Dodaj do ulubionych

foteliki ?

IP: 213.77.91.* 19.07.02, 11:26
Witam,
Scenka z zycia: w centrum handlowym spotykam sąsiadkę z dzieckiem. Jestem
autem, ona nie. Dziecko w wieku fotelikowym. Niestety, zgodnie z
obowiązującymi przepisami nie mogę jej zaproponować, że podwiozę ich
do domu. Czemu nikt z twórców tego przepisu nie pomyślał o tych, dość
częstych sytuacjach ? Taksówką można przewozić dziecko bez fotelika -
a to przecież taki sam samochód osobowy jak inne. Więc czemu taksiarz
może zarobić kasę na przewieziu sąsiadki z dzieckiem, a ja mogę zarobić karę
za to samo ?
f.
Obserwuj wątek
    • ilona.buttler Re: foteliki ? 19.07.02, 11:51
      Dziękuję za ten list. Pani przykład pokazuje, jak trudno jest w niektórych
      sytuacjach znaleźć dobre rozwiązanie. Trudno chyba od Pani wymagać, aby
      kupowała Pani fotelik dla dziecka, tylko dlatego, że może Pani kiedyś podwozić
      dziecko swoich znajomych. Z drugiej strony niebezpieczne byłoby wprowadzanie do
      kodeksu drogowego kolejnych wyjątków dopuszczających możliwość przewożenia
      dzieci poza urządzeniem ochronnym, bo za chwilę cały przepis straci sens.
      Jeżeli zgadzamy się, że dzieci powinny być przewożone w fotelikach, to może
      spróbujmy poszukać jakiegoś rozwiązania tej sytuacji. Może ktoś ma jakiś
      pomysł ? Mnie na razie przychodzi do głowy pomysł uruchomienia wypożyczalni
      fotelików. Ułatwiłoby to sytuację osobom, które nie mają zbyt wiele pieniędzy,
      aby co pewien czas zmieniać rodzaj urządzenia ochronnego (w końcu dziecko
      rośnie) oraz osobom, które wiedzą wcześniej, że będą przewozić dziecko
      samochodem. Pozostaje problem rozwiązania przypadków losowych. Trudno bowiem
      sobie wyobrazić, aby na każdym rogu można było otworzyć taką wypożyczalnię.
      Może Pani przychodzi co do głowy ?

      Pozdrowienia
      Ilona Buttler
    • kilroy_was_here Re: foteliki ? 21.07.02, 15:30
      Dlaczego ten post trafił na oślą ławkę???
    • Gość: noras Re: foteliki ? IP: 2.2.STABLE* / 212.244.59.* 26.08.02, 23:47
      Dlatego:
      "Dziewczyny, wciąż drżą mi ręce!! Trzy dni temu znajomi zaproponowali mnie i
      synkowiwyjazd wgóry. Odmówiłam, bo nie mam fotelika, a oni mnie trochę
      wyśmiali, bo w końcu jeden wypadek to nie powód do histerii, a oni Robusa wożą
      zawsze na kolanach i nic sie nie dzieje. Mały ma już 2,5 roku.Namawiali i omal
      sie nie poddałam, ale jednak miałam stale w umyśle post Anety. POjechali.
      Wczoraj wieczorem dostałam wiadomość, że Robuś zginął w wypadku, a oni żyją,
      bo... każde było przypięte pasami, tylko mały nie. Z bocznej drogi wyjechał
      samochód i walna w boki BMW i nawet takie auto nie wytrzymało uderzenia. Alka
      siedziała na tylnym siedzeniu przypięta i miała małego na kolanach, więc siła
      uderzenia wybiła go przez boczne przeciwległe okno prosto pod koła
      nadjeżdżającego z przeciwka samochodu. Zginą na miejscu!!. Niestety w
      samochodzie sprawcy też było maleńkie dziecko na rękach u mamy i też jest
      poturbowane ze złamanym kręgosłupem szyjnym i potwornym wstrząsem mózgu walczy
      o życie na OIOMie. A ja mogłam być z synkiem w tym ich samochodzie. Wciąż
      wymiotuje ze strachu i przerażenia!!. Nie mogę dojść do siebie!! Dziewczyny,
      takie rzeczy są!!"
      (post z forum edzecko)
      • ilona.buttler Re: foteliki ? 27.08.02, 10:46
        Dziękuję, że przysłała Pani ten list do Forum i gratuluję rozwagi. Może ta
        historia przekona kilka osób, że warto wydać trochę pieniędzy i zabezpieczyć
        dziecko w samochodzie w odpowiednim urządzeniu ochronnym. Przykro mi to pisać,
        ale opisana przez Panią historia jest bardzo typowa. Wielu dorosłych wierzy, że
        podczas wypadku jest w stanie ochronić swoje dziecko po prostu mocno trzymając
        je rękami. Tymczasem siły działające w takiej sytuacji są tak duże, że nie ma
        żadnych szans, aby zapobiec uderzeniu dziecka w sztywne elementy wyposażenia
        samochodu czy wyrzuceniu z samochodu. Jedynym sposobem jest przewożenie go w
        odpowiednim do wagi i wzrostu foteliku lub (w przypadku dzieci starszych) na
        podwyższeniu. I żeby wszystko było jasne od początku - te rozwiązania nie
        gwarantują 100 % bezpieczeństwa dziecku, ale bardzo wyraźnie ograniczają
        prawdopodobieństwo śmierci lub ciężkich obrażeń dziecka i choćby z tego powodu
        warto w nie zainwestować. Może warto jeszcze w tym miejscu wspomnieć o tym, że
        fotelików nie zastąpi także przewożenie dzieci w pasach bezpieczeństwa dla
        dorosłych, ani przewożenie dzieci w jednym pasie bezpieczeństwie razem z
        dorosłym. W pierwszym przypadku nacisk pasa na szyję dziecka może być
        śmiertelny (w samochodach pasy bezpieczeństwa dostosowane są do wzrostu
        przeciętnej dorosłej osoby), w drugim – dziecko znajdzie się między pasem a
        ciałem osoby dorosłej, co też jest bardzo niebezpieczne. Chyba trochę się
        rozpisałam, ale temat jest na tyle ważny i cały czas zbyt dużo jest w nim mitów
        i niedopowiedzeń.

        Pozdrowienia
        Ilona Buttler
        • mouchi Re: foteliki ? 29.08.02, 11:29
          w dalszym ciągu widzę, że mówimy o dwóch różnych rzeczach.
          nie o mądrości czy głupocie usłużnych znajomych i czy z nimi jechać bez
          fotelika czy nie. mówimy o głupocie prawa, które nie odróżnia sytuacji w
          prywatnym samochodzie i taksówce. mówimy o braku konsekwencji pewnych praw, o
          lukach prawnych.
          ja się ktoś uprze to może namnożyć wymyslonych przykładów na bezsensowność tego
          prawa.
          miło by było, gdyby piszący tu i w innym wątku na ten temat forumowicze trochę
          pomyśleli szerzej nad problemem, zamiast opluwać i wymyślać tym, którzy piszą o
          tym problemie.
          nie namawiam nikogo do lekceważenia przydatności fotelika i nie zamierzam
          osobiście tego robić. chodzi mi o odrobinę myślenia.
          • lxlxl Re: do mouchi.. 29.08.02, 13:02
            Jeszcze sie taki nie narodzil, co by wszystkim dogodzil...
            To samo dotyczy przepisow. Zawsze i wszedzie sa wiekszym lub mniejszym
            kompromisem. Rozwiazan doskonalych nie ma.
            Ustanawiajac ograniczenia do 30 km/h celem ustawodawcow bylo to, zeby kierowcy
            zwlaszcza na poczatku ograniczyli tam swoja szybkosc przynajmniej do 50 km/h.

            Czy prawo jest "glupie"? Nie wiem. Masowe stosowanie fotelikow w taksowkach czy
            autobusach nie jest technicznie po prostu mozliwe, w prywatnych samochodach
            osobowych jest.

            Gdyby nie (czesto podobnie kontrowersyjne i niedoskonale) przepisy i -
            niestety - egzekwowanie ich, do tej pory jezdzilibysmy bez pasow, bez
            kierunkowskazow, samochodami pozbawionymi hamulcow i sprawnych swiatel.

            W tym wypadku tez chodzi dlugofalowo o wyrobienie nawyku, swiadomosci
            stosowania tego systemu. Podobnie jak wielu ludzi obecnie ma odruch zapinania
            pasow i nie wyobraza sobie jazdy bez nich. Jeszcze kilkanascie lat temu pasy
            przez wielu kierowcow postrzegane byly jako niewygodne i bezsensowne
            ograniczenie ich swobody.

            Duzo wazniejsze wydaje mi sie to, co juz niektorzy tu powiedzieli.
            To tylko moment i juz jest za pozno na cokolwiek. Czym bylaby w obliczu widoku
            zmasakrowanego dziecka cala ta dyskusja o lukach w przepisach i perspektywie
            zaplacenia mandatu?

            Jakie rozwiazanie zaproponowalbys, gdybys sam byl ustawodawca, proste,
            jednoznaczne, nie stwarzajace mozliwosci do naduzyc lub blednej interpretacji?

            Jak zachowalbys sie, gdybys byl policjantem kontrolujac samochod, w ktorym
            przewozone jest dziecko bez fotelika? Przymknalbys "oko"? I jak czulbys sie w
            tej roli, gdybys dowiedzial sie potem, ze kilkaset metrow dalej doszlo do
            wypadku, w ktorym to dziecko zginelo? - "Glupie" prawo?
            • kilroy_was_here Re: do mouchi.. 30.08.02, 11:23
              lxlxl napisał:

              > Ustanawiajac ograniczenia do 30 km/h celem ustawodawcow bylo to, zeby
              > kierowcy zwlaszcza na poczatku ograniczyli tam swoja szybkosc przynajmniej
              > do 50 km/h.


              Z uporem godnym lepszej sprawy lansujesz wielowątkowo i niekoniecznie w temacie
              opinię, że X = X + 20. Nigdzie poza Twoimi homiliami nie spotkałem się z taką
              matematyką i z takim rozdźwiękiem, pomiędzy tym, co ustawodawca rzekomo chce
              osiągnąć i tym, jak to wyraża.

              Czy mógłbyś podać choć raz jakąkolwiek podstawę do takiej rewolucyjnej teorii,
              jakąkolwiek przesłankę, żeby 30 uznać za 50?
              • lxlxl Re: ten list byl do mouchi... 30.08.02, 13:12
                Kilroy,
                przeczytaj powoli i uwaznie jeszcze raz moj list. Moze wtedy (nie trace
                nadzieji) dotrze do ciebie, ze nigdzie niczego nie „lansuje“, lecz opisuje
                pewien realny stan rzeczy. A to jest zasadnicza roznica.

                W protokole z 28 posiedzenia Austriackiej Rady Bezpieczenstwa Ruchu Drogowego,
                na stronie nr. 12 mozna przeczytac co nastepuje:
                „Derzeit ist es so, dass 30er verordnet werden, damit die Autofahrer wenigstens
                50 fahren.“
                Tlumacze:
                „Obecnie panuje taki stan rzeczy, ze ograniczenia do 30 km/h stosowane sa
                dlatego, zeby kierowcy PRZYNAJMNIEJ dostosowali sie do 50 km/h“

                Teraz powoli i uwaznie skonfrontuj ten cytat z moja wczesniejsza wypowiedzia na
                temat intencji ustawodawcow przy ustanawianiu ograniczen do 30 km/h.

                Powodzenia i wiecej koncentracji.
                • kilroy_was_here Proponuję się przenieść w odpowiedniejsze miejsce 30.08.02, 13:42
                  Napisz to samo na wątku
                  www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=510&w=2820761&a=2820761
                  bo tu jest w gruncie rzeczy o fotelikach. Jeszcze tylko pozwolę sobie zacytować
                  moją ulubioną Panią Ekspert: opisana przez Pana sytuacja wydaje mi się CHORA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka