Gość: Paweł 26
IP: 217.153.180.*
31.07.05, 14:17
Witam zgromadzonych. W rzeczy samej temperatury w miastach są nieznośne,
wczoraj wyczekiwałem momentu kiedy dosiąde swa bandycką suzię o numerze 600.
najpierw odpracowałem pańszczyznę, czyli pojechałem z narzeczona nad wodę,
gdzie chwilke poleżeliśmy plackiem, i pochasaliśmy po piasku. ludzi ogrom.
kiedy już zdawało się że nie wytrzymam, stwierdziłem z przekonaniem , iż
idzie burza, a bedzie to wyjątkowo wielka bestia. trzeba wracać do domu.
kiedy już zaparkowałem samochód w bezpiecznym miejscu ( brak drzew )
stwierdziłem że jeszcze dam radę się przejechać. i tu pojawił się dylemat. :
jak się ubrać. staram się byc odpowiedzialnym motocyklistą, i sprawy
bezpieczeństwa traktuję poważnie. Lecz moi drodzy, koszulka i spodnie od
dresu wygrały. a i tak jak to któryś z szanownych kolegów na forum napisał -
nie było ochłody. serce mego bandzira grzało niepomiernie, a jako że byłem
skąpo ubrany nie jechałem szybko. Widziałem podczas tej krótkiej eskapady po
wale międzyszyńskim kilkoro motonitó, jedni w krótkich spodenkach, drudzy
obuci od stóp do głów. które wyjście lepsze. w ciężkim stroju, zwłaszcza
skórzanym, wentylacja jest mizerna, i może łatawo dojść do przegrzania. ciało
się poci, lecz nie ma gdzie oddać ciepła, czego powodem jest
pomopowanie "gorącej krwi do mózgu, a to już może być problem ( za :
motocyklista doskonały )
zrezygnowałem tego dnia z jazdy.