Dodaj do ulubionych

Ciągle wolę bez stanika.

16.05.08, 09:49
Mimo rewolucji mentalnej, jaką przeszłam dzięki Lobbystkom, mimo
odnalezienia Właściwego Rozmiaru oraz azymutów życiowych w Kwestii
Pierśnej, wciąż najszczęśliwsza jestem, kiedy mogę po świecie
kroczyć bez stanika. Myślę, że dokłada się do tego fakt, że po
jednym całym dniu w staniku z fiszbinami nazajutrz przy zakładaniu
bielizny zwyczajnie boli mnie ciało w miejscu, gdzie odciskają się
łuki fiszbin. Zwłaszcza na prawych żebrach, które mam bardziej
wysklepione. Albo ten ból przemogę i po godzinie przestaję odczuwać,
albo poprzestaję na wysłużonym one size Triumpha, który ma tę
zaletę, że go nie czuć.
Cieszy mnie widok mojej klatki w dobrym staniku, super leżą ubrania,
zwykły tiszert mnie zdobi, lepiej wygląda cała sylwetka. Zauważyłam
też trwałą zmianę swojej figury - węższą klatkę w miejscu pasa
obwodu biustonosza. Tkanka ta przemieściła się do miski. Mój cały
korpus wygląda po prostu szczuplej.
No i mimo wszystko to, co napisałam powyżej, ciągle wyłazi ze mnie
stara hippiska, która z cyckami jak kapcie, w kiecy z farbowanej
gazy, mknie po miejskiej łące lekko upalona wiosną niczym skrętem,
kieca i cycki powiewają na wietrze do społu, a niebo jest przy tym
niebieskieee....
Obserwuj wątek
    • blizniaki14 Re: Ciągle wolę bez stanika. 16.05.08, 09:56
      Super opis :):):) sprawił,że po wczorajszym dole, uśmiechnęłam się :)
      mnie tam nie ma co powiewać ;) ale gdybym miała ciut większe, żeby były widoczne
      choć trochę, a nie płaskie placki, to też bym najchętniej bez stanika latała, bo
      po prostu nie lubię w ogóle ubrań, wszystko mnie krępuje, gdzieś uwiera, ciśnie,
      mimo,że patyczak jestem! No ale naga chodzić nie będę ;)
      • teresa104 Wiesz, mnie póki co też nie powiewa, 16.05.08, 10:10
        bo moje piersi są stożkowate, ale na początku mojej tu bytności
        któraś z forumek usiłowała mnie zastraszyć zdjęciem jakiejś
        przedstawicielki ludów pierwotnych z piersiami jak góralskie
        rękawice.
        Miałam na studiach wykładowczynię, bardzo sędziwą kobietę, której
        zdarzało się przyciąc sobie cycki gumą spódnicy. Wracała na przykład
        z toalety, a tam prawy cycek przytrzaśnięty. Nie zwracała na to
        uwagi, tylko dalej wykładała, strząsając na własną dłoń popiół z
        papierosa. Zimą popylała w sandałach, siwą grzywkę, pożółkłą od
        dymu, obcinała sobie zdecydowanie sama, kiedy już zaczynała jej
        przeszkadzać w patrzeniu. Jestem na prostej drodze do tego stanu;)
        • plica Re: Wiesz, mnie póki co też nie powiewa, 16.05.08, 15:43
          hej! tylko nie w pracy takie teksty. rozkwiczalam sie ze smiechu :)
          z tych przytrzasnietych spodnica cyckow :)
    • zania_uk Re: Ciągle wolę bez stanika. 16.05.08, 10:09
      to moze kup sobie jeden miekki stanik, albo taki topik, zeby bylo jakiekolwiek
      podtrzymanie. i do chodzenia po domu sobie nos... w koncu tez nie mozna sobie
      wszystkiego odmawiac (wygody) i sie poswiecac :)

      ja tez czasami laze po domu bez stanika, bo mnie sie wszystkie wbijaja w mostek.
      ale za to do ludzi bym bez nie wyszla...
      • teresa104 Po domu to już w ogóle niczego na piersi nie założ 16.05.08, 10:17
        ę.
        Mam właśnie ten one size. Głupia nazwa, wiem. Ale na mój biust,
        który nie wymaga podnoszenia do góry, a jedynie lekkiej ochrony
        przed obcieraniem przez ubranie (kto zna ból obtartych sutków,
        strupów na nich, to wie), lekkiego przytrzymania, jest doskonały.
        Szkoda, że już go nie produkują, bo chętnie kupiłabym parę sztuk na
        resztę swego życia, czyli na jakieś jeszcze 60 lat.

        Do ludzi, w sensie do pracy (a uczę, więc potencjalnych obserwatorów
        mej mężnej piersi jest kilkudziesięciu dziennie) z niekrytą piersią
        nie chadzam. Obcisły top, koszula na wierzch - najczęstszy zestaw.
        Stanik jest niekonieczny.
        • pierwszalitera Re: Po domu to już w ogóle niczego na piersi nie 16.05.08, 23:43
          O ile wiem, to Triumph ciągle produkuje stanik one size. Widziałam w
          jakimś sklepie internetowym np.
          www.underwearshopping.de/triumph/liste.php?catid=212
          W niemieckich domach towarowych też wiszą.
          A co do chodzenia bez stanika, to mam tylko pozytywne doświadczenia.
          Bardzo często chodziłam bez. W domu zawsze, a "na zewnątrz" też
          kiedy się dało i nikomu sterczące brodawki nie przeszkadzały. Mam
          średni biuścik, przekroczyłam czterdziestkę i nie zauważyłam, by
          piersi specjalnie mi opadały. O wiele gorsze dla biustu wydaje mi
          się też gwałtowne przybieranie na wadze i chudnięcie niż chodzenie
          bez stanika. Chyba zaoszczędziłam sobie też w ten sposób bułek
          podpachowych, bo macałam, szukałam i wygarniałam, ale nic takiego
          specjalnego tam nie znalazłam. :-)
          • teresa104 Obeszłam wszystkie znane naziemne tryumfy 17.05.08, 10:37
            i nigdzie nie było łansajza, a wszędzie panie zapewniały mnie, że
            już nie jest produkowany. No to łajdactwo.

            Waga. Tak, rozciąganie skóry i kurczenie, i tak parę, paręnaście
            razy w życiu (u niektórych kobiet w roku!), nie służy ani piersiom,
            ani twarzy, ani ramionom, niczemu.
            Mama mi mówiła, że w latach 50, 60 wiele kobiet biegało bez stanika,
            większość. I nikt nie robił z tego żadnego halo. To teraz, w tych
            czasach (rzekomo) rozpasanych, gdzie ruchy frykcyjne, odgłosy
            seksualnej ekstazy, wyzierają z każdego klipu i reklamy, kobiecy
            sutek pod bluzką wzbudza takie niezdrowe emocje.
      • quleczka Re: Ciągle wolę bez stanika. 16.05.08, 10:19
        a ja wychodze do ludzi jak najbardziej bez dosc czesto ;)

        oczywiscie gdy mam jakis t-shirt, a nie cos przezroczystego i powiem szczerze,
        ze nie sadze by ktos zauwazyl, ze jestem bez :)

        ale poniewaz od 2 dni jestem posiadaczka pierwszego stanika w nowym rozmiarze to
        poki co staram sie chodzic w nim :)
    • jaga-a Re: Ciągle wolę bez stanika. 16.05.08, 16:00
      O, to, to. Doskonale rozumiem. Też nosiłam tylko ten one size, bo jako jedyny
      spełniał moje kryteria wygody... Teraz mam Pollyannę i Rio, fajne są, ale po
      domu nie wyobrażam sobie chodzić w jakimkolwiek biustonoszu :)
      • plica Re: Ciągle wolę bez stanika. 16.05.08, 19:44
        jak wyglada to one size? macie jakiegos linka?
        • jaga-a Re: Ciągle wolę bez stanika. 16.05.08, 23:28
          Linka nie mam, już go chyba nie produkują. Fajny był, bo rozciągliwy, bezszwowy,
          bezfiszbinowy - taki miękki zasłaniacz piersi :) Choć przyznać trzeba, że w moim
          Rio 28FF i polly 30FF biust wygląda bez porównania śliczniej :) Ale coś za coś -
          albo miękko i przyjemnie, albo ślicznie (choć oddać sprawiedliwość trzeba - jak
          na staniki z fiszbinami, to rio i polly są bardzo wygodne. Ale nie tak, jak
          tamten... :) )
        • pierwszalitera Triumph one size 16.05.08, 23:47
          www.underwearshopping.de/triumph/liste.php?catid=212
          • jaga-a Re: Triumph one size 17.05.08, 00:19
            O, a panie w Triumphie mówiły, że już nie jest produkowany... :) Chyba sobie
            poszukam!
            • pierwszalitera Re: Triumph one size 17.05.08, 00:25
              Niezła metoda sprzedaży. Nie dosyć, że klientkom głupoty wciskają, to na dodatek na szkodę własnej firmy pracują. ;-)
          • plica Re: Triumph one size 17.05.08, 11:40
            a, dzieki. to chyba mam cos takiego, ale jakiejs inne firmy :) faktycznie wygodne, tylko splaszczajace strasznie :)
            • teresa104 Mi one size nie spłasza, 17.05.08, 11:44
              lekko przyciska, ale ta materia jest tak specyficzna, że tam, gdzie
              najsilniej napiera ciało, najmocniej się rozciąga. To nie jest
              przypłaszczacz. Kiedy przyniosłam do domu swój egzemplarz,
              rozpakowałam - a tam staniczek jak na misia, zmieściłby się na
              chustce do nosa. Ale genialnie się rozciąga.
              • 100krotna Rozciągliwiec? Super? ;) 10.06.08, 16:37
                To chyba pierwsza na forum oficjalna pochwała rozciągliwości stanika, napisana
                przez "poważną" forumkę :P
    • elmilinden Re: Ciągle wolę bez stanika. 16.05.08, 20:36
      Zawsze jak wracam do domu to zdejmuję stanik i zwracam moim pryszczom wolność.

      Tyle, ze mi nie ma co migrować, w ogóle. Stanik po prostu kamufluje brak biustu;)
    • azareth Re: Ciągle wolę bez stanika. 16.05.08, 23:34
      ja chyba zazdroszcze troche, bo nie umiem bez stanika (poza domem) :)
      • rockiemar Re: Ciągle wolę bez stanika. 17.05.08, 01:00
        Ja nie umiem bez stanika, nawet w domu :)
    • herbatka3 Re: Ciągle wolę bez stanika. 17.05.08, 01:10
      Ja też uwielbiam bez stanika i chodziłam tak przez całe liceum( na lekcje też :)
      miałam niewielkie ale kształtne piersi i było mi super wygodnie. Kiedy na
      studiach zaszłam w ciążę sielanka sie przerwała i musiałam, bo mi bluzki
      przeciekały ( łee). A po kilkunastu miesiącach karmienia piersią cycki trochę
      inne sie zrobiły- tu obwisły tam sie rozlały i musze je pakowac do stanika. Po
      domu noszę bardzo rzadko ale jeszcze nie upolowałam idealnego stanika, jak juz
      go dorwę to pewnie bedę nosić i w domu. Mam wielką nadzieję, że jak mi piersi
      zmigrują to będę mogła chodzić bez i poza domem:)
    • magdalaena1977 Re: Ciągle wolę bez stanika. 17.05.08, 01:15
      ja też wolę bez stanika. Tj wygodny stanik jest jak wygodne buty na obcasie albo
      wygodny kostium. W pracy go nie czuję, ale w domu jak się rozkładam przed kompem
      albo przez TV to chce mieć pełen komfort
    • teresa104 Ide se wczoraj 17.05.08, 11:41
      po ulicy w moim tigerlilly i wszyscy, literalnie wszyscy faceci
      gapili mi się na tors. Ponieważ moje oświecenie nastąpiło w lutym,
      to dopiero wczoraj miałam uliczną premierę biustu w nowym rozmiarze
      pod koszulką, a nie pod swetrem i kataną.
      Nie zaznałam nigdy tyle męskiej atencji (chcianej czy nie) będąc bez
      stanika.

      (Inna sprawa, że niedawno miałam poważną stłuczkę i ból kręgosłupa
      zmusza mnie do utrzymywania prawidłowej postawy i "ciągnięcia" się
      do góry brodą. To i cyc lepiej podany.)
    • fajna_babeczka Re: Ciągle wolę bez stanika. 26.05.08, 10:16
      Bo ty kochasz wolność, ale to się odbije na urodzie ;-(
      • yavanna86 Re: Ciągle wolę bez stanika. 26.05.08, 10:29
        Żeby być piękne, nie możemy być wolne?:>

        Nareszcie jakiś wątek,w którym ktoś tak jak ja - mimo dobrze dobranej bielizny -
        jednakowoż uważa że bez fiszbin jest wygodniej.Nie jestem sama pod słońcem.Evviva!:P
    • maupa-maupa Re: Ciągle wolę bez stanika. 10.06.08, 12:47
      Znalazłam przypadkiem coś bardzo podobnego do One Size, firmy Hanna Style:
      tnij.org/hannastyle
      Nazywa się toto top profilujący, kosztuje grosze i można kupić w Polsce :D
    • e.m.i1 Re: Ciągle wolę bez stanika. 10.06.08, 21:24
      Ja tez tak mam, zdejmuje stanik kiedy tylko sie da. A teraz, z racji sytuacji zyciowej dluzsze wyjscie z domu mam srednio raz na tydzien, poza tym raz na pare dni wychodze na pare minut do sklepu - i tylez samo mam na sobie stanik. Ciekawe czy to sie odbije na kondycji piersi :|

      A tak poza tym - mialam na drugim lobby zakladac watek na ten temat..
      Rozmiar niby mam dobrze dobrany, choc czesto cos gdzies nie lezy, ale nie o tym teraz. Od niecalego roku nosze "nowe" staniki i przez ten rok nabawilam sie okropnych brazowych sladow pomiedzy ramieniem a gorna czescia piersi, pod piersiami i na mostku. W okolicy pach mam az takie zgrubienia na skorze. I nie schodzi toto wcale:/ Jeszcze teraz jak przy upalach skora bywa wilgotna, to czuje jakby mi ja mialo przeciac zaraz. Raczej kazdy stanik, a przewinelo sie ich sporo, tak mi robil. Co dziwne - w starych sie to nie zdarzalo.
      Powiedzcie mi dobre kobiety, co mam z tym zrobic?
      Ja bym go chetnie czesciej zakladala, gdyby noszenie stanika po prostu nie bolalo.
      Jakby ktos sobie zwizualizowac nie mogl, to moge sie poddac aotosesji zdjeciowej;)
      • timisoara Re: Ciągle wolę bez stanika. 10.06.08, 22:24
        e.m.i1, pierwsze co mi przychodzi do głowy: może przedobrzyłaś z obwodem, czy Twoje staniki nie są zwyczajnie za ciasne? A może w międzyczasie zmienił Ci się rozmiar?
        • e.m.i1 Re: Ciągle wolę bez stanika. 10.06.08, 23:15
          Ja mysle ze to kwestia nie rozmiaru, a raczej fasonu, tkanin, mojej skory (?). Rozmiar oczywiscie sie zmienial, zaczelam od 65DD/60F, ale w ciagu tego roku przybylo mnie duzo i teraz przy 72/97-99 nosze 65G (z tabelek wychodzi wiecej, ale w GG sie topie). Co luzniejsze 65-tki lataja mi po plecach, te w normie albo scisliwe sa ok.
          Co do odgniecen pod biustem - wczesniej ich nie bylo bo bylam 20kg lzejsza a nosilam 70-tki wiec obwod sobie latal.. Miedzy piersiami tez nic nie miewalam, bo nosilam nisko wyciete push-upy.. A "przed pachami"? Teraz kojarze - mialam kiedys taki stanik z Reserved, ktory mi chcial odciac rece i zostawil slady, z ktorymi walczylam jakis rok od "odstawienia";) Zreszta- kiedys mialam takie kozaki, po ktorych slad na lydkach zszedl mi jakos w sierpniu:) - wiec moze taka moja "uroda"? :/
          No a ten stanik z reserved mial strasznie szerokie michy i tak samo rozstawione ramiaczka, wiec tak mysle ze Panache tez takie maja i moze zaprzestac ich noszenia? Ale to tez nie to, bo z Panache mialam: Heaven, Inferno, Alexandrie, Fieste, Crystal, Flamenco, Tango plunge i floral plunge. Z Freyi: Ines, Margo i Arabelle. Jeszcze jakis Gossard i 2 Melissy. Chyba sporo tego - i wszedzie tak samo - rece mi chcialo odciac. No i raczej wszystkie w wiekszym lub mniejszym stopniu uwieraly na mostku - co sie dalo odgiac to odgielam. A to pod biustem jakos tak stopniowo sie pojawialo. No i za piersiami, po bokach ani na plecach nic nie ma, tylko z przodu.

          Z poczatku sobie to olewalam, myslalam ze przejdzie albo sie przyzwyczaje. No ale te obtarte miejsca sa wrazliwsze i jeszcze dotkliwiej sie obcieraja. No i lato jest, wiec sie to rzuca w oczy.

          Aale sie rozpisalam;) Mam nadzieje, ze cos madrego wymyslicie.
    • ametyst89 Re: Ciągle wolę bez stanika. 10.06.08, 21:25
      Ja z powodu Lobby zaczęłam chodzić bez stanika w oczekiwaniu na moje zamówienie
      z prawidłowym rozmiarem. Rewolucją za to dla mnie jest nie tylko to, że chodzę
      bez (wcześniej nie wyobrażając sobie takiej możliwości), ale również to, iż
      zaczęłam z niechęcią patrzeć na wszystko usztywniane :)
      • little_weirdo Re: Ciągle wolę bez stanika. 10.06.08, 23:24
        Mam dokładnie to samo :) Teraz chodzę bez stanika kiedy tylko się da i naprawdę
        czuję sie o wiele lepiej niż kiedyś. I ludzie zazwyczaj tego nie zauważają :) Do
        szkoły tylko na razie się wstydzę. Chociaż nie wiem, czy to w ogóle byłby dobry
        pomysł, bo mam mundurki z okropnie spłaszczającego materiału ;/ a jakby mi
        rozplaszczyć to moje biedne 66/81 no to nic już chyba by nie zostało :P
    • pierwszalitera Długie piersi u kobiet kultur prymitywnych 10.06.08, 23:44
      Do wszystkich, które chodzą czasem bez stanika i w głowie mają
      straszne obrazy obwisłych piersi kobiet kultur prymitywnych. ;-)
      Otóż wpadła mi w rękę amerykańska książka Dr. Susan Love´s
      Breastbook. Książka jest lekarskim poradnikiem dla kobiet i zajmuje
      się przede wszystkim zagadnieniem raka piersi, ale siłą rzeczy
      porusza też tematy budowy, rozwoju i funkcji biustu. O stanikach
      jest też malutki rozdzialik. Autorka nie jest ani zwolenniczką, ani
      przeciwniczką staników, podkreśla jednak, że noszenia stanika nie ma
      żadnego ubocznego wpływu na zdrowie piersi, ale nigdzie też
      dostatecznie jeszcze nie udowodniono, że noszenie stanika zapobiega
      ich obwisaniu. A ludzie, którzy argumentują zwisającymi biustami
      kobiet w Afryce mieszają po prostu całkiem różne rzeczy. Jej zdaniem
      kształt i jędrność biustu zależy bowiem od proporcji między
      tłuszczem i gruczołami mlecznymi. Ponieważ kobiety w Afryce i
      podobnych krainach są często w okresie dzieciństwa i dojrzewania
      niedożywione, to komórki tłuszczowe tych kobiet gromadzą się raczej
      w strategicznie ważniejszych dla potomstwa okolicach bioder i ud, i
      nie tworzą dekoracyjnych zaokrągleń na biustach. Ponadto kobiety te
      częściej są w ciąży, częściej rodzą i karmią, więc piersi częściej
      przechodzą zmiany z tymi fazami związane. Gruczoły mleczne
      powiększają się i zmniejszają rozciągając przy tym skórę.
      Szczególnie starsze kobiety wyglądają fatalnie, bo po okresie
      menopauzy gruczoły mleczne zanikają, zostawiając tylko puste
      rękawiczki. U nas piersi dojrzałych kobiet stają się tylko bardziej
      miękkie, ale mają dostateczne wypełnienie tkanką tłuszczową, by
      ciągle wyglądać okrągło i ładnie. Jak pomyślę, to nawet młode
      dziewczyny w takich prymitywnych kulturach nie mają aż tak okrągłych
      jabłuszek jak dziewczyny u nas. Ich piersi są raczej mniejsze i
      bardziej stercząco stożkowate, jest w nich mniej tłuszczu. Dlatego
      piersi w takich kulturach nie są aż takim atrybutem seksualnym jak u
      nas. Spełniają one tylko pewną biologiczną funkcję. Tam zwraca się
      uwagę raczej na jędrny i odstający tyłek, a starsze kobiety z
      długimi cyckami są szanowane za płodność i liczbę wykarmionych
      dzieci. :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka