Dodaj do ulubionych

chamska jazda polskich kierowcow

25.09.06, 09:53
hej, ostatnio wracalem z Miedzyzdrojow do Berlina (przez Szczecin). Tuz przed
Szczecinem stworzyl sie ogromny korek. Myslelem, ze moze wypadek, albo
cos... NIE!!! Nic z tych rzeczy. Po prostu jedne pas (z dwopasmowki) jest
remontowany i samochody z lewego pasa musza zjechac na prawy. W Niemczech ten
proces przebiega bezpproblemowo, kierowcy automatycznie wspuszczaja tych z
lewego na prawy. W Polsce?? NIE! 100% Wachanie zderzakow. Zapomnij zeby ktos
cie wpuscil! Prawy pas jedzie tak ciasniutko, jedne za drugim, zeby
przypadkiem ktos z lewego nie wiechal. A jak juz ktos po kawaleczku probuje
sie wcisnac to sie w koncu wszystko blokuje... Potrzebowalismy 25 MINUT!!!!
na 500 m. korka... ja piernicze... Ludzie troche kultury!
Obserwuj wątek
    • mejson.e Na polskę jodłę 25.09.06, 11:08
      camel_3d napisał:

      "Tuz przed Szczecinem stworzyl sie ogromny korek. Myslelem, ze moze wypadek,
      albo cos... NIE!!! Nic z tych rzeczy. Po prostu jedne pas (z dwopasmowki) jest
      remontowany i samochody z lewego pasa musza zjechac na prawy."

      Niestety - w Polsce jeszcze powszechne jest tworzenie się korków wszędzie tam,
      gdzie jest wymagana choćby odrobina współpracy i kultury. :-(


      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: na zimno To jest przypadek braku znajomosci IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.09.06, 11:31
        zasad jazdy na "zamek blyskawiczny".

        Ktos o czyms w ksztalceniu kierowcow zapomnial, a w tzw. mediach
        robi sie akcje na temat wariatow drogowych zamiast solidnej reedukacji.

        Na efekty nie trzeba czekac - juz sa.

        Mentalnosc, ktora pozostala niektorym po czasach, gdy zajmowalo sie miejsce
        w kolejce po skarpetki i gdy wpuszczenie kogokolwiek poza kolejnoscia
        graniczylo z cudem, nie pozwala dzisiaj zrozumiec zasady jazdy na zamek
        blyskawiczny.

        W oczach gawiedzi to nie jest usprawnienie ruchu tylko "wpuszczenie
        kogos poza kolejka". I tyle. I dlatego ta prosta regula nie dziala.
        Nawet mlodzi kierowcy tego nie stosuja. Taka "izba tradycji" potrwa jeszcze
        pare lat. Tak sobie mysle.




        • Gość: camel_3d zamek blyskawiczny... IP: 81.19.200.* 25.09.06, 12:03
          a no wlasnie tak to sie nazywa.. nie bylem pewien jaka ta metoda ma nazwe w
          pPolsce, ale tlumaczac z niemieckiego wyszlo by na to samo.
          Moze wypadaloby zaczac to sprowadzac na kursach prawa jazdy?
          • Gość: na zimno Re: zamek blyskawiczny... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.09.06, 12:34
            Na marginesie:

            wyrokujac o chamstwie nalezyloby sie zastanowic, czy nie robi sie tego zbyt
            pochopnie. Nie wszystko jest takie proste jakby sie chcialo, prawda?

            Kierowcy jezdza do innnych krajow i jest nadzieja, ze powoli przejma
            pewne zachowania zgodne z logika. Niestety potrwa to jakis czas.
            Stare nawyki zostana wyeliminowane stopniowo. Tlok na drogach zmusi ludzi
            do ulatwiania sobie wzajemnie zycia. Dzis ja Tobie jutro Ty mnie.




            • Gość: rE Re: zamek blyskawiczny... IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 28.09.06, 13:05
              czesto tez jest tak,ze ktos widzi znak ostrzegajacy o zwezeniu jezdni,jednak
              nadal pozostaje na pasie,"który się kończy", bo zawsze ktoś wpusci i wlasnie
              takie sytuacje sprawiaja,ze mam awersje do wpuszczania kogos z drugiego pasa,co
              innego z podporzadkowanej....
              • mejson.e Antyzamek 28.09.06, 16:00
                Gość portalu: rE napisał(a):

                "czesto tez jest tak,ze ktos widzi znak ostrzegajacy o zwezeniu jezdni,jednak
                nadal pozostaje na pasie,"który się kończy", bo zawsze ktoś wpusci i wlasnie
                takie sytuacje sprawiaja,ze mam awersje do wpuszczania kogos z drugiego pasa,co
                innego z podporzadkowanej...."

                No to masz awersję do usprawniania ruchu, do stosowania zamka właśnie, traktując
                ludzi jadacych do końca jako cwaniaków.
                Dopóki nie będziemy wykorzystywać pasów zanikających do końca, dopóty będziemy
                mieli zatory, niewykorzystane miejsce i "cwaniaków" wykorzystujących głupotę
                (bez obrazy) reszty kierujących...

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • camel_3d Re: Antyzamek 29.09.06, 14:56
                  >
                  > No to masz awersję do usprawniania ruchu, do stosowania zamka właśnie,
                  traktują
                  > c
                  > ludzi jadacych do końca jako cwaniaków.


                  ja tam nie wiem, ale w Niemczech wlasnie nalezy prawie do konca dojechac.




                  >
                  > Pozdrawiam,
                  > Mejson
                  > --
                  > Automobil
                  > Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • toka95 Re: Na polskę jodłę 25.09.06, 20:58
        mejson.e napisał:

        > Niestety - w Polsce jeszcze powszechne jest tworzenie się korków wszędzie tam,
        > gdzie jest wymagana choćby odrobina współpracy i kultury. :-(

        Ale przecież stosowanie "jodełki" nie zwiększa przepustowości wąskiego gardła na
        drodze = nie likwiduje korków, a jedynie sprawiedliwie przepuszcza pojazdy z obu
        pasów ruchu.
        • Gość: Kokeeno Re: Na polskę jodłę IP: *.crowley.pl 26.09.06, 10:08
          Nie do końca masz rację - jeśli zostawisz miejsce z przodu, to kierowca z
          drugiego pasa ma szansę wjechać w to miejsce bez zmiany prędkości - Ty nie
          musisz hamować i sznurek samochodów się toczy - taka jest teoria (poza Polską to
          praktyka). Zauważ, że na zatrzymanie i ruszenie potrzeba znacznie więcej czasu
          (szczególnie w sznurku pojazdów) niż na wolne przejechanie tego samego kawałka
          drogi...
          • toka95 Re: Na polskę jodłę 26.09.06, 11:59
            Gość portalu: Kokeeno napisał(a):

            > Nie do końca masz rację - jeśli zostawisz miejsce z przodu, to kierowca z
            > drugiego pasa ma szansę wjechać w to miejsce bez zmiany prędkości - Ty nie
            > musisz hamować i sznurek samochodów się toczy - taka jest teoria

            Niestety mam rację (do końca i w 100%).
            Jak chcesz zostawić trochę miejsca z przodu bez zwolnienia?
            Jeżeli ty zostawisz trochę z przodu, to samochód za tobą musi zostawić twoje
            trochę i swoje trochę miejsca. Trzeci musi zostawić trzy razy trochę
            miejsca, ...
            I cały pas jedzie to trochę wolniej.

            Ale nie da się ukryć, że "jodełka" równo rozładowuje oba pasy.
            • Gość: Kokeeno Re: Na polskę jodłę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.09.06, 22:50
              To bardzo proste - utrzymujesz odpowiedni odstęp. Nie bierzesz pod uwagę tego, że gdy jedziesz bez odstępu, to musisz się zatrzymać aby kogoś wpuścić, a jak ruszysz, to ci za Tobą zaczną ruszać z dużym opóźnieniem. Dodaj do tego światła na skrzyżowaniu i masz przepis na korek. Do modelowania ruchu w mieście czasem używa się zapożyczeń z mechaniki płynów - we Wrocławiu one na pewno nie działają... Lepsze jest toczenie, ale jednostajne niż ciągłe ruszanie i hamowanie.

              I jeszcze jeden przykład - jadą dwa pasy w jednym kierunku (początkowo), sto metrów dalej jeden pas skręca w lewo, drugi prowadzi prosto, jeśli zastosujesz jodełkę to ci z lewego pasa spokojnie zjadą na prawy przed linią ciągłą rozdzielającą oba pasy, jeśli nie, to ci z lewego pasa będą czekać na zmiłowanie i tamować ruch dla pojazdów za nimi, które chcą skręcić w lewo - pas pozostanie niewykorzystany...

              A ze swojego doświadczenia wiem, że najwięcej korków powstaje tam, gdzie gamonie wjeżdżają na skrzyżowanie, mimo iż nie mają szansy jego opuszczenia, przez co blokują ruch pojazdom, z prostopadłej ulicy...

              Niestety, przy kulturze jazdy w naszym kraju w pewnym momencie człowiek dochodzi do wniosku, że cwaniactwo na drodze popłaca (bo cwaniaków zwykle jest mniej niż kierowców, którzy stoją w korku - zawsze Cię ktoś wpuści, a Ty spokojnie zdążysz ominąć korek - ważne, by tablica była z innego miasta ;o) )...
              • toka95 Re: Na polskę jodłę 29.09.06, 00:07
                Gość portalu: Kokeeno napisał(a):

                > A ze swojego doświadczenia wiem, że najwięcej korków powstaje tam, gdzie gamoni
                > e wjeżdżają na skrzyżowanie, mimo iż nie mają szansy jego opuszczenia, przez co
                > blokują ruch pojazdom, z prostopadłej ulicy...

                Tak, oczywiście, nie podlega dyskusji.

                > To bardzo proste - utrzymujesz odpowiedni odstęp. ...

                Jeżeli jadę, to utrzymuję odstęp bezpieczny. Jeżeli między mną, a poprzedzającym
                mnie samochodem, miałby się zmieścić jakiś z sąsiedniego pasa (i jeszcze jego
                bezpieczna odległość), to nie weźmie się to znikąd - muszę trochę zwolnić.

                Jeden pas ruchu ma mniejszą przepustowość niż dwa, praw fizyki nie da się
                zmienić (mechanika płynów też podaje, że przez dwie rurki przepłynie więcej wody
                niż jedną, rurka o większym przekroju przepuszcza więcej płynu, kryza w rurce
                zmniejsza przepływ).

                > Lepsze jest toczenie, ale jednostajne niż ciągłe ruszanie i hamowanie.

                Ależ oczywiście tak. I to nie tylko ze względu na przepustowość drogi, ale także
                bezpieczeństwo, zużycie paliwa i podzespołów samochodu.

                Jeszcze raz dodam: jestem zwolennikiem stosowania "jodełki" (rozumnym
                stosowaniem), ale korków to nie zlikwiduje.
    • balandis Re: chamska jazda polskich kierowcow 25.09.06, 12:45
      A czy nie było przy okazji tak, że na końcu kolejki w odległości do 500 do 100
      metrów przed zwężeniem, co cwańsi kierowcy z lewego pasa wpychali się na prawy
      "bo ten szybciej jedzie"?
      Kierowcy wpychający się w takiej odległości przed przeszkodą skutecznie
      spowalniają całą kawalkadę, a na ich miejsce na kończącym się pasie wjeżdżają
      następni. Ci także próbują się wepchnąć na niezablokowany pas wcześniej niż
      przed samą przeszkodą i wielu się udaje. Na ich miejsce wjadą następni i "w koło
      Macieju"...
      W końcu kierowcom stojącym od początku na niezablokowanym pasie puszczają przed
      zwężeniem:
      jadą oto w korku pasem NIEZABLOKOWANYM, a posuwali się dotychczas znacznie
      wolniej niż pas obok - ten który się KOŃCZY.
      I nie ma się co dziwić, że niechcą już nikogo wpuścić - wystarczająco dużo aut
      minęło ich dotychczas, czyli wepchnęło się przed nich już wcześniej.

      Zamiast biadolić nad chamstwem wystarczy zacząć od siebie:
      * gdy Twój pas się kończy, nie wpychaj się na pas obok 100, 200 metrów
      wcześniej, tylko dopiero przed samym zwężeniem/końcem/przeszkodą;
      * gdy kończy się pas obok, nie wpuszczaj NIKOGO wcześniej niż przed samym
      końcem/zwężeniem pasa.

      Wtedy i "zamek błyskawiczny" i "jodełka" będą możliwe i Polsce, i gdziekolwiek bądź.
      • camel_3d Re: chamska jazda polskich kierowcow 25.09.06, 13:48
        gdyby mi dali wjechac przed przewezeniem to by nie bylo problemu. Stalem tam
        jak kolek i nikt nie chcial mnie wpuscic, dobiero jak wepchnalem sie an "chama"
        to ktos zachamowal. Nie wiem co jest przyczyna takiego stanu rzeczy, to czy
        ktos sie wpchnie przed czy po.. jedno jest pewne dopoki nkt ´otym nie bedzie
        moil glosno to wszyscy beda uwazali ze problemu nie ma.
        a chamstwo jest chamstwem, jak chcesz wjechac na prawy pas a ktos juz na
        klakson naciska.
        • balandis Re: chamska jazda polskich kierowcow 25.09.06, 14:39
          > gdyby mi dali wjechac przed przewezeniem to by nie bylo problemu.
          Być może gdyby nikt przed nich nie wjechał wcześniej, także nie byłoby problemu
          i zostałbyś wpuszczony od razu.
          A może kilku z nich minąłeś wcześniej jadąc lewym, kończącym sie pasem?
          Może Ci co na ciebie trąbili te 500 metrów jechali nie 25 (jak Ty) a 45 minut?

          O tym też warto głośno mówić.
          --
          - Życie nie jest czymś spokojnym! - odparł Włóczykij z zadowoloną miną.
          • camel_3d Re: chamska jazda polskich kierowcow 25.09.06, 16:06

            > A może kilku z nich minąłeś wcześniej jadąc lewym, kończącym sie pasem?


            przeciez lewym pasem nalezy jechad DO KONCA az do "przeszkody"! na pewno kilku
            minalem.





            > Może Ci co na ciebie trąbili te 500 metrów jechali nie 25 (jak Ty) a 45 minut?
            >
            > O tym też warto głośno mówić.
            > --
            > - Życie nie jest czymś spokojnym! - odparł Włóczykij z zadowoloną miną.
        • Gość: re Re: chamska jazda polskich kierowcow IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 28.09.06, 13:10
          oj berlin berlin!!! patrz na znaki jak jedziesz to nie bedziesz mial problemu...
      • Gość: kaqkaba Re: chamska jazda polskich kierowcow IP: 194.150.166.* 25.09.06, 15:49
        Święta prawda. To jest własnie zamek o polsku.
        Z tydzień temu na remontowanej zakopiance: lewy pas się kończy. Oczywiście lewy
        poruzał się szybciej. Przy dojeżdzaniu do przewężenia (na prawym byłem) na 100 m
        przed zwężeniem stoi sobie na lewym z 6 samochodów wszystkie z prawymi
        kierunkami i wjeżdzają na prawy. W zwolnione właśnie 100 metrów wjeżdzają
        kolejni z lewego już z włączonymi kierunkowskazami. Jakiś Pan chciał przedemnie
        wjechać to mu przez okienko powiedzałem, żeby dojechał do końca i tam go
        wpuszczę, to nie nie posłucha.

        > Zamiast biadolić nad chamstwem wystarczy zacząć od siebie:
        > * gdy Twój pas się kończy, nie wpychaj się na pas obok 100, 200 metrów
        > wcześniej, tylko dopiero przed samym zwężeniem/końcem/przeszkodą;
        > * gdy kończy się pas obok, nie wpuszczaj NIKOGO wcześniej niż przed samym
        > końcem/zwężeniem pasa.
        Niby racja...ale. W normalnych krajach auta dojeżdzajce do przewężenia utrzymają
        odstęp pomiędzy sobą umożliwiający zamykanie się zamka i mamy prostą zasadę:
        obie nitki wloką się po 20 km/h na przewężeniu przyspieszają do 50 km/h i ruch
        jest płynny.
        Dbając o to aby nikt nie wjechał mi przed samochód wcześniej niż przed
        przewężeniem będę musiał jechać metr za poprzednikiem, męcząc siebie i hamulce,
        a cała kolumna robi to samo przez co jazda jest szarpana i nieprzyjemna.
        Jedynym wyjściem jest wprowadzenie zamka do przepisów ruchu drogowego, a i to
        wątpliwe.
        • Gość: na zimno Niemcy maja "zamek" w przepisach od lat... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.09.06, 15:58
          Czy to jest takie trudne zrobic akcje popularyzacji tego typu zachowan zamiast
          wciskac ludziom "wariatow na drodze"?

          A czy wprowadzenie tego do przepisow przez "uczonych w mowie i pismie medrcow"
          zasiadajacych w tzw. gremiach wymaga nastepnego polwiecza?

          W telewizorniach wola brac forse za reklame w programach motoryzacyjnych
          i nikomu nie chce sie zabrac za reedukacje wtornych analfabetow ruchu
          drogowego.




          • Gość: hela Re: Niemcy maja "zamek" w przepisach od lat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.06, 01:28
            Widać, że nie rozumiesz idei wielu akcji, które podejmują coraz to inni -
            stowarzyszenia, ubezpieczyciele itp. Mówiąc o piratach, wariatach i pijanych na
            drodze starają się właśnie edukować społeczeństwo. Zajrzyj może na ich fora,
            poczytaj trochę i nie bądź tylko odbiorcą spotów.
      • Gość: re Re: chamska jazda polskich kierowcow IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 28.09.06, 13:07
        zgadzam sie,bo nieraz spotkalam sie z taka sytuacja.
    • Gość: miecio Re: chamska jazda polskich kierowcow IP: *.aster.pl 25.09.06, 14:21
      Myślałem że okolicach przygranicznych nasi wspaniali kierowcy są bardziej
      wyedukowani, a tu niespodzianka- tak jak reszta Polski
      • camel_3d Re: chamska jazda polskich kierowcow 25.09.06, 16:13
        musze cie roszczerowac...niestety sa tacy sami... choc jakos narzeka sie na
        Warszawe, a mnie sie jakos normalnie tam jezdzilo.
        • Gość: miecio Re: chamska jazda polskich kierowcow IP: *.aster.pl 25.09.06, 20:44
          "musze cie roszczerowac...niestety sa tacy sami... choc jakos narzeka sie na
          Warszawe, a mnie sie jakos normalnie tam jezdzilo"
          Sam mieszakam w Warszawie więc cieszy mnie ta opinia, a co do kierowców z
          przygranicza to myślałem że trochę jeżdża po autostradach u sąsiadów i nabrali
          tamtejszych nawyków, widać ciężko przyswajają wiedzę albo boją się tam jeżdzić.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Koło się zamyka 25.09.06, 17:48
      Po prostu to jest efekt postępowania róznych cwaniaczków, które wpychają się
      prosto z pasa do skrętu, wyprzedzają zatokami przystankowymi, stacjami
      benzynowymi itp. W wyniku tego zamiar skorzystania z tzw. suwaka kojarzy się nie
      z usprawnianiem ruchu, tylko z takim własnie cwaniactwem - i z tego powodujest
      tępione tak samo,jak wpychanie się z pasa do skrętu. jeżeli nie zwalczy się
      jednego - cięzko będzie przeforsować drugie.
      • Gość: fragi Walczmy lepiej z przyczynami a nie ze skutkami IP: *.zebyd.com.pl 26.09.06, 09:48
        Czy na tym wychwalanym zachodzie były jakies akcje edukacyjne w mediach, czy
        nauczyli się tego sami z siebie ? Jeśli w Polsce będą takie drogi jak tam, to i
        u nas będą tak samo jeździć. Żadne akcje medialne nic nie pomogą. Na ogół takie
        zwęzenia nie są właściwie i zawczasu oznakowane.
        • Gość: na zimno To nie ma nic wspolnego z drogami. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.09.06, 13:12
          Jedziesz prawym pasem np. w miescie ulica dwupasmowka, na ktorej stoi wlasnie
          auto dostawcze na prawym pasie i w Niemczech KAZDY zastosuje zasade zamka,
          aby Cie z tej pulapki wypuscic, tzn. umozliwi Ci przeskoczenie na lewy pas.

          W Polsce w tej sytuacji masz po prost pecha. Malo kto Cie z tej pulapki
          oswobodzi, choc KAZDY dobrze wie, ze jego samego to samo moze w kazdej chwili
          spotkac. Wszyscy udaja, ze nie widza i jada dalej, zaden sie nie zatrzyma.
          Punkt.

          • tijufit Re: To nie ma nic wspolnego z drogami. 04.10.06, 09:48
            Gość portalu: na zimno napisał(a):

            > W Polsce w tej sytuacji masz po prost pecha. Malo kto Cie z tej pulapki
            > oswobodzi, choc KAZDY dobrze wie, ze jego samego to samo moze w kazdej chwili
            > spotkac. Wszyscy udaja, ze nie widza i jada dalej, zaden sie nie zatrzyma.

            Pewnie, a czasami taki "oswobodzony" za chwilę zapomina i w takiej samej
            sytuacji nie pomoże innemu.

            Tak mi się przypomniało, sytuacja sprzed kilku dni, która mnie nieco rozbawiała
            ale raczej zasmuciła. Trzy pasy, wszystkie stoją lub bardzo wolno jadą, ja
            jestem na środkowym. Ktoś z lewego próbuje wjechać na środkowy przede mnie,
            wpuszczam (zawsze wpuszczam w takich sytuacjach jeśli ktoś włączy
            kierunkwskaz). Ten wpuszczony natychmiast próbuje wjechać na prawy pas i też
            natychmiast zostaje wpuszczony. Wtedy ja go wyprzedzam i jestem trochę przed
            nim. Wtedy ja próbuję zmienić pas ze środkowego na prawy. Co robi nasz bohater
            gdy widzi mój kierunkowskaz? Przytula się do auta przed sobą uniemożliwiając mi
            wjazd przed siebie. Taka sobie historyjka...

            Na szczęście jest chyba coraz lepiej z tą kulturą, ja przynajmniej zauważam, że
            kulturalnych kierowców jest coraz więcej...
        • Gość: miecio Re: Walczmy lepiej z przyczynami a nie ze skutkam IP: *.aster.pl 27.09.06, 15:32
          "Czy na tym wychwalanym zachodzie były jakies akcje edukacyjne w mediach, czy
          nauczyli się tego sami z siebie ?"
          Chyba jednak były jakieś akcje, sam widziałem olbrzymie bilbordy przy
          autostradach jak przepuśćić karetkę pogotowia, kursy na prawko też chyba
          wyglądają inaczej niż u nas. Oni przygodę z motoryzacją i autostradami zaczeli
          znacznie wcześniej niż my- a to pewnie także ma wpływ na kulturę i sposób jazdy.
          • Gość: na zimno Inaczej jest zagranica, oj inaczej IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.09.06, 17:40
            Szkolenia na wszystkie kategorie prawa jazdy sa np. w Niemczech zdecydowanie
            inne niz w Polsce(konczylem w Polsce tylko na kat. "B", a w RFN na inne kat.
            pojazdow, wiec cos o tym wiem).

            Dotyczy to zwlaszcza przygotowania kandydata do jazdy pod wzgledem umiejetnosci
            wlasciwego zachowania sie w dynamicznie zmieniajacym sie ruchu miejskim,
            pozamiejskim, autostradowym. Duzy nacisk polozony jest na na uczulenie
            kandydata na te zasady, ktore decyduja o plynnosci ruchu, kulturze jazdy,
            przewidywania sytuacji drogowej, wspoldzialania z innymi na drodze.

            Zaklada sie, ze detale przepisow czlowiek opanuje w samodzielnej pracy
            z testami, tekstem itp. Na zajeciach wyjasniane sa glownie watpliwosci,
            a nie rzeczy oczywiste. Kazdy sie stara po prostu nauczyc, bo wie, ze na
            egzaminie NIKT nie bedzie mu w stanie pomoc.

            Jazdy praktyczne prowadzone sa w roznych warunkach drogowych, miejskich,
            autostradowych, w nocy i w dzien.

            Parkowanie pomiedzy palikami jest tez cwiczone, jednakze nie na centymetry
            i bez euforii.

            Aby zostac instruktorem trzeba przejsc niezla "sciezke zdrowia", bo kryteria
            sa bardzo ostre. Szkoly jazdy i instruktorzy sa nadzorowani i jesli jakas
            szkola jazdy wypuszcza slabo przygotowanych do egzaminu kandydatow,
            to jest brana pod lupe, a instruktorzy moga byc negatywnie zaopiniowani.

            Korupcja sie nie zdarza, poniewaz nikomu by sie to nie oplacalo w sensie
            poniesionych konsekwencji.

            To na razie tyle.











      • agulha Re: Koło się zamyka 06.10.06, 01:39
        Właśnie. Ja też widzę takie pseudosuwaki - z pasa tylko do skrętu na pas do
        jazdy prosto i vice versa, z pasa tylko dla autobusów, z pasa tylko dla karetek
        pogotowia [Hoża w Warszawie, dzisiejsza obserwacja], z parkingów używanych tylko
        do przejazdu [notoryczne w Al. Niepodległości], raz nawet widziałam debila,
        który wyminął sznur samochodów na Broniewskiego, omijając wysepkę na przejściu
        dla pieszych z niedozwolonej strony (czyli jadąc pod prąd). I co ciekawe, zawsze
        im się udaje. Podobnie jak codziennie widzę samochody przejeżdżające na
        czerwonym świetle, a tylko jeden raz w życiu widziałam, jak takowy zatrzymała
        policja.
    • mejson.e Uczyć się trzeba 27.09.06, 21:39
      Dojeżdżając do Raszyna w strone W-wy trafiamy na zwężenie z trzech pasów do
      dwóch i przy większym natężeniu ruchu zator robi się już kilometr wcześniej.
      Zawsze jadę tamtędy zanikającym prawym pasem, spokojnie, bez wyścigów i pod
      koniec pasa włączam kierunek by wjechać na środkowy. Bardzo rzadko muszę się
      tam zatrzymać, bo zawsze znajduje się ktoś, kto zdejmie nogę z gazu.
      Co, co nie chcą mnie wpuścić jadą ciasno za poprzednikiem i sprawa jest jasna -
      ja się nie wpycham i nikt nie musi hamować.
      Dzisiaj spotkałem wyjątkowego kierowcę. Gdy przed zwężeniem włączyłem
      kierunkowskaz, zobaczyłem że przed białym polonezem (WGR) powiększa się przerwa,
      więc zacząłem płynnie w nią wjeżdżać. Obserwując go w lusterku nagle usłyszałem
      głośny ryk silnika i dłuuugi klakson, a biały błotnik nagle wypełnił całe lewe
      lusterko.
      Odpuściłem, wpuścił mnie następny.
      Po kilkuset metrach wyprzedziłem w/w poloneza i obejrzałem sobie kierowcę.
      Spodziewałem się sfrustrowanego emeryta, obrażonego na cały świat, tymczasem
      zobaczyłem młodego góra dwudziestoletniego chłopaka, obok młodą dziewczynę.
      Pewnie był bardzo dumny z siebie, że powstrzymał cwaniaka.

      Naszła mnie smutna refleksja - skoro żółtodzioby z nikłym doświadczeniem
      drogowym tak śmiało udzielają lekcji i opieprzają sprawnie jadących, to czego
      mamy się spodziewać po tych bardziej doświadczonych w drogowych przepychankach?

      Za kierownicą każdy ma we własnym mniemaniu rację i prawo do pouczania innych.
      I w takim społeczeństwie drogowym musimy krok po kroku wdrażać rozwiązania
      usprawniajace ruch, które jednak wymagają choćby odrobiny ochoty na ustępowanie
      ze "swoich" praw.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • kos22 Zamek a bezpieczny odstęp 28.09.06, 11:32
      Animacja zasady zamka:
      www.prawko-kwartnik.info/anima/zamek.html
      Jakie warunki należy spełnić aby przewężeniem przejechać (dwa pasy na jeden)
      bez zmiany prędkości (przykładowo przy prędkości 30 km/h):

      1. Ostatnie 100m dojazdu do przewężenia pojazdy poruszają się z jednakową
      prędkościa 30km/h,

      2. Odstęp bezpieczny przód tył (50%) 15m,

      3. Pojazdy obok siebie zderzak przedni obok zderzaka tylnego pojazdu za którym
      będziemy przechodzić.

      4. Szczególna ostrożność przy przechodzeniu w mniejsze odstępy, zgoda na
      krótkie ich naruszenie i rozjeżdżanie po ominięciu przeszkody.

      Tak więc teoretycznie jest to możliwe pod warunkiem częściowego zabierania
      odstępu w przewężeniu. Będzie to też zawsze możliwe przy mniejszym nasileniu
      ruchu - wtedy odstępy w przewężeniu mogą spokojnie być bezpieczne.

      Ważne dodatkowe zachowania:
      1.Ostatnie 100 m dojazdu do przewężenia równa prędkość, dobry odstęp od
      poprzednika umożliwiający wzajemne zazębianie. W przypadku zatoru na drodze na
      tym odcinku zatrzymujemy się i stoimy w tych dobrych wzajemnych ułożeniach -
      nie wolno dojeżdżać do zderzaka poprzedzającego pojazdu (jedynie na wysokość
      zderzaka obok pojazdu).
      pozdr
      • Gość: na zimno Re: Zamek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.06, 15:39
        No to: do biegu, gotowi, hoooooooop!

        Kierowcy wszystkich krajow: ZAZEBIAJCIE SIE! ( w zamku blyskawicznym )

        • mair Re: Zamek 29.09.06, 08:17
          nie czytalem wszystkich postow, pewnie kogos powtorze
          w krajach cywilizowanych, pardon drodzy rodacy, masz obowiazek jechac do konca
          zwezajacego sie pasa i zjechac dopiero tam, oczywiscie wpuszczony bez zadnego
          ale na zasadzie "blyskawicznego zamka"
          to juz nie tylko kultura ale przepis w kodeksie ruchu drogowego
          • Gość: na zimno Tak jest w przepisach (D) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.09.06, 09:30
          • Gość: julianna Re: Zamek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.06, 12:16
            odnośnie zamka
            zasłyszane przedwczoraj przy wyjeździe z wawy nach Konstancin (korek)
            on - hej ludzie nie wpuszczajcie tych z lewego
            ona- dlaczego, przecież pas jest
            on - niech nie cwaniakuja tylko też postoją
            ona- przecież pas jest, wjeżdzamy " na suwak"
            on - suwak to ty możesz mieć w spodniach
            ona - w spodniach to ty chyba nic nie masz , frustracie jeden
            wnioskuję że nieprędko się ten"zamek błyskawiczny" przyjmie u nas
    • htoft Re: chamska jazda polskich kierowcow 02.10.06, 14:30
      Witam,

      Podobne problemy występują w Krakowie, jednak rozwiązują się łatwo, ponieważ
      krakowscy kierowcy ruszają z refleksem szachisty, dzięki czemu zawsze znajdzie
      się jakaś 10-metrowa luka, w którą można się wepchnąć. Co też czynię, kiedy
      tylko mogę.
    • kodem_pl Re: chamska jazda polskich kierowcow 04.10.06, 22:03
      To chyba w korku na zachodzie Niemiec byli sami Niemcy polskiego pochodzenia, bo
      bylo dokladnie to samo...
      • kodem_pl Poprawka 04.10.06, 22:04
        Nie to samo, ale trwalo rownie dlugo. Nie to samo bo wpuszczano najczesciej. Ale
        mnie w PL tak samo wpuszczaja... po lekkiej pomocy z mojej strony to juz w ogole.
    • jane14 Re: chamska? Raczej nadgorliwość ! 04.10.06, 23:02
      Z perspektywy rozkopanego Krakowa gdzie w zasadzie wszystkie pasy zanikaja i
      miejscami trzeba stosować "zamek" ale z pieszymi, musze powiedzieć że to nie
      chamstwo lecz właśnie nadgorliwość.
      Wiekszość poprostu myśli ze to objaw kultury zjechać możliwie jak najwcześniej
      z zanikajacego pasa i ustawić się pokornie w kolejce. Oczywiscie ruch to hamuje.
      Taki kulturalny potem jest szlachetnie oburzony postawą jadącego do końca i
      zjeżdzajacego na prawo przed nim.
      Szczerze mówiąc mam wyrzuty sumienia mijajac kilkadziesiąt aut i zjeżdzajac na
      prawo przed nimi (to się udaje bo albo któś przyśnie albo jednak drugi czy
      trzeci wpuści), ale później mi mija bo tyle miejsca jest za przeweżeniem że
      gdyby nie ja to i tak nikt by nie skorzystał.
      Podobna sytuacja jest w wielu miejscach nie tylko gdy pas zanika ale np. na
      skrzyżowaniach. Kierowcy za wczasu wybieraja pas choć mogą go jeszcze sto razy
      zmieniać za skrzyżowaniem. W efekcie powstają bardzo interesujące sytuacje.
      Prawy pas pusty albo jedno autko np "nauka jazdy" (nikt nie stanie
      za "NJ"choćby sąsiednie pasy były zapchane po uszy).
      W zasadzie można wysnuć wniosek:
      Polscy kierowcy dziela się na tych co zmieniaja pasy bez przerwy i bez sensu, i
      czujących awersję do zmiany pasa i traktujących ją jako zło konieczne.
      Normalni zmieniajacy pas wg potrzeb w interesie płynności ruchu (nie mylić z
      własnym interesem choć czesto sie to pokrywa ale nie musi)są w mniejszości i
      przez jednych są traktowani jako zawalidrogi tamujące "szybkie pasy", przez
      drugich jako cwaniacy usiłujący zdążyć do domu/pracy przezd nimi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka