Gość: Ogorek
IP: *.dip.t-dialin.net
25.06.03, 18:35
Od kilku tygodni otrzymuje za darmo "Wall Stret Journal".
Z ciekawoscia obserwuje komentarze i wypowiedzi na temat konfliktu w
Palestynie.
Okolo 70% komentarzy na temat konfliku pochodzi o takich czy innych
"wybitnych" zydow o zydowskich nazwiskach - "profesor", "ekonomista",
"specjalista", itp. Jakies 25% to zydzi o niezydowskich nazwiskach -
ktorzy pozuja na jeszcze bardziej obiektywnych.
Pisza oni szalenie obiektywnie o konflikcie palestynskim, jego zrodlach
i maja naturalnie wspaniale pomysly jak ten konflikt rozwiazac. I naturalnie
kto jest za co winien.
Wspaniale krytykowali Palestynczykow bezposrednio po ataku Szarona na tego
PRmena hamasow. Zadnej krytyki, ze to pociagniecie to problem dla "road map".
Dzisiaj po raz pierwszy wypowiedzial sie ... specjalista od spraw arabskich
o nazwisku arabskopodobnym, palestynczyk "veteran Palestinian journalist".
Pisal glownie o tym jak Arafat i inne urzedasy palestynskie sa do niczego.
Jestem bardzo zbudowany ta slynna gazeta "Wall Street Journal". Bardzo
obiektywna i solidna. Dokladnie opisuje sens i cel rzeczy.
Szkoda tylko, ze nie jest bardziej miekka.
Zaoszczedzil bym na papierze toaletowym.
Ogorek