Dodaj do ulubionych

Tu na ten przyklad gosc pedzil

07.05.12, 14:27
https://bi.gazeta.pl/im/6/11673/z11673216X.jpg

https://bi.gazeta.pl/im/5/11673/z11673215X.jpg

Bardzo wyraznie widac to po zakresie szkod oraz z tego, ze trzeba bylo uzywac dzwigu, a najwazniejsze, ze policja tak powiedziala:

" - Kierowcy na szczęście nic się nie stało, mimo że znacznie przekroczył prędkość - słyszymy w biurze prasowym Komendy Stołecznej Policji."

A pedzil tak, bo skrzynka wprawdzie jest, ale nie ma w niej fotoradaru.

Zeby nie bylo. Niewatpliwie gosc niedostosowal. Powtorze: NIEDOSTOSOWAL. Ale czy pedzil...?
Obserwuj wątek
    • nazimno Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 07.05.12, 14:39
      + niedostosowanie. No i troche starego pylu na asfalcie.

      • edek40 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 07.05.12, 16:06
        Te zakrety sa troszke zaskakujace. Jakies 2-3 tygodnie temu w tym samym miejscu jakas kobitka wyluskala z punto silnik. Tu zapewne predkosc byla nieco wyzsza niz tego audi. Oba wypadki laczy jedno: bariery - te bez zarzutu i wykonane zgodnie z przepisami oraz zatwierdzone, zaczynaja sie dokladnie tam gdzie auta wyrzuca z zakretu. Widac to na zdjeciach. Wydaje sie, ze zgodnie z rozumem powinny sie zaczynac deczko wczesniej. Inaczej, zgodnie z przepisami, w koncu ktos da rade wskoczyc na te bariere, korzystajac z komfortowego najazdu, i zameldowac sie dobrych kilka metrow nizej, na Wislostradzie. A to smiertelnie niebezpieczne, bo wlasnie podniesiono na niej limit predkosci ;)
      • emes-nju Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 07.05.12, 16:18
        nazimno napisał:

        > + niedostosowanie. No i troche starego pylu na asfalcie.

        Wystarczyl jakies zagapiony na lwym pasie.

        Do takiej kraksy (sadzac ze skutkow wedlug speedofobow bylo co najmniej 220, choc mi sie wydaje, ze nie musiala byc nawet przekroczona dopuszczalna predkosc...) wystarczy lekko spoznione wejscie w zakret klienta na lewym pasie. Kiedys, dokladnie w takim mechanizmie zlapalem tam kraweznik. Te zakrety sa dosc paskudne...
        • nazimno A co tam jest "paskudnego" w szczegolach? 07.05.12, 16:46
          Wyprofilowane cos nie tak?
          Pochyle na zewnatrz luku?
          • edek40 Re: A co tam jest "paskudnego" w szczegolach? 07.05.12, 16:50
            > Wyprofilowane cos nie tak?
            > Pochyle na zewnatrz luku?

            Krotkie i dosc ostre. Bez watpienia wymagaja dostosowania. Skoro jednak postawili bariery, znaczy ze dopuscili, ze ktos tam niedstosuje lub wrecz poszaleje. Powinny zatem zaczynac sie wczesniej.
            • emes-nju Re: A co tam jest "paskudnego" w szczegolach? 07.05.12, 17:15
              edek40 napisał:

              > > Wyprofilowane cos nie tak?
              > > Pochyle na zewnatrz luku?
              >
              > Krotkie i dosc ostre.

              Projektowane w czasach, gdy przeciętny samochód był zdecydowanie węższy i mniejszy niż współczesne.

              Projektowane w czasach, gdy jak jakiś samochód, po kilku minutach szalonego przyspieszenia osiągnął 70-tke, to był sukces.
              • rekrut1 Re: A co tam jest "paskudnego" w szczegolach? 07.05.12, 17:37
                Co prawda ten fragment nie jest to najlepiej rozwiązany(wjazd na most),może nie tyle zbyt ostre zakręty co zaskakujące ale z drugiej strony gdyby nie te barierki..............
          • tomeck3145 A takie "paskudztwo" 07.05.12, 17:51

            maps.google.com/?ll=52.259493,21.005784&spn=0.002899,0.008256&t=h&z=18&layer=c&cbll=52.259373,21.005384&panoid=pHRBCAq-fSJSLqmWZhzEvA&cbp=12,62.14,,0,0
            • nazimno Jesli to ma byc narzekanie, to lekka przesada. 07.05.12, 17:55
              .
              • tomeck3145 Re: Jesli to ma byc narzekanie, to lekka przesada 07.05.12, 17:58
                No moim zdaniem geometria tego wjazdu jest odpowiednia do dozwolonej na tym odcinku prędkości, i jazda zalecaną 50-tką raczej nie pozwala na wypadnięcie z trasy.
                • nazimno No wlasnie. 07.05.12, 18:03
                  Aby wypasc trzeba wykazac sie pewnymi zdolnosciami.
                  • edek40 Re: No wlasnie. 07.05.12, 19:01
                    > Aby wypasc trzeba wykazac sie pewnymi zdolnosciami.

                    Powstaje pytanie po co bariery skoro nie ma problemu?

                    Nie wiemy jak bylo. Uszkodzenia auta nie sugeruja wielkiej predkosci. Moze jest tak, jak opisywal emes, ze gosc zostal po prostu wypchniety i zalapal sie na niefortunnie umieszczony najazd na bariere. Sadzac z tego, ze to drugi taki wypadek w tym miejscu, niezaleznie od przyczyn, wyglada na to, ze bariery zaczynaja sie w zlym miejscu. Zamiast wylapywac fajtlapy (albo piratow) daja na siebie wjechac.
                    • tomeck3145 Re: No wlasnie. 07.05.12, 21:09
                      > Powstaje pytanie po co bariery skoro nie ma problemu?

                      Po to, że gdy pojawi się ktoś kto jednak postanowi to miejsce przelecieć 100 albo szybciej, i popełni błąd, to żeby nie zleciał (on albo jego ofiara) od razu na wisłostradę.

                      Generalnie jakie sugerujesz rozwiązanie? Ograniczenie prędkości w tym miejscu wg. standardów przeładowanego tira w czasie gołoledzi i śnieżycy? Oznaczenie że jest to czarny punkt? Przecież to nawet nie kwalifikuje się na "dwa niebezpieczne zakręty, pierwszy w lewo". Po prostu kierowcy po odstaniu swojego w korku do ul. Międzyparkowej zachowują się jak dzicz z buszu, a na to nie poradzisz żadnymi znakami. Chociaż ten wypadek był chyba przed popołudniowym szczytem, ale w tej okolicy zapie...nie jest na porządku dziennym o każdej porze dnia.

                      Kawałek wcześniej jest zatoka parkingowa, więc bariera energochłonna też raczej została zamontowana prawidłowo (a nie "na Kubicę").
                      • prawdziwy.tebe Re: No wlasnie. 07.05.12, 21:16

                        > Generalnie jakie sugerujesz rozwiązanie?
                        > została zamontowana prawidłowo (a nie "na Kubicę").

                        Bariera zaczyna się w połowie zakrętu, a nie przed, tak jak być powinno (widać to doskonale na tym linku ze zdjęciem z Googla), a więc jest zamontowana wyjątkowo źle.
                        • tomeck3145 Re: No wlasnie. 07.05.12, 21:18
                          No ale tam jest zatoczka parkingowa. Poza tym, nie nazywałbym tych łuczków zakrętami....
                          • edek40 Re: No wlasnie. 08.05.12, 10:07
                            > No ale tam jest zatoczka parkingowa. Poza tym, nie nazywałbym tych łuczków zakr
                            > ętami....

                            Ta zatoczka sluzy glownie temu, ze postawiono tu parkometr.

                            Zwracam uwage, ze to juz drugi wypadek "wskoczenia" na bariere w ciagu bardzo krotkiego czasu. Te samochody niewatpliwie nie pedzily wiec zatrzymaly sie. Jesli rzeczywiscie ktos tu bedzie pedzil, bariery, po podbiciu, przeskoczy i wyladuje kilka pieter nizej. Kara oczywiscie jest adekwatna do zbrodni, ale co z tymi, co na dole?
                      • emes-nju Re: No wlasnie. 08.05.12, 08:40
                        tomeck3145 napisał:

                        > > Powstaje pytanie po co bariery skoro nie ma problemu?
                        >
                        > Po to, że gdy pojawi się ktoś kto jednak postanowi to miejsce przelecieć 100
                        > albo szybciej, i popełni błąd, to żeby nie zleciał (on albo jego ofiara) od razu
                        > na wisłostradę.

                        Czy zdjęcia z początku tego wątku sugerują taką prędkość? Według mnie było blisko prędkości dopuszczalnej, może nawet poniżej. (Choć oczywiście wiem, że skoro doszło do wypadku, to prędkość była nadmierna :P ).

                        Wygląda więc na to, że jadący 100+ zostałby przez te bariery tylko podbity, żeby czysto, nie niszcząc znajdującej się parę metrów dalej barierki dla pieszych, wlecieć na Wisłostradę. Na szczęście te bariery są na pewno "zgodne" i "zatwierdzone", a więc nic nikomu* nie grozi :P

                        > Generalnie jakie sugerujesz rozwiązanie?

                        Przedłużyć bariery tak, żeby miały szanse wyłapać tych, którym z jakiegoś powodu nie uda się trafić w jezdnie? W ciągu paru dni to już druga taka kraksa w tym miejscu, a nie zauważyłem np. na fejsie grupy "rozbijamy się na Gdańskim" :P

                        --
                        * Nikomu ważnemu - kierowcy i piesi nie są ważni
                        • tomeck3145 Re: No wlasnie. 08.05.12, 09:19
                          > Czy zdjęcia z początku tego wątku sugerują taką prędkość? Według mnie było blis
                          > ko prędkości dopuszczalnej, może nawet poniżej. (Choć oczywiście wiem, że skoro
                          > doszło do wypadku, to prędkość była nadmierna :P ).

                          Nie wierzę, że jadąc mniej niż 50 km/h można wylecieć z tego zakrętu i skończyć na barierce. Chyba, że ktoś kompletnie nie panuje nad pojazdem, ale wtedy i na prostej drodze sobie nie poradzi. To są dwa łatwe zakręty. Jeśli będę miał okazję, to spróbuję sprawdzić jak szybko jedzie tam grupa samochodów.

                          > Wygląda więc na to, że jadący 100+ zostałby przez te bariery tylko podbity, żeb
                          > y czysto, nie niszcząc znajdującej się parę metrów dalej barierki dla pieszych,
                          > wlecieć na Wisłostradę. Na szczęście te bariery są na pewno "zgodne" i "zatwie
                          > rdzone", a więc nic nikomu* nie grozi :P

                          W sumie racja, 100 to lekka przesada, ale powtarzam - nie wierzę, ze kierowca jechał 50 lub mniej.

                          > Przedłużyć bariery tak, żeby miały szanse wyłapać tych, którym z jakiegoś powod
                          > u nie uda się trafić w jezdnie? W ciągu paru dni to już druga taka kraksa w tym
                          > miejscu, a nie zauważyłem np. na fejsie grupy "rozbijamy się na Gdańskim" :P

                          Czyli trzeba zlikwidować parking.
                          • emes-nju Re: No wlasnie. 08.05.12, 11:07
                            tomeck3145 napisał:

                            > Nie wierzę, że jadąc mniej niż 50 km/h można wylecieć z tego zakrętu i skończyć
                            > na barierce.

                            1. Po raz ostatni napiszę, że na tym zakręcie złapałem już krawężnik po tym jak jadący lewym pasem się zagapił i przespał zakręt. Nie wyskoczyłem z jezdni wyłącznie dlatego, że "śpioch" jednak się zorientował i zostawił mi trochę miejsca, co pozwoliło mi uniknąć kolizji jak już "postanowiłem" nie ryzykować wyjazdu w krajobraz i zacząłem skręcać czy "śpioch" zjedzie na swój pas czy nie.

                            2. W krótkim odstępie czasu w tym miejscu zdarzyły się dwa podobne wypadki. Przypominam, ze odbyło się to w miejscu strzeżonym przez fotoradar, a więc takim, w którym raczej się nie pędzi 80-90 km/h. W normalnym kraju ktoś zastanowił by się dlaczego dwa auta zamiast odbić się od bariery wjechały na nią. W Polsce słyszymy, K.RWA MAĆ!!! tylko o "nadmiernej"!!! Wyjaśniam ten "przecinek" - kilka metrów dalej zaczyna się stroma skarpa, po której, niezależnie od rozwijanej prędkości, płynnie, z "międzylądowaniem" na dojściu przystanku tramwajowego i ścieżce rowerowej, "zjeżdża się" na ruchliwą trasę z ograniczeniem prędkości do 70 km/h. Trasę ze ścieżkami rowerowymi i chodnikami.

                            Jeżeli mamy bezwzględnie karać za za szybka jazdę kierowców na Gdańskim, to zapewnijmy minimum bezpieczeństwa tym, którzy są pod nim. Proponuje pole minowe rozbijające w pył każdego, kto chociaż dotknie krawężnika - nie można zabijać niewinnych pod mostem! :P
                            • tbernard Re: No wlasnie. 08.05.12, 11:32
                              > 1. Po raz ostatni napiszę, że na tym zakręcie złapałem już krawężnik po tym jak
                              > jadący lewym pasem się zagapił i przespał zakręt.

                              To co opisujesz, to jakieś koszmarnie masowe zjawisko nie trzymania się swojego pasa i nawet łagodne łuki większość kierowców pokonuje okrakiem. Ja tego pojąć nie mogę, kto im prawko dał. Gdy jestem na łuku w prawo jadąc prawym pasem i mam sąsiada na lewym który zaczyna mocno okrakiem brać łuk, to chociaż tego nie lubię czasem używam klaksonu. Co tu ma barierka czy organizacja ruchu w tym przypadku? Ten problem powinna policja rozwiązywać poprzez solidne mandaty, za jazdę okrakiem. Najlepiej aby tacy ludzie byli kierowani ponadto na ponowny egzamin z jazdy.
                              • emes-nju Re: No wlasnie. 08.05.12, 13:14
                                tbernard napisał:

                                > To co opisujesz, to jakieś koszmarnie masowe zjawisko nie trzymania się swojego
                                > pasa

                                To co opisuje MOŻE się zdarzyć. Wiem, bo mi się zdarzyło i dlatego podaje to jako PRZYKŁAD, a nie przyczynę wszystkich wypadnięć z drogi w tym miejscu.

                                Poza tym przyczyn wypadnięcia z drogi w tym miejscu może być tyle, ile samochodów. I nawet jeżeli wszystkie byłyby z winy kierowcy-mordercy, to albo stawimy barierę spełniająca zadanie, albo sobie odpuszczamy i tak jak w przypadku wysepek, karzemy solidarnie sprawce zamieszania i jego niewinne (w tym wypadku spokojnie jadące/idące kilka m niżej) ofiary.

                                > Ja tego pojąć nie mogę, kto im prawko dał

                                To zdaje się całkiem oddzielny problem naszych dróg.

                                > Gdy jestem na łuku w prawo jadąc prawym pasem i mam sąsiada na lewym
                                > który zaczyna mocno okrakiem brać łuk, to chociaż tego nie lubię czasem
                                >używam klaksonu

                                Cieszę się. Ja też w czasie mojej przygody użyłem. Sęk w tym, że PĘDZĄCY 50 km/h w ciągu sekundy przejeżdża 14 m. Nawet więc zakładając, że "śpioch" w ciągu tej sekundy się obudzi i "ogarnie", to ma się te 14 m bliżej krawężnika.

                                > Ten problem powinna policja rozwiązywać poprzez solidne mandaty, za
                                > jazdę okrakiem

                                Tja...
                            • tomeck3145 Re: No wlasnie. 08.05.12, 11:41
                              > 1. Po raz ostatni napiszę, że na tym zakręcie złapałem już krawężnik po tym jak
                              > jadący lewym pasem się zagapił i przespał zakręt. Nie wyskoczyłem z jezdni wył
                              > ącznie dlatego, że "śpioch" jednak się zorientował i zostawił mi trochę miejsca
                              > , co pozwoliło mi uniknąć kolizji jak już "postanowiłem" nie ryzykować wyjazdu
                              > w krajobraz i zacząłem skręcać czy "śpioch" zjedzie na swój pas czy nie.

                              Czyli: ty jechałeś prawym pasem, a ktoś z lewego się zagapił i Ci zajeżdza drogę, dobrze rozumiem? To teraz pytanie: czy uważasz, że miałbyś w tej okoliczności szansę wjechać LEWYM kołem na tę barierę?
                              • emes-nju Re: No wlasnie. 08.05.12, 13:17
                                tomeck3145 napisał:

                                > Czyli: ty jechałeś prawym pasem, a ktoś z lewego się zagapił i Ci zajeżdza
                                > drogę, dobrze rozumiem? To teraz pytanie: czy uważasz, że miałbyś w tej
                                > okoliczności szansę wjechać LEWYM kołem na tę barierę?

                                A może nawet tylnym lewym :P Skąd ja mam wiedzieć?

                                I skąd wiemy którym kołem na barierę najechało Audi. Kierunek jego obrotu sugeruje mi (podkreślam - MI; nie jest to obowiązująca wykładnia), że samochód najechał prawym bokiem.
        • tomeck3145 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 07.05.12, 17:48
          Nie no bez jaj. Jadąc 50 to raczej nie wypadniesz z tego zakrętu. Nie twierdzę, że było tam 220, ale to moja dzielnia i powiem Ci, że rzadko widać tam kogokolwiek przestrzegającego jakiekolwiek zasady bezpieczeństwa w tej okolicy, od nierespektowania praw pieszych na pobliskich przejściach dla pieszych, do jazdy niczym pies spuszczony ze smyczy gdyż most w kierunku Pragi zazwyczaj jest pusty.
          • nazimno Czyli: jak sobie poscielisz... 07.05.12, 17:49
            ...tak sie wyspisz (moze byc tez sen wieczny).

          • emes-nju Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 08:44
            tomeck3145 napisał:

            > Nie no bez jaj. Jadąc 50 to raczej nie wypadniesz z tego zakrętu.

            Ile według Ciebie jechało Audi ze zdjęć.

            100?

            150?

            200?

            A może 40...? Ja nie wiem, więc nie wydaje wyroków. Ślady i zniszczenia nie sugerują "podświetlnej", a do takiej kraksy (dzięki za krótkim barierom mogącej skończyć się "piętro niżej", na Wisłostradzie) naprawdę wystarczy spóźnione wejście w zakręt w wykonaniu kierowcy z lewego pasa. Wiem, bo, jak już pisałem, dokładnie w tym mechanizmie złapałem tam krawężnik :/
            • tomeck3145 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 09:16
              Więcej niż 50; niekoniecznie stówką. 80? 90?
              Może jedna ręka zamiast na kierownicy, była z telefonem przy uchu?
              • edek40 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 10:18
                > Więcej niż 50; niekoniecznie stówką. 80? 90?

                I tak na oko bez wiekszych zniszczen? To punto, sprzed paru tygodni, to choc silnik sobie wyluskalo. Tu nawet zderzak sie ostal w jednym, choc popekanym, kawalku. Nawet felgi ocalaly przy przeskakiwaniu kraweznika. Ze zdjec nie wynika czy polaly sie plyny. Nie widac sorbentu.

                Jak dla mnie to kolejna znakomita bariera z gatunku tych, ktory zabily pewna pania na ul. Lucerny. Tam pekajaca bariera wniknela do srodka auta przez szybe, a uszkodzenia auta nie sugeruja wielkiej predkosci. Tu samochody, po wypadnieciu z jezdni staja sie pojazdami szynowymi, co z reszta bardzo ogranicza, jak sadze, skutecznosc hamowania. Faktem jest, ze samochody wypadaja z drogi, niezaleznie od przyczyn, tam gdzie bariery jeszcze nie ma. Stoi twardo tam, gdzie nikt nie wypada...
                • tomeck3145 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 10:34
                  > > Więcej niż 50; niekoniecznie stówką. 80? 90?

                  W każdym razie więcej niż 50 w momencie utraty panowania nad pojazdem. Może kierowca nie trzymał obu rąk na kierownicy? Tego się nie dowiesz. A bariera moim zdaniem jest zamontowana prawidłowo pod względem technicznym, taki sposób uniemożliwia wniknięcie, natomiast samochód bez wątpienia ma szansę "wjechać na szynę". Faktycznie, parking pomiędzy łukami jest niepotrzebny, można go bez szkody zlikwidować i przedłużyć barierę, ale na prawdę bym nie przesadzał, że to jest miejsce niebezpieczne dla kogoś, kto jedzie zgodnie z ograniczeniem prędkości w mieście albo trochę szybciej.
                  • edek40 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 11:28
                    > ". Faktycznie, parking pomiędzy łukami jest niepotrzebny, można go bez szkody z
                    > likwidować i przedłużyć barierę, ale na prawdę bym nie przesadzał, że to jest m
                    > iejsce niebezpieczne dla kogoś, kto jedzie zgodnie z ograniczeniem prędkości w
                    > mieście albo trochę szybciej.

                    Dokladnie to samo mozna powiedziec o wszystkich barierach na swiecie. Jesli wszystko idzie dobrze, to bariera jest zbednym kaprysem. Jednak montuje sie je. To kosztowne. Czy zatem montaz bariery, ktora, jak pokazuja przyklady, nie do konca spelnia swoje zadanie nie jest kosztownym bublem?
                    • tbernard Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 11:43
                      > kosztowne. Czy zatem montaz bariery, ktora, jak pokazuja przyklady, nie do kon
                      > ca spelnia swoje zadanie nie jest kosztownym bublem?

                      Jak nie spełnia? Gdyby jej nie było to skąd wiesz, czy nie doszło by do wypadnięcia? Chociaż rozsądnie było by przedłużyć ją przynajmniej w okolice schodków, tu się zgadzam.
                      • edek40 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 12:11
                        > Jak nie spełnia? Gdyby jej nie było to skąd wiesz, czy nie doszło by do wypadni
                        > ęcia?

                        Tak rozumujac mozna to samo powiedziec, o tej barierze, ktora zabila. Samochod nie wydal z drogi...
                        • tbernard Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 13:30
                          Ale ta barierka nie zabiła i prawdopodobnie przyczyniła się do nie spadnięcia auta w przepaść.
                          • edek40 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 14:01
                            > Ale ta barierka nie zabiła i prawdopodobnie przyczyniła się do nie spadnięcia a
                            > uta w przepaść

                            Bo, wbrew temu, co twierdzi pan policjant, gosc raczej szybko nie jechal. Gdyby zas jechal, szybko, bariera zapewne podbilaby auto wystarczajaco i doszloby do wyjazdu.
                            • tbernard Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 14:13
                              Może i nie jechał już szybko w momencie wdrapywania się na barierkę ale mało prawdopodobne aby jechał przepisowo tuż przed straceniem panowania nad pojazdem. Nie czarujmy się. Jedyne co można waaadzy tu zarzucić, że te barierki nie zaczynają się nieco wcześniej i dają szansę spadnięcia w przepaść, gdy kierowca nieco wcześniej wyleci z trasy.
                              • edek40 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 14:51
                                > Może i nie jechał już szybko w momencie wdrapywania się na barierkę ale mało pr
                                > awdopodobne aby jechał przepisowo tuż przed straceniem panowania nad pojazdem.
                                > Nie czarujmy się. Jedyne co można waaadzy tu zarzucić, że te barierki nie zaczy
                                > nają się nieco wcześniej i dają szansę spadnięcia w przepaść, gdy kierowca niec
                                > o wcześniej wyleci z trasy.

                                Moze wiec zrobic specjalne bariery sprzezone z radarem. Jedzie gosc za szybko to one klada sie plasko i pirat ich nawet nie musnie. No bo skoro jedzie za szybko, znaczy sam sobie winien, ze bariera podbila mu auto i nie wiele brakowalo, a wyladowalby sporo nizej. I jeszcze bariere uszkodzil, szkodnik jeden...

                                > Jedyne co można waaadzy tu zarzucić, że te barierki nie zaczy
                                > nają się nieco wcześniej i dają szansę spadnięcia w przepaść,

                                I wlasnie dokladnie to im zarzucam. Absolutnie nic wiecej. Nie winie dzisiejszej wladzy, ze nie przebudowala odcinka drogi, ktora powstala w latach piecdziesiatych. Droge jest tu taka jaka jest. I albo bariera ma "wylapywac" zbyt krewkich, zagapionych, wypchnietych, albo po prostu byla zbednym wydatkiem. Figurujacym oczywiscie w sprawozdaniach, jako poprawiajaca bezpiecznestwo...
              • emes-nju Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 14:25
                tomeck3145 napisał:

                > Więcej niż 50

                Jaka jest droga hamowania na suchym asfalcie z 50-tki, a ile w sumie śliskiej bariery zaliczyło Audi?
                • tomeck3145 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 15:52
                  Ok 30 metrów od momentu zauważenia przeszkody na suchym asfalcie przy prędkości 50 km/h.
                  Ok 40 metrów przy tej samej prędkości, ale na mokrym asfalcie.

                  Natomiast - droga hamowania na mokrym asfalcie, przy prędkości początkowej 80 km/h: 85 metrów. Przy 90 km/h: 100 metrów.

                  Chyba, że w coś uderzysz - np. w mur, wtedy droga hamowania wynosi 0 metrów, i to niezależnie od prędkości :]

                  Tutaj ten samochód pewnie trochę hamował, trochę uderzył w krawężnik, trochę wyrwał barierę z ziemi, a trochę szlifował barierę klinując się na niej. A jeśli odbiła się (audica) od pierwszego wierzchołka zakrętu jadąc lewy pasem, to akurat w panice dało radę trochę wyhamować na śliskim asfalcie, reszta została wytracona na barierze. Pytanie, czy jadąc 50-tką jesteś w stanie do tego stopnia stracić panowanie nad pojazdem z powodu najechania na dość niski krawężnik po lewej...

                  Od pierwszego wierzchołka do początku bariery jest ok 60 metrów (sprawdzone na mapie cyfrowej).

                  Ja obstawiam przeprznięcie w pierwszy wierzchołek na lewym pasie przy prędkości 80+, poślizg i koniec przygody na barierce. Ale ekspertem nie jestem, równie dobrze mogła jechać przepisowo ok 50 km/h prawym pasem i być ofiarą pojazdu, który zajechał jej drogę i oddalił się w siną dal.

                  Tak czy siak, bariera mogłaby być dłuższa a zatoka parkingowa jest niepotrzebna.
                  • edek40 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 15:59
                    > Tak czy siak, bariera mogłaby być dłuższa a zatoka parkingowa jest niepotrzebna

                    I o to na naszych drogach powinno chodzic!!! Jesli jest miejsce, gdzie z dowolnych powodow dochodzi do wiekszej ilosci zdarzen nalezy sie takiemu miejscu bardzo dokladnie przyjrzec. I to nie tylko w celu wyznaczeniu nowego miejsca pod fotoradar, bo tu jak widac zawiodl juz dwukrotnie.
                    • tomeck3145 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 16:06
                      Ten fotoradar jest pustą skrzynką od bardzo długiego czasu.
                      • edek40 Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 16:18
                        > Ten fotoradar jest pustą skrzynką od bardzo długiego czasu.

                        Wiem. Ale nie mam pojecia czy dzis nie jest pelny. Zawsze wiec zachowuje w tym miejscu predkosc bezpieczna. Bo nie wiem czy dzis go nie zaladowali...
                  • emes-nju Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 16:07
                    tomeck3145 napisał:

                    > Tak czy siak, bariera mogłaby być dłuższa a zatoka parkingowa jest niepotrzebna

                    No i właśnie tak, bez rozstrzygania na miejscu o winie, a przede wszystkim o prędkości, powinien brzmieć werdykt przybyłej na miejsce policji.

                    A następnie policja, która ma do tego absolutne prawo, powinna złożyć do ZDMu wniosek o poprawienie konstrukcji zabezpieczeń w tym miejscu. Bo to, co jest teraz, w żaden sposób nie zabezpiecza przed bardzo groźnym w skutkach zjazdem "piętro niżej". Paradoksalnie lepiej byłoby gdyby nie było bariery. Wtedy, po odwiedzeniu krajobrazu (wjeździe na chodnik), można próbować jakoś okiełznać auto. Po wjechaniu na barierę już nie. Albo uda się zostać na moście, albo nie. I według mnie prędkość najazdu na to coś nie ma większego znaczenia dla kierunku dalszego lotu jaki obierze samochód.
            • tbernard Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 11:37
              Jakie spóźnione wejście w zakręt? Nie lepiej pisać zgodnie z rzeczywistością: ciągłe przyklejenie do linii i po napotkaniu nawet łagodnego łuku najeżdżanie linii a często i przekraczanie. Ogromna liczba kierowców nie potrafi toru jazdy utrzymać i kwalifikuje się na ponowny egzamin z jazdy.
              • nazimno I to jest horror na drogach Podsudeckich (kretych) 08.05.12, 12:04
                Cytuje:
                ------------
                "Ogromna liczba kierowców nie potrafi toru jazdy utrzymać i kwalifikuje się na ponowny egzamin z jazdy."


                Nagminne jest, zwlaszcza na lukach w lewo, przekraczanie osi symetrii jezdni, nawet, gdy
                odbywa sie intensywny ruch z naprzeciwka. Juz wielokrotnie dochodzilo do lamania lusterek i otarc, a nawet do powaznych wypadkow. Durnie nie potrafia trzymac sie swojego pasa ruchu
                w sposob precyzyjny. To "scinanie" wykonuja calkowicie BEZWIEDNIE, tak jakby lby nie braly udzialu w manewrach.

                Ostrzegam wszystkich przed idiotami.
                To jest powazna sprawa.
                O wyprzedzaniu przed lukami bez widocznosci mozna napisac osobno, ale to robia zwykle ci sami idioci.
              • emes-nju Re: Wystarczyly lysawe opony i swiezy deszczyk+ 08.05.12, 14:27
                tbernard napisał:

                > Ogromna liczba kierowców nie potrafi toru jazdy utrzymać

                To zdaje się potwierdza, że taka przygoda, jaka mnie tam spotkała wcale nie musi być czymś równie prawdopodobnym jak 6 w totka ;)
    • tomeck3145 Miałem okazję sprawdzić, to sprawdziłem 12.05.12, 22:16
      >Nie wierzę, że jadąc mniej niż 50 km/h można wylecieć z tego zakrętu i skończyć na barierce. >Chyba, że ktoś kompletnie nie panuje nad pojazdem, ale wtedy i na prostej drodze sobie nie >poradzi. To są dwa łatwe zakręty. Jeśli będę miał okazję, to spróbuję sprawdzić jak szybko >jedzie tam grupa samochodów.

      Piątkowe popołudnie i dzisiejsze popołudnie, dwa pomiary.

      W obu przypadkach start spod świateł przy międzyparkowej, bez konieczności stania przed kolejnymi przejściami dla pieszych.

      W piątek zdecydowane 91 km/h (licznikowe)
      W sobotę leniwe 87 km/h (licznikowe) - mam cyfrowy wyświetlacz dublujący zegar, stąd dokładna wartość.

      Co ciekawe, przez szybę luknąłem na sąsiada na lewym pasie, kierownica trzymana jedną ręką na pozycji 12. Przy 90 km/h. Przecież jedzie w mieście, nie?

      Przepraszam, ale na tym odcinku po prostu się zapie..., a przy tej prędkości te zakręty faktycznie wymagają uwagi, i najechanie na krawężnik może skończyć się poślizgiem, szczególnie jeśli trzyma się kierownicę jedną ręką.
      • wolfgang87 Re: Miałem okazję sprawdzić, to sprawdziłem 12.05.12, 23:43
        To nie miasto, ino trasa tranzytowa przez miasto :)

        Ale fakt, żeby przejechać te zakręty naprawdę na luzie, trzeba jechać 60-70. Może w jakimś fajnie trzymającym się podłozu autku da sie szybciej. Klient na barierkach ze zdjecia raczej nie wyglada na wypas auto, wiec pewnie jechal 80-90 i kochanka zadzwonila :)
      • emes-nju Są widocznie dwie Warszawy... 13.05.12, 14:19
        Bo ja ten przykład biorąc wyjątkowo rzadko widzę na tych zakrętach jadących szybciej niz 60-70 km/h...

        Oczywiście zdarzają się szybsi. Ale nie są normą.

        No i na koniec. Uszkodzenia auta ze zdjęć w żadne sposób nie sugerują dużej prędkości. Nie dość, że auto wyhamowało bardzo szybko, to jeszcze jest minimalnie uszkodzone. Nie, nie piszę o zderzaku itd. Piszę o felgach, które przy uderzeniu w krawężnik z sugerowanymi w tym wątku prędkościami raczej nie zachowałyby się w tak nienaruszonym stanie. Chyba, że byłyby tytanowe :P Tylko jak wtedy wytłumaczyć nieuszkodzenie nadal gumowych opon...?
        • tomeck3145 Re: Są widocznie dwie Warszawy... 14.05.12, 09:56
          > Bo ja ten przykład biorąc wyjątkowo rzadko widzę na tych zakrętach jadących szy
          > bciej niz 60-70 km/h...

          Jeśli jest gęsty ruch spuszczony przez niebieskich pilnujących skrzyżowania z Międzyparkową, albo start jest nie spod świateł, a spod przejścia dla pieszych przy Zakroczymskiej, to faktycznie, prędkość oscyluje w granicach 60-70 km/h. Co przy 70 km/h oznacza z grubsza podwojenie drogi hamowania w stosunku do 50 km/h....

          Szybsi się zdarzają w luźniejszych porach, jeśli wystartują spod świateł przy Międzyparkowej, wtedy prędkości dochodzą do 90

          > No i na koniec. Uszkodzenia auta ze zdjęć w żadne sposób nie sugerują dużej prę
          > dkości.

          Może samochód jechał 70, kierowca stracił panowanie, w odruchu paniki wdepnął heble i wtoczył się na barierkę? Do utraty panowania nad pojazdem nie jest potrzebna duża prędkość, chciałbym tylko zaznaczyć, że w tym miejscu przekraczanie prędkości jest nagminne. Było ślisko. Wystarczy lekkie zajechanie drogi, i ląduje się na barierce, bo to jednak zakręty.
          • edek40 Re: Są widocznie dwie Warszawy... 14.05.12, 10:44
            > Może samochód jechał 70, kierowca stracił panowanie, w odruchu paniki wdepnął h
            > eble i wtoczył się na barierkę?

            Moze zdarzylo sie milion innych przyczyn, do ktorych barierka okazala sie calkowicie nie przystosowana.

            Pozostaje przy swoim - jesli taka kraksa miala miejsce drugi raz w ciagu krotkiego czasu, oznacza to, ze bariery sa ustawione zgodnie z przepisami, co jak wiemy nie oznacza w zgodzie z rozsadkiem. Rozumiem, ze bariera, zgodnie z przepisami, ma byc nad "przepascia". Tam, gdzie wypadek sie zaczyna jest zaledwie przyczolek mostu. Wyglada wiec na to, ze przepisy wiedza, ze wyjazd z jezdni moze miec miejsce tylko tam, gdzie konczy sie staly grunt. Tam, gdzie jeszcze jest nasyp nie. Zgodnie z przepisami. Oczywiscie zalozenie bazuje na tym, ze wszyscy jezdza zgodnie z przepisami. Tylko po co te barierki?
            • tomeck3145 Re: Są widocznie dwie Warszawy... 14.05.12, 11:10
              To, że barierki są ustawione durnowato to już ustaliliśmy, bo one nie służą ograniczaniu prędkości, a ograniczaniu skutków wypadków.

              Niemniej jednak uważam, ze do wypadku doszło z powodu przekroczenia prędkości, i nie bagatelizowałbym jednak, że to mogło być "tylko 70 km/h", bo ograniczenie prędkości jest do 50, droga jest mimo wszystko kręta, i ta różnica "tylko 20 km/h" staje się istotna jeśli zaczynamy analizować drogę hamowania. Z powodu przekroczenia prędkości połączonego najpewniej z trzymaniem kierownicy jedną ręką lub w ogóle, jak to w mieście.
              • edek40 Re: Są widocznie dwie Warszawy... 14.05.12, 11:19
                > Niemniej jednak uważam, ze do wypadku doszło z powodu przekroczenia prędkości,
                > i nie bagatelizowałbym jednak, że to mogło być "tylko 70 km/h", bo ograniczenie
                > prędkości jest do 50, droga jest mimo wszystko kręta, i ta różnica "tylko 20 k
                > m/h" staje się istotna jeśli zaczynamy analizować drogę hamowania. Z powodu prz
                > ekroczenia prędkości połączonego najpewniej z trzymaniem kierownicy jedną ręką
                > lub w ogóle, jak to w mieście.

                Najtragiczniejsze jest to, ze nasi drogowcy rozumuja wlasnie tak, jak opisujesz.

                Przyjmijmy, ze mamy zakret, na ktorym zycie stracilo 100% wszystkich ofiar w regionie. Tylko tu i nigdzie indziej, choc to nie jedyny zaket. Przepytywany drogowiec nie widzi w tym absolutnie nic niezwyklego. Odpowiada, ze wszystko jest zgodne, postawiono nawet ograniczenie, a ze kierowcy jezdza za szybko... Hm... Jakby tylko tu jezdzili za szybko. A pismaki nie ciagna tematu dalej. A mi zawsze cisnie sie pytanie dlaczego akurat tu dochodzi do najtragiczniejszych zdarzen? Czy to wplyw promieniowania kosmicznego, moze magnetyzmu ziemi. Bo jakos trudno mi przejsc do porzadku, ze ogolnie niezbyt szanujacy przepisy Polacy masowo wybieraja sobie pewne miejsca i na nich gina, co upamietniane (bylo) czarnymi punktami. A gdzie indziej nie. I nikogo to jakos nie dziwi.
                • tomeck3145 Re: Są widocznie dwie Warszawy... 14.05.12, 11:38
                  No ok, ale powiedz, co sugerujesz w tym miejscu? Bariera nie ograniczy niczyjej prędkości, co najwyżej ograniczy skutki wypadku.

                  Dodatkowe ograniczenie prędkości? Moim zdaniem niepotrzebne, bo potem są krzyki, że ograniczenia są u nas stawiane dla przeładowanego tira na śliskiej drodze w nocy, a nie na "normalne warunki".

                  Powtórzenie istniejącego ograniczenia prędkości? Ok, ale kto je będzie respektował, kierowcy tak i tak wiedzą, że ta skrzynka na radar jest pusta, więc je osrają. 50-tki się osrywa.

                  Oznaczenie "dwa niebezpiecznie zakręty"? Aż tak niebezpieczne to moim zdaniem one nie są, ale z skoro dwóch kierowców się rozłożyło, to może jest tam jakaś żyła wodna.


                  Na twoje pytanie, czemu dochodzi do wypadków już pisałem. Bo droga w miarę prosta (te zakręty są łagodne), asfalt równy, no i efekt spuszczenia ze smyczy po odstaniu swojego w korkach. Jak temu zapobiec? Dłuższa bariera żeby "mistrzowie" nie pospadali na wisłostradę, ewentualnie oznaczenie o niebezpiecznych zakrętach. Na wypadek, gdyby ktoś tam grzał 80 rozmawiając jednocześnie przez telefon.
                  • edek40 Re: Są widocznie dwie Warszawy... 14.05.12, 11:47
                    > No ok, ale powiedz, co sugerujesz w tym miejscu? Bariera nie ograniczy niczyjej
                    > prędkości, co najwyżej ograniczy skutki wypadku.

                    To wlasnie sugeruje. Powinna niedouscic do tego, ze jakis rozpedzony idiota wyskoczy na tym najezdzie i zrobi masakre na Wislostradzie. Po zatrzymaniu go przez bariere policja moze/powinna ukarac go mandatem. Gdy spadnie na dol zapewne nie bedzie kogo. Nie mozna zapominac, ze na dole jezdzi naprawde sporo aut, a od czasu podniesienia limitu do 80 km/h wiekszosc tak wlasnie jezdzi, wiec nie bedzie mozna rozwazac, ze sami sa sobie winni, bo jechali szybciej niz 50 km/h...

                    > Dodatkowe ograniczenie prędkości? Moim zdaniem niepotrzebne

                    Dodatkowe ograniczenia predkosci, jak Polska dluga i szeroka, krew psuja wylacznie tym, ktorzy choc je zauwazaja, o respektowaniu nie wspominajac.

                    > Jak temu zapobiec?

                    Zapobiec moze byc trudno. Nawet jesli postawi sie 2 fotoradary. Nalezy wiec skupic sie na tym, aby minimalizowac skutki. To jakies 10 m bariery...

                    > Dłuższa bariera żeby "mistrzowie"
                    > nie pospadali na wisłostradę, ewentualnie oznaczenie o niebezpiecznych zakręta
                    > ch. Na wypadek, gdyby ktoś tam grzał 80 rozmawiając jednocześnie przez telefon.

                    Z zabezpieczeniami generalnie jest tak, ze sluzyc maja wylacznie wtedy, gdy cos pojdzie nie tak. Przeciez nie masz w aucie pasow bezpiecznestwa i poduszek, ktore aktywuja sie wylacznie wtedy, gdy jedziesz jak wariat.
    • tomeck3145 Re: Tu na ten przyklad gosc pedzil 14.05.12, 12:42
      https://bi.gazeta.pl/im/5/11716/z11716065X.jpg

      To samo miejsce, ten sam kierunek jazdy. Przejście dla pieszych. O bezmyślności kierowców tym miejscu rozmawialiśmy już wcześniej. Tak, wiem że organizacja ruchu na tym zespole skrzyżowań nie jest w stanie sprostać natężeniu ruchu, ale powiedzcie szczerze - czy uważacie, że sygnalizacja świetlna na przejściu coś zmieni? Zakorkuje to miejsce na amen.

      I mała sonda, co tu się stało?
      a) piesza wbiegła / weszła wprost pod pojazd?
      b) kierowca nie zauważył pieszej?
      c) kierowca pojazd, który zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu?

      Uszkodzenia samochodu dość małe, czyżby zabrakło kilku metrów żeby wyhamować?
      • nazimno Widze wiecej rdzy, niz uszkodzen. 14.05.12, 12:55
        .
      • edek40 Re: Tu na ten przyklad gosc pedzil 14.05.12, 13:07
        > To samo miejsce, ten sam kierunek jazdy. Przejście dla pieszych. O bezmyślności
        > kierowców tym miejscu rozmawialiśmy już wcześniej. Tak, wiem że organizacja ru
        > chu na tym zespole skrzyżowań nie jest w stanie sprostać natężeniu ruchu, ale p
        > owiedzcie szczerze - czy uważacie, że sygnalizacja świetlna na przejściu coś zm
        > ieni? Zakorkuje to miejsce na amen.

        Jest zakorkowane na amen i tak. Wczesniej. A przy przejsciu szaleja ci, ktorzy sie uwolnili z niedasie warszawskich miszczow od drog. Tu potrzebna jest niewielka przebudowa, ktora z ciagu kilku skrzyzowan i przejsc zrobi jedno skrzyzowanie. Moze nie zlikwiduje to korkow tak skutecznie, jak budowa Mostu Krasinskiego, ale choc uporzadkuje wolna amerykanke, w ktorej skutecznie maczaja palce bezmyslni stroze prawa, ktorzy skoro juz kieruja ruchem z Miedzyparkowej, powinni z niej kierowca auta na lewy pas tak, aby ci z nastepnej mieli mozliwosc wjazdu. Inaczej wlasnie przy przejsciu powstaje niebezpieczny kibel, bo ci ostatni w kolejce wykonuja dziwne manewry, co niewatpliwie odciaga uwage od przejscia.

        > b) kierowca nie zauważył pieszej?

        Oczywisice. Z prawej, tuz przed przejsciem, powolutku gramolil sie blaszak. Kierowca opla z jego powolnego skretu nie wywnioskowal, ze zaraz za nim jest pieszy.

        Moglobyc tez inaczej. Ale tak wlasnie zdarzylo sie mi. Tylko, ze ja to miejsce znam...
    • bimota Tu tez bariera nie pomogla... 14.05.12, 13:54
      poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,11712398,Wypadek_na_A2__Zginal_38_letni_mezczyzna.html
      Pewnie dlatego, ze kierowal jedna reka, chociaz... to chyba za miastem... :P
    • tomeck3145 Epilog :] 29.05.12, 12:10
      Jest taki, że dzisiaj montowali tam fotoradar (jaskrawo-żółty, zatem zapewne nabity), co prawda w przeciwnym kierunku, ale co tam :)

      A wjeżdzający na most od strony Słomińskiego widząc żółte coś od razu zwalniali. Da się przejechać te łuki 50-tką? Da się :P
      • edek40 Re: Epilog :] 29.05.12, 13:10
        > . Da się przejechać te łuki 50-tką? Da się :P

        Da sie tak wybudowac droge/bariery, aby to zaslugujacy dostal mandat, a nie rodzina zasilek pogrzebowy?

        Nie da sie...
        • tomeck3145 Re: Epilog :] 29.05.12, 13:27
          > Da sie tak wybudowac droge/bariery, aby to zaslugujacy dostal mandat, a nie rod
          > zina zasilek pogrzebowy?
          >
          > Nie da sie...

          Ja nie wiem nawet, czy to byłoby opłacalne. W skrajnym przypadku rodzina dostałaby zasiłek pogrzebowy, odszkodowanie w związku z wypadkiem przy pracy gdyby ofiara była właśnie w pracy, no ewentualne renty rodzinne zusowskie. Jednorazowo tak około 80 tysięcy, do tego comiesięcznie tak, licząc z góry, ze 2 tysiaki renty, co brzmi absurdalnie wysoko.

          Poza tym, to przypadek skrajny; statystycznie do wypłaty będzie tylko kilka tysięcy pogrzebowego.

          A taka bariera z atestami, opiniami, ekpertyzami, montażem, nadzorem, serwisem i pieczątką sanepidu to ile może kosztować? Chyba więcej, nie?
          • edek40 Re: Epilog :] 29.05.12, 14:23
            > A taka bariera z atestami, opiniami, ekpertyzami, montażem, nadzorem, serwisem
            > i pieczątką sanepidu to ile może kosztować? Chyba więcej, nie?

            W ogolnym rozrachunku sa dwie drogi do uzyskania oszczednosci w koncowym rozrachunku:

            1. robic drogi porzadnie i od poczatku do konca - w koncu naklady zaczna sie zwracac zmniejszonymi wydatkami zwiazanymi z wypadkami

            2. edukowac kierowcow tak na kursach, jak i pozniej, celnymi spotami "reklamowymi" (byle nie w jasnym lesie albo z niezapieta, ale trzezwa mlodzieza) - uwaga jak wyzej

            3. nie robic absolutnie nic - czesc narodu wyginie (wazne, aby po stwierdzeniu winy nie wyplacach zasilkow rodzinie), a czesc nauczy sie, ze nie zna dnia ani godziny

            Obecna sytuacja jest szalenie grozna - niektore drogi rozpieszczaja, a czesto niepostrzezenie przechodza w smiertelne pulapki zaniedbania i ignorancji drogowcow. To nie do przyjecia. Chyba, ze wprowadzi sie znak: "Koniec drogi zadbanej - wjazd na ryzyko kierujacego. Droga zgodna z przepisami".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka