wojo1111
07.08.03, 05:47
Mieli w brzuchach kokainy po uszy
Bezrobotni i studenci odpoczywali na Antylach Holenderskich. W drodze
powrotnej łykali kapsułki pełne kokainy, aby wypluć je w Amsterdamie. Wpadli
w Polsce.
Dwudziestu kilku przemytników z Częstochowy i okolic zakończy swe egzotyczne
wyprawy na sali sądowej. 13 z nich już siedzi w areszcie. Wczoraj dwóch
kolejnych zatrzymała policja w Częstochowie.
Młodych mieszkańców Częstochowy skusiły propozycje łatwego, ale konkretnego
zarobku: 5-7 tys. zł za tygodniową wyprawę.
Pod palmami
Sądzili, że nigdy nie wpadną. Latali do Amsterdamu. Tam, na lotnisku
Schipoll, dostawali bilety do Curacao na Karaibach. Wracali z żołądkiem
pełnym narkotyków. Części przemytników udało się wykonać parę kursów, inni
zrobili tylko jeden kurs.
Na trop siatki kurierskiej wpadła policja holenderska. Jesienią minionego
roku aresztowała organizatora grupy - Polaka, Patryka P. Mężczyzna pochodzi
z Częstochowy, jest absolwentem holenderskiej zasadniczej szkoły zawodowej.
- Patryk P. odbierał od kurierów towar w Amsterdamie - mówi rzecznik prasowy
Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, prokurator Leczek Goławski. - Okazało
się, że w sprawę zamieszane były co najmniej 22 osoby. Zatrzymujemy
kolejnych podejrzanych.
Byli u nas Holendrzy i przekazali informacje! To jeszcze nie koniec
zatrzymań.
Miał kilogram!
Polacy przemycający narkotyki stosowali metody dobrze znane służbom
walczącym z przemytem kokainy. - Łykali plastikowe kapsułki zawierające od 8
do 10 gramów narkotyku. Żeby nie pękały, dodatkowo były owinięte taśmą
izolacyjną - opowiada prokurator. - Od ilości przemyconego narkotyku zależał
ich zarobek. Rekordzista przemycał w brzuchu 100 kapsułek. Zwykle przewożono
w ten sposób około 80 kapsułek.
Kurierzy, w drodze powrotnej z Curacao zaraz po wylądowaniu na lotnisku w
Amsterdamie byli przewożeni w ustronne miejsce, gdzie w ciągu 24 godzin
wydalali zawartość. Przed podróżą dostawali specjalne tabletki, które
spowalniały pracę jelit.
Mieli szczęście
Wśród aresztowanych są bezrobotni, studenci i ludzie różnych zawodów.
Mających niewiele ponad 20 lat. Ich jedyne szczęście polega tylko na tym, że
zostali zatrzymani już w Polsce i tutaj będą odbywać karę pozbawienia
wolności. - Więzienia na Karaibach to przeklęte miejsca - mówią osoby
znające losy polskich kurierów, którzy tam trafili.
- Lepiej nie jeździć na wczasy do Curacao - ostrzega prokurator Leszek
Goławski. - Tam każdy Polak ma już opinię kuriera narkotykowego.
Kurierzy od września 2000 r. do listopada 2001 r. przemycili do Amsterdamu
25 kilogramów kokainy. Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności. Ciążą
na nich zarzuty przemytu narkotyków, a niektórym udziału w grupie zbrojnej,
gdyż szef - Patryk P. posługiwał się bronią.
Skąd trafiają do nas narkotyki
Kokaina
Z Ameryki Południowej. Z Kolumbii i Boliwii jest przemycana do Europy
Zachodniej (Niemcy, Holandia), stamtąd do Polski.
Heroina
Z Afganistanu lub Pakistanu. Narkotyk z Afganistanu przemycany jest najpierw
do Pakistanu lub Uzbekistanu, a stamtąd przez Kazachstan i Rosję trafia do
Polski. Istnieje też szlak bałkański, opanowany przez gangi tureckie,
nigeryjskie i Albańczyków z Kosowa.
Haszysz i marihuana
Dwa szlaki. Mniej popularny - z Maroka. Częściej jednak narkotyki te do
Polski przywozi się z Holandii lub Niemiec.
W 2002 roku skonfiskowano w Polsce 422 kg kokainy, 296 kg heroiny, 217 kg
haszyszu i 495 kg marihuany. W tym roku policjanci z CBŚ skonfiskowali w
gdyńskim porcie rekordowy jednorazowy transport kokainy - 400 kg.
Piotr Wróbel