w.ell 23.05.10, 19:05 Temu umarł. I tak skończyło się Joy Division. Zanim się na dobre zaczęło. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
basilisque Re: Ian Curtis 30 lat... 24.05.10, 19:53 Widziałaś "Control"? B. prawdziwy portret. Ten człowiek miał w sobie tajemnicę, ktorej nie zdradził i ten film ją uszanował. Ian Curtis przypomina mi Syda Barreta, twórcę Pink Floyd, ktory też wycofał się, nie tylko z kariery, ale w ogóle z życia. Też - materiał na film, maybe. Odpowiedz Link
bartos29 Re: Ian Curtis 30 lat... 25.05.10, 22:59 basilisque napisał: > Widziałaś "Control"? B. prawdziwy portret. Ten człowiek miał w sobie tajemnicę, > ktorej nie zdradził i ten film ją uszanował. Ian Curtis przypomina mi Syda > Barreta, twórcę Pink Floyd, ktory też wycofał się, nie tylko z kariery, ale w > ogóle z życia. Też - materiał na film, maybe. _____ Nieporozumienie. Syd Barret był po prostu schizofrenikiem, do tego mocno koksującym. W ktorymś momencie w ogole stracił kontakt z rzeczywistością. Curtis cierpial na epilepsję i stany depresyjne, ale nie tracił kontaktu z rzeczywistością. Ona go po prostu bardzo, bardzo - bolała... Odpowiedz Link
dziwny_ten_swiat Dwa "t" 26.05.10, 22:25 Niech chcę tu się za bardzo wymądrzać, ale tak gwoli ścisłości: SYD (ROGER) BARRETT. Odpowiedz Link
natalia-ivanovna Re: Ian Curtis 30 lat... 31.05.10, 16:31 Chyba "Control" to nie było o jakiejś tajemnicy. Raczej o nieprzystosowaniu, odrzuceniu, buncie - takim wewnętrznym nie hałaśliwym jak w przypadku punkowców. Film - b.mi sie podobał Odpowiedz Link
bartos29 Re: Ian Curtis 30 lat... 23.07.10, 08:18 Jeszcze raz obejrzałem ten film (na DVD). Oceniam wysoko, a to co teraz zwróciło moją uwagę, to fakt, że choć akcja rozgrywa się ponad 30 lat temu, to mogłaby się odbywać teraz (jeśli chodzi o tzw. realia i atmosferę epoki) Odpowiedz Link
basilisque Re: Ian Curtis 30 lat... 14.06.10, 21:19 Ja też często wraca do ich nagrań. Nie tylko "Love Tear Us Apart". Słychać jak bardzo dzisiejsza "alternatywa" z Radiohead na czele inspiruje się Joy Division Odpowiedz Link
essor Re: Ian Curtis 30 lat... 05.07.10, 19:17 Curtis i Joy Division. Niby wyrosło z ruchu punk i ma w sobie ten "stoud and fury". Ale też coś więcej: nastrój, poezję czego brakowało punkom. Oni epatowali błazenadą. Bunt, anarchia, wrzask. Wykrzyczeć i olać. No i wziąć kasiorę od tych, których się olewa i przeciwko którym się buntuje... Odpowiedz Link
basilisque Re: Ian Curtis 30 lat... 22.08.10, 20:41 Warto jeszcze dodać, że z popiołów Joy Division narodził się New Order. A w ogóle to grupa najpierw nazywała się Warsaw (pod wpływem Warszawy Davida Bowie) i tak by pewnie zostało, gdyby nie istniała już inna grupa punkowa Warsaw Pact. POlska była jakoś popularna wśród punkowych kapel. W latach 80-tych koncertowali tu UK Subs, Exploited, Bronsky Beat i in. Odpowiedz Link
krol-czy-krolik Warszawa 21.08.11, 11:40 Tak sobie pomyślałem, że szkoda że Ian nie przyjechał wtedy do Warszawy. Od razu poczułby się lepiej... DB antydepresyjna od Rabbita Odpowiedz Link
basilisque Anty-Idol 17.05.12, 21:31 Ruch "punk" był skierowany przeciw establishmentowi w życiu i w showbiznesie. Rozczarowanie "latem miłości" kiedy wielkie idee zostały zamienione na wielkie pieniądze i pompowanie idoli. Temu pompowaniu poddali się wszyscy od Boba Dylana do Michaela Jacksona. Sid Vicious czy UK Subs, chcieli obrzydzić ten wizerunek gwiazdora popkultury, przez jego odwrócenie. Ian Curtis był po prostu wrażliwym, pełnym lęków i obsesji człowiekiem, osobowościowo nie miał zadatków na idola. Grając na scenie, nagrywając (co świetnie pokazał film) pracował jako urzędnik w okienku Urzędu Zatrudnienia. Ale dlatego ta jego ekspresja była tak autentyczna! Odpowiedz Link