Dodaj do ulubionych

Rowerzyści to egoiści

    • Gość: Jerzy - rowerzysta Rowerzyści to egoiści IP: *.um.warszawa.pl 08.09.06, 13:55
      Podobno mamy najniższą ocenę w Europie, jeśli chodzi o kulturę ruchu
      samochodowego na drogach publicznych - no to niby dlaczego kultura ruchu
      rowerowego na tychże drogach miała by być wyższa ??? Widać wyraźnie, że
      powszechnie obowiązuje prawo silniejszego (większego, szybszego, sprytniejszego
      itd.) Nie rozumiem dlaczego autor tego artykułu akurat skupił uwagę na
      rowerzystach - może został ostanio rozjechany na ścieżce rowerowej - bo piesi u
      nas też mają niską kulturę i łażą po ścieżkach jak po chodnikach. Jeśli tak to
      raczej współczuję autorowi.
    • Gość: Grzegorz Będą wytyczać jakim rowerem jeździć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 13:58
      Ludzie jeżdżą na crossówce po mieście, bo muszą przez to miasto przejechać, żeby
      pojeździć po okolicach. Poza tym mało kto ma więcej niż jeden rower, więc to
      żadne szpanowanie. Większy szpan jak ktos na miasto innym, poza miasto innym, a
      na szosę jeszcze innym!
      • mojboze Re: Będą wytyczać jakim rowerem jeździć? 08.09.06, 14:49
        Poruszam sie po Wawie od zawsze komunikacja miejską i na nogach.
        Wiem, ze piesi potafia być upierdliwi, np. na Mickiewicza przy pl Wilsona nie
        dają przejechać żadnemu samochodowi, jeśli nie wymusi pierwszeństwa.
        Idą jak stado krów, całym tabunem prosto ze stacji, i żadnemu do głowy nie
        przyjdzie, że wypada też kogoś czasem przepuscić...
        Ale...
        Nawet nie porównujcie naszych win do swoich.
        Codziennie jestem prawie potrącana przez samochód na zielonym śiwetle na pasach,
        którzy wyjeżdżąjąc z zakrętów chamsko wymuszają pierwszeństwo.
        W niepogodę zazwyczaj zostają ochlapana przez jakiegoś chama w samochodzie.
        Nie tłumaczcie sie kierowcy złym stanem dróg, bo są tacy, którzy widzac pieszych
        przy przejściu potrafią zwolnić i ominąć wodę.
        Motocykliści - uszy i głowa mi pęka od dźwieków, które wydają wasze pojazdy...
        I wreszcie rowerzyści...
        Wy sie boicie ulicy, my boimy się was.
        Nawet jeżeli babcia wejdzie Wam na ścieżkę, to WASZ OBOWIĄZEK jest mieć to na
        uwadze. Zresztą doskonlae wiadomo, jak cieżko jest zmienić mentalnosć
        szczególnie starszych osób, dla których ścieżka rowerowa jest po prostu
        chodnikiem. Ani ścieżka, ani chodnik nie jest do szybkiej jazdy na rowerze,
        zawsze moze sie zdarzyć, że dziecko wyrwie się matce i wpadnie wprost pod wasze
        koła. Trochę rozsądku i trochę empatii, a bedzie wszystkim lepiej.

        Poza tym, czasem trudno nie wejść na ścieżkę.
        Z punktu widzenia pieszego:
        1. Chodzę ścieżką na Górczewskiej, bo jakiś palant, zrobił bliżej osiedla
        ścieżkę niż chodnik, i oddzielił sporym pasem zieleni, przez co przejśćie ze
        sklepu do sklepu zajęłoby mi dużo wiecej czasu i za każdym razem musiałabym
        przecinać ścieżkę, trawnik na który roi sie od kup.
        2. Gdy muszę ja przeciać
        3.Gdy jest zlana z chodnikiem, i zamyślona, zmęczona skręcam na nią mimochodem.

        Więc apeluję do tych na rowerach i w samochodach!
        Myślcie trochę o innych!
        Nam jest z reguły zimniej, jesteśmy bardziej zmęczeni (przynajmniej od tych w
        samochodach), poświecamy wiecej czasu na dojazdy, wiec też nam się śpieszy, ale
        przede wszystkim:
        JESTEśMY BARDZIEJ NARAżENI NA NIEBEZPIECZEńSTWO!
        • Gość: Robert Re: Będą wytyczać jakim rowerem jeździć? IP: *.acn.waw.pl 08.09.06, 15:20
          Co masz na mysli pisząc ścieżka nie jest do szybkiej jazdy?? Po ścieżkach nie da
          się jechać szybko ze m.in. dlatego że są co chwila przerywane przejazdami przez
          ulice z wysokimi krawężnikami) czy też dlatego że są z kostki co samo w sobie
          zwalnia jazde. Jestem młodym człowiekiem i chodzenie 5-8km na godzine jest dla
          mnie dośc proste, ale jeżdżąc na rowerze mało gdzie mam średnią powyżej 15km bo
          po prostu sie nie da. To nie jest szybka jazda.
          A co do dziecka to w kodeksie drogowym jest że kierowca musi uważać itd, ale
          jeśli ktoś mu wbiegnie pod koła to nie jest to jego wina. Jeśli ja jade po
          ścieżce to pieszy ma obowiązek mnie przepuścić, a jeśli tego nie zrobi to będzie
          to jego wina że go potrąciłem. No chyba że widząc takiego nawet ciut nie zwolnie
          ale to było by zwykłe chamstwo. Nie można odemnie wymagać abym jechał 10km na
          godzine tylko dlatego że jakiś pieszy może wejść na ścieżke.

          A co do reszty to nie ma o czym dyskutować, bo prawda jest generalnie prosta. To
          czy ktoś podróżuje na nogach, dwóch kołach czy czterech nie ma najmniejszzego
          znaczenia jeśli brakuje mu podstaw kultury.
        • kwieto Re: Będą wytyczać jakim rowerem jeździć? 08.09.06, 16:10
          Po pierwsze:

          > Nawet jeżeli babcia wejdzie Wam na ścieżkę, to WASZ OBOWIĄZEK jest mieć to na
          > uwadze.

          Owszem. O ile zdazymy ja zauwazyc i zareagowac.
          Podobnie zreszta jest w przypadku podawanego przez Ciebie przykladu z samochodem i kaluza - nie zawsze mozna zwolnic, zjechac, czasem tez po prostu sie tej kaluzy nie zauwaza.
          Przeciez nikt (zwyjatkiem ostatnich chamow) nie ochlapuje pieszych specjalnie. Nikt tez nie bedzie wjezdzal specjalnie rowerem na pieszego - chocby dlatego ze rowerzysta moze sie przy takiej kraksie potluc bardziej niz pieszy.

          Poza tym widze pewna niekonsekwencje. Z jednej strony WYMAGASZ:

          > Nawet jeżeli babcia wejdzie Wam na ścieżkę, to WASZ OBOWIĄZEK jest mieć to na
          > uwadze

          Z drugiej strony siebie rozgrzeszasz:

          > Poza tym, czasem trudno nie wejść na ścieżkę.
          (...)
          > 1. Chodzę ścieżką na Górczewskiej (...)
          > 3.Gdy jest zlana z chodnikiem, i zamyślona, zmęczona skręcam na nią
          > mimochodem.

          A przypadkiem nie jest twoim OBOWIAZKIEM nie wchodzic na sciezke mimochodem?
          Nie jest OBOWIAZKIEM nie chodzic po sciezce nawet gdy chodnikiem jest dalej?

          Jesli wymagamy, to sami tez stosujmy sie do tych wymogow. Inaczej mamy polityke Kalego... ("mnie wolno chodzic po sciezce, wy macie obowiazek na mnie uwazac")

          To dziala w obie strony. I albo bedziemy ze soba walczyc, albo nauczymy sie wybaczac wzajemnie niektore bledy - rowerzystom ze czasem jezdza po chodniku, pieszym, ze czasem wchodza na sciezke.
        • dorsai68 Re: Będą wytyczać jakim rowerem jeździć? 08.09.06, 17:10
          Droga Pani, nieco konsekwencji.
          Napisała Pani:
          > Nawet jeżeli babcia wejdzie Wam na ścieżkę, to WASZ OBOWIĄZEK jest mieć to na
          > uwadze. Zresztą doskonlae wiadomo, jak cieżko jest zmienić mentalnosć
          > szczególnie starszych osób, dla których ścieżka rowerowa jest po prostu
          > chodnikiem. Ani ścieżka, ani chodnik nie jest do szybkiej jazdy na rowerze,
          > zawsze moze sie zdarzyć, że dziecko wyrwie się matce i wpadnie wprost pod
          > wasze koła. Trochę rozsądku i trochę empatii, a bedzie wszystkim lepiej.

          Staram się przewidywać takie sytuacje, ale wszystkich przewidzieć się nie da. Zakładając, że bedę poruszał się z prędkością zaledwie 15 km/h (czyli szybciej niż marsz, ale wolniej niż bieg) nie uniknę zderzenia z dzieckiem, jeśli "wpadnie WPROST pod koła".
          "Droga dla rowerów" (to prawidłowa nazwa wynikająca z def. w ustawie PoRD) jest traktowana tak jak jezdnia. Obowiązują na niej dokładnie te same przepisy, w tym ograniczenia. Również prędkości. Tymczasem nie spotykam babć, matek z wózkami, właścicieli z psami spacerujących po jezdniach Marszałkowskiej, Puławskiej, a nawet, okresowo zamykanego dla ruchu kołowego, Nowego Światu. Dlaczego więc spacerują po drogach dla rowerów? Starsi ludzie - zgoda, tu istnieje wyjaśnienie (ale nie wytłumaczenie), ale matki i spacerowicze z psami? Przecież ich nie dotknęła starcza demencja!
          Nie ma więc Pani prawa żądać szczególnej uwagi od rowerzysty na drodze rowerowej, zwalniając jednocześnie z tego obowiązku pieszch, zwłaszcza w świetle zapisów art.11 ust. 4 PoRD: "Korzystanie przez pieszego z drogi dla rowerów jest dozwolone tylko w razie braku chodnika lub pobocza albo niemożności korzystania z nich. Pieszy, z wyjątkiem osoby niepełnosprawnej, korzystając z tej drogi, jest obowiązany ustąpić miejsca rowerowi."

          Tymczasem Pani,konsekwentnie łamie ten przepis:
          > 1. Chodzę ścieżką na Górczewskiej, bo jakiś palant, zrobił bliżej osiedla
          > ścieżkę niż chodnik, i oddzielił sporym pasem zieleni, przez co przejśćie ze
          > sklepu do sklepu zajęłoby mi dużo wiecej czasu i za każdym razem musiałabym
          > przecinać ścieżkę, trawnik na który roi sie od kup.
          narażając siebie i rowerzystę na wypadek.

          > 2. Gdy muszę ja przeciać
          Tu zastosowanie ma art.13 ust.1 i ust.2 PoRD

          > 3.Gdy jest zlana z chodnikiem, i zamyślona, zmęczona skręcam na nią
          > mimochodem.
          tu... nie ma żadnego wytłumaczenia. O czym pisałem wyżej - zachowanie szczególnej uwagi na drodze dotyczy wszystkich uczestników ruchu.
          • bitch.with.a.brain Re: Będą wytyczać jakim rowerem jeździć? 10.09.06, 13:34
            Co do osób z dziecmi na ściezkach: powinni odpowiadac za narażenie dziecka na
            poważne niebezpieczenstwo.Przecież obowiązkiem rodzica jest zapewnienei dziecku
            bezpieczeństwa a nie prowadzenei go środkiem drogi dla pojazdów.
      • Gość: fixed Re: Będą wytyczać jakim rowerem jeździć? IP: *.igib.uw.edu.pl 14.09.06, 12:45
        Gość portalu: Grzegorz napisał(a):

        > Ludzie jeżdżą na crossówce po mieście, bo muszą przez to miasto przejechać, żeb
        > y
        > pojeździć po okolicach. Poza tym mało kto ma więcej niż jeden rower, więc to
        > żadne szpanowanie. Większy szpan jak ktos na miasto innym, poza miasto innym, a
        > na szosę jeszcze innym!

        Jaki szpan? Uprawiam kolarstwo szosowe, torowe i górskie, więc mam górala w
        góry/teren/zawody MTB, szosę na szosy, trekinga na wycieczki/wyprawy i rower
        torowy (taki bez przerzutek i zbędnych pierdułek, co nie kuszą dresiarni) na tor
        i miasto. Do każdego terenu jest inny rower.
        Szpanem jest jeździć Landcruiserem po mieście.

        Polska dla rowerów i pociągów:)
    • Gość: tom Ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 14:20
      W zasadzie to.. ścieżki rowerowe powinny zniknąć ze ścisłego centrum (w dzisiejszej postaci). A także ciężarówki. Chodnik od chodzenia, jezdnia od jeżdzenia.

      Rowery na prawy pas, a na skrzyżowaniach dodatkowa sygnalizacja rowerowa spuszczająca cyklistów chwilę przed samochodami - aby mieli szansę choćby w lewo skręcić.

      No i - najważniejsze - egzekwowane ograniczenie prędkości do 50kmh.

      Ale to jest mżonka :(
      • gdaczacy_z_kurami Re: Ale... 08.09.06, 15:58
        Popieram. Zresztą obecną koncepcję dróg rowerowych to jakiś debil wymyślił.
        Buduje się drogi rowerowe tam, gdzie nie są potrzebne i występuje permanentny
        brak miejsca (centrum miasta) a nie buduje się ich, tam gdzie naprawdę są
        potrzebne, ze względu na warunki ruchu (wylotówki z miast, ul. Radzymińska,
        Połczyńska, itp...)
        • Gość: tom Re: Ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 17:39
          otóż to, przecież w centrum rowery nie przeszkadzają (bywam kierowcą) - drogi mają wiele pasów, łatwo jest wyminąć rowerzystę. Poza tym jeździ się relatywnie wolno (dużo skrzyżowań).
          Samemu jadąc rowerem w centrum po jezdni nie boję się samochodów (raz, ze znam przepisy ruchu drogowego, a dwa - nie ma aż takich różnicy prędkości mimo wszystko). Jest natomiast mnóstwo ruchu pieszego, i ścieżka wydzielona z chodnika nie ma racji bytu (bo piesi po prostu po niej chodzą, bo są pieszymi)

          Pozostawałby problem rodziców z dziećmi jeżdzących na rowerach po centrum, przecież nie można pozwolic dziecku jeździć po ulicy. Ale przecież oni poruszają sie zazwyczaj bardzo wolno, a opiekunowi dziecka wolno jeździć po chodniku, więc nie są groźni dla pieszych.

          Natomiast drogami takimi jak trasa toruńska, radzymińska, połczyńska rower nie powinien się poruszać. Różnica prędkości ok. 60km/h jest już zabójcza (no bo przecież na takiej drodze często wieje, samochody - nie oszukujmy się, jeżdzą nierzadko około 100kmh - a nie którzy więcej). A ścieżek nie ma. I nie będzie, bo efektów budowy tam nie będzie widać (kto by się tam interesował przedmieściami...)
          • dorsai68 Re: Ale... 08.09.06, 17:45
            Gość portalu: tom napisał(a):

            > Pozostawałby problem rodziców z dziećmi jeżdzących na rowerach po centrum,
            > przecież nie można pozwolic dziecku jeździć po ulicy. Ale przecież oni
            > poruszają sie zazwyczaj bardzo wolno, a opiekunowi dziecka wolno jeździć po
            > chodniku, więc nie są groźni dla pieszych.
            >
            Tu akurat przepisy PoRD są jasne. Art.33 ust.5 pkt1.
    • nessie-jp Re: Rowerzyści to egoiści 08.09.06, 15:06
      Bardzo rzadko spotykam się z takimi zachowaniami. A jeszcze nigdy - na ścieżce
      rowerowej. Na moim Ursynowie, gdzie ciągi ścieżek są dość solidne, po ścieżkach
      jeździ się przyjemnie. Mało kto pędzi jak szalony, a jeżeli wyprzedza, to
      ostrożnie. Nie ma szpalerów spychających nikogo z drogi. Nie ma rywalizacji
      między rowerzystami.

      Oczywiście są włażący na ścieżki piesi; są piesi stojący na środku ścieżki
      rowerowej i palący papierosa, trzymający kupkającego psa, wypuszczający na
      trawkę dziecko. Piesi podnoszący agresywnie krzyk, gdy się ich poprosi o
      ustąpienie drogi. Tyle że jest ich jakby trochę mniej z każdym rokiem.

      Naród się uczy.

      Rowerzyści jeżdżący po chodnikach to takie samo chamstwo, jak piesi blokujący
      ścieżki rowerowe. Oczywiście, że samo poruszanie się rowerem nie zmieni chama w
      kulturalnego człowieka. Gdy taki agresywny rowerzysta dostanie od tatusia swój
      pierwszy samochód, będzie się zachowywał na jezdni dokładnie tak samo agresywnie
      i niekulturalnie, jak wcześniej na rowerze.

      Nie ma sensu opowiadanie, że rowerzyści to "takie same chamstwo jak
      samochodziarze". Nie. To jest TO SAMO chamstwo. Odsetek ludzi agresywnych,
      niekulturalnych i zwyczajnie głupich jest zapewne we wszystkich trzech opisanych
      grupach - pieszych, rowerzystów i zmotoryzowanych - dokładnie taki sam.

      Ataki na zmotoryzowanych biorą się głównie stąd, że to oni mogą swoją głupotą i
      agresją wyrządzić najwięcej szkody.
    • kwieto Re: Rowerzyści to egoiści 08.09.06, 15:47
      Powiem tak - poczatek artykulu wydawal mi sie ciekawy, niestety im bardziej wglebialem sie w tresc, tym bardziej niedobrze mi sie robilo - uogolnienia, oskarzenia, kompletny brak zrozumienia sytuacji - artykul pisany chyba glownie po to by "dopieprzyc psubratom" :/

      Na pewno, sa rowniez chamscy rowerzysci. Tak samo jak sa chamscy kierowcy samochodow, motorow, sa chamscy piesi i chamscy wlasciciele psow, hodowcy golebi... i tak dalej. Po prostu sa chamscy LUDZIE (nie odwaze sie pisac ze Polacy, bo pewnie wsrod innych nacji tez pojawia sie chamstwo.

      Wizja roztaczana przez Śleszyńskiego jest wynikiem braku zrozumienia swiata po ktorym przyszlo mu sie poruszac (przepraszam za tak brutalne stwierdzenie).
      Rozwiejmy wiec kilka mitow:

      1. "Rowery wyczynowe" - niech mi Pan Śleszyński powie, gdzie mam kupic rower ktory nie bylby rowerem gorskim, ewentualnie trekkingowym? (oba pewnie sa zaliczone przez Pana Śleszyńskiego do "wyczynowych") Nawet jesli bedzie to zlom nie pozwalajacy na jazde szybsza niz 10km/h, to obowiazkowo posiada rame i kola jak typowy "goral". Ostatnio widzialem nawet rower "miejski" - wlasnie taki jak te o ktorych pisze pan Śleszyński ("rowerzyści w różnym wieku używają tam na ścieżkach rowerowych zwykłych, często starych i stosunkowo powolnych rowerów") - niestety nie stac mnie na wydatek kilku tysiecy zlotych na rower.
      Rowery "stare"? A gdzie je kupic? I czy mam kupowac specjalnie stary rower, tylko dlatego zeby Panu Śleszyńskiemu bylo milo? W Kopenhadze takie rowery jezdza od lat, u nas "kultura rowerow" rozwija sie od lat kilku. Wczesniej w miastach rowerow po prostu nie bylo, byl to srodek lokomocji zarezerwowany dla wsi i mniejszych miasteczek.
      BTW, kiedys mialem fajny, stary rower. Niestety zostal mi pare lat temu skradziony - a czynu tego dokonal z pewnoscia jakis pieszy (samochodem nie da sie raczej wjechac na piate pietro). Wzorem Pana Śleszyńskiego powinienem teraz zakrzyknac, ze Warszawscy piesi to zlodzieje...
      Po kradziezy mojego roweru przesiadlem sie na gorala - nie dla szpanu, naprawde bardzo chcialem wtedy miec rower trekkingowo-miejski - tyle ze nigdzie nie mozna bylo czegos takiego kupic...

      2. "Jazda po chodnikach". Sam jezdze ulicami - dlatego ze lubie szybka jazde i na chodniku nie byloby to zbyt bezpieczne (piesi). Ale np. moja dziewczyna po jezdni nie jezdzi, bo uwaza ze to zbyt niebezpieczne. I ja sie jej nie dziwie, bo niektorzy kierowcy sprawiaja ze jazda po Warszawie to horror (pozdrawiam tu kierowce autobusu ZTM, ktory kiedys wpadl na pomysl obtrabic mnie i zepchnac na krawedz drogi w tunelu - cud ze nie stracilem rownowagi i nie wlecialem mu wtedy pod kola). Jazda po chodnikach jest wiec smutna koniecznoscia, z ktorej, niech mi Pan Śleszyński uwierzy, wielu rowerzystow bardzo chetnie by zrezygnowalo.

      2. "Ściezki rowerowe" - niestety tu nawet tam gdzie one sa, to ich nie ma. Sam wole jechac po ulicy niz po sciezce, z dwoch powodow. Pierwszym sa tabuny pieszych walesajacych sie po sciezkach i nie reagujacych ani na dzwonek, ani na probe wytlumaczenia im ze ida po sciezce (a wrecz zdarza sie ze reaguja agresja, pt. "jak smiales mi zwracac chamie uwage"). Po drugie, sciezki rowerowe sa czesto robione w taki sposob, ze kompletnie odechciewa sie nimi jechac. Nie mowie tu nawet o ich jakosci, ale jesli sciezka rowerowa na 100m odcinku najpierw z lewej strony chodnika przechodzi na prawo (pasy dla pieszych), a nastepnie spowrotem z prawa na lewo (znowu pasy dla pieszych), to jak tu rozsadnie czyms takim jezdzic? Przeciez takie zygzaki sprawiaja, ze piesi i rowerzysci MUSZA na siebie wpadac, nie ma sily - wszystko jedno czy z winy gapiostwa pieszego czy rowerzysty. A tak wyglada ni mniej ni wiecej tylko sciezka rowerowa na pl. Unii Lubelskiej, w ruchliwym miejscu, bo przy SAMie i McDonaldzie. O sciezkach bez mozliwosci zjechania na dlugich odcinkach, czy innych tego typu "atrakcjach" (np. parkujacych na sciezce samochodach) byla juz tutaj mowa.

      Tym bardziej smutne sa reakcje na artykul ktore mozna przeczytac w komentarzach, zwlaszcza wyglaszane przez pieszych - przejawia sie w nich takie samo chamstwo (np. "zalatwilem rowerzyste z bioderka") jak i u krytykowanych rowerzystow. Potem rowerzysta odegra sie na pieszym, pieszy na kolejnym rowerzyscie... super, naprawde super. Wzajemna bijatyka i podkladaniem sobie klod pod nogi na pewno sprawimy ze swiat bezdzie piekniejszy. :/

      Nie rozgrzeszam tu rowerzystow - sam sie zzymam gdy np. jade samochodem i widze nieoswietlonego rowerzyste jadacego ciemna droga. Widzialem tez zenujace przypadki rowerzystow wlazacych z butami na samochody parkujace na sciezce rowerowej (jedna z pierwszych "mas krytycznych") - ale czy oznacza to ze wszystkich mozna wrzucic do jednego worka?

      Pan Śleszynski ma czesciowe racje - niestety w jego artykule widac tez naciaganie rzeczywistosci pod wizje - np. zarzut ze po W-wie jezdzi sie rowerami gorskimi (tylko skad i za ile kupic inny?), odsylanie "wyczynowcow" do wyznaczonych miejsc (ktorych po prostu nie ma), czy obrona pani ktora najpierw spowodowala wypadek idac sciezka rowerowa, a nastepnie zrobila awanture rowerzystce ktora na nia wpadla. Rowniez zarzut o jazde w ochraniaczach jest smieszny - rozumiem ze kazdy kierowca jadacy w zapietych pasach to "rajdowiec" i pirat drogowy? A na warszawskich wybojach "wywinac orla" naprawde nietrudno.

      Podsumowujac - na pewno jest to glos przypominajacy ze rowerzysci tez nie sa swieci - szkoda tylko, ze Panu Śleszynskiemu zabraklo rzetelnosci aby uczciwie opisac sprawe.
      • bitch.with.a.brain Re: Rowerzyści to egoiści 10.09.06, 13:42
        Ja kupiłam za 200 zl stary rower miejski i bardzo dobrze się sprawdza.Ma duze
        koła więc jeżdzę nan im syzbko.spokojnie da sie nawet 20 jechać.
        Jestem ideałem wedłyg tego pana,bo mam 3 rowery:)
        trekkingowy do wypraw wakacyjnych, miejski do jazdy po miescie i składak na
        jazdę do sklepu itp po osiedlu.Niestety kolekcja rowerów zajmuje sporo miejsca:)
    • Gość: wielki piechur i łamią prawo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 16:40
      zgodnie z prawem o ruchu drogowym rower może jechać po chodniku tylko w miejscu,
      gdzie na ulicy jest dopuszczona predkość wieksza niż 50 km/h. czyli w całej np.
      warszawie. kiedy wreszcie policja zacznie ścigać rowerzystów łamiących przepisy???
      • Gość: biba Re: i łamią prawo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 16:48
        znaczy, że w całej warszawie nie mają prawa? panowie policjanci zaś szwendają
        się bez pojęcia w tych swoich odblaskach. co za bezmyślnośc organów...
        • Gość: lalunia Re: i łamią prawo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 16:51
          to chyba art. 33 punkt 5 precyzuje.
          i co na to prawo a co sprawiedliwość?
          • Gość: mały art. 33 p. 5 IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 09.09.06, 19:39
            faktycznie. a nasza kochana gazeta mogłaby się zakręcić wokół bezczynnpści
            straży miejskiej...
            • Gość: kwik Re: art. 33 p. 5 IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 09.09.06, 19:41
              straż miejska??? przecież oni sami łamią przepisy na swoich lśniących maszynach
              pilnując niby porządku.
      • Gość: Robert Re: i łamią prawo... IP: *.acn.waw.pl 08.09.06, 17:25
        Myśle że tu jednak nie tylko rowerzystów należało by ścigać. Kierowca źle
        parkujący, handlarz na chodniku, pieszy na ścieżce czy czerwonym świetle, czy
        wreszcie również rowerzysta na chodniku. Problem jest taki że generalnie służby
        mają w nosie "wykroczenia" i po prostu sie tym nie zajmują. Ale nie należy pisać
        że powinny się zająć rowerzystami, tylko że powinny zająć się w całości "mniej
        znaczącymi" sprawami.
      • bitch.with.a.brain Re: i łamią prawo... 10.09.06, 13:37
        owszem.Tylko neich policja stoi i wlepia mandat każdemu! kto jedzie szybciej niż 50
    • Gość: mały piechur i tchórze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 16:42
      jak są takimi chojrakami, czemu nie szaleją na jezdni. im więcej ich będzie na
      jezdniach a nie chodnikach, tym łatwiej kierowcom będzie sie przyzwyczaić do ich
      obecności.
      • kazuyoshi78 Re: i tchórze 08.09.06, 17:39
        Ja np. zwykle jeżdzę jezdnią i z reguły środkiem pasa w trosce o własne
        bezpieczeństwo. A kierowcy trąbią, machają pięściami i krzyczą,
        żebym... "wypie..ł na chodnik" :)
    • shelmahh Re: Rowerzyści to egoiści 08.09.06, 16:43
      u mnie na wsi za falenica nie ma takich problemow..jezdze ulica, po chodniku,
      czasem sciezka i jakos na nikogo nie wpadlem, nie zabilem, nikt mnie nie
      wyzywal..czasem jezdze o zgrozo nawet po warszawie i traktuje to jako mila
      rozrywke..staram sie jezdzic uwaznie i bezpiecznie dla siebie i dla reszty
      korzystajacych z chodnikow, ulic, sciezek..nie mialem niebezpiecznych sytuacji

      moze nie kazdy powinien jezdzic rowerem jesli dookola poruszaja sie sami wrogowie?

      troszke wiecej luzu prosze w podejsciu do poruszania sie po miescie..jak sie
      jezdzi uwaznie i rozwaznie oraz dla przyjemnosci z usmiechem na ustach to ani
      razu nie spotka Cie krzywa sytuacja..

      ale widocznie sa tacy rowerzysci jak i kierowcy, ktorzy z zacisnietymi ustami
      smigaja po miescie swoimi nowymi rowerami..

      dla mnie warszawka rowerowa to porazka zupelna..do roweru mam przyczepiony
      fotelik dla szkraba i spotkalem sie z taka opinia,ze jak mozna sobie zeszpecic
      rower fotelikiem? no jak? i jak na rowerze jezdzic w japonkach? przeciez to nie
      przystoi! tyle,ze ja jezdze dla przyjemnosci a niektorzy niestety jak widac po
      postach nie

      pzdr
      • dorsai68 Re: Rowerzyści to egoiści 08.09.06, 17:39
        Akurat jazdy w "japonkach" nie rozumiem. Wg mnie to proszenie się o kłopoty: miękkie - pedał odczuwalnie wbija się w stopę, nie trzymają się na nodze - mogą spaść ze stopy dostać się np w szprychy, przyblokować koło.

        Z pewnością, doskonale sprawdzają się na plaży, czy pod prysznicem, ale na rowerze?
        • shelmahh Re: Rowerzyści to egoiści 11.09.06, 11:05
          proste,ze na rowerze..nie scigam sie ale jezdze spokojnie
          a na rowerze od dziecka wiec raczej jezdzic umiem :)
    • Gość: Ponury Rowerzyści to egoiści IP: *.chello.pl 08.09.06, 18:18
      Jestem rowerzystą i niestety muszę przyznać autorowi rację. Nie ma większego
      zagrożenia dla rowerzysty niż drugi rowerzysta. Kierowcy zmuszeni są do
      przestrzegania przepisów ruchu drogowego i w większości to robią, natomiast
      rowerzyści robią co im do głowy przyjdzie, nie zwracając uwagi na
      bezpieczeństwo innych. Dlatego też na rowerze jeżdżę głównie w nocy, kiedy na
      ścieżkach nie ma innych rowerzystów :)
    • rosebud68 Re: Rowerzyści to egoiści 08.09.06, 20:49
      ostatnio nagminnie widuje rowerzystow z premedytacja przejezdzjacych
      skrzyzowania na czerwonym swietle
      proceder rozni sie tym od wersji samochodowej ze rowerzysta nie smiga na
      "pomaranczowo-rozowym" bo byloby to samobojstwem, tylko najpierw przeciska sie
      do przodu pomiedzy samochodami, przejezdza pasy dla pieszych i jesli nic nie
      nadjezdza z boku smiga przez skrzyzowanie
      • user0001 Re: Rowerzyści to egoiści 08.09.06, 21:27
        Phi...

        Śmiganie na pomarańczowo różowym to samobójstwo? Chyba w innym wymiarze...

        Ruszanie gdy tylko zaświeci się żółte+czerowne to normalka, czy w samochodzie
        stojąc w pierwszej linni zdejmujesz nogę z hamulca i puszczasz sprzęgło gdy pali
        się zielone?

        Przejeżdżanie na żółtym jest zrozumiałe, zwłaszcza jeżeli wpada się na
        skrzyżowanie z prędkością ~40 km/h po sprincie na zielonym.
        • Gość: Fan ZDM Re: Rowerzyści to egoiści IP: *.chello.pl 10.09.06, 13:50
          > Phi...
          >
          > Śmiganie na pomarańczowo różowym to samobójstwo? Chyba w innym wymiarze...

          Popróbuj, może się przekonasz.

          > Ruszanie gdy tylko zaświeci się żółte+czerowne to normalka, czy w samochodzie
          > stojąc w pierwszej linni zdejmujesz nogę z hamulca i puszczasz sprzęgło gdy pal
          > i
          > się zielone?

          Gdy _zapala_ się zielone. Coś w tym widzisz dziwnego?

          > Przejeżdżanie na żółtym jest zrozumiałe, zwłaszcza jeżeli wpada się na
          > skrzyżowanie z prędkością ~40 km/h po sprincie na zielonym.

          Przeciskanie się po to, żeby przejechać na czerwonym, też?
    • user0001 Rowerzyści to egoiści 08.09.06, 21:20
      Zastanawia mnie co nadepnęło autorowi artykułu na odcisk... Może spotkał
      niskosiodełkowca na swojej drodze?

      1. Nagłośnienie ukarania mandatem pieszego który wtargnął na ścieżkę rowerową i
      spowodował wypadek, nie służyło promocji ruchu rowerowego, ale uświadomieniu
      pieszym, że ścieżka rowerowa to jezdnia dla rowerów.

      2. Zachowania rowerzystów na ścieżkach rowerowych, zwłaszcza dohamowanie w
      ostatniej chwili, z piskiem opon, to jedyny sposób aby pieszemu stanowczo
      pokazać gdzie jest jego miejsce. Swoją drogą AirZound jest skuteczniejszy od
      pisku opon.

      3. Nikt nie podjął społecznej, a tym bardziej socjologicznej dyskusji z modelem
      współczesnego, polskiego malkontenta, wyciągającego wnioski dotyczące całej
      populacji, na podstawie obserwacji zachowań kilku niereprezentatywnych osobników.

      4. > Z kolei wielu "ambitnych" rowerzystów wyjeżdża na miasto w pełnym
      > oprzyrządowaniu (ochraniacze itp.) jak na zawody...
      Za chwilę dowiem się, że wyjeżdżając składakiem po zakupy nie powinienem
      zakładać kasku, okularów i rękawic.

      > Po płaskiej Warszawie jeżdżą głównie rowery górskie, terenowe i akrobatyczne
      Czy autor artykułu umie odróżnić rower zjazdowy od streetowego od XC? Większość
      rowerów popularnie nazywanych górskimi, to w rzeczywistości konstrukcje ATB lub
      XC które służą także do poruszania się po płaskim wymagającym terenie (korzenie,
      błoto, piach, ale także dziury w asfalcie, wyrwy w kostce ścieżek, czy
      niedostosowane krawężniki).
      Warszawa nie jest i nie zanosi się aby w przewidywalnej przyszłości stała się,
      miastem przyjaznym rowerom miejskim. To co dla użytkownika roweru ATB lub XC
      jest nieprzyjemnym uderzeniem, może spowodować deformację koła złożonego na
      jednościennej stalowej obręczy (takiej jaka występuje w składakach i starych
      rowerach miejskich).
      Poza tym dochodzi problem przechowywania roweru. Tylko nieliczni mają możliwość
      przechowywania 4 rowerów, dla wielu osób jedynym miejscem w którym mogą
      bezpiecznie przechowywać rower jest ich własne mieszkanie. Jeśli musiałbym
      trzymać swoje rowery w pokoju, pewnie zrezygnowałbym z szosówki i składaka, a
      zostałbym przy trekkingu i góralu. Inni muszą ograniczyć się do jednego roweru,
      dlatego wybierają ten najbardziej uniwersalny.

      5. Autor artykułu widywał rowery crossowe na dachach samochodów... A jaka jest
      odległość z Kopenhagi do terenów nadających się do uprawiania XC? Nie wiem jak
      autorowi artykułu, ale mnie kondycja pozwala na przejechanie 10 kilometrów do
      Kampinosu siłą własnych mięśni. Nie muszę posiadać blachosmrodu i zatruwać
      środowiska w drodze na wypoczynek.

      ps. Codziennie jeżdżę do pracy rowerem. Jeżdżę jezdnią, w życiu nie potrąciłem
      pieszego. Nie życzę sobie aby jakiś pismak wrzucał mnie do jednego wora z nisko
      siodełkową hołotą.
    • rudy102_t_34_85 Powtarzam się ale... 08.09.06, 21:35
      Ze 2 lata temu pisałem o kwestii (nie)używania sygnałów dżwiękowych przez
      rowerzystów.Ponieważ nic się nie zmieniło na lepsze,powtarzam że ZA
      SKANDALICZNY UWAŻAM BRAK JAKICHKOLWIEK OSTRZEGAWCZYCH URZĄDZEŃ DŹWIĘKOWYCH na
      większości rowerów.Tam gdzie jeżdzi dużo rowerów a brak wydzielonych tras
      trzeba cały czas nadstawiać uszu i mieć oczy z tyłu głowy oraz refleks
      niezbędny do uskoczenia przed pędzącym z tyłu bicyklem.Ja mam dobry słuch ale i
      on czasem zawodzi,niedawno niedaleko Powsina idąć leśną scieżką usłyszałem
      gdzieś z tyłu nieśmiałe "przepraszam" obejrzałem sie i ledwo uniknąłem
      rozjechania przez jakąś dziewoję pędzącą "góralem" tak na oko ze
      40km/h...Oczywiście dzwonka w ogóle nie miała a moją uwagę n/t zbyła milczeniem.
      Ja sam jeżdżę dużo rowerem i do głowy by mi nie przyszło zapomnieć o czymś tak
      ważnym jak sygnalizacja dżwiękowa (ostatnio zmieniłem cichy dzwonek na potężną
      trąbę ryczącą jak stado osłów) podczas slalomu między pieszymi na chodniku.
      Więcej wyobrażni!
      • dorsai68 Re: Powtarzam się ale... 08.09.06, 22:56
        masz i nie masz racji kolego. Nie ulega wątpliwości, że sygnał, jak i światła, powinny być integralną częścią każdego roweru uczestniczącego w ruchu na drogach otwartych.

        Może jednak przypomnisz, co PoRD mówi o używaniu sygnału dźwiękowego? Na przykłąd w terenie zabudowanym?
      • kwieto Re: Powtarzam się ale... 09.09.06, 06:20
        > niedawno niedaleko Powsina idąć leśną scieżką usłyszałem
        > gdzieś z tyłu nieśmiałe "przepraszam" obejrzałem sie i ledwo uniknąłem
        > rozjechania przez jakąś dziewoję pędzącą "góralem" tak na oko ze
        > 40km/h...

        Zgodze sie, ze sygnal na rowerze powinien byc.
        Z drugiej strony, wiekszosc dostepnych w sklepach dzwonkow to bardziej atrapy, malo nadajace sie do
        funkcji jaka jest ostrzeganie pieszych czy innych rowerzystow

        Z trzeciej strony, nie lubie jak ktos ubarwia swe opowiesci - 40 km/h to bardzo duza predkosc jak na
        rower. Ja jezdze szybko, a na asfalcie i z gorki rzadko kiedy udaje mi sie rozpedzic do predkosci
        wyzszej niz 30pare km/h. Na lesnej sciezce - nie wyobrazam sobie (chyba ze bylbym uzbrojony od
        stop do glow w ochraniacze i jechal po torze downhillowym).
        Natomiast dziewczyna o ktorej mowisz, zdazyla jeszcze "niesmialo powiedziedziec 'przepraszam' " -
        nie mogla wiec jechac z predkoscia ktora opisujesz.
      • user0001 Re: Powtarzam się ale... 09.09.06, 13:03
        Przesadzasz.

        Dzwonek i oświetlenie, to obowiązkowe wyposażenie zgodnie z rozporządzeniem
        ministra transportu. Są one jednak zupełnie niepotrzebne w rowerach rekreacyjnych.

        W swoim góralu mam zamontowany dzwonek młoteczkowy i jednodiodowe
        (mikroskopijne) lampki sigmy tylko po to, by mój ubezpieczyciel w razie jakiegoś
        zdarzenie nie wykpił się powołując na brak obowiązkowego wyposażenia. (Trekking
        to co innego, tam mam dwie pięciodiodowe lampy przednie, pięciodiodowy tylny
        migacz, awaryjne oświetlenie na dynamo, sporo odblasków, a w sakwach kamizelkę
        odblaskową i kurtkę przeciwdeszczową w oczoj..nym kolorze, ale trekkingiem
        jeżdżę w każdych warunkach, o każdej porze, a góralem tylko wtedy gdy mam na to
        ochotę.)

        W praktyce na leśniej ścieżce nie używa się dzwonka. Zamiast tego krzyczy się
        "Lewa moja" lub "Prawa moja", a czasami skraca się tą formę do "Lewa" lub
        "Prawa" co wprowadza w osłupienie początkujących.

        Każdy donośny dzwonek z którym spotkałem się, ma jedną wadę wykluczającą jego
        używanie w rowerze XC: dzwoni na korzeniach. W lesie takie brzęczenie zakłóca
        spokój innych turystów, a w szczególności towarzyszy wycieczki.

        I ostatnia sprawa. Rowerzystka pędząca około 40 km/h i nieśmiałe "przepraszam"?
        Dla mnie to aż zbyt nieprawdopodobne.
        Osoba która miała by kondycje do utrzymania takiej prędkości i umiejętności
        pozwalające na jazdę z taką prędkością w lesie, powinna maratonową etykietę mieć
        we krwi i głośno krzyczeć którą stroną będzie Ciebie wyprzedzać/omijać.
        • rudy102_t_34_85 Re: Powtarzam się ale... 10.09.06, 18:54
          Co do "incydentu powsińsko-kabackiego" to miał on miejsce na zielonym szlaku
          Powsin-Pyry.Prowadzi on szeroką drogą leśną o utwardzonej nawierzchni zamkniętą
          dla samochodów i używaną jako promenada spacerowa,bliżej Parku Kultury jest na
          niej dużo osób starszych,matek z wózkami,dzieci itp.Osoba która omal mnie nie
          rozjechała miała kask i ochraniacze.Słowo "przepraszam" prawdopodobnie nie było
          skierowane do mnie tylko do kogoś idącego za mną,ale gdybym nie zareagował
          mogłoby dojść do wypadku (było ostre hamowanie i dlatego zdołalem powiedzieć co
          o tym myślę).Prędkość roweru była porównywalna ze skuterem czy motorynką i
          40km/h nie wydaje mi sie przesadą.W sumie nie uważam abym zmyślał choć
          oczywiście takie wypadki nie trafiają się często (ze 2 tygodnie temu widziałem
          jak na targowisku przy Hali Mirowskiej rowerzysta jadący niewiele wolniej przez
          pasaż pełen kupujących potrącił kobiete z zakupami,dzwonka nie miał i nawet nie
          raczył się zatrzymać żeby przeprosić).
          Osobiście stoję na stanowisku że KAŻDY ROWER używany w otwartym terenie
          POWINIEN posiadać sygnał dżwiękowy! To czy jest to BMX,góral czy trek nie ma
          znaczenia,ważne że jeżdzi po drogach publicznych i mija idących ludzi.Nie musi
          to być dzwonek młoteczkowy bo faktycznie na wybojach sam dzwoni co bywa
          wkurzające poza tym jest zazwyczaj zbyt cichy-najlepsza jest trąbka
          pneumatyczna lub gumowa "piszczałka".Tak samo oświetlenie-nie po to aby "PZU
          sie nie czepiało" ale dla własnego bezpieczeństwa...Okrzyki "moja lewa"
          czy "moja prawa" są dobre dla kolegów-rowerzystów nie dla pieszych.
    • baekon Rowerzyści to egoiści 09.09.06, 00:08
      Wystarczy spojrzeć w jakikolwiek ciepły weekend na ścieżki (te, które prowadzą dokądś) rowerowe, żeby zobaczyć, że bardzo dużo rowerzystów jeżdzi spokojnie i uważnie, choć zapewne mają dużo mniejsze umiejętności niż Ci pędzący między ludźmi po chodniku. Tak samo nie powinno się mówić, że piesi to krowy i włażą na ścieżkę jak i że rowerzyści to chamy i jeżdzą po chodniku, a kierowcy to wandale, bo parkują na trawnikach.
      Codziennie przynajmniej godzinę idę chodnikiem w różnych miejscach centrum Warszawy i nie przypominam sobie w tej chwili, żebym spotkał pędzącego rowerzystę. Ale znam miejsca nie w centrum, gdzie chodnikami jeździ dużo rowerzystów, może i rzeczywiście czasem przesadzają z prędkością.

      Zauważcie też, że rowerzysta, o ile nie jest "małolatem w ochraniaczach", jest również w dużym niebezpieczeństwie w razie zderzenia z pieszym. A ilu widziałem biedaków, którzy próbując uratować pieszego (i siebie), wciskali hamulec przedni do oporu robiąc fikołka przez kierownicę. Też kilkakrotnie przeleciałem przez kierownicę, w tym raz ratując kilkuletnie dziecko, które wyskoczyło spomiędzy zaparkowanych na ścieżce samochodów.

      Widzę szaleńców, którzy zjeżdżają np. Oboźną pod prąd lub przejeżdzają w poprzek jezdni na pełnym gazie albo zajeżdzają drogę samochodom, ale o wiele częściej widzę takich, którzy jadą z prądem, zgodnie z przepisami, ostrożnie, bezpiecznie i kulturalnie.

      I myślę, że bardzo dobrze, że wielu ludzi jest prezstraszanych przez rowerzystów, gdy chodzą po ścieżce, chociażby ze względu na to, że następny rowerzysta może pieszego nie zauważyć i zderzyć się z nim. I nie będzie to jego wina, tak samo jak nie jest winą kierowcy, że rozjeżdża pieszego, który wskakuje na jezdnię w nieoznakowanym miejscu.
    • Gość: Aqua con arte Re: Rowerzyści to egoiści IP: *.itpp.pl 09.09.06, 02:47
      www.nickturpin.com/gibsonstreet/mpages/m25.html
      Nad czym tu myśleć. Warszawski rajdowiec już dawno by przejechał :> Zdrawim.
    • Gość: Tomek Rowerzyści to egoiści IP: *.acn.waw.pl 09.09.06, 21:37
      Autor artykułu żyje chyba w jakiejś równoległej rzeczywistości, chyba w innym
      mieście niż ja. Ścieżek rowerowych pozwalających przejechać przez centrum miasta
      (jeżdżę gł. z Woli na Gocławek i z powortem) nie ma wcale, jeżeli już są to
      piesi są na nich ZAWSZE. Zapraszam autora atykułu na róg Leszna i Płockiej, tam
      jest taki ładny przystanek autobusowy, obok ścieżka, niech sobie poogląda gdzie
      ludzie czekają na autobus. Co do jeżdżenia rowerami "górskimi", bardzo żałuję,
      że takiego nie mam, kupiłem zwykły rower szosowy i takim jeżdże tymczasme
      trzeba było sobie właśnie kupić jakąś Konę, żeby skakać po warszawskich 20cm
      krawężnikach. Co do kwestii chodnik czy ulica - po tym jak dresiarz w polonezie
      mało co nie władował mnie pod autobus jeżdżę TYLKO chodnikiem lub ścieżką, soory
      miś ja chcę żyć. Co do dzwonków - piesi na nie w ogólnie nie reagują, jedyną
      odezwą jest "dlaczego nie jadę po ulicy". Autora zapraszam na moją standardową
      trasę Wola - pl. Bankowy - rondo Waszyngtona - Wiatraczna - Marsa, przejedzie
      się parę razy to może trochę rozumu nabierze.
    • Gość: Pelcu Rowerzyści to egoiści IP: *.ostnet.pl 10.09.06, 13:08
      Sciezka rowerowa jest dla rowerzysty a nie dla pieszego nie jest elementem
      chodnika. Skoro osoba dostajaca mandat za chodzenie po sciezce (spowodowanie
      wypadku) moze miec o to jakie kolwiek prentensje tak samo osoba ta mogla by
      biegac po jezdni miedzy autami i byc bezkarna? Nie wydaje mi sie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka