Dodaj do ulubionych

5 raz i dupa..

IP: *.crowley.pl 08.02.05, 11:48
nie mam już siły, dziś miałam 5 próbę.... i dupa.Wyjechałam na miasto, gość
maglował mnie z pół godziny , byłam 2 razy na rondzie, oczywiście robiłam
jakieś błędy jednak myślałam że skoro wracam do ośrodka to już zdam.Niestety
grubo się pomyliłam.Już chcę skakać ze szczęscia bo parkuję naprzeciwko Wordu,
a tu słyszę : " Nie mogę niestety zaliczyć pani tej jazdy"... i zaczyna
wymieniac błędy...Wiecie ja już kompletnie wysiadam ... psychika mi
wysiada.... 5 podejść, z czego 4 oblane na miescie i raz na placu.... czy ja
może jestem jakas nieczająca?
Obserwuj wątek
    • Gość: Emm Re: 5 raz i dupa.. IP: 193.111.166.* 08.02.05, 14:12
      Aniu, po pierwsze nie martw sie, niedlugo na pewno zdasz.
      Ale nasunela mi sie taka mysl-moze skoro robisz bledy to warto wziac sobie
      jazdy doszkalajace i przejechac sie trasa egzaminacyjna?Jakiego rodzaju to byly
      bledy?Bo jesli powazne, to nie ma sily-egzaminator nie moze niestety zaliczyc
      takiej jazdy.
    • Gość: rex Re: 5 raz i dupa.. IP: *.irom.uw.edu.pl 12.02.05, 17:03
      Ok.. bądź konstruktywna .. Jakie błędy wymienił egzaminator ?? Mozesz je
      opisać ?? Skoro byłaś 2 razy na rondzie to znaczy że egzaminator musiał
      wychwycić coś co robiłaś nieprawidłowo .. Zwykle mają oni tendencję do
      wyłapania pierwszego błędu i powtarzania ponownie manewru .. Nawet jeśli błąd
      nie wygląda coś groźnie w realnej jeździe może doprowadzić do stłuczki ..
      PS: Czy rozmawiałaś o uwagach egzaminatora z instruktorem ??
    • Gość: aga Re: 5 raz i dupa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 18:28
      Egzaminator powinien Ci dokładnie wyszczególnić Twoje błędy w protokole z
      egzaminu. Można się o to dopominać. Przed egzaminem mówiono naszej grupie, ze
      mozna poprosić egzaminatora, zeby na bieżąco mówił o popełnianych błędach. Z
      jednej strony to trochę stresuje, ale z drugiej, wiesz już na co zwrócić uwagę,
      żeby błędu nie powtórzyc.
      Powodzenia, Aga
    • Gość: gaduła Re: 5 raz i dupa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 22:11
      najlepsza metoda na zdanie to jest rozmowa z egzaminatorem bo jak widzi że sie
      stresujesz to na dzień dobry nie zdasz a jak zobaczy ze jesteś wyluzowana i
      wiesz czego chcesz to napewno zdasz ale pamiętaj nie mozesz być zabardzo
      wyluzowana i rzucać się do egzaminatora i nieam wrednych egzaminatorów tylko są
      zdający zamało wygadani i nie douczeni a nawet możesz wmówić zeto nie tyu źle
      robisz tylko on źle widzi. gadane to podstawa bez tego ani rusz i nie stresuj
      się naraska
    • Gość: Rupert Re: 5 raz i dupa.. IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 08.04.05, 23:50
      Pociesz się, że ja zdałem za 8 razem. Okres od 3 oblanego egzaminu do 6
      oblanego ezaminu to były myśli samobójcze, popadanie w depresję, nawet płacz
      się zdarzył ... Po 7 oblanym egzaminie jakoś przestałem się przejmować (po
      prostu zobojetniałem na to) i za 8 razem zdałem, na ostatnim terminie z teorii.
      Na pewno lepiej sobie z tym poradzisz niż ja.
        • Gość: Paulina Re: 5 raz i dupa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 20:05
          Ja miałam takie szczęście, że zdałam za pierwszym razem sama nie wiem jak to
          zrobiłam, szłam z przekonaniem na pierwszy egzamin,że nie zdam ponieważ
          wiem ,że mało osób zdaje za pierwszym razem. Miałam super instruktora który
          umiał wszystko świetnie wytłumaczyć!, a oprocz tego był młody (25 lat)i podczas
          jazd było zero stresu i atmosfera super!
          Życzę Tobie abyś tym razem zdała !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Pozdrawiam!!!!
        • Gość: trex Re: 5 raz i dupa.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.05, 13:30
          Gość portalu: trex napisał(a):

          > Jak się nauczycie jeździć to zdacie.


          To teoria ktora jednak nie zawsze się sprawdza. Są osoby dobrze jeżdżace które
          jednak w sytuacji stresu tak całkowicie tracą kontrolę nad swoimi poczynaniami,
          że nie są w stanie zdać egzaminu.

          CZYLI I TAK NIE POTRAFIĄ JEŹDZIĆ TE OSOBY, A STRES ICH NIE USPRAWIEDLIWIA. KIEDY
          SPOWODUJĄ WYPADEK TO CO? POWIEDZĄ BYŁEM W STRESIE. TOTALNA GŁUPOTA
          • Gość: Rupert Re: 5 raz i dupa.. IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 16.04.05, 21:25
            Gość portalu: trex napisał(a):

            > Gość portalu: trex napisał(a):
            >
            > > Jak się nauczycie jeździć to zdacie.
            >
            >
            > To teoria ktora jednak nie zawsze się sprawdza. Są osoby dobrze jeżdżace które
            > jednak w sytuacji stresu tak całkowicie tracą kontrolę nad swoimi
            poczynaniami,
            > że nie są w stanie zdać egzaminu.
            >
            > CZYLI I TAK NIE POTRAFIĄ JEŹDZIĆ TE OSOBY, A STRES ICH NIE USPRAWIEDLIWIA.
            KIED
            > Y
            > SPOWODUJĄ WYPADEK TO CO? POWIEDZĄ BYŁEM W STRESIE. TOTALNA GŁUPOTA


            Mylisz się. Stres jest spowodowany okolicznością egzaminu, a nie strachem przed
            wyjechaniem na ulice miasta.
        • Gość: była_kursantka Re: 5 raz i dupa.. IP: *.autocom.pl 25.05.05, 17:50
          jak w sytuacji stresowej tracą kontrolę to oznacza, że wcale nie dobrze jeżdż -
          podczas egzaminu jeszcze jest egzaminator, który jakby co zachamuje, ale pomyśl
          sobie , jak pozdaniu egzaminu coś Cię nagle zestresuje - i co wtedy zrobisz jak
          już będzie zapóźno?? tłumaczenie, że "ja umiem jeździć, ale się zestresowałem
          nic nie da"
          nie miej do mnie urazy, ale mówię to co sądzę osobiście
          3eba zacisnąć zęby i nie wiem jak bardzo by się człowiek stresował - nie może
          myśleć o tym, że go stres zjada, nie może poddać się stresowi - tylko w takich
          momentach jeszcze bardziej skoncentrować się na manewrach jakie wykonuje na
          drodze - on siedzi za kółkim - i to od niego zależy jaka będzie jakość jego
          jazdy
          pozdrawiam
    • j0204 Re: 5 raz i dupa.. 11.04.05, 09:16

      ANIA, nie stresuj się, najwyżej obie gdzieś pojedziemy pod warszawę zdawać. ja
      we czwartek robię 3 podejście, miałam jakiegoś fatalnego pecha, bo jeszcze nie
      wyszłam z manewrów. Wydawało mi się,ze zdam za 1 podejściem, sama jestem sobie
      winna, bo nie zrobiłam korekty do koperty, potem wyłożyłam się na łuku - ale i
      kobitka była jakaś niemiła. Jak dojdę do 5 razu, od razu jade gdzieś po W-wę.

      Napisz mni, zdajesz na Powstańców czy Odlewniczej?
        • Gość: Malgonka Re: 5 raz i dupa.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.04.05, 00:47
          Żaden wstyd. Tak już jest, że ludzie oblewają. Czepiają się szczegółów, żeby
          więcej kasy z ludzi zedrzeć. Na pocieszenie - mój znajomy, który jeździ autem
          od wielu lat, stracił prawo jazdy (za punkty, przekraczanie prędkości itd) i
          musiał zdawać egzamin. Wyobraź sobie, że zdał dopiero za trzecim razem! A nie
          jest tez osobą, która by się stresowała czymkolwiek, także nerwy nie grały tu
          roli.

          A co do nerwów, niedawno moja koleżanka, która jeździ samochodem codziennie od
          wielu lat, wyznała mi, że gdy wiezie kogoś jako pasażera po raz pierwszy,
          zawsze ma pewną tremę, w wyniku której robi błędy. A co dopiero ma powiedzieć
          człowiek, który jest początkującym kierowcą i zdaje egzamin. Jeśli sie
          stresujesz, a myślę, że tak jest, nawet jeśli te nerwy nie są jakoś strasznie
          widoczne, to może weź przed jazdą jakiś srodek uspokajający? Tylko nie przesadź
          z ilością, abyś nie była ugłupiała. Tylko tyle, aby nieco olać obecność tego
          faceta, który siedzi obok.

          I jeszcze jedno. Twoim zadaniem jest przejechać trasę bezbłędnie. Ale nie masz
          na to limitu czasu. Nie musisz także wykonywać wszystkich poleceń instruktora
          (polecenie zmiany pasu, czy nagle wydane komenda o skręcie). Twoim zadaniem
          jest jechać bezpiecznie. To Ty jesteś kierowcą, więc to Ty ostatecznie
          decydujesz, czy jakiś manewr wyukonasz, czy nie. A jak sie zdenerwujesz (w
          szczególności na manewrach), to po prostu przystań dla nabrania oddechu. Nikt
          nie ma prawa Cię popędzać, a jak będzie Cię popędzać, to powiedz mu coś na ten
          temat. Ostatecznie, jeżeli bedzie chciał Cię oblać, musi wskazać Ci konkretne
          błędy (sprzeczne z kodeksem drogowym), a nie jakies niedoskonałości Twojej
          jazdy. Trzymaj się!
    • Gość: lady_pink Re: 5 raz i dupa.. IP: 158.75.2.* 12.04.05, 11:32
      Ja po trzecim razie zwątpiłam, że jestem w stanie zdać normalnie. Za czwartym
      razem pojechałam z egzaminatorem za miasto i zrobiłam mu loda. Myślałam, że się
      wyrzygam, bo to był taki obleśny stary dziad, ale teraz wreszczcie mam zdany
      egzamin. Za tydzień odbieram prawko

      Lady Pink
      • Gość: lady_pink Re: JESZCZE RAZ .... IP: 158.75.12.* 15.04.05, 10:35
        To, że się nie zda egazminu na prawko nie znaczy, że się nie umie dobrze
        jeździć. Odwrotnie jeśli umie się dobrze jeździć to niekoniecznie oznacza
        szybkie zdanie egazminu. Jak ktoś chce narażać się na humory egazminatora to
        jego sprawa. Być może są tacy zboczeni, że to lubią. Ja zdawałam bezskutecznie
        trzy razy i oblewałam nie za swoje błędy. Egzaminator się po prostu na mnie
        uwziął. Po trzecim razie załamałam się. Brałam jazdy doszkalające z
        instruktorem, jeździłam za miastem ze znajomymi i wszyscy mówili, że jeżdżę
        dobrze a na egazminie dupa. Długo nad tym myślałam, ale w końcu doszłam do
        wniosku, że wolę mieć to wszystko z głowy i załatwić raz ale skutecznie. To nie
        była taka prosta decyzja uwierzcie mi.

        Lady Pink
    • Gość: kleo Re: 5 raz i dupa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 13:58
      Aniu, a dlaczego zrezygnowalas z Pana Henryka, ja z nim jezdze teraz i uwazam,
      ze jest dobrym instruktorem, jest zaanagazowany w to co robi, zalezy mu zebym
      zdala jak najszybciej, uwazam, ze duzo mnie nauczyl z jazd po miescie (manewry
      juz umialam). Tak jak pisalam przeszlam juz przez paru instruktorow i mysle, ze
      Pan Henryk najlepiej przygotowuje do egzaminu. Zwraca uwage na co trzeba w
      jezdzie po miescie, mowi o chwytach egzaminatorow. Na poparcie moge dodac, ze
      ostatni egzaminator powiedzial, ze jechalam ladnie i gdybym nie wylozyla sie
      (albo i nie-nie wiem czy ocena byla sprawiedliwa) na skrzyzowaniu to bym
      zdala. Pozdrawiam !!
      • Gość: Małgosia nie zdałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 16:15
        No i niestety nie zdałam. Oblałam na miescie. Teraz musze jeszcze raz zdawać
        teorię. Ale tak sobie mysle że może lepiej nie zdać tyle razy i nauczyć się
        porzadnie jeździć niz potem spowodować wypadek. Tylko najgorsze jest to ze to
        tyle kosztuje. Te prawko przyszło mnie już chyba 2000zł albo i więcej. Sama
        Bardzo sie martwię ale żal mi tez moich rodziców którzy zawsze musza być
        rozczarowani moim egzaminem. Czasami sobie myśle ze się poprostu nie nadaje na
        kierowce, ale skoro moi rodzice wyłozyli juz tyle pieniędzy na to prawko to nie
        opłaca się rezygnować, by za ileś lat znowu musiec isc na szkolenie.
        Postanowiłam próbowac do skutku tylko nie wiem czy wytrzymam w tym
        postanowieniu jeśli następnym razem znowu nie zdam.
              • Gość: ania Kleo... IP: *.jmdi.pl 16.05.05, 21:54
                Kleo, zrezygnowałam z jazd u pana Henryka tylko ze względu na koszty. Tzn
                musiałam zrobić ponownie kurs 5 jazd doszk. w Bartku kosztują one 250 zł, a w
                ośrodku koło mnie 180. I tylko dlatego. Bardzo lubię p. Henryka, był moim
                ulubionym instruktorem,( miałam jazdy również z p.Zbyszkiem i P. Edwardem)
                uważam że bardzo dużo mnie nauczył. I jak w razie co noga mi się powinie to
                wróce do Bartka bez wahania!!!!!!
                • Gość: ania Re: Kleo... IP: *.jmdi.pl 16.05.05, 21:58
                  mam porównanie choćby do manewrów, których p.Henryk nauczył mnie do perfekcji.
                  Zawsze stał obok i patrzył, nie oddalał się raczej. Natomiast obecny- chodzi,
                  gada przez komórę- wkurzające- i mówi że nie radzę sobie na mieście :(((((((
                  Wracam do p. Henia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  P.S- Życzę WAM powodzenia na egzaminach!!
                    • Gość: jola Re: Do Ani IP: *.devs.futuro.pl 18.05.05, 14:42
                      Aniu, dołączam do Ciebie ze smutną minką - dziś poległam 5 raz - na mieście.
                      A już myślałam,ze się udało, była nawet pewna.
                      otóż - jechałam sobie dobrze, mam zielone swiatło , wjeżdzam na skrzyżowanie
                      bezkolizyjnie i czekam, puszczam wszystkich z prawej i tych co jadą prosto. Na
                      prawym pasie do skrętu w prawo stoi samochód, ale nie daje znaków ze bedzie
                      ruszał, to ja jadę delikatnie a egzaminatr mi po hamulach - bo ta baba włączyła
                      kierunek i jedzie - skręcała w prawo, więc miała pierszeństwo, o zgrozo. Tyle,
                      ze troche za późno to zasygnalizowała.
                      Koszmar, a byłam taka bliska zdaniu dziś.
                      No nic, jest mi trochę niesmak, bo to już długo trwa i jakoś nie idzie mi jak
                      powinno, ale nie poddaję sie i dzielnie walczę do momentu zdania. A kiedy to
                      bedzie, zobaczymy.

                      A moze zdałaś już?
                      jakoś nie widziałam postów Twoich, napisz jak tam u Ciebie

          • Gość: kleo Re: zdalam... IP: *.aster.pl 18.05.05, 15:53
            Sluchajcie -zdalam - jeszcze sama w to nie wierze, ale zdalam :-) Dziekuje za
            zyczenia, bo sie spelnily :-) Egzaminator bardzooo sympatyczny - Pan Konrad
            (nazwiska nie znam, bo mi nie dal kartki :). Deszcz nie padal -trase mialam ta
            sama co za 3 razem :-) Ale najwiekszy numer, ze o malo co i bym polegla .... na
            gorce :-) Zawsze dziwilam sie, jak mozna nie zaliczyc gorki, a dzis taka bylam
            zdenerwowana, ze gorke zaliczylam dopiero za 2 razem i nie byla to super
            jazda .... Na miescie tez zrobilam pare bledow, ktore Pan Konrad na koniec mi
            wyliczyl m.in. 2 razy nie wlaczylam kierunkowskazu :-) ale powiedzial, ze
            rozumie, ze jestem zdenerwowana... Jolu bardzo mi przykro....
              • Gość: An Re: zdalam... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.05.05, 21:01
                To bardzo indywidualna sprawa. Jedenemu wystarczą przepisowe godziny na kursie
                a innemu nie, ale w głównej mierze zależy to od tego, który uczy i jak uczy.
                Nie ma znaczenia ile godzin się wjeździło, ważne jest czy ty się nauczyłaś.
                Ja z poprzednim instruktorm wyjeździłam coś około 36 godzin, nie pamiętam
                dokładnie ile i poza placem nie nauczył mnie zupełnie niczego. Natomiast z
                dugim instruktorem wyjeździłam w sumie 11 godz., w tym pięć obowiązkowych i to
                jemu głównie zawdzięczam że zdałam, pokonując prawie bezbłędnie trasę
                egzaminacyjną(dwa razy zgasł mi silnik na mieście, poza tym żadnych uwag).
                Także sama musisz ocenić czy potrzebujesz i ile godzin na dodatkową naukę, żeby
                zdać. Na szczęście lepiej nie liczyć ...
                Pozdrawiam,
                • Gość: kleo Re: do iksi IP: *.aster.pl 23.05.05, 21:50
                  dokladnie.. nie ma zlotej reguly ani srodka, ze jak wyjezdzisz x godzin to
                  zdasz ! to jest podobnie jak z nauka jezykow obcych, jedna osoba potrafi
                  nauczyc sie w rok, komus innenu zajmie to pare lat... musisz czuc sie pewnie za
                  kierownica (wiem, ze latwo sie radzi :-), ale tak jest. jak nie bedziesz sie
                  bala samochodu i potrafila stosowac sie do przepisow na drodze to bedzie dobrze
                  i zdasz :-) Pozdrawiam, kleo.
    • Gość: była_kursantka Re: 5 raz i dupa.. IP: *.autocom.pl 25.05.05, 17:35
      weź przeanalizuj wszystkie te błędy, które Ci wypominali egzaminatorzy i dobrze
      się zastanów, czy nie mieli racji...naprawdę czasem wystarczy przysiąść fałdów,
      wykorzenić niepoprane nawyki i zdasz UWIERZ i bądź tego pewna, i NIE martw się -
      porozmawiaj z instruktorem o tychże błędach i poproś by dawał Ci
      takie "ćwiczenia" - czyli takie manewry, które Ci niezbyt wychodzą (nie ważne
      czy to plac, czy miasto - każde) - abyś się pozbyła błędów - dąż do celu
      wytrwale i nie daj się stresowi - nie poddawaj się od razu, gdy coś Ci nie
      wyjdzie - powiedz sobie: "to nie wyszło - to co, ja UMIEM zrobić tak by wyszło"
      Serdecznie pozdrawiam i 3mam kciuki - uwierz, że dasz radę (i wykorzystaj
      bardzo pożytecznie jakieś dodatkowe jazdy - to pomoże, jęsli będziesz
      nastawiona na "zrobię to tak, że mi wyjdzie - i zostanę pochwalona" a nie
      na: "a jak znowu mi nie wyjdzie...")
      Powodzenia!;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka