Gość: icek
IP: *.tnt6.b2.uunet.de
12.12.01, 22:51
Jacques de Reynier, relację z pobytu w Deir Yassin, zawarł w oficjalnym
raporcie do centrali MCK w Genewie - za którego obiektywną treść, grożono mu
śmiercią ze strony żydowskiej - oraz w prywatnych pamiętnikach, porównując
Masakrę w Deir Yassin do ekscesów oddziałów SS w okupowanych podczas II wojny
światowej Atenach, których był naocznym świadkiem. Liczbę zamordowanych w Deir
Yassin, Reynier oszacował na 200 osób. Masakra w Deir Yassin była przedmiotem
postępowania, prowadzonego przez organy brytyjskiej administracji w Palestynie.
W raporcie przesłanym do brytyjskiego zarządu Palestyny, Richard Catling -
prowadzący postępowanie - stwierdził, iż nie ma wątpliwości co do tego, ze w
Deir Yassin żydowscy partyzanci dokonali na palestyńskiej populacji wsi całego
szeregu okrutnych czynów, włączając gwałty - a następnie zabójstwa - nieletnich
dziewcząt oraz zabójstwa niemowląt. Pewna kobieta przesłuchiwana przez
Catlinga - ocalała z rzezi mieszkanka Deir Yassin - zeznała, iż jeden ze
zbrodniarzy zastrzelił z zimna krwią jej siostrę, będącą w 9 miesiącu ciąży, a
następnie rozpłatał łono kobiety rzeźnickim nożem. Jej koleżanka, która
próbowała ratować płód, została również zastrzelona. Wydaje się, iż szczególnie
odrażające zbrodnie, polegające na mordowaniu kobiet w ciąży i rozcinaniu ich
łon, nie były dokonywane w amoku, przez zamroczonych nienawiścią żołdaków, lecz
wynikały z wyrachowanej kalkulacji, mającej na celu zastraszenie palestyńskich
wieśniaków, poprzez danie im wyraźnie do zrozumienia, iż stare, arabskie
obyczaje wojenne, biorące w ochronę dzieci, kobiety i starców, nie będą w tym
konflikcie honorowane.