Dodaj do ulubionych

Znowu czyściłem klakson

10.09.04, 09:55
Warszawa, zjazd z Solidarności w Wileńską, trzeba przejechać przez Szwedzką.
Długa kolejka, jest około 8 rano. Włącza się zielone światło, kolejka rusza.
Raz, dwa, trzy przejjeżdżają. Nagle któryś zaczyna skręcać w lewo!!!!!
A na jezdni wyraźna strzała do jazdy na wprost i nakaz zjazdy prosto!
Dodatkowo ten cham nie ma gdzie wjechać, bo na odcinku Szwedzkiej od
Wileńskiej do Solidarności (około 20 metrów) jest pełno aut. Cwaniak powoli
znajduje miejsce i powoli zjeżdża z drogi.
W tym czasie nikomu oprócz mnie nie blokuje się klakson (a byłem 5-7 aut za
nim), choć koleś:
a. ewidentnie łamie przepisy
b. blokuje innych prawidłowo korzystających z drogi
Nikt nie ruszy d.py, nikomu to nie przeszkadza, wszyskim to zwisa!
Co za jakaś znieczulica? Jakiś brak odpowiedzialności za naszą rzeczywistość.
Już nawet umarł zwykły prymitywny EGOIZM - przecież, przez tego gościa kilka
aut zostało na skrzyżowaniu na kolejne 5 minut. Gdyby wiedzieli, pojechaliby
Solidarności a nie pakowali sie w Wileńską.
Obserwuj wątek
    • Gość: olo Re: Znowu czyściłem klakson IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.04, 10:04
      Na włoskiej ulicy usłyszelibyśmy wspaniałą klaksonową orkiestrę. Zdajesz sobie
      jednak sprawę, drogi kolego, że tacy ludzie, jak opisywany przez
      ciebie "cwaniaczek", mają za nic społeczną pogardę i tak naprawdę ten klakson
      nic nie pomoże.
    • Gość: tor Re: Znowu czyściłem klakson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 11:37
      beor powinien zapłacić mandat za bezpodstawne używanie sygnału dźwiękowego w
      obszrze zabudowanym 100 PLN + 100 PLN oraz o ile wjechał na skrzyżowanie przy
      braku miejsca na i za - 300 PLN + punkty karne.
      Skręcający w lewo niezgodnie ze strzałkami - 250 PLN + punkty karne.
      Używający sygnału z 6-tej pozycji powinien być skierowany do poradni
      psychologicznej aby zrozumiał, że droga jest dla wszystkich - nawet dla
      niepełnosprawnych, nawet dla jadących niezgodnie z przepisami ....
      pozdr
      • piotrekjestem Re: Znowu czyściłem klakson 10.07.13, 17:11
        no właśnie, z tego co mi wiadomo jest problem z używaniem klaksonu, bo to tobie później może należeć się mandat. poza tym ten baran chciał tak zrobić więc tak zrobił i trąbienie by nie pomogło;p
        • prawdziwy.tebe Re: Znowu czyściłem klakson 10.07.13, 20:26

          Ten baran tak zrobił, bo trąbił ktoś daleko. Gdyby trąbił ktoś bezpośrednio za nim, to być może by ze skrętu zrezygnował. Kiedyś też obtrąbiłem jednego egoistę, któremu się przypomniało, że skręca, jak zrobiło się zielone. Trąbiłem tak długo, że zrezygnował.
          • pejotpe4 Re: Znowu czyściłem klakson 11.07.13, 11:10
            Zrobił, zrobił, ale to było prawie DZIEWIĘĆ lat temu...
            Na ch.. drążyć temat?
    • edek40 Ja rowniez 10.07.13, 20:25
      A nie robie tego czesto, a juz w szczegolnosci wobec "obcokrajowcow" z Wyszkowa. Ale ten mnie zjezyl do podstaw. Otoz palilo sie zielone. Zwarty ciag samochodow jechal miedzy 50 a 60 km/h z odstepami... sami wiecie. I nagle gosc z Wyszkowa zaczal hamowac. Moze nie awaryjnie, ale zdecydowanie. I zatrzymal sie przed zielonym. Wyglada na to, ze nie patrzyl na sygnalizator, a na samochody na lewoskrecie, ktore staly, bo z przeciwka byl ruch. Uzylem klaksonu, jak uslyszalem pisk opon gdzies za mna. Gosc nie ocknal sie od razu. Spojrzal w lewo na stojace samochody i nadal stal. Gdy drugi raz zatrabilem spojrzal wreszcie na sygnalizator. Na szczescie chyba obylo sie bez stluczki. A moglo sie tak zdarzyc, bo mamy tu zjazd z gorki i wszyscy widza sygnalizator, wiec cisna, aby zdarzyc.
    • jureek Re: Znowu czyściłem klakson 10.07.13, 21:09
      Pewnie niektórzy się zdziwią, ale ja w takiej sytuacji też trąbiłbym, tak samo jak trąbię na takich, którzy jadąc z przeciwka i wyprzedzając na pałę walą mi na czołówkę. Czasem żałuję, że mój rower nie ma klaksonu.
      Jura
      • babaqba Re: Znowu czyściłem klakson 11.07.13, 01:18
        jureek napisał:

        > jak trąbię na takich, którzy jadąc z przeciwka i wyprzedzając na pałę walą mi n
        > a czołówkę.
        [OT]
        Oooo, mijałem ostatnio takiego. Wyprzedzałem cysternę na bardzo szerokiej drodze z bardzo szerokimi poboczami. Z przeciwka jechała osobówka, ale na tyle daleko, że wyprzedzanie cysterny skończyłem zanim ją minąłem. Z tym, że osobówka z przeciwka dosłownie zwariowała - trąbiła i waliła długimi za to ani na milimetr nie odbiła w stronę pobocza. Cały czas jechała jak przyklejona do linii środkowej. Fajne :) I potem toto doturla się do domciu i coś bełkocze pweno i "wariatach" i "piratach".
        • jureek Re: Znowu czyściłem klakson 11.07.13, 09:02
          babaqba napisała:

          > Oooo, mijałem ostatnio takiego. Wyprzedzałem cysternę na bardzo szerokiej drodz
          > e z bardzo szerokimi poboczami. Z przeciwka jechała osobówka, ale na tyle dalek
          > o, że wyprzedzanie cysterny skończyłem zanim ją minąłem.

          No niesamowite! Udało Ci się zjechać na swój pas, zanim minąłeś się z jadącym z naprzeciwka. Pytanie tylko, skoro tak doskonale miałeś obliczony Twój manewr wyprzedzania, to dlaczego masz pretensje do jadącego z przeciwka, że Ci nie zjechał?
          Jura
          • nazimno Tamten jechal widocznie leopardem. 11.07.13, 10:00
            Przynajmniej tak mu sie wydawalo.
            Juz instynkt samozachowawczy powinien tamtego sklonic do odsunicie sia od linii srodkowej.
            Bledy popelniaja wszyscy, z tym, ze idioci popelniaja bledy fatalne.
            • agios_pneumatos Re: Tamten jechal widocznie leopardem. 11.07.13, 10:15
              Pytanie brzmi skąd potrzeba zjeżdżania na pobocze, skoro manewr był rzekomo obliczony perfekcyjnie i bezpieczny.
              • nazimno Jesli tamten czul sie zagrozony, to 11.07.13, 10:21
                moze nie posiadal intuicyjnej precyzyjnej oceny sytuacji i bal sie po prostu lub ten osobnik (babaqba) jest partaczem, co nie jest wykluczone ( tylko on o tym jeszcze nie wie).






                • babaqba Re: Jesli tamten czul sie zagrozony, to 11.07.13, 23:19
                  nazimno napisał:

                  > moze nie posiadal intuicyjnej precyzyjnej oceny sytuacji i bal sie po prostu lu
                  > b ten osobnik (babaqba) jest partaczem, co nie jest wykluczone ( tylko on o tym
                  > jeszcze nie wie).

                  I ty masz rację. Tematem wypowiedzi jest to, że mimo dokonania przez tamtego takiej oceny, nie zrobił on jedynej sensownej rzeczy: nie zjechał nieco na bok. I nie, nie trzeba było na pobocze. Droga w tamtym miejscu ma szerokość autostrady, cztery TIRy się miną. Zastanowiło mnie jak to możliwe, aby oceniając sytuację, że ktoś ci jedzie na czołówkę, nic z tym nie zrobić poza włączeniem długich? Samobójca?

                  A to, że i ty jesteś partaczem i sam jeszcze o tym nie wiesz, jest także niewykluczone, prawda? Jaką wartość logiczną i poznawczą ma takie stwierdzenie? Co ma wspólnego z opisywaną sytuacją?
                  • nazimno Krotko. 12.07.13, 09:48
                    primo: to nie ja bralem udzial w tej akcji, tylko Ty

                    secundo:

                    stwierdzenie to obnazalo rozne punkty widzenia - Twoj (z przekonania wewnetrznego), "tamtego", i moja ocene na podstawie przeslanek przez ciebie samego podanych.

                    tertio:

                    o tym, czy ja jestem partaczem, moglbys ewentualnie pisac dopiero wtedy, gdybys wiedzial dokladnie "jak" ja robie podobne manewry. Ale nie wiesz.


              • babaqba Re: Tamten jechal widocznie leopardem. 11.07.13, 23:14
                agios_pneumatos napisał:

                > Pytanie brzmi skąd potrzeba zjeżdżania na pobocze, skoro manewr był rzekomo obl
                > iczony perfekcyjnie i bezpieczny.

                Nie, nie ma potrzeby stawiania takiego pytania, nie było też potrzeby zjeżdżania na pobocze. W którym miejscu zerwało ci się rozumienie? Pomogę.
          • prawdziwy.tebe Re: Znowu czyściłem klakson 11.07.13, 10:44

            > Pytanie tylko, skoro tak doskonale miałeś obliczony Twój manewr wyprzedzania, to
            > dlaczego masz pretensje do jadącego z przeciwka, że Ci nie zjechał?

            Mam wrażenie, że to nie są pretensje, tylko zdziwienie. Skoro ten z przeciwka tak się wystraszył, to mógł zjechać. To Babaquba miał obliczone, a nie tamta boidupa.
          • babaqba Re: Znowu czyściłem klakson 11.07.13, 23:13
            jureek napisał:

            > No niesamowite! Udało Ci się zjechać na swój pas, zanim minąłeś się z jadącym z
            > naprzeciwka. Pytanie tylko, skoro tak doskonale miałeś obliczony Twój manewr w
            > yprzedzania, to dlaczego masz pretensje do jadącego z przeciwka, że Ci nie zjec
            > hał?

            Słabiuteńko u ciebie z rozumieniem słowa pisanego :)
            Gdzie wyczytałeś coś o pretensjach o to, że ten z przeciwka mi nie zjechał? Specjalnie dla ciebie będzie tłumaczenie: nie musiał zjeżdżać, bo był daleko z przodu i ja zakończyłem manewr ze sporym zapasem. Droga pusta. Opisuję wam tylko fakt, że ów z przeciwka ocenił sprawę inaczej, wystraszył się i zaczął wariować światełkami i klaksonem. Jeśli był tak wystraszony to powienien zjechać usiłując ratować siebie, uniknąć kolizji. Nie zrobił tego ani na milimetr, bo podejrzewam, że zadziałało głęboko polskie "jestem w prawie i nie ustąpię, choćbym miał zginąć!".
            • jureek Re: Znowu czyściłem klakson 12.07.13, 10:00
              babaqba napisała:

              > Słabiuteńko u ciebie z rozumieniem słowa pisanego :)
              > Gdzie wyczytałeś coś o pretensjach o to, że ten z przeciwka mi nie zjechał? Spe
              > cjalnie dla ciebie będzie tłumaczenie: nie musiał zjeżdżać, bo był daleko z prz
              > odu i ja zakończyłem manewr ze sporym zapasem. Droga pusta. Opisuję wam tylko f
              > akt, że ów z przeciwka ocenił sprawę inaczej, wystraszył się i zaczął wariować
              > światełkami i klaksonem. Jeśli był tak wystraszony to powienien zjechać usiłują
              > c ratować siebie, uniknąć kolizji. Nie zrobił tego ani na milimetr, bo podejrze
              > wam, że zadziałało głęboko polskie "jestem w prawie i nie ustąpię, choćbym miał
              >  zginąć!".

              No to możesz być z siebie dumny, że udało Ci się wystraszyć kapelusznika. Brawo!
              Teraz rozumiem, dlaczego "szybkich i bezpiecznych" nie ciągnie na tory, gdzie mogliby się wyżyć. Tam nie mieliby kogo straszyć.
              Jura
      • bimota Re: Znowu czyściłem klakson 11.07.13, 10:46
        FAKTYCZNIE, NIE POSADZALEM CIE O NIEZROWNOWAZENIE PSYCHICZNE... CZASEM ZALUJE, ZE AUTA MAJA KLAKSON...
        • jureek Re: Znowu czyściłem klakson 11.07.13, 10:56
          bimota napisał:

          > FAKTYCZNIE, NIE POSADZALEM CIE O NIEZROWNOWAZENIE PSYCHICZNE... CZASEM ZALUJE,
          > ZE AUTA MAJA KLAKSON...

          Niezrównoważenie psychiczne? Używając klaksonu i długich uzupełniam po prostu pewien brak techniczny, a mianowicie taki, że wyprzedzający na pałę nie widzi moich świateł stopu, więc po prostu może nie wiedzieć, że manewr wyprzedzenia udał mu się tylko dlatego, że przyhamowałem i potem będzie opowiadał po forach, jak to on świetnie wszystko oblicza i pisał o boidupach jadących z przeciwka. Moje trąbienie i długie to takie poinformowanie go, że udało mu się tylko dlatego, że ja mu pomogłem hamując.
          Jura
          • bimota Re: Znowu czyściłem klakson 11.07.13, 11:07
            ALE, JAK WIDZISZ, JEST TO ROZUMIANE CALKIEM INACZEJ...

            PRACUJE W CENTRUM I CO CHWILE KTOS TU TRABI, ALE WG WLADZY JEDYNA RECEPTA NA HALAS JEST OGRANICZENIE PREDKOSCI I EKRANY, WSPOLCZUJE MIESZKANCOM...

            DZIS W 6 KM. DRODZE DO PRACY 2 RAZY USLYSZALEM TRABIENIE, OBA BEZ SENSU...
            • jureek Re: Znowu czyściłem klakson 11.07.13, 11:11
              bimota napisał:

              > DZIS W 6 KM. DRODZE DO PRACY 2 RAZY USLYSZALEM TRABIENIE, OBA BEZ SENSU...

              Zgadzam się, co do nadmiaru trąbienia. A już najbardziej wkurzają mnie trąbiące orszaki weselne. Tu w Niemczech szczególnie Turcy lubią wtedy dawać po klaksonie.
              Jura
    • mejson.e Re: Znowu czyściłem klakson 14.07.13, 13:15
      Klakson służy tylko do ostrzegania.
      Do pouczania i wyrażania emocji można go użyć, jeśli w pobliżu jest policja - wtedy jest szansa na skutek postaci mandatu dla obtrąbianego.

      Jeździłem kiedyś dwa tygodnie z uszkodzonym klaksonem, o czym dowiedziałem się dopiero od innego użytkownika tego służbowego auta...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka