essor
09.05.14, 00:17
Można to nazwać arcydziełami. Ale: arcydziełami popkultury. Kiedyś wolałem Lennona, bardziej z jajami niż przesłodzonego Paula. Ostatnio zaczynam doceniać McCartneya. Za takie cuda jak np. She's leavin home, Fool on the Hill czy Blackbird. A jak wy: kogo wyżej stawiacie?