Dodaj do ulubionych

Bezpieczna jazda zimową porą

IP: *.isuzu.pl 25.02.04, 16:09
Witam wszystkich,

Znowu kilka dni temu sypnęło śniegiem na śląsku i znów poraz kolejny
musieliśmy stać w korkach, oglądać samochody zwiedzające rowy i pobocza,
czytać i słuchać o ogromnej ilości stłuczek i kolizji. Oczywiście narzekań na
służby drogowe, które po raz kolejny dały (du...) się zaskoczyć nie było, nie
ma i nie będzie końca. A ja sie zastanawiam ilu kierowców wraz z pierwszym
śniegiem wsiada do swoich samochodów i jedzie gdzieś na placyk aby poćwiczyć
jazde zimą, aby nauczyć się "czuć" auto na śniegu/lodzie, aby nie dać się
zaskoczyć gdy auto wpadnie w poślizg, aby wyrobić w sobie właściwe odruchy w
momencie zagrożenia?
Ilu z Was miało w ręce jakikolwiek podręcznik/książke traktującą o zimowej
jeździe samochodem?
Powiem Wam, że ja kiedy tylko moge wsiadam (najczęściej wieczorem) do
samochodu i jade na jakiś placyk lub kawałek drogi po której prawie nic nie
jeździ i ćwicze, ćwicze, ćwicze.... i wiem, że to procentuje później na
drodze w normalnym ruchu. Miałem już kilka sytuacji z których musiałem się
ratować i gdyby nie odruchy, które wyćwiczyłem na placyku to chyba
zwiedzałbym rowy i okolice oraz kabiny samochodów które mnie atakowały.
Dlatego jeśli jeszcze nie praktykujecie takich ćwiczeń to bardzo polecam. Już
nie wspominam o przygotowaniu auta - opony zimowe - bo to temat znany, ale
m.inn. przez kierowców w "letnim" obuwiu trzeba stać w korkach, szcególnie na
podjazdach.
Napiszcie co myślicie, może macie jakieś doświadczenia.
Jeszcze miesiąc zimy i nigdy nie jest za późno aby poćwiczyć.
Obserwuj wątek
    • rapid130 Re: Bezpieczna jazda zimową porą 01.03.04, 18:37
      A ja sie zastanawiam ilu kierowców wraz z pierwszym
      > śniegiem wsiada do swoich samochodów i jedzie gdzieś na placyk aby poćwiczyć
      > jazde zimą, aby nauczyć się "czuć" auto na śniegu/lodzie, aby nie dać się
      > zaskoczyć gdy auto wpadnie w poślizg, aby wyrobić w sobie właściwe odruchy w
      > momencie zagrożenia?

      Mam taki placyk - parking 50 na 30 metrów, parę kilometrów od domu, koło stacji
      benzynowej. Wieczorami pusty, nikt po nim nie łazi. Co jakiś czas po tankowaniu
      wjeżdżam sobie poświrować, wyrobić odruchy, popróbować kiedy kończy się
      przyczepność, jak ją przywracać, nauczyć się kontrolować na łuku samochód
      sunącym z ciągłym lekkim uślizgem tylnej osi (bo mam napęd klasyczny).
      I czasem widzę, że gdy odjeżdżam, na plac wjeżdża inny wóz i zaczyna "zabawę"
      tak jak ja.

      Placyk jest trochę za mały. Nie da się bezpiecznie świrować szybciej niż 20-30
      km/h, bo trzeba uważać na parę niskich krawężników. W końcu pewnie skuszę się
      na kurs na lotnisku w Bednarach. Tam można bezpiecznie poślizgać się z
      szybkościami, z jakimi normalnie jeździmy zimą.

      > Ilu z Was miało w ręce jakikolwiek podręcznik/książke traktującą o zimowej
      > jeździe samochodem?

      "Szybkość bezpieczną" Zasady dostałem do czytania od wuja gdy miałem 10 lat. W
      końcu dał mi ją w prezencie. Mam ją (III wydanie z 1971 roku) do dziś, a do
      tego uaktualnione wydanie z lat 90.

      Książka nie jest bez wad, może za dużo miejsca autor poświęcił jeździe
      rajdowej, ale chyba w najbardziej przystępny sposób podaje w niej co jest w
      dobrej jeździe najważniejsze. Zaglądam sobie co parę tygodni, chociaż prawie
      znam obie na pamięć.

      Nie czytam gazetowych poradników mistrzów rajdowych, bo zwykle podają w nich
      podstawy bezpiecznej jazdy dla totalnie "zielonych", a niekiedy plotą takie
      androny, że nóż się w kieszeni otwiera.

      > przez kierowców w "letnim" obuwiu trzeba stać w korkach, szcególnie na
      > podjazdach.

      Niedawno mi się to przytrafiło na zimówkach, używanych jeden sezon! Leciutki
      podjazd i samochód bezradnie kręcił tylnymi kołami. Nie pomógł start z dwójki,
      nie pomógł sposób "dużo gazu, może dodrapie się do asfaltu", nie pomogła próba
      rozbujania.
      Wystartowałem dopiero przy drugim cyklu zielonego, schodząc z obrotami na
      jedynce na granicę zdechnięcia silnika.
      Mam nauczkę - dla samochodu o wadze około 1200 kg, zimówki 185/65 R 14 H są za
      szerokie w ekstremalnie zimowych warunkach - za mały nacisk jednostkowy! (Ale
      za to świetnie jeździ się na nich po suchym i mokrym).
      • mejson.e5 Wąskie opony 01.03.04, 20:13
        Placyk by się przydał, kiedyś tak ćwiczyłem, ale jak ostatnio robię po 120 km
        dziennie w tym połowę po bocznych drogach, to odruchy same się tworzą.
        Co do opon, to masz rację - ja mam wąskie i dużo lepiej przyciskają się do
        nawierzchni - to jak robienie pompek na kciukach a nie na całych dłoniach.
        Co do książek, to czytałem ich dużo, ale Zasada nie jest zbyt przydatny w
        codziennej jeździe.

        Trzymajcie się ciepła,


        Mejson
        • Gość: 130rapid Re: Wąskie opony IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 20:34
          Swoje 600-1000 km tygodniowo kręcę w 8/10 po drogach bocznych i drugorzędnych.
          I zimą wolę drogi wyłącznie odśnieżane i niczym nie sypane. Przynajmniej
          niczego nie obiecują, tak jak te, rzekomo utrzymywane w I i II standardzie
          zimowego utrzymania, na których od powszechnego piaszczano-solnego syfu na
          jezdni szybko zaczyna brakować płynu w spryskiwaczu, a nocą światła trzeba
          przecierać co kilkadziesiąt kilometrów.

          Wąskie opony wąskimi oponami, ale trafił mi się samochód ze szpanerskim
          rozmiarem letnich opon 195/50 R 15 V. Toteż przesiadka na zimowe 185/65 R 14 H
          daje dokuczliwie większe kąty znoszenia na zakrętach i wyraźnie gorszą precyzję
          prowadzenia. Rozmiar opon zimowych jest jednak optymalny na drogi, po których
          się turlam - to zadowalający kompromis między komfortem a właściwościami
          jezdnymi. Najpierw muszę jednak "dojechać" letnie piętnastki do końca (przy
          mojej jeździe to dłuuuuuugo potrwa) i wtedy poszukam 14-calowych alufelg.
      • Gość: ktb Re: Bezpieczna jazda zimową porą IP: 213.17.181.* 01.03.04, 21:38
        Na Twój problem jeżeli masz tylny napęd jest tylko jeden stary sposób:
        Worek ziemniaków czy cementu (zależnie jaką branżę preferujesz) do kufra i
        heja.

        Miałem w życiu kilka mocnych tylnonapędowców i zawsze ten sam problem. W wersji
        z b. ciężkim silnikiem możesz nie odjechać nawet z płaskiego placu :)
      • Gość: brook Re: Bezpieczna jazda zimową porą IP: *.isuzu.pl 02.03.04, 10:16
        Z napędem klasycznym na tył to faktycznie szerokie opony mogą być problemem,
        ale z przednim to chyba nie ma już takiego znaczenia. Kiedyś pamiętam też
        wymieniałem letnie szerokie na wąskie zimówki, ale znajomy rajdowiec poradził
        mi abym tego nie robił bo przy przednim napędzie w normalnej jeździe to ma
        minimalne znaczenie. I od 6 lat w swoich samochodach zakładam opony takich
        samych rozmiarów na lato i zime i nie mam problemu(czasami troche sie uślizguja
        podczas ruszania, ale to normalne). Placyk polecam każdemu, na początku większy
        i bezpieczny bez przeszkód, a potem z przeszkodami np. opony, pachołki itd..
        co by felg nie pokrzywić:-)
        Pozdrawiam
    • Gość: przezorny Zwalniam jak jest slisko !!! i mam 30 lat bez wypa IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 20:54
      • rapid130 Re: Zwalniam jak jest slisko !!! i mam 30 lat bez 05.03.04, 13:09
        Czyli zgodnie ze starą dobrą zasadą, że dobry kierowca potrafi opanować każdy
        poślizg, a bardzo dobry nie doprowadza do sytuacji, w której poślizg może
        wystąpić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka