Gość: grg
IP: *.artcom.pl / 192.168.32.*
01.09.03, 19:49
Wow. Krawczenko ocenil, ze zaledwie 171 ludzi moglo zabic "tysiace"
rosyjskich zolnierzy... Takiej szczerosci od rosyjskich oficjeli nie
slyszalem juz dawno :)
Czeczenia
W ciągu trzech miesięcy ujawniło się mniej niż 200 partyzantów
Koniec amnestii
O 171 bojownikach, którzy zeszli z gór, mówił w poniedziałek Siergiej
Fridinski, zastępca prokuratora generalnego Rosji. 143 z nich jest już na
wolności, pozostali są "sprawdzani". Chodzi o to, że amnestia ogłoszona przez
rosyjską Dumę nie obejmuje tych, którzy dopuścili się najcięższych
przestępstw - morderstw, porwań i aktów terroru. Większość bojowników
wychodzi jednak na wolność. W praktyce bowiem wygląda to tak, że partyzanci
przez pośredników dostarczają milicji listy chętnych do skorzystania z
amnestii. Ujawniają się tylko ci, którzy dostają gwarancję bezpieczeństwa.
Jeszcze w piątek Ahmad Kadyrow napisał do przewodniczącego Dumy Giennadija
Sielezniowa list z prośbą o przedłużenie amnestii o kolejne trzy miesiące.
Ten odpowiedział, że Duma jest gotowa rozpatrzyć propozycję, jeśli uzyska ona
poparcie Federalnej Służby Bezpieczeństwa.
Kadyrow twierdzi, że gotowych do złożenia broni jest jeszcze ponad 300
bojowników. Władimir Krawczenko, prokurator generalny Czeczenii, powiedział,
że wyjście z lasu znacznie powyżej stu uzbrojonych ludzi oznacza uratowanie
od śmierci setek, jeśli nie tysięcy milicjantów i żołnierzy sił federalnych.
To już piąta amnestia w Czeczenii od 1995 roku. Była "nagrodą" za przyjęcie
przez Czeczenów w marcowym referendum konstytucji.
Gazeta "Izwiestia" podaje, że według różnych danych w górach ukrywa się nadal
od 1200 do 3000 partyzantów, mniej więcej tyle samo, co przed ogłoszeniem
amnestii. Amnestia obowiązywała przez ponad 80 dni. Oznacza to, że dziennie
ujawniało się średnio dwóch bojowników.
Paweł Reszka z Moskwy
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/popo_030901/popo_a_19.html