Dodaj do ulubionych

"Głupia" siedemdziesiątka?

01.08.10, 16:34
Wyjeżdżając z bocznej drogi na ekspresową DK3 w okolicach Szczecina musiałem odstać ponad trzy minuty mimo małego ruchu na głównej drodze i zaledwie kilku samochodów w kolejce przede mną.

Skręt przez dwie jezdnie w ogóle nie należy do przyjemności, ale tam było udogodnienie dla skręcających w postaci specjalnego pasa na drugiej jezdni - ruch na głównej był tam ograniczony do jednego pasa więc można się było nie przejmować jadącymi z prawej.
Wystarczyło przeskoczyć pierwszą jezdnię obserwując pojazdy nadjeżdżające z lewej.
Ograniczono tam prędkość na głównej do siedemdziesiątki i postawiono fotoradar.

I co?

I guzik.
Spora część jadących z lewej olewała siedemdziesiątkę i fotoradar i zasuwała grubo powyżej.
W efekcie żaden z powolnych ciężarowych czy busów nie ryzykował wyjazdu na główną widząc szybko jadące po niej auta.

Fotoradar pewnie był atrapą, przed którą zwalniali tylko "obcy" i mejson...

No bo po co komuś "głupia" siedemdziesiątka na dwujezdniowej ekspresówce?
Obserwuj wątek
    • bezzebnypirat Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 01.08.10, 16:59
      Az musialem sprawdzic oznaczenia na mapie, zeby sie nie okazalo, ze ja bywam
      jednym z tych upierdliwcow, ktorzy Cie blokowali. Na szczescie to nie jest
      przedluzenie tej drogi z Kolbaskowa, a to tam lamalem wszelkie ograniczenia
      cieszac sie ostatkiem prawie autostrady po wjezdzie do PL;-)
      • tiges_wiz Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 01.08.10, 17:11
        jakby jechali wolniej to pewnie przerwy byly mniejsze pomiedzy autami
        wiec ciezko wyczuc. raczej to problem kierowcow, ktorzy musza miec czysto po
        horyzont
        • qqbek Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 11:57
          tiges_wiz napisał:

          > jakby jechali wolniej to pewnie przerwy byly mniejsze pomiedzy autami
          > wiec ciezko wyczuc. raczej to problem kierowcow, ktorzy musza miec czysto po
          > horyzont

          W sobotę wyjeżdżałem z "bocznej" na DK19 w Konopnicy pod Lublinem.
          Ograniczenie do 70... czekałem 5 minut prawie.
          Przede mną pan w Lanosie czekał aż będzie miał czysto z obydwu stron... czekał,
          czekał, czekał... jak w końcu wyjechał, to mało się pod duży ciągnik z naczepą
          nie wpierniczył. Wyjechałem 15-20 sekund potem... rzecz jasna czysto nie było
          zupełnie (tam prawie nigdy nie jest czysto)... ale pedał gazu jest od tego, żeby
          włączyć się do ruchu, nie powodując zagrożenia. Chwilę potem wyprzedzałem to
          Daewoo... jechał 40km/h po linii środkowej (a pobocza tam są szerokie), wolno
          70/90km/h.

          Niektórych nigdy nie nauczysz, muszą mieć zupełnie czysto... a, że za nimi
          kolejka się robi... przecież to nie ich problem, tylko tych stojących w kolejce.
    • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 01.08.10, 19:07
      Jest taka dwujezdniowa ulica w Warszawie, gdzie na pewnym odcninku nie mozna w ogole skrecic w lewo. Zawsze najpierw w prawo i potem zawrotka. Nazywa sie Obozowa. Ale to nie jest ekspresowka, gdzie prosciej jest puscic wszystko na zywiol i patrzec z ilu kierowcow droga robi potencjalnych zabojcow i co jakis czas wtykac w skrzynke fotoradar...
      • edek40 Znaczy nie siedemdziesiatka glupia... 01.08.10, 19:08
        ...tylko glupi ten od drog.
        • staszek585 Re: Znaczy nie siedemdziesiatka glupia... 01.08.10, 19:22
          Teoretycznie to siedemdziesiątka bardzo sensowna. Właśnie po to, aby ktoś z boku mógł wyjechać :-)
          To niestety częsty problem na drogach, jadący drogą z pierwszeństwem jedzie ile może, bo "przecież mu wolno". A wyjeżdżający z boku robi to na własne ryzyko, bo widoczny odcinek drogi uniemożliwia ocenę czy wyjazd jest bezpieczny.
          PS:
          To raczej przykład braku kultury jazdy kierowców. A dla drogowców zachęta, aby tak projektować drogi żeby wyjazd był bezpieczny.
          • mejson.e Re: Znaczy nie siedemdziesiatka glupia... 01.08.10, 19:51
            staszek585 napisał:

            > Teoretycznie to siedemdziesiątka bardzo sensowna. Właśnie po to, aby ktoś z bok
            > u mógł wyjechać :-)
            > To niestety częsty problem na drogach, jadący drogą z pierwszeństwem jedzie
            > ile może, bo "przecież mu wolno". A wyjeżdżający z boku robi to na własne ryzyk
            > o, bo widoczny odcinek drogi uniemożliwia ocenę czy wyjazd jest bezpieczny.
            > PS:
            > To raczej przykład braku kultury jazdy kierowców. A dla drogowców zachęta, a
            > by tak projektować drogi żeby wyjazd był bezpieczny.

            Zgadzam się - zwolnienie do 70 spokojnie wystarcza obu stronom na pokonanie tego
            skrzyżowania - jechałem tam i główną drogą mijając ten jazd z filmu z prawej strony.

            Liczenie na kulturę kierujących jest jednak przedwczesne...;-)

            Najlepiej zbudować tam wiadukt albo tunel...
            • staszek585 Re: Znaczy nie siedemdziesiatka glupia... 01.08.10, 20:02
              mejson.e napisał:

              > Liczenie na kulturę kierujących jest jednak przedwczesne...;-)
              >
              > Najlepiej zbudować tam wiadukt albo tunel...
              >

              Oczywiście masz rację :-) Podobnie bezpiecznie byłoby, gdybyśmy mieli autostrady. Albo jeszcze lepiej pasy ruchu oddzielone murem od sąsiednich pasów.
              Tyle, ze to nierealne, a kultura jazdy potrzebna jest zawsze.
              Zresztą, jak sam zauważyłeś, kierowcy wyjeżdżają dopiero po sprawdzeniu. I bardzo dobrze, nie można liczyć, ze wszyscy przestrzegają przepisów.
            • edek40 Re: Znaczy nie siedemdziesiatka glupia... 01.08.10, 20:16
              > Najlepiej zbudować tam wiadukt albo tunel...

              Duzo taniej i szybciej zrobic tak, jak opisalem na ul. Obozowej w Warszawie.
              Jesli bowiem czekales tu 3 minuty, to pewnie wolalbys stracic minute na objazd?
    • jureek Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 01.08.10, 19:57
      mejson.e napisał:

      > No bo po co komuś "głupia" siedemdziesiątka na dwujezdniowej ekspresówce?

      Niestety, nie mogę obejrzeć tego wideo, bo jakaś pieprzona korporacja (sony) na
      to się nie zgadza.
      Jura
    • kos52 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 01.08.10, 20:24
      mejson.e napisał:
      > Skręt przez dwie jezdnie w ogóle nie należy do przyjemności, ale tam było udogo
      > dnienie dla skręcających w postaci specjalnego pasa na drugiej jezdni - ruch na
      > głównej był tam ograniczony do jednego pasa więc można się było nie przejmować
      > jadącymi z prawej.
      > Wystarczyło przeskoczyć pierwszą jezdnię obserwując pojazdy nadjeżdżające z lew
      > ej.
      > Ograniczono tam prędkość na głównej do siedemdziesiątki i postawiono fotoradar.
      >
      > I co?
      >
      > I guzik.

      Podejrzewam, że z prawej mogli być jeszcze skręcający w lewo.

      Bardziej niebezpiecznego skrzyżowania naprawdę nie można zorganizować !!!
      Wyjazd na drogę ekspresową bez pasa włączania?

      A widzę,że miejsca tam nie brakuje.
      Da się skrzyżowanie w kształcie litery T poprowadzić bezkolizyjnie.
      Zmiana kierunku jazdy może odbywać się poprzez zmiany pasów ruchu i ewentualne zawracania - tym bardziej, że tam tyle miejsca.
      Da się poprowadzić ruch w dwu poziomach.
    • wolfgang87 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 01.08.10, 22:50
      A czemu kierowcy mają zwalniać na 70tce na prostej drodze? Ile to się pisze na tym forum o idiotycznych 70tkach, 50tkach, 40tkach. I faktycznie, po przejechaniu kilku takich dziwnych znaków, zaczyna się robić znieczulica i relatywizm. Mnóśtwo 70tek jest po to, żeby można było włączyć się w niebezpiecznym miejscu do ruchu - tak, owszem, ale też jest mnóstwo 70tek nie wiadomo po co. Więc po co zwalniać? I zastnawiam się, gdzczemu posądzacie kierowców o brak kultury. Jaki brak kultury? Po prostu znieczulica, ale nie na innych kierowców, tylko na znaki.
      • jureek Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 01.08.10, 23:06
        wolfgang87 napisał:

        > Mn
        > óśtwo 70tek jest po to, żeby można było włączyć się w niebezpiecznym miejscu do
        > ruchu - tak, owszem, ale też jest mnóstwo 70tek nie wiadomo po co. Więc po co
        > zwalniać?

        Po co zwalniać? No bo jak sam napisałeś, mnóstwo siedemdziesiątek ma
        uzasadnienie. A skąd mam widzieć, że ta akurat siedemdziesiątka uzasadnienia nie
        ma? Jadąc jakąś trasą pierwszy raz nie wiem tego, więc wolę na wszelki wypadek
        się zastosować.
        Jura
        • wolfgang87 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 01.08.10, 23:12
          Tak, ale jest tam radar, wiec kazdy niemiejscowy zwolni nieco. Miejscowi gnaja, bo uznaja, ze 70tka jest do bani. A moze maja racje???
          Moze trzeba poprowadzic prawoskret z objazdem? Tanio a bezpiecznie.
          • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 10:55
            > Moze trzeba poprowadzic prawoskret z objazdem? Tanio a bezpiecznie.

            Nalezy rowniez wygospodarowac dlugi pas wlaczenia z kraweznikiem, aby uniknac
            ryzyka znanego z drog powiatowych (i nie tylko) - wyjazdu od razu na pas ruchu.
            Bo o edukowaniu kierowcow nie ma co wspominac, a fotoradar (czyli supermaszyna
            od wszelkiego zla na naszych drogach), jak zwykle, milczy uparcie...
            • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 12:26
              edek40 napisał:

              > Nalezy rowniez wygospodarowac dlugi pas wlaczenia z kraweznikiem, aby uniknac
              > ryzyka znanego z drog powiatowych (i nie tylko) - wyjazdu od razu na pas ruchu.

              Jakiego "ryzyka"???

              Czyz "realia ruchu" nie sa takie, ze gdy "Jada samochody nie wlaczam sie do
              ruchu, nie jada samochody wlaczam sie do ruchu" ?
              • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 12:35
                > Czyz "realia ruchu" nie sa takie, ze gdy "Jada samochody nie wlaczam sie do
                > ruchu, nie jada samochody wlaczam sie do ruchu" ?

                To kardynalna zasada, ktora zapewnila mi ponad 20 letni staz bez wiekszych
                przygod i, mam nadzieje, kolejne.
                • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 12:44
                  edek40 napisał:

                  > To kardynalna zasada, ktora zapewnila mi ponad 20 letni staz bez wiekszych
                  przygod i, mam nadzieje, kolejne.

                  To po co takie kosztowne inwestycje, skoro to przeciez bez roznicy czy spod
                  "sracza soltysa" wjezdza sie na autostrade czy na droge osiedlowa?
                  • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 12:47
                    > To po co takie kosztowne inwestycje, skoro to przeciez bez roznicy czy spod
                    > "sracza soltysa" wjezdza sie na autostrade czy na droge osiedlowa?

                    Czy ja kiedys pisalem cos zlego o autostradach. Ja odnosze moje wypowiedzi do
                    polskich bezdrozy.
                    • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 12:59
                      edek40 napisał:

                      > Czy ja kiedys pisalem cos zlego o autostradach. Ja odnosze moje wypowiedzi do
                      > polskich bezdrozy.

                      Jakich znow "bezdrozy"? Przeciez zwykla droga ekspresowa to to samo co autosrada
                      tyle, ze bez skrzyzowan bezkolizyjnych. Ale kto w ogole potrzebuje skrzyzowania
                      bekolizyjne skoro na skrzyzowaniu "predkosc nie ma znaczenia"?
                • jureek Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 13:09
                  edek40 napisał:

                  > > Czyz "realia ruchu" nie sa takie, ze gdy "Jada samochody nie wlaczam sie
                  > do
                  > > ruchu, nie jada samochody wlaczam sie do ruchu" ?
                  >
                  > To kardynalna zasada, ktora zapewnila mi ponad 20 letni staz bez wiekszych
                  > przygod i, mam nadzieje, kolejne.

                  O matko, to za Tobą tworzą się te korki, kiedy czekasz, aż nie pojadą żadne
                  samochody?
                  Jura
                  • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 14:16
                    > O matko, to za Tobą tworzą się te korki, kiedy czekasz, aż nie pojadą żadne
                    > samochody?

                    Bywa, bywa. Ja ostrozny jestem i pod jadacego 70 km/h nie wjade, nawet jak
                    wyznaczonoby za to nagrode. Chyba, ze jest na tyle daleko (powiedzmy 80-100 m),
                    ze nie musze zachodzic w glowe czy jedzie "tylko" 70 km/h czy "az" 100 km/h.
                    • jureek Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 14:33
                      edek40 napisał:

                      > Chyba, ze jest na tyle daleko (powiedzmy 80-100 m),
                      > ze nie musze zachodzic w glowe czy jedzie "tylko" 70 km/h czy "az" 100 km/h.

                      Poprzednio nic nie pisałeś o tym, czy jest daleko, pisałeś tylko czy jest
                      samochód na głównej, czy nie ma. Więc myślałem, że czekasz, aż żadnego samochodu
                      na głównej nie będzie.
                      No dobra, przyjmuję tę poprawkę - piszesz, że gdyby był w odległości 80 metrów
                      to mógłbyś przejechać, bo wtedy nie ma wtedy znaczenia, czy jadący główną jedzie
                      70 czy 100. Jadący 70 potrzebuje na przejechanie tych 80 metrów 4,11 sekundy,
                      jadący setką 2,88 sekundy, a jadący 120 (przecież i tacy się zdarzają) tylko 2,4
                      sekundy. Te niecałe 2 sekundy różnicy między jadącym 70 a jadącym 120 mogą być
                      decydujące.
                      Jura
                      • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 14:50
                        > Poprzednio nic nie pisałeś o tym, czy jest daleko, pisałeś tylko czy jest
                        > samochód na głównej, czy nie ma.

                        To hanni zalozyl, ze rozrozniam tylko dwa stany: pusto i ruch. Wiec Cie zasugerowal.

                        > No dobra, przyjmuję tę poprawkę - piszesz, że gdyby był w odległości 80 metrów
                        > to mógłbyś przejechać, bo wtedy nie ma wtedy znaczenia, czy jadący główną jedzi
                        > e
                        > 70 czy 100. Jadący 70 potrzebuje na przejechanie tych 80 metrów 4,11 sekundy,
                        > jadący setką 2,88 sekundy, a jadący 120 (przecież i tacy się zdarzają) tylko 2,4
                        > sekundy. Te niecałe 2 sekundy różnicy między jadącym 70 a jadącym 120 mogą być
                        > decydujące.

                        Nie policzylem tego. Byc moze zachowuje wiekszy margines. Jesli o mnie jednak chodzi, policzyles i napisales dokladnie to, co mam na mysli. Roznica w predkosci w zakresie predkosci przepisowych i "rozsadnych" (nawet w Niemczech moze sie zdarzyc pirat jadacy 200 km/h lokalna szosa) jak dla mnie jest zbyt mala, abym mial podjac decyzje o wjezdzie lub jej zaniechac. Podkreslam: pisze o szosie w srodku niczego. Byc moze w takich miejscach potrzebuje co najmniej 200 m wolnego. Robie to intuicyjnie i, odpukac, bezpiecznie od lat. I nigdy, przenigdy nie zastanawiam sie czy ten okragly znak, ktorego tyl widze, to zakaz wyprzedzania czy ograniczenie predkosci, ktore jakoby ma zbawic moje zdrowie.
                        • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:04
                          edek40 napisał:

                          > Nie policzylem tego. Byc moze zachowuje wiekszy margines.

                          A ja myslalem, ze ty "na oko" potrafisz "rozpoznac". A tu teraz takie jakies..
                          Jaki w takim razie musi byc ten "margines", zebys wjechal nie "zachodzac w glowe"?

                          • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:06
                            > Jaki w takim razie musi byc ten "margines"

                            Zawsze wlasciwy. Niezaleznie od predkosci, z jaka jada na glownej. To gwarancja
                            spokojnego i dlugiego zycia.
                            • jureek Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:12
                              edek40 napisał:

                              > Zawsze wlasciwy. Niezaleznie od predkosci, z jaka jada na glownej.

                              Eee tam, bez przesady. Główną pojedzie Nyska pięćdziesiątką, a Ty będziesz
                              czekał tak samo, jakby jechał tam ktoś 120 i znajdował się w tej samej
                              odległości. Przecież prędkość jadącego główną ma znaczenie dla tego, jaki
                              margines bezpieczeństwa trzeba sobie zostawić.
                              Jura
                              • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:20
                                > Eee tam, bez przesady. Główną pojedzie Nyska pięćdziesiątką, a Ty będziesz
                                > czekał tak samo, jakby jechał tam ktoś 120 i znajdował się w tej samej
                                > odległości. Przecież prędkość jadącego główną ma znaczenie dla tego, jaki
                                > margines bezpieczeństwa trzeba sobie zostawić.

                                A czy zdaza Ci sie zaniechac manewru wlaczenia sie do ruchu, choc jadacy glowna
                                sygnalizuje zamiar zjechania z tej drogi? Przyznam, ze mi owszem. Nie da sie
                                "slowem" opisac takiej sytuacji. To kwestia doswiadczenia i czesto na szczescie
                                zawodzacego podejrzenia, ze gosc zapomnial o kierunkowskazie. Jednak nie
                                wyjezdzam i juz. Za bardzo boje sie o moje cenne kosci.
                                • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:30
                                  edek40 napisał:


                                  > A czy zdaza Ci sie zaniechac manewru wlaczenia sie do ruchu, choc jadacy glowna
                                  > sygnalizuje zamiar zjechania z tej drogi? Przyznam, ze mi owszem. Nie da sie
                                  > "slowem" opisac takiej sytuacji. To kwestia doswiadczenia i czesto na szczescie
                                  > zawodzacego podejrzenia, ze gosc zapomnial o kierunkowskazie. Jednak nie
                                  > wyjezdzam i juz. Za bardzo boje sie o moje cenne kosci.

                                  Fajnie, ze jestes taki bojazliwy ale jak byloby, gdybys odpowiedzial po prostu
                                  na postawione pytanie?
                                  • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:40
                                    > Fajnie, ze jestes taki bojazliwy ale jak byloby, gdybys odpowiedzial po prostu
                                    > na postawione pytanie?

                                    Ano jestem.
                                    • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:52
                                      edek40 napisał:

                                      > Ano jestem.

                                      No i znow... Kilka minut wczesniej pisales, ze nie jestes.
                                      Pogratulowac "konsekwencji" i "zdecydowania".
                                      • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 16:06
                                        > No i znow... Kilka minut wczesniej pisales, ze nie jestes.
                                        > Pogratulowac "konsekwencji" i "zdecydowania".

                                        Eeee. No jestem bojazliwy i ostrozny. Naprawde napisalem, ze jesli jest
                                        ograniczenie na glownej, to wjezdzam bez patrzenia?
                                • jureek Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:52
                                  edek40 napisał:

                                  > A czy zdaza Ci sie zaniechac manewru wlaczenia sie do ruchu, choc jadacy glowna
                                  > sygnalizuje zamiar zjechania z tej drogi? Przyznam, ze mi owszem.

                                  A jaki ma to związek z opisaną przeze mnie sytuacją? Obawiasz się, że ten z
                                  Nyski nagle przyspieszy? Dlaczego tak się bronisz przed przyznaniem oczywistej
                                  oczywistości, że od prędkości jadącego główną zależy odległość od tego pojazdu,
                                  przy jakiej mogę sobie pozwolić na wjazd z podporządkowanej? To są dwa czynniki,
                                  które trzeba ocenić podejmując decyzję - prędkość i odległość, a nie tylko
                                  odległość.
                                  Jura

                                  P.S. Jeżeli ktoś tylko miga, a nie widać, żeby wyraźnie zwalniał, to też mu nie
                                  wierzę.
                                  • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 16:10
                                    > A jaki ma to związek z opisaną przeze mnie sytuacją? Obawiasz się, że ten z
                                    > Nyski nagle przyspieszy?

                                    A czy mozesz to wykluczyc? Ja nie.

                                    > Dlaczego tak się bronisz przed przyznaniem oczywistej
                                    > oczywistości, że od prędkości jadącego główną zależy odległość od tego pojazdu,
                                    > przy jakiej mogę sobie pozwolić na wjazd z podporządkowanej?

                                    Nie bronie sie. Ja po prostu twierdze, ze nie podejmuje decyzji wylacznie w oparciu o predkosc, jaka maja utrzymywac jadacy glowna. A tego np. chcialby hanni.

                                    > P.S. Jeżeli ktoś tylko miga, a nie widać, żeby wyraźnie zwalniał, to też mu nie
                                    > wierzę.

                                    A ja nie wierze do konca w to, ze jadacy 50 km/h nyska nie jest psychopatycznym morderca, posiadajacym w aucie wiekszy silnik, niz montowala fabryka. Decyzje o wjechaniu podejmuje na szosie ZAWSZE w oparciu o wiecej czynnikow niz tylko o ograniczenie predkosci na glownej.
                                    • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 16:19
                                      edek40 napisał:


                                      > Nie bronie sie. Ja po prostu twierdze, ze nie podejmuje decyzji wylacznie w
                                      > oparciu o predkosc, jaka maja utrzymywac jadacy glowna
                                      . A tego np. chcialby
                                      > hanni.

                                      Gdzie?
                                    • jureek Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 16:33
                                      edek40 napisał:

                                      > Nie bronie sie. Ja po prostu twierdze, ze nie podejmuje decyzji wylacznie w
                                      > oparciu o predkosc, jaka maja utrzymywac jadacy glowna
                                      . A tego np. chcialby
                                      > hanni.

                                      Wątpię, żeby tego chciał Hanni. Skąd poza tym miałbym wiedzieć, jaka prędkość
                                      obowiązuje na głównej? Chodzi o to, że przy podejmowaniu decyzji grają rolę dwa
                                      czynniki: odległość i prędkość (rzeczywista prędkość, a nie na znaku), Ty
                                      natomiast cały czas piszesz, że prędkość nie ma znaczenia.
                                      Jura
                                      • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 16:39
                                        > czynniki: odległość i prędkość (rzeczywista prędkość, a nie na znaku), Ty
                                        > natomiast cały czas piszesz, że prędkość nie ma znaczenia.

                                        Jak dla mnie pomiedzy 70 a 100 km/h jest za mala roznica, abym mial lub nie mial
                                        podjac decyzji o wlaczeniu sie do ruchu. Sam wyliczyles czasy. Nawet jesli
                                        odleglosc bedzie wynosila 200 m to to tylko 4 sekundy roznicy. Dla mnie to za
                                        malo, bo mam "tylko" oczy i tylko "mozg", a nie "az" radar i "az" sprzezonym z
                                        nim timer.
                                        • edek40 Zauwaz jeszcze to... 02.08.10, 16:41
                                          ...ze pisze o predkosciach z gatunku mniej wiecej przepisowych, celowo
                                          odrzucajac wyraznie przekraczajacych ogolne normy. Tacy bowiem, nawet
                                          jesli postawilbys 30 km/h olaliby to.
                            • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:33
                              edek40 napisał:

                              > Zawsze wlasciwy. Niezaleznie od predkosci, z jaka jada na glownej.

                              Czyli - jesli dobrze rozumiem - predkosci rzedu np. 150-160 km/h nie mialyby
                              wiekszego wplywu na plynnosc wlaczania sie do ruchu i poziom bezpieczenstwa
                              drogowego?

                              No tak, bo "odstepy" sa wieksze, choc wraz ze wzrostem predkosci one wcale sie
                              nie powiekszaja....
                              • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:39
                                > Czyli - jesli dobrze rozumiem - predkosci rzedu np. 150-160 km/h nie mialyby
                                > wiekszego wplywu na plynnosc wlaczania sie do ruchu i poziom bezpieczenstwa
                                > drogowego?

                                Na drogach, na ktorych Polacy osiagaja takie predkosci, nie ma skrzyzowan
                                kolizyjnych. Mozesz sobie oczywiscie konfabulowac w oparciu doniesienia TVN
                                Turbo, ale to nie jest na zwyklysz szosach powszechne zjawisko.
                                • jureek Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:55
                                  edek40 napisał:

                                  > Na drogach, na ktorych Polacy osiagaja takie predkosci, nie ma skrzyzowan
                                  > kolizyjnych.

                                  150 km/h nie jest wcale rzadkością na "gierkówce". Przynajmniej tak było, gdy
                                  ostatni raz tamtędy jechałem. A na "gierkówce" skrzyżowań kolizyjnych od cholery
                                  i trochę.
                                  Jura
                                  • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 16:12
                                    > 150 km/h nie jest wcale rzadkością na "gierkówce". Przynajmniej tak było, gdy
                                    > ostatni raz tamtędy jechałem. A na "gierkówce" skrzyżowań kolizyjnych od cholery
                                    > i trochę.

                                    I tyle wlasnie warte sa fotoradary, na ktorych oparto zasadze dzialania gierkowki.

                                    Jednak przyznam, ze ja az tylu wariatow nie widuje.
                                • hanni01 150-160? 02.08.10, 15:55
                                  edek40 napisał:

                                  > Na drogach, na ktorych Polacy osiagaja takie predkosci, nie ma
                                  > skrzyzowan kolizyjnych.

                                  Ach doprawdy?
                                  Poza tym to akurat nie ma nic do rzeczy bo pytanie bylo teoretyczne. Co
                                  staloby na drodze w rozwijaniu takich predkosci, skoro - jak twierdzisz -
                                  na skrzyzowaniach "predkosc nie ma znaczenia"?

                                  • edek40 Re: 150-160? 02.08.10, 16:13
                                    > Poza tym to akurat nie ma nic do rzeczy bo pytanie bylo teoretyczne. Co
                                    > staloby na drodze w rozwijaniu takich predkosci, skoro - jak twierdzisz
                                    > -
                                    > na skrzyzowaniach "predkosc nie ma znaczenia"?

                                    Jak zwykle czytasz i nic nie rozumiesz. Nie ma znaczenia w rozsadnym przedziale.
                                    Czyli na przyklad w zakresie 70-100 km, bo to powiedzmy 2-3 sekundy roznicy do
                                    kolizji.
                                    • hanni01 Re: 150-160? 02.08.10, 16:43
                                      edek40 napisał:


                                      > Jak zwykle czytasz i nic nie rozumiesz. Nie ma znaczenia w
                                      > rozsadnym przedziale. Czyli na przyklad w zakresie 70-100 km,

                                      Ach czyli teraz nagle nie mamy juz "predkosci" ktora nie ma "znaczenia" na
                                      skrzyzowaniu, tylko "predkosc w rozsadnym przedziale".
                                      Ciekawa zmiana.

                                      Czytam i rozumiem. Zrozumialbym, gdybys kiedykolwiek napisal cokolwiek o tym
                                      "rozsadnym przedziale". Czegos takiego jednak do tej pory nie bylo nawet w
                                      poprzedniej dyskusji, gdy omawiane byly predkosci rzedu 120.

                                      Czemu wtedy 120 nie bylo poza przedzialem "predkosci rozsadnych" a teraz jest?
                                      • edek40 Re: 150-160? 02.08.10, 16:52
                                        > Ach czyli teraz nagle nie mamy juz "predkosci" ktora nie ma "znaczenia" na
                                        > skrzyzowaniu, tylko "predkosc w rozsadnym przedziale".
                                        > Ciekawa zmiana.

                                        Czy kiedykolwiek pochwalalem jazde z takimi predkosciami? Czy kiedykolwiek
                                        przyznawalem sie do jazdy tak szybko?

                                        > Czytam i rozumiem. Zrozumialbym, gdybys kiedykolwiek napisal cokolwiek o tym
                                        > "rozsadnym przedziale". Czegos takiego jednak do tej pory nie bylo nawet w
                                        > poprzedniej dyskusji, gdy omawiane byly predkosci rzedu 120.

                                        Dawno tu nie byles. Coraz rzadziej da sie tak gnac.
                                        • hanni01 Re: 150-160? 02.08.10, 16:56
                                          edek40 napisał:

                                          > Czy kiedykolwiek pochwalalem jazde z takimi predkosciami?

                                          We wczesniejszym watku cytowanym tutaj byla juz mowa o predkosciach rzedu 120
                                          km/h (jesli nawet nie wiecej). Wtedy zaciekle broniles swojej tezy o braku
                                          zwiazku miezy predkoscia a bezpieczenstwem na skrzyzowaniu. Czyzby to bylo
                                          pietnowanie takich predkosci?

                                          > Dawno tu nie byles. Coraz rzadziej da sie tak gnac.

                                          To, czy sie "da" czy nie nie ma tu nic do rzeczy.
                                          W poprzedniej dyskusji byla mowa o predkosciach rzedu 120 km/h i wtedy to
                                          zaciekle broniles swojej tezy, jakoby predkosc nie miala wplywu na
                                          bezpieczenstwo ruchu na skrzyzowaniach.
                                          • edek40 Re: 150-160? 02.08.10, 17:14
                                            > We wczesniejszym watku cytowanym tutaj byla juz mowa o predkosciach rzedu 120
                                            > km/h (jesli nawet nie wiecej). Wtedy zaciekle broniles swojej tezy o braku
                                            > zwiazku miezy predkoscia a bezpieczenstwem na skrzyzowaniu. Czyzby to bylo
                                            > pietnowanie takich predkosci?

                                            Naprawde uwazasz, ze znak 70 km/h zwolni takiego bohatera? Niby dlaczego?

                                            > W poprzedniej dyskusji byla mowa o predkosciach rzedu 120 km/h i wtedy to
                                            > zaciekle broniles swojej tezy, jakoby predkosc nie miala wplywu na
                                            > bezpieczenstwo ruchu na skrzyzowaniach.

                                            Predkosc przepisowa.
                                            • hanni01 Re: 150-160? 02.08.10, 17:38
                                              edek40 napisał:

                                              > Naprawde uwazasz, ze znak 70 km/h zwolni takiego bohatera?

                                              To nie tylko nie jest odpowiedz na moje pytanie ale nawet nie ma nic do rzeczy.
                                              Czy az tak trudno jest pisac na temat?


                                              > Niby dlaczego?

                                              No wlasnie niby dlaczego skoro nie brak innych bohaterow wciskajacych mu
                                              madrosci w rodzaju "prednosc" na skrzyzowaniu "nie ma znaczenia".


                                              • edek40 Re: 150-160? 03.08.10, 11:35
                                                > To nie tylko nie jest odpowiedz na moje pytanie ale nawet nie ma nic do rzeczy.
                                                > Czy az tak trudno jest pisac na temat?

                                                Alez to jest na temat. Jesli pisze, ze nie ma wielkiej roznicy miedzy 70 km/h, a
                                                predkoscia przepisowa, to wlasnie tak jest - Jura nieco wyliczyl. Jesli zas ktos
                                                grzeje powyzej przepisowej, to tym bardziej trudno sie spodziewac, ze
                                                zareaguje na durna siedemdziesiatke. Reasumujac - dla jadacych przepisowo w
                                                srodku niczego to zwykla szykana, nie poprawiajaca "losu" czekajacego na
                                                podporzadkowanej, dla jadacego mocno nie przepisowo przed ta siedemdziesiatka to
                                                jeszcze jeden powod do... nie zmniejszenia predkosci...

                                                Zajmijmy sie wiec na dobre jadacymi zgodnie z przepisami, bo faktycznie to tylko
                                                ich dotyczy ta siedemdziesiatka i tylko oni w ogole na nia zwazaja.
                                                • jureek Re: 150-160? 03.08.10, 11:41
                                                  edek40 napisał:

                                                  > Zajmijmy sie wiec na dobre jadacymi zgodnie z przepisami, bo faktycznie to tylk
                                                  > o
                                                  > ich dotyczy ta siedemdziesiatka i tylko oni w ogole na nia zwazaja.

                                                  To jest teoria, a praktyka jest taka, że wielu jadących 140 na widok
                                                  siedemdziesiątki zwalnia tak do setki, albo i niżej, jeśli zwalniają jadący
                                                  przed nimi. Coś więc ta siedemdziesiątka daje.
                                                  Jura
                                                  • edek40 Re: 150-160? 03.08.10, 11:52
                                                    > To jest teoria, a praktyka jest taka, że wielu jadących 140 na widok
                                                    > siedemdziesiątki zwalnia tak do setki, albo i niżej, jeśli zwalniają jadący
                                                    > przed nimi. Coś więc ta siedemdziesiątka daje.

                                                    I to jest wlasnie to, co dzieje sie na naszych drogach. Postawmy
                                                    siedemdziesiatke, moze zwolnia do setki!!! Jurek, tak nie mozna w panstwie
                                                    prawa. Inaczej mamy fikcje zblizona do krajow lacinskich. Albo wiec
                                                    siedemdziesiatka jest zasadna/konieczna itp i ja egzekwujemy, albo won z fikcja!

                                                    Uscislijmy wiec, bo dyskusja zeszla na to, czy ograniczenie jest potrzene przy
                                                    zalozeniu, ze wszyscy grzeja gruuuubo powyzej limitu. Czy wg. Twoich wyliczen
                                                    ograniczenie predkosci z 90 km/h do 70 km/h jest warte robienia szarpanki na
                                                    naszych ewidentnie przeciazonych i niedostosowanych do ruchu drogach? Czy
                                                    potencjalny zysk dla stojacego na podporzadkowanej liczony w pojedynczych
                                                    sekundach
                                                    wart jest emisji spalin na kazdym kolejnym, podrzednym skrzyzowanku?
                                                  • jureek Re: 150-160? 03.08.10, 12:27
                                                    edek40 napisał:

                                                    > I to jest wlasnie to, co dzieje sie na naszych drogach. Postawmy
                                                    > siedemdziesiatke, moze zwolnia do setki!!! Jurek, tak nie mozna w panstwie
                                                    > prawa. Inaczej mamy fikcje zblizona do krajow lacinskich.

                                                    To, co przedstawiasz jako polską specyfikę, praktykowane jest wszędzie.
                                                    Szczególnie dobitnie widać to w Niemczech, kraju wcale nie łacińskim, gdzie
                                                    sporo kierowców jeździ z prędkością limit + 20 km/h. Ustawiający znaki doskonale
                                                    zdają sobie z tego sprawę. Spowodowane jest to tym, że za grubsze przekroczenie
                                                    prędkości grozi utrata prawa jazdy. To działa wszędzie i nie ma się co w imię
                                                    czystości doktryny obrażać na rzeczywistość. Na bardzo wielu skrzyżowaniach
                                                    autostradowych też stawiane są ograniczenia prędkości, to też nie jest żadna
                                                    polska specyfika.
                                                    Jura
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: 150-160? 03.08.10, 12:51
                                                    > To, co przedstawiasz jako polską specyfikę, praktykowane jest wszędzie.
                                                    > Szczególnie dobitnie widać to w Niemczech, kraju wcale nie łacińskim, gdzie
                                                    > sporo kierowców jeździ z prędkością limit + 20 km/h.

                                                    Wychodzi wiec na to, ze w Polsce jednak nie predkosc zabija, bo przewazajaca
                                                    wiekszosc kierowcow miesci sie w tym limicie. Tak na marginesie.

                                                    > czystości doktryny obrażać na rzeczywistość. Na bardzo wielu skrzyżowaniach
                                                    > autostradowych też stawiane są ograniczenia prędkości, to też nie jest żadna
                                                    > polska specyfika.

                                                    Po pierwsze ja ma jakiego niebywalego farta do tych Niemiec. Nie jezdze duzo,
                                                    ale jednak. Otoz powszechnie wystepujace korki jakos mnie omijaly - w naprawde
                                                    porzadnym stalem raz i dzieki temu widzialem niemiecka ulicowke, z ograniczeniem
                                                    predkosci do 70 km/h tam, gdzie ploty i luzna zabudowa. Po drugie jakos mnie
                                                    omijaly te ograniczenia na skrzyzowaniach autostrad. Zdarzaly sie, ale wiekszych
                                                    niz do 100 km/h sobie nie przypominam, a i to rzadko. Polska zas specyfika jest
                                                    stawianie ograniczen z powodu skrzyzowania, a nie z powodu
                                                    skrzyzowania na tyle ruchliwego, ze ma to jakies uzasadnienie. Sam
                                                    pisalem o prawdopodobienstwie. Przypominam, ze ja potracilem pieszego w lesie, z
                                                    dala od jakichkolwiek zabudowan czy skrzyzowania. Myslisz, ze powinien byc to
                                                    powod do postawienia ograniczenia "na pamiatke"?
                                                • hanni01 Re: 150-160? 04.08.10, 17:48
                                                  edek40 napisał:

                                                  > Alez to jest na temat. Jesli pisze, ze nie ma wielkiej roznicy
                                                  > miedzy 70 km/h, a predkoscia przepisowa, to wlasnie tak jest -
                                                  > Jura nieco wyliczyl. Jesli zas ktos grzeje powyzej przepisowej, to tym
                                                  bardziej trudno sie spodziewac
                                                  , ze
                                                  > zareaguje na durna siedemdziesiatke.

                                                  Czy naprawde az tak trudno zrozumiec tak proste pytanie?

                                                  Nie pytalem wcale o to, jak kto na co reaguje i czy przstrzega czy nie. Sprobuj
                                                  chociaz raz sie skoncentrowac i odpowiedziec na pytanie:
                                                  Dlaczego na skrzyzowaniach, gdzie obowiazuje 70 km/h predkosc rzedu 150-160
                                                  noie mialaby byc w porzadku?
                                                  jesli uwazasz, ze predkosc nie ma wplywu na
                                                  bezpieczenstwo i odstepy przy takich predkosciach i tak sa wieksze?



                                                  • edek40 Re: 150-160? 05.08.10, 14:09
                                                    > Dlaczego na skrzyzowaniach, gdzie obowiazuje 70 km/h predkosc rzedu 150-160
                                                    > noie mialaby byc w porzadku?
                                                    jesli uwazasz, ze predkosc nie ma wplywu na
                                                    > bezpieczenstwo i odstepy przy takich predkosciach i tak sa wieksze?

                                                    A czy na skrzyzowaniach gdzie obowiazuje 90 km/h predkosc 150-160 km/h (gdzie
                                                    sie tak jezdzi?) ma jakis wplyw? Nie ma. Z tego prostego powodu, ze pod jadacy
                                                    glowna nie wolno wjezdzac. I juz. Stawianie znaku, bo wprawdzie nie mozna, ale
                                                    mozna, jest idiotyczne.
                                                  • jureek Re: 150-160? 05.08.10, 15:06
                                                    edek40 napisał:

                                                    > A czy na skrzyzowaniach gdzie obowiazuje 90 km/h predkosc 150-160 km/h (gdzie
                                                    > sie tak jezdzi?) ma jakis wplyw? Nie ma. Z tego prostego powodu, ze pod jadacy
                                                    > glowna nie wolno wjezdzac. I juz.

                                                    Pod warunkiem, że widać na tyle daleko, że zdąży się tego pomykającego jak
                                                    strzała zobaczyć. Nie zawsze warunki widoczności są tak dobre i wtedy posiadanie
                                                    pierwszeństwa może nie wystarczyć.

                                                    > Stawianie znaku, bo wprawdzie nie mozna, ale
                                                    > mozna, jest idiotyczne.

                                                    A co to za znak, że wprawdzie nie można, ale można?
                                                    Jura
                                                  • hanni01 Re: 150-160? 05.08.10, 17:22
                                                    edek40 napisał:

                                                    > A czy na skrzyzowaniach gdzie obowiazuje 90 km/h predkosc 150-160 km/h (gdzie
                                                    > sie tak jezdzi?) ma jakis wplyw? Nie ma.

                                                    Niezle: 160 km/h nie ma zadnego wplywu (na bezpieczenstwo i plynosc ruchu) na
                                                    zwyklym kolizyjnym skrzyzowaniu.


                                                    Czegos takiego nie ma chyba nawet na niemieckich autostradach z ich
                                                    bezkolizyjnymi skrzyzowaniami
                                                    .
                                                    Moge sie mylic ale na odcinkach autostrad bez ograniczen jakos nie moge sobie
                                                    przypomniec skrzyzowan, przed ktorymi nie byloby ograniczen przynajmniej do 130.

                                                    Ale co tam, w Polsce nawet na zwyklej drodze, ograniczenie jest zbyteczne :-)


                                                    > Z tego prostego powodu, ze pod jadacy glowna nie wolno wjezdzac. I juz.

                                                    No, nie wolno. A jak "nie wolno" to po co ograniczenia przed zakretami, skoro
                                                    "nie wolno" wjezdzac w drzewa?

                                      • hanni01 Czemu 120 km/h nie jest "w rozsadnym przedziale"? 02.08.10, 16:53
                                        Skorygowales swoja "teze" i teraz juz nie predkosc generalnie nie ma wplywu na
                                        plynosc i bezpieczenstwo ruchu na skrzyzowaniu tylko predkosc "w rozsadnym
                                        przedziale" czyli 70-100 km/h.

                                        Mozna wiedziec, dlaczego teraz nagle 120 km/h jest poza tym przedzialem? Co
                                        takiego zlego jest w tej predkosci?
                                        • edek40 Re: Czemu 120 km/h nie jest "w rozsadnym przedzia 02.08.10, 17:12
                                          > Skorygowales swoja "teze" i teraz juz nie predkosc generalnie nie ma wplywu na
                                          > plynosc i bezpieczenstwo ruchu na skrzyzowaniu tylko predkosc "w rozsadnym
                                          > przedziale" czyli 70-100 km/h.

                                          Zaczne od tego, ze gosc stawiajacy 70 km/h zaklada, ze dana droga jedzie sie
                                          szybciej, ale przepisowo. Wlasnie w oparciu o takie zalozenie stawia sie te
                                          idiotyczne siedemdziesiatki. I wlasnie dlatego uwazam je za idiotyczne. Jesli
                                          jednak glowna ktos jedzie duzo szybciej, niech to bedzie nawet 300 km/h,
                                          naprawde uwazasz, ze zwolni, bo ktos postawil 70 km/h, co ocali zycie
                                          nieszczesnikowi z podporzadkowanej?

                                          A pomiedzy przepisowym (z reguly) 90 km/h, a 70 km/h jest tak minimalna roznica,
                                          ze nie warta dyskusji.

                                          Nie bede wiec pisal o 120 km/h, bo jest na zwyklej szosie nie przepisowe, co z
                                          zalozenia eliminuje "moc" siedemdziesiatki.
                                          • hanni01 Re: Czemu 120 km/h nie jest "w rozsadnym przedzia 02.08.10, 17:44
                                            edek40 napisał:

                                            > Zaczne od tego, ze gosc stawiajacy 70 km/h zaklada, ze dana droga
                                            > jedzie sie szybciej, ale przepisowo.

                                            Nie. Gosc, ktory stawia taki znak dazy do tego, zeby kierowcy ograniczyli w tym
                                            miejscu predkosc, zeby ulatwic innym wlaczenie sie do ruchu.
                                            Pewnie cie to zdziwi ale w wielu krajach to niezle funkcjonuje i to z takim
                                            efektem, ze zabitych w ruchu drogowym jest nie kilka procent ale az kilka
                                            razy mniej
                                            .

                                            > I wlasnie dlatego uwazam je za idiotyczne.

                                            I wlasnie dlatego w Polsce (jak i tam, gdzie wielu mysli podobnie do ciebie)
                                            zabija sie na drogach tak wielu ludzi.


                                            > Jesli jednak glowna ktos jedzie duzo szybciej, niech to bedzie nawet 300 km/h,
                                            > naprawde uwazasz, ze zwolni, bo ktos postawil 70 km/h, co ocali zycie
                                            > nieszczesnikowi z podporzadkowanej?

                                            Powtarzam, ze to czy ktos zwolni czy nie, nie ma tu nic do rzeczy.
                                            Pytalem, dlaczego w tym miejscu jazda z predkkoscia 120 nie jest "w rozsadnym
                                            przedziale" skoro wczesniej twierdziles, ze predkosc na skrzyzowaniu "nie ma
                                            znaczenia"?

                                            > Nie bede wiec pisal o 120 km/h, bo jest na zwyklej szosie nie
                                            > przepisowe, co z zalozenia eliminuje "moc" siedemdziesiatki.

                                            He? A 100 przy ograniczeniu do 70-tki jest przepisowe?
                                            I dlatego 100 jest "w rozsadnym przedziale" a 120 nie?

                                            Gdybym byl zlosliwy albo cie nie znal spytalbym, co bierzesz.
                                            • edek40 Re: Czemu 120 km/h nie jest "w rozsadnym przedzia 02.08.10, 19:44
                                              > He? A 100 przy ograniczeniu do 70-tki jest przepisowe?
                                              > I dlatego 100 jest "w rozsadnym przedziale" a 120 nie?

                                              Nie. Ograniczenie do 70 km z przepisowego 100 km/h to nonsen. To Ty, jak zwykle,
                                              cos sobie ubrdales z predkosciami wyzszymi i od razu robisz ze mnie piewce
                                              takich predkosci.
                                              • hanni01 Re: Czemu 120 km/h nie jest "w rozsadnym przedzia 04.08.10, 17:51
                                                edek40 napisał:

                                                > Nie. Ograniczenie do 70 km z przepisowego 100 km/h to nonsen.

                                                Okay, no to po raz kolejny moje pytanie (nie trace nadziei, ze kiedys jednak je
                                                zrozumiesz:

                                                Pomijajac kwestie tego, czy kierowcy przestrzegaja czy nie przestrzegaja
                                                ograniczenie, czy predkosc rzedu 150-160 na skrzyzowaniach, gdzie obowiazuje
                                                teraz 70 km/h byloby w porzadku skoro uwazasz, ze predkosc na skrzyzowaniu "nie
                                                ma znaczenia" bo samochod "widac" i odstepy przy nizszych predkosciach sie
                                                zmniejszaja?

                                                Proste pytanie.....
                                                • edek40 Re: Czemu 120 km/h nie jest "w rozsadnym przedzia 05.08.10, 14:12
                                                  > ograniczenie, czy predkosc rzedu 150-160 na skrzyzowaniach,

                                                  Skad dane, ze w Polsce powiatowej tak sie jezdzi?
                                                  • hanni01 Re: Czemu 120 km/h nie jest "w rozsadnym przedzia 05.08.10, 17:24
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Skad dane, ze w Polsce powiatowej tak sie jezdzi?

                                                    To znow nie jest odpowiedz na postawione przeze mnie pytanie.

                                                    Az tak trudno zrozumiec?

                      • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:15
                        jureek napisał:

                        > a jadący 120 (przecież i tacy się zdarzają) tylko 2,4
                        > sekundy.

                        Jesli bedzie mial sprawny, pusty samochod i dobry refleks i da po hamulcach
                        do dechy od razu na widok edka, to ma szanse zatrzymac sie jakies 20
                        metrow za skrzyzowaniem.

                        Ale nie ma powodu do obaw! Jesli edek wlaczy sie sprawnie do ruchu (ktoz w to
                        watpi?), bedzie w tym momencie jakies 5-10 metrow przed zderzakiem tego innego
                        samochodu.

                        Jesli jednak edek lub kierowca jadacy glowna droga zawaha sie jakies 0,5
                        sekundy.... bedzie to juz wygladalo calkiem inaczej.
                        • edek40 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:21
                          > Jesli bedzie mial sprawny, pusty samochod i dobry refleks i da po hamulcach
                          > do dechy od razu na widok edka, to ma szanse zatrzymac sie jakies 20
                          > metrow za skrzyzowaniem.

                          Co Ty probujesz insynuowac. Ja po prostu w ogole nie wjade pod takie auto. Po co
                          ma wiec hamowac?

                          > Ale nie ma powodu do obaw! Jesli edek wlaczy sie sprawnie do ruchu (ktoz w to
                          > watpi?), bedzie w tym momencie jakies 5-10 metrow przed zderzakiem tego innego
                          > samochodu.

                          J.w.

                          > Jesli jednak edek lub kierowca jadacy glowna droga zawaha sie jakies 0,5
                          > sekundy.... bedzie to juz wygladalo calkiem inaczej.

                          Nie zawaham sie. Nie wjade.
                          • hanni01 Re: "Głupia" siedemdziesiątka? 02.08.10, 15:29
                            edek40 napisał:

                            > Co Ty probujesz insynuowac. Ja po prostu w ogole nie wjade pod
                            > takie auto. Po co ma wiec hamowac?

                            No to moze sie zdecydujesz? Przed chwila napisale, ze "bez zachodzenia w glowe"
                            wjechalbys przy odleglosci 80 metrow niezaleznie czy bedzie jechal 70 czy 100.
                            To jak teraz? Przed taki, ktory jedzie 120 juz nie wjedziesz? Bo z odleglosci 80
                            metrow wiesz czy jedzie 100 czy 120? To mi dopiero "oko" :-)

                            > Nie zawaham sie. Nie wjade.

                            Co mi po takich zapewnieniach jak 5 minut temu pisales, ze wjedziesz?
                    • hanni01 "Zachodzenie w glowe" 02.08.10, 14:49
                      edek40 napisał:

                      > Chyba, ze jest na tyle daleko (powiedzmy 80-100 m), ze nie musze
                      > zachodzic w glowe czy jedzie "tylko" 70 km/h czy "az" 100 km/h.

                      No wlasnie. Przy 80 metrach nie trzeba w ogole "zachodzic w glowe". Jesli
                      kierowca jadacy 100 km/h glowna droga na widok edka da od razu po heblach (do
                      dechy!)
                      , ma szanse zatrzymaac sie nawet jakies dwa metry przed wjazdem -
                      jesli bedzie mial dobry refleks i do tego sprawny i pusty samochod. Nie ma zatem
                      podstaw do jakichkolwiek obaw.

                      Kierowca jadacy 70 km/h bedzie musial tylko na czas zwolnic, zeby nie walnac
                      edkowi w kuper.
                      • edek40 Re: "Zachodzenie w glowe" 02.08.10, 15:09
                        > No wlasnie. Przy 80 metrach nie trzeba w ogole "zachodzic w glowe". Jesli
                        > kierowca jadacy 100 km/h glowna droga na widok edka da od razu po heblach (do
                        > dechy!)
                        , ma szanse zatrzymaac sie nawet jakies dwa metry przed wjazdem -
                        > jesli bedzie mial dobry refleks i do tego sprawny i pusty samochod. Nie ma zatem
                        > podstaw do jakichkolwiek obaw.

                        Nawet moj chevrolet lepiej hamuje. W Szwajcarii nie ma problemow z badaniami
                        techicznymi pojazdow, ktore ze stowki hamuja 100 m?

                        > Kierowca jadacy 70 km/h bedzie musial tylko na czas zwolnic, zeby nie walnac
                        > edkowi w kuper.

                        Jaki kuper? Podkreslam jeszcze raz: nigdy nie wjezdzam zbyt blisko jadacego
                        glowna pojazdu. To niebezpieczne, niezgodne z przepisami i strasznie glupie.
                        • hanni01 Re: "Zachodzenie w glowe" 02.08.10, 15:21
                          edek40 napisał:

                          > Nawet moj chevrolet lepiej hamuje. W Szwajcarii nie ma problemow z
                          > badaniami techicznymi pojazdow, ktore ze stowki hamuja 100 m?

                          W Szwajcarii nawet male dziecko wie, ze droga hamowania to tylko czesc drogi
                          zatrzymania
                          samochodu.

                          > Jaki kuper? Podkreslam jeszcze raz: nigdy nie wjezdzam zbyt blisko
                          > jadacego glowna pojazdu.

                          Fajnie, ze to "podkreslasz". Problem jednak w tym, ze wlaczajac sie do ruchu w
                          odleglosci 80 metrow przed samochodem nadjezdzajacym z predkoscia 70 km/h
                          zmuszasz kierowce tego samochodu do wyhamowania, zeby w ciebie nie uderzyl.
                          • edek40 Re: "Zachodzenie w glowe" 02.08.10, 15:32
                            > W Szwajcarii nawet male dziecko wie, ze droga hamowania to tylko czesc drogi
                            > zatrzymania
                            samochodu.

                            Przeciez napisales, ze depnie, a nie ze zobaczy, ze to edek jedzie i dopiero
                            nacisnie.

                            > Fajnie, ze to "podkreslasz". Problem jednak w tym, ze wlaczajac sie do ruchu w
                            > odleglosci 80 metrow przed samochodem nadjezdzajacym z predkoscia 70 km/h
                            > zmuszasz kierowce tego samochodu do wyhamowania, zeby w ciebie nie uderzyl.

                            A gdybym napisal, ze robie to 34 m? Napisalem 80 m, choc zapewne jest to duzo
                            wieksza odleglosc. Nie pamietam szczesliwie, aby ktos musial przeze mnie
                            hamowac. Uwazam bowiem strasznie.
                            • hanni01 Re: "Zachodzenie w glowe" 02.08.10, 15:51
                              edek40 napisał:

                              > Przeciez napisales, ze depnie, a nie ze zobaczy, ze to edek jedzie
                              > i dopiero nacisnie.

                              Gdybys rozumial to, co rozumie kazde dziecko w Szwajcarii nwiedzialbys, ze
                              "depniecie" to dostrzezenie przeszkody, dokonanie oceny, podjecie decyzji,
                              przejscie impulsu z mozgu do nogi, podniesienie nogi, ustawienie jej nad
                              pedalem, wcisniecie padalu, przejscie impulsu z pedalu na hamulce, rozpoczecie
                              hamowania itd itd...

                              Ale to raczej bylby cud.

                              > A gdybym napisal, ze robie to 34 m? Napisalem 80 m, choc zapewne
                              > jest to duzo wieksza odleglosc.

                              Z tego, co "gdybys" napisal i z tego, co napisales, wynika jednoznacznie, ze nie
                              masz pojecia o czym piszesz.

                              > Nie pamietam szczesliwie, aby ktos musial przeze mnie
                              > hamowac. Uwazam bowiem strasznie.

                              W takim razie wlaczasz sie do ruchu przed opisane wczesniej samochody w
                              odleglosci duzo wiekszej niz owe 80 metrow nie zdajac sobie nawet z tego sprawy.
                              Nie zdajesz sobie rowniez sprawy z tego, jak wielki wplyw na to wlaczanie ma
                              predkosc tych samochodow.
                              • edek40 Re: "Zachodzenie w glowe" 02.08.10, 16:16
                                > Gdybys rozumial to, co rozumie kazde dziecko w Szwajcarii nwiedzialbys, ze
                                > "depniecie" to dostrzezenie przeszkody, dokonanie oceny, podjecie decyzji,
                                > przejscie impulsu z mozgu do nogi, podniesienie nogi, ustawienie jej nad
                                > pedalem, wcisniecie padalu, przejscie impulsu z pedalu na hamulce, rozpoczecie
                                > hamowania itd itd...

                                Tego nie napisales.

                                > Z tego, co "gdybys" napisal i z tego, co napisales, wynika jednoznacznie, ze nie
                                > masz pojecia o czym piszesz.

                                Bo nie jestem jakims Sienkiewiczem. Niestety bezpieczna odleglosc oceniam
                                calkowicie bez zastanawiania sie czy jest to 50, czy 100 czy 1000 m.

                                > W takim razie wlaczasz sie do ruchu przed opisane wczesniej samochody w
                                > odleglosci duzo wiekszej niz owe 80 metrow nie zdajac sobie nawet z tego sprawy.

                                Jak zwykle, argumenty wyparowaly, zaczelo sie czepianie slowek/cyferek. Umowmy
                                sie, ze wlaczam sie do ruchu bezpiecznie i kulturalnie jaka by to nie byla
                                odleglosc.

                                > Nie zdajesz sobie rowniez sprawy z tego, jak wielki wplyw na to wlaczanie ma
                                > predkosc tych samochodow.

                                Alez zdaje sobie. Gdy wlaczam sie w korek, prawie nie patrze. Gdy wlaczam sie na
                                szose patrze jak cholera.
                                • hanni01 Re: "Zachodzenie w glowe" 02.08.10, 16:47
                                  edek40 napisał:


                                  > Tego nie napisales.

                                  Nie pisze tutaj wielu rzeczy, ktore sa oczywiste nawet dla kilkuletnich dzieci.

                                  > Alez zdaje sobie.

                                  Woow! Czyli "zdajesz" sobie sprawe z tego (cytuje) "jak wielki wplyw na
                                  to wlaczanie (do ruchu) ma predkosc tych samochodow" ale "predkosc" samochodow
                                  jest "bez znaczenia" na skrzyzowaniu.

                                  Czyli jestes za a nawet przeciw, co?
    • hanni01 Tja... 02.08.10, 11:11
      I ile to ja sie nie tak dawno natluklem tlumaczac edkowi (i emesnju?) sens
      przestrzegania takiego ograniczenia...
      Dyskusja byla bez konca i jak zwykle bez jakichkolwiek rezultatow.
      Bo - wedlug nich - to przeciez wszystko jedno czy glowna droga samochody jada
      100-tka czy 70-tka bo przeciez je "widac".

      Jakby jechaly wolniej, to odstepy (w ktore mozna sie wlaczyc) i tak bylyby
      mniejsze. Jak grochem o sciane.
      • edek40 Re: Tja... 02.08.10, 11:16
        > Jakby jechaly wolniej, to odstepy (w ktore mozna sie wlaczyc) i tak bylyby
        > mniejsze. Jak grochem o sciane.

        Wiem, ze mnie lubisz, ale to tym razem napisal tiges. Przemysl to.
    • hanni01 Kilka "argumentow" 02.08.10, 11:19
      Kilka argumentow objasniajacych "glupia" 70-tke:

      "Po diabla bowiem zwalniac, jesli samochod z podporzadkowanej
      jeszcze nie wyjechal spod swojego domu i w ogole dzis tego
      nie zrobi?"

      "Jesli jednak cos sie zbliza kazdy myslacy kierowca co najmniej
      zdejmie noge z gazu, moze nawet zacznie hamowac"

      - No wlasnie, po co 70-tka, po co w ogole zwalniac, skoro "myslacy kierowca" i
      bez znaku "co najmniej zdejmie noge z gazu, moze nawet zacznie hamowac".

      Wyglada na to, ze miales pecha i trafiles na tych niemyslacych.

      • edek40 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 11:27
        > "Po diabla bowiem zwalniac, jesli samochod z podporzadkowanej
        > jeszcze nie wyjechal spod swojego domu i w ogole dzis tego
        > nie zrobi?"

        Prawda

        > "Jesli jednak cos sie zbliza kazdy myslacy kierowca co najmniej
        > zdejmie noge z gazu, moze nawet zacznie hamowac"

        Prawda

        > Wyglada na to, ze miales pecha i trafiles na tych niemyslacych.

        Nie prawda. Trafil na takich, ktorzy przestrzegali przepisu mowiacego o ICH
        pierwszenstwie. I slusznie, bo na drodze o takim natezeniu ruchu kulturalne
        zatrzymanie sie w celu wpuszczenia tych z podporzadkowanej to murowana kraksa.
        • hanni01 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 11:44
          edek40 napisał:

          > > "Po diabla bowiem zwalniac, jesli samochod z podporzadkowanej
          > > jeszcze nie wyjechal spod swojego domu i w ogole dzis tego
          > > nie zrobi?"
          >
          > Prawda

          Tja... Czyli o co w ogole chodzi temu mejsonowi?

          > > "Jesli jednak cos sie zbliza kazdy myslacy kierowca co najmniej
          > > zdejmie noge z gazu, moze nawet zacznie hamowac"
          >
          > Prawda

          No wlasnie. Mejson po prostu nie wie, ze znaki sa niepotrzebne i wystarczy tylko
          poczekac na "myslacego kierowce".

          > > Wyglada na to, ze miales pecha i trafiles na tych niemyslacych.


          > Nie prawda. Trafil na takich, ktorzy przestrzegali przepisu
          > mowiacego o ICH pierwszenstwie.

          To moze dla odmiany przeczytaj to co napisal mejson i postaraj sie tez to
          zrozumiec. Problemem nie bylo "przestrzeganiue przepisu" tylko wlasnie jego nie
          przestrzeganie - zbyt wysoka predkosc uniemozliwiajaca wlaczenie sie do ruchu:
          "Spora część jadących z lewej olewała siedemdziesiątkę i fotoradar i
          zasuwała grubo powyżej
          . W efekcie żaden z powolnych ciężarowych czy
          busów nie ryzykował wyjazdu na główną widząc szybko jadące po niej auta.

          > I slusznie, bo na drodze o takim natezeniu ruchu kulturalne
          > zatrzymanie sie w celu wpuszczenia tych z podporzadkowanej to
          > murowana kraksa.

          Teraz tylko jeszcze wytlumacz, czy gdzies w tekscie mejsona dopatrzyles sie
          czegos o "zatrzymaniu sie" czy moze jazda z przeisowa predkoscia 70 km/h to
          wedlug ciebie "zatrzymanie sie"?
          • edek40 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 11:50
            > Teraz tylko jeszcze wytlumacz, czy gdzies w tekscie mejsona dopatrzyles sie
            > czegos o "zatrzymaniu sie" czy moze jazda z przeisowa predkoscia 70 km/h to
            > wedlug ciebie "zatrzymanie sie"?

            I wracamy do tego samego - do zageszczania sie ruchu w rejonie jego spowolnienia.
            • hanni01 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 11:59
              edek40 napisał:

              > I wracamy do tego samego - do zageszczania sie ruchu w rejonie jego
              > spowolnienia.

              ...i przeswietnej teorii kilku miszczuf tego forum:
              Im wieksza predkosc, tym wieksze odstepy.
              - ERGO zero zwiazku miedzy predkoscia i bezpieczenstwem na skrzyzowaniu.
              - drugie ERGO, np. bezsensownosc wjazdow bezkolizyjnych na autostradach. Bo co,
              jak i tak "widac" a jak szybciej jada to i odstepy wieksze :-)
              • edek40 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 12:07
                > Im wieksza predkosc, tym wieksze odstepy.

                To az takie pewne nie jest. Pewne jest jednak, ze zwolnienie powoduje zageszczenie ruchu. Wez resoraki i sobie porob eksperymenty.

                > - drugie ERGO, np. bezsensownosc wjazdow bezkolizyjnych na autostradach. Bo co,
                > jak i tak "widac" a jak szybciej jada to i odstepy wieksze :-)

                To, nad czym ubolewam, jak zwykle, nie byla autostrada.
                • hanni01 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 12:16
                  edek40 napisał:

                  > > Im wieksza predkosc, tym wieksze odstepy.
                  >
                  > To az takie pewne nie jest. Pewne jest jednak, ze zwolnienie powoduje
                  zageszcze nie ruchu.

                  Wot "logika": zwiekszenie predkosci nie powoduje zwiekszenia odstepow ale jej
                  zmniejszenie powoduje zmniejszenie odstepow.

                  Czytasz czasami sam siebie?


                  > To, nad czym ubolewam, jak zwykle, nie byla autostrada.

                  Jak to nie? Predkosci autostradowe i tylko wjazdy jak spod "kibla soltysa". Ale
                  przeciez to bez znaczenia bo odstepy i tak by sie zmniejszyly, gdyby jechali
                  wolniej i wychodziloby na jedno, nie?

                  :-)
                  • edek40 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 12:26
                    > Wot "logika": zwiekszenie predkosci nie powoduje zwiekszenia odstepow

                    W Polsce nie jest karane jezdzenie na zderzaku poprzednika. W Polsce, jak
                    zwykle, karane sa skutki, a nie przyczyny. Mandat w tym mechanizmie mozna dostac
                    tylko wtedy, gdy wjedziesz na kogos. Jednak wtedy policji nie interesuje
                    przyczyna tylko skutek i pisze dyrdymaly o niezachowaniu i niedostosowaniu.

                    > zmniejszenie powoduje zmniejszenie odstepow.

                    Wiem, ze to za trudne dlatego zaproponowalem eksperyment z resorakami.

                    > Jak to nie?

                    W Szwajcarii sa takie autostrady, w ktore mozna sie tak wlaczyc? Ciekawe.
                    • hanni01 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 12:41
                      edek40 napisał:

                      > W Szwajcarii sa takie autostrady, w ktore mozna sie tak wlaczyc? Ciekawe.

                      Nie, nie ma. Bo tam jednostki przekonane, ze predkosci samochodow na
                      skrzyzowaniu nie maja wplywu na plynnosc ruchu i bezpieczenstwo albo nie
                      wystepuja albo sa odiziolowane od reszty spoleczenstwa w zakladach, gdzie
                      regularnie maja terapie i posilki na koszt panstwa.
                      • edek40 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 12:48
                        > Nie, nie ma. Bo tam jednostki przekonane, ze predkosci samochodow na
                        > skrzyzowaniu nie maja wplywu na plynnosc ruchu i bezpieczenstwo albo nie
                        > wystepuja albo sa odiziolowane od reszty spoleczenstwa w zakladach, gdzie
                        > regularnie maja terapie i posilki na koszt panstwa.

                        Znaczy, ze w Szwajcarii ograniczaja predkosc na autostradach na skrzyzowaniach?
                        • hanni01 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 13:00
                          edek40 napisał:

                          > Znaczy, ze w Szwajcarii ograniczaja predkosc na autostradach na skrzyzowaniach?

                          Rowniez. Znaczy poza tym, ze jednostki przekonane, ze predkosci samochodow na
                          skrzyzowaniu nie maja wplywu na plynnosc ruchu i bezpieczenstwo albo nie
                          wystepuja albo sa odiziolowane od reszty spoleczenstwa w zakladach, gdzie
                          regularnie maja terapie i posilki na koszt panstwa.

                          • edek40 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 14:18
                            > Rowniez.

                            Szwajcaria to bogaty kraj. Zaloze sie, ze na wiekszosci skrzyzowan na
                            autostradach stawiaja sygnalizacje swietlna.
                            • hanni01 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 14:51
                              edek40 napisał:

                              > Szwajcaria to bogaty kraj. Zaloze sie, ze na wiekszosci skrzyzowan na
                              > autostradach stawiaja sygnalizacje swietlna.

                              Nie sa idiotami. Dlatego nie stawiaja swiatel a tylko ograniczenia - mimo, ze
                              skrzyzowania sa bezkolizyjne.
                              • edek40 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 15:10
                                > Nie sa idiotami. Dlatego nie stawiaja swiatel a tylko ograniczenia - mimo, ze
                                > skrzyzowania sa bezkolizyjne.

                                Na wszystkich, jak leci?
                                • hanni01 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 15:23
                                  edek40 napisał:

                                  > Na wszystkich, jak leci?

                                  Z cala pewnoscia na bardzo wielu - i to mimo to (podkreslam), ze sa to
                                  skrzyzowania bezkolizyjne.
                        • jureek Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 13:12
                          edek40 napisał:

                          > Znaczy, ze w Szwajcarii ograniczaja predkosc na autostradach na skrzyzowaniach?

                          Nie tylko w Szwajcarii, w Niemczech także. Na skrzyżowaniu A4 z A9 masz
                          ograniczenie do 80 km/h, podobnie na skrzyżowaniu A4 z A7. Takich przykładów
                          ograniczeń na autostradach z powodu skrzyżowań mógłbym Ci podać setki.
                          Jura
                          • edek40 Re: Kilka "argumentow" 02.08.10, 14:19
                            > Nie tylko w Szwajcarii, w Niemczech także. Na skrzyżowaniu A4 z A9 masz
                            > ograniczenie do 80 km/h, podobnie na skrzyżowaniu A4 z A7. Takich przykładów
                            > ograniczeń na autostradach z powodu skrzyżowań mógłbym Ci podać setki.

                            Biedni ci Niemcy. Maja tak duzo autostrad, ze jest gdzie stawiac ograniczenia.

                            A tak powazniej - zdarza sie, choc nie wierze, aby stawiane byly z automatu.
                            • hanni01 Re: Kilka "argumentow" 05.08.10, 17:25
                              edek40 napisał:

                              > Biedni ci Niemcy.

                              Biedni (i glupi) byliby wtedy, gdyby zabijalo sie u nich az tylu ludzi co w
                              Polsce albo w Rosji.
    • hanni01 I dalej o "glupiej 70-tce" 02.08.10, 11:24
      "Teraz do mnie dotarlo. Jadac glowna mam zwolnic, aby czekajacy na
      podporzadkowanej mogl bezpiecznie wjechac mi prosto pod kola"

      Do tego jeszcze jeden ultymatywny argument obnazajacy absurdalnosc 70-tki:
      "Aby w ogole mogl wjechac musialbym sie zatrzymac"

      I jeszcze poprawka:
      "Zwolnienie do 70 km/h nie umozliwie wjazdu, chyba ze ktos slabuje
      na umysle
      "

      I na koniec jeszcze ultymatywne pytanie edka:
      (hanni) "przy samochodach jadacych glowna 70 zamiast 90 albo 110 jest o wiele
      latwiej sie wlaczyc z drogi podporzadkowanej"

      (edek)
      "Dlaczego?"

      Tja... no wlasnie, dlaczego?
      • edek40 Re: I dalej o "glupiej 70-tce" 02.08.10, 11:29
        > "Aby w ogole mogl wjechac musialbym sie zatrzymac"

        Prawda

        > "Zwolnienie do 70 km/h nie umozliwie wjazdu, chyba ze ktos slabuje
        > na umysle
        "

        Prawda, jakzesz brzemienna w skutkach w wypadku bezmyslnego wjazdu z
        podporzadkowanej - 70 km/h tez zabija.

        > Tja... no wlasnie, dlaczego?

        No wlasnie, dlaczego?
        • hanni01 Re: I dalej o "glupiej 70-tce" 02.08.10, 11:48
          edek40 napisał:

          > > "Aby w ogole mogl wjechac musialbym sie zatrzymac"
          >
          > Prawda

          Z tego, co pisze Mejson wynika jednak cos innego: wedlug niego wystarczyloby
          chyba, gdyby samochody jadace glowna jechaly z predkoscia przepisowa.
          Pewnie trudno bedzie ci w to uwierzyc, ale w wiekszosci przypadkow takie
          predkosci wlasnie umozliwiaja bezpieczne wlaczenie sie do ruchu.

          > > "Zwolnienie do 70 km/h nie umozliwie wjazdu, chyba ze ktos slabuje
          > > na umysle
          "
          >
          > Prawda, jakzesz brzemienna w skutkach w wypadku bezmyslnego wjazdu z
          > podporzadkowanej - 70 km/h tez zabija.

          Wyloz ta swoja teorie Mejsonowi. Ja juz sie jej dosyc naczytalem.


          > > Tja... no wlasnie, dlaczego?
          >
          > No wlasnie, dlaczego?

          Inni (z Mejsonem wlacznie) chyba dobrze wiedza "dlaczego".
          Dla ciebie bylo i pozostanie to nadal wielkim misterium.
          • edek40 Re: I dalej o "glupiej 70-tce" 02.08.10, 11:58
            > Z tego, co pisze Mejson wynika jednak cos innego: wedlug niego wystarczyloby
            > chyba, gdyby samochody jadace glowna jechaly z predkoscia przepisowa.

            Wtedy nikt by nie pekal. Wjezdzalby z zamknietymi oczami. O tak!

            > Pewnie trudno bedzie ci w to uwierzyc, ale w wiekszosci przypadkow takie
            > predkosci wlasnie umozliwiaja bezpieczne wlaczenie sie do ruchu.

            Trudno, bo ja nigdy nie wjezdzam pod zaden samochod. Nawet jak ma wyswietlone, ze jedzie 30 km/h. No chyba, ze jest dosc daleko, ale o tym nie rozmawiamy, bo w tym wypadku malo ktory samochod byl dosc daleko i stad dlugie oczekiwanie.

            > Wyloz ta swoja teorie Mejsonowi. Ja juz sie jej dosyc naczytalem.

            Mejsonowi musial zaszkodzic upal. Zwykle pisze bardzo z sensem ;)

            > Dla ciebie bylo i pozostanie to nadal wielkim misterium.

            Straszliwym. Wciaz nie moge pojac jak mozna wjechac pod samochod jadacy 70 km/h? Jesli bowiem ktos sie obawia wjechac pod jadacy 100 km/h, to powinien rownie mocno bac sie tego jadacego 70 km/h. Przynajmniej ja tak mam.
            • hanni01 Re: I dalej o "glupiej 70-tce" 02.08.10, 12:08
              edek40 napisał:

              > Wtedy nikt by nie pekal. Wjezdzalby z zamknietymi oczami. O tak!

              Musisz spytac mejsona, czy ci, ktorzy sie wlaczyli do ruchu, bo znalazlo sie
              paru jadacych przepisowo wjezdzali "z zamknietymi oczami".

              > bo w tym wypadku malo ktory samochod byl dosc daleko i stad
              > dlugie oczekiwanie.

              Byles tam i widziales lepiej to, co widzial mejson?
              Bo on napisal ze "dlugie oczekiwanie" bylo z powodu sporej ilosci kierowcow
              jadacych za szybko a nie z powodu, ze nie byli §"dosc daleko"

              > Straszliwym. Wciaz nie moge pojac jak mozna wjechac pod samochod jadacy 70 km/h

              Tez nie wiem, skad wytrzasnales wjezdzanie "pod samochod jadacy 70 km/h"
              Skoro i ten i ten inny watek sa o czyms zupelnie innym.

              > Jesli bowiem ktos sie obawia wjechac pod jadacy 100 km/h, to
              > powinien rownie mocno bac sie tego jadacego 70 km/h.

              Jesli tak frapuje cie ten problem, to zaloz watek na ten temet. Tutaj chodzi o
              cos zupelnie innego.
              • edek40 Re: I dalej o "glupiej 70-tce" 02.08.10, 12:23
                > Musisz spytac mejsona, czy ci, ktorzy sie wlaczyli do ruchu, bo znalazlo sie
                > paru jadacych przepisowo wjezdzali "z zamknietymi oczami".

                Jazda z zamknietymi oczami jest mozliwa wylacznie w Szwajcarii, gdzie kultura
                jest inna. W polskiej dziczy przepisy nakazuja nie tylko otwieranie oczu, ale i
                niezaburzona komunikacje bodzcow z mozgiem.

                > Byles tam i widziales lepiej to, co widzial mejson?

                No nie. Ale widzialem auta jadace glowna.

                > Bo on napisal ze "dlugie oczekiwanie" bylo z powodu sporej ilosci kierowcow
                > jadacych za szybko a nie z powodu, ze nie byli §"dosc daleko"

                A Ty wyciagasz wniosek, ze moga byc blisko byle 70 km/h?

                > Tez nie wiem, skad wytrzasnales wjezdzanie "pod samochod jadacy 70 km/h"

                Sam nawiazales do watku sprzed miesiecy.

                > Jesli tak frapuje cie ten problem, to zaloz watek na ten temet. Tutaj chodzi o
                > cos zupelnie innego.

                Chodzi o to wlasnie. Przy duzym ruchu szosowym zawsze jest sie ciezko wlaczyc. W
                zasadzie najlatwiej sie wlaczyc do ruchu tylko wtedy, gdy zator prawie sie nie
                porusza.
                • hanni01 Re: I dalej o "glupiej 70-tce" 02.08.10, 12:34
                  edek40 napisał:

                  > A Ty wyciagasz wniosek, ze moga byc blisko byle 70 km/h?

                  Wyciaganie wnioskow a czytanie ze zrozumieniem to dwie rozne rzeczy. Zanim
                  zaczniesz "wyciagac wnioski" dobrze byloby, gdybys zrozumial o co w ogole
                  chodzi. I mejson napisal wysarczajaco wyraznie o co chodzi.


                  > nawiazales do watku sprzed miesiecy.

                  I w tym watku roniez wcale nie chodzilo o samochody wjezdzajace "pod" inne
                  samochody. Czy az tak trudno pisac na temat?


                  > Chodzi o to wlasnie.

                  Nie.

                  > Przy duzym ruchu szosowym zawsze jest sie ciezko wlaczyc.

                  Ale mejson wyraznie pisze tu o "malym ruchu".
                  Spytam ponownie - czy az tak trudno zrozumiec to, co sie czyta?

                  > W zasadzie najlatwiej sie wlaczyc do ruchu tylko wtedy, gdy zator
                  > prawie sie nie porusza.

                  Jaki znow "zator"? Czy miedzy "zatorami" i droga pusta po horyzont jestes w
                  stanie wyobrazic sobie jakies stany posrednie?
                  Bo wlasnie te posrednie stany to wlasnie "realia" "ruchu szosowego".
                  • edek40 Re: I dalej o "glupiej 70-tce" 02.08.10, 12:45
                    > I mejson napisal wysarczajaco wyraznie o co chodzi.

                    Nie.

                    > I w tym watku roniez wcale nie chodzilo o samochody wjezdzajace "pod" inne
                    > samochody. Czy az tak trudno pisac na temat?

                    Oczywiscie. Durne ograniczenie do 70 km/h na pewno nie jest zwiazane z naiwna
                    wiara znakologa, ze takie ograniczenie predkosci umozliwi wyjazd z podporzadkowanej.

                    > Ale mejson wyraznie pisze tu o "malym ruchu".

                    Znaczy, ze ten pierwszy z tych bojacych sie byl. Tak, nie byl to twardziel, za
                    to miszcz optyki. Ja tak na oko nie rozpoznaje czy samochod jedzie 70 km/h czy
                    90 km/h. Znaczy cos tam rozpoznaje, ale nigdy na tyle dokladnie, aby wyjechac
                    zbyt blisko takiego jegomoscia. Co innego, gdy auta jada tak daleko, ze nie moge
                    rozpoznac czy kierowca ma wasy czy nie. Wtedy moga sobie jechac i 150 km/h, a ja
                    bez strachu wjade.

                    > Jaki znow "zator"? Czy miedzy "zatorami" i droga pusta po horyzont jestes w
                    > stanie wyobrazic sobie jakies stany posrednie?

                    Oczywiscie. I wtedy predkosc nie ma znaczenia, o czym napisalem wyzej.

                    > Bo wlasnie te posrednie stany to wlasnie "realia" "ruchu szosowego".

                    Stany posrednie charakteryzuja sie mniejszymi i wiekszymi odstepami miedzy
                    autami. To normalne w Polsce. I wtedy ja chytrze wybieram te wieksze dziury i
                    wjezdzam, nie uzalezniajac decyzji od kwestii przestrzegania lub nie przepisow
                    przez tych na glownej. Ryzyko za wielkie. Po prostu czekam, bo 3 minuty to
                    drobnostka w porownaniu z wiecznoscia
                    ...
                    • hanni01 Skrzyzowanie: "predkosc nie ma znaczenia" 02.08.10, 12:56
                      edek40 napisał:

                      > Oczywiscie. I wtedy predkosc nie ma znaczenia, o czym napisalem
                      > wyzej.

                      Czemu nie napisales o tym od razu Mejsonowi? Ze to wszystko jedno, czy na tym
                      skrzyzowaniu samochody jada 70 czy 150?



                      > > I mejson napisal wysarczajaco wyraznie o co chodzi.
                      >
                      > Nie.

                      No to chyba tylko twoj problem. Poki co, nikt poza toba nie twierdzi, ze Mejson
                      nie napisal wyraznie o co mu chodzi.


                      > Oczywiscie. Durne ograniczenie do 70 km/h na pewno nie jest
                      > zwiazane z naiwna wiara znakologa, ze takie ograniczenie predkosci
                      > umozliwi wyjazd z podporzadkowanej.

                      Nie "naiwna wiara" tylko prosty fakt potwierdzajacy sie codziennie na tysiacach
                      drog i "umozliwi" tylko "ulatwi".


                      > Znaczy, ze ten pierwszy z tych bojacych sie byl. (...) Ja tak na
                      > oko nie rozpoznaje czy samochod jedzie 70 km/h czy 90 km/h.

                      Zapewne. Nie od dzis przeciez wiemy, ze TY do tych "bojacych" z pewnoscia nie
                      nalezysz, jak i to, ze "na oko" potrafisz "rozpoznac" bardzo duzo. Wie to
                      rowniez pewnie twoja zona i bardzo cie za to podziwia.

                      Tutaj jednak wcale nie chodzi o to, co ty myslisz o tym "pierwszym" i co
                      potrafisz "rozpoznac" "na oko" tylko o to, o czym napisal Mejson: O to
                      mianowicie, ze wedlug niego, przyczyna tych problemow bylo nie przestrzeganie
                      predkosci dopuszczalnej na glownej drodze.



                      • edek40 Re: Skrzyzowanie: "predkosc nie ma znaczenia" 02.08.10, 14:28
                        > Czemu nie napisales o tym od razu Mejsonowi? Ze to wszystko jedno, czy na tym
                        > skrzyzowaniu samochody jada 70 czy 150?[/b]

                        To tam jechali az tak szybko? Gdzie to jest napisane?

                        > No to chyba tylko twoj problem. Poki co, nikt poza toba nie twierdzi, ze Mejson
                        > nie napisal wyraznie o co mu chodzi.

                        Pisalem, ze przypalila mu sie na sloncu glowa. Z reszta pisal o tym, ze zaden z
                        wolniejszych aut nie wjezdzal. Dla takich nalezaloy ograniczyc i wyegzekwowac 30
                        km/h. Startu nie maja i juz.

                        > Nie "naiwna wiara" tylko prosty fakt potwierdzajacy sie codziennie na tysiacach
                        > drog i "umozliwi" tylko "ulatwi".

                        Czy wjazd z podporzadkowanej jest trudny? Dziwne w ustach experta od jazdy.
                        Jesli o mnie chodzi jest albo niemozliwy z uwagi na jadace auta, albo mozliwy
                        gdy robi sie luka wystarczajaca na bezpieczny wjazd. Trudnosci tu nie ma, po
                        przekroczeniu pewnego stopnia kompetencji po zdaniu na prawo jazdy.

                        > Zapewne. Nie od dzis przeciez wiemy, ze TY do tych "bojacych" z pewnoscia nie
                        > nalezysz, jak i to, ze "na oko" potrafisz "rozpoznac" bardzo duzo. Wie to
                        > rowniez pewnie twoja zona i bardzo cie za to podziwia.

                        Zona mnie podziwia za inne rzeczy, ale my nie o tym. Jesli chodzi o to czy
                        jestem bojacy, to jestem. To zapewne jest powod dlaczego mam tak zle zdanie o
                        naszych drogach - jezdze, zwracam uwage na znaki i zagrozenia i nigdy nie
                        zmniejszam uwagi. O tak, jestem z tych bojacych.

                        > Tutaj jednak wcale nie chodzi o to, co ty myslisz o tym "pierwszym" i co
                        > potrafisz "rozpoznac" "na oko" tylko o to, o czym napisal Mejson: O to
                        > mianowicie, ze wedlug niego, przyczyna tych problemow bylo nie przestrzeganie
                        > predkosci dopuszczalnej na glownej drodze.

                        Przyczyna byl fakt, ze pierwszy obawial sie, czy ruszy wystarczajaco
                        dynamicznie. Predkosci na glownej nie wiazalbym z tym. Moze wazniejsze bylo
                        przeladowanie tego DHLa?
                        • hanni01 Re: Skrzyzowanie: "predkosc nie ma znaczenia" 02.08.10, 15:01
                          edek40 napisał:

                          > To tam jechali az tak szybko? Gdzie to jest napisane?

                          Nie chodzi o to czy akurat dokladnie tak szybko czy inaczej szybko tylko o
                          zaleznosc, ktora tu propagujesz, jakoby predkosc na skrzyzowaniu "nie miala
                          znaczenia".

                          To jak to wlasciwie jest? Ma czy nie ma?

                          > Czy wjazd z podporzadkowanej jest trudny?
                          > Jesli o mnie chodzi jest albo niemozliwy z uwagi na jadace auta,
                          > albo mozliwy gdy robi sie luka wystarczajaca na bezpieczny wjazd.

                          No to juz wiemy, ze gdy "luka" wynosi 80 metrow to jest "wystarczajaca" i edek
                          wtedy "nie zachodzi w glowe" czy samochod jedzie 70 czy 100 tylko wjezdza.
                          Z takim skutkiem, ze samochod jadacy 70 musi zwolnic, zeby nie rabnac w kuper
                          edka a samochod jadacy 100 km/h musi hamowac bardzo ostro. Kierowcy jadacemu 120
                          pewnie tylko cudem uda uniknac sie kolizji ale edek przeciez w ulamku sekundy
                          potrafi ocenic z odleglosci 80 metrow czy samochod jedzie 100 czy 120 bo ma
                          "oko" i na to "oko" potrafi to "rozpoznac".

                          I to jest najwazniejsze.

                          >
                          • edek40 Re: Skrzyzowanie: "predkosc nie ma znaczenia" 02.08.10, 15:17
                            > To jak to wlasciwie jest? Ma czy nie ma?

                            Pisalem juz o tym, wiec w skrocie. Jeden pan wjechal na pas zajety przez inne
                            auto. Policja stwierdzila jego wine. Pan sie odwolywal, az trafil na madrego
                            bieglego, ktory udowodnil, ze ocena predkosci "dziala" to pewnych granic, a
                            gosc, pod ktorego wjechal grzal 200 km/h. W mniemaniu wiec zmieniajacego byl
                            wystarczajaco daleko. Dzialo sie to w Warszawie.

                            Gdyby gosc jechal powiedzmy 120 km/h ide o zaklad, ze sad nie zgodzilby sie z
                            argumentacja obrony, ze w tym miejscu dozwolone jest 80 km/h, wychadzac z
                            zalozenia, ze nieuzbrojone oko nie moze tak dokladnie okreslic parametrow ruchu
                            innego pojazdu, aby tak niewielka w sekundach roznica miala decydowac o decyzji
                            badz zaniechaniu manewru.

                            Innymi slowy predkosc tak ma, jak i nie ma znaczenia.
                            • hanni01 Re: Skrzyzowanie: "predkosc nie ma znaczenia" 02.08.10, 15:25
                              edek40 napisał:

                              > Pisalem juz o tym, wiec w skrocie. Jeden pan wjechal na pas zajety

                              Mnie nie interesuje "jeden pan" tylko twoja teza: jakoby "predkosc" nie miala
                              "znaczenia" na skrzyzowaniu.


                              Dlatego prosilbym o wyluszczenie tej tezy a nie pisanie o jakichs "jednych panach".
                              • edek40 Re: Skrzyzowanie: "predkosc nie ma znaczenia" 02.08.10, 15:34
                                > Dlatego prosilbym o wyluszczenie tej tezy a nie pisanie o jakichs "jednych
                                panach".

                                Ten pan wyczerpuje temat.
                                • hanni01 Re: Skrzyzowanie: "predkosc nie ma znaczenia" 02.08.10, 15:57
                                  edek40 napisał:

                                  > Ten pan wyczerpuje temat.

                                  Mnie nie interesuje ani "jeden pan" ani "wyczerpanie" tematu tylko odpowiedz na
                                  konkretne pytanie odnoszaca sie ogolnie do ruchu drogowego a nie "jednego pana".
                                  • edek40 Re: Skrzyzowanie: "predkosc nie ma znaczenia" 02.08.10, 16:18
                                    > Mnie nie interesuje ani "jeden pan" ani "wyczerpanie" tematu tylko odpowiedz na
                                    > konkretne pytanie odnoszaca sie ogolnie do ruchu drogowego a nie "jednego pana"

                                    Jesli sie dobrze zastanowisz, to dojdziesz razem ze mna do wniosku, ze w ogole
                                    Cie to nie interesuje. Masz bowiem z gory gotowe odpowiedzi, zawierajace sie w
                                    okresleniu edka jako pirata, podobnie z reszta jak reszty Polakow w Polsce.
                                    • hanni01 Re: Skrzyzowanie: "predkosc nie ma znaczenia" 02.08.10, 16:49
                                      edek40 napisał:

                                      > Jesli sie dobrze zastanowisz, to dojdziesz razem ze mna do wniosku, ze w ogole
                                      > Cie to nie interesuje.

                                      Ja sie wcale nie musze zastanawiac, zeby widziec, ze nie potrafisz dac
                                      odpowiedzi na proste pytanie.
    • hanni01 I na koniec: creme de la creme 02.08.10, 11:35
      "Ale to Ty sugerujesz, ze lokalne (slownie: lokalne) spowolnienie kolumny
      samochodow na szosie ma umozliwic wlaczenie sie do ruchu"

      I jeszcze o braku zwiazku miedzy ograniczeniem predkosci a wlaczaniem sie do
      ruchu z podporzadkowanej:
      "Realia ruchu wszedzie (poza Szwajcaria) sa takie same. Jada
      samochody nie wlaczam sie do ruchu, nie jada samochody wlaczam sie
      do ruchu
      "

      :-)
      • edek40 Re: I na koniec: creme de la creme 02.08.10, 12:08
        > :-)

        Czyzbys zrozumial podstawy bezpieczenstwa ruchu szosowego?
        • hanni01 Re: I na koniec: creme de la creme 02.08.10, 12:18
          edek40 napisał:

          > Czyzbys zrozumial podstawy bezpieczenstwa ruchu szosowego?

          W przeciwienstwie do ciebie, nigdy nie mialem z tym problemow.
          • edek40 Re: I na koniec: creme de la creme 02.08.10, 15:45
            > W przeciwienstwie do ciebie, nigdy nie mialem z tym problemow.

            To czemu wymagasz od innych, aby na Twoj widok zwalniali?
    • hanni01 Po co ma zwalniac jak widzi ze ktos jest ale czeka 02.08.10, 11:52
      Tja Mejson, czemu ci na glownej mieliby w ogole zwalniac, skoro widza, ze stoisz
      i czekasz?

      > Po co ma zwalniac, jak widzi, ze wprawdzie ktos jest, ale stoi i
      > grzecznie czeka?

      forum.gazeta.pl/forum/w,510,110308094,110315954,Re_Ograniczenie_predkosci_na_skrzyzowaniu_.html
      • edek40 Re: Po co ma zwalniac jak widzi ze ktos jest ale 02.08.10, 12:09
        > Tja Mejson, czemu ci na glownej mieliby w ogole zwalniac, skoro widza, ze stoisz
        > i czekasz?

        Organizacja ruchu drogowego to nie problem kierowcow. Oni za to placa i to wcale
        nie malo. A maja to co maja.
        • hanni01 Re: Po co ma zwalniac jak widzi ze ktos jest ale 02.08.10, 12:19
          edek40 napisał:

          > Organizacja ruchu drogowego to nie problem kierowcow. Oni za to
          > placa i to wcale nie malo.

          No wlasnie Mejson, dltego poczekaj jeszcze i nie marudz bo oni "placa" a
          "organizacja" to nie ich "problem".
          • edek40 Re: Po co ma zwalniac jak widzi ze ktos jest ale 02.08.10, 12:28
            > No wlasnie Mejson, dltego poczekaj jeszcze i nie marudz bo oni "placa" a
            > "organizacja" to nie ich "problem".

            A co? To on to skrzyzowanie zrobil? O tylko zaplacic za drogi tyle mniej wiecej
            ile placi Niemiec czy Szwajcar.
            • hanni01 Re: Po co ma zwalniac jak widzi ze ktos jest ale 02.08.10, 12:36
              edek40 napisał:

              > A co? To on to skrzyzowanie zrobil? O tylko zaplacic za drogi tyle
              > mniej wiecej ile placi Niemiec czy Szwajcar.

              No pewnie. Dlatego jak on zaplacic to niech czekac i nie zawracac glowy, ze jada
              za szybko i on nie moc sie wlaczyc.
              Bo jak oni jechac wolniej to i tak odsteoy by sie zmniejszyc i on nie moc sie
              wlaczyc.
              • edek40 Re: Po co ma zwalniac jak widzi ze ktos jest ale 02.08.10, 12:49
                > No pewnie. Dlatego jak on zaplacic to niech czekac i nie zawracac glowy, ze jada
                > za szybko i on nie moc sie wlaczyc.

                Wy nie rozumiec. On czekac, choc zaplacic.

                > Bo jak oni jechac wolniej to i tak odsteoy by sie zmniejszyc i on nie moc sie
                > wlaczyc.

                Skoro byly za male na wlaczenie sie, gdy jechali szybciej...
                • hanni01 Re: Po co ma zwalniac jak widzi ze ktos jest ale 02.08.10, 13:02
                  edek40 napisał:

                  > On czekac, choc zaplacic.

                  Ale nie mamrudzic ze nie moc sie wlaczyc bo inni jechac za szybko bo oni tez
                  zaplacic.

                  • edek40 Re: Po co ma zwalniac jak widzi ze ktos jest ale 02.08.10, 14:29
                    > Ale nie mamrudzic ze nie moc sie wlaczyc bo inni jechac za szybko bo oni tez
                    > zaplacic.

                    Ja marudzic tylko wtedy, gdy musiec zwolnic tam, gdzie nie jest to racjonalne.
                    Gdy nie moc sie wlaczyc z uwagi na duzy ruch zachowujue pokore. Ja jestem bowiem
                    jeden, a jadacych glowna setki, a nie mam tak rozbujalego ego, aby zyczyc sobie,
                    aby wszyscy puszczali edka. Poczekam.
    • emes-nju Ta moze i nie. A tysiace innych? nt. 02.08.10, 12:11

      • jureek Re: Tysiące nieuzasadnionych siedemdziesiątek? 02.08.10, 12:14
        Nie przesadzasz aby z rzędem wielkości, żeby tylko efektowniej zabrzmiało?
        Jura
        • emes-nju Re: Tysiące nieuzasadnionych siedemdziesiątek? 02.08.10, 12:46
          Te siedemdziesiatki potraktuj przykladowo. Chcialem napisac na tyle krotko, zeby zmiescilo sie w polu tematu. Przeciez nie moglem napisac, ze jest za duzo 30-tek, 40-tek, 50-tek, 60-tek, 70-tek, 80-tek, 90-tek itd. :-P (Oraz niezwykle wzruszajacych przemyslana, poprzedzona z cala pewnoscia badaniami w ruchu, precyzja ograniczen do 5 czy 7 km/h).

          Nieuzasadnionych ograniczen jest bardzo duzo - z cala pewnoscia liczby ida w tysiace. Glownie dlatego, ze w zasadzie wszystkie pozakodeksowe ograniczenia sa na wyrost. Wszyscy wiemy dlaczego :-P
          • jureek Re: Tysiące nieuzasadnionych siedemdziesiątek? 02.08.10, 13:07
            No to mamy obraz polskich dróg oczami Emesa. Tysiące nieuzasadnionych ograniczeń
            i nieliczne ograniczenia uzasadnione. I oczywiście obraz ten jest prawdziwy i
            nie jest to żadna demagogia. A ja się tylko czepiam.
            Jura
            • emes-nju Re: Tysiące nieuzasadnionych siedemdziesiątek? 02.08.10, 13:40
              Wyjasnij mi jak mozesz traktowac jako NIEnadmierne ograniczenia ustawione pod trakcje ciezarowki na mokrym asfalcie.
    • hanni01 Sedno problemu 02.08.10, 13:13
      Wszelkie apele i skargi na kierowcow majacych innych w d... i uniemozliwiajacych
      innym bezpieczne wlaczenie sie do ruchu sa pozbawione w tym kraju jakiegokolwiek
      sensu, dopoki jest tylu "edkow" przekonanych, ze "predkosc" (samochodow na
      skrzyzowaniu) "nie ma znaczenia"
      - jesli chodzi o plynosc i bezpieczenstwo ruchu.

      Jak misjonowac kogos, kto nie widzi i zupelnie nie rozumie roznicy miedzy
      predkosciami 120 km/h, 70 km/h albo 50 km/h na skrzyzowaniu i ich wplywie na
      plynosc i bezpieczenstwo ruchu?
      • edek40 Re: Sedno problemu 02.08.10, 14:32
        > Jak misjonowac kogos, kto nie widzi i zupelnie nie rozumie roznicy miedzy
        > predkosciami 120 km/h, 70 km/h albo 50 km/h na skrzyzowaniu i ich wplywie na
        > plynosc i bezpieczenstwo ruchu?

        Chcesz mnie misjonowac :) ?

        Dla mnie bomba!!! Misjonuj mnie :)

        Ww roznice zauwazam w rejonach zabudowanych. Mam w d... na zapomnianym przez
        ludzi i Boga skrzyzowankach z droga do niczego.
        • hanni01 Re: Sedno problemu 02.08.10, 15:07
          edek40 napisał:

          > Chcesz mnie misjonowac :) ?

          Gdybys potrafil czytac, ze zrozumieniem, to wiedzialbys, ze wlasnie napisalem o
          tym, ze misjonowanie takich ludzi jak ty mija sie z celem.

          Misjonowac mozna kogos, kto jest w stanie pojac elementarne zaleznosci. W
          przypadku kogos, kto nie rozumie abecadla mozna sobie to darowac lub zaczac od
          abecadla wlasnie.
          • edek40 Re: Sedno problemu 02.08.10, 15:30
            > Gdybys potrafil czytac, ze zrozumieniem, to wiedzialbys, ze wlasnie napisalem o
            > tym, ze misjonowanie takich ludzi jak ty mija sie z celem.
            >
            > Misjonowac mozna kogos, kto jest w stanie pojac elementarne zaleznosci. W
            > przypadku kogos, kto nie rozumie abecadla mozna sobie to darowac lub zaczac od
            > abecadla wlasnie.

            To kwestia kardynalna. Ja wierze gleboko w to, ze wypadki beda sie zdarzaly niezaleznie od wysilkow ludzi, ktorym wydaje sie, ze wlasciwie zdekodowali wszystkie mozliwe i niemozliwe konfiguracje gwiazd i podjeli wlasciwe kroki zaradcze. Niestety istnieje cala rzesza ludzi, ktorzy w glebokiej wierze w to, ze ktos zadbal o nich w kazdym zakresie zycia, przypinaja odrzutowe narty i zjezdzaja z Rysow. Ja naleze do tych, ktorzy nie wierza w zabezpieczenia na kazda okolicznosc, bo one i tak predzej czy pozniej zawioda, bo zdarzy sie sytuacja nieprzewidziana przez zabezpieczaczy. Aby wiec nie polec bohatersko w miejscu, w ktorym nic zlego nie moglo mi sie wydarzyc, po prostu stale sam dbam o swoje bezpieczenstwo. To zapewne mniej komfortowa postawa, ale gwarantujaca dluzsze zycie. I teraz naprez sie mocno - taka postawa nie wyklucza tego, a nawet powoduje, ze uwazam na innych ludzi (w tym zmotoryzowanych). Jesli bowiem bym nie uwazal, moglbym sobie o tego kogos nabic guza. A tego boje sie jak ognia. Wlasnie dlatego mniej wierze w ograniczenie predkosci na pustym skrzyzowaniu niz we wlasny, jak na razie dzialajacy bez zarzutu, zdrowy rozsadek.
            • hanni01 Re: Sedno problemu 02.08.10, 15:44
              edek40 napisał:

              > To kwestia kardynalna. Ja wierze gleboko w to, ze wypadki beda

              Nie. To kwestia wiedzy na poziomie 1 klasy podstawowki (abecadla).
              Albo sie to minimum wiedzy ma i rozumie zaleznosc miedzy pewnymi wielkosciami
              fizycznymi i prawdopodobienstwem zdarzen losowych albo sie tej elementarnej
              wiedzy nie posiada i wypisuje takie rzeczy jak ty, czyli np. ze "predkosc nie ma
              wplywu na plynnosc ruchu i bezpieczenstwo na skrzyzowaniach".
              Brak tej elementarnej wiedzy (u ciagle zbyt wielu) prowadzi wlasnie w prostej
              drodze do takich a nie inych statystyk smiertelnosci na drogach w Polsce.
              • edek40 Re: Sedno problemu 02.08.10, 15:50
                > Albo sie to minimum wiedzy ma i rozumie zaleznosc miedzy pewnymi wielkosciami
                > fizycznymi i prawdopodobienstwem zdarzen losowych

                Ciebie juz w pierwszej klasie nauczono, ze ruch drogowy to ciag zdarzen
                losowych, na ktory nie ma wplywu nic, poza znakiem i fotoradarem. To sporo wyjasnia.
                • hanni01 Re: Sedno problemu 02.08.10, 16:10
                  edek40 napisał:

                  > Ciebie juz w pierwszej klasie nauczono, ze ruch drogowy to ciag
                  > zdarzen losowych,

                  Nie. W pierwszej klasie nauczono mnie tego, co pozwala zrozumiec zaleznosc
                  miedzy predkoscia a ryzykiem popelnienia bledu i kolizji.

                  Wiekszosc dzieci w tym wieku jest w stanie to zrozumiec bez najmniejszych problemow.
                  • edek40 Re: Sedno problemu 02.08.10, 16:30
                    > Nie. W pierwszej klasie nauczono mnie tego, co pozwala zrozumiec zaleznosc
                    > miedzy predkoscia a ryzykiem popelnienia bledu i kolizji.

                    I we wspolczesnym aucie predkoscia graniczna, za ktora czai sie smierc jest: ...
                    • jureek Re: Sedno problemu 02.08.10, 16:38
                      edek40 napisał:

                      > I we wspolczesnym aucie predkoscia graniczna, za ktora czai sie smierc jest: ..
                      > .

                      Nie ma prędkości granicznej. To jest zależność statystyczna, której istnienia za
                      cholerę nie przyznasz - im większa prędkość, tym mniej czasu na podejmowanie
                      decyzji, tym wieksze ryzyko wypadku.
                      Jura
                      • edek40 Re: Sedno problemu 02.08.10, 17:08
                        > Nie ma prędkości granicznej. To jest zależność statystyczna, której istnienia z
                        > a cholerę nie przyznasz - im większa prędkość, tym mniej czasu na podejmowanie
                        > decyzji, tym wieksze ryzyko wypadku.

                        Sadzac z tego, ze jezdze bez wypadkowo od tylu lat i tylu kilometrow, znam, choc
                        nie potrafie co do kilometra okreslic, te predkosc. Jednak do oceny nie
                        wystarcza mi okreslenie ryzyka wypadku. Do oceny zagrozenia uzywam wielu innych
                        przeslanek, z ktorych predkosc na znakach nie jest najwazniejsza, bo jak ktos tu
                        napisal, znakow nalezy przestrzegac, ale im nie wierzyc.
                        • hanni01 Re: Sedno problemu 02.08.10, 17:48
                          edek40 napisał:

                          > znakow nalezy przestrzegac, ale im nie wierzyc.

                          I tej nieglupiej madrosci uzywasz jako uzasadnienie do tego, zeby "rozsadnie"
                          jechac 100-tka na skrzyzowaniu, gdzie jest ograniczenie do 70-tki?

                          Jakos dziwnie pasuje to do calej reszty twoich wywodow.

                          • edek40 Re: Sedno problemu 02.08.10, 19:46
                            > I tej nieglupiej madrosci uzywasz jako uzasadnienie do tego, zeby "rozsadnie"
                            > jechac 100-tka na skrzyzowaniu, gdzie jest ograniczenie do 70-tki?

                            Ale to nie moje slowa, tylko podsumowanie pewnej glupiej dyskusji na temat
                            przestrzegania ciaglej linii przez wiele kilometrow i nie wierzenia pod zadnym
                            pozorem w linie przerywana.
                            • hanni01 Re: Sedno problemu 04.08.10, 17:53
                              edek40 napisał:

                              > Ale to nie moje slowa, tylko podsumowanie pewnej glupiej dyskusji na temat
                              > przestrzegania ciaglej linii przez wiele kilometrow i nie wierzenia pod zadnym
                              > pozorem w linie przerywana.

                              Ale tak w ogole to nie wiedzisz problemu w jezdzie 100-tka przez skrzyzowanie z
                              ograniczeniem do 70-tki.

                              I nawet wyjezdzasz takiemu gosciowi 80 metrow przed maska...
                              • edek40 Re: Sedno problemu 05.08.10, 14:10
                                > Ale tak w ogole to nie wiedzisz problemu w jezdzie 100-tka przez skrzyzowanie z
                                > ograniczeniem do 70-tki.
                                >
                                > I nawet wyjezdzasz takiemu gosciowi 80 metrow przed maska...

                                Pomylilem sie. Mialem na mysli 8 metrow. Aby bardziej go zaskoczyc i pokazac
                                dlaczego powinien przestrzegac siedemdziesiatki.
                    • hanni01 Re: Sedno problemu 02.08.10, 16:50
                      edek40 napisał:

                      > I we wspolczesnym aucie predkoscia graniczna, za ktora czai sie smierc jest: ..

                      Rowniez w pierwszej klasie podstawowki dzieci potrafia na tyle rozsadnie i
                      logicznie myslec, zeby wiedziec, ze takie pytanie jest absurdalne.
    • edek40 Ciekawe czy TIR jechal przepisowo? 09.08.10, 09:02
      LINK

      Pewnie nie. Gdyby bowiem jechal przepisowo nie byloby masakry, bo kierowca
      renault wlasciwie ocenilby warunki na glownej. Tak, ten TIR musial jechac 160
      km/h inaczej jak mozna wjechac pod jadacy glowna?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka