Dodaj do ulubionych

GW: Inwestycyjna spuścizna strachu

11.01.07, 00:59
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3842308.html?as=1&ias=4&startsz=x
Rozmawiali Jan Fusiecki, Krzysztof Śmietana
2007-01-11, ostatnia

Dotąd inwestowano chaotycznie, bojaźliwie, największe projekty robiono na kolanie, aby popisać się przed wyborami. Dlatego mostem Północnym pojedziemy dopiero w 2010 r, a termin zakończenia remontu Krakowskiego Przedmieścia pozostaje nieznany - mówi Jacek Wojciechowicz, nowy wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za inwestycje


„Gazeta”: Poprzedniej ekipie inwestycje nie wychodziły, bo nie było dobrego modelu zarządzania miastem.

- Na pewno to był jeden z powodów niepowodzeń. Inny to niechęć do podejmowania odważnych decyzji. A bez nich nie ma mowy o rozwoju.

Co przede wszystkim zawalono?

- Most Północny. Kazimierz Marcinkiewicz ogłosił przetarg jednocześnie na projekt i budowę tej przeprawy. To podniosło ryzyko przedsięwzięcia, bo firmy musiały się liczyć z tym, że proces uzgodnień biorą na siebie. A to z kolei oznacza wielkie ryzyko, które wyrównały w przetargu wysokimi cenami [w zeszłym tygodniu ratusz go unieważnił - red.].

Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy mówił o zmowie firm drogowych. Ponoć umawiały się, aby dyktować zawyżone ceny. Może tak stało się teraz przy planowaniu mostu Północnego?

- W przeszłości było parę przetargów, które nie wychodziły po kilka razy. Można oczywiście szukać różnych przyczyn. Ja nikogo o takie praktyki nie podejrzewam.

Jak powinno się rozstrzygnąć sprawę mostu Północnego?

- Ogłosić przetarg na projekt, a dopiero potem na realizację. Choć wiem, że lepiej brzmi, jak powie się: ogłaszamy przetarg na projekt i budowę. Daje to wrażenie, że to już końcowe rozstrzygnięcie. W połowie zeszłego roku mieliśmy czas przedwyborczy i najpewniej właśnie dlatego Kazimierz Marcinkiewicz tak tę sprawę rozegrał.

Dacie radę zbudować most Północny jeszcze w tej kadencji?

- Jest taka szansa. Mam nadzieję, że tę inwestycję przyspieszy powołane przeze mnie biuro inwestycji.

Kiedy nowy most będzie gotowy?

- 2010 r. to realna data.

A kiedy zostanie tam wbita tzw. pierwsza łopata?

- W 2009 r.

Tylko że o moście Północnym poprzednie władze mówiły już cztery lata temu. Miał być gotowy akurat przed ostatnimi wyborami?

- Tak, to był sztandar obietnic tamtej kadencji. Mam nadzieję, że w naszej stanie się sztandarem wykonanych inwestycji.

Wiadomo już, czym pojadą przez most Północny mieszkańcy Tarchomina - metrem czy tramwajem?

- Według aktualnych projektów mamy tam tramwaj i będziemy trzymać się tej koncepcji. Można rozważyć wydłużenie pierwszej linii metra na Białołękę, ale w dalszej przyszłości.

Krakowskie Przedmieście rozkopane na wybory

Czy po wprowadzeniu się do ratusza zastał Pan coś skandalicznego?

Jacek Wojciechowicz: Nie szukam haków na poprzedników.

I nic Pana nie zdenerwowało?

- Przygotowania i rozpoczęcie przebudowy Krakowskiego Przedmieścia. Ten remont planowano bodaj od 2004 r. Ale rozpoczęto go dopiero ostatniej jesieni. Jak się dziś okazuje, bez kompletnej dokumentacji. Teraz wszyscy mamy z tym sporo kłopotów.

Kto jest za to odpowiedzialny?

- Z jednej strony inwestycję nadzorował Zarząd Dróg Miejskich, z drugiej biuro naczelnego architekta miasta i specjalny pełnomocnik ratusza ds. tej inwestycji Michał Borowski. Koordynatorem zarządzającym projektem jest prywatna firma zewnętrzna.

Już dostała grubo ponad 1 mln zł za przygotowanie remontu, a może zarobić jeszcze 1,6 mln zł, bo miasto powierzyło jej jego nadzór.

- Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta inwestycja była robiona pod wybory. Rozpoczęto ją w pośpiechu, żeby wykazać się szybkimi efektami. Otwarcie odcinka Świętokrzyska-Królewska zaplanowano na 23 stycznia! Nie spotkałem się z planem, by tego typu inwestycję kończyć w środku zimy. Przecież rok temu w grudniu mieliśmy 20-stopniowy mróz. W takich warunkach nie da się prowadzić tego typu prac.

Co Pan z tym zrobi?

- Odbyliśmy kilka narad .Ważne, że parę dni temu budowa ruszyła ponownie.

Czy przed następną zimą zdążycie zakończyć ten remont?

- Mam nadzieję, że tak. Na podstawie obecnych doświadczeń wiem, że należy dobrze przyjrzeć się przygotowaniu innych inwestycji.

Struktura obrosła procedurami

Na początku lat 90. był Pan wiceprezydentem Raciborza. W ostatnich latach rządził Pan Wesołą. Czym różnią się tamte urzędy od warszawskiego ratusza?

- Zastałem tu strukturę znacznie większą i bardziej obrosłą procedurami. Poszczególne biura i jednostki mieszczą się różnych miejscach. Tracimy czas na przesyłanie korespondencji. Inwestycjami zajmuje się kilkanaście biur, wydziałów i zarządów. Np. planowana rozbudowa stadionu Legii podlega Zarządowi Mienia m.st.Warszawy. Ten z kolei biuru polityki lokalowej. Ale stadion to sport, więc merytorycznie nad całością czuwa biuro sportu podlegające innemu wiceprezydentowi niż nieruchomości. Gdybym miał zebrać wszystkich pracowników, którzy zajmują się inwestycjami, byłyby z tym poważnie kłopoty.

Ma Pan pomysł na uzdrowienie tej sytuacji?

- Nikt nie ma patentu na mądrość. Jestem jednak przekonany, że powinno powstać biuro inwestycji, które koordynowałoby i nadzorowało inwestycje: od planów po realizację.

Czy z zespołem, który zastał Pan w Ratuszu można pchnąć inwestycje do przodu.

- Jestem zwolennikiem łączenia doświadczenia ze świeżym spojrzeniem ludzi, którzy dotąd na miasto patrzyli z zewnątrz. Ale nie chcę żadnej urzędowej rewolucji, mówienia, że wszystko, co zastaliśmy nadaje się do wyrzucenia. Będę szukał złotego środka.

Będą jakieś spektakularne zwolnienia?

- Na razie z ratusza odeszło kilka osób m.in. Michał Borowski, naczelny architekt miasta.

A co z szefostwem Zarządu Dróg Miejskich? Większość pieniędzy na inwestycje pochłaniają drogi.

- Tam jest pełniąca obowiązki dyrektora. Taka sytuacja nie może trwać wiecznie. Rozpiszemy konkurs na to stanowisko.

Możemy poznać nazwiska nowych osób, które zajmą się inwestycjami?

- Na to jest za wcześnie.

Metro z dziwną stacją

Nowa ekipa krytykuje przetargi typu „Projektu i buduj". Tymczasem to właśnie w taki sposób Metro Warszawskie chce wytyczać drugą linię z Bemowa na Bródno?

- Na razie zastanawiamy się z prezesem Metra, który wariant będzie lepszy. Przygotowanie i budowa drugiej linii metra jest pilnym zadaniem, ale zastosowanie procedury " projektuj i buduj" będzie ryzykowne.

Czy poprzedniej ekipie coś się w ogóle udało w dziedzinie inwestycji?

- Jest bez wątpienia wiele dobrych pomysłów wypracowanych przez ostatnie lata: odbudowa Pałacu Saskiego, budowa Centrum Nauki "Kopernik" nad Wisłą. Szkoda tylko, że to wciąż bardziej pomysły niż realizacje.

Szef klubu radnych PO zapowiadał przeniesienie Centrum Nauki na peryferia, żeby uwolnić nad Wisłą tereny pod zabudowę luksusowych apartamentowców.

- To nie wchodzi w grę. Ta placówka jest zbyt prestiżowa.

A Instytut Kresowy? W zamierzeniu jego pomysłodawców, polityków PiS, miał powtórzyć sukces Muzeum Powstania Warszawskiego.

- To jedna z dobrych inicjatyw, ale musimy trzymać się rzeczywistości. Proszę pamiętać, że poza sferą inwestowania w kulturę mamy problemy z komunikacją, oczyszczaniem ścieków. I te problemy musimy rozwiązać w pierwszej kolejności, pamiętając, że możliwości budżetu nie są nieograniczone.

Czy odziedziczył Pan coś, co można szybko skończyć?

- Właśnie oddaliśmy do użytku stację metra Marymont.

Ale żeby do niej dojechać, trzeba się przesiadać, bo przez brak torów odstawczych jeździ tam tylko wahadłowy pociąg ze stacji Plac Wilsona. Na następną stację musimy czekać kolejny rok. To nie jest dobra informacja dla warszawiaków.

- Wybór był taki: albo skończoną stację zamknąć i nie wypuszczać do niej pasażerów, albo ze świadomością jej mankamentów otworzyć. Nawiasem mówiąc, wszystkie problemy tej stacji wzięły się z opóźnień budowy nas
Obserwuj wątek
    • tomkrt cd ... 11.01.07, 01:01
      - Wybór był taki: albo skończoną stację zamknąć i nie wypuszczać do niej pasażerów, albo ze świadomością jej mankamentów otworzyć. Nawiasem mówiąc, wszystkie problemy tej stacji wzięły się z opóźnień budowy następnej, Słodowiec. Ale w pierwszym kwartale 2008 r. zakończymy pierwszą linię metra.

      To ma być realny termin czy kolejna optymistyczna zapowiedź?

      - Wszystkie cztery brakujące stacje powstają jednocześnie, więc przyszły rok jest jak najbardziej realny. Mam też inną dobrą wiadomość. Wygraliśmy proces w przetargu na zakup 100 nowych autobusów. Wprawdzie nie jest to porażająca liczba, bo po ulicach wszystkich kursuje ponad 1,2 tys, ale pasażerom na pewno będzie się jeździło lepiej.

      Co z inwestowaniem w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP), w którym do miejskich budów dokłada się prywatny kapitał? To w Warszawie realne?

      - Na pewno.

      Jaką inwestycję chciałby Pan zrealizować w ten sposób?

      - Np. centrum kongresowe. Za koszty włożone w jego budowę inwestor dostałby prawo do pewnych zysków z działania tego typu placówki.

      Wiadomo już, gdzie takie centrum mogłoby powstać?

      - To nie jest przesądzone. Mnie najbardziej przekonuje pomysł, żeby ulokować je w Al. Jerozolimskich, w rejonie Dworca Zachodniego.

      Proszę dokończyć zdanie: „Moją największą ambicją jako wiceprezydenta odpowiedzialnego za inwestycje jest...”

      - Skuteczna ich realizacja.

      Ile Warszawa powinna wydawać na inwestycje?

      - Ok. 30 proc. budżetu. Dotąd problem polegał nie na kwotach zarezerwowanych w budżecie, lecz na tym, że miasto nie potrafiło wydać pieniędzy. W zeszłym roku wykorzystało zaledwie dwie trzecie z ok.1 mld zł.

      - Polska jest jednym z największych beneficjentów unijnego budżetu na lata 2007-2013. Co z tego będzie mieć Warszawa?

      - Są pieniądze na rozbudowę oczyszczalni ścieków, zintegrowany system sterowania ruchem, parkingi " parkuj i jedź" [dla kierowców przesiadających się na obrzeżach centrum do komunikacji miejskiej], nowe linie tramwajowe.

      W kampanii Hanna Gronkiewicz -Waltz mówiła, że trzeba jak najszybciej uruchomić lotnisko w Modlinie. Czy dotrzyma słowa?

      - Będziemy temu projektowi sprzyjać, ale miasto powinno się generalnie zajmować swoimi sprawami. W przypadku lotniska będziemy współdziałać z samorządem województwa.

      A co z Trasą Siekierkowską? Dalszą budowę blokuje komis samochodowy, bo miasto nie chciało zapłacić jego właścicielom tyle, ile żądali.

      - Ta inwestycja musi być zakończona. Nie wyobrażam sobie, żeby nie udało się na drodze polubownej bądź administracyjnej doprowadzić jej do finału.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka