jebat
26.03.07, 19:29
Miałem dziś pierwszą, tegoroczną kontrolę drogową.
Choć nakręciłem już w tym sezonie ciut ponad 1000km
po W-wie, ta była pierwsza.
Wyszedł z lizakiem na drogę i, wierzcie mi,
byłem pewien, że nie chodzi o mnie. Miałem przed sobą
pięć aut, wszyscy zwolnili a "on" im odmachiwał-jedźcie.
Chodziło mu tylko o mnie. Klasyczna kontrola dokumentów.
Nic o stanie moto choć brak mi z tyłu bieżnika.
Dowiedziałem się, że jest "prikaz z góry" aby nas
wszystkich przeczesać-ciepło się zrobiło i chcą lub muszą
pokazać, że jesteśmy pod obserwacją.
Miłe było to, że sprawdzili czy moto nie jest kradzione.
Wydaje mi się to ważnym elementem takich kontroli skoro
"muszą być teraz wzmożone"
Jednocześnie zostałem uświadomiony, że kamera na skrzyżowaniu,
jakieś 2km wcześniej, zarejestrowała mój przelot
i musieli sprawdzić legalność pojazdu. Nic więcej.
Konkluzja. Jesteśmy chwilowo na tapecie. Uważajmy więc.
Pozdrawiam. Kuba