Dodaj do ulubionych

"Dziecko w samochodzie"

17.08.06, 11:20
Wyprzedzil mnie samochod - dziwne nie bylo, bo ja na ograniczeniu 60 km/h jechalem tylko 70 km/h. Zobaczylem calkiem atrakcyjna pania palaca papierosa i rozmawiajaca przez komorke. Jak juz zostalem wyprzedzony, zobaczylem, ze: pani nie miala pasow, pomiedzy przednimi fotelami stalo dziecko, a na tylnej szybie pysznila sie wielka naklejka bejby on bord... Bezpieczenstwo przede wszystkim! Jestem wzruszony.
Obserwuj wątek
    • mejson.e Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 11:53
      Bo to były BABY (kobiety) na pokładzie a nie dziecko... ;-)

      To nie hipokryzja, to kompletna bezmyślność.
      Jak ktoś nie zapina dziecka w foteliku a siebie w pasy, to jak możesz wymagać,
      by pamiętał, co ma naklejone na samochodzie?
      Poza tym nakleiła, jak urodziło się dziecko i wszyscy się nim przejmowali, a
      teraz podrosło (stało między fotelami), więc już jest bezpieczne "samo z siebie".

      A nalepkę czasami trudno oderwać...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • emes-nju Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 12:04
        W tym wszystkim najbardziej chyba rozwalilo mnie to, ze ta BABA palila papierowsa w samochodzie. Do zadnego zdarzenia drogowego dojsc nie musialo (aczkolwiek dla dziecka pomiedzy fotelami nawet hamowanie moze okazac sie niebezpieczne), ale trucie dziecka...

        Inna sprawa jest pytanie jak ona prowadzila palac i gadajac przez komorke. To bylo na warszawskiej ulicy! Nie na autostradzie.

        pzdr
        • vatseq Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 12:26
          Jak Bóg chce kogoś pokarać, to mu daje głupich rodziców.

          Tu właśnie mamy taki przypadek: przewoźna komora gazowa, potencjalne
          półsieroctwo po kraksie (brak pasów) spowodowanej zmniejszeniem możliwości
          reagowania na sytuację drogową (komórka + papieros).
          • Gość: miecio Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.aster.pl 28.08.06, 14:56
            "Jak Bóg chce kogoś pokarać, to mu daje głupich rodziców"- to to dziecie
            musiało mieźle narozrabiać jak go już Bóg pokarał.
            • tomek854 Re: "Dziecko w samochodzie" 10.09.06, 16:17
              To dowodzi, ze dziecko nienarodzone juz jest czlowiekiem - prenatalnie zdazylo
              tak narozrabiac ze sie glupiej mamie urodzilo ;-)
        • Gość: Kokeeno Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.09.06, 17:16
          Żyjemy w kraju, gdzie co niektórzy "ludzie" peklują swoje dzieci w beczkach, a Ty się przejmujesz dymem papierosowym?

          Polskie drogi, z polskimi kierowcami to koszmar, ale ja się nie muszę przejmować - we Wrocławiu się głównie stoi a nie jedzie...
    • iberia30 Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 12:04
      po prostu...no comments....pani pewnie byla z tych co to ma w glowie nas.rane i
      nie wymieszane...tylko, zeby potem lamentow nie uskuteczniala jak cos nawywija.
      Podziwiam ze podzielnosc uwagi:papieroch, komorka, dziecko, pewnie grajace
      radio i manualna skrzynia...az strach pomyslec gdyby lalunia musiala nagle
      zahamowac...glupich nie sieja...
      • emes-nju Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 12:08
        Pocieszajace jest tylko to, ze, przynajmniej w Warszawie, wiekszosc dzieci jezdzi jednak w fotelikach :-)

        pzdr
        • Gość: abcde Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 12:19
          Typowy brak wyobraźni i niewiedza na temat skutków takiego działania. Żonę już
          wyedukowałem za pomocą drastycznych spotów z innych krajów a dotyczących
          różnych sytuacji drogowych i nieustannego powtarzania że nieważne że jedzie
          tylko 500m do sklepu, dziecko ma być zapięte w foteliku. Niestety tylko żonę.
          Teściowa z zapamiętaniem jeździ z moimi dziećmi na kolanach, przy mocniejszym
          hamowaniu może rozgnieść je o fotel pasażera jak pomidora - niestety nie trafia.
          Siostra żony identycznie,na krótkich odcinkach wozi małe dzieci na przednim
          fotelu - nawet bez pasów.
          Nic to że nasz wspólny dobry znajomy to strażak z sekcji wypadkowej, który mówi
          że wszelkie statystyki mówią że najcięższe obrażenia ponoszą maluchy na
          krótkich odcinkach, powroty z przedszkola, podwózki do sklepu itp. ze względu
          właśnie na niezapinanie pasów czy używanie fotelików, bo przecież to tylko
          kawałek, wypadki zawsze dzieją się nie na całej bardzo długiej ( np 500km )
          trasie przejazdu tylko właśnie na jej kawałku, dosyć małym kawałku.
          • pizza987 Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 14:40
            Moi teście też próbowali tej akcji. Teraz grzecznie zapinają pasy jadąc ze mną i brzdącem moim samochodem. Nawet na tylnym siedzeniu czego dotychczas nie było siły przewalczyć. Powiedziałem że nie zamierzam mieć dziecka rozklapcianego teściową/teściem po wnętrzu samochodu w razie co. I podziałało, ale to ich pierwszy wnuk, więc może dlatego.
            • mejson.e Nawyki 17.08.06, 17:23
              pizza987 napisał:

              "Moi teście też próbowali tej akcji. Teraz grzecznie zapinają pasy jadąc ze mną
              i brzdącem moim samochodem. Nawet na tylnym siedzeniu czego dotychczas nie było
              siły przewalczyć."


              W mojej rodzinie nikt nie zapomina o zapięciu pasów, także z tyłu.
              Mam problem tylko z ojcem, który jeżdżąc swoim bolidem po wsi nawet nie myśli o
              zapięciu pasów.
              U mnie ma przypomnienie i zapina.

              Nie zmienimy nawyków innych bez własnego przykładu i konsekwencji.
              Bez wyjątków, no może poza momentem wjeżdżania do garażu... ;-)

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • iberia30 Re: Nawyki 17.08.06, 18:10
                w takim razie przyznam sie bez bicia-nie wiem skad mi sie to wzielo, ale z
                uporem maniaka jak dojezdzam do:parkingu, miejsca docelowego odpinam pas-po
                prostu jest mi wygodniej manewrowac bez szelek.
                A poza tym nawet ZAWSZE jezdze w pasach i tego samego wymagam od pasazerow.
                • callafior Re: Nawyki 04.09.06, 20:28
                  Ja z kolei jestem tak przyzwyczajony do pasów, że jakoś dziwnie się czuję, gdy
                  nie mam pasów, a silnik pracuje, nawet na postoju :) Zdarza mi się też nie
                  odpinać, kiedy czekam na kogoś niedługo w samochodzie. Może przesada, ale raczej
                  w tą "lepszą" (bezpieczniejszą) stronę.
                  • tomek854 Re: Nawyki 10.09.06, 16:19
                    Ja jak czasem wsiade do starej ciezarowki - bez pasow - to macham reka w ich
                    poszukiwaniu a potem mam takie dziwne uczucie, jakbym goly jechal :)
                  • Gość: swoboda_t Re: Nawyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 15:44
                    Heh, ja mam to samo! Ostatnio chciałem się przypiąć jak siadłem na prawym
                    fotelu, żeby wymienić radio :D
    • tiges_wiz Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 17:58
      ja bym dodal tez jeszcze inna bezmyslnosc. Powadzenie wozka przed zoba jak sie
      wylazi zza autobusu czy tramwaju. Ja swoja zone nauczylem, ze najpierw ona ma
      wyjsc i zobaczyc co sie dzieje i ciagnac wozek za soba. Niestety o rozmarowanych
      wizkach tez czasem mozna poczytac :/
      • Gość: gosia Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 19:05
        We wózkach też są pasy:P
        Ale do rzeczy, nierozsądne matki się zdarzają i są to wyjątki potwierdzające
        regułę, że kobiety maja jednak w kwestii bezpieczeństwa więcej wyobraźni niż
        mężczyźni.
        • pizza987 Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 21:04
          Ostatnio spotkaliśmy się ze znajomymi, ich córka ma 5 dni więcej od mojej (a moja dociera do 8 miesięcy). Pokazałem fotkę z młodą w krzesełku do karmienia. Znajoma zrobiła zdziwioną minę ze przypinamy dziecko w takim foteliku i z tacką z przodu. A czy ja wiem kiedy moja latorośl postanowi zobaczyć co jest z boku i wykorzystać umiejętność odpychania się stopą od stałego elementu wyposażenia?
          I tak najbardziej rozczululi mnie kiedyś znajomi jak powiedzieli mi ze ich córka (wtedy 3 lata) jeździ w foteliku, i owszem, ale w niezapiętych pasach. "Bo jej niewygodnie".
      • jane14 Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 21:23
        A ja bym dodal tez jeszcze inna bezmyslność, omijanie autobusu który stoi na
        przystanku...
    • kicia7 Re: "Dziecko w samochodzie" 17.08.06, 22:01
      Widząc podobny obrazek scyzoryk sam mi się w kieszeni otwiera i o użycie prosi
      (ciach ciach oponki!!!). Na szczęście ja nie mam problemów w rodzinie, bo Młoda
      jest na tyle duża i wyedukowana, że sama siada wyłącznie na siedzisku i się
      zapina, kierowcy pozostaje tylko sprawdzenie zapięcia. Sądząc po zachowaniu jej
      kumpelek, które czasem wożę, rodzice w okolicy są normalni - dzieciarnia
      traktuje siedziska i zapięte pasy jako nieodzowny warunek pojechania samochodem.
      • Gość: ona Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 08:17
        Czyli potwierdza się pewna zasada: edukacja od wczesnych lat dziecięcych to jest
        to. Czy babeczki są w kwestii bezpieczeństwa bardziej bezmyslne niż panowie? Nie
        uważam, po prostu są przypadki.
        U mnie też dzieciaki wiedzą, że pasy są cacy i trzbe je zapinać.
        Pozdrawiam.
        • emes-nju Re: "Dziecko w samochodzie" 18.08.06, 11:10
          Babeczki nie sa glupsze. Natomiast zwykle maja nieco mniejsze wyczucie obowiazujacych praw fizyki - nie z glupoty, tylko z powodu powielania stereotypu, ze fizyka to dla facetow jest (znajomej robilem kiedys douczanie z fizyki - 45 minut zajelo mi przekonanie jej, ze jest wstanie to zrozumiec, a 15 min nauczenie tematu na 4+). Mysle, ze wlasnie dlatego wsrod niezapinajacych pasow wiecej jest kobiet. Na pewno pomaga tez stereotyp (potegowany np. znizkami w ubezpieczeniach komunikacyjnych dla kobiet), ze kobiety jezdza wolniej i bezpieczniej - w tym mechanizmie wystarczy zwykla swiadomosc (nie majaca odzwierciedlenia w praktyce), ze jedzie sie wolno i bezpiecznie (opisywana przeze mnie pani jechala luksusowym autem, w ktorym predkosci z cala pewnoscia nie czuc - mogla wiec uwazac, ze jedzie wolno i bezpiecznie). Po co wiec zapinac pasy...?
    • Gość: expert Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.kracen.hor.net.pl 18.08.06, 11:17
      Dziecko w samochodzie to problem....
      • emes-nju Re: "Dziecko w samochodzie" 18.08.06, 14:26
        Gość portalu: expert napisał(a):

        > Dziecko w samochodzie to problem....


        Czasem mniejszy niz rodzice...
        • Gość: abcde Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 16:50
          ...no i pochwaliłem wczoraj żonę a tu masz. Zepsuło mi się auto i pojechałem do
          warsztatu - jakieś 2km od domu. Po oględzinach okazało się że musi ( auto )
          zostać w warsztacie, dzwonię więc do żony aby przyjechała po mnie, oczywiście
          nie miała z kim zostawić dzieci więc przyjechała z nimi. Jedno - mniejsze w
          foteliku, zpięte ok. drugie ( niespełna dwuletnie )kompletnie bez niczego,
          poprostu siedziało sobie z tyłu na kanapie. Żona twierdzi ( uhu już wierzę ) że
          nie potrafi zapinać tego fotelika dla starszego dziecka o.k. będzie szkolenie.
          Ale sprawa się nie skończyła i po powrocie do domu musiałem pojechać dalej żony
          autem, brzdąc oczywiście jak usłyszał że będzie jazda to koniecznie musiał
          jechać ze mną, nie miałem nic naprzeciw, wiedziałem jednak że nie mam
          założonego fotelika dla starszego dziecka poszedłem do garażu i założyłem, po
          czym wróciłem po brzdąca. W garażu dziecko pokazywało na miejsce gdzie stał
          fotelik i powtarzało niemal z płaczem "otelit,otelit". Byłem w szoku,
          22miesięczny szkrab ma już wyrobiony nawyk jeżdżenia w foteliku. Pochwaliłem
          się oczywiście żonie że takie małe a zdolne te nasze maleństwo - żona na to "A
          tak, był płacz, że nie jedzie w foteliku po ciebie do warsztatu..."
    • magda0777 Re: "Dziecko w samochodzie" 18.08.06, 12:02
      Pomóżcie mi rozwiązać mój dylemat. Czy dziecko zapięte w pas biodrowy musi
      siedzieć na podkładce, czy może na siedzeniu? Dziecko ma lat 7.
      • franki8 Re: "Dziecko w samochodzie" 18.08.06, 17:12
        magda0777 napisała:

        > Pomóżcie mi rozwiązać mój dylemat. Czy dziecko zapięte w pas biodrowy musi
        > siedzieć na podkładce, czy może na siedzeniu? Dziecko ma lat 7.

        Generalnie dziecka lepiej nie zapinać w pas biodrowy tylko w trzypunktowy! A
        siedmioletnie - obowiązkowo na podkładce.
    • Gość: Qbek Re: "Dziecko w samochodzie" IP: 82.160.255.* 23.08.06, 13:47
      Mieliśmy kiedyś jechać poza miasto z rodziną,miejsc w samochodzie 5 a ludzi chętnych do wypadu 6 w tym moje 4,5 letnie dziecko.Pewna ciocia stwierdziła,że ona będzie mocno trzymała moją córkę na kolanach,powiedziałem jej,że się zgodzę pod warunkiem przeprowadzenia pewnego testu na jej siłę.Ponieważ,siła bezwładności jaka przy zderzeniu działa na dziecko jest mniej więcej 1200-1500kg (w zależności od masy ciała) poprosiłem ciocię aby podniosła tył mojego samochodu,czego oczywiście nie dała rady więc została w domu.
      Nawet gdyby jej się to jakimś cudem udało i tak by została,bowiem w moim aucie WSZYSCY są pozapinani pasami inaczej nie jadę!!!
      • a_weasley Nie takie proste 28.08.06, 10:16
        Gość portalu: Qbek napisał(a):

        > Pewna ciocia stwierdziła,że ona
        > będzie mocno trzymała moją córkę na kolanach,powiedziałem jej,że się zgodzę po
        > d warunkiem przeprowadzenia pewnego testu na jej siłę.Ponieważ,siła bezwładnośc
        > i jaka przy zderzeniu działa na dziecko jest mniej więcej 1200-1500kg (w zależn
        > ości od masy ciała)

        Rozumiem, że liczyłeś masę ciała razy sto? Czyli opóźnienie rzędu 1000 m/s2,
        względnie 100 g?
        Po pierwsze: jeżeli już liczysz siłę w kilogramach, to kG, a nie kg, bo kg to
        jest masa.
        Po drugie: skąd wziąłeś to 100 g? Opóźnienie 100 g to masz w szczytowym momencie
        przy uderzeniu 70 km/h w przeszkodę nieruchomą nieodkształcalną. Przy takim
        zderzeniu pasy też nie ratują.
        Po trzecie: ciocia by miała szansę utrzymać. Z prostej przyczyny: jak długo
        takie przyspieszenia działają? Przy 100 g wyhamowanie od 70 km/h do zera to jest
        1/50 s (20 m/s : 1000 m/s2). Przez taki czas dałoby się utrzymać, czego
        najlepszym dowodem jest, że ludzie utrzymywali się przy zaparciu się rękami w
        kierownicę przy uderzeniu np. w drzewo.
        Jeżeli od uderzenia do zatrzymania samochód przebywa metr (licząc uszkodzenia),
        trwa to 0,1 s i średnie opóźnienie to już jest 20 g, a nie 100. To dalej byłoby
        240-300 kg, przez ułamek sekundy i na adrenalinie. Da się zrobić.
        • mondralazwarszawy Re: Nie takie proste 11.05.07, 18:55
          szanowny a_weasley'u - byc może kiedy bedziesz już mieć SWOJE dziecko i poznasz
          co to jest strach o jego zdrowie i zycie na kwestie teoretyczne czy wozić czy
          nie wozić w pasach, czy nie popatrzysz od innnej strony. Ja bym mojego dziecka
          ani nie dal nikomu potrzymac, ani bym luzem nie wozil bo odkad mam dziecko, mam
          całkiem niezly samochod i dobry fotelik, nie dlatego ze sobie wyliczyłem, ale
          dlatego, że najnormalniej w swiecie o swoje dziecko boje sie. I nie bede na nim
          eksperymentować. Pozdrawiam.
          • a_weasley Re: Nie takie proste 15.05.07, 11:54
            mondralazwarszawy napisała:

            > szanowny a_weasley'u - byc może kiedy bedziesz już mieć SWOJE dziecko

            to prawa fizyki się ani na jotę od tego nie zmienią. Powiem więcej, moje
            dziecko, choć jedyne i niepowtarzalne, będzie podlegało dokładnie takim samym
            prawom fizyki.
            Oczywiście możliwe, że będę inaczej patrzył na to czy tamto, możliwe, że mi
            odwali na zasadzie "nie pływaj, bo się utopisz", ale cokolwiek zrobię, nie
            będzie to rzutowało na prawidłowość przedstawionych przeze mnie wyliczeń.
            • chicarica Re: Nie takie proste 20.05.07, 18:55
              O ile w ogóle na świecie pojawi się ktoś taki jak twoje dziecko.
              Tak sobie ostatnio czytam twoje różne posty i im więcej czytam, tym bardziej
              utwierdzam się w przekonaniu, że dobry Bóg wie co robi, nie obdarzając cię
              potomstwem.
              To było wredne, wiem. Tak samo wredne jak ty i twoje mądrzenie się na wszystkie
              tematy, zwłaszcza te, które cię w najmniejszym stopniu nie dotyczą. Odrobinkę
              pokory, człowieku.
        • Gość: swoboda_t Re: Nie takie proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 15:53
          Może doczekamy dnai, w którym zamiast krępujących ruchy pasów producenci
          wprowadzą ergonomiczne poręcze do zapierania się w czasie kolizji. Obstawiam,
          ze jako pierwsze wprowadzi je Volvo.
          • a_weasley Re: Nie takie proste 16.05.07, 15:32
            Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

            > Może doczekamy dnai, w którym zamiast krępujących ruchy pasów producenci
            > wprowadzą ergonomiczne poręcze do zapierania się w czasie kolizji. Obstawiam,
            > ze jako pierwsze wprowadzi je Volvo.

            Póki co Volvo pracuje nad pasami odpowiednimi dla kobiet w ciąży. Bardzo ciekawa
            wiadomość dla zwolenników tezy, że pasy takie, jakie są, są absolutnie
            nieszkodliwe dla życia poczętego.
            • crannmer Niesmiertelny trol znowu w akcji 16.05.07, 18:36
              a_weasley napisał:

              > Póki co Volvo pracuje nad pasami odpowiednimi dla kobiet w ciąży. Bardzo
              > ciekawa
              > wiadomość dla zwolenników tezy, że pasy takie, jakie są, są absolutnie
              > nieszkodliwe dla życia poczętego.

              Jak zwykle trolowstwo i demagogia. I podstawianie rozmowcom wypowiedzi, ktorych
              nigdy nie uczynili.

              Nikt nigdzie nie twierdzil, ze pasa sa absolutnie nieszkodliwe dla osob
              urodzonych, li tez jeszcze nieurodzonych.

              Pasy moga byc przyczyna przeroznych obrazen, od siniakow poprzez polamane zebra
              az po obrazenia smiertelne. Zarowno osob doroslych, dzieci, jak i plodow.

              Ale mimo to pasy w absolutnej wiekszosci przypadkow zdecydowanie redukuja
              obrazenia, robiac z obrazen smiertelnych ciezkie, a z ciezkich lekkie albo zadne.

              W cytowanym wczesniej artykule o pasach dla ciezarnych nie bylo ani slowa o
              wyzszosci niezapinania sie kobiety w ciazy nad pasami zwyklymi. Bo prawda jest
              taka, ze zwykle pasy rowniez zdecydowanie redukuja obrazenia i plodu i kobiety.

              Kobieta, ktorej plod doznal w wypadku uszkodzen od pasow, bez pasow wypadku by
              razem z plodem nie przezyla, wiec po jaka cholere jeszcze trolujesz?

              Spadochrony tez zabily tysiace ludzi. Zatem skakac bez spadochronow?
              Niedoskonala medycyna i zli lekarze poslali pod ziemie miliony osob. Zatem
              zaprzestac jakiegokolwiek korzystania ze sluzby zdrowia?

              OfG

              C.

              Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
              • a_weasley Re: Niesmiertelny trol znowu w akcji 20.05.07, 16:15
                crannmer napisał:

                > Kobieta, ktorej plod doznal w wypadku uszkodzen od pasow, bez pasow wypadku by
                > razem z plodem nie przezyla, wiec po jaka cholere jeszcze trolujesz?

                Zakładasz błędnie, że bez pasów ZAWSZE się ginie, a co najmniej - że w każdym
                przypadku, gdy w wypadku uczestniczy kobieta w ciąży, ginie dziecko. Co jest
                nieprawdą.
                Natomiast prawdą jest, że pasy mogą zabić dziecko poczęte już przy gwałtownym
                hamowaniu.
                • crannmer Niesmiertelny trol niestety znowu w akcji 20.05.07, 17:01
                  a_weasley napisał:

                  > Zakładasz błędnie, że bez pasów ZAWSZE się ginie, a co najmniej - że w każdym
                  > przypadku, gdy w wypadku uczestniczy kobieta w ciąży, ginie dziecko. Co jest
                  > nieprawdą.

                  I znowu bezczelnie podstawiasz mi wypowiedzi, ktorych nie poczynilem.
                  Napisalem:
                  "Ale mimo to pasy w absolutnej wiekszosci przypadkow zdecydowanie redukuja
                  obrazenia, robiac z obrazen smiertelnych ciezkie, a z ciezkich lekkie albo zadne."

                  Porownawszy skale ofiar niezapiecia ze skala ofiar zapiecia dyskusja staje sie
                  bezürzedmiotowa.

                  > Natomiast prawdą jest, że pasy mogą zabić dziecko poczęte już przy gwałtownym
                  > hamowaniu.

                  ROFTL

                  Miliony poczetych dzieci gina, mimo, ze ich matka wogole nie wsiadala do samochodu.

                  Od pastylki aspiryny mozna zejsc smiertelnie. I tysiace ludzi na swiecie ginie
                  po zazyciu aspiryny. Idz i walcz z aspiryna, trolu.

                  MfG

                  C.

                  Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
                • vharia Re: Niesmiertelny trol znowu w akcji 20.05.07, 22:19
                  a_weasley napisał:


                  > Natomiast prawdą jest, że pasy mogą zabić dziecko poczęte już przy gwałtownym
                  > hamowaniu.

                  :)))
                  Przy braku pasów może je zabić deska rozdzielcza. Co do pasa, to jest możliwość regulacji jego położenia, ale nie słyszałam o takich mozliwościach w przypadku deski. Uderzenie jest zwykle centralne i bardzo niebezpieczne, po nim następuje zwykle uderzenie głową o elementy karoserii i utrata przytomności. Dla płodu sam miód i esencja bezpieczeństwa.
                  Co ty tak uporczywie te swoje brednie klepiesz, pod szyldem pomocy dzieciom nienarodzonym chcesz ich jak najwięcej wytłuc?
                  • a_weasley Hamowanie i życie (poczęte) 21.05.07, 22:04
                    vharia napisała:

                    > Przy braku pasów może je zabić deska rozdzielcza.

                    Zachodzę w głowę, jakim cudem nie było masowych poronień wskutek hamowania
                    samochodów w czasach, kiedy pasów nie używano.
                    Zapewne z kobietą w ciąży jeżdżono ostrożniej, ale to zawsze jest wskazane,
                    niezależnie od pasów.

                    > Co ty tak uporczywie te swoje brednie klepiesz, pod szyldem pomocy dzieciom
                    > nienarodzonym chcesz ich jak najwięcej wytłuc?

                    Ciekawe, że od wprowadzenia obowiązku używania pasów minęły 23 lata (teren
                    niezabudowany, przednie siedzenie), mamy od tego czasu siódmy parlament i
                    kilkunasty rząd, przy PoRD majstrowano na różne sposoby i tego akurat przepisu
                    nikt nie próbował ruszyć. Nie sądzę, żeby wszyscy byli tacy cięci na dzieci poczęte.
                    • vharia Re: Hamowanie i życie (poczęte) 21.05.07, 23:20
                      > Ciekawe, że od wprowadzenia obowiązku używania pasów minęły 23 lata (teren
                      > niezabudowany, przednie siedzenie), mamy od tego czasu siódmy parlament i
                      > kilkunasty rząd, przy PoRD majstrowano na różne sposoby i tego akurat przepisu
                      > nikt nie próbował ruszyć. Nie sądzę, żeby wszyscy byli tacy cięci na dzieci poc
                      > zęte.

                      Prawodawstwo tego sympatycznego kraju źródłem wiedzy o rzeczywistości i listą idealnych rozwiązań. Jako Obywatel jesteś wzruszający.
                    • mondralazwarszawy Faktycznie troll 22.05.07, 09:22
                      > Zachodzę w głowę, jakim cudem nie było masowych poronień wskutek hamowania
                      > samochodów w czasach, kiedy pasów nie używano.
                      rotfl, rotfl, rotfl
                      Nasz troll zatrzymal sie w rozwoju technicznym 50 lat temu.
                      inne predkosci, inna liczba samochodow na ulicach, inne warunki jazdy....
                      Trollu, czy masz w ogole samochód, czy ot tak sobie trolujesz z braku innych
                      rozrywek?
                      • a_weasley Re: Faktycznie troll 22.05.07, 10:56
                        mondralazwarszawy napisała:

                        > > Zachodzę w głowę, jakim cudem nie było masowych poronień wskutek hamowani
                        > a
                        > > samochodów w czasach, kiedy pasów nie używano.
                        > rotfl, rotfl, rotfl
                        > Nasz troll zatrzymal sie w rozwoju technicznym 50 lat temu.

                        50 lat temu nie było jeszcze na świecie samochodu, który by seryjnie miał pasy
                        bezpieczeństwa.
                        40 lat temu na Zachodzie samochodów było tyle, co jest teraz u nas, zapinanie
                        pasów nie było rozpowszechnione, a strefa kontrolowanego zgniotu należała do
                        nowinek spotykanych w klasie wyższej.
                        25 lat temu samochody produkowane w Polsce nie miały pasów z tyłu, nie było
                        obowiązków zapinania pasów tam, gdzie one są, i w mieście mało kto je zapinał.

                        > inne predkosci,

                        W mieście? Wątpię. W trasie? Mogę się zgodzić (niezależnie od tego, że do 1974
                        nie było ograniczenia prędkości poza terenem zabudowanym).

                        > inna liczba samochodow na ulicach,

                        W Polsce w tej chwili nie różnią się dramatycznie porównywalna z tym, co było na
                        Zachodzie w latach 60-tych.

                        > inne warunki jazdy...

                        Mhm. Np. inne drogi. Wąskie, bez twardych poboczy, dwujezdniówek prawie nie
                        było, za to furmanek sporo.
                      • chicarica Re: Faktycznie troll 22.05.07, 11:27
                        Bardzo celna uwaga.
                        Troll samochód ma. Warszawę. O ile mi dobrze wiadomo, ten samochód nie rozwija
                        prędkości, przy których można by mówić o jakichś wielkich obrażeniach w razie
                        wypadku.
                        • a_weasley Re: Faktycznie troll 22.05.07, 15:22
                          Chicarica napisała:

                          > Bardzo celna uwaga.
                          > Troll samochód ma. Warszawę. O ile mi dobrze wiadomo, ten samochód nie rozwija
                          > prędkości, przy których można by mówić o jakichś wielkich obrażeniach w razie
                          > wypadku.

                          Rzeczywiście nie przekraczam 100 km/h.
                          • triss_merigold6 Re: Faktycznie troll 22.05.07, 16:45
                            Bo zapewne nie masz takiej technicznej możliwości jeżdżąc czymś co koło
                            samochodu stało 40 lat temu...
                            Zapewniam Cię, że jeśli - w co szczerze watpię - kiedyś doczekasz sie potomstwa
                            to zmienisz zdanie na temat sensowności jazdy w pasach.
                            • a_weasley Re: Faktycznie troll 22.05.07, 17:33
                              Gdy Chicarica zawołała koleżanki na pomoc, Triss_merigold6 napisała:

                              > Bo zapewne nie masz takiej technicznej możliwości jeżdżąc czymś co koło
                              > samochodu stało 40 lat temu...

                              Zapewne, zauważ, nie mam takiego prawa (BtW 40 lat temu mój samochód jeszcze nie
                              istniał). Rozumiem, że wszyscy pasofani, jako przestrzegający skrupulatnie
                              przepisów i świadomi znaczenia prędkości, także dozwolonej prędkości nie
                              przekraczają.
                              Poza tym zaś to, co ja robię albo nie robię, nie ma żadnego znaczenia dla
                              sensowności moich argumentów. Fizyka jest nauką ścisłą. Dlatego też mnie
                              zupełnie nie obchodzi, kto z moich przedmówców ma prawo jazdy i czy liczy ono
                              sobie więcej miesięcy niż moje lat.
                              Masz coś do powiedzenia na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego czy przyszłaś
                              tylko się mnie poczepiać?
                              • chicarica Re: Faktycznie troll 22.05.07, 17:54
                                Ptyśku, nikt nikogo nie woła na pomoc, co najwyżej ty wołasz swą małżonkę.
                                Z mojej strony EOT nastąpi, gdy przyjmiesz do wiadomości jedną z moich
                                wypowiedzi, którą najwyraźniej przeoczyłeś. Po czym poznaję że przeoczyłeś? To
                                proste: obserwując ciebie i emocje, jakie wkładasz w forumowe dyskusje, wątpię
                                byś pozostawił coś takiego bez odpowiedzi. Zacytuję więc, żebyś nie musiał szukać:
                                "O ile w ogóle na świecie pojawi się ktoś taki jak twoje dziecko.
                                Tak sobie ostatnio czytam twoje różne posty i im więcej czytam, tym bardziej
                                utwierdzam się w przekonaniu, że dobry Bóg wie co robi, nie obdarzając cię
                                potomstwem.
                                To było wredne, wiem. Tak samo wredne jak ty i twoje mądrzenie się na wszystkie
                                tematy, zwłaszcza te, które cię w najmniejszym stopniu nie dotyczą. Odrobinkę
                                pokory, człowieku."

                                I teraz dopiero następuje faktyczny EOT.
                              • kosheen4 Re: Faktycznie troll 22.05.07, 19:20
                                a_weasley napisał w sposób wysoce pretensjonalny:

                                > Gdy Chicarica zawołała koleżanki na pomoc, Triss_merigold6 napisała:

                                halo kolego
                                to nie usenet, i nie pl.rec.hihot
                                tego typu ozdobniki językowe postrzegane są na forach jako śmieszne


                                > Masz coś do powiedzenia na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego czy przyszłaś
                                > tylko się mnie poczepiać?

                                to ja się przyznam
                                poczepiać się przyszłam :P
            • edgar22 Re: Nie takie proste 16.05.07, 18:48
              a_weasley napisał:
              > Póki co Volvo pracuje nad pasami odpowiednimi dla kobiet w ciąży.

              ... ale - póki co - zdecydowanie zaleca kobietom w ciąży zapinanie pasów.
              media.netpr.pl/notatka_77325.html
              • a_weasley Re: Nie takie proste 20.05.07, 16:12
                edgar22 napisał:

                > a_weasley napisał:
                > > Póki co Volvo pracuje nad pasami odpowiednimi dla kobiet w ciąży.
                >
                > ... ale - póki co - zdecydowanie zaleca kobietom w ciąży zapinanie pasów.

                W świecie, w którym wartość płodu jest porównywalna z wartością wybitego zęba
                matki, wcale mnie to nie dziwi.

                > media.netpr.pl/notatka_77325.html
        • vharia Re: Nie takie proste 19.05.07, 22:02
          a_weasley napisał:



          > Po pierwsze: jeżeli już liczysz siłę w kilogramach, to kG, a nie kg, bo kg to
          > jest masa.

          Masło maślane?

          > Opóźnienie 100 g to masz w szczytowym momenci
          > e
          > przy uderzeniu 70 km/h w przeszkodę nieruchomą nieodkształcalną. Przy takim
          > zderzeniu pasy też nie ratują.
          > Po trzecie: ciocia by miała szansę utrzymać.

          Aaaaa, czyli pasy nie ratują, ale w analogicznej sytuacji ręczne trzymanie przez ciocię już tak?

          > jak długo
          > takie przyspieszenia działają? Przy 100 g wyhamowanie od 70 km/h do zera to jes
          > t
          > 1/50 s (20 m/s : 1000 m/s2). Przez taki czas dałoby się utrzymać,
          > najlepszym dowodem jest, że ludzie utrzymywali się przy zaparciu się rękami w
          > kierownicę przy uderzeniu np. w drzewo

          Rotfl. Ilu znasz takich ludzi? Dodaj do liczby tych, którzy zaryli w deskę, kierownicę, wylecieli na maskę itp. i następnie liczbę wyjściową (znaną tylko tobie, bo u mnie to jest zero) podziel przez otrzymaną sumę. To jest prawdopodobieństwo, że jak ktoś uwierzy w twoje brednie, to nie zginie.

          I teraz (nawet przyjmując wesołe założenie o możliwości "zaparcia"): kompletnie inna jest mechanika w przypadku zaparcia się o coś i uzyskania masy kilkuset kg a inna w przypadku trzymania czegoś, co nagle tyle waży. Dlatego właściwie powinieneś policzyć ciocie, które w poważnych zderzeniach utrzymały na kolanach bratanków i siostrzenice.

          > Jeżeli od uderzenia do zatrzymania samochód przebywa metr (licząc uszkodzenia),
          > trwa to 0,1 s i średnie opóźnienie to już jest 20 g, a nie 100. To dalej byłoby
          > 240-300 kg, przez ułamek sekundy i na adrenalinie. Da się zrobić.

          To jest taki akurat czas, że nie zdążysz sie zorientować, kiedy wylecisz przez przednią szybę i uderzysz w coś-tam 10m dalej. Czas reakcji nawet u młodej, sprawnej osoby o świetnie działającym łuku odruchowym i z mega-adrenaliną wyniesie minimum 1s. Jak to sie ma do 1/50?

          Fantazjowanie jest dobre w beletrystyce. Ardrenalina też nie wydziela sie w czasie nieskończenie krótkim, to jest zjawisko biologiczne i też ma swój czas realizacji. Wypadki zaś nie zdarzają sie na zamówienie, kiedy to kilka sekund zbliżamy się do czegoś z czym będziemy mieć czołókę, abyśmy mieli czas zauważyć, zrozumieć i zareagować.

          Podsumowując:
          Tylu szkodliwych pseudo-intelektualnych bredni w jednym poście dawno nie widziałam. Trollom dziękujemy.
          • tiges_wiz Re: Nie takie proste 19.05.07, 22:14
            > > Po pierwsze: jeżeli już liczysz siłę w kilogramach, to kG, a nie kg, bo k
            > g to
            > > jest masa.
            >
            > Masło maślane?

            nie . Kilogram-sila (stara jednostka sily- kG), to nie to samo co masa (kg), ale
            po za tym gosc ma niezla fantazje ;)
          • a_weasley Niektórym wydaje się proste 20.05.07, 16:11
            vharia napisała:

            > a_weasley napisał:
            >
            >
            >
            > > Po pierwsze: jeżeli już liczysz siłę w kilogramach, to kG, a nie kg, bo k
            > g to
            > > jest masa.
            >
            Co do statystyk się nie wypowiadam, ponieważ moja przedmówczyni odpowiednimi
            statystykami nie dysponuje również.

            > Masło maślane?

            Nie. Odróżnianie jednostek.
            Jednostką masy jest kilogram - zarówno w systemie SI jak i w dawnym systemie
            MKS. Pisany kg.
            Jednostką siły w układzie SI jest niuton (N), 1 N = 1 kg x 1 m/s2, a w układzie
            MKS był kilogram siły (kG), 1 kG = 1 kg x 9,80665 m/s2.

            > Aaaaa, czyli pasy nie ratują, ale w analogicznej sytuacji ręczne trzymanie prze
            > z ciocię już tak?

            Ależ ja ani przez chwilę nie twierdziłem, że w określonych sytuacjach pasy nie
            ratują. Natomiast niektórzy moi adwersarze twierdzili, że nigdy nie ratuje
            utrzymanie przez ciocię.

            > inna jest mechanika w przypadku zaparcia się o coś i uzyskania masy kilkuset kg
            > g

            Zwiększenie masy zyskujesz przy prędkościach przyświetlnych.

            > minimum 1s.

            Ciekawe.
            Czas reakcji przy hamowaniu w dzień 0,8 s - na zauważenie przeszkody, podjęcie
            decyzji, przestawienie nogi, nadepnięcie pedału. A już dla kierownicy przyjmuje
            się 0,5 s.

            > Jak to sie ma do 1/50?

            W obu przypadkach nijak się nie ma. Tylko nie wiem, dlaczego liczysz czas
            reakcji od momentu uderzenia w przeszkodę, a nie od jej zauważenia.

            > Tylu bredni [...] dawno nie widziałam.

            Przeczytaj własną notkę, ze swoimi "wzrostami masy", to zobaczysz.

            > Trollom dziękujemy.

            Naucz się najpierw podstaw fizyki, a potem obrażaj ludzi.
            • vharia Re: Niektórym wydaje się proste 20.05.07, 21:59
              > Nie. Odróżnianie jednostek.
              > Jednostką masy jest kilogram - zarówno w systemie SI jak i w dawnym systemie
              > MKS. Pisany kg.
              > Jednostką siły w układzie SI jest niuton (N), 1 N = 1 kg x 1 m/s2, a w układzie
              > MKS był kilogram siły (kG), 1 kG = 1 kg x 9,80665 m/s2.

              Nie przepisuj podręczników fizyki z gimnazjum, bo to i tak nie nada powagi twoim wypowiedziom. Zbyt duże zagęszczenie bzdur. Nie pochwyciłeś aluzji, więc napiszę wprost: wypisywanie oczywistości typu kG a nie kg dla przeciętnie inteligentnego osobnika nie ma wpływu na zrozumienie przeczytanej wypowiedzi.

              > Ależ ja ani przez chwilę nie twierdziłem, że w określonych sytuacjach pasy nie
              > ratują. Natomiast niektórzy moi adwersarze twierdzili, że nigdy nie ratuje
              > utrzymanie przez ciocię.

              Ależ ratuje, wszyscy adwersarze to wiedzą: na przykład przed otarciem nosa o przednie siedzenie podczas hamowania przed światłami.

              > Zwiększenie masy zyskujesz przy prędkościach przyświetlnych.

              Mało dokładnie, mało dokładnie:))) Cóż, w książkach gimnazjalnych faktycznie nic sensowniejszego nie ma a w niedzielę biblioteki zamknięte:(
              Zwiększenie jest pozorne i dziwi mnie, że tego nie wiesz. Nie wiesz, czy też znów domagasz sie dużego, dobrze widocznego druku?

              >nie wiem, dlaczego liczysz czas
              > reakcji od momentu uderzenia w przeszkodę, a nie od jej zauważenia.
              To przeczytaj jeszcze raz to samo, co na ten temat było napisane.

              > Naucz się najpierw podstaw fizyki, a potem obrażaj ludzi.
              Prawa fizyki, ale nie tylko, bo zdrowy rozsądek również, zostały już obrażone, nic nie poradzę:))) Jak już tak obdarzamy się dobrymi radami to, zamiast zachwytu nad własnym pływaniem po powierzchni nieznanego sobie tematu, polecam samokrytycyzm (uuu, tu sa braki) i pogłębianie wiedzy w owym temacie. To dlatego, że nadwrażliwość i obrażalstwo nie zamaskują prostych faktów, że "analiza" ci nie wyszła.
              • a_weasley Re: Niektórym wydaje się proste 21.05.07, 21:58
                vharia napisała:

                > Nie przepisuj podręczników fizyki z gimnazjum,

                Do gimnazjum nie chodziłem. W czasach, kiedy pisałem pracę magisterską o
                wypadkach drogowych, jeszcze gimnazjów nie było.
                Wystaw sobie, że są ludzie, którzy wartość przyspieszenia ziemskiego znają na
                pamięć.

                > bo to i tak nie nada powagi twoi m wypowiedziom. Zbyt duże zagęszczenie bzdur.

                Slogany, bluzgi, a argumentów nie ma.

                > nie zamaskują prostych faktów, że "analiza" ci nie wyszła.

                Czekam na dowody.
                • vharia Re: Niektórym wydaje się proste 21.05.07, 22:49
                  a_weasley napisał:


                  > Do gimnazjum nie chodziłem. W czasach, kiedy pisałem pracę magisterską o
                  > wypadkach drogowych, jeszcze gimnazjów nie było.

                  Nooo, widać, że to daaaawno było:)))
                  Nie powaliłeś mnie

                  > Wystaw sobie, że są ludzie, którzy wartość przyspieszenia ziemskiego znają na
                  > pamięć.

                  Wprost nie-sa-mo-wi-te:)))

                  > Czekam na dowody
                  Ty czekasz? A sam jeszcze żadnego nie przedstawiłeś.

                  > slogany, bluzgi,
                  Nie rozczulaj się tak nad sobą, nie warto:)))
            • mkolaczynska Re: Niektórym wydaje się proste 21.05.07, 16:16
              a_weasley napisał:

              > vharia napisała:
              >
              > > a_weasley napisał:
              > >
              > >
              > >
              > > > Po pierwsze: jeżeli już liczysz siłę w kilogramach, to kG, a nie kg
              > , bo k
              > > g to
              > > > jest masa.
              > >
              > Co do statystyk się nie wypowiadam, ponieważ moja przedmówczyni odpowiednimi
              > statystykami nie dysponuje również.
              >
              > > Masło maślane?
              >
              > Nie. Odróżnianie jednostek.
              > Jednostką masy jest kilogram - zarówno w systemie SI jak i w dawnym systemie
              > MKS. Pisany kg.
              > Jednostką siły w układzie SI jest niuton (N), 1 N = 1 kg x 1 m/s2, a w
              układzie
              > MKS był kilogram siły (kG), 1 kG = 1 kg x 9,80665 m/s2.


              ach no i czy wiesz moze jak szybko moze dojść w naszym organiżmie do powstania
              odruchu warunkowego? Przy założeniu że w każdym momęcie jazdy autem jesteś
              skoncentrowany na wielu czynnikach mogacych ten odruch wywołać.

              biedna ta ciocia ,nie dość ze sama uczestniczy w wypadku -szok?? to musi się
              wykazać niezłym refleksem, siłą mocnego chopa, i odpornością na działanie dość
              dużej siły równocześnie :-)


              > Ależ ja ani przez chwilę nie twierdziłem, że w określonych sytuacjach pasy nie
              > ratują. Natomiast niektórzy moi adwersarze twierdzili, że nigdy nie ratuje
              > utrzymanie przez ciocię.
              no i rzeczywiście trzeba by poczytać statystyki
              sprawdziłeś?


              > W obu przypadkach nijak się nie ma. Tylko nie wiem, dlaczego liczysz czas
              > reakcji od momentu uderzenia w przeszkodę, a nie od jej zauważenia.
              >
              bo ciocia nie patrzy na droge :-)

              > Naucz się najpierw podstaw fizyki, a potem obrażaj ludzi.
              ja cię fizyki uczyć nie będe bo to dla ciebie za trudne spójrz prosze na
              zdjęcia i zastanów się nad swoją biedną ciocią.

              www.ramatti.com.pl/bezpieczenstwo.php?lang=pl
              >
              • a_weasley Re: Niektórym wydaje się proste 21.05.07, 22:12
                mkolaczynska napisała:

                > ach no i czy wiesz moze jak szybko moze dojść w naszym organiżmie do powstania
                > odruchu warunkowego?

                Uściślij, co masz na myśli. Ja mam wrażenie, że mieszasz odruch warunkowy,
                odruch bezwarunkowy i łuk odruchowy, ale może się mylę, nie chcę polemizować z
                tym, czego nie powiedziałaś, więc sprecyzuj.

                > skoncentrowany na wielu czynnikach mogacych ten odruch wywołać.

                Założenie dobre, z tym że nie zawsze. Rzadko się zdarza tak, że nic się
                niedzieje, jedziemy, słonko świeci, ptaszki śpiewają i nagle przed nosem wyrasta
                mur.

                > wykazać niezłym refleksem, siłą mocnego chopa,

                W sytuacji awaryjnej normalne.

                > i odpornością na działanie dość dużej siły

                Przez dość krótki czas.

                > > ratują. Natomiast niektórzy moi adwersarze twierdzili, że nigdy nie ratuj
                > e
                > > utrzymanie przez ciocię.
                > no i rzeczywiście trzeba by poczytać statystyki
                > sprawdziłeś?

                Problem polega na tym, że ja nie operuję pojęciami zawsze i nigdy. Ja jedynie
                twierdzę, że jedne i drugie sytuacje się zdarzają.

                > bo ciocia nie patrzy na droge :-)

                Załóżmy, że ogólnie nie patrzy, to z chwilą, gdy poczuje siłę hamującą, albo
                auto zacznie iść lekko bokiem itp., gdy się zacznie cokolwiek dziać, to spojrzy.
                Że co, że na to spojrzenie trzeba pół sekundy? Pół sekundy to jest przy 70 km/h
                dopiero 10 m.

                > spójrz prosze na zdjęcia i zastanów się nad swoją biedną ciocią.

                Równie dobrze ja Ci mogę pokazać zdjęcia ludzi spalonych. Zdjęcia naprawdę
                świadczą tylko o tym, że coś się w określonych warunkach może stać.
                Mógłbym też, gdybym miał zwyczaj skanować akta i przechowywać, pokazać Ci
                zdjęcia ludzi, którzy mieli pasy i mimo to nie wiadomo, czy to jest twarz czy
                potylica.
                • tiges_wiz Re: Niektórym wydaje się proste 22.05.07, 09:39
                  > Równie dobrze ja Ci mogę pokazać zdjęcia ludzi spalonych.

                  a ilu z nich mialo niezapiete pasy, uderzylo glowa w cos twardego i w czasie
                  pozaru bylo nieprzytomnych lub juz niezywych? Ilu mialo zakleszczone konczyny?

                  Ja kolo siebie mam gasnice, ale nie po to ze mam zamiar cos nia gasic, ale
                  dlatego, ze swietnie nadaje sie do wybijania szyb. Jezeli ktos obawia sie
                  zakleszczenia w pasach to niech wozi tez noz do ich rozcinania.
                  • a_weasley O czym świadczą lub nie świadczą zdjęcia 22.05.07, 10:59
                    tiges_wiz napisał:

                    > > Równie dobrze ja Ci mogę pokazać zdjęcia ludzi spalonych.

                    > a ilu z nich mialo niezapiete pasy, uderzylo glowa w cos twardego i w czasie
                    > pozaru bylo nieprzytomnych lub juz niezywych? Ilu mialo zakleszczone konczyny?

                    ...ilu nie mogło się wyplątać z pasów... O tyle mniej istotne, że wszystko to
                    dotyczy - podobnie jak zdjęcia, które mi proponowała przedmówczyni -
                    jednostkowych przypadków, nie upoważniających do uogólnień.
                    Szło mi o to, że pojedyncze zdjęcie, niechby i najbardziej makabryczne, dowodzi
                    jedynie, że coś się MOŻE zdarzyć. A tego właśnie ja nigdy nie kwestionowałem.


                    > Ja kolo siebie mam gasnice, ale nie po to ze mam zamiar cos nia gasic, ale
                    > dlatego, ze swietnie nadaje sie do wybijania szyb. Jezeli ktos obawia sie
                    > zakleszczenia w pasach to niech wozi tez noz do ich rozcinania.
                    >
                    >
                    • chicarica Re: O czym świadczą lub nie świadczą zdjęcia 22.05.07, 11:30
                      Tak się składa że ktoś bardzo mi bliski lata do wypadków śmigłowcem Pogotowia
                      Lotniczego.
                      I ta osoba zawsze mnie uczyła, żebym zapinała pasy, nawet jeśli nie trzeba (do
                      niedawna np. na tylnym siedzeniu, wcześniej - w terenie zabudowanym). Po prostu
                      z tego co widziała na własne oczy, wypadki w których ktoś spłonął z powodu
                      zapiętych pasów stanowią ułamek procenta, a w przeważającej większości ktoś
                      ginie z powodu niezapiętych pasów albo przeżywa dzięki zapiętym.
                      Chcesz, mogę ci podać telefon do tej osoby, porozmawiacie sobie o statystykach.
                      • a_weasley Re: O czym świadczą lub nie świadczą zdjęcia 22.05.07, 16:20
                        chicarica napisała:

                        > w przeważającej większości ktoś
                        > ginie z powodu niezapiętych pasów albo przeżywa dzięki zapiętym.

                        Ależ ja nie neguję, że tak się zdarza. Nie wykluczam też, że tak się dzieje
                        często. Twierdzę tylko, że:
                        1) dzieją się rzeczy bardzo różne
                        2) ustalenie, co by było gdyby, jest bardzo trudne i nie sądzę, by można było to
                        z dostateczną pewnością powiedzieć, wiedząc o wypadku bardzo niewiele. Czego
                        jawnym dowodem są pochopne oceny policjantów pierwszego kontaktu.

                        > Chcesz, mogę ci podać telefon do tej osoby, porozmawiacie sobie o statystykach.

                        Wielkie dzięki za dobre chęci, ale mam z kim o tym porozmawiać. Także i z tego
                        typu praktykiem.
                        • chicarica Re: O czym świadczą lub nie świadczą zdjęcia 22.05.07, 17:57
                          Kto to jest "policjant pierwszego kontaktu"? Bo o lekarzu pierwszego kontaktu to
                          słyszałam, ale policjant, przyznaję, mnie zadziwił.
                • mkolaczynska Re: Niektórym wydaje się proste 22.05.07, 13:57
                  a_weasley napisał:


                  > Uściślij, co masz na myśli. Ja mam wrażenie, że mieszasz odruch warunkowy,
                  > odruch bezwarunkowy i łuk odruchowy, ale może się mylę,
                  Zdecydowanie mylisz się.
                  Więc łopatologicznie odruch warunkowy to np przechodzenie przez ulice na
                  zielonym nie na czerwonym świetle no troche to trwa nim nasze nogi zaczną się
                  poruszać no i oczywiście zakładamy że podczas wędrówki nikt nas nie okłada
                  kijem bejsbolowym :-). Zresztą już z samego faktu że jest on warunkowy wynika
                  dla mnie wiele wątpliwośći czy należy powierzać zdrowie naszego dziecka czemuś
                  tak słabemu.
                  Wystarczy ze ciocia dostanie mocniej w łeb i ją na sekunde zamroczy. Jak
                  myślisz uda jej się przytrzymać dziecko?

                  >
                  > > skoncentrowany na wielu czynnikach mogacych ten odruch wywołać.
                  >
                  > Założenie dobre, z tym że nie zawsze. Rzadko się zdarza tak, że nic się
                  > niedzieje, jedziemy, słonko świeci, ptaszki śpiewają i nagle przed nosem
                  wyrast
                  > a
                  > mur.
                  Ano właśnie, muisz jeszcze odróznić które są istotne a które nie :-)
                  Jak zwykle rozumiesz tylko częsć tego co sie pisze.
                  >
                  > > wykazać niezłym refleksem, siłą mocnego chopa,
                  >
                  > W sytuacji awaryjnej normalne.
                  ??????? utrzymasz okładany kijami siatke z jajkami ważącą ok 200-400kg? tylko
                  przez 1 s? Utrzymasz?
                  >
                  >
                  >
                  > Załóżmy, że ogólnie nie patrzy, to z chwilą, gdy poczuje siłę hamującą, albo
                  > auto zacznie iść lekko bokiem itp., gdy się zacznie cokolwiek dziać, to
                  spojrzy
                  > .
                  > Że co, że na to spojrzenie trzeba pół sekundy? Pół sekundy to jest przy 70
                  km/h
                  > dopiero 10 m.
                  no i starczy :-) dzidzi już na masce ew pod fotelem :-)
                  >
                  > > spójrz prosze na zdjęcia i zastanów się nad swoją biedną ciocią.
                  >
                  > Równie dobrze ja Ci mogę pokazać zdjęcia ludzi spalonych. Zdjęcia naprawdę
                  > świadczą tylko o tym, że coś się w określonych warunkach może stać.
                  > Mógłbym też, gdybym miał zwyczaj skanować akta i przechowywać, pokazać Ci
                  > zdjęcia ludzi, którzy mieli pasy i mimo to nie wiadomo, czy to jest twarz czy
                  > potylica.
                  tak ale gdyby ich nie mieli było by pewnie tak samo :-) Pasy łatwo przeciąć ale
                  zrobi to tylko osoba świadoma tego co się dzieje i tylko taka osoba wydostanie
                  się samodzielnie z auta. Bo zakładam ze na pomoc nie ma czasu czekać.
                  Rozumiesz już o czym ja pisze?

                  • a_weasley Re: Niektórym wydaje się proste 22.05.07, 15:37
                    mkolaczynska napisała:

                    > Więc łopatologicznie odruch warunkowy to np przechodzenie przez ulice na
                    > zielonym nie na czerwonym świetle no troche to trwa nim nasze nogi zaczną się
                    > poruszać

                    To nie jest odruch warunkowy. To jest decyzja.

                    mkolaczynska napisała:

                    > Zresztą już z samego faktu że jest on warunkowy wynika
                    > dla mnie wiele wątpliwośći czy należy powierzać zdrowie naszego dziecka czemuś
                    > tak słabemu.

                    Bezpieczeństwo czynne - hamowanie awaryjne, manewry kierownicą - też opiera się
                    na odruchach warunkowych. Gdyby kierowca musiałby pomyśleć, byłoby za późno.
                    Wsiadając z dzieckiem do samochodu, powierzasz siebie i dziecko odruchom
                    warunkowym właśnie.

                    > Wystarczy ze ciocia dostanie mocniej w łeb i ją na sekunde zamroczy. Jak
                    > myślisz uda jej się przytrzymać dziecko?

                    Najpewniej nie, ale primo: czym mianowicie ma dostać w łeb, secundo, po raz nie
                    wiem który (ale na pewno ostatni, bo już mam dosyć) powtarzam, że nie twierdzę,
                    że ciocia jest wyłączną bądź absolutną gwarancją.

                    > Ano właśnie, muisz jeszcze odróznić które są istotne a które nie :-)
                    > Jak zwykle rozumiesz tylko częsć tego co sie pisze.

                    Przyjąłem wstępne założenie, że ciocia nie jest kretynką. Miałem pewną ilość
                    cioć i znakomita większość z nich kretynkami nie była.

                    > utrzymasz okładany kijami siatke z jajkami ważącą ok 200-400kg? tylko
                    > przez 1 s? Utrzymasz?

                    200-400 kg. Czyli, rozumiem, na dziecko działa 200-400 kG, czyli przy masie 20
                    kg opóźnienie 100-200 m/s2.
                    Policz sobie, z jakiej prędkości trzeba by hamować, żeby takie przyspieszenie
                    działało przez sekundę. To raz.
                    Mięśnie palców u ręki są trochę słabsze od mięśni ramion i przedramion - to dwa.
                    W przypadku trzymania dziecka robisz właśnie to, co Ci dyktuje odruch, a w
                    przypadku siatki wręcz przeciwnie, bo odruchy bezwarunkowe nakazują osłaniać się
                    przed ciosami - to trzy.

                    > no i starczy :-) dzidzi już na masce ew pod fotelem :-)

                    Zakładając, że tak w ogóle dziecko w ogóle jest nie trzymane i że od samego
                    hamowania (bo mowa była o sytuacji sprzed zderzenia) ma prawo wylecieć z samochodu.

                    > > zdjęcia ludzi, którzy mieli pasy i mimo to nie wiadomo, czy to jest twarz
                    > czy
                    > > potylica.
                    > tak ale gdyby ich nie mieli było by pewnie tak samo :-)

                    Akurat w przypadkach, o których myślałem, to oni nawet pasy mieli. Ale kiedy
                    przy czołowym zderzeniu ciężarówka zatrzymuje się na tylnym oparciu, nie ma to
                    wielkiego znaczenia.

                    > Rozumiesz już o czym ja pisze?

                    JA rozumiem.
                    • mkolaczynska Re: Niektórym wydaje się proste 22.05.07, 18:02

                      >
                      > > Rozumiesz już o czym ja pisze?
                      >
                      > JA rozumiem.
                      >
                      chyba jednak ale
                      nie mam siły i czasu :-)
                      Tkwij dalej w swoim społecznym i umysłowym upośledzeniu :-)
    • agaga2 Re: "Dziecko w samochodzie" 23.08.06, 21:53
      wczoraj mijał mnie samochód w którym z przodu jechali mama i tata a dziecko ,
      może 5 -letnie stało z tyłu z głową między siedzeniami , w samochodzie nie było
      fotelika .
      Zastanawiam się czy ci ludzie są aż tak nienormali czy może kogoś kto jedzie
      samochodem za kilkadziesiąt tysięcy nie stać na kupno fotelika za 150 zł...
    • Gość: wacek Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 16:21
      Kilka lat temu nie było tak strasznie głośno o pasach bezpieczeństwa, ba! nie
      było nawet obowiązku ich posiadania i zapinania. Wtedy dzieci jeździły "z tyłu"
      i zwykle robiły, co tam chciały. Swoją drogą ciekawe, czy wprowadzenie nowych
      zasad przyczyniło sie do zminiejszenia ofiar wypadków drogowych wśród dzieci.
      • Gość: swoboda_t Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 16:01
        Montaż pasów z tyłu jest obowiązkowy od 1993 roku, zapinanie też.
    • Gość: barbie Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.09.06, 16:12
      matko!!!
      ja nie należe do wolnych bab za kierownica-tak twierdzi męska populacja z ktora
      jeżdze- ale z synem to świętość i nie raz musze zacisnąc zęby na swoje
      szaleństwo -ale niestety tu jest SWIETA ZASADA!!!!!on najważniejszy!!!
      Jak wracałam znad morza i naklejka z "dzieckiem" na magnes niestety odleciała
      to mialam stresa, dostałam na jakiejs stacji coby na reszte drogi oznakowac
      auto ze mam małego pasazera

      ale baba bezmyślna nic dodac!!! Kurde moze trzeba było podac policji namiarki
      na mamuśke???
      • Gość: Tommy Re: "Dziecko w samochodzie" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.06, 17:42
        A po co takie specjalne oznaczenie?
        • renja Re: "Dziecko w samochodzie" 15.09.06, 18:16
          po to, żeby jeden z drugim, któremu się strasznie spieszy i na zderzaku siedzi
          jak zobaczy naklejkę pomyslał, że może warto zachować odstęp a nie dzieciakowi
          szkode wyrządzić
          • viking2 Re: "Dziecko w samochodzie" 15.05.07, 04:31
            renja napisała:

            > po to, żeby jeden z drugim, któremu się strasznie spieszy i na zderzaku siedzi
            > jak zobaczy naklejkę pomyslał, że może warto zachować odstęp a nie dzieciakowi

            Naprawde sadzisz, ze takiemu szalencowi cos przyjdzie do glowy, jesli juz wogole
            zobaczy naklejke? Pomijajac juz samo to, ze NIE ZOBACZY - bo przeciez on jest
            sam na drodze, ktora w istocie jest jego prywatna wlasnoscia i ktozby zwracal
            uwage na jakichs patalachow, wlokacych sie ponizej 160...
          • a_weasley Re: "Dziecko w samochodzie" 15.05.07, 11:56
            renja napisała:

            > po to, żeby jeden z drugim, któremu się strasznie spieszy i na zderzaku siedzi
            > jak zobaczy naklejkę pomyslał, że może warto zachować odstęp a nie dzieciakowi
            > szkode wyrządzić

            Jak jemu się spieszy, to i tak wolałby uniknąć stłuczki, bo to jest spora strata
            czasu bez względu na to, czy najechany wiózł dzieci czy kartofle.
            • derduch Makabryczny żart 15.05.07, 18:16
              a_weasley napisał:

              > bez względu na to, czy najechany wiózł dzieci czy kartofle.

              Po wypadku samochodu z kartoflami nie da się rozładować widłami...

              MSPANC
              • a_weasley Re: Makabryczny żart 16.05.07, 15:30
                Proste stwierdzenie faktu. Bez względu na to, co wiózł ten, w którego wjedziesz
                (przy najechaniu rzadko dochodzi do poważnych obrażeń), będziesz miał potłuczony
                samochód i zwyżki w OC, stracisz kupę czasu.NIkt nie kalkuluje "a, on nie ma
                dzieci, więc nawet jak się w niego w*******ę, to mała strata".
                • a_weasley Re: Makabryczny żart 22.05.07, 16:22
                  > NIkt nie kalkuluje "a, on nie ma
                  > dzieci, więc nawet jak się w niego w*******ę, to mała strata".

                  Zresztą nie wiem, cholera wie, może się jakiś wariat trafi, ale wydaje mi się to
                  mało prawdopodobne.
    • a_weasley Z mojej strony EOT 22.05.07, 17:50
      Szanowni przedmówcy od pewnego czasu niewiele mają do powiedzenia. Wyjątek
      stanowiły ostatnio konkretne pomysły tłuczenia szyb oraz wożenia bardzo ostrego
      noża. Nie jest to pomysł zły, jakkolwiek wymaga sporej determinacji i zimnej
      krwi, którą w płonącym samochodzie nie każdy potrafi zachować.
      Reszta to ogólniki, demagogiczne pseudoanalogie, argumenty ad auctoritatem i ad
      personam, złośliwości pod moim adresem, a ostatnio również chamskie aluzje do
      osobistego nieszczęścia, które mnie ostatnio spotkało - o czym doskonale wiedzą
      dwie panie, które dotąd na tym forum nie bywały, nie mają nic konkretnego do
      powiedzenia w przedmiocie dyskusji, ale pofatygowały się tutaj, żeby mi
      przysr... Nie pierwsze to forum, na które w takim celu przyszły, i nie łudzę
      się, że ostatnie.
      Rzeczowe argumenty skończyły się, jeśli chodzi o moich adwersarzy, mniej więcej
      przedwczoraj. Zatem - jak w tytule.
      • Gość: noshitsherlock Re: Z mojej strony EOT IP: *.dyn.iinet.net.au 26.05.07, 01:05

        Dla zainteresowanych
        tiny.pl/fh5w

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka