edek40
18.02.14, 11:49
Pojechalem lokalna szosa DK2 na wschod. To prawdzile dzielo niczym nieskrepowanego wspoldzialania szkodnikow od (braku) planow zagospodarowania oraz znakologow reagujacych na wszystko co przypomina zabudowania. Od granic Wesolej do MInska Mazowieckiego mamy obszar mniej lub bardziej zabudowany, oznakowany, ograniczony, zawyspowany i wspanialy. Cale 25 km tego lokanego traktu pokonalem, dzieki temu ze ruch byl maly, z predkosciami 50-60 km/h. Cud inzyractwa drogowego polaczony z planowaniem przestrzennym.
Ale w sumie ja nie o tym, tylko o tym, ze znakolodzy bez najmniejszej watpliwosci nie znaja przepisow, ktorych kierowcy MUSZA sie stosowac. Otoz stawial on zawziecie (i byc moze zasadnie) ograniczenia predkosci z okazji skrzyzowan, ktore w mysl PoRD nie sa skrzyzowaniami. Owszem maja kawalatek asfaltu, ale moze 5 m. A potem bloto. A bloto nie odwoluje. Zdaniem znakologa, ponad wszelka watpliwosc, odwoluja, bo przed nastepnym blotem mamy kolejne ograniczenie.
I tak wlasnie w praktyce wyglada przestrzeganie przepisow. Nie udaje sie to nawet na etapie znakowania, o tworzeniu permanentnej zagadki przez tfurcuf prawa nie wspomne.
A wszystko w kraju, ktoremu BRD lezy na sercu tak bardzo, mininister nazywa obywateli tego kraju mordercami...