Dodaj do ulubionych

Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy.

28.11.11, 18:29
Byłem w Polsce przez 10 dni i po raz pierwszy od dłuższego czasu pojeździłem sobie po niej trochę więcej.

Najpierw jako pasazer z Wrocławia do Międzygórza. Piątkowy wieczór, bardzo intensywny ruch. Podobno DK 8 na tym odcinku to najgorsza droga na Dolnym Sląsku (nie wiem, czy to nie na zimno tu to pisał na forum).

Jeśli to jest najgorsza droga na DŚ, to jest super. Droga równa, szeroka, w wioskach chodniki, jedyne pretensje możnaby mieć do nadmiaru znaków od czasu do czasu.

Ruch spokojny, sraczka wyprzedzaczka sporadycznie dotyka pojedynczych kierowców (widziałem tylko dwóch kretynów, co nie jest czymś specjalnie odbiegających od europejskiej średniej), podróż z raczej równą prędkością 60-80 na godzinę.

Owszem, lepiej by było gdyby była tam autostrada, ale nie ma. W takich a nie innych warunkach uważam, że podróż jest jak najbardziej spokojna.

W tygodniu zaś pożyczonym samochodem (żeby jak zwykle nie udało się lolalnym chamom mnie spostrzec i udawać, że w Polsce jest kulturalnie) udałem się na większą wyprawę. I tak niepozornym punto z kratką wyjechałem w środowy poranek z Wrocławia do Krakowa.

Podróż autostradą z prędkością 140 km/h przebiegała bardzo spokojnie. Wyprzedzające się TIRy w większości przypadków zdążały się schować zanim do nich dojeżdżałem z nogą zdjętą z gazem, w dwóch przypadkach musiałem leciutko przyhamować. Ciężarówek wyprzedzających się kilometrami nie zauważono.

Inną sprawą byli kretyni siedzący na zderzaku i ponaglający mnie światłami, dla ktorych moje 140 przy wyprzedzaniu kilku pojazdów było prędkością niewystarczającą. Ci - owszem, widzaiełem, że kilka razy musieli gwałtownie hamować. Przeważnie miało to miejsce tam, gdzie autostrada przebiegała lekkim łukiem, więc kierowcy ciężarówek nie mogli zobaczyć ich odpowiednio szybko.

Do krakowa zajechałem starą drogą przez Jaworzno, Trzebinię i Zabierzów (bo w końcu nie będę przecież płacił Stalexportowi) w godzinach wczesnowieczornych (17:00-18:00). Mały korek koło zabierzowa gdzie akurat trafiłem na powrót ludzi z podmiejskich terenów biurowych do miasta został mi wynagrodzony płynnym przejazdem przez miasto aż w okolice ulicy Nowohuckiej. Nowo pobudowane estakady i organizacja ruchu znacząco ułatwia jazdę.

Następnego dnia o świcie - wyprawa w Beskid Sądecki (żeby mi nie mowił Emes, że mam skrzywioną opinię jezdżąc tylko po Dolnym Śląsku). Trasa przez Wieliczkę, Gdów i Łapanów w okolice Limanowej. Znów - droga kręta, wijąca się przez wioski i miasteczka, przeważnie o dobrej nawierzchni. Na częsci trasy nawierzchnia była wąska, spękana i wyboista, ale nie było tam nic na czym możnaby np. urwać koło - nierówności to były a nie dziury. Wariatów drogowych nie stwierdzono, ciężarówki sygnalizowały kierunkowskazami możliwość wyprzedzania.

Po pobycie u przyjaciół (do których droga to był obraz nędzy i rozpaczy dzięki dopuszczeniu na niej ruchu cięzkich tirów do pobliskiego kamieniołomu podczas remontu drogi alternatywnej (wydaje się, że wszystkie okoliczne drogi były w remoncie - wszędzie tylko wykopki i wykopki) udałem się w trasę powrotną. Tym razem przegapiłem skręt, postanowiłem więc dociągnąć do Bochni i zobaczyć jak się tam sprawy mają.

Stara czwórka to oczywiscie masakra jeśli chodzi o relacje pomiędzy standardem drogi i natężeniem ruchu, więc przez większość czasu do nowej autostrady była to jazda w ślimaczym tempie lub po prostu start-stop. Jednak sama droga przyzwoita - równa, szeroka, z wygodnymi przejściami dla pieszych i innymi wynalazkami. Mrugające wysepki wcale mnie nie oślepiają, a liczne informacje o warunkach na drodze (bardzo pomocne gdyż w kilku miejscach droga była już oblodzona - wracałem wieczorem a temperatura była ujemna) podawane są w ilości rzadko spotykanej nawet w zachodniej Europie.

Potem oczywiście autostrada - tu znowu kulturalna jazda. Obwodnica Krakowa nieco zatłoczona i dociągnięta aż do wylotu na Olkusz. Tam znowu mały korek i kilku chamów - jedni cwaniacy próbujący ominąć korek po pasie wyłączonym z ruchu a wcześniej "mądrale" blokujący lewy pas aby uniemożliwić jazdę na zamek.

Jednopasmówka do Olkusza - jazda dość przyjemna pomimo bardzo gęstego ruchu - potem standardowa gierkówka na której tylko kilka razy musiałem zatrzymać się na światłach i potem ponownie autostradą do Wrocławia. Na autostradzie jedno gwałtowne hamowanie - pan w Fordzie Galaxy stwierdził, że włączając się do ruchu za TIRem jazda za nim dopóki nie miną go auta na lewym pasie jest poniżej jego godności i włączył się do ruchu z prędkością ok. 70 km/h wprost na lewy pas po którym jechałem ja (uprzednio zmieniwszy go z prawego w ramach uprzejmości).

Sam Wrocław też zmienił się nie do poznania - większosć głownych tras to już praktycznie nowe drogi - obwodnica śródmiejska dociągnieta do wylotu na Poznań, obwodnica autostradowa to sam miód...

Generalnie powiem Wam - jesteście cholerne marudy i tyle.

Wiadomo, że nie da się przeskoczyć półwiecznych zaległości i że natężenie ruchu na naszych drogach wciąż przekracza ich mozliwości, ale nawet na tych gorszych da się przyzwoicie jeździć z prędkościami porownywalnymi do jazdy po drogach tej samej klasy na zachodzie.

Rzeczą najbardziej wkurzającą są przydrożne reklamy - kakofonia barw i kształtów naprawdę daje się we znaki.

Podczas całego pobytu "nadziałem" się tylko na kilka chamskich zachowań na drogach, w 100% w wykonaniu kierowców samochodów osobowych. Zauważyłem też kilka uprzejmych zachowań które nie trafiły mi się podczas poprzednich wizyt.

Owszem, pod względem drogowej kultury także mamy jeszcze wiele do zrobienia, ale obraz STRASZLIWEJ DROGOWEJ APOKALIPSY jaki możnaby wysnuć czytając to forum jest nieprawdziwy. Myślę, że to po prostu jest częścią kultury narzekania i wpisuje się to w szerszy obraz.

Powiedziałem moim przyjaciołom: oboje pracujecie w budżetówce, wybudowaliście sobie dom tylko pomagając sobie kredytem, macie trzy samochody, fajne wyposażenie domu, jeździcie sobie na wakacje i wy narzekacie że w Polsce jest źle?

Odpowiedzieli "ale jeden z tych samochodów to stary gazik". No ja przepraszam, posiadanie auta tylko i wyłacznie do zabawy to jest objaw biedy?

Jak się do Polski wpada raz na pół roku zmiany na lepsze walą po oczach nie tylko na drogach. Wszyscy moi znajomi bardzo dobrze sobie radzą w życiu - prowadzą biznesy i tak dalej.

Pewnie, można powiedzieć, jest ogromna rzesza ludzi którzy nie mają pracy albo pracuja za psie pieniądze i nie starcza im do pierwszego. Ale tak jest wszędzie - jak ktoś nie wierzy, zapraszam na East End w Glasgow....

Naprawdę, nie jest tak źle jak tu próbujecie przedstawić.,
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 28.11.11, 18:33
      Post Scriptum - wczoraj wyladowałem na lotnisku, odebrałem samochód z miejsca w którym go zostawiłem i odwoziłem do domu znajomą, która leciała tym samym samolotem. Wyrżnąłem w taką dziurę, ze aż wysiadłem z auta sprawdzić, czy nic się nie stało. Takie coś nie zdarzyło mi się przez 10 dni jeżdzenia po Polsce.
    • emes-nju Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 28.11.11, 19:07
      Co do kultury na drogach, mam takie samo zdanie jak Ty. Jest zdecydowanie lepiej niz nawet stosunkowo niedawno temu.

      Z blyskaczami calkiem sie nie zgodze. JAKIEKOLWIEK swiatlo swiecace w oczy kierowcy utrudnia/uniemozliwia dostrzezenie tego, co za tym swiatlem (oraz slupkiem i znakiem) jest schowane i do tego, polskim zwyczajem, precyzyjnie zamaskowane. Poza tym, zeby docenic kunszt naszych drogofcuf nalezy dluga trase z wysepkami zaliczyc w czasie niewielkich opadow za to w gestym, jadacym nieomal zderzak w zderzak ruchu. Fakt - wtedy swiecidelka nie oslepiaja. Po prostu szyba stale pokryta woda i blockiem (w koncu nasze dukty nie tylko tranzytowi sluza - usyfione maszyny rolnicze sa na nich stalym elementem ruchu) spod kol jadacych z przodu staje sie za kazdym blysnieciem pomaranczowa. Dla bezpieczenstwa :P W takich warunkach jedzie sie fatalnie zawsze. Czemu zatem ma sluzyc dodawanie meczacych i stresujacych bodzcow? Czy naprawde wysepki nie moga byc oznakowane zwyklymi tablicami odblaskowymi? Czy naprawde musimy miec na drogach w szczerym polu stwarzajacy realne niebezpieczenstwo beton (uniemozliwiajacy wykonanie np. manewrow awaryjnych!) zamiast oznakowanych "kocimi oczkami" zwyklych rozszerzen z wydzielonym pasem do skretu? To poprawialoby bezpieczenstwo - beton sluzy do eksterminacji. Nie tylko piratow (co nie robia sobie z nim kliopotu i wala po lewej), a przede wszystkim zwyklych kierowcow, ktorzy popelnili blad. Blad, ktory skonczylby sie karygodnym oczywiscie przejechaniem po kresce i chwila strachu, teraz konczy sie na betonie. A potem nie wiadomo gdzie, bo samochod po spotkaniu z betonem traci nieco swoich walorow i moze w calkiem niekontrolowany sposob odwiedzic przeciwny pas ruchu :/

      Wysepki i blyskacze jestem sklonny przyjac do wiadomosci nawet na ruchliwych DK, ale tylko w terenach naprawde zabudowanych. Wysepkom musi towarzyszyc oswietlenie jezdni, a ruch z zasady ma byc uspokojony. Uspokajanie w szczerym polu, w egipskich ciemnosciach poprzez stwarzanie zagrozenia, to czyn haniebny i karygodny! W koncu gdybym chcial Ciebie uspokoic grozac Ci smiercia albo kalectwem, to calkiem slusznie podkablowalbys mnie do prokuratury. A drogowca walacego beton w zamiarze uspokajania poprzez stwarzanie zagrozenia smiercia lub kalectwem nikt do prokuratury nie podaje... A ktos powinien.

      I na koniec. Mimo wszystko wiekszosc trasy pokonales w cywilizowanych warunkach, a wiec to, co dolega np. mi (brak jakiejkolwiek alternatywy dla waskich, bardzo ruchliwych duktow) Ciebie za bardzo nie dotknelo. Zapraszam do Polski polnocno-wschodniej. O! Przejedz sie rekreacyjnie z Warszawy do Terespola. Najlepiej w dzdzysta noc w getym ruchu. Z racji naprawde spokojnego ruchu bedziesz mogl relaksowac sie od 4 do 5 godzin. Bo to cos kole 200 km miedzynarodowego duktu, na ktorym na odcinku z Warszawy do Siedlec w zasadzie nie ma gdzie wyprzedzac. Zapewniam Cie, ze dzieki takiemu dzielu inszynierii liczba swirow jest zdecydowanie wieksza niz tam, gdzie droga nadaje sie do tego, do czego jest potrzebna.
      • tomek854 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 28.11.11, 19:28
        Nasza dyskusja na ten temat przypomina mi dyskusję z kreacjonistami. Za każdym razem kiedy odkryje się nowy dowód potwierdzający ewolucję, na przykład jakieś zaginione ogniwo, oni mowią, ze to, co my uważamy za zatkanie dziury, tak naprawdę oznacza powstanie dwóch nowych po obu stronach nowego znaleziska i żądają przedstawienia dowodów wypełniających te dziury :-)

        Z Tobą jest podobnie. Za każdym razem, jak mówię, że w Polsce jest lepiej niż to przedstawiasz, "wyzywasz mnie" do pojeżdzenia więcej. "Wyjedź poza Wrocław" pisałeś - wyjechałem. W maju jechałem do Świeradowa Zdroju. "Wyjedź poza Dolny Śląsk" pisałeś - wyjechałem. Odwiedziłem Małopolskę. Teraz mam jechać do Terespola. I pewnie jakbym pojechał i nie zgodził się z Tobą, ze jest tak strasznie jak piszesz postawiłbyś przede mną kolejne wyzwanie i tak aż do momentu w którym zarzuciłbyś, że moje poglądy na temat polskiej sieci drogowej są skrzywione bo nie jechałem drogą powiatową z Bdźdidówka Dolnego do Kozich Dójek w poranek w poniedziałek po odpuście podczas śnieżnej zamieci i odbywającego się w pobliżu Światowego Zlotu Walców Parowych ;-)
        • emes-nju Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 11:49
          tomek854 napisał:

          > Za każdym razem, jak mówię, że w Polsce jest lepiej niż to przedstawiasz,
          > "wyzywasz mnie" do pojeżdzenia więcej.

          Bo Twoje nieprzeszkadzajace wysepki malo przeszkadzaja w sloneczny dzien na malo ruchliwej trasie (bo wiekszosc wielkiego ruchu ma alternatywe i z niej korzysta, albo trasa, jak np. w okolicach Bochni, w ogole nie prowadzi w "korytarzu" transeuropejskim). Przeszkadzaja, wrecz sa smiertelnym zagrozeniem, w szczerym polu na waskich duktach z ruchem ponad 10 tys aut na dobe (w jednym kierunku), w nocy w czasie gorszej pogody. Stwarzaja tez dodatkowe zagrozenie meczac i tak juz zmeczonych kierowcow.

          Nie namawiam Cie tylko do wyjazdu z Wroclawia. Namawiam do odbycia w konkretnym celu i z konkretnymi terminami kilkusetkilometrowych podrozy po drogach w gatunku DK2 (tu koniecznie trzeba przejechac odcinek Sochaczew-Siedlce, z obowiazkowym co najmniej godzinnym pobytem w Warszawie i zakwitnieciem w Minsku Mazowieckim). Namawiam tez do podrozy z Warszawy do Lublina z czesto wiecej niz godzinnym postojem na mikrorondzie w Kolbieli (skrzyzowanie malo znaczacych tras W-wa-Lublin i miedzynarodowej "obwodnicy" Warszawy).

          Zwiedz glownymi drogami dawny zabor carski (Malopolska o ile dobrze pamietam raczej sie w nim nie znajdowala). Sprobuj pare razy, cisniety terminami, wyjechac z Warszawy w dowolnym kierunku.

          Ty nam o wycieczkach piszesz w przecudnych okolicznosciach przyrody i niepowtarzalnych, a my tu, na Mazowszu czy Podlasiu czasami interesy musimy zalatwiac, a nie wozic d... w ramach wakacji, ktorych Ci oczywiscie zazdroszcze ;)
          • emes-nju PS 29.11.11, 11:55
            Nie odpowiedziales mi na pytanie dlaczego wysepka w szczerym polu jest lepsza od dobrze oznakowanego (rowniez farba "zniechecajaca" odglosami do jazdy po niej) rozszerzenia drogi z wydzielonym pasem do skretu.
            • 45rtg Re: PS 29.11.11, 12:33
              emes-nju napisał:

              > Nie odpowiedziales mi na pytanie dlaczego wysepka w szczerym polu jest lepsza o
              > d dobrze oznakowanego (rowniez farba "zniechecajaca" odglosami do jazdy po niej
              > ) rozszerzenia drogi z wydzielonym pasem do skretu.

              Bo przez wysepkę nie da się wyprzedzić.
              • nazimno Czyli idac dalej: 29.11.11, 12:41
                zaklada sie z gory, ze idioci w takim miejscu wyprzedzajacy, to znaczna czesc
                populacji kierowcow.

                Inaczej zrobiono by tak jak sugeruje rozsadnie emes-nju.

                • emes-nju Re: Czyli idac dalej: 29.11.11, 13:11
                  nazimno napisał:

                  > zaklada sie z gory, ze idioci w takim miejscu wyprzedzajacy, to znaczna czesc
                  > populacji kierowcow.

                  To oczywiscie wyjasnia dlaczego narazanie ich i jadacych w okolicy na smiertelne niebezpieczenstwo jest do zaakceptowania?
                  • nazimno Ostatecznie: 29.11.11, 13:15

                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,131091977,131114590,Z_zasady_szykana_taka_jest.html
                  • tomek854 Re: Czyli idac dalej: 29.11.11, 17:11
                    Jakie śmiertelne niebezpieczeństwo? <przerażony straszliwie, ze uniknąl śmierci o włos omijając podczas wizyty w Polsce liczne wysepki>
                • 45rtg Re: Czyli idac dalej: 29.11.11, 13:21
                  nazimno napisał:

                  > zaklada sie z gory, ze idioci w takim miejscu wyprzedzajacy, to znaczna czesc
                  > populacji kierowcow.

                  Przestań rozumkować to nie będziesz wyciągał takich bezzasadnych "wniosków".
                  • nazimno To po cholere te szykany na drogach, co? 29.11.11, 13:25
                    To wlasnie ci "na prawwde rozumkujacy" durnie to propaguja.

                    Ja nie wyprzedzam w takich miejscach. Nikt rozumny tego nie robi.

                    Jesli, (jak zawsze usilujesz to wciskac) twierdzisz, ze kierowcow mamy "doskonalych",
                    to sam sobie zaprzeczasz. I tyle, 45rtg.

                    Jedni durnie zastawiaja pulapki na innych durniow.
                    Procentowo to nawet duza grupa, wiec im sie udaje.

                    • 45rtg Re: To po cholere te szykany na drogach, co? 29.11.11, 13:29
                      nazimno napisał:

                      > To wlasnie ci "na prawwde rozumkujacy" durnie to propaguja.
                      >
                      > Ja nie wyprzedzam w takich miejscach. Nikt rozumny tego nie robi.

                      No to widzisz, rozumni nie wyprzedzają i ty też - to dobrze że bierzesz z nich przykład.

                      > Jesli, (jak zawsze usilujesz to wciskac) twierdzisz, ze kierowcow mamy "doskona
                      > lych",
                      > to sam sobie zaprzeczasz. I tyle, 45rtg.

                      A gdzie twój móżdżek wyczytał takie moje twierdzenie? Cytat proszę.


                      • nazimno Wystarczy przypomniec dyskusje. 29.11.11, 13:50
                        O kierowcach TIRow. Same doskonalosci. Propagandowo zagrywasz jak zwykle.
                        Tutaj tez bronisz idiotow od stawiania szykan, tez jak zwykle.

                        Nie biore z NIKOGO (z ciebie z pewnoscia NIE) przykladu. Nuczono mnie porzadnie jezdzic, i nie zmarnowalem tej nauki. Potem jeszcze sobie zafundowalem na wlasny koszt nauke zimowej jazdy w Finlandii.

                        Nie wysilaj nadmiernie swojego mozdzku, bo moze sie przegrzac.
                        I nie bron idiotow od szykan.
                        To sa prawdziwi idioci.
                        • 45rtg Re: Wystarczy przypomniec dyskusje. 29.11.11, 13:58
                          nazimno napisał:

                          > O kierowcach TIRow. Same doskonalosci. Propagandowo zagrywasz jak zwykle.

                          Cytat proszę. Że "doskonałości" i że "same".
                          Co, nie umiesz? Ach, znowu sobie coś wyrozumkowałeś zamiast czytać ze zrozumieniem? No cóż...

                          • nazimno Ty na prawde rzniesz tego glupa. 29.11.11, 14:16
                            Moze nawet sam jestes autorem tych wysepek. Nie zdziwilbym sie wcale czyms takim.
                            To moze wyjsc tylko z takiego mozgowia.




                            • tomeck3145 Re: Ty na prawde rzniesz tego glupa. 29.11.11, 17:04
                              O, to jest nas już dwóch od inżynierii ruchu, bo podobnież ja i moja rodzina płodzimy Pord, prawda? Niedługo zostaniesz sam jedyny sprawiedliwy na tym forum.

                              PS - czytam se czytam te francuskie przepisy, ale nie mam czasu zagłębić się na tyle dobrze, żeby odnaleźć część o kierunkowskazach na rondzie, coby była wprost napisana. Jak znajdę to reaktywuję wątek o rondach ;)
                              • nazimno Ty juz jestes. 29.11.11, 17:13
                                Nie nazywaj stawiania wysepek, dokonywanego przez idiotow "inzynieria ruchu".
                                To mocna przesada.

                                A jak tam, Rondo de Gaullla?

                                Dalej stoi B-21 razem z C-17 i A-7 ???

                                To genialne rozwiazanie powinno otrzymac jakas miedzynarodowa nagrode.
                                (najlepiej pol litra ruskiej wodki)
                              • nazimno Dla "dummies", wiec dla Ciebie tez: 29.11.11, 17:38
                                1. Pierwszy "pdf", liczac od gory.

                                www.preventionroutiere.asso.fr/advsearch/content?SearchText=giratoire&SearchCategory=%23&SearchButton.x=0&SearchButton.y=0
                                (To jest strona franuskiego odpowiednika polskiej Rady Bezpieczenstwa Ruchu Drogowego.)



                              • nazimno A moze jestes seniorem? 29.11.11, 17:43
                                To wtedy otworz sobie trzeci "pdf" od gory.
                                Tam jest jeszcze prosciej.

                                I na tym koncze nauki o "rewolucji francuskiej" w poruszaniu sie na rondzie, co ja mowie,
                                "carrefour giratoire".
                                • tomeck3145 Re: A moze jestes seniorem? 29.11.11, 19:32
                                  Wiesz co? Tak sobie wertuje francuskie przepisy, i powiem Ci tyle, że konstrukcyjnie niewiele różnią się od polskich.

                                  Polecam: 110-2, 412-9,412-10,412-24 i 415-10 z francuskiego code de la route a nie jakieś gó...ane wnioski na kolorowych stronkach które wklejasz. Żadnych specjalnych przepisów dla rond, ale chciałbym dodać, że nie szukałem jeszcze zbyt dokładnie więc może coś jest.
                                  • nazimno Napisz do Francuzow, do stowarzyszenia 30.11.11, 10:09
                                    d/s bezpieczenstwa ruchu drogowego, ze "wyciagneli gowniane wnioski ze swojego wlasnego prawa".

                                    Ponadto napisz, ze ty, tomeck3145, "wiesz lepiej", i ze moga sie do ciebie zwrocic
                                    o konsultacje, a zwlaszcza dotyczace zakazu skretu w lewo, postawionego przed rondem
                                    a takze wlaczanie lewego kierunkowskazu.

                                    Koncze, bo szkoda mojego czasu na dalsze komentowanie tych twoich pomyslow.
                                    Amen.

                            • 45rtg Re: Ty na prawde rzniesz tego glupa. 30.11.11, 09:47
                              nazimno napisał:

                              > Moze nawet sam jestes autorem tych wysepek. Nie zdziwilbym sie wcale czyms taki
                              > m.
                              > To moze wyjsc tylko z takiego mozgowia.

                              Skończ z tym ciamcianiem miodku i dawaj cytat. Że "doskonałości" i że "same".

              • emes-nju Re: PS 29.11.11, 12:47
                45rtg napisała:

                > przez wysepkę nie da się wyprzedzić.

                To prawda. I do tego jeszcze na miejscu wymierzy kare, ktora (jezeli sprawca pozostanie wsrod zywych) podeprze wasaty pan z bloczkiem w czasie ogledzin miejsca WYPADKU, do ktorego, gdyby wysepki nie bylo, najprawdopodobniej by nie doszlo :P

                Ja jednak wciaz pytam o bezpieczenstwo. Zapytam wiec inaczej - czy wysepka w jakikolwiek sposob zatrzyma kogos, kto z jakichs powodow na nia wjechal? Z powodu bledu czy nawet, LO MATKO proby wyprzedzania. Czy z wyjatkiem zniszczenia auta "pirata" (i zwiekszenia prawdopodobienstwa powaznej katastrofy) wysepka w jakikolwiek sposob poprawia bezpieczenstwo pieszych* czy skrecajacych w lewo?

                --
                * Pisze o pieszych na wysepce. Bo w to, ze wysepka zdecydowanie pogarsza bezpieczenstwo pieszych i rowerzystow podrozujacych wzdluz jezdni chyba nikt nie watpi. Droga sie zweza i bardzo czesto znika tez pobocze...
                • 45rtg Re: PS 29.11.11, 13:25
                  emes-nju napisał:

                  > 45rtg napisała:
                  >
                  > > przez wysepkę nie da się wyprzedzić.
                  >
                  > To prawda. I do tego jeszcze na miejscu wymierzy kare, ktora (jezeli sprawca po
                  > zostanie wsrod zywych) podeprze wasaty pan z bloczkiem w czasie ogledzin miejsc
                  > a WYPADKU, do ktorego, gdyby wysepki nie bylo, najprawdopodobniej by nie doszlo

                  Jakiego wypadku? Wypadek to by był gdyby ktoś chciał sobie skorzystać z chwilowego poszerzenia jezdni i wyprzedzić. Wysepka jest wyraźnie widoczna i każdy kto obserwuje drogę ją ominie - nie będzie żadnego wypadku.

                  > Ja jednak wciaz pytam o bezpieczenstwo. Zapytam wiec inaczej - czy wysepka w ja
                  > kikolwiek sposob zatrzyma kogos, kto z jakichs powodow na nia wjechal? Z powodu
                  > bledu czy nawet, LO MATKO proby wyprzedzania. Czy z wyjatkiem zniszczenia auta
                  > "pirata" (i zwiekszenia prawdopodobienstwa powaznej katastrofy) wysepka w jaki
                  > kolwiek sposob poprawia bezpieczenstwo pieszych* czy skrecajacych w lewo?

                  Tak, ponieważ perspektywa zniszczenia auta zniechęca do próby "sprytnego" wyprzedzania. Ponadto wyspeka jest lepiej widoczna niż same tylko oznakowania poziome.

                  > * Pisze o pieszych na wysepce. Bo w to, ze wysepka zdecydowanie pogarsza bezpie
                  > czenstwo pieszych i rowerzystow podrozujacych wzdluz jezdni chyba nikt nie watp
                  > i. Droga sie zweza i bardzo czesto znika tez pobocze...

                  Chyba na Mazowszu albo jeszcze dalej na wschód.
                  • emes-nju Re: PS 29.11.11, 14:23
                    45rtg napisała:

                    > Wysepka jest wyraźnie widoczna i każdy kto obserwuje drogę ją ominie - nie będzie
                    > żadnego wypadku.

                    Stan wszystkich wysepek, jakie widuje sie na polskich drogach (no, dobra, nie wszystkich - nienaruszone sa niektore nie starsze niz tygodniowe :P ) przeczy tej smialej tezie.

                    Poza tym powyzszy Twoj tekst zasluguje na Nobla. No bo wynika z niego, ze skoro cos widac, to nie moze byc na tym czyms wypadku. Hm... A zderzenia z autami? Zdarzaja sie prawda? A auta przeciez widac! I wiekszosc z nich nie znajduje sie w osi jezdni! A jednak. Wszystkie wypadki powodowane sa przez samobojcow? Odkrycie godne Nobla. Naprawde :P

                    Dalej nie komentuje, bo moglbym w celu ZNIECHECENIA CIE do pisana banialukow uzyc grozb karalnych, co w komunikacji werbalnej jest zagrozone paragrafami, a w komunikacji drogowo-betonowej grozenie smiercia lub kalectwem w celu ZNIECHECENIA KIEROWCOW zabronione juz nie jest i jakoby sluzy bezpieczenstwu :P
                    • tomek854 Re: PS 29.11.11, 17:22
                      > Stan wszystkich wysepek, jakie widuje sie na polskich drogach (no, dobra, nie w
                      > szystkich - nienaruszone sa niektore nie starsze niz tygodniowe :P ) przeczy te
                      > j smialej tezie.

                      Ach, to wiele wyjaśnia. Emesy i Edki jeżdżą tylko po Mazowszu, dlatego w innych częsciach kraju po których jeżdże ja zniszczone wysepki widuje się sporadycznie ;-)
                      • emes-nju Re: PS 29.11.11, 17:43
                        tomek854 napisał:

                        > w innych częsciach kraju po których jeżdże ja zniszczone wysepki widuje się
                        > sporadycznie ;-)

                        Czy ja cos napisalem o zniszczeniach?!

                        Wszystkie wysepki nosza slady kontaktu z oponami samochodow. A kazdy taki kontakt moze skonczyc sie w rowie albo na przeciwnym pasie ruchu.

                        Acha! To byl taki smieszny zarcik, ze edek i emes rozbiajaj wysepki. No, usmialem sie :P
                        • tomek854 Re: PS 29.11.11, 18:00
                          Napisałeś, że nieliczne są "nienaruszone". Zakładam zatem, ze przez "naruszenie wysepki" rozumiesz jej uszkodzenie przez spotkanie z pojazdem, a nie np. upiększenie jej przez światowej sławy artystę?

                          Żarcik był, faktycznie, ale szkoda, że zignorowałeś przesłanie na serio - ja jakoś, podobnie jak strasznosci na polskich drogach, nie widuję także masowo odwiedzanych przez samochody wysepek.
                        • 45rtg Re: PS 30.11.11, 09:51
                          emes-nju napisał:

                          > tomek854 napisał:
                          >
                          > > w innych częsciach kraju po których jeżdże ja zniszczone wysepki widuje
                          > się
                          > > sporadycznie ;-)
                          >
                          > Czy ja cos napisalem o zniszczeniach?!
                          >
                          > Wszystkie wysepki nosza slady kontaktu z oponami samochodow. A kazdy taki konta
                          > kt moze skonczyc sie w rowie albo na przeciwnym pasie ruchu.

                          Łżesz.
                    • 45rtg Re: PS 30.11.11, 09:50
                      emes-nju napisał:

                      > 45rtg napisała:
                      >
                      > > Wysepka jest wyraźnie widoczna i każdy kto obserwuje drogę ją ominie - ni
                      > e będzie
                      > > żadnego wypadku.
                      >
                      > Stan wszystkich wysepek, jakie widuje sie na polskich drogach (no, dobra, nie w
                      > szystkich - nienaruszone sa niektore nie starsze niz tygodniowe :P ) przeczy te
                      > j smialej tezie.

                      Łżesz.

                      > Poza tym powyzszy Twoj tekst zasluguje na Nobla. No bo wynika z niego, ze skoro
                      > cos widac, to nie moze byc na tym czyms wypadku. Hm... A zderzenia z autami? Z

                      Tak, jeżeli coś nieruchomego jest dobrze widoczne z dużej odległości - czyli tak jak wysepka - to nie może się stać przyczyną wypadku.

                  • tomeck3145 Re: PS 29.11.11, 17:05
                    > Chyba na Mazowszu albo jeszcze dalej na wschód.

                    Niestety tak.
                • tomek854 Re: PS 29.11.11, 17:14
                  > Ja jednak wciaz pytam o bezpieczenstwo. Zapytam wiec inaczej - czy wysepka w ja
                  > kikolwiek sposob zatrzyma kogos, kto z jakichs powodow na nia wjechal? Z powodu
                  > bledu czy nawet, LO MATKO proby wyprzedzania. Czy z wyjatkiem zniszczenia auta
                  > "pirata" (i zwiekszenia prawdopodobienstwa powaznej katastrofy) wysepka w jaki
                  > kolwiek sposob poprawia bezpieczenstwo pieszych* czy skrecajacych w lewo?

                  Tobie nie można dogodzić. Wysepka jest rozwiązaniem środkowym - to znaczy uniemożliwiającym swiadome po niej wyprzedzanie. Jakby na niej postawić bandy chroniące pieszych to byś tu był pierwszy do piania o stawianiu betonowych kloców na środku jezdni.

                  A odpowiadając na Twoje pytanie - tak, wysepka chroni pieszych. Zeszłej zimy przechodziłem przez ulicę w Glasgow i kiedy stałem na wysepce skręcający ford transit wpadł w poślizg i gdyby jego koło nie odbiło się od krawędzi wysepki pewnie by mnie potrącił. Czy jest to wystarczający dowód na ochronne własności wysepki, czy powinienem spróbować tego samego na jakiejś specjalnie przez Ciebie wybranej wysepce pod Nowym Dworem Mazowieckim?

                  Jesli zaś chodzi o wysepki poza terenem zabudowanym - tam są prędkości większe, ale i też raczej piesi na nich nie stoją. Tam więc wysepki mają służyć jedynie uniemożliwianiu wyprzedzania.
              • edek40 Re: PS 29.11.11, 13:03
                > Bo przez wysepkę nie da się wyprzedzić.

                Jedzie sobie zima tego roku edek nasza DK7 za Radomiem. Pasem awaryjnym jedzie sobie ciagnik. Edek zwalnia, bo wysepke, co sluszne, wygospodarowano kosztem pasa awaryjnego (czyli, skup sie, zwezajac jezdnie). Ale spoko - traktorzysta obraca glowe i naciska na hamulec. Edek wiec, ktory juz zwolnil bo widzial wysepke, bo to dzien byl, naciska na akcelerator i osiaga cos kole 70 km/h (dopuszczalne w tym miejscu jest 90 km/h). I wtedy miszcz w kufajce puszcza hamulec i wjezdza pod edka. Koszt: posrane majty i rozp... lozysko lewego kola. Los obszedl sie z edkiem, ktoremu nalezalo sie oczywiscie, bo wyprzedzal tam, gdzie nie moze, lagodnie. Tu bowiem mielismy do czynienia z wytyczeniem wysepki za pomoca plastikowych polwalkow. Gdyby byl to ulubiony budulec poprawiajacy bezpiecznestwo los edka (ktoremu sie nalezalo) oraz jego zony oraz trojki dzieci moglby byc jakby mniej wesoly.
                • nazimno Z zasady szykana taka jest 29.11.11, 13:13
                  umyslnym dzialaniem stwarzajacym zagrozenie bezpieczenstwa ruchu.
                  To powinno byc scigane.
                  • edek40 Re: Z zasady szykana taka jest 29.11.11, 13:22
                    > umyslnym dzialaniem stwarzajacym zagrozenie bezpieczenstwa ruchu.
                    > To powinno byc scigane.

                    To jest wynik scislosci umyslowej. Gdy bowiem spojrzy sie na te sprawe logicznie, to wychodzi, ze te wszelkie budowle poprawiaja bezpiecznestwo glownie dla tych, ktorzy jezdza bezpiecznie. Gdy ktos jedzie niebezpiecznie to robi sie naprawde straszno. Rowniez, a moze przede wszystkim dla tych, ktorzy jada bezpiecznie i NICZEGO zlego sie nie spodziewaja.
                • 45rtg Re: PS 29.11.11, 13:27
                  edek40 napisał:

                  > > Bo przez wysepkę nie da się wyprzedzić.
                  >
                  > aca glowe i naciska na hamulec. Edek wiec, ktory juz zwolnil bo widzial wyse
                  > pke, bo to dzien byl
                  , naciska na akcelerator i osiaga cos kole 70 km/h (dop
                  > uszczalne w tym miejscu jest 90 km/h). I wtedy miszcz w kufajce puszcza hamulec
                  > i wjezdza pod edka. Koszt: posrane majty i rozp... lozysko lewego kola. Los ob

                  Mało mnie obchodzi łożysko w samochodzie wacka który nie umie się opanować i musimusimusimusi wyprzedzić traktor w miejscu zwężenia.
                  • edek40 Re: PS 29.11.11, 13:32
                    > Mało mnie obchodzi łożysko w samochodzie wacka który nie umie się opanować i mu
                    > simusimusimusi wyprzedzić traktor w miejscu zwężenia.

                    Przeczytales? Zrozumiales? Czy pitolisz, aby pitolic?
                    • 45rtg Re: PS 29.11.11, 13:48
                      edek40 napisał:

                      > > Mało mnie obchodzi łożysko w samochodzie wacka który nie umie się opanowa
                      > ć i mu
                      > > simusimusimusi wyprzedzić traktor w miejscu zwężenia.
                      >
                      > Przeczytales? Zrozumiales? Czy pitolisz, aby pitolic?

                      Przeczytałem i zrozumiałem. Pchałeś się bez sensu szybkoszybkoszybkoszybko do przodu bez zastanowienia się nad sytuacją i nadziałeś się jak frajer na wysepkę kiedy się okazało że traktorzysta nie stanął żeby przepuścić Szanownego Pana tylko pojechał dalej. Cóż z tego że formalnie rzecz biorąc włączał się do ruchu i miał obowiązek poczekać? Ja nie mówię o formalnej winie tylko o badziewiarstwie kierowcy który uszkodził samochód na własne życzenie.
                      • edek40 Re: PS 29.11.11, 14:18
                        > Przeczytałem i zrozumiałem. Pchałeś się bez sensu szybkoszybkoszybkoszybko do p
                        > rzodu bez zastanowienia się nad sytuacją i nadziałeś się jak frajer na wysepkę
                        > kiedy się okazało że traktorzysta nie stanął żeby przepuścić Szanownego Pana ty
                        > lko pojechał dalej.

                        Czy 70 km/h to szybko na szosie?

                        Czy szanowny pan edek, widzac zapalajace sie swiatla stopu mial podstawy aby sadzic, ze zgasna jak bedzie cos kolo 10-15 m od traktoru? Jesli mial takie podstawy, to napisz mi prosze jakie.

                        Czy niepotrzebne zatrzymywanie sie jest sluszne? Przeciez ryzykuje wtedy, ze ten jadacy za mna, widzac ze traktor stoi nie bedzie sie spodziewal, ze ja jednak sie zatrzymam. W tym wypadku "ktos" jadacy za mna mial ponad 40 ton masy. Uzywanie wiec hamulca wymaga myslenia w takim samym stopniu, jak uzywanie gazu.

                        > Cóż z tego że formalnie rzecz biorąc włączał się do ruchu i
                        > miał obowiązek poczekać? Ja nie mówię o formalnej winie tylko o badziewiarstwi
                        > e kierowcy który uszkodził samochód na własne życzenie.

                        Skoro posuwasz sie do inwektyw opisz mi dokladnie jak szanowny pan edek ma zachowywac sie, gdy ktos stoi na drodze podporzadkowanej, a szanowny pan edek smiga 70 km/h glowna? Bo jak ma sie zachowywac gdy widzi stojacy na pasie awaryjnym traktor juz wie.
                        • tomek854 Re: PS 29.11.11, 17:24
                          > Czy szanowny pan edek, widzac zapalajace sie swiatla stopu mial podstawy aby sa
                          > dzic, ze zgasna jak bedzie cos kolo 10-15 m od traktoru? Jesli mial takie podst
                          > awy, to napisz mi prosze jakie.

                          Szanowny pan Edek nie miał podstaw aby zakładać, że stopy nie zgasną. Dlatego powinien prędkośc dostosować (no, teraz to się zacznie) do takiej możliwości.

                          Poza tym gdyby nie było tam wysepki, mógłbyś nadziać się na wyprzedzającego na trzeciego. Wtedy by się to o wiele gorzej dla Ciebie skończyło niż łożysko.
                          • klemens1 Re: PS 29.11.11, 18:04
                            > Szanowny pan Edek nie miał podstaw aby zakładać, że stopy nie zgasną. Dlatego p
                            > owinien prędkośc dostosować (no, teraz to się zacznie) do takiej możliwości.

                            Traktor - jadąc pasem awaryjnym i zmieniając pas - powinien przepuścić wszystkich którzy tym pasem jadą. Więc to Edek miał pierwszeństwo. Jaki więc błąd popełnił?

                            > Poza tym gdyby nie było tam wysepki, mógłbyś nadziać się na wyprzedzającego na
                            > trzeciego.

                            W większości miejsc nie ma wysepki (w ponad 99%), więc może warto by je wybudować? Przecież zawsze można się nadziać na wyprzedzającego na trzeciego. Aż dziwne że wszystkie drogi nie są owysepkowane.
                            • tomek854 Re: PS 29.11.11, 18:23
                              > Traktor - jadąc pasem awaryjnym i zmieniając pas - powinien przepuścić wszystki
                              > ch którzy tym pasem jadą. Więc to Edek miał pierwszeństwo. Jaki więc błąd popeł
                              > nił?

                              No to jeśli tak, to niech się cieszy, że walnął w wysepkę a nie jadącego z przeciwka TIRa.

                              > W większości miejsc nie ma wysepki (w ponad 99%), więc może warto by je wybudow
                              > ać? Przecież zawsze można się nadziać na wyprzedzającego na trzeciego. Aż dziwn
                              > e że wszystkie drogi nie są owysepkowane.
                              >

                              Zapsałeś się do klubu demagogów? Wysepki stawia się od czasu do czasu tam, gdzie wyprzedzać się nie powinno wcale.
                              • edek40 Re: PS 29.11.11, 18:28
                                > No to jeśli tak, to niech się cieszy, że walnął w wysepkę a nie jadącego z prze
                                > ciwka TIRa.

                                Skup sie, bo cos ciezko idzie. Gdyby nie wysepka to traktor zostalby na swoim pasie awaryjnym, a edek jechalby nie niepokojony swoim pasem. Wcale nie musialbym wyprzedzac tego ciagnika zmieniajac pas, w celu zderzenia sie z TIRem. W tym miejscu szosa, poza wysepka, jest dosc szeroka. Dopiero wysepka zawezila ja tak, ze sytuacja stala sie kolizyjna.

                                > Zapsałeś się do klubu demagogów? Wysepki stawia się od czasu do czasu tam, gdzi
                                > e wyprzedzać się nie powinno wcale.

                                Oczywiscie. Niech wiec stawia sie je tak, aby trakcja wolnobiezna (w tym wiecznie nieoswietleni rowerzysci) nie musiala w takich miejscach wjezdzac na pas ruchu.
                                • tomek854 Re: PS 29.11.11, 18:50
                                  A jakby traktor Ci wyjechał pod koła żeby ominąć stojący na poboczu samochód i Ty byś w rezultacie walnął w jadącego z przeciwka, to też by była wina wysepki?
                                  • edek40 Re: PS 29.11.11, 19:04
                                    > A jakby traktor Ci wyjechał pod koła żeby ominąć stojący na poboczu samochód i
                                    > Ty byś w rezultacie walnął w jadącego z przeciwka, to też by była wina wysepki?

                                    A gdzie tam wysepka?

                                    Jednak gdyby byla zatrzymac by sie musielik wszyscy. To inna sytuacja, wiec nie dramatyzuj bez sensu.
                                    • tomek854 Re: PS 29.11.11, 19:36
                                      Ach, więc to ja dramatyzuję bez sensu? Pewnie wciąż krzyczę "ach, ach, krwiożercze wysepki, śmierć i zagłada" :P

                                      Mój przykład pokazał to co miał pokazać - wypadek taki mógł się zdarzyć i bez wysepki, czyli obwinianie o niego wysepki jest bez sensu.
                                      • edek40 Re: PS 29.11.11, 19:45
                                        > Mój przykład pokazał to co miał pokazać - wypadek taki mógł się zdarzyć i bez w
                                        > ysepki, czyli obwinianie o niego wysepki jest bez sensu.

                                        Wylacznie wtedy, gdyby kierowca ciagnika poruszyl kierowcnica w lewo. A nie zrobil tego. Wjechal prosto pode mnie... Tylko i wylacznie dlatego doszlo do sytuacji kolizyjnej, bo mniej obytemu nagle skonczyla sie ta czesc drogi, ktora uznal za swoja. Ale on przeciez jechal prosto...
                                        • tomek854 Re: PS 29.11.11, 20:30
                                          Och, usiadź i się popłacz. Ja miałem takie sytuacje setki razy z rowerzystami dla ktorych zanika ściezka rowerowa na czas mijania wysepek. Zasada ograniczonego zaufania się kłania.

                                          Jak to jest, że ja się nie rozwaliłem na wysepce?
                                          • edek40 Re: PS 30.11.11, 10:01
                                            > Jak to jest, że ja się nie rozwaliłem na wysepce?

                                            Musisz byc mistrzem. Nie to co ja.
                                            • jureek Re: PS 30.11.11, 10:44
                                              edek40 napisał:

                                              > > Jak to jest, że ja się nie rozwaliłem na wysepce?
                                              >
                                              > Musisz byc mistrzem. Nie to co ja.

                                              Nie trzeba być mistrzem, wystarczy trochę myśleć i przewidywać. Wtedy nie zaskoczy Cię traktor, któremu kończy się pas do jazdy, ani np. pieszy stojący przed przejściem itp.
                                              Jura
                                              • edek40 Re: PS 30.11.11, 10:57
                                                > Nie trzeba być mistrzem, wystarczy trochę myśleć i przewidywać. Wtedy nie zasko
                                                > czy Cię traktor, któremu kończy się pas do jazdy, ani np. pieszy stojący przed
                                                > przejściem itp.

                                                Rozumiem, ze Ciebie nie zaskakuje zaden pojazd, ktory najpierw wyraznie i zgodnie z KD i zdrowym rozsadkiem hamuje, a potem wjezdza Ci prosto pod kola. To mistrzostwo wyzszych lotow, calkowicie mi nie dostepne. Tacy mistrzowie na widok zatrzymujacego sie pojazdu nie wierza mu, zatrzymuja sie (i caly ruch) w celu odbycia pogawedki o zasadach pierwszenstwa, przewidywania, zasad ograniczonego zaufania itp. Takie tam zaledwie zwolnienie edka to jeszce nie to. Przeciez taki edek wprawdzie zwolnil, ale gdy zobaczyl zapalajace sie stopy traktora, jak sztubak, dal sie wpuscic w maliny i przyspieszyl. No dziecinnada...
                                                • jureek Re: PS 30.11.11, 11:09
                                                  edek40 napisał:

                                                  > Rozumiem, ze Ciebie nie zaskakuje zaden pojazd, ktory najpierw wyraznie i zg
                                                  > odnie z KD i zdrowym rozsadkiem hamuje, a potem wjezdza Ci prosto pod kola
                                                  .

                                                  Kogoś tak niepewnie jadącego na pewno nie wyprzedzałbym w miejscu, gdzie nie ma ucieczki.

                                                  > To mistrzostwo wyzszych lotow, calkowicie mi nie dostepne.

                                                  To nie jest żadne mistrzostwo, tylko zwykła umiejętność przewidywania i brak parcia na urwanie każdej sekundy. Co innego, gdyby traktor całkiem się zatrzymał, albo prawym migaczem jednoznacznie dał znać, że nie będzie wjeżdżał na pas ruchu - ale samego tylko zapalenia się światełek stopu nie interpretowałbym jako zachęty do wyprzedzania.
                                                  Jura
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 11:21
                                                    > Kogoś tak niepewnie jadącego na pewno nie wyprzedzałbym w miejscu, gdzie nie ma
                                                    > ucieczki.

                                                    A gdybym napisal, ze gosc jechal, obejzral sie i nacisnal na hamulec to co? Zachowywal sie pewnie czy niepewnie?

                                                    > To nie jest żadne mistrzostwo, tylko zwykła umiejętność przewidywania i brak pa
                                                    > rcia na urwanie każdej sekundy. Co innego, gdyby traktor całkiem się zatrzymał,
                                                    > albo prawym migaczem jednoznacznie dał znać, że nie będzie wjeżdżał na pas ruc
                                                    > hu - ale samego tylko zapalenia się światełek stopu nie interpretowałbym jako z
                                                    > achęty do wyprzedzania.

                                                    A jak upewniasz sie, ze gosc wyraznie zatrzymujacy sie na podporzadkowanej nie ruszy? Czy jesli ktos sie nie zatrzymal, to wyhamowujesz do zera z 90 km/h, ryzykujac najazd?
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 11:29
                                                    edek40 napisał:

                                                    > A jak upewniasz sie, ze gosc wyraznie zatrzymujacy sie na podporzadkowanej nie
                                                    > ruszy?

                                                    Nie upewniam się wcale. Po prostu zakładam najgorszy dla mnie wariant, a nie liczę na to, że coś mi ułatwi.

                                                    Czy jesli ktos sie nie zatrzymal, to wyhamowujesz do zera z 90 km/h, ryz
                                                    > ykujac najazd?

                                                    Jeśli się nie zatrzymał, to po co mam wyhamowywać do zera? Wystarczy wyhamować do jego prędkości.
                                                    Jura
                                                  • emes-nju Re: PS 30.11.11, 11:40
                                                    jureek napisał:

                                                    > Po prostu zakładam najgorszy dla mnie wariant, a nie liczę na to, że coś mi ułatwi.

                                                    Z tego co zrozumialem, to za Edkiem jechal gorszy wariant. TIR. Mysle, ze ja tez nie ryzykowalbym awaryjnego hamowania po tym jak zobaczylbym, ze traktor hamuje, co wskazywaloby na to, ze mnie puszcza.

                                                    Na naszych drogach bardzo czesto dochodzi do wyboru miedzy kila, a rzezaczka. Teraz, w postaci betonu w osi jezdni, dochodzi tez HIV :P
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 11:46
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Z tego co zrozumialem, to za Edkiem jechal gorszy wariant. TIR. Mysle, ze ja te
                                                    > z nie ryzykowalbym awaryjnego hamowania po tym jak zobaczylbym, ze traktor hamu
                                                    > je, co wskazywaloby na to, ze mnie puszcza.

                                                    A po co gwałtownie hamować, kiedy można to zrobić łagodnie. Przecież Edek już wcześniej hamował, tylko potem coś mu się odwidziało, bo światła stopu zobaczył i dodał gazu.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 13:04
                                                    > A po co gwałtownie hamować, kiedy można to zrobić łagodnie. Przecież Edek już w
                                                    > cześniej hamował, tylko potem coś mu się odwidziało, bo światła stopu zobaczył
                                                    > i dodał gazu.

                                                    I pomyslec, ze pekales ze smiechu, gdy napisalem, ze nawet wjezdzajac na zielonym zachowuje spora doze ostroznosci.
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 11:47
                                                    > Jeśli się nie zatrzymał, to po co mam wyhamowywać do zera? Wystarczy wyhamować
                                                    > do jego prędkości.

                                                    Czy wyhamowanie do tych 10-15 km/h z TIRem w odleglosci jakichs 80-100 m jest rozsadne? Przeciez on rowniez moze przyjac, ze skoro traktor hamuje, to sie i zatrzyma. A siedzac na wysokosci widzi to znakomicie. Ile zatem ma czasu na wlasciwa ocene i ile ja mam czasu do trzepniecia w tyl?

                                                    Wy wszystko widzicie klarownie na ekranie. Ja nie jestem miszczem piora, wiec wszystkich niuansow nie potrafie zawrzec. Jak opisac to, ze gosc swoim zachowaniem sprawia racjonalne wrazenie? Przeciez ogromna czesc postepowania doswiadczonych kierowcow to wlasnie "wyczuwanie". Zdarza mi sie geologicznie rzadko, ze ktos mnie zaskoczy. Tu gosc zaskoczyl mnie mniej wiecej o 10 cm, bo tyle mi zabraklo, aby nie wjechac w wysepke. Byc moze wiec to on zle ocenil realia. Moze uznal, ze za ulamek sekundy go mine, wiec zdlal noge z hamulca. Niestety ja to zauwazylem i odruchowo minimalnie odbilem. Byc moze, gdybym nie patrzyl w jego strone, ominalbym go bez wiekszego stresu.
                                                  • 45rtg Re: PS 30.11.11, 12:16
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Jeśli się nie zatrzymał, to po co mam wyhamowywać do zera? Wystarczy wyha
                                                    > mować
                                                    > > do jego prędkości.
                                                    >
                                                    > Czy wyhamowanie do tych 10-15 km/h z TIRem w odleglosci jakichs 80-100 m jest r

                                                    ILE?! No, to już dałes do pieca. Tłumaczyć się z braku hamowania bo KILKADZIESIĄT METRÓW za tobą jechała ciężarówka?
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 12:39
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Przeciez ogromna czesc postepowania doswiadczon
                                                    > ych kierowcow to wlasnie "wyczuwanie". Zdarza mi sie geologicznie rzadko, ze kt
                                                    > os mnie zaskoczy. Tu gosc zaskoczyl mnie mniej wiecej o 10 cm, bo tyle mi zabra
                                                    > klo, aby nie wjechac w wysepke. Byc moze wiec to on zle ocenil realia. Moze uzn
                                                    > al, ze za ulamek sekundy go mine, wiec zdlal noge z hamulca. Niestety ja to zau
                                                    > wazylem i odruchowo minimalnie odbilem. Byc moze, gdybym nie patrzyl w jego str
                                                    > one, ominalbym go bez wiekszego stresu.

                                                    I właśnie dlatego lepiej te wszystkie kalkulacje przeprowadzać przy mniejszej predkości. Spokojnie z daleka wyhamować do prędkości traktora, zamiast liczyć na to, że się zmieścimy, a potem 10 cm braknie. Tir też niestraszny, jeżeli nie hamuje się gwałtownie. Gdybyś jeździł przez zabudowane pięćdziesiątką, otrzaskałbyś się z tirami siedzącymi Ci na zderzaku i już by Cię to tak nie ruszało.
                                                    Mało to razy trąbił za mną taki tir, gdy zwalniałem przed wjazdem do miejscowości?
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 12:54
                                                    > I właśnie dlatego lepiej te wszystkie kalkulacje przeprowadzać przy mniejszej p
                                                    > redkości. Spokojnie z daleka wyhamować do prędkości traktora, zamiast liczyć na
                                                    > to, że się zmieścimy, a potem 10 cm braknie. Tir też niestraszny, jeżeli nie h
                                                    > amuje się gwałtownie. Gdybyś jeździł przez zabudowane pięćdziesiątką, otrzaskał
                                                    > byś się z tirami siedzącymi Ci na zderzaku i już by Cię to tak nie ruszało.
                                                    > Mało to razy trąbił za mną taki tir, gdy zwalniałem przed wjazdem do miejscowoś
                                                    > ci?

                                                    Zacisze domowe, przyjazny ekran komputera to idealne miejsce do oceny po fakcie zdarzenia drogowego. Mozna byc szalonym mistrzem kierownicy. Ginie w tym samozadowoleniu fakt, ze od 1987 roku jezdze bezwypadkowo i od baaardzo wielu lat calkowicie bezdarzeniowo. Az do tego feralnego traktora przy wysepce. Dla Ciebie to jest moj blad. Byc moze tak jest. Byc moze powinienem byl, nie baczac na TIRa zatrzymac sie. Jednak te dylematy i moj domniemany blad byl efektem postawienia tu wysepki.

                                                    W innym miejscu napisalem, ze celem postawienia tej wysepki bylo zapewnienie bezpieczenstwa przy skrecie w lewo tym, ktorzy uwazaja, ze kierunkowskaz wlacza sie w momencie krecenia kierownica. Tak wiec zapewniono tym tumanom bezpiecznestwo kosztem np. rowerzystow czy pieszych, ktorzy w Polsce uwielbiaja sie maskowac. Teraz skup sie - nigdy nie mialem zadnych grozniejszych sytuacji przy skrecie w lewo. Zawsze z daleka wlaczalem kierunek i powoli wytracalem predkosc, zmuszajac innych do robienia tego samego. Przed manewrem upewnialem sie, ze nikt mnie nie omija z lewej. Tak wykonane przygotowanie do skretu zapewnia duza dawke bezpiecznestwa. Stawianie budowli dla tych, ktorzy wlasne bezpiecznestwo maja w nosie to granda, szczegolnie ze cierpi na tym bezpieczenstwo innych, mniej chronionych i obytych z ruchem niz idiota oszczedzajacy kierunkowskazy. Skup sie ponownie - to nie byl lewoskret do marketu. To byl lewoskret w malo uczeszczana szosine. Dla kilku wiec kretynow (pisze tylko o kretynach, a nie o tych, dla ktorych ten lewoskret nie stanowil niebezpiecznestwa), nieumiejacych uzywac kierunkow zrobiono budowle pogarszajaca warunki drogowe dla wszystkich, w dzien i w nocy, a glownie wtedy, gdy nikt nie skreca, a jedzie traktor, rowerzysta, lub idzie pieszy.
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 13:06
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Teraz skup sie - nigdy nie mialem zadnych grozniejszych sytuacji przy skreci
                                                    > e w lewo. Zawsze z daleka wlaczalem kierunek i powoli wytracalem predkosc, zmus
                                                    > zajac innych do robienia tego samego.

                                                    No proszę. Czyli da się. A zwolnić do prędkości traktora się nie dało, bo tir siedział za zderzakiem. A może się nie dało, bo się nie chciało?
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 13:10
                                                    > No proszę. Czyli da się. A zwolnić do prędkości traktora się nie dało, bo tir s
                                                    > iedział za zderzakiem. A może się nie dało, bo się nie chciało?

                                                    A Tobie zawsze sie chce zwalniac, gdy pojazd przed Toba wyraznie sygnalizuje swoje zamiary?
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 13:17
                                                    edek40 napisał:

                                                    > A Tobie zawsze sie chce zwalniac, gdy pojazd przed Toba wyraznie sygnalizuje sw
                                                    > oje zamiary?

                                                    Jeżeli w przeciwnym wypadku groziłoby niebezpieczeństwo, to owszem, chce mi się.
                                                    A ten traktor wcale nie sygnalizował wyraźnie swoich zamiarów. Wyraźne zasygnalizowanie, że chce żebyś pierwszy przejechał przez zwężenie, to byłby prawy migacz lub całkowite zatrzymanie się. Po prostu dokonałeś optymistycznej z Twojego punktu widzenia nadinterpretacji.
                                                    Jura

                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 13:25
                                                    > A ten traktor wcale nie sygnalizował wyraźnie swoich zamiarów. Wyraźne zasygnal
                                                    > izowanie, że chce żebyś pierwszy przejechał przez zwężenie, to byłby prawy miga
                                                    > cz lub całkowite zatrzymanie się. Po prostu dokonałeś optymistycznej z Twojego
                                                    > punktu widzenia nadinterpretacji.

                                                    Masz swiadomosc, ze Twoja (nad)interpretacja wyklucza zapinanie sie na suwak. Wszak jadac pasem, ktory zanika nie czekam, az ktos sie zatrzyma. Wystarczy mi, ze zwalnia i robi miejsce. Twoja (nad)interpretacja wyklucza plynnosc ruchu.
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 13:29
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Masz swiadomosc, ze Twoja (nad)interpretacja wyklucza zapinanie sie na suwak. W
                                                    > szak jadac pasem, ktory zanika nie czekam, az ktos sie zatrzyma.

                                                    Przed suwakiem się wyprzedza? To jakaś absolutna nowość.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 13:36
                                                    > Przed suwakiem się wyprzedza? To jakaś absolutna nowość.

                                                    Jadacy niezanikajacym pasem moze wyprzedzac tego jadacego zanikajacym. A skoro sie nie zatrzymal, to ten z zanikajacego musi czekac do wieczora.
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 14:31
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Przed suwakiem się wyprzedza? To jakaś absolutna nowość.
                                                    >
                                                    > Jadacy niezanikajacym pasem moze wyprzedzac tego jadacego zanikajacym.

                                                    A odwrotnie? Coraz to nowych rewelacji się dowiaduję. Zawsze tak chwalisz niemiecką organizację ruchu, a oni przed zwężaniami na których obowiązuje zamek stawiają zakazy wyprzedzania (i to bez odróżniania, kto jakim pasem jedzie).
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 14:42
                                                    > A odwrotnie? Coraz to nowych rewelacji się dowiaduję. Zawsze tak chwalisz niemi
                                                    > ecką organizację ruchu, a oni przed zwężaniami na których obowiązuje zamek staw
                                                    > iają zakazy wyprzedzania (i to bez odróżniania, kto jakim pasem jedzie).

                                                    My rozmawiamy o Polsce. W Polsce nigdzie nie obowiazuje suwak.
                                                  • 45rtg Re: PS 30.11.11, 14:44
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > A odwrotnie? Coraz to nowych rewelacji się dowiaduję. Zawsze tak chwalisz
                                                    > niemi
                                                    > > ecką organizację ruchu, a oni przed zwężaniami na których obowiązuje zame
                                                    > k staw
                                                    > > iają zakazy wyprzedzania (i to bez odróżniania, kto jakim pasem jedzie).
                                                    >
                                                    > My rozmawiamy o Polsce. W Polsce nigdzie nie obowiazuje suwak.

                                                    Całe szczęście że ja jestem Ślązakiem i u nas jazda na suwak to normalna rzecz.

                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 14:50
                                                    > Całe szczęście że ja jestem Ślązakiem i u nas jazda na suwak to normalna rzecz.

                                                    Czy Ty naprawde musisz sie wcinac, gdy dorosli rozmawiaja. A jesli juz, to choc ze zrozumieniem.
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 14:45
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > A odwrotnie? Coraz to nowych rewelacji się dowiaduję. Zawsze tak chwalisz
                                                    > niemi
                                                    > > ecką organizację ruchu, a oni przed zwężaniami na których obowiązuje zame
                                                    > k staw
                                                    > > iają zakazy wyprzedzania (i to bez odróżniania, kto jakim pasem jedzie).
                                                    >
                                                    > My rozmawiamy o Polsce. W Polsce nigdzie nie obowiazuje suwak.

                                                    Ale to Ty przecież z suwakiem wyskoczyłeś, pisząc jakoby rezygnacja z wyprzedzenia była sprzeczna z zasadą suwaka (a jest odwrotnie). Dlaczego nawiązujesz więc w dyskusji do suwaka, skoro w Polsce i tak nie obowiązuje?
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 14:48
                                                    > Ale to Ty przecież z suwakiem wyskoczyłeś, pisząc jakoby rezygnacja z wyprzedze
                                                    > nia była sprzeczna z zasadą suwaka (a jest odwrotnie). Dlaczego nawiązujesz wię
                                                    > c w dyskusji do suwaka, skoro w Polsce i tak nie obowiązuje?

                                                    Obawiam sie, ze Ty napisales, ze jechac mozna dopiero po calkowitym zatrzymaniu sie "wroga".
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 15:04
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Obawiam sie, ze Ty napisales, ze jechac mozna dopiero po calkowitym zatrzymaniu
                                                    > sie "wroga".

                                                    O! To on już na wroga awansował?
                                                    Niczego takiego nie napisałem. Przecież możesz jechać za nim. To nie jest jazda? Chodzi mi tylko o to, że samo mignięcie światłami stopu, to zbyt słaba przesłanka, żeby uznać, że ten traktor chce, żebyś go wyprzedził przed zwężeniem.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 15:12
                                                    > O! To on już na wroga awansował?

                                                    A cudzyslow kolega zauwazyl?

                                                    > ? Chodzi mi tylko o to, że samo mignięcie światłami stopu,

                                                    To nie bylo migniecie. Gdyby tylko mignal, to zastanawialbym sie co robic. On hamulec trzymal na tyle dlugo, ze zdecydowalem sie przyspieszyc.
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 15:22
                                                    edek40 napisał:

                                                    > To nie bylo migniecie. Gdyby tylko mignal, to zastanawialbym sie co robic. On h
                                                    > amulec trzymal na tyle dlugo, ze zdecydowalem sie przyspieszyc.

                                                    Trzymał hamulec długo i mimo tego nie wyhamował do zera? Przecież traktory nie potrzebują nie wiadomo ile czasu, żeby się zatrzymać, bo nie rozwijają zawrotnych prędkości.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 15:28
                                                    > Trzymał hamulec długo i mimo tego nie wyhamował do zera? Przecież traktory nie
                                                    > potrzebują nie wiadomo ile czasu, żeby się zatrzymać, bo nie rozwijają zawrotny
                                                    > ch prędkości.

                                                    A czytasz czasem jakie pojazdy poruszaja sie po drogach w Polsce. Moze ten pojazd nie mial sprawnych hamulcow?
                                                  • 45rtg Re: PS 30.11.11, 15:50
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Trzymał hamulec długo i mimo tego nie wyhamował do zera? Przecież traktor
                                                    > y nie
                                                    > > potrzebują nie wiadomo ile czasu, żeby się zatrzymać, bo nie rozwijają za
                                                    > wrotny
                                                    > > ch prędkości.
                                                    >
                                                    > A czytasz czasem jakie pojazdy poruszaja sie po drogach w Polsce. Moze ten poja
                                                    > zd nie mial sprawnych hamulcow?

                                                    Wkopujesz się coraz gorzej. Czyli tym razem twierdzisz że hamowanie tego traktora było mało wydajne i nie zatrzymywał się skutecznie, więc docisnąłeś gaz. Gratulacje.
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 16:01
                                                    > Wkopujesz się coraz gorzej. Czyli tym razem twierdzisz że hamowanie tego trakto
                                                    > ra było mało wydajne i nie zatrzymywał się skutecznie, więc docisnąłeś gaz. Gra
                                                    > tulacje.

                                                    He, he. Nagrode z kartofla temu, kto w czasie jazdy zauwazy zmiane predkosci innego (albo nawet swojego) pojazdu o 5 km/h. Wydoroslej.
                                                  • 45rtg Re: PS 30.11.11, 16:11
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Wkopujesz się coraz gorzej. Czyli tym razem twierdzisz że hamowanie tego
                                                    > trakto
                                                    > > ra było mało wydajne i nie zatrzymywał się skutecznie, więc docisnąłeś ga
                                                    > z. Gra
                                                    > > tulacje.
                                                    >
                                                    > He, he. Nagrode z kartofla temu, kto w czasie jazdy zauwazy zmiane predkosci in
                                                    > nego (albo nawet swojego) pojazdu o 5 km/h. Wydoroslej.

                                                    No, syneczku, jak ty nie zauważasz takich różnic przy stosunkowo niewielkich prędkościach i odległościach to czego ty szukasz za kierownicą? Oczywiście że taka różnica prędkości jest zauważalna. Nie dostrzegasz że zacząłeś się zbliżać do pojazdu przed tobą? Albo że prędkość zbliżania wzrosła? No to to jest cholernie poważne niedomaganie, może okulista coś by ci pomógł? Albo neurolog? A tymczasem odłóż prawo jazdy na półkę.

                                                    Tak czy inaczej - osobiście przyznałeś że nie miałeś pojęcia co się dzieje przed tobą na drodze i co może zrobić ten traktor, a mimo to zabrałeś się za wyprzedzanie. Żenada.
                                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 17:05
                                                    edek40 napisał:

                                                    > A czytasz czasem jakie pojazdy poruszaja sie po drogach w Polsce. Moze ten poja
                                                    > zd nie mial sprawnych hamulcow?

                                                    To dla mnie jest kolejny powód, dla którego same światła stopu to za mało do wyciągnięcia takich wniosków, jakie Ty wyciągnąłeś.
                                                    Jura
                                                  • tomek854 Re: PS 30.11.11, 16:46
                                                    Jednak te dylematy i moj domniemany blad byl efektem postawien
                                                    > ia tu wysepki.

                                                    Mógłbyś mi jeszcze raz wyjasnić, w jaki sposób wysepka odpowiada za Twoje dylematy i Twoje błędy?
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 17:13
                                                    > Mógłbyś mi jeszcze raz wyjasnić, w jaki sposób wysepka odpowiada za Twoje dylem
                                                    > aty i Twoje błędy?

                                                    Proste jak drut. Gdyby jej nie bylo nie byloby ani dylematow, ani bledow. Choc mam swiadomosc, ze przyznanie na tym forum, ze nie jest sie 100% idealem za kierownica, ze nie wie sie z gory co zrobi ten przede mna to szczyt glupoty. Dyskusja o wysepkach sprowadza sie wtedy do dyskusji o edku. Umyka wtedy watek nazimno, opisujacy dlaczego w Szwajcarii wysepke zlikwidowano.
                                                  • tomek854 Re: PS 01.12.11, 00:01
                                                    No, ale ja nie rozumiem. Ja często przejeżdżam koło takich wysepek, których w Glasgow jest mrowie i jeżdżą tam wolniejsze pojazdy (riksze rowerowe, rowery, autobusy itp) których nie da się na wysokości wysepek wyprzedzić i jakoś nie popełniam błędów skutkujących uderzaniem w wysepki ani nie mam jakichś dylematów.

                                                    Mógłbyś mi zatem wyjaśnić, jak to jest, że przy takich samych wysepkach (znajdujących się także na drogach o dopuszczalnych prędkościach 50 mph i więcej) ja nie mam problemow i dylematów a Ty masz? Bo jesli za te problemy i dylematy odpowiadałaby wysepka, to ja też bym je chyba musiał mieć?
                                                  • tomek854 Re: PS 30.11.11, 16:45
                                                    Nasz problem polega na tym, że faktycznie tego rodzaju przygody z "krwiożerczymi wysepkami", "szalonymi traktorzystami" czy "złowrogimi tirowcami" widujemy TYLKO klarownie na ekranie. Jakoś nam się na drodze takie sytuacje nie zdarzają, a jeżeli, to sporadycznie. Dlatego pewnie trudno nam się utożsamić z Tobą w Twoich opisach.

                                                    Może to jednak o czymś świadczy?
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 17:26
                                                    > Nasz problem polega na tym, że faktycznie tego rodzaju przygody z "krwiożerczym
                                                    > i wysepkami", "szalonymi traktorzystami" czy "złowrogimi tirowcami" widujemy TY
                                                    > LKO klarownie na ekranie. Jakoś nam się na drodze takie sytuacje nie zdarzają,
                                                    > a jeżeli, to sporadycznie. Dlatego pewnie trudno nam się utożsamić z Tobą w Two
                                                    > ich opisach.

                                                    Mi tam zdarzyla sie. Nie bierz za moje przygody tego, co widze jako potencjalne zagrozenie. To sie nie zdarzylo. Ale w odroznieniu od szanownych kolegow, jak i debili od drog, potrafie sobie wyobrazic jaka masakre moze zrobic wysepka postawiona tylko po to, aby idiota mogl skrecac bez uzycia kierunkowskazow.

                                                    Acha. To wazne. Za wysepka nie bylo pasa wlaczenia dla wyjezdzajacych z tej szosiny. Sluzyla ona wylacznie jako lewoskret. Tak wiec zwezala droge i nawet nie pomagala wlaczyc sie w strumien aut na glownej. Co wiecej, zmniejszala ilosc miejsca na to wlaczenie, powodujac, ze trudno bylo to zrobic z gazem, bo wymagane bylo dosc ostre krecenie kierownica, aby po wyjezdzie zmiescic sie na waskim pasie. To sluszne - wlaczajacy sie do ruchu musial to robic powolutku, jezdnia sie zwezala i wypychala na pas ruchu tych, ktorzy woleliby pozostac na pasie awaryjnym i chronila d... tylko tym, ktorzy nie wiedza po co sa kierunki.
                                                  • tomek854 Re: PS 01.12.11, 00:02
                                                    Jeśli Tobie się wydaje, że wysepka służy temu, żeby można było skręcać bez kierunkowskazów, to zaczynam mieć wątpliwośći kto tu jest idiotą... :S
                                                  • 45rtg Re: PS 01.12.11, 09:44
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Acha. To wazne. Za wysepka nie bylo pasa wlaczenia dla wyjezdzajacych z tej szo
                                                    > siny. Sluzyla ona wylacznie jako lewoskret. Tak wiec zwezala droge i nawet nie
                                                    > pomagala wlaczyc sie w strumien aut na glownej. Co wiecej, zmniejszala ilosc mi
                                                    > ejsca na to wlaczenie, powodujac, ze trudno bylo to zrobic z gazem, bo wymagane

                                                    Link do google maps?
                                                • tomek854 Re: PS 30.11.11, 11:41
                                                  Ja może jestem dziwny, ale ja bym taki traktor na zwężeniu po prostu puścił przed siebie. Tym bardziej, jeśli już i tak hamowałem. 3 sekundy mnie nie zbawią, a wszystkim ułatwi to jazdę.
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 11:50
                                                    > Ja może jestem dziwny, ale ja bym taki traktor na zwężeniu po prostu puścił prz
                                                    > ed siebie. Tym bardziej, jeśli już i tak hamowałem. 3 sekundy mnie nie zbawią,
                                                    > a wszystkim ułatwi to jazdę.

                                                    Wyhamowalem mniej wiecej do 50 km/h z TIRem rosnacym w lusterku. Ja bardzo nie lubie takich widowkow. Dalsze hamowanie mogloby skonczyc sie najazdem. Wszak TIRowiec rowniez widzial swiatla traktoru i moje ewentualne zatrzymanie sie uznalby za nieracjonalne. MOzna wiec zalozyc, ze mogl zaczac hamowac za pozno.
                                                  • tomek854 Re: PS 30.11.11, 16:48
                                                    I pewnie to, że TIR jechał za blisko Ciebie to też wina wysepki? :)
                                                  • 45rtg Re: PS 30.11.11, 16:52
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Wyhamowalem mniej wiecej do 50 km/h z TIRem rosnacym w lusterku. Ja bardzo nie
                                                    > lubie takich widowkow. Dalsze hamowanie mogloby skonczyc sie najazdem. Wszak TI
                                                    > Rowiec rowniez widzial swiatla traktoru i moje ewentualne zatrzymanie sie uznal
                                                    > by za nieracjonalne. MOzna wiec zalozyc, ze mogl zaczac hamowac za pozno.

                                                    Mtaaa... światła traktora widział, a edkowych świateł stopu nie widział. Taki dalekowzroczny był. A może widział, ale niesiony opętańczym gniewem zapragnął zmiażdżyć i unicestwić tę nędzną osobówkę co mu hamowała przed maską?

                                                    Doprawdy, ileż to człowiek traci nie jeżdżąc pod Białystok...

                                                  • tomek854 Re: PS 30.11.11, 17:21
                                                    Hihi, ładne ;-)
                                • 45rtg Re: PS 30.11.11, 10:03
                                  edek40 napisał:

                                  > m wyprzedzac tego ciagnika zmieniajac pas, w celu zderzenia sie z TIRem. W tym
                                  > miejscu szosa, poza wysepka, jest dosc szeroka. Dopiero wysepka zawezila ja tak
                                  > , ze sytuacja stala sie kolizyjna.

                                  Czyli mogłeś spokojnie wyprzedzić ten traktor za wyspeką. Ale nie umiałeś nad sobą zapanować.

                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 10:17
                                    > Czyli mogłeś spokojnie wyprzedzić ten traktor za wyspeką. Ale nie umiałeś nad s
                                    > obą zapanować.

                                    Gdybym nie zaczal zwalniac to wyprzedzilbym go przed wysepka. I, byc moze, na idiotow bez prawa jazdy, poruszajacych sie po naszych szosach, to najlepszy sposob. Zamknac oczy, nie spodziewac sie niczego racjonalnego. Znaczy sie gaz w podloge, bo to gwarantuje szybkie wyjscie z pola razenia idioty.

                                    Nie napisales mi jeszcze, jak mam postepowac w wypadku auta stojacego na ulicy podporzadkowanej. Przeciez moje szysbkoszybkoszybko moze byc powodem strasznego wypadku, gdy gosc z podporzadkowanej ruszy mi prosto pod kola. Pisz, pisz, pisz, bo szalenie madrze prawisz.
                                    • 45rtg Re: PS 30.11.11, 10:35
                                      edek40 napisał:

                                      > > Czyli mogłeś spokojnie wyprzedzić ten traktor za wyspeką. Ale nie umiałeś
                                      > nad s
                                      > > obą zapanować.
                                      >
                                      > Gdybym nie zaczal zwalniac to wyprzedzilbym go przed wysepka. I, byc moz

                                      To trzeba było wyprzedzić przed wysepką, a nie wpychać się bez sensu z zwężenie.

                                      > Nie napisales mi jeszcze, jak mam postepowac w wypadku auta stojacego na ulicy
                                      > podporzadkowanej. Przeciez moje szysbkoszybkoszybko moze byc powodem strasznego

                                      Znajdź sobie jakiś adekwatny przykład, a nie zmieniaj tematu. Opisałeś traktor który JECHAŁ, więc po co się wcinasz z samochodem który stoi?

                                    • tomek854 Re: PS 30.11.11, 16:49
                                      > Gdybym nie zaczal zwalniac to wyprzedzilbym go przed wysepka

                                      To po co zacząłeś zwalniać? Skoro mogłeś go wyprzedzić swobodnie przed wysepką, trzeba było to zrobić. A to, czy on by hamował dając Ci JESZCZE WIĘCEJ miejsca na wyprzedzenie, czy nie, byłoby nieistotne.
                                    • tomek854 Re: PS 30.11.11, 16:51
                                      > Nie napisales mi jeszcze, jak mam postepowac w wypadku auta stojacego na ulicy
                                      > podporzadkowanej. Przeciez moje szysbkoszybkoszybko moze byc powodem strasznego
                                      > wypadku, gdy gosc z podporzadkowanej ruszy mi prosto pod kola. Pisz, pisz, pis
                                      > z, bo szalenie madrze prawisz.

                                      Widzę, że Bardzo Cię męczy.

                                      Jeśli chodzi o mnie, to ja jechałbym ostrożnie, czujnie obserwując taki samochód i byłbym przygotowany do gwałtownego hamowania lub uników. Jeśli by wyjechał nagle pod koła, to bym go pewnie próbował ominąć, ale raczej bym w niego walnął, bo cudów nie ma.

                                      Mam nadzieję, że ta wypowiedź Cię satysfakcjonuje. Jesli nie, i czegoś wciąż Ci brakuje, to możesz sobie dodać, że za takie zdarzenie drogowe obwiniałbym drogowców, waaadzę, budowniczych wysepek, Eskimosów, forumowiczów spoza kraju oraz Cyganów. :-)
                              • klemens1 Re: PS 02.12.11, 15:38
                                > Zapsałeś się do klubu demagogów? Wysepki stawia się od czasu do czasu tam, gdzi
                                > e wyprzedzać się nie powinno wcale.

                                Co nie oznacza że wyprzedzający na trzeciego pojawiają się tylko w miejscach gdzie nie wolno wyprzedzać. Przeczytaj wolniej co sam napisałeś, bo tracisz kontekst.
                            • 45rtg Re: PS 30.11.11, 10:01
                              klemens1 napisał:

                              > > Szanowny pan Edek nie miał podstaw aby zakładać, że stopy nie zgasną. Dla
                              > tego p
                              > > owinien prędkośc dostosować (no, teraz to się zacznie) do takiej możliwoś
                              > ci.
                              >
                              > Traktor - jadąc pasem awaryjnym i zmieniając pas - powinien przepuścić wszystki
                              > ch którzy tym pasem jadą. Więc to Edek miał pierwszeństwo. Jaki więc błąd popeł
                              > nił?

                              Błąd "e tam, na pewno się zmieszczę".
                              Sorry Winnetou, ale gościu który z własnej woli pakuje się w ryzykowne sytuacje to d*pa a nie kierowca. I formalna wina kierowcy traktora nic tu absolutnie nie zmienia.

                              • edek40 Re: PS 30.11.11, 10:18
                                > Sorry Winnetou, ale gościu który z własnej woli pakuje się w ryzykowne sytuacje
                                > to d*pa a nie kierowca.

                                Ponawiam prosbe o wyjasnienie mi jak mam uniknac dupowatosci, gdy ktos stoi na podporzadkowanej.
                                • 45rtg Re: PS 30.11.11, 10:37
                                  edek40 napisał:

                                  > > Sorry Winnetou, ale gościu który z własnej woli pakuje się w ryzykowne sy
                                  > tuacje
                                  > > to d*pa a nie kierowca.
                                  >
                                  > Ponawiam prosbe o wyjasnienie mi jak mam uniknac dupowatosci, gdy ktos stoi na
                                  > podporzadkowanej.

                                  Pytasz bez związku z tematem. Traktor nie stał, wszystko odbyło się w ruchu. Nie dostaniesz wiec odpowiedzi bo nie dam się wkręcić w dyskusje nie na temat tylko dlatego że ów temat jest dla ciebie wstydliwy.

                                  • klemens1 Re: PS 02.12.11, 15:40
                                    > > > Sorry Winnetou, ale gościu który z własnej woli pakuje się w ryzyko
                                    > wne sy
                                    > > tuacje
                                    > > > to d*pa a nie kierowca.
                                    > >
                                    > > Ponawiam prosbe o wyjasnienie mi jak mam uniknac dupowatosci, gdy ktos st
                                    > oi na
                                    > > podporzadkowanej.
                                    >
                                    > Pytasz bez związku z tematem. Traktor nie stał, wszystko odbyło się w ruchu.

                                    Żeby był związek z tematem - co jeżeli ktoś powoli jedzie w kierunku skrzyżowania z podporządkowanej i wjeżdża na to skrzyżowanie wymuszając pierwszeństwo? Pytam cały czas w kontekście dupowatości kierowcy jadącego drogą z pierwszeństwem, który to kierowca "z własnej woli pakuje się w ryzykowne sytuacje".
                                    • 45rtg Re: PS 02.12.11, 15:58
                                      klemens1 napisał:

                                      > > Pytasz bez związku z tematem. Traktor nie stał, wszystko odbyło się w ruc
                                      > hu.
                                      >
                                      > Żeby był związek z tematem - co jeżeli ktoś powoli jedzie w kierunku skrzyżowan
                                      > ia z podporządkowanej i wjeżdża na to skrzyżowanie wymuszając pierwszeństwo? Py
                                      > tam cały czas w kontekście dupowatości kierowcy jadącego drogą z pierwszeństwem
                                      > , który to kierowca "z własnej woli pakuje się w ryzykowne sytuacje".

                                      Jeżeli widzę że z podporządkowanej zbliża się samochód, którego prędkość zagraża mi kolizją to przygotowuję się do hamowania lub odbicia w bok. Oczywiście jeżeli z tego boku jest miejsce. Zależnie od sytuacji może być i tak że hamuję. To może być także i taka sytuacja kiedy ten z podporządkowanej toczy się bardzo wolno, ale już prawie wjeżdża na moją drogę.

                                      Z cała pewnością nie dociskam gazu w niepewnej sytuacji - no chyba że przede mną jest czysta droga i przyspieszenie WYŁĄCZNIE wyprowadzi mnie z niebezpiecznego miejsca. W opisanym przypadku przyspieszanie dopiero wprowadzało samochód w takie miejsce.

                                      • klemens1 Re: PS 02.12.11, 17:19
                                        To raczej była sytuacja w stylu: ten z podporządkowanej hamuje przed skrzyżowaniem, jadący główną przyspiesza więc, po czym ten z podporządkowanej przyspiesza ładując się przed maskę temu z głównej.
                              • emes-nju Re: PS 30.11.11, 11:43
                                45rtg napisała:

                                > gościu który z własnej woli pakuje się w ryzykowne sytuacje to d*pa a nie kierowca.

                                I z cala pewnoscia zasluguje na natychmiastowa "kare" - byc moze nawet smierci. Dlaczego tego nie napiszesz tylko pierd... zgodne z linia partii, rzadu i gdaki kocopaly?
                                • 45rtg Re: PS 30.11.11, 12:19
                                  emes-nju napisał:

                                  > 45rtg napisała:
                                  >
                                  > > gościu który z własnej woli pakuje się w ryzykowne sytuacje to d*pa a nie
                                  > kierowca.
                                  >
                                  > I z cala pewnoscia zasluguje na natychmiastowa "kare" - byc moze nawet smierci.

                                  Tak, tak. I infamii. A jego zwłoki zostaną wywleczone z grobu przy wtórze wycia rozszalałego tłumu i, poćwiartowane, rozwieszone na wysepkach między Hajnówką a Augustowem.
                                  • nazimno Skontaktuj sie jednak z lekarzem. 30.11.11, 13:28
                                    (domysl sie, jakim)
                            • jureek Re: PS 30.11.11, 10:47
                              klemens1 napisał:

                              > Traktor - jadąc pasem awaryjnym i zmieniając pas - powinien przepuścić wszystki
                              > ch którzy tym pasem jadą. Więc to Edek miał pierwszeństwo. Jaki więc błąd popeł
                              > nił?

                              Ile razy na tym forum słyszałem już powiedzonko o tych, co mieli pierwszeństwo itd.
                              Nauczyłem się tego na odcinkach z robotami drogowymi na niemieckich autostradach - gdy widzę zwężenie, to po prostu nie wyprzedzam.
                              Jura
                          • edek40 Re: PS 29.11.11, 18:13
                            > Szanowny pan Edek nie miał podstaw aby zakładać, że stopy nie zgasną. Dlatego p
                            > owinien prędkośc dostosować (no, teraz to się zacznie) do takiej możliwości.

                            Nastepny przeczytal i nie zrozumial. Dopiero na widok zapalajacych sie stopow dodalem gazu i osiagnalem cos kolo 70 km/h - przedtem zwalnialem. Jak widzisz dostosowanie w takiej sytuacji i czy pierwszenstwo wciaz mozna tak traktowac, skoro dla wszystkich wydaje sie oczywiste, ze sam sobie jestem winien? Czy wciaz moge jechac, gdy widze, ze gosc na podporzadkowanej stoi?

                            > Poza tym gdyby nie było tam wysepki, mógłbyś nadziać się na wyprzedzającego na
                            > trzeciego. Wtedy by się to o wiele gorzej dla Ciebie skończyło niż łożysko.

                            A gdyby ten wyprzedzajacy na trzeciego wyprzedzam poza ta wysepka?
                            • tomek854 Re: PS 29.11.11, 18:24
                              No dobrze, ale winę traktorzysty wciąż próbujesz przerzucić na wysepkę.

                              Gdyby sytuacja zdarzyła sie np. przed wąskim mostkiem i w rezultacie wyrżnąłbyś w barierkę, pisałbyś tutaj o zamachu projektantów mostów na bezpieczeństwo, o mostkach wymierzających nieodwołalnie sprawiedliwość itd?
                              • edek40 Re: PS 29.11.11, 18:31
                                > No dobrze, ale winę traktorzysty wciąż próbujesz przerzucić na wysepkę.

                                Gdyby nie wysepka w ogole nie doszloby do sytuacji kolizyjnej. I pomyslec, ze widzialem w zyciu kilka wysepek, gdzie jezdnia rozchodzi sie lagodnie, a pas awaruyny nie zanika. Ale to kosztuje inwestora. A taka wysepka, z jaka tu mialem do czynienia, kosztuje mnie. Lozysko i posrane gacie.

                                > Gdyby sytuacja zdarzyła sie np. przed wąskim mostkiem i w rezultacie wyrżnąłbyś
                                > w barierkę, pisałbyś tutaj o zamachu projektantów mostów na bezpieczeństwo, o
                                > mostkach wymierzających nieodwołalnie sprawiedliwość itd?

                                Myslisz, ze stawiaja takie mostki na DK? Nie widzialem. Ale zapewne postawiliby znak informujacy o zwezeniu. Tu zas zwezenia nie bylo. Zanikal tylko pas awaryjny, po ktorym racjonalnie posuwal traktor.
                                • tomek854 Re: PS 29.11.11, 19:38
                                  Ja zaś widziałem wiele DK i europejskich, nie tylko u nas w Polsce, na których w ogole nie było szerokich poboczy. Dla ciebie szklanka jest do połowy pusta, bo nie ma ciągłego pobocza. Dla mnie jest do połowy pełna - bo jest pobocze na większosci drogi i jeszcze wysepki.
                                  • edek40 Re: PS 29.11.11, 19:43
                                    > Ja zaś widziałem wiele DK i europejskich, nie tylko u nas w Polsce, na których
                                    > w ogole nie było szerokich poboczy. Dla ciebie szklanka jest do połowy pusta, b
                                    > o nie ma ciągłego pobocza. Dla mnie jest do połowy pełna - bo jest pobocze na w
                                    > iększosci drogi i jeszcze wysepki.

                                    Ech... Jezeli nie ma pasa awaryjnego, to i nie ma zaskakujacych konfliktow. Jezeli jest, to niech sie nie koczyc ni z gruchy ni z pietruchy.
                                    • tomek854 Re: PS 29.11.11, 20:43
                                      Ale dlaczego? W całej Europie pasy awaryjne kończą się, jak to okreslasz, "ni z gruchy, ni z pietruchy" i jakoś nie powoduje to drogowej apokalipsy.

                                      Ja tam jakoś mogę żyć z tym, ze pobocze zanika dzięki czemu jest miejsce na wysepki. Miliony kierowców w całej Europie tez nie mają z tym problemów. Ty masz.
                                      • edek40 Re: PS 30.11.11, 10:04
                                        > Ale dlaczego? W całej Europie pasy awaryjne kończą się, jak to okreslasz, "ni z
                                        > gruchy, ni z pietruchy" i jakoś nie powoduje to drogowej apokalipsy.

                                        A dzieje sie to w majestacie prawa, na szosach poza obszarem zabudowanym, bez zadnego oznakowania informujacego o zaniku, na szosach tranzytowych (jedynych jakie sa na linii np. Berlin-Hamburg), zasilanych przez wszystko co ma kola w ilosci powiedzmy powyzej 10 000 aut na dobe. Z zaciemnionymi rowerzystami i pieszymi, co szczegolnie istotne w okresie jesienno-zimowo-wiosennym.
                                        • tomek854 Re: PS 30.11.11, 11:42
                                          Ja wiem, że Tobie się wydaje, że wszystkie miejsca w Zachodniej Europie są połączone takimi świetnymi autostradami jak Berlin z Hamburgiem i aż przykro mi jest wyprowadzać Cię z błędu - nie są. Wiele miejsc w Europie łączą drogi o standardzie naszych krajówek.
                                          • edek40 Re: PS 30.11.11, 11:59
                                            > Ja wiem, że Tobie się wydaje, że wszystkie miejsca w Zachodniej Europie są połą
                                            > czone takimi świetnymi autostradami jak Berlin z Hamburgiem i aż przykro mi jes
                                            > t wyprowadzać Cię z błędu - nie są. Wiele miejsc w Europie łączą drogi o standa
                                            > rdzie naszych krajówek.

                                            Wiem. I co? Skoro TIR musi nadlozyc drogi z granicy Polski i Holandii o jakies 100 km, to wybiera alternatywna szose taka, jak polska krajowka? I robia tak tysiace kierowcow wszelkiej masci na dobe? A moze masz na mysli koniec Europy, typu Walia czy Szkocja? Tomus, Polska lezy w srodku. Ma zatem nie tylko duzy ruch krajowy, ale i tranzytowy. I wszystko po takich szosach, jak na krancach Wielkiej Brytanii lub ostatnie 50-100 km po zjezdzie z autostrady/ekspresowki.
                                            • tomek854 Re: PS 30.11.11, 16:53
                                              Ach, mam teraz grzebać i wklejać Ci obrazki z tirami jadącymi landówkami w NIemczech, Francji czy Austrii? Czy sam sobie dasz spokój?

                                              nawet jeśli te trasy nie mają więcej niż 50-100 km to czy myślisz, że w jakikolwiek sposób wpływa to na organizację ruchu i reakcje kierowców na znajdujące się na nich wysepki?
                                      • emes-nju Re: PS 30.11.11, 11:53
                                        tomek854 napisał:

                                        > Ale dlaczego? W całej Europie pasy awaryjne kończą się, jak to okreslasz, "ni z
                                        > gruchy, ni z pietruchy" i jakoś nie powoduje to drogowej apokalipsy.

                                        Byc moze dlatego, ze na zachodnich jednojezdniowych odpowiednikach naszych DK intensywny ruch pieszy, rowerowy i rolniczy, to raczej margines niz norma?

                                        > Miliony kierowców w całej Europie tez nie mają z tym problemów.

                                        Maja, panie Tomku. Maja i widac to po mapach ryzyka publikowanych przez EuroRAP. Na drogach, ktore sa porownywalne z naszymi DK, stopien zagrozenia zycia wcale nie jest radykalnie nizszy niz w Polsce na polskich DK. To ze na Zachodzie w ogole ginie mniej ludzi wynika z tego, ze po drogach naprawde porownywalnych z naszymi DK (natezenie ruchu, w tym miedzynarodowego, trasy jednojezdniowe, prowadzace przez jeden za drugim tereny zabudowane, co powoduje zwiekszone natezenie ruchu lokalnego i "miekkiego") odbywa sie zdecydowanie mniejszy niz u nas procent calego krajowego ruchu.
                                        • tomek854 Re: PS 30.11.11, 16:56
                                          > Byc moze dlatego, ze na zachodnich jednojezdniowych odpowiednikach naszych DK i
                                          > ntensywny ruch pieszy, rowerowy i rolniczy, to raczej margines niz norma?

                                          Raczej nie sądzę, szczególnie jeśli chodzi o ruch rolniczy, choć prawdą jest że chodników i ścieżek rowerowych na zachodzie jest więcej.

                                          > Maja, panie Tomku. Maja i widac to po mapach ryzyka publikowanych przez EuroRAP
                                          > . Na drogach, ktore sa porownywalne z naszymi DK, stopien zagrozenia zycia wcal
                                          > e nie jest radykalnie nizszy niz w Polsce na polskich DK.

                                          Ale był radykalnie niższy jeszcze 10 lat temu, zanim się pokazały u nas nowoczesne rozwiązania uspokajające ruch ;-) Co tylko dowodzi słusznosci takich działań ;-)
                                          • emes-nju Re: PS 30.11.11, 17:14
                                            tomek854 napisał:

                                            > Ale był radykalnie niższy jeszcze 10 lat temu, zanim się pokazały u nas
                                            > nowoczesne rozwiązania uspokajające ruch ;-) Co tylko dowodzi słusznosci
                                            > takich działań ;-)

                                            Wyglada na to, ze masz dostep do danych, do ktorych ja dostepu nie mam. Jak dla mnie jezeli droga na mapie jest czarna lub czerwona, to znaczy to, ze ryzyko smierci jest bardzo duze lub duze. I w Polsce i na Zachodzie. I 10 lat temu i teraz.
                                            • tomek854 Re: PS 30.11.11, 17:22
                                              Ty to w ogóle masz inne dane. I inną Europę niż ja też chyba znasz ;-)
                                              • emes-nju Re: PS 30.11.11, 17:48
                                                Akurat nie o znajomosci Europy pisalem, a o kolorze drog na mapach ryzyka EoroRAP.
                                                • tomek854 Re: PS 01.12.11, 00:04
                                                  I co nie ubyło tych czarnych kawałków w Polsce? Bo ja ostatnio jak oglądałem takie mapy w jakimś artykule o bezpieczeństwie ruchu, to ubyło. Aut nam nie ubyło, raczej przybyło. Dróg też nam raczej masowo nie przybyło specjalnie. Przybyło wysepek i fotoradarów. Więc może jednak wbrew Twojej propagandzie sprawdzone na świecie rozwiązania przynoszą skutki także w Polsce?
                                                  • emes-nju Re: PS 01.12.11, 13:31
                                                    tomek854 napisał:

                                                    > I co nie ubyło tych czarnych kawałków w Polsce? Bo ja ostatnio jak oglądałem ta
                                                    > kie mapy w jakimś artykule o bezpieczeństwie ruchu, to ubyło.

                                                    Ubylo. Wrecz pojawily nawet bezpieczne drogi. Ale nie te z wysepkami :P Te namietnie owysepkowane, z drobnymi wyjatkami, sa bez wiekszych zmian.

                                                    Sek w tym, ze wysepki raczej rzadko beda powodowac smierc (tak, jak nie kazdy wypadek ja powoduje). Natomiast kolizje na wysepce na pewno zdarzaja sie czesciej niz na braku wysepki :P

                                                    > Aut nam nie ubyło, raczej przybyło. Dróg też nam raczej masowo nie przybyło specjalnie.
                                                    > Przybyło wysepek i fotoradarów.

                                                    Noooo... Zdaje sie, ze w tym roku zanotowano wzrost liczby zabitych w stosunku do roku poprzedniego...

                                                    Faktem jest, ze jezdzi sie bezpieczniej, bo MY jezdzimy bezpieczniej. Dojrzewamy jako kierowcy. Chyba, ze potrafisz (a wiem, ze tak :P ) udowodnic mi, ze to, ze na dlugich prostych bez cienia szykan jezdzimy coraz bardziej po ludzku, to efekt tego, ze gdzies powylewano beton na jezdnie albo postawiono skrzynki (w terenach zabudowanych sraczem soltysa).
                                                  • tomek854 Re: PS 01.12.11, 15:28
                                                    Widzisz, są bez zmian, a generalnie jak sam piszesz jest wzrost wypadków. Czyli te wysepki coś dają, bo na tych drogach wzrostu nie ma...?
                                • jureek Re: PS 30.11.11, 11:03
                                  edek40 napisał:

                                  > Myslisz, ze stawiaja takie mostki na DK? Nie widzialem. Ale zapewne postawiliby
                                  > znak informujacy o zwezeniu. Tu zas zwezenia nie bylo. Zanikal tylko pas awary
                                  > jny, po ktorym racjonalnie posuwal traktor.

                                  Nie tylko na DK, ale także na autostradzie.
                                  Przejedź się A4 między Opolem a Wrocławiem. Na każdym mostku zanika pas awaryjny. Przeżyłem kiedyś chwile grozy jako pasażer autobusu. Autostrada była jeszcze w budowie, funkcjonowała tylko jedna nitka jako droga dwukierunkowa z poboczem z jednej strony. Kierowca autobusu chciał być uprzejmy i zjechał na to pobocze, żeby przepuścić naciskających z tyłu kretynów, którym setka na tej drodze to było za wolno. W ostatniej chwili autobus wyhamował przed zwężeniem, bo żadnemu gnającemu kretynowi nie przyszło do głowy, żeby przed mostkiem pozwolić autobusowi wrócić na
                                  normalny pas ruchu.
                                  Jura
                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 12:04
                                    > Przejedź się A4 między Opolem a Wrocławiem. Na każdym mostku zanika pas awaryjn
                                    > y. Przeżyłem kiedyś chwile grozy jako pasażer autobusu. Autostrada była jeszcze
                                    > w budowie, funkcjonowała tylko jedna nitka jako droga dwukierunkowa z poboczem
                                    > z jednej strony.

                                    Jednak to wielkie szczescie, ze na autostradach nie moga poruszac sie traktory. Wtedy dopiero bylaby masakra. Bo wyhamowanie z 90 do 10-15 km/h to pestka i szosy miedzynarodowe tak wlasnie nalezy organizowac. Co kilka kilometrow miejsce, gdzie kazdy kierowca musi spodziewac sie zatrzymania. A im czesciej, tym lepiej, bo malo kto zdola sie rozpedzic. A jak wiemy to predkosc zabija...
                            • 45rtg Re: PS 30.11.11, 10:06
                              edek40 napisał:

                              > > Szanowny pan Edek nie miał podstaw aby zakładać, że stopy nie zgasną. Dla
                              > tego p
                              > > owinien prędkośc dostosować (no, teraz to się zacznie) do takiej możliwoś
                              > ci.
                              >
                              > Nastepny przeczytal i nie zrozumial. Dopiero na widok zapalajacych sie stopow d
                              > odalem gazu i osiagnalem cos kolo 70 km/h - przedtem zwalnialem. Jak widzisz do

                              Aha, czyli jechał traktor a ty nie widziałeś przed nim drogi - bo przecież traktor zasłania. Po czym nie wiedząc dlaczego traktor hamuje i czy aby nie będzie musiał wykonać jakiegoś nietypowego manewru - dodałeś gazu. Z kobietą i trójką dzieci na pokładzie.

                              • edek40 Re: PS 30.11.11, 10:23
                                > Aha, czyli jechał traktor a ty nie widziałeś przed nim drogi - bo przecież trak
                                > tor zasłania

                                Musisz pocwiczyc rozumienie tekstu. Jesli edek jechal swoim pasem, a traktor pasem awaryjnym, to tylko zjawiska nadprzyrodzone moga mi zaslonic droge.

                                > Po czym nie wiedząc dlaczego traktor hamuje i czy aby nie będzie
                                > musiał wykonać jakiegoś nietypowego manewru - dodałeś gazu. Z kobietą i trójką
                                > dzieci na pokładzie.

                                Patrz wyzej i napnij rozum. Wiedzialem i wysepke i zanikajacy pas awaryjny. Dlatego zaczalem hamowac. Czytaj, czytaj, czytaj. Zrozumienie przyjdzie pozniej. Moze. Gazu zaczalem dodawac gdy zobaczylem, ze traktor sie zatrzymuje. Caly czas widzialem i traktor i szose przed soba. Oraz to, ze pas awaryjny zanika. Z matka i trojka moich pociech.
                                • 45rtg Re: PS 30.11.11, 10:41
                                  edek40 napisał:

                                  > > Aha, czyli jechał traktor a ty nie widziałeś przed nim drogi - bo przecie
                                  > ż trak
                                  > > tor zasłania
                                  >
                                  > Musisz pocwiczyc rozumienie tekstu. Jesli edek jechal swoim pasem, a traktor pa
                                  > sem awaryjnym, to tylko zjawiska nadprzyrodzone moga mi zaslonic droge.

                                  Traktor jest zjawiskiem nadprzyrodzonym? Koleś, jak jechałeś za taktorem to on ci zasłaniał przynajmniej kilkadziesiąt metrów pobocza. Praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb.

                                  > > Po czym nie wiedząc dlaczego traktor hamuje i czy aby nie będzie
                                  > > musiał wykonać jakiegoś nietypowego manewru - dodałeś gazu. Z kobietą i t
                                  > rójką
                                  > > dzieci na pokładzie.
                                  >
                                  > Patrz wyzej i napnij rozum. Wiedzialem i wysepke i zanikajacy pas awaryjny.

                                  Czyli byłeś już bardzo blisko i wysepki, i traktora.

                                  > Dlatego zaczalem hamowac
                                  . Czytaj, czytaj, czytaj. Zrozumienie przyjdzie poz
                                  > niej. Moze. [b]Gazu zaczalem dodawac gdy zobaczylem, ze traktor sie zatrzymuje[

                                  O tym właśnie mówię. Zamiast spokojnie i ostrożnie ominąć traktor lub wyhamować gdyby on jednak chciał wykonać jakiś nieprawidłowy manewr - docisnąłeś gazu jak smarkacz.

                                  • klemens1 Re: PS 02.12.11, 15:44
                                    > O tym właśnie mówię. Zamiast spokojnie i ostrożnie ominąć traktor lub wyhamować
                                    > gdyby on jednak chciał wykonać jakiś nieprawidłowy manewr - docisnąłeś gazu ja
                                    > k smarkacz.

                                    Gazu w takich przypadkach się dodaje żeby wyjeżdżający z podporządkowanej lub z innego pasa dłużej nie czekał. Ty zawsze, na każdym skrzyżowaniu zwalniasz do 20 bo może coś wyjedzie?
                                    • 45rtg Re: PS 02.12.11, 16:00
                                      klemens1 napisał:

                                      > > O tym właśnie mówię. Zamiast spokojnie i ostrożnie ominąć traktor lub wyh
                                      > amować
                                      > > gdyby on jednak chciał wykonać jakiś nieprawidłowy manewr - docisnąłeś ga
                                      > zu ja
                                      > > k smarkacz.
                                      >
                                      > Gazu w takich przypadkach się dodaje żeby wyjeżdżający z podporządkowanej lub z
                                      > innego pasa dłużej nie czekał.

                                      Jak jest jasna sytuacja - tak. Ale, ale. Przecież tu z tyłu był morderczy TIR, zapomniałeś? Którego edek40 widział, bo się go bał. To co by to pomogło traktorowi że edek szybko go minął, skoro i tak trzeba by było czekać na przejazd TIR-a - mordercy nie uznającego hamowania?


                                      > Ty zawsze, na każdym skrzyżowaniu zwalniasz do
                                      > 20 bo może coś wyjedzie?

                                      Brak związku.
                                      • klemens1 Re: PS 02.12.11, 21:22
                                        > > Gazu w takich przypadkach się dodaje żeby wyjeżdżający z podporządkowanej
                                        > lub z
                                        > > innego pasa dłużej nie czekał.
                                        >
                                        > Jak jest jasna sytuacja - tak. Ale, ale. Przecież tu z tyłu był morderczy TIR,
                                        > zapomniałeś? Którego edek40 widział, bo się go bał. To co by to pomogło traktor
                                        > owi że edek szybko go minął, skoro i tak trzeba by było czekać na przejazd TIR-
                                        > a - mordercy nie uznającego hamowania?

                                        Skoro i tak trzeba było czekać na TIR-a, to tym bardziej traktor powinien poczekać na Edka, który - wiedząc o tym - słusznie wnioskował że może przyspieszyć. Niestety traktorzysta był (i zapewne nadal jest) idiotą, czego Edek w swoim chronicznym braku jasnowidzenia nie przewidział.

                                        >
                                        > > Ty zawsze, na każdym skrzyżowaniu zwalniasz do
                                        > > 20 bo może coś wyjedzie?
                                        >
                                        > Brak związku.

                                        Wyjazd z podporządkowanej == wyjazd z kończącego się pobocza.
                        • 45rtg Re: PS 30.11.11, 09:59
                          edek40 napisał:

                          > > Przeczytałem i zrozumiałem. Pchałeś się bez sensu szybkoszybkoszybkoszybk
                          > o do p
                          > > rzodu bez zastanowienia się nad sytuacją i nadziałeś się jak frajer na wy
                          > sepkę
                          > > kiedy się okazało że traktorzysta nie stanął żeby przepuścić Szanownego P
                          > ana ty
                          > > lko pojechał dalej.
                          >
                          > Czy 70 km/h to szybko na szosie?

                          Dlaczego zmieniasz temat, tchórzu?

                          > Czy szanowny pan edek, widzac zapalajace sie swiatla stopu mial podstawy aby sa
                          > dzic, ze zgasna jak bedzie cos kolo 10-15 m od traktoru? Jesli mial takie podst
                          > awy, to napisz mi prosze jakie.

                          Edek nie miał podstaw przypuszczać że zmieści się w prześwicie między traktorem a wyspeką. Ale mimo to pchał się koniecznie w to zwężenie, bo przecież odczekanie 5 sekund i wyprzedzenie traktora BEZ PROWOKOWANIA SYTUACJI NIEBEZPIECZNYCH byłoby poniżej jego godności.

                          I mówisz że jechałeś z żoną i dziećmi, tak? No to facet, nie masz kompletnie jaj. Mężczyzna wie kiedy odpuścić żeby nie narażać swojej rodziny. A ty pograłeś jak chłopaczek.

                          > Czy niepotrzebne zatrzymywanie sie jest sluszne? Przeciez ryzykuje wtedy, ze te
                          > n jadacy za mna, widzac ze traktor stoi nie bedzie sie spodziewal, ze ja
                          > jednak sie zatrzymam. W tym wypadku "ktos" jadacy za mna mial ponad 40 ton mas
                          > y. Uzywanie wiec hamulca wymaga myslenia w takim samym stopniu, jak uzywanie
                          > gazu
                          .

                          Prowadzisz tak że twoje hamowanie zaskakuje kierowców z tyłu? I twoja żona pozwoliła takiemu niedorosłemu facecikowi sobie zrobic sobie trójkę dzieci?

                          > > Cóż z tego że formalnie rzecz biorąc włączał się do ruchu i
                          > > miał obowiązek poczekać? Ja nie mówię o formalnej winie tylko o badziewia
                          > rstwi
                          > > e kierowcy który uszkodził samochód na własne życzenie.
                          >
                          > Skoro posuwasz sie do inwektyw opisz mi dokladnie jak szanowny pan edek ma zach
                          > owywac sie, gdy ktos stoi na drodze podporzadkowanej, a szanowny pan edek smiga
                          > 70 km/h glowna? Bo jak ma sie zachowywac gdy widzi stojacy na pasie awaryjnym
                          > traktor juz wie.

                          Kłamiesz. Przed chwilą przecież twierdziłeś że ten traktor nie stał.
                          • edek40 Re: PS 30.11.11, 10:38
                            > Prowadzisz tak że twoje hamowanie zaskakuje kierowców z tyłu? I twoja żona pozw
                            > oliła takiemu niedorosłemu facecikowi sobie zrobic sobie trójkę dzieci?

                            Przekraczasz granice glupoty i chamstwa.
                • tomek854 Re: PS 29.11.11, 17:15
                  To nie rozumiem? Wyprzedzałeś gdzie Ci nie wolno było i masz pretensje do budowniczych wysepki?
                  • emes-nju Re: PS 29.11.11, 17:33
                    tomek854 napisał:

                    > To nie rozumiem? Wyprzedzałeś gdzie Ci nie wolno było i masz pretensje do
                    > budowniczych wysepki?

                    A nawet jezeli tak bylo, to czy budowniczy/projektant wysepki naprawde jest powolany do wymierzania sprawiedliwosci? Wydawalo mi sie, ze od tego jest nasza dzielna policja :P
                    • tomek854 Re: PS 29.11.11, 17:55
                      NIe jest. Ale też wysepka to nie jest wymierzanie sprawiedliwości, podobnie jak do wymierzania sprawiedliwości nie służą zakręty, zaparkowane przy drodze samochody, drzewa, rowy, barierki mostów, latarnie, słupy, jadące z przeciwka TIRy i wszystko inne w co możesz uderzyć gdy popełnisz na drodze błąd.
                      • emes-nju Re: PS 29.11.11, 18:25
                        tomek854 napisał:

                        > NIe jest. Ale też wysepka to nie jest wymierzanie sprawiedliwości, podobnie jak
                        > do wymierzania sprawiedliwości nie służą zakręty

                        Cos Ty sie do tych zakretow przyczepil?! Ja czepiam sie czegos w osi jezdni, a zakrety, moge sie mylic :P zwykle nie znajduja sie w osi jezdni.

                        > drzewa, rowy, barierki mostów, latarnie, słupy, jadące z przeciwka TIRy
                        > i wszystko inne w co możesz uderzyć gdy popełnisz na drodze błąd.

                        Owszem! To po co dokladac cos jeszcze do tego zestawu? Zreszta zestawu rozniacego sie od wysepek umiejscowieniem. Od terenu poza jezdnia, po inny pas ruchu. No chyba, ze latarnie sa stawiane w osi jezdni :P
                        • tomek854 Re: PS 29.11.11, 18:51
                          > Cos Ty sie do tych zakretow przyczepil?! Ja czepiam sie czegos w osi jezdni, a
                          > zakrety, moge sie mylic :P zwykle nie znajduja sie w osi jezdni.

                          Ostatnio jak jeździłem autem, to zakrety były na całej szerokości jezdni. Ale od wczoraj nie jeździłem, mogło się coś zmienic :P

                          > Owszem! To po co dokladac cos jeszcze do tego zestawu?

                          Po to, żeby wymusić jazdę uniemożliwiającą uderzenie w te inne rzeczy, które to uderzenie może skończyć się gorzej niż wymianą edkowego łożyska.

                          Naprawdę tak trudno to zrozumieć?
                          • edek40 Re: PS 29.11.11, 19:19
                            > Po to, żeby wymusić jazdę uniemożliwiającą uderzenie w te inne rzeczy, które to
                            > uderzenie może skończyć się gorzej niż wymianą edkowego łożyska.

                            A skad pewnosc, ze ktos mniej wprawny w opisywanej sytuacji nie bedzie probowal omijac wysepki po tej drugiej stronie? Ludzie czasem dostaja zajeczego przestrachu. Po cholere wiec dodatkowy stres.

                            Jeszcze raz - mi nie chodzi o wysepki jako takie. Mi chodzi o ich polska interpretacje, gdzie glownym kryterium jest cena wykonania, a to oznacza, ze nie stanowi ona integralnej z rozszerzajaca sie jezdnia calosci tylko jest jak wrzod na d..pie. I rownie nieintuicyjna jak ten wrzod na ktorym co i rusz siadasz...
                            • tomek854 Re: PS 29.11.11, 19:40
                              A gdyby tam był dom starców?

                              Co do drugiego akapitu: bzdury gadasz. W innych krajach kryteria są inne, a wysepki są takie same. Bo mają spełniać te same funkcje.

                              Oczywiście podane przeze mnie przykłady są Ci niewygodne, więc je ignorujesz.
                              • edek40 Re: PS 29.11.11, 19:56
                                > Co do drugiego akapitu: bzdury gadasz. W innych krajach kryteria są inne, a wys
                                > epki są takie same. Bo mają spełniać te same funkcje.

                                Maja wyrastac na srodku drogi ni w d..pe ni w oko? A widziales moze w Polsce wysepki asymetryczne. Takie, ktore dla jednego kierunku ruchu sa niezauwazalne, a dla drugiego stanowia powazna przeszkode, co udokumentowal filmem mejson?
                                • tomek854 Re: PS 29.11.11, 20:38
                                  Asymetryczne wysepki widziałem i w Polsce i za granicą. Mógłbyś pokazać mi ten film ze STRASZLIWYM ZAGROZENIEM jakie powoduja?
                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 10:07
                                    > Asymetryczne wysepki widziałem i w Polsce i za granicą. Mógłbyś pokazać mi ten
                                    > film ze STRASZLIWYM ZAGROZENIEM jakie powoduja?

                                    Alez ono wcale nie jest straszliwe. Po prostu jakis TIRowiec nie dostosowal i uderzyl naczepa o kraweznik (poprawiajacy bezpieczenstwo). W efekcie tego niedostosowania naczepa zaczelo rzucac po calej szerokosci szosy. Ale dzieki wysepce ow TIRowiec nie wyprzedzal na skrzyzowaniu, a z przeciwka nic nie jechalo.

                                    Poszukaj sobie na blogu mejsona.
                                    • tomek854 Re: PS 30.11.11, 11:44
                                      A, ten film. Jadący znacznie za szybko kierowca uderzył w krawężnik, o ile dobrze pamiętam zatoczki a nie wysepki, i naczepa parę razy podskoczyła. Czyż to nie dowód na to, że wcale to nie jest takie wielkie zagrożenie, bo w tym samym czasie wielu rozsądnych kierowców zwolniło w okolicach tej wysepki lub zaniechało wyprzedzania, tylko mejson akurat ich nie filmował.

                                      Swoją drogą o ile dobrze pamiętam, to tira zarzuciło jak slalomował po poszerzaniu drogi dookoła wysepki. Jeśli wysepka jest kosztem pasa ruchu, to po prostu jedzie on prosto.
                                      • emes-nju Re: PS 30.11.11, 11:57
                                        tomek854 napisał:

                                        > A, ten film. Jadący znacznie za szybko kierowca uderzył w krawężnik

                                        Policzyles klatki filmu Mejsona, ze wiesz z jaka predkoscia jechal ten TIR? :P
                                        • tomek854 Re: PS 30.11.11, 16:57
                                          Jeśli się nie wyrobił na szykanie, to jest oczywiste, że jechał za szybko.
                                          • emes-nju Re: PS 30.11.11, 17:18
                                            tomek854 napisał:

                                            > Jeśli się nie wyrobił na szykanie, to jest oczywiste, że jechał za szybko.

                                            Odwazne wnioskowanie. Wynika z tego, ze kazda kolizja w ruchu, to efekt za szybkiej jazdy.
                                            • tomek854 Re: PS 30.11.11, 17:23
                                              Chyba zgubiłem parę krokow w tym rozumowaniu. Mógłbyś uściślić?

                                              Ja: Widać na filmie, że TIR jechał za szybko i nie wyrobił się na zakręcie
                                              <brakujące kroki rozumowania>
                                              Ty: Każda kolizja to wynik zbyt szybkiej jazdy.
                                              • emes-nju Re: PS 30.11.11, 18:20
                                                tomek854 napisał:

                                                > Chyba zgubiłem parę krokow w tym rozumowaniu. Mógłbyś uściślić?
                                                >
                                                > Ja: Widać na filmie, że TIR jechał za szybko i nie wyrobił się na zakręcie
                                                > <brakujące kroki rozumowania>
                                                > Ty: Każda kolizja to wynik zbyt szybkiej jazdy.

                                                Na filmie widac, ze TIR zahaczyl o wysepke. Ja w kazdym razie tyle na nim widzialem. Ty dopisales (o czym w tym poscie "zapomniales" i napisales cos o brakujacych krokach rozumowania), ze skoro zahaczyl, to jechal za szybko. Czyli idac dalej tym tokiem rozumowania... :P :D
                                                • tomek854 Re: PS 01.12.11, 00:07
                                                  A jaka inna mogła być przyczyna, że się nie wyrobił? Zakrzywienie czasoprzestrzeni? Nagły silny wiatr boczny niewidoczny na filmie?

                                                  Dodam tez, że jako że parę lat jeździłem ciężarówką po kraju na którym jest mnóstwo wysepek i minirond mam pewne pojęcie o tym, jak prowadzi się na takich szykanach i wiem, że jeśli kiedykolwiek zdarzyło mi się zahaczyć krawężnik to albo się zagapiłem (ale ten widział szykanę, bo początek przeszedł dobrze) albo jechałem za szybko.

                                                  Natomiast od mojego rozumowania do Twoich wniosków jest znacznie dalej, i pomimo sprytnych wykrętów nie potrafisz wyjaśnić dlaczego założywszy że mam rację wynika z tego to, co Ty sugerujesz.
                                                  • emes-nju Re: PS 01.12.11, 13:37
                                                    tomek854 napisał:

                                                    > A jaka inna mogła być przyczyna, że się nie wyrobił?

                                                    Popelnil drobny blad w punkcie nie dajacym w ogole miejsca na blad?

                                                    Wiem, ze jestes nadczlowiekiem, ktory bledow nie popelnia. Ja jednak popelniam bledy za kierownica i dlatego kazda konstrukcja mogaca blad przemienic w katastrofe, jest wedlug mnie karygodna. Bo nie wszyscy sa bezblednym Toba.
                                                  • tomek854 Re: PS 01.12.11, 15:31
                                                    > Popelnil drobny blad w punkcie nie dajacym w ogole miejsca na blad?

                                                    Jak to nie dającym? Przecież nic się nikomu nie stało?

                                                    Poza tym jaki to dokładnie bład był? Bo mówiliśmy o konkretnych przyczynach. Mówisz, że to nie predkość. Więc jaki ten błąd był?

                                                    > Wiem, ze jestes nadczlowiekiem, ktory bledow nie popelnia. Ja jednak popelniam
                                                    > bledy za kierownica i dlatego kazda konstrukcja mogaca blad przemienic w katast
                                                    > rofe, jest wedlug mnie karygodna. Bo nie wszyscy sa bezblednym Toba.

                                                    Ja też nie jestem bezbłędny, błedy popełniałem nie raz, także w pobliżu wysepek i jakoś katastrofy nie zaobserwowałem.

                                                    Za to dziwi mnie, że uważasz, że samochód jest konstrukcją karygodną - bo przecież samochód może przemienić błąd w katastrofę. Jak się zagapisz idąc chodnikiem i wpadniesz na innego pieszego to się nic nie stanie. To samo za kółkiem auta - i katastrofa ;-)
                                      • edek40 Re: PS 30.11.11, 12:11
                                        > A, ten film. Jadący znacznie za szybko kierowca uderzył w krawężnik, o ile dobr
                                        > ze pamiętam zatoczki a nie wysepki, i naczepa parę razy podskoczyła.

                                        Nie, kolego. Nie pamietasz. Zatoczka byla obwiedziona kraweznikiem. Jedynym powodem jej powstania zas bylo wygospodarowanie miejsca na asymetryczna wysepke. Mielismy wiec szykane, ogrodzona z [b]obu stron betonem[b]. Dlugosc wysepki jest mniejsza lub rowna dlugosci zestawu. Powstaly pas jest na tyle waski, ze przejechanie go zgrabnym lukiem jest niemozliwe. Wjazd kierowca przycelowal. Podbilo go, w kierunku osi jezdni, dopiero przy wyjezdzie. Podbilo go na wyjsciu z szykany, gdzie sciecie luku nikomu nic zlego by nie zrobilo!!! Chyba, ze postawiono tam beton.
                                        • tomek854 Re: PS 30.11.11, 17:01
                                          > Nie, kolego. Nie pamietasz. Zatoczka byla obwiedziona kraweznikiem. Jedynym pow
                                          > odem jej powstania zas bylo wygospodarowanie miejsca na asymetryczna wysepke. M
                                          > ielismy wiec szykane, ogrodzona z [b]obu stron betonem[b].

                                          To tak jak ta austriacka z mojego zdjęcia ;-)

                                          Powstaly pas jest na tyle waski, ze prze
                                          > jechanie go zgrabnym lukiem jest niemozliwe. Wjazd kierowca przycelowal. Podbil
                                          > o go, w kierunku osi jezdni, dopiero przy wyjezdzie. Podbilo go na wyjsciu z sz
                                          > ykany, gdzie sciecie luku nikomu nic zlego by nie zrobilo!!! Chyba, ze postawio
                                          > no tam beton.

                                          Ja też kiedyś za szybko wjechałem w zakręt i nie wyrobiłem. Pewnie nic by się nikomu nie stało jakbym przeleciał poślizgiem po wymalowanym trójkącie, ale złośliwie postawiono tam wysepkę ze znakiem drogowym:
                                          img69.imageshack.us/img69/6895/img20101208004.jpg
                                          img691.imageshack.us/img691/6192/img20101208005.jpg
                                          Przekonałeś mnie, wysepki to zło. Bo przecież ja jestem świetnym kierowcą, więc nie mogłem popełnić żadnego błędu. A gdyby nie było tam wysepki, to ten facet co mi zajechał drogę zmuszając mnie do ucieczki w zjazd z dwupasmówki nie spowodowałby rozbicia mojego auta.

                                          :P
                        • 45rtg Re: PS 30.11.11, 10:08
                          emes-nju napisał:

                          > Cos Ty sie do tych zakretow przyczepil?! Ja czepiam sie czegos w osi jezdni, a
                          > zakrety, moge sie mylic :P zwykle nie znajduja sie w osi jezdni.

                          Po osi jezdni się nie jeździ, więc dopatrujesz się problemu tam, gdzie go nie ma.

                          • emes-nju Re: PS 30.11.11, 11:58
                            45rtg napisała:

                            > Po osi jezdni się nie jeździ

                            Lzesz... :P
                            • 45rtg Re: PS 30.11.11, 12:22
                              emes-nju napisał:

                              > 45rtg napisała:
                              >
                              > > Po osi jezdni się nie jeździ
                              >
                              > Lzesz... :P

                              To może gdzieś na Mazowszu. My, na Śląsku, jeździmy mając oś jezdni po lewej stronie.
                              • emes-nju Re: PS 30.11.11, 13:01
                                I nigdy nie wyprzedzacie? Zuchy! :P
                                • edek40 Re: PS 30.11.11, 13:08
                                  > I nigdy nie wyprzedzacie? Zuchy! :P

                                  Nie mozna wyprzedzac. Taki traktor bowiem tylko pozornie jedzie prosto. On moze w kazdej chwili, nawet poza wysepka, skrecic w lewo bez zadnej sygnalizacji. Wystarczy wiec zrownac z nim predkosc i po sprawie. Predzej czy pozniej zjedzie...
                                  • jureek Re: PS 30.11.11, 13:13
                                    edek40 napisał:

                                    > Nie mozna wyprzedzac. Taki traktor bowiem tylko pozornie jedzie prosto. On moze
                                    > w kazdej chwili, nawet poza wysepka, skrecic w lewo bez zadnej sygnalizacji. W
                                    > ystarczy wiec zrownac z nim predkosc i po sprawie. Predzej czy pozniej zjedzie.

                                    Gdyby nie zanikało pobocze, to raczej nie byłoby przesłanek, żeby spodziewać się, że nagle ten traktor wjedzie z pobocza na pas ruchu. Ale jeżeli kończy się pobocze, to można się czegoś takiego spodziewać.
                                    Jura
                                    • edek40 Re: PS 30.11.11, 13:18
                                      > Gdyby nie zanikało pobocze, to raczej nie byłoby przesłanek, żeby spodziewać si
                                      > ę, że nagle ten traktor wjedzie z pobocza na pas ruchu. Ale jeżeli kończy się p
                                      > obocze, to można się czegoś takiego spodziewać.

                                      W szczegolnosci wtedy, gdy widac zapalajace sie stopy.

                                      W tym wlasnie mechanizmie mozna sie spodziewac, ze jadacy prosto traktor skreci w lewo na pole. Przeciez jego jest i jakos musi wjechac. Nie mozna zatem wyprzedzac. Bo skoro zapalone swiatla nie sa zadna przeslanka, to co dopiero mowic o niezapalonych.
                                      • jureek Re: PS 30.11.11, 13:33
                                        edek40 napisał:

                                        > > Gdyby nie zanikało pobocze, to raczej nie byłoby przesłanek, żeby spodzie
                                        > wać si
                                        > > ę, że nagle ten traktor wjedzie z pobocza na pas ruchu. Ale jeżeli kończy
                                        > się p
                                        > > obocze, to można się czegoś takiego spodziewać.
                                        >
                                        > W szczegolnosci wtedy, gdy widac zapalajace sie stopy.

                                        Zapalające się stopy mogą oznaczać przyhamowanie przed skrętem. Ale Ty wolisz zinterpretować to tak, że masz go wyprzedzić i to jak najszybciej.

                                        > W tym wlasnie mechanizmie mozna sie spodziewac, ze jadacy prosto traktor skreci
                                        > w lewo na pole. Przeciez jego jest i jakos musi wjechac.

                                        Skąd wiesz, że to jego pole? Gdyby to był jakiś znajomy traktor i wiedziałbym, że po lewej jest jego pole, to owszem, zapalenie się świateł stopu jak najbardziej zinterpretowałbym jako przyhamowanie przed skrętem na swoje pole.
                                        Jura
                                        • edek40 Re: PS 30.11.11, 14:17
                                          > Zapalające się stopy mogą oznaczać przyhamowanie przed skrętem. Ale Ty wolisz z
                                          > interpretować to tak, że masz go wyprzedzić i to jak najszybciej.

                                          Skretem w lewo? Bo w prawo nie bylo skretu.

                                          > Skąd wiesz, że to jego pole?

                                          Skad mam wiedziec. Ale pol ci tam sporo. Ktore jest jego?
                                          • jureek Re: PS 30.11.11, 15:01
                                            edek40 napisał:

                                            > > Zapalające się stopy mogą oznaczać przyhamowanie przed skrętem. Ale Ty wo
                                            > lisz z
                                            > > interpretować to tak, że masz go wyprzedzić i to jak najszybciej.
                                            >
                                            > Skretem w lewo? Bo w prawo nie bylo skretu.

                                            A co zrobił? Skręcił w lewo, żeby wjechać z pobocza na pas. W wcześniej przyhamował.

                                            > > Skąd wiesz, że to jego pole?
                                            >
                                            > Skad mam wiedziec. Ale pol ci tam sporo. Ktore jest jego?

                                            Tu nie o to chodzi, co masz robić, czy co masz wiedzieć, tylko o to, co można zrobić (w ramach posiadanej wiedzy) dla swojego i cudzego bezpieczeństwa.
                                            Jeżeli nie wyprzedzam przed zwężeniem, to nie dlatego, że mam tak robić, tylko dlatego, że chcę tak zrobić dla uniknięcia niebezpiecznej sytuacji.
                                            Podobnie z traktorem skręcającym na pole. Jeżeli nic o nim nie wiem, to taka sytuacja może mnie zaskoczyć, jeżeli jednak mam wiedzę, co to za traktor i że po lewej jest jego pole, to dlaczego nie wykorzystać tej wiedzy i powstrzymać się od wyprzedzania?
                                            Jura
                                            • edek40 Re: PS 30.11.11, 15:11
                                              > A co zrobił?

                                              W oczywisty sposob nie ustapil pierwszenstwa.

                                              > Tu nie o to chodzi, co masz robić, czy co masz wiedzieć, tylko o to, co można z
                                              > robić (w ramach posiadanej wiedzy) dla swojego i cudzego bezpieczeństwa.

                                              Skoro gosc hamuje, a ja mam sie zatrzymac, to znaczy ze dla mojego bezpiecznestwa nie moge go w ogole wyprzedzac. Przeciez moze skrecac.

                                              > Jeżeli nie wyprzedzam przed zwężeniem, to nie dlatego, że mam tak robić, tylko
                                              > dlatego, że chcę tak zrobić dla uniknięcia niebezpiecznej sytuacji.

                                              Dla unikniecia niebezpiecznej sytuacji nie nalezalo tu stawiac wysepki, tylko patrol policji, ktory nauczylby tumanow jak maja skrecac w lewo. Sadzac z zawalenia tej szosiny piachem ruch tu maly, wiec i pobierajacych nauki nie duzo.

                                              > Podobnie z traktorem skręcającym na pole. Jeżeli nic o nim nie wiem, to taka sy
                                              > tuacja może mnie zaskoczyć, jeżeli jednak mam wiedzę, co to za traktor i że po
                                              > lewej jest jego pole, to dlaczego nie wykorzystać tej wiedzy i powstrzymać się
                                              > od wyprzedzania?

                                              Ale nie wiesz. Podobnie jak ja nie wiedzialem, ze gosc zaniecha hamowania. A skoro ja mialem powstrzymac sie od wyprzedzania, znaczy ze skoro obaj nie wiemy, Ty nie wyprzedzasz na prostej.
                                              • jureek Re: PS 30.11.11, 15:20
                                                edek40 napisał:

                                                > Ale nie wiesz. Podobnie jak ja nie wiedzialem, ze gosc zaniecha hamowania. A sk
                                                > oro ja mialem powstrzymac sie od wyprzedzania, znaczy ze skoro obaj nie wiemy,
                                                > Ty nie wyprzedzasz na prostej.

                                                Otóż wyobraź sobie, że i mnie zdarza się czasem kogoś wyprzedzić. Musi to być jednak sytuacja absolutnie czysta, a zbliżanie się do zwężenia wyklucza czystość sytuacji, nawet jeżeli jadący przede mną świeci światłami stopu.
                                                Jura
                                                • edek40 Re: PS 30.11.11, 15:56
                                                  > Otóż wyobraź sobie, że i mnie zdarza się czasem kogoś wyprzedzić. Musi to być j
                                                  > ednak sytuacja absolutnie czysta, a zbliżanie się do zwężenia wyklucza czystość
                                                  > sytuacji, nawet jeżeli jadący przede mną świeci światłami stopu.

                                                  Skoro wiec absolutnie nie mozna nikomu wierzyc, po cholere stawia sie wysepki? Gdyby jej nie bylo, nie byloby tez sprawy.
                                                  • 45rtg Re: PS 30.11.11, 16:13
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Skoro wiec absolutnie nie mozna nikomu wierzyc, po cholere stawia sie wysepki?
                                                    > Gdyby jej nie bylo, nie byloby tez sprawy.

                                                    Sprawy to by nie było gdybyś się nie zabrał za wyprzedzanie na skrzyżowaniu.
                                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 16:24
                                                    > Sprawy to by nie było gdybyś się nie zabrał za wyprzedzanie na skrzyżowaniu.

                                                    To bylo, misiaczku, PRZED skrzyzowaniem. A to wolno robic.
                                                  • 45rtg Re: PS 30.11.11, 16:49
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Sprawy to by nie było gdybyś się nie zabrał za wyprzedzanie na skrzyżowan
                                                    > iu.
                                                    >
                                                    > To bylo, misiaczku, PRZED skrzyzowaniem. A to wolno robic.

                                                    Jakoś słabo "przed" skoro wrąbałeś się w wysepkę, czyli na obszarze skrzyżowania miałeś manewr wyprzedzania jeszcze nie skończony.

                                                  • klemens1 Re: PS 02.12.11, 15:48
                                                    Wysepki zazwyczaj są spory odcinek przed skrzyżowaniem (kilkadziesiąt metrów), zwłaszcza gdy bronią pasa do lewoskrętu.
                                • 45rtg Re: PS 30.11.11, 13:25
                                  emes-nju napisał:

                                  > I nigdy nie wyprzedzacie? Zuchy! :P
                                  >

                                  Do wyprzedzania przejeżdża się przez linię środkową, a nie jeździ po niej. (Jasne, jasne, nie krępuj się, czep się teraz wyprzedzania motocykla które nie wymaga całkowitego przejazdu na inny pas).
                                  A jak się widzi przed sobą przeszkodę to się nie wyprzedza. Po prostu.
                                  • tomek854 Re: PS 01.12.11, 00:09
                                    Ja tam nawet rowerzystę wyprzedzam przejeżdżając na przeciwną stronę jezdni. Ale wygląda na to, że ja w ogóle jestem dziwny.
                                    • 45rtg Re: PS 01.12.11, 09:54
                                      tomek854 napisał:

                                      > Ja tam nawet rowerzystę wyprzedzam przejeżdżając na przeciwną stronę jezdni. Al
                                      > e wygląda na to, że ja w ogóle jestem dziwny.

                                      Zależy jaka droga, jaki ruch i jakie szerokie pasy. No w każdym razie można bezpiecznie wyprzedzić jednoślad bez całkowietej zmiany pasa.
                                • tomek854 Re: PS 01.12.11, 00:09
                                  Może my jestesmy dziwni, ale my na Śląsku czy też w Szkocji nie wyprzedzamy jeśli nie jesteśmy pewni, że na osi jezdni oraz na jej lewej (a w Szkocji prawej) połowie nie ma przeszkód.
                  • edek40 Re: PS 29.11.11, 18:23
                    > To nie rozumiem? Wyprzedzałeś gdzie Ci nie wolno było i masz pretensje do budow
                    > niczych wysepki?

                    Czyzbys wlaczanie sie do ruchu z pasa awaryjnego podciagnal pod moje wyprzedzanie? A gdyby ktos wlaczal sie z drogi po prawej prosto pode mnie. Czy wtedy proba unikniecia kolizji tez podchodzilaby pod wyprzedzanie? A gdyby wynuioslo mnie na drugi pas, to ho, ho!!! Jeszcze piractwo. Bo tak to juz jest, ze najmadrzejsi tego forum zawsze lepiej wiedz kiedy jadac glowna nie ma sie pierwszenstwa...
                    • tomek854 Re: PS 29.11.11, 18:52
                      To już wyjaśniliśmy sobie. Więc winny wypadku jest traktorzysta, a nie wysepka. Gdyby traktorzysta wjechał Ci pod koła tam, gdzie nie było wysepki i zderzyłbyś się z czymś innym próbując go ominąć, brak winy wysepki byłby dokładnie taki sam.
                      • edek40 Re: PS 29.11.11, 19:03
                        > To już wyjaśniliśmy sobie. Więc winny wypadku jest traktorzysta, a nie wysepka.
                        > Gdyby traktorzysta wjechał Ci pod koła tam, gdzie nie było wysepki i zderzyłby
                        > ś się z czymś innym próbując go ominąć, brak winy wysepki byłby dokładnie taki
                        > sam.

                        Jeszcze raz, bo ciezko kapujesz. Tak zrobiona wysepka to zrodlo nieustannych konfliktow uzytkownikow, ktorzy z powodow technicznych rozwijaja bardzo rozne predkosci. Za nic nie winilbym tej wysepki, gdyby droga rozszerzala sie i pas awaryjny nie zanikal. Owszem blad byl traktorzysty. I co, jak to w Polsce, edek "polegl", ale jest winny do ukarania? I juz po sprawie? Ani slowa o tym, ze po lebkach i po taniosci wykonana wysepka stworzyla nowe miejsce kolizyjne, likwidujac inne? No bo wytyczono lewoskret. To w d... juz nie zaparkuje skrecajacemu. Ale w zamian za to poczochram sie z traktorem na pasie awaryjnym. No po prostu cos za cos. Zamiast kily, rzezaczka...
                        • tomek854 Re: PS 29.11.11, 19:43
                          A gdzie ta droga ma się rozszerzać? Teren przy drodze nie jest niczyj.

                          Ja na ten przykład nie zgadzam się, żeby drogowcy wykupywali grunty w całej polsce za ciężkie pieniądze tylko dlatego, żebyś Ty miał ciągłe pobocze, bo spotykane na całym swiecie rozwiązanie jest dla Ciebie źródłem traumy.

                          Korzyści z wysepek są niewspółmiernie większe niż "zagrożenia" przez nie "powodowane". Czego przykład w twoim ostatnim zdaniu: "poczochranie się" przez jadącego 70km edka z jadacym 30 na godzinę w tym samym kierunku traktorem do którego dojdzie z powodu zwężenia i wysepki dzięki którym zwolniłeś jest znacznie lepsze niż przywalenie edka jadącego z prędkością 90 w dupę kogoś jadącego 0.
                          • edek40 Re: PS 29.11.11, 19:53
                            > A gdzie ta droga ma się rozszerzać? Teren przy drodze nie jest niczyj.

                            Nie ma miejsca - nie ma wysepki. Tak na margine sie wlasnie w tak prosty sposob rozumuja mysliciele, ktorzy stawiaja na DK ronda tak male, ze ciezarowki maja klopot ze zmieszczeniem sie na nich. No, panie, pole orne jest, a cos trza zrobic. Wiem!!! Zbudujemy rondo w zarysie dotychczasowego skrzyzowania!!!

                            > Korzyści z wysepek są niewspółmiernie większe niż "zagrożenia" przez nie "powod
                            > owane". Czego przykład w twoim ostatnim zdaniu: "poczochranie się" przez jadące
                            > go 70km edka z jadacym 30 na godzinę w tym samym kierunku traktorem do którego
                            > dojdzie z powodu zwężenia i wysepki dzięki którym zwolniłeś jest znacznie lepsz
                            > e niż przywalenie edka jadącego z prędkością 90 w dupę kogoś jadącego 0.

                            Ten ciagnik mial cos z tylu. Nie wiem jak sie nazywalo, ale bylo kolczaste. Skad pewnosc, ze nie przebiloby sie do srodka, powodujac masakre?

                            Skad pewnosc, ze uratowanie d..py skrecajacemu (ktory jak to czesto na prowincji najpierw nacisnie na hamulec, a kierunek wlaczy juz w momencie skretu) nie zaowocuje zabiciem rowerzysty, ktory, zaciemniony, a jakze, pojedzie tak jak traktor, ale kolejny edek w ogole nie zauwazy go?

                            Skad pewnosc, ze tak jak traktor nie postapi pieszy, idacy bez odblaskow, za to tylem do kolejnego edka.
                            • tomek854 Re: PS 29.11.11, 20:38
                              > Nie ma miejsca - nie ma wysepki.

                              Nie ma miejsca - nie ma wyprzedzania przy wysepce.
                              www.westberkshirespokes.org/Portals/0/consultations/SafeRoutesStBarts/SpokesSRTSschemeNL_files/image008.jpg
                              www.flickr.com/photos/carltonreid/5937441086/
                              Pewnym rozwiązaniem jest rozwiązanie sprawy tak, aby powolne pojazdy miały pierwszenstwo: www.camdencyclists.org.uk/info/policy/images/lanespastislands bo pewnie ten traktor by tam stał do dziś jakby miał się "włączyć do ruchu".

                              > Ten ciagnik mial cos z tylu. Nie wiem jak sie nazywalo, ale bylo kolczaste. Ska
                              > d pewnosc, ze nie przebiloby sie do srodka, powodujac masakre?

                              I to ja dramatyzuję, tak? :-)

                              > Skad pewnosc, ze uratowanie d..py skrecajacemu (ktory jak to czesto na prowincj
                              > i najpierw nacisnie na hamulec, a kierunek wlaczy juz w momencie skretu) nie za
                              > owocuje zabiciem rowerzysty, ktory, zaciemniony, a jakze, pojedzie tak jak trak
                              > tor, ale kolejny edek w ogole nie zauwazy go?

                              A jakby tam był jeszcze Dom Starców, i jakby tam nieoświetlona Edka Matka...
                              • edek40 Re: PS 30.11.11, 10:12
                                > Nie ma miejsca - nie ma wyprzedzania przy wysepce.

                                Na ktorej z tych ulic dopuszczone jest 90 km/h, wstep maja TIRy w ilosciach hurtowych (nie takie za specjalnym zezwoleniem - regularny i bezalternatywowy tranzyt), a natezenie ruchu uniemozliwia zrobienie takich fotek w ciagu dnia, gdy ruch nieomal bezustanie zaslania rozmalowanie i budowle.
                                • tomek854 Re: PS 30.11.11, 11:46
                                  O, tu jest taka własnie droga - duże natężenie ruchu, dozwolona prędkość 60 mph, mnóstwo tirów, regularne wysepki w osi drogi bez poszerzeń, rowerzyści:
                                  img389.imageshack.us/img389/1013/p040909200701.jpg
                                  Na tymże samym wpisie z blogu, który kiedyś specjalnie dla Ciebie zrobiłem niczym nieoznakowane zwężeni jezdni na mostku
                                  img504.imageshack.us/img504/1076/p0409092000.jpg
                                  orys.blox.pl/2009/09/Szkockie-drogi.html
                                  Odśwież sobie, bo znowu Ci się zaczyna wydawać, że na Zachodzie jest super.
                                  • edek40 Re: PS 30.11.11, 12:06
                                    > Odśwież sobie, bo znowu Ci się zaczyna wydawać, że na Zachodzie jest super.

                                    Radio Erewan sie klania. Bo w Szkocji, bedacem koncem swiata, zdarzaja sie budowle takie same, jakie sa zasada w srodku swiata. Czyli dokladnie tak samo.
                                    • 45rtg Re: PS 30.11.11, 12:24
                                      edek40 napisał:

                                      > > Odśwież sobie, bo znowu Ci się zaczyna wydawać, że na Zachodzie jest supe
                                      > r.
                                      >
                                      > Radio Erewan sie klania. Bo w Szkocji, bedacem koncem swiata, zdarzaja sie budo
                                      > wle takie same, jakie sa zasada w srodku swiata. Czyli dokladnie tak samo.

                                      Ciekawe że jak ma być przykład morderczej wysepki to każecie jej szukać do skutku na jakichś zadupiach Polski, ale istnienie takiej na zadupiach Wysp Bryryjskich już wam nie pasuje :->
                                      • tomek854 Re: PS 30.11.11, 17:05
                                        To nie do końca tak. Szkocja oczywiście ŚREDNIO jest zaludniona bardzo mało i raczej nie spotyka się tu ruchu tranzytowego, ale okolice Glasgow to jedne z najbardziej ruchliwych miejsc w UK. Do czasu wybudowania łącznika autostrady M74 omijającego miasto, autostrada M8 była jedną z najbardziej ruchliwych autostrad w całej Europie. Więc uważam, ze szkocki Central Belt (czyli pas od Edynburga do Glasgow) w ktorym miesci się gros szkockiego przemysłu i dystrybucji oraz mieszka kilka milionów ludzi jest jak najbardziej dobrym materiałem porównawczym dla polski jeśli chodzi o natężenie ruchu, nawet jesli ruch ów nie jest tranzytowy a docelowy. A drogi, śmiem twierdzić, są tam gorsze niż u nas. I bardziej dziurawe.
              • klemens1 Re: PS 29.11.11, 17:57
                > > Nie odpowiedziales mi na pytanie dlaczego wysepka w szczerym polu jest le
                > psza o
                > > d dobrze oznakowanego (rowniez farba "zniechecajaca" odglosami do jazdy p
                > o niej
                > > ) rozszerzenia drogi z wydzielonym pasem do skretu.
                >
                > Bo przez wysepkę nie da się wyprzedzić.

                Jak najbardziej się da.
                • 45rtg Re: PS 30.11.11, 10:14
                  klemens1 napisał:

                  > > Bo przez wysepkę nie da się wyprzedzić.
                  >
                  > Jak najbardziej się da.

                  Jak się człowiek zaprze to i przez rów melioracyjny wyprzedzi. Ale bez ryzykowania uszkodzeń pojazdu tego nie zrobi.
                  • klemens1 Re: PS 30.11.11, 19:02
                    > > > Bo przez wysepkę nie da się wyprzedzić.
                    > >
                    > > Jak najbardziej się da.
                    >
                    > Jak się człowiek zaprze to i przez rów melioracyjny wyprzedzi. Ale bez ryzykowa
                    > nia uszkodzeń pojazdu tego nie zrobi.

                    Uściślając: pomimo wysepki da się wyprzedzić - bez uszkodzeń pojazdu.
            • tomek854 Re: PS 29.11.11, 17:10
              ponizej Ci już ktoś odpowiedział. Myślałem, że to jest oczywiste.
          • silver.arrow Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 12:40
            emes-nju napisał:

            > Bo Twoje nieprzeszkadzajace wysepki malo przeszkadzaja w sloneczny dzien na mal
            > o ruchliwej trasie (bo wiekszosc wielkiego ruchu ma alternatywe i z niej korzys
            > ta, albo trasa, jak np. w okolicach Bochni, w ogole nie prowadzi w "korytarzu"
            > transeuropejskim). Przeszkadzaja, wrecz sa smiertelnym zagrozeniem, w szczerym
            > polu na waskich duktach z ruchem ponad 10 tys aut na dobe (w jednym kierunku),
            > w nocy w czasie gorszej pogody. Stwarzaja tez dodatkowe zagrozenie meczac i tak
            > juz zmeczonych kierowcow.

            Jeśli dobrze zrozumiałem, to Tomek pisał o krajowej czwórce. To po pierwsze jest trasa międzynarodowa, po drugie część transeuropejskiego korytarza, po trzecie na tym akurat odcinku jednojezdniowa i wreszcie po czwarte - z badań ruchu wynika, że jest on tam o kilkadziesiąt procent większy niż na wskazanym przez Ciebie odcinku krajowej dwójki.

            Tu masz źródło: gddkia.gov.pl/userfiles/articles/g/GENERALNY_POMIAR_RUCHU_2010/Mapa_SDR2010.pdf

            Tak więc ta cała Twoja tyrada jest nie na miejscu.

            Ps. Tak, mnie też denerwują betonowe wysepki - zwłaszcza mające spowolnić ruch przed zakrętami i na wjazdach do miejscowości (krajowa ósemka i krajówka z Opola do Czewy). Ale spotyka się je dość rzadko.
            • emes-nju Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 13:03
              Tomek pisal o stosunkowo krotkich zawysepkowanych odcinkach, ktore pokonywal przy ladnej pogodzie (bo ostatnio w Polsce dosc ladna pogoda jest - susza wrecz; szczegolnie w Malopolsce ;) ). A ja nadal proponuje Wam nocne wielusekkilometrowe zwiedzanie miedzynarodowych duktowi Mazowsza i Podlasia w czasie pogody syfiastej ;)

              A jezeli chodzi o opisywany przez niego i przez Ciebie odcinek, to nadal, mimo "modernizacji" w postaci wybudowania kanalow i wysepek, droga ta jest bardzo niebezpieczna (wg. EuroRAP ryzyko smierci duze i bardzo duze). A moze ROWNIEZ z powodu nasr... betonu w osi jezdni...?
              • silver.arrow Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 13:14
                emes-nju napisał:

                > Tomek pisal o stosunkowo krotkich zawysepkowanych odcinkach, ktore pokonywal pr
                > zy ladnej pogodzie (bo ostatnio w Polsce dosc ladna pogoda jest - susza wrecz;
                > szczegolnie w Malopolsce ;) ). A ja nadal proponuje Wam nocne wielusekkilometro
                > we zwiedzanie miedzynarodowych duktowi Mazowsza i Podlasia w czasie pogody syfi
                > astej ;)

                A międzynarodowy dukt ze stolicy do stolicy Dolnego Śląska wystarczy? Bo melduję posłusznie, że zwiedzałem go ostatnio nocą we mgle i tragedii nie było. W deszczu to w ogóle jeździ się kiepsko.

                > A jezeli chodzi o opisywany przez niego i przez Ciebie odcinek, to nadal, mimo
                > "modernizacji" w postaci wybudowania kanalow i wysepek, droga ta jest bardzo ni
                > ebezpieczna (wg. EuroRAP ryzyko smierci duze i bardzo duze). A moze ROWNIEZ z p
                > owodu nasr... betonu w osi jezdni...?

                Nie wiem. Jako czarną EuroRAP oznaczył na przykład krajówkę z Jasła do Pilzna, a tam żadnej wysepki nie kojarzę, oraz ósemkę z Wrocławia do Kłodzka. Tam też wysepek i głębokich rowów jest jak na lekarstwo. A mimo to jest niebezpiecznie. To też przykład na to, że nie tylko kierowcy na wschód od Wisły mają ciężko.
                • edek40 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 13:24
                  > A międzynarodowy dukt ze stolicy do stolicy Dolnego Śląska wystarczy? Bo melduj
                  > ę posłusznie, że zwiedzałem go ostatnio nocą we mgle i tragedii nie było. W des
                  > zczu to w ogóle jeździ się kiepsko.

                  Jechalem w Niemczech autostrada, w duzym ruchu i w duzym deszczu. Nie zauwazylem, zeby jechalo sie kiepsko. Jechalo sie wolniej, ale nie kiepsko.
                  • tomek854 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 17:27
                    Porównujesz drogę Wrocław - Kłodzko do niemieckiej autostrady? :)
                    • edek40 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 18:32
                      > Porównujesz drogę Wrocław - Kłodzko do niemieckiej autostrady? :)

                      Alez skad. Porownuje tylko do tego, ze ogolnie jest ciezko w czasie deszczu.
                • emes-nju Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 14:31
                  Pas.

                  Drogi z betonem w osi jezdni, z masa blyskaczy i wszelkich innych przeszkadzajko-ropraszajek, to szczyt ewolucji drogownictwa. Juz niebawem caly swiat, dla bezpieczenstwa, podazy naszym tropem. Poczatkowo beda stawiac progi zwalniajace na autostradach, potem wysepki na lewym pasie, a potem, po potwierdzeniu wielkiego sukcesu tego eksperymentu, zaorza autostrady oraz ekspresowki i caly ruch wdusa w koromysla w rodzaju bespjecznej usemki, na ktorej jednakowoz nadal bezpiecznie nie jest, mimo wydania na jej "modernizacje" atronomicznych pieniedzy :P
                  • tomek854 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 17:26
                    Jak trochę pojeździsz po świecie, to może zauwazysz, że takie rozwiązania jak u nas dopiero się wprowadza są tam (poza autostradami, z których najwyraźniej rzadko zjeżdzasz jak tam jesteś) normą.
                  • 45rtg Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 30.11.11, 10:16
                    emes-nju napisał:

                    > usa w koromysla w rodzaju bespjecznej usemki, na ktorej jednakowoz nadal bezpie
                    > cznie nie jest, mimo wydania na jej "modernizacje" atronomicznych pieniedzy :P

                    Hm. Jeżdżę tą ósemką od Wrocławia na południe kilka razy do roku najczęsciej na wakacje - czyli w szczycie tłoku. I nie widzę tam jakichś szczególnych niebezpieczeństw.
              • tomek854 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 17:20
                > Tomek pisal o stosunkowo krotkich zawysepkowanych odcinkach, ktore pokonywal pr
                > zy ladnej pogodzie (bo ostatnio w Polsce dosc ladna pogoda jest - susza wrecz;
                > szczegolnie w Malopolsce ;) )

                W piątkowy wieczór w Małopolsce mieliśmy mgłę i lokalne przymrozki. Rozumiem jednak, że to nie dość zła pogoda dla Ciebie i moje zdanie dopiero się będzie liczyć kiedy koło mrugających wysepek przejadę podczas pogody zaakceptowanej przez Ciebie?

                > A jezeli chodzi o opisywany przez niego i przez Ciebie odcinek, to nadal, mimo
                > "modernizacji" w postaci wybudowania kanalow i wysepek, droga ta jest bardzo ni
                > ebezpieczna (wg. EuroRAP ryzyko smierci duze i bardzo duze). A moze ROWNIEZ z p
                > owodu nasr... betonu w osi jezdni...?

                Ja myślę, że głownie przez natężenie ruchu nie przystające do klasy drogi. Dlatego właśnie wysepki są tam dobre, bo uniemożliwiają wyprzedzanie.

                Jesteś taki biegły w statystykach, mógłbyś proszę przytoczyć ilość wypadków śmiertelnych spowodowanych przez krwiożercze wysepki i porównać go do ilości wypadków spowodowanych wyprzedzaniem na trzeciego?
            • tomek854 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 17:18
              > Tak więc ta cała Twoja tyrada jest nie na miejscu.

              Oczywiście, że jest. Jak zwykle zresztą. Dodam też, że nie tylko w przypadku DK4 pod Bochnią, ale też w przypadku DK 8, którą jechałem na odcinku Wrocław - Kłodzko, a która dalej prowadzi do przejścia granicznego Kudowa - Nachod i jest znana jako polska część Drogi Europejskiej E67 łączącej Helsinki z Pragą.
          • tomek854 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 17:09
            > Bo Twoje nieprzeszkadzajace wysepki malo przeszkadzaja w sloneczny dzien na mal
            > o ruchliwej trasie (bo wiekszosc wielkiego ruchu ma alternatywe i z niej korzys
            > ta, albo trasa, jak np. w okolicach Bochni, w ogole nie prowadzi w "korytarzu"
            > transeuropejskim).

            To ciekawe co mówisz. Bo moja jazda w okolicach Bochni krajową czwórką prowadzącą od zachodniej do wschodniej granicy w kolumnie Ukraińskich tirów we mgle i lekko oblodzonej drodze jakoś nie wygladała na relaksującą jazdę boczną drogą w słoneczny dzień. Ale widać się mylę.

            Co do Twoich przykładów: ja Ci też mogę pokazać parę miejsc ktore udowodniłyby, w myśl Twojej logiki, że na Zachodzie jest jeszcze gorzej jeśli chodzi o infrakstrukturę. Ale tu nie o to chodzi, żebym ja specjalnie jeździł wybranymi przez Ciebie najgorszymi fragmentami tylko że moje obserwacje prowadzę jeżdżac sobie po prostu normalnie po kraju.

            > Zwiedz glownymi drogami dawny zabor carski (Malopolska o ile dobrze pamietam ra
            > czej sie w nim nie znajdowala). Sprobuj pare razy, cisniety terminami, wyjechac
            > z Warszawy w dowolnym kierunku.

            Pozwolę sobie Ci przypomnieć, że do niedawna Wrocław tylko nieznacznie ustępował Warszawie w korkowalności, będac trzecim najbardziej zakorkowanym mieście w Europie po Brukseli i Warszawie. W Warszawie nie byłem autem jakieś 10 lat, ale w Brukseli bywam regularnie. I jeśli w Brukseli jest gorzej niż w Warszawie, to naprawdę ciężko mi uwierzyć w Te twoje kasandryczne wieści.
            • tomek854 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 17:10
              PS. Do Brukseli jeżdżę słuzbowo, nie na wakacje :P
    • kozak-na-koniu Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 28.11.11, 20:04
      Mój syn też jest TIRowcem, obsługuje trasy: Ukraina-Mołdawia-Słowacja-Bułgaria-Rumunia-Węgry-Ukraina i też mówi, że jak wraca, to na tych drogach wreszcie się czuje w kulturalnym kraju...:DDD
      • tomek854 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 28.11.11, 20:10
        No i widzisz. Bajer polega na tym, że ja nie jestem tirowcem (i nigdy nie byłem) a trasy obsługuję takie jak Skandynawia, Wielka Brytania, Francja, Włochy) i nie zaznaję szoku kulturowego (Już) po wjeździe do Polski raczej.

        Z tego wynika że wbrew forumowym teoriom bliżej nam do klimatów po których ja jezdże niż po ktorych jeździ Twój syn. I o tym był ten wątek.
        • wolfgang87 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 28.11.11, 23:47
          Jak ja wjechałem ze Słowacji, z części wschodniej, od strony Słowackiego Raju, to była taka ulga. Wróciliśmy! Nareszcie cywilizacja!

          -
          Suwalszczyzna - kraina jak baśń
        • emes-nju Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 12:10
          tomek854 napisał:

          > zaznaję szoku kulturowego (Już) po wjeździe do Polski raczej.

          Ja tez nie.

          Natomiast szok drogowy i owszem. Ale przyznaje - wjezdzalem do Polski tylko od poludnia i zachodu; wjazdu od wschodu nie zaliczylem, a jak widze powinienem zalowac :P
    • inguszetia_2006 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 28.11.11, 21:26
      Witam,
      No ja to jestem, na pewno. Tak mi mówią moi bracia, a ja im wierzę, bo oni mówią to z miłości, a nie po żeby mi przy...ć;-P Owszem apokalipsy nie ma, bo ty jej nie widziałeś;-P
      Będziemy mieć około 340 nowych ambulansów, 13 lądowisk dla helikopterów, nowe śmigłowce z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. To na pocieszenie, info z ostatniej konferencji, na której był mój brat. I przeszkolonych ratowników medycznych, chyba z 500 sztuk. W tym mój brat;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • rapid130 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 08:57
      Też obserwuję na co dzień, że popularne odsądzanie od czci i wiary polskich kierowców - wyzywanie od niedouków i pijusów - jest przesadzone.

      Statystycznie nie wypadamy gorzej niż spora część cywilizowanej Europy. Rzadko spotykam mitycznych "wariatów drogowych" latających z szablami po szosie. Codziennością jest "poczciwa melepeta", która włącza się do ruchu metodą pyr-pyr-pyr w efekcie falandyzując pierwszeństwo przejazdu, nie zatrzymuje się na widok STOP, kierunkowskaz włącza gdy skręca, staje dęba gdy pieszy wejdzie na pasy, bo postrzeganie ma wyłączone, tworzy zatory na krajówce smęcąc 70-80 km/h. Wszystko dlatego, że rozmyśla np. o liście zakupów, a nie o prowadzeniu samochodu. To jest gatunek popularny w każdym kraju.

      Co do dróg, to układ infrastruktury mamy teraz - w pewnym sensie - podobny jak w późnych latach 30. XX wieku. Prowadzi się wiele (roz)budoów i remontów, rysuje wspaniałe plany, chociaż to wciąż za mało w stosunku do potrzeb. Istnieje już sporo rewelacyjnych odcinków i całe mnóstwo innych, na których żal serce ściska słysząc jęki podwozia.

      W lubuskim i zachodniopomorskim lokalersi często jeszcze "śmigają" dziesiątkami kilometrów po oryginalnych Reichstrasse, z zabytkową nawierzchnią z kostki brukowej (to scenariusz jeszcze pozytywny) lub z kocich łbów nieudolnie łatanych asfaltem (negatywny).
      • kozak-na-koniu Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 09:05
        rapid130 napisał:

        > Też obserwuję na co dzień, że popularne odsądzanie od czci i wiary polskich kie
        > rowców - wyzywanie od niedouków i pijusów - jest przesadzone.

        Jakie tam popularne... To tylko pismaki, zapewne podjudzani przez kogoś tam nie mogą żyć bez nakręcania regularnych nagonek na jakiegoś wygodnego "złego", piętnowania wybranych "wrogów ludu" itp. Raz są to właściciele srających psów, inny raz tak zwani "polscy kierowcy", jeszcze inny raz kibice - do wspólnego wora wrzucani ze stadionowymi bandziorami...:(((
    • nazimno Duuuuzoooo miodku, powiedzialby Kubus Puchatek 29.11.11, 10:04
      "To bzykanie coś oznacza. Takie bzyczące bzykanie nie bzyka bez powodu. Jeżeli słyszę bzykanie, to znaczy, że ktoś bzyka, a jedyny powód bzykania, jaki ja znam, to ten, że jest się pszczołą."

      Tam, gdzie slychac bzykanie, jest i miodek.


      Cytuje:
      "
      Powiedziałem moim przyjaciołom: oboje pracujecie w budżetówce, wybudowaliście sobie dom tylko pomagając sobie kredytem, macie trzy samochody, fajne wyposażenie domu, jeździcie sobie na wakacje i wy narzekacie że w Polsce jest źle?
      "

      PS
      To musi bac jakas niezla wysepka w tej "budzetowce", pewnie nalezy do archipelagu Cayman Islands. Tomus, zapisales sie na kurs dla propagandystow?
      • tomek854 Re: Duuuuzoooo miodku, powiedzialby Kubus Puchate 29.11.11, 17:29
        Tak oczywiście. Wszyscy znani mi nauczyciele mieszkają w swoich własnych mieszkaniach. Owszem, niektórym pomagali rodzice, niektórzy mają duże kredyty na głowie, ale nikt nie mieszka w slumsach.

        Inni znajomi, których odwiedziłem (ona nauczycielka, on górnik dojeżdzający ponad 100 km do pracy) mają dwa mieszkania, z których jedno wynajmują i dwa samochody.

        Nieźle się napracowali ci propagandziści, poprzekupywali moich znajomych wszystkich zeby się przede mną zgodzili odgrywać te potiomkinowskie wioski ;-)
    • edek40 A ja tam zawsze swoje 29.11.11, 11:11
      Zapraszam w moje rodzine strony, gdzie systemowo i systematycznie nic sie nie buduje (pomijam sama Warszawe - jednak co z tego, ze sie buduje jesli nowe ulice i tak wmanewrowuja w korki, ktore zawdzieczamy naszemu panstwu). Wyjazd/przejazd przez aglomeracje, zawierajaca w sobie blisko 10% (mowimy oczywiscie o zameldowanych) populacji Polski, to cale godziny. O ile wiec na zachod od Wisly poprawa jest wyrazna, to w samej Warszawie oraz na wschod mamy ten sam syf co zawsze, powiekszony przez fatalna organizacje (typu rondo w Kolbieli, ktore potrafi wydluzyc czas przejazdu W-Wa-Lublin dwukrotnie).

      Faktem jest to, o czym piszesz - kultura jazdy wzrasta w oczach. Frustracja rowniez. A ta jest niestety odreagowywana na dluzszych trasach...
    • edek40 Skoro zeszlo na wysepki 29.11.11, 14:29
      Prosze o, najlepiej poparta paragrafami, odpowiedz czy w celu zabezpieczenia cennej wiejskiej posiadlosci edka moge za MOIM plotem postawic oznakowane ogrodzenie pod pradem, za nim oznakowana zapadnie ze "nastroszonymi" na dnie szpikulcami, a gdy to nie pomoze, za tablica informujaca o niebezpiecznych psach, stado glodnych dobermanow, szkolonych do pozywiania sie intruzami? Pytam nie bez celu. Jesli bowiem chodzi o zlodzieja wkradajacego sie na MOJA posesje mamy do czynienia z zamiarem popelnienia przestepstwa, a moze nawet zbrodni. W wypadku wysepek "eliminujacych" piratow nie mamy 100% pewnosci, ze to naprawde pirat, nie mamy rowniez 100% pownosci, ze nawet jesli to pirat zawodowy, to dzis akurat mial wolne i wysepke "wyhaczyl" prywatnie. Bo w wypadku zawodowego zlodzieja zgadzamy sie, ze jesli idzie sobie ulica jako prywatny, to nie moge szczuc go moimi dobermanami...
      • emes-nju Re: Skoro zeszlo na wysepki 29.11.11, 14:47
        Uprzejmie informuje, ze zlodziej/morderca/gwalciciel ma swoje prawa. Z prawem do uczciwego procesu za przestepstwo lub zbrodnie na czele! I grozi mu najwyzej dozywocie. A polski kierowca "sprawiedliwosc" za wykroczenie (rowniez bedace nastepstwem bledu) ma miec wymierzane natychmiast z zagrozeniem kara smierci wlacznie.

        Wynika z tego, ze kierowca to cos gorszego niz zlodziej/morderca/gwalciciel, a wykroczenie drogowe jest grozniejsze od przestepstwa/zbrodni. Kierowcy sa dla spoleczenstwa tak grozni, ze waaadza nie ma obaw, ze w czasie wymierzania im "sprawiedliwosci" poszkodowani moga zostac postronni - w tym piesi i rowerzysci.

        Oponentom stanowczo twierdzacym, ze jak kierowca nie popelnia wykroczenia, to nic mu nie grozi, uprzejmie wyjasniem, ze potencjalnemu zlodziejowi/mordercy/gwalcicielowi tez nic nie grozi dopoki nie popelni swoich czynow. Ale jak juz je popelni (lub da sie udowodnic zamiar), to ma prawo do obrony i brania pod uwage okolicznosci lagodzacych. Kierowca nie...

        I to jest oczywiscie sluszne! Bo taki kierowca, to cos gorszego od np. kolesia w wolnym czasie gwalcacego i mordujacego nieletnie coreczki tatusiow :/
        • nazimno Porabalo ich... 29.11.11, 15:36

          wadowice24.pl/wydarzenia/wieci-z-regionu/1916-absurdalne-wysepki-do-poprawek
    • jureek Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 16:15
      Dołączę do marud.
      Wysepki nigdy mi nie przeszkadzały, spełniają często pożyteczną rolę skutecznego spowalniacza ruchu np. na wjazdach do miejscowości (co ciekawe, w dyskusjach "fotoradarowych" panowie E. często wysuwają argument, że fotoradar nikogo nie zmusi do wolniejszej jazdy, ale wysepki, które potrafią to skutecznie wymusić, też im się nie podobają). Pomarudzę więc nie z powodu wysepek jako takich, lecz sposobu ich wykonania. Niedawno kompletnie przebudowano DK45 w miejscowości Zawada. W ramach tej przebudowy poszerzono drogę, dobudowano chodnik i drogę dla rowerów. Przez prawie całą wieś na długości około 1 km na środku ulokowano wysepki uniemożliwiające wyprzedzanie. Wysepki są potrzebne, bo wcześniej jeżdżono przez tę wieś, jakby to było szczere pole. Wypadki też się zdarzały. Niepotrzebnie tylko wysepki te są aż tak szerokie - ponad 2 metry. Wystarczyłyby półmetrowe, a zaoszczędzoną szerokość drogi można by przeznaczyć na poprowadzenie po obu stronach drogi chodnika dla pieszych i pasa dla rowerów.
      To mi się właśnie najbardziej nie podoba na remontowanych polskich drogach - prowadzenie chodników i dróg rowerowych tylko po jednej stronie, a potem zdziwienie, że ludzie z nich nie korzystają.
      Jura
      • emes-nju Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 16:35
        jureek napisał:

        > Dołączę do marud.
        > Wysepki nigdy mi nie przeszkadzały, spełniają często pożyteczną rolę skutecznego
        > spowalniacza ruchu np. na wjazdach do miejscowości (co ciekawe, w dyskusjach
        > "fotoradarowych" panowie E. często wysuwają argument, że fotoradar nikogo nie
        > zmusi do wolniejszej jazdy, ale wysepki, które potrafią to skutecznie wymusić,
        > też im się nie podobają).

        Przynajmniej jeden pan "e" twierdzi, ze nie przeszkadzaja mu za specjalnie wysepki w terenie faktycznie zabudowanym. Oswietlonym terenie zabudowanym, zeby pomaranczowe blyskacze mial sens inny niz szpila swiatla uniemozliwiajaca dostrzezenie czegokolwiek za nia. A takze obok, co wobec zanikania w okolicy wysepek pobocza tez ma niemale znaczenie.
      • edek40 Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 29.11.11, 18:41
        > o spowalniacza ruchu np. na wjazdach do miejscowości (co ciekawe, w dyskusjach
        > "fotoradarowych" panowie E. często wysuwają argument, że fotoradar nikogo nie z
        > musi do wolniejszej jazdy, ale wysepki, które potrafią to skutecznie wymusić, t
        > eż im się nie podobają).

        Problemem jest to, ze fotoradar nikogo nie zatrzyma, a wysepka moze zrobic to nieodwracalnie. I nie mam na mysli wysepek zrobionych z glowa. Mam na mysli wszelkie doraznie zrobione przy ekierce g..na, do ktorych zaliczam ta, w ktora uderzylem. Gdyby nie oszczednosci, taka wysepka musialby zaczynac sie pewnie z 500 wczesniej lagodnym rozszezeniem drogi i konczyc tak samo. Ale to koszt. Niech wiec w jej rejonie uzytkownicy powolni i szybcy (jak edek) jakos sie "dogaduja". Wszak to nie autostrada, tylko zwykla krajowka i pas awaryjny moze sobie zanikac. A jak kierowca wymiecie nieoswietlonego rowerzyste, ktory przeciez caly czas po krawedzi asfaltu jedzie, to... No wiadomo, jak to w Polsce, jest trup, jest winien - szafa gra...
    • emes-nju Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 17:07
      Czytam o wysepkach i czytam... I z wszystkich wypowiedzi apologetow wysepek dowiaduje sie, ze maja one kogos do czegos zmusic. Wynika z tego, ze zwolennicy wysepek calkowicie akceptuja bezsporny fakt, ze jak wysepka z jakichs powodow kogos do czegos nie zmusi, to moze tego niezmuszonego pozbawic mienia, poranic albo nawet zabic (przy czym "kara" moze zalatwic tez postronnych swiadkow). Bo wysepka jest twarda, nie wybaczajaca najmniejszego uchybienia przeszkoda w osi jezdni. Nie pogrozi paluszkiem, nie wystawi mandatu - gape (najczesciej gape - sam Tomek napisal, ze liczba swirow drogowych maleje) albo pirata ukarze na miejscu bez mozliwosci odwolania.

      Dlaczego zatem nikt nie napisze wprost, ze wysepki w szczerym polu sluza wylacznie do zastraszania kierowcow i do ich natychmiastowego karania?

      W koncu z racji takiej, a nie innej konstrukcji do tego sprowadza sie ich rola (nie maja murow oporowych, ktore po zabiciu "pirata" uratowalyby chociaz tego, kto jest za wysepka). Wysepki zwiekszajac liczbe miejsc kolizyjnych na i tak bardzo kolizyjnych drogach do poprawy bezpieczenstwa sie nie przyczyniaja w zaden sposob. Sluza do straszenie i karania - niczemu wiecej.

      A ze kampamie spoleczne polegajace na straszeniu spoleczenstwa nasza waaadza ma opanowane do perfekcji (szkoda, ze waaadza nie chce prowadzic kampanii pozytywnych - przy takiej skutecznosci od dawana bylibysmy druga drogowa Szwajcaria), to coraz bardziej zestrachane spoleczenstwo bez popitki lyka karanie za przekroczenie predkosci bez interesowania sie kto prowadzil, czy tez rozbijanie/zabijanie tych, ktorych waaadza okreslila jako wrogow ludu pracujacego miast i wsi - piratow. Nawet jezeli piractwo sprowadza sie do chwili nieuwagi czy braku precyzji w prowadzeniu. Albo do proby ominiecia jakiegos zamaskowanego samobojcy, ktorego brak pobocza zmusil do wejscia na jezdnie...
      • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 17:36
        > Dlaczego zatem nikt nie napisze wprost, ze wysepki w szczerym polu sluza wyl
        > acznie do zastraszania kierowcow i do ich natychmiastowego karania?


        Bo nikt z nas nie jest takim demagogiem jak Ty?

        Wysepki służą, żeby uniemożliwić pewne manewry, kropka.

        Jak ktoś jest gapa to jest sam sobie winien.

        Idąc Twoim tokiem rozumowania zakręty mają taką samą rolę, bo jak ktoś się zagapi i pojedzie prosto na zakręcie to wyleci z drogi i rozbije samochód w drobiazgi bez możliwości odwołania.

        Nawet mi się nie chce z Tobą dyskutować w tym temacie...
        • nazimno Ty, tomus854, dopiero Ty jestes demagogiem. 29.11.11, 17:46
          Zakret drogi jest kosekwencja ukladu geologicznego terenu oraz geodezyjnych
          umiejetnosci projektantow.

          Wysepka jest szykana.
          • tomek854 Re: Ty, tomus854, dopiero Ty jestes demagogiem. 29.11.11, 17:56
            A organizacja ruchu na drodze jest wynikiem innych potrzeb branych przez uwagę przez projektantów.
            • nazimno Nazywanie tego "organizacja ruchu" to... 29.11.11, 18:03
              ...szczyt cynizmu i demagogii.

              Cos, co jest niebezpieczna szykana na drodze, nie moze byc zakwalifikowane jako
              element poprawiania "organizacji ruchu". To oczywista brednia.

              A moze rozwiniesz teze o "innych potrzebach", to bedzie bardzo ciekawe.

              I nie "projektantow", tylko zwyklych partaczy bez pojecia o nowoczesnych rozwiazaniach
              w projektowaniu drog.



              • emes-nju Re: Nazywanie tego "organizacja ruchu" to... 29.11.11, 18:17
                nazimno napisał:

                > I nie "projektantow", tylko zwyklych partaczy bez pojecia o nowoczesnych
                > rozwiazaniach w projektowaniu drog.

                No pewnie. Bo nowoczesne rozwiazania zmierzaja do zwiekszania, a nie zmniejszania "wybaczliwosci" drog.

                Fakt. Pare razy na mitycznym Zachodzie zetknalem sie z wysepkami. "Troche" roznily sie od naszych. Przede wszystkim konfiguraja drogi. Na ruchliwej drodze nikt nie oszczedzal na asflacie i nie robil rozszerzenia tuz przed wysepka i to rysujac "projekt" od ekierki. Wysepki, ktore widzialem byly tak lagodne, ze naprawde trzeba duzych zdolnosci, zeby zrobic sobie krzywde. A jakie wysepki sa u nas na wielu drogach nawet nie chce mi sie pisac. Podpisuja sie na nich swoimi oponami inni - ja jeszcze nie trafilem, ale wiem, ze predzej czy pozniej trafie; np. w taka, w ktora juz ktos inny trafil i skasowal oznakowanie...

                W wiekszosci wypadkow jednak, na ruchliwych drogach, spotykalem sie raczej ze zwyklym rozszerzeniem drogi i wydzielonym pasem do skretu. Widocznie na mitycznym Zachodzie mniejsza uwage zwraca sie na koniecznosc karania "pirata", a wieksza na to, zeby nawet "pirat" przezyl... Wiem, ze nie miesci sie to w glowie... :P
                • tomek854 Re: Nazywanie tego "organizacja ruchu" to... 29.11.11, 18:33
                  > Fakt. Pare razy na mitycznym Zachodzie zetknalem sie z wysepkami. "Troche" rozn
                  > ily sie od naszych. Przede wszystkim konfiguraja drogi. [b]Na ruchliwej drodze[
                  > /b] nikt nie oszczedzal na asflacie i nie robil rozszerzenia tuz przed wysepka
                  > i to rysujac "projekt" od ekierki.

                  To prawda. Standardowym rozwiązaniem jest umieszczanie wysepki bez poszerzania drogi w ogóle - kosztem pasa ruchu. Jak tutaj: www.youtube.com/watch?v=26j6PTVIORs&feature=player_detailpage#t=200s

                  To oczywiście przykład ze Szkocji, bo taki mam pod ręką, ale to standardowe rozwiązanie w całym UK i nie tylko.

                  > W wiekszosci wypadkow jednak, na ruchliwych drogach, spotykalem sie racz
                  > ej ze zwyklym rozszerzeniem drogi i wydzielonym pasem do skretu. Widocznie n
                  > a mitycznym Zachodzie mniejsza uwage zwraca sie na koniecznosc karania "pirata"
                  > , a wieksza na to, zeby nawet "pirat" przezyl...
                  Wiem, ze nie miesci sie to
                  > w glowie... :P

                  www.youtube.com/watch?v=uoQMbeBHMSE&feature=player_profilepage#t=68s
                  Widocznie jednak nie - tu typowy lewoskręt ograniczony wysepkami. Droga, jak widzisz, ruchliwa.

                  www.youtube.com/watch?v=uoQMbeBHMSE&feature=player_profilepage#t=198s
                  Tu jeszcze inny. I o zgrozo! Jechałem za traktorem koło wysepki! Cudem uniknąłem smierci! :D
              • tomek854 Re: Nazywanie tego "organizacja ruchu" to... 29.11.11, 18:26
                to, że Ty to nazywasz "niebezpieczną szykaną na drodze" nie zmienia faktu, że stosowanie takich rozwiązań poprawia bezpieczeństwo o czym swiadczą doświadczenia innych krajów.

                NIe rozwinę, bo dyskusja z Tobą mija się z celem.
                • nazimno No jasne, ze sie mija. 30.11.11, 09:44
                  Przynajmniej to rozumiesz, opowiadajac swoje fanfarony.
                • nazimno bla bla bla, przyklad idiotyzmu: 30.11.11, 10:05

                  wadowice24.pl/wydarzenia/wieci-z-regionu/1916-absurdalne-wysepki-do-poprawek
        • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 17:54
          tomek854 napisał:

          > Jak ktoś jest gapa to jest sam sobie winien.

          Nawet jezeli ta gapa bedzie ktos z Twojej rodziny? Czy tez moze wszyscy, to miszcze co to wysepkom sie nie klaniajom? :P

          Przeraza mnie latwosc z jaka wszelkiej masci oszolomieni poprawiacze bezpieczenstwa szafuja ludzkim zyciem, czy nawet "tylko" mieniem.
          • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 17:58
            No, jak na razie nie przypominam sobie, żeby ktoś z mojej rodziny żył w ciągłym zagrożeniu śmiercionośnymi wysepkami... No tak gwoli sprawiedliwości to kuzyn raz na rajdzie rozwalił szykanę ustawioną z opon, nie wiem, czy to się liczy, i kto był za ten zamach na jego życie odpowiedzialny.

            Natomiast cieszę się, że moja rodzina może jeździć po bezpieczniejszych drogach dzięki zastosowaniu na nich rozwiązań przyjętych i sprawdzonych na świecie.
            • nazimno A "gdzie na swiecie", no gdzie,...tomus854??? 29.11.11, 18:05
              Daj liczne przyklady ze Szkocji.
              Czekamy.
              • tomek854 Re: A "gdzie na swiecie", no gdzie,...tomus854??? 29.11.11, 18:58
                No cóż, bardzo przepraszam, że podaję zwykle przykłady z kraju, po którym jeżdżę najwięcej, ale specjalnie dla Ciebie trochę pogrzebałem. Co prawda pokłosie przeszukania mojej kolekcji zdjęć jest kiepskie, bo standardowe rozwiązania organizacji ruchu drogowego nie są moim priorytetem do fotografowania, ale coś tam się znalazło. I tak co my tu mamy:

                img337.imageshack.us/img337/6619/img20101007029.jpg
                Austriacka wysepka z okazji przejścia dla pieszych i lewoskretu (niestety lewoskret jest już za mną). Jak tu wyprzedzić rowerzystę? A jak ktoś się zagapi i nie wyrobi na zakręcie? Wymiana łożyska (jeśli nie śmierć w męczarniach) gwartantowana!!!!

                img259.imageshack.us/img259/9685/img20101216007.jpg
                Podniesiona jezdnia na przystanku tramwajowym (słabo widac, jest po drugiej stronie). Żadnych oznaczeń, straszliwe zagrożenie (przynajmniej jeśli wierzyć emesopodobnym narzekającym na niedawne wprowadzenie takiego rozwiązania na ulicy Glinianej we Wrocławiu). To zdjęcie zrobione jest w Bazylei, w Szwajcarii.

                img41.imageshack.us/img41/4370/img0111pz.jpg
                Wysepka w Zurychu, jej jedyną funkcją jest chyba uniemożliwienie wyprzedzania. Wysepka postawiona bez poszerzenia jezdni.

                img641.imageshack.us/img641/6343/img0385x.jpg
                Betonowa banda w osi jezdni w Norwegii, nieco na północ od Oslo. Ciągnęła się przez ładnych parę kilometrów, potem znikała, potem pojawiała się ponownie. Toż to śmierć w oczach. A jak tu wyprzedzić rowerzystę czy traktor? Czyż to nie jest piękny przykład emesowej "betonowej rynny nie spotykanej nigdzie indziej na świecie"?
                • tomek854 Re: A "gdzie na swiecie", no gdzie,...tomus854??? 29.11.11, 19:00
                  Ach, jeszcze zapomniałem - poza zdjęciem z Bazylei które zrobiłem pod moim hotelem, wszystkie zdjęcia są na drogach będących elementami duktów europejskich, czyli E-cośtam.
                • misiek4111 Re: A "gdzie na swiecie", no gdzie,...tomus854??? 29.11.11, 22:54
                  W pełni zgadzam się z Tomkiem, że wysepki są po to żeby ograniczyć sraczkę-wyprzedzaczkę, jeden z najwazniejszych przyczyn wypadków. Jeżdżąc zgodnie z przepisami nie jestem wyprzedzany w każdy możliwy sposób tam gdzie są te wysepki, ruch jest spokojniejszy i bezpieczniejszy, bo wyścigowcy są spacyfikowani.
                  Dzięki za fotki z różnych krajów, wysepki nie są żadnym polskim wynalazkiem. No i gratulacje, na te fotki czołowy demagog forum nie znalazł jak (dotychczas) żadnego kontrargumentu, a przecież w demagogii i wypowiadaniu ostatniego zdania (dojrzałość na poziomie licealisty) jest miszczem.
                  • misiek4111 Re: A "gdzie na swiecie", no gdzie,...tomus854??? 29.11.11, 23:03
                    Szczególnie na pierwszym zdjęciu z Austrii pieszy narażony jest na śmierć gdy znajdzie się na wysepce. Pewnie ruch "ZDEZorganizował" jakiś emigrant z Polski.
                  • tomeck3145 Re: A "gdzie na swiecie", no gdzie,...tomus854??? 29.11.11, 23:13
                    > Dzięki za fotki z różnych krajów, wysepki nie są żadnym polskim wynalazkiem. No
                    > i gratulacje, na te fotki czołowy demagog forum nie znalazł jak (dotychczas)
                    > żadnego kontrargumentu, a przecież w demagogii i wypowiadaniu ostatniego zdania
                    > (dojrzałość na poziomie licealisty) jest miszczem.

                    Czasem lubi mieć nawet trzy ostatnie zdania :D
                • nazimno Re: 30.11.11, 10:01
                  Ty, tomusiu854 powinienes prowadzic niedzielna
                  szkolke dla domoroslych demagogow w jakiejs
                  wiosce.


                  Komentarz do tych twoich odkrywczych obrazkow:
                  --------------------------------------------------------

                  *0385.jpg:rozdzielenie pasow ruchu na gorskiej drodze
                  na zakrecie (to nie zadna wysepka) Chodzi o wykluczenie
                  ewentualnej "czolowki". Rozsadne rozwiazanie.
                  I tez zadna szykana.

                  *0111.jpg: wysepka/szykana, a gdzie?

                  *6007.jpg: Ciemno i kompletnie nieczytelne, bez komentarza

                  *7029.jpg: w miasteczku, pod kosciolem, umozliwienie
                  wiernym dostepu do kosciola.
                  Nic nadzwyczajnego, zadna szykana.
                  Pasy ruchu juz wczesniej wyseparowane, teren zabudowany.
                  Normalne przejscie przez jezdnie dla tlumu ludzi.

                  Ty chyba w ogole nie rozumiesz, co to jest "SZYKANA"
                  W zwiazku z tym dyskusja z Toba jest rowniez bezcelowa.
                  • 45rtg Re: 30.11.11, 10:27
                    nazimno napisał:

                    > Ty chyba w ogole nie rozumiesz, co to jest "SZYKANA"
                    > W zwiazku z tym dyskusja z Toba jest rowniez bezcelowa.

                    Zamiast kłapać bez sensu pokrywką od garnczka z miodkiem łap za aparat i pokazuj zdjęcie tych waszych rzekomych "wysepek w szczerym polu" o których cały czas łżecie.
                    • nazimno juz bylo, ale nie potrafisz czytac 30.11.11, 10:30

                      forum.gazeta.pl/forum/w,510,131091977,131139533,bla_bla_bla_przyklad_idiotyzmu_.html
                      • 45rtg Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 30.11.11, 10:33
                        nazimno napisał:

                        >
                        > forum.gazeta.pl/forum/w,510,131091977,131139533,bla_bla_bla_przyklad_idiotyzmu_.html

                        Miało być W SZCZERYM POLU. To są, być może (tylko być może, bo na zdjęciach nie ma żadnej wysepki która by stanowiła zagrożenie dla kierowcy obserwującego drogę przed sobą), źle zaprojektowane wysepki. Ale jednym z głównych wątków waszego jęczenia jest że wysepki stawia się jakoby w szczerym polu, tylko ze złośliwości. No to dawaj, przykład wysepki która po prostu jest - bez skrzyżowania, bez przejścia dla pieszych.
                        • tomeck3145 Na pewno będzie! 30.11.11, 10:50
                          Nie wiem, czy to coś wniesie do dyskusji, ale zmieniam temat dyskusji na inny, oraz poprę się cytatem z Coelho: "najciemniej jest tuż przed wschodem słońca". Na wszelki wypadek dodam też, że w Niemczech zapewne takiej wysepki nie ma, inna rzecz że Niemcy mają 13 tysięcy kilometrów autostrad, natomiast my 20 tysięcy, ale dróg krajowych i autostrad, w tym ok 1.5 tysiąca autostrad i dróg ekspresowych. Z tego co mi wiadomo, na autostradach nie stawia się wysepek. Być może różnica pomiędzy Polską a Niemcami jest taka, że w Polsce ruch tranzytowy idzie drogami krajowymi, nierzadko wąskimi a prawie zawsze prowadzącymi przez mniej lub bardziej zurbanizowane tereny, a w Niemczech autostradami?
                          • nazimno Prawda jest inna. 30.11.11, 10:57
                            Ktos, nawet wiadomo gdzie, uparl sie, ze "wariant wysepkowy" jest "rozwiazaniem problemow".
                            I tyle tej filozofii.

                            Ja juz podalem przyklad ze Szwajcarii, gdzie wysepke zlikwidowano.
                            Glownie dlatego, ze tam wymagane jest oswietlenie (noc, mgla, nikt nie jest jasnowidzem
                            i nie jest w stanie przewidziec wysepki).

                            Niestety rozsadne wycofywanie sie z glupich pomyslow jest OBCE naszym krajowym,
                            upartym decydentom.




                        • nazimno Odnajdz sobie film mejsona o wysepkach. 30.11.11, 11:01
                          ( jesli potrafisz, oczywiscie)
                          • 45rtg Re: Odnajdz sobie film mejsona o wysepkach. 30.11.11, 11:18
                            nazimno napisał:

                            > ( jesli potrafisz, oczywiscie)

                            Dlaczego miałby oglądać jakiś film jakiegoś przypadkowego faceta?
                            • nazimno Boze, coz za blyskotliwa inteligencja... 30.11.11, 13:06
                        • emes-nju Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 30.11.11, 12:17
                          45rtg napisała:

                          > Miało być W SZCZERYM POLU.

                          MOWISZ I MASZ :P

                          To fragment DK50 bedacej miedzynarodowa obwodnica (glownie dla TIRow) Warszawy. Na tym zdjeciu sa jeszcze zabojczo niebezpieczne rozszerzenia drogi przy strategicznym (jak widac) skrzyzowaniu z polna droga. Teraz jest tam, zaczynajacy sie tuz za lagodnym, umozliwiajacym wyprzedzanie zakretem, ciag wysepek. Znam ten odcinek jak wlasna kieszen (jezdze tamtedy czasem kilka razy w miesiacu). I kilka razy w roku widze zmasakrowane wysepki...

                          Oczywiscie winii zniszczen calkiem slusznie ponosza kare na miejscu. Byc moze kare ponosza tez jadacy z przeciwka czy usilujacy skrecic. Slusznie. Kare poniosa tez wszyscy ci, ktorzy zaparkuja w wysepce bez oznakowania. Tez slusznie. Po co jechali? Mogli do kosciola pojsc sie pomodlic zamiast np. zalatwiac tfu! interesy :/
                          • 45rtg Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 30.11.11, 12:27
                            emes-nju napisał:

                            > 45rtg napisała:
                            >
                            > > Miało być W SZCZERYM POLU.
                            >
                            > MOWISZ I MASZ :P
                            >

                            Miało być W SZCZERYM POLU, a nie obok skrzyżowania.


                            • emes-nju Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 30.11.11, 12:31
                              (...)
                              • nazimno Ten (45rtg) to jakis relikt... 30.11.11, 13:07
                          • jureek Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 30.11.11, 15:09
                            emes-nju napisał:

                            > Mogli do kosciola pojsc sie pomodlic zamiast np. zalatwiac tfu! int
                            > eresy :/

                            Twoje kpiny z religii i kościoła są bardzo proste (żeby tego dosadniej nie nazwać).
                            Jura
                          • tomek854 Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 30.11.11, 17:10
                            Standard europejski.

                            Na DK 50 będącą obwodnicą głownie dla TiRów po której pojazdy poruszają się licznie i szybko znajduje się skrzyżowanie z boczną drogą prowadzącą do wioski. Skrzyżowanie to znajduje się w miejscu o ograniczonej widoczności - z jednej strony wiadukt, z drugiej zadrzewiony zakręt.

                            Jest oczywiste, ze w takim miejscu należy spowolnić ruch, aby umożliwić wjazd/wyjazd z bocznej drogi.

                            Ciąg wysepek na odcinku jakichś 150 m przed tym miejscem (nie widzę owych wysepek na zumi, ale widże, że za zakretem jest już normalna przerywana) jest jak najbardziej słusznym uniemożliwiaczem wyprzedzania.

                            Do tego jest tam przejście dla pieszych - prawdopodobnnie PKSy nie dojeżdzają do wioski tylko zatrzymują się w widocznych na zdjęciu zatokach.

                            Jak dla mnie wysepki na owym skrzyżowaniu są jak najbardziej uzasadnione.
                            • emes-nju Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 30.11.11, 18:08
                              tomek854 napisał:

                              > Na DK 50 będącą obwodnicą głownie dla TiRów po której pojazdy poruszają się
                              > licznie i szybko znajduje się skrzyżowanie z boczną drogą prowadzącą do wioski.

                              Ale te TIRy w okolicy wysepek nadal sa liczne i nadal jada szybko. W takim miejscu (i w innych podobnych) lokalesom lepiej niz zwezenie zrobiloby rozszerzenie drogi i zrobienie rozbiegowek. Strzal na out, Tomeczku.

                              > Jest oczywiste, ze w takim miejscu należy spowolnić ruch, aby umożliwić
                              > wjazd/wyjazd z bocznej drogi.

                              Jeszcze raz. Nie ma tam zadnego ograniczenia predkosci, a do tego jest dostatecznie szeroko, zeby jechac ile sie chce. Ale 90-tka calkiem wystarczy :P

                              > Do tego jest tam przejście dla pieszych - prawdopodobnnie PKSy

                              Hm... Tam nie ma PKSu... Przejscie prowadzi z jednego pola na drugie, bo widocznie ktos mial za duzo farby.

                              > Jak dla mnie wysepki na owym skrzyżowaniu są jak najbardziej uzasadnione.

                              Calkiem sie nie zgadzam. Nikomu to nie pomaga. A juz najmniej ewentualnym lokalesom, bo teraz jak popelnia blad w ocenie sytuacji (fakt - widocznosc w jednym kierunku jest marna), to jadacy glowna, bez szans na manewr awaryjny wali w nich jak w beben
                              • tomek854 Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 01.12.11, 00:22


                                > Ale te TIRy w okolicy wysepek nadal sa liczne i nadal jada szybko. W takim miej
                                > scu (i w innych podobnych) lokalesom lepiej niz zwezenie zrobiloby rozszerzenie
                                > drogi i zrobienie rozbiegowek.

                                Niekoniecznie. Rozbiegówki i rozszerzenia tylko zachęcają do szybszej jazdy i wyprzedzania. A problem pojazdów przecinających drogę w poprzek oraz pieszych przechodzących przez przejście pozostałby bez zmian.

                                To własnie w trosce o nich, a nie o pojazdy włączające się do ruchu bez przecinania przeciwległego kierunku jazdy ruch się spowalnia.

                                > Jeszcze raz. Nie ma tam zadnego ograniczenia predkosci, a do tego jest dostatec
                                > znie szeroko, zeby jechac ile sie chce. Ale 90-tka calkiem wystarczy :P

                                Własnie dlatego trzeba tak zorganizować ruch, aby nikt nie jeździł tyle ile mu się chce, tylko tyle, ile umożliwia wyjeżdżającym z wioski włączenie się do ruchu.

                                > Hm... Tam nie ma PKSu... Przejscie prowadzi z jednego pola na drugie, bo widocz
                                > nie ktos mial za duzo farby.

                                Nie wiem, czy jest PKS, nie pamiętam, żebym tam kiedyś był. Na pewno na zdjęciu widać coś, co wygląda na zatoki - w obu przypadkach znajdujące się ZA skrzyżowaniem. Dodatkowo na przedłużeniu przejścia mamy polną drogę która prowadzi do odległej o jakieś 2 km kolejnej wioski. Droga wygląda na uczęszczaną, więc pewnie ludzie sobie z jednej wioski do drugiej tą drogą chodzą.

                                Fajnie by było, abyś zacżął się liczyć z tym, że te drogi, jak już Ci pisałem to nie tylko autostrady. One nie prowadzą przez wąwóz stworzony z ekranów akustycznych. One prowadzą przez tereny na których normalnie zyją ludzie. Dla nich liczy się nie tylko to, co Ty masz przed maską i co widzisz z drogi.

                                Dla ciebie to przejście dla pieszych z pola na pole. Powiększ sobie mapę, a zobaczysz, że jest to przejście dla pieszych w ciągu pieszym z jednej wioski do drugiej. Poza tym na polach rosną jakieś krzaki - czy coś jest w tym karygodnego że hodujący je rolnicy chcą do nich bezpiecznie dojść? Nawet, jesli nie chodzi ich tam tysiące?

                                > Calkiem sie nie zgadzam.

                                To zauwazyłem.

                                > Nikomu to nie pomaga.

                                Zjedź sobie kiedyś do jednej z tych zatoczek które nie są przystankami PKSu i spróbój skorzystać z tego przejścia jako pieszy. A potem sobie wyobraź jakby się przechodziło, gdyby nie było tam wysepki.

                                > A juz najmniej ewentualnym lokal
                                > esom, bo teraz jak popelnia blad w ocenie sytuacji (fakt - widocznosc w jednym
                                > kierunku jest marna), to jadacy glowna, bez szans na manewr awaryjny wali w nic
                                > h jak w beben

                                Z tego co tam widzę, od usunięcia wysepek widocznosć raczej by się nie poprawiła. A dzięki ich istnieniu znacznie trudniej popełnić bład, bo bierze się pod uwagę tylko jeden kierunek ruchu na raz.






                                >Strzal na out, Tomeczku.

                                Emesiku, zwracanie się do kogoś per "Tomeczku" aby umniejszyć go w oczach czytelnika jeśli nie ma się argumentów to metoda dyskusji której spodziewałbym się po na zimno a nie po kulturalnym Tobie.
                                • emes-nju Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 01.12.11, 13:50
                                  tomek854 napisał:

                                  > Rozbiegówki i rozszerzenia tylko zachęcają do szybszej jazdy i wyprzedzania.

                                  A mnie to, ze mam cos w spodniach, moze zachecac do gwaltu. Czy to znaczy, ze mam udac sie na zabieg prewencyjnej kastracji? A moze jednak oddac sprawe w rece "organow" i ukarac mnie jak to zrobie?

                                  W tym samym mechanizmie jak prewencyjna kastracja, sa pomysly na spowalnianie ruchu, bo KTOS moglby wyprzedzac na drodze szerszej. Ot, taka mala bolszewia... :/

                                  A moze jednak lepiej by bylo, zeby STALA obecnosc REAGUJACEJ policji na drogach zniechecala do wyglupow...?

                                  Poza tym masz zadanie na Nobla z drogownictfa. Zaprojektuj na miedzynarodowej jednojezdniowej DK taka szykane, zeby jednakowo skutecznie zwolnic TIRa i mala zwinna osobowke (np. emesowa Alfe - to naprawde zwinny i do tego LoMatko! szybki samochod). Zapewniam Cie, ze dla lokalesow wiekszym problemem sa sciganci w osobowkach niz jadace TIRy. A najwiekszym jest to, ze w okresach wiekszego natezenia ruchu, niezaleznie od predkosci rozwijanej na drodze glownej, za nic nie da sie wlaczyc do ruchu, o jego przecinaniu nie wspominajac. W tym przecinaniu wysepki tez pomagaja jak umarlemu kadzidlo. Wydluzaja przejazd i czesciowo zaslaniaja widocznosc. Zeby jeszcze kasy starczylo na tak szerokie wysepki, zeby mogl tam stanac samochod i poczekac na wolne miejsce na drugim pasie...

                                  > >Strzal na out, Tomeczku.
                                  >
                                  > Emesiku, zwracanie się do kogoś per "Tomeczku" aby umniejszyć go w oczach
                                  > czytelnika jeśli nie ma się argumentów to metoda dyskusji której spodziewałbym się
                                  > po na zimno a nie po kulturalnym Tobie.

                                  Wybacz. Nie takie byly moje intencje
                                  • tomek854 Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 01.12.11, 16:19
                                    > A mnie to, ze mam cos w spodniach, moze zachecac do gwaltu. Czy to znaczy, ze m
                                    > am udac sie na zabieg prewencyjnej kastracji? A moze jednak oddac sprawe w rece
                                    > "organow" i ukarac mnie jak to zrobie?

                                    Przykład naciągany. Po pierwsze, gwałt mimo wszystko jest celowym, zaplanowanym działaniem. Raczej się nie zdarza, że ktoś wstaje rano, całuje żonę na pozegnanie a potem z rozpędu, z zamyślenia, gwałci kobietę w windzie, bo miał fajną nockę.

                                    Natomiast wyprzedzanie w niedozwolonych miejscach własnie przewaznie tak jest. Jedzie sobie taki emes, fajnie mu się wyprzedza, wyprzedził jedno auto, drugie, trzecie, to z rozpedu jeszcze wyprzedzi czwarte.

                                    Po drugie jakkolwiek bycie zgwałconym nie jest zapewne doświadczeniem przyjemnym, nie jest to rzecz ostateczna. Jeśli Cię ukarają za wyprzedzanie w wyniku którego ktoś zginął, to jemu to życia nie przywróci.

                                    > A moze jednak lepiej by bylo, zeby STALA obecnosc REAGUJACEJ policji na drogach
                                    > zniechecala do wyglupow...?

                                    Jak stawiają na stałe fotoradar to też narzekasz.

                                    > Poza tym masz zadanie na Nobla z drogownictfa. Zaprojektuj na miedzynarodowej j
                                    > ednojezdniowej DK taka szykane, zeby jednakowo skutecznie zwolnic TIRa i mala z
                                    > winna osobowke (np. emesowa Alfe - to naprawde zwinny i do tego LoMatko! szybki
                                    > samochod).

                                    Oczywiście taka szykana praktycznie uniemożliwiłaby przejazd tirem. Ale wystarczy zrobić szykanę zwalniającą tiry ORAZ uniemożliwiającą wyprzedzanie, aby znacząco zmniejszyć ilość pędzących emesów w alfach. Jeśli taki emes, choćby nawet jechał Ferrari, utknie za wolno jadącym tirem, którego nie będzie mogł wyprzedzić, to zwolni. I o to chodzi.

                                    > Wybacz. Nie takie byly moje intencje

                                    A to w takim razie przepraszam za podejrzenia. A można spytać jakie były przyczyny nagłego nazywania mnie tomeczkiem? :) Polubiłeś mnie jakoś bardziej? :)
                                    • emes-nju Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 01.12.11, 16:49
                                      tomek854 napisał:

                                      > A można spytać jakie były przyczyny nagłego nazywania mnie tomeczkiem? :)
                                      > Polubiłeś mnie jakoś bardziej? :)

                                      Czy ja wiem? Znamy sie od dawna, od dawna sie klocimy ;) to jakos tak domowo sie zrobilo i tak wyszlo :D

                                      PS Emes kolo "swoch" wysepek przejezdza zwykle w dni wolne od pracy, a wiec ruch TIRow jest niewielki. Pirat-emes, calkiem ignorujac uspokajajacy wplyw wysepek, moglby jechac kolo nich 216 km/h, ignorujac tez to, ze w dni wolne od pracy rolnicy jednak pracuja :D
                                      • tomek854 Re: juz bylo, ale nie potrafisz czytac 03.12.11, 00:39
                                        NIe kłócimy, a dyskutujemy zawzięcie ;-) Myslę, że zwykła kultura dyskusji (pomimo sporadycznych docinków jakie dzieki długiej znajomości możemy sobie pozwolić) odróżnia nas od zwykłych kłótników ;-)
            • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 18:08
              tomek854 napisał:

              > cieszę się, że moja rodzina może jeździć po bezpieczniejszych drogach
              > dzięki zastosowaniu na nich rozwiązań przyjętych i sprawdzonych na świecie.

              Tak. Sprawdzonych. W wiekszosci na drogach lokalnych.
              • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 18:35
                To już przerabialiśmy 100 razy i nudny się robisz.

                Nie na "lokalnych" tylko na "drogach o takim standardzie jak nasze". Owszem, z racji tego, że na zachodzie często zamiast jechać taką drogą można pojechać autostradą (ale oczywiście nie zawsze!) nie spotykasz się z tym aż tak często. U nas ruch tranzytowy idzie drogami o takim a nie innym standardzie. To jednak nie powód, zeby zaniechać dbania o bezpieczeństwo na nich.
              • jureek Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 23:35
                emes-nju napisał:

                > tomek854 napisał:
                >
                > > cieszę się, że moja rodzina może jeździć po bezpieczniejszych drogach
                > > dzięki zastosowaniu na nich rozwiązań przyjętych i sprawdzonych na świec
                > ie.
                >
                > Tak. Sprawdzonych. W wiekszosci na drogach lokalnych.

                Nie rozumiem Cię. To te wysepki tylko na drogach głównych są zabójcze, a na lokalnych już nie? Na lokalnej drodze nie wytoczy się pijany rowerzysta? Na lokalnych nie trzeba wyprzedzać "miękkich"?
                Jura


                >
                • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 30.11.11, 12:29
                  jureek napisał:

                  > Nie rozumiem Cię. To te wysepki tylko na drogach głównych są zabójcze, a na
                  > lokalnych już nie? Na lokalnej drodze nie wytoczy się pijany rowerzysta? Na
                  > lokalnych nie trzeba wyprzedzać "miękkich"?

                  To sprobuj zrozumiec.

                  Lokalane drogi sluza do ruchu lokalnego. A nasze drogi miedzynarodowe, maniacko przerabiane na drogi lokalne, sluza do wszystkiego - z ryckaniem sie nierogacizny wlacznie.

                  A dalej to juz zwykla statystyka i rachunek prawdopodobienstwa. Beton w osi jezdni zawsze jest niebezpieczniejszy od braku betonu w osi jezdni - niezaleznie od klasy drogi. Czyli liczba wypadkow na tym betonie zalezy od ruchu. Skoro wiec sa kraje, gdzie niemala czesc ruchu odbywa sie po drogach przystosowanych do tranzytu (nie lokalnych), to sila rzeczy w tych krajach bedzie mniej ofiar niz w krajach, ktore ze swoich drog miedzynarodowych robia lokalne, a drog miedzynarodowych jest smiesznie malo.

                  Drogi na Zachodzie odpowiadajace naszym DK (pod kazdym wzgledem) sa podobnie niebezpieczne jak polskie. Tylko, ze na Zachodzie na drogach odpowiadajacym naszym DK odbywa sie minimalny odsetek calego ruchu. Bo takich drog jest malo.
                  • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 30.11.11, 17:16
                    > Lokalane drogi sluza do ruchu lokalnego. A nasze drogi miedzynarodowe, maniacko
                    > przerabiane na drogi lokalne, sluza do wszystkiego - z ryckaniem sie nierogaci
                    > zny wlacznie.

                    To Ty nie rozumiesz. To SĄ drogi lokalne. Z braku autostrad porusza się po nich ruch dalekobieżny i międzynarodowy. Ale te drogi, w odróżnieniu od autostrad, nie są oddzielone - są częścią tkanki lokalnych miejscowości. I lokalnym mieszkańcom należy się bezpieczeństwo - żeby sobie mogli pojechać bezpiecznie rowerem do sklepu, traktorem na pole, wysłać dzieci do szkoły albo nawet przepędzić bydło (do tego też mają prawo, i to też zdarza się w Zachodniej Europie).

                    Dlatego własnie na drogach tych buduje się urządzenia zmuszające kierujących do uznania tego wydawałoby się oczywistego faktu, że nie są na autostradzie i że nie mogą oczekiwać takich czasów przejazdu, jakie mieliby na autostradzie.

                    Obserwowane przez Ciebie zniszczenia tych urządzeń (np. wysepek) świadczą tylko o tym, że Twój pogląd o tym, że po owych drogach powinno się jeździć szybciej niż "wymyślili" to sobie drogowcy nie jest odosobniony.

                    Oczywiście beton w osi jezdni wcale nie jest bardziej niebezpieczny niż jego brak - czego przykładem jest np. moje zdjęcie z Norwegii. Najgorsze co mi się może stać na takiej drodze to porysowanie sobie auta albo walnięcie w czyjś tył (albo walnięcie kogoś w mój tył). Ów beton w środku drogi eliminuje praktycznie całkowicie niebezpieczeństwo zderzenia czołowego, które jest najniebezpieczniejszą rzeczą. W ten prosty sposób Twoje twierdzenie zostało obalone.

                    Zignorowałeś też podany przeze mnie na Twoje żądanie przykład kiedy wysepka może uratować czyjeś zycie lub zdrowie.

                    > Drogi na Zachodzie odpowiadajace naszym DK (pod kazdym wzgledem) sa podobnie ni
                    > ebezpieczne jak polskie. Tylko, ze na Zachodzie na drogach odpowiadajacym naszy
                    > m DK odbywa sie minimalny odsetek calego ruchu. Bo takich drog jest malo.

                    Tu zgoda. Do zachodnich standardów bezpieczenstwa dojdziemy budując drogi szybkiego ruchu, a nie wprowadzając szybki ruch na tych, ktore mamy.
                    • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 30.11.11, 17:42
                      tomek854 napisał:

                      > To SĄ drogi lokalne.

                      Nie pisz mi z laski swojej PIERDOL.

                      W Polsce drogi o statusie DK sa drogami tranzytowymi z definicji. Nigdzie jeszcze nie przeczytalem, ze zostaly zdeklasowane (choc byloby to sluszne - szczegolnie od czasu nasr... na nie betonu i mikrorond). A skoro zgodnie z definicja sa drogami tranzytowymi, to maja byc do tego przystosowane, rowniez poprzez zmniejszanie ich kolizyjnosci i zwiekszanie przepustowosci poprzez maksymalnie racjonalne gospodarowanie tym, co jest. I juz. Reszta to Twoja radosna tworczosc, ktora uprawiasz tym latwiej, ze nie jestes zmuszony do jezdzenia "za chlebem" po tych lokalnych duktach miedzynarodowych.

                      Gdyby jeszcze ten beton i inne szykany powodowaly radykalny spadek liczby ofiar. A nie powoduja... Powoduja tylko to, ze coraz trudniej sie po Polsce jezdzi. I coraz drozej. A to z cala pewnoscia nie pozostaje bez wplywu na kondycje finasowa Polakow. Niby gospadarka rosnie, a male, czyli z definicji malo zamozne przedsiebiorstwa padaja jak muchy. Dzis o tym czytalem. Na pewno czynnikow jest duzo, ale rosnace koszty transportu na pewno nie pozostaja bez wplywu.

                      Poza tym NIGDY nie napisalem, ze wysepki przeszkadzaja mi w terenach zabudownych (co najwyzej mam "watpliwosci" jak wyznaczenie zasiegu terenu zabudowanego jest niezgodne z przepisami - zacytowac, zebys mogl sobie popatrzec jak to nasza waaadza lamie nagminnie ustanowione przez siebie prawo?). Przeszkadzaja mi w SZCZERYM POLU (to zdjecie zostalo zrobione zanim wylano beton - uwierz mi na slowo, ze teraz jest), na skrzyzowaniach ze strategicznymi drogami. W tym wypadku polnymi :/

                      > Zignorowałeś też podany przeze mnie na Twoje żądanie przykład kiedy wysepka
                      > może uratować czyjeś zycie lub zdrowie.

                      Nie zignorowalem, a nie zauwazylem. Troche sie ten watek rozrosl. A zreszta nie przekonasz mnie, ze wysepka o wysokosci kilku, czasem kilkunastu cm jest wstanie zatrzymac kogos, kto w nia centralnie przydzwonil. To byloby niezgodne ze znanymi mi prawami fizyki.
                      • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 01.12.11, 00:36
                        > Nie pisz mi z laski swojej PIERDOL.

                        Ja Ci gdzieś napisałem "z laski swojej PIERDOL"? Jeżeli tak, to przepraszam, już nie będę.

                        > W Polsce drogi o statusie DK sa drogami tranzytowymi z definicji.

                        I tu jest własnie pies pogrzebany. One są drogami tranzytowymi tylko z definicji (oraz z ilości ruchu). Natomiast jeśli chodzi o realia to to są drogi lokalne. Koniec, kropka.

                        To, że coś jest drogą międzynarodową nie oznacza, że jest to droga super. Oto przykład:
                        fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ci/vf/40xo/LDlbMtW2DcHiYGfWkB.jpg
                        Jak widzisz, droga jak najbardziej międzynarodowa, a chyba nie oczekujesz, że będzie się po niej szybko i wygodnie jechać bez oglądania się na ludzi przy niej mieszkających?

                        A skoro zgodnie z defin
                        > icja sa drogami tranzytowymi, to maja byc do tego przystosowane

                        Ale nie kosztem bezpieczeństwa mieszkających przy nich ludzi. Dopóki nie wybudujesz obwodnic wszystkich tych wsi i miasteczek i skrzyżowan wielopoziomowych oraz wiaduktów, musisz się z tym liczyć, że będziesz jechał drogą lokalną. Choćby i 40 znaków E-XX przy niej postawić.

                        Powoduja tylko to, ze coraz trudniej sie po Polsce jezdzi.
                        > I coraz drozej.

                        To ciekawe, bo odczucia moje i wielu innych ludzi, nie tylko na tym forum, są dokładnie odwrotne.

                        Przeszkadzaja mi w [u
                        > rl=http://mapy.zumi.pl/,warszawa,,21.2465318,52.000931,2,1,index.html?loc=warsz
                        > awa]SZCZERYM POLU[/url] (to zdjecie zostalo zrobione zanim wylano beton
                        > - uwierz mi na slowo, ze teraz jest), na skrzyzowaniach ze strategicznymi droga
                        > mi. W tym wypadku polnymi :/

                        Dla ludzi ze wsi po lewej, których dzieci idą tą ścieżką do szkoły mieszczącej się w większej wsi po prawej to może być jak najbardziej strategiczne miejsce.

                        Poza tym to może i jest szczere pole, ale jest to także niebezpieczne skryzżowanie, co wydajesz się ignorowac.

                        > Nie zignorowalem, a nie zauwazylem. Troche sie ten watek rozrosl. A zreszta nie
                        > przekonasz mnie, ze wysepka o wysokosci kilku, czasem kilkunastu cm jest wstan
                        > ie zatrzymac kogos, kto w nia centralnie przydzwonil. To byloby niezgodne ze zn
                        > anymi mi prawami fizyki.
                        >

                        Idąc Twoim tokiem rozumowania, nie stosujmy też pasów bezpieczeństwa i stref zgniotu w samochodach, bo nie są one w stanie zapewnić 100% bezpieczeństwa kiedy ktoś centralnie w Ciebie przydzwoni.

                        Wysepki to nie jest panaceum na wszystko. Ale ja jestem zadowolony, że mnie wtedy ten Transit nie skosił.
                      • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 01.12.11, 00:38
                        I dodam jeszcze, że świadomość tego, że gdyby ów transit wjechał w tą wysepkę jadąc 50 km/h na wprost raczej by mi nie pomogła, nie przeszkadza mi się cieszyć z tego, że uratowała mnie kiedy wpadł w poślizg jadąc 20 km/h.
                      • 45rtg Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 01.12.11, 10:09
                        emes-nju napisał:

                        > waaadza lamie nagminnie ustanowione przez siebie prawo?). Przeszkadzaja mi w [u
                        > rl=http://mapy.zumi.pl/,warszawa,,21.2465318,52.000931,2,1,index.html?loc=warsz
                        > awa]SZCZERYM POLU[/url] (to zdjecie zostalo zrobione zanim wylano beton
                        > - uwierz mi na slowo, ze teraz jest), na skrzyzowaniach ze strategicznymi droga
                        > mi. W tym wypadku polnymi :/

                        Jak sam piszesz - to nie jest wysepka w szczerym polu. Jest tam przejście i zjazd w wyraźnie intensywnie używaną drogę - cóż z tego że polną?


                        • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 01.12.11, 13:58
                          45rtg napisała:

                          > Jak sam piszesz - to nie jest wysepka w szczerym polu. Jest tam przejście
                          > i zjazd w wyraźnie intensywnie używaną drogę - cóż z tego że polną?

                          Eeee... Ale potrafisz mi podac wiarygodne dane nt. owej intensywnosci ruchu pomiedzy jednym, a drugim polem?

                          Intensywny ruch poprzeczny jest kilkaset metrow dalej w strone Wisly - tam odbywa sie ruch pomiedzy wioskami (te odpowiedz dedykuje tez Tomkowi wypowiadajacemu sie w kwestii ruchu na tej polnej drodze).
                          • 45rtg Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 01.12.11, 14:31
                            emes-nju napisał:

                            > 45rtg napisała:
                            >
                            > > Jak sam piszesz - to nie jest wysepka w szczerym polu. Jest tam przejście
                            >
                            > > i zjazd w wyraźnie intensywnie używaną drogę - cóż z tego że polną?
                            >
                            > Eeee... Ale potrafisz mi podac wiarygodne dane nt. owej intensywnosci ruchu pom
                            > iedzy jednym, a drugim polem?

                            Wiarygodne dane widać na zdjęciu. Droga jest jednolicie szara, nie pozarastana. Sama się w takim stanie u trzymuje mimo że ostatnio jechała nią Jagna wywożona ze wsi na furze gnoju w czasach Reymonta?



                            • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 01.12.11, 14:46
                              A asfalt jest czarny, ladnie pomalowany i bez dziur. To znaczy, ze nic po nim nie jezdzi?

                              Jak ja sie znam na drogach gruntowych (na pewno gorzej niz ty!), to zeby droga nie pozarastala w takim stopniu, zeby bylo to widac na lichym zdjeciu z samolotu, wystarczy kilka pojazdow na dobe. Srednio. Nie musza nawet jezdzic codziennie.

                              Ja w kazdym razie czesto tamtedy jezdze i ruchu za specjalnego nie zauwazylem. A zauwazylbym. To wyjazd z drogi gruntowej i kazdy wyjezdzajacy w czasie wilgotnej pogody nanosi na asfalt trudne do przeoczenia bloto. Jak juz powyzej napisalem RUCH odbywa sie kilkaset m dalej. To cos na zdjeciu, to wlasnie klasyczny przyklad wysepki w szczerym polu nawet jezeli na podstawie lichego zdjecia masz inne zdanie.
                              • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 01.12.11, 16:15
                                Jakby nikt nie jeździł, to asfalt na focie byłby szary.

                                A co do małego ruchu - byłem w tych Beskidach ostatnio. Znajomi mieszkają nieopodal linii kolejowej Chabowka - Nowy Sącz. Po ktorej sporadycznie, dwa-trzy razy w tygodniu przejeżdza taki oto skład:
                                img85.imageshack.us/img85/9730/img1467bv.jpg
                                Czy sugerujesz, że skoro pociąg przejeżdza sporadycznie, urządzenia mające zwiększyć bezpieczeństwo ruchu (takie jak znak STOP przed przejazdem z bardzo ograniczoną widocznością) należy zlikwidowac, bo niebezpieczeństwo zachodzi RZADKO?
                                • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 01.12.11, 16:43
                                  tomek854 napisał:

                                  > Czy sugerujesz, że skoro pociąg przejeżdza sporadycznie, urządzenia mające
                                  > zwiększyć bezpieczeństwo ruchu (takie jak znak STOP przed przejazdem z bardzo
                                  > ograniczoną widocznością) należy zlikwidowac, bo niebezpieczeństwo
                                  > zachodzi RZADKO?

                                  Czy znak stop na poboczu w jakis sposob jest podobny do betonu na srodku jezdni?
                                  • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 01.12.11, 17:40
                                    No, ale jest jeszcze bardziej uciążliwy (trzeba się zatrzymać) i niebezpieczny (można wjechać w dupę takiego co się zatrzymał).
                              • 45rtg Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 02.12.11, 09:31
                                emes-nju napisał:

                                > Jak ja sie znam na drogach gruntowych (na pewno gorzej niz ty!), to zeby droga
                                > nie pozarastala w takim stopniu, zeby bylo to widac na lichym zdjeciu z samolot
                                > u, wystarczy kilka pojazdow na dobe. Srednio. Nie musza nawet jezdzic codzienni
                                > e.

                                Czyli średnio kilka razy na dobę zachodzi tam niebezpieczeństwo kolizji. To nawet więcej niż ciuchcia kila razy na tydzień, której przykład podał Tomek.


        • klemens1 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 18:08
          > Wysepki służą, żeby uniemożliwić pewne manewry, kropka.

          Na przykład ominięcie pijanego rowerzysty który wytoczył się z pobocza na środek pasa.
          • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 18:21
            klemens1 napisał:

            > > Wysepki służą, żeby uniemożliwić pewne manewry, kropka.
            >
            > Na przykład ominięcie pijanego rowerzysty który wytoczył się z pobocza na
            > środek pasa.

            A po co na srodek? Wiekszosc wysepek, ktore znam, to arcydzielo oszczednosci. Nawet wiec jezeli droga ma przed wysepka pobocze dla "miekkich", to na wysokosci wysepki juz nie. Bo asflata szkoda nawet na wykonanie dlugich i lagodnych lukow dla samochodow, wiec dlaczego mialoby go starczyc dla "miekkich"?

            Na owysepkowanym skrzyzowaniu niemozliwe sa jakiekolwiek bezpieczne manewry awaryjne. Albo wali sie w beton albo laduje w rowie. Tertium non datur
            • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 29.11.11, 20:47
              > A po co na srodek? Wiekszosc wysepek, ktore znam, to arcydzielo oszczednosci. N
              > awet wiec jezeli droga ma przed wysepka pobocze dla "miekkich", to na wysokosci
              > wysepki juz nie. Bo asflata szkoda nawet na wykonanie dlugich i lagodnych luko
              > w dla samochodow, wiec dlaczego mialoby go starczyc dla "miekkich"?

              NIe oszczędności, tylko zdrowego rozsądku.

              Bo zysk z poszerzania jezdni przy wysepce jest niewspółmierny do kosztów. Natomiast zysk z posadowienia wysepki jest znacznie większy niż straty ze zwężenia jezdni.

              Co do manewrów awaryjnych - ja się ciesze, że nie jezdżę po Waszych okolicach, jesli Wy ciągle macie niebezpieczne sytuacje i manewry awaryjne. Ja sobie nie przypominam kiedy ostatnio musiałem wykonywac jakiś manewr awaryjny, a jeżdżę po owysepkowanych drogach bez poszerzeń cały czas ;-)
            • 45rtg Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 30.11.11, 10:30
              emes-nju napisał:

              > A po co na srodek? Wiekszosc wysepek, ktore znam, to arcydzielo oszczednosci. N
              > awet wiec jezeli droga ma przed wysepka pobocze dla "miekkich", to na wysokosci
              > wysepki juz nie. Bo asflata szkoda nawet na wykonanie dlugich i lagodnych luko
              > w dla samochodow, wiec dlaczego mialoby go starczyc dla "miekkich"?
              >
              > Na owysepkowanym skrzyzowaniu niemozliwe sa jakiekolwiek bezpieczne manewry awa
              > ryjne. Albo wali sie w beton albo laduje w rowie. Tertium non datur

              Jak się jest bezmyślnym kozakiem który nie wpadnie na to żeby zdjąć nogę z gazu kiedy widzi że będzie mijał rowerzystę w miejscu zwężenia, to owszem, wali się w beton.

              Myślący, dojrzały kierowca po prostu tak dostosowuje prędkość żeby zwężenie drogi przejechać ZANIM będzie musiał kogoś omijać.
              • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 30.11.11, 12:35
                Myslacy kierowco! Jechales ty kiedys w nocy inaczej niz na komputerku z komunii?

                Poziom wypowiedzi wypowiedzi swiadczy, ze jestes raczej genialnym teoretykiem, a nie praktykiem. Bo praktycy wiedza, ze w nocy, szczegolnie w przy kiepskiej pogodzie, nieoswietlonych "miekkich" nie widac. Szczegolnie jak przed chwila dostalo sie po oczach pomaranczowym swiatelkiem. W tej sytuacji tylko genialni teoretycy sobie radza.
                • 45rtg Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 30.11.11, 12:42
                  emes-nju napisał:

                  > Myslacy kierowco! Jechales ty kiedys w nocy inaczej niz na komputerku z komunii
                  > ?
                  >
                  > Poziom wypowiedzi wypowiedzi swiadczy, ze jestes raczej genialnym teoretykiem,
                  > a nie praktykiem. Bo praktycy wiedza, ze w nocy, szczegolnie w przy kiepskiej p
                  > ogodzie, nieoswietlonych "miekkich" nie widac. Szczegolnie jak przed chwila dos
                  > talo sie po oczach pomaranczowym swiatelkiem. W tej sytuacji tylko genialni teo
                  > retycy sobie radza.

                  Jak cię oślepia oświetlenie ostrzegawcze wysepek to po prostu idź do okulisty.
                  • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 30.11.11, 12:59
                    (...)
                    • tomek854 Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 30.11.11, 17:18
                      Ja wiem, że łatwiej jest Tobie czepiać się jego nie zawsze kulturalnego zachowania niż odpowiadać na jego trafne uwagi, ale pytanie jest zasadne:

                      jak to jest, że większosć kierowców daje sobie świetnie radę i nie uderza w mrugające wysepki, nie rozjeżdza pieszych po byciu oślepionym podświetlonym kilkunastoma diodami znakiem i nie ma problemu z wyprzedzeniem traktora na normalnej drodze z wysepkami a dla Ciebie wszystko to jest problemem?
                      • emes-nju Re: Dlaczego nikt sie nie odwazy? 30.11.11, 17:46
                        tomek854 napisał:

                        > jak to jest, że większosć kierowców daje sobie świetnie radę i nie uderza w
                        > mrugające wysepki, nie rozjeżdza pieszych po byciu oślepionym podświetlonym
                        > kilkunastoma diodami znakiem i nie ma problemu z wyprzedzeniem traktora na
                        > normalnej drodze z wysepkami a dla Ciebie wszystko to jest problemem?

                        Skad wiesz jak radzi sobie wiekszosc kierowcow? Skad wiesz jaki (oczywiscie niski albo zaden) odsetek zabitych pieszych, to piesi zabici w okolicy blyskaczy? Skad wiesz co o wysepkach sadzi wiekszosc kierowcow? Czy Twoi znajomi to wiekszosc kierowcow?
                        • emes-nju PS 30.11.11, 18:17
                          No dobra. Uznajmy, ze Twoi kochajacy wysepki znajomi, to wiekszosc kierowcow, a Edki, emesy i inni podobni, to mniejszosc. Czy zgadzamy sie zatem, ze nalezy im sie zniszczenie mienia, smierc lub kalectwo? Bo PJ mi raczej nie zabiora - jak na razie mam czyste konto punktowe i bezterminowy dokument. Takich jest niemalo... Maja zginac, tak?
                          • tomek854 Re: PS 01.12.11, 00:43
                            Jeżdżę zawodowo od 10 lat. Widziałem tysiące ludzi bezproblemowo mijających wysepki i raz jak ktoś walnął w wysepkę.

                            Myślę, że to wystarczająca duża próba żeby założyć, że dla znakomitej większośći ludzi wysepki nie są problemem.

                            Sam kilkukrotnie zahaczyłem krawężniki i nic mi się absolutnie nie stało. Myślę, że takie empiryczne sprawdzenie to wystarczająca ilość danych, żeby założyć, że wysepki raczej są niegroźne dla normalnie jadących ludzi.

                            Więc przestań dramatyzować proszę, bo statystycznie rzecz biorąc jeśli masz zginąć na drodze to najprawdopodobniej stanie się to jeśli ktoś będzie wyprzedzał na trzeciego albo wymusi/wymusisz pierwszeństwo wyjeżdżając z bocznej drogi. Albo kiedy jako pieszy będziesz przechodził przez ruchliwą jezdnię.

                            Wysepki zmniejszają ryzyko każdego z tych zdarzeń.
                            • emes-nju Re: PS 01.12.11, 13:24
                              tomek854 napisał:

                              > Jeżdżę zawodowo od 10 lat. Widziałem tysiące ludzi bezproblemowo mijających
                              > wysepki i raz jak ktoś walnął w wysepkę.

                              A ile innych wypadkow widziales? Setki, tysiace? A moze tez jeden, dwa...?

                              Ja samodzielnie jezdze od cwiercwiecza (do niedawna duzo jak na "amatorskie" warunki) i na wlasne oczy widzialem JEDNA niegozna kolizje, skutki JEDNEGO wypadku (jak byłem dzieckiem) i kilkunastu kolizji (w tym jednej z... wysepką - klient "tylko" lekko o nia zahaczyl i wyladowal w rowie gdzie zrobil lagodnego dacha). Czy to pozwala mi na wyciaganie wnioskow nt. bezpieczenstwa ruchu...?

                              > Sam kilkukrotnie zahaczyłem krawężniki i nic mi się absolutnie nie stało.

                              Czym? Ciezarowka czy lekka osobowka? Przy dobrej przyczepnosci czy np. w czasie opadow sniegu (wtedy czesto nie widac krawedzi wysepki, a wiekszosc nie ma lagodnego obrysu)?

                              Zreszta opady sniegu i wysepki tez sa ciekawym problemem - otoz na owysepkowanych odcinkach jezdza teraz znacznie wezsze plugi. A to oznacza, ze zeby oczyscic cala szerokosc drogi musza ze dwa razy nawrocic. To ze zwieksza to koszty, to oczywiscie nie nasz problem :P Ale juz to, ze w czasie opadow drogi sa odsniezane znacznie wolniej niz moglyby, juz troszeczke. Szczegolnie jak sypie mocno i zbyt pozne odsniezenie oznaczac moze dla niektorych nocleg w zakopanym samochodzie :P

                              > Myślę, że takie empiryczne sprawdzenie to wystarczająca ilość danych, żeby założyć,
                              > że wysepki raczej są niegroźne dla normalnie jadących ludzi.

                              Powinienes zalozyc instytut badawczy im. tomka854. Instytut wykonujacy badania na jednej osobie :P

                              > Więc przestań dramatyzować proszę, bo statystycznie rzecz biorąc jeśli masz
                              > zginąć na drodze to najprawdopodobniej stanie się to jeśli ktoś będzie wyprzedzał
                              > na trzeciego albo wymusi/wymusisz pierwszeństwo wyjeżdżając z bocznej drogi.
                              > Albo kiedy jako pieszy będziesz przechodził przez ruchliwą jezdnię.
                              >
                              > Wysepki zmniejszają ryzyko każdego z tych zdarzeń.

                              Byc moze zmniejszaja szanse na smierc w czolowce (niewiele, bo nie zatrzymaja kogos, kto zabral sie za wyprzedzanie nie widzac wysepki). Natomiast wedlug mnie zwiekszaja szanse na smierc w zderzeniu bocznym. Bo jak wysepki nie ma i jest NORMALNA szeroka droga, to jak wyjade komus pod kola, to ten ktos ma szanse na manewr awaryjny. Przy wysepce nie. To samo dotyczy przejscia dla pieszych. Jak w pomrocznosci jasnej wyjde komus pod kola na NORMALNEJ szerokiej drodze, to ten ktos moze probowac mnie ominac. Przy wysepce nie. (A jak "widzi" pieszy stojacy na wysepce zza oznakowania kiedys wrzucilem - generalnie, żeby zobaczyć trzeba przynajmniej się wychylic poza obrys wysepki; mi wydaje się to dość niebezpieczne jak obok śmigają samochody)
                              • tomek854 Re: PS 01.12.11, 16:02
                                > A ile innych wypadkow widziales? Setki, tysiace? A moze tez jeden, dwa...?

                                Na własne oczy jakieś 10 czy kilkanaście, mijanych po fakcie nie zliczę.

                                > Ja samodzielnie jezdze od cwiercwiecza (do niedawna duzo jak na "amatorskie" wa
                                > runki) i na wlasne oczy widzialem JEDNA niegozna kolizje, skutki JEDNEGO wypadk
                                > u (jak byłem dzieckiem) i kilkunastu kolizji (w tym jednej z... wysepką - klien
                                > t "tylko" lekko o nia zahaczyl i wyladowal w rowie gdzie zrobil lagodnego dacha
                                > ). Czy to pozwala mi na wyciaganie wnioskow nt. bezpieczenstwa ruchu...?

                                Ja widziałem wypadek w którym auto wjechało w skrecającego w lewo, nieosłoniętego wysepka. Skutki były dużo gorsze niż "łagodny dach".

                                > Czym? Ciezarowka czy lekka osobowka? Przy dobrej przyczepnosci czy np. w czasie
                                > opadow sniegu (wtedy czesto nie widac krawedzi wysepki, a wiekszosc nie ma lag
                                > odnego obrysu)?

                                Głównie ciężarówką albo busem. Autem własnym tylko raz zaliczyłem wysepkę, za to porządnie ;-) I w sumie cieszę się ze się zatrzymałem na wysepce a nie wyleciałem na ruchliwą poprzeczną drogę...

                                > Zreszta opady sniegu i wysepki tez sa ciekawym problemem - otoz na owysepkowany
                                > ch odcinkach jezdza teraz znacznie wezsze plugi. A to oznacza, ze zeby oczyscic
                                > cala szerokosc drogi musza ze dwa razy nawrocic.

                                To ciekawe co mówisz, bo pas ruchu koło wysepki tak czy owak musi mieć te 2.5 metra minimum. Ja jeszcze nie widziałem niestandardowego pługa (chyba, że mówimy o multicarach zasuwających po ścieżkach rowerowych itp).

                                > Powinienes zalozyc instytut badawczy im. tomka854. Instytut wykonujacy badania
                                > na jednej osobie :P

                                Mógłbym iść w konkury z "Instytutem obalania oczywistych faktów i zaprzeczania zdrowemu rozsądkowi imienia emesa-nju" ;-)

                                > Byc moze zmniejszaja szanse na smierc w czolowce (niewiele, bo nie zatrzymaja k
                                > ogos, kto zabral sie za wyprzedzanie nie widzac wysepki). Natomiast wedlug mnie
                                > zwiekszaja szanse na smierc w zderzeniu bocznym. Bo jak wysepki nie ma i jest
                                > NORMALNA szeroka droga, to jak wyjade komus pod kola, to ten ktos ma szanse na
                                > manewr awaryjny. Przy wysepce nie. To samo dotyczy przejscia dla pieszych. Jak
                                > w pomrocznosci jasnej wyjde komus pod kola na NORMALNEJ szerokiej drodze, to te
                                > n ktos moze probowac mnie ominac. Przy wysepce nie. (A jak "widzi" pieszy stoja
                                > cy na wysepce zza oznakowania kiedys wrzucilem - generalnie, żeby zobaczyć trze
                                > ba przynajmniej się wychylic poza obrys wysepki; mi wydaje się to dość niebezpi
                                > eczne jak obok śmigają samochody)

                                Do tego już się odniosłem wcześniej. Wysepki, szczególnie dla pieszych, to ułatwienie polegające na rodzielenie manewru na dwa osobne a każdy znacznie bardziej bezpieczny. Przy czym suma ryzyka "Przejście przez jeden pas z autami jadącymi w jednym kierunku + przejście przez jeden pas z autami jadacymi w drugim kierunku" jest mniejsza niż "przejście przez ulicę po której auta jadą w obu kierunkach, mogą zajmować dowolną pozycję na drodze a także wyprzedzać się".

                                Do tego jak mi ktoś wyjdzie pod koła, to ja go będę próbował ominąć nawet jeśli zaryzykuję wybicie sobie łożyska na wysepce a nawet (o zgrozo!) rozwalenie sobie przodu o stojący na niej słupek ze znakiem.

                                Co do widoczności pieszego na wysepkce: idea jest taka, ze ty go nie musisz widzieć, bo on stoi sobie bezpiecznie na wysepce (zwanej takze azylem). Widoczność pieszego stojącego na środku jezdni bez wysepki jest niewiele lepsza, a ryzyko dla niego o wiele wyższe.
                                • emes-nju Re: PS 01.12.11, 16:41
                                  Mam dosc.

                                  Nie przekonam Cie i innych milosnikow wysepek. Widocznie zapomnieli Was nauczyc rachunku prawdopodobienstwa.

                                  Ja nadal uwazam, ze jezeli na srodku drogi stawia sie cos, w czym mozna zaparkowac, to ludzie beda w tym parkowac. To wynika z rachunku prawdopodobienstwa. Mysle, ze gdyby te wiedze tajemna posiedli nasi drogofcy, to z drog zniknelaby znaczna czesc umieszczonych w szczerym polu wysepek baaaardzo teoretycznie "ratujacych" kilka czy kilkanascie duszyczek, a stwarzajacych realne zagrozenie dla tysiecy.

                                  Nie protestuje przeciwko wysepkom w oswietlonych terenach zabudowanych, bo tam swietnie sie sprawdzaja, naprawde uspokajac ruch i studzac zapedy kretynow. Co najwyzej poklne sobie jak musze sobie pojechac za niewyprzedzalnym rowerem. To moje klniecie i czas, ale nie stwarza to zagrozenia dla nikogo.

                                  Natomiast protestuje i bede protestowal przeciwko betonowi w szczerym polu (ze szczegolnym uwzglednieniem takich wyczynow, jak ten ze zdjecia, ktore wkleilem - przeciez te wysepki stoja chroniac "skrzyzowanie", ktore w swietle polskich przepisow nie jest skrzyzowaniem i wolno na tym "skrzyzowaniu" nawet wyprzedzac!). Tym bardziej, ze mimo ze ten beton jest niebezpieczny w zasadzie tylko dla wyprzedzajacych, znakow po lewej stronie jezdni w zasadzie sie nie widuje. Informacja o tym, ze na srodku drogi jest przeszkoda widoczna tylko dla tych, ktorzy tego srodka drogi nie przekroczyli! Powalajaca "logika" znakologuf.

                                  Do tego znaki te sa w odleglosci ok. 300 m od przeszkody, co wyprzedzajacemu "tylko" 90-tka (wiekszosc wysepek w szczerym polu nie ma zadnych ograniczen!) daje jakies 10 sek na wymyslenie i zrealizowanie swojego pomyslu na uratowanie d... Jezeli oznakowanie wysepki zostalo przez kogos skasowane czy zepsulo sie (a odblaski sa zasyfione, co jest nad wyraz czeste, no bo jak sa pomaranczowe blyskacze, to po co ladowac wielkie plansze kiedy wystarcza male slupeczki z jeszcze mniejszymi paseczkami folii), to dramatycznie malo... A jak jeszcze ktos za wyprzedzajacym jedzie, to szans w zasadzie nie ma.

                                  Przy wysepkach w szczerym polu tyle rzeczy moze pojsc nie tak, ze ksiazke mozna napisac.


                                  Ze tylko przypomne sytuacje, w ktorej Mejson zaskoczony naglym, niesygnalizowanym manewrem jakiegos kretyna, musial skonczyc "awaryjne" wyprzedzanie na linii ciaglej przed skrzyzowaniem. Mejson dostal za to mandat (choc powinien dostac go kretyn, ktory zapomnial sygnalizowac swoj manewr, co zaowocowalo tym, ze prawidlowy manewr nie mial sie gdzie skonczyc i Mejson musial zostac na lewym pasie) i mogl go nie przyjac - odwolac sie do sadu calkiem slusznie argumentujac, ze nie jest wrozka, a nie da sie na drodze przewidziec kazdej sytuacji (mial film, na ktorym wszystko bylo widac). Gdyby stala tam wysepka, to trudno by mu bylo nie przyjac jej goscinnej betonowosci :/ Moze nawet nie mogly nam o tym napisac... Bo ktos popelnil blad... Ja w kazdym razie na mejsonowym filmie aktu piractwa nie zauwazylem. Co najwyzej karygodna glupote tego, ktory skrecajac do zagrody tak jak zawsze, uznal, ze skoro on wi, ze on skrenca do dom, to i jadacy na nim wiom. (To klasyka polskich drog).
                                  • emes-nju PS 01.12.11, 17:18
                                    Jezeli z jakichs powodow musi byc wysepka w szczerym polu (nie uznaje za wysepke w szczerym polu wysepki przy waznym skrzyzowaniu; uznaje za takie te, ktore sa przy drozynkach czy duktach), to powinno to byc naprawde poprzedzone powaznymi analizami. Powinno byc brane kazde za i przeciw, analizowane ilu ludzi mozna tym uratowac, a ilu zabic, a nie na hurrra, mamy kase z Unii, to jeszcze przy tym wyjezdzie z pola postawimy pucka betonu, bo panie, muwio, ze to poprawia bespjeczenstfo.

                                    Poza tym, jako ze nawet gdaka zauwazyla, ze to miejsca skrajnie niebezpieczne (bezpiecznych, a nawet troche niebezpiecznych nie oznacza sie znakiem "inne niebezpieczenstwa"), to "zadowalanie sie" jedna blaszka po prawej jest godne prokuratora.

                                    Jura napisal, ze jak w Niemczech przed wjazdem do miejscowosci jest wysepka, to kierowca jest zwalniany stopniowo, a wiec znacznie wczesniej niz nasze 300 m wie, ze cos sie dzieje, nawet jezeli z jakichs powodow przeoczy jakis znak. W Szwajcarii wysepki musza byc oswietlone. Do tego z praktyki wiem, ze jezeli na jakiejs przelotowej drodze na Zachodzie powstanie wysepka, to nie ma sluzyc "mechanicznemu" wymuszeniu zmniejszania predkosci (profil jak od ekierki), bo od tego sa znaki ograniczenia i policja, a po prostu zrobieniu azylu. I wiesz? Taki plynny, z daleka sygnalizowany azyl ma rece i nogi, bo trzeba naprawde duzo dobrej woli, zeby w nim zaparkowac. Natomiast azyl w polskim wykonaniu jest tylko skrajnie niebezpieczna szykana (czesto poprzedzona przysrubowanymi niewidocznymi slupkami, w miejscu, w ktorym nikomu by nie szkodzilo, gdyby ktos skonczyl wyprzedzanie!). Wystarczy zobaczyc ile metrow "zasiegu" ma wysepka zachodnia, plynna i jak najmniej kolizyjna, a ile polska - majaca byc ostra szykana, ktora ma do czegos zmuszac. Niektore wysepki sa tak "oszczenosciowe", ze prawie nie ma miejsca na szykujacy sie do skretu samochod! A wiec ten samochod musi wytracic prawie cala swoja predkosc nie na pasie do skretu jak podpowiadalby rozsadek, a na pasie do jazdy na wprost! Czemu, to k... ma sluzyc?! Chyba tylko sprawozdawczosci...

                                    Nie sam pomysl wysepek najbardziej mnie mierzi, a polskie, oszczednosciowo-restrykcyjne wykonanie. Przeciez jak pojawia sie wysepka, to kasy, k... mac, czesto szkoda nawet na zrobienie miejsca (pobocza) dla stalego elementu naszych drog - pieszych i rowerzystow! I (...) z tym, ze ich nie widac zza walacym po oczach w ciemnosci blyskaczem.

                                    I te blyskacze. Po jakiego (...)?! Nie wystarcza plyty z odblaskami? Czy polska droga musi swiecic jak turecka ciezarowka? Na DK10 znam takie miejsce, ze czasem nie do konca wiadomo jak jechac - widac blyskacze na srodku, na poboczu na zakrecie, za zakretem (na srodku czy znow na poboczu?). Po co?! Czy nie wystarcza zwykle elementy odblaskowe i "kocie oczka", dzieki ktorym jedzie sie jak po sznurku? Czy na naszych i tak trudnych duktach musimy byc atakowania kakofonia zbednych sygnalow? Czy jakis magik, ktory to wymyslil zastanowil sie kiedys nad tym, jakie moga byc tego skutki? No bo w to, ze nie zapytal specjalistow od postrzegania nie watpie...
                                    • tomek854 Re: PS 01.12.11, 17:49
                                      Do tego z praktyki wiem, ze jezeli na ja
                                      > kiejs przelotowej drodze na Zachodzie powstanie wysepka, to nie ma sluzyc "mech
                                      > anicznemu" wymuszeniu zmniejszania predkosci (profil jak od ekierki), bo od teg
                                      > o sa znaki ograniczenia i policja, a po prostu zrobieniu azylu.

                                      Moja praktyka jest odmienna. A ja jednak więcej jeżdżę po Zachodzie niż Ty...

                                      Zresztą, co ja tam będę gadał, pierwsza, ktora mi przyszła na myśl: g.co/maps/e8hfg

                                      Myth Busted!

                                      > I te blyskacze. Po jakiego (...)?! Nie wystarcza plyty z odblaskami? Czy polska
                                      > droga musi swiecic jak turecka ciezarowka?

                                      To się zdecyduj - ma być oświetlona ta wysepka, jak na zachodzie, czy wręcz przeciwnie?
                                      • emes-nju Re: PS 02.12.11, 16:52
                                        tomek854 napisał:

                                        > Moja praktyka jest odmienna. A ja jednak więcej jeżdżę po Zachodzie niż Ty...
                                        >
                                        > Zresztą, co ja tam będę gadał, pierwsza, ktora mi przyszła na myśl: g.co/maps/e8hfg
                                        >
                                        > Myth Busted!

                                        8/

                                        Chybas oszalal! Ja pisze o wysepce zwezajacej pasy ruchu (oraz kasujacej pobocze dla "miekkich") na ruchliwej DK w szczerym polu, za to bez ograniczen predkosci, a Ty mi mytho bustujesz niezwezajaca pasow ruchu wysepka (a nawet jest rozszerzenie - pewnie dla wiekszych pojazdow) w jakims uroczym zadupiu, na oswietlonej drodze z chodnikiem, z ograniczeniem predkosci, na drozynce o klasie porownywalenej z niektorymi naszymi drogami gminnymi.

                                        > > I te blyskacze. Po jakiego (...)?! Nie wystarcza plyty z odblaskami? Czy polska
                                        > > droga musi swiecic jak turecka ciezarowka?
                                        >
                                        > To się zdecyduj - ma być oświetlona ta wysepka, jak na zachodzie, czy wręcz
                                        > przeciwnie?

                                        Oswietlona. OD GORY, a nie w oczy kierowcy!!! Zeby bylo ja widac nawet jezeli ktos skasowal oznakowanie. Zeby bylo ja widac rowniez znad wielkiej ciezarowki.

                                        A jak to jest z tymi blyskaczami na Zachodzie, po ktorym faktycznie jedzisz wiecej niz ja? Na drogach w szczerym polu roi sie od pomaranczowych blyskaczy? Bo ta wysepka na Twojej fotografii chyba nie blyska. A jezeli blyska, to nie na wysokosci oczu kierowcy, a sporo ponizej.
                                        • tomek854 Re: PS 03.12.11, 00:48
                                          > Chybas oszalal! Ja pisze o wysepce zwezajacej pasy ruchu (oraz kasujacej pobocz
                                          > e dla "miekkich") na ruchliwej DK w szczerym polu, za to bez ograniczen predkos
                                          > ci, a Ty mi mytho bustujesz niezwezajaca pasow ruchu wysepka (a nawet jest rozs
                                          > zerzenie - pewnie dla wiekszych pojazdow) w jakims uroczym zadupiu, na oswietlo
                                          > nej drodze z chodnikiem, z ograniczeniem predkosci, na drozynce o klasie porown
                                          > ywalenej z niektorymi naszymi drogami gminnymi.

                                          Podałem Ci przykład wysepki zrobionej od ekierki (można poznać po tym, że zamiast płynnych łuków są po prostu kąty), której wielkie pojazdy nie mogą płynnie przejechać, zwężającą pas ruchu (przynajmniej z lewej, bo z prawej jest ta gó...ana zatoczka dzięki której dłuższy tir moze wywinąć bez skakania po krawężnikach) postawionej w celu ograniczenia prędkości na wjeździe do miejscowości na międzynarodowej drodze łączącej dwie europejskie stolice i dwa duże miasta, w tym jedną będące 2,500 000 metropolią z ruchliwym portem oraz licznymi obiektami przemysłowymi i logistycznymi w okolicy. To droga A77 (Edynburg - Glasgow - Belfast - Dublin) o natęznieniu ruchu przekraczającym znacznie założenia projektantów owej drogi.

                                          > A jak to jest z tymi blyskaczami na Zachodzie, po ktorym faktycznie jedzisz wie
                                          > cej niz ja? Na drogach w szczerym polu roi sie od pomaranczowych blyskaczy? Bo
                                          > ta wysepka na Twojej fotografii chyba nie blyska. A jezeli blyska, to nie na wy
                                          > sokosci oczu kierowcy, a sporo ponizej.

                                          Z pamięci piszę, więc mogę się pomylić.

                                          Takie same błyskacze jak u nas mają w Austrii albo w Szwajcarii, nie pamiętam dokładnie, możliwe że w obu tych krajach.

                                          W kilku krajach mają takie błyskacze jak na robotach drogowych.

                                          W wielu krajach jeśli wysepki połączone są z przejściami dla pieszych to są nad nimi latarnie.

                                          W wielu krajach wysepek nie oświetla się w ogóle.

                                          W UK wysepki mają albo plastikowe znaki (takie jak atakowały przechodniów u monty pythona) oswietlone od dołu, albo białą latarnię na słupie na wysokości oczu kierowców ciężarówki. Ale nie jest to reguła, czasami wysepki nie są oznakowane w ogóle albo tylko znakiem jak tutaj: img186.imageshack.us/img186/1970/p0409092017.jpg jednak zwykle jest to na terenie oświetlonym, choć w wielu z tych miejscach wyłącza się oświetlenie dróg w godzinach od północy do 5 rano.
                                          • emes-nju Re: PS 05.12.11, 13:49
                                            tomek854 napisał:

                                            > To droga A77 (Edynburg - Glasgow - Belfast - Dublin) o natęznieniu ruchu
                                            > przekraczającym znacznie założenia projektantów owej drogi.

                                            A moze bys tak jednak podal cos, co chociaz w przyblizeniu odpowiada naszej, np. DK2 z jej wielokilometrowymi rynnami i mikrorondami, za to transeuropejskim ruchem godnym europejskiego korytarza transportowego? Bo mam wrazenie, ze A77 jakbysmy nie plakali, ze jest tak przeciazona, europejskim korytarzem transportowym raczej nie jest i poki co nie nalezy sie spodziewac, ze bedzie.
                                            • tomek854 Re: PS 05.12.11, 15:47
                                              Już to przerabialiśmy. Jak Ci podam coś takiego, to znowu się okaże, ze nie satysfakcjonuje Cię to.

                                              Poza tym co: jak droga jest mniej ruchliwa niż nasza dwójka, bo czasem nawet udaje się kogoś na niej wyprzedzić, to mogą być wysepki od ekierki?
                                              • emes-nju Re: PS 05.12.11, 16:02
                                                Tomku, praktycznie zaden przyklad drogowy w Anglii/Szkocji nijak nie przystaje do tego, z czym zmagamy sie w Polsce. Wylacznie dlatego, ze Anglia/Szkocja mimo wszystko (wiem, ze nie wszedzie) maja autostrady. Maja tez drogi tranzytowe jednojezdniowe tylko, ze jakbys sie nie napinal nijak nie beda przypominaly naszych. Bo spora czesc naszych jednojezdniowek (deklasowanych do drozynek lokalnych), to europejskie korytarze transportowe.

                                                Czy A77 jest europejskim korytarzem transportowym? Czy ktorakolwiek z wyspiarskich jednojezdniowek jest czyms takim? A jazeli tak, to czy naprawde wyjazd z pola czy zagrody zasluguje na takiej angielskiej drodze na ciag swiecacych w kompletnej ciemnosci jak wscieke wysepek?
                                                • tomek854 Re: PS 05.12.11, 16:21
                                                  Tak, własnie Ci tu wkleiłem. Europejskim korytarzem transportowym (aczkokwiek z racji położenia wyspiarskeigo oczywiste jest, że nie bezpośrednim a zawierającym połączenia promowe) w Szkocji są drogi takie jak A9, A75, A69 w Wielkiej Brytanii (choć ta ma znacznie mniejszy ruch niż równoległa A66 na której RÓWNIEŻ znajdują się liczne wysepki, w tym w szczerym polu (według Twojej definicji szczerego Pola).

                                                  Poza tym jak już nie raz piosałem wiele z Brytyjskich dróg jedniojezdniowych ma natężnie ruchu całkowicie przyzwoicie porównywalne z natęzeniem ruchu na polskich drogach - nie zapominaj, że jest to bardzo zatłoczona wyspa i choć nie jest krajem tranzytowym ruch na potrzeby ich mieszkańców jest całkowicie wystarczający aby praktycznie zapchać istniejącą sieć drogową.

                                                  Przykład: moj kolega mieszkający w Londynie mówił mi, że jadąc nocą do Szkocji po raz pierwszy od zamieszkania na Wyspach użył długich świateł na autostradzie gdzieś za Lancaster.

                                                  Wyjazd z zagrody zasługuje bardzo często na ciąg oświetlonych wysepek, jak najbardziej:
                                                  g.co/maps/2fnec
                                                  Niestety zdjęcie google zrobiło tuż po remoncie, kiedy wysepki nie zostały jeszcze zainstalowane, uwierz mi jednak, że dziś gdzieś od momentu podlinkowanego przeze mnie do rozpoczęcia się dwupasmówki kilkaet metrów dalej ciągnie się ciąg szerokich wysepek (zajmujących większość z tego środkowego pasa).

                                                  Zagroda po lewej to farma która reklamuje się także jako camping, ale w życiu niei widziałem, żeby ktoś tam skręcał a jeżdżę tą drogą bardzo regularnie.
                                                  • tomek854 Re: PS 05.12.11, 16:23
                                                    Ach, a co do mrugających diod. Bardzo często spotyka się mrugające znaki ostrzegawcze czy ograniczające prędkość oraz takie migocące "Your speed XXX"
                                              • tomek854 Re: PS 05.12.11, 16:13
                                                Poza tym: może Cię to zdziwi, ale i Irlandia i Szkocja to są kraje Europejskie (pomimo, że leżą na wyspach) więc ta droga europejskim korytarzem transportowym de facto jak najbardziej już jest. Ale fakt, nie ma europejskiego numerka.

                                                Ale oczywiście to żaden problem, korytarz europejski E18, wysepka w szczerym polu (według Twojej definicji, bo ja widzę, że to miejsce na ktorym droga przejeżdza przez farmę)
                                                g.co/maps/3t6ck
                                                Prawoskręt ograniczony wysepką:
                                                g.co/maps/cvtxz
                                                Wysepka na wjeździe do miasteczka z podwyższonymi krawęznikami (śmiercionośne betonowe bandy!!!)
                                                g.co/maps/zny2j
                                                Obwodnica Dumfries, rondo na rondzie, częste korki:
                                                g.co/maps/dvkkj
                                                Tu niestety google jeszcze nie zaktualizowane, na zjeździe na nową obwodnicę, której google jeszcze nie widzi są wysepki
                                                g.co/maps/cvvme
                                                A wszystko oczywiście obsrane fotoradarami :-)

                                                Przepraszam, że nie ma akurat efektownych miejsc, nie pamiętam gdzie były a nie mam czasu szukać ;-)
                                                • emes-nju Re: PS 05.12.11, 16:35
                                                  Nadal pokazujesz mi bardziej lokalne niz nielokalne drogi, ale niech Ci bedzie. Wrocmy wiec do oswietlenia wysepek... :D

                                                  Te, ktore mi pokazales, sa oswietlone od gory, a same jezeli swieca, to nie pomaranczowymi blyskaczami w egipskich ciemnosciach swiecacymi w oczy zmeczonego po kilkuset km takiej trasy kierowcy. (Czy jakikolwiek wyspiarski kierowca musi jechac po takich "wymagajacych" i zwyczajnie meczacych drogach kilkaset km?)

                                                  Czyli... Postaraj sie przypomniec sobie moje zarzuty w stosunku do polskich wysepek i jakie wysepki akceptuje. Przypomne Ci - takie, jakie mi pokazujesz, z trudem bo z trudem, ale akceptuje nawet na naszych duktach miedzynarodowych ;)

                                                  Pokaz mi w wolnej chwili wysepke po polsku. W szczerym polu ofiarnie strzegaca strategicznego przejscia z jednego pola na drugie pole czy wyjazdu z tego pola, na drodze o poteznym natezeniu ruchu wszelakiego, kasujaca pobocze dla "miekkich" (bo chodnika i sciezki dla rowerow brak) i swiecaca w nocy w oczy kierowcow. Pliiiiizzzzzzz

                                                  Co do rond, to fakt - angole maja swira. Tylko, ze chyba nie stawiaja ich jeszcze na autostradach...? Bo wiesz... Zakitowanie korkami obwodnicy Dumfries "troszke" sie rozni od zakitowania "obwodnicy" Warszawy czy jedynej trasy Warszawa-Lublin i dalej np. Kijow - a wszystko dzieki jednemu mikrorondu w Kolbieli :P
                                                  • tomek854 Re: PS 05.12.11, 16:53
                                                    Nie, ja Ci pokazuję drogi europejskie, które wyglądają jak drogi lokalne, których istnieniu poza polską zaprzeczasz. Dokładnie tą drogę Ci pokazuję: pl.wikipedia.org/wiki/E18_(trasa_europejska)
                                                    A wspominałem jeszcze o tej: pl.wikipedia.org/wiki/E15_(trasa_europejska) ktora na większości ruchliwego odcinka pomiędzy Edynburgiem i Newcastle jest podobnego standardu (na odcinku Perth - Inverness gdzieś 2/3 też jest jednopasmowe, jednak standard jest wyższy co nie przeszkadza w tym, że nie daje rady z natężeniem ruchu i jedzie się w kolumnie aut po prostu).
                                                    > Te, ktore mi pokazales, sa oswietlone od gory, a same jezeli swieca, to nie pom
                                                    > aranczowymi blyskaczami w egipskich ciemnosciach swiecacymi w oczy zmeczonego p
                                                    > o kilkuset km takiej trasy kierowcy. (Czy jakikolwiek wyspiarski kierowca musi
                                                    > jechac po takich "wymagajacych" i zwyczajnie meczacych drogach kilkaset km?)

                                                    Bo tak jak mówiłem, w Uk akurat tak się oświetla wysepki - latarnia od góry (z boku jezdni lub stojąca na wysepce) i podświetlany plastikowy znak. Tu uwaga: latarnia od góry często jest gaszona w godzinach 12-5.

                                                    Tak, w moich trasach często jedzie się takimi drogami przez kilkaset km. Na przykład regularnie jeżdże z Prestwick do Hull i myslę, że większość tej drogi odbywa się POZA autostradami.

                                                    Czyli... Postaraj sie przypomniec sobie moje zarzuty w stosunku do polskich wys
                                                    > epek i jakie wysepki akceptuje. Przypomne Ci - takie, jakie mi pokazujesz, z tr
                                                    > udem bo z trudem, ale akceptuje nawet na naszych duktach miedzynarodowych ;)

                                                    Och łaskawco, dzięki. Królowa na pewno bardzo się ucieszyła że zaakceptowałeś jej wysepki :P

                                                    Mam trochę problem z wyobrazeniem sobie tych wysepek, których nie akceptujesz, bo pomimo tego, że robię być może nawet najwięcej km ze wszystkich forumowiczów tutaj, nie przypomiam sobie nigdy żebym spotkał krwiożerczą betonową wysepkę, ktora z nienacka wskakiwała mi pod koła uprzednio oślepiając mnie fleszami...

                                                    > Pokaz mi w wolnej chwili wysepke po polsku. W szczerym polu ofiarnie strzegaca
                                                    > strategicznego przejscia z jednego pola na drugie pole czy wyjazdu z tego pola,
                                                    > na drodze o poteznym natezeniu ruchu wszelakiego, kasujaca pobocze dla "miekki
                                                    > ch" (bo chodnika i sciezki dla rowerow brak) i swiecaca w nocy w oczy kierowcow
                                                    > . Pliiiiizzzzzzz

                                                    Pokazałem Ci - tam przy tej famie campingu właśnie tak jest. Uprzednio droga tam miała szerokie pobocza, teraz pasy ruchu są przesuniete ku krawedzi a na środku zrobiono dodatkowy pas który gdzieniegdzie ma prawoskrety a na całej długości w regularnych odstępach wysepki. Jest to droga nr 66, natężenie ruchu bardzo duże (łącznik dwóch głównych korytarzy północ-południe - ciągu A1-M1(A1(M)) oraz M74-M6, Tiry walą tam dzień i noc bo to najkrótsza i najwygodniejsza droga z Europy do Szkocji.

                                                    > Co do rond, to fakt - angole maja swira. Tylko, ze chyba nie stawiaja ich jeszc
                                                    > ze na autostradach...? Bo wiesz... Zakitowanie korkami obwodnicy Dumfries "tros
                                                    > zke" sie rozni od zakitowania "obwodnicy" Warszawy czy jedynej trasy Warszawa-L
                                                    > ublin i dalej np. Kijow - a wszystko dzieki jednemu mikrorondu w Kolbieli :P

                                                    Oczywiście, że stawiają, z pamięci Ci przynajmniej kilka mogę wymienić:
                                                    - Węzeł M5-M50
                                                    - Węzeł M4 z M404 bodajże
                                                    - Węzeł M8 z M73

                                                    Jest nawet jedno miejsce w UK gdzie na autostradzie jest przejście dla pieszych (ale zaraz na początku bodaj mniej niż 100 metrów za jej początkiem) ;-)

                                                    Są też liczne miejsca gdzie wjazd na autostradę ze slip-road (jak to się ładnie nazywa po polsku?) jest kierowany światłami.

                                                    Autostrady także notorycznie kończą się światłami albo rondami.

                                                    Co do zakorkowanej obwodnicy - Dumfries może się różni od Warszawy, ale też myśle, że Warszawa nie umywa się do M25 (podobno władze mają zastąpić telefony SOS parkomatami :P) a to obwodnica Londynu. I tak, tam też są ronda na większości węzłów, także tych z innymi autostradami :-)
                                                  • emes-nju Re: PS 05.12.11, 16:56
                                                    Przekonales mnie.
                                                  • tomek854 Re: PS 05.12.11, 17:11
                                                    Mam nadzieję, że nie całkowicie. To forum bez Twojej antywysepkowej donkiszoterii nie byłoby już tym samym ;-)
                                                  • emes-nju Re: PS 06.12.11, 11:25
                                                    Calkiem mnie nie przekonales ;)

                                                    Moja frau co jakis czas wypowiada sie na moj temat w slowach mocno niepochlebnych. Mimo ze co jakis czas ma calkowita racje, ja oczywiscie sie z tym nie zgadzam, ale jednoczesnie nie chce sie klocic. Tylko, ze nie nie moge zostac bez ostatniego slowa! Wtedy pada "przekonalas mnie". Ja jestem "czysty", a ona wk.rwiona, bo wie, ze mnie nie przekonala, a poklocic sie nie ma o co :D

                                                    Jestem bardzo dumny z tej metody i chetnie przekazuja ja w swiat :D
                                                  • tomek854 Re: PS 06.12.11, 20:34
                                                    ;-)
                                  • tomek854 Re: PS 01.12.11, 17:40
                                    > Nie przekonam Cie i innych milosnikow wysepek. Widocznie zapomnieli Was nauczyc
                                    > rachunku prawdopodobienstwa.

                                    Albo właśnie lepiej nauczyli niż Ciebie. Nas i wszystkich innych europejskich (i nie tylko) zarządców dróg ;-)

                                    > Ja nadal uwazam, ze jezeli na srodku drogi stawia sie cos, w czym mozna zaparko
                                    > wac, to ludzie beda w tym parkowac. To wynika z rachunku prawdopodobienstwa.

                                    Należy zatem zbalansować straty spowodowane sporadycznym zaparkowaniem w tym czymś z zyskami z zastosowania tego czegoś ;-)

                                    > Natomiast protestuje i bede protestowal przeciwko betonowi w szczerym polu (ze
                                    > szczegolnym uwzglednieniem takich wyczynow, jak ten ze zdjecia, ktore wkleilem
                                    > - przeciez te wysepki stoja chroniac "skrzyzowanie", ktore w swietle polskich p
                                    > rzepisow nie jest skrzyzowaniem i wolno na tym "skrzyzowaniu" nawet wyprzedzac!

                                    To ta droga do wsi w lewo nie jest asfaltowa?
                                    • 45rtg Re: PS 02.12.11, 09:37
                                      tomek854 napisał:

                                      > > Natomiast protestuje i bede protestowal przeciwko betonowi w szczerym pol
                                      > u (ze
                                      > > szczegolnym uwzglednieniem takich wyczynow, jak ten ze zdjecia, ktore wkl
                                      > eilem
                                      > > - przeciez te wysepki stoja chroniac "skrzyzowanie", ktore w swietle pols
                                      > kich p
                                      > > rzepisow nie jest skrzyzowaniem i wolno na tym "skrzyzowaniu" nawet wyprz
                                      > edzac!
                                      >
                                      > To ta droga do wsi w lewo nie jest asfaltowa?

                                      On twierdzi że gruntowa, aczkolwiek jej regularne krawędzie i brak jakichkolwiek śladów kolein i zarośniętego trawą pasa pośrodku cokolwiek się z tym twierdzeniem nie zgadzają.
                                      Nawet jeżeli jest gruntowa (szutrowa pewnie) to byle miedzy którą chodzi tylko stara Maciejowa z kozą nie utrzymuje się w takim stanie.
                                    • emes-nju Re: PS 02.12.11, 17:04
                                      tomek854 napisał:

                                      > > Widocznie zapomnieli Was nauczyc rachunku prawdopodobienstwa.
                                      >
                                      > Albo właśnie lepiej nauczyli niż Ciebie. Nas i wszystkich innych europejskich
                                      > (i nie tylko) zarządców dróg ;-)

                                      Acha. I z rachunku prawdopodobienstwa oraz powaznej analizy za i przeciw wynika, ze lepiej zaryzykowac calosc czasem kilkudziesieciu tys samochodow (oraz ich zawartosci) na dobe, zeby POZORNIE (wysepka w polskim wydaniu nie jest ani faktycznym azylem dla pieszych idacych z jednego pola na drugie, ani nie ulatwia jazdy ruchowi poprzecznemu, chocby dlatego, ze jest na tyle waska, ze nie da sie przejazdu przez ruchliwa droge podzielic na dwa - i tak trzeba pchac sie przez oba pasy na raz; a jeden z tych pasow jest zasloniety wielkimi, zgodnymi z norma, znakami) ulatwic zycie kilkunastu, no moze kilkuset (jezeli wszyscy rolnicy postanowia nagle pojezdzic po swoich i sasiadow polach) pojazdow...

                                      Wiedzialem, ze polski kierowca to cos gorszego od najgorszego nawet przestepcy, skoro mozna radosnie wystawiac na strzal dobowa liczbe kierowcow porownywalna z ludnoscia malego miasta, zeby "pomoc" max. kilkuset tambylcom, jezeli wszyscy na raz postanowiliby sobie pojezdzic :P

                                      > To ta droga do wsi w lewo nie jest asfaltowa?

                                      Nie. To gruntowy albo szutrowy dojazd na pola i moze do kilku zabudowan. Ruch (minimalny) miedzy wsiami, o czym juz kilka razy pisalem, odbywa sie kilkaset metrow dalej po zwyklej drodze gminnej.
                                      • tomek854 Re: PS 05.12.11, 16:25
                                        > Acha. I z rachunku prawdopodobienstwa...

                                        W rachunku prawdopodobieństwa bierze się pod uwagę fakty a nie Twoje teorie. Dlatego się sprawdza ;-)

                                        > Wiedzialem, ze polski kierowca to cos gorszego od najgorszego nawet przestepcy,
                                        > skoro mozna radosnie wystawiac na strzal dobowa liczbe kierowcow porownywalna
                                        > z ludnoscia malego miasta, zeby "pomoc" max. kilkuset tambylcom, jezeli wszyscy
                                        > na raz postanowiliby sobie pojezdzic :P

                                        O rany, to było dobre nawet jak na Ciebie ;-)

                                        > Nie. To gruntowy albo szutrowy dojazd na pola i moze do kilku zabudowan. Ruch (
                                        > minimalny) miedzy wsiami, o czym juz kilka razy pisalem, odbywa sie kilkaset me
                                        > trow dalej po zwyklej drodze gminnej.
                                        >

                                        A powiększyłeś sobie może tą mapę i sprawdziłeś jak te "kilka zabudowań" wygląda?
                                        • emes-nju Re: PS 05.12.11, 16:54
                                          tomek854 napisał:

                                          >A powiększyłeś sobie może tą mapę i sprawdziłeś jak te "kilka zabudowań" wygląda?

                                          Oczywiscie, ze powiekszylem. Tylko, ze ja, w odroznieniu d Ciebie, nie raz tamtedy jechalem. I ile tych zabudowan oraz pol by nie bylo, ruch na tym "skrzyzowaniu" jest minimalny (w czasie deszczu nie widac zwykle blota na asfalcie, jak jest sucho kurzu, a jak lezy/pada snieg, to ta strategiczna droga jest tylko niewielkim obnizeniem wsrod pol). I musi byc minimalny, bo intensywniejszy ruch lokalny, co pisze juz po raz n-ty, odbywa sie kilkaset metrow dalej. Nie kilkaset kilometrow! Nawet nie kilka kilometrow! To na zdjeciu, to jest strategiczny dojazd na pola i do kilku chalup.

                                          A zreszta dobra. Potrafisz mi wskazac jakis "klucz", wedlug ktorego jedna strategiczna polna droga zasluguje na ciag wysepek, a inna nie? Dlaczego np. ta drozynka zasluguje na wysepki, a lezaca kilka km dalej stacja benzynowa juz nie...? Mam wrazenie, ze przy stacji benzynowej bardziej by sie wysepki przydaly. Ale ja to sie nie znam. Nie jestem urzednikiem od drogownictfa i do tego malo po Jewropje jezdze :P

                                          Ja nie widze w tym logiki. A skoro trudna ja dostrzec, to trudno zaakceptowac kolejna szykane na i tak juz oszykanowanej drodze, a juz najtrudniej uwierzyc, ze postawiono ja po rzetelnej analizie potencjalnych skutkow. Bo przeciez wszyscy wiemy, ze polskie drogi (i ich modernizacje) projektuje sie zza biurka, bo podniesienie czyjegos dupska i wyslanie go w teren zbyt duzo kosztuje. Czyli to "skrzyzowanie" moglo zasluzyc na wysepki dlatego, ze... w Zumi czy w Guglu wygladalo na to, ze ten kawalek polnej drogi ma jakies znaczenie, a tak egzotycznego czegos jak pomiar natezenia ruchu nikt nie zrobil... :D
                                          • tomek854 Re: PS 05.12.11, 17:13
                                            Nie wiem o stacji benzynowej, ale jak dla mnie ten konkretny przypadek jak najbardziej zasługuje na wysepki. Ruchliwa (jak na polną) droga dochodzi do krajówki na zadrzewionym fragmencie między zakrętem i wiaduktem kolejowym.

                                            Co do mapy - faktycznie, nie jestem tam bywalcem, więc (po sprawdzeniu na google) dałem się Tobie przekonać jako znawcy tematu, że to faktycznie jest boczna droga gruntowa (choć dość ruchliwa).
                  • klemens1 Geralt still alive 02.12.11, 15:51
                    > Jak cię oślepia oświetlenie ostrzegawcze wysepek to po prostu idź do okulisty.

                    Mamy kolejnego wiedźmina, który w nocy i deszczu widzi każdego pieszego.
                    • 45rtg Re: Geralt still alive 02.12.11, 16:00
                      klemens1 napisał:

                      > > Jak cię oślepia oświetlenie ostrzegawcze wysepek to po prostu idź do okul
                      > isty.
                      >
                      > Mamy kolejnego wiedźmina, który w nocy i deszczu widzi każdego pieszego.

                      A jakiś związek może między jednym a drugim zdaniem?
                      Nie?
                      Jaka szkoda...
                      • klemens1 Re: Geralt still alive 05.12.11, 14:52
                        > > > Jak cię oślepia oświetlenie ostrzegawcze wysepek to po prostu idź d
                        > o okul
                        > > isty.
                        > >
                        > > Mamy kolejnego wiedźmina, który w nocy i deszczu widzi każdego pieszego.
                        >
                        > A jakiś związek może między jednym a drugim zdaniem?
                        > Nie?
                        > Jaka szkoda...

                        Jest jakiś związek i widać go na pierwszy rzut oka - niestety należy w tym celu użyć bardziej pofałdowanej części mózgu (chyba że się jej nie posiada) i zorientować się jaki jest kontekst całej dyskusji. Bo bez tego mamy takie wpisy jak twoje.
                        Podpowiem, bo bez tego sobie nie poradzisz, a z tym może jeszcze jakieś szanse masz: przeczytaj na co odpowiadałeś w zdaniu które zacytowałem.
                        Taki dodatkowy test na to, czy chociaż rozumiesz bardziej złożone zdanie.
    • bimota Re: Wiecie, co Wam powiem? Jesteście marudy. 02.12.11, 16:39
      Chyba jakas niesamowita dyskusja... Poprosze streszczenie... :)
      • pacanek_ten_prawdziwy Re: Wiecie, co Wam powiem? Tylko to co wiem !!! 03.12.11, 21:23
        bimota napisał:

        > Chyba jakas niesamowita dyskusja... Poprosze streszczenie... :)

        Hallo bimota !!!

        Juz tobie to bardzo dluga "dyskusje" streszczam :
        Tomek854 napisal :
        "Byłem w Polsce przez 10 dni i po raz pierwszy od dłuższego czasu pojeździłem sobie po niej trochę więcej. "

        I opisal przy tym swoje spostrzezenia z polskich drog i z zachowan kierowcow na polskich drogach .
        He he i skoro to napisal to znaczy ze przezyl te 10 dni na polskich drogach !!!
        I tu na forum prubuje sie Tomkowi wytlumaczyc , ze jest klamca i ze taki jak on
        ( jezdzacy po drogach "zachodnich " ) nie ma szans na przezycie tych 10 dni na polskich drogach.

        Wiec ,albo nie zyje ( i jeszcze o tym nie wie ) albo klamie piszac ze jezdzil te 10 dni !!!!!
    • rapid130 A wiecie co ja wam powiem? .... Zazdroszczę! 03.12.11, 21:21
      Chciałbym mieć tyle czasu na czytanie tak długich wątków i pisanie takich kaskad odpowiedzi. :)))))))))))))
      • tomek854 Re: A wiecie co ja wam powiem? .... Zazdroszczę! 05.12.11, 17:26
        Taaaa... Ja powinienem esej pisać, ale prokrastrynuję ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka