Dodaj do ulubionych

Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest bliski

23.08.08, 20:38
www.auto-swiat.pl/autozet,artykul/Vision_Zero___Czyli_bezpieczenstwo_totalne_wedlug_Szwedow,Artykul-21869/
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 23.08.08, 20:59
      Dla nie ktorych koniec swiata przychodzi w momencie wypadku...
      • habibi.pl Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 23.08.08, 22:33
        kontik_71 napisał:

        > Dla nie ktorych koniec swiata przychodzi w momencie wypadku...

        I co z tego? Życie jest pełne niebezpieczeństw. Może jeszcze zakażą jeżdżenia na
        nartach, bo można nogę złamać?
    • hanni Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 23.08.08, 21:55
      Szwedzi sa coraz blizej osiagniecia celu, ktory w siermieznej Polsce jeszcze
      dlugo bedzie zupelna abstrakcja.
      • habibi.pl Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 23.08.08, 22:35
        hanni napisał:

        > Szwedzi sa coraz blizej osiagniecia celu, ktory w siermieznej Polsce jeszcze
        > dlugo bedzie zupelna abstrakcja.

        Dla niektórych za to jest abstrakcją, że jak będę chciał, to skoczę na główkę do
        pustego basenu i nikt mi tego nie zakaże nawet jak będzie bardzo się starał.
        • hanni Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 23.08.08, 22:55
          habibi.pl napisał:


          > Dla niektórych za to jest abstrakcją, że jak będę chciał, to skoczę na główkę d
          > o
          > pustego basenu i nikt mi tego nie zakaże nawet jak będzie bardzo się starał.

          Ja ci nie bronie.
        • habudzik Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 24.08.08, 16:57
          habibi.pl napisał:

          > hanni napisał:
          >
          > > Szwedzi sa coraz blizej osiagniecia celu, ktory w siermieznej Polsce jesz
          > cze
          > > dlugo bedzie zupelna abstrakcja.
          >
          > Dla niektórych za to jest abstrakcją, że jak będę chciał, to skoczę na główkę d
          > o
          > pustego basenu i nikt mi tego nie zakaże nawet jak będzie bardzo się starał.

          Należy zatem zlikwidować puste baseny .
          • habibi.pl Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 24.08.08, 20:04
            habudzik napisał:

            > Należy zatem zlikwidować puste baseny .
            >

            Wybuduję sobie w ogródku, spuszczę wodę i żaden nazi-komuch nie będzie mi mówił
            co mam robić.
            • Gość: Poll Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! IP: 83.5.144.* 25.08.08, 19:19
              To też się da załatwić . Odbierzemy Ci dom i ogród
        • shp80 Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 24.08.08, 19:48
          > Dla niektórych za to jest abstrakcją, że jak będę chciał, to skoczę na główkę d
          > o
          > pustego basenu i nikt mi tego nie zakaże nawet jak będzie bardzo > się starał.

          To już Twoja decyzja. Póki co, kierując samochodem, w rękach masz nie tylko swoje zycie.
          • habibi.pl Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 24.08.08, 20:05
            shp80 napisał:

            >
            > To już Twoja decyzja. Póki co, kierując samochodem, w rękach masz nie tylko swo
            > je zycie.
            Ja jeszcze nikogo nie przejechałem, a jak ktoś mi wjedzie pod koła, to jego
            problem - będzie mniej głupoty.
            • pocieszne Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 25.08.08, 03:42
              habibi.pl napisał:

              > Ja jeszcze nikogo nie przejechałem, a jak ktoś mi wjedzie pod koła,
              > to jego problem - będzie mniej głupoty.

              powaznie myslisz, ze wtedy zginiesz ?
              • habibi.pl Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 25.08.08, 08:17
                pocieszne napisał:

                > habibi.pl napisał:
                >
                > > Ja jeszcze nikogo nie przejechałem, a jak ktoś mi wjedzie pod koła,
                > > to jego problem - będzie mniej głupoty.
                >
                > powaznie myslisz, ze wtedy zginiesz ?

                Kolejna odzywka na poziomie dziecka z przedszkola
      • kozak-na-koniu Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 23.08.08, 22:49
        Zapewne uczyli się w Grazu. Tam wszyscy od dawna jeżdżą maksymalnie
        33 km/godz i dlatego nie ma tam wypadków.
        • hanni Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 23.08.08, 22:55
          I znow nie zalapales. W Grazu wcale nie wszyscy jezdza maksymalnie 30 km/h i sa
          wypadki. Ale bez porownania mniej niz w twojej wsi, w ktorej wlasnie
          rozpracowujesz projekt pieszych z choragiewkami przed samochodami.

          Zrobiles juz postepy?
          • kozak-na-koniu Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 23.08.08, 23:01
            W mojej wsi wypadków nie ma w ogóle.
            • hanni Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 23.08.08, 23:07
              Jasne. Mordujecie sie z premedytacja.
              • kozak-na-koniu Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 23.08.08, 23:13
                Nie, wszyscy właśnie wrócili z praktyk wakacyjnych w Grazu i jeżdżą
                nie szybciej, jak 33 km/godz - nawet hulajnogami.
                • hanni Re: Wcisnac glebiej siano do kamaszy! 23.08.08, 23:16
                  A ty chodzisz przed nimi z choragiewka.
    • Gość: test Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis IP: 87.205.145.* 23.08.08, 23:49
      To jest kwestia mentalności. Po prostu Szwedzi mają inny system wartości niż
      Polacy. Widać, że dla nich celem jest życie a nie ślepe zapie..nie przed
      siebie. Ale przecież wystarczy poczytać to forum, aby od domorosłych miszczóf
      kierownicy dowiedzieć się, że Policja to najgorszy wróg, że zarządcy dróg robią
      wszystko na złość, a jak się stanie wypadek, to winny jest brak autostrad, zły
      stan dróg, złe oznakowanie, krasnoludki i ufoludki.

      Najbardziej podoba mi się fragment: "Badania wykonane przez Szwedów dowodzą, że
      przy prędkości 50 km/h 9 na 10 pieszych ginie w wypadku. Przy 30 km/h większość
      z nich ma już dużą szansę przeżyć. Jak twierdzi Roger Johansson, jeden ze
      strategów SZD: "Przejście dla pieszych na drodze z dozwoloną prędkością 50 km/h
      to straszliwa pułapka"." - A co tam, niech wprowadzają nawet 10km/h, będziemy
      sobie mrugać i dalej zapie..ć, damy radę...
      • kozak-na-koniu Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 24.08.08, 11:15
        Szwecja jest dobrym nauczycielem. Wzorem Szwecji wprowadziliśmy już
        obowiązek jazdy na światłach mijania przez całą dobę i 365 dni w
        roku (w latach przestępnych 366 dni) i od razu wypadkowość na
        polskich drogach spadła znacząco. Teraz wystarczy tylko wprowadzić
        ograniczenie do 50 km/godz na wszystkich głównych i przelotowych
        drogach i do 10 km/godz, przed wszystkimi znajdującymi się na nich
        nieregulowanymi sygnalizacją i ledwo widocznymi przejściami dla
        pieszych, a ofiar nie będzie w ogóle. Tak bowiem zakorkujemy cały
        kraj, że wszyscy niemiejscowi będą go omijali szerokim łukiem, a
        miejscowi powrócą do furmanek.
      • habibi.pl Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 24.08.08, 11:21
        Gość portalu: test napisał(a):

        > To jest kwestia mentalności. Po prostu Szwedzi mają inny system wartości niż
        > Polacy. Widać, że dla nich celem jest życie a nie ślepe zapie..nie przed
        > siebie.

        Tak, na pewno. Owszem, mają inny system wartości, ale ich celem jest pozbawienie
        ludzi umiejętności myślenia i kontrola na wszystkimi.
        Typowa cecha komuchów.
      • kozak-na-koniu Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 24.08.08, 11:24
        Gość portalu: test napisał(a):

        > Najbardziej podoba mi się fragment: "Badania wykonane przez
        Szwedów dowodzą, że
        > przy prędkości 50 km/h 9 na 10 pieszych ginie w wypadku. Przy 30
        km/h większość
        > z nich ma już dużą szansę przeżyć. Jak twierdzi Roger Johansson,
        jeden ze
        > strategów SZD: "Przejście dla pieszych na drodze z dozwoloną
        prędkością 50 km/h
        > to straszliwa pułapka"."

        A u nas ciągle mówią "50 = życie". Zacofany, buraczany naród, nie? W
        Grazu (co ja mówię w Grazu - w całej Austrii) porobili strefy z
        ograniczeniami do 30, więc wszyscy tam jeżdżą nie szybciej, jak 33 -
        no, chyba że na "gościnne występy" przyjedzie jakiś cham z Polski, i
        jest ładnie i pięknie i kulturalnie...
      • hanni Inny system wartosci 24.08.08, 12:17
        Gość portalu: test napisał(a):

        > To jest kwestia mentalności.

        I tego nie zmienia zadne importy norm i restrykcji z zachodu.

        Zachodnie normy zachowan na drogach sa dla polskiego chlopa takim samym absurdem
        i ograniczeniem "wolnosci" jakim dla afganskiego byloby traktowanie kobiet
        wedlug standardow zachodnich.



        • Gość: koleszka Re: Inny system wartosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 12:29
          Dlatego wydaje się, że polskich kierowców trzeba przede wszystkim edukować. Gdyż
          zdecydowana większość myśli: "mnie to nie dotyczy", ja nie będę miał wypadku, i
          wyjeżdżają na drogę zaiwaniając 140km, tam gdzie można 50.
          ech...
          • kontik_71 Re: Inny system wartosci 24.08.08, 12:33
            Tylko jak edukowac? Kampanie w mediach maja znikomy wplyw na
            szybkich i bezpiecznych...
            A ciezko jest pokazac kazdemu jak wyglada pieszy walniety przez auto
            i to nie na zdjeciach, ale na zywo..
          • kozak-na-koniu Re: Inny system wartosci 24.08.08, 12:51
            Zdecydowana większość"? No patrzcie państwo - codziennie, kurna mać
            jeżdżę po polskich drogach, czasami nawet sporo i jakoś w moich
            oczach żadna z charakterystycznych grup polskich kierowców nie
            jest "zdecydowaną większością": ani wlokący się niemiłosiernie (40
            na ograniczeniu do 70), obowiązkowo środkiem drogi i niewidzący
            niczego, poza krótkim i wąskim pasem tuż przed ich maską, bojący się
            wyprzedzić nawet ciągnik rolniczy; ani rozpychający się kolanami i
            łokciami - jak to zapewne zwykle robią także w innych dziedzinach
            życia (odnoszę nawet wrażenie, że takich jest najmniej, choć siłą
            rzeczy są najbardziej widoczni); ani zwykli przeciętniacy - jeżdżący
            mniej więcej poprawnie... Zapewne dlatego, że bardzo rzadko oglądam
            TVN Turbo, bo mnie mierzi i nudzi.
            • volver6000 Re: Inny system wartosci 24.08.08, 12:57
              A to ciekawe, bo ja tez sporo jezdze po drogach i prawdopodobienstwo spotkania
              kierowcow jadacych 40, tam gdzie jest 70 jest równe 1%.
              Przejedz sie gdanska kozaku, gdzie ograniczenie jest od 70 do 110 i sprawdz ile
              jada kierowcy. Bo sie okaze, ze "zdecydowana wiekszosc" jedzie non-stop od 120
              do 160, bez znaczenia czy jest ograniczenie na 70, czy 90, czy 110
              • kozak-na-koniu Re: Inny system wartosci 24.08.08, 13:02
                Co to jest gdanska?
                • volver6000 Re: Inny system wartosci 24.08.08, 13:06
                  trasa warszawa gdańsk, dokładnie e77, popularna siódemka
                  • kozak-na-koniu Re: Inny system wartosci 24.08.08, 13:20
                    Aha. No, tą akurat trasą rzeczywiście dość dawno nie jeździłem, ale
                    ponieważ dość często zdarza mi się jeździć innymi podobnymi wydaje
                    mi się, że sytuacja nan niej nie odbiega szczególnie od sytuacji na
                    innych drogach głównych. Jeśli jednak jakimś dziwnym trafem odbiega -
                    proponuję zastosować tam szczególne kroki, a od reszty kraju się
                    odwalić.
                    • kozak-na-koniu Re: Inny system wartosci 24.08.08, 13:22
                      Poza tym, proponowałbym zweryfikowanie oznakowania na tej drodze (na
                      innych też) - może nie odpowiada ono realiom, potrzebom i
                      możliwościom?
                      • Gość: lucek Re: Inny system wartosci IP: *.chello.pl 25.08.08, 19:16
                        To kto ma je weryfikowac?? Ja? Ty?
                        Poruszasz sie czlowieku, po jakichs wyimaginowanych drogach, skoro nie zauwazasz
                        jak jezdza polscy kierowcy, skoro nie widzisz ile osob ginie na drogach przez
                        wlasna glupote, przez to, ze cala droge jada z noga na gazie...
          • hanni Re: Inny system wartosci 24.08.08, 13:29
            Gość portalu: koleszka napisał(a):

            > Dlatego wydaje się, że polskich kierowców trzeba przede wszystkim
            > edukować.

            Trzeba jak najbardziej ale problem ma o wiele glebsze korzenie. Stosunek do
            przepisow, zachowania na drogach to nie tylko efekt szkolenia kierowcow ale w
            duzo wiekszej skali odzwierciedlenie powszechnych norm spolecznych.
            Jesli w spoleczenstwie powszechna jest pogarda, egoizm i wrogosc wobec innych
            (zwlaszcza slabszych), brak respektu i tolerancji to nie pomoga zadne szkolenia.

            W Skandynawii przepisy i zachowania na drogach sa odzwierciedleniem tradycyjnych
            wartosci spolecznych jak wzajemne zaufanie, respekt i gotowosc do kompromisu,
            ktore funkcjonuja tam od wiekow.
            • kozak-na-koniu Re: Inny system wartosci 24.08.08, 13:32
              W Skandynawii też byłeś? A zauważyłeś jak tam wygląda organizacja
              ruchu i oznakowanie dróg - czy też może jak w przypadku Grazu?
              • hanni Re: Inny system wartosci 24.08.08, 13:49
                kozak-na-koniu napisał:

                > W Skandynawii też byłeś? A zauważyłeś jak tam wygląda organizacja
                > ruchu i oznakowanie dróg

                Bylem i zauwazylem. I co?

                I organizacja ruchu i zachowania na drogach w decydujacy sposob wynikaja z
                zupelnie innego spoiwa spolecznego niz na wschodzie.

                Polacy to najbardziej nieufny narod w Unii. Az 95% populacji deklaruje, ze nie
                ufa obcym. Podobnie tragiczne wskazniki maja tylko kraje afrykanskie i Ameryki
                Lacinskiej.
                W Norwegii za to az 70% z zasady zaufa obcym!

                Co to znaczy w praktyce? W Polsce kazdy widzi w innym przede wszystkim
                zagrozenie, wroga, kogos, kto chce go wyrolowac i zalatwic przy pierwszej
                nadazajacej sie okazji.

                W Norwegii za to obcy (rowniez na drodze) to osoba, ktorej mozna bez zastrzezen
                zaufac, mozna na nim polegac.
                • habudzik Re: Inny system wartosci 24.08.08, 17:09
                  hanni napisał:

                  > Polacy to najbardziej nieufny narod w Unii. Az 95% populacji deklaruje, ze nie
                  > ufa obcym. Podobnie tragiczne wskazniki maja tylko kraje afrykanskie i Ameryki
                  > Lacinskiej.

                  A wiesz dlaczego ? Dlatego że wszystkich mierzymy własną miarą .

                  Ponieważ wszystkich chcemy ojeb.ć to myślimy że oni chcą to samo zrobić nam .
                  Kwadratura walca .
                  • hanni Re: Inny system wartosci 24.08.08, 17:27
                    Bardzo ostro to wyraziles ale tak to chyba niestety wyglada.
                    Uklad zamkniety, kazdy cwaniak chce wyrolowac innego cwaniaka i dlatego nie
                    oczekuje po nim niczego innego....
      • emes-nju Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 25.08.08, 11:34
        Gość portalu: test napisał(a):

        > Najbardziej podoba mi się fragment: "Badania wykonane przez Szwedów
        > dowodzą, że przy prędkości 50 km/h 9 na 10 pieszych ginie w
        > wypadku."

        Mi tez sie podoba...

        DOBITNIE pokazuje jak dalece nasi fspanjali od drog sa na bakier z rzeczywistoscia. Dlaczego? Pomijam juz to, jak dalece organizacja ruchu w Szwecji i w Polsce sie roznia - skupie sie na tej 50-tce. Otoz jak wprowadzano w Polsce 50-tke w miastach, to tlumaczono nam, ze to dla dobra pieszych. Zeby nie gineli pod kolami samochodow, bo, jak tlumaczono, zmniejszenie predkosci 0 10 km/h pozwoli kilkakrotnie zwiekszyc szanse pieszych na przezycie. I co? Ano i 50 km/h za duzo...

        Dla ulatwienia dodam, ze 30 km/h to tez za duzo jezeli zamiast jezdni jest CHODNIA, po ktorej piesi laza jak chca (a w Polsce rowniez leza i spia), ale samochody nadal jezdza. Ja np. nie chcialbym dostac strzala od furgonetki snujacej sie tylko z predkosci rowerzysty... A przeciez wszystko zmierza ku temu, zebym, wchodzac na jezdnie bez patrzenia (!), mogl czuc sie bezpiecznie zawsze i wszedzie :-P

        Mysle, ze odpowiedniejsze byloby zrownianie predkosci. W terenie zabudowanym samochody trzeba pchac! Wtedy predkosc aut nie przekroczy predkosci oseskow oraz inwalidow i bedzie git. Tylko trzeba bedzie poinstalowac sterowane GPS czujniki, zeby sie jakis pojazd nie rozpedzil zanadto jadac z gorki :-P
    • Gość: zebb Jednego nie rozumiem IP: *.tpnet.pl 24.08.08, 15:45
      "Badania wykonane przez Szwedów dowodzą, że przy prędkości 50 km/h
      9 na 10 pieszych ginie w wypadku. Przy 30 km/h większość z nich ma już dużą
      szansę przeżyć. Jak twierdzi Roger Johansson, jeden ze strategów SZD: "Przejście
      dla pieszych na drodze z dozwoloną prędkością 50 km/h to straszliwa pułapka".

      Co on bredzi? Jeżeli pieszy widzi, że coś się zbliża z prędkością 50 km/h, to
      nie wchodzi na drogę. A jeżeli mimo to wjedzie, to działa wtedy selekcja
      naturalna - głupota sama się eliminuje.
      O co chodzi tym idiotom? Samochód po to został wynaleziony, żeby szybciej się
      przemieszczać. Ja będę chciał jeździć z prędkością 30 km/h to przesiądę się na
      rower.
      • habudzik Re: Jednego nie rozumiem 24.08.08, 17:05
        Nie idioto , samochód został stworzony by wygodniej się przemieszczać ale musi
        spełniać wymogi bezpieczeństwa - wszystkich a ie tylko kierowcy .
      • hanni Re: Jednego nie rozumiem 24.08.08, 17:26
        Gość portalu: zebb napisał(a):

        > Co on bredzi? Jeżeli pieszy widzi, że coś się zbliża z prędkością
        > 50 km/h, to nie wchodzi na drogę.

        Domyslam sie, ze wywodzisz sie z rodziny, w ktorej nikt nigdy nie popelnil
        zadnego bledu, niedopatrzenia, nie zagapil sie, nie ocenil czegos blednie.

        Wiekszosc ludzkosci funkcjonuje jednak zupelnie inaczej niz ty i twoja rodzina:
        bledy (popelniane przez pieszych i kierowcow) to integralna czesc systemu jakim
        jest ruch kolowy.
        Dlatego wypadki polaczone z ofiarami byly sa i beda. Dzieki dobrej woli i
        inteligentnym dzialaniom mozna jednak znacznie zredukowac ich liczbe.

        > A jeżeli mimo to wjedzie, to działa wtedy selekcja
        > naturalna - głupota sama się eliminuje.

        Nie zycze ci, zeby ta pogarda dla ludzkiego zycia wrocila kiedys do ciebie w
        kontekscie np. wypadku twojego dziecka.


    • swoboda_t Angsoc zbliża się 24.08.08, 15:58
      Przerażajace jest to, że takie totaliterne utopie znajdują swoich
      zwoleników. Jak juz ktoś wyżej napisał - następnie państwo zabierze
      się za narciarzy, entuzjastów spinaczek górskich, wyczynowej jazdy
      an rowerze, za jeżdżących na łyżwach, za uprawiajacych seks bez
      gumy, za pijących alkohol i palących fajki (w ogóle a nie tylko w
      miejscach publicznych), za wychodzących na plac w czasie burzy, za
      entuzjastów tłustej kuchni, za kobiety z zagrożoną ciążą i ch.g.w.
      za kogo jeszcze. Wypadki maja to do siebie, że się zdarzają. A
      sprowadzanie przyczyn większości wyapdków drogowych do prędkości
      jest zwyczajnie głupie - bo niby dlaczego na polskich drogach ze
      średnią prędkością 70km/h jest znacznie więcej trupów niż
      niemieckich, ze srednią powiedzmy 120??
      • habudzik Re: Angsoc zbliża się 24.08.08, 17:01
        swoboda_t napisał:

        > Przerażajace jest to, że takie totaliterne utopie znajdują swoich
        > zwoleników. Jak juz ktoś wyżej napisał - następnie państwo zabierze
        > się za narciarzy, entuzjastów spinaczek górskich, wyczynowej jazdy
        > an rowerze, za jeżdżących na łyżwach, za uprawiajacych seks bez
        > gumy, za pijących alkohol i palących fajki (w ogóle a nie tylko w
        > miejscach publicznych), za wychodzących na plac w czasie burzy, za
        > entuzjastów tłustej kuchni, za kobiety z zagrożoną ciążą i ch.g.w.
        > za kogo jeszcze.

        >Wypadki maja to do siebie, że się zdarzają.

        I co pewnie Ci umknęło zdarzać się będą ale te najgroźniejsze , najdurniejsze ,
        wynikające z ludzkiej pogardy dla innych można ograniczyć a nawet wyeliminować .
        • Gość: :))) Re: Angsoc zbliża się IP: *.com 24.08.08, 18:00
          habudzik napisał:

          > I co pewnie Ci umknęło zdarzać się będą ale te najgroźniejsze ,
          najdurniejsze ,
          > wynikające z ludzkiej pogardy dla innych można ograniczyć a nawet
          wyeliminować

          Myślisz, że da się jakoś przyspieszyć pieszych na przejściach,
          którzy z premedytacją ładują się tuż pod samochód, bo ich TV
          nauczyła, że to ich prawo, a potem spacerują tip-topami przed maską,
          bo muszą pokazać tym chamom za kierownicą, kto tu rządzi?

          PS. Z ludzkiej pogardy dla innych wynika połowa polskiego prawa
          ustanowionego w ciągu ostatnich 20 lat. I co z tego? Coś
          się poprawiło poza stanem posiadania kościoła?
          • Gość: Poll Re: Angsoc zbliża się IP: 195.245.213.* 26.08.08, 13:44
            Pieszy na przejściu jest święty ale dojdzie do tego że poza nim też
            bedzie bogosławiony między matołami . Zoooobaczysz .
            • Gość: test Re: Angsoc zbliża się IP: 87.205.149.* 26.08.08, 16:28
              Nie bardzo rozumiem. Sugerujesz, że obecnie nie rozjeżdżasz pieszych tylko na
              pasach a poza pasami to już żadnemu nie przepuścisz?
              • Gość: Poll Re: Angsoc zbliża się IP: 195.245.213.* 26.08.08, 17:15
                Nie . Sugeruje że zmienią się wkrótce przepisy i pieszy wzorem
                innych krajów będzie święty również poza przejściem . Najwidoczniej
                nie zrozumiałęś co napisałem lub ja źle się wyraziłem .
                • Gość: test Re: Angsoc zbliża się IP: 87.205.149.* 26.08.08, 19:23
                  Przyznam się, że sądziłem, że już tak, że pieszy jest święty również poza
                  przejściem. Jeśli tak nie jest i mają zamiar wprowadzić, to cieszę się.
      • Gość: test Re: Angsoc zbliża się IP: 87.205.147.* 25.08.08, 10:37
        To kwestia mentalności i ty jesteś tego doskonałym przykładem.
        • habibi.pl Re: Angsoc zbliża się 25.08.08, 11:02
          Gość portalu: test napisał(a):

          > To kwestia mentalności i ty jesteś tego doskonałym przykładem.

          Masz rację, niektórzy wolą jak się mysli za nich, czego jesteś doskonałym
          przykładem.
          • Gość: test Re: Angsoc zbliża się IP: 87.205.147.* 25.08.08, 11:10
            Ile jeszcze ludzi musi zginąć w Polsce, abyś uznał, że twój punkt widzenia może
            jest słuszny, sprawiedliwy i najlepszy, tylko niestety nieskuteczny?

            Gadasz jak dziecko, na złość babci niech mi uszy odpadną. Może i masz rację, że
            jeśliby kierowcy myśleli, to by nie było wypadków. Już długo w Polsce testowana
            jest ta idea i zdecydowanie nie sprawdza się.
      • Gość: vladcs Re: Angsoc zbliża się IP: *.era.pl 25.08.08, 11:27
        > Jak juz ktoś wyżej napisał - następnie państwo zabierze
        > się za narciarzy, entuzjastów spinaczek górskich, wyczynowej jazdy
        > an rowerze, za jeżdżących na łyżwach, za uprawiajacych seks bez
        > gumy, za pijących alkohol i palących fajki

        O ile wiem, to za alkohol już się "wzięli" - kupowac można tylko do
        którejśtam godziny.
    • edek40 Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 25.08.08, 11:10
      Najgorzej bedzie, gdy w podobnie totalno-satelitarny sposob zaczna kontrolowac
      prokreacje, diete, dobor repertuaru telewizyjnego, spozywanie alkoholu, "skoki w
      bok", lektury (w tym prase) itp. Juz widze, gdy za ta powszechna kontrola
      pojdzie kontrola emisji zanieczyszczen. Kazdy samochod bedzie mial dniowa norme
      emisji, umozliwiajaca pokonanie z gory okreslonej drogi. Przekroczenie normy
      bedzie owocowalo wylaczeniem silnika. Bedzie naturalnie przycisk ratunkowy, gdy
      na przyklad samochod bedzie sluzyl do ratowania zycia lub zdrowia. Bedzie go
      jednak mozna uzyc, wg. klucza statystycznego, nie czesciej niz na 4 i pol roku.

      Takie podejscie do motoryzacji jest jej totalnym zabojstwem. To znaczy jest
      zabojstwem calego przemyslu samochodowego. Gdy taki system zacznie dzialac,
      producenci samochodw beda mogli konkurowac juz tylko kolorem nadwozia. Juz
      widze, jak socjalistyczno-milosierne podejcie do motoryzacji zaowocuje
      powstaniem megakoncernu samochodowego. Powstanie nowa marka "car", co w wolnym
      tlumaczeniu na polski oznacza "samochod". Jeden producent atestowanego pojazdu
      bedzie sprzedawal licencje na swoj pojazd. Nie biedzie juz bezsensownej
      konkurencji na osiagi auta, prowadzacej bezposrednio do licznych smierci na
      drogach. Pojazd bedzie sprzedawany na talony ludziom szalenie zamoznym, ktorzy
      do tego przejda odpowiedznie testy psycho-motoryczne. Cena naturalnie bedzie
      wysoka, poniewaz ilosc elektroniki nadzorujacej prace auta oraz wyczyny kierowcy
      bedzie wieksza niz w promie kosmicznym.

      Chyba zrobie uprawnienia woznicy. Konia chyba nie da sie "zelektronizowac".
      • Gość: test Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis IP: 87.205.147.* 25.08.08, 11:16
        Będzie bardzo źle. Wtedy będę pierwszym, który się wyniesie z tego kraju. Całe
        szczęście jesteśmy w fazie spekulacji i niech tak zostanie. Jako obywatele mamy
        cały szereg mechanizmów, aby skutecznie, mam nadzieję, przeciwdziałać takim
        fanaberiom.

        Jednak w kwestii tego konkretnego pomysłu podniesienia bezpieczeństwa na
        drogach, to ja jestem za.
        • edek40 Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 25.08.08, 11:37
          Z czego wnosisz, ze na tym sie skonczy? Zawsze znajdzie jakies stado oglupialych baranow, ktorzy uwazaja, ze potrafia lepiej od ciebie podejmowac decyzje (w tym stanowiace o Twoim bezpieczenstwie).

          Nie wiem czy wiesz, ale jako pracodawca jestem zobligowany do corocznych szkolen pracownikow z zakresu BHP. To szkolenie naturalnie nie moze obejmowac faktycznych niebezpieczenstw zwiazanych z eksploatacja sprzetu, ktorego uzywam w firmie - szkoleniowiec bowiem widzi je pierwszy raz w zyciu. Szkolenie wiec koncentruje sie na informacjach, ze nie nalezy wkladac palcow do kontaktu, wlewac kawy do komputera i temu podobnych truizmach. Ja swoje dzieci szkole wobec tego w zakresie BHP w miejscu pracy i w domu. Co bedzie jednak, gdy szkoleni uznaja iz sa tak swietnie chronieni przez przepisy i inspektorow, ze nie beda takich podstaw uczyc dzieci, wychodzac z zalozenia, ze naucza sie w szkole lub w pracy... Co bedzie, gdy oglupiali przechodnie beda wchodzic pod samochody i postulowac kolejne, elektroniczne spowalnianie ruchu. A moze nawet zaczna wszczepiac ludzim transpondery. Siedzisz, a poruszasz sie - jedziesz. Poruszasz sie, a nie siedzisz - idziesz. Elektronika bedzie konfrontowala wzajemne polozenia obiektow "jedziesz" i "idziesz". W razie domniemania prawdopodobienstwa kolizji obiekt "jedziesz" bedzie zatrzymywany zdalnie. Nikt juz nie bedzie musial myslec. Tylko co zrobic, gdy obiekt "idziesz" zignoruje nadciagajace tornado? Czy elektronika bedzie jakos mogla wydac polecenie dla nog, aby dac drapaka w bezpieczne miejsce? Bo w kraju takiego bezpieczenstwa mozg naprawde bedzie zbedny. Nawet czajnik, gdy wyczuje iz masz zamiar wlac wrzatek w spodnie, zamknie wyplyw wody...
          • Gość: test Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis IP: 87.205.147.* 25.08.08, 11:50
            No weź, przeczytaj co napisałem.

            Ja w żaden sposób nie neguję tego co piszesz. Co więcej uważam to za bardzo
            rozsądne. Jednocześnie niewiele wnoszące do meritum dyskusji.

            Nie sądzę, aby była korelacja pomiędzy wprowadzeniem jednego głupiego prawa i
            innego głupiego (ale innego) prawa. Bardziej wierzę, że ilość głupiego prawa
            zależy od:
            1. ogólnego poziomu głupoty społeczeństwa (mającego odbicie w wyborach).
            2. czynników zewnętrznych (np. głupoty organizacji, do którym należymy, np. UE).

            Jest to smutne, ale z drugiej strony daje nadzieję, że sytuacja nie ugó.. się
            aż tak bardzo, aby była potrzeba wyniesienia się stąd.
            • edek40 Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 25.08.08, 15:37
              Meritum sa, rownie chore jak komunizm, mzonki o wyeliminowaniu smierci na
              drogach, polaczone z elektroniczna kontrola poczynan obywateli (jakzesz
              komunisci by sie ucieszyli z osiagniec wspolczesnej techniki). Jak w ogole mozna
              zdrowa glowa myslec o wyeliminowaniu smierci na drogach? Jak w ogole mozna
              zawracac sobie d...pe analizowaniem czyichs chorych pomyslow. Ja rozumiem, jakis
              porabany lewak wpadl na niedorzeczny z natury styku techniki i obywateli pomysl.
              A inni zamiast ubrac go w gustowne ubranko z rekawami wiazanymi z tylu zaczeli
              to wprowadzac w zycie. A po 2020 roku powojaja specjalna komisje, ktorej
              zadaniem bedzie zbadaie dlaczego tak swietlane pomysly sa o d...pe potluc.
              Dlaczego pomimo zwolnienia samochodow do 30 km/h, przewracajacy sie prosciutko
              pod kola pieszy poniosl niestety smierc w wyniku licznych i wielonarzadawych
              obrazen zwiazanych z powolnym zmiazdziem jego tkanek przez, przejezdzajace
              niestety wraz samochodem, kolami. Zapewne zaczna rozwazac poduszki powietrzne,
              podnoszace auta na wypadek opisanego wypadku. Co bedzie dalej? Chodniki z
              poreczami? Sluzy bezpieczenstwa w poblizu przejsc dla pieszych z czujnikami
              ruchu, podnoszacymi zelbetowe zapory na wypadek pojawienia sie pieszego? A co z
              rowerzystami, wjezdzajacymi pod cofajaca smieciarke i miazdzonymi o sciane fajansa?

              Ech. Tyle o meritum. Chorym jak idee komunizmu, choc na kartkach papieru i
              pokreconych glowach, kolorowe jak lowicka wycinanka.
        • emes-nju Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 25.08.08, 11:59
          Gość portalu: test napisał(a):

          > Jednak w kwestii tego konkretnego pomysłu podniesienia
          > bezpieczeństwa na drogach, to ja jestem za.

          Bo nie zauwazasz, ze ten sam mechanizm doprowadzi do walki z lozkami, bo w lozkach umiera najwiecej ludzi.

          Walke z, kochanymi jeszcze niedawno, rowerzystami "przepowiedzialem" ze dwa tygodnie przed tym, jak przeczytalem, ze walka taka bedzie prowadzona... Najpierw samochody, potem rowery, potem wozki inwalidzkie, potem... , potem lozka - zabojcy wiekszosci ludzkosci. Dla naszego dobra oczywiscie!!! :-P
    • emes-nju Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 11:21
      Dlaczego ten bolszewicki pomiot nie zada pytania zainteresowanym?

      Ja np. akceptuje pewien poziom ryzyka. Sadze, ze ZDECYDOWANA wiekszosc tez. Tym bardziej, ze dopoki pojazdy sie poruszaja, NIE MA SZANS na zerowa liczbe ofiar!

      No, moze w prohibicyjnej (tez dla dobra obywateli - tych samych, ktorzy po "tania", kupowana w specjalnie dla nich wyznacznonych strefach!, wodke plywaja do Danii, bo jakos nie wierza w to, ze niemoznosc nawalenia sie w piatek po robocie jest dla ich dobra :-P ) Szwecji sie to uda. Ale w Polsce...? W Polsce kilkadziesiat osob rocznie ginie z powodu "spania, lezenia na jezdni" :-/ Nawet ograniczenie predkosci do 70 km/h w srodku lasu nie pomoze...
      • Gość: test Re: Red Flag Act nadciaga... IP: 87.205.147.* 25.08.08, 11:31
        > Ja np. akceptuje pewien poziom ryzyka. Sadze, ze ZDECYDOWANA wiekszosc tez.

        Obawiam się, że nie masz pojęcia jak się mylisz. Ja osobiście byłbym za tym, aby
        poza drogami ekspresowymi i autostradami było ograniczenie do 70km/h. Nie
        miałbym z tym żadnego problemu (robię około 40.000 km rocznie z czego ok. 90% w
        Polsce). Nie miałbym żadnego problemu, gdyby w terenach zabudowanych, również na
        drogach krajowych, również z asfaltowymi poboczami, było ograniczenie do 30km/h.

        Może jest pewna grupa kozaków, którym jest to nie na rękę, ale jest dużo większa
        grupa ludzi niezmotoryzowanych, którzy z pewnością tego by chcieli.
        • kozak-na-koniu Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 11:36
          Rozumiem, że jako ten jedyny uświadomiony już dziś nigdy nie
          przekraczasz 70 km/godz, a w obszarze zabudowanym 30 km/godz... No,
          chyba że przypadkiem znajdziesz się na jednej z dwóch (nawet nie "na
          krzyż") polskich autostrad - wtedy w porywach gnasz nawet 80
          km/godz.:DDD
          • Gość: test Re: Red Flag Act nadciaga... IP: 87.205.147.* 25.08.08, 11:51
            No nie, nijak to nie wynika z mojej wypowiedzi.

            Za to Ty pochwal się ile wyciągasz na Polskich XIX wiecznych traktach.
            • kozak-na-koniu Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 11:58
              200 km/godz, ale na osiedlowych alejkach ograniczam do 120.:P
              • Gość: test Re: Red Flag Act nadciaga... IP: 87.205.147.* 25.08.08, 12:12
                To jakby ogranicza dostępne płaszczyzny sensownej rozmowy.
                • kozak-na-koniu Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 12:31
                  Cóż, jeśli prawdą jest, że przejeżdżasz 4000 km miesięcznie, z czego
                  90% w Polsce i nie miałbyś nic przeciwko ograniczeniu do 70 km/godz
                  wszędzie, poza drogami ekspresowymi i autostradami oraz do 30
                  km/godz w obszarze zabudowanym (przypominam, że w Polsce takie
                  obszary napotyka się przeciętnie co parę kilometrów albo częściej -
                  na 90% dróg), to zapewne masz w tej materii jakieś doświadczenie.
                  Jeśli nie - takiej płaszczyzny nie było od początku. Rzecz bowiem
                  chodzi nie o z palca wyssane i sufitu wzięte, z uporem maniaka
                  forsowane przez szmatławe media utopijne rozwiązania, tylko o
                  harmonię - rozumianą nie jako instrument muzyczny, a jako godzenie
                  interesów różnych grup, chwilowo znajdujących się w tym samym
                  środowisku. Służą temu nie tyle wciąż nowe restrykcje, tworzenie
                  kolejnych martwych przepisów i szczucie jednych na drugich, co inne -
                  bardziej cywilizowane, choć wymagające nakładu pracy i środków,
                  cierpliwości, konsekwencji, wyobraźni i intelektualnego wysiłku
                  rzeczy.
                  • emes-nju Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 12:45
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Cóż, jeśli prawdą jest, że przejeżdżasz 4000 km miesięcznie, z
                    > czego 90% w Polsce i nie miałbyś nic przeciwko ograniczeniu do 70
                    > km/godz wszędzie, poza drogami ekspresowymi i autostradami oraz do
                    > 30 km/godz w obszarze zabudowanym

                    Przy dzisiejszych ograniczeniach, srednia predkosc w Polsce wynosi ok. 50-60 km/h. Zalozmy, ze 60 km/h. Po obnizeniu limitow (w trasie o ponad 20%, a w terenie zabudowanym o 40%), srednia bedzie musiala spasc o kilkadziesiat proc. Do 30-40 km/h. Zalozmy, ze do 40 km/h (choc watpie, bo przeciez cala Polska to teren zabudowany). Wynika z tego, ze ktos jezdzacy PRZEPISOWO 4000 km miesiacznie spedzi w aucie nie mniej jak 100 godzin.

                    Koles chyba nie lubi swojej rodziny :-P
                    • trypel Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 12:48
                      Przeciez to ledwo pół etatu. Może to taksówkarz międzymiastowy:)
                      • emes-nju Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 12:55
                        To bedzie mial kiepsciutki biznes...

                        Dla jego dobra zainstaluja mu tachograf i po 9 godzinach bedzie musial pojsc spac. A jadac srednio 40 km/h niekoniecznie uda mu sie w czasie dniowki przejechac 350 km... (Ciekawe ile bierze za km?)

                        A moze on mysl, ze bedzie pracowal mniej, ale podniesie stawki? No dobra! Podniesie on, ale i inni jezdzacy (rowniez wozacy chleb). Niby wiecej zarobi mniej jezdzac, ale mniej za te wiecej kupi.

                        Jemu sie to moze podobac, ale on ma troche na bakier z logika :-P
                        • trypel Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 13:03
                          własnie sobie uświadomiłem że moi serwisanci bedą mieli lepiej. Mają płacone za
                          1 km + stawkę za czas dojazdu. Im wolniej jadą tym mają wiecej...
                          • emes-nju Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 13:05
                            trypel napisał:

                            > własnie sobie uświadomiłem że moi serwisanci bedą mieli lepiej.
                            > Mają płacone za 1 km + stawkę za czas dojazdu. Im wolniej jadą tym
                            > mają wiecej...

                            A Ty mniej - na zastraszajaco dlugich trasach (ponad 400 km) bedziesz musial im fundowac hotel...
                            • trypel Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 13:40
                              Na szczęście mają max 100 km do zrobienia. Ale skoro już teraz piszą o 2
                              godzinach w jedną stronę to co bedzie potem :)
                          • edek40 Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 15:46
                            Ty zas bedziesz mial cholernego pecha, gdy w Twoim domu/bloku padnie piec
                            centralnego, a jedyny serwis bedzie mial do pokonania 500 km. Nie beznaczenia
                            bedzie fakt, ze serwisant na Twoj koszt bedzie spal w cieplym hotelu, a Ty
                            bedziesz mu placil za interwencje i spal w lodowatym lozku.
                    • kozak-na-koniu Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 12:59
                      emes-nju napisał:

                      > Wynika z tego, ze ktos jezdzacy PRZEPISOWO 4000 km miesiacznie spe
                      > dzi w aucie nie mniej jak 100 godzin.
                      >
                      > Koles chyba nie lubi swojej rodziny :-P
                      >


                      Dokładnie tak sobie pomyślałem, ale nie chciałem od razu
                      wywalać "kawy na ławę".:)
        • emes-nju Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 11:40
          Gość portalu: test napisał(a):

          > > Ja np. akceptuje pewien poziom ryzyka. Sadze, ze ZDECYDOWANA
          > > wiekszosc tez.
          >
          > Obawiam się, że nie masz pojęcia jak się mylisz.

          No wlasnie...

          Ja napisalem "SADZE, ZE" - Ty za to, twierdzisz, ze sie myle. Czyli robisz to, co bolszewicka waaaaadza - wiesz lepiej. No, chyba, ze przed napisanem tego, ze sie myle, przeprowadziles, chociaz wsrod forumowiczow, ankiete, ktorej wyniki pozwalaja Ci sadzic, ze myle sie piszac, ze "sadze, ze" :-P

          No jak? Byla ankieta, czy tez tylko Ty SADZISZ, ZE SIE MYLE? ;-P
          • Gość: test Re: Red Flag Act nadciaga... IP: 87.205.147.* 25.08.08, 11:46
            Ty sądzisz, że X, a ja sądzę, że Ty mylisz się sądząc, że X.

            Obie wypowiedzi są dokładnie takie same i są postaci "sądzę, że A", gdzie u
            Ciebie A = X a u mnie A = "Ty mylisz się sądząc, że X".

            Nie muszę niczym podpierać swojej wypowiedzi, tak samo jak Ty nie musisz.
            • emes-nju Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 12:05
              No to logika sie klania...

              Ja napisalem, ze "sadze, ze wiekszosc". Ty napisales, ze sie myle. To Ty wiec zabrales glos za te wiekszosc, a nie ja. Ja tylko napisalem przypuszczenie. Notabene juz posrednio potwierdzone powyzej przez Kozaka :-)
              • Gość: test Re: Red Flag Act nadciaga... IP: 87.205.147.* 25.08.08, 12:11
                Co do logiki, to nie podskakuj, bo nie masz szans.

                Co do sensu wypowiedzi, to moja wypowiedź jest tak samo przypuszczeniem jak
                Twoja. Ja tylko napisałem przypuszczenie.
                • emes-nju Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 12:14
                  Gość portalu: test napisał(a):

                  > Co do logiki, to nie podskakuj, bo nie masz szans.

                  A skad ta smiala teza? Znowu wiesz lepiej? :-P

                  > Co do sensu wypowiedzi, to moja wypowiedź jest tak samo
                  > przypuszczeniem jak Twoja. Ja tylko napisałem przypuszczenie.

                  Ja pisze "sadze, ze", a Ty, ze sie myle. No sorry... Kto jest kategoryczny w wypowiedzi?
                  • edgar22 Re: Red Flag Act nadciaga... 25.08.08, 12:54
                    emes-nju napisał:
                    > Ja pisze "sadze, ze", a Ty, ze sie myle. No sorry... Kto jest kategoryczny w wypowiedzi?

                    Test napisał: "Obawiam się, że nie masz pojęcia jak się mylisz."

                    Jak dla mnie - jednak przypuszczenie (z elementem troski) niż stwierdzenie. ;)
                    • emes-nju Re: Red Flag Act nadciaga... 26.08.08, 11:47
                      Obawiam sie, ze forma "obawiam sie" jest WYLACZNIE forma grzecznosciowa :-) Sugeruje to dalsza czesc, w ktorej czytam, ze nie mam pojecia jak sie myle.

                      No to jak? On sie obawia, czy wie, ze nie mam pojecia jak sie myle? Wiesz... Zderzenie "obawiam sie" z "nie masz pojecia jak sie mylisz" nie sugeruje mi przypuszczenia ;-D
    • Gość: test Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis IP: 87.205.147.* 25.08.08, 13:40
      Rozważam coś takiego. Po pierwsze chyba każdy się zgodzi, że na drogach w Polsce
      poziom bezpieczeństwa jest bardzo niski (aby sprecyzować to czymś mierzalnym,
      np. weźmy ilość ofiar śmiertelnych o ilości pojazdów w porównaniu z innymi
      krajami UE). Postawmy jako cel poprawienie bezpieczeństwa w perspektywie np. dwu
      i dwudziestu lat.

      Teraz rozważając te dwa przypadki, to w perspektywie dwudziestu lat sądzę, że
      najlepszymi środkami podniesienia bezpieczeństwa są:
      - budowa autostrad, podnoszenie stanu istniejących dróg
      - edukacja kierowców
      Co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

      Jednocześnie jednak rozważam perspektywę dwuletnią. Chyba każdy się zgodzi, że w
      tej perspektywie pomysłu długofalowe nie dadzą żadnego efektu (ale nie mówię,
      aby ich nie wprowadzać w życie! Wprowadzać od zaraz), ponieważ po pierwsze
      niezależnie od ilości złodziei w rządzie nie da się wybudować 5000 km autostrad
      przez 2 lata oraz nie da się zmienić mentalności kierowców przez dwa lata.
      Uważam także, że koniecznością jest podjęcie działań, bo czekanie wielu lat na
      poprawę sytuacji pochłonie z pewnością około 100 tysięcy istnień ludzkich! (np.
      średnio 5000 przez 20 lat). I z tego powodu uważam, że rozwiązania takie jak
      ograniczenia prędkości, zaostrzenie przepisów oraz zaostrzenie egzekucji
      przepisów przez zwiększenie ilości patroli i fotoradarów mogą odnieść pozytywny
      skutek.

      W kontekście tematu tej dyskusji, uważam, że Szwecja ma duże doświadczenia w
      materii podnoszenia bezpieczeństwa na drogach (podparte statystkami). Dlatego
      wydaje mi się rozsądne korzystanie z ich doświadczeń. Konkretnie te ograniczenia
      z jednej strony są zgodne z moim punktem widzenia a z drugiej strony nie
      upatruję w nich żadnego zagrożenia dla mojego komfortu podróżowania.
      • kozak-na-koniu Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 25.08.08, 13:46
        Taaak... Autostrady budujemy już przesło 30 lat i jak na razie,
        najlepiej wychodzi nam to na papierze. Za to, znacznie lepiej,
        przyjemniej i taniej w praktyce wychodzi nam wariant dwuletni.
        Wnioski są proste: trza z tego kraju zrobić jeden pszenno -
        buraczany skansen, by emigranci mieli na co pomstować z Grazu.
        • Gość: test Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis IP: 87.205.147.* 25.08.08, 13:50
          Ale dokładnie Cię popieram, tylko Ty kpisz a ja się zastanawiam, czy mimo
          wszystko da się coś zrobić. Wszakże "nicnierobienie" jest także typowo Polską cechą.

          Zatem teraz bogatsi o Twoje doświadczenie ostatnich 30 lat możemy powiedzieć, że
          nie czekajmy na bajki pt. autostrady w ciągu 5 lat, tylko zróbmy coś, aby na
          drogach nie ginęło 5000 ludzi rocznie, tylko np. 2500 na początek.
          • kozak-na-koniu Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 25.08.08, 14:12
            Przecież to logiczne: budowę dróg jako absolutny, strategiczny
            priorytet przerabiali Hiszpanie lat temu 30, a przecie my od nich
            kurtularniejsi. My się w takie duperele bawić nie bęzdiemy, bo wiemy
            że tylko restrykcje, ograniczenia i wysokie mandaty pozwolą nam
            zatrzymać motoryzację, powrócić do bryczek i bez bólu zjeść żabę,
            przyrządzoną przez wszystkie, bez wyjątku rządy po 1989 roku.:P
          • emes-nju Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 26.08.08, 14:02
            Gość portalu: test napisał(a):

            > Wszakże "nicnierobienie" jest także typowo Polską cechą.

            Nie bedz niesprawiedliwy!

            Robia! Duzo szumu i kosztowne pokazowki w rodzaju bespjecznej usemki (reklamuja jako bezpieczna, a jak jest, mozna przeczytac TU ).

            I nawet niektorzy wierza, ze to da rezultat bez poprawy jakosci infrastruktury. Szczesliwcy... :-P
      • Gość: zebb Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis IP: *.tpnet.pl 25.08.08, 13:54
        > W kontekście tematu tej dyskusji, uważam, że Szwecja ma duże doświadczenia w
        > materii podnoszenia bezpieczeństwa na drogach (podparte statystkami).

        Tak, najlepsza jest ta, że po wprowadzeniu obowiązkowych świateł spadła liczba
        wypadków. Zapomnieli tylko dodać, że światła wprowadzili w momencie, gdy Szwecja
        przeszła z ruchu lewostronnego na prawostronny.
        Oczywiście z początku liczba wypadków była duża, ale z czasem ludzie
        przyzwyczajali się do nowych zasad i spadła, a komuchy przypisały to światłom.
        • Gość: test Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis IP: 87.205.147.* 25.08.08, 14:05
          Uważam, ze w Polsce pomysł obowiązku jazdy na światłach jest chybiony. Na
          pocieszenie nie tylko my się pomyliliśmy (np. Austria) oraz można z tego w
          każdej chwili zrezygnować.
        • Gość: na zimno Ludzie, to bylo ponad 40 lat temu! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.08.08, 14:15
          Fragment:

          <<<<<<<<<<<<<

          On September 3, 1967, at 04.50 in the morning, the traffic
          everywhere in Sweden was directed over to the right side of the road
          and stopped. Everything stood absolutely still for 10 minutes, and
          at 05.00, when it started again, all road users in Sweden from heavy
          trucks to cyclists were already on the right side of the road, and
          they have stayed there since.

          >>>>>>>>>>>>>>>

          Reszta tu:

          www.volvoclub.org.uk/history/driving_on_right.shtml
          Wyciaganie wnioskow przez "specjalistow" to bardzo ciekawy temat.
          Dwoch naukowcow w laboratorium zwalilo przez przypadek
          cala instalacje na podloge, poniewaz tego dnia obchodzono
          w pomieszczeniach urodziny kolegi.

          W raporcie dla zleceniodawcy napisali:

          "W wyniku przeprowadzenia testow grawitacyjnych
          stwierdzono calkowita nieprzydatnosc zastosowanej aparatury.
          Proponuje sie powierzenie nam nastepnego zlecenia w oparciu
          o nowy zestaw przyrzadow, poniewaz poprzedni zestaw ulegl
          grawitacyjnej anihilacji bezwarunkowej".

          Zlecenie dostali.
      • emes-nju Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 25.08.08, 15:16
        Gość portalu: test napisał(a):

        > Jednocześnie jednak rozważam perspektywę dwuletnią.

        W dwa lata da sie:
        - urealnic i ujednolicic oznakowanie (i wprowadzic realna odpowiedzialnosc znakologa za efekty jego dzialan - tak, zeby znaki nie byly dupochronami dla asekuranckich urzedasow, ktorym latwiej calkowicie sparalizowac ruch niz sprawe przemyslec);
        - tak gdzie da sie to zrobic niewielkim kosztem (chodzi glownie o sprawe ewentualnego wykupu gruntow), zamiast stawiac fotoradar, pobudowac pasy rozbiegowe, pasy do skretu w lewo itd.;
        - po powyzszym rozpoczac i kontynuowac solidna, nieobrazliwa (vide "wariaci drogowi") kampanie pokazujaca, ze my, waaadza, poprawilismy jakosc infrastruktury ("poprawa" z gatunku postawilismy kolejne 1000 zamaskowanych - zeby wiecej jeleni sie zlapalo - skrzyneczek raczej nie przyniesie efektow :-P ), to sprobujcie to docenic i zauwazyc, ze po poprawie jazda zgodna z przepisami nie jest tak niewygodna, jak przed (kiedy to kazdy sracz soltysa byl wystarczajacym pretekstem do oznakowania bialymi tablicami itd.);
        - dopiero na koncu zaczac krnabrnym loic skore. Ale dopiero po tym jak sie ja solidnie przetrzepie wszelkiej masci DEZorganizatorom ruchu i sabotazystom, ktorzy np. uwazaja, ze na miedzynarodowej trasie o natezeniu ruchu kilka tys pojazdow (w tym TIRow) mikrorondo (o srednicy uniemozliwiajacej TIRowi "zlamnie sie") jest swietnym rozwiazaniem.

        Drogi sa, k... mac, dla ludzi, a nie dla trzesacych portkami urzedasow! Bo urzedasy najchetniej wprowadziliby zakaz wszelkiego ruchu (z wyjatkiem sluzbowego, z nimi na pokladzie) :-P
        • Gość: test Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis IP: 87.205.147.* 25.08.08, 16:16
          > - urealnic i ujednolicic oznakowanie
          Świetny pomyśl. W kontekście zmniejszenia ilości ofiar wypadków sądzę, ze nikły
          wpływa będzie, ale oczywiście jest to krok w dobrą stronę.
          > wprowadzic realna odpowiedzialnosc
          Wydaje mi się zupełnie nierealnym do wprowadzenia w ciągu dwu lat (PO miałoby to
          zrobić, chyba żartujesz). Niezależnie od tego wydaje mi się to dyskusyjne samo w
          sobie, bo jak sobie wyobrażasz tą odpowiedzialność. Jak mierzyć, jak egzekwować?
          > - tak gdzie da sie to zrobic niewielkim kosztem
          Wydaj mi się to super pomysłem. Widzę pewien problem w kompetencjach, bo w tej
          postaci miało by to sens tylko na drogach lokalnych (powiat i poniżej), bo nie
          da się tego zrobić centralnie (np. drogi krajowe), ale to w sumie mały problem.
          > - po powyzszym rozpoczac i kontynuowac solidna
          Ja bym to od razu robił. W końcu nie da się ukryć, że "coś" się dzieje. Czy
          dzieje się mniej czy więcej to kwestia subiektywna. Odpowiednia kampania mogłaby
          zmienić nastawienie kierowców.
          > - dopiero na koncu zaczac krnabrnym loic skore
          No tu się nie zgodzę. Łoić skórę trzeba od razu, bo nie ma żadnego uzasadnienia,
          że na drodze krajowej z poboczami wszyscy zasuwają 100km/h. Powyższe propozycje
          z pewnością nie zmienią ogólnego obrazu dróg w Polsce (drogi krajowe wytyczone
          przez środki małych wiosek a przez to pełne terenów zabudowanych), ale to nie
          jest żaden argument, aby pozwalać na nierespektowanie prawa w tym zakresie.
          • emes-nju Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 26.08.08, 11:35
            Gość portalu: test napisał(a):

            > > - urealnic i ujednolicic oznakowanie
            > Świetny pomyśl. W kontekście zmniejszenia ilości ofiar wypadków
            > sądzę, ze nikły wpływa będzie

            Otoz nie!

            Wedlug mnie glowna przyczyna wypadkow jest to, ze NIKT nie ufa organizatorowi ruchu i jedzie po uwazaniu. I trudno sie dziwic! Znaki sobie - rzeczywistosc sobie! Miedzy innymi dlatego, ze DEZorganizator ruchu NIE PRZEJEZDZA ANI RAZU nowa/modernizowana droga przed zaprojektowaniem oznakowania. Wyobrazasz to sobie!? Pewnie tak - nie raz widziales znaki, od ktorych oczy z orbit wychodza...

            > > wprowadzic realna odpowiedzialnosc
            > Wydaje mi się zupełnie nierealnym do wprowadzenia w ciągu dwu lat
            > (PO miałoby to zrobić, chyba żartujesz).

            Nikt tego nie zrobi, bo na drogowym bezholowiu, pod pozorem "walki z piratem", wadza REWELACYJNIE zarabia (kiedys obila mi sie o uszy kwota 2 mln zl dziennie).

            > Jak mierzyć, jak egzekwować?

            Uzytkownicy powinni miec mozliwosc recenzowania organizacji drogi (internet, to piekna rzecz). Warto tez, zeby ktos przygladal sie "rozkladowi" zdarzen na drodze. Odcinki, na ktorych bedzie duzo skarg czy wypadkow powinny byc podane analizie (zamiast stawiania kolejnego "czarnego punktu"!). Jezeli ich organizacja bedzie zla, to przeciez bardzo latwo sprawdzic kto i na jakiej podstawie droge zorganizowal.

            > > - tak gdzie da sie to zrobic niewielkim kosztem
            > Wydaj mi się to super pomysłem. Widzę pewien problem w
            > kompetencjach,

            W kompetencjach lezy w ogole problem "drogownictwa" w Polsce. Jednym z glownych problemow jest np. to, ze drogami zajmuje sie ok. 2500 (dwa i pol tysiaca) urzedow. I kazdy ma swoja wizje tego, jak ma sprawa wygladac - to dlatego oznakowanie i organizacja (w tym rowniez budowa lub rezygnacja z budowy pasow do skretu czy rozbiegowek) jest chaotyczne i niespojne.

            > > - po powyzszym rozpoczac i kontynuowac solidna
            > Ja bym to od razu robił.

            Ale z czym do ludzi!?

            > W końcu nie da się ukryć, że "coś" się dzieje.

            Co sie dzieje? To ze KAZDA nowa lub zmodernizowana droga (chodzi mi glownie o wezly komunikacyjne, bo trudno spierd... prosta droge, choc starania widac :-P ) ma wiecej haczykow (np. nieintuicyjnych rozwiazan) na kierowcow niz stare? A moze obsrywanie poboczy zamaskowanymi skrzynkami, ktore powoduja WYLACZNIE chaos? Czy to jest odpowiedni pretekst do prowadzenia pozytywnej kampanii? Nie rob sobie zartow!

            > > - dopiero na koncu zaczac krnabrnym loic skore
            > No tu się nie zgodzę. Łoić skórę trzeba od razu, bo nie ma żadnego
            > uzasadnienia, że na drodze krajowej z poboczami wszyscy zasuwają
            > 100km/h.

            Czy widziales na czyms takim choc jeden patrol? Nie? Ja tez nie.

            Ale, mimo, ze nie ma to ZADNEGO UZASADNIENIA, patrol zobaczysz na zapomnianej po zeszlorocznym remoncie pobocza 40-tce czy w noc sylwestrowa na 30-tce kolo szkoly.

            Obecne dzialania policji NIC nie maja wspolnego z lojeniem krnabrnych, a raczej z polowaniem na jeleni. (Nigdy nie zastanowilo Cie dlaczego fotoradary sa zamaskowane? Jezeli maja przysluzac sie biezpiecznstwy, to powinny byc chyba widoczne, nie? A polowania na zapomnianych ograniczeniach?).

            > to nie jest żaden argument, aby pozwalać na nierespektowanie prawa
            > w tym zakresie.

            Argument nie. WYJASNIENIE zachowan kierowcow.

            Nadal jednak uwazam, ze waaadza od siebie powinna zaczac... Widziales kiedy jadacy przepisowo radiowoz ("patrolowanie" z predkoscia 10 km/h lapie sie pod utrudnianie ruchu - reszta radiowozow znacznie przekracza predkosc)?
            • Gość: test Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis IP: 87.205.149.* 26.08.08, 16:26
              > Otoz nie!
              >
              > Wedlug mnie glowna przyczyna wypadkow jest to, ze NIKT nie ufa

              No tak, ale w tym momencie nie mówisz o zmianie oznakowania (nikły wpływ na
              ilość wypadków), ale o zmianie mentalności (poprawia oznakowania jest środkiem
              do osiągnięcia tego celu). Zatem jest to nierealne w ciągu 2 lat (jak pisałem
              trzeba zacząć to robić od razu, ale nie przyniesie to znaczących wymiernych
              korzyści w krótkim czasie).

              > Nikt tego nie zrobi, bo na drogowym bezholowiu, pod pozorem "walki z piratem",
              > wadza REWELACYJNIE zarabia (kiedys obila mi sie o uszy kwota 2 mln zl dziennie)

              No więc zgadzasz się, że pomysł do dupy (pomysł, który jest nierealny do
              wprowadzenia jest do dupy, to jest chyba oczywiste). Fakt, że powodem braku
              realności wprowadzenia pomysłu jest "zły" świat nie ma tu żadnego znaczenia.
              Można to podciągnąć pod plan dwudziestoletni, czyli pierwszy etap zmiana świata
              18 lat, następnie pomysł 2 lata i będzie w sam raz.

              > Uzytkownicy powinni miec mozliwosc recenzowania organizacji drogi (internet, to
              > piekna rzecz). Warto tez, zeby ktos przygladal sie "rozkladowi" zdarzen na dro

              Czy konieczne są jakiekolwiek działania ze strony władzy, aby to wprowadzić
              (system oceny przez kierowców)? Nie. Czy coś takiego istnieje? Pewnie tak. Czy
              korzystanie jest powszechne? Zdecydowanie nie. Dlatego nie wierzę w skuteczność.
              Ale wprowadzić rzeczywiście można (z dokładnością do uwagi powyżej).

              > Ale z czym do ludzi!?

              Sądzę, że to tylko kwestia reklamy. Skoro ludzie oglądają i wierzą w reklamy co
              im w TV puszczają i łgają w żywe oczy, to czemu by mieli nie uwierzyć jak to
              fantastycznie na drogach jest?

              > Co sie dzieje? To ze KAZDA nowa lub zmodernizowana droga

              No nie, no gadasz głupoty. DK10 Płońsk - Toruń elegancko robią. Tak samo
              skrzyżowanie DK19 i DK2. Pewnie, że gdzieniegdzie mogłoby być lepiej, ale nie
              mam tak pesymistycznego punktu widzenia.

              > Czy widziales na czyms takim choc jeden patrol? Nie? Ja tez nie.

              No jasne, że widziałem (DK2 - Choszczówka Stojecka, Broszków; DK10 -
              Dzierżążnia, itd, itd).

              > Ale, mimo, ze nie ma to ZADNEGO UZASADNIENIA, patrol zobaczysz na zapomnianej p
              > o zeszlorocznym remoncie pobocza 40-tce czy w noc sylwestrowa na 30-tce kolo sz
              > koly.

              Wiesz zupełnie nie pokrywa się to z moim stanem wiedzy. Otóż w pewnej gminie,
              gdzie mam dość dobre dojście do informacji co się dzieje, wójt osobiście musiał
              interweniować w Policji, aby stanęli na ograniczeniu 40km/h koło szkoły na dość
              ruchliwej drodze, bo ludzie jeździli jak idioci. Policja powiedziała, że
              oczywiście staną, ale generalnie oni nie stają na ograniczeniach tego typu.
              Jeśli to konieczne lepiej zamontować śpiącego. Osobiście nie tak dawno przez
              długi czas jeździłem wspomnianą DK10 w remoncie. Było na niej pełno ograniczeń
              do 40/50/70km/h. Co więcej w niedziele ograniczenia stały a na drodze nic się
              nie działo i nigdy żadnego patrolu nie widziałem. Natomiast dokładnie w tym
              samym czasie widziałem następującą sytuację, otóż jadę i widzę PRZED ZAKRĘTEM
              (zero widoczności co jest za zakrętem) stoi patrol (nie łapali, tylko stali),
              oczywiście wszyscy zwalniali (choć było tam 90km/h). O co się okazało, otóż za
              zakrętem był zdjęty asfalt i był jeden pas i ruch wahadłowy. Oni tam stali, aby
              ludzie ostrożnie jechali! Szacunek!

              > Obecne dzialania policji NIC nie maja wspolnego z lojeniem krnabrnych, a raczej

              Zrobiłem w życiu bardzo dużo kilometrów na drogach i NIGDY nie miałem żadnych
              problemów z Policją.

              No dobra, a wracając do sedna, jesteś w stanie podać jakikolwiek pomysł, który
              znacząco poprawi bezpieczeństwo na drogach w ciągu dwu lat?









      • simr1979 Re: Śmiać się czy płakać? Koniec świata jest blis 25.08.08, 16:24
        Gość portalu: test napisał(a):

        > Konkretnie te ograniczenia z jednej strony są zgodne z moim punktem
        > widzenia a z drugiej strony nie upatruję w nich żadnego zagrożenia
        > dla mojego komfortu podróżowania.....

        .....LEKTYKĄ ???
        :))))
    • Gość: zofka Mam pytanie techniczne IP: *.novartis.com 25.08.08, 19:05
      Nie żebym była przeciwna podobnym ograniczeniom. Jak wprowadzą, to
      pewnie będę zmuszona się zastosować.
      Chodzi mi o to, na którym biegu wtedy mam jeździć, bo przecież to
      30km/h to cos pomiędzy drugim i trzecim jest. Czy mój samochód (a
      właściwie jego skrzynia biegów) nie będzie miał na dłuższą metę nic
      przeciwko? Może sie mylę ale wydaje mi się trudne utrzymywać tak
      niską prędkość jeżdżąc dłuższy czas po mieście. To chyba troche
      takie piłowanie.
      Jutro sobie poćwiczę. Może mnie nikt nie odstrzeli ;)))
      • kontik_71 Re: Mam pytanie techniczne 25.08.08, 19:15
        Polowa Zurychu ma ograniczenie do 30 km/h i zapewniam Cie, ze jezdzi
        sie spokojnie na trojce :)
        • Gość: zofka Re: Mam pytanie techniczne IP: *.novartis.com 25.08.08, 19:38
          Skoro spokojnie na trójce...
          Ja myślę, ze w tych okolicznościach faktycznie powinni zacząć
          produkować po prostu miejskie elektryczne samochodziki - coś takiego
          jak teraz dla inwalidów - rozwijające prędkość do 40km/h, bo bez
          sensu byłoby jeździć normalnymi. Przynajmniej środowisko oszczędzimy.
          Właściwie, to już teraz nie rozumiem po co produkują coś szybszego
          niż 130. To powinno być nielegalne :D
          • kontik_71 Re: Mam pytanie techniczne 25.08.08, 20:23
            Takie autka ju sa i gdybym mieszkal w duzym miescie to powaznie bym
            sie nad kupnem zastanowil...
            • kozak-na-koniu Re: Mam pytanie techniczne 26.08.08, 08:42
              Aha. Znaczy - nie mieszkasz w Zurychu, ale fakt istnienia w tym
              mieście stref z ograniczeniem do 30 km/godz (zupełnie jak w Grazu,
              albo na moim osiedlu mieszkaniowym) według Ciebie usprawiedliwia
              wszystkie, nawet najdurniejsze ograniczenia na zwykłych drogach w
              Polsce (gdzie zresztą także nie mieszkasz) i usprawiadliwia
              drakońskie karanie za ich nieprzestrzeganie. Wszystko jasne...
              • trypel Re: Mam pytanie techniczne 26.08.08, 09:02
                Jak bardzo lubie Kontika to uwazam że o prędkosci na drogach nie powinien
                wypowiadać sie mieszkaniec kraju który ustawowo zabronił organizowania na swoim
                terenie jakichkolwiek wyścigów samochodowych :D
                • kontik_71 Re: Mam pytanie techniczne 26.08.08, 09:39
                  Nie wszystkich wyscigow samochodowych, tylko wyscigow torowych :) A
                  to nie jest calkiem to samo :)
              • kontik_71 Re: Mam pytanie techniczne 26.08.08, 09:42
                A wisz bo to jest tak.. Jedno czego sie czlowiek uczy to to, ze z
                przepisami sie nie dyskutuje... "Nagroda" za to jest dosc
                bezstresowe przemieszczanie sie po drogach.. Tutaj nie mam szansy na
                taka porcje adresnaliny jaka miewam poruszajac sie po Polsce.
                A co do drakonskich kar.. Polska ma jeszcze baaardzo daleko do
                drakonskich kar na jakie ja jestem narazony.. Co powiesz na mandat w
                wysokosci 15% dochodu rocznego? Albo na mamdaty za przekroczenie
                predkosci o 1 (jeden) km/h (tolerancja wynosi 3km/h)?
                • emes-nju OT 26.08.08, 11:58
                  kontik_71 napisał:

                  > A wisz bo to jest tak.. Jedno czego sie czlowiek uczy to to, ze z
                  > przepisami sie nie dyskutuje...

                  Wiesz... Gdyby ktos nie potrudzil sie troszke i nie "podyskutowal" z przepisami, to nie mielibysmy mozliwosci dyskusji w tym wolnym medium, jakim jest internet. Ty jezdzilbys (byc moze - zalezy kiedy wyjechales, bo przed 1989 bylo dosc trudno; ja np. nie mialem paszportu) 30 km/h po Zurichu (w tym przede wszystkim po okolicznych ekspresowkach i autostradach :-P ) i dyskutowal ze swoimi szwajcarskimi kolegami, a ja nadal budowal socjalizm nie majac paszportu i prawa do dyskusji o czymkolwiek :-P

                  Wyjasniam zatem. O przepisach mozna dyskutowac. Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze dopoki one obowiazuja, lepiej ich przestrzegac. LEPIEJ - ale po przekroczeniu pewnego punktu krytycznego...
                  • kontik_71 Re: OT 26.08.08, 12:23
                    Jesli nie widzisz roznicy to ja co ja mam powiedziec?
                    A co do autostrad dookola Zurychu to wiedz, ze jedna obwodnica
                    jest "budowana" od 30 lat i na dzien dzisiejszy przejechanie 5km od
                    konca jednej autostrady do poczatku drugiej, potrafi zajac spokojnie
                    2h...
                    • emes-nju Re: OT 26.08.08, 12:30
                      kontik_71 napisał:

                      > Jesli nie widzisz roznicy to ja co ja mam powiedziec?

                      Moze to, ze tacy, co to nie widza potrzeby dyskusji o przepisach sa szalenie wygodni dla kazdej wladzy?

                      Bo wiesz... KAZDA wladza ma to do siebie, ze chce odbierac obywatelom jak najwiecej swobod (w tym rowniez swobode wyboru rodzaju smierci). Niektore wladze nawet staraja sie to ubrac w gladkie slowka o tym, ze robi to dla dobra glupiutkich obywateli.

                      I NIEKTORZY nawet w to wierza... Jesli nie tego nie widzisz, to co ja mam powiedziec? :-P
                      • kontik_71 Re: OT 26.08.08, 12:37
                        Alez masz prawo miec wplyw na przepisy.. tym prawem jest np branie
                        udzialu w zyciu politycznym.. Ja mowiac o "dyskusji" mam na mysli
                        ciagle omijanie przepisow bo sa wg kogos "glupie"... W ten sposob
                        nigdy nie bedzie normalnie na polskich drogach..
                        A skoro juz mamy o Szwajcarii.. tutaj jest aktywna partia kierowcow,
                        jej zadaniem jest dbanie o prawa kierôwcow.. bo tylko tak sie to da
                        zrobic.. Olewanie przepisow "bo sa glupie" prowadzi tylko do tego,
                        ze wyjazd z grazau moze sie rownac samobojstu.
                        • emes-nju Re: OT 26.08.08, 12:55
                          Zanim w Polsce powstanie realnie usadowiona i dzialajaca Partia Kierowcow (ale raczej nie taka, ktora bedzie przyklaskiwac kazdemu kretyninizmowi majacemu na celu eliminacje ruchu), nie ma ludzkiej sily, zeby czesc kierowcow nie brala sprawy we wlasne rece (w Szwajcarii, wbrew legendom, kierowcy tez przekraczaja przepisy - inna jest tylko skala, ale nie podejmuje sie dyskusji czy to wynik innych obywateli, innej wladzy czy obydwu czynnikow, z nieuniknionym przplataniem sie wplywow jednych na drugich). Braniu sprawy we wlasne rece zdecydowanie sprzyja polskie drogowe bezholowie - nie zaprzeczysz, ze nawet pominawszy jakosc asflatu organizacja naszych drog razaco odbiega od europejskich standardow (byc moze tylko dlatego, ze kazdy z 2500 tys. polskich urzedow zajmujacych sie drogami, ma inna wizje tego, jak powinna wygladac droga i jej oznakowanie; skutkiem tego np. na drodze nr 79, ktora czesto jezdze, KAZDY nowowyremontowany odcinek ma inna szerokosc pasow, poboczy i calej jezdni).

                          PS Wyraze swoje OSOBISTE zdanie - mimo wszystko wole zyc w kraju "krnabrnym" niz w tak bezplciowo i nudno legalistycznym jak np. Szwajcaria :-) Za granica zdecydowanie lepiej czuje sie np. we Wloszech niz w Niemczech czy w Szwecji :-)
                          • kozak-na-koniu Re: OT 26.08.08, 13:09
                            Każda nacja ma jakieś cechy charakterystyczne, przez jednych uważane
                            za wady, przez innych za zalety albo odwrotnie. Ja też zdecydowanie
                            wolę południowców od "północników" z żabią krwią.:)
                            • trypel Re: OT 26.08.08, 13:22
                              Powiem więcej -lepiej mi sie jezdzi po włoskich miastach i np Stambule niż po
                              skandynawskich i niemieckich :)
                    • kozak-na-koniu Re: OT 26.08.08, 12:47
                      Wydaje mi się, że ta sytuacja normą jednak raczej nie jest. Normą
                      polskich dró natomiast, oprócz wszechobecnych "udogodnień" typu
                      zatłoczenie, przemieszanie wszelkich rodzajów ruchu, dziury,
                      koleiny, nienajlepiej wyprofilowane zakręty itd. są tragiczne
                      oznakowanie i organizacja ruchu. Normą jest, że powiedzmy na 10-
                      kilometrowym odcinku drogi - bynajmniej nie jakiejś lokalnej,
                      dojazdowej, tylko o znaczeniu co najmniej regionalnym napotykamy
                      nieraz kilkanaście ograniczeń prędkości do 40 - 70 - 60 - 40,
                      obszarów zabudowanych, które od obszaru niezabudowanego często
                      różnią się tylko tym, że tu jest biała tablica - a tam nie... Normą
                      jest oznakowanie poziome niezgrane z pionowym, znaki źle
                      umiejscowione, przez co nagminnie niezauważane, nieraz wzajemnie
                      przeczące sobie... Szkoda, że "europeizowanie" Polski w 90% kończy
                      się na montowaniu nowych fotoradarów i grożeniu drakońskimi karami.
                      Jeśli natomiast chodzi o resztę - w 90% skończyło się wprowadzeniem
                      nowej, "unijnej" tablicy "obszar zabudowany" (taki zarys zabudowań
                      na białym tle), przez co zamiejscowi w drodze nieraz zmuszani są
                      zadawać sobie fundamentalne pytanie: "no qrva, gdzie ja właściwie
                      jestem???" O czymś takim, jak upraszczanie, likwidowanie konfliktów
                      i JAKOŚĆ rozwiązań myśli się niestaty tylko na papierze, z reguły
                      przy ubieganiu się o kolejne unijne dotacje.:(
      • Gość: na zimno Pare pytan: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.08.08, 10:01
        1. Czy Twoj motorek to benzynka czy diesel?
        2. Jakie maksymalne dopuszczalne obroty (obr/min) podaje producent?
        3. Ile w sumie przelozen ma Twoja skrzyneczka?
        4. Umiesz "patrzec" na obrotomierz?
        5. Czy znasz tabelke zalecanych predkosci tego wozeczka na
        poszczegolnych przelozeniach skrzyneczki?
        6. Czy masz kolego znajacego sie na motorkach i skrzyneczkach?

        Ogolnie rzecz biorac, to zalezy od bardzo wielu czynnikow,
        kazdemu ukladowi silnik-skrzynia biegow BARDZIEJ zaszkodzi
        eksploatacja na zbyt niskich obrotach (lupanie po kosciach)
        niz na nieco zbyt wysokich.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka