Dodaj do ulubionych

Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po sto...

19.12.11, 09:14
Znowu slajdy, żeby nabić "klikalność" reklam. Teksty nic nie wnoszą.

I przede wszystkim w zestawieniu brakuje Jelczy PR-110, czyli trzydzwiowych "Berlietów". Było ich całkiem sporo. To miał być w Polsce podstawowy pojazd komunikacji miejskiej, i był znacznie nowocześniejszy i wygodniejszy od Ikarusów, które go w Warszawie zastąpiły, cichszy, i ze znacznie niższym wejściem pierwsszymi i drugimi drzwiami, niż w Ikarusach - tyle że był zbyt delikatny, bo na Zachodzie nie zakładano, że normy ilości pasażerów na m2 mogą być stale przekraczane, i to dość znacznie.
Obserwuj wątek
    • kapitan.kirk Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 09:48
      PR-110 jakoś słabo zapadł w pamięć warszawiaków - na ogół pamięta się, że najpierw były "ogórki", później "francuzy" PR-100, którymi stolica kłuła w oczy resztę gierkowskiej Polski, a później tak jakby od razu Ikary... Paradoksalnie lepiej od PR-110 pamięta się starsze PR-100, choć było ich mniej i jeździły krócej - po prostu chyba dlatego, że w I połowie lat 70. zarówno na tle reszty kraju, jak i dotychczas używanych "ogórków" stanowiły zupełnie nową jakość nie tylko technologiczną, ale i z wyglądu :-) Co do Ikarusów 260/280, to autobusy te opanowały komunikację wiejską większości krajów RWPG - z ZSRR na czele - właśnie chyba głównie ze względu na sztywną i mocarną konstrukcję, wytrzymującą każdy tłok i każdą rozpadlinę na drodze, co w warunkach cywilizacyjnych krajów "socjalistycznych" dawało im przewagę nad teoretycznie bardziej zaawansowanymi konstrukcjami zachodnimi. Co charakterystyczne, PR-100 na którym i wówczas się wieszało, i do dziś wiesza się często psy - bo delikatny, ciasny, psujny etc. - we Francji uchodził za wyjątkowo udany autobus i bez większych zmian był produkowany przez prawie 30 lat (do 1999), nawet po przejęciu Berlieta przez Renault...
      Pozdrawiam
      • billy.the.kid Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 10:01
        najpiękniejkszy chausson ten wcześniejszy.
        takim gienek śmigło gonił po warszawie uciekającego kitwaszewskiego.
        • asperamanka Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 10:11
          billy.the.kid napisał:

          > najpiękniejkszy chausson ten wcześniejszy.
          > takim gienek śmigło gonił po warszawie uciekającego kitwaszewskiego.

          Ja tam najmilej wspominam "ogórka". Z tylko jednego względu. Tam było to miejsce koło kierowcy, po drugiej stronie maski silnika, na które jak się weszło, to już nie było żadnego emeryta czy inwalidy, który by cię stamtąd ruszył, i nie trzeba było wzroku odwracać w drugą stronę. Jako dzieciak jeździłem z Ochoty linią "C" do babci do Falenicy, i włażąc tam za każdym razem widziałem nad tym fotelem na ściance za oknem czerwony napis "Zabrania się zajmowania miejsca z dziećmi i dzieciom", i zastanawiałem się czy kierowca pogoni, czy nie. Na szczęście przeważnie nie gonił, a miejsce do jazdy było ekstra ;-)
          • kapitan.kirk Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 10:12
            W Krakowie przeważnie jednak gonił ;-P
            Pzdr
            • Gość: imn Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s IP: *.elartnet.pl 31.12.11, 19:29
              Pamiętam Chaussona. Ogórek oczywiście, Jelcze, Ikarusy...Jeszcze tramwaje z korbą były.
          • Gość: PolMo Ja tam najmilej wspominam takiego trochę starszej IP: *.dynamic.chello.pl 28.12.11, 13:31
            (ale nie najstarszej) generacji Ikarusa - w którym kabina kierowcy, szeroka na całą szerokość pojazdu, oddzielona była od części pasażerskiej ścianką oraz panoramiczną szybą. Przy owej ściance, tyłem do kierunku jazdy, znajdowała się kanapa na 5 osób. Wraz z kolegami z podstawówki (młodsze klasy) pasjami lubiliśmy na owej kanapie klękać tak, by móc obserwować wszystkie ruchy rąk Pana Kierowcy. Przeżycie było niemal takie jakby człowiek sam kierował. Przez dobre klika lat marzeniem mojego życia była praca w charakterze kierowcy WPK (Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w ówczesnym Województwie Katowickim). Później mi przeszło...
        • kapitan.kirk Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 10:11
          Raczej go jednak gonił tym nowszym - akcja książki dzieje się wszak w 1954, a w opisie akcji autor wyraźnie zaznacza, że autobus był nowy i nie dotarty :-)
          Pzdr
          • Gość: abc solbus IP: 178.73.48.* 19.12.11, 10:26
            No ten najnowszy solbus tez nie jest za udany. Drzwi otwieraja sie wiecznosc, sygnalizacja swietlna autobusu (z przodu i z boku) mala i niewyrazna, a sam autobus ciasny. Lepsze na linii 192 byly scanie. Widzialem juz w Warszawie (na Pradze) autobusy dwudrzwiowe, ale solbus na linii 192 (Ursynow, trasa metro Wilanowska - metro Kabaty) jest chyba nietrafiony.
            • Gość: cons Re: solbus IP: *.ip.netia.com.pl 19.12.11, 12:35
              Moim zdaniem jest bardzo nietrafiony, nie tylko na tej linii, ale ogólnie jako autobus. Nie jestem jakimś olbrzymem, a ostatnio miałem nieprzyjemność jechać na samym przodzie Solbusa. Miejsca na nogi mało, kolana obijały mi się o szybę z przodu. Niewygodnie, ciasno.
              Drzwi to katastrofa, mija chyba z 5 sekund zanim się otworzą. Niewyraźnie oznaczenia linii, z daleka dobrze tego nie widać.
              Mam nadzieję, że szybko zakończą swoją karierę w mieście, lub przerzucą je na jakieś na prawdę mało oblegane trasy.
          • billy.the.kid Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 10:29
            zdecydowanie moja racja.
            rzecz dzieje się LATEM 1954,
            w zapodanym przez ciebie artykuliku stoi że pierwsze doszły w październiku 54.
            • kapitan.kirk Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 11:22
              Fakt - jednak dostawy wcześniejszych wersji Chaussona zakończyły się wszak pięć lat wcześniej, więc w 1954 żaden z nich nie mógł być już nowy i nie dotarty... Wydaje mi się, że wyjaśnienie może być prostsze: Tyrmand, jak wiadomo, zaczął pisać "Złego" w kwietniu/maju 1954 ukończył na surowo w grudniu 1954, a po kolejnych redakcjach książka ukazała się dopiero w 1955. Może po prostu pisząc o nowym autobusie "pachnącym świeżym lakierem, farbą i nowymi obiciami siedzeń", który mógł zobaczyć na własne oczy najwcześniej w listopadzie 1954, dopuścił się nieświadomego anachronizmu, rzutując to kilka miesięcy wstecz...? Ciekawy temat dla bardziej oblatanych w historii ówczesnej Wawy :)
              Pozdrawiam
            • Gość: Sędziwój Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s IP: *.home.aster.pl 01.01.12, 02:59
              No i macie, chłopcy, problem. Skąd Gienek Śmigło wziął latem 1954 r. w Warszawie nowiutkiego szosona?
      • Gość: albert Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.12.11, 23:18
        Renaulty PR-100 kursują liniowo po Paryżewie do dziś obok ... Solarisów.
      • a_weasley Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 27.12.11, 22:47
        kapitan.kirk napisał:

        > Paradoksalnie lepi
        > ej od PR-110 pamięta się starsze PR-100, choć było ich mniej i jeździły krócej
        > - po prostu chyba dlatego, że w I połowie lat 70. zarówno na tle reszty kraju,
        > jak i dotychczas używanych "ogórków" stanowiły zupełnie nową jakość nie tylko t
        > echnologiczną, ale i z wyglądu :-) Co do Ikarusów 260/280, to autobusy te opano
        > wały komunikację wiejską większości krajów RWPG - z ZSRR na czele - właśnie chy
        > ba głównie ze względu na sztywną i mocarną konstrukcję, wytrzymującą każdy tłok
        > i każdą rozpadlinę na drodze, co w warunkach cywilizacyjnych krajów "socjalist
        > ycznych" dawało im przewagę nad teoretycznie bardziej zaawansowanymi konstrukcj
        > ami zachodnimi. Co charakterystyczne, PR-100 na którym i wówczas się wieszało,
        > i do dziś wiesza się często psy - bo delikatny, ciasny, psujny etc. - we Francj
        > i uchodził za wyjątkowo udany autobus i bez większych zmian był produkowany prz
        > ez prawie 30 lat (do 1999), nawet po przejęciu Berlieta przez Renault...
        > Pozdrawiam
        >

        Berliet PR-100 jaki był, taki był, ale to była dopracowana konstrukcja.
        Natomiast PR-110 był pomysłem na polski rynek, modyfikacją opracowaną u Berlieta na wyraźne żądanie strony polskiej podtrzymywane pomimo sugestii, że pomysł jest marny. To, co w PR-100 było akurat, w autobusie dłuższym, pojemniejszym i cięższym zrobiło się niedowymiarowane. Dlatego PR-110 psuły się od byle czego i zepsuty berliet był obrazkiem powszednim.
    • jurek_dzbonie A Ikarus 411, 417? 19.12.11, 10:54
      To był jeden z przełomów....
      • Gość: KMKM Re: A Ikarus 411, 417? IP: *.dynamic.chello.pl 27.12.11, 21:58
        Ikarus 405.01 - 5 szt. - 1994 - #6450-6454
        Ikarus 411.08 - 2 szt. - 1995 - #ex6550-6551 - #6530-6531
        Ikarus 417.08 - 2 szt. - 1995 - #ex7550-7551 - #7530-7531
        Ikarus 435.05 - 5 szt. - 1992 - #7270-7274
    • Gość: Jakub Wędrowycz Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s IP: *.183.226.124.dsl.dynamic.t-mobile.pl 19.12.11, 11:22
      > Znowu slajdy, żeby nabić "klikalność" reklam. Teksty nic nie wnoszą.

      Dzięki AdBlock+ zapomniałem co to reklamy na wyborczej :D
      Jakoś artykułu niestety denna jak większość materiału na wyborczej, czas poszukać jakiegoś lepszego miejsca co i Wam polecam.
    • Gość: Robert Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po sto... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 19.12.11, 12:50
      O ZIS-ach z lat 50-tych nikt nie pamieta! Prasa zachwycala sie radziecka dbaloscia o kierowce ktory siedzial w oddzielnej kabinie.
      • billy.the.kid Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 14:19
        coś mi się widzi że ten gieńka był chyba WYREMONTOWANY, Ale dokładniue nie pomnę.
        zreszta tyrmand uparcie pisze o bazarze różyckioego jako o CIUCHACH.
        jak sięgnę pamięcią/staarczą/ciuchy były na lubelskiej.
        • kapitan.kirk Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 16:08
          billy.the.kid napisał:

          > coś mi się widzi że ten gieńka był chyba WYREMONTOWANY, Ale dokładniue nie pomn
          > ę.

          Ja też - ale z przyjemnością sobie wieczorem odświeżę pamięć :-)

          > zreszta tyrmand uparcie pisze o bazarze różyckioego jako o CIUCHACH.
          > jak sięgnę pamięcią/staarczą/ciuchy były na lubelskiej.

          Zgadza się; dopiero jakoś za wczesnego Gierka przenieśli je do Rembertowa. Zresztą w ogóle w tyrmandowych opisach Pragi było kilka błędów i niekonsekwencji; wyraźnie lepiej czuł się w klimatach lewobrzeżnych...
          Pzdr
      • kapitan.kirk Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s 19.12.11, 14:21
        O nich to nawet rzadko który hobbysta/specjalista pamięta - w Wawie nawet wszak jednego roku nie przeżyły :-)
        Pzdr
    • Gość: gość Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz pa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.11, 14:20
      PR110 zapadł bardzo mocno w pamięć, zwłaszcza na liniach z Woli i Pragi Północ. Były bardzo wygodne i ładne. Pamiętam jak śmigały na 462.
      Mały koment dotyczący Scanii - zlitujcie się i weźcie je stąd (tzn. z Warszawy). Są potwornie niewygodne, siedzenia zbyt blisko siebie: człowiek o wzroście nieco większym niż krasnoludek ma po przejechaniu 2 przystanków poobijane kolana. Autobus niby szeroki a przejścia między siedzeniami wąziutkie i się korkują. Autobusy (kierowcy?) są powolne, mało manewrowne. Poza tym okropnie brzydkie.
    • Gość: Loolka Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz pa... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.11, 14:26
      Jeden z nich wylądował na okładce singla Faithless:)
    • Gość: Boa taa, Jelcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.11, 15:34
      "Rodzime fabryki próbowały nadążać za nowoczesnością. Jelcz w latach 90. wypuścił na rynek autobus w części niskopodłogowy. Warszawiakom nie przypadły one zbytnio do gustu."

      Trudno, żeby przypadły - technologia, jakość wykonania i kultura pracy na poziomie wyrobów z czasów PRLu. Żenujące, że w ogóle były zamawiane. Niestety jeżdżą jeszcze na niektórych liniach
    • Gość: gość Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz pa... IP: *.xdsl.centertel.pl 19.12.11, 18:02
      W Warszawie nigdy nie jeździły "ogórki". U nas jeździły Carossy i Jelcze. "Ogórek" to określenie używane gdzieś na prowincji ( w " mieście Łodzi"?), u nas dawniej nie znane.
      • Gość: gość Re: Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz IP: *.adsl.inetia.pl 27.12.11, 21:34
        Skąd wziąłeś "Carossy"??? Ta czechosłowacka firma nazywała się po prostu Karosa i istnieje do dziś.
      • Gość: gość portalu Re: Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz IP: *.c3-0.lex-ubr1.sbo-lex.ma.cable.rcn.com 13.01.12, 12:59
        Potwierdzam. W Warszawie nie mowilo sie "ogorek".

        Niektorzy mowili "mydelniczka" z tym, ze tak ogolnie nazywano wszystkie pojazdy o zaokraglonych ksztaltach, np. stary modle Wartburga.
    • Gość: JACEK WARSZAWIAK Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz pa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.11, 18:19
      w zestawieniu brak jeszcze "rumunów" ,były takie w końcu lat 60-siątych kańciaste ,krótkie z charakterystyczną oddzieloną kabiną kierowcy przez całą szerokość pojazdu.
      • Gość: gość Re: Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz IP: *.xdsl.centertel.pl 02.01.12, 23:33
        To nie były "rumuny", ale "madziary"- Ikarusy, które były przystosowane do stromych podjazdów w Budzie. U nas wspinały się Tamką, na liniach 150 i 155.
    • Gość: Tolip Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz pa... IP: *.lightspeed.evtnil.sbcglobal.net 28.12.11, 02:19
      Brak tutaj autobusow ZIS ktore przez krotki czas i w malej ilosci kursowaly w Warszawie, m.in. pomiedzy lewym i prawym brzegiem stolicy. Niestety, nie pamietam kiedy to bylo. Wydaje mnie sie ze prawdopodobnie przed lub po Ikarusach (pierwszej, warszawskiej generacji). Zis-y nie odpowiadaly jednak specyfice stolecznej komunikacji w tym czasie.
      Waskie przejscie srodkowe i rowniez waskie drzwi wejsciowe i wyjsciowe utrudnialy korzystanie z tego srodka lokomocji. Ten kto nie zyl w tym czasie w Warszawie napewno nie potrafi wyobrazic sobie potwornego tloku w tramwajach i autobusach.
      No i jeszcze nieszczesne "pietrusy" darowane nam przez anglikow, a scislej przez miasto
      Londyn. Bylo to 10 starych, zuzytych gratow z ktorych kilka nie moglo nawet dojechac do garazy MZK. Nasi wspaniali mechanicy wyremontowali i to zelastwo i puszczono je w ruch, m.in. na trasie Hotel Polonia - Zoliborz. Szybko jednak okazalo sie ze "pietrusy" nie mieszcza
      sie pod wiaduktami kolejowymi i trzeba bylo zmieniac im trasy.
      Dlugo i tak nie pociagnely.
      Do dzis nie moge rostrzygnac czy ta "szczodra" darowizna byla jednym z aktow ponizania polakow po wojnie przez "braci" Albionu.
      No ale zylo sie wesolo...
    • ubiquitousghost88 Czerwony autobus przez ulice mego miasta mknie!... 28.12.11, 21:34
      ...Coś cienko śpiewacie pod amer-butem...
    • eridan Jelcz-berliet 29.12.11, 20:39
      To był bardzo ciekawy pojazd. Jego pierwsza (francuska) wersja wyposażona była w półautomatyczną skrzynię biegów, tzn. kierowca przerzucał biegi niewielką manetką, co mnie jak najbardziej intrygowało, bo wcześniej widzialem, jakiej siły musiał używać kierowca "ogórka", by ze zgrzytem wrzucić bieg. Berliet miał kapitalne resory, wręcz bujał się przy co bardziej gwałtownych manewrach. Skóropodobne czerwone oparcia i miękkie siedziska, komfort jazdy, to było coś porywającego. Namiętnie jeździłem więc jako pasażer linią 188 nową Trasą Łazienkowską, dla samej radości jeżdżenia. Potem, pamiętam, kolejne berliety miały już klasycznę dźwignię zmiany biegów. Razem z PRLem szybko degradowały się technicznie. Czasem tylko gdzieś widzę jakąś jeszcze jeżdżącą wersję tego unikalnego pojazdu i patrząc na podobny kształt oraz wnętrze przypominam sobie czasy dzieciństwa.
      • Gość: Romek Re: Jelcz-berliet IP: 195.136.33.* 30.12.11, 09:31
        > Czasem tylko gdzieś widzę jakąś jeszcze jeżdżącą wersję tego unikalnego pojazdu i

        Nie gdzieś, tylko w Warszawie. Jest tylko 1 sztuka Berlieta PR100 i ma go stołeczny KMKM
        www.kmkm.waw.pl/index.php/tabor-zabytkowy/nasze-autobusy/96-berliet
    • Gość: moherek Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz pa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.11, 23:22
      Co za koleś opisywał te zdjęcia. Wszystko co polskie psuje się, jest niekomfortowe. Kolego trochę poczytaj w internecie. Zobaczysz jaką popularnością cieszą się podpoznańskie autobusy na zachodzie Europy!!
    • Gość: yaroz Re: Od chevroleta do solbusa - co nas woziło po s IP: *.play-internet.pl 01.01.12, 13:42
      a niskopodlogowe przegubowe ikarusy to nigdy po wawie nie jezdzily, a ten www.przegubowiec.com/bus/katalog/ok7273-189.jpg
      to zwidy
    • Gość: Herbie Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz pa... IP: *.warszawa.vectranet.pl 02.01.12, 10:53
      Brakuje w zestawieniu jeszcze niby-mercedesa produkowanego (nadwozie) w firmie Autosan w Sanoku na podwoziu Mercedesa Vario. I może dobrze, że brakuje, bo brzydkie strasznie to wyszło, aż dziwię się, że Mercedes pozwolił, żeby miało z przodu jego gwiazdę. I komfort jazdy też słaby, nadwozie na dziurawych drogach całe "chodzi"
      pl.wikipedia.org/wiki/Autosan_Solina
    • Gość: PACYNKA Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz pa... IP: *.adsl.inetia.pl 05.01.12, 22:10
      SZKODA ŻE TAKIE AUTOBUSY JAK JELCZE OGÓRKI JUŻ NIE JEŻDŻĄ MOGŁYBY JESZCZE TROCHĘ POŚMIGAĆ .
    • Gość: festus Słynne warszawskie autobusy. Niektóre możesz pa... IP: *.warszawa.vectranet.pl 08.01.12, 20:15
      Czy widzicie na 5. fotografii te tłumy na chodnikach i przystankach. To były godziny szczytu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka