Dodaj do ulubionych

Noga z gazu!

14.05.10, 00:22
Wystarczy zwolnić?
By przeżyć?

Jakie to proste...
Obserwuj wątek
    • 0rwell Re: Noga z gazu! 14.05.10, 04:02
      Ostatnio zepsuło mi się zasilanie kamerki z gniazda zapalniczki, więc założyłem baterię i zamontowałem sprzęt przy tylnej szybie. Dzisiaj zasilanie jest już naprawione ale akurat wtedy też mnie straszył taki jeden. W niezabudowanym mu uciekałem a w zabudowanym oraz niezabudawanym, ale po dojechaniu do marudera - doganiał. Chyba ze 20 km za mną jechał. Aż do drogi z zakazem wjazdu dla ciężarówek.

      Myślę że błyskanie stopami nie ma sensu nie tylko dlatego że tirowcy się z tego śmieją, wcale nie reagując (no bo kto będzie na tyle głupi żeby zahamować ostro mając tira na zderzaku) ale też że jest to wykroczenie. O wiele lepszym jest - zmniejszyć prędkość. To jeszcze bardziej wkurza rzepów. I jest zgodne z przepisami.

      Moim zdaniem zamiast przyhamowywania, błyskania stopami, przeciwmgłowymi, kombinowania z montażem strategicznego guziczka który by te światła uruchamiał - lepiej jest propagować łagodne zmniejszenie prędkości, czyli po prostu hamowanie silnikiem. Jeśli jadę sobie z daną dopuszczalną prędkością i coś mi siada na zderzaku to niewątpliwie powoduje niebezpieczenstwo. Mam wtedy do wyboru: albo zwiększyć prędkośc(wykroczenie + dodatkowe niebezpieczeńswo) aby odstęp był bezpieczny, albo też zmniejszyć predkość do bezpiecznej dla danego odstępu. I tak: jadę sobie 90 (rzeczywiste, nie licznikowe) a jednak dogania mnie TIR, podjeżdża na 2 merty, a po jakimś czasie zaczyna błyskać, trąbić, krótko mówiąc jest agresywny. Warunków do wyprzedzenia mnie brak. Wtedy zdejmuje nogę z gazu, czyli jak to się ładnie mówi, dostosowuję predkość do warunków. Chyba bezpieczniej jest jechać z tirem na zderzaku 50/h niż 90/h? Jak już wskazówka licznika minie 50/h uznaję że niebezpieczeństwo minęło i jadę z prędkości nieutrudniająca ruchu innym pojazdom - rozpędzam się do 90. Przy okazji powstaje bezpieczny odstęp. Jeśli tir mnie znowu dogoni - powtórka, na zasadzie sprzężenia zwrotnego: jazda-niebezpieczeństwo-wolniej-koniec niebezpieczeństwa-jazda.

      I nikt mi nie zarzuci nieuzasadnionego hamowania przed następującym pojazdem. Tak samo nie można mi zarzucić tamowania ruchu - jeżeli względy bezpieczenstwa tego wymagają to prędkośc należy zmniejszyc i w takiej sytuacji płynność ruchu i sprawne przemieszczanie z A do B są na drugim miejscu.

      Oczywiście nie można zapominać że pewien odsetek takich zabiegów skończy się poważnym wypadkiem jeśli natrafimy na tirowca psychopatę.

      I pewnie ktoś powie: ale z ciebie nauczyciel. Tylko dlaczego tir ma dyktować warunki i narażac mnie na niebezpieczeństwo?
      Wiem, że on czai się 2 metry za mną bo ma terminy i nie może ryzykować (taki rodzaj asekuranctwa) że ja zwolnię na najbliższym ograniczeniu i on tez będzie musiał, dlatego z góry traktuje każdy samochód przed sobą jak przeciwnika którego trzeba pokonać jak najszybciej. Na wszelki wypadek. Tylko co mnie to obchodzi, kiedy Ja chcę, jadąc przez skrzyżowanie, mieć możliwość zatrzymania się jeśli ktoś wymusi? Tirowcy się żalą że im osobówki zajeżdżają drogę i że 40 ton to nie tak łatwo zatrzymać, ale żeby pruć 90 dych na zderzaku już im to nie przeszkadza. Tacy zawodowcy.

      Nie mam nic przeciwko temu żeby tiry sobie latały 50/90 jak osobówki.
      To daje korzyści dla obydwu stron. Tylko że oni by chcieli latać 60-90/90-95 (zabudowany/niezabudowany). I z tego rodzą się konflikty. Gdybyśmy mieli w kraju policję to by tego chamstwa było trochę mniej było. Sam żeby z tirowcami nie mieć do czynienia jeżdżę 50 w zabudowanym i 95 w niezabudowanym i zazwyczaj nie zdążają mnie dogonić zanim wyjadę z zabudowanego bo w niezabudowanym konsekwentnie się od nich oddalam. A jak nie ma tira za mną to normalnie 90 dyszek.
      • wolfgang87 Re: Noga z gazu! 14.05.10, 08:47
        Też nie przepadam za meserszmitami na ogonie, ale co poradzić. Na wiekszosc stopy dzialaja. Niektorym trzeba jednak troszke przyhamowac. A niektorych to naprawde hamuje sie silnikiem do jakiejs absurdalnej predkosci.

        Nie wiem jaki jest sens siedzenia na ogonie, gdy jest wiadukt, zakret, ruch z przodu, skrzyzowanie, swiatla, etc. Natomiast wyobrazam o co chodzi - po prostu o hormony :) Czasami czuje - widzac jakas zawalidroge - jak mi cos naplywa do glowy :) I teraz kwestia kontrolowania tegoz.

        Skoro nie da sie, to moze lepiej zwiekszyc odstep i sie zrelaksowac, a przyblizyc sie gdy skoncza sie szykany i kiedy naprawde jest szansa na wyprzedzenie.
      • viking2 Re: Noga z gazu! 21.05.10, 00:57
        0rwell napisał:
        > trzeba pokonać jak najszybciej. Na wszelki wypadek. Tylko co mnie to obchodzi,
        > kiedy Ja chcę, jadąc przez skrzyżowanie, mieć możliwość zatrzymania się jeśli
        > ktoś wymusi?

        Ogolnie sie zgadzam, ze siedzenie na zderzaku jest nie-cacy, ale to zdanie o
        mozliwosci hamowania jesli ktos wymusi, to dosc ryzykowna propozycja: tir wcale
        nie stal sie lzejszy tylko dlatego, ze z podporzadkowanej wyjechal idiota, albo
        ktos z poprzecznej przelecial czerwone swiatlo. Ty dasz po heblach, a tir nadal
        jest 2 m za tylnym zderzakiem. Co wtedy? Juz bym raczej walil w tego
        zajezdzajacego, w nadziei, ze zderzenie mnie odrzuci i tir przeleci obok. A jak
        nie przeleci obok, to skutek przeciez taki sam: zmyja mnie z jezdni szczotka i
        kublem wody...
    • pizza987 Re: Noga z gazu! 14.05.10, 08:32
      Ja w takiej sytuacji nieco zwalniam bez hamowania, dodatkowo przydaje się wtedy CB. Niestety nie do wszystkich dociera ale przynamniej jestem w stanie sobie trochę ciśnienia zrzucić.
    • edek40 I fotoradar! n/t 14.05.10, 09:30

    • wichura Re: Noga z gazu! 14.05.10, 09:32
      Najwyraźniej terminy gonią.
      Nigdy nie mam podobnych problemów z ciężarówkami (pewnie dlatego, że każdą
      zostawiam daaaaleko w tyle). A jeśli mnie tak naciska osobówka (co też raczej
      się nie zdarza), wyjścia są trzy, zależne od Twojej docelowej prędkości i
      prędkości "prześladowcy":
      A) ucieczka do przodu. Przeważnie to stosuję (wiem, wiem, pirat jestem),
      szczególnie na krętej drodze lub w deszczu - "miszczowie" szybko wymiękają,
      B) brak reakcji, niech się tam piekli z tyłu, co mnie to obchodzi. Jeśli
      rzeczywiście chce gnać i ma do tego możliwości - poradzi sobie,
      C) na prostym odcinku zwalniam + prawy kierunkowskaz jako zachęta do
      wyprzedzania. Niech sobie gna na złamanie karku. Najłatwiejsze, totalny
      chill-out. Tylko za chwilę pojawia się następny chętny, i następny, i następny...
      • rekrut1 Re: Noga z gazu! 14.05.10, 09:42
        Dziwny gość,spieszyło mu się,tyle że zamiast wyprzedzać próbował
        zmusić cię do szybszej jazdy.Mógł nawet nie zdawać sobie sprawy ze
        swego stresującego(niebezpiecznego)zachowania.Nie bronię go.
        Nieodgadniona jest dusza człowieka. :)
        Pozdr.
        • w357 pytanko (przy okazji) 14.05.10, 13:12
          Na jednej z ciężarówek (z przodu) widać białą kwadratową tablice z
          literą A.
          Czy ktoś z Was wie co ta tablica oznacza ?
          I na podstawie jakich przepisów jest używana ?

          Wiem , że takie oznaczenie wprowadzono najpierw w Niemczech, ale nie
          mogę nic o tej tablicy znaleść w Polskich Przepisach.
      • emes-nju Re: Noga z gazu! 14.05.10, 14:11
        wichura napisał:

        > Najwyraźniej terminy gonią.

        Terminy tez.

        A najbardziej pieniadze. "Czkawka", z jaka DEZorganizuje sie nasze drogi, nas, kierowcow osobowek, bardziej drazni i meczy niz kosztuje (choc jadac autostrada ze srednia ponad 100 km/h pale o jakies 20% mniej niz pelznac duktem z wymuszana ciagla "czkawka" srednia rzedu 50 km/h) - z ciezkim sprzetem nie jest juz tak kolorowo. Nie dosc, ze kazda zmiana predkosci, to machanie wajha od biegow, to jeszcze rozpedzanie sie po 100 m terenu zabudowanego bialymi tablicami i sraczem soltysa liczy sie w litrach, a nie w pomijalnych ekonomicznie kropelkach.

        Klopot w tym, ze ciezarowki sprzedawane w Polsce nie chca byc tansze niz te sprzedawane na Zachodzie, a polskie ceny za fracht nie chca byc wyzsze niz zachodnie... Jakos koniec z koncem trzeba zwiazac i robi sie to "uplynniajac" jazde w czym przeszkadzaja wszelkiej masci zawalidrogi (to nie do Ciebie Mejson).
        • rekrut1 Re: Noga z gazu! 14.05.10, 15:42
          Dzięki tym "terminom" niedawno pod Sieradzem zginęło pięć osób.W tym
          wypadku chodziło raczej o przemęczenie(może nieuwagę?).
          Chociaż z tymi "terminami" też nie należy "przesadzać",nie wszystkie
          ciężarówki są własnością kierowcy,nie wszyscy kierowcy są
          odpowiedzialni.Nonszalancja(poczucie własnej"siły") i brak wyobraźni
          też może być tragiczne w skutkach.
          Przy takiej jeździe jeden nie przemyślany manewr innego kierowcy
          mógłby się dla Mejsona źle skończyć.
          Pozdr.
          • emes-nju Re: Noga z gazu! 14.05.10, 15:48
            rekrut1 napisał:

            > Dzięki tym "terminom" niedawno pod Sieradzem zginęło pięć osób.W
            > tym wypadku chodziło raczej o przemęczenie(może nieuwagę?).

            Kierowca jechal od kilku godzin, a jego zmiennik spal. Ale masz racje - nawet kilka godzin na drodze tak zDEZorganizowanej jak fotoradarowka, moze czlowieka upodlic tak, ze nie zauwazy sygnalizatora :-P

            Przeczytaj jednak uwazniej to, na co odpowiadasz, bo ja nie klade nacisku na terminach, a na ekonomice.
            • rekrut1 Re: Noga z gazu! 14.05.10, 16:23
              Sorki,to nie była odpowiedź jeno moje skromne zdanie.W tym wypadku
              zgadzam się z Tobą i nie widzę potrzeby polemiki. :)
              Pozdr.
        • jureek Re: Noga z gazu! 14.05.10, 16:27
          Czy ten kierowca ciężarówki na filmie zaoszczędził coś dzięki niezachowaniu
          odstepu? Zachowując odstęp spaliłby dużo więcej?
          Rozumiem, że gdyby jechał tak blisko za ciężarówką, to może by coś zyskał na
          mniejszym oporze powietrza, ale jazda parę metrów za osobówką przecież nic mu
          nie daje. Czemu więc stwarza takie niebezpieczne sytuacje?
          Jura
          • st1545 Re: Noga z gazu! 16.05.10, 18:56
            Przecież on nie "trzymał odstępu" tylko przymierzał się do wyprzedzania.
            Trudnego, biorąc pod uwagę ruch z naprzeciwka. Ale, mimo wszystko - skutecznego,
            co widać na końcu filmu. I co dodatkowo dowodzi, że autor filmu wcześniej
            wyprzedzał niepotrzebnie. I zyskał - 30, 40 sekund?
            W przeciwieństwie do mejsona, ciężarówka wyprzedzała z sensem.
            Najprawdopodobniej, tak jak wcześniej napisał wichura, szybko się oddaliła. Po
            to się przecież wyprzedza, czyż nie?
            W ogóle uprzejmy kierowca powinien jechać o kilometr szybciej niż pojazd z tyłu.
            Jeżeli jadą równo, a ten z tyłu trzyma się z daleka, to OK. Ale jeśli co jakiś
            czas "szuka luki", to lepiej go puścić.

            Na koniec: wyprzedzanie rzędu aut (dowolnego typu) poza zabudowanym tylko po to,
            by wszystkich spowalniać "przepisową" jazdą w mieście, to chyba szczyt obciachu.
            Czego to miałoby dowodzić - mistrzostwa w sztuce wyprzedzania, ogromu mocy
            silnika, czy może jakiejś wyższości moralnej?

            pozdrawiam, tomek
            • mejson.e Motywacje 16.05.10, 22:24
              st1545 napisał:

              > Przecież on nie "trzymał odstępu" tylko przymierzał się do wyprzedzania.
              > Trudnego, biorąc pod uwagę ruch z naprzeciwka. Ale, mimo wszystko - skutecznego
              > ,
              > co widać na końcu filmu.

              Skutecznego - bo autor zwalniał do przepisowych ograniczeń, nie tylko wtedy gdy
              szybszą jazdę uniemożliwiał mu jadący wolniej pojazd.

              > I co dodatkowo dowodzi, że autor filmu wcześniej
              > wyprzedzał niepotrzebnie. I zyskał - 30, 40 sekund?
              > W przeciwieństwie do mejsona, ciężarówka wyprzedzała z sensem.
              > Najprawdopodobniej, tak jak wcześniej napisał wichura, szybko się oddaliła. Po
              > to się przecież wyprzedza, czyż nie?

              Według Ciebie powinienem nie zabierać się do wyprzedzania ciężarówek jadących 60
              tylko jechać za nimi bo i tak zarobiłem zaledwie te 30-40 sekund?
              Wyprzedziłem te same samochody, które wyprzedził po mnie ten wg Ciebie
              "sensowny" kierowca ciężarówki.
              Jego nie wyprzedziłem - on mnie dopadł na obszarze zabudowanym i prześladował
              przez 10 km.
              Przez kolejne 10 jeszcze go widziałem.
              No to ciekawe ile on zyskał?

              > W ogóle uprzejmy kierowca powinien jechać o kilometr szybciej niż pojazd z tyłu
              > .
              > Jeżeli jadą równo, a ten z tyłu trzyma się z daleka, to OK. Ale jeśli co jakiś
              > czas "szuka luki", to lepiej go puścić.

              Czy ja go blokowałem?
              Przeszkadzałem w wyprzedzaniu?

              A może powinienem zjechać do zatoki by mu się łatwiej jechało?

              A może zamiast tego nie powinienem w ogóle na drogę wyjeżdżać?


              > Na koniec: wyprzedzanie rzędu aut (dowolnego typu) poza zabudowanym tylko po to
              > ,
              > by wszystkich spowalniać "przepisową" jazdą w mieście, to chyba szczyt obciachu
              > .
              > Czego to miałoby dowodzić - mistrzostwa w sztuce wyprzedzania, ogromu mocy
              > silnika, czy może jakiejś wyższości moralnej?

              A czego miała dowodzić ta Twoja wypowiedź?
              Że nie powinien wyprzedzać ktoś, kto stosuje się do ograniczeń prędkości?

              Jeśli chodzi o moje motywy to chyba wyprzedzenie obciążonej ciężarówki nie jest
              wyczynem wartym glorii, tak samo jak 80 KM nie jest mocą, którą należałoby się
              przechwalać?

              Szybko oceniasz i osądzasz, kolego.
              Czasem warto się zastanowić trochę dłużej.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              Rok (Nie)Bezpiecznego Życia
              • st1545 Re: Motywacje 17.05.10, 07:59
                mejson.e napisał:
                > st1545 napisał:
                > > Przecież on nie "trzymał odstępu" tylko przymierzał się do wyprzedzania.
                > Skutecznego - bo autor zwalniał do przepisowych ograniczeń,
                Wyprzedził Cię tuż za miejscowością. Stosowałeś się również do 90-tki? OK,
                chwali Ci się, że kontrolujesz prędkość również GPS-em, zresztą legalistów
                posługujących się tylko licznikiem "piętnowałeś" już chyba parę razy?.


                > > W przeciwieństwie do mejsona, ciężarówka wyprzedzała z sensem.
                > > Najprawdopodobniej, tak jak wcześniej napisał wichura, szybko się oddaliła.

                > Wyprzedziłem te same samochody, które wyprzedził po mnie ten wg Ciebie
                > "sensowny" kierowca ciężarówki.
                > Jego nie wyprzedziłem - on mnie dopadł na obszarze zabudowanym i prześladował
                > przez 10 km.
                > Przez kolejne 10 jeszcze go widziałem.
                > No to ciekawe ile on zyskał?
                Dziwne. Ale skoro piszesz, że tak było, to w następnych wioskach już musiał
                dobrowolnie przestrzegać ograniczeń.
                Chyba, że przed Wami były następne kolumny sześciesiątkarzy. Wtedy i Twoje, i
                jego wyprzedzanie były bez sensu. Wyprzedza się po to, żeby się szybko oddalić.
                W razie potrzeby - wyprzedzać następnych, jeszcze następnych itd.
                >
                > > Ale jeśli co jakiś
                > > czas "szuka luki", to lepiej go puścić.
                > Czy ja go blokowałem?
                > Przeszkadzałem w wyprzedzaniu?
                > A może powinienem zjechać do zatoki by mu się łatwiej jechało?
                A nie było przypadkiem ostatnio takiego filmiku, z którego wynikało, że
                zjechanie na bok to bardzo chwalebne rozwiązanie?
                Swoją drogą, mogły też - przede wszystkim - zjechać te ciężarówki, które
                musiałeś wyprzedzać...

                > A może zamiast tego nie powinienem w ogóle na drogę wyjeżdżać?
                Biorąc pod uwagę Twój stosunek do ilości zdobytych punktów - uważam, że tak.
                Powinieneś dać sobie odpocząć.

                > A czego miała dowodzić ta Twoja wypowiedź?
                > Że nie powinien wyprzedzać ktoś, kto stosuje się do ograniczeń prędkości?
                Nie powinieneś - moim zdaniem - wielokrotnie wyprzedzać tych samych pojazdów wg
                identycznego schematu. Bezpieczniej, z punktu widzenia zapobiegania "kontrolom",
                byłoby ustawić się za nimi i jechać np. 65/85 (GPS-owe prędkości w zabudowanym i
                poza). Ale to nie pasowałoby od ideologii i nie byłoby o czym pisać na blogu,
                prawda?

                > Jeśli chodzi o moje motywy to chyba wyprzedzenie obciążonej ciężarówki nie jest
                > wyczynem
                Wyprzedzenie kolumny długich ciężarówek, przy dużym ruchu z przeciwka, jest
                wyczynem, z którego wielu rezygnuje. Szczególnie mając słabe auto i perspektywę
                dogonienia następnej kolumny będącej w zasięgu wzroku.

                > Szybko oceniasz i osądzasz, kolego.
                Wg mnie Ty za szybko przyjąłeś postawę obrony przez atak. "Państwo" zaatakowało
                Cię mandatami, więc odwdzięczasz mu się czynnie wytykając bezsensowność ograniczeń.

                > Czasem warto się zastanowić trochę dłużej.
                Właśnie. Choć nie zaprzeczę, że piszę trochę pod wpływem emocji. Tak jak kiedyś
                Twoje posty i filmy raczej mi się podobały (niezależnie od kilku polemik dot.
                szczegółów), tak teraz ta zmiana podejścia mocno rozczarowuje.
                pozdrawiam, tomek

                PS. Może łatwiej się dostosować? Jechać tak jak inni, ani szybciej ani wolniej?
                Mijać fotoradary z prędkością poprzednika, bo jak jemu nie błyśnie, to i Tobie
                nie - więc po co mocniej hamować? Ewentualnie, na drogach wielopasowych - jechać
                równolegle z kimś (podwójne fotki są odrzucane). W wioskach "emesowych" trzymać
                licznikowe 70. Czy to naprawdę takie ZŁE?
                • mejson.e Re: Motywacje 17.05.10, 10:37
                  st1545 napisał:


                  > Wyprzedził Cię tuż za miejscowością.

                  Wyprzedził mnie na obszarze zabudowanym.
                  Miejscowość Olbięcin, DK74 wjazd od zachodu.
                  Widać jak mijam tablicę oznaczającą początek obszaru zabudowanego.

                  > Stosowałeś się również do 90-tki?

                  Owszem - jakieś 90-95 km/godz.

                  > OK,
                  > chwali Ci się, że kontrolujesz prędkość również GPS-em, zresztą legalistów
                  > posługujących się tylko licznikiem "piętnowałeś" już chyba parę razy?.

                  Musiałeś mnie pomylić z kimś innym.

                  > Dziwne. Ale skoro piszesz, że tak było, to w następnych wioskach już musiał
                  > dobrowolnie przestrzegać ograniczeń.
                  > Chyba, że przed Wami były następne kolumny sześciesiątkarzy.

                  Była kręta droga z solidnymi podjazdami i dość duży ruch ciężarowy.

                  > Wtedy i Twoje, i
                  > jego wyprzedzanie były bez sensu. Wyprzedza się po to, żeby się szybko oddalić.
                  > W razie potrzeby - wyprzedzać następnych, jeszcze następnych itd.

                  Wyprzedzałem samochody jadące poniżej 70-ki.
                  Dlaczego uważasz, że to bez sensu?
                  > A nie było przypadkiem ostatnio takiego filmiku, z którego wynikało, że
                  > zjechanie na bok to bardzo chwalebne rozwiązanie?

                  Wtedy to JA blokowałem ruch, teraz przede mną było sporo ciężarówek.
                  A na obszarach zabudowanych mógł mnie spokojnie wyprzedzić - zawsze zostawiam
                  dużo miejsca z przodu, gdy nie zamierzam wyprzedzać.

                  > Swoją drogą, mogły też - przede wszystkim - zjechać te ciężarówki, które
                  > musiałeś wyprzedzać...

                  Ciekawa koncepcja.
                  Może zakaz ruchu dla ciężarówek na drogach krajowych w dzień?

                  > Biorąc pod uwagę Twój stosunek do ilości zdobytych punktów - uważam, że tak.
                  > Powinieneś dać sobie odpocząć.

                  Prywatnie chętnie bym odpoczął.
                  Nie zamierzam jednak rezygnować z pracy.


                  > Nie powinieneś - moim zdaniem - wielokrotnie wyprzedzać tych samych pojazdów wg
                  > identycznego schematu. Bezpieczniej, z punktu widzenia zapobiegania "kontrolom"
                  > ,
                  > byłoby ustawić się za nimi i jechać np. 65/85 (GPS-owe prędkości w zabudowanym
                  > i
                  > poza). Ale to nie pasowałoby od ideologii i nie byłoby o czym pisać na blogu,
                  > prawda?

                  Nie mam nic przeciwko jeździe 65/85.
                  Nie pasuje mi jednak jazda poniżej 70 cały czas, gdy warunki pozwalają na
                  wyprzedzanie.

                  > Wg mnie Ty za szybko przyjąłeś postawę obrony przez atak. "Państwo" zaatakowało
                  > Cię mandatami, więc odwdzięczasz mu się czynnie wytykając bezsensowność ogranic
                  > zeń.

                  Gdzie tu wytykałem bezsensowność ograniczeń?
                  Wioski z dużym ruchem pieszych w okolicach drogi zasługują na takie ograniczenia.

                  > teraz ta zmiana podejścia mocno rozczarowuje.

                  Będziesz musiał konkretniej mi wyjaśnić, bo nie rozumiem zarzutów.

                  > PS. Może łatwiej się dostosować? Jechać tak jak inni, ani szybciej ani wolniej?
                  > Mijać fotoradary z prędkością poprzednika, bo jak jemu nie błyśnie, to i Tobie
                  > nie - więc po co mocniej hamować? Ewentualnie, na drogach wielopasowych - jecha
                  > ć
                  > równolegle z kimś (podwójne fotki są odrzucane). W wioskach "emesowych" trzymać
                  > licznikowe 70. Czy to naprawdę takie ZŁE?

                  A Ty mając rodzinę na utrzymaniu zaryzykowałbyś utratę pracy z powodu jednego
                  punktu?
                  • st1545 Szczegóły 19.05.10, 19:10
                    mejson.e napisał:

                    > st1545 napisał:
                    > > Wyprzedził Cię tuż za miejscowością.
                    > Wyprzedził mnie na obszarze zabudowanym.
                    > Miejscowość Olbięcin, DK74 wjazd od zachodu.
                    Przepraszam. Oglądałem dzień wcześniej niż pisałem.

                    > > Stosowałeś się również do 90-tki?
                    > Owszem - jakieś 90-95 km/godz.
                    > > chwali Ci się, że kontrolujesz prędkość również GPS-em, zresztą legalistów
                    > > posługujących się tylko licznikiem "piętnowałeś" już chyba parę razy?.
                    > Musiałeś mnie pomylić z kimś innym.
                    Faktycznie nie wprost, ale odniosłem takie wrażenie po kilku filmach prezentujących spowolnienie jazdy przez "ruch lokalny".

                    > > Wyprzedza się po to, żeby się szybko od
                    > dalić.
                    > Wyprzedzałem samochody jadące poniżej 70-ki.
                    > Dlaczego uważasz, że to bez sensu?
                    Bo przed Tobą była kręta droga z podjazdami i dużym ruchem ciężarowym. Po wyprzedzeniu n TIRów byłeś n*10 sekund do przodu. Jesteś pewien, że ani razu naczepa nie przesłoniła Ci znaku zakazującego wyprzedzania?

                    > > Nie powinieneś - moim zdaniem - wielokrotnie wyprzedzać tych samych pojazdów
                    > > wg identycznego schematu. Bezpieczniej, z punktu widzenia zapobiegania "kontrolom"

                    > > byłoby ustawić się za nimi i jechać np. 65/85
                    > Nie mam nic przeciwko jeździe 65/85.
                    > Nie pasuje mi jednak jazda poniżej 70 cały czas, gdy warunki pozwalają na
                    > wyprzedzanie.
                    Nie pasuje. Rozumiem... Mnie też nie pasuje.
                    Temu gościu za Tobą nie pasowała jazda szarpana, niepłynna - rozpędzanie / hamowanie i tak w koło macieju przy każdym znaku. Przyznaję, że Twój sposób okazywania zniecierpliwienia czy też zniesmaczenia zachowaniem innych kierowców jest mi bliższy (-;
                    Tym niemniej, też go trzeba zrozumieć. Zacząłeś jeździć inaczej niż większość - nie ma co się dziwić, że większości się to nie podoba. Wg mnie to nie jest dobry temat na fora publiczne. To jest hiperpoprawność - zresztą pisałeś już o tym kiedyś:
                    - Rok 2009


                    > Gdzie tu wytykałem bezsensowność ograniczeń?
                    > Wioski z dużym ruchem pieszych w okolicach drogi zasługują na takie ograniczeni
                    > a.
                    Nie zrozumiałem, po co wrzucasz te ostatnie filmy. Jeśli tylko po to, by piętnować tych, co Cię agresywnie naciskają lub wyprzedzają, to - wybacz - nie zrozumiem zbyt prędko.
                    Doszukiwałem się tu pretensji w stylu: "muszę jeździć przepisowo a to tak nienaturalnie wygląda i jest bez sensu".
                    >
                    > > teraz ta zmiana podejścia mocno rozczarowuje.
                    > Będziesz musiał konkretniej mi wyjaśnić, bo nie rozumiem zarzutów.
                    - rok 2007
                    I wiele innych postów o jeżdżeniu 60-65 w miasteczkach, 100 na szosach itp. Kilka filmów, na których pozwalałeś sobie na wyprzedzanie blisko granicy legalności (z tej drugiej strony), ale z zachowaniem reguł zdrowego rozsądku. Przekaz, z którego wynikała może pobłażliwa, ale tolerancja dla jeżdżących ciut szybciej.

                    > A Ty mając rodzinę na utrzymaniu zaryzykowałbyś utratę pracy z powodu jednego
                    > punktu?
                    Nie. Gdyby mnie na to było stać (finansowo i czasowo) - odmówiłbym przyjęcia mandatu, licząc na wyrozumiałość sądu. Tak czy siak - trzymałbym się ściśle wszystkich przepisów (parkowanie!) poza zwalnianiem do prędkości mniejszej, niż poprzedzająca mnie ciężarówka. W takiej sytuacji nie widzę ryzyka "złapania".
                    pozdrawiam, tomek
                    • mejson.e Re: Szczegóły 20.05.10, 21:28
                      st1545 napisał:

                      > Bo przed Tobą była kręta droga z podjazdami i dużym ruchem ciężarowym. Po wyprz
                      > edzeniu n TIRów byłeś n*10 sekund do przodu. Jesteś pewien, że ani razu naczepa
                      > nie przesłoniła Ci znaku zakazującego wyprzedzania?

                      Akurat tego jestem pewny - znam tę trasę "od dziecka".
                      A co do sensowności wyprzedzania tirów - chyba lepiej wyprzedzić je zanim zaczną się strome podjazdy?

                      > Nie pasuje. Rozumiem... Mnie też nie pasuje.
                      > Temu gościu za Tobą nie pasowała jazda szarpana, niepłynna - rozpędzanie / hamo
                      > wanie i tak w koło macieju przy każdym znaku.

                      Nie moja wina,że tak postawiono te znaki.
                      Starałem się nie blokować nikogo niepotrzebnie i po zakończeniu ograniczenia przyśpieszałem żwawo.
                      A dlaczego musiałem zwalniać ściśle do przepisowych ograniczeń to chyba wiesz?


                      > To jest hiperpoprawność - zresztą pisałeś już o tym
                      > kiedyś:
                      > - Rok 2009

                      Jasne, że nie jest to przyjemne dla "uśredniaczy"
                      ale nic na to nie poradzę.
                      Nie da się ukryć, że to ich problem, nie mój.


                      > Nie zrozumiałem, po co wrzucasz te ostatnie filmy. Jeśli tylko po to, by piętno
                      > wać tych, co Cię agresywnie naciskają lub wyprzedzają, to - wybacz - nie zrozum
                      > iem zbyt prędko.
                      > Doszukiwałem się tu pretensji w stylu: "muszę jeździć przepisowo a to tak niena
                      > turalnie wygląda i jest bez sensu".

                      Dość dobrze odczytałeś te intencje ;-)


                      > - ro
                      > k 2007

                      > I wiele innych postów o jeżdżeniu 60-65 w miasteczkach, 100 na szosach itp. Kil
                      > ka filmów, na których pozwalałeś sobie na wyprzedzanie blisko granicy legalnośc
                      > i (z tej drugiej strony), ale z zachowaniem reguł zdrowego rozsądku. Przekaz, z
                      > którego wynikała może pobłażliwa, ale tolerancja dla jeżdżących ciut szybciej.

                      Nic się nie zmieniło - rozumiem zarówno tych przestrzegających wszystkich ograniczeń, jak i tych, którym zdarza sie coś tam naruszyć nie na zasadzie cynicznego piractwa tylko raczej wypadku przy pracy, wejścia między wrony itp.

                      > Nie. Gdyby mnie na to było stać (finansowo i czasowo) - odmówiłbym przyjęcia ma
                      > ndatu, licząc na wyrozumiałość sądu. Tak czy siak - trzymałbym się ściśle wszys
                      > tkich przepisów (parkowanie!) poza zwalnianiem do prędkości mniejszej, niż popr
                      > zedzająca mnie ciężarówka. W takiej sytuacji nie widzę ryzyka "złapania".

                      Mając dokładnie 24 punkty na koncie nie zaryzykowałbyś utraty wszystkich uprawnień i przymusu długiej i kosztownej procedury ich odzyskiwania.
                      Nie podejmuje się ryzyka jeśli nie jest ono w danej chwili niezbędnie konieczne...
            • jureek Re: Noga z gazu! 17.05.10, 10:02
              Przymierzanie się do wyprzedzania w postaci podjechania tak blisko do
              wyprzedzanego pojazdu? To jak się ma odpowiednią, bezpieczną odległość, to nie
              da się wyprzedzić? Dziwne to podejście do wyprzedzania.
              Uważasz, że nie mam prawa wyprzedzić (jeśli są po temu warunki) ciężarówki
              jadącej poza zabudowanym 80, jeżeli w zabudowanych nie przekraczam limitu 50?
              Jura
              • st1545 Re: Noga z gazu! 17.05.10, 20:01
                jureek napisał:
                > Przymierzanie się do wyprzedzania w postaci podjechania tak blisko do
                > wyprzedzanego pojazdu?
                Ech, znam forumową zasadę prawidłowego wyprzedzania. Znam i najczęściej stosuję.
                Działa, jak się ma bardzo dobrą widoczność albo bardzo dobre hamulce. Ten
                wyprzedzał tak jak mógł i kropka.


                > Uważasz, że nie mam prawa wyprzedzić (jeśli są po temu warunki) ciężarówki
                > jadącej poza zabudowanym 80, jeżeli w zabudowanych nie przekraczam limitu 50?
                Masz prawo do bardzo wielu równie niepotrzebnych manewrów. Tylko po co? W takim
                ruchu jak na filmie zyskujesz "pozycję", ale za to spowalniasz cały rząd
                ciężarówek, który mógłby przejechać przez wioskę swoim tempem. Może 70, może
                choćby 55 - ale wystarczy, że na dłuższym odcinku średnio wychodzi im szybciej
                od Ciebie. I dziw się potem, że blokują lewy pas na autostradach. A co, może nie
                mają prawa wyprzedzać?

                Nie mam pretensji, że chcecie jeździć przepisowo - byłoby to absurdem. Ale
                dostosujcie się trochę do realiów i nie bawcie się z innymi w kotka i myszkę.
                Wszystko, tylko NIE PIĘĆDZIESIĄT!!! (-;

                pozdrawiam, tomek
                • mejson.e Falandyzacja PORD 18.05.10, 00:33
                  st1545 napisał:

                  > Masz prawo do bardzo wielu równie niepotrzebnych manewrów. Tylko po co? W takim
                  > ruchu jak na filmie zyskujesz "pozycję", ale za to spowalniasz cały rząd
                  > ciężarówek, który mógłby przejechać przez wioskę swoim tempem. Może 70, może
                  > choćby 55 - ale wystarczy, że na dłuższym odcinku średnio wychodzi im szybciej
                  > od Ciebie. I dziw się potem, że blokują lewy pas na autostradach. A co, może ni
                  > e
                  > mają prawa wyprzedzać?
                  >
                  > Nie mam pretensji, że chcecie jeździć przepisowo - byłoby to absurdem. Ale
                  > dostosujcie się trochę do realiów i nie bawcie się z innymi w kotka i myszkę.
                  > Wszystko, tylko NIE PIĘĆDZIESIĄT!!! (-;

                  Ś.P. L. Falandysz tak doradzał prezydentowi Wałęsie w kwestiach prawnych, że aż
                  stał się powodem do ukucia stwierdzenia "falandyzacja prawa".

                  Twoje namawianie do "dostosowania się do realiów" jest niczym innym jak
                  nakłanianiem do naginania a wręcz do łamania prawa w imię kooperacji na drodze -
                  wolniejsi nie przeszkadzają szybszym, nie trzymamy się ściśle ograniczeń tylko
                  przewodnika stada.

                  Sposób na poprawę płynności ale i stwarzanie zagrożenia - dla pieszych i innych
                  przekonanych o posiadaniu prawa do ochrony.
                  Ale także niebezpieczne dla portfela i uprawnień do kierowania pojazdami.

                  Ja takie naginanie prawa stosowałem przez dwadzieścia parę lat a skończyłem w
                  sześć miesięcy.

                  To chyba jednak daje do myślenia?
                • jureek Re: Noga z gazu! 19.05.10, 10:10
                  st1545 napisał:

                  > Ech, znam forumową zasadę prawidłowego wyprzedzania. Znam i najczęściej stosuję
                  > .
                  > Działa, jak się ma bardzo dobrą widoczność albo bardzo dobre hamulce. Ten
                  > wyprzedzał tak jak mógł i kropka.

                  Moim zdaniem on nie wyprzedzał. On podjeżdżając tak blisko wywierał nacisk na
                  Mejsona, żeby ten jechał szybciej. Migacza widziałem tylko dwa razy - raz na
                  początku, gdy omijał furmankę i na końcu, gdy rzeczywiście wyprzedził. Nie było
                  potrzeby podjeżdżania na tak niebezpieczną odległość, żeby wyprzedzić. A do
                  takiej jazdy na ogonie to nie trzeba super dobrych hamulców?

                  > Masz prawo do bardzo wielu równie niepotrzebnych manewrów. Tylko po co? W takim
                  > ruchu jak na filmie zyskujesz "pozycję", ale za to spowalniasz cały rząd
                  > ciężarówek, który mógłby przejechać przez wioskę swoim tempem. Może 70, może
                  > choćby 55 - ale wystarczy, że na dłuższym odcinku średnio wychodzi im szybciej
                  > od Ciebie.

                  Jeżeli znam drogę i wiem, że za parę metrów będą długie kilometry terenów
                  zabudowanych, to rzeczywiście mogę odpuścić sobie wyprzedzanie ciężarówki
                  jadącej wolniej ode mnie poza terenem zabudowanym. Ale jeśli nie znam drogi, to
                  mam się wlec za ciężarówkami poza zabudowanym tylko dlatego, że w zabudowanym
                  nie mam zwyczaju przekraczać prędkości?

                  > I dziw się potem, że blokują lewy pas na autostradach. A co, może ni
                  > e
                  > mają prawa wyprzedzać?

                  Nigdzie nie znajdziesz mojego postu, w którym wyrażałbym pretensje do ciężarówek
                  wyprzedzających się na autostradzie. Wręcz przeciwnie - uważam, że problem jest
                  przesadzony, bo nic mi się nie stanie, gdy parę metrów pojadę 90 zamiast 130, a
                  ciężarówki też mają prawo wyprzedzać (jeśli nie ma akurat zakazu).

                  > Nie mam pretensji, że chcecie jeździć przepisowo - byłoby to absurdem. Ale
                  > dostosujcie się trochę do realiów i nie bawcie się z innymi w kotka i myszkę.
                  > Wszystko, tylko NIE PIĘĆDZIESIĄT!!! (-;

                  To ile? Trzydzieści? Czterdzieści? Jak warunki są trudne, to mogę pojechać
                  wolniej, ale szybciej niż dozwolone 50 jeździć nie zamierzam.
                  Aż taki caritas nie jestem, żeby samemu narażać się na nieprzyjemności (a może
                  wyrzuty sumienia do końca życia) tylko dlatego, że ktoś za mną wolałby jechać
                  szybciej.
                  Jura
          • emes-nju Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:14
            jureek napisał:

            > Czy ten kierowca ciężarówki na filmie zaoszczędził coś dzięki
            > niezachowaniu odstepu?

            Oszczedzilby, gdyby Mejson "pekl" ;-P
            • jureek Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:40
              emes-nju napisał:

              > jureek napisał:
              >
              > > Czy ten kierowca ciężarówki na filmie zaoszczędził coś dzięki
              > > niezachowaniu odstepu?
              >
              > Oszczedzilby, gdyby Mejson "pekl" ;-P

              No to jesteśmy w domu. To trzymanie się zderzaka poprzednika, to nie żadne tam
              przymierzanie się do wyprzedzania (zbyt bliskie podjeżdżanie przeszkadza wręcz w
              sprawnym wyprzedzeniu), lecz środek nacisku na poprzednika, żeby "pękł".
              Jura
              • emes-nju Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:42
                Nie zauwazyles kpiny?
                • jureek Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:46
                  emes-nju napisał:

                  > Nie zauwazyles kpiny?

                  A na poważnie potrafisz odpowiedzieć, jaki jest cel takiego wiszenia na zderzaku
                  poprzednika?
                  Poprzednio pisałeś o oszczędności paliwa, czy taka jazda naprawdę pozwala
                  oszczędzić paliwo? Jakie oszczędności daje taka jazda?
                  Jura
                  • emes-nju Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:50
                    jureek napisał:

                    > emes-nju napisał:
                    >
                    > > Nie zauwazyles kpiny?
                    >
                    > A na poważnie potrafisz odpowiedzieć, jaki jest cel takiego
                    > wiszenia na zderzak u poprzednika?
                    > Poprzednio pisałeś o oszczędności paliwa

                    To nie ma calu. To jest SKUTEK!
                    • jureek Re: Noga z gazu! 17.05.10, 13:07
                      emes-nju napisał:

                      > To nie ma calu. To jest SKUTEK!

                      Skutek czego? Poganiania? to czemu wszyscy tak nie wiszą na zderzaku
                      poprzednika? Przecież spieszy się wszystkim. W stosunku do osobówek, możesz
                      jeszcze użyć argumentu, jakiego często używasz w stosunku do mnie, że moge sobie
                      pozwolić na przepisową jazdę, bo nie jadę służbowo. Ale w stosunku do
                      ciężarówek? Dlaczego jedni mogą jechać bez agresji, a inni chcieliby Cię
                      zepchnąć z szosy? Czy nie wynika to po prostu z cech psychicznych kierowcy? Czy
                      cechy psychiczne, jak np. skłonność do agresji, nie powinny być brane pod uwagę
                      przy dawaniu uprawnień do kierowania wielotonowymi kolosami?
                      Słuchałem niedawno w niemieckim radio o projekcie odbierania prawa jazdy
                      ludziom, którzy popełnili określone przestępstwa polegające na agresji wobec
                      innych ludzi (pobicia, napady itp.). Odebranie prawa jazdy nie byłoby karą, lecz
                      po prostu działaniem prewencyjnym. Nie uważam tego wcale za naruszanie jakichś
                      konstytucyjnych praw do równego traktowania. Skoro ktoś ze słabym wzrokiem nie
                      może prowadzić samochodu i nie jest to żadną dyskryminacją, to tak samo nie jest
                      dyskryminacją niedopuszczenie do kierowania pojazdami ludzi o nienormalnie
                      wysokim poziomie agresji.
                      Jura
        • rysiekk111 Proste wyjście: obniżka kosztów transportu 17.05.10, 10:12
          Po prostu transport samochodowy ludzi i towarów w obecnej formie
          jest nieekonomiczny co wynika równiez z przyczyn technicznych
          (energochłonność, niska sprawność napędów). kraje bogatsze (jeszcze)
          stać na ten szkodliwy luksus, ale kraj na dorobku nie.
          i przypominam, że główną przyczyną "dezorganizacji" ruchu nie jest
          zawolność lecz niepłynność
          • emes-nju Trudniej znalesc na te obnizke pieniadze... nt. 17.05.10, 12:42

            • rysiekk111 zacząć od płynnej jazdy i mniejszych silników 17.05.10, 16:47
              to każdy może zrobić we własnym zakresie
              ( a jeżeli na przewozie tirami od drzwi do drzwi póki co się "nie
              da" to najwidoczniej dowód na to, że ten sposób transportu jest w
              obecnym wydaniu nieoptymalny )

              na poziomie samorządów : z dotacji dla przewoźników komunalnych i z
              budowy dróg luksusowych z punktu widzenia zaspokojenia podstawowych
              potrzeb przemieszczania
              na poziomie władz centralnych : z dotacji dla przewoźników (PKP) i
              z budowy dróg luksusowych z ...
              • emes-nju Re: zacząć od płynnej jazdy i mniejszych silników 17.05.10, 16:51
                A jak wyobrazasz sobie jazde z mniejszym silnikiem w aucie przeznaczonym do
                przewozu wielkich ladunkow na duzych dystansach?

                I plisssssssssssssssssssssssssssss! Przestan pisac o "optymalnym modelu
                transportu", bo NIKT (!!!) nie wie jakie jest optimum.
                • rysiekk111 Specjalizacja zastosowań posunięce koniecznym jest 17.05.10, 17:48
                  emes-nju napisał:

                  > A jak wyobrazasz sobie jazde z mniejszym silnikiem w aucie
                  przeznaczonym do
                  > przewozu wielkich ladunkow na duzych dystansach?
                  Płynna jazda oznacza m.in. zmniejszenie wymagań względem zdolności
                  przyspieszania a tym samym wzgledem mocy szczytowych

                  >
                  > I plisssssssssssssssssssssssssssss! Przestan pisac o "optymalnym
                  modelu
                  > transportu", bo NIKT (!!!) nie wie jakie jest optimum.

                  ja również nie do konca wiem ze wszystkimi szczegółami jak miałby
                  wygladać (nie rozstrzygam defnitywnie n.p. czy transport tirami
                  może sie opłacać czy nie )
                  bo nie to jest zadaniem na początek
                  lecz zdefiniowanie kryteriów do których należy dążyć czyli n.p.
                  minimalizacja kosztów i emisji smrodów na osobokilkometr, oraz
                  uwolnienie miast od spalin, hałasu i ryzyka śmiertelnych wypadków
                  ..po czym zdefiniowanie środków temu służących (upłynnianie ruchu,
                  naprawdę potrzebne inwestycje, opłaty karne..)
                  i właśnie po toby zmusić władze i ich mocodawcę czyli lud do
                  poważnej zmiany w tym kierunku, trzeba problem optymalizacji stawiać
                  przy każdej okazji
                  • emes-nju Re: Specjalizacja zastosowań posunięce koniecznym 18.05.10, 11:34
                    rysiekk111 napisał:

                    > emes-nju napisał:
                    >
                    > > A jak wyobrazasz sobie jazde z mniejszym silnikiem w aucie
                    > > przeznaczonym do przewozu wielkich ladunkow na duzych dystansach?

                    > Płynna jazda oznacza m.in. zmniejszenie wymagań względem
                    > zdolności przyspieszania a tym samym wzgledem mocy szczytowych

                    Tja... A jak wieje, to ciezarowka tez wieje na najblizszy parking i czeka na poprawe pogody. A w teren inny niz nasze sliczne, rownina stojace Mazowsze, absolutnie nie wolno jechac! Zeby bylo "optymalnie"!
        • edek40 Re: Noga z gazu! 17.05.10, 11:24
          > A najbardziej pieniadze. "Czkawka", z jaka DEZorganizuje sie nasze drogi, nas,
          > kierowcow osobowek, bardziej drazni i meczy niz kosztuje (choc jadac autostrada
          > ze srednia ponad 100 km/h pale o jakies 20% mniej niz pelznac duktem z wymusza
          > na ciagla "czkawka" srednia rzedu 50 km/h) - z ciezkim sprzetem nie jest juz ta
          > k kolorowo. Nie dosc, ze kazda zmiana predkosci, to machanie wajha od biegow, t
          > o jeszcze rozpedzanie sie po 100 m terenu zabudowanego bialymi tablicami i srac
          > zem soltysa liczy sie w litrach, a nie w pomijalnych ekonomicznie kropelkach.

          W sobote kupilem sobie troszke gruzu, ktory posluzyl do doraznego remontu naszej GMINNEJ drogi. Kierowca, ktory mi to przywiozl twierdzil, ze zwir bylby lepszy. Odparlem, ze ja place podatki oraz za material do naprawy GMINNEJ drogi, a zwir kosztuje jakies chore pieniadze. Pan kierowca stwierdzil, ze musi go z bardzo daleka wozic, bo az z spod Kielc. Koszt transportu potrafi zrujnowac, bo bywa, ze na tym astronomicznym dystansie (okolo 200 km w jedna strone), tachograf oznajmia, ze pora spac. Ciekawe czy moze miec to jakis wplyw na cene tego zwiru?
          • jureek Re: Noga z gazu! 17.05.10, 11:39
            edek40 napisał:

            > W sobote kupilem sobie troszke gruzu, ktory posluzyl do doraznego remontu nasze
            > j GMINNEJ drogi. Kierowca, ktory mi to przywiozl twierdzil, ze zwir bylby lepsz
            > y. Odparlem, ze ja place podatki oraz za material do naprawy GMINNEJ drogi, a z
            > wir kosztuje jakies chore pieniadze. Pan kierowca stwierdzil, ze musi go z bard
            > zo daleka wozic, bo az z spod Kielc. Koszt transportu potrafi zrujnowac, bo byw
            > a, ze na tym astronomicznym dystansie (okolo 200 km w jedna strone), tachograf
            > oznajmia, ze pora spac. Ciekawe czy moze miec to jakis wplyw na cene tego zwiru
            > ?

            A jaki ma to związek z filmem Mejsona? Jeśli nie będzie się potępiać jazdy parę
            metrów za zderzakiem, to żwir bedzie tańszy?
            Jura
            • edek40 Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:11
              > A jaki ma to związek z filmem Mejsona? Jeśli nie będzie się potępiać jazdy parę
              > metrów za zderzakiem, to żwir bedzie tańszy?

              Na poczatku informuje, ze jak zwykle nie aprobuje takiej jazdy, jaka zaprezentowal pan z ciezarowki. Tak tytulem wstepu, zeby znowy nie zeszlo na mnie i na moje pirackie wybryki.

              Teraz zas, jako czlowiek litosciwy, przejde do tego, ze opisany przeze mnie aspekt ekonomiczy, jak rowniez mobbingowy (lub oba te aspekty), maja ponad wszelka watpliwosc wplyw na taki charakter jazdy. Tak jest i juz. Ludzie sa rozni, szefowie sa rozni, zleceniodawcy sa rozni itp.

              Spojrzyj na sprawe tak: Ty, Jura, zamawiasz cos, co musi byc dostarczone na kolach po naszych absolutnie nieobliczalnych drogach. Co wiecej, zamowiony towar ma byc tylko komponentem Twojego produktu. No i dzwonisz do kierowcy raz, drugi, potem juz wiadomo ze sie spoznisz, wiec dzwonisz do swojego klienta, ktory dostaje wscieku, poniewaz on Twoja dostawe miesza z czym innym, co wlasnie mu zastyga w zbiorniku, a calosc jutro ma byc na budowie Stadionu Narodowego, bo inaczej wstrzymane zostana roboty. Dzwonisz wiec po raz 10 do kierowcy oraz do jego szefa. A szef dwoni do kierowcy i oswiadcza mu, ze w d... ma tachograf, w d... ma korek, w d... ma wszystko, bo Jura dostaje cholery i ma miec swoj towar, chocby mial byc doniesiony na piechote. Proste? Oczywiscie mozna wziac pod uwage stan polskich drog. Problem polega na tym, ze Twoj towar dostarczy ten, ktory zrobi to taniej i szybciej, a dokladniej obieca nizsza cene (jego ryzyko, jesli zostanie na nocleg) i krotszy termin (spoznienie jest tu glownie Twoim problemem). Powiem wiecej, jesli Ty postanowisz wybic sie ponad polskie "standardy", tez wylecisz z interesu, jesli do wyceny dodasz realny czas i koszt transportu.

              Polska to bardzo dziwny kraj, w ktorym kontrakt na ochrone obiektow ZUSu wygrala kiedys bezwzglednie najtansza oferta. Oferent, ktory wygral, aby wyrobic sie w kosztach, pracownikow najmuje na czarno, nie placac za nich ani podatkow, ani ZUSu. I wiesz co, zdziwilo to dopiero gazeciarzy, poinformowanych przez kogos z konkurencji. Sprawdzili. Istotnie bylo tak, jak uprzejmie doniosla konkurencja. Ciekawe czumu ZUS tego nie sprawdzil? Moze chodzilo o obnizanie kosztow ich dzialania...?
              • jureek Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:37
                Długi wywód, zgadzam się, że czas transportu ma znaczenie w gospodarce, ale
                nadal nie widzę, jaką korzyść czasowa ma dać komuś jazda na zderzaku poprzednika.
                Jura
                • emes-nju Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:44
                  Dlaczego odnosisz sie do racjonalnosci, skoro zachowanie jest nieracjonalne,
                  choc wynikajace z az do bolu racjonalnych przeslanek ekonomicznych?
                • edek40 Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:46
                  > Długi wywód, zgadzam się, że czas transportu ma znaczenie w gospodarce, ale
                  > nadal nie widzę, jaką korzyść czasowa ma dać komuś jazda na zderzaku poprzednika.

                  A na jaki sredni poziom IQ oceniasz truckerow? Jak bardzo obawiaja sie oni
                  straty pracy z powodu niedotrzymywania terminow, biorac pod uwage to, ze sa
                  jedynymi zywicielami rodziny, a ludzi z uprawnieniami jest zapewne wiecej niz
                  ciezarowek? Celowo napisalem o ZUSie, abys sprobowal postawic sie w sytuacji
                  zdenerwowanego kierowcy, ktoremu bez patrzenia ani na realnia, ani na
                  konsekwencje, postawiono zadanie niemozliwe do wykonania. I potem pogania
                  osiolka, a stres probuje rozladowywac siedzeniem na zderzaku, bo wydaje mu sie,
                  ze robi wszystko, aby dojechac do celu szybciej.
                  • jureek Re: Noga z gazu! 17.05.10, 12:56
                    No to mamy już jakieś uzasadnienie dla siedzenia na zderzaku - rozładowanie stresu.
                    Jura
                    • emes-nju Re: Noga z gazu! 17.05.10, 13:01
                      Jura! Nie rznij glupa.

                      Usilujemy Ci wyjasnic, ze siedzenie na zderzaku, to SKUTEK STRESU, a nie metoda na jego rozladowanie.
                      • jureek Re: Noga z gazu! 17.05.10, 13:08
                        emes-nju napisał:

                        > Jura! Nie rznij glupa.
                        >
                        > Usilujemy Ci wyjasnic, ze siedzenie na zderzaku, to SKUTEK STRESU, a nie
                        > metoda na jego rozladowanie.

                        Zacytuję Edka:
                        "I potem pogania osiolka, a stres probuje rozladowywac siedzeniem na zderzaku"
                        Każde rozładowywanie stresu jest skutkiem stresu, to tautologia, bo najpierw
                        musi być stres, żeby było co rozładowywać.
                        Jura
                    • edek40 Re: Noga z gazu! 17.05.10, 13:03
                      > No to mamy już jakieś uzasadnienie dla siedzenia na zderzaku

                      Gwoli scislosci, nie stawiasz znaku rownosci miedzy slowami "uzasadnienie" a
                      "usprawiedliwienie"? Inaczej znowu wyjde na zabojce matek waszych...
    • 1realista Kraina gdzie głupota rosnie znakomicie... 16.05.10, 23:41
      Dzięki za filmik.Pouczający. Z olbrzymim zdumieniem przeczytałem posty emesa i st.

      Hmmm.... Koleś sobie wsiada do samochodu. Po paru drinkach. Prawkiem się nie przejmuje bo i tak nigdy nie miał. No i jedzie. Tak ze 200 bo przecież te 300 koni pod maską nie może się marnować. Dlaczego tak robi? Dla rozrywki.Albo ma humor na jazdę. Albo go przypiliło i jedzie do dupy. A co NIE WOLNO mu? Ma ważny powód, cioty niech jeżdżą wolniej, a znaki, linie i przepisy są dla frajerów. Przecież nasz koleś wie jak się jeździ i nikt mu nie będzie dyktował co ma robić na drodze. Przecież auto to WOLNOŚĆ to korzysta. Niektórzy taką wolność to nawet popierają...
      • emes-nju Realisto! Odjezdzasz od realu... nt. 17.05.10, 11:33

        • rekrut1 Re: Realisto! Odjezdzasz od realu... nt. 18.05.10, 11:42
          Moim zdaniem większość "konfliktów" na drodze bierze się z
          siermiężność naszych dróg.
          Popatrzcie na strukturę pojazdów snujących się po drodze pokazanej
          na filmiku, TIRy, auta osobowe, dostawcze,ciężarówki "lokalne"
          (często trafia się pełnoprawny użytkownik tych dróg, rowerzysta).
          Drogi krajowe(międzynarodowe) czy wojewódzkie są w złym stanie, źle
          zlokalizowane, zatłoczone, z fatalną infrastrukturą, źle oznakowane
          i zarządzane.
          Do niedawna alternatywą była "ucieczka" na drogi lokalne, niestety
          te czasy minęły. Na te drogi przenieśliśmy się nie tylko my, tubylcy
          ale i tranzyt.W tych warunkach "konflikty" są nieuniknione.
          Nie mniej w imię własnych wąsko pojętych interesów(zaoszczędzenie
          czasu czy wywiązanie się z nierealnych terminów)nie może zagrażać
          innym uczestnikom ruchu. Taka "wolna amerykanka" na drodze,dążenie
          do osiągnięcia za wszelką cenę własnych celów (i nie chodzi tu o
          szybkość)musi skutkować tysiącami nieszczęść.
          Proszę się przemóc i poczytać Super Express(wiem że to trudne),tam
          codziennie jest opisane wiele wypadków drogowych,nie chodzi o to jak
          ale o to kto i w jakich okolicznościach te wypadki spowodował.To
          lektura naprawdę daje wiele do myślenia.
          Wiem że drogi powoli ulegają poprawie,poprawia się ich jakość,
          jednak zanim to nastąpi tylko patrzenie troszkę dalej niż czubek
          własnego nosa może uratować nam i innym życie.
          Pozdr.
          • emes-nju Re: Realisto! Odjezdzasz od realu... nt. 18.05.10, 13:26
            rekrut1 napisał:

            > Wiem że drogi powoli ulegają poprawie,poprawia się ich jakość,
            > jednak zanim to nastąpi tylko patrzenie troszkę dalej niż czubek
            > własnego nosa może uratować nam i innym życie.

            Masz calkowita racje!

            Pozostaje Ci teraz tylko przekonac do niej reszte spoleczenstwa, z 40 procentami funkcjonalnych analfabetow na czele...
            • rekrut1 Re: Realisto! Odjezdzasz od realu... nt. 18.05.10, 16:42
              Nie bardzo pamiętam ale chyba 'tak to leciał': "a wszyscy się
              zgadzają i pozostanie tak jak jest.Ale to tylko "refren".
              Ja nikogo nie mam zamiaru przekonywać do niczego!A co to,polityk
              jestem czy co?
              Pozdr.
              • emes-nju Re: Realisto! Odjezdzasz od realu... nt. 18.05.10, 16:47
                Ani Ty, ani nikt nie bedzie przekonywal, bo nie da sie wszystkich przekonac.
                Dlatego recepty z gatunku "zachowujmy sie fajnie, to bedzie fajnie" sa z gatunku
                poboznych zyczen albo zaklec. Lepiej byloby zrobic tak, zeby zachowujacy sie
                niefajnie mieli jak najmniejsze pole manewru. Ale w Polsce lepiej zaklinac
                rzeczywistosc... (To o politykach, a nie o Tobie).
                • rekrut1 Re: Realisto! Odjezdzasz od realu... nt. 18.05.10, 17:00
                  Lepiej byloby zrobic tak, zeby zachowujacy sie niefajnie mieli
                  jak najmniejsze pole manewru.


                  A nie mają?? A pachołki środkiem drogi, a "wysepki" szczęścia, a
                  ograniczenia, a radary? Rety ile tego jest żeby było "niefajnit. :)))
                  Pozdr.
    • viking2 Re: Noga z gazu! 21.05.10, 00:50
      ...reka z cieczy, czlowiek z marmuru, d..a z tluszczu. Tylko z czego glowa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka