Dodaj do ulubionych

Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to możl...

IP: *.polsat.net.pl 08.05.12, 13:17
Kolejny "sukces" ekipy Waltz. Nastepny to, jak już wiadomo, nielegalne podwyzki dla żłobków. Szkoda gadać.
Obserwuj wątek
    • Gość: POdatnik Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to możl... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.12, 13:18
      Genialne pomysły urzędasów są szybko weryfikowane w realnym świecie.

      Świat zza biurka i ekranu monitora wygląda trochę inaczej.
      • Gość: prz. 132 mnie wychodzi prawie 500 IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 15:55
        za publiczne przedszkole... ktoś może pomyśleć, że przedszkole w warszawie kosztuje 80pln jak napisane w tym głupim artykule
        • entropia mi 520 08.05.12, 16:31
          No właśnie, nie wiem czy się śmiać czy... nie śmiać. Moja opłata to 520. Właśnie dziś dostałem maila z przedszkola z taką właśnie kwotą.
          Nawet jeśli odliczyć opłatę na radę rodziców, to i tak jest 420. Ale właściwie czemu miałbym ją odliczać? Przecież muszę ją zapłacić. A z opłat na RR są fundowane materiały i pomoce za które miasto nie płaci (np. takie luksusy jak papier i kredki).
          Więc nie wiem skąd te absurdalne kwoty z artykułu. Propaganda sukcesu?
          • Gość: mamcia Re: mi 520 IP: *.acn.waw.pl 08.05.12, 22:47
            Mnie też sumaryczne opaty wynoszą ok 500 zł. Ale na utrzymanie przedszkola (pensje pracowników, remonty, media itp.) płacę tylko ok. 120 zł (to są te opłaty za pobyt po godz 13). Reszta kasy to RR, opłaty za posiłki (w przedszkolach i tak rodzice płacą tylko za tzw. wsad, kucharki są opłacane przez przedszkole = miasto) i zajęcia dodatkowe. No, mogę dziecka na ten angielski czy korektywę nie posyłać, wtedy byłoby taniej, ale te pieniądze idą w całości na konto firmy, która zajęcia dodatkowe organizuje (dostaję oddzielny dowód wpłaty na inny rachunek).
            • entropia to nie zmienia faktu 09.05.12, 13:45
              Ale co z tego, że są to różne opłaty. To jest suma kosztów pobytu dziecka w przedszkolu. A artykuł wykazuje, że zmienił się jeden składnik, pomijając pozostałe.

              Brnąc w tą stronę, można ustalić opłatę za pobyt dziecka w przedszkolu na 1 zł, a za przechodzenie przez drzwi pozostałe 500. I wtedy możemy się chwalić dwustukrotnym spadkiem opłaty za przedszkole.

              A dla mnie jest to o tyle bulwersujące, że co zrozumie z tego ktoś kto nie ma dziecka w przedszkolu? Że opłata była stokilkadziesiąt złotych, a teraz wynosi kilkadziesiąt. Czyli po pierwsze opłaty są niskie po drugie wciąż spadają. Przepraszam, ale czy to jest artykuł w gazecie, który opisuje fakty? Czy może gazetka propagandowa zarządu miasta?
    • Gość: blue Sky znieście podatki to sam za wszystko zapłącę IP: *.159.17.238.static.crowley.pl 08.05.12, 13:34
      zastąpcie złodziejskie podatki dziesięciną, żeby szła na utrzymanie pństwa a nie biurokracji, a reszta wytworzonych przeze mnie dochodów będę mógł przeznaczyć na przedszkole, leczenie i inne wydatki.
    • Gość: TOP Re: Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to mo IP: 212.160.172.* 08.05.12, 13:57
      Jak by się zastanowić, to per saldo dla dzieci to sukces, bo zamiast siedzieć godzinami w świetlicy są odbierani przez rodziców wcześniej. Chociaż raz miasto zadziałało prorodzinne, choć zupełnie przypadkiem i z płytkich pobudek.
      • Gość: Gocha To nie jest polityka prorodzinna IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 14:26
        Fakt, nagle się okazało, że niektóre mamusie zatrudnione na lipę w firmach swoich mężów wykazujących na papierze najniższą krajową, nagle zamiast pierdzieć w kanapę i oglądać seriale muszą ruszyć tyłek i odebrać dzieciaka wcześniej, żeby nie dopłacać. Ale nasuwa się pytanie: czy do takich ludzi są adresowane przedszkola państwowe finansowane z naszych podatków? Tego typu placówki powinny wspierać pracujących rodziców o niedużych dochodach, a nie cwaniaczków, którzy szukają opieki za pół darmo po to, żeby zaoszczędzić, choć srają forsą albo z tego powodu, że im się nie chce zajmować własnymi dziećmi, choć siedzą na tyłku w domu i nie zamierzają podjąć żadnej pracy. Takich cwaniaków pełno było w przedszkolu, do którego chodziły moje dzieci. Widać to było bardzo wyraźnie przy okazji różnych imprez przedszkolnych, kiedy to kółko różańcowe zwane radą rodziców składające się z niepracujących matek, choć teoretycznie dzieci takich osób nie mają szans na miejsce w przedszkolu, ustalało godziny uroczystości w granicach 14-15, a garstka uczciwie pracujących musiała w tym czasie wyżebrywać na tę okoliczność urlopy, zwalniać się z pracy albo w ogóle nikt nie przychodził, bo nie miał dobrotliwego szefa, który rozdaje dni i godziny wolne według kalendarza imprez przedszkolnych.
    • intransigent Płacą mniejszą opłatę stałą 08.05.12, 13:58
      Rodzice uiszczali miesięcznie stałą kwotę (ponad 130 zł). Jeśli dziecko chorowało i nawet kilka tygodni spędziło w domu, mogli najwyżej poprosić o zwrot pieniędzy za niewykorzystane posiłki.

      Które to posiłki są płatne osobno, więc nie licząc zajęć dodatkowych "nieobowiązkowych", to za sam pobyt i jedzenie płaciło się prawie 300 zł. Do tego angielskie, rytmiki, gimnastyki korekcyjne itp oraz rada rodziców - razem ponad 400. Nieobeznany czytelnik mógłby sobie pomyśleć, że te 78,3 miesięcznie to jedyny koszt, jaki ponoszą rodzice...
      • Gość: wazaa Re: Płacą mniejszą opłatę stałą IP: 212.160.148.* 08.05.12, 14:06
        400 zlotych za g...ne przedszkole panstwowe? hahahaha
        boskie
        • Gość: Dark_Angel Re: Płacą mniejszą opłatę stałą IP: 212.160.157.* 08.05.12, 14:19
          Uwierz mi, że te jak to określasz gó...ane państwowe są w większośc o wiele lepsze niż prywatne, w których dzieci nie są uczone dosłownie niczego. No, może jedynie tego jak być nadętym bucem "bo rodzice wysłali mnie do prywatnego przedszkola".... Takich opinii jak twoja aż szkoda czytać...
        • intransigent Re: Płacą mniejszą opłatę stałą 08.05.12, 14:33
          Gość portalu: wazaa napisał(a):

          > 400 zlotych za g...ne przedszkole panstwowe? hahahaha
          > boskie

          G...wnianie to cię mamusia z tatusiem wychowali.
        • Gość: Luluś Prywatne przedszkola do dopiero g...o IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 15:05
          Gówno w kolorowym opakowaniu. Ładnie wymalowane salki, piękne zabawki, panie uśmiechające się na widok rodziców, a po zamknięciu drzwi głupie, niekompetentne i chamskie wobec dzieci. Jest takie przedszkole "Delfinki" bodajże w Ursusie przy Bazarku na przeciwko kościoła na "Niedźwiadku". Do dziś żałuję, że nie nagrałem, jak pani odzywała się do dziecka na placu zabaw, jak się darła raczej, bo to nie było mówienie, tylko wydzieranie gęby i bez cienia żenady, że ktoś z przechodniów, a ruch jest duży, bo obok bazar i basen, usłyszy i może powiadomi dyrektorkę, choć trudno uwierzyć, że ta pani jest inna, bo w takich przybytkach pracuje towarzystwo wzajemnej adoracji. A dzieciaki pozostawione samym sobie po prostu siedzą i czekają, jak w przechowalni, aż rodzice odbiorą. Najbrzydsze, z najgorszą lokalizacją i personelem, ale zawsze wygrywa przedszkole państwowe, bo ma jakiś nadzór nad sobą i sprawdzoną kadrę. Potem te panie spotykamy jeszcze przez parę lat w swojej okolicy, nie ma takiej rotacji, a jak pojawia się widmo likwidacji placówki, to rodzice bronią jej pazurami, a prywatne przedszkola, klubiki dziecięce itp. twory pojawiają się i znikają.
          • pu-u7 Re: Prywatne przedszkola do dopiero g...o 06.05.14, 15:13
            Jestem mamą prawie 4-latki. Chodzimy do przedszkola Definki w Ursusie - drugi, ostatni niestety rok - bo mała dostała się do przedszkola państwowego. Powinnam krzyczeć "juppi" ale nie krzyczę bo: moje dziecko ma w aktualnym "strasznym" przedszkolu WSPANIAŁĄ opiekę. Pani Jola i Pani Dorotka to tak sympatyczne i ciepłe osoby, że nie wyobrażam sobie lepszych cioć... Na odległość potrafię wyczuć fałszywy uśmiech i niewłaściwe podejście do dzieci.
            Ba! Moja Teściowa ma widok z wieżowca - ten na wprost placu zabaw i bacznie śledzi z okna, dzień w dzień poczynania swojej ukochanej wnuczki na placu zabaw. Nigdy nie miała negatywnych spostrzeżeń co do opieki nad dziećmi. Posiłki przygotowywane są na miejscu przez Panią Grażynkę, moja córcia przeważnie jest b.zadowolona, no może za często serwują naleśniczki z bitą śmietanką i tego typu słodkości ale dzieci na pewno nie chodzą głodne. Nie ma tam cudów wianków, ale posiłki są super, sale są przestronne, spory jak na prywatną placówkę plac zabaw, basen na miejscu... I te Panie..., życzę Wam wszystkim, żeby Wasze Dzieci trafiły na takie właśnie i mojej córeczce aby w przedszkolu państwowym miała tyle szczęścia co tutaj. Być może, że nie wszystkie w tym przedszkolu Panie są tak cudowne jak opiekunki mojej córki (nie znam pozostałych i nie chcę oceniać tylko na podstawie kilku zamienionych słów) ale w przedszkolu państwowym tez nie ma gwarancji, że trafi się na osobę ciepłą, kochającą dzieci. Tak, może i robię dobrą reklamę temu przedszkolu ale zasługuje na moją bardzo wysoką ocenę. Jest ono naprawdę dobrą alternatywą dla państwowej placówki zwłaszcza, że czesne jest przystępne, dużo zajęc dodatkowych, wycieczki, spotkania, naprawde fajna oferta.
            I nigdy nie zapomnę gdy rok temu, wyszłam na plac zabaw z córką (ten wśród drzew na przeciwko fontann) i wyszła na ten plac również grupa z przedszkola państwowego - zza siatki (dzieci około 4-5 lat) i ten wielki ryk/wrzask/skowyt opiekunek - i to naprawdę młodych dziewczyn: stój! nie biegaj! zostaw! usiądź! wrzeszczały na te dzieciaki jak opętane NON STOP i nie przeszkadzała im obecność innych osób... takie potworki przedszkolne... i żal było mi tych dzieciaków...
            Więc nie ma ŻADNEJ gwarancji, że jeśli przedszkole państwowe to juz dziecko będzie szczęśliwe i bezpieczne. BZDURA jakaś i głupawe generalizowanie.
            Delfinki górą!!! Dziękuję..:-) Mama Ady
            • pu-u7 Re: Prywatne przedszkola do dopiero g...o 06.05.14, 15:30
              pu-u7 napisał:

              > Jestem mamą prawie 4-latki. Chodzimy do przedszkola Delfinki w Ursusie - drugi,
              > ostatni niestety rok - bo mała dostała się do przedszkola państwowego. Powinnam
              > krzyczeć "juppi" ale nie krzyczę bo: moje dziecko ma w aktualnym "strasznym" p
              > rzedszkolu WSPANIAŁĄ opiekę. ....
              Poprawiłam na Delfinki a nie Definki oczywiście
      • Gość: Gocha Re: Płacą mniejszą opłatę stałą IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 14:35
        Państwowe przedszkole jeszcze rok temu kosztowało ze wszystkimi bajerami czyli zajęciami dodatkowymi ok. 400 PLN, a na te zajęcia nie trzeba dzieci posyłać i przyznam, że ja posyłałam córki tylko dlatego, że te tańce itp. odbywały się po 15.00 i nie chciałam, żeby dzieci siedziały i się nudziły do mojego przyjścia po nie około 18.00. I takich dzieci było może z 7 na 20 osobową grupę, bo reszta tych "potrzebowskich" opuszczała mury placówki grubo przed 14, co dyrektorka sama komentowała jako farsę, ale nie miała żadnych instrumentów pozwalających na weryfikowanie podań i zawartych w nich kłamstw, że ktoś pracuje od 8 do 16, więc dziecko musi pozostawać w przedszkolu od 7 do 17, a w rzeczywistości było odprowadzane do placówki o 10.00, a odbierane o 14.00 i opowiadało, że mama nie pracuje, bo tata nie pozwala. Teraz podobno ludzie uczciwie pracujący te 8-10 godzin muszą płacić ok. 700 PLN czyli dystans pomiędzy opłatami publiczne-prywatne niebezpiecznie się zmniejszył, chyba że prywatna inicjatywa, korzystając z wszechobecnego burdelu podniosła jeszcze stawki, co by mnie w ogóle nie zdziwiło. Ale nadal warto walczyć o państwowe przedszkole, byle uczciwie, a naprawdę potrzebującym należy życzyć stalowych nerwów.
    • Gość: gość Re: Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to mo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.12, 14:01
      tylko taki system opłat nie był pomysłem obecnej ekipy rządzącej a został wymuszony przez rodziców z całej polski, którzy pozywali gminy o zwrot opłaty stałej bo im się "należy" bezpłatna podstawa programowa.
      Radni od samego początku mówili, że będzie mniej wpływów do budżetu. Za chwilę to samo będzie ze żłobkami...
      • abch1 Re: Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to mo 08.05.12, 14:07
        Ja mam pytanie do osób, które ustalają zasady przyjęć do przedszkoli / żłobków:
        jak to możliwe, że miejsca w tych placówkach dostają dzieci, którym rodzice mogą zapewnić opiekę od godziny 13?
        Ja nie mogę zapewnić dziecku opieki w godzinach 7-17 i choć chciałabym posłać dziecko do samorządowej placówki i płacić pełną stawkę, to nie mogę. Miejsca zabierają dzieci, które mogą mieć opiekę bliskich osób.
        Gdzie sens, gdzie logika?
        • Gość: Gocha I tu tkwi sedno problemu IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 15:11
          Kiedyś dokładnie takie pytanie zadałam pewnej dyrektorce przedszkola, a ona mi odpowiedziała, że jest w tej sytuacji bezradna, kiedy widuje matki swoich podopiecznych w samo południe siedzące na ławeczce, parę metrów od przedszkola i plotkujące albo kiedy wie, że matka Zosi czy Asi jest właśnie w domu, bo widziała ją wchodzącą do mieszkania w bloku znajdującym się na przeciwko przedszkola i rozmawiającą na balkonie z sąsiadką, a potem spóźniającą się po dziecko pół godziny (to było w czasach przed podwyżkami), a w podaniu było napisane: oboje rodzice pracujący w godzinach 8-16. Jest system elektroniczny podań do żłobków i przedszkoli, ale nikt tego chyba nie weryfikuje i można wpisać, co się chce, a potem zasłonić się ochroną danych osobowych.
          • mmxxkk Re: I tu tkwi sedno problemu 08.05.12, 15:30
            z drugiej strony pomyśl o tym, że sa osoby które pracują w domu - ja np. pracuję, dziecko zaprowadzam na 8.00 odbieram po 16.00 - nie dałabym rady pracować przy niej w domu bo jest absorbująca, poza tym nie jestem w stanie zapewnić jej wtedy rozrywki poza gapieniem się w tv
            nie interesuje mnie to, czy dyrektorka widzi mnie o 12, 13 czy o 9 rano w pobliżu przedszkola bo czasem musze cos załatwić w ciągu dnia
            przewaznie jednak pracuje w domu przy komputerze, nie wiem czy panie w przedszkolu zdają sobie sprawe z tego ze mam taki tryb pracy, nie obchodzi mnie to
            pracy nie mam zamiaru zmieniac bo jest wybawieniem w przypadku chorób (które juz sa coraz rzadsze) lub innych awarii
            jak wypełniałam wniosek do przedszkola zaznaczałam ze pracuje na umowach cywilnoprawnych - przedszkole nie jest tylko dla etatowców
            • Gość: elorap Re: I tu tkwi sedno problemu IP: *.itsa.net.pl 08.05.12, 16:29
              Ale tu chodzi o takich, którzy deklarują, że pracują po czym (po zmianach opłat) okazuje się, że mogą dziecko odebrac o 13 i sie nim zajmowac ... mimo że jest absorbujące.
        • Gość: kiks Re: Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to mo IP: *.acn.waw.pl 08.05.12, 23:00
          To ja ci powiem, jak to jest - jeśli pracujesz do 16.00, to po dziecko przy dobrych wiarach zgłosisz się ok. 17.00. To daje 4 godziny po 2,80 czyli 10,80 za dzień. Pomnożone przez 22 dni pracownicze w miesiącu to już 238 PLN, a jeśli przypadkowo masz dwie pociechy w placówce (ja mam) to robi się z tego 476PLN. Przy naszych skromnych zarobkach taka suma to coś, o co warto powalczyć. Kto walczy? Nie ja, nie moja żona - dziadkowie, ciocie, ktokolwiek z rodziny - odbiera dzieci przed 13.00 nie dla ich dobra, nie dlatego, że chce czy lubi, ale dlatego, bo nas nie stać na nowy wspaniały system odpłatności zafundowany przez Bufetową. Poprzednia stawka - 130 PLN za pobyt - to był taki abonament, jak bilet ZTM. Płacisz stałą opłatę, bo nawet jak Twojego dziecka nie ma, to przedszkole musi funkcjonować, ma opłaty stałe. Jasne i proste - co najwyżej odliczasz wtedy stawkę żywieniową. I wszystko było fajnie, tylko wilcze chciwe oczka Bufeta i PO szukające kasy padły także na przedszkola, i zaczęła się kombinacja.
          Efekt widzimy już - summa summarum opłaty spadły, bo ci co mogą, organizują odbiór dzieci przed 13.00, a ci co są zmuszeni, płacą i płaczą, klnąc PO w żywy kamień. A wystarczyło jedynie powiedzieć, że w związku z wymyślonym jakimśtam powodem podnosimy opłatę stałą o 10 czy 20 zeta. Dla nas, rodziców, łatwiejsze byłoby przełknięcie takiego wydatku, niż to,co mamy teraz - wieczne kombinowanie, próby zdążania do placówki na 16.55, żeby tylko kolejnej godziny nie załapać, niepewność tego, ile przyjdzie nam płacić po wakacjach.
          Dobrze było, ale chciwość to popsuła. PO na chciwości wyszła wiadomo jak, więc rozsądek nakazywałby wrócić do tego, co było, co najwyżej na wyższe stawki. Ale nie, oni się nie mylą, "niePIAROWO" byłoby się przyznać do błędu. A dzieci i przedszkola? Maluchy zawsze można odesłać do prywatnych placówek, a przedszkola miejskie sie zlikwiduje... DNO
    • Gość: Gocha Teraz widać, komu przedszkola są potrzebne IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 14:15
      Powinni jeszcze pozamykać z połowę tych co są i wtedy będzie prawdziwy obraz osób, którym naprawdę te publiczne placówki są potrzebne i się należą, a reszta niech się zajmuje dziećmi w domu albo oddaje je do prywatnych placówek. Ludzie, którym tego typu placówki są potrzebne, a więc pracujący te minimum 8 godzin, a nawet więcej i tak zmuszeni są płacić i do tego więcej niż to było dotychczas, a podziękować możemy poznaniakom, którzy z zasady jako pewnego rodzaju nacja (moja teściowa jest poznanianką i niestety znam mentalność tych ludzi z przymusu przebywania w ich towarzystwie) szkotopodobna, gó... by spod siebie zjedli, jakby tylko mogli. A zaczęło się od sławnego protestu w sprawie dodatkowych opłat za dodatkowe zajęcia typu taniec, angielski, rytmika, bo za komuny była tylko rytmika i to w ramach opłat, więc im "się należy". No to odpowiedź władz Poznania była taka, że znaleźli odpowiedni paragraf i skończyła się bezpłatna opieka po tych kilku ustawowych godzinach. Potem to już poszło dalej w Polskę i ucierpieli ci, którzy najbardziej tych przedszkoli potrzebowali, czyli niezamożne samotne matki albo rodzice zarabiający mimo wspólnego zaangażowania w pracę zawodową nie na tyle, żeby tej podwyżki nie odczuć, nie mówiąc o brak środków na sfinansowanie pobytu dziecka w przedszkolu prywatnym. A co do przedszkoli prywatnych, w mojej okolicy jest ich kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt i nie umywają się nawet do tych publicznych placówek. Bo co to za oferta, jeśli placówka publiczna jest czynna od 6 do 18 względnie od 6.30 do 17.30, podczas gdy prywatne mają czas pracy 7-17 i za 10 minut spóźnienia krzyczą sobie 20 PLN, jak w przypadku pewnego przedszkola, do którego dziecko dowoziła moja znajoma, aż w końcu nie wytrzymała nerwowo i opłaciła nianię, bo każde spóźnienie nie dość, że płatne, to opatrzone było jeszcze nieprzyjemnym komentarzem, a panie były niemiłe dla dzieci. Stąd takie desperackie wyścigi co roku wiosną o miejsca w przedszkolach publicznych. Konkurencja jest żadna.
    • anika1983 Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to możl... 08.05.12, 14:41
      Jeżeli ktoś jest w stanie odebrać dziecko z przedszkola o 13, to na co mu przedszkole? A dzieci ludzi, którzy pracują nie mogą się dostać do przedszkoli, bo im miejsca zajmują. Jakby przedszkola państwowe były tylko dla tych, którzy je naprawdę potrzebują, to by nie było problemów z brakiem kasy i z organizacją czasu, bo by dzieci były w nich do 17.
      • Gość: gość Re: Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to mo IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 16:01
        anika1983 napisała:

        > Jeżeli ktoś jest w stanie odebrać dziecko z przedszkola o 13, to na co mu przed
        > szkole? A dzieci ludz

        A nie pomyślałaś, że przedszkole to placówka edukacyjna, gdzie dzieci się uczą, a nie przechowalnia? Nawet jak matka nie pracuje, to dziecko potrzebuje kontaktu z grupą rówieśniczą i zajęć w grupie, przedszkole ma być miejscem rozwoju dziecka. Nie masz czasu się zajmować własnym dzieckiem, to po co Ci one? A teraz przedszkole dla pięciolatków jest obowiązkowe, więc w ogóle nie rozumiem tego podejścia. 5h poza domem dla 3-4 latka jest wystarczające, a więcej mu zwyczajnie nie służy.
    • mmxxkk Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to możl... 08.05.12, 15:26
      Ja nie płacę mniej bo w tamtym roku płaciłam około 350 zł a teraz płacę 450-470 zł. Moje dziecko przestało chorować, więc najwyżej 3 dni w miesiącu nie ma go w przedszkolu. Do tego odbieram dziecko przed 16 - jeżeli odbierałabym po 17 to stawka wzrosłaby mi o około 80 zł.
    • Gość: czytelnik Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to możl... IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 17:44
      Artykul jest nierzetelny, co pokazuje 90% komentarzy...
      • Gość: czytelnik Miasto zarabia miej, ale wielu rodziców więcej! IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 17:46
        Artykul jest nierzetelny - miasto zarabia miej, ale wielu rodziców więcej!

        A właściwie czemu miasto miałoby mieć JAKIEJOLWIEK wpływy z przedszkoli? To nie jest instytucja dochodowa, a prorozwojowa, prospołeczna!
        • Gość: Warszawiak Re: Miasto zarabia miej, ale wielu rodziców więce IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 18:27
          Dokładnie, to tak jakby oceniać dochody ze szkół podstawowych.
    • Gość: ziuk Po podwyżce rodzice płacą... mniej. Jak to możl... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.12, 20:12
      Bardzo się cieszę. Chcieli łupić a dostali po kieszeni. I tak już odtąd będzie. Miarka się przebrała. Mieszkańcy dobrze wiedzą z czym mają do czynienia. Wara od naszych naszych pieniędzy.
      Uwaga! Prawo miejscowe pisze ratusz. Rada to maszynka do głosowania. Zaczęli się przyglądać! Trzeba zacząć przyglądać się pracom komisji Rady. Zaraz zaczną coś opiniować. Lepiej to dusić w zarodku. Mają większość. Przyjście na sesję rady z transparentami nic już nie daje. Oni wcześniej dostają wytyczne i już nic i nikt ich nie powstrzyma przed podniesieniem ręki za kolejną podwyżką. Muszą przecież mieć na nagrody dla swojej lojalnej armii.
    • Gość: POdatniik Wszystko,za co się HGW weźmie,to s... koncertowo!! IP: *.centertel.pl 08.05.12, 22:17
    • Gość: freeman Co za głupota IP: *.dynamic.chello.pl 09.05.12, 10:04
      No jeśli ta garstka ludzi z których jedno prawdopodobnie nie pracuje, a oddają dziecko chyba tylko dla towarzystwa innych dzieci czy po to aby Mama miała czas na zakupy czy spotknia ze znajomymi ma mniej do zapłaty to super ale... Większość rodziców musi zasuwać na pełne etaty od 8 do 16-17 (a z dojazdami to jeszcze dłużej) i nie sądzę żeby cokolwiek im zostało zwrócone. Co to za zawracanie głowy? Tak samo jak z klubami malucha otwartymi 5 godzin...dla kogo to jest bo na pewno nie dla pracujących rodziców.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka