emes-nju
28.01.14, 10:33
Wczoraj słyszałem w radio jak pan policjant tłumaczył, że wyrażoną na znaku prędkość trzeba mieć na wysokości znaku i dlatego tam, a nie w miejscu niebezpiecznym, z powodu którego stoi ograniczenie, przeprowadzał pomiar.
Hm... Jak byłem malutkim emesem, to wyjaśniono mi, że ograniczenia stoją wcześniej, żeby kierowcy mogli łagodnie wytracić prędkość tak, żeby w miejscu niebezpiecznym jechać tale, ile trzeba (tak wyjaśnił mi instruktor). Muszę powiedzieć, że miało to ręce i nogi, bo te 15-20 lat temu policja nie łoiła przy znakach, a tam, gdzie naprawdę trzeba było jechać wolniej. Teraz to się zmieniło - wolniej trzeba jechać przy znaku, a potem hulaj dusza. I to jest słuszne! Na całym świecie tak się robi!