Dodaj do ulubionych

wstyd mi ale...

IP: *.internet.v.pl 21.03.06, 19:29
...uciekłem dziś z parkingu, na którym stuknąłem inny samochód. Nie ma żadnych śladów, to było leciutkie "puk", żadnej rysy, wgniecienia, nic. Sam to ledwo poczułem. Źle zrobiłem? Chyba tak, skoro mnie to męczy... Usprawiedliwiam się, że to było przed wielkim centrum hadlowym i w żaden sposób nie znalazłbym właściciela, a poza tym co bym mu powiedział? Że sorry, ale puknąłem pana w zderzak, na szczęście nic się nie stało...? Rozgrzeszcie mnie.
Obserwuj wątek
    • bigos.pyskos Re: wstyd mi ale... 21.03.06, 20:00
      Skoro nie ma szkod, to (moim zdaniem) nie masz sie czym przejmowac. Co
      najwyzej, na przyszlosc, zostaw sobie troche wiekszy margines na blad w ocenie
      odleglosci przy parkingowych manewrach.

      Pozdr.
    • mejson.e Re: wstyd mi ale... 21.03.06, 22:05
      Ja też kiedyś puknąłem, ale gorzej - wgniotłem drzwi sąsiedniego samochodu.
      Też pod marketem, właściciela nie było.

      Napisałem kartkę z moim numerem telefonu i krótkim wyjaśnieniem i wetknąłem za
      uszczelkę szyby poszkodowanego auta.
      Liczyłem, że rozmoknie na deszczu ;-) ale zadzwonił.
      Strasznie się zdziwił, że nr był prawdziwy!

      Zapłaciłem przelewem 300 zł na podane konto i mam czyste sumienie.

      Tak się to robi w ...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • wiemicho1 Re: wstyd mi ale... 22.03.06, 07:29
      Zdarzyło się podobnie. Nocą wyjeżdżając z parkingu otarłem się lekko. U mnie ryska na 2cm. W tamtym pojeździe nie zauważyłem żadnych strat.
      Po godzinie znaleźli mnie panowie w mundurach. Ktoś wykazał się obywatelską postawą. Zarzut - ucieczka z miejsca zdarzenia.
      Zapachniało nader niemiło.
      Szczęsliwie policjantów kilku za kolegów mam.
      Okazało się, że nie zauważyłem rysy na lakierze poszkodowanego, wykonałem ją chyba reflektorem.
      Pies trącał koszty naprawy ale wstyd będę pamiętał długo jeszcze.
    • callafior Re: wstyd mi ale... 24.03.06, 22:34
      Jeżeli nie było strat, no to pół biedy. Ale uważaj, bo gdyby znalazł się świadek
      zdarzenia, to mogły by się uszkodzenia pojawić... Gdyby jednak uszkodzenia były
      naprawdę to takie zachowanie byłoby moim zdaniem przejawem delikatnie mówiąc
      braku kultury. Mi niedawno też ktoś niezidentyfikowany puknął w zderzak (lekko
      jest pęknięty, ale prawie nie widać), choć praktycznie nigdy nie parkuję "na
      żyletkę", więc zapewne manewrował nieumiejętnie.
    • Gość: Pawlo Nie wstyd mi bo... IP: 85.128.9.* 28.03.06, 00:46
      samochod zastawial mi wyjazd z parkingu.
      Zima, 5 rano zimno, mroz czlowiek wkurzony ze musi wstawać o takiej porze, a tu
      jeszcze jakis koles postawil samochod w takim miejscu (niedozwolonym)ze wyjechac
      trudno. po kilku manewrach wjechalem na gorke sniegu z ktorej samochod sie
      zsunal i przywalil hakiem w bok samochodu. Nie mialem żadnych wyrzutów sumienia
      bo jak ktos nie wie gdzie sie parkuje to niech teraz cierpi.
      Dziekuje za uwage
      Paweł
    • Gość: kropka Re: wstyd mi ale... IP: *.aster.pl 03.04.06, 20:24
      ja tez mysle, ze nic sie nie stalo. wypadki chodza po ludziach. nie martw sie,
      gorzej by bylo gdybys zbil szybe, rozwalil zderzak, wgniotl drzwi i odjechal
      jakby nigdy nic :-). a tak swoja droga to brawo za skruche. ja udzielam
      rozgrzeszenia. malo mamy takich prawych ludzi w kraju..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka