Dodaj do ulubionych

Motocyklista

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 19:42
Dziekuje nielicznym wroclawskim kierowcom za ustapienie kilkunastu
centymetrow miejsca w korku abym mogl przejechac pomiedzy dwoma rzedami
stojacych samochodow. Pytam sie tych nielicznych ktorzy umyslnie blokuja
przejazd stajac jak najblizej srodka- co wam to daje? Przeciez i tak stoicie,
a ja w tym czasie zajmuje te pare metrow kwadratowych za wami. To ze szybciej
przejade nie zmieni w niczym waszej sytuacji. Na koniec male spostrzezenie. W
duzych miastach kierowcy sa bardziej wyrozumiali dla motocyklistow niz w
malych miejscowosciach- tam powszechniejsza jest zawisc i zlosliwe
zachowania. Jezdze w kamizelce odblaskowej- mam nadzieje ze troche lepiej
jestem widoczny na drodze. Pozdrawiam. Szerokiej drogi. Uwazajcie na
motocyklistow- maja o wiele wiecej do stracenia.
Obserwuj wątek
    • Gość: samochodziarz Re: Motocyklista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 20:41
      Myślę, że w tym co piszesz jest duuużo racji. Sam wiele jeżdżdę po Polsce i
      twoje obserwacje są właściwe. Staram się zachowywać tak jak piszesz- robię
      miejsce motocyklom i stwierdzam, że większość też to robi. W końcu motor i tak
      przejedzie szybciej niż my. Mam tylko jedną prośbę. Starajcie się nie pojawiać
      za samochodem jak zjawa znikąd. Zdarza sie to często przy wielopasmowych
      ulicach. My samochodziarze możemy być poprostu czymś takim zaskoczeni a nasze
      zachowanie nie zawsze wynikiem złośliwej jazdy. Pozdrawiam
      • Gość: drzewko Re: Motocyklista IP: *.chomiczowka.waw.pl 17.12.06, 21:14
        To mi się podoba: merytoryczna rozmowa a nie rzucanie sie sobie do gardeł.Pozdro dla wszystkich motocyklistów i kulturalnych samochodziarzy
        • Gość: ROADKING.pl Re: Motocyklista IP: 195.20.110.* 20.12.06, 13:37
          Sam zauważyłem, że tarasowanie przejazdu przez kierowców nie wynika
          wielokrotnie z ich złośliwości ale z faktu, że jadąc za kimś lekko się wysuwają
          na lewo aby więcej widzieć co się przed nimi dzieje. Niestety czesto tez nie
          patrza oni stojac w korku za siebie w boczne lusterko, dlatego w takich
          przypadkach podsawa to pożądna lampa i głośny wydech :-) no i powolutku do
          przodu... W swojej karierze wrocławskiego motocyklisty tylko raz spotkałem się
          ze świadomym zajeżdzaniem drogi ale to odrebna historia...

          Dlatego czesto udaje mi się przemknąć pomiędzy prawą krawędzią jezdni a autami,
          no ale to jest niezgodne z przepisami i niebezpieczne.

          Pozdrawiam
          ROADKING.pl
          Portal Motocyklowy
      • x-man66 Re: Motocyklista 20.12.06, 17:35
        Gość portalu: samochodziarz napisał(a):

        > Myślę, że w tym co piszesz jest duuużo racji. Sam wiele jeżdżdę po Polsce i
        > twoje obserwacje są właściwe. Staram się zachowywać tak jak piszesz- robię
        > miejsce motocyklom i stwierdzam, że większość też to robi. W końcu motor i tak
        > przejedzie szybciej niż my. Mam tylko jedną prośbę. Starajcie się nie pojawiać
        > za samochodem jak zjawa znikąd. Zdarza sie to często przy wielopasmowych
        > ulicach. My samochodziarze możemy być poprostu czymś takim zaskoczeni a nasze
        > zachowanie nie zawsze wynikiem złośliwej jazdy. Pozdrawiam

        Zgadzam się z przedmówcą.
    • robertrobert1 Re: Motocyklista 17.12.06, 22:32
      Podobny problem jest z rowerzystami z tym, ze w miastach sa oni tepieni a na
      wsiach tolerowani. Ciekawe dlaczego? Przciez to wlasnie rowerzystom na
      miejskich drogach jest luzniej, nieprawdaz?

      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
      • stefan4 prorowerzyści i antyrowerzyści -- 2:2 17.12.06, 23:20
        robertrobert1:
        > Podobny problem jest z rowerzystami z tym, ze w miastach sa oni tepieni a na
        > wsiach tolerowani. Ciekawe dlaczego?

        Ja wczoraj miałem raczej remis. Jechałem z samochodami i dwa razy tak było, że
        kierowca stanął na światłach a na mój widok w lusterku ruszył i podjechał
        kilkanaście centymetrów (czyli tyle, ile mógł) odsuwając się od krawężnika, żeby
        mi było łatwiej przejechać.

        I raz tak było, że samochód skręcił w prawo skos bez zwalniania (to był dla
        niego łagodny łuk) nie zważając na to, że jego jezdnia przecina ścieżkę rowerową
        idącą wzdłuż głównej drogi, czym zmusił mnie do awaryjnego hamowania. A raz
        kobieta wyjechała z podporządkowanej przecznicy po mojej prawej zmuszając mnie
        jak wyżej.

        A więc miałem remis.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • Gość: Poznanski motocykl Re: Motocyklista IP: *.icpnet.pl 17.12.06, 23:34
        Jestem poznaskim motocyklista , i od wielu lat tez jestem rowerzysta czasem
        czyli okolo 20 % mojego przemieszczania sie w ciągu roku to spore trasy
        samochodem.
        Chce powiedziec ze milo sie czyta te pierwsze posty bo są to faktycznie
        merytoryczne wypowiedzi.
        Ja podobnie jak we wroclawiu daję miejsce na pasie ruchu dla rowerzysty
        czy motocyklisty ktory moze sie w kazdej chwili pojawic w korku czy w
        kolejce pod sygnalizatorami.Natomiast gdy jestem w dlugiej poza miejskiej
        trasie obserwuje ciekawe zjawisko prosze mnie tu o cos nie podejrzewac czy
        potępiac ale czesto kursuje na trasie Trojmiasto -Poznan i im blizej Poznania
        tym wiecej oswietolnych rowerzystow jest na drodze i tych rowerzystow
        wyprzedzam czy mijam coraz wiecej im blizej jestem Poznania, ciekawe i
        budujące jest to zjawisko zwlaszcza ze w ciemnosciach , na serio 90%
        rowerzystow jest oswietlonych a wielu ma na sobie kamizelki odblaskowe,
        mysle ze w jakims stopniu na plus zmienia sie mentalnosc ludzi na drogach
        im czesciej ci ludzie korzystają z drog tym czesciej mysla o tym co im
        grozi i zabezpieczają sie jak mogą...slusznie i na serio bardzo sie z tego
        ciesze.
        Szkoda tylko ze w tak lubianych regionie jak KASZUBY jeszcze nie spotkalem
        oswietlonego po zmroku rowerzysty a tez ich tam troche jest....prosilbym by
        pomorzanie troche wzieli tę moją reflexje do serca bo na serio tu chodzi o
        zycie wszytkich potencjalnych uzytkownikow dróg, w duzej mierze wąskich
        dróg,niestety.
        Tu przejde do kolejego aspektu bezpieczenstwa na drogach- szerokosci naszych
        drog .Przyznam sie ze od lat w ramach swych zaintersowan zajmuję sie
        drogownictwem w Polsce i OBSERWUJĘ W wlkp. szczegolnie , TENDENCJE DO
        NIELICZENIA SIE ZE WSZYTKIMI DOPUSZCZONYMI DO RUCHU NA DANEJ DRODZE
        UZYTKOWNIKAMI :rowezysci , piesi, traktorzysci, są pomijani w rozumowaniu
        drogowcow w wielkopolskiej GDDKIA mianowicie mam dowody na to ze
        posczegolne drogi zostaly specjalnie tak wykonane(zwęzone) by zapobiec
        wyprzezaniu na trzeciego...zgoda moze jak ktos nie uwaza na drodze to dla
        niego jest to niebezpieczne gdy ktos wyprzedza na trzeciego.. ja w tym
        momencie grzecznie zjezdzam na pobocze bitumiczne.Natomiast nasi drogowcy
        stwierdzili ze im wezsza droga tym mniejsze sa na niej predkosci i nie
        wyprzedza sie lub mniej sie wyprzedza sa to słowa urzednikow z GDDKIA ja
        juz nie raz je uslyszalem ale nadal mnie te stwierdzenia
        szokują .Stwierdzenia te nie mają nic wspolnego z rzeczywistoscią nie raz
        widzimy jak na byle jakiej waskiej drodze kto tylko chce to szarzuje nie
        liczac sie z tym co moze sie zdazyc.
        Jasne jest dla mnie ze im wolniej bedziemy sie poruszac tym mniejsze beda
        skutki wypadkow o ile wogole te wypadki zaistnieją, moja propozycja jest:
        zerwac asfalt z drog wysypac glęboki plazowy piach i snuc sie tymi
        drogami z predkoscią max. 30 km/h wtedy nie ma sznas na grozne wypadki i
        niebezpieczne wyprzedzanie..ale psycholodzy beda mieli nagle sporo roboty z
        kierowcami klientami ktorzy nie bed a mogli sie przyzwyczaic do czasu
        przejazdu na trasie np; Poznan -Szczecin ktory to czas wyniesie okolo 10
        godzin zamiast 4 godzin.Pytanie do drogowców : my sie cofamy w sredniowiecze
        czy gonimy zachodnie cywilizacje???????
        Jestem ciewkaw na to co tu forumowicze o tym mysla ja jestem zszokowany tym
        trendem do utrudniannia wszytkim uzytkownikom drog zycia w imie
        bezpieczenstwa za wszelką cene.Moim skromnym zdaniem wlasnie dla
        bezpieczenstwa i szybkosci komunikacji robi sie szerokie autostrady i
        drogi expresowe przeciez z 2 metrowymi poboczami bitumicznymi...czy
        tam nie wyprzedzaja sie kierowcy na trzeceigo???
        Czermu ucina sie pobocza na trasach krajowych o bardzo duzym ruchu nawet
        powyzej 20 000 pojazdow na dobe ???
        Co maja bez tych poboczy począc rowerzysci traktorzysci piesi??? przeciez
        nie jest mozliwe wykonanie na calej dlugosci drog rownoleglych( technicznych)
        dla pojazdow powolnych i rolniczych na przyklad na trasie: Poznan - Bytom.
        Po krotce podam przyklad drogi Pozan- Bytom nr 11 od srody wielkoplskiej
        kilka lat temu wykonano remont tej drogi az do pleszewa. Kazdy sobie
        pomysli: "fajnie ,spory fragment zrobiono od nowa".No moze i zrobiono od
        nowa ale o 2 metry zwezono calosc jezdni zlikwidowano metrowe pobocza
        ktore fragmentami wystaja spod wyrzuconego na te pobocza
        szutru..dokladniej zmielonego starego asflatu.Jestem ciekaw co wy na to bo ja
        zrobilem wywiad wsrod mieszkancow wsi i miasteczek na tej trasie i
        stwierdzono jednoznacznie: tam jest gorzej z bezpieczenstwem niz bylo!!!!!!
        Rowerzysci mieli do tej pory po 1 metrze skrawka pobocza dla siebie nikt
        im tam nie przeszkadzal a TIRY zjezdzaly na to pobocze celem ustappienia
        drogi bardzo żadko bo jakiemu osobowemu pojazdowi cos da jesli tir mu
        zjedzie o metr blizej krawedzi drogi??? NIEWIELE ...i tak osobowy musi
        wjechac na przeciwny pas ruchu wiec musi sie liczyc z tymi z przeciwka.
        Pytam sie : po co drogowcy zniszyli to asfaltowe pobocze?? Zeby zabic ruch
        rowerowy na tej drodze??? Udalo im sie to w duzej mierze ..ale fakt jest taki
        ze tamtejsi rowerzysci nie maja wyboru musza tą droga jechac tylko ze
        pasem ruchu!!! co jest wielokrotnie niebezpieczniejsze niz jazda nawet
        starym skoleinowanym ale metrowym poboczem asfaltowym...juz go nie ma ,
        jest węziej i duzo niebezpieczniej...winszuje pomyslu... drodzy
        mysliciele..drogowcy....wstyd!!!!
        Ostatnio samochodem jechalem swiezo wyremontowaną droga krajową miedzy
        Strzelnem a KONINEM droga numer 25 kto tam jezdzi to wie ze jak tir robi
        zakret to musi wyjechac ciągnikiem (szoferka) na przeciwny pas ruchu by
        jego naczepa nie zjechala na pobocze szutrowe !!!!Mialem w czasie jazdy
        tmatedy takie 3 sytuacje powodowalo to ze ja samochodem osobowym by sie o
        niego nie potrzec musialem jechac w sumie poboczem szutrowym prawymi
        kolami ... skandal nie mam innych slow na tak wykonany remont
        drogi..KRAJOWEJ!!!mam galerie zdjec z tej drogi i na zdjeciach tych widac
        jak TIRY mieją sie z przeciwka i odstep miedzy lusterkami lkiczyc mozna
        miedzy 5 a 10 cm .Jesli mialy by sie minac z odstepem powiedzmy 30 cm to
        musialyby oba zjechac na pobocze szutrowe...tak wąska jest szosa...nowo
        wykonana!!!!!!!Nie wspomne nic o rowerzystach , jesli taki sie znajdzie na
        drodze to robi sie za nim korek ..poprostu.W tym momencie rozumiem
        rowerzyste bo gdybym jako rowerzysta mial taki wybor jaki tam jest to
        wybral bym perfidnie jazde jezdnią.Pobocze??? szutrowe nierowne i wąskie z
        glebokimi rowami...na serio szkoda slow tu trzeba dzialac by te drogi ktos
        zrobil szerszymi ...to pozostaje.Moze mi ktos w tym
        pomoze...forumowicze??/
        • jane14 Chyba przesadzasz... 18.12.06, 23:26
          Ja osobiście nie znam przykładu drogi gdzie było szerokie pobocze i zostało
          fizycznie zlikwidowane. Faktem jest ze wiele remontów prowadzi do faktycznego
          ograniczenia mozliwości wyprzedzania na trzeciego i ... dobrze. Ale raczej nie
          w opisany przez ciebie sposób choć nie kojarze wymienionych przez ciebie dróg
          więc nie powiem że akurat tam tak nie zrobiono.
          Natomiast mam uwagę ogólną.
          Ja już wyrosłem z traktowania drogi jak boiska i wcale nie odczuwam potrzeby
          bycia pierwszym i wyprzedzania za wszelką cenę. Natomiast niezwykle zaczynam
          sobie cenić komfort jazdy. A ten jest bardzo mizerny jeśli co rusz ktoś czy z
          przodu czy z tyłu zmusza cie do zmiany toru czy tempa jazdy. Dlatego popieram i
          bedę popierał wszelkie działania aby to zmienić.
          A w sprawie głownego wątku tam gdzie rzeczywiscie auta stoja w korku
          pozostawienie miejsca rowerzystom czy motocyklistom to sprawa oczywista. Ale na
          Boga gdy auta stoją!!!
          Bo gdy już jadą to wyprzedzanie po lini środkowej to najlepszy sposób by zostać
          dawcą. Nie zapominajcie jednośladowcy, że wyprzedzając środkiem miedzy autami
          albo co gorsza z prawej zawsze bedziecie zaskoczeniem dla kierowcy auta i
          nieważne ile w aucie jest lusterek i ile macie zapalonych świateł. Niestety to
          że jednoślad tam się zmieści wcale nie oznacza że jest to bezpieczne.
    • tomek854 Re: Motocyklista 18.12.06, 20:39
      Ja odpowiem za siebie: staje blizej do srodka (jezeli jestem na prawym pasie)
      zeby mogl mnie wyprzedzic rowerzysta po prawej ;-)
      • robertrobert1 Re: Motocyklista 18.12.06, 23:29
        Pochwala godna nasladowania? Wcale nie gdyz wlasnie najblizej kraweznika jest
        najwiecej nierownosci i rowerzysta tym samym jest zmuszony do ich pokonywania.
        Ja w korkach jade pomiedzy pasami.
        • klemens1 Re: Motocyklista 19.12.06, 08:00
          > Ja w korkach jade pomiedzy pasami.

          Więc nie możesz mieć pretensji jak cię któryś kierowca zahaczy.
          • robertrobert1 Re: Motocyklista 19.12.06, 20:53
            Czyli powinienem jechac swoim pasem. Centralnie? Rowniez jak jest pusto na
            drodze?
            • klemens1 Re: Motocyklista 21.12.06, 22:25
              Powinieneś jechać najbliżej prawej krawędzi jezdni. A w korku możesz się
              przeciskać, ale tylko gdy samochody stoją. Wynika to ze zdrowego rozsądku, nie z
              przepisów.
        • Gość: andrzej Re: Motocyklista IP: *.acn.waw.pl 20.12.06, 19:06
          ale Tomek nie jeździ w Polsce
          • tomek854 Re: Motocyklista 21.12.06, 21:57
            Ale myslalem akurat o Polsce.

            Tu, w UK, sa specjalne wymalowane pasy dla rowerzystow w poblizu skrzyzowan -
            przewaznie przy krawezniku - oraz prawie na kazdych swiatlach sluzy dla
            cyklistow skrecajacych w prawo.
        • tomek854 Re: Motocyklista 21.12.06, 21:56
          Robie tak, jak sam chcialbym zeby mi ustepowano, kiedy jestem rowerzysta.
      • Gość: Kokeeno Re: Motocyklista IP: *.crowley.pl 19.12.06, 08:03
        Zgodnie z prawem - rowerzyście nie wolno wyprzedzać z prawej strony (na rowerku
        wolę się wtedy przenieść na chodnik, przejść te kilkadziesiąt metrów i dalej
        pojechać drogą włączając się do ruchu poza zakorkowanym skrzyżowaniem niż
        ryzykować zgniecenie przez autobus)...
        • pawel_xx Re: Motocyklista 19.12.06, 18:29
          > Zgodnie z prawem - rowerzyście nie wolno wyprzedzać z prawej strony
          Wyprzedzać nie wolno.
          Ale omijać z prawej - wolno jak najbardziej.
        • robertrobert1 Re: Motocyklista 19.12.06, 20:57
          Gość portalu: Kokeeno napisał(a):

          > Zgodnie z prawem - rowerzyście nie wolno wyprzedzać z prawej strony

          Zgodnie z prawem? Nie ma takiego przepisu!

          > (na rowerku
          > wolę się wtedy przenieść na chodnik, przejść te kilkadziesiąt metrów

          Dziwne masz preferencje. Ja sadzilem, ze rower jest od tego aby na nim sie
          poruszac ale moze jestem w bledzie, nieprawdaz?

          >... niż
          > ryzykować zgniecenie przez autobus)...

          Ryzyko zawsze istnieje.
    • klemens1 Re: Motocyklista 19.12.06, 07:59
      > Pytam sie tych nielicznych ktorzy umyslnie blokuja
      > przejazd stajac jak najblizej srodka- co wam to daje?

      Nie wiem co im to daje - ale są to faktycznie nieliczni.
      Mam jeden apel: nie wciskajcie się między samochody gdy jadą. Kierowca jadący swoim pasem może nagle zdecydować że ominie studzienkę i odbić gwałtownie w którąś stronę bez spoglądania w lusterko - w końcu nie zmienia pasa ruchu.
      • stefan4 Re: Motocyklista 19.12.06, 10:53
        klemens1:
        > Mam jeden apel: nie wciskajcie się między samochody gdy jadą.

        Ja się do tego apelu dołączam. Kombinować z omijaniem można wtedy, gdy
        samochody stoją i widać, że jeszcze postoją. Kiedy spalinowe zawalidrogi jadą,
        choćby noga za nogą, to trzeba jechać z nimi, w tym samym żółwim tempie i bez
        slalomu.

        Czasem rowerzysta myśli sobie, że przy tak nikłej prędkości nawet potrącenie
        przez samochód grozi najwyżej sińcami. Otóż to nie jest prawda. Samochód łatwo
        może rowerzystę wytrącić z równowagi i przewrócić. A jak ktoś leży na asfalcie,
        to jego życie już nie jest w jego rękach, tylko w bardzo zawodnych rękach
        kierowców przyzwyczajonych do zachowań bezmyślnych i brutalnych.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • Gość: cukierek Re: Motocyklista IP: 217.8.186.* 19.12.06, 17:29
          Ja mam apel do rowerzystow, nie przejezdzajcie przez pasy na rowerach!!!
          Czesto sie to zdarza, a jadac samochodem kierowca nie spodziewa sie wcale ze z
          tlumku pieszych moze wypasc rowerzysta 4 razy szybszy niz piesi. Lepiej zejsc z
          welocypedu na moment niz stracic zycie/zdrowie a komus spaprac reszte zycia.
          Dzieki. Pozdrawiam.
          • Gość: Tomek Re: Motocyklista IP: *.gre.pl 19.12.06, 17:40
            Przepychanie się do sygnalizatora przerabiałem nie raz. Pare razy musiałem
            jechać bardzo dziwnym poboczem typu ścieżka polna obok drogi. Czasami wjeżdżam
            na przeciwległy pas i drę ile sił by przeskoczyć jak najwięcej samochodów
            (zmieszczę się zawsze gdzieś na wypadek gdyby z przeciwka ktoś się pojawił).
            Oczywiście nie robię tego bez potrzeby jak wiem, że przejadę na następnej
            zmianie świateł, ale w niektórych miejscach się czeka po 15 minut na wyjazd.
            Ludzie rzadko ustępują miejsca (przynajmniejw Częstochowie), ale z oświetleniem
            rowerzystów nie jest najgorzej. Nawet komenda policji rozdawała u nas za friko
            kamizelki odblaskowe. W korku na razie nie stałem, bo jeżdżę tylko motorowerem.
            Od przyszłego sezonu się to zmienia.
          • Gość: sfajros Re: Motocyklista IP: *.media4.pl 19.12.06, 17:48
            Gość portalu: cukierek napisał(a):

            > Ja mam apel do rowerzystow, nie przejezdzajcie przez pasy na rowerach!!!
            > Czesto sie to zdarza, a jadac samochodem kierowca nie spodziewa sie wcale ze z
            > tlumku pieszych moze wypasc rowerzysta 4 razy szybszy niz piesi. Lepiej zejsc z
            >
            > welocypedu na moment niz stracic zycie/zdrowie a komus spaprac reszte zycia.
            > Dzieki. Pozdrawiam.

            Dużo jeżdże po mieście i po przejściach jeżdżę nie zsiadając z roweru. Nie
            zsiadam, gdyż jest to kłopotliwe i niewygodne. Lecz zawsze przejeżdżam po pasach
            z należytą ostrożnością. Po pierwsze zwalniam do prędkości pieszego
            (przyśpieszam jadąc już po pasach, kiedy wiem, że jest bezpiecznie). Po drugie
            zawsze rozglądam się, aby nie wskoczyć nikomu z zaskoczenia pod maskę.

            Rozumiem więc Twój apel - szybkie wjeżdżanie na pasy stwarza niebezpieczeństwo,
            lecz uważam, że można ten problem rozwiazać inaczej.

            pozdrawiam
            • Gość: kubek145 Re: Motocyklista IP: *.dsl.pipex.com 19.12.06, 18:21
              w polsce mimo to ze liczba motocykli wzrasta to wciaz stanowia widok niecodzienny na ulicach, szczegolnie pedzac miedzy pasami posrod zakorkowanych samochodow. jezdzac po polsce zauwazylem ze jak juz kierowca zauwazy przeciskajacego sie motocykliste to ustapi miejsca, natomiast zupelnie historia jest ilu kierowcow zauwaza motocyklistow.. nie mowie tylko o patrzeniu w lusterka..
              teraz jezdze w wielkiej brytanii i mimo to ze motocykle sa tu duzo bardziej popularne to tez nie wszyscy ustepuja, nie zachowuja sie przyjaznie w stosunku do motocyklistow.
              podstawowa roznica jest to ze tu uswiadamia sie kierowcow o istnieniu motocyklistow kampaniami "reklamowymi" w publicznej telewizji i kinach.. mam nadzieje ze w pl tez ktos z rzeszy motocyklistow trafi do partii rzadzacej i zrobi cos w tym kierunku. Tymczasem naklejki "patrz w lusterka, sprawdz dwa razy, motocykle sa wszedzie!" beda musialy wystarczyc. oby bylo ich jak najwiecej i zeby wszyscy je czytali. swiadomosc to podstawa :)
              • Gość: vind Re: Motocyklista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 02:12
                > podstawowa roznica jest to ze tu uswiadamia sie kierowcow o istnieniu
                > motocyklistow kampaniami "reklamowymi" w publicznej telewizji i kinach..

                akurat mam tu taki filmik szkoleniowy dla samochodziarzy:
                www.motorfreaks.nl/index.php?mod=dl&action=download&id=641
              • Gość: Simon Re: Motocyklista IP: *.era.pl 20.12.06, 08:54
                Z tym zauważaniem to jest różnie... sam kiedy jadę puszką próbuję kontrolować
                tył na wypadek nadjeżdżającego jednośladu.. ale też często jestem zaskoczony gdy
                mnie coś w korku mija. Dlatego jak wsiadam na moto, to widząc baranka
                wyłamującego się z szyku (są tacy co koniecznie muszą jechać kołami po środkowej
                linii zamiast poruszać się środkiem swojego pasa) najpierw staram się żeby mnie
                zauważył czyli wjeżdżam za niech pomrugam światłami najpierw za nim potem w jego
                boczne lusterko i czasami zdarza się, że baranek zrozumie.... ale są też tacy co
                nie kumają o co mi chodzi, wtedy czekam na okazję kiedy można podjechać z boku,
                stukam grzecznie w szybkę i macham ręką żeby się baranek na bok odsunął.. taka
                drobna edukacja baranków.
                • Gość: Des Re: Motocyklista IP: 83.238.103.* 20.12.06, 09:13
                  Staram się zostawić miejsce dla jednośladu, albo zrobić jeżeli nie może
                  przejechać a dopchał się do mnie. Oczywiście, jeżeli daje sygnał długim
                  światłem to się nie obrażam.
                  Ale na litość - nie jeździjcie cały czas na drogowych światłach; to oślepia
                  nawet w dzień, a wielu motocyklistów tak jeździ.
                  Druga sprawa to głośne tłumiki. Niestety wbrew powszechnej opinii "jak cie
                  słyszą to cie widzą", słychać ten tłumik dopiero za wami.

                  I żaby nie być gołosłownym - wszytskie te uwagi zapamiętam i będę stosował, jak
                  już zdam egzamin na kat.A :)
                  • Gość: Solo Swiatla drogowe IP: *.171.88.52.crowley.pl 20.12.06, 12:57
                    nie wydaje mi sie ze duzo motocyklistow jezdzi na dlugich swiatlach. Po prostu
                    swiatla w motorze sa ustawione wyzej niz w samochodzie i z reguly mniej wiecej
                    na wysokosci lusterka kierowcy samochodu z przodu. Nawet wlasciwie wyregulowane
                    swiatla mijania musza wtedy swiecic kierowcy wyprzedzanego samochodu prosto w
                    lusterko stwarzajac wrazenie jakobysmy jezdzili na drogowych.
          • Gość: Dronka Re: Motocyklista IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.06, 19:20
            hejka
            by nie spaprac sobie reszty zycia, proponuje nie wznosic apelow do niebios i
            rowerzystow tylko zachowac nalezyta ostroznosc czyli ZATRZYMAC SIE PRZED (sic!)
            przejsciem dla pieszych!!!
            To wcale nie musi byc rowerzysta tylko np. 3letnie dziecko, ktore wyrwalo sie
            opiekunowi z reki...
            Wydaje mi sie, ze przepisy mowia wyraznie o tym by nie przejezdzac przez
            przejscie przez ktore przechodza ludzie :>
            a nie wyprzedzac liczac na... wlasnie NA CO?

            W Niemczech rowerzysci nie zsiadaja z rowerow, a kierowcy przepraszaja i cofaja
            swoje wehikuly :)
            przynajmniej tak bylo w tym miescie w ktorym dane mi bylo soedzic pare miesiecy :)
            pozdrawiam
            • Gość: jood Re: Motocyklista IP: 80.51.194.* 20.12.06, 01:13
              Tutaj mowa była raczej o przypadku, kiedy rozpędzony rowerzysta pięknym wirażem
              znikąd pojawia się na przejściu dla pieszych. Takiego bym nie żałował, tylko
              jeszcze sobie karb na kierownicy zrobił :-)

              Piszesz o Niemczech - tak jak w Holandii jest tam piękna sieć ścieżek
              rowerowych, i oczywiście każdy kierowca zatrzyma się przed rowerzystą na
              ścieżce. Z tego, co się orientuję, na chodniki czy przejścia dla pieszych
              lepiej nie wjeżdżać - mandaty w euro, a policja nieprzekupna. Zresztą nie ma po
              co - jak nie ma ścieżki, to spokojnie można jechać szosą czy ulicą, kierowcy
              potraktują wtedy rowerzystę jak każdego innego uczestnika ruchu. To wszystko
              doświadczenia holenderskie (mandaty tylko ze słyszenia). Tak na marginesie -
              jeżeli samochód pędził jak szalony, zlewał rowerzystów i tak dalej, to za
              kierownicą przeważnie siedział Turek, albo samochód miał polskie lub rosyjskie
              numery. Takie zachowania w Holandii raziły niesamowicie. Co mnie zastanowiło,
              to fakt, że wszyscy (wyjątki - patrz wyżej) jeździli zgodnie z przepisami - i
              cud - mimo trzymania 50 km/h jakoś miasta się nie blokowały ze szczętem. Może
              by tak i w Polsce?
            • Gość: kloss Re: Motocyklista IP: *.bhv.pl 20.12.06, 09:50
              hmmm... ale chyba przepisy również mówią wyraźnie, że rowerzysta nie ma prawa przejeżdżać po przejściu dla pieszych ! Rowerzysta może przejeżdżać tylko i wyłącznie wtedy, jeśli obok przejścia wytyczona jest ścieżka dla rowerzystów.
              Jeśli nie ma takiej ścieżki, rowerzysta musi zsiąść z roweru i go przeprowadzić.

              Poza tym - jeśli mnie pamięć nie myli, poruszanie się rowerów po chodnikach wzdłuż ulic na których maksymalna dopuszczalna prędkość samochodów jest niższa niż 60kmh również jest zabronione.
              • stefan4 Re: Motocyklista 20.12.06, 09:58
                kloss:
                > Poza tym - jeśli mnie pamięć nie myli, poruszanie się rowerów po chodnikach
                > wzdłuż ulic na których maksymalna dopuszczalna prędkość samochodów jest niższa
                > niż 60kmh również jest zabronione.

                O ile MNIE pamięć nie myli, garnicą jest 50 km/h w dzień i 60 km/h w nocy. Ale
                też nie chce mi się teraz sprawdzać.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • robertrobert1 Re: Motocyklista 19.12.06, 21:07
            Gość portalu: cukierek napisał(a):

            > Ja mam apel do rowerzystow, nie przejezdzajcie przez pasy na rowerach!!!

            Pamietaj, ze obecnie przy wielu pasach istnieje przejazd dla rowerow, ktory
            jest on oznakowany znakami poziomymi jak i pionowymi. Czy patrzysz na znaki?
            Czy wiesz, gdzie jest przejazd? Jesli nie to zatrzymuj sie przed kazdym znakiem
            i obejzyj go dokladnie.

            > Lepiej zejsc z
            >
            > welocypedu na moment niz stracic zycie/zdrowie a komus spaprac reszte zycia.

            Ja nie mam zamiaru zsiadac gdyz prawo jest jedne. Ja postepuje wedlug prawa i
            nie obchodza mnie anormalne zachowania kierowcow. Jesli ktos mnie potraci na
            przejezdzie to wowczas bedzie placil odszkodowanie do konca moich dni a jego
            wysokosc bedzie wystaczajaca na cotygodniowe Wyspy Kanaryjskie. Tak wiec radze
            wszystkim kierowca zatrzymywanie sie przed kazdym warunkowym skretem w prawo.
            • Gość: R Re: Motocyklista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.06, 21:26
              Koles gratulacje i nominacja do nagrody Darwina! Nie masz zamiaru przeprowadzac
              rowera przez przejscie dla pieszych czyli masz zamiar przez nie przejechac w
              poprzek (innej mozliwosci nie ma chyba ze umiesz latac to po co pchasz sie do
              dyskusji o korkach..? aha no jeszcze mozesz go targac na plecach, to ja
              popatrze...).
              Tymczasem przepisy mowia wyraznie ze zabronione jest przejezdzanie pojazdem po
              pasach w poprzek (czyli w kierunku w ktorym poruszaja sie piesi, prostopadlym
              do osi jezdni). Rower to pojazd. Ergo: przejezdzanie rowerem po pasach w
              poprzek (tak jak piesi) jest lamaniem obowiazujacego prawa o ruchu drogowym i
              jak chcesz to zmienic to startuj w wyborach i wygraj a na pewno nie bedzie
              samochodow,nie bedzie korkow,nie bedzie niczego...
              A odnoszac sie do koncowki wypowiedzi co bys powiedzial na uklad: twoje trwale
              i powazne kalectwo plus wywiezienie ciebie na Kanary? Zgodzilbys sie ?
              Pomyslales ze piszac takie bzdury sprawiasz przykrosc osobom ktore nie maja
              takiego wyboru - wskutek wypadkow sa trwale okaleczone i gdzies maja wszystkie
              odszkodowania swiata ktore zamieniliby w jednej chwili na sprawne nogi i rece?

              i te osoby pozdrawiam a ciebie nie
              R
              • Gość: Des Re: Rowierzyści są super! IP: 83.238.103.* 20.12.06, 08:59
                Jestem kierowcą, ale najeździłem się w życiu rowerami po publicznych drogach -
                zgodnie z wymogami prawa rowerem wyposażonym w lusterko i oświetlenie -
                najczęściej w zorganizowanych grupach w czasie wakacji. Mam też wielu znajomych
                rowerzystów; cześć pracuje używając roweru, część po prostu jest fanatykami
                jednośladu.
                I zawsze w dyskusji na temat zachowań na drodze podnosze sprawę wyposażenia
                roweru - rower bez lusterka i świateł jest pojazdem czysto rekreacyjnym i może
                poruszać się co najwyżej po lesie i ścieżkach rowerowych (a i tego nie jestem
                pewien). Szlag mnie trafia jeżeli w odpowiedzi słyszę, że lusterka maja
                tendencją do łamania się przy wywrotkach, a poza tym "dobry rowerzysta czuje
                kiedy za nim jedzie samochód". Co potem owocuje wypadaniem np. kuriera
                rowerowego spomiędzy autobusów i przejeżdzaniem po przekątnej skrzyżowania bez
                ruchu głową (widziałem!).
                Ja raz w życiu "poczułem", że jedzie za mną samochód - na szczęście byłem w
                aucie i skończyło się "tylko" na trzech tygodniach w kołnierzu.

                Nie wiem skąd to poczucie wyższości nad konserwami...
                • stefan4 Re: Rowierzyści są super! 20.12.06, 09:55
                  Des:
                  > najeździłem się w życiu rowerami po publicznych drogach - zgodnie z wymogami
                  > prawa rowerem wyposażonym w lusterko i oświetlenie -

                  O ile wiem, prawo wymaga od roweru:
                  (1) dzwonka,
                  (2) jednego sprawnego hamulca,
                  (3) jednego światła odblaskowego,
                  (4) jednego białego światła do przodu i czerwonego do tyłu.
                  (5) jednego czerwonego światła do tyłu.
                  W obecnych czasach (2) nie jest problemem, bo jest moda na 2 potężne hamulce,
                  natomiast (pozostałe wyposażenie obowiązkowe nie jest modne i dlatego rowery
                  kupowane w sklepach są na razie zabawkami a nie pojazdami. Stają się pojazdami
                  dopiero, gdy je doposażyć.

                  Nie znam przepisu, który wymagałby od roweru posiadania lusterka. Nie przeczę,
                  że może to być sprzęt przydatny, ale to już kwestia preferencji rowerzysty.
                  Osobiście nie mam, bo po wypróbowamiu różnych typów, i takich montowanych na
                  kierownicę, i takich przytwierdzanych do okularów, żadne mi nie podpasowało.

                  Des:
                  > rower bez lusterka i świateł jest pojazdem czysto rekreacyjnym i może
                  > poruszać się co najwyżej po lesie i ścieżkach rowerowych (a i tego nie jestem
                  > pewien)

                  Na drogach dla rowerów wymagane są (1)-(5) tak samo jak na jezdni. Droga
                  rowerowa jest po prostu pasem drogi, o specjalnym przeznaczeniu. A więc bez
                  lusterka wolno po niej jeździć a bez świateł nie. I jeszcze: na jazdę drogą dla
                  rowerów trzeba mieć ukończone 18 lat lub kartę rowerową.

                  Des:
                  > Szlag mnie trafia jeżeli w odpowiedzi słyszę, że lusterka maja tendencją do
                  > łamania się przy wywrotkach, a poza tym "dobry rowerzysta czuje kiedy za nim
                  > jedzie samochód". Co potem owocuje wypadaniem np. kuriera rowerowego spomiędzy
                  > autobusów i przejeżdzaniem po przekątnej skrzyżowania bez ruchu głową
                  > (widziałem!).

                  No ale co by temu kurierowi pomogło lusterko? Żaden sprzęt nie leczy takiej
                  głupoty/chamstwa (niepotrzebne skreślić, brakujące dodać).

                  Des:
                  > Nie wiem skąd to poczucie wyższości nad konserwami...

                  No, jak to? Przecież rowerzyści SĄ wyżej. Jak stoimy koło siebie na światłach,
                  to ja bez trudu mógłbym poklepać spaliniaka po dachu. Ale nie klepię, bo nie
                  będę się pieścił z byle kim...

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • robertrobert1 Re: Motocyklista 20.12.06, 19:23
                Gość portalu: R napisał(a):

                > Koles gratulacje i nominacja do nagrody Darwina!

                Dzieki, dzieki. Gdys mnie poznal, a to jest nie trudne to bys wiedzial, ze
                nalezy mi sie.


                > Tymczasem przepisy mowia wyraznie ze zabronione jest przejezdzanie pojazdem
                po
                > pasach w poprzek (czyli w kierunku w ktorym poruszaja sie piesi, prostopadlym
                > do osi jezdni). Rower to pojazd. Ergo: przejezdzanie rowerem po pasach w
                > poprzek (tak jak piesi) jest lamaniem obowiazujacego prawa o ruchu drogowym i
                > jak chcesz to zmienic to startuj w wyborach ...

                Widze, ze jestes poddenerwowany a ponadto niedouczony.
                Pragne ci poinformowac, ze tylko w Polsce obowiazuje przepis PRZEPROWADZANIA
                roweru po pasach. W calej Unii rowerzysci maja prawo PRZEJEZDZAC a Polska jako
                kraj-czlonek Unii ma obowiazek dostosowac sie. Tymczasem jak jest kazdy widzi
                czyli Polska lamie obowiazuje prawa unijne a rowerzysci dostosowujac sie do
                prawa unijnego lamia prawo polskie. Paranoja, nieprawdaz?
          • Gość: Stefan Re: Motocyklista IP: *.autocom.pl 19.12.06, 23:08
            1) przepisy mówią wyrażnie, że przez przejście dla pieszych rower wolno tylko
            przeprowadzać

            2) przepisy mówią wyraźnie, że na przejście dla pieszych można wjechać dopiero
            gdy piesi (w tym przeprowadzający rowery) już je opuszczą.
          • klemens1 Re: Motocyklista 21.12.06, 22:28
            > Ja mam apel do rowerzystow, nie przejezdzajcie przez pasy na rowerach!!!

            A dlaczego nie? Jeżeli w tempie pieszego, to w czym problem? A jak kierowca mnie
            już zauważy, to mogę przyspieszyć i dzięki temu krócej na mnie czeka.
        • Gość: nyorker Re: Motocyklista IP: 70.19.14.* 19.12.06, 18:15
          "Ja się do tego apelu dołączam. Kombinować z omijaniem można wtedy, gdy
          samochody stoją i widać, że jeszcze postoją. Kiedy spalinowe zawalidrogi jadą,
          choćby noga za nogą, to trzeba jechać z nimi, w tym samym żółwim tempie i bez
          slalomu."

          zdaje mi sie, ze nie bardzo znasz specyfike jazdy jednosladem. mam na mysli
          motocykl. jazda w tempie samochodowo-zolwim na motocyklu jest trudna z tej
          przyczyny, ze motocykle zwykle maja wyzsze przelozenie. oznacza to jazde na
          wpol wcisnietym sprzegle. jest to wykonalne, ale po trzydziestu minutach
          zaczyna brakowac czucia w dloni. procz tego, powolna jazda wymaga wiele wysilku
          dla samego balansowania, a nawet bez tego jest nieporownywalnie bardziej
          fatygujaca od jazdy samochodem. mowie o jezdzie w warunkach calkiem
          ekstremalnych, o wielu godzinach w korku. w polsce takie realia jeszcze sa
          nieczeste, ale juz za pare lat...

          kwestia transplanta jest dosc czytelna, ale jego apel winien byc wypowiedziany
          nieco inaczej. kierowcy samochodow winni zrozumiec, ze motocyklisci w zaden
          sposob nie chca czynic im na zlosc, ani niczego dowodzic (poza nielicznymi
          wyjatkami, ale tych pelno wsrod wszystkich uzytkownikow - rowerzystow tez), a
          tylko zalezy im na tym, by czynic progres, bo temu sluza drogi. a wspomnialem
          juz, ze powolna, dluga jazda motocyklem jest meczaca. warto tez pamietac, ze
          motocyklisci nie sa zaopatrzeni w klimatyzacje i kilka minut w upale, w sloncu
          albo na mrozie wplywa na organizm nieporownywalnie bardziej, nizli w aucie.
          • stefan4 Re: Motocyklista 19.12.06, 18:46
            nyorker:
            > zdaje mi sie, ze nie bardzo znasz specyfike jazdy jednosladem. mam na mysli
            > motocykl.

            Specyfikę jazdy jednośladem, mam na myśli ROWEREM, znam wspaniale, a specyfiki
            jazdy MOTOCYKLEM nie znam wcale. Pisałem o rowerach i dołączałem się do apelu
            do rowerzystów, żeby godzili się z żółwim tempem blachosmrodów w godzinach
            szczytu i nie wyprzedzali ich slalomem, kiedy one jadą. Jak stoją, to można je
            omijać; jak jadą, to wyprzedzanie w gęstym ruchu jest niebezpieczne.

            nyorker:
            > jazda w tempie samochodowo-zolwim na motocyklu jest trudna z tej przyczyny, ze
            > motocykle zwykle maja wyzsze przelozenie. oznacza to jazde na wpol wcisnietym
            > sprzegle. jest to wykonalne, ale po trzydziestu minutach zaczyna brakowac
            > czucia w dloni. procz tego, powolna jazda wymaga wiele wysilku dla samego
            > balansowania

            Czyli przełożywszy z polskiego na nasze, twierdzisz, że motocykle są
            konstrukcyjnie niedostosowane do jazdy po drogach publicznych z powodu
            niemożności utrzymania na dłuższą metę prędkości dostosowanej do warunków ruchu?
            Skoro tak, to niech nie jeżdżą po drogach publicznych, dobrze?

            nyorker:
            > warto tez pamietac, ze motocyklisci nie sa zaopatrzeni w klimatyzacje i kilka
            > minut w upale, w sloncu albo na mrozie wplywa na organizm nieporownywalnie
            > bardziej, nizli w aucie.

            Tym akurat rowerzysty nie rozczulisz, bo on ma tak samo. Tylko że do siedzenia
            jak worek kartofli na miękkiej kanapie potrzeba znacznie mniej tego organizmu
            niż do pedałowania.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • Gość: nyorker Re: Motocyklista IP: 70.19.14.* 19.12.06, 18:55
              nie chce nikogo rozczulac. moje slowa byly skierowane jednak do kierowcow
              samochodow (ci pewnie wrzucaja motocyklistow i rowerzystow do jednego kotla).
              kazdy motocykl jest konstrukcyjnie przystosowany do jazdy po drogach
              publicznych, ale jako pojazd jednosladowy wymaga minimalnej szybkosci, by
              sprawnie sie poruszac. slowem: nie jest zbyt efektywny przy szybkosciach
              oscylujacych wokol zera. z racji masy i konstrukcji, trudno go porownywac w
              takich warunkach z rowerem. skomplikowane?

              co zas sie tyczy zestawienia motocyklisty z rowerzysta w upale i tymu
              podobnych, to kwestia nie jest tak jednoznaczna. motocyklista ma na sobie mase
              uzbrojenia (z wyjatkiem pajacow - ci ubieraja sie jak rowerzysci), ktore wymaga
              wyraznego przeplywu powietrza dla wentylacji. w przeciwienstwie do cyklistow w
              azurowych kaskach i elastycznych gatkach.
              • Gość: Art Re: Motocyklista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.06, 19:15
                Jestem moctocyklista od wielu lat, i faktycznie coraz wiecej kierowcow aut robi
                miejsce. Dziekuje im bardzo za to choc tego nie wymagam, bo naprawde ja i tak
                sie zmieszcze pod warunkiem ze kazdy kierowca auta bedzie jechal po srodku
                swojego wlasnego pasa, a nie po skrajni. Jazda z predkoscia okolo 10 km/h to
                katorga i faktycznie staram sie przyspieszyc nawet jesli jade miedzy autami.
                Inna sprawa ze w korku czy przed swiatlami przeciskam sie az do zapalenia
                zoltego swiatla a potem wybieram swoj pas i za chwile i tak wyprzedze, dzieki
                temu kierowcy aut moga sobie spokojnie ruszyc. Natomiast bawia mnie kierowcy
                ktorzy z zacieciem zabojcy nie chca mnie wpuscic kiedy probuje sie wlaczyc do
                ruchu, a doslownie po chwili taki gosc jest juz daleko za mna :D sam tez
                wpuszczam przed siebie bo przeciez trzeba miec odruchy sympatii do innych na
                drodze.
              • Gość: jood Re: Motocyklista IP: 80.51.194.* 20.12.06, 01:19
                , ale jako pojazd jednosladowy wymaga minimalnej szybkosci, by
                > sprawnie sie poruszac. slowem: nie jest zbyt efektywny przy szybkosciach
                > oscylujacych wokol zera.

                Ten argument jest kretyński - jak kupię sobie Ferrari, to uznam, że
                ograniczenia prędkości mnie nie obowiązują, bo to auto jest przystosowane do
                innych.
                • Gość: Des Re: Głupie... IP: 83.238.103.* 20.12.06, 09:26
                  Ferrari mimo, że może poruszać się bardzo szybko, sprawnie stoi na czterech
                  kółkach przy prędkości 0 km/h, a motor ma tendencję do przewrotki - musi się
                  poruszać z określoną prędkością, żeby być w równowadze, albo trzeba się
                  podpierać nogami.
                  Nie kupuj Ferrari.
        • robertrobert1 Re: Motocyklista 19.12.06, 21:00
          stefan4 napisał:

          > Czasem rowerzysta myśli sobie, że przy tak nikłej prędkości nawet potrącenie
          > przez samochód grozi najwyżej sińcami. Otóż to nie jest prawda. Samochód
          łatw
          > o
          > może rowerzystę wytrącić z równowagi i przewrócić.

          Skad to wiesz? Sam to doswiadczyles? Byles wtedy na 2 czy 4 kolkach?

          > A jak ktoś leży na asfalcie
          > ,
          > to jego życie już nie jest w jego rękach, tylko w bardzo zawodnych rękach
          > kierowców przyzwyczajonych do zachowań bezmyślnych i brutalnych.

          Ciekawa teoria.
          >
          • stefan4 Re: Motocyklista 19.12.06, 22:46
            stefan4:
            > Samochód łatwo może rowerzystę wytrącić z równowagi i przewrócić.

            robertrobert1:
            > Skad to wiesz? Sam to doswiadczyles? Byles wtedy na 2 czy 4 kolkach?

            Jechałem przy krawężniku i wyprzedzałem z prawej wolno jadące samochody. W
            pewnej chwili jeden odbił trochę w prawo i mnie musnął. Nie udało mi się
            wjechać na krawężnik, bo kąt był bardzo ostry. Poleciałem twarzą na chodnik a
            rower został na jezdni; dobrze, że nic na niego nie najechało. Gościu mnie nie
            widział, a miał jasny powód, dlaczego pojechał w prawo. Nie pamiętam już, co to
            był za powód, ale wtedy mnie przekonał. I w końcu to ja złamałem przepis i
            zdrowy rozsądek a nie on.

            To mógł być nie krawężnik tylko np. studzienka, albo szyna od tramwaju, albo
            trochę lodu przed skrzyżowaniem. Od razu uprzedzam Twoje pytanie: doświadczyłem
            już upadku na jezdnię z powodu każdej z tych rzeczy; ja w ogóle od bardzo dawna
            jeżdżę na rowerze i różnych rzeczy doświadczałem. Wtedy poleciałbym
            niekoniecznie na chodnik, bo drugą opcją jest padnięcie pod koła samochodów na
            sąsiednim pasie ruchu.

            Więc już od jakiegoś czasu nie wyprzedzam blaszanych puszek ledwo się
            poruszających w korku. Jak stoją, to je omijam bez żenady i dziękuję kierowcom,
            którzy tak stają, żeby mi to omijanie ułatwić. Poza korkiem wyprzedzam powolne
            pojazdy w normalny sposób i nawet się nie zastanawiam. Ale slalomu między
            JADĄCYMI samochodami nie robię.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • robertrobert1 Re: Motocyklista 20.12.06, 19:29
              Wlasnie z powodu twojego zdarzenia ja od dawna nie wyprzedam samochodow z
              prawej strony. Sam jestem kierowca i wiem, ze zadko spogladam w prawe lusterko
              wtedy kiedy jade prawym pasem . Wyprzedam je z lewej, czesto slalomem. Jest to
              niebezpieczne? Nie bardzo, wystarczy tylko jechac nieco szybciej od
              poruszajacych sie samochodow. Gdybym wyprzedal je wtedy kiedy stoja to wowczas
              bym jechal 3 razy dluzej gdyz niekiedy korki siegaja przez 5 km.
          • Gość: zz Re: Motocyklista IP: *.crowley.pl 20.12.06, 08:07
            Wie, bo ma mozg i umie z niego korzystac. Sprobuj tez czasem. Odkryjesz, ze
            bardzo latwo jest sobie wyobrazic rowerzyste potracanego przez samochod, nawet
            przy niskiej predkosci.

            A co do ciekawosci teorii - ciekawa czy nie ciekawa istotne jest to ze jest
            prawdziwa. Jesli uwazasz, ze rowerzysta przewracajacy sie pod kola
            nadjezdzajacego samochodu ma zycie w swoich rekach to masz spore problemy z
            wyobraznia. Facet wpadajacy pod kola auta zostanie przez to auto przejechany, o
            ile kierowcy samochodu nie uda sie go ominac lub przed nim wyhamowac.
            • robertrobert1 Re: Motocyklista 21.12.06, 21:41
              A ja uwazam, ze zdecydowanie wole sie obetrzec sie o samochod co przy moich
              umiejetnosciach bez problemu wyprowadze rower do pionu niz zostac przycisniety
              do kraweznika i wyladowac twarza na latarni lub smietniku.
    • xj9001 Re: Motocyklista 19.12.06, 23:28
      wszystko bobrze ale nie porównujcie motocykli i rowerów!!
      Jeżdż jednym i drugim i wiem jak manewruje się motocyklem, który z kierowcą waży
      ponad 300 kg a jak rowrem - ok 100 kg. Zauważyliście, że rowery poruszają się
      znacznie szybciej w korkach?
      Wdzięczny jestem WSZYSTKIM kierowcom samochodów, którzy nieco się przesuną aby
      ułatwić przejazd motocyklowi. Jest ich coraz więcej. Sam często wpuszczam w
      korku samochód z sąsiedniego pasa - to kwestia kultury i szacunku dla innego.
      Ktoś wyżej powiedział, że jeśli będziemy (motocykliści) stać w korkach, to je
      potęgujemy? Przecież motocykl zajmuje tyle samo miejsca co samochód. Owszem,
      przeciskam się w korkach, ale jak widzę żółte światło na sygnalizatorze, to
      zatrzymuję się i czeka aż WSZYSCY ruszymy i jadę swoim pasem. W lecie na
      Grochowskiej w Warszawie zahaczyłem o lusterko jednego z samochodów. Poczekałem
      aż ten podjedzie do mnie i spytałem czy zatrzymujemy się gdrzieś? Gość
      odpowiedział: "Ok, popraw lusterko, nic się nie stało". To jasny dowód, że można
      współistnieć na drodze. Spodziewałem się jakichś represji typu policja,
      oświadczenie albo chociaż porządnej wiązanki (warszawskiej ;)).
      Kierowcy samochodów - dzięki za wyrozumiałość.
      Co do manewrowania na małych szybkościach, to rzeczywiście ciężko jest poruszać
      się w korku z prędkościami samochodów. Konieczne jestr częste podpieranie się
      nogą. To powoduje wytracenie prędkości do zera - czyli zatrzymanie. Samochody z
      tyłu też muszą się zatrzymać - korek się wydłuża. Na skutek tych obserwacji,
      jadąc samochodem ZAWSZE ustąpię miejsca motocyklowi.
      Kured, to mój najdłuższy post ;)
    • Gość: Pawel,06fh Re: Motocyklista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.06, 23:28
      Po pierwsze łamiesz przepisy jeżdąc między samochodami,cyklista czy tez
      motocyklista jest obowiązany - w świetle prawa drogowego - zajmować pas ruchu i
      poruszać się jak inni użytkownicy - to,że pojazd jest "chudszy" wcale nie daje
      Ci prawa do jeżdżenia między innymi uczestnikami ruchu drogowego.
      Proponuję przestudiowanie wnikliwe kodeksu drogowego.
      A złośliwość kierowców raczej nie jest wg mnie zależna od wielkości miasta,w
      Warszawie np bardzo często "nie wpuszczają" mnie kierowcy , kiedy jeżdzę
      maluchem, inne zaś zachowanie obserwuję, kiedy jeżdzę toyotą ....
      Pozdrawiam.
      • xj9001 Re: Motocyklista 19.12.06, 23:31
        Paweł, mówiąc o porzuszani się motocykli w korku, na ogół myślimy o jeździe
        między
        STOJĄCYMI samochodami. Przynajmniej ja tak to rozumiem. Aha, jeżdż i motocyklem
        i samochodem
    • boruta_wwa Re: Motocyklista 20.12.06, 02:06
      nie rozumiem kierowców samochodów, którzy notorycznie łamią przepisy (np.
      odnośnie ograniczenia prędkości) ale wielkie oburzenie wzbudza w nich cyklista
      wymijający w korku ciąg samochodów? taka jazda wcale nie jest miła ale skoro nie
      ma ścieżek rowerowych to nie mamy innego wyjścia :(
      poza tym i ja podziękuje kierowcom, którzy zostawiają wolny przejazd dla
      rowerzysty, a innym powiem tylko, że okazanie trochę kultury i empatii dla
      innych użytkowników drogi wcale nic nie kosztuje!
      b.
      • Gość: Simon Re: Motocyklista IP: *.era.pl 20.12.06, 08:47
        no pal licho tą całą empatię.... ale może niech sobie wreszcie puszkarze
        uświadomią, że każdy rower i motocykl na drodze to dla nich (puszkarzy) więcej
        miejsca!!!... dzięki motocyklistom i rowerzystom stoją krócej w korkach!!...
      • Gość: nyorker Re: Motocyklista IP: 70.19.14.* 20.12.06, 16:29
        moglbym do tego wszystkiego zaryzykowac teze, ze kodeks drogowy zostal napisany
        przez ludzi, ktorzy nigdy nic wspolnego z motocyklem nie mieli i kompletnie nie
        pojmuja specyfiki jazdy jednosladem.
    • Gość: Zeke Re: Motocyklista IP: 212.160.172.* 20.12.06, 09:01
      Jeżdżę samochodem co prawa po Warszawie, ale zakładam że motocyklići i kierowcy
      wszędzie są tacy sami.
      Nie mam nic przeciwko motocyklistom z drobnym "ale". Otóż często zdarza się że
      taki motocyklista, "przepychający" się po lini między pasami, w momencie, gdy
      sznur samochodów rusza - wykonuje "dziwne" manewry. Bardzo często jest to
      przejazd tuż przed maską samochodu na prawą stroną pasa. Przejazd w momencie,
      gdy samochód, przed którym wykonuje taki manewr już ruszył. Motocyklista nie
      zada sobie oczywiście trudu zasygnalizowania tego kierunkowskazem, bo i po co?!
      Efekt jest taki, że samochód, który dopiero co ruszył gwałtownie chamuje, a za
      nim kolejny i jeszcze kolejny.... Jest to przypadek nagminny.
      Kolejna rzecz - motocykliści, przejeżdżający obok samochodów bardzo często
      mocno manewrują, aby przejechać do przodu. Pomijam aspekt Prawa o Ruchu
      Drogowum, które dość jednoznacznie wypowiada się na temat przekraczania linii
      ciągłej (a tu prawie zawsze dochodzi do wielokrotnego przekroczenia) bo to jest
      oczywiste. Kierowca nigdy nie wie co zrobi motocyklista, na który pas "uwidzi"
      mu sie akurat wjechać, itd.
      Podsumowując - dzikie, często niezgodne z prawem zachowania motocyklistów nie
      przysparzają Wam zwolenników. Jesteście Panowie (i Panie) zagrożeniem, a tego
      się unika.
    • logonia Re: Motocyklista - ryczacy problem 20.12.06, 09:21
      Szanowny Motocyklisto, problem jest o wiele powazniejszy niż myslisz. Tego
      problemu motocykliści nie widza, i – co częstokroć ważniejsze – nie słyszą.
      Patrzac na nich, widzac i słysząc, co wyprawiaja, mam wrazenie, ze policja nie
      chce zarabiac na swoje utrzymanie, bowiem z samych mandatow moglaby uzbierac
      wiecej niż z dotacji na wlasne wyposazenie. Krotko:
      - w miastach (pracuje w newralgicznym punkcie dużego miasta na Slasku)
      motocykliści kojarza się z nagłym, bardzo czestym, coraz czestszym RYKIEM
      silnika, swistem, gwizdem, grzaniem motoru na skrzyżowaniach, jazda powyżej
      stu/godz i – oczywiście – zagrozeniem na jezdni, na chodnikach, dla
      zmotoryzowanych i pieszych; owszem, dotyczy to nie tylko motocykli, rozkreca
      się moda na podrasowane silniki bez tłumików, na ruszanie ze skrzyżowań czy
      postojow jakby to był start w Formule Piekielnej itd. Wyglada to tak, jakby
      motocykliści trzymali miedzy nogami nie maszyne, ale symbole swoich ryczących
      hormonow. Kobietom tez się to udziela.
      - na traktach lesnych, w gorach, na szlakach PIESZYCH motocykliści sa już nie
      tylko utrapieniem, postrachem i zagrozeniem (mieszkam w gorach Beskidu, w Parku
      Krajobrazowym), lecz ich bezczelność budzi wściekłość zarówno mieszkańców jak
      turystow; co wiecej, motoszolomy czestokroc podkręcają swoja adrenaline na
      haju, po alkoholu bądź dragach; jezdza bez tablic rejestrac., ryk motorow,
      szczególnie w soboty, niedziele, swieta – gdy jest najwiecej turystow, w tym
      wiele dzieci, a wybrali się na wędrówki, by odpocząć od halasu i zgiełku miast –
      otoz to ryczące towarzycho (jada stadami) staje się coraz bardziej agresywne,
      umyślnie atakując i wymuszając pierwszeństwo. Mimo woli przypomina się aforyzm:
      Pieszego należy szanowac, bo to on wynalazł samochod.
      - na jezdniach (jezdze samoch) motocykliści nalogowo, można rzec odruchowo,
      naruszaja przepisy kodeksu drogowego; owszem, niektóre z tych przepisow draznia
      rozsadek, ale na razie takie sa, bo takie sa drogi, nawierzchnie, profile
      traktow i taka jest mentalność większości zmotoryzowanych, pieszych zreszta tez.
      Owszem, nie wszyscy motocykliści sa be, nie wszyscy sa cacy. Rozmawiałem z tymi
      rozsądnymi, pytalem, co zrobic z „rajdowcami” w terenie z zakazem wjazdu.
      Policja? Smieszno i straszno. Lesnicy? Straz lesna? Czym, z czym, jak?! Itd.
      Itp.
      Może Pan ma jakas rade na niedole pieszych, i normalnych zmotoryzowanych?
      Na egzaminie teoretycy. instruktor pokazuje problem: Jest pan na skrzyżowaniu.
      Ma pan pierwszeństwo. Ale z lewej nadjeżdża karetka na sygnale, a z prawej
      policja. Kto przejedzie pierwszy? – Motocyklista – odpowiada egzaminowany. –
      Jaki motocyklista? Skad on się tu wziął?! – A ch... ich wie, skad oni się biora!
      Pozdrawiam.



      • Gość: nyorker Re: Motocyklista - ryczacy problem IP: 70.19.14.* 20.12.06, 16:34
        jakie spoleczenstwo, tacy motocyklisci. (musze sie zgodzic, bo to, o czym
        czytam na forum motocyklistow wyciska lzy). uwierzysz badz nie, w stanach
        motocyklisci sa postrzegani zupelnie inaczej. a wiem, ze w cywilizowanych
        krajach europy tez.

        wiwat wciaz mloda polska demokracja! wiwat wciaz mlode i sweze bogactwo!
      • transplant Re: Motocyklista - ryczacy problem 20.12.06, 21:01
        Witam. Niestety i w naszym srodowisku zdazaja sie ludzie bez wyobrazni i
        doswiadczajacy rozdwojenia jazni za kierownica swojej maszyny. Nie zamierzam
        tutaj za nikogo przepraszac gdyz nie poczuwam sie do winy za bledy innych.
        Jednak pragne zauwazyc dosc ciekawy problem: ilu pieszych okresliloby predkosc
        motocykla ktory obok przejechal jako nadmierna, mimo ze jechal zgodnie z
        przepisami. Takie samo pytanie mozna postawic w przypadku samochodu (samochod
        oczywiscie nie robi na wiekszosci jakiegos szczegolnego wrazenia- przeciez jest
        ich tak duzo, a zgodnie ze stereotypami kazdy motocyklista to wariat, dawca
        organow i zwyczajny cham nie uznajacy zadnych zasad). To ze jako pierwszy
        ruszam spod swiatel i opuszczam skrzyzowanie kiedy inni dopiero sie wrzucaja
        drugi bieg nie znaczy ze probuje pobic rekord predkosci na tym odcinku. Jednak
        nie ukrywam: motocykl jest w zalozeniu maszyna o mniej lub bardziej sportowym
        charakterze. I nie ma co sie dziwic ze motocyklisci to wykozystuja. Moze dla
        postronnych to absurdalne, ale przyspieszenie i zwrotnosc motocykla to glowne
        cechy ktore umozliwiaja przezycie (czasami doslownie) na naszych zatloczonych i
        dziurawych drogach. Najbardziej niebezpieczne zaobserwoane przeze mnie
        zachowania kierowcow to skret w lewo bez kierunkowskazu (pan w czapce z nutrii
        w lanosie) i szukanie miejsca do zaparkowania rowniez bez sygnalizowania. Co do
        korkow to kozystam z przewagi jaka daje jednoslad i przeciskam sie miedzy
        sznurami aut. Lusterka jak do tej pory nikomu nie przytarlem, a poza tym nie
        jestem bezkarny- tez posiadam tablice rejestracyjna. Powracajac do stereotypow:
        jadac samochodem nie raz mi sie zdaza ze pieszy prawie sila sie wdziera na pasy
        zmuszajac mnie do naglego chamowania, jadac motocyklem jeszcze nie mialem
        takiej sytuacji- nawet jesli ktos wejdzie na pasy bez rozgladania sie, w
        momencie gdy zobaczy motocykliste odruchowo sie cofa. Przyznam ze ten respekt
        przed "wariatem na motorze" ulatwia jazde. W tym miejscu chcialbym uciac dalsze
        komentarze- prepuszczam pieszych na pasach gdyz to oni maja pierwszenstwo,
        ulatwiam wlaczanie sie samochodow do ruchu (niektorzy kierowcy maja bardzo
        zaskoczone miny ;). Nie robi mi to wiekszej roznicy bo na swiatlach i tak bede
        pierwszy. Dosc tej pisaniny- prawie jak rozprawka. Pozdrawi wszystkich
        kierowcow, niezaleznie czym jezdza. Szerokiej drogi. Uwazajcie na motocyklistow-
        maja wiecej do stracenia.
    • Gość: kierowca Re: Motocyklista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 11:09
      ..Pytam sie tych nielicznych ktorzy umyslnie blokuja
      > przejazd stajac jak najblizej srodka- co wam to daje?...

      A nie pomyślałeś, że przepychając się między samochodami ryzykujesz ich uszkodzenie?
      Widziałem już gościa, który zarysował samochód i spierdzielił przed właścicielem
      samochodu właśnie miedzy rzędami aut. Bo było miejsce.
      • Gość: sb Re: Motocyklista IP: *.dialog.net.pl 20.12.06, 12:35
        Przepisy wiadomo co mówią o jeździe w korkach. W praktyce sam je łamię w niektórych sytacjach na motorowerze (jawka 50). przykładowo:
        - wszyscy stoją i teoretycznie mogę omijać, ale nie powinienem jeździć po liniach rozdzielających pasy, a ja często jadę,
        - pojazdy jadą do 10km/h, teoretycznie nie powinienem ich wyprzedzać raz jadąc linią, raz jednym pasem, raz drugim - ale to robię, kierowcy nawet ustępują miejsca, wg mnie nie ma niebezpieczeństwa jeśli jedziesz w sposób przewidywalny.
        - jadę pasem dla skręcających w prawo/lewo żeby ominąć 50m korek i wracam na pas dla jadących na wprost przekraczając ciągłą linię. Jeśli auta stoją lub prawie stoją, nie widzę tu niebezpieczeństwa.

        Czasem prawo sobie, rozsądek sobie. Ja kiedyś musiałem zapłacić 50PLN mandatu przejeżdżając na rowerze przez przejście dla pieszych obok pieszych i w ich tempie, nie było przejazdu dla rowerów, ale po obydwu stronach przejścia była droga rowerowa urywająca się na przejściu.
    • marc781 Pytanko? 20.12.06, 12:50
      A czy kierujac samochodem syganalizujecie kierunkowskazem zamiar wyprzedzenia
      rowerzysty lub motocyklisty? Wiem ze w Polsce duzo kierowcow tak robi (sam
      staram sie) i mysle ze poprawia to znacznie bezpieczenstwo na drodze.
      W Anglii gdzie przebywam czasowo jezdze duzo samochodem i tutaj tego nikt nie
      robi. Jest to jednak bardzo niebezpieczne.
      • stefan4 Re: Pytanko? 20.12.06, 13:00
        marc781:
        > A czy kierujac samochodem syganalizujecie kierunkowskazem zamiar wyprzedzenia
        > rowerzysty lub motocyklisty?

        Jako kierowca robię tak zawsze i wyprzedzam bardzo szerokim łukiem. Jesli nie
        ma miejsca na takie wyprzedzenie, to czekam, aż miejsce się zrobi. Najczęściej
        w końcu rowerzysta jakoś się usuwa, bo drażni go jadący za nim bardzo wolno
        samochód.

        Jako rowerzysta bardzo sobie życzę, żeby kierowcy sygnalizowali i zachowywali
        odstęp przy wyprzedzaniu. Jeśli Was nie puszczam, to najczęściej mam jasne
        powody dlaczego. Jak one się skończą, to puszczę.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • Gość: _Pimpek "Motocykle sa wszedzie"??? - głupie hasło!!! IP: 193.164.157.* 20.12.06, 15:46
      Jest to jedno z najbardziej irytujacych mnie haseł na drodze. Jedyna odpowiedz
      jaka mi sie nasuwa po jego przecztaniu to zrobic dopisek - "a ja mam to w
      d...". Sugestia kryjaca sie w nim, ze to niby ja "samochodziarz" bede winnym
      ewentualnemu wypadkowi jest durna i nieprawdziwa.
      PS. Wiem, jak dobre i sluszne z gruntu intencje przyswiecaja akcji zwiazanej z
      tymi naklejkami. Sam staram sie ulatwiac jednosladom (i tym z silnikami i bez)
      zycie. Mam wielu kumpli, ktorzy kochaja swoje scigacze, choppery, i caly ten
      skorzano-ryczacy cyrk (bez obrazy - mam chyba prawo nie rozumiec. owo
      nierozumienie jest zreszta jedna z przyczyn dla ktorych po kilku ltach
      jezdzenia zrezygnowalem z jednoslada). Haslo uwazam jednak za glupote. Staloby
      sie inaczej, gdyby wielu motocyklistow nie zachowywalo sie na drodze, jak
      ludzie bedacy ponad prawem i - ale ci dosc szybko koncza kariery - prawami
      fizyki. Owszem, jestem w stanie powstrzymac sie od manewru wyprzedania, jesli
      widze za soba szybko rosnacy punkt. Gorzej jesli punkt ten zasuwa 200 km/h i
      wlasnie wyskakuje zza wzniesienia. A w korku tez moge zrobic wiele, ale -
      wybaczcie - oczu w d... nie mam i jesli ktos postanawia jechac niemal w poprzek
      to jego biznes i jego ryzyko (tzn. widzac go z pewnoscia zrobie wszystko, by
      kolizji uniknac, ale z drugiej strony spodziewam sie rowniez wlasciwej reakcji).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka