simon921
23.06.08, 13:47
Spotkałem się wczoraj z takim mianowicie cudem - jechałem sobie DK4
(Kraków - Tarnów ok 23)z obu stron sznury aut. Za mną jakiś bus, a
za nim coś co widać, że od 15km przymierza się do wyprzedzania. No i
zaczął wyprzedzać w końcu, widziałem to w lusterku, ale
stwierdziłem, że w kolumnie po horyzont będzie wyprzedzał pewnie
tylko ktoś odpowiednio mocnym autem. I zająłem się rozważaniem czy
mijane właśnie skrzyżowanie jest drogą do posesji, czy jednak
zwalnia mnie z wcześniejszego ograniczenia prędkości (po nocy ni
wuja nie widać - a radarów nastawiali). Skojarzyłem po chwili, że
jednak nic mnie nie wyprzedziło. szybki myk w lusterko i widzę
majestatycznie wyprzedzający mnie autobus... na dodatek po chwili
dojechawszy do moich drzwi włączył kierunkowskaz. Szzybkie
hamowanie, mrugnięcie światłami, że już może i jakoś się zmieścił.
Po jakimś czasie zaczął znów wyprzedzać i na tej samej zasadzie - na
styk i zmuszająć innych do hamowania. Na odcinku 80km udało mu się
wyprzedzić 5 czy 6 pojazdów... I ja się pytam - czy ludzie
odpowiadający za 40 osób nie zdają wcześniej jakiś testów
psychologicznych czy czegoś? Bo ktoś narażający bez sensu (bo takie
wyprzedzzanie sensu nie miało) na wypadek może prowadzić autobus?