Dodaj do ulubionych

Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przejazdu

IP: *.chello.pl 06.11.07, 13:47
Najpierw krótki opis.
Jadę drogą z pierwszeństwem przejazdu. Droga ta ma dwa pasy w jednym
kierunku. Ze względu na to że prawy za chwilę się kończy jadę po
lewym pasie.
Z mojej lewej strony dochodzi droga podpożądkowana (znak "ustąp
pierwszeństwa). Po tej drodze do skrzyżowania dojeżdza pojazd i
zatrzymuje się. Gdy jestem kilka metrów od niego gwałtownie wjeżdza
na mój pas. Pomimo hamowanie dochodzi do zdeżenia się pojazdów.
U mnie uszkodzony przód (zdeżak, reflektory i przyległości) u niego
tył. Udeżenie centralnie w "dupę"
Czyja wina waszym zdaniem?
Obserwuj wątek
    • Gość: Zimnokrwisty Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 14:13
      Ewidentnie jego. Nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu. Ale musisz
      mieć świadka, bo facet pewnie powie, że on jechał przed Toba i ostro
      zahamowal bo mu pies pod koła wbiegł a ty mu wtedy wjechałes w kufer.
    • kozak-na-koniu Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 06.11.07, 14:19
      Twoja, bo on już włączył się do ruchu a Ty nie dostosowałeś
      prędkości i najechałeś. Taka przynajmniej była by interpretacja
      zdarzenia wg "przydrożnych purchaw".
      • etom Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 07.11.07, 06:53
        kozak-na-koniu napisał:

        > Twoja, bo on już włączył się do ruchu a Ty nie dostosowałeś
        > prędkości i najechałeś. Taka przynajmniej była by interpretacja
        > zdarzenia wg "przydrożnych purchaw".

        Jezeli zderzenie mialo miejsce w okolicach skrzyzowania ( a tak by wynikalo z
        postu) to "purchawy" nie maja szans obronic takiej tezy.
        • kozak-na-koniu Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 07.11.07, 07:47
          Teoretycznie zapewne masz rację, znając jednak powszchne zamiłowanie
          do odwalania roboty i myślenia schematami pozwolę się z Tobą nie
          zgodzić.
    • Gość: Ignacy Prawdziwa przyczyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 08:28
      Widzę w przedstawionej sytuacji Twoją winę:
      - Jedziesz przez skrzyżowanie z drogą podporządkowaną po lewej
      stronie na wprost lewym zamiast prawym pasem.
      - Blokujesz możliwość wyjazdu pojazdowi z lewej.
      - Przebywanie w takiej pozycji może być odczytane jako zamiar jazdy
      w lewo - wprowadzasz dezorientację.
      - Nie zachowujesz szczególnej ostrożności.
      - Celowo uderzasz w tył wyjeżdżającego pojazdu ewentualnie opóźniasz
      swoje hamowanie uważając, że "masz pierwszeństwo".

      Pytanie dodatkowe - czy to była ulica jednokierunkowa,
      dwukierunkowa, jednojezdniowa, dwujezdniowa - pozwoli ocenić czy to
      było zaskoczenie.
      pozdr
      • jaro_ss Re: Prawdziwa przyczyna 07.11.07, 08:47
        Jest jescze "zajechanie drogi" czyli zmuszenie do gwałtownej zmiany
        niepoprawnym manewrem. W każdym bądź razie jeśli policja nie stanie
        na wysokości zadania - trzeba opłacić eksperta itp, albo uznać swoją
        winę.

        Dlatego ja się dodatkowo ubezpieczyłem.
      • Gość: felek Re: Prawdziwa przyczyna IP: *.chello.pl 07.11.07, 23:22
        Kolega to chyba jest adwokatem.
        -nie znam przepisu który zabrania mi jazdy lewym pasem, tym bardziej
        że prawy za chwilę się kończy
        -nie blokuję wjazzdu, a kożystam z tego że znajduję sie na drodze z
        pierwszeństwem
        -nie mialem możliwości skrętu w lewo, obie te jezdnie były
        jednokierunkowe
        -gdybym nie zachował szczegolnej ostrożności to uszkodzenia w obu
        pojazdach były by znacznie większe
        -nie opóźniłem hamowania, tylko nie wiem czy slyszałeś o czymś takim
        jak czas reakcji. Do tego należy dodać śliską (bo mokrą) jezdnię.
        Nie znam samochodu ktory zatrzyma sie w miejscu

        Żeby rozwiać wszelkie spekulacje nie waliłem w tego z przodu żeby na
        tym zarobić albo żeby sobie wyremontować samochód. W chwili kolizji
        samochód miał nieco ponad rok, jest moją własnością i była to
        pierwsza kolizja z jego udziałem.

        Doprecyzuję.
        Dwie jezdnie jednokierunkowe.
        Droga z pierwszeństwem 2 pasy, gdzie prawy pas kończy się okolo 50 m
        od miejsca zdeżenia.
        Droga podpożądkowana z lewej strony pod kątem w stosunku do drogi z
        pierwszeństwem.

        Pzdr
        • Gość: Ignacy Re: Prawdziwa przyczyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.07, 00:31
          Dopiero po 50 m na lewy pas:

          "Art.16 p4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie
          blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są
          wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa."

          W opisywanej sytuacji rzeczywiście mogłeś być zaskoczony.
          Intryguje mnie jeszcze sprawa widoczności.
          Dlaczego ON Cię nie widział?
          pozdr
          • Gość: tbernard Re: Prawdziwa przyczyna IP: *.telsat.wroc.pl 08.11.07, 01:30
            Gość portalu: Ignacy napisał(a):

            > Dopiero po 50 m na lewy pas:
            >
            > "Art.16 p4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie
            > blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są
            > wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa."

            To są nieprecyzyjne zdania gdzie sam poeta nie do końca wiedział co ma na myśli.
            Gdyby chcieć to odczytywać z matematyczną dokładnością, to w ogóle drugie zdanie
            nie ma sensu, bo poruszanie się lewym pasem należałoby uznać za zabronione jeśli
            się w lewo nie skręca. Tym samym pojawia się pytanie po co są malowane
            (wyznaczane) 2 pasy lub więcej gdzie lewoskręt nie jest przymusowy. Zupełnym już
            bezsensem są w takiej sytuacji zanikające prawe pasy. Po co tak malować je?
            Zapewne poecie od przepisów chodziło w pierwszym zdaniu o drogę gdzie pasy nie
            są wyznaczone lub co najwyżej jest namalowana oś jezdni. Wtedy zapis aby trzymać
            się możliwie blisko prawej krawędzi ma jakieś znamiona sensu, że niby chodzi o
            ruch prawostronny, chociaż też mało precyzyjne jest słowo "możliwie".

            Tym niemniej wina tego co najechał polega na tym, że uderzył w tył.
            Innymi słowy już tamten zdążył włączyć się do ruchu (oś pojazdu doprowadził do
            pozycji równoległej do osi jezdni) tylko, że może jeszcze wolno jechał.
            Paradoksalnie ten uderzający gdyby nie hamował to być może w bok by go uderzył,
            czyli jeszcze podczas manewru włączania do ruchu, chociaż skutki mogły by być
            bardziej tragiczne.
            Sporo chyba w takiej sytuacji zależy od zeznań świadków.
            A tak na marginesie już, czy zamiast nieskutecznego hamowania, nie dało się go
            prawym pasem wyprzedzić na tym 50 metrowym odcinku?
            • tbernard Re: Prawdziwa przyczyna 08.11.07, 08:18
              Z tym włączaniem się do ruchu to nieco przesadziłem, bo oczywiście nie każdy
              wyjeżdżający z podporządkowanej jest włączającym się według definicji.
    • Gość: drinexile Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: 83.16.112.* 07.11.07, 12:06
      Powiedz, ale szczerze, z jaką prędkością jechałeś i jaki limit
      predkości obowiazywał w tym miejscu?
    • Gość: drinexile Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: 83.16.112.* 07.11.07, 12:06
      Powiedz, ale szczerze, z jaką prędkością jechałeś i jaki limit
      predkości obowiazywał w tym miejscu?
      • Gość: felek Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: *.chello.pl 07.11.07, 23:11
        W tym miejscu jak i w calej Warszawie obowiązuje prędkość 50km/h a
        jechalem poniżej tej prędkości ze względu na łuk drogi i mokrą
        jezdnię.
        W czasie jazdy nie patrzę na licznik, a TY?
        • Gość: drinexile Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: 83.16.112.* 09.11.07, 23:51
          Ja na licznik zerkam głównie w czasie jazdy, bo kiedy samochód stoi
          zawsze wskazuje 0 km/h
        • jureek Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 10.11.07, 09:42
          Gość portalu: felek napisał(a):

          > W czasie jazdy nie patrzę na licznik, a TY?

          Ja patrzę. A Ty kiedy patrzysz?
          Jura
    • Gość: pelissa Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.07, 02:19
      felek, nie sluchaj i nie czytaj tych co tu pisza -to co opisales
      jest KLASYCZNYM WYMUSZENIEM pierszenstwa. Nie wiem jak ci ludzie
      wyzej dostali prawo jazdy, ale nawet na samym egzaminie, sam FAKT ze
      kierowca ZA TOBA (w tej sytjuacji ty) musi dotknac hamulca i
      przyhamowac (juz nie mowiac o gwaltownym hamowaniu - to juz
      zajechanie drogi) powoduje, ze przesiadasz sie na miejsce pasazera i
      wracasz. Jadac droga z PIERSZENSTWEM mowiac kolokwialnie - olewasz
      wszystkie wyjazdy, podporzadkowane - to ONI musza uwazac na ciebie,
      a ciebie nic nie obchodzi i juz. Inaczej mozna zwariowac i trzeba
      miec oczy dookola glowy. Pisalam w innym poscie o czestym bledzie na
      rondzie: mimo ze ktos daje kierunek, to moze sie rozmyslic (moze
      sie pomylic, moze to byc fanaberia) itd... Sam fakt ze ktos dal
      kierunek nie upowaznia mnie do ladowania sie na rondo "bo przeciez
      mial pan zjechac wyjazd wczesniej". Czekasz az faktycznie zaczyna
      skrecac i dopiero wtedy masz czysta droge...

      Az sie dziwie, ze tyle osob mowi ze to twoja wina, chyba tylko
      kierujac sie wspolczuciem dla tego biedaczka, co go zmiazdzyles
      • kozak-na-koniu Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 08.11.07, 07:57
        Masz rację, jednak w życiu oprócz teorii jest jeszcze praktyka.
        Kiedyś miałem podobną sytuację i mimo, że uderzyłem gościa w bok a
        uszkodzenia były minimalne, miejscowe "krawężniki" zrobiły z tego
        niedostosowanie prędkości i najechanie. Sprawa skończyła się w
        sądzie i nie jest to bynajmniej jedyna podobna sytuacja, z jaką się
        zetknąłem. Uderzenia w tył zawsze traktują jako "najechanie", co
        wskazuje że wina leży po stronie najeżdżającego a dowiedzenie, że
        było inaczej przeważnie pozostawiają stronom najbardziej
        zainteresowanym sprawą.
      • Gość: Ignacy Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.07, 09:03
        Gość portalu: pelissa napisał(a):
        "Jadac droga z PIERSZENSTWEM mowiac kolokwialnie - olewasz
        wszystkie wyjazdy, podporzadkowane - to ONI musza uwazac na ciebie,
        a ciebie nic nie obchodzi i juz."

        Kardynalny błąd w rozumowaniu.
        Polecam lekturę art.3 prawa o ruchu drogowym.

        pozdr
        • Gość: felek Art 3 i 4 PoRD IP: *.chello.pl 08.11.07, 21:03
          Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są
          obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga -
          szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby
          spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego,
          ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub
          porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez
          działanie rozumie się również zaniechanie.

          2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do osoby znajdującej się w
          pobliżu drogi, jeżeli jej zachowanie mogłoby pociągnąć za sobą
          skutki, o których mowa w tym przepisie.

          3. Jeżeli uczestnik ruchu lub inna osoba spowodowała jednak
          zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest obowiązana
          przedsięwziąć niezbędne środki w celu niezwłocznego usunięcia
          zagrożenia, a gdyby nie mogła tego uczynić, powinna o zagrożeniu
          uprzedzić innych uczestników ruchu.

          Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają
          prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów
          ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
          odmiennego ich zachowania.

          W tej sytuacji bardziej stosowałem art 4 a nie 3.

          Stosując zawsze art.3 wpadniemy w obłęd.
      • tbernard Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 08.11.07, 09:51
        > felek, nie sluchaj i nie czytaj tych co tu pisza -to co opisales
        > jest KLASYCZNYM WYMUSZENIEM pierszenstwa.

        Zgoda, tylko jak to bez świadków wykazać? Gdyby było stuknięcie w bok, to co
        innego ale tutaj było w tył.

        >. Nie wiem jak ci ludzie
        > wyzej dostali prawo jazdy, ale nawet na samym egzaminie, sam FAKT ze
        > kierowca ZA TOBA (w tej sytjuacji ty) musi dotknac hamulca i
        > przyhamowac (juz nie mowiac o gwaltownym hamowaniu - to juz
        > zajechanie drogi) powoduje, ze przesiadasz sie na miejsce pasazera i
        > wracasz. Jadac droga z PIERSZENSTWEM mowiac kolokwialnie - olewasz
        > wszystkie wyjazdy, podporzadkowane - to ONI musza uwazac na ciebie,
        > a ciebie nic nie obchodzi i juz.

        A skąd egzaminator wie, czy tamten z tyłu użył hamulca, czy wystarczyło tylko
        ściągnąć nogę z gazu? Co do tej beztroski będąc na głównej, to zgodził bym się
        tylko pod warunkiem, że nie przekracza się prędkości przepisowej. Chociaż nawet
        wtedy nie można tak całkowicie wszystkiego olewać, dla przykładu wyjeżdżający
        TIR. Co z tego, że to on wymusza a ja mam pierwszeństwo? Prawa fizyki czy tego
        chcemy, czy nie, zawsze będą mieć przewagę nad prawem spisanym w paragrafach,
        ustawach czy kodeksach.
        • Gość: pelissa Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.07, 00:29
          >>? Co do tej beztroski będąc na głównej, to zgodził bym się
          >>tylko pod warunkiem, że nie przekracza się prędkości przepisowej.

          Alez oczywiscie sie zgadzam:) Cale zycie wychodze z zalozenia ze
          duzy ma zawsze racje i nie mam ochoty przeforsowac swojej racji i
          miec ja posmiertnie:) Tylko zauwaz kolega zadajac pytanie nie pytal
          co powinien zrobic, ale KTO MIAL RACJE W TEORII - wiec w teorii mial
          on racje (wg mnie absolutna) a praktyce pewnie dostalby mandat na
          rowni z wymuszajacym pierszenstwo palantem z tytulu "nie
          dostosowania predkosci do warunkow a takze nie zastosowania zasady
          ograniczonego zaufania" - zgodnie z zasada chce sie psa udrzyc, kij
          sie zawsze znajdzie
          • Gość: zrob_se_dobrze Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: *.c192.msk.pl 14.11.07, 10:20
            Gość portalu: pelissa napisał(a):

            > ...a takze nie zastosowania zasady ograniczonego zaufania

            w przepisach PoRD nic takiego nie ma :-(
          • Gość: felek Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: *.chello.pl 14.11.07, 15:32
            Gdyby prz każdej kolizji brać pod uwagę prędkość to wiele z kolizji
            powinno kończyć sie współwiną.
            Przykład: na skrzyżowaniu skręcam w lewo a samochód jadący z
            naprzeciwka jedzie z prędkością większą niz dozwolona np 75 km/h.
            Decyduje sie na skręt. Ponieważ tamten jedzie za szybko dochodzi to
            kolizji, a przecież gdyby jechal wolniej zjechałbym ze skrzyżowania
            bezkolizyjnie.
            • jureek Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 14.11.07, 15:49
              Gość portalu: felek napisał(a):

              > Gdyby prz każdej kolizji brać pod uwagę prędkość to wiele z kolizji
              > powinno kończyć sie współwiną.
              > Przykład: na skrzyżowaniu skręcam w lewo a samochód jadący z
              > naprzeciwka jedzie z prędkością większą niz dozwolona np 75 km/h.
              > Decyduje sie na skręt. Ponieważ tamten jedzie za szybko dochodzi to
              > kolizji, a przecież gdyby jechal wolniej zjechałbym ze skrzyżowania
              > bezkolizyjnie.

              W tej sytuacji widzisz ten jadący zbyt szybko samochód i możesz ocenić jego
              prędkość, więc nie powinieneś decydować się na skręt w lewo. Ale co powiesz na
              taką sytuację, że jest wjazd na ulicę główną zaraz za zakrętem, więc włączający
              się do ruchu widzi z lewej strony jadące główną samochody tylko na odcinku 30
              metrów. Z tego powodu na głównej jest ograniczenie do 30 kmh. Ale znajdzie się
              taki ktoś jadący główną, który stwierdzi, że ograniczenie jest bez sensu i
              poleci na nim setką, po czym przygrzmoci w tył samochodu, który akurat wjechał z
              podporządkowanej. Ten jadący setką nie będzie ponosił żadnej winy za wypadek?
              Jura
              • tbernard Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 20.11.07, 11:27
                > W tej sytuacji widzisz ten jadący zbyt szybko samochód i możesz ocenić jego
                > prędkość, więc nie powinieneś decydować się na skręt w lewo.

                Zmiany kątowe mogą być zbyt niewielkie aby prawidłowo ocenić prędkośc pojazdu
                zbliżającego się . Dlatego na autostradzie bardzo niebezpieczne jest gdy trafi
                się na żółwia jadącego w porywach 60/70 k/h. Niby z daleka widać, że ten przed
                nami jedzie wolniej, tylko, że nie sposób w porę zorientować się jak bardzo
                wolno. Gdy jest już na tyle blisko, że tą prędkośc zbliżania się coraz
                poprawniej rozpoznajemy, to może się okazać, że lewy pas jest zajęty i
                nieszczęście już w zasięgu ręki.
                Tak samo w przypadku pojazdu z naprzeciwka, jak widać go z daleka, to szacowanie
                prędkości zbliżania obarczone jest dużą niedokładnością.
                Co do przypadku z łukiem i kimś jadącym 100|30 to uważam, że to wariat który dla
                dobra innych powinien być wyeliminowany z ruchu. Nie powinno mieć znaczenia, że
                jest na głównej.
          • zgryzliwy1 Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 15.11.07, 22:45
            Gość portalu: pelissa napisał(a):

            > nie zastosowania zasady
            > ograniczonego zaufania" -

            ta zasada to z jakiego .....serialu ?
            • Gość: pel Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.07, 01:15
              >>ta zasada to z jakiego .....serialu ?
              z kursu na ten tego...prawo..jazdy?
              Tam ucza takich smiesznych, nieprzydatnych i niezyciowych zwyczajow.
              Dawno swoj kupiles?
              • tkjaaa Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 24.02.08, 04:56
                Gość portalu: pel napisał(a):

                > >ta zasada to z jakiego .....serialu ?

                > z kursu na ten tego...prawo..jazdy?
                > Tam ucza takich smiesznych, nieprzydatnych i niezyciowych
                > zwyczajow.

                zadnej "zasady ograniczonego zaufania" w PoRD nie ma :-((

                > Dawno swoj kupiles?

                pewnie nie musial, za to Ty na pewno kupilas
    • Gość: felek Skończyło się tak IP: *.chello.pl 08.11.07, 20:56
      Gość w ktorego udeżyłem przyznał że mnie widział, ale myślał że
      jestem za nim. Zamiast się rozrjżeć popatrzył w lusterka, co przy
      tego rodzaju usytuowaniu dwoch jedni do siebie nie było najlepszym
      rozwiązaniem.
      Trzeba przyznać ze trafilem na uczciwego czlowieka i przyznał że
      wina leży po jego stronie.
      Obyło się bez policji. Napisaliśmy oświadczenie, ale to był błąd.
      Polegał on na tym że facet nie odbiereł telefonów i w umowionym
      terminie nie pojawił się wraz ze mną u ubezpieczyciela. W efekcje
      przez kilka tygodni czekałem na usunięcie szkód.
      Dlatego następnym razem wezwę policje.
      Pozdrawiam
      • billy.the.kid Re: Skończyło się tak 09.11.07, 20:06
        stary ,zlituj się- ZDERZENIE, UDERZYŁEM.
        nic dziwnego ze w te oświadczenia nie chcieli uwierzyć.
      • ewosia Re: Skończyło się tak 27.02.08, 17:41
        Gość portalu: felek napisał(a):
        Obyło się bez policji. Napisaliśmy oświadczenie, ale to był błąd.
        > Polegał on na tym że facet nie odbiereł telefonów i w umowionym
        > terminie nie pojawił się wraz ze mną u ubezpieczyciela. W efekcje
        > przez kilka tygodni czekałem na usunięcie szkód.
        > Dlatego następnym razem wezwę policje.
        > Pozdrawiam


        Najlepsze, że wezwanie policji nie oznacza, że ubezpieczyciel
        automatycznie pokryje twoją szkodę. Nawet jak wezwiesz policję, to
        ubezpieczyciel będzie musiał mieć albo oświadczenie sprawcy
        (poproszą go, żeby potwierdził to, co jest w spisanym oświadczeniu)
        albo pozostaje sąd.
        Policja nie orzeka o winie - daje mandat za spowodowanie kolizji,
        czasem zabiera dowód rejestracyjny - jeśli uzna, że zbity reflektor
        wymaga ponownego przeglądu. Natomiast do ubezpieczyciela i tak musi
        przyjść sprawca.
        Także wzywanie policji następnym razem niczego nie przyspieszy -
        koleś dostanie kilka stów mandatu i 6 punktów, ty będziesz musiał
        sobie zrobić przegląd a ubezpieczyciel i tak nie kiwnie palcem bez
        kwitów od sprawcy.
        -
    • Gość: yuu Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 15:41
      pewnie ze jego tak mi sie wydaje
    • foreks Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 23.02.08, 21:18
      piekna ortografia, to wskazuje na pojemnosc wyobrazni. oczywiscie, ze wina
      Twoja, widzisz auto stojaca w podporzadkowanej, ktore rusza i przesz do przodu,
      a ten jeszcze zdaza byc przed Toba rownolegle, a Ty w niego wbijasz sie? sorry.
      • zgryzliwy1 Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 24.02.08, 05:03
        foreks napisał:

        > piekna ortografia, to wskazuje na pojemnosc wyobrazni. oczywiscie, ze wina
        > Twoja, widzisz auto stojaca w podporzadkowanej, ktore rusza i przesz do przodu,
        > a ten jeszcze zdaza byc przed Toba rownolegle, a Ty w niego wbijasz sie?

        qrna, czysty PISowiec, az sie posmarkalem ze smiechu
    • apache5 Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 24.02.08, 10:05
      Odświeżyłem sobie zapisy przy tym temacie. Jest trochę ironii i znęcania sie nad
      poszkodowanym. Wydaje się że jadący droga podporządkowana (jaki znak był?) ma
      ustąpić pierwszeństwa (art.2pkt.23 ust.)i obowiązki ma oczywiste. Poszkodowany
      miał prawo liczyć że tamten zastosuje sie do przepisów, upoważnia go do tego
      art.4 ustawy, nie pisze on o zachowaniu kierowcy które wskazywałoby iż nie
      ustąpi pierwszeństwa, a widoczność była dostateczna. Może prędkość zaskoczyła
      tego drugiego, ale to łatwo ustalić nawet dziś po lokalizacji pojazdów po
      uderzeniu, z odtworzenia warunków ruchu. Nie można domniemywać winy "felka" .
      Pozdrowienia.
      • jureek Re: Udeżenie w tył pojazdu a pierwszeństwo przeja 24.02.08, 10:24
        apache5 napisał:

        > Nie można domniemywać winy "felka" .

        Tym bardziej, że "felek" nie wie, jak szybko jechał, bo w czasie jazdy felek na
        szybkościomierz nie patrzy.
        Jura
    • hanni Probuje sobie to wyobrazic 24.02.08, 12:13
      Twierdzisz ze jechales ponizej 50 km/h.

      Przy przecietnie sprawnych hamulcach i mokrej nawierzchni droga hamowania z 50
      km/h wynosi okolo 16 metrow. Dochodzi do tego czas reakcji. Przy jednej
      sekundzie od zobaczenia przeszkody do pelnego uruchomienia hamulca okolo sekundy
      czyli dodatkowe 14 metrow.

      Laczna droga zatrzymania to zatem jakies 30 metrow.
      Ale:
      1. facet nie wyskoczyl ci tuz z kraweznika przed zderzak,

      2. potrzebowal co najmniej 2-3 sekundy, zeby wyjechac z drogi podporzadkowanej,
      przejechac przez przeciwny pas i wjechac na twoj pas. Ten manwer w tym czasie
      musiales widziec i to w zasadzie wystarczyloby do pelnego hamowania. Cale twoje
      hamowanie nie trwalo dluzej.

      3. On sam tez sie poruszal w tym samym kierunku co ty. Uderzyles mu przeciez nie
      w bok tylko w tyl. zeby mogl ustawic sie do ciebie tylem potrzebowal przeciez
      kilku metrow. To dodatkowo wydluza twoja droge hamowania.

      Nie mysl, ze chce byc zlosliwy bo wiem, w jakiej jestes sytuacji ale mysle, ze
      albo jechales znacznie szybciej, albo byles bardzo nieostrozny
      (zdeknocentrowany) albo po prostu zle zareagowales.

      W takiej sytuacji przy takiej szybkosci wjechac komus w kuper to poniekad
      wyczyn. Mysle, ze z policja mialbys i tak nienajlepsze karty.
      • zgryzliwy1 Re: Probuje sobie to wyobrazic 25.02.08, 01:55
        hanni napisał:

        > 2. potrzebowal co najmniej 2-3 sekundy, zeby wyjechac z drogi podporzadkowanej,
        > przejechac przez przeciwny pas i wjechac na twoj pas. Ten manwer w tym czasie
        > musiales widziec i to w zasadzie wystarczyloby do pelnego hamowania.

        ty zawsze hamujesz awaryjnie, widzac podjezdzajacy pojazd z podporzadkowanej pod
        "twoj" pas ?
      • apache5 Re: Probuje sobie to wyobrazic 25.02.08, 10:12
        hanni napisał:te 30m drogi zatrzymania ( nie hamowania) to około 1,75 sek, w
        tym czasie samochód z lewej ruszył ( to dopiero zobaczył kierowca) to skąd te
        2-3 sek., wjechał na jeden lewy pas w ulicy jednokierunkowej ( takie
        wyjaśnienia) to jaki tam "przeciwny pas", a na tym pasie tamten się rozpędzał i
        drugi hamował, to jakie szkody wynikałoby z utraty prędkości. Myślę że
        rekonstrukcja i analiza czasowo-przestrzenna prowadziłaby do ustalenia, ze tam
        nie było czasu 4-5 sek. ze strony wyjeżdżającego (popatrz na zegarek ile to
        czasu) a co do prędkości drugiego to co tu gadać, nawet nie wiemy ile metrów za
        skrzyżowaniem było najechanie.

        > Twierdzisz ze jechales ponizej 50 km/h.
        >
        > Przy przecietnie sprawnych hamulcach i mokrej nawierzchni droga hamowania z 50
        > km/h wynosi okolo 16 metrow. Dochodzi do tego czas reakcji. Przy jednej
        > sekundzie od zobaczenia przeszkody do pelnego uruchomienia hamulca okolo sekund
        > y
        > czyli dodatkowe 14 metrow.
        >
        > Laczna droga zatrzymania to zatem jakies 30 metrow.
        > Ale:
        > 1. facet nie wyskoczyl ci tuz z kraweznika przed zderzak,
        >
        > 2. potrzebowal co najmniej 2-3 sekundy, zeby wyjechac z drogi podporzadkowanej,
        > przejechac przez przeciwny pas i wjechac na twoj pas. Ten manwer w tym czasie
        > musiales widziec i to w zasadzie wystarczyloby do pelnego hamowania. Cale twoje
        > hamowanie nie trwalo dluzej.
        >
        > 3. On sam tez sie poruszal w tym samym kierunku co ty. Uderzyles mu przeciez ni
        > e
        > w bok tylko w tyl. zeby mogl ustawic sie do ciebie tylem potrzebowal przeciez
        > kilku metrow. To dodatkowo wydluza twoja droge hamowania.
        >
        > Nie mysl, ze chce byc zlosliwy bo wiem, w jakiej jestes sytuacji ale mysle, ze
        > albo jechales znacznie szybciej, albo byles bardzo nieostrozny
        > (zdeknocentrowany) albo po prostu zle zareagowales.
        >
        > W takiej sytuacji przy takiej szybkosci wjechac komus w kuper to poniekad
        > wyczyn. Mysle, ze z policja mialbys i tak nienajlepsze karty.
    • jane14 Czy Felek powinien kierować pojazdem ? 25.02.08, 08:42
      Mimo że teoretycznie wina jest po stronie kierowcy wjeżdzajacego z
      lewej mam niejakie wątpliwości.
      Hanni w zasadzie je wykazał w swoim poscie.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=71594249&a=76139816
      Jezeli Felek zaczoł reagować na sytuacje na drodze dopiero gdy
      przezd jego maską pojawił sie samochód no to albo ma klapki na
      oczach albo zajmował sie czymś innym niż prowadzenie pojazdu.
      W dodatku jak już zobaczył to bezmyslnie hamował zamiast wyminąć
      pojazd z prawej.
      A drogi Felku wystarczyło widząc pojazd po lewej jeszcze jak stał
      wrzucić prawy kierunkowskaz i zjechać na prawy pas. W ten sposób
      sygnalizujesz koledze że ma pas lewy wolny i może wjeżdzać, a sam
      zabezpieczasz się przed kolizją. Predkosć masz na tyle wiekszą od
      niego (co wykazałeś dobitnie), że nie utrudni ci on powrotu na lewy
      pas gdy prawy się skończy.
      No ale trzeba mysleć a nie tylko naciskać pedały.
      Ale jest nadzieja że taka przygoda coś cię nauczy a moze nauczy
      innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka