Gość: Moto.
IP: *.lot.pl
13.02.04, 09:33
Po niezwykle udanym eksperymencie warszawskim planuje się wprowadzenie
ograniczenia prędkości w całej Polsce w miastach do 50 km/h. Wyniki badań w
Warszawie są mocno kontrowersyjne ale - jeśli komuś ma to uratować życie, to
jestem za. Ale - nie tylko moim zdaniem będzie to kolejny martwy przepis,
którego nikt nie będzie egzekwował, tak jak nie egzekwuje się 60 km/h. Tak
było w Warszawie - policja szalała przez pierwsze 3 miesiące, a potem
wszystko wróciło do normy. Myślę, że na egzekwowanie należy wreszcie położyć
nacisk. Bo co z tego, że będziemy mieli najlepsze przepisy, których nikt nie
przestrzegać? Teraz, gdy jest ograniczenie do 50 to wszyscy jeżdżą ok. 70.
Czy żeby uzyskać faktycznie 50, to w przyszłości będą ograniczenia do 30? Czy
nie lepiej było wymóc przestrzeganie 60, niż prowadzić kosztowne badania i
wprowadzać nowe ograniczenia? Czy ktoś, wie ile osób ocalałoby gdyby surowo
wymagano przestrzegania 60 ? Dzisiaj doczekaliśmy się tego, że przejeżdżanie
na czerwonym świetle staje się normą i ciężko wyegzekwować przestrzeganie
podstawowych przepisów, to kto będzie w stanie wymóc 50 km/h??? A tak na
marginesie, to to kodeks drogowy liczy sobie z dwieście stron, a wszyscy
specjaliści z uporem maniaka zajmują się kilkoma stronami traktującymi o
przekraczaniu dozwolonej prędkości. A co z resztą???