tom_aszek
20.09.07, 13:47
Tak policzył / wywnioskował "Dziennik" 20 września:
**************
Warszawa liczy 1,7 mln mieszkańców. Z badań wynika, że z komunikacji miejskiej
codziennie korzysta 3 mln osób. Jest więc 1,3 mln różnicy. Przyjmijmy, że
połowa to mieszkańcy podwarszawskich miejscowości dojeżdżający do pracy.
Reszta to osoby niezameldowane" - tłumaczy Jarosław Jóźwiak z gabinetu
prezydenta Warszawy. Według ostrożnych szacunków ratusza, w stolicy tych bez
meldunku jest około 500-700 tys.
Dlaczego jest to problem? Otóż jeżdżą po miejskich drogach, korzystają ze
szpitali, komunikacji, choć nie łożą na nie ani złotówki. Ustawa o dochodach
jednostek samorządu terytorialnego wskazuje algorytm, według którego wylicza
się, ile z podatku dochodowego od osób fizycznych trafia do gminy.
W przypadku stolicy około 45 proc. podatku każdego zameldowanego warszawiaka
trafia do miejskiej kasy. W 2006 r. uzbierało się z tego 2,5 mld zł. Gdyby
zameldowali się wszyscy, wpływy wzrosłyby nawet o miliard. (...)
Powody niemeldowania się są różne. Od lenistwa, przez brak własnego
mieszkania, po względy finansowe, jak chociażby niższa stawka za ubezpieczenie
samochodu na prowincji. Najczęściej jednak wynika to z tego, że właściciele
mieszkań nie chcą meldować lokatorów.
Po pierwsze, dlatego że wynajem odbywa się na czarno, po drugie, pokutuje
obawa, że zameldowanego lokatora trudno wyrzucić. "Zdobycie meldunku w
wynajmowanym mieszkaniu w stolicy graniczy z cudem" - potwierdza Szczepan
Jakubiak, który do Warszawy przyjechał z Łukowa już pięć lat temu i ciągle
mieszka "na czarno".
Jednak wiele osób nie melduje się, bo po prostu nie widzi takiej potrzeby.
Mimo że jest to obowiązkowe, a za złamanie przepisu można trafić przed sąd
grodzki. Ten zaś może wlepić grzywnę nawet do pięciu tysięcy złotych. Ale to
teoria. W praktyce niezameldowanych nikt nie ściga.
Władze Warszawy nie chcą stawiać na restrykcyjne metody. "Wolimy zachęcać i
eksponować korzyści wynikające z meldunku, niż straszyć konsekwencjami" - mówi
Jóźwiak.
Jedną z korzyści jest prawo do darmowego parkowania przed domem w płatnej
strefie, ale dotyczy to tylko centrum. Meldunek przydaje się także studentom.
"Biblioteki nie chcą wypożyczać książek bez warszawskiego meldunku, wiele osób
jeździ więc po lektury do rodzinnych miejscowości" - mówi Szczepan Jakubiak.
Te przywileje dla zameldowanych to jednak za mało, by zachęcić przyjezdnych do
stawania się warszawiakami formalnie. Dlatego powołany w ratuszu specjalny
zespół analizował możliwości wprowadzania dla nowo zameldowanych zniżek na
komunikację. Okazuje się jednak, że takie rozwiązania narusza podstawową
konstytucyjną zasadę o równości wobec prawa.
Ale czego nie może miasto, mogą prywatni przedsiębiorcy. Do ratusza zgłosiły
się już osoby, które rozważają uruchomienie nocnych klubów "tylko dla
warszawiaków", czyli takich, gdzie selekcjoner będzie sprawdzał w dowodzie
meldunek. Na razie to plany, bo przedsiębiorcy analizują, czy takie
przedsięwzięcie im się opłaci. Niezależnie od tego ratusz przygotowuje
kampanię społeczną zachęcającą do meldowania się. Akcja ma ruszyć wiosną.
*****************
Całość:
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=60929
No ładnie... Przywileje za przestrzeganie prawa? Zawsze myslałem, że raczej
karze się za jego NIEprzestrzeganie :)
Kiedyś się na tym forum zastanawiałem ile osób _faktycznie_ mieszka w
Warszawie. Forumowicze twierdzili, że od 100 tys. nawet do 500 tys. więcej niż
oficjalna liczba. No to w końcu ile?!