Dodaj do ulubionych

Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz?

07.02.07, 21:59
I czy wiesz, jak szybko można w danym miejscu jechać?

Mam wrażenie, że duża część z nas jedzie na wyczucie, jak reszta stada, rzadko
spoglądając na szybkościomierz.
Niektórzy to już w ogóle zerojedynkowo - przede mną hamują, hamuję i ja,
przyspieszają, przyspieszam i ja.

Drugi problem, to częsty brak świadomości, czy w ogóle jest i jakie
ograniczenie obowiązuje w danym miejscu.

Obserwując częste zjawisko masowego hamowania na widok policji i brak odwagi
na wyprzedzenie nawet zbyt wolno jadącego radiowozu, są chyba podstawy do
stwierdzenia, że większość nie wie, jaki ograniczenie obowiązuje ale sądzi, że
na pewno jedzie za szybko.

Na szybkościomierz za to spoglądamy wszyscy, gdy nagle hamując zjeżdżamy na
pobocze na rozkaz lizaka. :-/

A może by tak bardziej świadomie, mniej bezmyślnie koleżanki i koledzy?

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • revolution_82 Re: Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz? 07.02.07, 22:21
      Wcale nie uważam,że jazda w takim tempie jak jadą inni (czytaj: większość)jest
      bezmyślna. Skoro większość hamuje to co niby miałbym zrobić? Przyspieszyć?
      • mejson.e Świadomość 07.02.07, 23:03
        revolution_82 napisał:

        > Wcale nie uważam,że jazda w takim tempie jak jadą inni (czytaj: większość)jest
        > bezmyślna. Skoro większość hamuje to co niby miałbym zrobić? Przyspieszyć?

        Pewnie, że nie przyspieszyć ;-)

        Ale są sytuacje, że wcześniej puszczasz nogę z gazu i płynnie zwalniasz zanim
        poprzednicy zaczną hamować - bo obserwując sytuację udało Ci się to przewidzieć.
        Z kolei czasem nie przyspieszysz, jak inni, bo wiesz, że za chwilę zatrzyma ich
        czerwone światło albo wyboisty przejazd kolejowy.

        Ale generalnie chodziło mi o inną rzecz - świadomość o dozwolonej prędkości i
        kontrolowanie własnej.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • robertrobert1 Re: Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz? 10.02.07, 21:43
        revolution_82 napisał:

        > Wcale nie uważam,że jazda w takim tempie jak jadą inni (czytaj: większość)jest
        > bezmyślna.

        A ja uwazam, ze jest. Wiele razy mozna spotkac sytuacje bicia. Kilka osob mija
        bez reakcji i jak sadze ty takze miniesz, nieprawdaz? To sie nazywa efekt stada
        a wlasnie takie zachowanie nie jest bezpieczne dla jednostki.

        > Skoro większość hamuje to co niby miałbym zrobić? Przyspieszyć?

        Nie wiem...moze zachowac sie tak jak dana sytuacja tego wymaga.
    • Gość: xxx Re: Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz? IP: *.acn.waw.pl 08.02.07, 00:18
      Ja częściej patrzę na obrotomierz niż prędkościomierz. A najlepiej słuchać
      silnika i rozglądać się, co się dzieje na drodze, czy nie ma psów, czy nie stoi
      ktoś na poboczu złapany przez psy, czy z tyłu nie jadą psy z videoradarem itp.
      • pocieszne kynologia stosowana 08.02.07, 00:58
        Gość portalu: xxx napisał(a):

        > A najlepiej słuchać
        > silnika i rozglądać się, co się dzieje na drodze, czy nie ma psów, czy nie stoi
        > ktoś na poboczu złapany przez psy, czy z tyłu nie jadą psy z videoradarem itp.

        kynologia stosowana :-))
    • Gość: Kodem_PL Re: Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz? IP: *.hor.brad.ac.uk 08.02.07, 01:24
      Po raz kolejny nie moge sie z Toba nie zgodzic...

      Akurat jazdy na kalke nie lubie, bo przestaje wtedy byc skupiony, ale co do
      ograniczen masz absolutna racje...

      Najczesciej nei wiem jakie w danym miejscu jest ograniczenie. To dlatego, ze po
      chwili od 40 oceniam 'uzytecznosc' znaku, jesli nie ma zadnych szczegolnych
      oznak niebezpieczenstwa zapominam o nim. Czesto po prostu ciezko wylapac
      ograniczenie predkosci z gaszczu innych znakow ustawionych jeden po drugim lub
      (SIC!) po kilka na jednym slupku.
      • ab_extra Prawda, drogi mamy obwieszone znakami jak choinki 08.02.07, 08:22
        Słupek co 10 m na każdym słupku po kilka znaków, w tym co najmniej jedno z
        aneksem małymi literkami, że obowiązuje tych i tych, w godzinach takich a takich.
        • Gość: Kokeeno Re: Prawda, drogi mamy obwieszone znakami jak cho IP: 80.54.202.* 09.02.07, 13:32
          Ja bym dodał jeszcze umieszczenie świateł w... konarach drzewa. Może w zimie były widoczne, ale latem już nie (pewnie monter, albo osoba odpowiedzialna za ich umieszczenie, nie wiedzieli, że drzewa liściaste lubią czasem wypuścić listki)...
      • robertrobert1 Re: Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz? 10.02.07, 21:45
        I wlasnie tacy kierowcy jak ty sa bezmysni i niebezpieczni i powinni byc
        eliminowani z drogi.
    • klemens1 Takie porównanie 08.02.07, 08:33
      A jak jedziesz wzdłuż lasu, to jesteś w stanie stwierdzić jakiego dokładnie gatunku drzewa właśnie mijasz?
      • mejson.e Re: Takie porównanie 08.02.07, 10:21
        klemens1 napisał:

        "A jak jedziesz wzdłuż lasu, to jesteś w stanie stwierdzić jakiego dokładnie
        gatunku drzewa właśnie mijasz?"

        Odróżnię sosnę od brzozy, ale na piechotę niewiele więcej - może świerk, jodła,
        modrzew, dąb, buk ale tylko jesienią. ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • klemens1 Re: Takie porównanie 08.02.07, 10:35
          To teraz drzewa zastąp znakami. Sytuacja chyba niewiele się poprawi?
          • mejson.e Re: Takie porównanie 08.02.07, 10:38
            klemens1 napisał:

            "To teraz drzewa zastąp znakami. Sytuacja chyba niewiele się poprawi?"

            Drzewa widać z dalszej odległości i występują z reguły stadami w tym samym
            gatunku, ale znaki to akurat znam wszystkie...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • klemens1 Re: Takie porównanie 08.02.07, 11:54
              > Drzewa widać z dalszej odległości i występują z reguły stadami w tym samym
              > gatunku, ale znaki to akurat znam wszystkie...

              Znaki też występują stadami - z gatunkiem jest różnie.
    • emes-nju Re: Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz? 08.02.07, 11:46
      mejson.e napisał:

      > I czy wiesz, jak szybko można w danym miejscu jechać?


      Zwykle tak. Ale kilka razy zdarzylo mi sie WYJEZDZAC z terenu zabudowanego, do ktorego nie WJECHALEM - zdaje sie, ze Tobie sie to tez kiedys zdarzylo :-) Czasami, po minieciu kilku roznych blaszek, po prostu nie pamietam jakie jest ograniczenie - znakologia stosowana dosc skutecznie utrudnia orintacje.
      • robertrobert1 Re: Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz? 10.02.07, 21:51
        emes-nju napisał:

        >... po minieciu kilku roznych blaszek, po prostu nie pamietam jakie jest ogran
        > iczenie

        A wystarczy pamietac, ze skrzyzowanie odwoluje kazdy znak i sprawa bylaby
        prostrza, nieprawdaz?

        >...- znakologia stosowana dosc skutecznie utrudnia orintacje.

        Nie sadze...ale jesli wiekszosc kierowcow ma problemy z zapamietaniem to nalezy
        - w obszarze zabudowany jezdzic z predkoscia 50 km/h
        - na kazdej drodze dozwole jest parkowanie na jezdni.
    • Gość: na zimno Test na inna skale szybkosciomierza IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.02.07, 16:16

      1.Sprobujcie sobie wyskalowac szybkosciomierze w m/s ( metrach na sekunde).
      2.Przypomnijcie sobie wszystko o drodze hamowania.
      3.Stwierdzicie, ze zachowujecie niebezpieczne odstepy do poprzednika.
      4.Zaczniecie jezdzic bezpieczniej.

      PS. Nie wiem, dlaczego jeszcze producenci na to nie wpadli.
      Predkosc w km/h nadaje sie tylko do wypisywania mandatow.


      • emes-nju Re: Test na inna skale szybkosciomierza 08.02.07, 16:28
        Gość portalu: na zimno napisał(a):

        > 1.Sprobujcie sobie wyskalowac szybkosciomierze w m/s ( metrach na sekunde).


        Od dawna to pisze. Moze wyskalowywanie nie ma sensu, ale na kursach powinni kazac na pamiec uczyc sie co najmniej kilku wartosci - np. dla 50, 70 i 100 km/h. Wartosci w m/s sa lepiej obejmowalne rozumem w krotkim czasie. Natomiast w km/h lepiej sprawdzaja sie w trasie chocby po to, zeby latwiej szacowac pozostaly do konca podrozy czas.
        • Gość: na zimno Dosc malo ludzi posiada wyobraznie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.02.07, 16:46
          trojwymiarowa ( ach ta geometria analityczna...).

          Do tego dochodzi wyobraznia dynamiczna dotyczaca ruchu
          np. pojazdow. I to nie jest wcale takie trywialne. Stad tak wiele wypadkow.

          Ciekawe, ze do podobnych wnioskow dochodzi tylko dwoch facetow na tym forum.

          Wyobraz sobie, ze w ubezpieczeniu VHV inzynierowie, naukowcy, i im podobni
          "oryginalowie" maja rabat na ubezp. OC. Ciekawe, nieprawdaz?

          Pozdrawiam.

    • 1realista Re: Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz? 08.02.07, 16:33
      Nie wymagaj zbyt wiele od ludzi. wielu kierowców nie zna kodeksowych ograniczeń. Do tego dorzućmy kombinację beztroski z roztrzepaniem oraz motyw rywalizacji i pokazania innym to odpowiedź stanie się oczywista.
      • mejson.e Wymagania 08.02.07, 21:17
        1realista napisał:

        "Nie wymagaj zbyt wiele od ludzi. wielu kierowców nie zna kodeksowych
        ograniczeń. Do tego dorzućmy kombinację beztroski z roztrzepaniem oraz motyw
        rywalizacji i pokazania innym to odpowiedź stanie się oczywista."

        Ja nie wymagam.
        Ja tylko zadaję pytanie...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • jane14 Jak w lesie rozróżniać drzewa ? 08.02.07, 22:22
      Jeśli jadąc przez las bedziemy chcieli zapamietać wszystkie mijane drzewa
      pewnie szybko się pogubimy. Jeśli jednak bedziemy wypatrywać konkretnego
      gatunku szybko zorientujemy się jeśli go miniemy.
      Podobnie jest ze znakami. Trzeba wypatrywać tych znaków które mnie dotyczą.
      W trasie to oczywiście w pierszej kolejności bedą ograniczenia predkości.
      Ich ważnośc to nie tylko sprawa hipotetycznego mandatu. To także zdolność
      przewidywania. W zależności od predkości dozwolonej zmienia sie odległość
      znaków ostrzegawczych od przeszkód przed którymi ostrzegają. Jadąc 90/h tam
      gdzie obowiązuje 50 mamy duże szanse że zanim dotrze do naszej świadomości że
      mineliśmy znak ostrzegajacy np. o skrzyżowaniu juz bedziemy na skrzyżowaniu!
      Nie mówiąc już o tym ze jesli obowiązuje ograniczenie moze wogóle nie być
      ostrzezenia bo znakujący może przyjąć że przeszkoda przy tej predkości nie
      bedzie zaskoczeniem dla kierowcy.
      No a jak już zauważymy, że jest ograniczenie to poprostu szukajmy jego
      odwołania (skrzyżowanie czy znak). Jesli go szukamy to bez wątpienia go
      znajdziemy.
      PS. Nie uda sie zobaczyć żadnego znaku gdy nerwowo wychylamy sie zza innego
      auta by wypatrzeć sposobnośc jego wyprzedzenia.
      • emes-nju Re: Jak w lesie rozróżniać drzewa ? 09.02.07, 12:04
        jane14 napisała:

        > Jeśli jadąc przez las bedziemy chcieli zapamietać wszystkie mijane drzewa
        > pewnie szybko się pogubimy. Jeśli jednak bedziemy wypatrywać konkretnego
        > gatunku szybko zorientujemy się jeśli go miniemy.
        > Podobnie jest ze znakami. Trzeba wypatrywać tych znaków które mnie dotyczą.


        A jak zajety WYPATRYWANIEM znaku w GASZCZU innych (ktorych nie musze wypatrywac - moze wiec sa zbedne...?) w cos przypakuje, to bede winien?

        No to ja wole nie zobaczyc jakiegos dotyczacego mnie znaku (jezeli ktos go postawil tak, ze trzeba go WYPATRYWAC, to absolutnie nie widze powodu, zeby sie do niego stosowac!), a jechac bezpiecznie, skupiony na sytuacji na drodze. I dostosowujec swoja SWIETA predkosc do sytuacji. Swieta, bo waaaadza tylko z predkoscia walczy - jest wiec to czynnik nadprzyrodzony wprowadzony do ruchu drogowego, bo badania wyraznie wskazuja, ze predkosc jest przyczyna raptem kilku proc. wypadkow.


        > PS. Nie uda sie zobaczyć żadnego znaku gdy nerwowo wychylamy sie zza innego
        > auta by wypatrzeć sposobnośc jego wyprzedzenia.


        A jak calkiem NIENERWOWO to robimy, to co? Wyprzedzanie chyba wciaz jest zgodne z przepisami?
        • jane14 Re: Jak w lesie rozróżniać drzewa ? 09.02.07, 14:21
          emes-nju napisał:

          > A jak zajety WYPATRYWANIEM znaku w GASZCZU innych (ktorych nie musze
          wypatrywac
          > - moze wiec sa zbedne...?)

          Dla ciebie może tak dla innych nie koniecznie. Nie jesteś pępkiem świata
          niestety (a może na szczęście). Kilka przykładów jesli nie wiesz o co chodzi.
          Czy jadąc prosto musisz uważać na zakaz skretu w lewo ?
          Albo czy planujesz przystanek za 200 km istotny jest dla ciebie zakaz postoju?
          Czy mając pełny bak zwracasz uwagę na informaje o stacji benzynowej za 2km?
          Jeśli odpowiedziałeś tak na te pytania to nie czytaj wiecej, strata czasu.

          > w cos przypakuje, to bede winien?

          mozesz spróbować obwiniać swoich rodziców, za geny które ci przekazali.

          > No to ja wole nie zobaczyc jakiegos dotyczacego mnie znaku (jezeli ktos go
          postawil tak, ze trzeba go WYPATRYWAC, to absolutnie nie widze powodu, zeby sie
          do niego stosowac!), a jechac bezpiecznie, skupiony na sytuacji na drodze.

          Skupiony na czym ? na końcu własnego nosa? To znaki nie są według ciebie
          elementem sytuacji na drodze ?

          > I dostosowujec swoja SWIETA predkosc do sytuacji. Swieta, bo waaaadza tylko z
          predkoscia walczy - jest wiec to czynnik nadprzyrodzony wprowadzony do ruchu
          drogowego, bo badania wyraznie wskazuja, ze predkosc jest przyczyna raptem
          kilku proc. wypadkow.

          Podobnie jak wykazują wyraźny powiazania liczebnosci populacji bocianów i
          przyrostu naturalnego, każdy wierzy w co chce.

          > A jak calkiem NIENERWOWO to robimy, to co? Wyprzedzanie chyba wciaz jest
          zgodne z przepisami?

          A ktoś twierdzi że nie ?
          • emes-nju Re: Jak w lesie rozróżniać drzewa ? 09.02.07, 14:41
            jane14 napisała:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > A jak zajety WYPATRYWANIEM znaku w GASZCZU innych (ktorych nie musze
            > > wypatrywac - moze wiec sa zbedne...?)
            >
            > Dla ciebie może tak dla innych nie koniecznie. Nie jesteś pępkiem świata
            > niestety (a może na szczęście). Kilka przykładów jesli nie wiesz o co chodzi.
            > Czy jadąc prosto musisz uważać na zakaz skretu w lewo ?


            Uwazac - nie. ZAUWAZYC i ZINTERPRETOWAC - tak. A gaszczu znakow serwowanym nam przez znakologow czasami naprawde nie jest lekko.


            > > Wyprzedzanie chyba wciaz jest zgodne z przepisami?
            >
            > A ktoś twierdzi że nie ?


            No moze nie wprost, ale jakos Twoja wypowiedz tak zabrzmiala, jakbys chcial napietnowac wyprzedzanie.
            • jane14 Re: Jak w lesie rozróżniać drzewa ? 09.02.07, 17:44
              "ZAUWAZYC i ZINTERPRETOWAC ..."
              Zinterpretować ? A co w takim znaku jest do interpretacji ?
              Z tym zauważyć to tez nie taka oczywista sprawa.
              Człowiek (nie koniecznie wiedźmin) jest w stanie filtrować podświadomie
              informacje ważne ważniejsze i takie sobie.
              Przykład ?
              Idziesz do baru w wolny wieczór kilkadziesiąt osób ile czasu zajmie ci
              zauważenie w tym tłumie akurat załóżmy w twoim typie długonogiej blondynki ?
              A czy zauważysz łysiejącego gościa koło 40 sączącego piwo w kącie sali ?

              A teraz inaczej idziesz na spotkanie z klientem który ma dla ciebie robote za
              grubszą kasę, ten gość jest łysiejacy koło 40 i saczy piwo w kacie sali jak
              szybko go dostrzeżesz?
              No zapewne tej babki też nie przeoczysz .... no bo to bardzo wazny znak. Zawsze!
              • emes-nju Re: Jak w lesie rozróżniać drzewa ? 09.02.07, 17:48
                Nie czepiaj sie slowek. Interpretacja okreslilem caly proces od zauwazenia, do podjecia decyzji co dalej z informacja ze znaku. To jest jakis proces w rozumie i zaklocanie go nadmierna iloscia bodczow (u nas nagminne!) jest bez sensu - zamiast poprawiac bezpieczenstwo, pogarsza go.
                • jane14 Re: Jak w lesie rozróżniać drzewa ? 09.02.07, 20:19
                  Nadmierna jak określasz liczba bodźców to niestety realia dnia codziennego, nie
                  tylko w ruchu drogowym. Coż zyjemy w takich czasach. Zaś co do tego czy to
                  pogarsza bezpieczeństwo czy nie?
                  Czasem przyznałbym ci racje że wiekszośc ograniczeń jest zbedna, bo i tak sam
                  sie ograniczam jako kierowca realnie oceniający swe umiejetnosci.
                  Z drugiej jednak strony chocby na podstawie obserwacji na drogach czy wymiany
                  zdań na tym forum muszę uznać z przykrościa że tylko bardzo sztywne ramy i
                  bezwzgledna egzekucja od osób te ramy przekraczających może poprawić sytuacje
                  na drogach.
                  • emes-nju Re: Jak w lesie rozróżniać drzewa ? 10.02.07, 10:31
                    jane14 napisała:

                    > Nadmierna jak określasz liczba bodźców to niestety realia dnia codziennego,
                    > nie tylko w ruchu drogowym. Coż zyjemy w takich czasach.


                    Tym bardziej nie rozumiem ideologi przyswiecajacej znakologom... To znaczy
                    rozumiem. Ich g... obchodzi bezpieczenstwo - oni musza si wykazac i zrobic to
                    tak, zeby im nikt do d... nie skoczyl. A ze w Polsce za tamowanie i utrudnianie
                    ruchu nikomu wlos z glowy nie spada, to to wlasnie znakolodzy robia - maja z
                    czaszki ewentualne posadzenie o to, ze pozwolili jechac za szybko :-P


                    > Zaś co do tego czy to pogarsza bezpieczeństwo czy nie?


                    Popatrz na drogi u nas i na drogi w krajach, gdzie znakow jest o polowe mniej.A
                    potem porownaj i zauwaz niezbyt subtelne roznice. A moze nawet siegnij do
                    statystyk wypadkow...


                    > Czasem przyznałbym ci racje że wiekszośc ograniczeń jest zbedna, bo i tak sam
                    > sie ograniczam jako kierowca realnie oceniający swe umiejetnosci.


                    Dokladnie tak samo robie i w wiekszosci wypadkow magicznie pokrywa sie to z
                    ograniczeniami nalozonymi przez KD. Po co wiec te niesmiertelne 40 czy 50 km/h
                    na kazdym luku? Z ograniczeniem predosci w terenie zabudowaym nie dyskutuje!


                    > Z drugiej jednak strony chocby na podstawie obserwacji na drogach czy wymiany
                    > zdań na tym forum muszę uznać z przykrościa że tylko bardzo sztywne ramy i
                    > bezwzgledna egzekucja od osób te ramy przekraczających może poprawić sytuacje
                    > na drogach.


                    Jest jeszcze druga, bardziej liberalna metoda - pozwolic ludziom MYSLEC. To co w
                    tej chwili sie dzieje, jest jakim chorym szpagatem. Z jednej strony znakolodzy w
                    zalozeniu zdejmuja z kierowcow wszelkia potrzebe zastanowienia. Z drugiej strony
                    robia to w taki sposob, ze malo kto jest wstanie efekty ich mrowczej pracy
                    traktowac serio. I nie traktuje... I widac to na drogach. Z tego zderzenia
                    zamierzen i efektow wychodzi wlasnie to, ze wiekszosc kierowcow z jednej strony
                    olewa znaki, a z drugiej wcale nie mysli na drodze, bo widzi, ze znakolog
                    eliminuje te koniecznosc. Efekt jest dokladnie taki sam jak w
                    "Bezplatnej sluzbie zdrowia" - wszystkim (no prawie...) strasznie sie podoba ta
                    bezplatnosc (i glosuja na pisiora), ale jak cos zaboli, to laduja u prywatnego
                    lekarza. Serio - ostatnio zaniemoglem, a ze stac mnie na SZYBKIE leczenie, to
                    poszedlem do prywatnej kliniki. W rejestracji byl tlok jak w szpitalu
                    wojewodzkim! A na wizyte u specjalisty musialbym czekac do marca! Pojechalem do
                    mniej renonomowanej kliniki i oczekiwac na wyniki bede "tylko" ok. tygodnia...
                    • mejson.e Pozwolić myśleć 10.02.07, 18:56
                      emes-nju napisał:

                      "Jest jeszcze druga, bardziej liberalna metoda - pozwolić ludziom MYSLEC. To co
                      w tej chwili się dzieje, jest jakim chorym szpagatem. Z jednej strony
                      znakolodzy w zalozeniu zdejmuja z kierowcow wszelkia potrzebe zastanowienia. Z
                      drugiej strony robia to w taki sposob, ze malo kto jest wstanie efekty ich
                      mrowczej pracy traktowac serio. I nie traktuje... I widac to na drogach. Z tego
                      zderzenia zamierzen i efektow wychodzi wlasnie to, ze wiekszosc kierowcow z
                      jednej strony olewa znaki, a z drugiej wcale nie mysli na drodze, bo widzi, ze
                      znakolog eliminuje te koniecznosc."

                      Myśleć nikt nie zabrania, tylko jakoś ciągle często widać tych niemyślących.

                      Przyznaję ci rację, że wiele jest znaków niewłaściwych, często zupełnie
                      niepotrzebnych, ale ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ ZNAKÓW USTAWIONA JEST PRAWIDŁOWO!

                      Przepraszam, że na ciebie krzyczę, ale Twoja krucjata przeciwko znakologom
                      zaczyna już mnie irytować.
                      Jest wiele przykładów bezsensu znakowego, ale w morzu normalnych znaków są także
                      perełki świadczące o rozsądku odpowiedzialnych za ich stawianie osób, a także o
                      ... odwadze. Bo czyż nie jest nią postawienie znaku odwołującego teren
                      zabudowany na jednej z ulic pięćdziesięciotysięcznego miasta, która przez ok.
                      1 km biegnie przez pola w sąsiedztwie kilku posesji?

                      Albo ja mam wybitne szczęście albo mentalność komunistyczną, jak twierdzi tebe,
                      bo w moim mieście nie znalazłem ŻADNEGO niewłaściwego znaku.

                      Oczywiście znam przykłady bzdur, ale nie zezwala mi to na postawienie opinii, że
                      polskie drogi oznakowane są przez szalonych, tchórzliwych, drżących o swe stołki
                      znakologów.

                      Na obecnym etapie naszej drogowej ewolucji nie ma innej metody jak silny bat i
                      spostrzegawczy szeryf, bo oddanie bezpieczeństwa ogółu w ręce gawiedzi licząc na
                      ich rozsądek i rycerskość, rozliczanej tylko własnym sumieniem, prowadzi do
                      masakry, jaką obserwujemy codziennie na drogach.

                      I tu muszę zgodzić się z jane - na szaleńców skuteczne są jedynie represje,
                      które normalnym nie powinny zaszkodzić.

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                      • emes-nju Re: Pozwolić myśleć 10.02.07, 21:20
                        Znaki ustawione prawidlowo nie sa rejestrwane. Te wadliwe jak najbardziej - one
                        pozostaja w pamieci na dlugo i tworza w ludzkiej psychice niewlasciwy obraz
                        rzeczywistosci. Czyli taki, jaki obserwujemy na drogach - wiekszosc kierowcow ma
                        setki przykladow na objawy znakologii i wykorzystujac te wiedze porusza sie po
                        drogach tak, jakby znakow nie bylo. Po co przestrzegac znakow, skoro WSZYSTKIE
                        sa do d... Bo pamietamy tylko te zle...

                        Na naszych drogach robi sie sliczna jajecznice ze slicznych swiezutkich jajeczek
                        - a potem ktos wrzuca jednego zbuka... I zbuk robi swoje...

                        Zreszta zeszloroczne badania nie zostawily na znakologach suchej nitki - na
                        kazde 3 km 1 znak byl wadliwy. Ogledzin dokonywali policjanci wiec trudno
                        spodziewac sie, ze za wadliwe uznali mocno watpliwe ograniczenie predkosci na
                        luku, ktorego prawie nie widac. A kierowcy jadacy dwa razy szybciej niz
                        ograniczenie jak najbardziej widza ten absurd...

                        Znakologia bardzo malo utrudnia jazde, bo jestesmy do niej przyzwyczajeni. I to
                        przyzwyczajenie jest niebezpieczne, bo przyzwyczajamy sie do patologii, znoszac
                        naturalna komunikacje znakujacy-kierowca. Czesto przyzwyczajenie to jest
                        zabojcze. Dlatego prowadze moja krucjate :-)
                    • jane14 Ich g... obchodzi bezpieczenstwo... 10.02.07, 21:20
                      Bardzo dalekie od prawdy, i tendencyjne sformułowanie.
                      Owszem czasem zdarzają się niezbyt szcześliwe oznakowania czy nawet błedy ale
                      czy wszyskich którym zdażają się błedy można zarzucić tumiwisizm?
                      Co do porównania z innymi krajami bywa róznie ale przede wszystkim porównuj
                      drogi !
                      Bo ograniczenia i ostrzezenia to prosta zależność od tego czy jest powód by
                      ograniczać i czy jest przed czym ostrzegać. Przy takim podejściu moze się
                      okazać że wcale tych znaków u nas nie jest za dużo.
                      Co do myślenia zaden znak go nie zakazuje. Natomiast myśle że w naszym kodeksie
                      brak istotnego znaku "uwaga bezmyślny kierowca" i powinien wystepować wszędzie
                      jako uzupełnienie ograniczeń predkosci (żeby było jasne czemu np. 40/h).
                      Postawiona przez ciebie diagnoza moim zdaniem nie jest trafna. Podobne zjawiska
                      wystepują we wszystkich dziedzinach. Ich przyczyną nie jest nadmierna
                      znakologia a jedynie brak egzekwowania już działającego prawa/znaku. I nie
                      tylko w ruchu drogowym wystepuje bezmyślnośc i ignorancja.
                      Przyczyną słabości np. "bezpłatnej" słuzby zdrowia jest brak możliwości
                      egzekwowania od nich twoich praw jako pacjenta płacącego ubezpieczenie. Tu
                      nawet przydałaby się stosowna znakologia by było jasne jakie masz wogóle te
                      prawa. Możesz sie na nich tylko obrażić (i iśc prywatnie) co jest im na rękę bo
                      nie zawracasz im głowy.
    • mozart Re: Czy wiesz, ja szybko właśnie jedziesz? 09.02.07, 16:41
      mejson.e napisał:

      > I czy wiesz, jak szybko można w danym miejscu jechać?
      >
      > Mam wrażenie, że duża część z nas jedzie na wyczucie, jak reszta stada, rzadko
      > spoglądając na szybkościomierz.
      > Niektórzy to już w ogóle zerojedynkowo - przede mną hamują, hamuję i ja,
      > przyspieszają, przyspieszam i ja.
      To jedna rzecz, choc musze dodac, ze do oceny jak szybko jade lepsze jest
      obrocenie glowy w prawo...
      > Drugi problem, to częsty brak świadomości, czy w ogóle jest i jakie
      > ograniczenie obowiązuje w danym miejscu.
      Tylko bolesne mandaty i punkty egzekwowane z cala surowoscia sa najlepsza metoda
      - patrz model niemiecki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka