Gość: kaqkaba
IP: 194.150.166.*
21.06.07, 11:55
Natchnęło mnie wczoraj. Jak stałem na światłach.
A stałem na światłach w Katowicach na Sokolskiej przed przejazdem nad
Chorzowską i chciałem skręcić w prawo (do tunelu).
Niedawno to miejsce było dość mocno przebudowywane, ale jak to bywa jedną małą
rzecz spieprzono i dołożoną druga drobnostkę i się zrobił problem.
Cała sytuacja wygląda tak:
Sokolska jest dwupasmowa, na jakieś 200 metrów przed światłami pojawia się po
prawej zatoczka autobusowa wyłożona kamieniami (przystanek dwustanowiskowy- i
bardzo ruchliwy). Zatoczka później zmienia się w pas do prawoskrętu (w
kierunku ronda Ziętka lub pod tunel). Pas ma długość jakiś 80 metrów albo
nieco mniej. Po drugiej stronie pojawia się na tej wysokości pas do lewoskrętu
ale to już nieistotne.
I teraz: zatoczka autobusowa, ponieważ przechodzi w pas do lewoskrętu jest
notorycznie zastawiona samochodami; autobusy wysadzają pasażerów albo na
zatoczce albo jak nie ma na niej miejsca to na pasie do jazdy prosto; autobusy
z zatoczki czasami skręcają w lewo więc na 100 metrach muszą przedefilować
przez 3 zatłoczone pasy, próba nieblokowania zatoczki dla autobusów kończy się
problemami ze zjazdem na pas do prawoskrętu (no bo się przecież wciskam na chama);
Recepta na poprawę sytuacji oczywiście była, bo można było przesunąć
przystanek dalej od świateł, oddzielić fizycznie od pasa do prawoskrętu
(miejsce jest).
Ale najgorsze jest to, że są tam jeszcze piesi. Pas do prawoskrętu jest na
samych końcu oddzielony od pasa do jazdy prosto wysepką. I piesi mogą sobie
guzikiem zapalić zielone i przejść na tą wysepkę- tyle tylko, że na niej stoją
do kolejnej zmiany świateł. W skrajnym wypadku w prawo skręcą ze 3-4
samochody zamiast 15-20. A piesi i tak stoją na środku skrzyżowania.
No to się wyżaliłem. Lepiej mi.
Pozdrawiam