Dodaj do ulubionych

Ku pokrzepieniu serc ...

22.02.08, 09:36
Wiele na tym forum napisano na temat bezkarnosci DEZ-organizatorów
ruchu. Wiec moze coś na pocieszenie.
miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,4949536.html
W tę "białą srodę" jechałem 2,5 godziny trasę 15km i choć sam
uniknołem dzwona to na tym odcinku naliczyłem ich kilknaście. Kara
niewysoka za taki wyczyn, ale miejmy nadzieje że to dobry początek.
Obserwuj wątek
    • simr1979 Następny wyrok będzie na.... 22.02.08, 09:45
      ...Pana Boga - za zesłanie zimy w styczniu....;)
    • edek40 Re: Ku pokrzepieniu serc ... 22.02.08, 10:09
      Oby.

      Dzis na mojej lokalnej szosie, gdzie w terenie zachodnikowanym, zalampionym, zaplotowanym i nielicznie zabudowanym postawiono 40 km/h, spotkalem policje. Jakiez bylo moje zdziwienie, ze nie "susza" tylko wylapuja TIRy, ktore maja zakaz wjazdu na ten odcinek szosy. Nie jeden raz widzialem strozow prawa, suszacych jak nalezy. Jesli TIR nie jechal za szybko, to mogl sobie jechac dalej, choc droga jest kreta i duzy pojazd jest bardziej niebezpieczny niz taki, co jedzie za szybko.
    • emes-nju Re: Ku pokrzepieniu serc ... 22.02.08, 10:51
      Cieniutnie to pokrzepienie...

      Zepsul (czasem powaznie) biznes tysiacom biznesmenow. Spowodowal spoznienie kolejnych setek tysiecy - do pracy, na spotkanie, na ciupcianie, na kupke... O zwyklych newrwach nawet mi sie pisac nie chce - Krakow, jak i inne polskie miasta, korkiem stoi; wtedy byly "tylko" znacznie wieksze.

      A wyrok dostal za NIEUMYSLNE. Otoz bylo to UMYSLNE - on WIEDZIAL co dzieje sie na drogach i ODMAWIAL wyslania kolejnych maszyn do uzdatniania drog. Dostal 10 tys. zl! Taki urzednik pokryje to z dwumiesiecznych poborow! A co maja zrobic DROBNI, ledwie koniec z koncem wiazacy biznesmeni, ktorym paraliz miasta skasowal zarobek? Moga sie sadzic z panem T. czy z urzedem, w ktorym ten SABOTAZYSTA pracowal? To spora roznica - od pana T. nie wyciagna zadnej kasy...
      • jane14 Wiem ... 22.02.08, 11:07
        kara śmierci była by słuszniejsza, tylko co wtedy zrobić z tymi
        co "umyslnie".
        Ale z tego co wiem uznanie winy w tej sytuacji otwiera drogę
        automatem do roszczeń cywilnych wystarczy wiec już tylko
        udowodnienie że poniosłes strate w zwiazku z tym wydarzeniem.
        Jesli ktos np. nie zdązył z ...kupką no to powinien wystarczyć
        rachunek z pralni.
        PS Nie wiem jak w Wawie ale tu dyrektor zarabia napewno wiecej jak
        5000/mc dlatego można wyciągnąc spokojnie od niego za pranie gaci a
        jak nie to moze sad zobowiazujac go do naprawy szkody, kaze mu
        wyprać osobicie, no tylko kto trzyma na pamiątke takie gacie trzy
        lata?
        • emes-nju Re: Wiem ... 22.02.08, 11:28
          jane14 napisał:

          > kara śmierci była by słuszniejsza, tylko co wtedy zrobić z tymi
          > co "umyslnie".

          Wlasciciel samochodu za zdjecie z przekroczeniem ograniczenia predkosci ma zaplacic nawet 500 zl (moze tez stracic PJ co czasem wiaze sie ze strata pracy) - sa postulaty, zeby te kare podniesc do 1000 zl. (Zwroc uwage, ze WLASCICIEL - niekoniecznie kierowca! "Winy" tego typu nie trzeba PR udowadniac! O zasadnosci co poniektorych ograniczen pisac w tym kontekscie nie bede, bo znowu wkraczymy na grunt urzedasow-sabotazystow)

          Za WYKROCZENIE nie pociagajace za soba ZADNYCH innych skutkow niz prawne (nie dochodzi do wypadku!) placi RAPTEM 20 razy mniej niz facet, ktory z powodu kompletnej indolencji PARALIZUJE jedno z wiekszych miast w Polsce.

          No sorry, ale ja tak SPRAWIEDLIWOSCI nie pojmuje!

          > Ale z tego co wiem uznanie winy w tej sytuacji otwiera drogę
          > automatem do roszczeń cywilnych wystarczy wiec już tylko
          > udowodnienie że poniosłes strate w zwiazku z tym wydarzeniem.

          Prawda z gatunku tischnerowskich. Czyli g... prawda!

          Otoz w naszym bolszewickim raju urzednikow, strate nalezy UDOWODNIC co do grosza (ciezar dowodu spoczywa na mnie). A jak udowodnic strate polegajaca na NIEPODPISANIU kontraktu, bo jeden z kontrahentow po kilku godzinach czekania oswiadczyl, ze ma druga strone w... glebokim powazaniu?

          A nawet jezeli strate da sie dokladnie udowodnic (wykonalem prace, ale nie zdarzylem jej dowiesc), to nie potrzeba sprytnego prawnika, zey zasadzana kwote podwazyc - wystarczy apelowac (grosiki zawsze latwo podwazyc). I kolejna KOSZTOWNA kolomyja...

          Cwiczylem to... Skapitulowalem, bo nie bylo mnie stac na wieloletni proces i angazowanie armii prawnikow. O zbyt drobna sumke chodzilo - wszystkiego ze 200 tys. zl za to, ze US bezprawnie zajal mi konto na pol roku paralizujac mi firme. Nie potrafilem co do grosza udowodnic ile mnie to kosztowalo. Wiesz... NIEWYKONANE w wyniku zajecia konta zlecenia :-/
          • jane14 Pewnych rzeczy nie mozna porównywać. 22.02.08, 12:17
            Kierowca ze zdjecia odpowiada sam za siebie jesli przekracza
            predkość doskonale wie czym mu to grozi (tą utratą zródła dochodów
            też).
            Pan T. zas może miał/może nie swiadomośc co czyni. Ale znajac go
            (przyznam że tylko z wizerunku medialnego) napewno w najsmielszych
            przewidywaniach nie spodziewał się ze może za to zostać w
            jakikolwiek sposób ukarany. To tzw "niezatapialny" co oznacza że ta
            kara o ile sie uprawomocni, to tylko rysa na legendzie o
            niezatapialności, ale to jeszce daleka droga do zatopienia.
            A wierz mi, wielu w Krakowie już od lat chce go "zatopić".
            A co do prawd.
            Skazanie oznacza uznanie winy ale oczywiście nie oznacza że
            dostaniesz odszkodowanie z automatu. Sprawę musisz wnieśc a sad musi
            uznać wysokosć twojej straty na podstawie dowodów które
            przedkładasz. Ale proces cywilny nie wymaga już w tym wypadku
            udowadniania winy pozwanego a jedynie udowodnienia strat.
            A czy to dobrze że ty musisz swe straty udowodnić. No może dobrze
            gdyby nie to, nieżle mozna by zyć z każdego skazanego.
            Np ten kierowca.
            Wnoszę sprawe o utrate zarobków z powodu jego nadmiernej predkości.
            Motywuję :
            Przejechał obok mnie i tak sie przestraszyłem, że przez trzy dni nie
            wychodziłem z domu. Z tego powodu zwolnili mnie z pracy. Przez
            ostatnie 10 lat nie znalazłem nowej bo pośrednictwo pracy jest po
            drugiej stronie ulicy a ja nadal boję się przejśc przez ulice,
            słowem nalezy mi sie 36x średnia krajowa z odsetkami + renta. No bo
            przez te 10 lat to zapomniałem jak się pracuje co oznacza stałą
            utrate zdolności do pracy.
            Ta motywacja wymaga dowodu czy nie ?
            • emes-nju Re: Pewnych rzeczy nie mozna porównywać. 22.02.08, 13:02
              jane14 napisał:

              > Kierowca ze zdjecia odpowiada sam za siebie jesli przekracza
              > predkość doskonale wie czym mu to grozi (tą utratą zródła dochodów
              > też).

              Wie! Jasne. Ale do ukarania za przkroczenie predkosci nie trzeba nawet udowadniac winy - karany jest NUMER REJESTRACYJNY. Jak nie da sie ustalic faktycznego sprawcy, to karany jest wlasciciel.

              > Pan T. zas może miał/może nie swiadomośc co czyni.

              Czy to go usprawiedliwia?!?!?!

              > Sprawę musisz wnieśc a sad musi uznać wysokosć twojej straty na
              > podstawie dowodów które przedkładasz. Ale proces cywilny nie wymaga
              > już w tym wypadku udowadniania winy pozwanego a jedynie
              > udowodnienia strat.

              No wlasnie. Co do grosza! Jak CO DO GROSZA udowodnic straty wynikle z NIEPODPISANIA kontraktu?

              > A czy to dobrze że ty musisz swe straty udowodnić. No może dobrze
              > gdyby nie to, nieżle mozna by zyć z każdego skazanego.

              No wiec jak na razie na mojej powaznej, zagrazajacej mojemu fizycznemu bytowi (przez pol roku utrzymywali mnie rodzice, bo skarbowka zablokowala mi WSZYSTKIE konta, a zarabiac nie mialem jak, bo przeciez nie mialem pieniedzy na produkcje), stracie "niezle zyl" tylko budzet...

              W dalszej czesci postu, przekraczasz juz granice smiesznosci...
              • tomek854 Re: Pewnych rzeczy nie mozna porównywać. 27.02.08, 13:56
                > ac winy - karany jest NUMER REJESTRACYJNY. Jak nie da sie ustalic faktycznego s
                > prawcy, to karany jest wlasciciel.

                Ja w tym nie widzę nic złego. Właściciel pojazdu ma obowiązek wiedzieć kto w
                danej chwili jego pojazdem się posługuje. Jak nie wie, to niech płaci sam.

                W UK nie ma z tym problemu, dlaczego u nas jest?
                • emes-nju Re: Pewnych rzeczy nie mozna porównywać. 27.02.08, 14:08
                  tomek854 napisał:

                  > > karany jest NUMER REJESTRACYJNY. Jak nie da sie ustalic
                  > > faktycznego sprawcy, to karany jest wlasciciel.
                  >
                  > Ja w tym nie widzę nic złego. Właściciel pojazdu ma obowiązek
                  > wiedzieć kto w danej chwili jego pojazdem się posługuje. Jak nie
                  > wie, to niech płaci sam.

                  No dobra... Mandat za przekroczenie predkosci musze zaplacic, jezeli nie wiem, ze kiedys godny zaufania kolega, bez mojej wiedzy, pozyczyl moje auto komus innemu. Sprawiedliwosc spoleczna cala geba! Klopot w tym, ze nie ma przepisu nakazujacego "pilnowanie" obcego kierowcy w moim samochodzie... Dlaczego wiec mam ponosic konsekwencje za jego wybryki!?

                  A co z pijanym? Pozyczam komus auto, a ten ktos daje sie zlapac na jezdzie po pijaku. Czy za to tez powinienem utracic PJ? Przeciez nie dopilnowalem...

                  > W UK nie ma z tym problemu, dlaczego u nas jest?

                  Obawiam sie, ze tak jak w Polsce, tak i w UK jest to niezgodne z miedzynarodowymi ustaleniami o domniemaniu niewinnosci... I obawiam sie, ze spokojnie mozna zaskarzyc cos takiego do Strasburga.

                  Tylko, ze nikt tego nie robi, za 500 zl mandatu! Czy tez nawet za 500 Funtow ;-) Placi sie, zgrzyta zebami i juz (w tym procederze bardzo pomaga bardzo niska kultura prawna przecietnych ludzi). Mogloby takie przepisy zaskarzyc panstwo dbajace o obywateli. Klopot w tym, ze to wlasnie panstwo ustala takie przepisy w celu ORZNIECIA obywateli - czy widzisz jakis akt sprawiedliwosci czy nauczke (w celu poprawy bezpieczenstwa na drodze!!!) jezeli za czyjes przekroczenie predkosci placi absolutnie niewinna osoba (przypominam - nie ma przepisu nakazujacego "pilnowanie" osoby, ktorej pozyczylismy samochod!!!)
            • edek40 Re: Pewnych rzeczy nie mozna porównywać. 22.02.08, 13:12
              > Pan T. zas może miał/może nie swiadomośc co czyni.

              Ci Ty za bzdury wipisujesz? Czy to samo napiszesz, gdy lekarz tragicznie pomyli sie w diagnozie? Jezeli pan T. pobieral wynagrodzenie za nadzor nad drogami, to chyba robil to swiadomie. No chyba, ze oszukal swoich pracodawcow co do swoich kwalifikacji. A wtedy nalezy mu sie kolejny proces.
              • jane14 Re: Pewnych rzeczy nie mozna porównywać. 22.02.08, 14:37
                Staram się być obiektywny. Mimo że ten pan nie budzi mojej sympati
                moge sobie wyobrazic, że popełnił nieświadomie bład w ocenie
                sytuacji.
                Bo pamietam ten dzień i ta sytuacja pogodowa nie była "typowa"
                Od niewinna biała kaszka która pod kołami przy równoczesnym spadku
                temperatury błyskawicznie zmieniła się w lodowisko.
                Czas na decyzje by zapobiec temu był rzeczywiscie bardzo krótki. Bo
                potem jak już wszystko staneło to i piaskarki/solarki staneły i
                mogło być ich nawet 1000 a i tak nie miały szans dojechać
                gdziekolwiek.
                Nie wiem jakie były prognozy i czy były one dostepne i czy Pan T.
                rzeczywiście mógł ocenić i zareagować na czas i czy jego decyzje
                były całkiem bezsensowne, czy jedynie bardzo ryzykowne.
                Za nieuzasadnione ryzyko kara jest wystarczajaca, za bezmyślność,
                mam nadzieje ten Pan jeszce odpowie.
                • emes-nju Re: Pewnych rzeczy nie mozna porównywać. 22.02.08, 15:04
                  jane14 napisał:

                  > Czas na decyzje by zapobiec temu był rzeczywiscie bardzo krótki.

                  Pan T. mial sporo czasu na decyzje (w Warszawie "solniczki" stoja w newralgicznych punktach miasta jak tylko jest ZAPOWIEDZ klopotow!), potem rozprawe i "sprawiedliwy" wyrok (zapewne bedzie apelacja). Kierowca, ktory wpadnie do rowu, bo trafil na "czarny lod", czasu na decyzje nie ma, a mandat karny za spowodowanie kolizji dostaje natychmiast i praktycznie bez mozliwosci obrony.

                  Zauwaz, ze ciagle opieramy sie o domniemany BLAD. Blad w ocenie sytuacji popelnil pan T. i popelnia kierowca, ktory na "czarnym lodzie" wyjezdza w krajobraz - "nie dostosowal". Jak ma sie skala problemow do kar?

                  Wiesz... To tak jak z zabijaniem ludzi. Jak zabijesz jednego, to jestes morderca, jak milion - bohaterem; jak w wyniku bledu sparalizujesz miasto (i okolice), to, po procesie (!), dostajesz 10 tys, grzywny, jak w wyniku bledu wyjedziesz w krajobraz, na ulicy (!) dostajesz 500 zl w zasadzie bez mozliwosci obrony.

                  SPARALIZOWANIE KILKUSETYSIECZNEGO miasta jest w RP warte TYLKO 20 razy wiecej niz OSOBISTE wyjechanie w krajobraz lub przekroczenie predkosci...?
                  • jane14 Re: Pewnych rzeczy nie mozna porównywać. 22.02.08, 16:47
                    Sądzi się za czyn nie skutki. A wiec tu za "niedopełnienie obowiązków
                    służbowych". W tej sytuacji to dość spora kara za taki czyn.
                    Za skutki może odpowiedzieć w procesach cywilnych i wcale bym się nie zdziwił bo
                    o ile prywatnych pozwów może być niewiele o tyle firmy ubezpieczeniowe mogą i
                    powinny skorzystać z okazji. A blacharze zarobili sporo tego dnia z kas
                    ubezpieczycieli.
                    I podobnie w przypadku kierowcy za czyn dostaje swoje a za skutki płaci
                    oddzielnie choć najczęściej z OC.
                    • emes-nju Re: Pewnych rzeczy nie mozna porównywać. 22.02.08, 16:51
                      jane14 napisał:

                      > Sądzi się za czyn nie skutki.

                      Tak?

                      Jade za szybko. Wyjezdzam w krajobraz i niegroznie parkuje w czyims plocie.

                      Jade za szybko. Wyjezdzam w krajobraz i niegroznie parkuje w czyims plocie. Przed plotem siedziala matka z dzieckiem...

                      Czyn ten sam - za szybka jazda i odwiedznie krajobrazu. Skutki rozne. Kara ta sama?
                      • jane14 Znaj granice mocium panie ... 25.02.08, 11:09
                        Żeby zrozumieć co jest czynem a co skutkiem trzeba sobie te pojecia
                        najpierw zdefiniować a potem dyskutować.
                        W rzeczonym przypadku czyn kończy się tam gdzie kończy się
                        bezposrednie twoje uczestnictwo.
                        A wiec odpowiesz za "nieumyślne zabójstwo" bo to ty najechałeś i ty
                        zabiłeś. Ale nie odpowiesz już np. za to że ojciec tego dziecka się
                        powiesi z rozpaczy a rodzeństwo pozbawione matki i ojca bedzie mieć
                        przesrane życie.
                        Ale jeśli chodzi o scisłość ja też jestem zdania że w takiej
                        sytuacji powinieneś odpowiedzieć za skutki do końca. Jednak nie ma
                        sprawiedliwości na tym świecie i to chyba już wiesz.
                        Tyle że w mojej ocenie "twój" przypadek jest bardziej
                        niesprawiedliwy niż ten Pana T.
                        Pan T działał w okreslonej sytuacji w której zapewne nacisk
                        na "oszczedzanie" jest równie dobry jak zapewnienie bezpieczeństwa i
                        płynności ruchu. On więc podejmuje decyzje w klasycznej
                        sytuacji "miedzy młotem a kowadłem" jak kazdy z nas kto pracując
                        zawodowo musi zrobić coś możliwie najlepszego za możliwie najmniej a
                        najlepiej za darmo.
                        Kierowca zaś niestety bardzo czesto naciska gaz i ląduje "w
                        krajobrazie" z własnej inicjatywy.
                        • tbernard Re: Znaj granice mocium panie ... 25.02.08, 11:51
                          > Kierowca zaś niestety bardzo czesto naciska gaz i ląduje "w
                          > krajobrazie" z własnej inicjatywy.

                          Chyba, że pracodawca wymaga od niego wykonania czynności które bez mocniejszego
                          przyciśnięcia gazu są niewykonalne. Wtedy też można dopatrzeć się czegoś w
                          rodzaju młota i kowadła.
                        • emes-nju Re: Znaj granice mocium panie ... 25.02.08, 11:59
                          No jasne!

                          Urzednik panstwowy, zajmujacy eksponowane stanowisko moze narobic, co mu sie podoba, a jedyna odpowiedzalnosc na jaka moze sie narazic to KOSMETYCZNA grzywna. Bo un bidulek nie wiedzial co czyni... A i skutki byly zadne - ot, takie sparalizowanie kilkusetysiecznego miasta. Tyle co nic! I jaki pozytek dla bezpieczenstwa! Nikt nie mogl jechac szybciej niz 20 km/h wiec setki kolizji odbyly sie bez ofiar. Nagrode powinien dostac, a nie kare! :-P

                          Co innego kierowca! Ten jest winny wypadku nawet jak wyniku dzialania powyzszego urzednika wyladuje w krajobrazie! Winny, wyrok, koniec kariery zawodowej, byc moze rodziny, wyrzuty sumienia do konca zycia. Bo to kierowca (z automatu przestepca), a nie panstwowy, nietykalny urzednik (zawsze znajdzies ie dla niego usprawiedliwienie) ;-P
                          • jane14 Zdecyduj się ... 25.02.08, 15:20
                            To w końcu ci urzędnicy chroniąc własna D.. ograniczają twoją możliwość
                            "szybkiego i bezpiecznego" poruszania się czy nie ?
                            A cały wywód o nieszczęśliwym kierowcy "miodzio". Każdy powinien wydrukować,
                            oprawić w ramkę i powiesić w widocznym miejscu w samochodzie...ale przed wypadkiem.
                            • emes-nju Juz sie zdecydowalem 25.02.08, 15:37
                              Jezeli pan T calkowicie nieswiadomie oczywiscie "zapomni" przygotowac drogi do jazdy i sparalizuje miasto (czy ktos wie ile bylo kolizji, wypadkow i ofiar tego "zapomnienia"?), to kara 10 tys. zl (miesieczne, poltoramiesieczne, moze dwumiesieczne pobory?) jest jak najbardziej na miejscu. A nawet jest chyba zbyt ostra!

                              Jezeli na nieprzygotowanej do uzytku przez pana T drodze dojdzie do smiertelnego wypadku winiem bedzie kierowca, tylko kierowca i wylacznie kierowca. I pojdzie za to na dlugie lata do kryminalu.

                              Od czasu batiuszki Cara takie podejscie do kasty urzedniczej obowiazuje na terenie cesarstwa i przyleglosci. Mi sie to nie podoba, a Tobie tak. I dlatego spuscmy wstydliwa zaslonke na te dyskusje.
                              • jane14 Czy ty pracujesz zawodowo... 26.02.08, 09:52
                                ... A jeśli tak to czy kierujesz jakims zespołem ludzkim?
                                Jesli tak to wiesz co to oznacza odpowiedzialnośc służbowa a co
                                osobista.
                                Krótko mówiac ten paragraf z którego Pan T. dostał wyrok "wisi" nad
                                każdym kto robi pewne rzeczy nie koniecznie osobiście. Przykłady
                                można mnożyć. Np. wydajesz polecenie pracownikowi "wyłacz napiecie"
                                a on wyłacza tyle ze nie tam gdzie bedzie np. remont. W efekcie
                                dochodzi do wypadku a sad bedzie dociekał czy sprawdziłeś
                                skutecznośc działnia swojego pracownika czy twe polecenie było jasne
                                i jednoznaczne, czy mogło byc one wydane w takiej formie a może
                                trzeba było formy pisemnej itd. i możesz zaliczyć nawet pare lat w
                                zawiasach pozornie robiąc wszystko zgodnie ze sztuką.
                                Pan T. osobiście nie odsnieżał i nie rozsypywał soli. Pan T.
                                odpowiadał za to by było zrobione i dostał na to określone środki.
                                Nie zostało zrobione nalezycie wiec Pan T. był sadzony i sąd
                                dopatrzył się jego winy. Ale ja nie wiem (jeśli ty wiesz to podziel
                                sie ta wiedza) na czym polegała ta wina dokładnie. Czy miał czy nie
                                miał środków by utrzymywać w pełnej gotowości solarki w każdym
                                punkcie miasta. Czy wydał polecenie ale niesprawdził czy zostało
                                wykonane albo wydał wprost przeciwne np. nie wyjeżdzać bo nie
                                zapłace. A jeśli tak to dlatego że jest skapy czy rzeczywiscie winni
                                są np. radni za taki budzet miasta.
                                Dlatego nie dyskutuje czy kara była adekwatna do winy czy nie.
                                Cieszy mnie że wogóle była bo jak dobrze wiesz jest to raczej
                                ewenement niż powszechna praktyka. Po zatym nie zapominaj że to nie
                                taka znów kara byle jaka. Mowa jest o niedopełnieniu obowiązków
                                służbowych. Nie wiem jak inni ale ja pracownika z takim wyrokiem do
                                pracy na eksponowane stanowisko bym nie przyjoł.
                                A co do kierowców no to jednak to oni bezpośrednio odpowiadaja za to
                                co robią i nic ani nikt z tego ich nie zwalnia.
                                Wiesz że w Krakowie parę lat temu wogóle był zakaz uzywania soli.
                                Chyba ze dwa sezony.
                                Fakt ruch był mniejszy a trudne warunki spowodowały że jeszcze
                                zmalał bo auta tych kierowców którzy nie czuli się na siłach zostały
                                pod domem. Jeżdziło się nawet niezle choć to był czas gdy opony
                                zimowe nie były tak powszechnie stosowane.
                                A pisze o tym właśnie po to by uświadomić ze to nie Pan T
                                sparalizował miasto tylko pogoda. A Pan T. jedynie uczynił za mało
                                aby ten stan odwrócić. Za mało w oczach sądu !
                                • emes-nju Re: Czy ty pracujesz zawodowo... 26.02.08, 13:45
                                  Pracuje zawodowo.

                                  Prowadze wlasna firme i wiem, ze za swoje dzialania (rowniez nieswiadome - w naszym gaszczu wzjemnie wykluczajacych sie przepisow, to standard!) odpowiadam CALYM swoim majatkiem. CALYM!!! Juz raz US w wyniku swojego bledu, zajal mi WSZYSTKIE konta i trwalo to pol roku. Nie mialem nawet kasy na wynajecie adwokata! O ZARCIU nie wspominajac!

                                  A pan T za sparalizowanie kilkusetysiecznego miasta (ciekawe czy przypadkiem w wyniku tego nie upadla jakas firemka i czy jej byly wlasciciel nie ma teraz na glowie armie komornikow sciagajacych z niego CALY jego majatek) placi kosmetyczna kare (taka kare to ja musze zaplacic jak okaze sie, ze mam o 3 cm za waski korytarz w firmie, albo nie zatrudniajac kobiet w ciazy nie mam jednak pokoju dla matki karmiacej, albo przy kazdym komputerze nie wisi instrukcja BHP, z ktorej moi pracownicy moga sie dowiedziec, ze przed rozpoczeciem pracy trzeba wlaczyc komputer).

                                  Cala ta dyskusja sprowadza sie do kwestii adekwatnosci kary do winy! I ja nadal, czego bys mi nie napisal, bede uwazal, ze kara nalozona na pana T jest nieadekwatna do winy.
                                  • jane14 Jesli jakaś firemka upadła ... 26.02.08, 14:23
                                    ...w wyniku kikugodzinnych kłopotów komunikacyjnych to jest żle
                                    zarzadzana.
                                    Jest to dość powszechne zjawisko kiedy nieudolnosc własną próbujemy
                                    przerzucić na innych.
                                    Mój ulubiony przykład to niska wydajność pracy.
                                    W powszechnej opini przedstawiana jako "lenistwo" pracowników.
                                    A jest klasycznym przykładsem złego zarządzania.
                                    Wiec nie obwiniaj Pana te o wszystkie grzechy świata w tym także o
                                    zajęcie twojego konta.
                                    PS A moze jemu też się wydawało, że sypanie sola z powodu kaszki z
                                    nieba to bzdura ? Wiem powiesz że on jest na poważnym i eksponowanym
                                    stanowisku. A ty prowadzisz byle jaką i nic nie znaczaca firmę ?
                                    • emes-nju Re: Jesli jakaś firemka upadła ... 26.02.08, 14:49
                                      jane14 napisał:

                                      > ...w wyniku kikugodzinnych kłopotów komunikacyjnych to jest żle
                                      > zarzadzana.

                                      Fantasta...

                                      Odpisze na swoim przykladzie. Moje maszyny sa wstanie "przetrawic" dobrze ponad pol miliona zl miesiecznie tylko na same materialy (dolicz do tego kilkanascie tys. stalych kosztow + fundusz plac). Pracuje w branzy reklamowej i terminy czesto nie sa ustalane na oko - moja produkcja czesto zwiazana jest ze startem ogolnokrajowej akcji promocyjnej (zdajesz sobie sprawe jakie to koszty?). Z powodu paralizu miasta spozniam sie z dostawa produkcji, ktora wykonywalem np. przez dwa tygodnie (jako rzetelny wykonawca, zlecenie wykonalem wczesniej, ale klient, z powodow logistycznych, chce odebrac prace w konkretnym terminie).

                                      1. Klient rezygnuje z promocji, bo spozniona mija sie z celem (trudno np. walentynkowa promocje robic po walentynkach) - nie odbiera towaru, a ja musze placic kilkaset tys. za materialy (masz takie oszczednosci?).

                                      2. Klient bierze towar, ale z powodu spoznienia ogolnopolskiej akcji promocyjnej zyczy sobie wielomilionowego odszkodowania (masz takie oszczednosci?) i nie placi.

                                      To sa przyklady skrajne, ale zanim cos napiszesz, sprobuj zorientowac sie w realiach small-biznesu... Tu wieksze prace wykonuje sie "rzutem na tasme". Brak szczesliwego finalu nie oznacza wtedy skromniejszych wakacji...
                                      • jane14 Nie fantasta tylko realista... 26.02.08, 21:13
                                        Dlatego jeśli podpisuje terminowe kontrakty to standardowo wymieniam w nim
                                        czynniki które mogą spowodować opóźnienie terminu jak np. klęski żywiołowe. No
                                        ale może być bardziej ogólnikowo z przyczyn "niezależnych od dostawcy"
                                        W takiej sytuacji jak już ktoś to ty masz szanse żądać odszkodowania za nie
                                        odebranie towaru. No ale to raczej jak i te walentynki nie znajduje zastosowania
                                        gdy w grę wchodzą godziny.
                    • Gość: na zimno Boze jaka wykladnia prawa! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.02.08, 16:56

                      "Sądzi się za czyn nie skutki".

                      Oskarzony Otello bedzie sie wiec np tlumaczyl, ze jedynie "usilowal
                      zawiazac Desdemonie kokardke" pod szyja. To, ze tejze sie zmarlo,
                      bylo tylko skutkiem tego "zawiazywania", wiec Otello nie powinien
                      byc za swoj czyn sadzony.

                      To, ze dokonal tego "tymi recami" to tylko drobny szczegol,
                      ale usluzny kauzyperda na pewno mu poradzi, aby opowiedzial,
                      ze zdarzylo sie to przy zabawie z kokardka.

                      Pozdrowienia Panie Mecenasie.

                      • jane14 Pytanie do znawcy literatury ... 25.02.08, 11:20
                        Wiem że jesteś oblatany w tym temacie ale prosze przypomnij mi to on
                        rzeczywiscie chciał jej zawiażac kokardkę i uczynił to tak
                        niezrecznie że się jej zmarło ?
                        No bo nie posądzam cie o to ze nie widzisz różnicy miedzy czynem
                        a "tłumaczeniem sprawcy".
                        A za pozdrowienie i tytuł dziekuję tyle że nie pretenduje wiec jesli
                        już to rozumie ze to tytuł honorowy. No to tym bardziej dziękuję.
                        PS Zwróć uwagę że napisałem "znawcy" nie "znafcy"
                        • Gość: na zimno On te babe po prostu udusil dla swietego spokoju. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.02.08, 13:01

                          Tez bym to zrobil na jego miejscu.

                          Znasz tzw. "pobicie" i "pobicie ze skutkiem smiertelnym"?
                          No to powodzenia w rozroznianiu.

                          Za oba te "pobicia" sa rozne nagrody dla sprawcy.
                          Ofiara w drugim przypadku ma niestety niewiele do powiedzenia.

                          Oczywiscie - jest jeszcze zimnokrwiste zabojstwo z premedytacja.
                          Tu zaplanowany czyn jest od poczatku polaczony ze skutkiem,
                          czego Ty nie zauwazasz.

                          W Polsce sprawca takiego czynu ma (prawie) zagwarantowane dlugoletnie
                          noclegi z wyzywieniem (Halbpension, Vollpension) na (tez)Twoj koszt,
                          bo placisz chyba podatki, no nie?

                          Nie ucina sie lba, bo ludzie sie tym brzydza.
                          Podobnie nie wiesza sie juz, bo nie produkuja juz tego
                          rodzaju sznurka.

                          Co do tlumaczenia sprawcy, to tutaj pelne pole do popisu
                          maja tzw. "kauzyperdzi" ( pochodzi z francuskiego
                          "cause perdue" czyli "adwokacina od przegranych spraw").

                          Nie udawaj, ze nie wiesz, o co chodzi, dobrze?
                          • jane14 Identyfikacja czynu poprzez skutek... 26.02.08, 09:12
                            ...sie kłania.
                            Przykład który podajesz ma wiecej stopni i tu stosuje sie właśnie to
                            co w tytule.
                            Czyli sądzi sie nie za to że ofiara zmarła tylko że sprawca pobił az
                            tak bardzo, że zmarła.
                            Skad niekad słusznie bo oczywiście pobicie pobiciu nierówne a skutek
                            daje nam obraz "zaangażowania" sprawcy.
                            A ze i tu nie sadzi się za skutek to chyba jasne jeśli przeczytałeś
                            ten post do Emesa.(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                            f=510&w=76052606&a=76177322)
                            Skutki pobicia ze skutkiem śmiertelnym sa bowiem daleko bardziej
                            idące niż "tylko" smierć ofiary.
                            • Gość: na zimno Paragraf 157, KK IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.02.08, 10:13
                              Jeden przyklad:

                              Wg artykulu 157 to skutek jest czynnikiem decydujacym
                              o kwalifikacji czynu. Tu przyjeto magiczne 7 dni,
                              co ja uwazam za blad logiczny i medyczny.

                              Nigdy nie mozna powidziec, ze skutek trwa do polnocy 7 dnia.
                              To ewidentna bzdura. Czasem skutek wypadku drogowego
                              lub skutek pobicia wylazi pozniej i grozniej.

                              Ten sam czyn moze miec rozne skutki.
                              NIE WOLNO MOWIC, ze sadzi sie za sam czyn.

                              =================================================================
                              KWALIFIKACJA OBRAŻEŃ

                              Art. 157. § 1. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub
                              rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega karze
                              pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

                              § 2. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój
                              zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni, podlega grzywnie, karze
                              ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

                              § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa
                              nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo
                              pozbawienia wolności do roku.

                              § 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 2 lub 3, jeżeli
                              naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia nie trwał
                              dłużej niż 7 dni, odbywa się z oskarżenia prywatnego.

                              § 5. Jeżeli naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia
                              trwał dłużej niż 7 dni, a pokrzywdzonym jest osoba najbliższa,
                              ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na jej wniosek.


                              Pozdrawiam
                              • Gość: na zimno Wg Art. 157, KK -oczywiscie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.02.08, 10:14
                              • jane14 No właśnie 26.02.08, 10:31
                                Przecież ten cytat z kodeksu to nic innego jak zdefiniowanie czynu
                                poprzez bezpośredni skutek.
                                Bo jest on adekwatny do czynu i właśnie go opisuje.
                                Może byłbyś zadowolony bardziej gdyby było
                                - Kto uderzył raz
                                - Kto uderzył dwa razy i do tego kopnoł itd.
                                Moze kodeks byłby bardziej czytelny dla Ciebie, ale pewnie mocno
                                opasły no i jaki swiadek by spamietał ile tych ciosów i kopnieć było
                                albo jak obdukcja by to wykazała.
                                • Gość: na zimno Tak, ale... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.02.08, 10:40
                                  W swoim pierwszym poscie napisales ultymatywnie:

                                  "Sądzi się za czyn nie skutki".

                                  Dla nie-prawnika i czytelnika tego forum jest to stwierdzenie
                                  wprowadzajace go w blad, vide emes-nju.
                                  Dlatego oponowalem.

                                  "Jeden zraz dwa razy, schabowy trzy razy" to tekst dobry dla
                                  kelnera. Nie mam takich marzen legislacyjnych, aby liczbe razy
                                  wprowadzac do kodeksu.

                                  Natomiast pragne zauwazyc, ze za "jeden raz" moze byc odsiadka,
                                  a "za drugim razem" - no tu juz mamy RECYDYWE.

                                  Recydwista w pisaniu postow pozdrawia Pana Mecenasa - Hobbyste.








                                  • jane14 Nie jestem mecenasem hobbystą ... 26.02.08, 11:03
                                    ... co nie oznacza że nie stosuje "identyfikacji czynu poprzes
                                    skutek".
                                    Np. wyprzedzał tak, że aż włos stawał deba na głowie.
                                    Typowe choć, nieprawnicze zidentyfikowanie czynu (wyprzedzanie)
                                    przez skutek(zjeżony włos na głowie u obserwatora).
                                    Jesli byłby paargraf tak sformułowany (zabrania się wyprzedzania w
                                    sposób powodujący zjezenie sie włosów na głowie innych uczestników
                                    ruchu) to też sadzilibyśmy gościa nie za to że komuś się jezy włos
                                    na głowie ale za to że tak wyprzedzał.
                                    Ale to tak na marginesie jeśli jeszcze ktoś nie rozumie o co chodzi.
                                    • Gość: na zimno Mnie to nie dotyczy, jestem lysy jak kolano. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.02.08, 11:06

                                      Nikt mnie tak nie przerazi, nie ma szans.
        • Gość: na zimno Fan club Feliksa Dzierzynskiego redivivus? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.02.08, 16:27
          """
          kara śmierci była by słuszniejsza
          """

          Bardzo smieszne, bardzo smieszne...

          PS.
          Masz jeszcze jakies "nowe" pomysly legislacyjne?
          • jane14 Re: Fan club Feliksa Dzierzynskiego redivivus? 22.02.08, 16:57
            Mam ale się na razie wstrzymam, aż skończysz się śmiać.
            • Gość: na zimno Ja sie wcale nie smialem. No to gratuluje IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.02.08, 10:35

              Panu Mecenasowi, gratuluje!

              PS
              Spelniam nawolywanie do propagowania milosci spolecznej. Zgoda
              buduje, niezgoda rujnuje jak zapewne wiesz.

              Moze zamiast kary smierci nakaz pobytu przez 10 lat na Wiejskiej?
              (ale jestem okrutny, co?)




    • jane14 cd...nastąpił? 04.03.08, 12:46
      wiadomosci.onet.pl/1704121,11,item.html
      • emes-nju Re: cd...nastąpił? 04.03.08, 13:01
        Nooooo!

        Za lapowke (jezeli mu ja udowodnia) pewnie pojdzie siedziec. To w koncu powazne, zagrazajace calemu spoleczenstwu przestepstwo! Nie to, co nic nieznaczace sparalizowanie kilkusetysiecznego miasta, za co tylko symbolicznie pogrozono mu paluszkiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka