mejson.e
22.08.06, 22:41
Wiem, że sprawę tego testu poruszałem już wcześniej, ale przypomnę w innym
kontekście.
Ponad dziesięć lat temu dziennikarze motoryzacyjni przeprowadzili porównanie
czasów przejazdów przez Polskę systemem grzecznym i szalonym. Za kierownicami
dwóch identycznych Peugeotów 405 1.6 (Made in Lublin) siedli dwaj dziennikarze
z doświadczeniem rajdowym.
Przejechali 1000 km w normalnym ruchu.
Jeden jechał przepisowo, drugi czesto sięgał poza 170/h.
Różnica wyniosła 40 minut i dwukrotną ilość paliwa.
Należy pamiętać, że byli to rajdowcy, którzy potrafili jeździc szybko, ale nie
samobójcy i mimo grzania z wielką prędkością, nie było wyprzedzania w
niebezpiecznych miejscach.
Samochody takie sobie, drogi także.
Ale różnica 40 minut na trasie o długości rzadko pokonywanej w polskich
warunkach (chyba jak z Przemyśla do Szczecina?) to strasznie mało.
To cztery minuty na 100 km!
Zakładając nawet dwukrotność tego, może należałoby rozważyć sensowność
wariackiej jazdy na odcinku kilkuset km?
Bo czasu nadrabiamy nie tak dużo, zaspokajamy w zasadzie tylko potrzeby
dyktowane przez temperament.
A co w zamian?
Większe zużycie paliwa. Większe zmęczenie. Większe zużycie klocków, ogumienia,
sprzęgła itp. Kilkaset zł na mandaty. Utrata zniżki. Tysiące zł na mandaty.
Punkty karne. Przerwa w podróży. Uszkodzenie samochodu. Leczenie w szpitalu.
Rejestr skazanych - utrata pracy, szans na wizę USA. Odsiadka. Inwalidztwo.
Śmierć.
To tylko niektóre ewentualne koszty gonitwy.
W każdym przedsięwzięciu jest próg opłacalności - miejsce, gdzie przychody
zaczynają przewyższać koszty - pojawia się zysk.
Może wybierzecie własną granicę opłacalności - co bylibyście w stanie
zaakceptować dla uzyskania korzyści z ryzykanckiej jazdy?
Paliwo, zmęczenie, mandaty?
Gdybane koszty umieściłem w kolejności raczej malejącego prawdopodobieństwa.
Ale z prawdopodobieństwem jest pewien problem - można nie wyrzucić reszki ale
trafić w Lotto.
Zgarnąć Główną Wygraną...
Jaki będzie wtedy "zysk"?
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.