konsekwencjach. Jej mentalny świat jest mieszaniną ideologicznego oszołomienia z brudnymi materialistycznymi interesami, amerykańskiego patriotyzmu i prawicowego syjonizmu. To niebezpieczna mikstura. Jest w niej coś z ducha Ariela Szalona, człowieka, który zawsze miał gigantyczne plany zmiany całości regionu, mieszankę twórczej wyobraźni (sic), zwykłego szowinizmu i prymitywnej wiary w brutalną siłę. Kto wygrał? Grupa neokonserwatystów. Grupa zwarta, prawie wszyscy jej członkowie są Żydami. Trzyma kluczowe stanowiska w administracji Busha jak też w ciałach doradczych, które odgrywają ważną rolę w formułowaniu polityki amerykańskiej w rządzie i artykułach redakcyjnych najbardziej wpływowych gazet. Przez wiele lat była to grupa marginalna, która radykalizowała prawicę we wszystkich dziedzinach. Walczyła między innymi przeciwko legalnemu przerywaniu ciąży, homoseksualistom i pornografii. Kiedy Beniamin Netaniahu objął władzę w Izraelu poradziła mu walkę z Arabami. Jej wielka chwila nadeszła wraz z zawaleniem się WTC. Amerykańska publiczność i politycy byli w szoku, kompletnie zdezorientowani, niezdolni do zrozumienia zmienionego świata. Neokonserwatyści byli jedyną grupą, która miała gotowe wytłumaczenie i nawet rozwiązanie. Już w dziewięć dni po. William Bristol (syn założyciela grupy Irvinga Kristola) opublikował "List otwarty do prezydenta Busha", wyjaśniający, że nie wystarczy zniszczyć siatkę Ossamy ben Ladena, że trzeba też "pozbawić władzy Saddama Husajna" i "ukarać" Syrię i Iran za popieranie libańskiego Hezbollahu. List opublikowano w Weekly Strandart, piśmie założonym przez Kristola za pieniądze ultraprawicowego magnata prasowego Ruperta Murdocha, który "oferował dla sprawy" 10 milionów dolarów. Podpisało go 41 najbardziej wpływowych neokonserwatystów jak Norman Podhoretz, Żyd niegdyś lewicowy, który stał się ikoną skrajnej prawicy, wydawca prestiżowego Encounter Magazine, Frank Gaffney z Center for Security Studies, Robert Kagan, również z Weekly Standard, Charles Krauthammer z Washington Post i oczywiście Richard Perle. Perle jest tu postacią kluczową. Do niedawna był szefem Defence Policy Board amerykańskiego departamentu obrony, do którego należą też Elliot Cohen i Devon Cross. Perle jest też dyrektorem izraelskiego Jerusalem Post, własności skrajnej, syjonistycznej prawicy. Jest kluczowym członkiem wpływowej grupy skrajnej prawicy American Enterprise Institute. Niedawno musiał zrezygnować ze swej posady w Pentagonie gdy ujawniono, że pewna prywatna korporacja obiecała mu milion dolarów za korzyści z jego wpływu na rząd. Ten list był faktycznie początkiem wojny w Iraku. Został bardzo dobrze przyjęty przez administrację Busha, w której członkowie grupy zajmowali już decydujące posady. Paul Wolfowitz, ojciec wojny, jest numerem dwa departamentu obrony, w którym inny przyjaciel Perle�a Douglas Feith, kieruje Pentagon Planning Board. John Bolton jest podsekretarzem w departamencie stanu. Elliot Abrams, odpowiedzialny za Bliski Wschód w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, był osobiście zamieszany w skandal Irangate (amerykańska broń dostarczna Iranowi za pośrednictwem Izraela w zamian za pieniądze z kokainy, którymi za swoją broń płacili contras w Nikaragui). Główny bohater tamtej afery, pułkownik Oliver North jest członkiem Jewish Institute for Natonal Security Affair (JINSA), głównej organizacji wpływów żydowskich w Stanach Zjednoczonych, tak jak Michael Ledeen, inny bohater skandalu. Ledeen promuje wojnę totalną, nie tylko przeciwko Irakowi, ale też przeciwko innym wrogom Izraela Iranowi, Syrii, Arabii Saudyjskiej i Autonomii Palestyńskiej. Dov Zakhein jest audytorem Pentagonu. Większość tych ludzi, wraz z wiceprezydentem Dickiem Cheneyem i sekretarzem obrony Donaldem Rumsfeldem, jest zrzeszona w Project for the New American Century (Projekt na rzecz Nowego Amerykańskiego Wieku), który opublikował swój program w 2002 roku "utrzymania i rozszerzenia Amerykańskiego Pokoju", który oznacza kontrolę całej planety. Meyrav Wurmser (Meyrav to teraz bardzo modne imię w Izraelu) jest dyrektorką Center for Middle East Policy w Hudson Institute. Pisze do Jeruzalem Post i jest współzałożycielką izraelskiego MEMRI (Middle East Media Research Institute), który był autorem fałszerstw w irackim raporcie Tony�ego Blaira (skandal z lutego tego roku) i jest (według Guardiana) agendą Mossadu. Mąż Meyrav, David Wurmser, jest szefem Badań Bliskowschodnich w American Enterprise Institute Perle�a. Do grupy należy też Dennis Ross, który przez lata zajmował się "procesem pokojowym" z ramienia administracji Stanów Zjednoczonych. We wszystkich ważniejszych miediach są ludzie związani z grupą, jak William Safire z New York Times, człowiek kompletnie zahipnotyzowany przez Sharona, czy Charles Krauthammer z Washington Post. Inny przyjaciel Perle�a Robert Bradley jest wydawcą Wall Street Journal. Przemówienia Busha czy Cheneya wydają się pochodzić prosto z ust Sharona gdyż ich redaktorzy Joseph Shattan, Mathew Scully i John McConnel to neokonserwatyści, tak jak dyrektor gabinetu Cheneya Lewis Libby. Olbrzymi wpływ tej w większości żydowskiej grupy wywodzi się ze ścisłego sojuszu z chrześcijańskimi fundamentalistami ze skrajnej prawicy, którzy kontrolują Partię Republikańską. Głównymi gwiazdami są tam teleewangelista Jerry Falwell z Moral Majority, który dostał prywatny odrzutowiec od Menahema Begina, oraz Pat Robertson z Christain Coalition i Christian Broadcasting Network, które finansują Chrześcijańską Ambasadę J.W. van der Hoevena w Jerozolimie, grupę popierającą żydowską kolonizację ziem palestyńskich. Obie grupy łączy fanatyczne oddanie ideologii izraelskiej skrajnej prawicy. Widzą oni wojnę w Iraku jako walkę Dzieci Światła (the Children of Light) , które symbolizują Amerykę i Izrael z Dziećmi Ciemności (the Children of Darkness) (Arabowie i muzułmanie). Żaden z tych faktów nie jest zresztą objęty tajemnicą. Na temat tej walki pisano w tuzinach artykułów w amerykańskiej i światowej prasie. Członkowie grupy są z siebie dumni. Generał-syjonista Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Masz racje. Bush padnie w nastepnych wyborach IP: *.dialup.umb.edu 03.05.03, 18:54 ale raczej przez gospodarke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SOK dwie Ameryki... IP: *.anhmca.adelphia.net 04.05.03, 04:51 W dwoch artykulach przedstawiono dwie Ameryki. Ja oswiadczam ze mieszkam w Ameryce Lubowskiego. Musze jednak stwierdzic ze jak czasami chodzimy z zona na przyjecia polskie to spotykam sporo polakow, ktorzy mieszkaja w Ameryce Tabako. No coz, kazdy ma prawo mieszkac jak chce... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiaczek Re: dwie Ameryki... IP: *.physd.amu.edu.pl 04.05.03, 06:08 Gość portalu: SOK napisał(a): > W dwoch artykulach przedstawiono dwie Ameryki. > Ja oswiadczam ze mieszkam w Ameryce Lubowskiego. O doprawdy! A jakiemuz to bankowi kolega (ze sie osmiele) prezesuje? No ale, co prawda to prawda - Ameryki sa dwie, a pewnie jakby sie uwazniej przjrzec, to i jeszcze pare by sie uzbieralo. No i nie tylko w Ameryce punkt widzenia zalezy od punktu (pardon!) siedzenia. Nawet w komunie sie mowilo, ze z okien prywatnego samochodu to i socjalizm wyglada calkiem, calkiem... Inny wszak problem jak sie mieszka w Ameryce, inny zas jak sie skutkow jej polityki doswiadcza mieszkajac poza ( nie zawsze mozna mieszkac 'jak sie chce'). A ta polityka obecnie ksztaltowana jest glownie przez 'swiat Tabako'. Posadzenia o faszyzacje to oczywiscie taka retoryczna przesada i , zgadzam sie. termin nieco naciagany w kontekscie historycznych porownan. Ale nie zmienia to faktu, ze jednak odczuwa sie pewien dyskomfort przygladajc sie od jakiegos czasu wyczynom panow z Waszyngtonu i ich mocodawcow. Co oczywista nie zmienia faktu, ze Ameryka 'Luboskiego' zaludniona jest dla odmiany samymi reinkarnacjami Matki Teresy i M. Ghandiego. > Musze jednak stwierdzic ze jak czasami chodzimy > z zona na przyjecia polskie to spotykam sporo > polakow, ktorzy mieszkaja w Ameryce Tabako. Takich polakow jest tam moze i sporo. Natomiast, jak mowi mi doswiadczenie, takich Polakow jest raczej nieiwele. Gratuluje szczescia do trafiania na wlasciwe pprzyjecia. > No coz, kazdy ma prawo mieszkac jak chce... Pawel i Gawel? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SOK Re: dwie Ameryki...Misiaczek IP: *.anhmca.adelphia.net 04.05.03, 16:17 Kolega Misiaczek narzeka na polityke USA. Polski rzad widzi to inaczej i przylaczyl sie do koalicji antyirackiej. Sadzac po adresie kolega mieszka w Polsce. Ciekawe w jakiej Polsce kolega Misiaczek mieszka. Ja kiedys mieszkalem w Polsce w ktorej rzad kazde swe niepo wodzenie obwinial "zgnily kapitalizm" a w szczegolnosci USA. Czyzby teraz role sie odwrocily? Ludzie przeciw a Rzad za? A tak juz na marginesie. Ci Polacy o ktorych pisalem ze mieszkaja w Ameryce Tabako rowniez "niezbyt lubia" ludzi, ktorych w Polsce nazywali czasami starozakonnymi. Czyzby to byl tylko ciekawy zbieg oklicznosci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiaczek Re: dwie Ameryki...Misiaczek IP: *.physd.amu.edu.pl 04.05.03, 17:14 Gość portalu: SOK napisał(a): > Kolega Misiaczek narzeka na polityke USA. Polski rzad widzi > to inaczej i przylaczyl sie do koalicji antyirackiej. Misiaczki nie narzekaja na polityke USA, chyba ze mieszkaja w Gorach Skalistych, w ktorych im pozajmowali co wygodniejsze jaskinie na schrony dowodzenia nuklearnego. Polskie misiaczki, a przynajmniej ten piszacy te slowa, ma do polityki amerykanskiej stosunek malo emocjonalny - obchodzi go tyle co ciezki walec drogowy na drodze, po ktorej misiaczek lubi sobie spacerowac: narzekac nie ma co, ale uwazac trzeba. Jak slusznie wynika z adresu, M. mieszka w Polsce i ten kraj oraz jego polityka go obchodzi. To, ze prezydent tego kraju sam wg. jego wlasnej deklaracji zredukowal swoja funkcjie do megafonu dla pana Busza nie powoduje automatycznie, ze uznaje M. interes amerykanski za wlasny. Polski rzad tez jak widac sie przylaczyl. Ale czy to powod, zeby M. zawracal sobie glowe bardziej Ameryka niz Polska. > Sadzac po adresie kolega mieszka w Polsce. > Ciekawe w jakiej Polsce kolega Misiaczek mieszka. I to jest bardzo dobre pytanie. Chwalic Boga M. wciaz jeszcze mieszka w Polsce, w ktorej ma co do garnka wlozyc. W odroznieniu od wielu milionow Polakow, ktorzy mieszkaja w zupelnie innej Polsce. > Ja kiedys mieszkalem w Polsce w ktorej rzad kazde swe niepo > wodzenie obwinial "zgnily kapitalizm" a w szczegolnosci USA. No to sie poprawilo: obecna katastrofa wszystkie rzady po 89 moga obwinic tylko i wylacznie siebie! I to sie wlasnie nazywa wolnosc. > Czyzby teraz role sie odwrocily? Ludzie przeciw a Rzad za? Dokladnie tak. > A tak juz na marginesie. Ci Polacy o ktorych pisalem > ze mieszkaja w Ameryce Tabako rowniez "niezbyt lubia" > ludzi, ktorych w Polsce nazywali czasami starozakonnymi. > Czyzby to byl tylko ciekawy zbieg oklicznosci? Ti,ti,ti ... nie dam sie zlapac na ten numer. Juz to przechodzilem i znam sie na tych trikach. Tez amerykanska specjalnosc. Czyli - jak tam pogoda w Ameryce (ktorejkolwiek), a zona, dzieci? Zdrowi wszyscy? No to tak trzymac! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SOK Re: dwie Ameryki...Misiaczek IP: *.anhmca.adelphia.net 04.05.03, 19:26 No coz jezeli chodzi o pogode to jest ladna po majowym deszczyku. Wlasnie wrocilem ze spaceru. Jezeli chodzi o zdrowie to jest roznie ale nie winie tego Ameryki. Aha bylbym zapomnial. W twym poscie zapytujesz sie czy jestem prezesem. Dzieki ze nie. Nie lubie stresow i dlugich godzin pracy.... Wole spacery, wycieczki i dobra ksiazke. Ta "Ameryke" w ktorej mieszkam po czesci zawdzieczam sobie oraz po czesci wspanialym ludziom ktorych spotkalem na swej emigracyjnej drodze. Paszport w jedna strone otworzyl mi calkiem inny swiat... Tak juz na marginesie czy mozna sie dowiedziec o jakich "Panach z Waszyngtonu i ich MOCODAWCOW" ci chodzilo? Jak to czytalem to przypomnieli mi sie dawni aparatczycy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiaczek Re: dwie Ameryki...Misiaczek IP: *.physd.amu.edu.pl 04.05.03, 20:14 Gość portalu: SOK napisał(a): No dobra, ale krotko, bo ktos w koncu te druga Ameryke nad Wisla musi budowac, chociaz niby robota nie zajac - misiaczkowi nie ucieknie, alec zawsze... > No coz jezeli chodzi o pogode to jest ladna po > majowym deszczyku. No to juz przynajmniej pogode mamy amerykanska tutaj. > Wlasnie wrocilem ze spaceru. Jezeli chodzi > o zdrowie to jest roznie ale nie winie > tego Ameryki. No to zycze powrotu do... > Aha bylbym zapomnial. W twym poscie zapytujesz sie > czy jestem prezesem. No to pogratulowac! Dzieki ze nie. Nie lubie stresow > i dlugich godzin pracy.... Wole spacery, wycieczki i dobra > ksiazke. Ta "Ameryke" w ktorej mieszkam po czesci zawdzieczam > sobie oraz po czesci wspanialym ludziom ktorych spotkalem na > swej emigracyjnej drodze. Pogratulowac podwojnie. No wlasnie, dwie Ameryki: Waszyngton i zwykli ludzie. To nie dwie Ameryki, to dwa swiaty. > > Tak juz na marginesie czy mozna sie dowiedziec o jakich > "Panach z Waszyngtonu i ich MOCODAWCOW" ci chodzilo? > Jak to czytalem to przypomnieli mi sie dawni aparatczycy. Ja mysle, ze emigranci z PRL niedlugo beda mogli zarabiac na wystepach goscinnych w Polsce. Juz chyba tylko oni przechowali w pamieci obraz PRL i jej rzeczywistyosci. My tutaj zyjemy juz w zupelnie innym swiecie i nawet nie bardzo mamy czas w ogolnym zabieganiu, zeby pamietac. Wiec mysle, ze naprawde opowiadnaie o tamtych czasch moze miec tu spora widownie. Ludzie wprawdzie nie maja za duzo pieniedzy, ale biorac pod uwage skale nostalgii za tamtymi czasmi, pewnie sie cos tantiem uzbiera. Radzilbym rozwazyc oportunity. Co do mocodawcow. Za dlugo by pisac. Poza tym to sa oczywistosci. To sa ci, ktorzy wybieraja panow w Waszyngtonie. Ja wiem: Narod, demokracja, wybory, kandydaci, partie... Ale kto podsuwa Narodowi kandydatow, i dlaczego takich a nie innych? To pierwsze pytanie. Dalszych raczej nie bedzie, ale i to powinno wystarczyc, byle tylko nie szukac odpowiedzi w propagandowej papce medialnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SOK Misiaczek IP: *.anhmca.adelphia.net 04.05.03, 20:28 Rowniez krotko- znany polityk powiedzial: "... moze Ameryka nie jest najwspanialsza demokracja na swiecie ale pokazcie mi lepsza.." Powodzenia i zeby "twoj garnek byl zawsze pelny" bo o coz innego tu chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
galaxy2099 Re: dwie Ameryki... 04.05.03, 06:38 A moze ci co mieszkaja w tej strasznej Ameryce Tobako uwazaja, ze w Europie jest jeszcze gorzej bo jakos nie chca z tej Ameryki wyjechac "na lepsze". A moze oni sa jak sredniowieczni biczownicy. Uwielbiaja maltretowac samych siebie w imie ... no wlasnie, w imie czego. Gość portalu: SOK napisał(a): > W dwoch artykulach przedstawiono dwie Ameryki. > Ja oswiadczam ze mieszkam w Ameryce Lubowskiego. > Musze jednak stwierdzic ze jak czasami chodzimy > z zona na przyjecia polskie to spotykam sporo > polakow, ktorzy mieszkaja w Ameryce Tabako. > No coz, kazdy ma prawo mieszkac jak chce... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan K. Chodząc na przyjęcia... IP: *.asm.bellsouth.net 04.05.03, 19:18 Wie Pan, czytając Pana Profesora Tabako i jemu podobnych lewaków nie sposób nie zauważyć, że oni robią listy osób, które przeszkadzają im w dojściu do stanu powszechnej szczęśliwości. Jak dojdą do władzy, to pewno poślą nas do komór gazowych lub postawią "pod stienku". Co więcej, tak są zaślepieni nienawiścią, że niedawno życzyli, aby jak najwięcej naszych żołnierzy wróciło z Iraku w "czarnych woreczkach na drogie ciałka" (to od Pani Emilki), aby pojawiło się "tysiące Bin Ladenów" (oszołom z Toronto), abyśmy na skutek polityki znienawidzonego przez nich Prezydenta Busha zaczęli "latać samolotami do biura" (idiota x z UMN) oraz aby "wreszcie ktoś zastrzelił Busha" (Prezes z Clemson University). Najlepszą formą zwalczania lewactwa jest masowe rozpowszechnianie ich skrajności. Kiedy wywiad z "dobrotliwym" amerykańskim pacyfistą przedstawiającym się jako kwakier i profesor uniwersytetu opublikuje się razem ze zdjęciem plakatu niesionego przez jego sąsiada "Bush=Hitler" lub "We support our troops when they shoot their officers" duży procent niezdecydowanych czy otumanionych przez prasę przechodzi na naszą stronę. Niestety, ponieważ lewactwo w USA jest kwalifikowane przez media jako "liberałowie" i osoby o dużej wrażliwości na krzywdę ludzką, duży procent wyborców nie wie, że pod takimi hasłami kryje się Profesor Tabako, który zapraszałby niewygodne mu jednostki "do gazu". Jan K. Gość portalu: SOK napisał(a): > W dwoch artykulach przedstawiono dwie Ameryki. > Ja oswiadczam ze mieszkam w Ameryce Lubowskiego. > Musze jednak stwierdzic ze jak czasami chodzimy > z zona na przyjecia polskie to spotykam sporo > polakow, ktorzy mieszkaja w Ameryce Tabako. > No coz, kazdy ma prawo mieszkac jak chce... Odpowiedz Link Zgłoś
werw Re: Chodząc na przyjęcia... 04.05.03, 19:34 Dokładnie tak. To przeciez nie jest przypadek, że w konflikcie wolnego swiata z dyktaturą zawsze stają po stronie dyktatur, tyranów i zbrodniarzy. Powiem więcej: tu jest sedno sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rortysta Hola-hola IP: *.bluebird.ibm.com 06.05.03, 20:36 Musze stanac w obronie zniewazonej kobiety. Pani Emilka ma jak najbardziej sluszne powody zyczyc sobie powrotu zolnierzy w "czarnych woreczkach na drogie cialka". Otoz jakis ambitny salesman-rep odkryl jej wszechstronna i wszechogarniajaca naiwnosc: "Widzisz moja naiwnosc polegala na tym, ze uwierzylam (podobnie jak inni), ze np. kupuje zloto, a sprzedano mi za cene zlota zwyczajne cegly. I to bylo to zwyczajane zlodziejstwo". Prawdopodobnie sprzedal jej jakies turbo-mutual funds, albo akcje rewelacyjnej spolki internetowej, skasowal jakies marne commission, a ona biedna nie doczekawszy sie hossy gieldowej wyladowala z 10% ze skrzetnie zaoszczedzonej sumki. "... zalamalo sie zaufanie do systemu. I to moze powalic USA gospodarczo, byc moze nieodwracalnie" - twierdzi z przekonaniem Pani Emilka. Tak wiec jej zyczenia "wszystkiego najlepszego" odnosza sie nie tylko do GI's, najzwyczajniej do SR's, GWB i wogole USA. A za PRL-u bylo tak niewesolo i bez wrazen, wszyscy mieli po rowno i skrywali swoje uczucia milosci do ZSRR - sam wzdycham z tesknoty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: Hola-hola IP: *.nv.nv.cox.net 07.05.03, 04:19 I Ty rortysto i Jan K jestescie chorzy z nienawisci do ludzi myslacych inaczej od was. Jan K przekreca calkowicie moje wczesniejsze komentarze. Nigdy nigdzie nie piasalam, ze zycze amerykanskim zolnierzom, zeby wrocili z wojny w woreczkach. Ja nie chcialam, zeby oni w ogole szli na te wojne. Pisalam, ze jesli ktos pcha innych na wojne (jak Jan K), to powinien sam najpierw sie na nia zglosic i naszykowac sobie woreczek na wszelki wypadek, bo takie sie zdarzaja na wojnach. Jan K. zostal tutaj rozszyfrowany jako byly Ubek, co jest b. prawdopodobne, bo jego retoryka jest czysto ubecka. A i Toba rortysto tez odechcialo mi sie dyskutowac, bo najlepiej wychodzi ci szyderstwo. jestes w tym mistrzem. dziekuje za wszystkie dyskusje, i adieu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rortysta Adieu IP: *.bluebird.ibm.com 07.05.03, 21:27 Adieu jest calkowicie uprawniona i sluszna odzywka. Dodam na zakonczenie naszych "dyskusji", iz jako znawczyni tekstow Rorty'ego powinnas wiedziec, ze szyderstwo dla pragmatysty moze byc tylko srodkiem a nie celem. Celem bylo przypomniec Ci cos, co wie kazda maturzystka. Wie ona, ze NIE WOLNO sie wypowiadac w jakies dziedzinie wiedzy ludzkiej bez uprzedniego jej poznania, chocby troche. Ty natomiast potraktowalas wiedze o gospodarce jako cos na czym sie znasz, albo co wiedza wogole nie jest - w koncu tyle ludzie o niej plecie w kolo, w Kroegerze, na stacji Texaco, przy wodopoju w pracy ... I pewnie kiedys wczesniej pomyslalas sobie, ze nic skomplikowanego w jej praktycznych regulach - wystarczy sie rzucic na fale. Emily, otoz nie. YOU are the weakest link! Good bye! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: Adieu IP: *.nv.nv.cox.net 08.05.03, 04:07 Co do tego calkiem sie zgadzamy, ze adieu jest sluszna odzywka. Co do Twojej krytyki moich wypowiedzi. No coz, masz do niej prawo, tak jak ja mam zagwarantowane konstytucja prawo wypowiadac sie na kazdy dowolny temat. Tego nie mozesz mi zabronic, choc naturalnie nie musisz mnie czytac. A na zakonczenie (i oslodzenie?) naszej niezbyt przyjemnej dyskusji dodadam, ze choc nie mam wyksztalcenia w SGPIS, jak Ty, to sporo czytam i codziennie slucham debat z Kongresu USA, gdzie omawia sie rozne ciekawe tematy, w tym gospodarcze. I opinie o obecnej zapasci amerykanskiej gospodarki glownie z powodu szwindli gieldowych wlasnie tam usyszalam. One sa zgodne z moimi obserwacjami i informacjami z innych calkiem powaznych pisanych zrodel, wiec mam do nich zaufanie. A Ty masz swiete prawo wierzyc w swoje dogmaty, wyuczone w SGPIS i przeczytane w gazetkach z Wall Street. Kazdy ma wlasne zrodla informacji. A Ty Rortysto, nie musisz ponizac innych ludzi. Mysle, ze to nie w Twoim stylu, chyba ze sie myle. pozdrawiam, E Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rortysta Re: Adieu IP: *.bluebird.ibm.com 08.05.03, 16:17 Istotnie. Jest jeszcze strona moralna Twojego zachowania, turbo- ekonomistko! Konstytucja amerykanska ci pozwala robic wiele, mozesz nawet napluc, spalic, wywrzeszczec kazdy symbol i spor amerykanski. Ale nie mac w glowach Polakom. Nie laduj im do przelyku Twojej antyglobalistycznej i etatystycznej papki. On maja zbyt wiele problemow na glowie i zawirowan w glowie, o ktorych tu juz zupelnie nie masz pojecia. Przenosisz swoje amerykanskie animozje w sposob zupelnie nieodpowiedzialny wyglaszajac opinie o jakims skrawku rzeczywistosci w USA i jednoczesnie uogolniajac na sytuacje w PL. Do tego w kolko sobie zaprzeczasz, i to nie tylko w kwestiach ekonomicznych. Nie tylko ja chichocze z tego. Inni biora to przez jakis czas powaznie, ale Ty w zaparte bronisz swoich "preconceptions" lapaic sie argumentow z lewa i prawa. A moze ignorancja jest moralna, jak kazda slabosc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: Adieu IP: *.nv.nv.cox.net 09.05.03, 03:37 Gość portalu: rortysta napisał(a): > Istotnie. > Jest jeszcze strona moralna Twojego zachowania, turbo- > ekonomistko! Konstytucja amerykanska ci pozwala robic wiele, > mozesz nawet napluc, spalic, wywrzeszczec kazdy symbol i spor > amerykanski. A gdziez ja to czynie, czlowieku? Czy ja komus naplulam, nawrzeszczalam? Daj mi przyklad. To nie jest w moim stylu. Przenosisz widac wlasne zachowanie na innych. Ja tylko informuje ludzi w PL, co sie dzieje w USA. O tym co czytam w legalnej amerykanskiej prasie i slucham w legalnym radio, ktore nadaje bezposrednie relacje z Kongresu. Ale nie mac w glowach Polakom. Nie laduj im do > przelyku Twojej antyglobalistycznej papki. Pozwol im osadzic i zadecydowac samym. Jesli beda chcieli popierac globalizm to go popra, a jesli nie to maja wybory . Globalizm dotyka wszystkich. A sytuacji amerykanskiej bynajmniej nie przenosze na PL, bo nie wiem czy w PL byly takie gieldowe przekrety jak w USA. Moze byly. Polacy sami powinni sie o tym dowiedziec i z tym rozprawic tak jak czynia to Amerykanie. Zastanawiam sie dlaczego tak ostro protestujesz przeciw ujawnianiu prawdy. Do tego w kolko sobie > zaprzeczasz, i to nie tylko w kwestiach ekonomicznych. Nie tylko > ja chichocze z tego. Inni biora to przez jakis czas powaznie, > ale Ty w zaparte bronisz swoich "preconceptions" lapaic sie > argumentow z lewa i prawa. > > A moze ignorancja jest moralna, jak kazda slabosc? No coz, Ty chichoczesz ze mnie a ja chichocze z Ciebie i z Twoich wywodow. Bo poslugujesz sie dogmatami i szablonowym mysleniem, ktore nijak nie przystaje do rzczywistosci i nie jest w stanie rozwiazac zadnych problemow spolecznych. Twoje ekspretyzy ekonomiczne sluza tylko twojej wlasnej proznosci. Ja przynajmniej podsuwam ludziom jakies konkretne pomysly, jak moga sobie samym pomoc. I nie ma w tym nic niemoralnego. Niemoralne jest wykorzystywanie innych i o to nikt nie moze mnie posadzic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.sympatico.ca 04.05.03, 05:11 Doskonale! Przesle, moim znajomym,. Gratuluje1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: 63.238.109.* 06.05.03, 18:25 Ta wypowiedz przedstwaia obraz zycia, a zwlaszcza obraz mediow w Ameryce w blednym swietle. Telewizja amerykanska od dawna juz nie podaje wiadomosci, tylko propagande. Gdy caly swiat protetuje przeciw wojnie w Iraku, zadna siec telewizji amerykanskiej nie widzi tego zjawiska. A jesli sa wzmianki, to kilkusekundowe. Oficjalna linia mediow amerykanskich jest taka: jesli krytykujesz prezydenta, to nie jestes prawdziwym Amerykaninem. Niektore sceny z tutejszego zycia wydaja mi seie glupsze, niz to bylo w Polsce za Gierka, gdzie modne bylo wolanie "Gierek, partia", etc. Tutaj miejscowi tubylcy naklejaja sobie na samochodach nalepki lub wstawiaja przed domami napisy:" Popieramy prezydenta i nasza wojsko", "Dumni Amerykanie", itp. Przed zakladami pracy odbywaja sie wiece poparcia dla agrescji na Irak (sam bylem biernym uczestnikiem w tym spektaklu). To sa chore pociagniecia. Amerykanie sa kompletnie oglupiani przez ich media, ktore nie maja nic z obiektywnosci i niezaleznosci. Uwazam, ze Trybuna Ludu z czasow Gierka byla bardziej obiektywna niz obecna prasa amrykanska, a najglupsze polskie wiadomosci sa madrzejsze od tutejszych cnn lub im podobnych. Jasiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan K. Zapraszam więc na Kubę - tam jest wolność słowa IP: *.asm.bellsouth.net 07.05.03, 01:43 Gość portalu: Jasiek napisał(a): > Ta wypowiedz przedstwaia obraz zycia, a zwlaszcza obraz mediow w > Ameryce w blednym swietle. Telewizja amerykanska od dawna juz > nie podaje wiadomosci, tylko propagande. Gdy caly swiat > protetuje przeciw wojnie w Iraku, zadna siec telewizji > amerykanskiej nie widzi tego zjawiska. A jesli sa wzmianki, to > kilkusekundowe. > > Oficjalna linia mediow amerykanskich jest taka: jesli > krytykujesz prezydenta, to nie jestes prawdziwym Amerykaninem. > > Niektore sceny z tutejszego zycia wydaja mi seie glupsze, niz to > bylo w Polsce za Gierka, gdzie modne bylo wolanie "Gierek, > partia", etc. Tutaj miejscowi tubylcy naklejaja sobie na > samochodach nalepki lub wstawiaja przed domami napisy:" > Popieramy prezydenta i nasza wojsko", "Dumni Amerykanie", itp. > > Przed zakladami pracy odbywaja sie wiece poparcia dla agrescji > na Irak (sam bylem biernym uczestnikiem w tym spektaklu). To sa > chore pociagniecia. Amerykanie sa kompletnie oglupiani przez ich > media, ktore nie maja nic z obiektywnosci i niezaleznosci. > Uwazam, ze Trybuna Ludu z czasow Gierka byla bardziej obiektywna > niz obecna prasa amrykanska, a najglupsze polskie wiadomosci sa > madrzejsze od tutejszych cnn lub im podobnych. > > Jasiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: STOJUR Re: Ameryka - grzechy prawdziwe i urojone IP: *.pppool.de 07.05.03, 18:48 PRZECZYTALEM.TOP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel_z_Melbourne` zatykaja gebe, zatykaja... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 10.05.03, 09:47 jeden ze znanych komentatorow osmielil sie zakwestionowa Bush'owe okreslenie terroru 9/11 jako 'tchorzliwego aktu', mowiac ze 'wpakowanie samolotu w wiezowiec mozna roznie okreslac, ale napewno nie jako akt tchorzliwy' i przyplacil to utrata pracy... strzelanie do dziennikarzy (hotel 'Palestyna' - dobrze pamietam?) to tez przypadek dajacy duzo do myslenia... P. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kebej po 11 wrzesnia skonczyla sie mrzonka o spoleczenstwie IP: *.s-ip.magma.ca 14.05.03, 23:49 po 11 wrzesnia skonczyla sie mrzonka o spoleczenstwie otwartym i Amerykanie postawili sie demoralizujacemu i obezwladniajacemu liberalizmowi jesli sie jest mocarstwem to nalezy czasem przydeptac podskakujacych dyktatorkow - i jesli Polska zalapie sie na uczte zwyciezcow to bardzo dobrze - skonczylo sie frajerstwo Odpowiedz Link Zgłoś