Dodaj do ulubionych

jazda na 1biegu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 22:23
Instruktorzy darli się na mnie, że jedynka jest tylko do ruszania a tymczasem
jezdząc z nowym instruktorem dowiaduję sie że jest inaczej. Redukując biegi
np. na skrzyzowaniu, kiedy to autko się jeszcze toczy kaze mi zmienić na
jedynke :/ To jak to naprawde jest z tym 1 biegiem???
Obserwuj wątek
    • linia.frontu No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ 30.06.07, 23:06
      Ale mi instruktora atakują! Obronić muszę. W końcu dlatego tu jestem.

      Gość portalu: beta napisał(a):

      > Redukując biegi np. na skrzyzowaniu, kiedy to autko się jeszcze toczy kaze
      > mi zmienić na jedynke :/

      Nie wrzucać jedynki, kiedy samochód jeszcze się toczy - pogląd wywodzący się ze
      starej szkoły warszawskiej, mający związek z autami posiadajacymi starszą
      skrzynię biegów... tylko nie pamiętam, na czym to polegało. Wie ktoś? Pontus???
      W innych miastach może być inaczej.
      • Gość: mg Re: A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 17:29
        Tu chodzi o jakąś (bardzo) starą ciężarówkę albo terenówkę, co?
        Jeśli takie auto jest obciążone (albo jedziemy w trudnym terenie) musimy zmieniać biegi z wysprzęglaniem, czyli:
        jedziemy na 1L (Low, z reguktorem), naciskamy sprzęgło, wrzucamy luz, puszczamy sprzęgło, dodajemy gazu (chyba, nigdy takim nie jeździłem;), przy redukcji napewno), wciskamy sprzęgło i wybieramy 1H (wyższy, bez reduktora), puszczamy sprzęgło.
        I jedziemy na jedynce. Następna zmiana z 1H na 2L. Potem tak samo z kolejnymi biegami aż do 5H.
        I to wszystko np. na górskiej drodze w lesie. Kiedyś kierowca to był ciężki zawód.
        • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 01.07.07, 18:54
          Gość portalu: mg napisał(a):

          > Tu chodzi o jakąś (bardzo) starą ciężarówkę albo terenówkę, co?

          Tak jest - zdaje się, że terenówka:)! Książka pisana około połowy 62. Dla
          pełnego orazu autka dodam: "Stał chwilę przy maszynie, czując gorąco rury
          wydechowej, wyprowadzonej w górę za kabiną kierowcy". Nie znalazłam nic w necie
          odnośnie do zjawiska zwanego Wrigh-Diesel:(.

          > Jeśli takie auto jest obciążone (albo jedziemy w trudnym terenie) musimy
          > zmieniać biegi z wysprzęglaniem, czyli: jedziemy na 1L (Low, z reguktorem),
          > naciskamy sprzęgło, wrzucamy luz, puszczamy sprzęgło, dodajemy gazu (chyba,
          > nigdy takim nie jeździłem;), przy redukcji napewno), wciskamy sprzęgło i
          > wybieramy 1H (wyższy, bez reduktora), puszczamy sprzęgło. I jedziemy na
          > jedynce. Następna zmiana z 1H na 2L. Potem tak samo z kolejnymi biegami aż do
          > 5H. I to wszystko np. na górskiej drodze w lesie.

          I to już znacznie rozjaśnia sprawę - za co ponownie dziękuję, MG:).
          Nie tylko nick mam fantastyczny;p

          Gość portalu: natalia napisał(a):

          > Pozdro dla Linii, właśnie to czytam:)

          Zakochasz się. Ja się właśnie wtedy zakochałam.
          Koniecznie zdaj relację! :)
          • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 19:40
            > I to już znacznie rozjaśnia sprawę - za co ponownie dziękuję, MG:).

            Chyba zbytnio uprościłem ten opis, kierowca tego potwora mówi o 15 wysprzęglaniach, więc widać jeszcze trzeba wyrównać obroty na reduktorze.
            Ciekawe, ilu kierowców poradziłoby sobie z takim autem dzisiaj?
            A Wy (no ok, ja też jeszcze nie tak dawno) się zastanawiacie, czy lepiej zdawać na corsie czy punto;)

            > Nie tylko nick mam fantastyczny;p

            Tego jestem pewny;)
            • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 01.07.07, 19:51
              Strasznie Cię wymęczę, ale jak mi się już trafił ktoś w temacie, no to jakżesz
              go nie wyeksploatować? :)

              Gość portalu: mg napisał(a):

              > Chyba zbytnio uprościłem ten opis, kierowca tego potwora mówi o 15
              > wysprzęglaniach, więc widać jeszcze trzeba wyrównać obroty na reduktorze.

              Co...? Poproszę o kolejny wykład... Szukałam na necie, ale niczego nie mogę
              znaleźć:(.

              Pisałeś w poście poniżej, że: Ja zazwyczaj redukuję wtedy z
              wysprzęglaniem (najpierw na luz, puszczam sprzęgło, lekko gaz, sprzęgło,
              pierwszy bieg) ale to raczej takie natręctwo
              To znaczy, że na obecnych autkach też to można stosować? (Spokojnie, najpierw
              nauczę się podstaw, dopiero potem będę je udoskonalać;p).

              > Ciekawe, ilu kierowców poradziłoby sobie z takim autem dzisiaj?

              Myślę, że niewielu dobrych kierowców, o świeżyźnie nie wspominając... :)
              To dopiero musiała byc jazda...

              > A Wy (no ok, ja też jeszcze nie tak dawno) się zastanawiacie, czy lepiej
              > zdawać na corsie czy punto;)

              Na Corsie:D!
              • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 20:40
                linia.frontu napisała:

                > Strasznie Cię wymęczę, ale jak mi się już trafił ktoś w temacie, no to jakżesz
                > go nie wyeksploatować? :)

                Niestety nie jestem jakimś ekspertem od skrzyń biegów, to, co piszę to raczej wcześniej przeczytałem albo usłyszałem od dziadka (egzamin w latach 40., na wojskowej ciężarówce;))

                > Co...? Poproszę o kolejny wykład... Szukałam na necie, ale niczego nie mogę
                > znaleźć:(.

                Reduktor do taka dodatkowa przekładnia, jakby druga skrzynia biegów (najczęściej 2-biegowa), stosuje się go w ciężarówkach i autach terenowych głównie. Pozwala od zwiększyć przełożenie, co ułatwia podjazd pod wzniesienie, ciągnięcie ładunku itp. Wygląda to tak, że mając włączony reduktor (czyli zapięte to większe przełożenie) masz wyższe obroty i niższą prędkość niż przy wyłączonym reduktorze i tym samym biegu.
                Jeśli chodzi o ten samochód z książki: 15 wysprzęgleń osiągnigniemy, jeśli zmiana biegów będzie wymagała wysprzęglenia przy przełączaniu reduktora.
                Robiło się to osobną dzwigną obok dzwigni zmiany biegów, więc wyglądało to jak 2 zmiany biegów za każdym razem (dopisz to sobie do tego, co podałem wcześniej;)).
                Niestety to już moje przemyślenia więc mogę się tu mylić (albo Hłasko się mylił;))

                > To znaczy, że na obecnych autkach też to można stosować? (Spokojnie, najpierw
                > nauczę się podstaw, dopiero potem będę je udoskonalać;p).

                Jak widzisz sam kwestionuję sens takiego cudowania, poprostu zauważyłem, że ta jedynka wskakuje lżej wtedy (ale możliwe też, że skrzynia mojego poldka już umiera i to dlatego;)). Zresztą w innych samochodach zazwyczaj tak nie robię.
                Więc najlepiej o tym zapomnij i już;)

                > Myślę, że niewielu dobrych kierowców, o świeżyźnie nie wspominając... :)
                > To dopiero musiała byc jazda...

                Zgrzyty i naprawy szybko by nas nauczyły;)

                > Na Corsie:D!

                Teraz to pewnie nawet smartem bym się między tymi pachołkami nie zmieścił;)
                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 01.07.07, 21:13
                  Gość portalu: mg napisał(a):

                  > Niestety nie jestem jakimś ekspertem od skrzyń biegów

                  Nic nie szkodzi - wiesz wiecej ode mnie, w związku z czym możesz mi wyjasnić, a
                  to mi w zupełności wystarczy:).

                  > Reduktor do taka dodatkowa przekładnia, jakby druga skrzynia biegów (...)

                  I to już zdecyydowanie ułatwia mi pojecie tego wszystkiego - trzeba było po
                  prostu za każdym razem, w odpowiednich okolicznościach, przełaczyć na "drugą
                  skrzynię" - zdaję sobie sprawę, że to uproszczone rozumienie:).

                  > (albo Hłasko się mylił;))

                  Niemożliwe! On się jeszcze nigdy nie pomylił - więc już się nie pomyli...
                  1950 - 16 lat: uczęszcza na kurs samochodowy - kurs kończy w lecie 1950 i od
                  razu zaczyna pracować jako pomocnik kierowcy - jest kierowcą do 30.04.1953 -
                  właśnie na takich potworach, brrrrr!:)

                  Jeszcze raz dzięki! ;D
                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 21:52
                    linia.frontu napisała:

                    > I to już zdecyydowanie ułatwia mi pojecie tego wszystkiego - trzeba było po
                    > prostu za każdym razem, w odpowiednich okolicznościach, przełaczyć na "drugą
                    > skrzynię" - zdaję sobie sprawę, że to uproszczone rozumienie:).

                    No to mogłem jeszcze prościej: dużo machania różnymi dźwigniami i wciskania sprzęgła;) No i żadnego wspomagania, pedały nie dawały się wciskać jak w Corsie...
                    Chyba w "Następnym do raju" coś pisze o samej jeździe, jakieś strzępy opisów pamiętam.
                    • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 01.07.07, 22:32
                      Gość portalu: mg napisał(a):

                      > No to mogłem jeszcze prościej: dużo machania różnymi dźwigniami i wciskania
                      > sprzęgła;)

                      Wydrukuję to i przykleję swojemu instruktorowi na szybie Corsy - bocznej, co by
                      nie powodować nadmiernego zagrożenia ruchu - toż to istota prowadzenia auta!:D

                      > Chyba w "Następnym do raju" coś pisze o samej jeździe, jakieś strzępy opisów
                      > pamiętam.

                      Zaraz Ci się oświadczę, albo zakocham, choćby na 15 minut;).
                      " patrzył za nim, jak idzie; wysoki, ciemny i zgarbiony, jak wsiada do swego
                      wozu i odjeżdża rozrywając ciszę na strzępy; potem spojrzał na stojący
                      samotnie, ostatni już swój samochód - potrzaskany, brudny, biedny i już nie do
                      jazdy".

                      Kurcze, jakżesz się to nazywało... Natka, tyżeś ostatnio miała w rękach ten
                      zbiór: jedno z wcześniejszych opowiadań Hłaski - gdzieś w górach. Zima,
                      spartańskie warunki. Koleś ulega wypadkowi, inni wyciągają to, co z niego
                      zostało - i taki mocny, powtarzający się motyw - słowa jednego z nich, że to
                      był taki piękny wóz i że szkoda tego wozu...
                        • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 02.07.07, 00:08
                          Gość portalu: mg napisał(a):

                          > I ten opis jazdy w nocy, w zimie, bez świateł, przez las. I próba oślepienia
                          > szperaczem komisarza (politruka?) jadącego za bohaterami, przed zakrętem...
                          > Nie jestem pewny czy to tak książka.
                          > Zawsze jak jadę w takich warunkach mam ochotę wyłączyć światła;)

                          Taktaktaktaktak:). Wydaje mi się, że mówimy o tym samym, choć czytałam dość
                          dawno.
                          A to znasz? :D

                          "Praca w WSS była bardzo ciężka: baza mieściła się przy ulicy Sokołowskiej - ja
                          mieszkałem tuż przy Marymoncie. O czwartej rano musiałem być już "na bazie",
                          jak to się mówiło; wstawałem często o drugiej i maszerowałem przez Powązki.
                          Szedłem śpiąc; można nawet i tak. Potem zaczynał się koszmar; silnik nie chciał
                          zaskoczyć; trzeba się było kłaść pod karterem z zapaloną lampą benzynową, gdyż
                          gorąca woda grzana dla nas przez nocnych kierowców pomagała tyleż co
                          wyskakującemu bez spadochronu odmawianie pacierza."
                                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 02.07.07, 22:00
                                  Gość portalu: mg napisał(a):

                                  > Obawiam się, że nie mam w tym temacie dużo więcej do powiedzenia

                                  Opuszczasz mnie??? :.(

                                  Może teraz coś jego poczytam.

                                  No dobra - dla Hłaski możesz:). Dziękuję Ci raz jeszcze za pouczajacy wykład!
                                  Czekam na wiecej:).
                                  P.S. ... MG... a półbiegi??? Czemu ciężarówka ma 8 biegów i jak to możliwe? Jak
                                  można mieć 8 biegów? To właśnie za sprawą reduktora, który stanowi "dodatkową
                                  skrzynię"?
                                  Widzisz, no może o Hłasce coś wiem, ale jak przyjdzie co do czego... to padam
                                  na opisie skrzyni biegów;).
                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.07, 08:23
                                    linia.frontu napisała:

                                    > Opuszczasz mnie??? :.(

                                    Jak będę miał coś do powiedzenia to powiem;)

                                    > No dobra - dla Hłaski możesz:). Dziękuję Ci raz jeszcze za pouczajacy wykład!
                                    > Czekam na wiecej:).

                                    Nie ma za co. Mam nadzieję, że nie popełniłem jakichś rażących błędów. Niestety nie znam tych zagadnień z praktyki...

                                    > P.S. ... MG... a półbiegi??? Czemu ciężarówka ma 8 biegów i jak to możliwe?

                                    Półbiegi, jak sama nazwa wskazuje, służą do obniżania biegu o połowę;) To taka dodatkowa przekładnia w skrzyni biegów, dzięki której masz "gęściej" upakowane przełożenia (czyli jeszcze "bieg" 1.5 między 1 a 2 itd). Pozwala to utrzymywać obroty silnika w korzystnym przedziale ( a dla obiążonej ciężarówki ten przedział jest bardzo wąski).

                                    Jak
                                    >
                                    > można mieć 8 biegów?

                                    8 to wcale nie tak dużo. Często zdarzają się 12 - 16 biegowe skrzynie (spoko, w ciężarówkach;))

                                    > Widzisz, no może o Hłasce coś wiem, ale jak przyjdzie co do czego... to padam
                                    > na opisie skrzyni biegów;).

                                    Ale nie jeździsz ciężarówką, nie? Więc 5 biegów w zupełności Ci wystarczy;)
                                    • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 03.07.07, 22:06
                                      Gość portalu: mg napisał(a):

                                      > Jak będę miał coś do powiedzenia to powiem;)

                                      No ja myślę!!! :)
                                      Instruktor mnie olał - to tylko Ty zostałeś - cieszysz się??? :P
                                      Wymęczę Cię...;/

                                      > czyli jeszcze "bieg" 1.5 między 1 a 2 itd). Pozwala to utrzymywać
                                      > obroty silnika w korzystnym przedziale ( a dla obiążonej ciężarówki ten
                                      przedział jest bardzo wąski).

                                      Tak, to potrafię sobie wyobrazić - w skrzyni biegów jest pewnie po prostu
                                      wiecej kółek zębatych, takich, jak w osobowych.


                                      > Często zdarzają się 12 - 16 biegowe skrzynie (spoko, w ciężarówkach;))

                                      To już przekracza możliwości mojego umysłu... :/. A jak się robiło prawko na
                                      MANie 8biegowym /z półbiegami/, to można jeździć 16biegowym bydlakiem???

                                      > Ale nie jeździsz ciężarówką, nie? Więc 5 biegów w zupełności Ci wystarczy;)

                                      Ale będę :D:D:D:D:D:D
                                      No dobra, jak tylko się z B uporam, a to potrwa dłużsżą chwilkę... :)
                                      • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.07, 23:06
                                        linia.frontu napisała:

                                        > No ja myślę!!! :)
                                        > Instruktor mnie olał - to tylko Ty zostałeś - cieszysz się??? :P

                                        Jestem zachwycony. Na jazdach uczymy się jeździć a nie gadamy z instruktorem o pierdołach;)

                                        > Wymęczę Cię...;/

                                        Nie czuję się jeszcze specjalnie wymęczony.

                                        > Tak, to potrafię sobie wyobrazić - w skrzyni biegów jest pewnie po prostu
                                        > wiecej kółek zębatych, takich, jak w osobowych.

                                        Ogólnie rzecz biorąc - dobrze sobie wyobrażasz.

                                        > To już przekracza możliwości mojego umysłu... :/. A jak się robiło prawko na
                                        > MANie 8biegowym /z półbiegami/, to można jeździć 16biegowym bydlakiem??

                                        Kategoria prawa jazdy nie mówi nic o ilości biegów. To nie jest tak, że masz dźwignię jak w osobówce i musisz trafić w jedno z 16 położeń. Półbiegi zazwyczaj włącza się (dziś) przyciskiem/przełącznikiem na dzwigni zmiany biegów lub gdzieś w okolicach. Automaty też się zdarzają.

                                        > Ale będę :D:D:D:D:D:D

                                        Jakoś nie wierzę;)

                                        > No dobra, jak tylko się z B uporam, a to potrwa dłużsżą chwilkę... :)

                                        Tak, zacząć od B to dobry pomysł;) Ta dłuższa chwilka jest spowodowana odległym terminem pierwszego egzaminu, nie ilością egzaminów, prawda?;)
                                        • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 03.07.07, 23:51
                                          Gość portalu: mg napisał(a):

                                          > Jestem zachwycony.

                                          :D

                                          > Na jazdach uczymy się jeździć a nie gadamy z instruktorem o pierdołach;)

                                          Tak jest!!! Zaraz mu przekażę, żeby mnie nie zagadywał! ;p

                                          > Nie czuję się jeszcze specjalnie wymęczony.

                                          Trafnie ujęte - "jeszcze..." ;)

                                          > Ogólnie rzecz biorąc - dobrze sobie wyobrażasz.

                                          O! A szczegółowo??? :D
                                          W mojej niezbyt technicznej terminologii (i równie niezbyt technicznym
                                          wyobrażeniu) przedstawia się to tak: Silnik wprowadza w ruch obrotowy jedną z
                                          tarcz sprzęgła, druga, ta dochodząca do skrzyni biegów i złączona ze sprzęgłem,
                                          łącząc się z pierwszą, wprowadza w ruch obrotowy "rurkę" - "rurka" dochodzi do
                                          skrzyni biegów - na niej umieszczone są "zębatki" (tak?). Dżwignia do zmiany
                                          biegów jest połączona z "nakładką", która przy włączeniu biegu "nachodzi"
                                          na "zębatki" (różnej wielkości). A w ciężarówce jest dwa razy więcej zębatek...
                                          to chyba "nakładek" też musi być więcej... bo jedna "nakładka" łapie dwa biegi
                                          za takie "mniejsze kółka" (żeby nakładki mogły mieć te same wymiary,
                                          to "zębatki" mają dołączone "mniejsze kółka", za które łapie "nakładka")...
                                          O Boże, ależ to musi być naiwne rozumowanie... :/
                                          Żywię nadzieję, że chociaż z grubsza rozumiem, o co chodzi...

                                          O... i jeszcze jedno... w moim pojmowaniu skrzyni biegów nie mieści się piaty
                                          bieg, bo z mojego schematu wynika, że "nakładki" są dwie.


                                          > Kategoria prawa jazdy nie mówi nic o ilości biegów.

                                          W takim razie wszystko jasne! :D

                                          > To nie jest tak, że masz dźwignię jak w osobówce i musisz trafić w jedno z 16
                                          > położeń. Półbiegi zazwyczaj włącza się (dziś) przyciskiem/przełącznikiem na
                                          > dzwigni zmiany biegów lub gdzieś w okolicach. Automaty też się zdarzają.

                                          Jeśli nie poczułeś się kompletnie zażenowany moim schematem działania skrzyni
                                          biegów, to będę dociekać dalej! :D

                                          > > Ale będę :D:D:D:D:D:D
                                          > Jakoś nie wierzę;)

                                          Tzn. że dotarła już do Ciebie informacja o tym, kto jest najgorszym kursantem
                                          odwiedzajacym to forum... :(
                                          No dobra, wydało się:).
                                          Po B robię A (z C poczekam, aż się wprawię w prowadzeniu "małego", zaledwie 1,5
                                          tonowego pocisku, jakim jest autko, zanim się przerzucę na większy kaliber -
                                          ale plany są, a co!:D).


                                          > Tak, zacząć od B to dobry pomysł;) Ta dłuższa chwilka jest spowodowana
                                          > odległym terminem pierwszego egzaminu, (...) , prawda?;)

                                          Tak, to prawda - terminy są bardzo długie! ;p
                                          • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.07, 01:01
                                            linia.frontu napisała:

                                            > O! A szczegółowo??? :D
                                            > W mojej niezbyt technicznej terminologii (i równie niezbyt technicznym
                                            > wyobrażeniu) przedstawia się to tak: Silnik wprowadza w ruch obrotowy jedną z
                                            > tarcz sprzęgła, druga, ta dochodząca do skrzyni biegów i złączona ze sprzęgłem,
                                            >
                                            > łącząc się z pierwszą, wprowadza w ruch obrotowy "rurkę" - "rurka" dochodzi do
                                            > skrzyni biegów - na niej umieszczone są "zębatki" (tak?). Dżwignia do zmiany
                                            > biegów jest połączona z "nakładką", która przy włączeniu biegu "nachodzi"
                                            > na "zębatki" (różnej wielkości). A w ciężarówce jest dwa razy więcej zębatek...
                                            >
                                            > to chyba "nakładek" też musi być więcej... bo jedna "nakładka" łapie dwa biegi
                                            > za takie "mniejsze kółka" (żeby nakładki mogły mieć te same wymiary,
                                            > to "zębatki" mają dołączone "mniejsze kółka", za które łapie "nakładka")...
                                            > O Boże, ależ to musi być naiwne rozumowanie... :/
                                            > Żywię nadzieję, że chociaż z grubsza rozumiem, o co chodzi...
                                            >
                                            > O... i jeszcze jedno... w moim pojmowaniu skrzyni biegów nie mieści się piaty
                                            > bieg, bo z mojego schematu wynika, że "nakładki" są dwie.

                                            Trochę bardziej szczegółowo:
                                            Od sprzęgła dochodzi rurka (którą nazywamy wałek), jest połączona przekładnią zębatą z drugim wałkiem, leżącym równolegle z nim - pośrednim (on kręci się w przeciwną stronę). Wałek pośredni ma kilka zębatek, tyle ile biegów (łącznie ze wstecznym), zębatki te są na stałe zazębione z zębatkami na 3 wałku, leżącym równolegle z nim i idącym do "kół". Czyli wszystkie biegi kręcą się tak jakby na raz. To, co wybieramy machając dzwignią zmiany biegów to to, która z zębatek na wałku głównym (tym do kół) jest z nim połączona. Łączą je tuleje, które przesuwane są wzdłuż wałka przez mechanizm połączony z dzwignią zmiany biegów.
                                            Zębatki biegu wstecznego nie łączą się bezpośrednio ale przez jedno dodatkowe koło.
                                            Prawdę mówiąc, to nie wiem, jak wygląda to wszystko w środku w skrzyni z półbiegami, nie widziałem czegoś takiego na żywo jeszcze;)

                                            > Tzn. że dotarła już do Ciebie informacja o tym, kto jest najgorszym kursantem
                                            > odwiedzajacym to forum... :(

                                            Nie dotarła, nie przejrzałem wszystkich wątków. Ile razy się nie udało?;)

                                            > No dobra, wydało się:).
                                            > Po B robię A (z C poczekam, aż się wprawię w prowadzeniu "małego", zaledwie 1,5 tonowego pocisku, jakim jest autko, zanim się przerzucę na większy kaliber -
                                            > ale plany są, a co!:D).

                                            Motocykle jeszcze rozumiem. Ale mam nadzieję, że nie wiążesz zawodowo swojej przyszłości z ciężarówkami;)

                                                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 05.07.07, 23:18
                                                  Gość portalu: mg napisał(a):

                                                  > Wprost nie mogę się doczekać;)

                                                  Tym bardziej potrzymam Cię w niepewności!:D
                                                  Parę minut temu wróciłam... Instruktor mnie tak wyeksploatował koncentrując na
                                                  manewrach, iż jestem ustaysfakcjonowana dzisiejszą jazdą, ale i okropnie
                                                  zmęczona. Nigdy przenigdy go nie zmienię - jest przeanielsko cierpliwy, a do
                                                  tego wymaga tego, czego powinien i mi nie słodzi, że jeżdżę super, jeśli to
                                                  nieprawda; i nie naciska mi na sprzęgło i nie włącza za mnie.... dobra, starczy
                                                  peanów:). Co nie zmienia faktu, że nie jestem w stanie myśleć:).
                                                  Dzisiaj dowiedziałam się o kole... nie napędowym... koło... coś z "z"... nie
                                                  pamiętam. Jest to koło, które idzie od silnika i łączy się ze sprzęgłem, jakoś
                                                  tak. I jeszcze o docisku i... i nic nie pamiętam, cholera!

                                                  > Hmm... Skoro tak długo to trwa to pewnie sporo. Jesteś pewna, że nadajesz się
                                                  > na kierowce?;)

                                                  Bezdusznik :.(
                                                  No właśnie nie jestem pewna. Właśnie nie jestem.
                                                  Dzisiaj waliłam takie błedy, że wyć mi się chwilami chciało, mimo, że
                                                  Instruktor mówi, że "mam 60% szans, żeby zdać" - jak na mnie to bardzo dobrze;
                                                  i że spodziewał się, że dziś będzie gorzej.
                                                  Jasna cholera, co jest nie tak...
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.07, 00:19
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Nigdy przenigdy go nie zmienię - jest przeanielsko cierpliwy, a do
                                                    > tego wymaga tego, czego powinien i mi nie słodzi, że jeżdżę super, jeśli to
                                                    > nieprawda; i nie naciska mi na sprzęgło i nie włącza za mnie.... dobra,
                                                    > starczy peanów:)

                                                    No to się domyślam, czemu ten kurs tak długo trwa;)

                                                    >Dzisiaj dowiedziałam się o kole... nie napędowym... koło... coś z "z"

                                                    Zamachowym?
                                                    Naprawdę nie wiem, po co Ci ta wiedza;)

                                                    > Dzisiaj waliłam takie błedy, że wyć mi się chwilami chciało, mimo, że
                                                    > Instruktor mówi, że "mam 60% szans, żeby zdać" - jak na mnie to bardzo
                                                    > dobrze; i że spodziewał się, że dziś będzie gorzej.
                                                    > Jasna cholera, co jest nie tak...

                                                    Ja rozjeżdżałem te cholerne słupki na ostatnich jazdach przed egzaminem;)

                                                    > PS - kurcze fajnie się z Tobą gada, zastanawiam się kiedy stracisz
                                                    > cierpliwość i przestaniesz odpowidać na posty;D

                                                    Już to dziś czytałem. Macierz się sypie;) Z Tobą też się fajnie gada;)
                                            • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 07.07.07, 11:41
                                              Gość portalu: mg napisał(a):

                                              > Od sprzęgła dochodzi rurka (którą nazywamy wałek), jest połączona przekładnią
                                              zębatą z drugim wałkiem, leżącym równolegle z nim - pośrednim (on kręci się w
                                              przeciwną stronę). Wałek pośredni ma kilka zębatek, tyle ile biegów (łącznie ze
                                              wstecznym), zębatki te są na stałe zazębione z zębatkami na 3 wałku, leżącym
                                              równolegle z nim i idącym do "kół". Czyli wszystkie biegi kręcą się tak jakby
                                              na raz.

                                              Acha, ok. Ten wałek 3 odchodzący od kół to układ przenoszenia napędu, który
                                              napędza koła napędowe? Wszystkie biegi kręcą się naraz, ale tylko
                                              jeden "działa", bo tylko jeden jest włączony na skrzyni biegów?

                                              To, co wybieramy machając dzwignią zmiany biegów to to, która z zębatek na
                                              wałku głównym (tym do kół) jest z nim połączona. Łączą je tuleje, które
                                              przesuwane są wzdłuż wałka przez mechanizm połączony z dzwignią zmiany biegów.

                                              Tuleje służą do wybierania danego biegu.

                                              Zębatki biegu wstecznego nie łączą się bezpośrednio ale przez jedno dodatkowe
                                              koło.
                                              Prawdę mówiąc, to nie wiem, jak wygląda to wszystko w środku w skrzyni z
                                              półbiegami, nie widziałem czegoś takiego na żywo jeszcze;)

                                              Nadal nie rozumiem, po co jest wałek pośredni.


                                              linia.frontu napisała:

                                              > Nigdy przenigdy go nie zmienię

                                              No to się domyślam, czemu ten kurs tak długo trwa;)

                                              Ci insynuujesz???? ;) Co, uważasz, że mój instruktor źle mnie uczy? :/
                                              Długo siedzę na tym forum, ale przyznam, że nikt nie znokautował mnie jeszcze z
                                              tak rozbrajającą prostotą, esencjonalizując w jednym zdaniu jakieś 100000 moich
                                              postów;p


                                              >Dzisiaj dowiedziałam się o kole... nie napędowym... koło... coś z "z"

                                              Zamachowym?

                                              Taaaaaaak, zamachowym!!! :D
                                              Czy docisk dociska tarczę sprzęgła do koła zamachowego, które jest połączone ze
                                              skrzynią biegów? A jak to się dzieje, że za pomocą silnika wałek się kręci?
                                              Silnik mam chyba w miarę obcykany, ale tylko w środku, a zupełnie nie wiem, jak
                                              to w środku przedkłada się na innne machanizmy, tylko wiem, jak to wygląda z
                                              wydechem.

                                              Naprawdę nie wiem, po co Ci ta wiedza;)
                                              Jak to po co??? Przecież, jeśli obsługuję jakiś mechanizm, to powinnam znać
                                              zasady jego funkcjonowania. To tak, jak z książką, gdybym wiedziała tylko, że
                                              czytam powieść (Corsa), wielowątkową, pisaną prozą, a nie wiedziała np. o
                                              narracji, lektura byłaby niepełna. Tak samo z autkiem:).

                                              > Dzisiaj waliłam takie błedy, że wyć mi się chwilami chciało

                                              Ja rozjeżdżałem te cholerne słupki na ostatnich jazdach przed egzaminem;)

                                              Cholera! Chyba się wygadałam z tym podejściem... no ale trudno. W poście do No
                                              Comments opisuję własne - zwątpisz...
                                              O! Ty mi powiesz, czy naprawdę się nie nadaję!!! :/

                                              > Z Tobą też się fajnie gada;)
                                              :D:D:D:D
                                              • no-comments Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 07.07.07, 12:09
                                                linia.frontu napisała:


                                                >
                                                > > Nigdy przenigdy go nie zmienię
                                                >
                                                > No to się domyślam, czemu ten kurs tak długo trwa;)
                                                >
                                                > Ci insynuujesz???? ;) Co, uważasz, że mój instruktor źle mnie uczy? :/
                                                > Długo siedzę na tym forum, ale przyznam, że nikt nie znokautował mnie jeszcze z
                                                >
                                                > tak rozbrajającą prostotą, esencjonalizując w jednym zdaniu jakieś 100000 moich
                                                >
                                                > postów;p

                                                Linia mg mógł sugerowac coś innego;D że na przykłąd skupiasz się na instrukotrze
                                                a nie na jeździe.... albo, że "specjalnie" przeciągasz ten cały kurs i prawko
                                                żeby móc ciągle z nim jeździć... ale nie koniecznie to, że on źle uczy;)
                                                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 07.07.07, 12:12
                                                  no-comments napisała:

                                                  > Linia mg mógł sugerowac coś innego;D że na przykłąd skupiasz się na
                                                  instrukotrze a nie na jeździe.... albo, że "specjalnie" przeciągasz ten cały
                                                  kurs i prawko żeby móc ciągle z nim jeździć... ale nie koniecznie to, że on źle
                                                  uczy;)

                                                  Jestem przekonana, że MG to właśnie usiłuje zasugerować! Ja tylko próbuję
                                                  zmienić temat ;p
                                              • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 14:15
                                                no-comments napisała:

                                                Acha, ok. Ten wałek 3 odchodzący od kół to układ przenoszenia napędu, który
                                                > napędza koła napędowe?

                                                Tak.

                                                > Wszystkie biegi kręcą się naraz, ale tylko
                                                > jeden "działa", bo tylko jeden jest włączony na skrzyni biegów?

                                                Wszystkie pary kół zębatych kręcą się cały czas. Tylko jedno z kół na wałku głównym jest z nim połączone (to od wybranego biegu), pozostałe obracają się swobodnie.

                                                > Nadal nie rozumiem, po co jest wałek pośredni.

                                                Podczas jazdy do przodu wałek sprzęgłowy (od silnika) i główny (do kół) obracają się w tą samą stronę.

                                                > Ci insynuujesz???? ;)

                                                No-comments napisała, co insynuuję;)

                                                > Taaaaaaak, zamachowym!!! :D

                                                Koło zamachowe to akumulator energii kinetycznej. Jeśli silnik masz obcykany, to wiesz, że na 4 suwy tłoka jest tylko 1 suw pracy, w ciągu pozostałych trzeba dostarczyć tłokowi energii do ruchu. Jeśli tłoków mamy dużo, robią to pozostałe (tzn ten, który ma właśnie suw pracy). Jeśli mało, robi to obracające się ciężkie koło zamachwe. Im więcej cylindrów, tym lżejsze może ono być.

                                                > Silnik mam chyba w miarę obcykany, ale tylko w środku, a zupełnie nie wiem,
                                                > jak to w środku przedkłada się na innne machanizmy,

                                                www.k-wz.de/vmotor/v_zylinde.html
                                                To obracające się niebieskie na dole to wał korbowy. Jeden z jego końców jest "wyjściem" silnika, do niego podłączone jest sprzęgło. W uproszczeniu;)

                                                > Jak to po co??? Przecież, jeśli obsługuję jakiś mechanizm, to powinnam znać
                                                > zasady jego funkcjonowania.

                                                Tak samo zastanawiasz się, jak działa tv, telefon komórkowy czy komputer?
                                                Chociaż podstawowe mechanizmy samochodu są na tyle proste, że to jeszcze ma sens...

                                                > Cholera! Chyba się wygadałam z tym podejściem... no ale trudno. W poście do
                                                > No Comments opisuję własne - zwątpisz...

                                                Zmień istruktora. Na jakiegoś brzydkiego. Albo kobietę ;).
                                                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 07.07.07, 21:26
                                                  No cześć. Zacznę od najgorszego.

                                                  Gość portalu: mg napisał(a):

                                                  > > Ci insynuujesz???? ;)
                                                  > No-comments napisała, co insynuuję;)

                                                  Z grubsza trafiłeś, przynajmniej tak było. Tzn. chciałam zdać, jak jasna
                                                  cholera. Ale z tym domyślaniem się trafiłeś.

                                                  > Zmień istruktora. Na jakiegoś brzydkiego. Albo kobietę ;).

                                                  No nie napiszę, że jest brzydki, bo jeszcze tu wejdzie i się obrazi! ;p
                                                  Musiałabym wprowadzać Cię w dużo zawiłych tłumaczeń - na pewno nie na forum -
                                                  żebyś zrozumiał, dlaczego z grubsza - więc może zostawmy tak, jak jest, co?
                                                  Do tego trzeciego podejścia jeszcze nie zmienię, ale potem to już pewnie mnie
                                                  przepędzi na cztery strony świata i w ogóle trzeba będzie zerwać kontakty z
                                                  tamtym wszystkim. Chociaż uważam, że to nie w porządku.
                                                  Dobra, nie zanudzam Cię swoimi dołami :)
                                                  Pogadajmy lepiej o silniku :D

                                                  > Wszystkie pary kół zębatych kręcą się cały czas. Tylko jedno z kół na wałku
                                                  > głównym jest z nim połączone (to od wybranego biegu), pozostałe obracają się
                                                  > swobodnie.

                                                  Bardzo mi się to podoba:D

                                                  > > Nadal nie rozumiem, po co jest wałek pośredni.
                                                  > Podczas jazdy do przodu wałek sprzęgłowy (od silnika) i główny (do kół)
                                                  > obracają się w tą samą stronę.

                                                  A pośredni wałek w drugą i dlatego jest, żeby sprzęgłowy i główny mogły się
                                                  obracać w tą samą? Tak? :D

                                                  > Koło zamachowe to akumulator energii kinetycznej. Jeśli silnik masz obcykany,
                                                  > to wiesz, że na 4 suwy tłoka jest tylko 1 suw pracy, w ciągu pozostałych
                                                  > trzeba dostarczyć tłokowi energii do ruchu. Jeśli tłoków mamy dużo, robią to
                                                  > pozostałe (tzn ten, który ma właśnie suw pracy). Jeśli mało, robi to
                                                  > obracające się ciężkie koło zamachwe. Im więcej cylindrów, tym lżejsze może
                                                  > ono być.

                                                  To też mi się w miarę podoba. Ale widać silnik mam nie dość obcykany, bo
                                                  myślałam, że jedno buuuuuuum! załatwia sprawę, że tłok dzięki buuuuuum! się
                                                  rusza - najpierw w dół dzięki wybuchowi mieszanki paliwa i powietrza, a potem w
                                                  górę, nadal siłą wybuchu - tak mi to jakoś Tata tłumaczył. Chyba, że mówimy o
                                                  jakimś innym, o którym nie wiem:/.

                                                  > To obracające się niebieskie na dole to wał korbowy. Jeden z jego końców
                                                  > jest "wyjściem" silnika, do niego podłączone jest sprzęgło. W uproszczeniu;)

                                                  No wlaśnie widzę, że w uproszczeniu! :D
                                                  Zgadniesz, o co zaraz zapytam???

                                                  > Tak samo zastanawiasz się, jak działa tv, telefon komórkowy czy komputer?
                                                  > Chociaż podstawowe mechanizmy samochodu są na tyle proste, że to jeszcze ma
                                                  > sens...

                                                  No przecież to jest fascynujące, że w sumie nie tak skomplikowany mechanizm
                                                  daje takie nieprawdopodobne efekty! Nie jest? Chcę się dowiedzieć, jak to
                                                  działa. Nie każda wiedza musi być "po coś", czasami wiedza sama w sobie jest
                                                  fascynująca. Ale ta jest poniekąd uzasadniona, bo zobacz, jak mi komp padnie,
                                                  to po prostu wychrzanię przez okno. A jak mi coś zacznie szwankować np. na
                                                  trasie? I będę zagrożeniem w ruchu? Fajnie byłoby móc coś z tym zrobić, a nie
                                                  tylko usiąść i się rozbeczeć - i ja właśnie do tego zmierzam:D. Wiem, wiem,
                                                  pomoc drogowa. Ale to nie to samo. Mój Tata kupę rzeczy sam naprawiał i robił
                                                  to lepiej, niż w serwisie - ja też tak chcę:).
                                                  Poza tym, jak już kupię trupa za jeden euro ;p, to muszę go doprowadzić do
                                                  stanu używalności! No dobra, bo zaraz przestaniesz mi tłumaczyć :/ - to tylko
                                                  takie moje marzenie o tym trupie:).

                                                  ... ale chyba wiem do czego zmierzasz i jeśli masz nadal zamiar poczytać
                                                  Hłaskę, to polecam gdzieś już wymienione Brudne czyny:).
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 23:47
                                                    Cześć. Instruktora zostawiam w spokoju.

                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > A pośredni wałek w drugą i dlatego jest, żeby sprzęgłowy i główny mogły się
                                                    > obracać w tą samą? Tak? :D

                                                    Pewnie ma też jakieś inne funkcje... Nie jestem mechanikiem;)

                                                    > To też mi się w miarę podoba. Ale widać silnik mam nie dość obcykany, bo
                                                    > myślałam, że jedno buuuuuuum! załatwia sprawę, że tłok dzięki buuuuuum! się
                                                    > rusza - najpierw w dół dzięki wybuchowi mieszanki paliwa i powietrza, a potem > w górę, nadal siłą wybuchu - tak mi to jakoś Tata tłumaczył. Chyba, że mówimy > o jakimś innym, o którym nie wiem:/.

                                                    Bo tak jest. Są silniki 1-cylindrowe przecież.

                                                    > No wlaśnie widzę, że w uproszczeniu! :D
                                                    > Zgadniesz, o co zaraz zapytam???

                                                    "Do którego i co jest na tym drugim?" byłoby pewnie zbyt oczywiste;)

                                                    > No przecież to jest fascynujące, że w sumie nie tak skomplikowany mechanizm
                                                    > daje takie nieprawdopodobne efekty! Nie jest?

                                                    I to wymyślony jakieś 150 lat temu;) Ale kobiety raczej rzadko to fascynuje. Miło, że jesteś wyjątkiem.

                                                    > A jak mi coś zacznie szwankować np. na trasie? I będę zagrożeniem w ruchu?
                                                    > Fajnie byłoby móc coś z tym zrobić, a nie tylko usiąść i się rozbeczeć - i ja > właśnie do tego zmierzam:D.

                                                    W dzisiejszych autach dużo nie można samemu zrobić... Zwłaszcza na trasie. A koło za Ciebie zmieni pierwszy facet, jaki się zatrzyma;)

                                                    > Poza tym, jak już kupię trupa za jeden euro ;p, to muszę go doprowadzić do
                                                    > stanu używalności!

                                                    Właśnie mam jednego trupa, Jak będę sprzedawał to dam Ci znać. Może nawet za więcej niż 1 euro;)

                                                    > to tylko takie moje marzenie o tym trupie:).

                                                    Nie było innych marzeń do wyboru?;)

                                                    > ... ale chyba wiem do czego zmierzasz i jeśli masz nadal zamiar poczytać
                                                    > Hłaskę, to polecam gdzieś już wymienione Brudne czyny:).

                                                    Ja do niczego nie zmierzam, serio. A do biblioteki się przejdę;)
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 08.07.07, 01:02
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Cześć. Instruktora zostawiam w spokoju.

                                                    O, jak to dobrze, żeś wybawił mnie z kłopotu!!!!!!!!!!! :D
                                                    Bo wcale nie chcę zaprzestawać interesujacej dysputy w ramach wierności
                                                    ideologicznej - a to niechybnie musiałabym uczynić:).

                                                    > linia.frontu napisała:

                                                    > > A pośredni wałek w drugą i dlatego jest, żeby sprzęgłowy i główny mogły się
                                                    > > obracać w tą samą? Tak? :D
                                                    > Pewnie ma też jakieś inne funkcje... Nie jestem mechanikiem;)

                                                    To też nie szkodzi - wiesz, że wałek pośredni istnieje, wiesz więc więcej ode
                                                    mnie:). Tzn. ja teraz też już wiem:D

                                                    > Bo tak jest. Są silniki 1-cylindrowe przecież.

                                                    Jeszcze lepiej! A koło zamachowe jeszcze w tym pomaga? To w dwusuwach są
                                                    cięższe koła?
                                                    Muszę zanurzyć się w jakichś ojcowych książkach :).


                                                    > "Do którego i co jest na tym drugim?" byłoby pewnie zbyt oczywiste;)
                                                    Nie, to jest łatwe;p
                                                    Chyba muszę wszystko jeszcze przetrawić - schemat nie jest szczegółowy i
                                                    dlatego nie umiem sobie do końca wyobrazić, od czego odchodzi to, co łączy
                                                    tłoki z wałem - zaraz - a nie! Już wiem, o co chodzi :D:D
                                                    O kurcze, jakie to proste:).
                                                    Fajnie, że schemat pokazuje wszystkie tłoki w ruchu:). Ale koła zamachowego
                                                    jeszcze nie potrafię sobie do końca wyobrazić...
                                                    Chciałam Ci narysować, ale mi nie wychodzi. Czy wał korbowy jest głównym
                                                    wałkiem? Bo silnik łączy się ze sprzęgłem i resztą za pomocą wałka. Tylko w
                                                    jaki sposób? Mniej - więcej sobie wyobrażam. Nie zmęczyłeś się jeszcze...?
                                                    Pewnie z Twojej perspektywy zadaję głupie pytania, na tyle oczywiste, że nie
                                                    bardzo jest jak odpowiedzieć...

                                                    > I to wymyślony jakieś 150 lat temu;) Ale kobiety raczej rzadko to fascynuje.
                                                    > Miło, że jesteś wyjątkiem.

                                                    Tata mnie wkręcił:). A resztę zrobiło prawko - na początku to był tylko
                                                    mechanizm, taka Rzecz Sama w Sobie, ale jak odkryłam, że to się przedkłada na
                                                    możliwości, że za sprawą tego mechanizmu autko jedzie, tym bardziej mnie to
                                                    zaciekawiło. Tylko nie miałam kogo wypytać o takie elementarne kwestie. A teraz
                                                    mam :D

                                                    > W dzisiejszych autach dużo nie można samemu zrobić... Zwłaszcza na trasie. A
                                                    > koło za Ciebie zmieni pierwszy facet, jaki się zatrzyma;)

                                                    No racja, zwłaszcza będąc kobietą, która do tej pory nie wiedziała o istnieniu
                                                    koła zamachowego... E, facet. To nie to samo! Zresztą kierowcapowinien imieć
                                                    wymienić koło - no to już naprawdę powinien! :)

                                                    > Właśnie mam jednego trupa, Jak będę sprzedawał to dam Ci znać. Może nawet za
                                                    więcej niż 1 euro;)
                                                    > Nie było innych marzeń do wyboru?;)

                                                    Śliczna Corsa!!!! Ale tylko na trupa mnie stać, a marzenia muszą zachować choć
                                                    ozory realności, żeby było na co czekać:). Choć podejrzewam, że raczej nie
                                                    poważyłabym się na majstrowanie przy autku, bo jednak uważam je za delikatny
                                                    mechanizm wymagający sprawnych technicznie łapek:). Jednak bym się rozpłakała
                                                    na tej trasie. ;p

                                                    > Ja do niczego nie zmierzam, serio. A do biblioteki się przejdę;)

                                                    Ach! No nie dość, że jesteś domyślny jak żaden forumowicz, to jeszcze do
                                                    niczego nie zmierzasz! Nie możesz mnie teraz zostawić na pastwę koła
                                                    zamachowego!!! :D

                                                    z postu do NC (a tak, podczytuję Was:p):
                                                    > No to rozumiem Twój uraz do towarzystwa za kółkiem. Swoją drogą, to dziwne
                                                    > bardzo masz towarzystwo, ja chyba nie znam nikogo bez prawka.

                                                    JUŻ ZNASZ:D

                                                    > Nie mam litości dla bezmyślności

                                                    Jeszcze trochę poględzę.

                                                    Ględź, ględź!!!! Koniecznie!!!! Każda wskazówka jest na wagę złota - zwłaszcza
                                                    od doświadczonego, wyrozumiałego Kierowcy, bo wierz mi, że jedyną refleksją na
                                                    jaką stać pierwszorazową świeżyzną jest to, że się za kółko nie nadaję - a na
                                                    to i ja zdążyłam wpaść.

                                                    Przeczytałem Twój post o ostatniej jeździe. Kurcze, sporo tych błędów
                                                    wyliczasz... Ale wygląda tak, że większość wynika właśnie z braku skupienia,
                                                    nie z jakichś tragicznych braków wiedzy czy techniki.

                                                    To znaczy, że jest nadzieja??? Instruktorowi tego nie powiem, ale czasami
                                                    odnoszę wrazenie, że nie ogarniam,że koncentrując się na jednej rzeczy, nie
                                                    zauważam drugiej. Instruktorem mogę się "nachapać" poza jazdą, więc jego
                                                    obecnośc nie jest już priorytetem - myślałam, że moje koncentracja ulegnie
                                                    poprawie. Ale nie uległa.

                                                    Nie wiedziałem, że w Wawie są takie długie terminy między egzaminami. 2 czy 3
                                                    miesiące bez jazdy to strasznie długo. Ja starałem się mieć przerwy nie dłuższe
                                                    niż 2 tygodnie (za czasów 20-godzinnego kursu). Ale przy takich teminach to
                                                    drogo;/

                                                    No, drogo:/. Teraz nie jeździłam dwa miechy, ale jak do tego dojdzie ponowana
                                                    teoria - trzy spokojnie:.(

                                                    No i dlaczego, do diabła, piszesz o 4. terminie skoro nie miałaś jeszcze 3.??

                                                    O! Miło mi za tą "4.", mało kto o tym pamięta, łącznie ze mną;p
                                                    Cóż... to chyba widać po mojej relacji z jazdy, jak nędzne są szanse. Co nie
                                                    znaczy, że się poddaję!!!! :)

                                                    No to Cię uraczyłam krótkim postem na noc świętą....
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 08.07.07, 01:23
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Przeczytałem Twój post o ostatniej jeździe. Kurcze, sporo tych błędów
                                                    > wyliczasz... Ale wygląda tak, że większość wynika właśnie z braku skupienia,
                                                    > nie z jakichś tragicznych braków wiedzy czy techniki.

                                                    Poczekaj, właśnie mnie zaniepokoiłeś - a mniejszość? Z czego wynika mniejszość?
                                                    I co należy do mniejszości? Masz na to moje jeżdżenie jakiś pomysł? Bo mi się
                                                    powoli wyczerpują;p
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 12:32
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Jeszcze lepiej! A koło zamachowe jeszcze w tym pomaga?

                                                    Koło zamachowe obraca wałem w pozostałych suwach. Chodzi o to, że jest ono ciężkie, ma sporą średnicę i bezwładność.

                                                    > To w dwusuwach są cięższe koła?

                                                    Wydaje mi się, że nie. W tych silnikach zapłon przypada na 1 obrót (w 4-suwach na 2) wału więc sądzę, że może być nieco lżejsze. Ale nie jeździłem nigdy syreną ani wartburgiem;)

                                                    > Fajnie, że schemat pokazuje wszystkie tłoki w ruchu:). Ale koła zamachowego
                                                    > jeszcze nie potrafię sobie do końca wyobrazić...

                                                    Dosyć spore koło na jednym z końców wału.;)

                                                    Fajnie jest to narysowane na angielskiej Wiki:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Image:Clutch_explosion.jpg
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Image:Cshaft.gif
                                                    > Zresztą kierowcapowinien imieć wymienić koło - no to już naprawdę powinien! :)

                                                    Uczą tego na kursach? Bo chyba trzeba wskazać, co gdzie jest pod maską, tak?

                                                    > Pewnie z Twojej perspektywy zadaję głupie pytania, na tyle oczywiste, że nie
                                                    > bardzo jest jak odpowiedzieć...

                                                    Nie takie głupie, sam sobie czasem podobne zadaję. Ja się tego nie uczyłem, doczytuję, albo oglądam jak mi jest ta wiedza potrzebna albo mam na nią ochotę;)

                                                    > Śliczna Corsa!!!! Ale tylko na trupa mnie stać, a marzenia muszą zachować
                                                    > choć ozory realności, żeby było na co czekać:)

                                                    Utrzymanie też kosztuje... Zwłaszcza trupa. Tzn utrzymanie trupa;)

                                                    > JUŻ ZNASZ:D

                                                    A tam zaraz znasz;) Parę postów to nie znajomość.

                                                    A co do tych Twoich błędów: piszesz o krawężnikach, przystankach autobusowych... No przecież wystarczy patrzeć na drogę;) Ale mnie tam nie było.

                                                    > wjeżdżać na wysepki dla autobusów - raz było to usprawiedliwione, gdyż nie
                                                    > miałam możliwości obserwacji.

                                                    Jak to nie? Szyby zaparowały? Kierowca musi widzieć. Albo przynajmniej czuć;)

                                                    A czy jest nadzieja? Skoro są teraz jakieś egzaminy wewnętrzne i taki zdałaś to dlaczego miałoby nie być...
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 08.07.07, 14:00
                                                    W kwestiach technicznych sporo mi się rozjaśniło po kontemplacji rysunków:).
                                                    Ale nie martw się brakiem zajęcia w tym wątku, co to, to nie!:D
                                                    Jestem pierwszm forumowym wytwórcą kłopotliwych pytań - a że teraz czytam o
                                                    praktycznej nauce jazdy, to też będziesz miał co robić:).
                                                    Zresztą ochota na wiedzę techniczną nie minęła? A rozrusznik? :)
                                                    Co to, po co, z czym i dlaczego? I gdzie nade wszystko! :D

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Zresztą kierowca powinien imieć wymienić koło - no to już naprawdę
                                                    > powinien! :)
                                                    > Uczą tego na kursach? Bo chyba trzeba wskazać, co gdzie jest pod maską, tak?

                                                    O! To żaden argument - wszyscy doskonale wiemy, że nawet po zdanym egzaminie
                                                    nie jesteśmy kierowcami i mamy zaledwie nikłą część wiedzy, jaką musimy zdobyć!
                                                    Pójdzie mi koło i co powiem??? A ja wiem, gdzie jest zbiorniczek wyrównawczy! -
                                                    tak? ;) Będę musiała koło wymienić!

                                                    > Nie takie głupie, sam sobie czasem podobne zadaję. Ja się tego nie uczyłem,
                                                    doczytuję, albo oglądam jak mi jest ta wiedza potrzebna albo mam na nią ochotę;)

                                                    No to całe szczęście, bo już myślałam, że masz po prostu wyjątkową cierpliwość
                                                    dla nierozgarniętych kursantów... ;p

                                                    > Utrzymanie też kosztuje... Zwłaszcza trupa. Tzn utrzymanie trupa;)

                                                    Co racja to racja - w trupa trzeba inwestować, inwestycja jest fascynująca, ale
                                                    niwe wtedy, kiedy autko ma służyć do jeżdżenia - co innego maluszek w garażu -
                                                    w celach relaksacyjnych na niedzielne, leniwe popołudnie:).
                                                    Autko może nie wypasione, ale sprawne - a jakie masz preferencje??? Autkowe, of
                                                    course, autkowe;p

                                                    > > JUŻ ZNASZ:D
                                                    > A tam zaraz znasz;) Parę postów to nie znajomość.

                                                    Ale zalążek!!! Co myślisz - trzech forumowiczów znam osobiście, jednego mam
                                                    nadzieję poznać, jak się w końcu umówimy (Natka?), z tych trzech znajomości
                                                    jedna zakrawa na długoterminową i już dawno rozrosła się daleko poza prawo
                                                    jazdy:). My pewnie zostaniemy przy postach - ale wcale nie przeszkadza mi to
                                                    polubić Cię - choćby wirtualnie:).

                                                    > A co do tych Twoich błędów: piszesz o krawężnikach, przystankach
                                                    autobusowych..

                                                    No, krawężnik był ewenementem - zdarzył mi się drugi raz w zyciu, jakże
                                                    krótkim - o ile życie liczyć na ilośc godzin spędzonych za kółkiem.
                                                    Na wysepki nie mam kontrargumentów. Proceder dosyć częsty.

                                                    > . No przecież wystarczy patrzeć na drogę;) Ale mnie tam nie było.

                                                    Na drogę patrzę!!! Na co niby? ;p
                                                    Nie no, naprawdę na drogę...

                                                    > Jak to nie? Szyby zaparowały? Kierowca musi widzieć. Albo przynajmniej czuć;)

                                                    Nie, jechałam na wprost i drugi koniec skrzyżowania - ten... dobra, nie będę
                                                    się tłumaczyć. Instruktor usprawiedliwił, więc uznałam za wskazane przytoczyć
                                                    dla potomności.

                                                    > A czy jest nadzieja? Skoro są teraz jakieś egzaminy wewnętrzne i taki zdałaś
                                                    > to dlaczego miałoby nie być...

                                                    Tam, wewnętrzne. Państwowe oblewam.

                                                    Ile lat masz prawko???
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 15:20
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zresztą ochota na wiedzę techniczną nie minęła? A rozrusznik? :)
                                                    > Co to, po co, z czym i dlaczego? I gdzie nade wszystko! :D

                                                    A słyszała Pani o google i wikipedii?;)
                                                    Rozrusznik to silnik elektryczny. Startuje silnik jak przesuniesz kluczyk w położenie START. Gdzie? Pod maską;)
                                                    Aha, kręci silnikiem poprzez koło zamachowe (to też koło zębate, jak w skrzyni biegów;)).

                                                    > Pójdzie mi koło i co powiem??? A ja wiem, gdzie jest zbiorniczek wyrównawczy!
                                                    > - tak? ;) Będę musiała koło wymienić!

                                                    Sądziłem, że skoro uczą gdzie lać płyny to i uczą, jak zmienić koło. Że może to jest też sprawdzane na egzaminie, jak hamowanie awaryjne ("Bum! Złapała pani gumę, lewy przód. Proszę zmienić").

                                                    > co innego maluszek w garażu - w celach relaksacyjnych na niedzielne, leniwe
                                                    > popołudnie:).

                                                    Maluszek? relaksacyjnych? Nasze pojmowanie relasku jest zupełnie rozbieżne;)

                                                    > Autko może nie wypasione, ale sprawne - a jakie masz preferencje??? Autkowe, > of course, autkowe;p

                                                    Lubię auta, które budzą jakieś emocje. Albo poprostu fajne. Niekoniecznie muszą mieć milion koni (ale to nie przeszkadza). Do momentu o koniach to mogłoby dotyczyć nie tylko samochodów;)

                                                    > Ale zalążek!!!

                                                    Mam nadzieję, że jednak niedługo znowu nie będę znał nikogo bez prawka;)

                                                    > Nie, jechałam na wprost i drugi koniec skrzyżowania - ten... dobra, nie będę
                                                    > się tłumaczyć. Instruktor usprawiedliwił, więc uznałam za wskazane przytoczyć
                                                    > dla potomności.

                                                    I to jeszcze przy jeździe na wprost??

                                                    > Tam, wewnętrzne. Państwowe oblewam.

                                                    Ale te wewnętrzne też po coś są, prawda? Nie puszczają wszystkich, którzy zapłacili?

                                                    > Ile lat masz prawko???

                                                    Data wydania: 05.03.01, fajna, nie?
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 09.07.07, 02:25
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > A słyszała Pani o google i wikipedii?;)

                                                    A co powiesz, jeśli z naiwnym, kokieteryjnym uśmieszkiem odpowiem, że nie? ;)
                                                    No ale ja wolę, jak Ty mi tłumaczysz! ;p
                                                    Zaraz mnie odeślesz do diabła:(

                                                    > Sądziłem, że skoro uczą gdzie lać płyny to i uczą, jak zmienić koło. Że może
                                                    to jest też sprawdzane na egzaminie, jak hamowanie awaryjne ("Bum! Złapała
                                                    pani gumę, lewy przód. Proszę zmienić").

                                                    Taaaaa. Instruktor niejako ponadkursowo tłumaczył. Tak, ten brzydki, którego
                                                    powinnam zmienić ;p

                                                    > Maluszek? relaksacyjnych? Nasze pojmowanie relasku jest zupełnie rozbieżne;)

                                                    Cóż, jasne, że fajniej pojeździć nowiutką Corsą!


                                                    > Lubię auta, które budzą jakieś emocje. Albo poprostu fajne. Niekoniecznie
                                                    muszą mieć milion koni (ale to nie przeszkadza). Do momentu o koniach to
                                                    mogłoby dotyczyć nie tylko samochodów;)

                                                    No to mam to samo ;p
                                                    Ostatnio jestem bez pamięci zakochamna w Corsach. Nie wiem, jak mogłam myśleć
                                                    kiedyś, że te bestie nic w sobie nie mają:).


                                                    > Mam nadzieję, że jednak niedługo znowu nie będę znał nikogo bez prawka;)

                                                    Mam nadzieję, iż nie sugerujesz, że nie chcesz mnie znać??? ;p


                                                    > I to jeszcze przy jeździe na wprost??

                                                    Tak. Wygrałeś. Jestem beznadziejna za kółkiem! Ale nie dam Ci tej satysfakcji i
                                                    nie zezygnuję z prawka, co by uczynić nasze polskie drogi bezpieczniejszymi! ;p

                                                    > Ale te wewnętrzne też po coś są, prawda? Nie puszczają wszystkich, którzy
                                                    > zapłacili?

                                                    Bardzo chcę w to wierzyć. Instruktor na pewno odkrył we mnie ukryte złoża
                                                    talentu do prowadzenia samochodu... był po nieprzespanej nocy, albo dwóch, nie
                                                    wiedział, co czyni, albo mnie z kimś pomylił... Nie no, just kidding. Za
                                                    wewnętrzny się nie płaci:).

                                                    > Data wydania: 05.03.01, fajna, nie?

                                                    Fajna!!! Daj mi!!!:D
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 17:44
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > A co powiesz, jeśli z naiwnym, kokieteryjnym uśmieszkiem odpowiem, że nie? ;)
                                                    > No ale ja wolę, jak Ty mi tłumaczysz! ;p

                                                    Jestem beznadziejny w tłumaczeniu, jak Ty z tego cokolwiek rozumiesz?

                                                    > Zaraz mnie odeślesz do diabła:(

                                                    Nie tak zaraz;)

                                                    > Taaaaa. Instruktor niejako ponadkursowo tłumaczył. Tak, ten brzydki, którego
                                                    > powinnam zmienić ;p

                                                    No to nie jest taki zły. Za moich czasów (jak to brzmi;)) rzucili o tym jakieś 2 zdania (i to w stylu: panowie napewno umieją a panie znajdą jakiegoś pana, który im zmieni) i tyle.

                                                    > Cóż, jasne, że fajniej pojeździć nowiutką Corsą!

                                                    Tą paskudną?;)

                                                    > No to mam to samo ;p
                                                    > Ostatnio jestem bez pamięci zakochamna w Corsach. Nie wiem, jak mogłam myśleć
                                                    > kiedyś, że te bestie nic w sobie nie mają:).

                                                    Dobrze myślałaś;). Poprzednie Corsy były tak nudne, jak to możliwe. Nowa jest na dodatek brzydka;). Czy ta wypowiedź zakończy ten wątek?;)

                                                    > Mam nadzieję, iż nie sugerujesz, że nie chcesz mnie znać??? ;p

                                                    Przecież wiesz, co sugeruję;)

                                                    > Ale nie dam Ci tej satysfakcji i nie zezygnuję z prawka, co by uczynić nasze > polskie drogi bezpieczniejszymi! ;p

                                                    Corsy na szczęście nie są ani szybkie ani ciężkie, dużo bardziej niebezpiecznie nie będzie.

                                                    > Fajna!!! Daj mi!!!:D

                                                    Na to trzeba zasłużyć;) Ale jak się pospieszysz to też możesz mieć same nieparzyste liczby w tej dacie.
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 09.07.07, 18:48
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Jestem beznadziejny w tłumaczeniu, jak Ty z tego cokolwiek rozumiesz?

                                                    Ale ja jestem nad wyraz pojętna;p
                                                    Poza tym specyficzne tłumaczenia lepiej do mnie trafiają! :D

                                                    > No to nie jest taki zły.

                                                    A widzisz, a widzisz???? :D


                                                    > Tą paskudną?;)

                                                    Nieeeeeeeeeeeee no co Ty, wariacie!!! Starą, tylko we w miarę dobrym stanie!
                                                    Przecież to nowe jest koszmarne - nie ośmielaj się nazywać tego Corsą! :)))


                                                    > Dobrze myślałaś;). Poprzednie Corsy były tak nudne, jak to możliwe. Nowa jest
                                                    na dodatek brzydka;). Czy ta wypowiedź zakończy ten wątek?;)

                                                    Bezapelacyjnie!!! ;p
                                                    Nie znasz się! Ot i tyle (nie no, dobra, jak ostatnio powiedziałam
                                                    instruktorowi w żartach, że się nie zna, uświadomiłam sobie, jak krucha jest
                                                    moja egzystencja;p). Corsy to prześliczne bestyjki! A poza tym nie widziałeś
                                                    Pszczoły - mojej diablicy:D

                                                    > Przecież wiesz, co sugeruję;)

                                                    Oj, przepraszam za tę babską kokieterię - to czasem silniejsze ode mnie;p
                                                    Wiem, wiem - i mam zamiar się pospieszyć:D


                                                    > Corsy na szczęście nie są ani szybkie ani ciężkie, dużo bardziej
                                                    > niebezpiecznie nie będzie.

                                                    No tak, zaledwie półtoratonowe pióreczka :D

                                                    > Na to trzeba zasłużyć;) Ale jak się pospieszysz to też możesz mieć same
                                                    nieparzyste liczby w tej dacie.


                                                    Zobaczysz!
                                                    Dzisiaj padam, cholera, po nieprzespanej nocy - ale jutro kolejna jazda - tym
                                                    razem bezbłędna - i kolejny szereg pytań:D:D:D
                                                    Także odpoczywaj... ;p
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 19:42
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ale ja jestem nad wyraz pojętna;p

                                                    Czego dowodzi niezwykle szybkie zdobycie prawa jazdy...

                                                    > Poza tym specyficzne tłumaczenia lepiej do mnie trafiają! :D

                                                    Będę się starał, specyficznie.

                                                    > Nieeeeeeeeeeeee no co Ty, wariacie!!! Starą, tylko we w miarę dobrym stanie!
                                                    > Przecież to nowe jest koszmarne - nie ośmielaj się nazywać tego Corsą! :)))

                                                    Muszę przyznać, że ta:
                                                    de.wikipedia.org/wiki/Bild:Opel_corsa_a_v_sst.jpg
                                                    coś w sobie ma... Głównie usterki pewnie. I rdzę;)
                                                    Następne już mi się nie podobają.

                                                    > Bezapelacyjnie!!! ;p
                                                    > Nie znasz się!

                                                    Ale długo udawało mi się to ukrywać, nie?;)

                                                    > A poza tym nie widziałeś Pszczoły - mojej diablicy:D

                                                    Obawiam się, że potrafię sobie wyobrazić;)

                                                    > Oj, przepraszam za tę babską kokieterię - to czasem silniejsze ode mnie;p

                                                    Nie ma sprawy. Nawet to lubię;)

                                                    > Wiem, wiem - i mam zamiar się pospieszyć:D

                                                    Po co, przecież robienie prawa jazdy to niezła zabawa.

                                                    > No tak, zaledwie półtoratonowe pióreczka :D

                                                    Zdecydowanej większości dużo bliżej jednej tony niż półtorej.

                                                    > Dzisiaj padam, cholera, po nieprzespanej nocy - ale jutro kolejna jazda - tym
                                                    > razem bezbłędna

                                                    I tej wersji będziesz się trzymać?

                                                    > - i kolejny szereg pytań:D:D:D

                                                    Czekam z niecierpliwością;)

                                                    Baw się dobrze jutro.
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 22:28
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Oh, dzięki Ci MG! Potrzebowałam odrobiny dobrego, ciętego humoru skierowanego > w moją skromną osobę;),

                                                    Będę się starał, w miarę moich skromnych możliwości.

                                                    > dawno nic mi tak dobrze nie zrobiło!

                                                    W sumie to... trochę Ci współczuję;)

                                                    > To będzie orka, a nie zabawa! Już się nie mogę doczekać!:D
                                                    > Obiecuję relację :D

                                                    Jaka tam orka, parę kółek wokół WORDa, pełen relaks;)
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 10.07.07, 23:45

                                                    > > Ale ja jestem nad wyraz pojętna;p
                                                    > Czego dowodzi niezwykle szybkie zdobycie prawa jazdy...

                                                    Piękny, chmurny, rześki poranek. Wyżej wymieniony poranek nastroił mnie
                                                    pozytywnie do życia, do prowadzenia pojazdu samochodowego, do wszystkiego.
                                                    Żłopiąc Redd Bulla (ja w środku nocy nie kontaktuję!), czekałam na parkingu,
                                                    rozkoszując się ostatnimi chwilami baz mędzącego jestestwa, które w chwilę
                                                    potem wyłoniło się z wnętrza Pszczoły, szczerząc się jak zwykle promiennie, by
                                                    oświadczyć mi, że jedziemy na stację benzynową. Uprzednio jednak sprawdziliśmy,
                                                    co Pszczółka ma pod machą, z atrakcyjniejszych pytań były bezpieczniki, filtr
                                                    powietrza, akumulator, pasek klinowy i chłodnica. Ze światłami już nie poszło
                                                    tak różowo, udało mi się stwierdzić, że pozycyjne to przeciwmgielne, i próbować
                                                    dokonać oględzin świateł mijania z tyłu - świadczy to o moim nieuctwie, ale
                                                    cóż. Dowiedziałam się, gdzie się dodaje gazu do Pszczoły, dowiedziałam się
                                                    także, że skrzyżowania o ruchu okrężnym nadal napawają mnie przerażeniem nawet,
                                                    jeśli nie mają sygnalizacji. Następnie zahaczyliśmy o placyk, w celu
                                                    uświadomienia mi, jak wspaniałym manewrem jest jazda pasem ruchu, zupełnie nie
                                                    rozumiem, jak mogłam tego nie lubić. Zielony, soczysty trawniczek, ja,
                                                    Pszczoła - tak to jeszcze mogło być. Jednak potem pojechaliśmy na górkę - górka
                                                    była nowo odkrytym miejscem wznoszącym się zaraz przy placu manewrowym.
                                                    Dotychczas to właśnie ruszanie z hamulca ręcznego stanowiło spełnienie moich
                                                    autkowych ambicji. Umiałam to zarówno na pierwszej godzinie, jak i na piątej,
                                                    dziesiątej, dwudziestej trzeciej, czterychsetnej pierwszej, pięć miliardów
                                                    dwieście pięćdziesiątej drugiej; pod warunkiem, że odbywało się na
                                                    hermetycznej, pozbawionej ruchu drogowego górce. Dzisiaj nie umiałam. Nie
                                                    zrażona wstrząsem światopoglądowym wylądowałam na słupku, usiłując wykaraskać
                                                    się ze wzniesienia. Potem deus ex machina kolejnej dyszki - Odlewnicza. Im
                                                    bliżej Odlewniczej, tym wszystko gorzej mi wychodzi. Na rondzie - pragnąc
                                                    zawrócić - skręciłam w lewo. Zdarzyło mi się to jeszcze kilkukrotnie. W ramach
                                                    refleksji z głębi duszy przyznam, że wcześniej owszem, zdarzało mi się
                                                    sporadycznie pomylić kierunki, teraz zdarza mi się to notorycznie. Instruktor
                                                    wybryk na rondzie skwitował stwierdzeniem: "Linia, ja nie wiem - czy my się
                                                    kiedykolwiek dogadamy za kólkiem?". Odparłam, że nie, a przynajmniej nie na
                                                    rondach, przezornie nie informując instruktora, że to jest w ogóle nie...
                                                    zwykły dzień. Ktoś mi właśnie napisał, że ma ochotę poczytać, jak komuś idzie
                                                    po prostu źleeeeee. Świetnie się składa, bo ja mam ochotę sobie pofolgować.
                                                    Jeszcze raz udało mi się dziś pomylić kierunek - skręcając w lewo, pojechałam
                                                    prosto. "Na Żerań!" - ślipię więc na tabliczki w poszukiwaniu informacji - "Tu
                                                    jest ograniczenie do siedemdziesięciu". "No przecież ślipię". "Tamujesz ruch".
                                                    Udało mi się więc zatamować ruch. Autko zgasło mi około 27 razy. Żabę
                                                    przejechałam tylko dlatego, że mi instruktor powiedział, jak. "Nie wiem, co mam
                                                    zrobić - poinformował instruktor, podczas drugiej niefortunnej próby zmiany
                                                    kierunku jazdy - nie wiem, co mam Ci powiedzieć". "Życzyć powodzenia na
                                                    egzaminie". Zamiast najpierw nacisnąć hamulec, a porem sprzęgło, czynię
                                                    odwrotnie. Zakręty pokonuję na sprzęgle. Na przejeździe kolejowym zamiast
                                                    sprzęgła naciskam hamulec. "Jeszcze nigdy nie miałem takiego przypadku. Jeszcze
                                                    nigdy nie spotkałem czegoś takiego". Szczerze mówiąc, ja też. Nie szkodzi,
                                                    Hesse powiedział, że nie należy bać się paradoksu. "Myślę, że z Twoim
                                                    podejściem - za chwilę padnie sakramentalne tak - powinnaś zmienić
                                                    instruktora". "No to nareszcie przyznałeś mi rację" "Mogłaś powiedzieć... "-
                                                    umilkł w pół słowa, przypomniawszy sobie zapewne czynione przeze mnie niegdyś
                                                    subtelne aluzje - wystarczy, że No_Comments wie, jak niefortunne:). Żeby
                                                    melodramat był pełen, instruktor zaczął planować moje zdawanie w
                                                    Siedlcach. "Instruktorze, wypuściłbyś mnie na drogę?" "Nie."
                                                    Obszerna relacja. Myślę, żeśmy już wszyscy zgodnie doszli do wniosku, że mogę
                                                    odpuścić sobie całą tę imprezę. Zdroworozsądkowo jest to absurdalna strata
                                                    czasu:). Naprawdę był cholernie cierpliwy przez te 3 godziny, jak i przez x
                                                    poprzednich i chyba tego nie doceniałam, że ktoś może po prostu tłumaczyć, cały
                                                    czas od nowa ciągle to samo.

                                                    > > Poza tym specyficzne tłumaczenia lepiej do mnie trafiają! :D

                                                    Żadne, nawet najbardziej specyficzne tłumaczenie nie jest w stanie do mnie
                                                    trafić:).

                                                    Wygadawszy się, spać pomykam:)
                                                    MG, życzę Ci miłej lektury:)
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 11.07.07, 09:02
                                                    No, dobra - zjadliwa relacja i trochę przerysowana, ale naprawdę nie widzę
                                                    różnicy między tym, czy mi autko np zgaśnie 4 razy, czy 27, bo efekt jest ten
                                                    sam. Dzisiaj ostatnia jazda - w zasadzie chyba się na nią cieszę:). Może
                                                    dzisiaj mi coś wyjdzie? MG, trzymaj kciuki za moją ostatnią jazdę!
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.07, 17:28
                                                    Jednak sobie nie odpuszczę. Pewnie wiesz, co napiszę;)
                                                    I odnosi się to tylko do sytuacji, gdybyś jakimś cudem nie zdała następnego egzaminu.
                                                    Nie wnikam jakie relacje pozakursowe łączą Cię z Twoim instruktorem ale, moim zdaniem, on się nie sprawdza. Kurde, jego zadaniem jest nauczyć Cię jeździć, 30 godzin plus, jak sądzę, całkiem sporo dodatkowych to naprawdę wystarczający czas żeby te parę czynności opanować. Jeśli po takim czasie on sam nie puściłby Cię na drogę to albo on nie daje rady albo rzeczywiście należysz do tego ułamka promila ludzkości, który nie powienien zbliżać się do pojazdów mechanicznych (a sprawiasz wrażenie całkiem bystrej dziewczyny więc nie sądzę). W każdym wypadku przyda Ci się zmiana instruktora. W najgorszym razie to potwierdzenia 2. opcji;)
                                                    A zawsze to świeże spojrzenie, inne podejście. Płacisz, wymagaj efektów (bo nie sądzę, żeby Twoje niezbyt imponujące wyniki były skutkiem braku zaangażowania).
                                                    Mam nadzieję, że jednak pisałem to na darmo;).

                                                    A co to jest ta Żaba? Nie pierwszy raz o tym piszesz.

                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > ale naprawdę nie widzę różnicy między tym, czy mi autko np zgaśnie 4 razy,
                                                    > czy 27, bo efekt jest ten sam.

                                                    No tak, nie widzisz końca korka, który spowodowałaś;)

                                                    Jeszcze raz powodzenia.
                                                  • linia.frontu Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 12.07.07, 14:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie wnikam jakie relacje pozakursowe łączą Cię z Twoim instruktorem

                                                    Nie przejmuj się, ja też nie wnikam. ;p
                                                    Zastanawia mnie tylko, w którym momencie życia zbłądziłam, by nasunąć Ci takie
                                                    wnioski? :)

                                                    > Jednak sobie nie odpuszczę. Pewnie wiesz, co napiszę;)

                                                    Mmmmmm... domyślałam się. Sama byłam blisko:

                                                    "Jeszcze nigdy nie miałem takiego przypadku. Jeszcze nigdy nie spotkałem czegoś
                                                    takiego". Szczerze mówiąc, ja też. Nie szkodzi, Hesse powiedział, że nie należy
                                                    bać się paradoksu.

                                                    Na szczęście....

                                                    > ale, moim zdaniem, on się nie sprawdza. Kurde, jego zadaniem jest nauczyć
                                                    > Cię jeździć, 30 godzin plus, jak sądzę, całkiem sporo dodatkowych to
                                                    > naprawdę wystarczający czas żeby te parę czynności opanować. Jeśli po takim
                                                    > czasie on sam nie puściłby Cię na drogę to albo on nie daje rady albo
                                                    > rzeczywiście należysz do tego ułamka promila ludzkości, który nie powienien
                                                    > zbliżać się do pojazdów mechanicznych (a sprawiasz wrażenie całkiem bystrej
                                                    > dziewczyny więc nie sądzę). W każdym wypadku przyda Ci się zmiana
                                                    > instruktora.

                                                    Na szczęście nie muszę więc rozwijać tego tematu. Choć chciałabym się czasem
                                                    wyżółcić:).

                                                    Zamiast tego opowiem o mojej ostatniej jeździe. Było... no nie powiem, że
                                                    świetnie, ale znacznie lepiej. Dobiegłam na parkingu i oczywiście w ostatniej
                                                    chwili dowiedziałam się, że Pszczoła znów myka do serwisu, tym razem na
                                                    hamulce. Nie wiem, co się z Małą ostatnio dzieje, ciągle siedzi w tym cholernym
                                                    serwisie. Jasne, że pojeżdżę innymi autkami, ale tym już nie raz jeździłam, a
                                                    wkurza mnie to, bo nie po to zbierałam kasę na te jazdy i czekałam dwa
                                                    miesiące, żeby się bujać na drugi koniec Wa-wy w poszukiwaniu auta, a z
                                                    Pszczołą spędzić raptem 3 godziny i jeszcze nie wiedzieć, że z nią nie
                                                    pojeżdżę. Ostatnio też tak było, że jakimś trzydrzwiowym czymś jeździłam.
                                                    Instruktor powiedział jednak, że "popróbujesz innymi, w końcu z samochodem
                                                    ślubu nie bierzesz", czym wprowadził mnie w pozytywny nastrój, mimo braku
                                                    ukochanego jeździdełka. Starzy forumowicze wiedzą już, czym charakteryzuje się
                                                    moja była z początku kursu - a nią jeździłam - przymulacz z niej, Pszczoła ma
                                                    kopa, a to autko, zanim się rozpędzi, to już mi się zdąży świało zmienić - nie
                                                    no,żartuję, of course, ale chciałam obrazowo odać przymulenie;)! Na Początek
                                                    kursu była idealna, ale teraz przestaje mi wystarczać, choć ma swoje zalety -
                                                    np. nie gaśnie, nie sądzę, iżby niezgaśnięcie samochodu podczas ostatniej jazdy
                                                    miało być wynikiem wyjątkowego skoku umiejętności opanowania pojazdu. To autko
                                                    ma po prostu inne sprzęgło, niż Pszczoła.
                                                    Na początek utkneliśmy na parkingu, ku zgorszeniu instruktora, jednak tym razem
                                                    to nie ja byłam przyczyną zatoru (tudzież korka, którego końca nie widać), więc
                                                    bynajmniej się nie oburzyłam. Wczoraj dokonaliśmy ostatniej rundki po
                                                    Odlewniczej (być może naprawdę ostatniej... zaraz się rozkleję;p). Myślę, że to
                                                    był jeden z tych dni, które będę dobrze wspominać, podobny do tych 25 z kursu,
                                                    kiedy Instruktor był po prostu (służbowo) miły. Tęskniłam za taką atmosferą.
                                                    Jasne, skrzydełek nie dostałam z miejsca, ale czułam, że trochę się ruszyło, że
                                                    coś mi zaczyna wychodzić, i pomyślałam - no tak, naprawdę gdyby jeszcze kilka
                                                    godzin takich, jak ta, to mogłabym zakończyć tę dyszkę z kilkoma błędami, ale
                                                    zdecydowanie większą pewnością tego, co czynię za kółkiem. Naprawdę, no tak,
                                                    teraz się będę podniecać, ale naprawdę czułam, że się ruszam. Najczęściej to
                                                    jest takie uczucie (ostatnio), jakbyś chciał zmienić pozycję, a nie mógł ruszyć
                                                    nogami, strasznie flustrująca opcja. I z kilkoma, nie kilkunastoma błędami,
                                                    gdyby ten pakiet cały był taki, jak ta ostatnia jazda. Z biegami miałam
                                                    nieznacznie mniejsze problemy, chociaż wrzucałam tą nieszczęsną czwórkę, nie
                                                    wiem, dlaczego mi się tak "zrobiło". Raz, przy zawracaniu wjechałam nie na ten
                                                    pas i potem, na "rondzie z kamulcem", który zapewne służy upamiętnieniu
                                                    jakiegoś wydarzenia z historii naszego kraju, uwaliłabym się na takiej ostrej
                                                    zawrotce - tam właśnie jeden egzamin skończyła WORDowska Elka, czyniąc to, co i
                                                    ja chciałam uczynić. Pojechaliśmy też na Rondo Starzyńskiego, to takie bez
                                                    sygnalizacji i tam pojechałam bezbłędnie, co instruktor skwitował
                                                    stwierdzeniem: "Masz tak, jak ja - jak jest coś trudnego, to robisz to dobrze,
                                                    a padasz na głupotach. To znaczy nie to, żeby to była jakaś krytyka". Phi,
                                                    krytyka, co pięć minut może mnie tak krytykować:). Byliśmy w okolicach
                                                    cmentarza i tam napotkaliśmy Elkę skręcającą w Plac Hallera, który... "Cholera,
                                                    jeżdżą na Hallera, jest przej...y"; potem polowaliśmy na tę Elkę, ale nie
                                                    upolowaliśmy, bo zdążyła nas wyminąć. Dużośmy jeździli po wąskich uliczkach ze
                                                    skrzyżowaniami równorzędnymi i zaglądałam (tak to nazywam, bo walę takiego
                                                    żurawia, mimo, że uliczki stanowią dzikie parkingi i nic nie widać), i raz,
                                                    wyjeżdżając z takiej uliczki źle wyjechałam, bo stała ciężarówka i nie miałam
                                                    widoczności. Instruktor raz dał ostro po hamulcach, bo radośnie pakowałam się
                                                    na skrzyżowanie, mając przed swoimi oczętami wpatrzonymi w drogę wielki znak
                                                    STOP. Parkowaliśmy równolegle. Oba rodzaje parkowania, zarówno równoległe, jak
                                                    i prostopadłe, są rzeczami, w których nie czułam się pewnie, podobnie, jak z
                                                    górką (z górką!!!), po ostatniej akcji, za mało było tych godzin. Wiem, że
                                                    wymieniam sporo błędów i to poważnych, ale wrażenie z jazdy (tzn. z techniki
                                                    mojej jazdy), było zdecydowanie lepsze - nie czułam się, jak mały, zgnębiony
                                                    robaczek, który sp.rzył wszystko, co tylko było do sp.rzenia. I o ile dobrze
                                                    pamiętam, ani razu nie wpakowałam się na wysepkę dla autobusów:D!!! W zasadzie,
                                                    nie licząc jednej wpadki, poradziłam sobie i z rondami! Przebrzydłymi! I z
                                                    zawrotką, i z przejazdami kolejowymi:). I byliśmy też tam, gdzie jest pas dla
                                                    autobusów i tam mi Instruktor podpowiedział: "Popatrz na znaki":). Jeszcze
                                                    gdybyśmy trochę pojeździli, czułabym się zdecydowanie pewniej! Ni i Żaba - Żaba
                                                    to paskudne rondo:). A Instruktor... no marzenie! Był taki, jak na początku
                                                    kursu, tzn. bardzo miły i cierpliwy, choć strzelało go nieraz, ale zamiast
                                                    odburknąć, to po prostu zażartował i niefortunny manewr odchodził w (hehe)
                                                    pamięć, a nie podlegał szczegółowej analizie nie tylko prawkowej. Po prostu,
                                                    ok, zapamiętam, ale teraz jedziemy dalej, atmosfera nie była przytłaczająca,
                                                    naprawdę dobrze mi się z nim jeździło (on zawsze na koniec pakietu robi się
                                                    miły i tym razem obiecałam sobie, że się nie dam naciągnąć na ten haczyk,
                                                    ale... ;p). Ubawił mnie strasznie, bo ktoś mu w kalendarzu
                                                    napisał: "Głupek!" :D, co to za poszanowanie dla Instruktora, ja nie wiem! ;p A
                                                    potem złapał ściągaczkę i zaczął udawać, że prowadzi motor, mówiąc: "jedziemy,
                                                    teraz skręcamy w prawo, Ty samochodem, a ja motorem", i w ogóle odwalał -
                                                    akurat ten "motor" był dość absorbujący, zwłaszcza, jak ćwiczył użycie środku
                                                    stylistycznego zwanego onomatopeją; ale poza tym jednym odpałem absorbujący nie
                                                    był - tylko sympatyczny, a już żeśmy absorbowanie omówili i doszłam do wniosku,
                                                    że nie, nie absorbuje mnie (w autku już nie, tu nie o to chodzi). I w końcu
                                                    zrozumiał, że mnie stresuje:). I jeszcze życzył udanego egzaminu i powiedział,
                                                    że wierzy w ten mój egzamin (jezu, nareszcie - dwa podejścia musiałam uwalić,
                                                    żeby to w końcu usłyszeć:P) - i... no mniejsza, ale jakoś tak czułam, że on
                                                    chyba naprawdę zaczyna w to wierzyć, mimo wszystko. Także na egzamin....

                                                    Na egzamin poszłam z pozytywnym nastawieniem, mimo, że musiałam wstać o 3:30,
                                                    żeby się wyrobić z jednego krańca rzeczywistości na drugi (ode mnie na
                                                    Odlewniczą). Mój zipsquad czuwał i usłyszałam od jasnej cholery ciepłych słów,
                                                    a No_Comments wstała o 4:00, żeby mnie obudzić, za co będę ją kochać do końca
                                                    życia, bo było to naprawdę nieludzkie poświęcenie:). Udało mi się wstać, a to
                                                    już napr
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 17:28
                                                    No właśnie napisałam, ale mi zeżarło.
                                                    Przede wszystkim jestem padnięta, po trzech przespanych godzinach, ledwo
                                                    kontaktuję. W zasadzie nie wiem nawet, czy mam płakać, czy się śmiać... jak
                                                    dzwoniłam do No_Comments, to mało z ławeczki nie spadłam, tak mną trzęsło ze
                                                    śmiechu, jak dzwoniłam do Pontusa, byłam bliska płaczu. Jadąc rano powtarzałam
                                                    sobie, że nie będę się denerwować, wszelkie czarne myśli odpędzałam ciągłym
                                                    przypominaniem sobie, że przecież byłam i tu i tam, że wszystko obcykane, i że
                                                    się nie mam czego bać - ale tuż pod WORDem zaczęło mną trząść, mimo, że
                                                    psychicznie nie czułam się zdenerwowana, tyle, że mną telepało. Trafił mi się
                                                    PRZESYMPATYCZNY, wspaniały Egzaminator, u którego uwaliłam po raz pierwszy -
                                                    Pan Mołodziński. Jest konkretny, ale jednocześnie robi bardzo miłe wrażenie. Na
                                                    początek macha - zwykłe pytania o umiejscowienie tego całego bałaganu, pytanie
                                                    o nazwę miarki bagnetowej (nie, nie zabrzmiało: "Jak się nazywa miarka
                                                    bagnetowa?", no ale nieomal) i poziom oleju. Światła sprawdzałam wszystkie.
                                                    Czyli tak, jak przy pierwszym podejściu, z tym, że nie latałam, jak kot z
                                                    pęcherzem dookoła autka, tylko zdecydowanie spokojniej. Cóż z tego, skoro na
                                                    łuku przy.doliłam w pachołek trzydrzwiową Corsą?:D
                                                    Jest to tak... śmieszne, że po prostu nie jestem w stanie myśleć o tym
                                                    poważnie. Tego manewru byłam akurat pewna na tyle, żeby dać sobie za niego
                                                    uciąć wszystkie członki (jak to dobrze, że nie jestem facetem;p), na ostatnich
                                                    jazdach, i jeszcze poprzednich, i jeszcze, wychodził mi bezbłędnie. Bałam się o
                                                    górkę po ostatniej akcji, ale łuk? Jak się skoncentruję, to mi na pewno
                                                    wyjdzie. Za daleko skręciłam kierownicą.
                                                    Jasne, że jestem rozgoryczona i wściekła, bo od pierwszego podejścia żałuję, że
                                                    nie udało mi się wyjechać z Panem Mołodzińskim na miasto. Ale nade wszystko, że
                                                    chciałam chociaż trochę po tym mieście pojeździć - to się już nudne robi.

                                                    Więc co teraz? W zasadzie jestem zmęczona. Ale jednocześnie tak wściekła, że
                                                    moja determinacja osiąga szczyty. Plany są różne:

                                                    1. Plan Instruktora:
                                                    -zdawanie w Siedlcach
                                                    -jazdy ze znajomym instruktorem (miasto) w Siedlcach
                                                    -i z Instruktorem (manewry) w Warszawie
                                                    + doszkalanie u innych, jeśli chcę
                                                    -systematyczna jazda
                                                    Plusy:
                                                    -tak byłoby mu łatwiej, bo to naprawdę wygląda tak, jakby mnie niczego nie
                                                    nauczył
                                                    -mi też byłoby łatwiej zdać w Siedlcach
                                                    -systematyczna jazda
                                                    Minusy:
                                                    -dojazd + doszkalanie w innym mieście = urlop, który mi nie przysługuje
                                                    -zdawanie teorii - podejrzewam, że muszę to zrobic w tym samym miejscu
                                                    -jazda ze znajomym Instruktora - efekty podobne, co w przypadku jazdy z
                                                    instruktorem
                                                    -wyciągnięcie dokumentów z Odlewniczej

                                                    2. Plan Innego Instruktora ("Ja się za Ciebie wezmę")
                                                    -zdawanie w okolicach Łodzi
                                                    -jazdy z Innym Instruktorem po Łodzi
                                                    Plusy:
                                                    -ogromny respekt przed Innym Instruktorem
                                                    -przekonanie o jego kompetencjach (głębokie)
                                                    -zaufanie do Innego Instruktora wględem jazdy, a nie względem Innego Instruktora
                                                    Minusy:
                                                    -spora odległość + czas = urlop, który mi nie przysługuje
                                                    -kwestia teorii
                                                    -wyciągnięcie dokumentóe w Odlewniczej

                                                    3. Plan mój I:
                                                    -podanie o przyspieszenie terminu na Odlewniczej ze względu na teorię
                                                    (16.01.2007)
                                                    -jazda z obecnym Instruktorem z racji braku czasu na szukanie innego dobrego
                                                    Plusy:
                                                    -nie zdawanie teorii przed 4 podejściem
                                                    -nie przenoszenie papierów
                                                    -ciągłość jazd
                                                    -szybciej z głowy
                                                    Minusy:
                                                    -mało realne
                                                    -Instruktor może się nie wyrobić
                                                    -zaświadczenie dostanę po wyjeżdżeniu 5 godzin

                                                    4.Mój plan II:
                                                    -zdawanie na Odlewniczej
                                                    -jazdy w Warszawie, na chybił trafił, różni Instruktorzy
                                                    -systematyczne jazdy
                                                    Plusy:
                                                    -nie przenoszenie papierów
                                                    -systematyczne jazdy
                                                    Minusy:
                                                    -nie wiadomo, na kogo trafię i ile kasy zmarnuję
                                                    -rozpaczliwie długie terminy

                                                    5. Mój plan III:
                                                    - olać prawko
                                                    Plusy:
                                                    -wreszcie będzie z głowy
                                                    -brak konfliktów z Instruktorem
                                                    Minusy:
                                                    -wydana kasa
                                                    -mędzenie otoczenia (Instruktora też)

                                                    Do okoliczności uniemożliwiających większość planów dochodzi brak kasy.

                                                    Głosujemy:D
                                                  • no-comments Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 12.07.07, 17:58
                                                    Plan numer 6 - przyjeżdzasz do CZ-wy - dwa weekendy wystarczą na wyczuenie się
                                                    na pamieć wszystkich tych śmiesznie małych rond i nieruchliwych ulic, corsę już
                                                    znasz, z nową sobie poradzisz (odpowiednie prezetacje poglądowe na światełka i
                                                    płyny masz zapewnione:D, załatwimy Ci jazdy na micrze (taaaa światek
                                                    instruktorski mam tu już obcykany aż nadto więc nie będize wtopy z szukaniem na
                                                    chybił trafił porządnego instruktora;), 3 tygodnie i masz egzam a potem wracasz
                                                    uchachana z prawkiem w łapce do stolicy i co ty na to??


                                                    Kurde wiedziałam, że ten Twój spokój jest jaki udawany:,(
                                                  • linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 12.07.07, 18:49
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Plan numer 6 - przyjeżdzasz do CZ-wy - dwa weekendy

                                                    Eeeeeee, no to mamy i 6!!! Ktoś jeszcze???? :)
                                                    Podoba mi się:), tłok się zrobił, ale to nic, bo się podzielimy: Siedlce, Łódź,
                                                    Częstochowa - w takiej kolejności, bo...

                                                    > uchachana z prawkiem w łapce do stolicy i co ty na to??

                                                    Bo to jest najlepsza część planu!!!

                                                    > Kurde wiedziałam, że ten Twój spokój jest jaki udawany:,(

                                                    Nie mazać się!!! :) Nie ma powodu!
                                                  • Gość: afro Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.aster.pl 12.07.07, 22:41
                                                    >>Plan numer 6 - przyjeżdzasz do CZ-wy - dwa weekendy wystarczą na wyczuenie się
                                                    na pamieć wszystkich tych śmiesznie małych rond i nieruchliwych ulic, corsę już
                                                    znasz<<<
                                                    Już się puknąłęm, ale ciągle to samo widzę. Może powinienem puknąć się jeszcze
                                                    raz, albo Ciebie ? Jazda na pamięć, to częsty motyw "super kierowców" - wiele
                                                    szkody z tego powodu, a i ludzi ubywa co i raz, kiedy taki dureń na pamięć
                                                    jedzie.
                                                  • Gość: mg Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 23:01
                                                    Nie jęcz tak. Zdecydowana większość kierowców jeździ na pamięć czy tego chcesz czy nie. I nawet czy tego oni chcą czy nie. Chcesz powiedzieć, że po 5 latach przejeżdżania codziennie tego samego skrzyżowania za każdym razem zastanawiasz się: "jest ustąp więc muszę uważać na tych na głównej, spojrzeć w lewo, potem w prawo i znowu w lewo"? Spora część jazdy to reakcji automatyczne, bez udziału świadomości. Jeśli kierowca ma wypracowane dobre odruchy to w jeździe "na pamięć" nie ma nic złego.
                                                  • Gość: afro Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.aster.pl 13.07.07, 01:15
                                                    Może tak, może nie, a może obydwa naraz. Purystą nie jestem, ale nie chcesz
                                                    chyba powiedzieć, że wyjeżdżasz beztrosko z podporządkowanej, uprzednio nie
                                                    kiwnąwszy łebkiem. To chyba powinien być odruch u normalnych ludzi (oprócz
                                                    samobójców) Co z tego, że ulica ieruchliwa i setki razy ją przemierzałeś. Każdy
                                                    raz jest inny. Dwa tygodnie temu pewna dama wyjechała mi z podp., ja na kolarce
                                                    z 40tu km nie mogłem wyhamować. Lewy bok zdarty, miejscami do mięcha. Cóż,
                                                    skóra odrośnie. "Nie zauważyłam", coś takiego wybełkotała.
                                                    A na pamięć, to ja do łazienki w nocy, po ciemku chodzę.
                                                  • linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 13.07.07, 08:35
                                                    Gość portalu: afro napisał(a):

                                                    > Może tak, może nie, a może obydwa naraz. Purystą nie jestem, ale nie chcesz
                                                    > chyba powiedzieć, że wyjeżdżasz beztrosko z podporządkowanej, uprzednio nie
                                                    > kiwnąwszy łebkiem. To chyba powinien być odruch u normalnych ludzi (oprócz
                                                    > samobójców) Co z tego, że ulica ieruchliwa i setki razy ją przemierzałeś.
                                                    Każdy raz jest inny. .


                                                    A, dobrze, że zacytowałeś, zwłaszcza ze względu na brak struktury postów
                                                    umożliwiającej stwierdzenie, kto komu odpisał. Doszłam do wniosku, że mówisz o
                                                    którymś moim tekście, a No Comments miała po prostu na myśli to, że miasto jest
                                                    małe, więc można zaznajomić się z trasami i dzięki temu czuć się po prostu
                                                    pewniej, co nie znaczy, że to wyklucza brak ostrożności, a ewokuje jazdę na
                                                    pamięć. Nikt normalny tak nie wyjeżdża - po prostu nie zrozumiałeś, co NC miała
                                                    na myśli.
                                                  • Gość: mg Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 16:26
                                                    Gość portalu: afro napisał(a):

                                                    > Może tak, może nie, a może obydwa naraz.(...)

                                                    Nie chodziło mi o to. Jazda na pamięć to raczej jazda ze znajomością terenu. Tzn z założeniem, że np. zasady pierwszeństwa się od wczoraj nie zmieniły, że nie przebudowali całego miasta, że na jakimś pokręconym skrzyżowaniu trzeba ustawić się krzywo albo wyjechać trochę dalej żeby cokolwiek widzieć itp. No przecież takich właśnie rzeczy uczą na kursach w czasie jazdy po okolicach WORDu.

                                                    > Co z tego, że ulica ieruchliwa i setki razy ją przemierzałeś. Każdy raz jest > inny.

                                                    Nie taki znowu inny. Zmienia się zazwyczaj tylko ruch, ulica jest taka sama (zazwyczaj). A jak się zmienia to jest to tak oznakowane, że ciężko przegapić.
                                                    Naprawdę za każdym razem wypatrujesz wszystkich stopów, znaków ustąp pierwszeństwa itp?

                                                    > Dwa tygodnie temu pewna dama wyjechała mi z podp., ja na kolarce z 40tu km
                                                    > nie mogłem wyhamować.

                                                    To nie jazda na pamięć. To traktowanie rowerzystów jak nieruchomych słupków albo pieszych, którzy mogą się zatrzymać w miejscu.
                                                  • Gość: mg Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 18:12
                                                    Na łuku?? Powiedz przynajmniej, że w czasie jazdy do tyłu...
                                                    Przykra sprawa, miałem nadzieję, że Ci się uda, serio.

                                                    Pomądrzę się trochę o dalszych planach: niebardzo rozumiem, po co miałabyś przenosić się do innego miasta, okolice Odlewniczej już znasz a nawet w małym mieście (jak Łódź;)) będziesz musiała poznawać następne stada pułapek i cięższych miejsc (oni specjalnie te WORDy budują w takich okolicach)... Albo: spróbuj może w Bytomiu, proste okolice ośrodka, może z jedno rondko, nawet nie w samym centrum miasta. I jak już zdasz będziemy mogli to oblać;)

                                                    No i nie odpuszczaj! 4. raz to wcale nie tak dużo. No i to... obciach trochę się poddać (a i tak kiedyś do tego wrócisz, znowu płacąc za kurs...).

                                                    Ja bym pisał to podanie. Ale ja to się nie znam...

                                                    A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu? Ja za pierwszym razem przy jakimś tam parkowaniu nie włączyłem migacza i robiłem ten manewr jeszcze raz poprostu.

                                                    Na łuku...ehh...
                                                  • linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 12.07.07, 18:46
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Na łuku?? Powiedz przynajmniej, że w czasie jazdy do tyłu...
                                                    Spppppppppp. Ot co! ;)

                                                    > Przykra sprawa, miałem nadzieję, że Ci się uda, serio.

                                                    Wszyscy mieli. Oprócz mnie:D:D:D
                                                    Ja jestem przebiegła! ;p

                                                    > Pomądrzę się trochę o dalszych planach (...)
                                                    Ja też tak uważam, tylko te termiiiiiiiiny...


                                                    > A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu?
                                                    Tak, jakbym się nie wp. na słupek, tylko zatrzymała, to by było drugie:)

                                                    > Na łuku...ehh...
                                                    Jesteś gorszy od Instruktora!!!!!
                                                    Myślisz, że mnie to nie zbiło z tropu?
                                                  • linia.frontu Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 12.07.07, 21:08
                                                    Rozmawiałam z Rodzicielką, ponieważ dopiero oddaję jej za jazdy i ponieważ jest
                                                    moją Rodzicielką. Poddała mi myśl, żeby nie dokupować dodatkowych godzin przed
                                                    następnym egzaminem (w opozycji do mojego: "Oblałam. I to jest koniec tematu
                                                    mojego prawa jazdy"), oczywicie nie licząc tych koniecznych pięciu. Argument:
                                                    przecież umiesz już jeździć.

                                                    Uważam, że ma rację. Przecież umiem już jeździć. Mój rewelacyjny instruktor
                                                    zdążył mnie już nauczyć jeździć w 70 godzin, tzn. w dwa razy tyle, ile wyjeżdża
                                                    przeciętny kursant.
                                                    Tak też uczynię.
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 23:13
                                                    Nie dość, że na łuku, to jeszcze do przodu...
                                                    a potem:

                                                    linia.frontu napisała:
                                                    > Uważam, że ma rację.

                                                    Ja też. Chyba, że znowu będziesz miała 3 miesiące przerwy. Jazda samochodem to nie to samo, co rowerem.

                                                    > Przecież umiem już jeździć.

                                                    Ekhm...

                                                    > Mój rewelacyjny instruktor zdążył mnie już nauczyć jeździć w 70 godzin, tzn. w dwa razy tyle, ile wyjeżdża przeciętny kursant.

                                                    I prawie 3 razy tyle, ile np. wyżej podpisany;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 13.07.07, 09:01
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie dość, że na łuku, to jeszcze do przodu...
                                                    Do jakiego znowu przodu? Aż tak mnie nie pogrzało.

                                                    > linia.frontu napisała:
                                                    > > Uważam, że ma rację.

                                                    Zawsze sie okazuje, że ona ma rację:)


                                                    Chyba, że znowu będziesz miała 3 miesiące przerwy. Jazda samochodem to nie to
                                                    samo, co rowerem.

                                                    Będę miała. Ale tego już jej nie wytłumaczę. Może Ty to zrobisz? Bo ja już jej
                                                    tłumaczyłam, że trzy miesiące to prawie kurs od nowa, bo po trzech miechach już
                                                    się niczego nie pamiąta. Wytłumacz jej, że ma zainwestować być może kolejne
                                                    trzy tysiaki, które jej będę spłacać do końca zakichanego życia, bo ja już nie
                                                    mam jak pracować na dwa etaty i zarabiać na te cholerne pakiety, bo przecież są
                                                    potrzebne, bo przez moje marudzenie nie skończyliśmy kursu i muszę wziąć 10
                                                    godzin, bo przecież nie umiem jeździć, bo przerwy, bo to, bo tamto. Albo
                                                    najlepiej niech jej teraz instruktor wytłumaczy. Ja już nie zamierzam.

                                                    > > Mój rewelacyjny instruktor zdążył mnie już nauczyć jeździć w 70 godzin, t
                                                    > zn. w dwa razy tyle, ile wyjeżdża przeciętny kursant.

                                                    > I prawie 3 razy tyle, ile np. wyżej podpisany;)

                                                    No więc właśnie. Jestem przekonana, że mój rewelacyjny instruktor nauczył mnie
                                                    jeździć w trzy razy tyle, ile jeżdził wyżej podpisany. W końcu jest rewelacyjny.
                                                    W końcu na ostatnich zakichanych jazdach jechałam środkiem zakichanego pasa
                                                    ruchu, i mój rewelacyjny instruktor nie demonstrował swojego niezadowolenia z
                                                    techniki mojej jazdy - więc chyba do cholery umiem łuk, prawda?
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 16:55
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Do jakiego znowu przodu? Aż tak mnie nie pogrzało.

                                                    Tak pomyślałem jak kazałaś mi "sppppppp". Jak to tyłu to luz. Nawet naljepszym się zdarza.

                                                    > Zawsze sie okazuje, że ona ma rację:)

                                                    Czasem to wkurzające, nie?

                                                    > Będę miała. Ale tego już jej nie wytłumaczę.

                                                    Nawet na godzinę co te 2 tygodnie? Albo 3? Albo miesiąc przynajmniej. Albo może pojeździj po tej okolicy czasem rowerem chociaż...;)

                                                    > więc chyba do cholery umiem łuk, prawda?

                                                    Prawda.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 13.07.07, 17:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Tak pomyślałem jak kazałaś mi "sppppppp". Jak to tyłu to luz. Nawet
                                                    > naljepszym się zdarza.

                                                    Ohhhhh, pocieszasz mnie:). Wcale nieprawda, ale jestem już tak zdołowana, że
                                                    jestem skłonna w to uwierzyć:). Myślałam, że uda mi się uniknąć
                                                    poegzaminacyjnego doła, ale się nie udało:(.

                                                    > Czasem to wkurzające, nie?

                                                    Pewnie, że wkurzające:). Ale też nie zna realiów, więc myli się względem ilości
                                                    potrzebnych jazd.

                                                    > Nawet na godzinę co te 2 tygodnie? Albo 3? Albo miesiąc przynajmniej.

                                                    Ehhhh, znając życie, to pewnie będę się wściekać, ale zacznę znowu rzucać
                                                    fajki, zapożyczę się, spróbuję złapać jakieś ulotki na week, albo promocje,
                                                    albo co, albo na nocki, w końcu w Warszawie o pracę nie jest trudno:). Tylko,
                                                    że w moim wypadku godzina na tydzień to dużo, dużo za mało:.(
                                                    Może pójdę do jakiegoś ośrodka blisko Odlewniczej:), że też ja wcześniej na to
                                                    nie wpadłam. Może gdzieś mają po 35 zeta/h, jak i u mnie:).

                                                    > Albo może pojeździj po tej okolicy czasem rowerem chociaż...;)

                                                    Nie mam roweru:D Ukradli mi...

                                                    > > więc chyba do cholery umiem łuk, prawda?

                                                    > Prawda.

                                                    Jesteś niezrównany!!!! I nie zraża Cię moja zjadliwość, cholera, jak sobie
                                                    podliczyłam, ile mnie to prawko wyniosło i zaczęłam to porównywać z efektami:.(
                                                    O, ależ bym się wyżółciła!
                                                    Ale Instruktor jest za to wspaniałym kumplem:). I poznałam kilku świetnych
                                                    ludzi, i zmieniłam pracę i faceta i rzucę palenie:D
                                                    No to może nie tak źle, że to prawko robię:)
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 20:27
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Myślałam, że uda mi się uniknąć poegzaminacyjnego doła, ale się nie udało:(.

                                                    I tak dobrze, że nie masz zamiaru tym wszystkim pier...ąć w kąt na parę lat. Zuch dziewczyna;)

                                                    > Ehhhh, znając życie, to pewnie będę się wściekać, ale zacznę znowu rzucać
                                                    > fajki,

                                                    Przynajmniej taki pożytek z tej porażki...

                                                    > zapożyczę się, spróbuję złapać jakieś ulotki na week, albo promocje,
                                                    > albo co, albo na nocki, w końcu w Warszawie o pracę nie jest trudno:).

                                                    Nie, żebym coś tego, sugerował, ale podobno nerki są w cenie. I na auto by Ci starczyło...

                                                    > Tylko, że w moim wypadku godzina na tydzień to dużo, dużo za mało:.(

                                                    No i tu trochę przestaję rozumieć. Z jednej strony, cholera, umiesz łuk, a potem piszesz, że znowu mało. Zdecyduj się na jedną wersję i się jej trzymaj niezależnie od chwilowego nastroju;)

                                                    > Jesteś niezrównany!!!!

                                                    Dziękuję. A żeby to się nie zmieniło, nie będę pojawiał się w okolicach Warszawy i Częstochowy;)

                                                    I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na teorię itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 01:57
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > I tak dobrze, że nie masz zamiaru tym wszystkim pier...ąć w kąt na parę lat.
                                                    > Zuch dziewczyna;)

                                                    Ehhh, zuch dziewczyna nadal wściekła. Brałam te głupie pakiety, bo byłam
                                                    przekonana, że jak wyjeżdżę dużo godzin, to on mnie tego lepiej nauczy. Teraz
                                                    już nie jestem taka przekonana. Wyszłoby na to samo, gdybym, jak każdy porządny
                                                    kursant brała po dwie godziny przed egzaminem.
                                                    Nie jestem wściekła za to, że nie zdałam. Tylko, że nie zdałam tak kompletnie
                                                    bez sensu. Efekt uczenia na sposób - "chcesz spędzić kolejnych pięćdziesiąt
                                                    godzin na placu?".

                                                    > Przynajmniej taki pożytek z tej porażki...

                                                    Zaraz pożytek! Ja tam lubię:).


                                                    > Nie, żebym coś tego, sugerował, ale podobno nerki są w cenie. I na auto by Ci
                                                    > starczyło...

                                                    Mmmmmm, całkiem niegłupie:D! Właściwie po co mi dwie nerki? ;p
                                                    Sugerujesz, że przesadzam???

                                                    > No i tu trochę przestaję rozumieć. Z jednej strony, cholera, umiesz łuk, a
                                                    > potem piszesz, że znowu mało. Zdecyduj się na jedną wersję i się jej trzymaj
                                                    > niezależnie od chwilowego nastroju;)

                                                    Umiem łuk. Tylko przerwy w jeżdżeniu mnie nokautują. Ja po każdej takiej
                                                    przerwie uczę się wszystkiego od nowa. Mój instruktor uważa, że kompletnie nie
                                                    umiem jeździć. W moim przypadku od cholery daje przekonanie.
                                                    Jedno jest pewne - z nim nie umiem jeździć.
                                                    To raz, dwa - jak już Mała idzie do serwisu, byłoby miło, gdyby zrobili
                                                    wszystko, zwłaszcza, jak mam jazdy. A mam jazdy raz na dwa miesiące i nie po to
                                                    na nie czekam, żeby nie jeździć "swoim" autem. Auta w moim ośrodku są w stanie
                                                    rozpadu.

                                                    > > Jesteś niezrównany!!!!
                                                    > Dziękuję. A żeby to się nie zmieniło, nie będę pojawiał się w okolicach
                                                    > Warszawy i Częstochowy;)

                                                    Zawsze będziesz niezrównany - żywy, czy nie... :D

                                                    > I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na
                                                    > teorię itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)

                                                    Po trzecim uwalonym musisz wykupić pięć godzin jazd na zaświadczenie i z tym
                                                    udać się do WORDa na zapisy. Myk polega na tym, że zaświadczenie wystawiają Ci
                                                    niezgodnie z rozporządzeniem - przed wyjeżdżeniem godzin. W ten sposób
                                                    wyjeżdżasz je bezpośrednio przed egzaminem. Jednocześnie po szesciu miesiacach
                                                    upływa termin ważności teorii - musisz ją zdawać ponownie. Tak więc dwa i pól
                                                    miesiąca masz wyjęte z życia.

                                                    Poczekam, aż unieważnią mój zakichany kurs.
                                                    Zapiszę się na kurs ponownie, o ośrodku naprzeciwko Odlewniczej.
                                                    30 godzin spędzę na trasach egzaminacyjnych.
                                                    Mój ośrodek będzie wydawał zaświadczenia o ukończeniu szkolenia przed jego
                                                    ukończeniem.
                                                    Mój ośrodek będzie miał dużo aut i dużo instruktorów zlokalizowanych w jednym
                                                    miejscu.
                                                    Tym sposobem zdam egzamin za pierwszym razem.
                                                    Co Ty na to?
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 12:36
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ehhh, zuch dziewczyna nadal wściekła. Brałam te głupie pakiety, bo byłam
                                                    > przekonana, że jak wyjeżdżę dużo godzin, to on mnie tego lepiej nauczy. Teraz
                                                    > już nie jestem taka przekonana. Wyszłoby na to samo, gdybym, jak każdy
                                                    > porządny kursant brała po dwie godziny przed egzaminem.

                                                    Zawsze to więcej doświadczenia. Pewnie wyszłoby na to samo ale w końcu nie oblałaś na mieście a tam też jeździłaś.

                                                    > Efekt uczenia na sposób - "chcesz spędzić kolejnych pięćdziesiąt godzin na
                                                    > placu?".

                                                    I mimo nacisku na plac się nie udało? Ale już wiesz, co odpowiadać na takie pytania.

                                                    > Zaraz pożytek! Ja tam lubię:).

                                                    Twój rak też lubi...

                                                    > Mmmmmm, całkiem niegłupie:D! Właściwie po co mi dwie nerki? ;p
                                                    > Sugerujesz, że przesadzam???

                                                    Zapasowa nerka podobno czasem się jednak przydaje.

                                                    > Umiem łuk. Tylko przerwy w jeżdżeniu mnie nokautują.

                                                    Nie miałaś ostatniej jazdy dzień przed egzaminem?

                                                    > Mój instruktor uważa, że kompletnie nie
                                                    > umiem jeździć. W moim przypadku od cholery daje przekonanie.
                                                    > Jedno jest pewne - z nim nie umiem jeździć.

                                                    Ja Ci już radziłem...

                                                    > To raz, dwa - jak już Mała idzie do serwisu, byłoby miło, gdyby zrobili
                                                    > wszystko, zwłaszcza, jak mam jazdy. A mam jazdy raz na dwa miesiące i nie po > to na nie czekam, żeby nie jeździć "swoim" autem.

                                                    Prawo jazdy dostajesz na jedno konkretne auto? Egzamin też na nim zdajesz? Jeśli auto jest z grubsza zbliżone wymiarami do tego, na którym będziesz zdawać to nie powinno sprawiać problemów.

                                                    > Auta w moim ośrodku są w stanie rozpadu.

                                                    Śmiem wątpić. Ile razy padły Ci na drodze?

                                                    > Poczekam, aż unieważnią mój zakichany kurs.

                                                    Chcesz do ciągnąć następny rok?

                                                    > Zapiszę się na kurs ponownie, o ośrodku naprzeciwko Odlewniczej.

                                                    Ty nie chcesz mieć tego prawa jazdy. Ty chcesz robić kurs;)

                                                    > 30 godzin spędzę na trasach egzaminacyjnych.

                                                    Po czym oblejesz na placu...

                                                    > Mój ośrodek będzie wydawał zaświadczenia o ukończeniu szkolenia przed jego
                                                    > ukończeniem.

                                                    I odbiorą mu licencję

                                                    > Mój ośrodek będzie miał dużo aut i dużo instruktorów zlokalizowanych w jednym
                                                    > miejscu.

                                                    A będą to Bentley'e

                                                    > Tym sposobem zdam egzamin za pierwszym razem.

                                                    Czwar...

                                                    > Co Ty na to?

                                                    Super plan;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 16:04
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Zawsze to więcej doświadczenia. Pewnie wyszłoby na to samo ale w końcu nie
                                                    > oblałaś na mieście a tam też jeździłaś.

                                                    Głownie po mieście:). Łuk robiliśmy kiedyś, tak, żeby pojeździć i na jakiś
                                                    tydzień przed - i wychodził:). Wychodził, mimo, iż - jak mnie instruktor na
                                                    koniec robienia łuku oświecił - pachołki były ustawione bliżej, a mimo to
                                                    mieściłam się w kopertę:).

                                                    > > Efekt uczenia na sposób - "chcesz spędzić kolejnych pięćdziesiąt godzin na
                                                    > placu?".

                                                    > I mimo nacisku na plac się nie udało? Ale już wiesz, co odpowiadać na takie
                                                    > pytania.

                                                    Że tak, że chcę spedzić pięć dziesiat godzin na placu? Szkoda, że znajomość
                                                    odpowiedzi na to pytanie tyle mnie wyniosła:/. Fakt, łuk mi nie wychodził i
                                                    cuda wianki żeśmy wyczyniali na tym placu, żeby mnie nauczyć: zasłanianie
                                                    lusterek, przestawianie slupków, elementy dekoncentracyjne. I się nauczyłam,
                                                    tyle, ze na czterodrzwiówce:D.
                                                    Mam wielką ochotę coś mu zarzucić, ale pozbawiasz mnie tej przyjemności - miał
                                                    rację, że lepiej było te pięćdziesiąt godzin spędzić na mieście:).

                                                    > Twój rak też lubi...

                                                    Na ten temat nie umiem zażartować. Ale każdy kiedyś na coś umrze, a ja
                                                    przynajmniej wiem na co, i w jaki sposób.

                                                    > Zapasowa nerka podobno czasem się jednak przydaje.

                                                    Niech będzie. To co mogę sprzedać??? ;p
                                                    Co uważasz, że moje plany zarobkowe są przegięte? Fakt, że ostatnie takie akcje
                                                    ostro naruszyły moje zaplecze intelektualne, ale jakoś z tego wyjdę i od
                                                    września znowu pozawalam studia. Choć teraz wolałabym nie.
                                                    Jakieś inne sugestie zarobkowe??? :)

                                                    > Nie miałaś ostatniej jazdy dzień przed egzaminem?

                                                    Miałam, ale nie na łuku, i jeszcze nie zdążyłam się wszystkiego nauczyć.
                                                    Parkowania na początku kursu szły mi pierwszorzędnie, a potem musiałam się ich
                                                    uczyć i uczyć. I tak ze wszystkim.

                                                    > Ja Ci już radziłem...

                                                    I myślę, że masz rację. Teraz sama tak to odbieram.

                                                    > Prawo jazdy dostajesz na jedno konkretne auto? Egzamin też na nim zdajesz?
                                                    Jeśli auto jest z grubsza zbliżone wymiarami do tego, na którym będziesz zdawać
                                                    to nie powinno sprawiać problemów.

                                                    Gadasz, jak mój instruktor!!!! :)
                                                    To była obelga ;p


                                                    Na resztę nie odpowiem, przebrzydły złośliwcu!!!! :)
                                                    Moje plany legły w gruzach! ;p
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 17:26
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Że tak, że chcę spedzić pięć dziesiat godzin na placu?

                                                    Nie, skoro wychodziło a i tak się nie udało to te 50 godzin...

                                                    > Fakt, łuk mi nie wychodził i cuda wianki żeśmy wyczyniali na tym placu, żeby > mnie nauczyć: zasłanianie lusterek,

                                                    Po co? Jak to można w ogóle przejechać bez lusterek?

                                                    > przestawianie slupków, elementy dekoncentracyjne.

                                                    Co to są elementy dekoncentracyjne? Piesi? Ostrzał?;)

                                                    > I się nauczyłam, tyle, ze na czterodrzwiówce:D.

                                                    Pięcio. I to nie ma żadnego znaczenia, długość jest taka sama;)

                                                    > miał rację, że lepiej było te pięćdziesiąt godzin spędzić na mieście:).

                                                    Jasne. Plac trzeba poprostu opanować, jak najszybciej. To co daje kurs to własnie zapoznanie się z ruchem na trochę ulgowych warunkach. Powinnaś była to wykorzystać a nie toczyć się po placu przez 2/3 czasu;)

                                                    > Na ten temat nie umiem zażartować. Ale każdy kiedyś na coś umrze, a ja
                                                    > przynajmniej wiem na co, i w jaki sposób.

                                                    Sorry. Ja chyba wolę na przydrożne drzewo.

                                                    > Niech będzie. To co mogę sprzedać??? ;p Co uważasz, że moje plany zarobkowe
                                                    > są przegięte? Fakt, że ostatnie takie akcje ostro naruszyły moje zaplecze
                                                    > intelektualne, ale jakoś z tego wyjdę i od września znowu pozawalam studia.
                                                    > Choć teraz wolałabym nie. Jakieś inne sugestie zarobkowe??? :)

                                                    Sama znasz swoje możliwości i potrzeby najlepiej. Ja nic nie sugeruję. Wycinania sobie różnych, mniej lub bardziej potrzebnych kawałków też nie. Zawalanie studiów pewnie też kosztuje...

                                                    > Miałam, ale nie na łuku, i jeszcze nie zdążyłam się wszystkiego nauczyć.

                                                    Wychodziło, potem nie wychodziło, potem znów wychodziło a potem nie zdążyłaś się nauczyć? Jak mi coś zaczynało na tym placu wychodzić (a robiłem te wszystkie parkowania) to to zostawiałem i liczyłem, że dalej będzie na egzaminie. I wyszło;)

                                                    > I myślę, że masz rację. Teraz sama tak to odbieram.

                                                    Masz trochę czasu na przemyślenie sobie tego.

                                                    > Gadasz, jak mój instruktor!!!! :)
                                                    > To była obelga ;p

                                                    To nie zapomnij odkupić samochdu od instruktora albo WORDu (tego, na którym zdasz, pewnie będzie to jakaś Corsa W albo coś w tych okolicach... musiałem;)).
                                                    I dbać o niego, będziesz nim jeździć do końca życia.

                                                    > Na resztę nie odpowiem, przebrzydły złośliwcu!!!! :)
                                                    > Moje plany legły w gruzach! ;p

                                                    Nie no, nie chciałem Ci burzyć planów. Co najwyżej wskazać miejsca, w których... nie stąpałaś zbyt mocno po ziemi jak je układałaś. Tak okiem laika;)
                                                    Jestem przekonany, że cokolwiek wymyslisz, będzie to najlepsze rozwiązanie;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 18:00
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie, skoro wychodziło a i tak się nie udało to te 50 godzin...

                                                    Gdybyś nie był niezrównany i nie miał metody na wbicie mi pewnych rzeczy do tej
                                                    mojej pancernej mózgoczaszki (o ironio, ironia to na mnie najlepszy sposób),
                                                    stwierdziłabym, że jesteś przebrzydły! ;p
                                                    Uważasz, że nawet po 50 godzinach nie umiałabym łuku:.(
                                                    To chyba nie ma już na mnie metody...

                                                    > Po co? Jak to można w ogóle przejechać bez lusterek?

                                                    Jak to jak???? No Odlewniczej nawet trzeba! Normalnie: udajesz, że patrzysz w
                                                    tylną szybę (podczas cofania patrzymy zawsze do tyłu, do momentu zakończenia
                                                    manewru, zerkając nieznacznie tylko w sytuacjach wyjątkowych - równoległe,
                                                    zawrotka na 3)... no więc jedziesz i udajesz, że patrzysz do tyłu, a kątem oka
                                                    obsrewujesz słupek, kiedy znajdzie się w odpowiednim miejscu, kręcisz
                                                    kierownicą do pewnego momentu, a jak zobaczysz środkowy słupek koperty,
                                                    odkręcasz, a potem regulujesz tylko tor jazdy, żeby wbić na środek wyżej
                                                    wymienionej.


                                                    > Co to są elementy dekoncentracyjne? Piesi? Ostrzał?;)

                                                    Żyj w niepewności!!!! :D
                                                    Coś na kształt ostrzału:).

                                                    > Pięcio. I to nie ma żadnego znaczenia, długość jest taka sama;)

                                                    Cztero, pięcio, wszystko jedno ;p
                                                    Słupek pojawia się w innym miejscu, a ja nie pamiętam, w którym.


                                                    > Jasne. Plac trzeba poprostu opanować, jak najszybciej. To co daje kurs to
                                                    > własnie zapoznanie się z ruchem na trochę ulgowych warunkach. Powinnaś była
                                                    > to wykorzystać a nie toczyć się po placu przez 2/3 czasu;)

                                                    Nie 2/3! Ale sam widzisz, że ma rację:D:D:D

                                                    > Sama znasz swoje możliwości i potrzeby najlepiej. Ja nic nie sugeruję.
                                                    > Wycinania sobie różnych, mniej lub bardziej potrzebnych kawałków też nie.
                                                    > Zawalanie studiów pewnie też kosztuje...

                                                    Zwłaszcza, że ze studiów coś wynoszę, studia lubię i jestem w tym dobra:).


                                                    > Wychodziło, potem nie wychodziło, potem znów wychodziło a potem nie zdążyłaś
                                                    się nauczyć?

                                                    Tobie wyszło, mnie nie wychodzi. Coż za wspaniała definicja mojej jazdy:)
                                                    Wychodzi, nie wychodzi, zaczyna wychodzić, przestaje wychodzić.

                                                    > Masz trochę czasu na przemyślenie sobie tego.

                                                    Ojjjjjjjjjjjj, genialnie powiedziane!!! Mam wręcz za dużo czasu na myślenie:)


                                                    > To nie zapomnij odkupić samochdu od instruktora albo WORDu (tego, na którym
                                                    > zdasz, pewnie będzie to jakaś Corsa W albo coś w tych okolicach...
                                                    > musiałem;)).
                                                    > I dbać o niego, będziesz nim jeździć do końca życia.

                                                    Sam jesteś W!!! :)
                                                    Żadna WORDowska - już jestem ustawiona na Pszczołę:)
                                                    Żaden instruktor tak o Pszczołę nie zadba - będę ją codziennie myć, woskować i
                                                    polerować i nigdy nie będę nią jeździć. Z wiadomych powodów.
                                                    Tylko ją czasem rozruszam, żeby nie skostniała.


                                                    > Nie no, nie chciałem Ci burzyć planów. Co najwyżej wskazać miejsca, w
                                                    > których... nie stąpałaś zbyt mocno po ziemi jak je układałaś. Tak okiem
                                                    > laika;)
                                                    > Jestem przekonany, że cokolwiek wymyslisz, będzie to najlepsze rozwiązanie;)

                                                    Nigdy zbyt mocno nie stąpam, no chyba, że jestem w glanach. To prawko jest
                                                    tego najlepszym dowodem.
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 19:18
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Uważasz, że nawet po 50 godzinach nie umiałabym łuku:.(
                                                    > To chyba nie ma już na mnie metody...

                                                    Nie, skoro Ci wychodziło (przynajmniej parę razy) to nie było sensu siedzieć na tym placu tylko jeździć po mieście. Kiedyś już przeszłaś przez plac przecież, wtedy potrzebne było więcej kilometrów na mieście (o właśnie! powinni wymagać przjechania odpowiedniej ilości kilometrów oprócz godzin, żeby nie spędzać całego kursu na placu, nie sądzisz?).

                                                    > Jak to jak???? (skomplikowany opis przjeżdżania łuku)

                                                    Ja dostałem takie instrukcje do tego manewru: opuść prawe lusterko, trzymaj się blisko prawej linii (nie frontu;)). Wygodniej i skuteczniej. Chyba tylko przy parkowaniu równoległym usłyszałem, że mam prostować jak jakiś tam słupek cośtam (szybko okazało się, że nie tylko tak wychodzi).

                                                    > podczas cofania patrzymy zawsze do tyłu

                                                    Nie ma już lusterka wstecznego?

                                                    > Żyj w niepewności!!!! :D
                                                    > Coś na kształt ostrzału:).

                                                    Trzeba było o to poprosić na egzaminie;)

                                                    > Nie 2/3! Ale sam widzisz, że ma rację:D:D:D

                                                    Bo Ty lubisz _robić_ prawo jazdy;)

                                                    > Zwłaszcza, że ze studiów coś wynoszę, studia lubię i jestem w tym dobra:).

                                                    Mam nadzieję, że To, co będziesz robiła, nie będzie wymagało dużej mobilności...

                                                    > Tobie wyszło, mnie nie wychodzi. Coż za wspaniała definicja mojej jazdy:)

                                                    Zaraz tam jazdy;)

                                                    > Nigdy zbyt mocno nie stąpam, no chyba, że jestem w glanach. To prawko jest
                                                    > tego najlepszym dowodem.

                                                    W glanach się chyba źle jeździ? Zwłaszcza w lipcu. Zwłaszcza pasażerom...
                                                    A ten Twój kurs w sumie nie różni się za bardzo od setek tysięcy innych. Za 4. razem to jeszcze nie tragedia;) Są jakieś statystyki zdawalności? Forumowe przynajmniej?
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 19:51
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie, skoro Ci wychodziło (przynajmniej parę razy) to nie było sensu siedzieć
                                                    > na tym placu tylko jeździć po mieście. Kiedyś już przeszłaś przez plac
                                                    > przecież,

                                                    Jak się nauczyłam łuku, to wpadaliśmy i robiliśmy ze trzy razy, żeby sprawdzić,
                                                    czy mi się nie cofnęło po dwóch miesiącach:). Ale zanim nauczyłam się łuku, na
                                                    placu spędzaliśmy dużo czasu - wtedy jednak było to uzasadnione.

                                                    > wtedy potrzebne było więcej kilometrów na mieście (o właśnie! powinni wymagać
                                                    > przjechania odpowiedniej ilości kilometrów oprócz godzin, żeby nie spędzać
                                                    > całego kursu na placu, nie sądzisz?).

                                                    Zgoda, mogłoby być. Tylko co z tego. W karcie masz wykład na placu z pierwszej
                                                    pomocy, masz też 4 godziny jazdy w nocy i poza obszarem zabudowanym z
                                                    prędkością powyżej 50km/h. Ale to, że takie punkty znajdują się w Twojej
                                                    karcie, są więc wymagane, nie oznacza, że w praktyce są przeprowadzane:). W
                                                    praktyce uczysz zależnie od predyspozycji i potrzeb kursanta. Wszędzie. Ja
                                                    byłam poza obszarem przez pół godziny, jazdy nocne dokończyłam w ostatnim
                                                    pakiecie:). A z pierwszej pomocy to nawet sztucznego oddychania nie było. ;P
                                                    Z pierwszej pomocy, to jak mi Instruktor Red Bulla kupił - była to jego
                                                    pierwsza pomoc:).

                                                    >linii (nie frontu;)).

                                                    linia frontu to podwójna ciągła:)
                                                    Zresztą na Odlewniczej uwalają za obserwację przez lusterka.

                                                    > Nie ma już lusterka wstecznego?

                                                    Jest. W standardowym wyposażeniu. W wyposażeniu eLki są nawet dwa - jedno dla
                                                    instruktora. Służy ono do obserwacji zachowania pojazdów jadących za nami przed
                                                    wykonaniem manewru wyprzedzania, zmiany pasa ruchu, podczas hamowania.


                                                    > Trzeba było o to poprosić na egzaminie;)

                                                    Lepiej nie... ;/
                                                    Manewr na ruskich rejestracjach.


                                                    > Bo Ty lubisz _robić_ prawo jazdy;)

                                                    Poprawka: lubiłaś. Ale już Ci się znudziło. Zdążyłaś zauważyć, że nic Ci nie
                                                    wychodzi, co podważyło sens wykonywanej czynności. Teraz wolisz zająć się czymś
                                                    konstruktywnym. Np. gramatyką historyczną języka polskiego - bardzo dużo re-
                                                    konstrukcji.

                                                    > Mam nadzieję, że To, co będziesz robiła, nie będzie wymagało dużej
                                                    mobilności..

                                                    To zależy. Ale tak naprawdę liczę na to, iż moja mobilność będzie się
                                                    ograniczała do odcinka miedzy Narodówką, a BUWem. Metrem.


                                                    > Zaraz tam jazdy;)

                                                    !@###%%^$%&^&*$&*&*(&%^))_()_)&^$&%^$#%$#%$#@!#@!


                                                    > W glanach się chyba źle jeździ?

                                                    Koszmarnie. Dlatego też w glanach tylko stąpam.

                                                    > Zwłaszcza w lipcu. Zwłaszcza pasażerom...

                                                    Właśnie jestem po sobotnich zakupach - dwie pary sandałków:).

                                                    > A ten Twój kurs w sumie nie różni się za bardzo od setek tysięcy innych.

                                                    To dobrze, to znaczy, że jest jakaś nadzieja. Skończyć to w cholerę!
                                                    Zaproszę Cię na oblewanie plastiku. Kwasem.

                                                    Za 4. razem to jeszcze nie tragedia;)

                                                    Jak to nie! A właśnie, że tragedia! Świat się rozpadł, a tu cholera nikt nie
                                                    uwzględnia mojej życiowej tragedii i nie chce się ze mną narąbać. Kumpel
                                                    oświadczył: I tylko dlatego? Fakt, że on zdawał jakąś nieprawdopodobną ilość
                                                    razy, no ale tragedia to tragedia, ej!

                                                    Są jakieś statystyki zdawalności? Forumowe przynajmniej?
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=44429743&a=47971092
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 19:54
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > > Zaraz tam jazdy;)
                                                    >
                                                    > !@###%%^$%&^&*$&*&*(&%^))_()_)&^$&%^$#%$#%$#@!#@! ... #%$%&^*&$#%*()*&$#%!@!#%
                                                    ^&^$%$#^&*&(^%$%#@#%&(^%@$##@$$#^$%**)%R!@#!@%^$&%*&*(*&(&^$^&%*%^&%(()(&^$%$#%
                                                    #@$^&%&*(&*(*()_*^&%^*&%^%(*()(^%$%$#@!$@!@#@$#%^$%^*&*((()_+*()_*(&^*&*)^*&^%
                                                    $#@!#@!#@*()*^&^$&%$#^(_+()&%$#%#%$#@^^*^*(&^&%^$#%$#@$@#^$%^*&*(&^$&%$#%$#%^$%
                                                    &^&%^$%$#%$#%^$%^*&^&%^$%$#%$#@$#%&%*&. Ot i tyle ;p
                                                    >
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 22:09
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Taa, ważne rzeczy 2 razy...

                                                    :)

                                                    Ej no. Po prostu to nie jest za fajne. Codziennie to przerabiam z instruktorem.
                                                    Już się tyle nasłuchałam tych jego żartów, że żebym to ja na 40 godzinie
                                                    jeździła tak, jak na ktośtam na drugiej, albo, żebym się nie martwiła, bo
                                                    nikomu nie powiedział, że jestem beznadziejna za kółkiem, albo, że jak nie daj
                                                    Boże pojadę z innym instruktorem, i on nie będzie przygotowany na to, że ja t a
                                                    k jeżdżę, to przecież rozwalimy się na najbliższym skrzyżowaniu, że jestem już
                                                    naprawdę uświadomiona co do braku umiejętności za kółkiem. Jak się to słyszy
                                                    przy każdej możliwej okazji, to się już naprawdę ma tego świadomość. Nie złość
                                                    się na mnie.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 23:57
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Hej, nie złoszczę się przecież. Wiem jak się czujesz, też przerabiałem 3.
                                                    > terminy egzaminów (nie na PJ;)). Widać mam podobne poczucie humoru do Twojego
                                                    > instruktora. Czasem ludzie moje świetne żarty (w mojej opinii) odbierają jak
                                                    > kopnięcie w twarz. Na pewno nie jest tak źle, jak teraz sądzisz.

                                                    Jesteś niezrównany! Z ziemią ;p
                                                    Pewnie jestem przewrażliwiona, a z tymi żartami to i ja tak czasem mam.
                                                    Obaj macie okropne poczucie humoru, ale obaj jesteście niezrównani, bez względu
                                                    na lusterka, łuki, place...:).
                                                    Obyś miał rację:).
                                                    Spać mykam:)
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:10
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zgoda, mogłoby być. Tylko co z tego.(...)

                                                    Myślałem, że po tych zmianach wygląda to już lepiej, te wewnętrzne egzaminy itd. Szkoda, że nie przykładają się do jazdy poza miastem, to tam są śmiertelne wypadki.

                                                    > linia frontu to podwójna ciągła:)

                                                    Mandat za przekraczanie;)

                                                    > Zresztą na Odlewniczej uwalają za obserwację przez lusterka.

                                                    Bez sensu. Przecież do tego one służą. Wydaje mi się, że to raczej taki mit, że kogoś kiedyś... A już zwłaszcza na łuku lusterka są nieodzowne. Nie dziwię się, że oblałaś;)

                                                    > Jest. W standardowym wyposażeniu. W wyposażeniu eLki są nawet dwa - jedno dla
                                                    > instruktora. Służy ono do obserwacji zachowania pojazdów jadących za nami
                                                    > przed wykonaniem manewru wyprzedzania, zmiany pasa ruchu, podczas hamowania.

                                                    Mi służy jeszcze do cofania i obserwacji co ładniejszych kierowniczek za mną, np. w korku;)

                                                    > Lepiej nie... ;/
                                                    > Manewr na ruskich rejestracjach.

                                                    Podaj przepis;)

                                                    > Poprawka: lubiłaś. Ale już Ci się znudziło. Zdążyłaś zauważyć, że nic Ci nie
                                                    > wychodzi, co podważyło sens wykonywanej czynności.

                                                    Jak to nic? Teoria? Plac conajmniej raz? Przecież prawie się udało (i nic o różnicach nie chcę słyszeć;)).

                                                    > Teraz wolisz zająć się czymś konstruktywnym. Np. gramatyką historyczną języka > polskiego - bardzo dużo rekonstrukcji.

                                                    Aha, pani filolożka. Wszystkie Twoje wyczyny są od tej chwili usprawiedliwione;) A moja interpunkcja musi Cię nieźle kłóć w oczy...

                                                    > To dobrze, to znaczy, że jest jakaś nadzieja. Skończyć to w cholerę!
                                                    > Zaproszę Cię na oblewanie plastiku. Kwasem.

                                                    Pewno, że jest! W zalinkowanym przez Ciebie wątku pojawia się nawet liczba 12. Pomyśl, jak fajnie będzie się wreszcie dopisać do tamtego wątku i wywalić to forum z ulubionych;)
                                                    Oblewanie kwasem nie jest fajne. Zdjęcie się zaciera.

                                                    > Jak to nie! A właśnie, że tragedia! (Dalej smęty)

                                                    Strasznie kruchy jest Twój świat, że rozpada się z byle powodu. Zresztą, w Wawie posiadanie samochodu nie daje pewnie żadnej oszczędności czasu więc nie cierpisz nadmiernie z powodu braku uprawnień. Ja chętnie bym się z Tobą narąbał ale mam daleko. A kumplowi się nie dziw, pewnie wie, że zdasz wcześniej niż on i dopiero będzie mu głupio.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 22:20
                                                    Nadal jesteś niezrównany:).
                                                    Masz już prawie (i nic o różnicach nie chcę słyszeć;)) swój mały, po polskiemu
                                                    fanklub, co No Comments???
                                                    Z No Comments się teraz pożarlyśmy o autka i prawdopodobnie jesteśmy na siebie
                                                    śmiertelnie obrażone;p

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Myślałem, że po tych zmianach wygląda to już lepiej, te wewnętrzne egzaminy
                                                    itd

                                                    Metody nauczania zależą już od instruktorów - jeden będzie Cię uczył po jednej
                                                    dzielnicy, bo nauczyć można wszędzie, inny poprzeciąga Cię po całej Warszawie,
                                                    jeszcze inny połowę kursu spędzi z Tobą na placu (to są przykłady, nie
                                                    konkretne przypadki:)). Każdy ma swoje metody. Nie wiem, jak to wyglądało,
                                                    kiedy było gorzej?

                                                    > Szkoda, że nie przykładają się do jazdy poza miastem, to tam są śmiertelne
                                                    wypadki.

                                                    Wolą kłaść nacisk na to, co może pojawić się bezpośrednio na egzaminie i
                                                    rozumiem, bo 30 godzin to niedużo.

                                                    > > linia frontu to podwójna ciągła:)
                                                    >
                                                    > Mandat za przekraczanie;)
                                                    >
                                                    > > Zresztą na Odlewniczej uwalają za obserwację przez lusterka.
                                                    >
                                                    > Bez sensu. Przecież do tego one służą. Wydaje mi się, że to raczej taki mit,
                                                    że
                                                    > kogoś kiedyś... A już zwłaszcza na łuku lusterka są nieodzowne. Nie dziwię
                                                    się
                                                    > , że oblałaś;)
                                                    >
                                                    > > Jest. W standardowym wyposażeniu. W wyposażeniu eLki są nawet dwa - jedno
                                                    > dla
                                                    > > instruktora. Służy ono do obserwacji zachowania pojazdów jadących za nami
                                                    >
                                                    > > przed wykonaniem manewru wyprzedzania, zmiany pasa ruchu, podczas hamowan
                                                    > ia.
                                                    >
                                                    > Mi służy jeszcze do cofania i obserwacji co ładniejszych kierowniczek za mną,
                                                    n
                                                    > p. w korku;)
                                                    >
                                                    > > Lepiej nie... ;/
                                                    > > Manewr na ruskich rejestracjach.
                                                    >
                                                    > Podaj przepis;)
                                                    >
                                                    > > Poprawka: lubiłaś. Ale już Ci się znudziło. Zdążyłaś zauważyć, że nic Ci
                                                    > nie
                                                    > > wychodzi, co podważyło sens wykonywanej czynności.
                                                    >
                                                    > Jak to nic? Teoria? Plac conajmniej raz? Przecież prawie się udało (i nic o
                                                    róż
                                                    > nicach nie chcę słyszeć;)).
                                                    >
                                                    > > Teraz wolisz zająć się czymś konstruktywnym. Np. gramatyką historyczną ję
                                                    > zyka > polskiego - bardzo dużo rekonstrukcji.
                                                    >
                                                    > Aha, pani filolożka. Wszystkie Twoje wyczyny są od tej chwili
                                                    usprawiedliwione;
                                                    > ) A moja interpunkcja musi Cię nieźle kłóć w oczy...
                                                    >
                                                    > > To dobrze, to znaczy, że jest jakaś nadzieja. Skończyć to w cholerę!
                                                    > > Zaproszę Cię na oblewanie plastiku. Kwasem.
                                                    >
                                                    > Pewno, że jest! W zalinkowanym przez Ciebie wątku pojawia się nawet liczba
                                                    12.
                                                    > Pomyśl, jak fajnie będzie się wreszcie dopisać do tamtego wątku i wywalić to
                                                    fo
                                                    > rum z ulubionych;)
                                                    > Oblewanie kwasem nie jest fajne. Zdjęcie się zaciera.
                                                    >
                                                    > > Jak to nie! A właśnie, że tragedia! (Dalej smęty)
                                                    >
                                                    > Strasznie kruchy jest Twój świat, że rozpada się z byle powodu. Zresztą, w
                                                    Wawi
                                                    > e posiadanie samochodu nie daje pewnie żadnej oszczędności czasu więc nie
                                                    cierp
                                                    > isz nadmiernie z powodu braku uprawnień. Ja chętnie bym się z Tobą narąbał
                                                    ale
                                                    > mam daleko. A kumplowi się nie dziw, pewnie wie, że zdasz wcześniej niż on i
                                                    do
                                                    > piero będzie mu głupio.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 22:48

                                                    > linia frontu to podwójna ciągła:)
                                                    > > Mandat za przekraczanie;)

                                                    Nie przekroczyłam jeszcze ani razu:D
                                                    Zdarza mi się czasem być obok linii frontu;p

                                                    > Bez sensu. Przecież do tego one służą. Wydaje mi się, że to raczej taki mit,
                                                    > że kogoś kiedyś... A już zwłaszcza na łuku lusterka są nieodzowne. Nie dziw
                                                    > się , że oblałaś;)

                                                    Zaczynasz mnie niepokoić. Poważnie tak jest. Dlatego tak uczą. Łuk można zrobić
                                                    nieomal z zamkniętymi oczami, wierz mi. Potem, w normalnym życiu uczysz się
                                                    jeździć normalnie, ale do egzaminu musisz umieć tak, jak na egzamin. Jest kilka
                                                    miejsc o tak pokicianej organizacji ruchu, że warto je "zapamiętać", jest też
                                                    kilka rzeczy, których się nie robi i już. Drugi egzaminator powiedział, że mogę
                                                    zerknąć w lusterko.

                                                    > Mi służy jeszcze do cofania i obserwacji co ładniejszych kierowniczek za
                                                    > mną, np. w korku;)

                                                    No widzisz, Tobie może, mnie już nie może. Oto przykład:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=56304304&a=64224489
                                                    > Podaj przepis;)

                                                    Dziennik Ustaw nr 217 art... ;p
                                                    Pewnie chodzi Ci o przepis kulinarny, więc wykręcę się najdelikatniej, jak to
                                                    tylko możliwe: no wiesz, no jak tu się skoncentrować, jak na placyku stoi
                                                    apetyczna GNka? ;p

                                                    > Jak to nic? Teoria? Plac conajmniej raz? Przecież prawie się udało (i nic
                                                    > o różnicach nie chcę słyszeć;)).

                                                    Czyli dużo dużo za mało - to tak, jak nic. Jestem niereformowalna:D
                                                    Ale przecież za to mnie lubisz ;p

                                                    > Aha, pani filolożka. Wszystkie Twoje wyczyny są od tej chwili
                                                    > usprawiedliwione;)

                                                    Dziękuję:D
                                                    Tak, zdecydowanie lepiej idzie mi interpretacja tekstów, niz przepisów:).

                                                    A moja interpunkcja musi Cię nieźle kłóć w oczy...

                                                    "Stary, błąd interpunkcyjny zrobiłeś i nie odwracaj teraz kota ogonem. Znalazł
                                                    się autorytet od literatury". ze źródła:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=55630333&a=55770311
                                                    :D:D:D



                                                    > > Pomyśl, jak fajnie będzie się wreszcie dopisać do tamtego wątku i wywalić
                                                    > to forum z ulubionych;)

                                                    Zarchiwizowany :D:D:D
                                                    Nie pozbędziecie się mnie z tego forum tak łatwo:D

                                                    > (Dalej smęty)

                                                    Ależ to auto-ironia:)

                                                    > Strasznie kruchy jest Twój świat, że rozpada się z byle powodu. Zresztą,
                                                    > w Wawie posiadanie samochodu nie daje pewnie żadnej oszczędności czasu więc
                                                    nie cierpisz nadmiernie z powodu braku uprawnień.

                                                    Nie mieszkam w Warszawie, tylko na drugim krańcu rzeczywistości - nie wiem, jak
                                                    długo Mama będzie chciała robić za szofera dowożącego mnie do zalążków
                                                    cywilizacji:)

                                                    Ja chętnie bym się z Tobą narąbał ale mam daleko.

                                                    Też mi prestekst! ;p
                                                    Z Łodzi i z Częstochowy przyjeżdżali, żeby się ze mną narąbać - wspominam
                                                    bardzo miło i jak tylko zdobędę plasticzek, przyjadę! (Zadzwonię wcześniej,
                                                    żebyście się pochowali po jakichś schronach:)).

                                                    > A kumplowi się nie dziw, pewnie wie, że zdasz wcześniej niż on i do
                                                    > piero będzie mu głupio.

                                                    Hehe, on już po zażartej walce prawko zdobył - i dzięki temu prawku znamy się
                                                    tak dobrze:)
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:32
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zdarza mi się czasem być obok linii frontu;p

                                                    Fajnie masz;)

                                                    > Zaczynasz mnie niepokoić. Poważnie tak jest. Dlatego tak uczą. Łuk można
                                                    > zrobić nieomal z zamkniętymi oczami, wierz mi. Potem, w normalnym życiu
                                                    > uczysz się jeździć normalnie, ale do egzaminu musisz umieć tak, jak na
                                                    > egzamin.

                                                    OK. Zawsze sądziłem, że te historie o obrotach i słupkach są przesadzone, że przecież robi się te manewry normalnie tak naprawdę. Tak miałem, lusterka, rozglądanie się zawsze wystarczały. Ale skoro nie można korzystać z przyrządów to trzeba uczyć się tego mechanicznie. Ja trafiłem na rozsądniejszych ludzi. Do tej pory kiedy muszę cofnąć np wzdłuż krawężnika czy przez ciasną, skręcająca uliczkę opuszczam lusterka i właśnie z nich korzystam.

                                                    > No widzisz, Tobie może, mnie już nie może. Oto przykład:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=56304304&a=64224489

                                                    Chciałbym zobaczyć, jak zrobi to bez lusterek i bez słupków. W rzeczywistym świecie nie ma słupków, są np. krawężniki. Argument, że to tylko egzamin a nie rzeczywisty świat to nie argument.;) Kurs powienien mimo wszystko uczyć jakichś prawdziwych umiejętności. Aha, w takim naprzykład polonezie (wielkie szyby) krawężnik i linię zobaczę przez tylną szybę, jeśli będzie nie bliżej niż równe... 11 metrów od zderzaka. W corsie pewnie będzie gorzej. No i teraz pomyśl o niskich płotkach i betonowych klombach na osiedlowych uliczkach.
                                                    Nauczysz się korzystać z lusterek zanim porysujesz zderzak?

                                                    > Pewnie chodzi Ci o przepis kulinarny, więc wykręcę się najdelikatniej, jak to
                                                    > tylko możliwe: no wiesz, no jak tu się skoncentrować, jak na placyku stoi
                                                    > apetyczna GNka? ;p

                                                    Z pewnością nauka była tyleż przyjemna co nieskuteczna;)

                                                    > Czyli dużo dużo za mało - to tak, jak nic. Jestem niereformowalna:D

                                                    Do niedawna byłaś przecież w połowie drogi do PJ.

                                                    > Ale przecież za to mnie lubisz ;p

                                                    No;)

                                                    > Nie pozbędziecie się mnie z tego forum tak łatwo:D

                                                    My? Ja tu wpadłem na chwilę;)

                                                    > Nie mieszkam w Warszawie, tylko na drugim krańcu rzeczywistości - nie wiem,
                                                    > jak długo Mama będzie chciała robić za szofera dowożącego mnie do zalążków
                                                    > cywilizacji:)

                                                    A to co innego, w takim razie szybko, szybko;)

                                                    > Też mi prestekst! ;p
                                                    > Z Łodzi i z Częstochowy przyjeżdżali, żeby się ze mną narąbać - wspominam
                                                    > bardzo miło i jak tylko zdobędę plasticzek, przyjadę! (Zadzwonię wcześniej,
                                                    > żebyście się pochowali po jakichś schronach:)).

                                                    W celu narąbania się nie przyjeżdżamy samochodem. Zwłaszcza oblewać prawko, możemy mieć potem całą zabawę od nowa;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 16.07.07, 09:06
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > OK. Zawsze sądziłem, że te historie o obrotach i słupkach są przesadzone, że
                                                    przecież robi się te manewry normalnie tak naprawdę. Tak miałem, lusterka,
                                                    rozglądanie się zawsze wystarczały. Ale skoro nie można korzystać z przyrządów
                                                    to trzeba uczyć się tego mechanicznie. Ja trafiłem na rozsądniejszych ludzi. Do
                                                    tej pory kiedy muszę cofnąć np wzdłuż krawężnika czy przez ciasną, skręcająca
                                                    uliczkę opuszczam lusterka i właśnie z nich korzystam.

                                                    Łuk na lusterka i parkowanie równoległe na lusterka są proste - robiłam na
                                                    lusterka na początku kursu i w ogóle nie musiałam się tego uczyć - po prostu
                                                    widziałam linię i jechałam wzdłuż linii, albo krawężnik, i wiedziałam, kiedy
                                                    wyprostować. I jak się obeznałam z mechanizmem... to się zaczęło:)


                                                    > Chciałbym zobaczyć, jak zrobi to bez lusterek i bez słupków. W rzeczywistym
                                                    świecie nie ma słupków, są np. krawężniki. Argument, że to tylko egzamin a nie
                                                    rzeczywisty świat to nie argument.;) Kurs powienien mimo wszystko uczyć jakichś
                                                    prawdziwych umiejętności. Aha, w takim naprzykład polonezie (wielkie szyby)
                                                    krawężnik i linię zobaczę przez tylną szybę, jeśli będzie nie bliżej niż
                                                    równe... 11 metrów od zderzaka. W corsie pewnie będzie gorzej. No i teraz
                                                    pomyśl o niskich płotkach i betonowych klombach na osiedlowych uliczkach.
                                                    Nauczysz się korzystać z lusterek zanim porysujesz zderzak?

                                                    To nie był łuk - to była bardzo wąska uliczka z zaparkowanymi samochodami i
                                                    wycofał patrząc przez tylną szybę - łuk to on robił patrząc na mnie i mi po
                                                    kolei tłumacząc co, i jak, do tej pory nie wiem w jaki "sposób". Kurs uczy
                                                    prawdziwych umiejętności, ale łuku akurat "naprawdę nie będzie", na łuku uczysz
                                                    się cofania i w im trudniejszy sposób się nauczysz, tym potem będzie Ci
                                                    łatwiej. O robieniu na lusterka już mówiłam - nie sprawiało mi problemów.

                                                    > Z pewnością nauka była tyleż przyjemna co nieskuteczna;)

                                                    Dociekacz jeden:). Wzięłam sobie godzinkę luzem, żeby sobie pojeździć, już Ci
                                                    gdzieś o niej wspominałam i trochę pokręciliśmy się po mieście, a potem
                                                    pojechaliśmy na placyk i ja robiłam łuk, a jednocześnie gadaliśmy;), łuk
                                                    wychodził bezbłędnie. I dał mi zapalić :D
                                                    Coś sobie myślał;). Nauka była bardzo skuteczna! Umiem zrobić łuk w środku nocy!

                                                    > Do niedawna byłaś przecież w połowie drogi do PJ.

                                                    Ale nadszedł egzamin. No nie, MG, co byś sobie pomyślał, jakbyś uwalił na
                                                    jedynej rzeczy, którą na pewno umiesz??? W połowie? Sugerujesz jeszcze 3
                                                    podejścia? ;)
                                                    Na łuk położył nacisk, jak uwaliłam na nim po raz pierwszy. Obiecałam sobie, że
                                                    nigdy na nim nie uwalę, po czym znowu uwaliłam. To jest nienormalne: bo
                                                    normalnie, jak się czegoś nauczę, to na egzaminie też umiem.

                                                    > > Ale przecież za to mnie lubisz ;p
                                                    > No;)

                                                    :D

                                                    > My? Ja tu wpadłem na chwilę;)

                                                    Zanim ja zdobędę prawko, minie d ł u ż s z a chwila - a do tej pory nie
                                                    wypuścimy Cię stąd ani ja, ani No Comments! Za fajny jesteś!;) Kto ze stoickim
                                                    spokojem będzie znosił nasze mędzenie i jeszcze na nie odpowiadał? :D

                                                    > A to co innego, w takim razie szybko, szybko;)

                                                    A widzisz! :D
                                                    Potrzebne mi:).


                                                    > W celu narąbania się nie przyjeżdżamy samochodem. Zwłaszcza oblewać prawko,

                                                    Zmieniasz temat! No przecież przyjadę trzeźwa i jak się już do Cze-wy ruszę to
                                                    nie na jeden dzień! Pozwiedzam. Zresztą mam tam kilku znajomych. A z Łodzią to
                                                    samo, tyle, że mam dwóch znajomych:).

                                                    możemy mieć potem całą zabawę od nowa;)

                                                    Nie cieszysz się??? Miałbyś dużo odpisywania ;p
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 21:28
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Łuk na lusterka i parkowanie równoległe na lusterka są proste - robiłam na
                                                    > lusterka na początku kursu i w ogóle nie musiałam się tego uczyć - po prostu
                                                    > widziałam linię i jechałam wzdłuż linii, albo krawężnik, i wiedziałam, kiedy
                                                    > wyprostować.

                                                    No i co temu brakuje? Zresztą, zostawmy już ten łuk. Wiemy swoje a i tak nie wpłyniemy na to, czego wymagają na Odlewniczej;)

                                                    > pojechaliśmy na placyk i ja robiłam łuk, a jednocześnie gadaliśmy;), łuk
                                                    > wychodził bezbłędnie.

                                                    Zagadani nie słyszeliście dźwięku gniecionych pachołków.

                                                    > Nauka była bardzo skuteczna! Umiem zrobić łuk w środku nocy!

                                                    I tylko raz nie wyszło...

                                                    > No nie, MG, co byś sobie pomyślał, jakbyś uwalił na jedynej rzeczy, którą na pewno umiesz???

                                                    Nie napiszę. I tak by wykropkowało.

                                                    > W połowie? Sugerujesz jeszcze 3 podejścia? ;)

                                                    Zdałaś jedną z 2 części egzaminu przecież.

                                                    > Zanim ja zdobędę prawko, minie d ł u ż s z a chwila

                                                    Właśnie. Ty się tak nakręcasz sama. Programujesz się na klęskę. Nic dziwnego, ze Ci tak powoli idzie.

                                                    > Kto ze stoickim spokojem będzie znosił nasze mędzenie i jeszcze na nie
                                                    > odpowiadał? :D

                                                    No-comments zadaje rzeczowe pytania;)
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 23:54
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Nadal jesteś niezrównany:).
                                                    > Masz już prawie (i nic o różnicach nie chcę słyszeć;)) swój mały, po
                                                    > polskiemu fanklub, co No Comments???

                                                    Bardzo to miłe. I bardzo niezasłużone;)

                                                    > Z No Comments się teraz pożarlyśmy o autka i prawdopodobnie jesteśmy na
                                                    > siebie śmiertelnie obrażone;p

                                                    Żeby to jeszcze auta były...

                                                    > Nie wiem, jak to wyglądało, kiedy było gorzej?

                                                    OSK mieścił się w moim mieście, zdawałem w innym, marne 30 km ode mnie.
                                                    Z 2 godzin jazdy przez godzinę dojeżdżałem/wracałem z okolic WORDa więc całkiem sporo pojeździłem po trasie. Jak jeździłbym po jednym mieście to pewnie nigdy nie wyjechałbym z terenu zabudowanego. Skoro teraz jest to wymagane, sądziłem, że uczą przynajmniej korzystać z pasów rozbiegowych czy wyprzedzać na trasie. Za moich czasów było 20 godzin jazd więc parę ulic na egzaminie widziałem po raz pierwszy;)
                                                  • no-comments 2 w 1 czyli odpowiedź do LF i MG 16.07.07, 15:14
                                                    Gość portalu: lf napisał(a):

                                                    > Odpowiem jutro, bo z nóg padam, ale zerwało mnie z łóżka, bo... No Comments,
                                                    > jeśli jest jakiś topór wojenny, to zakopujemy! Nasze owady nam atakują! Obronić
                                                    >
                                                    > trzeba! O samochody możemy się kłócić niezależnie od obrony.


                                                    Do LF:

                                                    Ejjjj bez przesady, żebym zaraz o autko miała topór wojenny wykopywać;) Ja tam
                                                    osobiście twierdzę, że z autem jak z facetem - nie musi to być cud urody
                                                    (tudzież mechaniki i estetycznych wymysłów projektanta) - ważne, żeby było tanie
                                                    w utrzymaniu i dobrze się sprawowało:D. A o gustach się podobno nie dyskutuje
                                                    więc topic na temat "co jest ładniejsze" zamykam:) a poza tym, że ja sę tak
                                                    łątwo nie obrażam (niestety:D) Na razie nie mam czasu pisać bo moja Dziecina
                                                    poczuła się chyba lekko urażona nazwaniem jej "zdezelowanym" i teraz nocuje w
                                                    serwisie:,(((( A co do Cz-wy to mi się taki jeden plan snuje ale o tym na priva
                                                    jak już się ogarnę z wszystkiego.

                                                    Do MG:

                                                    > A Ty się MG nie znasz:D
                                                    >
                                                    > Nie kpić mi tu proszę z wartości sentymentalnych! :)

                                                    po 1 - nie znasz się :)
                                                    po 2 - nie pamiętam a propos czego miałeś się nie znać więc zgaduje, że chodziło
                                                    o autka , to teraz sie przyznaj czym jeździsz i już my tu wprawnym kobiecym
                                                    okiem ocenimy i porównamy;)
                                                    po 3 - też Ci nie dam spokoju;D, to znaczy dam na parę dni (więc zwieraj szyki;)
                                                    ale potem wracam ze zdwojoną siłą;)
                                                    po 4 - sluchaj Ty się lepiej zastanów czy nie uciekać z forum w przedbiegach bo
                                                    jak nie do Wa-wy to do CZ-wy albo w inne miejsce Cię ściągniemy albo jeszcze
                                                    gorzej - zwalimy się do Ciebie i dasz się nam przejechać swoim autkiem co Ty na
                                                    to??
                                                    (no dobra przesadziłam, za zastraszanie jest odpowiedni paragraf;) - wycofuje:D

                                                    P.S a propos łuku - nie wiem czemu się tak burzysz tym zasłanianiem lusterek -
                                                    dla mnie to była jedyna forma zmuszenia mnie, żeby patrzeć na łuku i przy
                                                    cofaniu przy innych manewrach też - żeby patrzeć właśnie do tyłu, bo ja wszystko
                                                    próbowałam robić na lusterka - okey może klombów przy tym nie zaliczysz, ani
                                                    krawężnika ale patrząc tylko w lusterka możesz dzieciaka z tyłu nie zauważyć. Ja
                                                    się uczyłam pół na pół- trochę w szybę, trochę w lusterka (jak sobie instruktor
                                                    zdał w końću sprawdę, że nie ma szans tak "świetnej" kursantki naucyzć łuku z
                                                    patrzeniem tylko w tylną zybę - to w końcu spasował i lusterek nie składał) i
                                                    szczerze powiem, że to jest jak dla mnie najlepsza metoda na jakiekolwiek
                                                    cofanie. Zdany łuk na egzaminie to jedno a w praktyce i tak uczymy się
                                                    wszystkiego od nowa:)
                                                  • linia.frontu Re: 2 w 1 czyli odpowiedź do LF i MG 16.07.07, 16:42
                                                    no-comments napisała:

                                                    > albo jeszcze gorzej - zwalimy się do Ciebie i dasz się nam przejechać swoim
                                                    > autkiem co Ty na to??

                                                    Hahahahaha!!! No Comments, na kiedy się ustawiamy??? :D
                                                    Uprzedzę zjadliwość MG - nie wiemy, gdzie mieszka.
                                                    MG gdzie mieszkasz???? :D
                                                  • Gość: mg Re: 2 w 1 czyli odpowiedź do LF i MG IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 21:52
                                                    no-comments napisała:

                                                    > po 1 - nie znasz się :)

                                                    Czy ja gdziekolwiek pisałem, że się znam?

                                                    > po 2 - nie pamiętam a propos czego miałeś się nie znać więc zgaduje, że chodziło o autka , to teraz sie przyznaj czym jeździsz i już my tu wprawnym kobiecym okiem ocenimy i porównamy;)

                                                    Już się "chwaliłem";) Nie wprost ale znajdziesz;) Mój bolid jest wart tyle, co reflektor w nowej corsie ale za to... jest wart tyle, co reflektor w nowej corsie;) I pozwala mi oszczędzić sporo czasu. A na ośnieżonym placu daje więcej frajdy niż wszystkie te pudełka, które wymieniłyście razem wzięte;)

                                                    > po 3 - też Ci nie dam spokoju;D, to znaczy dam na parę dni (więc zwieraj
                                                    > szyki;) ale potem wracam ze zdwojoną siłą;)

                                                    Nie mogę się doczekać;)

                                                    > po 4 - sluchaj Ty się lepiej zastanów czy nie uciekać z forum w przedbiegach > bo jak nie do Wa-wy to do CZ-wy albo w inne miejsce Cię ściągniemy albo
                                                    > jeszcze gorzej - zwalimy się do Ciebie i dasz się nam przejechać swoim
                                                    > autkiem co Ty na to??

                                                    Poza tym, że (jak przytomnie zauważyła Linia) nie wiecie, gdzie się zwalać to chyba masz rację, nic tu po mnie...

                                                    > okey może klombów przy tym nie zaliczysz, ani krawężnika ale patrząc tylko w > lusterka możesz dzieciaka z tyłu nie zauważyć.

                                                    Jeśli nie zobaczysz go we wstecznym lusterku, nie zobaczysz go też przez szybę

                                                    > Zdany łuk na egzaminie to jedno a w praktyce i tak uczymy się wszystkiego od > nowa:)

                                                    Jeśli uczymy się licząc słupki to niestety tak...
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 16.07.07, 09:18
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > linia.frontu napisała:

                                                    > Bardzo to miłe. I bardzo niezasłużone;)

                                                    Zasłużone, zasłużone!!! Spojrz na strukturę drzewka w tym wątku i sam zobacz,
                                                    ileś wytrzymał:D.


                                                    > Żeby to jeszcze auta były...

                                                    MG!!!!! ;)
                                                    No Comments powiedz mu coś!!! :)
                                                    Nie mogę się zdecydować, czy jesteś niezrównany, czy jednak przebrzydły:)


                                                    > OSK mieścił się w moim mieście, zdawałem w innym, marne 30 km ode mnie.
                                                    Z 2 godzin jazdy przez godzinę dojeżdżałem/wracałem z okolic WORDa więc
                                                    całkiem sporo pojeździłem po trasie. Jak jeździłbym po jednym mieście to pewnie
                                                    nigdy nie wyjechałbym z terenu zabudowanego. Skoro teraz jest to wymagane,
                                                    sądziłem, że uczą przynajmniej korzystać z pasów rozbiegowych czy wyprzedzać na
                                                    trasie. Za moich czasów było 20 godzin jazd więc parę ulic na egzaminie
                                                    widziałem po raz pierwszy;)

                                                    To okropne. Wolę pooglądać ulice egzaminacyjne, a na trasę się wybrać z
                                                    instruktorem już z plastikiem w łapce:). Te pół godziny na trasie mi
                                                    wystarczyło - nic tam nie ma:D.
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 21:34
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zasłużone, zasłużone!!! Spojrz na strukturę drzewka w tym wątku i sam zobacz,
                                                    > ileś wytrzymał:D.

                                                    W dobrym towarzystwie. To nie była jakaś męka straszna;)

                                                    > To okropne. Wolę pooglądać ulice egzaminacyjne, a na trasę się wybrać z
                                                    > instruktorem już z plastikiem w łapce:). Te pół godziny na trasie mi
                                                    > wystarczyło - nic tam nie ma:D.

                                                    Ale normalni ludzi z plastikiem w ręce nie jeżdżą z instruktorem.
                                                    Jechałem dzisiaj kawałek za dziewczyną, przed nami zdezelowany pks. Trzy razy zabierała się do wyprzedzenia go, 2 razy się musiała się wycofać z manewru (za każdym razem było to oczywiste zanim włączyła migacz). Zderzak jej mondeo był poklejony taśmę;) Młody kierowca kierowca?
                                                    A ile czarnych punktów widziałaś w mieście?
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 17.07.07, 00:02
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > W dobrym towarzystwie. To nie była jakaś męka straszna;)

                                                    To o mnie :D
                                                    Patrzeć i podziwiać:D
                                                    ;p


                                                    > Ale normalni ludzi z plastikiem w ręce nie jeżdżą z instruktorem.

                                                    Co sugerujesz?
                                                    Normalni ludzie - z plastikiem w ręce.
                                                    Normalni ludzie - nie jeżdżą z instruktorem.
                                                    Normalni ludzie - z plastikiem w ręce nie jeżdżą z instruktorem.

                                                    To znaczy, że nie zaliczam się do żadnej kategorii - nawet tych wysnutych z
                                                    czynników pierwszych:)

                                                    Z cyklu mój Instruktor.

                                                    Mój Instruktor: "Cholera, gdzie są te cholerne k l u c z y k i???!!!" - grzebie
                                                    gorączkowo w kieszeniach - "O! Są!" (w kieszeni). Po chwili: "A widzisz? Tak
                                                    właśnie uczę swoich kursantów!" (żeby w kieszeni trzymać).
                                                    Chociaż mnie nie uczył;p

                                                    > Jechałem dzisiaj kawałek za dziewczyną, przed nami zdezelowany pks. Trzy razy
                                                    zabierała się do wyprzedzenia go, 2 razy się musiała się wycofać z manewru (za k
                                                    ażdym razem było to oczywiste zanim włączyła migacz). Zderzak jej mondeo był
                                                    poklejony taśmę;) Młody kierowca kierowca?

                                                    Bądź wyrozumiały dla świeżyzny! Skoro jechałeś za nią - poklejony zderzak był
                                                    tylny - więc w nią wjeżdżali (zapewne obserwującatrakcyjne panie przez lusterko
                                                    wsteczne ;p).

                                                    A ile czarnych punktów widziałaś w mieście?
                                                    No dobrz - na trasach, oprócz niczego są czarne punkty. Wynika to z
                                                    nieostrożności Kierowców - tych nieświeżych :D
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 17:34
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > To znaczy, że nie zaliczam się do żadnej kategorii - nawet tych wysnutych z
                                                    > czynników pierwszych:)

                                                    To znaczyło, że mało kto (nieważne, normalny czy nie) jeździ po zdaniu z instruktorem.

                                                    > Bądź wyrozumiały dla świeżyzny!

                                                    No jasne, przecież tym razem (tymi razami) zdążyła się wycofać z wyprzedzania...

                                                    > Skoro jechałeś za nią - poklejony zderzak był tylny - więc w nią wjeżdżali
                                                    > (zapewne obserwującatrakcyjne panie przez lusterko wsteczne ;p).

                                                    Nie, zderzak był połamany na samym dole, wyglądało na cofanie z patrzeniem przez tylną szybę wśród niskich murków;) Ktoś, kto by w nią tak wjechał musiałby jechać deskorolką, one nie mają lusterek.

                                                    A ja obserwuję atrakcyjne panie przez lusterko tylko w czasie postoju;) W czasie jazdy tylko atrakcyjne wyprzedzane skuterowiczki (strasznie dużo ostatnio;)). Wiesz, że na to nie jest wymagane prawko?

                                                    > No dobrz - na trasach, oprócz niczego są czarne punkty. Wynika to z
                                                    > nieostrożności Kierowców - tych nieświeżych :D

                                                    Chodziło mi o to, że o ile na trasie jest mniejsze prawdopodobieństow wypadku, to jego skutki zazwyczaj są poważniejsze. W mieście kończy się często na pogiętej blasze, na trasie - na czarnym worku.
                                                    Co do tych czarnym punktów - na każdej takiej tablicy powienien zawisnąć projetant tego odcinka, którego tablica dotyczy;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 17.07.07, 22:18
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                                    > To znaczyło, że mało kto (nieważne, normalny czy nie) jeździ po zdaniu z
                                                    > instruktorem.

                                                    Zaraz po zrobieniu rzeczywiście rzadko, choć słyszałam o kilku przypadkach
                                                    (przypadki bądź po uszy zakochane w swoich instruktorach, bądź na
                                                    zasadzie "jeżdziłam z nim swoim własnym autem (a Ty nieeee), zgodził się
                                                    (widziiisz?)", choć i instruktor opowiadał mi o normalnych przypadkach, które
                                                    biorą u niego takie jazdy. Ja sama znam kilka osób, które chciały jeżdzić eLką
                                                    mając prawko (między innymi Ciacho - pozdrawiam!).
                                                    Jednak ja... ja się nie piszę na jazdy z prawkiem w łapie:).

                                                    > No jasne, przecież tym razem (tymi razami) zdążyła się wycofać z
                                                    wyprzedzania...

                                                    Też ostatnio jechałam za listkiem (z Mamą), listek jechał przepisowo 30 na
                                                    godzinę po pustej drodze. Byłam dumna z listka!!! A potem pól godziny myślał
                                                    nad skrętem, Mama wyprzedziła go na skrzyżowaniu.


                                                    > Nie, zderzak był połamany na samym dole, wyglądało na cofanie z patrzeniem
                                                    > prze z tylną szybę wśród niskich murków;) Ktoś, kto by w nią tak wjechał
                                                    > musiałby jechać deskorolką, one nie mają lusterek.

                                                    To już głupie. Jakbym miała prawko, to bym patrzyła w lusterka, a nie w tylną
                                                    szybę.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=54863153&a=55263647
                                                    > A ja obserwuję atrakcyjne panie przez lusterko tylko w czasie postoju;) W
                                                    czasie jazdy tylko atrakcyjne wyprzedzane skuterowiczki (strasznie dużo
                                                    ostatnio;)).

                                                    Zaczekaj, aż mnie wyprzedzisz!!!
                                                    :D:D:D

                                                    > Wiesz, że na to nie jest wymagane prawko?

                                                    Uwielbiam Twoje sugestie!!! Dlaczego nie objawiłeś mi się rok temu, kiedy
                                                    zaczynałam tę całą zabawę??? Za to, co wydałam na prawko, miałabym teraz
                                                    elegancki skuterek, a samochody zostawałyby daleko... przede mną:).
                                                    Trzeba się było objawić!!!! :(

                                                    > Chodziło mi o to, że o ile na trasie jest mniejsze prawdopodobieństow
                                                    wypadku, to jego skutki zazwyczaj są poważniejsze. W mieście kończy się często
                                                    na pogiętej blasze, na trasie - na czarnym worku.
                                                    > Co do tych czarnym punktów - na każdej takiej tablicy powienien zawisnąć
                                                    projetant tego odcinka, którego tablica dotyczy;)

                                                    Makabryczny pomysł.... mimo wszystko:).
                                                    Dyndający projektanci... może to by jednak wzmogło czujność bardziej, niż
                                                    czarno-żółte tablice...?
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 22:55
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zaraz po zrobieniu rzeczywiście rzadko, choć słyszałam o kilku przypadkach
                                                    > (przypadki bądź po uszy zakochane w swoich instruktorach, bądź na
                                                    > zasadzie "jeżdziłam z nim swoim własnym autem (a Ty nieeee), zgodził się
                                                    > (widziiisz?)"

                                                    No dobra, pierwszą grupę potrafię jeszcze "zrozumieć". Ale tej drugiej zupełnie nie, o co chodzi? Brak pewności siebie? Lęk? Nadmiar kasy i czasu? Jak mam prawko to mogę wreszcie jeździć samodzielnie, jako pełnoprawny, dorosły;) kierowca. Po to się uczyłem. A tęsknoty do śmiesznego gruchota z L na dachu i "bocznymi kółkami" (2. zestaw pedałów) totalnie nie rozumiem.

                                                    > Też ostatnio jechałam za listkiem (z Mamą), listek jechał przepisowo 30 na
                                                    > godzinę po pustej drodze.

                                                    No nie, 30? to zmusza do wyprzedzania po ciągłej, przejściu i na skrzyżowaniu;) Już pisałem o tym N-C.

                                                    > To już głupie. Jakbym miała prawko, to bym patrzyła w lusterka, a nie w tylną
                                                    > szybę.

                                                    Tylko po co takie podwójne podejście (wiem po co, nie tłumacz;))? Eh, carskiej Warszawie jeszcze dużo brakuje do Śląska;)

                                                    > Zaczekaj, aż mnie wyprzedzisz!!!

                                                    Zapatrzyłbym się i wjechał pod ciężarówkę?;)

                                                    > Za to, co wydałam na prawko, miałabym teraz
                                                    > elegancki skuterek, a samochody zostawałyby daleko... przede mną:).

                                                    W Wawie? Przynajmniej w centrum samochody powinny być bez szans. Jakbym musiał poruszać się tylko po mieście 2-ślad szybko zostałby zastąpiony. Tylko na śniegu kiepsko sobie radzą;)

                                                    > Dyndający projektanci... może to by jednak wzmogło czujność bardziej, niż
                                                    > czarno-żółte tablice...?

                                                    Wiesz, taki czarny punkt oznacza: kierowcy głupieją w tym miejscu dużo częściej niż w innych, działają tam magiczne siły albo... droga jest źle zrobiona. Ale tablica jest tańsza niż analiza i przebudowa... A policja i tam powie, że przyczyną była nadmierna prędkość.
                                                  • off.topic Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 18.07.07, 08:36
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > No dobra, pierwszą grupę potrafię jeszcze "zrozumieć".

                                                    Wiem, że to "rozumienie" w znaczeniu zrozumienia przczyn, a nie przyjęcia
                                                    światopoglądu. Ale ja nie rozumiem zapłacenia facetowi 35 zeta, żeby spędził ze
                                                    mną godzinę, zwłaszcza, że ten mityczny instruktor obserwowany od kuchni bywa
                                                    czynnikiem nie do wytrzymania. Być może, że rozumiem to dopiero teraz.
                                                    Jeżdziłam ze swoim, dopóki wierzyłam, że mnie czegoś nauczy. Ostatni pakiet
                                                    wzięłam u niego już nie tyle z wiary, ile z konieczności, byłam przykuta do
                                                    ośrodka i na decyzję wpłynęły sprawy zawodowe połączone ze zniżką:), w pewnym
                                                    stopniu wpływ na to miało także lenistwo i brak czasu na dojazdy, jazdy miałam
                                                    nieomal spod pracy. Teraz wezmę u niego zaświadczenie, ponieważ odczuwam
                                                    różnicę między 175 zł, a 250 zł. A mogę ze stoickim spokojem stwierdzić, że w
                                                    moim ośrodku szkolenia instruktor jest jeden, zresztą ilu ich nie było, decyzja
                                                    o zmianie instruktora na jakiegoś z mojego ośrodka wyszłaby mi bokiem. Ale nie
                                                    płaciłam mu za spędzanie ze mną czasu i kompletnie sobie tego nie wyobrażam.
                                                    Jeszcze czego. Dużo bardziej mogę zrozumieć brak pewności. Tęsknoty za eLką już
                                                    nie. Jakkolwiek kocham Pszczołę, zdaję sobie sprawę, że jest to miłość, która
                                                    szybko zblednie w obliczu własnego auta.


                                                    > Ale tej drugiej zupełnie
                                                    > nie, o co chodzi? Brak pewności siebie? Lęk? Nadmiar kasy i czasu? Jak mam
                                                    > prawko to mogę wreszcie jeździć samodzielnie, jako pełnoprawny, dorosły;)
                                                    > kierowca. Po to się uczyłem. A tęsknoty do śmiesznego gruchota z L na dachu
                                                    > i "bocznymi kółkami" (2. zestaw pedałów) totalnie nie rozumiem.

                                                    Niektórzy nie jeździli bardzo długo, nieraz nawet latami i dlatego chcą jazdy.
                                                    Dziwię się tylko, że na eLce. Może nie mieli możliwości jazdy, a teraz
                                                    uzbierali na auto. Ja Pszczołę lubię i wcale nie jest śmieszna:). Kochana jest.
                                                    Ale bez przesady. Wiąże się z nią kilka fajnych wspomnień, ale jeśli mam być
                                                    szczera, to żałuję tego prawka.
                                                    Na razie prawko leży, potem może nad nim pomyślę. Nie wszystkie inwestycje są
                                                    trafione.

                                                    > No nie, 30? to zmusza do wyprzedzania po ciągłej, przejściu i na
                                                    skrzyżowaniu;) Już pisałem o tym N-C.

                                                    Nawet moją Mamę:).To utrudnia ruch, ale jest zdecydowanie lepsze od wariactwa
                                                    na drogach.

                                                    > Tylko po co takie podwójne podejście (wiem po co, nie tłumacz;))? Eh,
                                                    carskiej Warszawie jeszcze dużo brakuje do Śląska;)

                                                    Jestem przekonana, że brakuje jej dużo. Na lusterka jest mi łatwiej.

                                                    > Zapatrzyłbym się i wjechał pod ciężarówkę?;)

                                                    Nie, więc jednak nie. Nie możesz zginąć, bo nie będę miała z kim gadać na
                                                    forum:D.


                                                    > W Wawie? Przynajmniej w centrum samochody powinny być bez szans. Jakbym
                                                    musiał poruszać się tylko po mieście 2-ślad szybko zostałby zastąpiony. Tylko
                                                    na śniegu kiepsko sobie radzą;)

                                                    No to po śniegu nie będę jeździć. Zresztą zazwyczaj odśnieżają:).
                                                    Naprawdę zaczynam się poważnie zastanawiać nad takim rozwiązaniem.


                                                    > Wiesz, taki czarny punkt oznacza: kierowcy głupieją w tym miejscu dużo
                                                    częściej niż w innych, działają tam magiczne siły albo... droga jest źle
                                                    zrobiona. Ale tablica jest tańsza niż analiza i przebudowa... A policja i tam
                                                    powie, że przyczyną była nadmierna prędkość.

                                                    Tylko tego już raczej nie zmienisz:/
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 17:53
                                                    Zakładam, że to dalej Ty, Linio.Frontu.

                                                    off.topic napisała:

                                                    > Wiem, że to "rozumienie" w znaczeniu zrozumienia przczyn, a nie przyjęcia
                                                    > światopoglądu.

                                                    Rozumiem, że można nie myśleć głową;)

                                                    > Niektórzy nie jeździli bardzo długo, nieraz nawet latami i dlatego chcą
                                                    > jazdy. Dziwię się tylko, że na eLce. Może nie mieli możliwości jazdy, a teraz
                                                    > uzbierali na auto.

                                                    Faktycznie, takiej możliwości nie wziąłem pod uwagę. Tu rozumiem, że ktoś może chcieć zrobić parę kilometrów z instruktorem ale własnym autem, nie Lką.

                                                    > Wiąże się z nią kilka fajnych wspomnień, ale jeśli mam być szczera, to żałuję > tego prawka. Na razie prawko leży, potem może nad nim pomyślę. Nie wszystkie > inwestycje są trafione.

                                                    Za parę lat nie będziesz sobie wyobrażała życia bez samochodu;)

                                                    > Nie możesz zginąć, bo nie będę miała z kim gadać na forum:D.

                                                    Na tym forum jest mnóstwo ludzi, jeszcze wszystkim nie zalazłaś za skórę chyba?;)

                                                    > Naprawdę zaczynam się poważnie zastanawiać nad takim rozwiązaniem.

                                                    Z pewnością wychodzi taniej i pewnie szybciej niż auto. I niezbyt bezpiecznie...
                                                    No ale fajnie byś wyglądała;)

                                                    > Tylko tego już raczej nie zmienisz:/

                                                    Raczej nie. Ale może mnie to wkurzać, nie?;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 18.07.07, 18:26
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Zakładam, że to dalej Ty, Linio.Frontu.

                                                    Jak najbardziej:) - linii.frontu o fantastycznym nicku;) czasem się tożsamości
                                                    chrzanią, ale to zawsze będzie linia.frontu:)
                                                    Swoją drogą to by było dopiero dobre, jakby się ktoś tak bezceremonialnie
                                                    przyłączył i po prostu pociągnął dyskusję:D.

                                                    > Rozumiem, że można nie myśleć głową;)

                                                    No dobra, no może i można:D. Ale! Ale chyba nie do tego stopnia... ?


                                                    > Faktycznie, takiej możliwości nie wziąłem pod uwagę. Tu rozumiem, że ktoś
                                                    > może chcieć zrobić parę kilometrów z instruktorem ale własnym autem, nie Lką.

                                                    Też byłabym za własnym, no chyba, że nie mają - ale to wtedy po co jazdy? Albo
                                                    chcą pożyczać od kogoś np. z rodziny.

                                                    > Za parę lat nie będziesz sobie wyobrażała życia bez samochodu;)

                                                    Masz na myśli moment, w którym wreszcie zdam egzamin??? ;p
                                                    Myślę, że kiedyś będę wspominać te zmagania z rozrzewnieniem, i instruktora
                                                    cholera pewnie też, na razie jednak jestem zbyt głęboko w tym osadzona, by
                                                    potrafić się tym cieszyć.

                                                    > Na tym forum jest mnóstwo ludzi, jeszcze wszystkim nie zalazłaś za skórę
                                                    chyba? ;)

                                                    No to co, że mnóstwo??? Ja tu z Tobą przychodzę pogadać, a nie z
                                                    żadnym "mnóstwo"! Ha, obserwuję wnikliwą lekturę forum:). Taaa, jest kilka
                                                    trolli, które wyjątkowo mnie lubią;p... ale wszystkim to jeszcze nie, tylko
                                                    kupa nowych, a ja się wolno aklimatyzuję, brakuje mi moich Pierniczków:D.
                                                    Poza tym tylko z Tobą i No Comments prowadzimy kilometrowe nie(netykiet)yczne
                                                    dysputy:). Nie odchodź:.(


                                                    > Z pewnością wychodzi taniej i pewnie szybciej niż auto. I niezbyt
                                                    bezpiecznie...

                                                    Ej tam niezbyt bezpiecznie - ale jeżdżąco:)))

                                                    > No ale fajnie byś wyglądała;)

                                                    Jak zawsze zresztą:). Nie, wiesz, myślę, że moje 250 kilo zasłoniłoby w całości
                                                    ten skuterek ;p
                                                    Na motorze - to bym wyglądała, ach! Chciałam A, ale się głupia na B dałam
                                                    namówić:.(

                                                    > Raczej nie. Ale może mnie to wkurzać, nie?;)

                                                    A tak, tak, tak!!! Nie znoszę, jak nie mogę się nawet powkurzać. Wkurzamy
                                                    się!!! ;p
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 23:51
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Swoją drogą to by było dopiero dobre, jakby się ktoś tak bezceremonialnie
                                                    > przyłączył i po prostu pociągnął dyskusję:D.

                                                    Pode mnie mogą się podszywać, ciężko będzie Ci wykryć;)

                                                    > No dobra, no może i można:D. Ale! Ale chyba nie do tego stopnia... ?

                                                    Obawiam się, że nawet bardziej...

                                                    > Masz na myśli moment, w którym wreszcie zdam egzamin??? ;p

                                                    Nie, moment, kiedy tak przywykniesz do poruszania się samochodem;) Ale to szybko przychodzi. Powinienem był napisać "już wkrótce".

                                                    Nie odchodź:.(

                                                    Jeszcze trochę zostanę;) Przynajmniej do czasu, jak jakiś moderator nie wykasuje tego wątku;)

                                                    > Ej tam niezbyt bezpiecznie - ale jeżdżąco:)))

                                                    Ale nie chcielibyśmy, żeby było potem leżąco_w_gipsie, prawda?

                                                    > Jak zawsze zresztą:). Nie, wiesz, myślę, że moje 250 kilo zasłoniłoby w
                                                    > całości ten skuterek ;p

                                                    Nie wierzę, mieścisz się przecież do corsy;)

                                                    > Na motorze - to bym wyglądała, ach! Chciałam A, ale się głupia na B dałam
                                                    > namówić:.(

                                                    Kiedyś zrobię. I kupię sobie royal enfielda;)

                                                    > A tak, tak, tak!!! Nie znoszę, jak nie mogę się nawet powkurzać. Wkurzamy
                                                    > się!!! ;p

                                                    Lubimy mieć wrzody;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 19.07.07, 12:33
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Pode mnie mogą się podszywać, ciężko będzie Ci wykryć;)

                                                    Ale podszyć to nie to samo, co kontynuować dyskusję:), a jakoś tak zawsze jest,
                                                    że jak zaczynam z kimś nadawać, to nikt się nie chce przyłączyć:).
                                                    Raz się tak dałam naciąć, w wątku U-kochanej, i mam nadzieję, że już więcej
                                                    mnie troliska oszukiwać nie będą - zresztą ich uwagi są zawyczaj chamskie, a
                                                    Twoje tylko wredniackie - za to Cię lubię:). Zawsze może być gorzej - możesz
                                                    być np. moim instruktorem (na szczęście masz "zły" IP), albo jakimś innym "złym
                                                    człowiekiem" wodzącym mnie za nos - jednak za dobrze mi się z Tobą gada, by
                                                    węszyć podstęp:).

                                                    > Obawiam się, że nawet bardziej...

                                                    Hmmm... to "nawet bardziej" jest nawet bardziej wymowne:). Tylko, że "nawet
                                                    bardziej" jest chyba bardziej naturalne i ludzkie, niż płacenie kolesiowi za
                                                    spędzanie z nami czasu i sprowadzanie instruktora do niezbyt szanowanej
                                                    roli "pani do towarzystwa" ;p, choćby było to podszyte największą nawet
                                                    miłością kursanteczki. "Nawet bardziej" jest już decyzją dwóch stron, a więc
                                                    dwojga dorosłych ludzi (mam nadzieję, że mówimy o tym samym "nawet bardziej",
                                                    bo może wyciągam zbyt daleko idące wnioski?). Ale to faktycznie najczęsciej
                                                    instruktor przejawia sygnały funkcjonowania mózgu i rezygnuje z "nawet
                                                    bardziej", u rozpaczy jelonka, który myślał, że złapał Pana Boga za nogi i w
                                                    ogóle czuje wyższość nad innymi jelonkami z racji wieloperspektywiczności
                                                    jazdy. Ale elaborat - filozofia jazdy :P.

                                                    > Nie, moment, kiedy tak przywykniesz do poruszania się samochodem;) Ale to
                                                    > szybko przychodzi. Powinienem był napisać "już wkrótce".

                                                    Wiem, o co chodzi:). No bo po co będę dymać kilka kilometrów, skoro ktoś mnie
                                                    może podwieźć? Wierz mi, że w Stolicy są miejsca, w których komunikacja jest
                                                    tragiczna i ja się cholera zawsze na takie nadzieję - albo autobus co pół
                                                    godziny, który wiecznie przyjeżdża niezgodnie z rozkładem, albo remonty
                                                    ciągnące się stosunkowo długo i utrudniajace mi dojazd na uczelnię. Albo
                                                    przesiadka nieskorelowana z poprzednim autobusem - dojeżdżam do przystanku i
                                                    widzę, jak mi odjeżdża. A Samochód - wsiadasz pod domem, wygodnie, ciepluko,
                                                    nikt Ci nie chucha, nie pcha się, nie trajkocze nad głową, nie ma beczących
                                                    bachorów, nie musisz sterczeć na jednej nodze w godzinach szczytu, nikt sie nie
                                                    lepi, włączasz muzykę i mykasz:). Nawet stanie w korku jest przyjemniejsze:).
                                                    Zresztą najlepszym, jak zwykle zresztą, przykładem, jest mój instruktor:
                                                    - No przecież mieszkasz praktycznie pod pracą - mówię ja:).
                                                    - Tak! Tylko co z tego? 10 minut, rozumiesz??? I to PIECHOTĄ!!!! :)

                                                    Straszne, nie? Biedactwo, świat się uwziął na Pana Instruktora! ;)

                                                    > Jeszcze trochę zostanę;) Przynajmniej do czasu, jak jakiś moderator nie
                                                    > wykasuje tego wątku;)

                                                    Po raz pierwszy szczerze cieszę się, że na Prawku nie ma moderatora i mogę
                                                    bezkarnie (i co ważniejsze - wiecznie!) z Tobą dyskutować na tematy
                                                    okołoprawkowe:). I nikt nas stąd nie przegoni:D, admini gazetowi pojawiają się
                                                    tu od przypadku do przypadku, wyrzucanie do kosza nie przynosi efektu, i nawet,
                                                    jak im się pod nos podeśli linki, niewiele to daje - no, to "teraz" wykasują
                                                    ten wątek, żeby się zemścić - teraz nastąpi za jakieś pół roku:D.
                                                    Jesteśmy bezpieczni:)

                                                    > > Ej tam niezbyt bezpiecznie - ale jeżdżąco:)))
                                                    > Ale nie chcielibyśmy, żeby było potem leżąco_w_gipsie, prawda?

                                                    Szczerze powiedziawszy teraz leżąco_w_gipsie mogłoby być, oj mogło, mimo, że
                                                    zdaję sobie sprawę, jakie to nieprzyjemne być uwięzionym w czymś takim, byleby
                                                    nie było kuśtykająco_w_tym_gipsie_do_pracy!!! :D I pod warunkiem, że miałabym
                                                    zapas fajek, co by nie było kuśtykająco_do_sklepu. :)
                                                    Ostatecznie mogło być leżąco_w_niezbyt_przyjemnych_okolicznościach,
                                                    przeczytałam gdzieś, że ludzie mądrzeją z wiekiem (najczęściej do trumny).

                                                    Zresztą to wcale nie takie proste. Zważywszy na fakt, iż skuter jest bardziej
                                                    zbliżony motoru, niż do autka, jeździłam Hondą VFI 250, czy jakoś tak -
                                                    wrażenie niesamowite, złaziłam z trzęsącymi się nogami i chciałam jeszcze,
                                                    tylko, że ktoś za mnie zmieniał biegi i, co ważniejsze, utrzymywał równowagę -
                                                    zwłaszcza przy skręcie, kiedy trzeba się przechylić - byłoby przerażająco:)
                                                    musieć robić to samemu. Wystarczającym wstrząsem światopoglądowym był fakt,
                                                    że "to ma biegi i ja się boję".

                                                    > Nie wierzę, mieścisz się przecież do corsy;)

                                                    Corsa jest pojemna:). Nie zapytałeś, czy Instruktor mieścił się razem ze mną:D
                                                    Biegł za Corsą, albo spoczywał na dachu - myślę, że w schowku byłoby mu
                                                    wygodniej, niż w Corsie ze mną na fotelu kierowcy;p.

                                                    > Kiedyś zrobię. I kupię sobie royal enfielda;)

                                                    Zrobimy razem??? ;D

                                                    > Lubimy mieć wrzody;)

                                                    Uwielbiam, jak parodiujesz moją składnię:). No właśnie nie lubimy, i dlatego
                                                    jak się wkurzamy to fest, żeby nerwicy nie dostać od tłamszenia emocji -
                                                    ostatnio ofiarą pada nie kto inny, jak nasz kochany Pan Instruktor - czynnik
                                                    wysoce flustrujący!!! Dobra, bo już mi ciśnienie skacze ;p
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 19:26
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ale podszyć to nie to samo, co kontynuować dyskusję:),

                                                    No w sumie to publiczne forum, dlaczego ktoś miałby się nam nie wcinać? I nie jestem Twoim instruktorem ani "złym człowiekiem" (mam nadzieję;)).

                                                    > Hmmm... to "nawet bardziej" jest nawet bardziej wymowne:).

                                                    Pisząc "nawet bardziej" miałem na myśli jeszcze większe głupoty niż wydawanie takiej kasy po to, żeby spędzić godzinę z ukochanym;) instruktorem, nie o nawiązywanie bliższych stosunków;). Ale Twoja analiza też trafna.

                                                    > sprowadzanie instruktora do niezbyt szanowanej roli "pani do towarzystwa"

                                                    To i tak niezły awans społeczny;)

                                                    > No bo po co będę dymać kilka kilometrów, skoro ktoś mnie może podwieźć?

                                                    Sama będziesz mogła się podwieźć. A komunikację i tak macie pewnie lepszą niż my. Pewnie, bo z żadnej nie korzystam;)

                                                    > Szczerze powiedziawszy teraz leżąco_w_gipsie mogłoby być, oj mogło, mimo, że
                                                    > zdaję sobie sprawę, jakie to nieprzyjemne być uwięzionym w czymś takim,
                                                    > byleby nie było kuśtykająco_w_tym_gipsie_do_pracy!!!

                                                    A właśnie, muszę sobie kupić lampy do roweru;) W dzień za gorąco na pedałowanie...

                                                    > Ostatecznie mogło być leżąco_w_niezbyt_przyjemnych_okolicznościach,
                                                    > przeczytałam gdzieś, że ludzie mądrzeją z wiekiem (najczęściej do trumny).

                                                    Piękne;)

                                                    > Zresztą to wcale nie takie proste. Zważywszy na fakt, iż skuter jest bardziej
                                                    > zbliżony motoru, niż do autka, jeździłam Hondą VFI 250,

                                                    To już monster jest, na taki trzeba prawko. Ja jeździłem (i nawet rozbiłem się;)) marną pięćdziesiątką (z automatyczną czy tam bezstopniową skrzynią, tylko gaz i hamulec). Niezła frajda, mimo że takie wolne. I do miasta naprawdę super.

                                                    > Zrobimy razem??? ;D

                                                    Po kolei moja droga, po kolei;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 20.07.07, 00:58
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > No w sumie to publiczne forum, dlaczego ktoś miałby się nam nie wcinać? I nie
                                                    > jestem Twoim instruktorem ani "złym człowiekiem" (mam nadzieję;)).

                                                    Hehe, Instruktorem na pewno nie - nie powiedziałbyś przecież, że źle mnie
                                                    uczysz;p. Ale "pokolenie" chyba to samo, bo macie podobne sformułowania:) - np.
                                                    bardzo charakterystyczne dla instruktora "robienie myków". Rocznik 81???

                                                    Wiesz, MG, że jakoś zupełnie nie umiem tego w sobie pogodzić. Gdybym była
                                                    jedyną kursantką mojego Instruktora - fakty mówiłyby same za siebie, wbrew moim
                                                    opiniom i opiniom inych kursantów - zadowolonych kursantów. Siedzę na tym forum
                                                    od grudnia i zdążyłam uprawomocnić się w przekonaniu, że mój Instruktor jest
                                                    dobry, nie tylko w obliczu skrajnych postów, a przede wszystkim przykłada się
                                                    do roboty i potrafi oddzielić pracę od innych rzeczy. A ja mam za sobą mnóstwo
                                                    godzin, obcykaną teorię i przekonanie, że rzetelnością można coś osiągnąć.
                                                    Wiem, co mi odpowiesz. Ale ja chciałam to prawko z nim zrobić.
                                                    Ma rację, że to nie mogło mieć dla niego znaczenia, czy zdam za trzecim razem,
                                                    czy nie. Bo już i tak niczego bym nie udowodniła. A jego dobry humor zastąpi co
                                                    najwyżej ulga, że ma to już za sobą. Szkoda, miało być inaczej. Miałam zdać za
                                                    drugim razem i to by było w porządku. Zanim dzień stąd odleci na chmurze:).
                                                    Mam wrażenie, że teraz muszę wszystko zaczynać od nowa. Od nowa teoria, od nowa
                                                    praktyka, od nowa szukanie instruktora. A ja już znam jednego dobrego. Wszystko
                                                    się teraz pochrzani. Jest to dla mnie problem interpretacyjny nie do
                                                    przeskoczenia, choć założę się, że interpretacja jest banalna. Miałam idealne
                                                    warunki. Taine mi się chrzani. Żyjemy do cholery w czasach scjentyzmu, nie
                                                    istnieją rzeczy nieogarnialne rozumowo, a już na pewno nie kawałek blachy na
                                                    czterech kółkach, polegający na machaniu róznymi rzeczami. Mówił, że trzeba
                                                    myśleć dwa kroki do przodu, rozmawiał chyba z polonistką, nawiazania,
                                                    nawiązania do nawiązań, te sprawy. Jeśli chodzi o ewentualne kwestie mojej
                                                    jelonkowatości, to zapewniam Cię, że nikt nie uczy się tak szybko, jak kobieta
                                                    od mężczyzny, za miesiąc będziesz znać się na samolotach i walić moich gości
                                                    tak, jak on. To też odpada, w jakimkolwiek ujęciu jakiejkolwiek epoki.
                                                    Na to nie musisz odpisywać. Tak się tylko chciałam wygadać. Kompletnie nie
                                                    pojmuję, co w tym jest tak trudnego, żeby miałoby nie wychodzić. Kilkadziesiąt
                                                    cholernych zasad, do których trzeba się tylko stosować, interpretując sytuacje
                                                    na drodze. Więc co jest nie tak?


                                                    > Pisząc "nawet bardziej" miałem na myśli jeszcze większe głupoty niż wydawanie
                                                    > takiej kasy po to, żeby spędzić godzinę z ukochanym;) instruktorem, nie o
                                                    > nawiązywanie bliższych stosunków;). Ale Twoja analiza też trafna.

                                                    Coż może być jeszcze głupszego??? No dobra, można przewalić całe swoje życie,
                                                    żeby użerać się ze swoim instruktorem przez pięć minut dziennie i być z tego
                                                    zadowolonym. Na przykład.
                                                    Ale tak na poważnie, co można głupszego zrobić?

                                                    > > sprowadzanie instruktora do niezbyt szanowanej roli "pani do towarzystwa"

                                                    > To i tak niezły awans społeczny;)

                                                    Prowokatorze!!!! Zupełnie się z Tobą nie zgadzam! Nie zgadzam się z obiegowymi
                                                    opiniami, że instruktor to "robol" i że każdy może nim być. Nie każdy. Bo nie
                                                    każdy może naprawdę nazwać się Instruktorem. Instruktor kształtuje przyszłych
                                                    kierowców i znaczące jest to, co wbije kursantowi do tej jego pancernej
                                                    mózgoczaszki. Dla mnie mój Instruktor w kwestiach merytorycznych był, jest i
                                                    będzie autorytetem ("po lekcjach na boisku latał za mną z cegłówką";p).

                                                    > Sama będziesz mogła się podwieźć. A komunikację i tak macie pewnie lepszą niż
                                                    > my. Pewnie, bo z żadnej nie korzystam;)

                                                    Ciekawe kiedy................................

                                                    > > Szczerze powiedziawszy teraz leżąco_w_gipsie mogłoby być, oj mogło, mimo,
                                                    > że zdaję sobie sprawę, jakie to nieprzyjemne być uwięzionym w czymś takim,
                                                    > > byleby nie było kuśtykająco_w_tym_gipsie_do_pracy!!!

                                                    > A właśnie, muszę sobie kupić lampy do roweru;) W dzień za gorąco na
                                                    > pedałowanie...

                                                    Z czegoś to wywnioskował???? :D
                                                    Kocham Twoje teksty! Napisz kasiążkę!!! :)

                                                    > > Ostatecznie mogło być leżąco_w_niezbyt_przyjemnych_okolicznościach,
                                                    > > przeczytałam gdzieś, że ludzie mądrzeją z wiekiem (najczęściej do trumny)
                                                    > Piękne;)

                                                    :D


                                                    > To już monster jest, na taki trzeba prawko.

                                                    Prawda??? :D
                                                    A jakiego ma kopa, no mówię Ci, autko to betka!!! Niesamowite uczucie mknąć
                                                    taką bestią:D... no dobra, jakeśmy tak "naprawdę jechali, to to nie była moja
                                                    robota, ale myślałam, że zejdę, taka byłam pod.arana:D

                                                    > Ja jeździłem (i nawet rozbiłem się;)) marną pięćdziesiątką (z automatyczną
                                                    czy tam bezstopniową skrzynią, tylko gaz i hamulec).

                                                    Bezstopniową??? Fajne! A ja Cię właśnie chciałam zapytać o hamulec!!!! :)

                                                    > Niezła frajda, mimo że takie wolne. I do miasta naprawdę super.

                                                    Ja też chcę!!!! :)

                                                    > > Zrobimy razem??? ;D
                                                    > Po kolei moja droga, po kolei;)

                                                    Zaraz tam po kolei... robimy!!! Znaczy się prawko;).
                                                  • no-comments Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 20.07.07, 19:11
                                                    Sorry Linia, że sie wcinam w post nie do mnie, ale....

                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Wiesz, MG, że jakoś zupełnie nie umiem tego w sobie pogodzić. Gdybym była
                                                    > jedyną kursantką mojego Instruktora - fakty mówiłyby same za siebie, wbrew moim
                                                    > opiniom i opiniom inych kursantów - zadowolonych kursantów. Siedzę na tym forum
                                                    > od grudnia i zdążyłam uprawomocnić się w przekonaniu, że mój Instruktor jest
                                                    > dobry, nie tylko w obliczu skrajnych postów, a przede wszystkim przykłada się
                                                    > do roboty i potrafi oddzielić pracę od innych rzeczy. A ja mam za sobą mnóstwo
                                                    > godzin, obcykaną teorię i przekonanie, że rzetelnością można coś osiągnąć.
                                                    > Wiem, co mi odpowiesz. Ale ja chciałam to prawko z nim zrobić.

                                                    Nie masz tu do końca racji Linia - "dobry" nie oznacza równorzędnie "dobry" dla
                                                    wszystkich i nie chodzi tu o bycie dla jednych milszym a dla drugich mniej,
                                                    jednych uczyć lepiej a innych mniej - chodzi raczej o to, że jaki yb nie był
                                                    instruktor to jest jeszcze druga strona - kursant. Mój instruktor (ten, który
                                                    mnie wszystkiego nauczył) zawsze wydawał mi się świetnym instruktorem (sorrry za
                                                    czas przeszły - jest świetny), jego cierpliwośc nie znała granic, to samo z
                                                    oddaniem do kursanta. Nie wierzę w to ,że mógłby sobie jakiegokolwiek kursanta
                                                    kiedykolwiek odpuścić, wydawało mi się, że jeździc mógłby naucyzć każdego
                                                    (skroro mnie zniósł, to dałby rradę każdego!!).... a jednak nie. Sam kiedyś
                                                    przyznał, że z róznymi kursantami różnie się współpracuje - żadnego sobie nie
                                                    odpuszczał, ani nie starał się mniej, ale czasami miał ochotę powiedzieć
                                                    jakiemuś kursantowi, że z ich współpracy nic nie będzie, żeby zmienił(a)
                                                    instruktora. Nie każdy instruktor (nawet świetny) nauycz każdego, i nie jest to
                                                    wina kursanta czy instruktora - raczej zbiegów róznych okiloczności - dwóch
                                                    osobowości, dwóch chęci i tego wszystkiego co się kiedyś tam zdarzyło między
                                                    nimi (z nowym instruktorem startujesz jak z białą kartą - jeszcze wszystko się
                                                    może zdarzyć, z takim, którego znasz - nawet jeśli stosunki są dobre to czasem
                                                    zbyt wiele słów, czynów itp się przez eLkę przewaliło, żeby nauka nadal odnosiła
                                                    sens i zamierzone efekty). Choćby Twój instruktor miał 99 zadowolonych
                                                    kursantów, którzy zdali prawko za pierwszym razem, nie oznacza że tego setnego
                                                    kursatna jest w stanie nauczyć..... to nie jest Twoja wina Linia, ani jego, po
                                                    prostu wykorzystaliście już wszystkie szanse i tyle...



                                                    > Coż może być jeszcze głupszego??? No dobra, można przewalić całe swoje życie,
                                                    > żeby użerać się ze swoim instruktorem przez pięć minut dziennie i być z tego
                                                    > zadowolonym. Na przykład.
                                                    > Ale tak na poważnie, co można głupszego zrobić?

                                                    Naprawdę pytasz, co można....?? chyba nie muszę Ci na to pytanie odpowiadać, że
                                                    można jeszcze wiele glupszych, mniej rozumnych rzeczy robić, a dopóki napędza
                                                    Cię wiara, że TO COŚ jeszcze ma jakiś sens, że coś z tego w końcu pozytywnego
                                                    wyniknie.... dopóty wcale nie jest to takie głupie ... gorsze jest chyba robić
                                                    coś wbrew sobie...
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 21.07.07, 21:36
                                                    no-comments napisała:

                                                    Odpisałam w poście do mg.
                                                    Tobie dodam:

                                                    - Co tam?
                                                    - Nic chcę tylko wiedzieć, że zrobimy to prawko razem.
                                                    - No a jak? Spiorę tyłek, jak nie zdasz ;)

                                                    > Naprawdę pytasz, co można....?? chyba nie muszę Ci na to pytanie odpowiadać,
                                                    > że można jeszcze wiele glupszych, mniej rozumnych rzeczy robić, a dopóki
                                                    napędza Cię wiara, że TO COŚ jeszcze ma jakiś sens, że coś z tego w końcu
                                                    pozytywnego wyniknie.... dopóty wcale nie jest to takie głupie ... gorsze jest
                                                    chyba robić coś wbrew sobie...

                                                    MG wykluczył moje seksualna podejrzenia. Ch