al.1
17.06.13, 23:00
Wczoraj (jestem jak wiecie, albo i nie wiecie, w kraju na urlopie) wydobywałem się z domu ostatni. Już miałem wychodzić, jak z pokoju dobiegł mego nosa niespodziewany swąd. Rzecz jasna próbowałem zlokalizować przyczynę. Sprawdziłem wszystkie pomieszczenia, wyszedłem na balkon, na korytarz i ponownie zacząłem sprawdzać pokoje. Wyłączając komputer z kontaktu, nagle zauważyłem strużkę dymu z fotela i już byłem podwójnie w domu. Okazało się, że żona zostawiła lusterko stroną powiększającą ku oknu, które zadziałało jak soczewka powiększająca. Ognisko lusterka znalazło się na oparciu fotela i świecące ostro słoneczko skorzystało z okazji by puścić nasze mieszkanie z dymem. Moja spostrzegawczość uchroniła nas od czerwonego kura. Po zejściu się domowników zrobiłem zebranie p-poż i pouczyłem o stosowaniu zasad przeciwpożarowych.
Miejcie to na uwadze opuszczając swoje domostwa.