Dodaj do ulubionych

Przeciez, do diaska, jest dokladnie na odwrot

07.11.13, 11:11
Jezdze pick-upem od lat. Do tego naprawde mocnym. Stoje na stanowisku, ze prowadzenie takiego auta to dodatkowa odpowiedzialnosc. Coz bowiem z tego, ze na swiatlach moge wygrac nieomal z kazdym. Sztuka nie jest naciskanie na gaz, a panowanie nad autem. A takie ciezkie i mocne auto, z hamulcami zaprojektowanymi przez ksiegowych, z ukladem kierowniczym dostosowanym do wielkiego skoku zawieszenia (a wiec z wpisanymi luzami wiekszymi niz w malych autkach) stawia dodatkowe wyzwania i wymuszac powinno przewidywanie nie jeden krok do przodu, a mozliwie duzo tych krokow.

Mamy "test" mitsubishi L200 z jakims dieslem i opis auta, ktory wzruszyl do glebi znanego dziennikarza "starej szkoly" Andrzeja Dabrowskiego. Zacytuje za panem Dabrowskim: "Zwykły kierowca zachowuje się według prostych zasad: zanim zmieni pas, najpierw spogląda w lusterka i się upewnia, czy nic nie jedzie. Gdy jest czysto, wykonuje manewr. Te zasady nie obowiązują jednak , gdy siedzisz w Mitsubishi L200 storm. Tu kolejność jest odwrócona. Najpierw zmieniasz pas, a potem patrzysz w lusterko, czy ktoś nie musiał hamować."

Z jednej strony obled medialny dotyczacy predkosci, a z drugiej takie niebezpieczne pier..ly. Czy, do diaska, nie da sie nic zrobic, aby przekaz docierajacy do obywateli byl bardziej wywazony i ze strony wladz i ze strony mediow?
Obserwuj wątek
    • nazimno "Dziennikarstwo" motoryzacyjne. 07.11.13, 11:34
      To jest katastrofa.
      Tanie efekciarstwo stalo sie "trendy".
      Pisanie tekstow sponosrowanych jest przykladem takiej wlasnie dzialalnosci.

      A juz, gdy chodzi o wyciaganie wnioskow, to szkoda na nich poswiecac czas.

      PS
      Przy okazji: jesli on nie zdaje sobie sprawy z tego, co napisal, to tym gorzej dla niego.
      Jesli zas jest to jakas swiadoma "poza", to jeszcze gorzej.



    • qqbek Mitsu L200, Navarra, F150... 07.11.13, 11:38
      ...i kilka innych takich "maluchów", jak wynika z obserwacji w życiu codziennym, tak najczęściej są prowadzone.
      Zasada "duży może więcej" zdaje się być plagą sporej części posiadaczy tych aut i nic tego faktu nie zmieni.
      Jak ktoś ma firmę (albo dom buduje, albo działkę ma daleko) i taki samochód jest mu potrzebny do przewiezienia czegoś od czasu do czasu, to będzie nim też najczęściej jeździł przytomnie i rozważnie.
      Ale i tak "gębę" doprawi mu ktoś, kto jest "pechowcem" (choć raczej kierownik regionu pasuje), który dostaje takie auto od firmy za wyniki sprzedaży, albo autem dużego rozmiaru kompensuje niewielkie wymiary innych swych "walorów". Wtedy to, czy wsiądzie w sportowe coupe, czy w wielkiego pickupa, nie ma znaczenia - tak czy siak zachowywać się będzie jak skończony kretyn.

      Najwyraźniej to udziela się też dziennikarzom motoryzacyjnym.
    • jureek Re: Przeciez, do diaska, jest dokladnie na odwrot 07.11.13, 12:10
      To taki sam poziom dziennikarstwa, jak pieprzenie Durczoka, że zgodnie z przepisami trzeba by jechać z Wrocławia do Warszawy cały dzień. Duże dzieci.
      Jura
      • edek40 Re: Przeciez, do diaska, jest dokladnie na odwrot 07.11.13, 12:20
        > To taki sam poziom dziennikarstwa, jak pieprzenie Durczoka, że zgodnie z przepi
        > sami trzeba by jechać z Wrocławia do Warszawy cały dzień. Duże dzieci.

        A wobec tego, ze glowa psuje sie od ryby, rownie infantylni sa nasi wladcy. Tylko oni sa duzymi "powaznymi" dziecmi...
    • rapid130 Nie dziwię się wkur** Dąbrowskiego 07.11.13, 20:27
      Który przez całe motoryzacyjne życie robi wszystko - jako piszący w autogazetach i jeżdżący po drogach publicznych - żebyśmy nauczyli się jeździć kulturalnie i z empatią wobec innych uczestników ruchu. Za to przy zamkniętym ruchu rąbał wióry. :PPP

      Tak to jest, gdy tekst jest napisany "Do żeczy". ;)
    • japanka2 Re: Przeciez, do diaska, jest dokladnie na odwrot 08.11.13, 09:12
      jak widać nie da się albo... nie chcę się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka