macieksobol
02.01.05, 01:10
Pewnego dnia gdy dość długo jeździłem swoim komarkiem postanowiłem się
zatrzymać i odpocząć. Dużo nie myśląc stanąłem w cieniu przed czyimś płotem.
Po kilku minutach z bramy wyszedł jakiś facio i mnie woła. Podszedłem do
niego a on mówi że oddaje mu tego komara a on mi da za niego Yamahe. Facet
nie chciał mi odpowiedzieć co to za yamaha tylko zaprowadził mnie do garażu.
Okazało się że stoi tam Yamaha RD 125 w całkiem niezłym stanie ale niestety
bez dokumętów. Koleś był chyba lekko na gazie ale niestety musiał się
zadowolić tylko tekstem że się jeszcze zastanowię i przyjade. Jak na razie
nie jestem wielbicielem ścigaczów (co innego jak by to było enduro albo
polski klasyk) więc się nie wymieniłem. Zdaje w tym roku prawko na motocykle
może wiecie ile teraz ta przyjemność kosztuje? ;)