szabo
27.05.04, 00:13
Z "Życia Warszawy"
>>Przerwany sen Grzegorza Jarzyny<<
>>Teatr na deskach - urzędnicy boją się katastrofy budowlanej i zdejmują
spektakl autorstwa rosyjskiego skandalisty
Władze Warszawy zakazały Grzegorzowi Jarzynie wystawiania spektaklu "Sny" w
klubie Le Madame. To kolejne w ostatnich dniach ograniczenie przez miejskich
urzędników działalności teatru Rozmaitości.
Grzegorz Jarzyna ma pecha. Wystawia kontrowersyjne sztuki w nieodpowiednich
miejscach. W Warszawie właśnie zdjęto z afisza "Sny" Iwana Wyrypajewa,
spektakl należący do gatunku "nowego brutalizmu" . Wczoraj, dziś i jutro
sztuka opowiadająca o uzależnieniach psychicznych i narkotykowych miała być
wystawiana w klubie artystycznym Le Madame przy ul. Koźlej. Miejscy urzędnicy
spętali jednak ręce Jarzynie, wykorzystując fakt, że to przecież miasto
finansuje działalność teatru Rozmaitości, nawet jeśli spektakle odbywają się
poza jego sceną. Kilka lat wcześniej w Irkucku, z którego pochodzi Wyrypajew,
sztukę zdjęto z repertuaru, oskarżając jej autora o demoralizację. W
Warszawie przedstawiciel Ratusza także zadzwonił do teatru Rozmaitości z
sugestią, by zaprzestać wystawiania spektaklu. Decyzję o zdjęciu "Snów"
podjął dyrektor naczelny teatru Rozmaitości Michał Merczyński.
- Liczymy się z sugestiami urzędu miasta - mówią pracownicy administracyjni
teatru. - Nie doszukujcie się żadnych cenzorskich podtekstów - tłumaczy
Janusz Pietkiewicz, dyrektor biura teatrów Ratusza. Urzędnik zapewnia, że
wnosiłby o rezygnację z wystawiania sztuki w Le Madame, nawet gdyby chodziło
o niewinną "Zemstę" czy "Damy i Huzary". - Ten lokal nie ma żadnych atestów
przeciwpożarowych i bezpieczeństwa. Nie powinny się tam odbywać żadne imprezy
masowe - dodaje dyr. Pietkiewicz.
Co innego mówią dokumenty. Inspekcja Państwowej Straży Pożarnej kontrolująca
obiekt 6 maja br. zaleciła właścicielom jedynie wykonanie do końca lipca
kilku prac z zakresu ochrony przeciwpożarowej. - Gdyby stan lokalu
komukolwiek zagrażał, to straż by go natychmiast zamknęła - tłumaczy Dariusz
Osucha, rzecznik wojewódzkiej straży pożarnej. - Mam wszystkie papiery w
porządku - mówi właściciel Le Madame Krystian Legierski. Grzegorz Jarzyna
jest zmęczony rzucaniem mu kłód pod nogi. - Urzędnicy nie powinni ingerować w
sprawy artystyczne i ograniczać swobody twórczej. Le Madame było idealnym
miejscem dla tej sztuki, a do tego udostępniło swe wnętrza bezpłatnie - mówi
reżyser.
Środowisko artystyczne postrzega decyzję urzędników jako ingerencję w swobodę
twórcy. - Urzędnicy protestują przeciw czemuś, co wykracza poza ich sposób
widzenia świata, a przy okazji mają narzędzie wpływu. Ja na szczęście nie
miałem nigdy kłopotów z urzędnikami, może dlatego że raczej nie podnoszę tak
kontrowersyjnych tematów - mówi Włodzimierz Kaczkowski, reżyser z teatru
Stara Prochownia. - To jakiś skandal. Szkoda że dyskusję o sztuce przekłada
się na konflikt przekonań moralnych. To widzowie mają stanowić kryterium
oceny reżysera i jego sztuki - uważa Michał Walczak, należący do najmłodszego
pokolenia reżyserów.
Zdjęcie z afisza "Snów" to kolejny cios władz Warszawy zadany teatrowi
Rozmaitości. Niespełna dwa tygodnie temu stołecznych radnych zbulwersowała
premiera spektaklu "Zszywanie". Sztukę trzeba było ocenzurować, chociaż radni
nawet jej nie widzieli. Zniknąć z niej musiał tekst "Niedziela należy do
Boga - No to ch... mu... w... d...,k...!" . Zamiast tego
wstawiono "tratatata". Radni przebąkują nawet o odwołaniu Jarzyny ze
stanowiska dyrektora. - Funkcja pana Jarzyny jest niezagrożona. Stanowisko
radnych nie ma wpływu na jego umowę o pracę - zapewnia dyr. Janusz
Pietkiewicz. "Sny" wystawiane miały być w ramach projektu Teren Warszawa,
czyli cyklu spektakli, które odbywają się poza sceną teatru. Zamysłem Jarzyny
było wyjście ze sztuką w miasto. W ramach Terenu Warszawa wystawiono m.in. na
Dworcu Centralnym przedstawienie "Zaryzykuj wszystko".
Data: 2004-05-27<<
Co się dzieja do jasnej cholery, co oni sobie myślą. Wszystko zaczęło się,
jak LPR zostało koalicjantem w Radzie Warszawy. Ale Kaczor bez winy być nie
może. Z taką konserwą to do Krakowa, chociaż i tam normalni ludzie narzekają.
Nie wiem, czy chcę żyć w takim popapranym kraju.
Kaczka obiecywała, że sztuka w Wawie będzie się wspinać na wyżyny, ale chyba
na wyżyny pseudokatolickiej moralności.
Precz!!!