Dodaj do ulubionych

Przewaga push- upów w jednym względzie

06.07.08, 19:59
Powiedzmy, ze mam juz prawie dobrze dobrany stanik. Panache
chantilly plunge 30d. Mam w nim w biuscie okolo 2 cm wiecej niż z
gołą klata.Ale mimo to nie bardzo podoba mi sie, jak wyglądam w
miekkim staniku pod bluzką. Dlatego zrobiłam dziś porównanie i
wymierzyłam sie jeszcze w starym gąbkowym puszapie z atlantica (
70c) Obwód piersi niby ten sam co w miekkim czyli jakieś 86 cm.
Ale róznica polega na tym, ze w puszapie mam te piersi bardziej
masywne. :) I zajmuja wiecej miejsca na klatce piersiowej . W
miekkim wygladam po prostu jakbym sobie pod bluzke wsadziła dwie
piłeczki pingpongowe. Sterczec sterczą ale efekt jest dużo gorszy.
I tak sie zastanawiam czy nie pójśc na kompromis i nie poszukać
czegos LEKKO usztywnianego w 65d lub dd. moze to by wyglądało lepiej?
Obserwuj wątek
    • evolet Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 06.07.08, 20:05
      Ja też czasem wolę pushupowy efekt niż taki naturalny, jak dają miękkie staniki.
      Może wypróbuj jakieś Masquerade - niektóre są z takiej pianki? gąbki? ale nie za
      grubej. Albo Lemon Sorbet Mileny?
    • zuzalewandowska Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 06.07.08, 20:13
      Właśnie :(
      Co z tego jak w miękkim staniku moje "pryszcze" (60d) są jakieś tam
      zjabuszkowane, zaokrąglone czy jeszce inne- to wciąż pryszcze ;(
      Dlatego właśnie odsprzedałam swoje 2 miękkie staniki, a następnym
      krokiem będzie lemon sorbet.
      • 100krotna Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 06.07.08, 21:30
        Stanik, z natury służy właśnie do podtrzymywania, zbierania i poprawy kształtu.
        Co przy piersiach płaskich, "rozsmarowanych" daje efekt powiększenia. Ale samo
        powiększenie nie jest głównym celem stanika.
        Tzn w teorii.
        W praktyce, nie wiem czemu, dziewczyny traktują swój biust jako mankament. I
        chcą sprowadzić jego rozmiar do jedynego słusznego wzorca.
        Małe powiększyć, duże pomniejszyć, ujednolicić! I upodobnić się do wyobrażeń o
        tym jak "powinna" wyglądać kobieta - promowanych przez prasę rozrywkową, zarówno
        męską (nieco większe, "cyce") jak i kobiecą (nieco mniejsze, "cudne piersi")
        Powiecie, wyznacznik kobiecości.
        Wyznacznikiem kobiecości nie jest rozmiar, ale sam fakt posiadania piersi! I
        tego, że służą do karmienia dzieci. I tego, że są one delikatne, miękkie,
        posiadają sutki i reagują na bodźce ;)
        I tego, że każde, jeśli o nie odpowiednio dbamy - są piękne.

        Wiem, że ja trochę nie na temat, ale wkurzyły mnie te "pryszcze"
        I ta konieczność powiększania... Się pytam, po co? ;)


        • kat.ram Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 07.07.08, 00:21
          W całości popieram poprzedniego posta. Dla mnie pierwszym krokiem do
          zaakceptowania siebie jako kobiety było właśnie przejście na miękkie staniki. Bo
          niby dlaczego wszystkie kobiety muszą wyglądać tak samo?
          Poza tym, wkurza mnie to, że kobiecie nie mogą się sutki odznaczać spod bluzki.
          A jak tak się dzieje, to jest to odbierane jako prowokacja seksualna. Dlatego
          trzeba nosić skorupkowy puszap, przez który nawet najbardziej sterczące brodawki
          się nie przebiją...
          Sori za OT.
          • malina08 Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 09:49
            Wlasnie, zauwazcie schemat dostepny w bielizniakach-gdzies do
            rozmiaru 85 C-D proponuja push-upy, a potem to juz tylko wciskajace
            biust pod pachy minimaizery.Czyli wszystkie powinnysmy sie
            ujednolicic, zaunifikowc, zeby bron Boze nie odchylic sie od "normy".
            I tez mnie wkurza powszechne przekonanie, ze kobiecie nie moga
            przebijac sutki-przeciez kazdy wie, ze je mamy, to nic takiego.
            • maggie26 Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 10:45
              "I tez mnie wkurza powszechne przekonanie, ze kobiecie nie moga
              > przebijac sutki-przeciez kazdy wie, ze je mamy, to nic takiego." - Mamy tez
              np. rowek w tylku, a jednak jakos mnie razi kiedy widze malolaty wystawiajace go
              na widok publiczny. ;)
              A powaznie - wiadomo, ze sutki od zawsze kojarzyly sie jednoznacznie z
              erotyka... I niektore kobiety wola zostawic ten widok tylko dla swoich partnerow
              - i wola tez, zeby ich partnerzy nie "musieli" ogladac tez cudzych na ulicach.
              Nie ma co sie oszukiwac, ze to tak samo "neutralna" czesc ciala jak palec u nogi
              czy ucho (choc wiem, ze i jedno i drugie dla niektorych moze byc bardzo... ale
              to juz inna historia ;) ).
              • pierwszalitera Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:27
                maggie26 napisała:

                > "I tez mnie wkurza powszechne przekonanie, ze kobiecie nie moga
                > > przebijac sutki-przeciez kazdy wie, ze je mamy, to nic takiego." - Mamy t
                > ez
                > np. rowek w tylku, a jednak jakos mnie razi kiedy widze malolaty wystawiajace g
                > o
                > na widok publiczny. ;)
                > A powaznie - wiadomo, ze sutki od zawsze kojarzyly sie jednoznacznie z
                > erotyka... I niektore kobiety wola zostawic ten widok tylko dla swoich partnero
                > w
                > - i wola tez, zeby ich partnerzy nie "musieli" ogladac tez cudzych na ulicach.
                > Nie ma co sie oszukiwac, ze to tak samo "neutralna" czesc ciala jak palec u nog
                > i
                > czy ucho (choc wiem, ze i jedno i drugie dla niektorych moze byc bardzo... ale
                > to juz inna historia ;) ).

                Takie wytłumaczenie absolutnie mnie nie zadawala. To trochę tak, jak gdyby gwałt na dziewczynie tłumaczyć tym, że ubrała się wyzywająco i poszła z chłopakiem na spacer do lasu. To ciągle nie jest jeszcze zaproszenie do działań seksualnych. Prześwitujące sutki też nie są per se erotycznym sygnałem, tylko biologiczną rzeczywistością. Mężczyźni też mają wrażliwe, reagujące na pieszczoty sutki i mogą chodzić bez koszuli. Dlaczego u kobiety wywołują one od razu tyle emocji? Strach przed kobiecą seksualnością? Mnie nie podoba się taka dyskryminacja. Przestańmy traktować nasze ciało jako coś grzesznego, wstydliwego, coś co trzeba koniecznie zasłaniać i ukrywać, bo inaczej narażamy się na nieprzyjemności przeróżnej natury. Nawet karmiąca publicznie piersią matka jest czasem uważana za obraz wstydliwy i nie na miejscu. Kompletna żenada. Jak kobiecie mogą przeszkadzać sutki innej kobiety, albo jakiekolwiek widoczne części ciała? W głowie mi się to po prostu nie mieści. Sama chodziłam często bez stanika i wcale nie w celu rajcującym. Wręcz przeciwnie. By podniecać używa się nawet gadżetów, typu wyrafinowana bielizna, bo nagość jest w pewnym sensie aseksualna. Erotyka nie siedzi w naszych ciałach, tylko powstaje w naszej głowie. I jeżeli ktoś uważa moje sutki za podniecające, to musi niestety z tym problemem sam sobie dać radę, bo mnie to nie obchodzi. Życzyłabym sobie, by więcej kobiet tak myślało. Miałybyśmy więcej swobody, bo ciągle nie jesteśmy wolne, i ciągle ktoś próbuje nam tłumaczyć, co kobiecie wypada, a co nie wypada. :-)
                • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:37
                  >Nawet karmiąca publicznie piersią matka jest czasem uważana za obraz wstydliwy
                  i nie na miejscu.?

                  Ja za to uwazam, ze to czasem jest nie na miejscu!

                  Nie twierdze, ze jest to wstydliwa rzecz ale nie koniecznie mam ochote idac z
                  facetem na kawe do kawiarni siedziec na przeciwko kobiety i widziec jej naga
                  piers...

                  I mysle, ze nie jestem jedynym przypadkiem :)

                  Uwazam poprostu, ze nie wszystkie rzeczy trzeba robic publicznie na przyklad na
                  lawecze na srodku przejscia w centrum handlowym co czesto widze. Mozna znalezc
                  nieco bardziej ustronne miejsce.
                  • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:43
                    quleczka napisała:

                    > >Nawet karmiąca publicznie piersią matka jest czasem uważana za obraz wstyd
                    > liwy
                    > i nie na miejscu.?
                    >
                    > Ja za to uwazam, ze to czasem jest nie na miejscu!
                    >
                    > Nie twierdze, ze jest to wstydliwa rzecz ale nie koniecznie mam ochote idac z
                    > facetem na kawe do kawiarni siedziec na przeciwko kobiety i widziec jej naga
                    > piers...
                    >
                    > I mysle, ze nie jestem jedynym przypadkiem :)
                    >
                    > Uwazam poprostu, ze nie wszystkie rzeczy trzeba robic publicznie na przyklad na
                    > lawecze na srodku przejscia w centrum handlowym co czesto widze. Mozna znalezc
                    > nieco bardziej ustronne miejsce.

                    Dlaczego to nie na miejscu? Dlaczego w ustronny kąt? Jeżeli ty wstydzisz się pokazywać swoje piersi, to nie przerzucaj swoich strachów na inne kobiety.
                    • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:47
                      Nie przerzucam swoich strachow na inne kobiety. I nie jest to kwestia wstydu!

                      Ale nie mam obowiazku miec ochoty ogladac czyichs piersi jedzac obiad na
                      przyklad. Tak samo jak nie lubie jak ktos pali przy stoliku obok jak jem. Moge
                      nie miec na to ochoty prawda? :)

                      • plica Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:39
                        > Ale nie mam obowiazku miec ochoty ogladac czyichs piersi jedzac
                        obiad na
                        > przyklad. Tak samo jak nie lubie jak ktos pali przy stoliku obok
                        jak jem. Moge
                        > nie miec na to ochoty prawda? :)

                        troche jest roznica w szkodliwosci obu zjawisk. zreszta nie sadze
                        aby jakas kobieta karmiaca chciala dosiasc sie do Ciebie do obiadu.
                        no chyba ze bardzo glodna ;) nie popadajmy ze skrajnosci w
                        skrajnosc :)
                        • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 13:00
                          jest roznica w szkodliwosci i owszem :)

                          a co do dosiadania sie...to moze i nie ale juz pare razy mialam taka sytuacje,
                          ze kobieta na wprost mnie przy stoliku w restauracji kawiarni karmila

                          moge nie miec na to ochoty prawda? nie twierdzilam, ze to bardzo szkodliwe ani
                          nic takiego :)

                          tak samo nie chodzilo mi o to, ze papierosy szkoda bo akurat mi nie przeszkadza
                          jak ktos pali, poza sytuacjami gdy jem :)
                          • plica Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 13:16
                            > a co do dosiadania sie...to moze i nie ale juz pare razy mialam
                            taka sytuacje,
                            > ze kobieta na wprost mnie przy stoliku w restauracji kawiarni
                            karmila
                            >
                            > moge nie miec na to ochoty prawda? nie twierdzilam, ze to bardzo
                            szkodliwe ani
                            > nic takiego :)

                            ja jak jem np. to strasznie nie lubie widziec murzyna. normalnie jak
                            jem i widze, to nie moge :)
                            jest na swiecie milion rzeczy ktore nam sie nie podobaja, brzydza
                            itd. ale prosze zostawmy w spokoju kobiete z cyckiem karmiacym na
                            wierzchu. jej cycek, jej sprawa, no chyba ze zacznie komus celowac
                            do kawy.
                            • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 13:36
                              no przepraszam ale nie mieszajcie tematu, prosze :)

                              to, ze ktos ma kolor skory inny, nie ma nogi reki czy jest gruby...to chyba
                              jednak co innego niz czynnosci, ktore robimy szczegolnie jesli mamy pewien wybor
                              kiedy i gdzie.

                              ok, jej cycek jej sprawa... a jak ja zaczne na wprost kogos dlubac sobie nitka
                              dentystyczna w zebach przez 10 minut ? wiem, wiem, ze glupi przyklad :)

                              jeszcze raz - ja naprawde nie twierdze, ze te kobiety maja sie zamknac w
                              ubikacji czy cos tyle, ze moglby choc starac sie to robic nieco mniej publicznie
                              na tyle na ile sie da

                              bo ja pare razy mialam wrazenie prawie jakby mi "celowaly do kawy" ;)

                              dodam, ze mieszkam na osiedlu gdzie jest pelno mlodych matek, a lokale raczej
                              niewielkie, stad moze tak czesto na to trafiam
                              • plica Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 13:53
                                > ok, jej cycek jej sprawa... a jak ja zaczne na wprost kogos dlubac
                                sobie nitka
                                > dentystyczna w zebach przez 10 minut ? wiem, wiem, ze glupi
                                przyklad :)

                                faktycznie glupi, ale porusza wazną kwestie. czy karmienie piersią w
                                miejscu publicznym jest higieniczne ? ;)
                                • maith Bez przesady 26.11.08, 17:14
                                  Ale cóż to w ogóle za porównanie?
                                  Dłubanie w zębach to jedna z obrzydliwości.
                                  A piersi kobiece miałyby być obrzydliwe? Bez przesady. Zresztą kobiety nie
                                  celują piersią w kawę, tylko w buzię dziecka :) Dla mnie to jest jedynie
                                  rozczulające.

                                  Podobnie jak porównanie z paleniem. Palenie jest szkodliwe, to udowodniono. A
                                  karmienie piersią nie.
                      • 100krotna Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 15:55
                        Ty jesz obiad. A dziecko ma poczekać, aż Ty zjesz obiad? Albo jeść np w toalecie?

                        Ja jestem za karmieniem, sama prawdopodobnie nie będę się krępować, jak moje
                        dziecko (przyszłe) będzie głodne.
                        • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 17:10
                          Pare razy podkreslilam, ze nie chodzi mi o to by kobieta zamykala sie w toalecie
                          czy pokoju bez okien :)

                          Chodzi o to, ze czesto nie jest to zaden problem zrobic to nieco na uboczu,
                          siedzac tak by przechodzaca czy jedzaca obok osoba nie musiala miec na widoku
                          piersi jesli nie chce... tylko tyle :)

                          co do czekania dziecka? kto w ogole mowil o czekaniu? poza tym jednak dzieci
                          zazwyczaj nie jedza 3 razy dziennie jak dorosli ;)
                          • joankb Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 18:36
                            No nie... umarłyby z głodu. Moja jadła malutko, ale z 10 razy dziennie.
                          • polka_w_brukseli Re: Trochę feminizmu ;-) 29.08.08, 11:24
                            A nie da sie karmic nie wystawiajac piersi na widok publiczny? Nie mozna
                            przykryc? Zastanawiam sie czy to wykonalne, sama nigdy nie karmilam. Uwazam ze
                            dziecko ma prawo jesc w przyjemnych warunkach, ale tez wiem ze widok nabrzmialej
                            piersi nie wszystkim lezy.
                            • stary_dywanik Re: Trochę feminizmu ;-) 29.08.08, 12:13
                              Wydaje mi się, że np. w takim czymś można karmić w miarę dyskretnie:

                              www.szafamamy.pl/index.php?m=Main&f=Assortment&id_ass=154&s=t4tkgfnpo112kxhcpshlukcy1u25go7h
                        • marakuia Re: Trochę feminizmu ;-) 10.07.08, 22:24
                          Jestem zupełnie za! W XXI wieku propaguje się juz prawie na całum
                          świecie karmienie na żądanie. I to nie tylko na żądanie dziecka!
                          Bardzo wazne jest żeby karmić wtedy, gdy dziecko jest głodne oraz
                          wtedy gdy karmiąca odczuwa dyskomfort! Tak poprostu nakazuje nie
                          tylko WHO ale i zdrowy rozsądek! Nie widzę niczego złego w karmieniu
                          w miejscach publicznych. Nie wydaje mi sie tez żeby było to
                          niehigieniczne, chyba żeby mamie zachciało się karmić tuż przed
                          śmierdzącą spalinami jezdnią albo tez w toalecie! Dlaczego to tak
                          drażni? Taki naturalny, prozdrowotny odruch jak karmienie?
                          Zresztą nawet gdy takie widoki zdarzają się w kawiarni to sam sutek
                          jest widoczny kilka sekund. Przy prawidłowym przystawieniu nawet go
                          nie widać!
                          Osobiście częściej widuję prawie całe wywalone biusty bardziej
                          wydekoltowanych pań niż biusty wytwarzające mleko, biusty które
                          widać tylko moment.
                          Szanuję cudze prawo do oglądania tego co mu się podoba, dziwi mnie
                          tylko dlaczego samo karmienie ma być taaakie nietaktowne?
                          • maith Re: Trochę feminizmu ;-) 26.11.08, 19:34
                            Zgadzam się. Jedyna sytuacja kiedy karmienie może być niehigieniczne, to
                            karmienie w niehigienicznych warunkach, np. w toalecie. Swoją drogą wydawałoby
                            się, że ludzie już od dawna wiedzą, że jedzenie w toalecie jest niehigieniczne ;)
                    • maggie26 Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:52
                      "Dlaczego to nie na miejscu? Dlaczego w ustronny kąt? Jeżeli ty wstydzisz się po
                      > kazywać swoje piersi, to nie przerzucaj swoich strachów na inne kobiety. "
                      Co Ty z tymi strachami? :)))
                      Znow musze zgodzic sie z quleczka. Dla mnie karmienie bylo czynnoscia intymna i
                      nie chcialam wywalac cyckow przy wszystkich. To raz. Dwa, ze dla niektorych moze
                      to byc czynnosc niesmaczna (moze, prawda?), szczegolnie w okolicznosciach typu
                      restauracja.
                      Kompromisem moze byc tutaj takt i dyskrecja - nie trzeba wywalac calej mleczarni
                      na widok publiczny, mozna nakarmic spokojnie dzieciatko na uboczu i zrobic to
                      dyskretnie, bez epatowania kapiacym biustem.
                      • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:55
                        Dokladnie :)

                        Ja nie kazde kobiecie zamknac sie w lazience ale moze usiasc na lawce nieco z
                        boku i ustawic sie tak by Ci ktorzy nie maja ochoty...

                        nie musieli ogladac jej nagiego biustu :)

                        P.S. Tak wiem, ze sa np. w afryce plemiona gdzie kobiety wszedzie chodza z nagim
                        biustem dokladnie tak jak mezczyzni i jest to norma ale jednak nie u nas.
                      • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:28
                        maggie26 napisała:

                        nie trzeba wywalac calej mleczarn
                        > i
                        > na widok publiczny, mozna nakarmic spokojnie dzieciatko na uboczu
                        i zrobic to
                        > dyskretnie, bez epatowania kapiacym biustem.

                        Zniesmaczasz mnie. I obrażasz świętą instytucję matki. Muszę myśleć
                        teraz o tych wszystkich odwracających głowy w restauracji i walących
                        pewnie na kolana przed obrazem Madonny. Całe szczęście, że nie
                        jestem religijna.
                        • maggie26 Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:31
                          "> Zniesmaczasz mnie. I obrażasz świętą instytucję matki. Muszę myśleć teraz o
                          tych wszystkich odwracających głowy w restauracji i walących pewnie na kolana
                          przed obrazem Madonny. Całe szczęście, że nie jestem religijna. "
                          Pierwsza czesc nawet mnie rozbawila.
                          Druga byla niezrozumiala (bo dlaczego niby cos musisz"), natomiast co do
                          wplatania watkow religijnych (po co?), to obawiam sie, ze osoby bardziej
                          religijne ode mnie moglyby poczuc sie urazone Twoim tonem.
                          • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:50
                            Obrażone religijnie, to powinny być osoby twoim komentarzem. Naprawdę tego nie widzisz? Karmiąca matka to dla ciebie fuj?
                            I ciągle czegoś nie rozumiesz w moich postach. To pomyśl troszkę. To nie boli.
                            • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 13:03
                              >To pomyśl troszkę. To nie boli.

                              Dziewczyny, dajcie spokoj, prosze :)

                              Po co takie uwagi?
                        • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:57
                          "Zniesmaczasz mnie. I obrażasz świętą instytucję matki. Muszę myśleć
                          teraz o tych wszystkich odwracających głowy w restauracji i walących
                          pewnie na kolana przed obrazem Madonny. Całe szczęście, że nie
                          jestem religijna."

                          zapytam wprost - co ma piernik do wiatraka?

                          co ma to, ze dla kogos np. mnie widok golej kobiecej piersi na wsprost talerza
                          wydaje sie malo smaczny.... z "walącymi
                          pewnie na kolana przed obrazem Madonny"?

                          dodam, ze tez nie jestem religijna...ale nawet jesli bym byla co to ma do rzeczy?
                          • turzyca Re: Trochę feminizmu ;-) 10.07.08, 00:11
                            Nie to zebym chciala zajmowac ktoras strone, ale ja tez mam skojarzenie matki
                            karmiacej z Madonna - o motywie "madonna lactans" slyszalyscie?

                            Chyba najbardziej znany obraz, ktory mi jako zywo nie kojarzy sie z karmieniem
                            wyglada tak:
                            picasaweb.google.com/jsbruns/JesusPictures/photo#5119575716360171234
                            A motyw byl szalenie popularny zaczyna sie w glebokim sredniowieczu:
                            www.art-wallpaper.com/14205/Lorenzetti+Ambrogio/Madonna+del+Latte+(Maria+lactans)-1024x768-14205.jpg
                            a przewijal sie dalej przez wszelkie epoki. Krotka przegladowka ponizej. :)

                            Tu moj ulubiony van Eyck (ten obraz jest zreszta strasznie pelen symboli i
                            motywow, bo i siedzisko i baldachim i przedmioty we wnece maja znaczenie):
                            www.zeno.org/Kunstwerke.images/I/1290056a.jpg
                            tu wczesna nowozytnosc, poczatek XVI wieku:
                            commons.wikimedia.org/wiki/Image:Baldung_madonna_lactans.jpg
                            tu Beccafumi, porzadny wloski manieryzm:
                            www.galleriaborghese.it/opere/maxi/madbam.jpg
                            tu przelom XVII i XVIII wieku:
                            www.wudys.com/media/Pellegrini_MadonnaLactans-k.jpg
                            a tu obraz sztuka najnowsza:
                            www.rosinsky-malerei.de/resources/01_Madonna_Lactans_2008_03_04_web.jpg

                            Jak sie komus jeszcze to skojarzenie narzuca, to ja mu sie nie dziwie.
                            • zawsze_zielona Re: Trochę feminizmu ;-) 10.07.08, 10:58
                              Hmm... mnie jako zywo zaden nie kojarzy sie z karmieniem. A na niektorych,
                              cytujac pania Srode, dzieciatko ma "zbyt wyzywajace spojrzenie"...
                            • pierwszalitera Turzyca 10.07.08, 13:22
                              Pozdrawiam miłośników sztuki! :-)
                  • maith Re: Trochę feminizmu ;-) 26.11.08, 17:06
                    Mi nigdy nie przeszkadzały matki karmiące piersią. To generalnie rozczulające i
                    tyle :) W restauracji my jemy i gdzieś obok dziecko też je, to normalne, robi to
                    samo :)
                    Za to, jak czasem kobiety się skarżą, że próbuje się je z płaczącym dzieckiem
                    wysyłać do kibla, nazywając go eufemistycznie "ustronnym miejscem", to uważam,
                    że tacy ludzie powinni najpierw sami spróbować i wybrać się do tegoż kibla z
                    własnym obiadem, bo tym właśnie jest karmienie dziecka piersią.
                    [Wybaczcie nieparlamentarne określenie, ale żadne inne nie oddaje w pełni
                    absurdu tej sytuacji]
                • maggie26 Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:40
                  Troche pojechalas z przykladem o gwalcie - nie widze analogii. Nie napisalam tez
                  nic o zaproszeniu do dzialan seksualnych (choc na erotyczne konotacje
                  sterczacych sutkow nic nie poradzisz).
                  To kwestia obyczajowosci (czy obyczajnosci) - jednemu nie beda przeszkadzaly ani
                  sterczace pod topem sutki ani majtki wystajace spod krotkiej spodniczki, a
                  drugiemu (czy tez drugiej) i owszem. I nie demonizowalabym tu kobiecego "strachu
                  przed seksualnoscia" (?) bo imho nie ma tu nic do rzeczy i to lekkie naduzycie
                  sprowadzac jedno do drugiego.
                  Obawiam sie, ze w tego typu dyskusji trudno pogodzic obie strony, ale chyba nie
                  ma nawet takiej potrzeby, prawda? ;)
                  • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:53
                    maggie26 napisała:
                    I nie demonizowalabym tu kobiecego "strach
                    > u
                    > przed seksualnoscia" (?) bo imho nie ma tu nic do rzeczy i to lekkie naduzycie
                    > sprowadzac jedno do drugiego.

                    Nikt niczego nie demonizuje. Taki strach istnieje faktycznie. I jest bardzo, bardzo powszechny. Cała nasz moralność ułożona jest na strachu przed kobiecą seksualnością. Przyjrzyj się dokładnie regułom naszego społeczeństwa. Temu co wolno dziewczynie, a co chłopakom. Jesteśmy ciągle jeszcze dyskryminowane. Nie jestem wojującą feministką, ale negacja i upiększanie rzeczywistości szczególnie przez kobiety, czasem bardzo mnie razi. :-)
                    • maggie26 Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:57
                      "Nikt niczego nie demonizuje. Taki strach istnieje faktycznie. I jest bardzo,
                      bardzo powszechny. Cała nasz moralność ułożona jest na strachu przed kobiecą
                      seksualnością."
                      Pewnie, ze istnieje. I moze i jest powszechny, ale chyba nie az tak bardzo, by
                      moc tlumaczyc nim kazde odmienne od Twojego zdanie. :)
                      • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:12
                        maggie26 napisała:

                        > Pewnie, ze istnieje. I moze i jest powszechny, ale chyba nie az tak bardzo, by
                        > moc tlumaczyc nim kazde odmienne od Twojego zdanie. :)

                        E? Co to ma być za argument? Napisz po prostu odważnie, że nie masz ochoty się wychylać i akceptujesz naszą panującą moralność, ale nie rozmiękczaj faktu patriarchalnego ułożenia świata. ;-)
                        • maggie26 Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:28
                          pierwszalitera napisała:

                          > maggie26 napisała:
                          Pewnie, ze istnieje. I moze i jest powszechny, ale chyba nie az tak bardzo, by
                          moc tlumaczyc nim kazde odmienne od Twojego zdanie. :)
                          >
                          > E? Co to ma być za argument? Napisz po prostu odważnie, że nie masz ochoty się
                          wychylać i akceptujesz naszą panującą moralność, ale nie rozmiękczaj faktu
                          patriarchalnego ułożenia świata. ;-)

                          Albo nie zrozumialas mojego posta, albo obce sa Ci zasady dyskusji.
                          Zasugerowalam wlasnie, ze cokolwiek ktos napisze innego niz Ty uwazasz, zamiast
                          konkretnych argumentow OCENIASZ interlokutorki i awisz sie w psychoterapeutke ,
                          ktora wszystko wklada do jednego wora pelnego obaw i strachow i obsesji
                          feministycznych (dosc nieudolne to diagnozy, bo niczym nie poparte).
                          A Ty w odpowiedzi probujesz mnie obrazic.
                          To jest to Twoje "pisanie odwaznie"? W takim razie zostane przy swoim.
                          • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:46
                            maggie26 napisała:

                            > Albo nie zrozumialas mojego posta, albo obce sa Ci zasady
                            dyskusji.
                            > Zasugerowalam wlasnie, ze cokolwiek ktos napisze innego niz Ty
                            uwazasz, zamiast
                            > konkretnych argumentow OCENIASZ interlokutorki i awisz sie w
                            psychoterapeutke ,
                            > ktora wszystko wklada do jednego wora pelnego obaw i strachow i
                            obsesji
                            > feministycznych (dosc nieudolne to diagnozy, bo niczym nie
                            poparte).
                            > A Ty w odpowiedzi probujesz mnie obrazic.
                            > To jest to Twoje "pisanie odwaznie"? W takim razie zostane przy
                            swoim.

                            Poważnie cię obraziłam? ;-) Jak ktoś nie potrafi odbić zarzutów, to
                            zaraz pierniczy (sorry) o obrażaniu. Użyłam może jakiegoś
                            niesmacznego epitetu? Coś podobnego jak ty o mleczarniach?
                            • maggie26 Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:49
                              "Jak ktoś nie potrafi odbić zarzutów, to zaraz pierniczy (sorry) o obrażaniu. "
                              I znowu. :/
                              Nie wiem ile masz lat, dziewczynko, ale dyskutowac, to Ty nie potrafisz.

                              Z mojej strony EOT.
                              • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:53
                                Oooo, dziewczynko. ;-) Straciliśmy całkowicie opanowanie? Tyle o dobrych manierach.
                                • plica Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 13:22
                                  haha. pierwszalitero, ale przeciez Ty to lubisz :)
                                  • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 13:56
                                    Yes!!! ;-) Przyznasz, że nieźle mi nawet to wychodzi? ;-)))
                                    • plica Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 14:03
                                      przyznam, ze nawet nawet, chociaz moglabys sie bardziej rozkrecic ;)
                                      tylko, ze to raczej nie jest odpowiednie ku temu forum :)
                                      polecam feminoteka.pl zawsze w komentarzach pojawi sie jakis
                                      seksista z ktorym mozna podyskutowac ;)
                                      • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 14:26
                                        No fajnie, tylko dyskusje z facetami to taka sztuka dla sztuki. Wiele nie zmieniają. Praktyczny feminizm działa jak partyzantka na tyłach wroga i miesza najpierw w głowach kobiet. Bo tu jest cała masa do zrobienia. Jak widać. ;-) A jak kobiety same się przekonają, że im wolno, to faceci mogą nam nagwizdać. ;-)
                                        • plica Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 14:36
                                          >Bo tu jest cała masa do zrobienia.

                                          tylko to nie forum o tym. czesc osob moze czuc sie urazona ;)
                                          • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 15:02
                                            Ok, to forum o stanikach i o kobiecych biustach. Feminizm, to nie książkowa ideologia, a rzecz dotycząca całości i każdego szczegółu. Łatwo powiedzieć, jestem za równouprawnieniem, czy jestem za prawem kobiety do samodzielnej decyzji o życiu. I zaraz potem potknąć się o detalik z codziennego życia. Nie chodzi o afisze i hasła, a o rzeczy bardzo praktyczne. Takie właśnie jak te dotyczące naszego biustu. Jak na przykład prawo do chodzenia w dobrym staniku, czy chodzenia bez stanika, albo karmienia piersią w restauracji. To jest feminizm. A poza tym lubię ładne staniki. ;-)
                                            • plica Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 15:16
                                              tak, tak, kazda kobieta to feministka, tylko o tym nie wie :)
                                              jednak obawiam sie, ze dyskusje tego typu moga troche zepsuc
                                              sielskosc, anielskosc, neutralnosc i polityczną poprawnosc tego
                                              forum. a tego bysmy nie chcieli. nie zgadzamy sie ze soba w wielu
                                              kwestiach, to pewne. w jednej natomiast na 100%. ze trzeba miec
                                              dobry stanik :)
                                              w ramach feminizmu praktycznego prosze o uwypuklanie tego co nas
                                              laczy, solidarnosci kobiecej i checi niesienia pomocy - czyli
                                              glownych zalozen forum :)
                                              • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 15:26
                                                plica napisała:

                                                > tak, tak, kazda kobieta to feministka, tylko o tym nie wie :)
                                                > jednak obawiam sie, ze dyskusje tego typu moga troche zepsuc
                                                > sielskosc, anielskosc, neutralnosc i polityczną poprawnosc tego
                                                > forum. a tego bysmy nie chcieli. nie zgadzamy sie ze soba w wielu
                                                > kwestiach, to pewne. w jednej natomiast na 100%. ze trzeba miec
                                                > dobry stanik :)
                                                > w ramach feminizmu praktycznego prosze o uwypuklanie tego co nas
                                                > laczy, solidarnosci kobiecej i checi niesienia pomocy - czyli
                                                > glownych zalozen forum :)

                                                To takie typowo kobiece, harmonia ze wszelką cenę. ;-) Wchodzę w modus oczekującej gotowości. :-)
                                                • plica Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 15:34
                                                  och. jestem kobietą i czemu mam sie zachowywac nie po kobiecemu? i
                                                  jeszcze w dodatku w imie feminizmu!
                                                  posokratesuję sobie kiedy indziej :)
                    • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:58
                      >Jesteśmy ciągle jeszcze dyskryminowane.

                      ok, nie przecze, ze w wielu dziedzinach zycia jestesmy i to nalezaloby zmienic

                      ale o dziwo to wlasnie kobietom czesto nie pasuje widok nagich piersi innych
                      karmiacych kobiet... a nie akurat tylko mezczyznom.

                      to kto nas tu dyskryminuje w tym przypadku?
                      • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 12:22
                        Kochana, sama sobie dałaś odpowiedź. Dyskryminujemy się same. Takie głupie jesteśmy, że ta dyskryminacja wydaje nam się nie tylko normalna, a nawet pożądana. A ty myślisz dlaczego ja tu walę z grubej rury? By chociaż odrobinkę zmusić do myślenia. Ja was przecież osobiście nie atakuję. Nikomu nie każę chodzić z odstającymi sutkami. Tylko prawo wyboru musimy mieć. Bez obawy przed zgorszoną reakcją otoczenia. Do mężczyzn pretensji nie mam, bo im tak wygodnie grać panów świata, ale kurcze, czemu my ciągle się na tyle zgadzamy? I jeszcze gramy tak cudownie strażniczki moralności i estetyki nie widząc, że same się przez to hamujemy. Peace. :-)
                        • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 13:02
                          > Dyskryminujemy się same. Takie głupie jesteśmy, że ta
                          dyskryminacja wydaje nam się nie tylko normalna, a nawet pożądana.

                          ok, ja chyba wole byc taka glupia :D

                          >Nikomu nie każę chodzić z odstającymi sutkami. Tylko prawo wyboru musimy mieć.
                          Bez obawy przed zgorszoną reakcją otoczenia.

                          Ok, to dlaczego ktos kto nie ma ochoty na ogladanie karmiacej matki ma byc
                          pozbawiony prawa wyboru?
                          • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 13:50
                            quleczka napisała:

                            > ok, ja chyba wole byc taka glupia :D

                            Poważnie? Robisz w ten sposób krzywdę nie tylko sobie, ale wielu innym kobietom na świecie. Widzisz, u nas nie jest jeszcze tak tragicznie, ale są miejsca, w którym kobietom wiedzie się o wiele gorzej. W krajach muzułmańskich na przykład. Albo tam gdzie stosuje się rytualne okaleczenie narządów seksualnych u kobiet. Wszystko to tłumaczy się moralnymi, społecznymi i religijnymi normami. A nawet estetycznymi wrażeniami. Podobno sromy kobiet zszyte na ciasno po egipskim obrzezaniu uchodzą za ładniejsze. Jeżeli my, kobiety oświecone, z naszym równouprawnieniem zapisanym w konstytucji, ciągle mamy problemy z akceptacją naturalnych zjawisk, jak na przykład biologiczna funkcja naszych piersi i uważamy karmiącą matkę za rzecz wstydliwą i niesmaczną, to pytam się jak długą drogę musi przebyć jeszcze człowiek uznający włosy kobiety za prowokujący i grzeszny element ciała kobiecego, który trzeba koniecznie ukrywać chustą? I proszę nie argumentować, że to zupełnie inne rzeczy. To jest dokładnie to samo. I tylko nas pierwszy rzut oka trochę przesadzone. Bo służy tylko i wyłącznie uznaniu pewnych części ciała kobiety za lepsze, czyli godne pokazania, a pewnych za gorsze, czyli nieestetyczne, nieskromne albo wstydliwe.
                            • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 14:01
                              Ok, moze inaczej... ja mam swoje zdanie i akurat nie uwazam, ze jest glupie .

                              Za to jesli ktos moj poglad na jakas sprawe podsumowuje "Takie głupie jesteśmy"
                              to co innego zostaje mi do napisania poza tym, ze wole byc taka glupia?

                              >"Bo służy tylko i wyłącznie uznaniu pewnych części
                              ciała kobiety za lepsze, czyli godne pokazania, a pewnych za gorsze, czyli nie
                              estetyczne, nieskromne albo wstydliwe. "

                              Ok, tylko ja nie rozumiem czemu mowimy o ciele kobiety tylko i wylacznie? Sa
                              przeciez kultury gdzie to wlasnie MEZCZYZNA nie pokazuje publicznie kobiecie
                              wlosow na przyklad.

                              Czy chcemy dojsc do tego, ze tak naprawde kazda czesc ciala jest nasza, nie ma
                              sie jej co wstydzic wiec powinnismy chodzic nago?

                              Prosze, nie zaczynajmy tutaj dyskusji o okaleczaniu sromu i normach religijnych :)
                              • plica Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 14:07
                                > Czy chcemy dojsc do tego, ze tak naprawde kazda czesc ciala jest
                                nasza, nie ma
                                > sie jej co wstydzic wiec powinnismy chodzic nago?

                                nago? mozna zmarznac, obetrzec sie, skaleczyc, pobrudzic conieco.
                                poza tym ubraniem latwiej wyrazic siebie. to chyba nie jest dobry
                                pomysl
                                • quleczka Piersi, a stopy 08.07.08, 14:16
                                  Swoja droga... taki maly off-topic od off-topicu ;)

                                  Ja nie mam ochoty na naga piers przy stoliku obok, moge uwazac, ze jest
                                  niesmaczna, ale oficjalnie jest na to jednak raczej przyzwolenie, nie ma tez
                                  tego w zadnych regulaminach, nikt z obslugi restauracji przeciez nie powie
                                  kobiecie, ze ma wyjsc czy cos takiego.

                                  Za to ja na przyklad lubie chodzic boso. Prosta rzecz, wydaje sie...a
                                  zdziwilybyscie sie w ilu miejscach czlowieka nie wpuszcza. Nie mowiac o roznych
                                  dziwnych regularminach typu zakaz wejscia na ruchome schody, do budynkow itp. itd.

                                  A co niby w zlego w bosych stopach? Czemu nie sa akceptowane? :)

                                  Kto nam wpoil, ze boso jest zle? I czy to tez ma jakis zwiazek z patriarchatem,
                                  feminizmem i w ogole? ;)
                                  • plica Re: Piersi, a stopy 08.07.08, 14:30
                                    > Kto nam wpoil, ze boso jest zle? I czy to tez ma jakis zwiazek z
                                    patriarchatem,
                                    > feminizmem i w ogole? ;)

                                    to tez taka umowa spoleczna. noszenie butow znaczy, a raczej
                                    znaczylo, ze nas na nie stac, ze potrafimy sie ubrac, ze jestesmy
                                    bardziej eleganccy niz bosi, ze jestesmy cywilizowani itd. osobiscie
                                    tez uwielbiam. nigdy nie bylam wyproszona, chociaz do teatru na boso
                                    jeszcze nie poszlam.
                                    ten zakaz boso na ruchomych stopach moze byc zwiazany z
                                    bezpieczenstwem. moze bosa stopa latwiej sie wkreca w tryby :)
                                    chcesz chodzic boso? chcesz aby to bylo powszechnie akceptowane?
                                    zaloz LOBBY BOSYCH i lobbuj.
                                    • quleczka Re: Piersi, a stopy 08.07.08, 14:35
                                      Dokladnie, to sa rozne umowy spoleczne i po prostu chyba sie nie da wszystkich
                                      zmienic we wszystkich krajach i ustalic wspolnej normy tak by dla kazdego bylo w
                                      porzadku :)

                                      > ten zakaz boso na ruchomych stopach moze byc zwiazany z
                                      > bezpieczenstwem. moze bosa stopa latwiej sie wkreca w tryby :)

                                      Tak to tlumacza ale w damskich butach latwiej sie w te schody wkrecic niz boso ;)

                                      > chcesz chodzic boso? chcesz aby to bylo powszechnie akceptowane?
                                      > zaloz LOBBY BOSYCH i lobbuj.

                                      Nie musze bo taka strona (choc o nieco innej nazwie) juz jest i znam jej tworce.
                                      Poza tym ja akurat nie zamierzam si bawic w przekonywanie innych do tego.

                                      • plica Re: Piersi, a stopy 08.07.08, 14:39
                                        > Dokladnie, to sa rozne umowy spoleczne i po prostu chyba sie nie
                                        da wszystkich
                                        > zmienic we wszystkich krajach i ustalic wspolnej normy tak by dla
                                        kazdego bylo
                                        > w
                                        > porzadku :)

                                        zawsze mozna probowac, aby zylo Ci sie lepiej.


                                        > Poza tym ja akurat nie zamierzam si bawic w przekonywanie innych
                                        do tego.
                                        >

                                        a pierwszalitera ma potrzebe i sie w to bawi :)
                                        • quleczka Re: Piersi, a stopy 08.07.08, 14:43
                                          > a pierwszalitera ma potrzebe i sie w to bawi :)

                                          a ja jej tego absolutnie nie probuje zabraniac czy cos :)
                • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:41
                  "Mężczyźni też mają wrażliwe, reagujące na pieszczoty sutki i mogą chodzić bez
                  koszuli. "

                  Tam gdzie mezczyzni moga chodzic bez koszuli tam moim zdaniem i kobieta moze
                  chodzic bez stanika pod koszulka...

                  Sa jednak miejsca i sytuacje gdzie pewne rzeczy sa nie na miejscu :)

                  Faceci tez zazwyczaj nie chodza po ulicy bez koszulek poza sytuacjami
                  wakacyjnymi i miejscami typowo letnimi. Raczej nie wchodza tez bez koszulek na
                  przyklad do kawiarni czy restauracji, a tym bardziej do pracy ;)

                  • pierwszalitera Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:47
                    quleczka napisała:

                    > Faceci tez zazwyczaj nie chodza po ulicy bez koszulek poza sytuacjami
                    > wakacyjnymi i miejscami typowo letnimi. Raczej nie wchodza tez bez koszulek na
                    > przyklad do kawiarni czy restauracji, a tym bardziej do pracy ;)
                    >

                    Bez koszulki chodzić nikt nie musi. Nawet lepiej w koszulce ze względu na ryzyko poparzenia słonecznego, ale faceci chodzą w t-shirtach, spod których często widać sutki. To nie razi. U kobiety coś innego?
                    • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 11:53
                      Czesto widzisz sutki u facetow? Bo ja jakos nie :)

                      Moze po prostu mniej sie to rzuca w oczy bo nie sa na jakby nie bylo wypuklych
                      piersiach :)

                      Tak czy inaczej jak juz pisalam uwazam, ze poza pewnymi wyjatkowymi sytuacjami
                      (np. oficjalne spotkania biznesowe) nie ma nic zlego w tym, ze sutki lekko
                      przebijaja :)
                      • 100krotna Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 16:23
                        Czasem u mężczyzn widać i całe piersi ;)
                        A Ty ich Quleczko nie widzisz, bo nie zwracasz na to uwagi, przywykłaś :)

                        Kobiety (tak przyzwyczajone do skorupek!) rzadko pozwalają sutkom przebijać przez ubranie - stąd odznaczony sutek u kobiety bardziej przyciąga uwagę.

                        A co do dyskusji o karmieniu piersią - to po pierwsze zupełnie normalna rzecz, o ile kobieta nie "wywala" całej piersi na widok publiczny na długi czas - np. "dopóki nie obeschnie" - ale takich kobiet to ja nie znam, nie widziałam.
                        Zwykle przecież większość piersi przykryta jest bluzką, a sutek znajduje się w buzi dziecka, tyle z pokazywania...
                        A zresztą - masz wybór, nie musisz patrzeć w jej kierunku. A nawet zmienić stolik, jeśli Cię to razi.

                        Co do stóp: w sandałach złożonych z cienkich paseczków też są całe prawie widoczne.
                        I też są elementem seksualnym. Np. w biurach rzadko pozwala się, na noszenie odkrytych butów.

                        Co do spotkań biznesowych: Jeśli wiemy, że siedzący przed nami mężczyźni nie będą się gapić wygłodniałym wzrokiem na nasze sutki, i wiemy, że nie zakłóci im to procesów myślowych - to mnie osobiście nie przeszkadza, że te sutki będą się lekko odznaczać. (No i halo, one nie zawsze sterczą!)

                        Swoją drogą, długi czas nie nosiłam stanika.
                        I chodziłam na uczelnię.
                        W cienkich bluzkach również.
                        I czasem "występowałam" z referatem, projektem itd.
                        Bez stanika. Bo nie miałam - i ogólnie źle się w nich czułam.
                        I ani razu nie została mi zwrócona uwaga.
                        • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 17:16
                          >Kobiety (tak przyzwyczajone do skorupek!) rzadko pozwalają sutkom przebijać
                          przez ubranie - stąd odznaczony sutek u kobiety bardziej przyciąga uwagę.

                          Przepraszam ale zwrocil Wam kiedys uwage ktos na odznaczajace sie sutki? Bo mi
                          nie mimo calych lat chodzenia bez stanika :) Wiec nie wiem skad w ogole ten
                          pomysl, ze jest to tak negatywnie postrzegane i w ogole... cala ta czesc o
                          feminizmie.

                          Ja jak najbardziej jestem za, tylko moze poza pewnymi sytuacjami np. zawodowymi
                          gdzie oficjalny ubior srednio wspolgra z przebijajcymi sutkami :)

                          >No i halo, one nie zawsze sterczą!

                          Nie zawsze ale wchodzac do klimatyzowanej sali konferencyjnej jest spora szansa ;)

                          > A zresztą - masz wybór, nie musisz patrzeć w jej kierunku. A nawet zmienić
                          stolik, jeśli Cię to razi.

                          Jesli widze matke karmiaca zanim usiade to po prostu wybieram inny stolik
                          najczesciej. Gorzej jak juz jem, a ktos siada obok.

                          Gdyby wszystkie tak ladnie sie zakrywaly prawie calkowicie jak mowisz albo choc
                          siadly nieco inaczej nie wspolnialabym w ogole o tym.
                        • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 17:23
                          Cale piersi to widze owszem i czesto...w sensie ksztaltu. Ale samych brodawek to
                          jednak nie pamietam jakos. Moze dlatego, ze zazwyczaj widuje mezczyzn w
                          t-shirtach, a nie na przyklad cienkich jasnych koszulach.

                          Tak czy inaczej koniec dyskusji z mojej strony. Ja naprawde nie widze nic
                          dziwnego w sutkach kobiecych przez 95% czasu ( a moze i wiecej) i nie sadze by
                          byl to w ogole jakis problem.

                          Wlasnie ide na miasto bez stanika ;)
                          • 100krotna Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 17:28
                            widocznie nieco się pogubiłam w tym co kto powiedział ;) to był ogólny wkręt do
                            całej dyskusji.

                            No i właśnie nikt mi nie zwrócił uwagi, a wydawało mi się, że Ty byś chętnie.. ;)

                            A sutki u nauczycielki - no cóż, jakby nie patrzeć będą pobudzać ciekawość bandy
                            nastolatków. Ale krótsza spódnica, dekolt, długie piękne włosy, czy nawet ładna
                            twarz - również.
                            Tutaj rzecz pozostawiam nauczycielom - i ich nastawieniu do komentarzy i spojrzeń ;)
                            • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 08.07.08, 17:52
                              Ostatnie co bym zrobila to zwrocenie uwagi :) Naprawde ja nie mam nic przeciwko
                              chodzeniu bez stanika. Sama sporo tak chodze, a moja mama chodzila tak niemal
                              zawsze.

                              Dodam tylko, ze duzo jeszcze zalezy od tego co ma sie na sobie. Ja nie nosze
                              raczej przeswitujacych rzeczy.

                              Podsumowujac, po prostu wydaje mi sie, ze sa pewne sytuacje gdzie tak samo jak
                              nie wypada ubrac odkrytych butow czy pojsc bez rajstop tak nie bardzo wypada by
                              sutki przebijaly. Po prostu takie, a nie inne zasady panuja i nie wiem czy to ma
                              cos z feminizmem wspolnego. Facet tez w koszuli z krotkim rekawem w wielu
                              miejscach nie bardzo moze sie pojawic.

                            • mmm-mm Re: Trochę feminizmu ;-) 09.07.08, 01:31
                              To ty fajnie masz jak Ci nikt nie zwrocil uwagi. W kazdej szkole, do
                              ktorej chodzilam dziewczyna z odznaczajacymi sie pod bluzka sutkami
                              byla niemilosiernie obgadywana. Na prawie 2000 osob chodzacych do
                              moje terazniejszej szkoly widzialam moze jedna, dwie w ciagu calego
                              roku szkolnego. Poza szkola tez nie wiecej. Czasem sie zdarzy. I w
                              Polsce i w USA gdzie jest wiekszy luz jesli chodzi o ubior. Ja nie
                              chodze z przebijajacymi sutkami, bo mnie to krepuje gdyz nie chce
                              sluchac caly czas glupich komentarzy niedorozwinietych chlopakow.
                              Szkoda mi nerwow na uzeranie sie z nimi akurat w tej kwestii, w
                              innych chetnie walcze:D
                              • 100krotna Re: Trochę feminizmu ;-) 09.07.08, 23:41
                                mmm-mm napisała:
                                > To ty fajnie masz jak Ci nikt nie zwrocil uwagi. W kazdej szkole, do
                                > ktorej chodzilam dziewczyna z odznaczajacymi sie pod bluzka sutkami
                                > byla niemilosiernie obgadywana. Na prawie 2000 osob chodzacych do
                                > moje terazniejszej szkoly widzialam moze jedna, dwie w ciagu calego
                                > roku szkolnego. Poza szkola tez nie wiecej. Czasem sie zdarzy. I w
                                > Polsce i w USA gdzie jest wiekszy luz jesli chodzi o ubior. Ja nie
                                > chodze z przebijajacymi sutkami, bo mnie to krepuje gdyz nie chce
                                > sluchac caly czas glupich komentarzy niedorozwinietych chlopakow.
                                > Szkoda mi nerwow na uzeranie sie z nimi akurat w tej kwestii, w
                                > innych chetnie walcze:D

                                Wiesz, mnie tak naprawdę wisiało, i nadal wisi, czy ktoś skomentuje, obgada itd
                                :) Jak będzie chciał obgadywać, to sobie znajdzie powód, każdy jest dobry. Mam
                                jeszcze niespecjalnie długie nogi, odstające uszy i wypięty tyłek, do wyboru, do
                                koloru :) Moi dobrzy znajomi mnie akceptują taką jaka jestem, możemy sobie
                                najwyżej podogryzać na wesoło, opinię całej, nienajmilszej reszty mam gdzieś
                                głęboko, nie napiszę gdzie ;)

                                Chociaż, szczerze powiem, że w początkowych latach liceum, jak mi się jeszcze
                                kompleksy nie unormowały, pewnie bym miała z tym niejaki problem ;) Zwłaszcza że
                                płakałam nad nieobecnością biustu czasem.
                                (co nie przeszkodziło mi chodzić na basen w kostiumie a'la bandaż na klatce.
                                Tak, z kolegami z klasy)

                                A może twoi znajomi są jeszcze za mali? Albo nie-na-poziomie? :)
                                • mmm-mm Re: Trochę feminizmu ;-) 10.07.08, 04:53
                                  A może twoi znajomi są jeszcze za mali? Albo nie-na-poziomie? :)

                                  Wiesz, to nie sa moi dobrzy znajomi, bo nimi sie nie przejmuje,
                                  tylko cala reszta, ktora niestety istnieje i ktora widze codziennie
                                  w liceum, chociaz nie chce. Mi nie przeszkadza, ze mam niewielki
                                  biust, jest normalny i w sumie przy mojej chudosci dziwie sie ze
                                  jeszcze nie znikl(odpukac). Odstajace uszy tez mam:) Denerwuje mnie
                                  tylko tok myslenia ludzi, wielu z nich sadzi mniej wiecej tak:
                                  dziewczyna szczupla (ja sie nie licze, mam tylko skore na kosciach
                                  he he) musi miec tak samo duzy biust jak nieco grubsza, bo inaczej
                                  to plaska itp, potem ta druga sie porownuje do takiej z jeszcze
                                  wiekszym biustem i tak w kolko, ohyda. Masz racje czepiaja sie
                                  wszystkiego, z tym walcze glownie. Wracajac do kwestii klasy, im
                                  mlodszy rocznik, tym chlopcy sa glupsi. Kiedy dawno temu chodzilam
                                  do 5 podst. zaden nie odwazyl sie kolezanke z klasy klepnac w tylek.
                                  Za to w 5 kl. mojej mlodszej siostry urzadzali w tym zawody, komu
                                  wiecej razy sie uda:\
                                  • mmm-mm Re: Trochę feminizmu ;-) 10.07.08, 05:59
                                    Aa jeszcze zapomnialam dopisac. Tez jezdzilam z kolegami z klasy na
                                    basen. Moj kostium chyba duzo nie roznil sie od twojego: prostokacik
                                    z przodu, bez 2cm gabek, tylko 2mm wkladka, z tylu troche wezszy
                                    prostokat sluzyl za obwod a do tego cieniutkie ramiaczka, ale nie na
                                    szyje i z tylu byly wszyte prawie na srodku, dzieki temu mi nie
                                    spadaly. Pamietam tez wczesniejszy moj kostium dwa trojkaciki i
                                    sznurki tez bez gabek, wtedy jescze mniej mi moglo wypasc z niego:)
                                    Nie jestem rasowym puSHapowcem, ile osob nie moze sie nadziwic
                                    dlaczego nie pakuje sobie ocieplacza do stanika:p
                                  • quleczka Re: Trochę feminizmu ;-) 10.07.08, 10:34
                                    "Wiesz, to nie sa moi dobrzy znajomi, bo nimi sie nie przejmuje,
                                    tylko cala reszta, ktora niestety istnieje i ktora widze codziennie
                                    w liceum, chociaz nie chce. "

                                    Ogolnie, ja wiem, ze to trudne...ale mysle, ze kiedys powoli dojdziesz do tego,
                                    ze nauczysz sie ignorowac to co wszyscy dookola mysla. Nie da sie kazdego
                                    zadowolic, a szczegolnosci w szkole nastolatkow z szczeniackimi glupimi gadkami
                                    trafia sie sporo....

                                    Ja w tej chwili zakladam, ze najwazniejsze jest by samej dobrze sie czuc. Do
                                    tego biore pod uwage co mysli moj ewentualny facet i dobrzy znajomi... a reszta
                                    niech sobie mysli co tylko chce ;)
                                  • 100krotna Re: Trochę feminizmu ;-) 10.07.08, 13:20
                                    Wracajac do kwestii klasy, im
                                    > mlodszy rocznik, tym chlopcy sa glupsi. Kiedy dawno temu chodzilam
                                    > do 5 podst. zaden nie odwazyl sie kolezanke z klasy klepnac w tylek.
                                    > Za to w 5 kl. mojej mlodszej siostry urzadzali w tym zawody, komu
                                    > wiecej razy sie uda:\

                                    Oj spróbowałby mnie ktoś klepnąć w tyłek ;) Chociaż mnie w piątej klasie mało
                                    który chłopak był skłonny w ogóle uznać za dziewczynę ;) Do czego zresztą
                                    usilnie dążyłam, a silna byłam zawsze.
                                    Ale swoją drogą takie np strzelanie ze stanika chłopcy na zawody uprawiali już
                                    chyba w 6 i 7 klasie... (u mnie nie było z czego strzelać ;P)
                • plica Re: Trochę feminizmu ;-) to co tygryski lubia najb 08.07.08, 12:36
                  > Takie wytłumaczenie absolutnie mnie nie zadawala. To trochę tak,
                  jak gdyby gwał
                  > t na dziewczynie tłumaczyć tym, że ubrała się wyzywająco i poszła
                  z chłopakiem
                  > na spacer do lasu. To ciągle nie jest jeszcze zaproszenie do
                  działań seksualnyc
                  > h.

                  a ludzie jezdzacy drogimi samochodami zapraszają złodzieja do
                  kradziezy. a ja ladnie ubrana w pracy prowokuje do swinskich
                  odzywek :)

                  I jeżeli ktoś uważa moje
                  > sutki za podniecające, to musi niestety z tym problemem sam sobie
                  dać radę, bo
                  > mnie to nie obchodzi. Życzyłabym sobie, by więcej kobiet tak
                  myślało. Miałybyśm
                  > y więcej swobody, bo ciągle nie jesteśmy wolne, i ciągle ktoś
                  próbuje nam tłuma
                  > czyć, co kobiecie wypada, a co nie wypada. :-)

                  w pelni sie z wyzej napisanym zgadzam :)
                  wspieram tez kolesia w szpilkach, ktorego wyrzucili z akademika
                  tylko dlatego, ze je nosił.
                  w kazdym bardz razie uwazam, ze wypada mi miec maly biust i
                  sterczacy tylek :)
              • quleczka Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 11:34
                racja, facet tez ma pewna czesc ciala o ktorej kazdy wie...ale jak przebija
                przez spodenki to nie koniecznie kazdy ma ochote to ogladac :p

                swoja droga uwazam, ze sutki w wakacje przebijajace przez letnia koszulke w
                okolicznosciach powiedzmy nieoficjalnych czy wakacyjnych sa w porzadku jesli
                tylko nam to nie przeszkadza

                ale juz na przyklad pani w banku czy nauczycielka w szkole z przeswitujacymi
                sutkami... raczej niekoniecznie ;)

                • pierwszalitera Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 11:41
                  quleczka napisała:

                  > ale juz na przyklad pani w banku czy nauczycielka w szkole z przeswitujacymi
                  > sutkami... raczej niekoniecznie ;)
                  >

                  To tylko kwestia umowna. Są kraje, w których kobiety na ulicę mogą wyjść tylko w pełni zasłonięte i tylko w męskim towarzystwie. Tam też uważa się coś takiego za normalne. W krajach azjatyckich sutki uważane były kiedyś za nieerotyczne i do dzisiaj stare kobiety na wsiach (w Chinach na przykład) pracują latem na polach bez koszul. Nikogo nie gorszy. To tylko kwestia umowy po prostu. Umowy można zmieniać. :-)
                  • quleczka Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 11:44
                    Tak, wiadomo, ze umowna ale jednak jakies tam umowy sa przyjete w naszej
                    kulturze choc wiadomo, ze z czasem sie troche zmieniaja :)

                    chodzenie po ulicach bez bluzek jednak raczej nie przejdzie :p
                • maggie26 Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 11:41
                  otoz to! :)
                  • maggie26 Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 11:43
                    to "otoz to" bylo do wpisu quleczki jakby co :)
                    zgadzam sie w 10O%
                    • joankb Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 12:50
                      Dajemy się tłamsić i jeszcze zadowolone jesteśmy... Podporą patriarchalnej
                      struktury społeczeństwa zawsze były kobiety "wychowujące" inne kobiety. Jest
                      kilka poważnych prac na ten temat.
                      Takie straszliwie poprawne, milutkie ma być nasze otoczenie... Kobieta karmiąca,
                      nie. Inwalida jedzący przy sąsiednim stoliku, nie. Też nieestetycznie. Głuchy
                      machający rekami, jaki paskudny...
                      Jeden wzór, jeden strój, jedna długość włosów, nóg, rąk. Inne takie jakieś
                      są...., no prawda, że okropne?
                      • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 13:10
                        hej, to chyba troche za duzo rzeczy wrzucone do jednego worka? :)

                        to jaki ktos jest...ladny, brzydki, zdrowy, chory, niepelnosprawny czy nie... to
                        nie jest cos co mozemy czy powinnismy zmieniac. jestem przeciwko dyskryminacji
                        niepelnosprawnych, probie zrobienia z wszystkich kobiet modelek itp. itd. tez
                        nie uwazam, ze kazdy ma byc jednakowy :)

                        ale to zupelnie inny temat... ze tak powiem karmienie nie jest nasza "cecha
                        osobnicza" na ktora nie mamy wplywu :)

                        nie rozumiem dlaczego kobieta ma miec wolnosc wyboru i karmienia zawsze i
                        wszedzie, a ja nie moge miec wyboru, ze nie chce oladac czyichs nagich piersi w
                        miejscach publicznych?
                        • joankb Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 13:23
                          To jest "cecha osobnicza" w pewnym okresie życia dziecka, nic na to nie poradzisz.
                          • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 13:30
                            no ale nie jest to to samo co bycie grubym, brzydkim, gluchym czy na wozku...
                            nie jest to nieodlaczna czesc nas, cos co trzeba robic non-stop zawsze i wszedzie :)

                            ja naprawde nie mowilam o tym, ze matka karmiaca ma sie zamknac w pokoju bez
                            okien ale, ze mozna by jednak wziac pod uwage to, ze nie kazdy moze miec ochote
                            ogladac nagie piersi i starac sie to zrobic choc troche na uboczu :)
                            • joankb Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 13:40
                              Ja akurat słabo toleruję pijaków w miejscu publicznym, a na to jest prawie
                              powszechne przyzwolenie. Kobieta karmiąca mnie nie razi, uważam ten widok za
                              zupełnie naturalny, wzruszający nawet.
                              Gdybyśmy mieli odwagę walczyć z pijakami z taka pasją jak z karmiącymi matkami
                              to ho ho... I to jest właśnie patriarchat. Przymrużenie oka i przyzwolenie z
                              jednej strony, potępienie i niesmak z drugiej.
                              • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 13:51
                                ok, ciebie nie razi ale innych jednak moze i maja to na sile zmienic?

                                zgadzam sie i tak samo nie uwazam, ze powinno byc przyzwolenie spoleczenstwa na
                                pijakow

                                choc mysle, ze w karmiacymi matkami tak naprawde nikt tez nie walczy - moze sie
                                myle - dla mnie tez raczej jest to "przymruzenie oka" :)

                                ale chyba mam prawo czuc przy obiedzie pewien niesmak i do jednego i do drugiego?

                                tak jak mowie, glownie w przypadku braku pewnego umiaru, gdy kobieta nawet nie
                                stara sie specjalnie zrobic cokolwiek by w ogole dac osobie obok wybor
                                unikniecia patrzenia, choc ma taka mozliwosc bez problemu

                                nadal nie jestem pewna czy patriarchat w tym konkretnym przypadku ma akurat cos
                                do rzeczy :)
                                • joankb Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 13:58
                                  Na 100% ma. Nawet nie wiesz, że ten Twój niesmak nie jest Twój. To znaczy
                                  najprawdopodobniej nie jest. Wpojono Ci go przez wychowanie w określonej
                                  kulturze, która ten widok uznaje z niesmaczny, wstydliwy, domagający się ukrycia.
                                  Amerykanki z tym walczą. Była taka masowa akcja karmienia na lotniskach - bardzo
                                  mi się podobała. Niektóre Europejki nie muszą, na szczęście. W kilku krajach to
                                  normalny widok i ta "normalność" jest właśnie kwestią wychowania i wpływu
                                  bardziej lub mniej represyjnej kultury.
                                  • joankb Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:01
                                    Tu masz link do "amerykańskiej" akcji.
                                    kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3792365.html
                                  • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:07
                                    Ja wiem, w niektorych krajach wszyscy na basenach chodza nago i inne w ogole sa
                                    normy obyczajowe. Mieszkalam sporo czasu w jednym z takich krajow. Tak samo jak
                                    sa kraje o duzo bardziej restrykcyjnych normach. Czy na sile maja wszyscy
                                    przyjac jedna ogolnie dobra norme?

                                    Czy musze odczuwac potrzebe zmieniania wlasnych norm i granic niesmaku skoro mi
                                    z nimi dobrze? :)

                                    Ja rozumiem, ze z jednej strony mowi sie, ze kazdy powinien miec wolnosc wyboru
                                    ale co z sytuacjami gdy ten wybor tak naprawde zmienijsza mozliwosc wolnosci
                                    wyboru drugiej osoby?

                                    Serio pytam - i to nie akurat tylko odnosnie piersi juz :)
                                    • plica Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:10
                                      > Ja rozumiem, ze z jednej strony mowi sie, ze kazdy powinien miec
                                      wolnosc wyboru
                                      > ale co z sytuacjami gdy ten wybor tak naprawde zmienijsza
                                      mozliwosc wolnosci
                                      > wyboru drugiej osoby?

                                      mowisz o jakze waznej i istotnej wolnosci wyboru estetyki otoczenia?
                                      bo kobieta karmiaca tylko taka wolnosc ogranicza :)
                                      • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:23
                                        Podkreslilam, ze zadalam to pytanie w oderwaniu od tematu piersi :)

                                        Wszystko w sumie mozna sprawdzic tylko do "estetyki otoczenia" i osobe na wozku
                                        i pijaka i i osobe, ktora sie zalatwia publicznie (skojarzylo mi sie bo wczoraj
                                        trafilam na takie 2w1 gdy gosc zaczal sikac na srodku chodnika przede mna w
                                        ogleglosci 1-1,5m, w sumie tez ma wolnosc wyboru ;) ) i murzyna i kogos kto
                                        jest i osobe tylko bez butow i karmiaca kobiete i 1000 przypadkow.
                                        • plica Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:41
                                          > Wszystko w sumie mozna sprawdzic tylko do "estetyki otoczenia" i
                                          osobe na wozku
                                          > i pijaka i i osobe, ktora sie zalatwia publicznie (skojarzylo mi
                                          sie bo wczoraj
                                          > trafilam na takie 2w1 gdy gosc zaczal sikac na srodku chodnika
                                          przede mna w
                                          > ogleglosci 1-1,5m, w sumie tez ma wolnosc wyboru ;) ) i murzyna i
                                          kogos kto
                                          > jest i osobe tylko bez butow i karmiaca kobiete i 1000 przypadkow.

                                          nie wszystko. pijak jeszcze smierdzi, przeszkadza, zaczepia i budzi
                                          lek.
                                          sikajacy niszczy mienie publiczne.
                                          dla mnie wyznacznikiem jest "nie szkodzic"
                                    • joankb Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:23
                                      Ale to właśnie te bardzo restrykcyjne, na ogół jednostronne, dotyczące zachowań
                                      kobiet, normy ograniczają moją wolność wyboru. Łącznie z tym, że niektóre
                                      kultury dopuszczają przemoc, bardziej lub mniej zawoalowaną. Przykładów - i u
                                      nas dostatek. W kulturze mniej restrykcyjnej więcej możesz, w stosunku do siebie
                                      WOLNO tam być bardziej wymagającym. Nie chciałabyś, ręczę Ci żyć w kulturze
                                      bardziej restrykcyjnej.
                                • ksiezniczka256 Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 21:30
                                  > zgadzam sie i tak samo nie uwazam, ze powinno byc przyzwolenie spoleczenstwa na
                                  > pijakow
                                  >
                                  > choc mysle, ze w karmiacymi matkami tak naprawde nikt tez nie walczy - moze si
                                  > e
                                  > myle - dla mnie tez raczej jest to "przymruzenie oka" :)
                                  >
                                  > ale chyba mam prawo czuc przy obiedzie pewien niesmak i do jednego i do drugieg
                                  > o?
                                  A co, jeśli mi przeszkadza grubas albo ktoś nie potrafiący używać sztućców? Mój
                                  problem, prawda? Nie podoba Ci się, to nie patrz. Po problemie.

                                  Swoją drogą to tylko w Polsce obrzucano mnie wrogimi spojrzeniami, jak karmiłam
                                  dziecko - za granicą nie zdarzyło się to ani razu (tak, tak, karmiłam w
                                  miejscach publicznych, nie afiszując się specjalnie, ale i nie zakrywając siebie
                                  i dziecka wielkim workiem pokutnym. Co np. na plaży byłoby czynem iście heroicznym).
                        • luliluli Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 13:41
                          no własnie - broniąc jednych, rugacie drugiech:) ja nie mam nic do
                          kobiet karmiących, ale sama bym nie umiała tak publicznie obnażać
                          biustu. Rozumiem obie strony, tylko nie rozumiem, czemu służyć mają
                          te wszystkie obelgi po drodze?? ja nie lubie widoku nagich piersi
                          przy obiedzie i przyznaję się, że to dlatego, że nie umiem
                          zaakceptować związku między małym człowiekiem a seksualnością:)
                          owszem, wiem, że dzieci nie są z kapusty;) ale za cholere nie mogę
                          się przekonać, że pierś to też karmidełko. Boję sie także, że jak
                          już się przekonam, nie będę mogła zaakceptować, że jest ona też
                          kusidełkiem:( i co? będę tu bita za nietolerancję??
                          • pitupitu10 Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 13:54
                            Kobiety, weźcie już przestańcie :) Nigdy nie dojdziecie do konsensusu, bo tu
                            wszystko się sprowadza do osobistych gustów (zarówno jeśli chodzi o karmienie,
                            jak i odznaczające się sutki). Równie dobrze można by dyskutować o tatuażach.
                            Jedna osoba napisze, że są sexy, i że najlepiej mieć kilka na raz; druga, że są
                            nieestetyczne, a tatuowanie to krzywdzenie ciała. Pewnie zaraz padłyby słowa o
                            znaczeniu tatuażu w kulturze europejskiej i innych, o poczuciu estetyki i o
                            tolerancji. Padłoby milion mądrych teorii i argumentów. Ale koniec końców sprawa
                            sprowadza się do jednego: jeden lubi, drugi nie. Jednemu coś się podoba,
                            drugiemu nie. Jeden nie ma nic przeciwko sutkom, drugi ma coś przeciwko sutkom.
                            Moją babcię gorszy widok kolczyka w pępku, mnie nie gorszy, ale nie zamierzam
                            babci przekonywać do swojej opinii :)
                            • pierwszalitera Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:07
                              To nie chodzi o osobisty gust. Tylko o akceptację (bez erotyzmu)
                              widoku naturalnej kobiecej piersi. To nie tatuaż.
                          • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 13:55
                            ja tez nie rozumiem czemu ta dyskusja zrobila sie momentami taka zajadla i
                            niestety na takim poziomie

                            przeciez chyba kazdy moze miec swoje zdanie i kazdemu moze przeszkadzac co
                            innego itp? :)

                            mozna o tym spokojnie i kulturalnie dyskutowac, co sie naszczescie wiekszosci
                            udaje :)

                            • pierwszalitera Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:18
                              quleczka napisała:

                              > ja tez nie rozumiem czemu ta dyskusja zrobila sie momentami taka zajadla i
                              > niestety na takim poziomie
                              >
                              > przeciez chyba kazdy moze miec swoje zdanie i kazdemu moze przeszkadzac co
                              > innego itp? :)
                              >
                              > mozna o tym spokojnie i kulturalnie dyskutowac, co sie naszczescie wiekszosci
                              > udaje :)
                              >
                              Zrobiła się, bo chodzi o ważną i fundamentalną rzecz, jaką jest akceptacja ciała kobiety w społeczeństwie. I w ogóle po co ta ciągła wychowująca moderacja o kulturalnym dyskutowaniu? Każde mocniejsze zdanie od razu na indeks? Tylko głaskać się mamy po główkach? Zdania zmieniać przy tym nie musisz. Dyskutować też nie. Do wspólnego konsensu i tak nie dojdziemy. To nie jest zadaniem dyskusji.
                              • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:28
                                Nie no, w sumie nie ma obowiazku bycia kulturalnymi :)

                                To, ze do wspolnego zdania nie dojdziemy to wiem i wcale nie uwazam, ze musimy.
                                Dla mnie pewien poziom dyskusji nie rowna sie od razu "Tylko głaskać się mamy po
                                główkach?". Od tego jestem daleka.

                                Poza tym dalej nie wiem czemu jak mezczyzna w pewnej kulturze zaslania szczelnie
                                wlosy to wszystko jest w porzadku? :)



                                • joankb Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:35
                                  A - to zależy czy to obyczaj czy norma. Jeśli wolno mu ich nie zasłaniać -
                                  wszystko ok.
                                  • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:37
                                    Sek w tym, ze w duzej czesci krajow kobietom tak naprawde tez wolno rozne
                                    rzeczy, choc nie jest to powszechnie praktykowane i przyjete.

                                    Nie mowie o ektremalnych muzulmanach i tak dalej.

                                    Ale czy kobiecie nie wolno u nas tych sutkow tak naprawde pod bluzka pokazac? :)
                                • pierwszalitera Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:37
                                  quleczka napisała:

                                  > Poza tym dalej nie wiem czemu jak mezczyzna w pewnej kulturze zaslania szczelni
                                  > e
                                  > wlosy to wszystko jest w porzadku? :)
                                  >
                                  >

                                  To taki bardzo rodzynkowy przykład. :-) Jak chcesz, to też dyskryminacja. Jestem też za tym, by faceci w czasie upałów nie nosili krawatów, jak im za ciasno. ;-) Ale niestety większość norm obyczajowych jest bardziej restrykcyjna dla kobiet, niż dla mężczyzn. Dlatego wybacz proszę, że moja litość nad facetami utrzyma się w umiarkowanych granicach. ;-)
                                  • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 14:41
                                    Ok, ja absolutnie litowac sie nie kaze :)

                                    Ale tez uwazam, ze czasem w druga strone stara sie pokazac jak to tym kobietom u
                                    nas jesli zle nawet jesli im tak naprawde z tym czym dobrze (nie przecze, ze
                                    przez to, ze tak zostaly wychowane).

                                    I tak jak juz pisalam, uwazam, ze wiele przypadkow dyskryminacji nadal istnieje,
                                    choc nie powinno ale czasem podciaga sie pod to zbyt wiele jak dla mnie.

                                    Tak czy inaczej musze akurat skonczyc te dyskusje na dzis. Na razie!
                              • magnolia_83 Karmienie piersia w miejscach publicznych 11.09.08, 12:08
                                Ja osobiście nie mam zdania na ten temat. Jeśli widzę kobietę karmiącą na ulicy
                                to po prostu ja ignoruje. Nie chcę być radykalna w swoich poglądach bo sama
                                kiedyś będę miała dziecko i sama nie wiem jak się będę wtedy zachowywać, czy
                                mnie sama będzie krepowało wystawienie swojego biustu na widok publiczny czy nie.
                                Wszystkie jesteśmy kobietami, dlatego nie ma co naskakiwać na siebie na wzajem
                          • ksiezniczka256 Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 21:32
                            >ale sama bym nie umiała tak publicznie obnażać
                            > biustu.
                            Hmmm, widać, że nie urodziłaś jeszcze dziecka ;) . Też mi się kiedyś wydawało,
                            że karmienie to tylko w domu, na wyjścia to butelka, no bo jakże inaczej.
                            Uwierz, optyka zmienia się błyskawicznie i diametralnie, kiedy mały stwór wyje
                            tak, jakby miał zaraz umrzeć z głodu :))) (a butelki nie akceptuje)
                            • maggie26 Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 21:52
                              quleczka - widze, ze pod wiekszoscia Twoich postow moge sie podpisac w ciemno
                              brawo za kulturalna i rzeczowa, choc nie pozbawiona humoru, dyskusje! :)

                              " wroblica: A ja tylko chciałam powiedziec, ze w puszapach wygladam lepiej ;)"
                              taaa :-))))


                              " boginiuf_ola: Cóż uważam, że karmienia w miejscu publicznym nie można
                              porównywać z sikaniem w miejscu publicznym :), że sterczące sutki nie są
                              prowokowaniem zboczeńców" - coz, zgadzam sie, a druga czesc wypowiedzi mnie
                              ubawila, ale tak pozytywnie ;)


                              " mefistofelia: nagie piersi w takim kontekscie beda mialy prawo kogokolwiek
                              zniesmaczac dopiero jak rzad wreszcie zatroszczy sie o specjalne miejsca do
                              karmienia." - ja mysle, ze maja prawo zniesmaczac nawet i teraz.. natomiast w
                              100% popieram zazalenia w tej kwestii wobec rzadu i zgadzm sie, ze to
                              dyskryminacja i nalezy cos z tym zrobic.


                              " ksiezniczka256: >ale sama bym nie umiała tak publicznie obnażać biustu.
                              Hmmm, widać, że nie urodziłaś jeszcze dziecka ;) " - pisalas nie do mnie, ale
                              pozwol, ze odpowiem.
                              Ja urodzilam i karmilam, jak pisalam wczesniej byla to dla mnie czynnosc intymna
                              (i dla mnie piekna, ale nie oczekiwalabym absolutnie, ze kazdy MUSI podzielac
                              moje wrazenia) - i chyba udalo mi sie osiagnac jakis kompromis, a dokladnie to,
                              co pisalam o dyskrecji - ja mysle, ze wszystko da sie pogodzic przy odrobinie
                              dobrej woli obu stron, zgodzisz sie? :)
                              • pierwszalitera Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 22:20
                                maggie26 napisała:

                                > " mefistofelia: nagie piersi w takim kontekscie beda mialy prawo kogokolwiek
                                > zniesmaczac dopiero jak rzad wreszcie zatroszczy sie o specjalne miejsca do
                                > karmienia." - ja mysle, ze maja prawo zniesmaczac nawet i teraz..

                                W zasadzie powinnam zwrócić się teraz do moderatorek z prośbą o wycięcie twojego posta. Kogoś, kogo zniesmacza (coż za wredne słowo) widok nagich kobiecych piersi w naturalnej sytuacji, uważam za szkodliwy element na forum poświęconym stanikom i pomagającym innym kobietom w akceptacji własnego biustu. Nigdy nie myślałam, że usłyszę publicznie coś takiego od kobiety, która zresztą sama jest matką.
                                • maggie26 Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 22:39
                                  > W zasadzie powinnam zwrócić się teraz do moderatorek z prośbą o wycięcie
                                  twojego posta. Kogoś, kogo zniesmacza (coż za wredne słowo) widok nagich
                                  kobiecych piersi w naturalnej sytuacji, uważam za szkodliwy element na forum
                                  poświęconym stanikom i pomagającym innym kobietom w akceptacji własnego biustu.
                                  Nigdy nie myślałam, że usłyszę publicznie coś takiego od kobiety, która zresztą
                                  sama jest matką.

                                  Po pierwsze czytaj ze zrozumieniem - nie napisalam nigdzie, ze MNIE to
                                  zniesmacza, ale ze ma prawo zniesmaczac innych. Bo ma.
                                  Po drugie - nie wiem dlaczego do Ciebie nie dotarlo, ze nie mam ochoty na
                                  wymiane z Toba jakichkolwiek postow na poziomie jaki tu reprezentujesz. To, co
                                  piszesz jest obrazliwe (szkodliwy element? hamuj sie troche!) i jestes tu jedyna
                                  osoba, ktora pisze w sposob agresywny, a przede wszystkim robi OSOBISTE
                                  WYCIECZKI, nie tylko do mnie. Zawsze myslalam, ze na forach za cos takiego
                                  dostaje sie przynajmniej ostrzezenie...

                                  Nie wiem skad w Tobie tyle zlosci - na facetow, na inne kobiety, na ludzi w
                                  ogole, ale to Twoj problem. Badz laskawa do mnie wiecej nie pisac.
                                  • pierwszalitera maggie26 - poplułam monitor ze śmiechu. n/t 08.07.08, 22:56
                              • ksiezniczka256 Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 08.07.08, 22:23
                                >ja mysle, ze wszystko da sie pogodzic przy odrobinie
                                > dobrej woli obu stron, zgodzisz sie? :)

                                No pewnie :) Co do mnie - nigdy nie karmiłam tak, aby osoba postronna widziała
                                mój sutek czy więcej piersi, niż odsłaniam w bluzce z dekoltem. Również ze
                                względu na ciekawskiego małego ssaka z reguły przykrywałam go pieluchą. Nigdy
                                nie karmiłam w CH, na widoku w restauracji itp., tylko w ustronnym miejscu. Co
                                nie uchroniło mnie absolutnie przed potępiającymi spojrzeniami (głównie kobiet).
                                • maggie26 Re: dokladnie 08.07.08, 22:33
                                  > >ja mysle, ze wszystko da sie pogodzic przy odrobinie
                                  > > dobrej woli obu stron, zgodzisz sie? :)
                                  >
                                  > No pewnie :) Co do mnie - nigdy nie karmiłam tak, aby osoba postronna widziała
                                  mój sutek czy więcej piersi, niż odsłaniam w bluzce z dekoltem. Również ze
                                  względu na ciekawskiego małego ssaka z reguły przykrywałam go pieluchą. Nigdy
                                  nie karmiłam w CH, na widoku w restauracji itp., tylko w ustronnym miejscu. Co
                                  nie uchroniło mnie absolutnie przed potępiającymi spojrzeniami (głównie kobiet)

                                  No widzisz, ja robilam podobnie. :) A spojrzeniami innych kobiet w takiej
                                  sytuacji bym sie nie przejmowala wcale. ;P
                                • quleczka Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 09.07.08, 11:24
                                  > >ja mysle, ze wszystko da sie pogodzic przy odrobinie
                                  > > dobrej woli obu stron, zgodzisz sie? :)
                                  >
                                  > No pewnie :) Co do mnie - nigdy nie karmiłam tak, aby osoba postronna widziała
                                  > mój sutek czy więcej piersi, niż odsłaniam w bluzce z dekoltem.

                                  I pod tym sie podpisuje i ja :)

                                  Nie mowie, ze kobiety maja sie zamknac w tym celu w lazience... ale fajnie jakby
                                  braly tez pod uwage to, ze ogladajacy to ludzie maja rozne odczucia i jednak w
                                  miare mozliwosci oszczedzily innym ogladania nagich piersi.
                            • sugarxxx Re: Pierwszalitera, 100% zgoda 20.11.08, 16:07
                              Hehe, a ja z okazji karmienia mam wreszcie możliwość się poobnażać :)
                              bezkarnie!!! Do tej pory myślałam, że tylko jest to możliwe na plaży, ale jakiś
                              czas temu przeczytałam, że jakaś kobitka w szczecinie poszła za to do sądu... No
                              cóż, najwyżej na polskie plaże chodzić nie bedę, chyba że pokarmić dziecko.
        • maggie26 Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 10:37
          Po co? A po co sie maluje oczy np.? tez mozna powiedziec, ze wiekszosc kobiet
          dazy do jednego wzorca - duze oczy i dlugie ciemne rzesy...
          i co w tym zlego?
          Chyba najlepiej robic jak sie uwaza i pozwolic na to samo innym, o ile to w
          zaden sposob nas nie dotyczy... :)
          Sama wlasnie probuje przesiasc sie z gabczastych na miekkie, ale podejrzewam, ze
          na specjalne okazje bede miala jakies utwardzane czy push upy, jak juz dojde do
          ladu ze swoim rozmiarem.
          I argumenty, ze to "nie moje" srednio do mnie przemawiaja.
          Lubie czasami miec fajny, wyeksponowany dekolt (w miekkich o dekoltach,
          przynajmniej na razie, moge zapomniec) i nie widze w tym nic zlego.
        • kizombalover Napiszę, po co ;-) 08.07.08, 12:20
          ja akurat mam taką sylwetkę, że mały rozsmarowany biust prawie zlewa mi się z
          wystającym brzuchem. Jak mam uniesiony, wygąbkowany biust na ciasnym obwodzie,
          to brzuch się robi bardziej płaski - przynajmniej optycznie. Na razie nie mam
          idealnego stanika, ale ten który jest ciasny i "puszapowaty" sprawia, że ludzie
          nie ustępują mi już miejsca w autobusie sądząc, że jestem w ciąży.... ;-))
        • magdalaena1977 Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 09.07.08, 01:03
          100krotna napisała:
          > Powiecie, wyznacznik kobiecości.
          > Wyznacznikiem kobiecości nie jest rozmiar, ale sam fakt posiadania piersi!
          Zastanów się jak w kontekście tego, co napisałaś wypadają amazonki. Dla mnie
          pani bez obu piersi (nawet bez macicy) pozostaje nadal 100 % kobietą.
          • 100krotna Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 10.07.08, 00:03
            Masz rację! Nie pomyślałam o tym. Bardzo przepraszam.
            Po prostu zdenerwowałam się (jak zwykle) dziewczynami narzekającymi na swój
            nieduży rozmiar :)

            magdalaena1977 napisała:
            > Zastanów się jak w kontekście tego, co napisałaś wypadają amazonki. Dla mnie
            > pani bez obu piersi (nawet bez macicy) pozostaje nadal 100 % kobietą.

            I Kobieta po menopauzie też nadal jest Kobietą :)

            Bez nerwów :)
    • m.mada Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 06.07.08, 21:02
      Niektóre la senze są właśnie z takiej grubszej tkaniny. Mam taki z ich serii
      girly&georgeous. Bardzo podoba mi się efekt jaki daje pod bluzką, ale niestety
      ma za małą miskę, a większych już nie ma, wyszły :(
    • mazya Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 06.07.08, 21:26
      Rzeczywiście pushupy sprawiaja, ze mniejsze piersi wyglądają jakby zajmowaly
      wiekszą powierzchnie (w przypadku dobrze dobranego stanika wcale nie przez to,
      ze są rozsmarowanee ;)) i ja nie zrezygnowałam calkowicie z usztywnianych -
      aktualnie szukam jakiegos, który by na mnie pasował.

      Najbardziej w miekkich stanikach podoba mi sie to, ze biust jest mięciutki ;D, a
      nie jakies takie skorupy.. A i latem takie są bardziej przewiewne. Zresztą teraz
      zakładając stary push-up czuję się jakoś nieswojo. Jabym oszukiwala wszystkich
      wokól no i sama siebie..hM.

      Skusiłabym sie nawet na stwierdzenie, ze dzięki miekkim, dobrze dobranym
      stanikom doceniłam swoje 28DD ;) [szczególnie bez bluzki, bo czasem kiedy coś na
      siebie włoże to czar pryska ;-P]
    • malagracja TAK! Puszapom :) 06.07.08, 21:38
      W dobrym rozmiarze :) i dobrze uszytym :)
      Jesli sie w nich lepiej czujesz - noś. :)
    • plica Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 06.07.08, 22:13
      wroblica napisała:

      >moze to by wyglądało lepiej?

      hm. zalezy co znaczy dla Ciebie lepiej. niektore dziewczyny np. ja wola naturalny ksztalt biustu, zamiast ksztaltu skorupki. z doswiadczenia moge powiedziec, ze w sumie w usztynianym lekko staniku nie bardzo jest roznica porownujac do miekkiego. no chyba ze te 2 mm gabeczki :)ale co gust to biust i pozostaje mi jedynie doradzic - sprobuj. to Ty masz sie czuc dobrze :)
      • yavanna86 Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 07.07.08, 09:45
        Przecież nie ma przymusu noszenia wyłącznie miękkich staników;) sama już teraz
        będziesz krytyczna wobec skorupek o dziwnym kształcie i będziesz wiedziec kiedy
        puszap jest dobrze dobrany.
    • quleczka Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 10:01
      > Ale róznica polega na tym, ze w puszapie mam te piersi bardziej
      > masywne. :) I zajmuja wiecej miejsca na klatce piersiowej .

      mnie sie wydaje, ze to w duzej mierze dlatego, ze te push-upy podnosily tak
      naprawde po dobrym wygarnieciu piersi do gory, a wolna przestrzen pod nimi
      zaslaniala dolna czesc "skorupki" co w efekcie dawalo efekt tego ,ze piers
      zajmuje wiecej miejsca...

      bo Twoja piers byla w duzej mierze u gory "skorupki" i nad nia :)
    • inkageo Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 12:08
      Tak a propos tych sterczących sutków.. To trochę tak, że obecnie
      można sobie na wiele pozwolić w naszej kulturze i widac to na ulicy,
      ale każdy stara się kreować swój wizerunek tak, żeby dobrze się z
      nim czuć. Ja nie czuję się dobrze pokazując jednocześnie wszystkie
      swoje "walory". Nie chodzę w mini spódniczkach, nie pokazuję
      brzucha, nie noszę przezroczystych topów, to nie mój styl. I w wielu
      sytuacjach odznaczające się sutki też by mi przeszkadzały.
      • plica Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 13:26
        inkageo. czyli jednym słowem: co kto lubi :)
    • wroblica Dzizas! 08.07.08, 18:56
      A ja tylko chciałam powiedziec, ze w puszapach wygladam lepiej ;)


      Co do pozostałych zagadnien, o ile to kogos interesuje.
      Nie podobaja mi sie za bardzo sutki odznaczajace sie pod bluzka-ale
      to moj problem.Ja bym tak na ulice nie wyszła. Balabym sie jakis
      durnych komentarzy-bo ja wogole zakompleksione dziewcze jestem.
      No i jeszce jedno- balabym sie, ze moze to faktycznie byc odebrane
      jako prowokacja seksualna-choc w moim zamierzeniu by nia nie było.

      To tak jak ze zdjeciami nagich dzieci w necie. Nigdy nie
      umiescilabym w zadnym serwisie zdjecia mojego golego synka
      biegajacego po plazy, bo choc zdaje sobie sprawe, ze nie ma nic
      bardziej niewinnego niz takie zdjecie, to sa cale hordy pedofilów
      ktorzy surfuja po sieci w poszukiwaniu takich fotek. I tego rodzaju
      sytuacji pragnelabym uniknac.

      Jesli chodzi o karmienie piersia w miejscach publicznych. Karmilam
      piersia w dziwnych miejscach :) Wydaje mi sie jednak, ze to ja bylam
      duzo bardziej skrepowana sytuacja niz otoczenie.
      Nie ma jednak nic bardziej naturalnego niz matka karmiaca swoje
      dziecko, prawda?
      Wszystko zalezy jednak od podejscia osobniczego do kwestii
      seksulanosci, macierzynstwa i cielesnosci w ogole:)

      Pozdrawim wszystkie lobbystki dyskutantki!
    • boginiuf_ola push up a feminizm, seksizm, rasism etc 08.07.08, 19:34
      daleko poszła ta dyskusja od "zalet push upów" :).
      Cóż uważam, że karmienia w miejscu publicznym nie można porównywać z sikaniem w
      miejscu publicznym :), że sterczące sutki nie są prowokowaniem zboczeńców, że
      feminizm to nasz świecący kaganek na lepsze jutro, ale lubię mieć "rowa" między
      piersiami, tak by móc włożyć sobie tam papierosa, którego mój
      seksistowsko-patrialchalny facet wyciągnie zębami - a żaden miękki stanik mi
      tego nie da :P.
      • pierwszalitera Re: push up a feminizm, seksizm, rasism etc 08.07.08, 21:24
        Dopóki sama o tym decydujesz - popieram jak najbardziej. :-)
      • quleczka Re: push up a feminizm, seksizm, rasism etc 09.07.08, 11:25
        > Cóż uważam, że karmienia w miejscu publicznym nie można porównywać z sikaniem w
        > miejscu publicznym :)

        spokojnie, ja naprawde nie porownywalam tego do siebie :)

        tylko jak ktos mi odpisal o tym, ze moja wolnosc wyboru to tak naprawde wolnosc
        "wyboru estetyki otoczenia" to stwierdzilam, ze wiele rzeczy pasuje do tej
        kategorii...

        ale tak czy inaczej lepiej zamknijmy temat i wrocmy do stanikow :)
    • mefistofelia Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 19:52
      chcialam tylko oswiadczyc, ze mam to wszystko gleboko w nosie...
      poki otoczenie nie zacznie uwzgledniac istnienia matek karmiacych i wyznaczac
      dla nich specjalne miejsca nie widze absolutnie nic zdroznego w kobiecie
      karmiacej dziecko w kawiarni. bo jakos zwykli goscie dostaja szanse wypicia
      kawy, a dziecko ma byc glodzone, bo nikt nie bierze pod uwage tego ze istnieje?
      wolne zarty...
      nagie piersi w takim kontekscie beda mialy prawo kogokolwiek zniesmaczac dopiero
      jak rzad wreszcie zatroszczy sie o specjalne miejsca do karmienia.
      bo ich brak przy tym jak ogolnie ta czynnosc jest postrzegana jako intymna jest
      po prostu kurwa skandaliczny i jest jak najbardziej oznaka dyskryminacji.

      podobnie mysle o sutkach. jesli mam sie splaszczac puszapem zeby nie bylo ich
      widac to przepraszam bardzo, ale podziekuje. mam sutki jakie mam i nic na to nie
      poradze. oczywiscie wolalabym ich nie pokazywac swiatu, ale czy tylko dlatego
      mam sie umartwiac i dusic w skorupce podczas goracego dnia? sutki nie sa tak
      jednoznacznie kojarzone z erotyka jak chocby wzgorek lonowy i mam wielka
      nadzieje, ze ten caly paranoiczny trend by ukrywac ich istnienie szybko minie.
      • pierwszalitera Muzyka dla moich uszu :-) n/t 08.07.08, 21:31

      • plica Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 21:31
        >po prostu kurwa skandaliczny

        o! pierwszy raz widze na tym forum to wspaniale slowo :) emocjonujacy temat
        • pierwszalitera Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 21:40
          A ja to w pełni rozumiem, kiedy kobiety kobietom podkładają kłody pod nogi, to można się wkurzyć. I tak mamy już niełatwo w tym męskim świecie, więc damskich przyzwoitek powołujących się na "estetyczne" względy już nie potrzebujemy.
          • plica Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 08.07.08, 21:55
            ale ja to tez w pelni rozumiem. po prostu jestem mniejdenerwującasię. a szczerze bardzo mi sie ta kurwa od serca spodobala :)
      • zielona.malpa Dyskusja chyba zabrnęła w ślepy zaułek 10.07.08, 16:07
        Chwila moment, przecież nikt nikomu nie każe paradować w puszapach
        by nie było widać sterczących brodawek!! Po prostu niektórych widok
        sterczących brodawek wprawia w zakłopotanie (a mężczyzn być może w
        podniecenie), bo prawda jest taka, że kobiece piersi, w tym również
        brodawki, SĄ powszechnie poczytywane za symbol erotyczny i nie ma
        się co oszukiwać, że tak nie jest. Ale to nie znaczy, że te osoby
        mają prawo oczekiwać, że kobiety będą ukrywac swoje brodawki w
        usztywnianych stanikach.
        Na tym forum spotykałam wypowiedzi, że z kolei śmieszny bądź nawet
        żałosny jest dla niektórych z Was widok dziewczyn z biustem
        poupychanym w sztywne skorupkowate puszapy i z "seksownymi" bułami.
        Ale te, które się w ten sposób stanikują mają wszak pełne prawo to
        robić. A jak widać niekiedy również narażone są na drwiące lub
        potępiające je komentarze.
        Ja osobiście nie lubię pokazywać publicznie sterczących przez bluzkę
        brodawek, podobnie jak nie lubię epatować kreską na tyłku :), ale
        czasem jest tak, że mam akurat na sobie miękki stanik i nic nie
        poradzę na to, że brodawki wyraźnie się odznaczają. Jak słusznie
        zauważył ktoś powyżej, kreska na tyłku też jest czymś naturalnym i
        ma ją absolutnie każdy człowiek, a mimo to pokazana światu budzi
        więcej emocji niż przedramię czy ucho. Najwyraźniej podobnie jest z
        brodawkami.
        Podejrzewam, że dla większości z Was widok np. odsłoniętej,
        owłosionej kobiecej pachy nie jest najprzyjemniejszy (sorry, to
        trochę hardkorowe), ale nie mamy prawa żądać od innych by golili
        sobie pachy albo nieogolone ukrywali. Natomiast myśleć sobie możemy
        co nam się żywnie podoba. Mnie nie podoba się nawet widok męskich
        owłosionych pach. Każdy z nas ma inne poczucie estetyki i warto je
        po prostu szanować bez wdawania się w takie zajadłe dyskusje, bo
        przypisywanie odmiennym poglądom pochwały patriarchatu,
        dyskryminacji innych kobiet czy ciasnoty umysłu jest w mojej ocenie
        grubą przesadą. Pozdrawiam.
      • zielona.malpa Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 10.07.08, 16:23
        mefistofelia napisała:

        > nagie piersi w takim kontekscie beda mialy prawo kogokolwiek
        zniesmaczac dopier
        > o
        > jak rzad wreszcie zatroszczy sie o specjalne miejsca do karmienia.
        > bo ich brak przy tym jak ogolnie ta czynnosc jest postrzegana jako
        intymna jest
        > po prostu kurwa skandaliczny i jest jak najbardziej oznaka
        dyskryminacji.
        >

        W nawiązaniu do powyższej wypowiedzi chciałabym jeszcze zauważyć, że
        czym innym jest powszechny i obiektywny brak specjalnych miejsc do
        karmienia, a czym innym indywidualne poczucie zakłopotania na widok
        karmiącej kobiety. Brak takich miejsc rzeczywiście jest karygodny,
        skoro jest oczywiste, że kobiety posiadające małe dzieci również
        prowadzą aktywny tryb życia i nie siedzą non stop w domu. Natomiast
        granice poczucia estetyki bywają różne. Mefistofelia niejako
        przyznała, że czynność karmienia ogólnie postrzegana jest jako
        intymna i właśnie dlatego ja czuję się nieco zakłopotana gdy siedząc
        na ławeczce w Centrum Handlowym obok mnie kobieta karmi dziecko
        piersią. Nie chodzi o sam widok, bo po pierwsze nie przypatruję się,
        a po drugie rzeczywiście trudno doszukać się szczególnej nagości,
        tylko właśnie o to, że w mojej ocenie czynność ta jest intymna.
    • vicky1 Re: Przewaga push- upów w jednym względzie 11.07.08, 22:21
      Ja z kolei nie za bardzo rozumiem czemu nosić push upy, gąbki...
      Sama nosiłam takie staniki przez dobre 12 lat
      Teraz odkryłam staniki dopasowane. W ten sposób z 70 i 75 zeszłam do 65 i 60
      Biust mam niewielki, ale za to wygląda naturalnie, ładnie
      To bzdura, że w miękkich odznaczają się sutki. Ja akurat mam taką pracę, że nie mogłabym sobie pozwolić na tego typu ekscesy, na prześwitujące sutki podobnie jak na bardzo krótkie spódniczki i obcisłe bluzeczki. Pomimo tego chodzę do pracy w swoich Freyach i Panache i jest ok, żadnego problemu sutków na wierzchu nie ma
      Za to w tych stanikach widać coraz ładniejszy, naturalny i zgrabny biust
      Jasne, że jak bym sobie napchała paczke waty to na pewno klata będzie masywna. Ale nie o to chodzi, bo to śmieszne
      Jeżeli jest niewielki biust to taki już pozostanie. poza tym niewielki biust jest wkomponowany do całej sylwetki. Jeżeli nagle dołoży sie skorupę i masę gąbki to wygląda to nienaturalnie
      Teraz mam coraz lepiej dobrane staniki. Wreszcie ciuchy układaja się normalnie, a ja nie zastanawiam się czy przy nagłym ruchu te wszystkie gąbki nagle się nie przemieszczą i czy gąbka będzie się pokrywała z biustem - np przy podniesieniu rąk
      Robienie sobie na siłę rowka między piersiami ani ładne ani potzrebne. Jeżeli piersi są niewielkie, to jest ewentualnie efekt kilograma gąbki i waty.
      Natomiast nieduży biust w dobrze dobranym staniku wygląda naprawdę ładnie. To samo słyszę od mojego M, który zdecydowanie woli mnie w takich stanikach a nie w push upach, gąbkach, powiększaczach
    • kuraiko obcisła bluzka - problem... 28.08.08, 16:06
      było gorąco, postanowiłam założyć bluzeczkę, którą nosiłam sobie w
      Bieszczadach. obcisła, na ramiączkach. z tym, że w Bieszczadach
      miałam stary stanik, który nie ma tak szeroko ramiączek, jak te
      wszystkie "nowomodne" i się w miarę pokrywał z bluzką. (tak to duży
      problem, nie mam nisko zabudowanego straplessa i w topach wszystko
      mi wyłazi po bokach, nie wspominając o koszmarnych ramiączkach)
      no i założyłam pod nią moją miękką Samantę. efekt - koszmar, nie
      dość że pół stanika poza bluzką (nie wspominając o ramiączkach), to
      jeszcze brak biustu - obcisła bluzka spłaszczyła totalnie biust w
      miękkim staniku.... w górach zakładałam starego Triumpha padded i
      jednak biust był widoczny pod bluzką...
      • lukasz_fuks Re: obcisła bluzka - problem... 27.11.08, 12:05
        kuraiko napisała:
        .. w górach zakładałam starego Triumpha padded i
        > jednak biust był widoczny pod bluzką...

        widoczny byl Twój Triumph padded, a nie biust.. Niereformowalni;/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka