12.10.09, 08:14
Żyje sobie człowiek spokojnie, ma te swoje problemy, troski i radości, aż tu
nagle bach i trafił go cud! Coś, czego racjonalnie nie da się wyjaśnić,
dotknęło go osobiście lub kogoś z najbliższego otoczenia. No i co wtedy?
Nawrócenie? No co byście zrobili w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • wadera5 Re: Cud! 12.10.09, 10:44
      Miałam taki przypadek,może go opiszę ale musi to potrwać jeszcze 2 lata.
    • tadeusz_ski.51 No co jest? 12.10.09, 19:48
      Nikt nie miał do czynienia z takim zjawiskiem?? Ja opisywałem, jak kiedyś w
      lesie, gdy byłem na grzybach "czas jakby się zatrzymał", powiało grozą, wszystko
      "stanęło w miejscu", żaden listek nie zadrgał, ptak nie zaśpiewał, głucha,
      martwa cisza! Tak kilka minut trwało a później stopniowo się to "wycofało".
      Wrócił ruch i życie w lesie. To pewnie nie cud, ale wytłumaczyć tego nie potrafię.
      • dorota-s2 Re: No co jest? 12.10.09, 20:39
        Jest wiele zjawisk których nie potrafimy wyjasnić bo posługujemy sie
        tylko paroma zmysłami które z kolei nie sa w stanie ogarnąć innego
        wymiaru,trafiaja się jakies przebłyski przeczucia,są ludzie którzy
        mają jakby szerzej otwarty umysł a może nie szerzej a inaczej bo są
        to często prości ludzie,oni przepowiadaja przyszlość są znanymi z
        historii wieszczami,są uzdrowicielami stosującymi metody których
        sami nie rozumieja a są niezwykle skuteczni,widać nie zakończuła się
        ewolucja
        • tadeusz_ski.51 A z własnego doświadczenia? 12.10.09, 21:39
          Dotknął Cię taki przypadek?
          Co do tych uzdrawiaczy, ciekawe czy ich potomstwo ma też te "tajemne moce"?
          • marii51 Re: A z własnego doświadczenia? 12.10.09, 21:47
            Tadziuniu
            --nie mądraj-ja ci mówie- ostrzegam -nie mądrzej się ,ty nie wiesz
            co to znaczy widzeć śmierć-( nie jeden raz!) badz szczęśliwy i nie
            chichraj z ludzi
            • marii51 Re: A z własnego doświadczenia? 12.10.09, 21:49
              podłoga w CO zalana była moimi łzami-
              • ryszq Re: A z własnego doświadczenia? 13.10.09, 07:43
                W latach 50 -tych ubiegłego wieku- w czasach już pobierutowskich , ale też jeszcze nie gomółkowskich - moja ciotka przewoziła z Gdańska banknot 100 dolarowy. Trudniła się nielegalnym handlem walutą oraz szmuglowała z Wybrzeża jakieś markowe zegarki. Zorientowała się , że jest śledzona i zdążyła ów banknot schować pod stopę w bucie. Wtedy nieznane były rajstopy tylko pończochy. Po wyjściu z pociągu trafiła zaraz na Komendę UB. Zrobiono jej szczegółową rewizję osobistą, przeszła przez pokój nago i banktonu nie znaleźli. Banknot tak się przyssał do stopy , że nie odpadł! Przesiedziała tydzień i co jakiś czas przeszukiwali jej celę i nie znaleźli nic. Banktotu się pozbyła w ten sposób , że go zębami zgryzała na miał i ropraszała go - nie pamietam czy do kibla czy przez okienko. Jakoś tak. W każdym bądź razie wyszła po tygodniu i zaraz potem pojechała do Częstochowy podziękować Matce Boskiej przed cudownym ołtarzem, bo jak mówiła cały czas od chwili kiedy się zorientowała, że jest śledzona modliła się o pomoc do Matki Boskiej.
                No cóż: Ona uważała to za cud - ja zaś uważałem , że Ona po prostu ze strachu się silnie spociła i przypadek sprawił , że się ten banknot przylepił. Ale nawet moja matka o tym nie chciała słuchać i też uważała , że to cud. Hmmm...
                Był czas , że na szybach, domach układały się cienie i kolory w taki jakiś dziwny sposób, że ludziska dopatrywały się w nim obrazu Matki Boskiej i uważali to zjawisko za cud. Jechałem gdzieś w kierunku Wrocławia i widziałem pole pewnego rolnika tak rozdeptane tłumem ludzi, bowiem na jego drzewie na tym polu ukazywać się miała Matka Boska. Ludzie niekiedy widzą to co chcą widzieć i wierzą w to co chcą wierzyć.
                • tadeusz_ski.51 A czy może być coś takiego 13.10.09, 08:33
                  jak zbiorowy omam wzrokowy?
                  ryszq napisał:
                  > Był czas , że na szybach, domach układały się cienie i kolory w taki jakiś dziw
                  > ny sposób, że ludziska dopatrywały się w nim obrazu Matki Boskiej i uważali to
                  > zjawisko za cud. Jechałem gdzieś w kierunku Wrocławia i widziałem pole pewnego
                  > rolnika tak rozdeptane tłumem ludzi, bowiem na jego drzewie na tym polu ukazy
                  > wać się miała Matka Boska. Ludzie niekiedy widzą to co chcą widzieć i wierzą w
                  > to co chcą wierzyć.
                  • rena-ta49 Re: A czy może być coś takiego 13.10.09, 14:40
                    Oczywiscie ,ze moze byc , i wiele razy sitakzdaza , ze wmówi
                    si ludziom, cos tam ,cos tam i oni to widza
                    • tadeusz_ski.51 Nie ze mną te numery! 13.10.09, 16:30
                      rena-ta49 napisała:
                      > ...wmówi sie ludziom, cos tam ,cos tam i oni to widza
                      ------
                      Oporny jestem na takie wmawianie, nawet najlepszy w Polsce hipnotyzer nie był w
                      stanie wmówić mi, że mam zaniechać palenia!
              • tadeusz_ski.51 Marii, a kto tu drwi?? 13.10.09, 08:37
                Opisałem swój przypadek zdarzenia, którego byłem świadkiem. Zdarzenia, na które
                mam świadka, żona była wtedy w lesie ze mną. To była wersja "żona-przerażona",
                do dziś nie tylko pamięta tą sytuację, ale niezbyt chętnie wraca do tamtych
                zdarzeń, bo jak mówi, jeszcze ciągle się boi!
                • dorota-s2 Re: Marii, a kto tu drwi?? 13.10.09, 17:33
                  Trzeba by zapytać dobrego meteorologa,może znalazł by wytłumaczenie
                  tego zjawiska.Mnie utkwiło w pamięci inne zdarzenie nie mające nic
                  nadnaturalnego.Jakis czas moi rodzice mieszkali w Lipie (lasy
                  Janowskie)don był na skraju lasu,wokół rozciągały się stawy
                  hodowlane poprzecinane groblami,na groblach rosły czerwone kozaki na
                  które wybrałam się z 7-letnią wówczas córką,było póżne lato,dość
                  ciepło jeszcze,a może to juz jesień.Nagle zrobiło się cicho taka
                  martwa cisza ani wiatru ani żadnych odgłosów ,na górze pokrytej
                  lasem pare km dalej zaczęły się wywracać drzewa szło to takim pasem
                  jakby ktoś wytyczał drogę z góry odgłosy były niesamowite,ten pas
                  zbliżał sie a ja z dzieckiem na wąskiej grobli,w jednej chwili
                  zrobiło się ciemno i zaczęło wiać położyłam dzieccko na
                  ziemi ,nakryłam kurtką isama położyłam się na niej,nad moimi plecami
                  przetoczył się huragan,zaczął padać ogromny grad,za pare chwil byłam
                  zasypana lodem i za moment cisza,wyjrzało słońce podniosłam się
                  podnosłam dziecko ,zobaczylam widok jakiego nie zapomnę do końca
                  życia byłysmy zawieszone w przestrzeni dookoła srebrno,ziemi tyle co
                  pod stopami,stawy niewidoczne jedna lita powierzchnia srebrnych
                  kulek i tęcza, kilkadziesiąt tęcz odbijających sie w lodzie i w
                  stawach,tęcze wychodziły nam z pod stóp,wracały na niebo,wracały
                  ponownie,nie wiedziałam jak idzie grobla,jak postawić stopę ,nie
                  było nic.W tamtyych okolicach zdarzają się najprawdziwsze trąby
                  powietrzne
                  • tadeusz_ski.51 A czy nawet najlepszy meteorolog 13.10.09, 20:02
                    mi powie, jak to się stało, że w tym czasie "wywiało" mi całe wiadro
                    podgrzybków? Wisiało sobie na rowerze, rower był na widoku, żywej duszy wokół,
                    grzyby zniknęły, wiadro zostało a beret, który leżał na wierzchu, znalazł się na
                    dnie wiadra. Ale kląłem! Jak, kto, kiedy??? Niemożliwe a jednak prawdziwe!
                    • ryszq Jednak cuda się zdarzają 13.10.09, 21:18
                      ale tylko grzecznym. A grzesznikom?
                      • tadeusz_ski.51 Mnie się zdaje, że tym grzesznikom, 14.10.09, 08:07
                        którzy rokują nadzieję? Ot taki Krzysztof Krawczyk, doznał czegoś i stał się
                        całkiem innym człowiekiem!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka