Gość: rudy102_t_34_85
IP: *.is.pw.edu.pl
17.12.03, 21:33
Trudno będzie poprawić coś,co od samego początku było poronionym
pomysłem...Czymś takim było właśnie odgórne i arbitralne
utworzenie sztucznego tworu jakim jest obecna Bośnia i
Hercegowina.Teraz pewnie ktoś się obruszy i przypomni podobne
słowa Mołotowa o Polsce w 1939 roku.Jednak 2RP. powstała na
zasadzie procesów oddolnej organizacjii,bo taka była wola
Polaków jako narodu.Od początku istniała u nas silna
identyfikacja z tym państwem co dowiodła solidarna obrona przed
bolszewikami i póżniejsza odbudowa i rozbudowa gospodarki.Potem
były rozliczne antagonizmy pomiędzy Polakami,Żydami,Ukraińcami
itp. ale państwo mimo wszystko było stabilne i do 1939 jego byt
był niezagrożony.Natomiast Bośnia i Hercegowina została
utworzona odgórnie,WBREW WOLI nacjii zamieszkujących te
tereny.Serbowie i Chorwaci od początku chcieli dołączyć do
swoich a Bośniaccy Muzułmanie pragnęli własnego państwa i
stracili zainteresowanie BiH kiedy zrozumieli że władzą trzeba
będzie się podzielić.Układ z Dayton został zaakceptowany przez
nich wszystkich na zasadzie "mniejszego zła" które kładło kres
wyniszczającej wojnie.Slowo "akceptacja" jest tu zresztą nie
bardzo na miejscu bo Dayton zostało po prostu narzucone w formie
gotowego rozwiązania pod osłoną sił wojskowych SFOR.Sama idea
militarnej interwencjii w Bośni była godna pochwały bo tej
okrutnej wojnie trzeba było powiedzieć "nie".Ale też ta wojna
nie wybuchła ot tak sobie,bez powodu.Antagonizmy wzbierające
przez dziesięciolecia a nawet stulecia eksplodowały nagle w
niszczącym szale.Jeśli ktoś myśli że można to naprawić przez
odgórne decyzje administracyjno-polityczne,przez wciśnięcie
nienawidzących się ludzi do jednego państwa i powiedzenie im "a
teraz podajcie sobie ręce i żyjcie w zgodzie" to jest w grubym
błędzie.Ci ludzie ze sobą żyć już nie chcą i nie potrafią...Być
może będą potrafiły następne pokolenia dla których wojna będzie
odległą historią.Ale do tego potrzebny jest dystans nie tylko
czasowy ale i terytorialny.Dzisiejsza BiH to (poza Sarajewem)
przemieszana siatka etnicznych gett.Miasta takie jak np.Mostar
są podzielone na części "serbskie","chorwackie" i "muzułmańskie"
i nikt z miejscowych nie pragnie zmiany tego status quo.Próby
odgórnego wymuszania przez SFOR postanowień z Dayton sa
traktowane wrogo przez wszystkich.W kraju
istnieje "trójwładza",każda nacja ma własne struktuty
administracyjne które wzajemnie się dublują.Ostatnie wybory
przyniosły zdecydowane zwycięstwo sił radykalnych.Nikt nie chce
być na siłę zmuszany do zamieszkania obok sąsiada który na
wojnie walczył po drugiej stronie,który spalił twój dom i być
może zabił kogoś z twojej rodziny.On zresztą też tego nie
chce.Żeby zrealizować Dayton trzebaby postawić przy każdym domu
posterunek żołnierzy SFOR...Zdecydowana większość mieszkańców
BiH ma do tego państwa stosunek obojętny a często wręcz wrogi.To
państwo nie jest ich to wojskowy obóz dla przesiedleńców
utzymywany przez obcą administrację wojskową.Takiemu państwu się
nie ufa,w takie państwo się nie angażuje.Mimo wpompowania w BiH
ogromnych pieniędzy(per capita 4x więcej niż w Niemczech za
planu Marshalla)gospodarka gnije i jest w marażmie.Pomoc jest
zwyczjnie rozgrabiana przez układy oligarchiczno-
mafijne.Bezrobocie sięga 50%.BiH przypomina państewka
afrykańskie rządzone przez skorumpowanych dyktatorów;tam też
kolonialiści wykreślili arbitralnie mapy w/g których powstały
potem państwa zamieszkane przez rozmaite grupy plemienne często
zatagonizowane i niechętne względem siebie a już na pewno nie
tworzące "społeczeństwa" ani tym bardziej "narodu".
Reasumując.O ile siłowe powstrzymanie okrutnej wojny było jak
najbardziej celowe,o tyle siłowe scalanie mieszkańców BiH w
jedno państwo jest jak najbardziej niecelowe.Porozumienie z
Dayton staje się powoli spektakularnym fiaskiem,nieudanym
eksperymentem socjotechnicznym opartym na
błędnych,idealistycznych przesłankach.Od początku trzeba było
dążyć do KONTROLOWANEGO i CYWILIZOWANEGO podziału BiH w/g
kryteriów etnicznych.Ci którzy zostaliby pokrzywdzeni powinni
otrzymać rekompensaty z tych samych środków które potem
bezowocnie władowano w gospodarkę BiH.Zapewne część "serbska"
przyłączyłaby się do Serbii a część "chorwacka" do
Chorwacjii.Częśc "muzułmańska" zostałaby sama co należałoby jej
zrekompensować pomocą gospodarczą ze strony UE i USA.Sarajewo
zostałoby podzielone jak Berlin.Ludzie poczuliby się wreszcie
bezpiecznie na swoim i zamiast zerkać wrogo na sąsiada zabraliby
się za uprawianie własnego ogródka.Z czasem doszłoby być może do
jakieś formy współpracy między podzielonymi częściami.Jedni
dobrowolnie zaczęliby odwiedzać drugich.Nienawiść ustąpiłaby
nieufności a ta z kolei ostrożnemu zaangażowaniu.Zachętą mogłaby
być nadzieja na członkostwo w UE.Tak przecierz jest teraz na
podzielonym od 40 lat Cyprze!A radykałowie i nacjonaliści
przegraliby w wyborach bo przestaliby być ludziom do szczęścia
potrzebni...No ale stało się inaczej.Obecnie taki wariant byłby
znacznie trudniejszy do realizacjii ale jeszcze możliwy.Może
warto spróbować,zamiast uparcie brnąć w ślepą uliczkę pod
nazwą "Dayton"...