simon921
05.11.08, 08:57
Codziennie jeżdżę do pracy jezdnią (rowerem oczywiście) i
praktycznie nie mam jakiś większych problemów z bezpieczeństwem.
Problemy się zdażają, ale w porównywalnym stopniu co jak jadę autem,
więc raczej środek transportu nie ma tu znaczenia.
Wczoraj postanowiłem pojechać trochę wokoło, ale za to cały czas
drogami rowerowymi. Początek bajka - wydzielone kontrpasy rowerowe w
jezdni w centrum. Obrazek psuje tylko 5! min. oczekiwania na
przejeździe rowerowym na światłach. Potem kolejne światła i
skrzyżowanie przejeżdżane na 3 razy (jadąc prosto). A dalej zaczyna
się zabawa światła - moje zielone, ale ledwo unikam rozjechania
gwałtownie hamując, bo pani miała zieloną strzałkę:/ Kolejne
skrzyżowanie - nie da się przejechać, bo przejazd rowerowy blokują
kierowcy. Jak już łaskawie ustępują, to po przejechaniu dwóch pasów
(są po dwa w każdą stronę) staję (muszę wyjechać zza auta), a z
mojej prawej jadą ciągle szczęśliwi, że udało im się minąć
skrzyżowanie i nieważne, że trzeba by jeszcze rowerzyście ustąpić
(znajduję się przypominam już NA przejeździe). Dalej cud techniki
organizatora ruchu - skrzyżowanie teoretycznie równorzędne. Ja jadę
prosto, ale w prawo odchodzi jeszcze jedna droga. Z prawej i z
przeciwka mogą nadjechać auta z moejej strony tylko rower.
Teoretycznie równorzędne, praktycznie wjeżdżając na skrzyżowanie
zeskakuję z małego krawężnika (przykrytego liśćmi) - czyli nie
miałem pierszeństwa. Potem już na szczęście las i spokój. A dalej?;)
Droga rowerowa po obu stronach dwupasmówki - ale jak na drugą
stronę? Prosto - schodami. Potem jeszcze piękna droga rowerowa, ale
co kawałek jakieś zjazdy w prawo dla aut - muszę ustąpić
pierwszeństwa. Jeszcze tylko droga koło centrum handlowego i
przepychanie się z kilkoma pieszymi (bo ten chodnik obok to pewnie
gorszy jest). Światła z pętlą indukcyjną (już na jezdni), gdzie z
mojego kierunku nic nie jeździ prawie, a poprzeczny ruch ciągły. I
jak nadjedzie jakiś wybawca autem, to jestem w domu.
Czyli... dziękuję, ale bezpieczniej (nie mówiąc, że dużo szybciej)
będę w pracy jadąc jezdnia. Więc po co te drogi rowerowe? Dla
rowerzystów? Chyba nie, bo niebezpiecznie:/ Więc chyba tylko dla
kierowców, żeby im się rowerzyści po jezdni nie pętali. No i dla
pieszych, żeby chodniki były szersze.