anka.panorzewska
01.03.11, 02:45
Tym razem nie będzie o kupach, czyli walce z wiatrakami, na ten temat to szkoda nawet pisać. Ciekawa jestem, czy właściciele psów używają czasem mózgownicy na spacerach. Wracałam wczoraj do domu i który to już raz ta sama sytuacja - spaceruje 'lafirynda' z psem i nie potrafi się łaskawie przesunąć na bok chodnika, ani nawet nie ściągnie krócej smyczy. Liczy, że jak idzie dziewczyna, to na pewno będzie ją i jej kundla omijać szerokim łukiem. Ludzie, powinni was w przedszkolu nauczyć kultury 'używania psa' w mieście. Oczywiście paniusi nie ominęłam, wręcz tylko liczyłam, że nacisnę psiakowi na nogę. Tym razem nie udało się. Niech mnie któryś w końcu ugryzie, od razu zaciągę właściciela na komisariat (brak dowodu szczepienia) i do sądu o odszkodowanie. Czy to aby taki problem zrozumieć, że ludziom się spieszy i nikt nie zamierza 'bać się' ani omijać idiotów (bo inaczej tego naprawdę się nie da określić) wraz z ich kundelkami?