Zatrzymałem się w pewnej wsi by sobie coś zjeść,popić i deko odsapnąć.Usiadłem na ławce przy płocie,,,po chwili wyszła z domu właścicielka z pytaniem czy może coś sie stało,czy może w czymś pomóc,odpowiedziałem ze wszystko OK,ze tylko chce chwile odpocząc i coś zjeśc,,,pani na to czy nie zjadłbym z nią i z mężem obiad i że gorąco zapraszają.Bardzo mnie to zdziwiło i raczej byłem jakoś tak nieufnie do tego nastawiony...ale przyjąłem zaproszenie.
Ach cóż to był za obiad,,,,rosół z prawdziwego kurczaka,swój makaron,,,,ziemniaczki,nadziewane kotlety mielone,sok i to co najlepsze,sałata z rzodkiewkami w prawdziwej wiejskiej śmietanie,,,aż żal było odjeżdżać
Coś takiego spotkało mnie po raz pierwszy,nie mogę sie nadziwić do tej pory,że ludzie potrafią byc tak bezinteresowni.