emes-nju
12.09.13, 11:50
Wczoraj wieczorem natknąłem się na jednym ze ślimaków na niesamowicie śliską nawierzchnię. Skończyło się to co najmniej dwiema stłuczkami. Mi, bo jestem Mordercą Drogowym, udało się wyhamować, a nawet, dzięki temu, że odpowiednio wcześnie zauważyłem kłopoty, nie dopuścić do najazdu na mnie.
Popatrzyłem na stuknięte auta, zobaczyłem, że nic nikomu się nie stało i postanowiłem odjechać. Ślisko było tak, że miałem kłopoty z ruszeniem z drugiego biegu.
Poprosiłem swoją pasażerkę, żeby zadzwoniła na policję (niestety, w odróżnieniu od prawdziwie dobrych obywateli, nie wiem kto zarządza zjazdem z tej drogi). Rozmowa trwała, z zegarkiem na tablicy samochodu przed oczami, ok. 8 minut. Wydawać by się mogło, że wystarczy podać miejsce i co się tam wydarzyło. Nie wystarczy. A przez te 8 minut być może walnęło się kolejnych kilka aut...