Gość: fanka
IP: 213.77.91.*
19.07.02, 11:26
Witam,
Scenka z zycia: w centrum handlowym spotykam sąsiadkę z dzieckiem. Jestem
autem, ona nie. Dziecko w wieku fotelikowym. Niestety, zgodnie z
obowiązującymi przepisami nie mogę jej zaproponować, że podwiozę ich
do domu. Czemu nikt z twórców tego przepisu nie pomyślał o tych, dość
częstych sytuacjach ? Taksówką można przewozić dziecko bez fotelika -
a to przecież taki sam samochód osobowy jak inne. Więc czemu taksiarz
może zarobić kasę na przewieziu sąsiadki z dzieckiem, a ja mogę zarobić karę
za to samo ?
f.