jazda na 1biegu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 22:23
Instruktorzy darli się na mnie, że jedynka jest tylko do ruszania a tymczasem
jezdząc z nowym instruktorem dowiaduję sie że jest inaczej. Redukując biegi
np. na skrzyzowaniu, kiedy to autko się jeszcze toczy kaze mi zmienić na
jedynke :/ To jak to naprawde jest z tym 1 biegiem???
    • Gość: instruktor Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.07, 22:49
      no tak, na 2 zmieniasz dopiero jak silnik osiagnie 8000 obrotów, ponizej tego jezi sie na 1
    • linia.frontu No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ 30.06.07, 23:06
      Ale mi instruktora atakują! Obronić muszę. W końcu dlatego tu jestem.

      Gość portalu: beta napisał(a):

      > Redukując biegi np. na skrzyzowaniu, kiedy to autko się jeszcze toczy kaze
      > mi zmienić na jedynke :/

      Nie wrzucać jedynki, kiedy samochód jeszcze się toczy - pogląd wywodzący się ze
      starej szkoły warszawskiej, mający związek z autami posiadajacymi starszą
      skrzynię biegów... tylko nie pamiętam, na czym to polegało. Wie ktoś? Pontus???
      W innych miastach może być inaczej.
      • Gość: mg Re: No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 00:05
        > Nie wrzucać jedynki, kiedy samochód jeszcze się toczy - pogląd wywodzący się ze
        >
        > starej szkoły warszawskiej, mający związek z autami posiadajacymi starszą
        > skrzynię biegów... tylko nie pamiętam, na czym to polegało.

        Prawdopodobnie na braku synchronizatora 1. biegu...

        > W innych miastach może być inaczej.

        We wszystkich miastach trzeba wysprzęglić przed zmianą biegu bez synchronizacji.
        • linia.frontu Re: No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ 01.07.07, 11:36
          Gość portalu: mg napisał(a):
          > Prawdopodobnie na braku synchronizatora 1. biegu...

          O! Tak właśnie! Bardzo Ci dziękuję, MG:).
          • Gość: mg Re: No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 16:53
            Nie ma sprawy.
            Masz fantastyczny nick;)
            • off.topic Re: No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ 01.07.07, 16:56
              Gość portalu: mg napisał(a):

              > Nie ma sprawy.
              > Masz fantastyczny nick;)

              Dziękuję:).
              • off.topic Re: No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ 01.07.07, 16:57
                off.topic napisała:

                > Gość portalu: mg napisał(a):
                >
                > > Nie ma sprawy.
                > > Masz fantastyczny nick;)
                >
                > Dziękuję:).

                To ja:)
                Linia.
      • Gość: Kobieta-kierowca Re: No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ IP: 217.153.39.* 01.07.07, 19:07
        A Ty zdaje sie juz sie z nami pozegnałas?? Chyba strasznie boisz sie samotności
        • Gość: Kobieta-kierowca Do linii frontu IP: 217.153.39.* 01.07.07, 19:08
          A Ty zdaje się, juz sie z nami pożegnałaś?? Chyba strasznie boisz się samotności.
          Czekam na ATAK:-)
          • linia.frontu Re: Do linii frontu 01.07.07, 19:29
            Gość portalu: Kobieta-kierowca napisał(a):

            > A Ty zdaje się, juz sie z nami pożegnałaś?? Chyba strasznie boisz się
            samotności.
            > Czekam na ATAK:-)

            Czekaj.
            • Gość: Kobieta-kierowca Re: Do linii frontu IP: 217.153.39.* 01.07.07, 20:03
              Jestem cierpliwa. Z ogromnej niesympatii do ciebie mogę czekać ile wlezie:-)
              • linia.frontu Re: Do linii frontu 01.07.07, 20:36
                Gość portalu: Kobieta-kierowca napisał(a):

                > Jestem cierpliwa. Z ogromnej niesympatii do ciebie mogę czekać ile wlezie:-)

                Współczuję.
                • Gość: Kobieta-kierowca Re: Do linii frontu IP: 217.153.39.* 01.07.07, 21:00
                  Ja również i to serdecznie.
      • Gość: Aguniaaa Re: No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 21:38
        z tego co widza te linia frontu'' ciagle siedzi an tym forum widac ze nie am co
        innego do robienia.na akzde hasla odpisuje i w dyskusje sie wlancza co eni
        spojrze to jej komentarze........... bierz sie do roboty a nie dupe przed
        kompem, moi znajomi to potwierdzaja i dolaczaja sie do tego
        • linia.frontu Re: No wiem, wiem, miałam się zamknąć... :/ 13.07.07, 22:11
          Gość portalu: Aguniaaa napisał(a):

          > z tego co widza te linia frontu'' ciagle siedzi an tym forum
          plepleple

          A ten styl wypowiedzi to prowokacja, czy też faktycznie tak niewiele masz
          wspólnego z wypowiadaniem się na poziomie? Proponuję zająć się czymś
          wartościowszym od obczajania, w którym wątku linia.frontu jest, a w którym jej
          nie ma - jak sama mi radzisz, a dysponowanie moim czasem pozostaw mnie.
          Średnio mnie interesuje, co masz do powiedzenia na jego temat.
    • linia.frontu A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 30.06.07, 23:10
      Problem interpretacyjny.

      Wright-Diesel.
      "- Ten wóz ma pięć biegów - powiedział. - I reduktor. Tak, że do każdego biegu
      muszę wysprzęglać. No, pomyśl. Zanim dojdę do piątego, to już piętnaście razy".
      • Gość: mg Re: A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 17:29
        Tu chodzi o jakąś (bardzo) starą ciężarówkę albo terenówkę, co?
        Jeśli takie auto jest obciążone (albo jedziemy w trudnym terenie) musimy zmieniać biegi z wysprzęglaniem, czyli:
        jedziemy na 1L (Low, z reguktorem), naciskamy sprzęgło, wrzucamy luz, puszczamy sprzęgło, dodajemy gazu (chyba, nigdy takim nie jeździłem;), przy redukcji napewno), wciskamy sprzęgło i wybieramy 1H (wyższy, bez reduktora), puszczamy sprzęgło.
        I jedziemy na jedynce. Następna zmiana z 1H na 2L. Potem tak samo z kolejnymi biegami aż do 5H.
        I to wszystko np. na górskiej drodze w lesie. Kiedyś kierowca to był ciężki zawód.
        • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 01.07.07, 18:54
          Gość portalu: mg napisał(a):

          > Tu chodzi o jakąś (bardzo) starą ciężarówkę albo terenówkę, co?

          Tak jest - zdaje się, że terenówka:)! Książka pisana około połowy 62. Dla
          pełnego orazu autka dodam: "Stał chwilę przy maszynie, czując gorąco rury
          wydechowej, wyprowadzonej w górę za kabiną kierowcy". Nie znalazłam nic w necie
          odnośnie do zjawiska zwanego Wrigh-Diesel:(.

          > Jeśli takie auto jest obciążone (albo jedziemy w trudnym terenie) musimy
          > zmieniać biegi z wysprzęglaniem, czyli: jedziemy na 1L (Low, z reguktorem),
          > naciskamy sprzęgło, wrzucamy luz, puszczamy sprzęgło, dodajemy gazu (chyba,
          > nigdy takim nie jeździłem;), przy redukcji napewno), wciskamy sprzęgło i
          > wybieramy 1H (wyższy, bez reduktora), puszczamy sprzęgło. I jedziemy na
          > jedynce. Następna zmiana z 1H na 2L. Potem tak samo z kolejnymi biegami aż do
          > 5H. I to wszystko np. na górskiej drodze w lesie.

          I to już znacznie rozjaśnia sprawę - za co ponownie dziękuję, MG:).
          Nie tylko nick mam fantastyczny;p

          Gość portalu: natalia napisał(a):

          > Pozdro dla Linii, właśnie to czytam:)

          Zakochasz się. Ja się właśnie wtedy zakochałam.
          Koniecznie zdaj relację! :)
          • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 19:40
            > I to już znacznie rozjaśnia sprawę - za co ponownie dziękuję, MG:).

            Chyba zbytnio uprościłem ten opis, kierowca tego potwora mówi o 15 wysprzęglaniach, więc widać jeszcze trzeba wyrównać obroty na reduktorze.
            Ciekawe, ilu kierowców poradziłoby sobie z takim autem dzisiaj?
            A Wy (no ok, ja też jeszcze nie tak dawno) się zastanawiacie, czy lepiej zdawać na corsie czy punto;)

            > Nie tylko nick mam fantastyczny;p

            Tego jestem pewny;)
            • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 01.07.07, 19:51
              Strasznie Cię wymęczę, ale jak mi się już trafił ktoś w temacie, no to jakżesz
              go nie wyeksploatować? :)

              Gość portalu: mg napisał(a):

              > Chyba zbytnio uprościłem ten opis, kierowca tego potwora mówi o 15
              > wysprzęglaniach, więc widać jeszcze trzeba wyrównać obroty na reduktorze.

              Co...? Poproszę o kolejny wykład... Szukałam na necie, ale niczego nie mogę
              znaleźć:(.

              Pisałeś w poście poniżej, że: Ja zazwyczaj redukuję wtedy z
              wysprzęglaniem (najpierw na luz, puszczam sprzęgło, lekko gaz, sprzęgło,
              pierwszy bieg) ale to raczej takie natręctwo
              To znaczy, że na obecnych autkach też to można stosować? (Spokojnie, najpierw
              nauczę się podstaw, dopiero potem będę je udoskonalać;p).

              > Ciekawe, ilu kierowców poradziłoby sobie z takim autem dzisiaj?

              Myślę, że niewielu dobrych kierowców, o świeżyźnie nie wspominając... :)
              To dopiero musiała byc jazda...

              > A Wy (no ok, ja też jeszcze nie tak dawno) się zastanawiacie, czy lepiej
              > zdawać na corsie czy punto;)

              Na Corsie:D!
              • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 20:40
                linia.frontu napisała:

                > Strasznie Cię wymęczę, ale jak mi się już trafił ktoś w temacie, no to jakżesz
                > go nie wyeksploatować? :)

                Niestety nie jestem jakimś ekspertem od skrzyń biegów, to, co piszę to raczej wcześniej przeczytałem albo usłyszałem od dziadka (egzamin w latach 40., na wojskowej ciężarówce;))

                > Co...? Poproszę o kolejny wykład... Szukałam na necie, ale niczego nie mogę
                > znaleźć:(.

                Reduktor do taka dodatkowa przekładnia, jakby druga skrzynia biegów (najczęściej 2-biegowa), stosuje się go w ciężarówkach i autach terenowych głównie. Pozwala od zwiększyć przełożenie, co ułatwia podjazd pod wzniesienie, ciągnięcie ładunku itp. Wygląda to tak, że mając włączony reduktor (czyli zapięte to większe przełożenie) masz wyższe obroty i niższą prędkość niż przy wyłączonym reduktorze i tym samym biegu.
                Jeśli chodzi o ten samochód z książki: 15 wysprzęgleń osiągnigniemy, jeśli zmiana biegów będzie wymagała wysprzęglenia przy przełączaniu reduktora.
                Robiło się to osobną dzwigną obok dzwigni zmiany biegów, więc wyglądało to jak 2 zmiany biegów za każdym razem (dopisz to sobie do tego, co podałem wcześniej;)).
                Niestety to już moje przemyślenia więc mogę się tu mylić (albo Hłasko się mylił;))

                > To znaczy, że na obecnych autkach też to można stosować? (Spokojnie, najpierw
                > nauczę się podstaw, dopiero potem będę je udoskonalać;p).

                Jak widzisz sam kwestionuję sens takiego cudowania, poprostu zauważyłem, że ta jedynka wskakuje lżej wtedy (ale możliwe też, że skrzynia mojego poldka już umiera i to dlatego;)). Zresztą w innych samochodach zazwyczaj tak nie robię.
                Więc najlepiej o tym zapomnij i już;)

                > Myślę, że niewielu dobrych kierowców, o świeżyźnie nie wspominając... :)
                > To dopiero musiała byc jazda...

                Zgrzyty i naprawy szybko by nas nauczyły;)

                > Na Corsie:D!

                Teraz to pewnie nawet smartem bym się między tymi pachołkami nie zmieścił;)
                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 01.07.07, 21:13
                  Gość portalu: mg napisał(a):

                  > Niestety nie jestem jakimś ekspertem od skrzyń biegów

                  Nic nie szkodzi - wiesz wiecej ode mnie, w związku z czym możesz mi wyjasnić, a
                  to mi w zupełności wystarczy:).

                  > Reduktor do taka dodatkowa przekładnia, jakby druga skrzynia biegów (...)

                  I to już zdecyydowanie ułatwia mi pojecie tego wszystkiego - trzeba było po
                  prostu za każdym razem, w odpowiednich okolicznościach, przełaczyć na "drugą
                  skrzynię" - zdaję sobie sprawę, że to uproszczone rozumienie:).

                  > (albo Hłasko się mylił;))

                  Niemożliwe! On się jeszcze nigdy nie pomylił - więc już się nie pomyli...
                  1950 - 16 lat: uczęszcza na kurs samochodowy - kurs kończy w lecie 1950 i od
                  razu zaczyna pracować jako pomocnik kierowcy - jest kierowcą do 30.04.1953 -
                  właśnie na takich potworach, brrrrr!:)

                  Jeszcze raz dzięki! ;D
                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 21:52
                    linia.frontu napisała:

                    > I to już zdecyydowanie ułatwia mi pojecie tego wszystkiego - trzeba było po
                    > prostu za każdym razem, w odpowiednich okolicznościach, przełaczyć na "drugą
                    > skrzynię" - zdaję sobie sprawę, że to uproszczone rozumienie:).

                    No to mogłem jeszcze prościej: dużo machania różnymi dźwigniami i wciskania sprzęgła;) No i żadnego wspomagania, pedały nie dawały się wciskać jak w Corsie...
                    Chyba w "Następnym do raju" coś pisze o samej jeździe, jakieś strzępy opisów pamiętam.
                    • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 01.07.07, 22:32
                      Gość portalu: mg napisał(a):

                      > No to mogłem jeszcze prościej: dużo machania różnymi dźwigniami i wciskania
                      > sprzęgła;)

                      Wydrukuję to i przykleję swojemu instruktorowi na szybie Corsy - bocznej, co by
                      nie powodować nadmiernego zagrożenia ruchu - toż to istota prowadzenia auta!:D

                      > Chyba w "Następnym do raju" coś pisze o samej jeździe, jakieś strzępy opisów
                      > pamiętam.

                      Zaraz Ci się oświadczę, albo zakocham, choćby na 15 minut;).
                      " patrzył za nim, jak idzie; wysoki, ciemny i zgarbiony, jak wsiada do swego
                      wozu i odjeżdża rozrywając ciszę na strzępy; potem spojrzał na stojący
                      samotnie, ostatni już swój samochód - potrzaskany, brudny, biedny i już nie do
                      jazdy".

                      Kurcze, jakżesz się to nazywało... Natka, tyżeś ostatnio miała w rękach ten
                      zbiór: jedno z wcześniejszych opowiadań Hłaski - gdzieś w górach. Zima,
                      spartańskie warunki. Koleś ulega wypadkowi, inni wyciągają to, co z niego
                      zostało - i taki mocny, powtarzający się motyw - słowa jednego z nich, że to
                      był taki piękny wóz i że szkoda tego wozu...
                      • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 23:00
                        I ten opis jazdy w nocy, w zimie, bez świateł, przez las. I próba oślepienia szperaczem komisarza (politruka?) jadącego za bohaterami, przed zakrętem...
                        Nie jestem pewny czy to tak książka.
                        Zawsze jak jadę w takich warunkach mam ochotę wyłączyć światła;)
                        • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 02.07.07, 00:08
                          Gość portalu: mg napisał(a):

                          > I ten opis jazdy w nocy, w zimie, bez świateł, przez las. I próba oślepienia
                          > szperaczem komisarza (politruka?) jadącego za bohaterami, przed zakrętem...
                          > Nie jestem pewny czy to tak książka.
                          > Zawsze jak jadę w takich warunkach mam ochotę wyłączyć światła;)

                          Taktaktaktaktak:). Wydaje mi się, że mówimy o tym samym, choć czytałam dość
                          dawno.
                          A to znasz? :D

                          "Praca w WSS była bardzo ciężka: baza mieściła się przy ulicy Sokołowskiej - ja
                          mieszkałem tuż przy Marymoncie. O czwartej rano musiałem być już "na bazie",
                          jak to się mówiło; wstawałem często o drugiej i maszerowałem przez Powązki.
                          Szedłem śpiąc; można nawet i tak. Potem zaczynał się koszmar; silnik nie chciał
                          zaskoczyć; trzeba się było kłaść pod karterem z zapaloną lampą benzynową, gdyż
                          gorąca woda grzana dla nas przez nocnych kierowców pomagała tyleż co
                          wyskakującemu bez spadochronu odmawianie pacierza."
                          • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.07, 00:35
                            Musiałem sobi wyguglać ten fragment ale tak, czytałem kiedyś, może nawet w podstawówce;)
                            Jak mnie wkurzało to powszechne kombinowanie! Załatwianie wszystkie na lewo, za wódę, zajeżdżanie sprzętu...
                            To już bardziej mi odpowiadało uczucie beznadziei z tej górskiej bazy.

                            Ale OT się zrobił. Wykasują nas;)
                            • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 02.07.07, 08:01
                              Gość portalu: mg napisał(a):

                              > Ale OT się zrobił. Wykasują nas;)

                              Właśnie. Przechodzimy tutaj z tym Hłaską?
                              forum-avalon.net/viewforum.php?f=50
                              • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.07, 20:23
                                Obawiam się, że nie mam w tym temacie dużo więcej do powiedzenia (w przeciewieństwie do Ciebie, jak widzę;)). Może teraz coś jego poczytam.
                                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 02.07.07, 22:00
                                  Gość portalu: mg napisał(a):

                                  > Obawiam się, że nie mam w tym temacie dużo więcej do powiedzenia

                                  Opuszczasz mnie??? :.(

                                  Może teraz coś jego poczytam.

                                  No dobra - dla Hłaski możesz:). Dziękuję Ci raz jeszcze za pouczajacy wykład!
                                  Czekam na wiecej:).
                                  P.S. ... MG... a półbiegi??? Czemu ciężarówka ma 8 biegów i jak to możliwe? Jak
                                  można mieć 8 biegów? To właśnie za sprawą reduktora, który stanowi "dodatkową
                                  skrzynię"?
                                  Widzisz, no może o Hłasce coś wiem, ale jak przyjdzie co do czego... to padam
                                  na opisie skrzyni biegów;).
                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.07, 08:23
                                    linia.frontu napisała:

                                    > Opuszczasz mnie??? :.(

                                    Jak będę miał coś do powiedzenia to powiem;)

                                    > No dobra - dla Hłaski możesz:). Dziękuję Ci raz jeszcze za pouczajacy wykład!
                                    > Czekam na wiecej:).

                                    Nie ma za co. Mam nadzieję, że nie popełniłem jakichś rażących błędów. Niestety nie znam tych zagadnień z praktyki...

                                    > P.S. ... MG... a półbiegi??? Czemu ciężarówka ma 8 biegów i jak to możliwe?

                                    Półbiegi, jak sama nazwa wskazuje, służą do obniżania biegu o połowę;) To taka dodatkowa przekładnia w skrzyni biegów, dzięki której masz "gęściej" upakowane przełożenia (czyli jeszcze "bieg" 1.5 między 1 a 2 itd). Pozwala to utrzymywać obroty silnika w korzystnym przedziale ( a dla obiążonej ciężarówki ten przedział jest bardzo wąski).

                                    Jak
                                    >
                                    > można mieć 8 biegów?

                                    8 to wcale nie tak dużo. Często zdarzają się 12 - 16 biegowe skrzynie (spoko, w ciężarówkach;))

                                    > Widzisz, no może o Hłasce coś wiem, ale jak przyjdzie co do czego... to padam
                                    > na opisie skrzyni biegów;).

                                    Ale nie jeździsz ciężarówką, nie? Więc 5 biegów w zupełności Ci wystarczy;)
                                    • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 03.07.07, 22:06
                                      Gość portalu: mg napisał(a):

                                      > Jak będę miał coś do powiedzenia to powiem;)

                                      No ja myślę!!! :)
                                      Instruktor mnie olał - to tylko Ty zostałeś - cieszysz się??? :P
                                      Wymęczę Cię...;/

                                      > czyli jeszcze "bieg" 1.5 między 1 a 2 itd). Pozwala to utrzymywać
                                      > obroty silnika w korzystnym przedziale ( a dla obiążonej ciężarówki ten
                                      przedział jest bardzo wąski).

                                      Tak, to potrafię sobie wyobrazić - w skrzyni biegów jest pewnie po prostu
                                      wiecej kółek zębatych, takich, jak w osobowych.


                                      > Często zdarzają się 12 - 16 biegowe skrzynie (spoko, w ciężarówkach;))

                                      To już przekracza możliwości mojego umysłu... :/. A jak się robiło prawko na
                                      MANie 8biegowym /z półbiegami/, to można jeździć 16biegowym bydlakiem???

                                      > Ale nie jeździsz ciężarówką, nie? Więc 5 biegów w zupełności Ci wystarczy;)

                                      Ale będę :D:D:D:D:D:D
                                      No dobra, jak tylko się z B uporam, a to potrwa dłużsżą chwilkę... :)
                                      • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.07, 23:06
                                        linia.frontu napisała:

                                        > No ja myślę!!! :)
                                        > Instruktor mnie olał - to tylko Ty zostałeś - cieszysz się??? :P

                                        Jestem zachwycony. Na jazdach uczymy się jeździć a nie gadamy z instruktorem o pierdołach;)

                                        > Wymęczę Cię...;/

                                        Nie czuję się jeszcze specjalnie wymęczony.

                                        > Tak, to potrafię sobie wyobrazić - w skrzyni biegów jest pewnie po prostu
                                        > wiecej kółek zębatych, takich, jak w osobowych.

                                        Ogólnie rzecz biorąc - dobrze sobie wyobrażasz.

                                        > To już przekracza możliwości mojego umysłu... :/. A jak się robiło prawko na
                                        > MANie 8biegowym /z półbiegami/, to można jeździć 16biegowym bydlakiem??

                                        Kategoria prawa jazdy nie mówi nic o ilości biegów. To nie jest tak, że masz dźwignię jak w osobówce i musisz trafić w jedno z 16 położeń. Półbiegi zazwyczaj włącza się (dziś) przyciskiem/przełącznikiem na dzwigni zmiany biegów lub gdzieś w okolicach. Automaty też się zdarzają.

                                        > Ale będę :D:D:D:D:D:D

                                        Jakoś nie wierzę;)

                                        > No dobra, jak tylko się z B uporam, a to potrwa dłużsżą chwilkę... :)

                                        Tak, zacząć od B to dobry pomysł;) Ta dłuższa chwilka jest spowodowana odległym terminem pierwszego egzaminu, nie ilością egzaminów, prawda?;)
                                        • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 03.07.07, 23:51
                                          Gość portalu: mg napisał(a):

                                          > Jestem zachwycony.

                                          :D

                                          > Na jazdach uczymy się jeździć a nie gadamy z instruktorem o pierdołach;)

                                          Tak jest!!! Zaraz mu przekażę, żeby mnie nie zagadywał! ;p

                                          > Nie czuję się jeszcze specjalnie wymęczony.

                                          Trafnie ujęte - "jeszcze..." ;)

                                          > Ogólnie rzecz biorąc - dobrze sobie wyobrażasz.

                                          O! A szczegółowo??? :D
                                          W mojej niezbyt technicznej terminologii (i równie niezbyt technicznym
                                          wyobrażeniu) przedstawia się to tak: Silnik wprowadza w ruch obrotowy jedną z
                                          tarcz sprzęgła, druga, ta dochodząca do skrzyni biegów i złączona ze sprzęgłem,
                                          łącząc się z pierwszą, wprowadza w ruch obrotowy "rurkę" - "rurka" dochodzi do
                                          skrzyni biegów - na niej umieszczone są "zębatki" (tak?). Dżwignia do zmiany
                                          biegów jest połączona z "nakładką", która przy włączeniu biegu "nachodzi"
                                          na "zębatki" (różnej wielkości). A w ciężarówce jest dwa razy więcej zębatek...
                                          to chyba "nakładek" też musi być więcej... bo jedna "nakładka" łapie dwa biegi
                                          za takie "mniejsze kółka" (żeby nakładki mogły mieć te same wymiary,
                                          to "zębatki" mają dołączone "mniejsze kółka", za które łapie "nakładka")...
                                          O Boże, ależ to musi być naiwne rozumowanie... :/
                                          Żywię nadzieję, że chociaż z grubsza rozumiem, o co chodzi...

                                          O... i jeszcze jedno... w moim pojmowaniu skrzyni biegów nie mieści się piaty
                                          bieg, bo z mojego schematu wynika, że "nakładki" są dwie.


                                          > Kategoria prawa jazdy nie mówi nic o ilości biegów.

                                          W takim razie wszystko jasne! :D

                                          > To nie jest tak, że masz dźwignię jak w osobówce i musisz trafić w jedno z 16
                                          > położeń. Półbiegi zazwyczaj włącza się (dziś) przyciskiem/przełącznikiem na
                                          > dzwigni zmiany biegów lub gdzieś w okolicach. Automaty też się zdarzają.

                                          Jeśli nie poczułeś się kompletnie zażenowany moim schematem działania skrzyni
                                          biegów, to będę dociekać dalej! :D

                                          > > Ale będę :D:D:D:D:D:D
                                          > Jakoś nie wierzę;)

                                          Tzn. że dotarła już do Ciebie informacja o tym, kto jest najgorszym kursantem
                                          odwiedzajacym to forum... :(
                                          No dobra, wydało się:).
                                          Po B robię A (z C poczekam, aż się wprawię w prowadzeniu "małego", zaledwie 1,5
                                          tonowego pocisku, jakim jest autko, zanim się przerzucę na większy kaliber -
                                          ale plany są, a co!:D).


                                          > Tak, zacząć od B to dobry pomysł;) Ta dłuższa chwilka jest spowodowana
                                          > odległym terminem pierwszego egzaminu, (...) , prawda?;)

                                          Tak, to prawda - terminy są bardzo długie! ;p
                                          • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.07, 01:01
                                            linia.frontu napisała:

                                            > O! A szczegółowo??? :D
                                            > W mojej niezbyt technicznej terminologii (i równie niezbyt technicznym
                                            > wyobrażeniu) przedstawia się to tak: Silnik wprowadza w ruch obrotowy jedną z
                                            > tarcz sprzęgła, druga, ta dochodząca do skrzyni biegów i złączona ze sprzęgłem,
                                            >
                                            > łącząc się z pierwszą, wprowadza w ruch obrotowy "rurkę" - "rurka" dochodzi do
                                            > skrzyni biegów - na niej umieszczone są "zębatki" (tak?). Dżwignia do zmiany
                                            > biegów jest połączona z "nakładką", która przy włączeniu biegu "nachodzi"
                                            > na "zębatki" (różnej wielkości). A w ciężarówce jest dwa razy więcej zębatek...
                                            >
                                            > to chyba "nakładek" też musi być więcej... bo jedna "nakładka" łapie dwa biegi
                                            > za takie "mniejsze kółka" (żeby nakładki mogły mieć te same wymiary,
                                            > to "zębatki" mają dołączone "mniejsze kółka", za które łapie "nakładka")...
                                            > O Boże, ależ to musi być naiwne rozumowanie... :/
                                            > Żywię nadzieję, że chociaż z grubsza rozumiem, o co chodzi...
                                            >
                                            > O... i jeszcze jedno... w moim pojmowaniu skrzyni biegów nie mieści się piaty
                                            > bieg, bo z mojego schematu wynika, że "nakładki" są dwie.

                                            Trochę bardziej szczegółowo:
                                            Od sprzęgła dochodzi rurka (którą nazywamy wałek), jest połączona przekładnią zębatą z drugim wałkiem, leżącym równolegle z nim - pośrednim (on kręci się w przeciwną stronę). Wałek pośredni ma kilka zębatek, tyle ile biegów (łącznie ze wstecznym), zębatki te są na stałe zazębione z zębatkami na 3 wałku, leżącym równolegle z nim i idącym do "kół". Czyli wszystkie biegi kręcą się tak jakby na raz. To, co wybieramy machając dzwignią zmiany biegów to to, która z zębatek na wałku głównym (tym do kół) jest z nim połączona. Łączą je tuleje, które przesuwane są wzdłuż wałka przez mechanizm połączony z dzwignią zmiany biegów.
                                            Zębatki biegu wstecznego nie łączą się bezpośrednio ale przez jedno dodatkowe koło.
                                            Prawdę mówiąc, to nie wiem, jak wygląda to wszystko w środku w skrzyni z półbiegami, nie widziałem czegoś takiego na żywo jeszcze;)

                                            > Tzn. że dotarła już do Ciebie informacja o tym, kto jest najgorszym kursantem
                                            > odwiedzajacym to forum... :(

                                            Nie dotarła, nie przejrzałem wszystkich wątków. Ile razy się nie udało?;)

                                            > No dobra, wydało się:).
                                            > Po B robię A (z C poczekam, aż się wprawię w prowadzeniu "małego", zaledwie 1,5 tonowego pocisku, jakim jest autko, zanim się przerzucę na większy kaliber -
                                            > ale plany są, a co!:D).

                                            Motocykle jeszcze rozumiem. Ale mam nadzieję, że nie wiążesz zawodowo swojej przyszłości z ciężarówkami;)

                                            • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 04.07.07, 21:23
                                              Gość portalu: mg napisał(a):

                                              MG, padam! Odpowiem jutro - tzn. jutro zasypię Cię kolejnymi pytaniami :D

                                              Ile razy się nie udało?;)

                                              Nic z tego!!!! Nic nie powiem :D
                                              d-y-wa-guj... ;p
                                              • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.07, 20:16
                                                linia.frontu napisała:

                                                > MG, padam! Odpowiem jutro - tzn. jutro zasypię Cię kolejnymi pytaniami :D

                                                Wprost nie mogę się doczekać;)

                                                > Nic z tego!!!! Nic nie powiem :D
                                                > d-y-wa-guj... ;p

                                                Hmm... Skoro tak długo to trwa to pewnie sporo. Jesteś pewna, że nadajesz się na kierowce?;)
                                                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 05.07.07, 23:18
                                                  Gość portalu: mg napisał(a):

                                                  > Wprost nie mogę się doczekać;)

                                                  Tym bardziej potrzymam Cię w niepewności!:D
                                                  Parę minut temu wróciłam... Instruktor mnie tak wyeksploatował koncentrując na
                                                  manewrach, iż jestem ustaysfakcjonowana dzisiejszą jazdą, ale i okropnie
                                                  zmęczona. Nigdy przenigdy go nie zmienię - jest przeanielsko cierpliwy, a do
                                                  tego wymaga tego, czego powinien i mi nie słodzi, że jeżdżę super, jeśli to
                                                  nieprawda; i nie naciska mi na sprzęgło i nie włącza za mnie.... dobra, starczy
                                                  peanów:). Co nie zmienia faktu, że nie jestem w stanie myśleć:).
                                                  Dzisiaj dowiedziałam się o kole... nie napędowym... koło... coś z "z"... nie
                                                  pamiętam. Jest to koło, które idzie od silnika i łączy się ze sprzęgłem, jakoś
                                                  tak. I jeszcze o docisku i... i nic nie pamiętam, cholera!

                                                  > Hmm... Skoro tak długo to trwa to pewnie sporo. Jesteś pewna, że nadajesz się
                                                  > na kierowce?;)

                                                  Bezdusznik :.(
                                                  No właśnie nie jestem pewna. Właśnie nie jestem.
                                                  Dzisiaj waliłam takie błedy, że wyć mi się chwilami chciało, mimo, że
                                                  Instruktor mówi, że "mam 60% szans, żeby zdać" - jak na mnie to bardzo dobrze;
                                                  i że spodziewał się, że dziś będzie gorzej.
                                                  Jasna cholera, co jest nie tak...
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 05.07.07, 23:50
                                                    PS - kurcze fajnie się z Tobą gada, zastanawiam się kiedy stracisz cierpliwość i
                                                    przestaniesz odpowidać na posty;D

                                                    ;)
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.07, 00:19
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Nigdy przenigdy go nie zmienię - jest przeanielsko cierpliwy, a do
                                                    > tego wymaga tego, czego powinien i mi nie słodzi, że jeżdżę super, jeśli to
                                                    > nieprawda; i nie naciska mi na sprzęgło i nie włącza za mnie.... dobra,
                                                    > starczy peanów:)

                                                    No to się domyślam, czemu ten kurs tak długo trwa;)

                                                    >Dzisiaj dowiedziałam się o kole... nie napędowym... koło... coś z "z"

                                                    Zamachowym?
                                                    Naprawdę nie wiem, po co Ci ta wiedza;)

                                                    > Dzisiaj waliłam takie błedy, że wyć mi się chwilami chciało, mimo, że
                                                    > Instruktor mówi, że "mam 60% szans, żeby zdać" - jak na mnie to bardzo
                                                    > dobrze; i że spodziewał się, że dziś będzie gorzej.
                                                    > Jasna cholera, co jest nie tak...

                                                    Ja rozjeżdżałem te cholerne słupki na ostatnich jazdach przed egzaminem;)

                                                    > PS - kurcze fajnie się z Tobą gada, zastanawiam się kiedy stracisz
                                                    > cierpliwość i przestaniesz odpowidać na posty;D

                                                    Już to dziś czytałem. Macierz się sypie;) Z Tobą też się fajnie gada;)
                                            • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 07.07.07, 11:41
                                              Gość portalu: mg napisał(a):

                                              > Od sprzęgła dochodzi rurka (którą nazywamy wałek), jest połączona przekładnią
                                              zębatą z drugim wałkiem, leżącym równolegle z nim - pośrednim (on kręci się w
                                              przeciwną stronę). Wałek pośredni ma kilka zębatek, tyle ile biegów (łącznie ze
                                              wstecznym), zębatki te są na stałe zazębione z zębatkami na 3 wałku, leżącym
                                              równolegle z nim i idącym do "kół". Czyli wszystkie biegi kręcą się tak jakby
                                              na raz.

                                              Acha, ok. Ten wałek 3 odchodzący od kół to układ przenoszenia napędu, który
                                              napędza koła napędowe? Wszystkie biegi kręcą się naraz, ale tylko
                                              jeden "działa", bo tylko jeden jest włączony na skrzyni biegów?

                                              To, co wybieramy machając dzwignią zmiany biegów to to, która z zębatek na
                                              wałku głównym (tym do kół) jest z nim połączona. Łączą je tuleje, które
                                              przesuwane są wzdłuż wałka przez mechanizm połączony z dzwignią zmiany biegów.

                                              Tuleje służą do wybierania danego biegu.

                                              Zębatki biegu wstecznego nie łączą się bezpośrednio ale przez jedno dodatkowe
                                              koło.
                                              Prawdę mówiąc, to nie wiem, jak wygląda to wszystko w środku w skrzyni z
                                              półbiegami, nie widziałem czegoś takiego na żywo jeszcze;)

                                              Nadal nie rozumiem, po co jest wałek pośredni.


                                              linia.frontu napisała:

                                              > Nigdy przenigdy go nie zmienię

                                              No to się domyślam, czemu ten kurs tak długo trwa;)

                                              Ci insynuujesz???? ;) Co, uważasz, że mój instruktor źle mnie uczy? :/
                                              Długo siedzę na tym forum, ale przyznam, że nikt nie znokautował mnie jeszcze z
                                              tak rozbrajającą prostotą, esencjonalizując w jednym zdaniu jakieś 100000 moich
                                              postów;p


                                              >Dzisiaj dowiedziałam się o kole... nie napędowym... koło... coś z "z"

                                              Zamachowym?

                                              Taaaaaaak, zamachowym!!! :D
                                              Czy docisk dociska tarczę sprzęgła do koła zamachowego, które jest połączone ze
                                              skrzynią biegów? A jak to się dzieje, że za pomocą silnika wałek się kręci?
                                              Silnik mam chyba w miarę obcykany, ale tylko w środku, a zupełnie nie wiem, jak
                                              to w środku przedkłada się na innne machanizmy, tylko wiem, jak to wygląda z
                                              wydechem.

                                              Naprawdę nie wiem, po co Ci ta wiedza;)
                                              Jak to po co??? Przecież, jeśli obsługuję jakiś mechanizm, to powinnam znać
                                              zasady jego funkcjonowania. To tak, jak z książką, gdybym wiedziała tylko, że
                                              czytam powieść (Corsa), wielowątkową, pisaną prozą, a nie wiedziała np. o
                                              narracji, lektura byłaby niepełna. Tak samo z autkiem:).

                                              > Dzisiaj waliłam takie błedy, że wyć mi się chwilami chciało

                                              Ja rozjeżdżałem te cholerne słupki na ostatnich jazdach przed egzaminem;)

                                              Cholera! Chyba się wygadałam z tym podejściem... no ale trudno. W poście do No
                                              Comments opisuję własne - zwątpisz...
                                              O! Ty mi powiesz, czy naprawdę się nie nadaję!!! :/

                                              > Z Tobą też się fajnie gada;)
                                              :D:D:D:D
                                              • no-comments Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 07.07.07, 12:09
                                                linia.frontu napisała:


                                                >
                                                > > Nigdy przenigdy go nie zmienię
                                                >
                                                > No to się domyślam, czemu ten kurs tak długo trwa;)
                                                >
                                                > Ci insynuujesz???? ;) Co, uważasz, że mój instruktor źle mnie uczy? :/
                                                > Długo siedzę na tym forum, ale przyznam, że nikt nie znokautował mnie jeszcze z
                                                >
                                                > tak rozbrajającą prostotą, esencjonalizując w jednym zdaniu jakieś 100000 moich
                                                >
                                                > postów;p

                                                Linia mg mógł sugerowac coś innego;D że na przykłąd skupiasz się na instrukotrze
                                                a nie na jeździe.... albo, że "specjalnie" przeciągasz ten cały kurs i prawko
                                                żeby móc ciągle z nim jeździć... ale nie koniecznie to, że on źle uczy;)
                                                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 07.07.07, 12:12
                                                  no-comments napisała:

                                                  > Linia mg mógł sugerowac coś innego;D że na przykłąd skupiasz się na
                                                  instrukotrze a nie na jeździe.... albo, że "specjalnie" przeciągasz ten cały
                                                  kurs i prawko żeby móc ciągle z nim jeździć... ale nie koniecznie to, że on źle
                                                  uczy;)

                                                  Jestem przekonana, że MG to właśnie usiłuje zasugerować! Ja tylko próbuję
                                                  zmienić temat ;p
                                              • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 14:15
                                                no-comments napisała:

                                                Acha, ok. Ten wałek 3 odchodzący od kół to układ przenoszenia napędu, który
                                                > napędza koła napędowe?

                                                Tak.

                                                > Wszystkie biegi kręcą się naraz, ale tylko
                                                > jeden "działa", bo tylko jeden jest włączony na skrzyni biegów?

                                                Wszystkie pary kół zębatych kręcą się cały czas. Tylko jedno z kół na wałku głównym jest z nim połączone (to od wybranego biegu), pozostałe obracają się swobodnie.

                                                > Nadal nie rozumiem, po co jest wałek pośredni.

                                                Podczas jazdy do przodu wałek sprzęgłowy (od silnika) i główny (do kół) obracają się w tą samą stronę.

                                                > Ci insynuujesz???? ;)

                                                No-comments napisała, co insynuuję;)

                                                > Taaaaaaak, zamachowym!!! :D

                                                Koło zamachowe to akumulator energii kinetycznej. Jeśli silnik masz obcykany, to wiesz, że na 4 suwy tłoka jest tylko 1 suw pracy, w ciągu pozostałych trzeba dostarczyć tłokowi energii do ruchu. Jeśli tłoków mamy dużo, robią to pozostałe (tzn ten, który ma właśnie suw pracy). Jeśli mało, robi to obracające się ciężkie koło zamachwe. Im więcej cylindrów, tym lżejsze może ono być.

                                                > Silnik mam chyba w miarę obcykany, ale tylko w środku, a zupełnie nie wiem,
                                                > jak to w środku przedkłada się na innne machanizmy,

                                                www.k-wz.de/vmotor/v_zylinde.html
                                                To obracające się niebieskie na dole to wał korbowy. Jeden z jego końców jest "wyjściem" silnika, do niego podłączone jest sprzęgło. W uproszczeniu;)

                                                > Jak to po co??? Przecież, jeśli obsługuję jakiś mechanizm, to powinnam znać
                                                > zasady jego funkcjonowania.

                                                Tak samo zastanawiasz się, jak działa tv, telefon komórkowy czy komputer?
                                                Chociaż podstawowe mechanizmy samochodu są na tyle proste, że to jeszcze ma sens...

                                                > Cholera! Chyba się wygadałam z tym podejściem... no ale trudno. W poście do
                                                > No Comments opisuję własne - zwątpisz...

                                                Zmień istruktora. Na jakiegoś brzydkiego. Albo kobietę ;).
                                                • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 07.07.07, 21:26
                                                  No cześć. Zacznę od najgorszego.

                                                  Gość portalu: mg napisał(a):

                                                  > > Ci insynuujesz???? ;)
                                                  > No-comments napisała, co insynuuję;)

                                                  Z grubsza trafiłeś, przynajmniej tak było. Tzn. chciałam zdać, jak jasna
                                                  cholera. Ale z tym domyślaniem się trafiłeś.

                                                  > Zmień istruktora. Na jakiegoś brzydkiego. Albo kobietę ;).

                                                  No nie napiszę, że jest brzydki, bo jeszcze tu wejdzie i się obrazi! ;p
                                                  Musiałabym wprowadzać Cię w dużo zawiłych tłumaczeń - na pewno nie na forum -
                                                  żebyś zrozumiał, dlaczego z grubsza - więc może zostawmy tak, jak jest, co?
                                                  Do tego trzeciego podejścia jeszcze nie zmienię, ale potem to już pewnie mnie
                                                  przepędzi na cztery strony świata i w ogóle trzeba będzie zerwać kontakty z
                                                  tamtym wszystkim. Chociaż uważam, że to nie w porządku.
                                                  Dobra, nie zanudzam Cię swoimi dołami :)
                                                  Pogadajmy lepiej o silniku :D

                                                  > Wszystkie pary kół zębatych kręcą się cały czas. Tylko jedno z kół na wałku
                                                  > głównym jest z nim połączone (to od wybranego biegu), pozostałe obracają się
                                                  > swobodnie.

                                                  Bardzo mi się to podoba:D

                                                  > > Nadal nie rozumiem, po co jest wałek pośredni.
                                                  > Podczas jazdy do przodu wałek sprzęgłowy (od silnika) i główny (do kół)
                                                  > obracają się w tą samą stronę.

                                                  A pośredni wałek w drugą i dlatego jest, żeby sprzęgłowy i główny mogły się
                                                  obracać w tą samą? Tak? :D

                                                  > Koło zamachowe to akumulator energii kinetycznej. Jeśli silnik masz obcykany,
                                                  > to wiesz, że na 4 suwy tłoka jest tylko 1 suw pracy, w ciągu pozostałych
                                                  > trzeba dostarczyć tłokowi energii do ruchu. Jeśli tłoków mamy dużo, robią to
                                                  > pozostałe (tzn ten, który ma właśnie suw pracy). Jeśli mało, robi to
                                                  > obracające się ciężkie koło zamachwe. Im więcej cylindrów, tym lżejsze może
                                                  > ono być.

                                                  To też mi się w miarę podoba. Ale widać silnik mam nie dość obcykany, bo
                                                  myślałam, że jedno buuuuuuum! załatwia sprawę, że tłok dzięki buuuuuum! się
                                                  rusza - najpierw w dół dzięki wybuchowi mieszanki paliwa i powietrza, a potem w
                                                  górę, nadal siłą wybuchu - tak mi to jakoś Tata tłumaczył. Chyba, że mówimy o
                                                  jakimś innym, o którym nie wiem:/.

                                                  > To obracające się niebieskie na dole to wał korbowy. Jeden z jego końców
                                                  > jest "wyjściem" silnika, do niego podłączone jest sprzęgło. W uproszczeniu;)

                                                  No wlaśnie widzę, że w uproszczeniu! :D
                                                  Zgadniesz, o co zaraz zapytam???

                                                  > Tak samo zastanawiasz się, jak działa tv, telefon komórkowy czy komputer?
                                                  > Chociaż podstawowe mechanizmy samochodu są na tyle proste, że to jeszcze ma
                                                  > sens...

                                                  No przecież to jest fascynujące, że w sumie nie tak skomplikowany mechanizm
                                                  daje takie nieprawdopodobne efekty! Nie jest? Chcę się dowiedzieć, jak to
                                                  działa. Nie każda wiedza musi być "po coś", czasami wiedza sama w sobie jest
                                                  fascynująca. Ale ta jest poniekąd uzasadniona, bo zobacz, jak mi komp padnie,
                                                  to po prostu wychrzanię przez okno. A jak mi coś zacznie szwankować np. na
                                                  trasie? I będę zagrożeniem w ruchu? Fajnie byłoby móc coś z tym zrobić, a nie
                                                  tylko usiąść i się rozbeczeć - i ja właśnie do tego zmierzam:D. Wiem, wiem,
                                                  pomoc drogowa. Ale to nie to samo. Mój Tata kupę rzeczy sam naprawiał i robił
                                                  to lepiej, niż w serwisie - ja też tak chcę:).
                                                  Poza tym, jak już kupię trupa za jeden euro ;p, to muszę go doprowadzić do
                                                  stanu używalności! No dobra, bo zaraz przestaniesz mi tłumaczyć :/ - to tylko
                                                  takie moje marzenie o tym trupie:).

                                                  ... ale chyba wiem do czego zmierzasz i jeśli masz nadal zamiar poczytać
                                                  Hłaskę, to polecam gdzieś już wymienione Brudne czyny:).
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 23:47
                                                    Cześć. Instruktora zostawiam w spokoju.

                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > A pośredni wałek w drugą i dlatego jest, żeby sprzęgłowy i główny mogły się
                                                    > obracać w tą samą? Tak? :D

                                                    Pewnie ma też jakieś inne funkcje... Nie jestem mechanikiem;)

                                                    > To też mi się w miarę podoba. Ale widać silnik mam nie dość obcykany, bo
                                                    > myślałam, że jedno buuuuuuum! załatwia sprawę, że tłok dzięki buuuuuum! się
                                                    > rusza - najpierw w dół dzięki wybuchowi mieszanki paliwa i powietrza, a potem > w górę, nadal siłą wybuchu - tak mi to jakoś Tata tłumaczył. Chyba, że mówimy > o jakimś innym, o którym nie wiem:/.

                                                    Bo tak jest. Są silniki 1-cylindrowe przecież.

                                                    > No wlaśnie widzę, że w uproszczeniu! :D
                                                    > Zgadniesz, o co zaraz zapytam???

                                                    "Do którego i co jest na tym drugim?" byłoby pewnie zbyt oczywiste;)

                                                    > No przecież to jest fascynujące, że w sumie nie tak skomplikowany mechanizm
                                                    > daje takie nieprawdopodobne efekty! Nie jest?

                                                    I to wymyślony jakieś 150 lat temu;) Ale kobiety raczej rzadko to fascynuje. Miło, że jesteś wyjątkiem.

                                                    > A jak mi coś zacznie szwankować np. na trasie? I będę zagrożeniem w ruchu?
                                                    > Fajnie byłoby móc coś z tym zrobić, a nie tylko usiąść i się rozbeczeć - i ja > właśnie do tego zmierzam:D.

                                                    W dzisiejszych autach dużo nie można samemu zrobić... Zwłaszcza na trasie. A koło za Ciebie zmieni pierwszy facet, jaki się zatrzyma;)

                                                    > Poza tym, jak już kupię trupa za jeden euro ;p, to muszę go doprowadzić do
                                                    > stanu używalności!

                                                    Właśnie mam jednego trupa, Jak będę sprzedawał to dam Ci znać. Może nawet za więcej niż 1 euro;)

                                                    > to tylko takie moje marzenie o tym trupie:).

                                                    Nie było innych marzeń do wyboru?;)

                                                    > ... ale chyba wiem do czego zmierzasz i jeśli masz nadal zamiar poczytać
                                                    > Hłaskę, to polecam gdzieś już wymienione Brudne czyny:).

                                                    Ja do niczego nie zmierzam, serio. A do biblioteki się przejdę;)
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 08.07.07, 01:02
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Cześć. Instruktora zostawiam w spokoju.

                                                    O, jak to dobrze, żeś wybawił mnie z kłopotu!!!!!!!!!!! :D
                                                    Bo wcale nie chcę zaprzestawać interesujacej dysputy w ramach wierności
                                                    ideologicznej - a to niechybnie musiałabym uczynić:).

                                                    > linia.frontu napisała:

                                                    > > A pośredni wałek w drugą i dlatego jest, żeby sprzęgłowy i główny mogły się
                                                    > > obracać w tą samą? Tak? :D
                                                    > Pewnie ma też jakieś inne funkcje... Nie jestem mechanikiem;)

                                                    To też nie szkodzi - wiesz, że wałek pośredni istnieje, wiesz więc więcej ode
                                                    mnie:). Tzn. ja teraz też już wiem:D

                                                    > Bo tak jest. Są silniki 1-cylindrowe przecież.

                                                    Jeszcze lepiej! A koło zamachowe jeszcze w tym pomaga? To w dwusuwach są
                                                    cięższe koła?
                                                    Muszę zanurzyć się w jakichś ojcowych książkach :).


                                                    > "Do którego i co jest na tym drugim?" byłoby pewnie zbyt oczywiste;)
                                                    Nie, to jest łatwe;p
                                                    Chyba muszę wszystko jeszcze przetrawić - schemat nie jest szczegółowy i
                                                    dlatego nie umiem sobie do końca wyobrazić, od czego odchodzi to, co łączy
                                                    tłoki z wałem - zaraz - a nie! Już wiem, o co chodzi :D:D
                                                    O kurcze, jakie to proste:).
                                                    Fajnie, że schemat pokazuje wszystkie tłoki w ruchu:). Ale koła zamachowego
                                                    jeszcze nie potrafię sobie do końca wyobrazić...
                                                    Chciałam Ci narysować, ale mi nie wychodzi. Czy wał korbowy jest głównym
                                                    wałkiem? Bo silnik łączy się ze sprzęgłem i resztą za pomocą wałka. Tylko w
                                                    jaki sposób? Mniej - więcej sobie wyobrażam. Nie zmęczyłeś się jeszcze...?
                                                    Pewnie z Twojej perspektywy zadaję głupie pytania, na tyle oczywiste, że nie
                                                    bardzo jest jak odpowiedzieć...

                                                    > I to wymyślony jakieś 150 lat temu;) Ale kobiety raczej rzadko to fascynuje.
                                                    > Miło, że jesteś wyjątkiem.

                                                    Tata mnie wkręcił:). A resztę zrobiło prawko - na początku to był tylko
                                                    mechanizm, taka Rzecz Sama w Sobie, ale jak odkryłam, że to się przedkłada na
                                                    możliwości, że za sprawą tego mechanizmu autko jedzie, tym bardziej mnie to
                                                    zaciekawiło. Tylko nie miałam kogo wypytać o takie elementarne kwestie. A teraz
                                                    mam :D

                                                    > W dzisiejszych autach dużo nie można samemu zrobić... Zwłaszcza na trasie. A
                                                    > koło za Ciebie zmieni pierwszy facet, jaki się zatrzyma;)

                                                    No racja, zwłaszcza będąc kobietą, która do tej pory nie wiedziała o istnieniu
                                                    koła zamachowego... E, facet. To nie to samo! Zresztą kierowcapowinien imieć
                                                    wymienić koło - no to już naprawdę powinien! :)

                                                    > Właśnie mam jednego trupa, Jak będę sprzedawał to dam Ci znać. Może nawet za
                                                    więcej niż 1 euro;)
                                                    > Nie było innych marzeń do wyboru?;)

                                                    Śliczna Corsa!!!! Ale tylko na trupa mnie stać, a marzenia muszą zachować choć
                                                    ozory realności, żeby było na co czekać:). Choć podejrzewam, że raczej nie
                                                    poważyłabym się na majstrowanie przy autku, bo jednak uważam je za delikatny
                                                    mechanizm wymagający sprawnych technicznie łapek:). Jednak bym się rozpłakała
                                                    na tej trasie. ;p

                                                    > Ja do niczego nie zmierzam, serio. A do biblioteki się przejdę;)

                                                    Ach! No nie dość, że jesteś domyślny jak żaden forumowicz, to jeszcze do
                                                    niczego nie zmierzasz! Nie możesz mnie teraz zostawić na pastwę koła
                                                    zamachowego!!! :D

                                                    z postu do NC (a tak, podczytuję Was:p):
                                                    > No to rozumiem Twój uraz do towarzystwa za kółkiem. Swoją drogą, to dziwne
                                                    > bardzo masz towarzystwo, ja chyba nie znam nikogo bez prawka.

                                                    JUŻ ZNASZ:D

                                                    > Nie mam litości dla bezmyślności

                                                    Jeszcze trochę poględzę.

                                                    Ględź, ględź!!!! Koniecznie!!!! Każda wskazówka jest na wagę złota - zwłaszcza
                                                    od doświadczonego, wyrozumiałego Kierowcy, bo wierz mi, że jedyną refleksją na
                                                    jaką stać pierwszorazową świeżyzną jest to, że się za kółko nie nadaję - a na
                                                    to i ja zdążyłam wpaść.

                                                    Przeczytałem Twój post o ostatniej jeździe. Kurcze, sporo tych błędów
                                                    wyliczasz... Ale wygląda tak, że większość wynika właśnie z braku skupienia,
                                                    nie z jakichś tragicznych braków wiedzy czy techniki.

                                                    To znaczy, że jest nadzieja??? Instruktorowi tego nie powiem, ale czasami
                                                    odnoszę wrazenie, że nie ogarniam,że koncentrując się na jednej rzeczy, nie
                                                    zauważam drugiej. Instruktorem mogę się "nachapać" poza jazdą, więc jego
                                                    obecnośc nie jest już priorytetem - myślałam, że moje koncentracja ulegnie
                                                    poprawie. Ale nie uległa.

                                                    Nie wiedziałem, że w Wawie są takie długie terminy między egzaminami. 2 czy 3
                                                    miesiące bez jazdy to strasznie długo. Ja starałem się mieć przerwy nie dłuższe
                                                    niż 2 tygodnie (za czasów 20-godzinnego kursu). Ale przy takich teminach to
                                                    drogo;/

                                                    No, drogo:/. Teraz nie jeździłam dwa miechy, ale jak do tego dojdzie ponowana
                                                    teoria - trzy spokojnie:.(

                                                    No i dlaczego, do diabła, piszesz o 4. terminie skoro nie miałaś jeszcze 3.??

                                                    O! Miło mi za tą "4.", mało kto o tym pamięta, łącznie ze mną;p
                                                    Cóż... to chyba widać po mojej relacji z jazdy, jak nędzne są szanse. Co nie
                                                    znaczy, że się poddaję!!!! :)

                                                    No to Cię uraczyłam krótkim postem na noc świętą....
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 08.07.07, 01:23
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Przeczytałem Twój post o ostatniej jeździe. Kurcze, sporo tych błędów
                                                    > wyliczasz... Ale wygląda tak, że większość wynika właśnie z braku skupienia,
                                                    > nie z jakichś tragicznych braków wiedzy czy techniki.

                                                    Poczekaj, właśnie mnie zaniepokoiłeś - a mniejszość? Z czego wynika mniejszość?
                                                    I co należy do mniejszości? Masz na to moje jeżdżenie jakiś pomysł? Bo mi się
                                                    powoli wyczerpują;p
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 12:32
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Jeszcze lepiej! A koło zamachowe jeszcze w tym pomaga?

                                                    Koło zamachowe obraca wałem w pozostałych suwach. Chodzi o to, że jest ono ciężkie, ma sporą średnicę i bezwładność.

                                                    > To w dwusuwach są cięższe koła?

                                                    Wydaje mi się, że nie. W tych silnikach zapłon przypada na 1 obrót (w 4-suwach na 2) wału więc sądzę, że może być nieco lżejsze. Ale nie jeździłem nigdy syreną ani wartburgiem;)

                                                    > Fajnie, że schemat pokazuje wszystkie tłoki w ruchu:). Ale koła zamachowego
                                                    > jeszcze nie potrafię sobie do końca wyobrazić...

                                                    Dosyć spore koło na jednym z końców wału.;)

                                                    Fajnie jest to narysowane na angielskiej Wiki:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Image:Clutch_explosion.jpg
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Image:Cshaft.gif
                                                    > Zresztą kierowcapowinien imieć wymienić koło - no to już naprawdę powinien! :)

                                                    Uczą tego na kursach? Bo chyba trzeba wskazać, co gdzie jest pod maską, tak?

                                                    > Pewnie z Twojej perspektywy zadaję głupie pytania, na tyle oczywiste, że nie
                                                    > bardzo jest jak odpowiedzieć...

                                                    Nie takie głupie, sam sobie czasem podobne zadaję. Ja się tego nie uczyłem, doczytuję, albo oglądam jak mi jest ta wiedza potrzebna albo mam na nią ochotę;)

                                                    > Śliczna Corsa!!!! Ale tylko na trupa mnie stać, a marzenia muszą zachować
                                                    > choć ozory realności, żeby było na co czekać:)

                                                    Utrzymanie też kosztuje... Zwłaszcza trupa. Tzn utrzymanie trupa;)

                                                    > JUŻ ZNASZ:D

                                                    A tam zaraz znasz;) Parę postów to nie znajomość.

                                                    A co do tych Twoich błędów: piszesz o krawężnikach, przystankach autobusowych... No przecież wystarczy patrzeć na drogę;) Ale mnie tam nie było.

                                                    > wjeżdżać na wysepki dla autobusów - raz było to usprawiedliwione, gdyż nie
                                                    > miałam możliwości obserwacji.

                                                    Jak to nie? Szyby zaparowały? Kierowca musi widzieć. Albo przynajmniej czuć;)

                                                    A czy jest nadzieja? Skoro są teraz jakieś egzaminy wewnętrzne i taki zdałaś to dlaczego miałoby nie być...
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 08.07.07, 14:00
                                                    W kwestiach technicznych sporo mi się rozjaśniło po kontemplacji rysunków:).
                                                    Ale nie martw się brakiem zajęcia w tym wątku, co to, to nie!:D
                                                    Jestem pierwszm forumowym wytwórcą kłopotliwych pytań - a że teraz czytam o
                                                    praktycznej nauce jazdy, to też będziesz miał co robić:).
                                                    Zresztą ochota na wiedzę techniczną nie minęła? A rozrusznik? :)
                                                    Co to, po co, z czym i dlaczego? I gdzie nade wszystko! :D

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Zresztą kierowca powinien imieć wymienić koło - no to już naprawdę
                                                    > powinien! :)
                                                    > Uczą tego na kursach? Bo chyba trzeba wskazać, co gdzie jest pod maską, tak?

                                                    O! To żaden argument - wszyscy doskonale wiemy, że nawet po zdanym egzaminie
                                                    nie jesteśmy kierowcami i mamy zaledwie nikłą część wiedzy, jaką musimy zdobyć!
                                                    Pójdzie mi koło i co powiem??? A ja wiem, gdzie jest zbiorniczek wyrównawczy! -
                                                    tak? ;) Będę musiała koło wymienić!

                                                    > Nie takie głupie, sam sobie czasem podobne zadaję. Ja się tego nie uczyłem,
                                                    doczytuję, albo oglądam jak mi jest ta wiedza potrzebna albo mam na nią ochotę;)

                                                    No to całe szczęście, bo już myślałam, że masz po prostu wyjątkową cierpliwość
                                                    dla nierozgarniętych kursantów... ;p

                                                    > Utrzymanie też kosztuje... Zwłaszcza trupa. Tzn utrzymanie trupa;)

                                                    Co racja to racja - w trupa trzeba inwestować, inwestycja jest fascynująca, ale
                                                    niwe wtedy, kiedy autko ma służyć do jeżdżenia - co innego maluszek w garażu -
                                                    w celach relaksacyjnych na niedzielne, leniwe popołudnie:).
                                                    Autko może nie wypasione, ale sprawne - a jakie masz preferencje??? Autkowe, of
                                                    course, autkowe;p

                                                    > > JUŻ ZNASZ:D
                                                    > A tam zaraz znasz;) Parę postów to nie znajomość.

                                                    Ale zalążek!!! Co myślisz - trzech forumowiczów znam osobiście, jednego mam
                                                    nadzieję poznać, jak się w końcu umówimy (Natka?), z tych trzech znajomości
                                                    jedna zakrawa na długoterminową i już dawno rozrosła się daleko poza prawo
                                                    jazdy:). My pewnie zostaniemy przy postach - ale wcale nie przeszkadza mi to
                                                    polubić Cię - choćby wirtualnie:).

                                                    > A co do tych Twoich błędów: piszesz o krawężnikach, przystankach
                                                    autobusowych..

                                                    No, krawężnik był ewenementem - zdarzył mi się drugi raz w zyciu, jakże
                                                    krótkim - o ile życie liczyć na ilośc godzin spędzonych za kółkiem.
                                                    Na wysepki nie mam kontrargumentów. Proceder dosyć częsty.

                                                    > . No przecież wystarczy patrzeć na drogę;) Ale mnie tam nie było.

                                                    Na drogę patrzę!!! Na co niby? ;p
                                                    Nie no, naprawdę na drogę...

                                                    > Jak to nie? Szyby zaparowały? Kierowca musi widzieć. Albo przynajmniej czuć;)

                                                    Nie, jechałam na wprost i drugi koniec skrzyżowania - ten... dobra, nie będę
                                                    się tłumaczyć. Instruktor usprawiedliwił, więc uznałam za wskazane przytoczyć
                                                    dla potomności.

                                                    > A czy jest nadzieja? Skoro są teraz jakieś egzaminy wewnętrzne i taki zdałaś
                                                    > to dlaczego miałoby nie być...

                                                    Tam, wewnętrzne. Państwowe oblewam.

                                                    Ile lat masz prawko???
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 15:20
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zresztą ochota na wiedzę techniczną nie minęła? A rozrusznik? :)
                                                    > Co to, po co, z czym i dlaczego? I gdzie nade wszystko! :D

                                                    A słyszała Pani o google i wikipedii?;)
                                                    Rozrusznik to silnik elektryczny. Startuje silnik jak przesuniesz kluczyk w położenie START. Gdzie? Pod maską;)
                                                    Aha, kręci silnikiem poprzez koło zamachowe (to też koło zębate, jak w skrzyni biegów;)).

                                                    > Pójdzie mi koło i co powiem??? A ja wiem, gdzie jest zbiorniczek wyrównawczy!
                                                    > - tak? ;) Będę musiała koło wymienić!

                                                    Sądziłem, że skoro uczą gdzie lać płyny to i uczą, jak zmienić koło. Że może to jest też sprawdzane na egzaminie, jak hamowanie awaryjne ("Bum! Złapała pani gumę, lewy przód. Proszę zmienić").

                                                    > co innego maluszek w garażu - w celach relaksacyjnych na niedzielne, leniwe
                                                    > popołudnie:).

                                                    Maluszek? relaksacyjnych? Nasze pojmowanie relasku jest zupełnie rozbieżne;)

                                                    > Autko może nie wypasione, ale sprawne - a jakie masz preferencje??? Autkowe, > of course, autkowe;p

                                                    Lubię auta, które budzą jakieś emocje. Albo poprostu fajne. Niekoniecznie muszą mieć milion koni (ale to nie przeszkadza). Do momentu o koniach to mogłoby dotyczyć nie tylko samochodów;)

                                                    > Ale zalążek!!!

                                                    Mam nadzieję, że jednak niedługo znowu nie będę znał nikogo bez prawka;)

                                                    > Nie, jechałam na wprost i drugi koniec skrzyżowania - ten... dobra, nie będę
                                                    > się tłumaczyć. Instruktor usprawiedliwił, więc uznałam za wskazane przytoczyć
                                                    > dla potomności.

                                                    I to jeszcze przy jeździe na wprost??

                                                    > Tam, wewnętrzne. Państwowe oblewam.

                                                    Ale te wewnętrzne też po coś są, prawda? Nie puszczają wszystkich, którzy zapłacili?

                                                    > Ile lat masz prawko???

                                                    Data wydania: 05.03.01, fajna, nie?
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 09.07.07, 02:25
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > A słyszała Pani o google i wikipedii?;)

                                                    A co powiesz, jeśli z naiwnym, kokieteryjnym uśmieszkiem odpowiem, że nie? ;)
                                                    No ale ja wolę, jak Ty mi tłumaczysz! ;p
                                                    Zaraz mnie odeślesz do diabła:(

                                                    > Sądziłem, że skoro uczą gdzie lać płyny to i uczą, jak zmienić koło. Że może
                                                    to jest też sprawdzane na egzaminie, jak hamowanie awaryjne ("Bum! Złapała
                                                    pani gumę, lewy przód. Proszę zmienić").

                                                    Taaaaa. Instruktor niejako ponadkursowo tłumaczył. Tak, ten brzydki, którego
                                                    powinnam zmienić ;p

                                                    > Maluszek? relaksacyjnych? Nasze pojmowanie relasku jest zupełnie rozbieżne;)

                                                    Cóż, jasne, że fajniej pojeździć nowiutką Corsą!


                                                    > Lubię auta, które budzą jakieś emocje. Albo poprostu fajne. Niekoniecznie
                                                    muszą mieć milion koni (ale to nie przeszkadza). Do momentu o koniach to
                                                    mogłoby dotyczyć nie tylko samochodów;)

                                                    No to mam to samo ;p
                                                    Ostatnio jestem bez pamięci zakochamna w Corsach. Nie wiem, jak mogłam myśleć
                                                    kiedyś, że te bestie nic w sobie nie mają:).


                                                    > Mam nadzieję, że jednak niedługo znowu nie będę znał nikogo bez prawka;)

                                                    Mam nadzieję, iż nie sugerujesz, że nie chcesz mnie znać??? ;p


                                                    > I to jeszcze przy jeździe na wprost??

                                                    Tak. Wygrałeś. Jestem beznadziejna za kółkiem! Ale nie dam Ci tej satysfakcji i
                                                    nie zezygnuję z prawka, co by uczynić nasze polskie drogi bezpieczniejszymi! ;p

                                                    > Ale te wewnętrzne też po coś są, prawda? Nie puszczają wszystkich, którzy
                                                    > zapłacili?

                                                    Bardzo chcę w to wierzyć. Instruktor na pewno odkrył we mnie ukryte złoża
                                                    talentu do prowadzenia samochodu... był po nieprzespanej nocy, albo dwóch, nie
                                                    wiedział, co czyni, albo mnie z kimś pomylił... Nie no, just kidding. Za
                                                    wewnętrzny się nie płaci:).

                                                    > Data wydania: 05.03.01, fajna, nie?

                                                    Fajna!!! Daj mi!!!:D
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 17:44
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > A co powiesz, jeśli z naiwnym, kokieteryjnym uśmieszkiem odpowiem, że nie? ;)
                                                    > No ale ja wolę, jak Ty mi tłumaczysz! ;p

                                                    Jestem beznadziejny w tłumaczeniu, jak Ty z tego cokolwiek rozumiesz?

                                                    > Zaraz mnie odeślesz do diabła:(

                                                    Nie tak zaraz;)

                                                    > Taaaaa. Instruktor niejako ponadkursowo tłumaczył. Tak, ten brzydki, którego
                                                    > powinnam zmienić ;p

                                                    No to nie jest taki zły. Za moich czasów (jak to brzmi;)) rzucili o tym jakieś 2 zdania (i to w stylu: panowie napewno umieją a panie znajdą jakiegoś pana, który im zmieni) i tyle.

                                                    > Cóż, jasne, że fajniej pojeździć nowiutką Corsą!

                                                    Tą paskudną?;)

                                                    > No to mam to samo ;p
                                                    > Ostatnio jestem bez pamięci zakochamna w Corsach. Nie wiem, jak mogłam myśleć
                                                    > kiedyś, że te bestie nic w sobie nie mają:).

                                                    Dobrze myślałaś;). Poprzednie Corsy były tak nudne, jak to możliwe. Nowa jest na dodatek brzydka;). Czy ta wypowiedź zakończy ten wątek?;)

                                                    > Mam nadzieję, iż nie sugerujesz, że nie chcesz mnie znać??? ;p

                                                    Przecież wiesz, co sugeruję;)

                                                    > Ale nie dam Ci tej satysfakcji i nie zezygnuję z prawka, co by uczynić nasze > polskie drogi bezpieczniejszymi! ;p

                                                    Corsy na szczęście nie są ani szybkie ani ciężkie, dużo bardziej niebezpiecznie nie będzie.

                                                    > Fajna!!! Daj mi!!!:D

                                                    Na to trzeba zasłużyć;) Ale jak się pospieszysz to też możesz mieć same nieparzyste liczby w tej dacie.
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 09.07.07, 18:48
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Jestem beznadziejny w tłumaczeniu, jak Ty z tego cokolwiek rozumiesz?

                                                    Ale ja jestem nad wyraz pojętna;p
                                                    Poza tym specyficzne tłumaczenia lepiej do mnie trafiają! :D

                                                    > No to nie jest taki zły.

                                                    A widzisz, a widzisz???? :D


                                                    > Tą paskudną?;)

                                                    Nieeeeeeeeeeeee no co Ty, wariacie!!! Starą, tylko we w miarę dobrym stanie!
                                                    Przecież to nowe jest koszmarne - nie ośmielaj się nazywać tego Corsą! :)))


                                                    > Dobrze myślałaś;). Poprzednie Corsy były tak nudne, jak to możliwe. Nowa jest
                                                    na dodatek brzydka;). Czy ta wypowiedź zakończy ten wątek?;)

                                                    Bezapelacyjnie!!! ;p
                                                    Nie znasz się! Ot i tyle (nie no, dobra, jak ostatnio powiedziałam
                                                    instruktorowi w żartach, że się nie zna, uświadomiłam sobie, jak krucha jest
                                                    moja egzystencja;p). Corsy to prześliczne bestyjki! A poza tym nie widziałeś
                                                    Pszczoły - mojej diablicy:D

                                                    > Przecież wiesz, co sugeruję;)

                                                    Oj, przepraszam za tę babską kokieterię - to czasem silniejsze ode mnie;p
                                                    Wiem, wiem - i mam zamiar się pospieszyć:D


                                                    > Corsy na szczęście nie są ani szybkie ani ciężkie, dużo bardziej
                                                    > niebezpiecznie nie będzie.

                                                    No tak, zaledwie półtoratonowe pióreczka :D

                                                    > Na to trzeba zasłużyć;) Ale jak się pospieszysz to też możesz mieć same
                                                    nieparzyste liczby w tej dacie.


                                                    Zobaczysz!
                                                    Dzisiaj padam, cholera, po nieprzespanej nocy - ale jutro kolejna jazda - tym
                                                    razem bezbłędna - i kolejny szereg pytań:D:D:D
                                                    Także odpoczywaj... ;p
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 19:42
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ale ja jestem nad wyraz pojętna;p

                                                    Czego dowodzi niezwykle szybkie zdobycie prawa jazdy...

                                                    > Poza tym specyficzne tłumaczenia lepiej do mnie trafiają! :D

                                                    Będę się starał, specyficznie.

                                                    > Nieeeeeeeeeeeee no co Ty, wariacie!!! Starą, tylko we w miarę dobrym stanie!
                                                    > Przecież to nowe jest koszmarne - nie ośmielaj się nazywać tego Corsą! :)))

                                                    Muszę przyznać, że ta:
                                                    de.wikipedia.org/wiki/Bild:Opel_corsa_a_v_sst.jpg
                                                    coś w sobie ma... Głównie usterki pewnie. I rdzę;)
                                                    Następne już mi się nie podobają.

                                                    > Bezapelacyjnie!!! ;p
                                                    > Nie znasz się!

                                                    Ale długo udawało mi się to ukrywać, nie?;)

                                                    > A poza tym nie widziałeś Pszczoły - mojej diablicy:D

                                                    Obawiam się, że potrafię sobie wyobrazić;)

                                                    > Oj, przepraszam za tę babską kokieterię - to czasem silniejsze ode mnie;p

                                                    Nie ma sprawy. Nawet to lubię;)

                                                    > Wiem, wiem - i mam zamiar się pospieszyć:D

                                                    Po co, przecież robienie prawa jazdy to niezła zabawa.

                                                    > No tak, zaledwie półtoratonowe pióreczka :D

                                                    Zdecydowanej większości dużo bliżej jednej tony niż półtorej.

                                                    > Dzisiaj padam, cholera, po nieprzespanej nocy - ale jutro kolejna jazda - tym
                                                    > razem bezbłędna

                                                    I tej wersji będziesz się trzymać?

                                                    > - i kolejny szereg pytań:D:D:D

                                                    Czekam z niecierpliwością;)

                                                    Baw się dobrze jutro.
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 09.07.07, 20:55
                                                    Oh, dzięki Ci MG! Potrzebowałam odrobiny dobrego, ciętego humoru skierowanego w
                                                    moją skromną osobę;), dawno nic mi tak dobrze nie zrobiło!

                                                    > Baw się dobrze jutro.

                                                    To będzie orka, a nie zabawa! Już się nie mogę doczekać!:D
                                                    Obiecuję relację :D
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 22:28
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Oh, dzięki Ci MG! Potrzebowałam odrobiny dobrego, ciętego humoru skierowanego > w moją skromną osobę;),

                                                    Będę się starał, w miarę moich skromnych możliwości.

                                                    > dawno nic mi tak dobrze nie zrobiło!

                                                    W sumie to... trochę Ci współczuję;)

                                                    > To będzie orka, a nie zabawa! Już się nie mogę doczekać!:D
                                                    > Obiecuję relację :D

                                                    Jaka tam orka, parę kółek wokół WORDa, pełen relaks;)
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 09.07.07, 23:10
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > W sumie to... trochę Ci współczuję;)


                                                    Żmija! Za to Cię lubię;)
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 10.07.07, 23:45

                                                    > > Ale ja jestem nad wyraz pojętna;p
                                                    > Czego dowodzi niezwykle szybkie zdobycie prawa jazdy...

                                                    Piękny, chmurny, rześki poranek. Wyżej wymieniony poranek nastroił mnie
                                                    pozytywnie do życia, do prowadzenia pojazdu samochodowego, do wszystkiego.
                                                    Żłopiąc Redd Bulla (ja w środku nocy nie kontaktuję!), czekałam na parkingu,
                                                    rozkoszując się ostatnimi chwilami baz mędzącego jestestwa, które w chwilę
                                                    potem wyłoniło się z wnętrza Pszczoły, szczerząc się jak zwykle promiennie, by
                                                    oświadczyć mi, że jedziemy na stację benzynową. Uprzednio jednak sprawdziliśmy,
                                                    co Pszczółka ma pod machą, z atrakcyjniejszych pytań były bezpieczniki, filtr
                                                    powietrza, akumulator, pasek klinowy i chłodnica. Ze światłami już nie poszło
                                                    tak różowo, udało mi się stwierdzić, że pozycyjne to przeciwmgielne, i próbować
                                                    dokonać oględzin świateł mijania z tyłu - świadczy to o moim nieuctwie, ale
                                                    cóż. Dowiedziałam się, gdzie się dodaje gazu do Pszczoły, dowiedziałam się
                                                    także, że skrzyżowania o ruchu okrężnym nadal napawają mnie przerażeniem nawet,
                                                    jeśli nie mają sygnalizacji. Następnie zahaczyliśmy o placyk, w celu
                                                    uświadomienia mi, jak wspaniałym manewrem jest jazda pasem ruchu, zupełnie nie
                                                    rozumiem, jak mogłam tego nie lubić. Zielony, soczysty trawniczek, ja,
                                                    Pszczoła - tak to jeszcze mogło być. Jednak potem pojechaliśmy na górkę - górka
                                                    była nowo odkrytym miejscem wznoszącym się zaraz przy placu manewrowym.
                                                    Dotychczas to właśnie ruszanie z hamulca ręcznego stanowiło spełnienie moich
                                                    autkowych ambicji. Umiałam to zarówno na pierwszej godzinie, jak i na piątej,
                                                    dziesiątej, dwudziestej trzeciej, czterychsetnej pierwszej, pięć miliardów
                                                    dwieście pięćdziesiątej drugiej; pod warunkiem, że odbywało się na
                                                    hermetycznej, pozbawionej ruchu drogowego górce. Dzisiaj nie umiałam. Nie
                                                    zrażona wstrząsem światopoglądowym wylądowałam na słupku, usiłując wykaraskać
                                                    się ze wzniesienia. Potem deus ex machina kolejnej dyszki - Odlewnicza. Im
                                                    bliżej Odlewniczej, tym wszystko gorzej mi wychodzi. Na rondzie - pragnąc
                                                    zawrócić - skręciłam w lewo. Zdarzyło mi się to jeszcze kilkukrotnie. W ramach
                                                    refleksji z głębi duszy przyznam, że wcześniej owszem, zdarzało mi się
                                                    sporadycznie pomylić kierunki, teraz zdarza mi się to notorycznie. Instruktor
                                                    wybryk na rondzie skwitował stwierdzeniem: "Linia, ja nie wiem - czy my się
                                                    kiedykolwiek dogadamy za kólkiem?". Odparłam, że nie, a przynajmniej nie na
                                                    rondach, przezornie nie informując instruktora, że to jest w ogóle nie...
                                                    zwykły dzień. Ktoś mi właśnie napisał, że ma ochotę poczytać, jak komuś idzie
                                                    po prostu źleeeeee. Świetnie się składa, bo ja mam ochotę sobie pofolgować.
                                                    Jeszcze raz udało mi się dziś pomylić kierunek - skręcając w lewo, pojechałam
                                                    prosto. "Na Żerań!" - ślipię więc na tabliczki w poszukiwaniu informacji - "Tu
                                                    jest ograniczenie do siedemdziesięciu". "No przecież ślipię". "Tamujesz ruch".
                                                    Udało mi się więc zatamować ruch. Autko zgasło mi około 27 razy. Żabę
                                                    przejechałam tylko dlatego, że mi instruktor powiedział, jak. "Nie wiem, co mam
                                                    zrobić - poinformował instruktor, podczas drugiej niefortunnej próby zmiany
                                                    kierunku jazdy - nie wiem, co mam Ci powiedzieć". "Życzyć powodzenia na
                                                    egzaminie". Zamiast najpierw nacisnąć hamulec, a porem sprzęgło, czynię
                                                    odwrotnie. Zakręty pokonuję na sprzęgle. Na przejeździe kolejowym zamiast
                                                    sprzęgła naciskam hamulec. "Jeszcze nigdy nie miałem takiego przypadku. Jeszcze
                                                    nigdy nie spotkałem czegoś takiego". Szczerze mówiąc, ja też. Nie szkodzi,
                                                    Hesse powiedział, że nie należy bać się paradoksu. "Myślę, że z Twoim
                                                    podejściem - za chwilę padnie sakramentalne tak - powinnaś zmienić
                                                    instruktora". "No to nareszcie przyznałeś mi rację" "Mogłaś powiedzieć... "-
                                                    umilkł w pół słowa, przypomniawszy sobie zapewne czynione przeze mnie niegdyś
                                                    subtelne aluzje - wystarczy, że No_Comments wie, jak niefortunne:). Żeby
                                                    melodramat był pełen, instruktor zaczął planować moje zdawanie w
                                                    Siedlcach. "Instruktorze, wypuściłbyś mnie na drogę?" "Nie."
                                                    Obszerna relacja. Myślę, żeśmy już wszyscy zgodnie doszli do wniosku, że mogę
                                                    odpuścić sobie całą tę imprezę. Zdroworozsądkowo jest to absurdalna strata
                                                    czasu:). Naprawdę był cholernie cierpliwy przez te 3 godziny, jak i przez x
                                                    poprzednich i chyba tego nie doceniałam, że ktoś może po prostu tłumaczyć, cały
                                                    czas od nowa ciągle to samo.

                                                    > > Poza tym specyficzne tłumaczenia lepiej do mnie trafiają! :D

                                                    Żadne, nawet najbardziej specyficzne tłumaczenie nie jest w stanie do mnie
                                                    trafić:).

                                                    Wygadawszy się, spać pomykam:)
                                                    MG, życzę Ci miłej lektury:)
                                                  • linia.frontu Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? 11.07.07, 09:02
                                                    No, dobra - zjadliwa relacja i trochę przerysowana, ale naprawdę nie widzę
                                                    różnicy między tym, czy mi autko np zgaśnie 4 razy, czy 27, bo efekt jest ten
                                                    sam. Dzisiaj ostatnia jazda - w zasadzie chyba się na nią cieszę:). Może
                                                    dzisiaj mi coś wyjdzie? MG, trzymaj kciuki za moją ostatnią jazdę!
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.07, 16:55
                                                    Mam nadzieję, że relacja rzeczywiście przerysowana. Znowu sporo tych błędów wymieniasz... 3 godziny to strasznie dużo, pewnie część z nich wynikało już z Twojego zmęczenia. Oczywiście trzymam kciuki za ostatnią jazdę i następną po niej;) Miałem jeszcze coś napisać ale chyba sobie odpuszczę...
                                                  • Gość: mg Re:/ot/ A przy okazji - wyjaśni ktoś???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.07, 17:28
                                                    Jednak sobie nie odpuszczę. Pewnie wiesz, co napiszę;)
                                                    I odnosi się to tylko do sytuacji, gdybyś jakimś cudem nie zdała następnego egzaminu.
                                                    Nie wnikam jakie relacje pozakursowe łączą Cię z Twoim instruktorem ale, moim zdaniem, on się nie sprawdza. Kurde, jego zadaniem jest nauczyć Cię jeździć, 30 godzin plus, jak sądzę, całkiem sporo dodatkowych to naprawdę wystarczający czas żeby te parę czynności opanować. Jeśli po takim czasie on sam nie puściłby Cię na drogę to albo on nie daje rady albo rzeczywiście należysz do tego ułamka promila ludzkości, który nie powienien zbliżać się do pojazdów mechanicznych (a sprawiasz wrażenie całkiem bystrej dziewczyny więc nie sądzę). W każdym wypadku przyda Ci się zmiana instruktora. W najgorszym razie to potwierdzenia 2. opcji;)
                                                    A zawsze to świeże spojrzenie, inne podejście. Płacisz, wymagaj efektów (bo nie sądzę, żeby Twoje niezbyt imponujące wyniki były skutkiem braku zaangażowania).
                                                    Mam nadzieję, że jednak pisałem to na darmo;).

                                                    A co to jest ta Żaba? Nie pierwszy raz o tym piszesz.

                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > ale naprawdę nie widzę różnicy między tym, czy mi autko np zgaśnie 4 razy,
                                                    > czy 27, bo efekt jest ten sam.

                                                    No tak, nie widzisz końca korka, który spowodowałaś;)

                                                    Jeszcze raz powodzenia.
                                                  • linia.frontu Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 12.07.07, 14:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie wnikam jakie relacje pozakursowe łączą Cię z Twoim instruktorem

                                                    Nie przejmuj się, ja też nie wnikam. ;p
                                                    Zastanawia mnie tylko, w którym momencie życia zbłądziłam, by nasunąć Ci takie
                                                    wnioski? :)

                                                    > Jednak sobie nie odpuszczę. Pewnie wiesz, co napiszę;)

                                                    Mmmmmm... domyślałam się. Sama byłam blisko:

                                                    "Jeszcze nigdy nie miałem takiego przypadku. Jeszcze nigdy nie spotkałem czegoś
                                                    takiego". Szczerze mówiąc, ja też. Nie szkodzi, Hesse powiedział, że nie należy
                                                    bać się paradoksu.

                                                    Na szczęście....

                                                    > ale, moim zdaniem, on się nie sprawdza. Kurde, jego zadaniem jest nauczyć
                                                    > Cię jeździć, 30 godzin plus, jak sądzę, całkiem sporo dodatkowych to
                                                    > naprawdę wystarczający czas żeby te parę czynności opanować. Jeśli po takim
                                                    > czasie on sam nie puściłby Cię na drogę to albo on nie daje rady albo
                                                    > rzeczywiście należysz do tego ułamka promila ludzkości, który nie powienien
                                                    > zbliżać się do pojazdów mechanicznych (a sprawiasz wrażenie całkiem bystrej
                                                    > dziewczyny więc nie sądzę). W każdym wypadku przyda Ci się zmiana
                                                    > instruktora.

                                                    Na szczęście nie muszę więc rozwijać tego tematu. Choć chciałabym się czasem
                                                    wyżółcić:).

                                                    Zamiast tego opowiem o mojej ostatniej jeździe. Było... no nie powiem, że
                                                    świetnie, ale znacznie lepiej. Dobiegłam na parkingu i oczywiście w ostatniej
                                                    chwili dowiedziałam się, że Pszczoła znów myka do serwisu, tym razem na
                                                    hamulce. Nie wiem, co się z Małą ostatnio dzieje, ciągle siedzi w tym cholernym
                                                    serwisie. Jasne, że pojeżdżę innymi autkami, ale tym już nie raz jeździłam, a
                                                    wkurza mnie to, bo nie po to zbierałam kasę na te jazdy i czekałam dwa
                                                    miesiące, żeby się bujać na drugi koniec Wa-wy w poszukiwaniu auta, a z
                                                    Pszczołą spędzić raptem 3 godziny i jeszcze nie wiedzieć, że z nią nie
                                                    pojeżdżę. Ostatnio też tak było, że jakimś trzydrzwiowym czymś jeździłam.
                                                    Instruktor powiedział jednak, że "popróbujesz innymi, w końcu z samochodem
                                                    ślubu nie bierzesz", czym wprowadził mnie w pozytywny nastrój, mimo braku
                                                    ukochanego jeździdełka. Starzy forumowicze wiedzą już, czym charakteryzuje się
                                                    moja była z początku kursu - a nią jeździłam - przymulacz z niej, Pszczoła ma
                                                    kopa, a to autko, zanim się rozpędzi, to już mi się zdąży świało zmienić - nie
                                                    no,żartuję, of course, ale chciałam obrazowo odać przymulenie;)! Na Początek
                                                    kursu była idealna, ale teraz przestaje mi wystarczać, choć ma swoje zalety -
                                                    np. nie gaśnie, nie sądzę, iżby niezgaśnięcie samochodu podczas ostatniej jazdy
                                                    miało być wynikiem wyjątkowego skoku umiejętności opanowania pojazdu. To autko
                                                    ma po prostu inne sprzęgło, niż Pszczoła.
                                                    Na początek utkneliśmy na parkingu, ku zgorszeniu instruktora, jednak tym razem
                                                    to nie ja byłam przyczyną zatoru (tudzież korka, którego końca nie widać), więc
                                                    bynajmniej się nie oburzyłam. Wczoraj dokonaliśmy ostatniej rundki po
                                                    Odlewniczej (być może naprawdę ostatniej... zaraz się rozkleję;p). Myślę, że to
                                                    był jeden z tych dni, które będę dobrze wspominać, podobny do tych 25 z kursu,
                                                    kiedy Instruktor był po prostu (służbowo) miły. Tęskniłam za taką atmosferą.
                                                    Jasne, skrzydełek nie dostałam z miejsca, ale czułam, że trochę się ruszyło, że
                                                    coś mi zaczyna wychodzić, i pomyślałam - no tak, naprawdę gdyby jeszcze kilka
                                                    godzin takich, jak ta, to mogłabym zakończyć tę dyszkę z kilkoma błędami, ale
                                                    zdecydowanie większą pewnością tego, co czynię za kółkiem. Naprawdę, no tak,
                                                    teraz się będę podniecać, ale naprawdę czułam, że się ruszam. Najczęściej to
                                                    jest takie uczucie (ostatnio), jakbyś chciał zmienić pozycję, a nie mógł ruszyć
                                                    nogami, strasznie flustrująca opcja. I z kilkoma, nie kilkunastoma błędami,
                                                    gdyby ten pakiet cały był taki, jak ta ostatnia jazda. Z biegami miałam
                                                    nieznacznie mniejsze problemy, chociaż wrzucałam tą nieszczęsną czwórkę, nie
                                                    wiem, dlaczego mi się tak "zrobiło". Raz, przy zawracaniu wjechałam nie na ten
                                                    pas i potem, na "rondzie z kamulcem", który zapewne służy upamiętnieniu
                                                    jakiegoś wydarzenia z historii naszego kraju, uwaliłabym się na takiej ostrej
                                                    zawrotce - tam właśnie jeden egzamin skończyła WORDowska Elka, czyniąc to, co i
                                                    ja chciałam uczynić. Pojechaliśmy też na Rondo Starzyńskiego, to takie bez
                                                    sygnalizacji i tam pojechałam bezbłędnie, co instruktor skwitował
                                                    stwierdzeniem: "Masz tak, jak ja - jak jest coś trudnego, to robisz to dobrze,
                                                    a padasz na głupotach. To znaczy nie to, żeby to była jakaś krytyka". Phi,
                                                    krytyka, co pięć minut może mnie tak krytykować:). Byliśmy w okolicach
                                                    cmentarza i tam napotkaliśmy Elkę skręcającą w Plac Hallera, który... "Cholera,
                                                    jeżdżą na Hallera, jest przej...y"; potem polowaliśmy na tę Elkę, ale nie
                                                    upolowaliśmy, bo zdążyła nas wyminąć. Dużośmy jeździli po wąskich uliczkach ze
                                                    skrzyżowaniami równorzędnymi i zaglądałam (tak to nazywam, bo walę takiego
                                                    żurawia, mimo, że uliczki stanowią dzikie parkingi i nic nie widać), i raz,
                                                    wyjeżdżając z takiej uliczki źle wyjechałam, bo stała ciężarówka i nie miałam
                                                    widoczności. Instruktor raz dał ostro po hamulcach, bo radośnie pakowałam się
                                                    na skrzyżowanie, mając przed swoimi oczętami wpatrzonymi w drogę wielki znak
                                                    STOP. Parkowaliśmy równolegle. Oba rodzaje parkowania, zarówno równoległe, jak
                                                    i prostopadłe, są rzeczami, w których nie czułam się pewnie, podobnie, jak z
                                                    górką (z górką!!!), po ostatniej akcji, za mało było tych godzin. Wiem, że
                                                    wymieniam sporo błędów i to poważnych, ale wrażenie z jazdy (tzn. z techniki
                                                    mojej jazdy), było zdecydowanie lepsze - nie czułam się, jak mały, zgnębiony
                                                    robaczek, który sp.rzył wszystko, co tylko było do sp.rzenia. I o ile dobrze
                                                    pamiętam, ani razu nie wpakowałam się na wysepkę dla autobusów:D!!! W zasadzie,
                                                    nie licząc jednej wpadki, poradziłam sobie i z rondami! Przebrzydłymi! I z
                                                    zawrotką, i z przejazdami kolejowymi:). I byliśmy też tam, gdzie jest pas dla
                                                    autobusów i tam mi Instruktor podpowiedział: "Popatrz na znaki":). Jeszcze
                                                    gdybyśmy trochę pojeździli, czułabym się zdecydowanie pewniej! Ni i Żaba - Żaba
                                                    to paskudne rondo:). A Instruktor... no marzenie! Był taki, jak na początku
                                                    kursu, tzn. bardzo miły i cierpliwy, choć strzelało go nieraz, ale zamiast
                                                    odburknąć, to po prostu zażartował i niefortunny manewr odchodził w (hehe)
                                                    pamięć, a nie podlegał szczegółowej analizie nie tylko prawkowej. Po prostu,
                                                    ok, zapamiętam, ale teraz jedziemy dalej, atmosfera nie była przytłaczająca,
                                                    naprawdę dobrze mi się z nim jeździło (on zawsze na koniec pakietu robi się
                                                    miły i tym razem obiecałam sobie, że się nie dam naciągnąć na ten haczyk,
                                                    ale... ;p). Ubawił mnie strasznie, bo ktoś mu w kalendarzu
                                                    napisał: "Głupek!" :D, co to za poszanowanie dla Instruktora, ja nie wiem! ;p A
                                                    potem złapał ściągaczkę i zaczął udawać, że prowadzi motor, mówiąc: "jedziemy,
                                                    teraz skręcamy w prawo, Ty samochodem, a ja motorem", i w ogóle odwalał -
                                                    akurat ten "motor" był dość absorbujący, zwłaszcza, jak ćwiczył użycie środku
                                                    stylistycznego zwanego onomatopeją; ale poza tym jednym odpałem absorbujący nie
                                                    był - tylko sympatyczny, a już żeśmy absorbowanie omówili i doszłam do wniosku,
                                                    że nie, nie absorbuje mnie (w autku już nie, tu nie o to chodzi). I w końcu
                                                    zrozumiał, że mnie stresuje:). I jeszcze życzył udanego egzaminu i powiedział,
                                                    że wierzy w ten mój egzamin (jezu, nareszcie - dwa podejścia musiałam uwalić,
                                                    żeby to w końcu usłyszeć:P) - i... no mniejsza, ale jakoś tak czułam, że on
                                                    chyba naprawdę zaczyna w to wierzyć, mimo wszystko. Także na egzamin....

                                                    Na egzamin poszłam z pozytywnym nastawieniem, mimo, że musiałam wstać o 3:30,
                                                    żeby się wyrobić z jednego krańca rzeczywistości na drugi (ode mnie na
                                                    Odlewniczą). Mój zipsquad czuwał i usłyszałam od jasnej cholery ciepłych słów,
                                                    a No_Comments wstała o 4:00, żeby mnie obudzić, za co będę ją kochać do końca
                                                    życia, bo było to naprawdę nieludzkie poświęcenie:). Udało mi się wstać, a to
                                                    już napr
                                                  • linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 12.07.07, 14:33
                                                    o zabrakło miejsca, jaka szkoda. nie mam zamiaru pisać tego jeszcze raz
                                                  • Gość: mg Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 16:25
                                                    To miałaś już ten egzamin? I nie napiszesz jak było?
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 17:28
                                                    No właśnie napisałam, ale mi zeżarło.
                                                    Przede wszystkim jestem padnięta, po trzech przespanych godzinach, ledwo
                                                    kontaktuję. W zasadzie nie wiem nawet, czy mam płakać, czy się śmiać... jak
                                                    dzwoniłam do No_Comments, to mało z ławeczki nie spadłam, tak mną trzęsło ze
                                                    śmiechu, jak dzwoniłam do Pontusa, byłam bliska płaczu. Jadąc rano powtarzałam
                                                    sobie, że nie będę się denerwować, wszelkie czarne myśli odpędzałam ciągłym
                                                    przypominaniem sobie, że przecież byłam i tu i tam, że wszystko obcykane, i że
                                                    się nie mam czego bać - ale tuż pod WORDem zaczęło mną trząść, mimo, że
                                                    psychicznie nie czułam się zdenerwowana, tyle, że mną telepało. Trafił mi się
                                                    PRZESYMPATYCZNY, wspaniały Egzaminator, u którego uwaliłam po raz pierwszy -
                                                    Pan Mołodziński. Jest konkretny, ale jednocześnie robi bardzo miłe wrażenie. Na
                                                    początek macha - zwykłe pytania o umiejscowienie tego całego bałaganu, pytanie
                                                    o nazwę miarki bagnetowej (nie, nie zabrzmiało: "Jak się nazywa miarka
                                                    bagnetowa?", no ale nieomal) i poziom oleju. Światła sprawdzałam wszystkie.
                                                    Czyli tak, jak przy pierwszym podejściu, z tym, że nie latałam, jak kot z
                                                    pęcherzem dookoła autka, tylko zdecydowanie spokojniej. Cóż z tego, skoro na
                                                    łuku przy.doliłam w pachołek trzydrzwiową Corsą?:D
                                                    Jest to tak... śmieszne, że po prostu nie jestem w stanie myśleć o tym
                                                    poważnie. Tego manewru byłam akurat pewna na tyle, żeby dać sobie za niego
                                                    uciąć wszystkie członki (jak to dobrze, że nie jestem facetem;p), na ostatnich
                                                    jazdach, i jeszcze poprzednich, i jeszcze, wychodził mi bezbłędnie. Bałam się o
                                                    górkę po ostatniej akcji, ale łuk? Jak się skoncentruję, to mi na pewno
                                                    wyjdzie. Za daleko skręciłam kierownicą.
                                                    Jasne, że jestem rozgoryczona i wściekła, bo od pierwszego podejścia żałuję, że
                                                    nie udało mi się wyjechać z Panem Mołodzińskim na miasto. Ale nade wszystko, że
                                                    chciałam chociaż trochę po tym mieście pojeździć - to się już nudne robi.

                                                    Więc co teraz? W zasadzie jestem zmęczona. Ale jednocześnie tak wściekła, że
                                                    moja determinacja osiąga szczyty. Plany są różne:

                                                    1. Plan Instruktora:
                                                    -zdawanie w Siedlcach
                                                    -jazdy ze znajomym instruktorem (miasto) w Siedlcach
                                                    -i z Instruktorem (manewry) w Warszawie
                                                    + doszkalanie u innych, jeśli chcę
                                                    -systematyczna jazda
                                                    Plusy:
                                                    -tak byłoby mu łatwiej, bo to naprawdę wygląda tak, jakby mnie niczego nie
                                                    nauczył
                                                    -mi też byłoby łatwiej zdać w Siedlcach
                                                    -systematyczna jazda
                                                    Minusy:
                                                    -dojazd + doszkalanie w innym mieście = urlop, który mi nie przysługuje
                                                    -zdawanie teorii - podejrzewam, że muszę to zrobic w tym samym miejscu
                                                    -jazda ze znajomym Instruktora - efekty podobne, co w przypadku jazdy z
                                                    instruktorem
                                                    -wyciągnięcie dokumentów z Odlewniczej

                                                    2. Plan Innego Instruktora ("Ja się za Ciebie wezmę")
                                                    -zdawanie w okolicach Łodzi
                                                    -jazdy z Innym Instruktorem po Łodzi
                                                    Plusy:
                                                    -ogromny respekt przed Innym Instruktorem
                                                    -przekonanie o jego kompetencjach (głębokie)
                                                    -zaufanie do Innego Instruktora wględem jazdy, a nie względem Innego Instruktora
                                                    Minusy:
                                                    -spora odległość + czas = urlop, który mi nie przysługuje
                                                    -kwestia teorii
                                                    -wyciągnięcie dokumentóe w Odlewniczej

                                                    3. Plan mój I:
                                                    -podanie o przyspieszenie terminu na Odlewniczej ze względu na teorię
                                                    (16.01.2007)
                                                    -jazda z obecnym Instruktorem z racji braku czasu na szukanie innego dobrego
                                                    Plusy:
                                                    -nie zdawanie teorii przed 4 podejściem
                                                    -nie przenoszenie papierów
                                                    -ciągłość jazd
                                                    -szybciej z głowy
                                                    Minusy:
                                                    -mało realne
                                                    -Instruktor może się nie wyrobić
                                                    -zaświadczenie dostanę po wyjeżdżeniu 5 godzin

                                                    4.Mój plan II:
                                                    -zdawanie na Odlewniczej
                                                    -jazdy w Warszawie, na chybił trafił, różni Instruktorzy
                                                    -systematyczne jazdy
                                                    Plusy:
                                                    -nie przenoszenie papierów
                                                    -systematyczne jazdy
                                                    Minusy:
                                                    -nie wiadomo, na kogo trafię i ile kasy zmarnuję
                                                    -rozpaczliwie długie terminy

                                                    5. Mój plan III:
                                                    - olać prawko
                                                    Plusy:
                                                    -wreszcie będzie z głowy
                                                    -brak konfliktów z Instruktorem
                                                    Minusy:
                                                    -wydana kasa
                                                    -mędzenie otoczenia (Instruktora też)

                                                    Do okoliczności uniemożliwiających większość planów dochodzi brak kasy.

                                                    Głosujemy:D
                                                  • no-comments Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 12.07.07, 17:58
                                                    Plan numer 6 - przyjeżdzasz do CZ-wy - dwa weekendy wystarczą na wyczuenie się
                                                    na pamieć wszystkich tych śmiesznie małych rond i nieruchliwych ulic, corsę już
                                                    znasz, z nową sobie poradzisz (odpowiednie prezetacje poglądowe na światełka i
                                                    płyny masz zapewnione:D, załatwimy Ci jazdy na micrze (taaaa światek
                                                    instruktorski mam tu już obcykany aż nadto więc nie będize wtopy z szukaniem na
                                                    chybił trafił porządnego instruktora;), 3 tygodnie i masz egzam a potem wracasz
                                                    uchachana z prawkiem w łapce do stolicy i co ty na to??


                                                    Kurde wiedziałam, że ten Twój spokój jest jaki udawany:,(
                                                  • linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 12.07.07, 18:49
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Plan numer 6 - przyjeżdzasz do CZ-wy - dwa weekendy

                                                    Eeeeeee, no to mamy i 6!!! Ktoś jeszcze???? :)
                                                    Podoba mi się:), tłok się zrobił, ale to nic, bo się podzielimy: Siedlce, Łódź,
                                                    Częstochowa - w takiej kolejności, bo...

                                                    > uchachana z prawkiem w łapce do stolicy i co ty na to??

                                                    Bo to jest najlepsza część planu!!!

                                                    > Kurde wiedziałam, że ten Twój spokój jest jaki udawany:,(

                                                    Nie mazać się!!! :) Nie ma powodu!
                                                  • Gość: afro Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.aster.pl 12.07.07, 22:17
                                                    Na pamięć, to naucz się " nigdy nie będę jeździć na pamięć" a najlepiej
                                                    przepisz to ze 20 000 tys razy. Pisząc takie bzdury pokazujesz, co warte jest
                                                    Twoje prawo jazdy - o ile je masz.
                                                  • Gość: lf Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 22:26
                                                    Puknij się w głowę, albo czytaj ze zrozumieniem. Chodzi o obeznanie z teenem
                                                    egzaminacyjnym i o pamiętanie o błędach, żeby ich więcej nie popełniać. Na
                                                    pamięć się jeździć nie nauczysz, bo warunki ruchu drogowego są zmienne.
                                                  • Gość: afro Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.aster.pl 12.07.07, 22:41
                                                    >>Plan numer 6 - przyjeżdzasz do CZ-wy - dwa weekendy wystarczą na wyczuenie się
                                                    na pamieć wszystkich tych śmiesznie małych rond i nieruchliwych ulic, corsę już
                                                    znasz<<<
                                                    Już się puknąłęm, ale ciągle to samo widzę. Może powinienem puknąć się jeszcze
                                                    raz, albo Ciebie ? Jazda na pamięć, to częsty motyw "super kierowców" - wiele
                                                    szkody z tego powodu, a i ludzi ubywa co i raz, kiedy taki dureń na pamięć
                                                    jedzie.
                                                  • Gość: mg Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 23:01
                                                    Nie jęcz tak. Zdecydowana większość kierowców jeździ na pamięć czy tego chcesz czy nie. I nawet czy tego oni chcą czy nie. Chcesz powiedzieć, że po 5 latach przejeżdżania codziennie tego samego skrzyżowania za każdym razem zastanawiasz się: "jest ustąp więc muszę uważać na tych na głównej, spojrzeć w lewo, potem w prawo i znowu w lewo"? Spora część jazdy to reakcji automatyczne, bez udziału świadomości. Jeśli kierowca ma wypracowane dobre odruchy to w jeździe "na pamięć" nie ma nic złego.
                                                  • Gość: afro Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.aster.pl 13.07.07, 01:15
                                                    Może tak, może nie, a może obydwa naraz. Purystą nie jestem, ale nie chcesz
                                                    chyba powiedzieć, że wyjeżdżasz beztrosko z podporządkowanej, uprzednio nie
                                                    kiwnąwszy łebkiem. To chyba powinien być odruch u normalnych ludzi (oprócz
                                                    samobójców) Co z tego, że ulica ieruchliwa i setki razy ją przemierzałeś. Każdy
                                                    raz jest inny. Dwa tygodnie temu pewna dama wyjechała mi z podp., ja na kolarce
                                                    z 40tu km nie mogłem wyhamować. Lewy bok zdarty, miejscami do mięcha. Cóż,
                                                    skóra odrośnie. "Nie zauważyłam", coś takiego wybełkotała.
                                                    A na pamięć, to ja do łazienki w nocy, po ciemku chodzę.
                                                  • linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 13.07.07, 08:35
                                                    Gość portalu: afro napisał(a):

                                                    > Może tak, może nie, a może obydwa naraz. Purystą nie jestem, ale nie chcesz
                                                    > chyba powiedzieć, że wyjeżdżasz beztrosko z podporządkowanej, uprzednio nie
                                                    > kiwnąwszy łebkiem. To chyba powinien być odruch u normalnych ludzi (oprócz
                                                    > samobójców) Co z tego, że ulica ieruchliwa i setki razy ją przemierzałeś.
                                                    Każdy raz jest inny. .


                                                    A, dobrze, że zacytowałeś, zwłaszcza ze względu na brak struktury postów
                                                    umożliwiającej stwierdzenie, kto komu odpisał. Doszłam do wniosku, że mówisz o
                                                    którymś moim tekście, a No Comments miała po prostu na myśli to, że miasto jest
                                                    małe, więc można zaznajomić się z trasami i dzięki temu czuć się po prostu
                                                    pewniej, co nie znaczy, że to wyklucza brak ostrożności, a ewokuje jazdę na
                                                    pamięć. Nikt normalny tak nie wyjeżdża - po prostu nie zrozumiałeś, co NC miała
                                                    na myśli.
                                                  • Gość: mg Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 16:26
                                                    Gość portalu: afro napisał(a):

                                                    > Może tak, może nie, a może obydwa naraz.(...)

                                                    Nie chodziło mi o to. Jazda na pamięć to raczej jazda ze znajomością terenu. Tzn z założeniem, że np. zasady pierwszeństwa się od wczoraj nie zmieniły, że nie przebudowali całego miasta, że na jakimś pokręconym skrzyżowaniu trzeba ustawić się krzywo albo wyjechać trochę dalej żeby cokolwiek widzieć itp. No przecież takich właśnie rzeczy uczą na kursach w czasie jazdy po okolicach WORDu.

                                                    > Co z tego, że ulica ieruchliwa i setki razy ją przemierzałeś. Każdy raz jest > inny.

                                                    Nie taki znowu inny. Zmienia się zazwyczaj tylko ruch, ulica jest taka sama (zazwyczaj). A jak się zmienia to jest to tak oznakowane, że ciężko przegapić.
                                                    Naprawdę za każdym razem wypatrujesz wszystkich stopów, znaków ustąp pierwszeństwa itp?

                                                    > Dwa tygodnie temu pewna dama wyjechała mi z podp., ja na kolarce z 40tu km
                                                    > nie mogłem wyhamować.

                                                    To nie jazda na pamięć. To traktowanie rowerzystów jak nieruchomych słupków albo pieszych, którzy mogą się zatrzymać w miejscu.
                                                  • Gość: mg Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 18:12
                                                    Na łuku?? Powiedz przynajmniej, że w czasie jazdy do tyłu...
                                                    Przykra sprawa, miałem nadzieję, że Ci się uda, serio.

                                                    Pomądrzę się trochę o dalszych planach: niebardzo rozumiem, po co miałabyś przenosić się do innego miasta, okolice Odlewniczej już znasz a nawet w małym mieście (jak Łódź;)) będziesz musiała poznawać następne stada pułapek i cięższych miejsc (oni specjalnie te WORDy budują w takich okolicach)... Albo: spróbuj może w Bytomiu, proste okolice ośrodka, może z jedno rondko, nawet nie w samym centrum miasta. I jak już zdasz będziemy mogli to oblać;)

                                                    No i nie odpuszczaj! 4. raz to wcale nie tak dużo. No i to... obciach trochę się poddać (a i tak kiedyś do tego wrócisz, znowu płacąc za kurs...).

                                                    Ja bym pisał to podanie. Ale ja to się nie znam...

                                                    A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu? Ja za pierwszym razem przy jakimś tam parkowaniu nie włączyłem migacza i robiłem ten manewr jeszcze raz poprostu.

                                                    Na łuku...ehh...
                                                  • linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 12.07.07, 18:46
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Na łuku?? Powiedz przynajmniej, że w czasie jazdy do tyłu...
                                                    Spppppppppp. Ot co! ;)

                                                    > Przykra sprawa, miałem nadzieję, że Ci się uda, serio.

                                                    Wszyscy mieli. Oprócz mnie:D:D:D
                                                    Ja jestem przebiegła! ;p

                                                    > Pomądrzę się trochę o dalszych planach (...)
                                                    Ja też tak uważam, tylko te termiiiiiiiiny...


                                                    > A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu?
                                                    Tak, jakbym się nie wp. na słupek, tylko zatrzymała, to by było drugie:)

                                                    > Na łuku...ehh...
                                                    Jesteś gorszy od Instruktora!!!!!
                                                    Myślisz, że mnie to nie zbiło z tropu?
                                                  • linia.frontu Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 12.07.07, 21:08
                                                    Rozmawiałam z Rodzicielką, ponieważ dopiero oddaję jej za jazdy i ponieważ jest
                                                    moją Rodzicielką. Poddała mi myśl, żeby nie dokupować dodatkowych godzin przed
                                                    następnym egzaminem (w opozycji do mojego: "Oblałam. I to jest koniec tematu
                                                    mojego prawa jazdy"), oczywicie nie licząc tych koniecznych pięciu. Argument:
                                                    przecież umiesz już jeździć.

                                                    Uważam, że ma rację. Przecież umiem już jeździć. Mój rewelacyjny instruktor
                                                    zdążył mnie już nauczyć jeździć w 70 godzin, tzn. w dwa razy tyle, ile wyjeżdża
                                                    przeciętny kursant.
                                                    Tak też uczynię.
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 23:13
                                                    Nie dość, że na łuku, to jeszcze do przodu...
                                                    a potem:

                                                    linia.frontu napisała:
                                                    > Uważam, że ma rację.

                                                    Ja też. Chyba, że znowu będziesz miała 3 miesiące przerwy. Jazda samochodem to nie to samo, co rowerem.

                                                    > Przecież umiem już jeździć.

                                                    Ekhm...

                                                    > Mój rewelacyjny instruktor zdążył mnie już nauczyć jeździć w 70 godzin, tzn. w dwa razy tyle, ile wyjeżdża przeciętny kursant.

                                                    I prawie 3 razy tyle, ile np. wyżej podpisany;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 13.07.07, 09:01
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie dość, że na łuku, to jeszcze do przodu...
                                                    Do jakiego znowu przodu? Aż tak mnie nie pogrzało.

                                                    > linia.frontu napisała:
                                                    > > Uważam, że ma rację.

                                                    Zawsze sie okazuje, że ona ma rację:)


                                                    Chyba, że znowu będziesz miała 3 miesiące przerwy. Jazda samochodem to nie to
                                                    samo, co rowerem.

                                                    Będę miała. Ale tego już jej nie wytłumaczę. Może Ty to zrobisz? Bo ja już jej
                                                    tłumaczyłam, że trzy miesiące to prawie kurs od nowa, bo po trzech miechach już
                                                    się niczego nie pamiąta. Wytłumacz jej, że ma zainwestować być może kolejne
                                                    trzy tysiaki, które jej będę spłacać do końca zakichanego życia, bo ja już nie
                                                    mam jak pracować na dwa etaty i zarabiać na te cholerne pakiety, bo przecież są
                                                    potrzebne, bo przez moje marudzenie nie skończyliśmy kursu i muszę wziąć 10
                                                    godzin, bo przecież nie umiem jeździć, bo przerwy, bo to, bo tamto. Albo
                                                    najlepiej niech jej teraz instruktor wytłumaczy. Ja już nie zamierzam.

                                                    > > Mój rewelacyjny instruktor zdążył mnie już nauczyć jeździć w 70 godzin, t
                                                    > zn. w dwa razy tyle, ile wyjeżdża przeciętny kursant.

                                                    > I prawie 3 razy tyle, ile np. wyżej podpisany;)

                                                    No więc właśnie. Jestem przekonana, że mój rewelacyjny instruktor nauczył mnie
                                                    jeździć w trzy razy tyle, ile jeżdził wyżej podpisany. W końcu jest rewelacyjny.
                                                    W końcu na ostatnich zakichanych jazdach jechałam środkiem zakichanego pasa
                                                    ruchu, i mój rewelacyjny instruktor nie demonstrował swojego niezadowolenia z
                                                    techniki mojej jazdy - więc chyba do cholery umiem łuk, prawda?
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 16:55
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Do jakiego znowu przodu? Aż tak mnie nie pogrzało.

                                                    Tak pomyślałem jak kazałaś mi "sppppppp". Jak to tyłu to luz. Nawet naljepszym się zdarza.

                                                    > Zawsze sie okazuje, że ona ma rację:)

                                                    Czasem to wkurzające, nie?

                                                    > Będę miała. Ale tego już jej nie wytłumaczę.

                                                    Nawet na godzinę co te 2 tygodnie? Albo 3? Albo miesiąc przynajmniej. Albo może pojeździj po tej okolicy czasem rowerem chociaż...;)

                                                    > więc chyba do cholery umiem łuk, prawda?

                                                    Prawda.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 13.07.07, 17:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Tak pomyślałem jak kazałaś mi "sppppppp". Jak to tyłu to luz. Nawet
                                                    > naljepszym się zdarza.

                                                    Ohhhhh, pocieszasz mnie:). Wcale nieprawda, ale jestem już tak zdołowana, że
                                                    jestem skłonna w to uwierzyć:). Myślałam, że uda mi się uniknąć
                                                    poegzaminacyjnego doła, ale się nie udało:(.

                                                    > Czasem to wkurzające, nie?

                                                    Pewnie, że wkurzające:). Ale też nie zna realiów, więc myli się względem ilości
                                                    potrzebnych jazd.

                                                    > Nawet na godzinę co te 2 tygodnie? Albo 3? Albo miesiąc przynajmniej.

                                                    Ehhhh, znając życie, to pewnie będę się wściekać, ale zacznę znowu rzucać
                                                    fajki, zapożyczę się, spróbuję złapać jakieś ulotki na week, albo promocje,
                                                    albo co, albo na nocki, w końcu w Warszawie o pracę nie jest trudno:). Tylko,
                                                    że w moim wypadku godzina na tydzień to dużo, dużo za mało:.(
                                                    Może pójdę do jakiegoś ośrodka blisko Odlewniczej:), że też ja wcześniej na to
                                                    nie wpadłam. Może gdzieś mają po 35 zeta/h, jak i u mnie:).

                                                    > Albo może pojeździj po tej okolicy czasem rowerem chociaż...;)

                                                    Nie mam roweru:D Ukradli mi...

                                                    > > więc chyba do cholery umiem łuk, prawda?

                                                    > Prawda.

                                                    Jesteś niezrównany!!!! I nie zraża Cię moja zjadliwość, cholera, jak sobie
                                                    podliczyłam, ile mnie to prawko wyniosło i zaczęłam to porównywać z efektami:.(
                                                    O, ależ bym się wyżółciła!
                                                    Ale Instruktor jest za to wspaniałym kumplem:). I poznałam kilku świetnych
                                                    ludzi, i zmieniłam pracę i faceta i rzucę palenie:D
                                                    No to może nie tak źle, że to prawko robię:)
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 20:27
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Myślałam, że uda mi się uniknąć poegzaminacyjnego doła, ale się nie udało:(.

                                                    I tak dobrze, że nie masz zamiaru tym wszystkim pier...ąć w kąt na parę lat. Zuch dziewczyna;)

                                                    > Ehhhh, znając życie, to pewnie będę się wściekać, ale zacznę znowu rzucać
                                                    > fajki,

                                                    Przynajmniej taki pożytek z tej porażki...

                                                    > zapożyczę się, spróbuję złapać jakieś ulotki na week, albo promocje,
                                                    > albo co, albo na nocki, w końcu w Warszawie o pracę nie jest trudno:).

                                                    Nie, żebym coś tego, sugerował, ale podobno nerki są w cenie. I na auto by Ci starczyło...

                                                    > Tylko, że w moim wypadku godzina na tydzień to dużo, dużo za mało:.(

                                                    No i tu trochę przestaję rozumieć. Z jednej strony, cholera, umiesz łuk, a potem piszesz, że znowu mało. Zdecyduj się na jedną wersję i się jej trzymaj niezależnie od chwilowego nastroju;)

                                                    > Jesteś niezrównany!!!!

                                                    Dziękuję. A żeby to się nie zmieniło, nie będę pojawiał się w okolicach Warszawy i Częstochowy;)

                                                    I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na teorię itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 01:57
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > I tak dobrze, że nie masz zamiaru tym wszystkim pier...ąć w kąt na parę lat.
                                                    > Zuch dziewczyna;)

                                                    Ehhh, zuch dziewczyna nadal wściekła. Brałam te głupie pakiety, bo byłam
                                                    przekonana, że jak wyjeżdżę dużo godzin, to on mnie tego lepiej nauczy. Teraz
                                                    już nie jestem taka przekonana. Wyszłoby na to samo, gdybym, jak każdy porządny
                                                    kursant brała po dwie godziny przed egzaminem.
                                                    Nie jestem wściekła za to, że nie zdałam. Tylko, że nie zdałam tak kompletnie
                                                    bez sensu. Efekt uczenia na sposób - "chcesz spędzić kolejnych pięćdziesiąt
                                                    godzin na placu?".

                                                    > Przynajmniej taki pożytek z tej porażki...

                                                    Zaraz pożytek! Ja tam lubię:).


                                                    > Nie, żebym coś tego, sugerował, ale podobno nerki są w cenie. I na auto by Ci
                                                    > starczyło...

                                                    Mmmmmm, całkiem niegłupie:D! Właściwie po co mi dwie nerki? ;p
                                                    Sugerujesz, że przesadzam???

                                                    > No i tu trochę przestaję rozumieć. Z jednej strony, cholera, umiesz łuk, a
                                                    > potem piszesz, że znowu mało. Zdecyduj się na jedną wersję i się jej trzymaj
                                                    > niezależnie od chwilowego nastroju;)

                                                    Umiem łuk. Tylko przerwy w jeżdżeniu mnie nokautują. Ja po każdej takiej
                                                    przerwie uczę się wszystkiego od nowa. Mój instruktor uważa, że kompletnie nie
                                                    umiem jeździć. W moim przypadku od cholery daje przekonanie.
                                                    Jedno jest pewne - z nim nie umiem jeździć.
                                                    To raz, dwa - jak już Mała idzie do serwisu, byłoby miło, gdyby zrobili
                                                    wszystko, zwłaszcza, jak mam jazdy. A mam jazdy raz na dwa miesiące i nie po to
                                                    na nie czekam, żeby nie jeździć "swoim" autem. Auta w moim ośrodku są w stanie
                                                    rozpadu.

                                                    > > Jesteś niezrównany!!!!
                                                    > Dziękuję. A żeby to się nie zmieniło, nie będę pojawiał się w okolicach
                                                    > Warszawy i Częstochowy;)

                                                    Zawsze będziesz niezrównany - żywy, czy nie... :D

                                                    > I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na
                                                    > teorię itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)

                                                    Po trzecim uwalonym musisz wykupić pięć godzin jazd na zaświadczenie i z tym
                                                    udać się do WORDa na zapisy. Myk polega na tym, że zaświadczenie wystawiają Ci
                                                    niezgodnie z rozporządzeniem - przed wyjeżdżeniem godzin. W ten sposób
                                                    wyjeżdżasz je bezpośrednio przed egzaminem. Jednocześnie po szesciu miesiacach
                                                    upływa termin ważności teorii - musisz ją zdawać ponownie. Tak więc dwa i pól
                                                    miesiąca masz wyjęte z życia.

                                                    Poczekam, aż unieważnią mój zakichany kurs.
                                                    Zapiszę się na kurs ponownie, o ośrodku naprzeciwko Odlewniczej.
                                                    30 godzin spędzę na trasach egzaminacyjnych.
                                                    Mój ośrodek będzie wydawał zaświadczenia o ukończeniu szkolenia przed jego
                                                    ukończeniem.
                                                    Mój ośrodek będzie miał dużo aut i dużo instruktorów zlokalizowanych w jednym
                                                    miejscu.
                                                    Tym sposobem zdam egzamin za pierwszym razem.
                                                    Co Ty na to?
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 12:36
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ehhh, zuch dziewczyna nadal wściekła. Brałam te głupie pakiety, bo byłam
                                                    > przekonana, że jak wyjeżdżę dużo godzin, to on mnie tego lepiej nauczy. Teraz
                                                    > już nie jestem taka przekonana. Wyszłoby na to samo, gdybym, jak każdy
                                                    > porządny kursant brała po dwie godziny przed egzaminem.

                                                    Zawsze to więcej doświadczenia. Pewnie wyszłoby na to samo ale w końcu nie oblałaś na mieście a tam też jeździłaś.

                                                    > Efekt uczenia na sposób - "chcesz spędzić kolejnych pięćdziesiąt godzin na
                                                    > placu?".

                                                    I mimo nacisku na plac się nie udało? Ale już wiesz, co odpowiadać na takie pytania.

                                                    > Zaraz pożytek! Ja tam lubię:).

                                                    Twój rak też lubi...

                                                    > Mmmmmm, całkiem niegłupie:D! Właściwie po co mi dwie nerki? ;p
                                                    > Sugerujesz, że przesadzam???

                                                    Zapasowa nerka podobno czasem się jednak przydaje.

                                                    > Umiem łuk. Tylko przerwy w jeżdżeniu mnie nokautują.

                                                    Nie miałaś ostatniej jazdy dzień przed egzaminem?

                                                    > Mój instruktor uważa, że kompletnie nie
                                                    > umiem jeździć. W moim przypadku od cholery daje przekonanie.
                                                    > Jedno jest pewne - z nim nie umiem jeździć.

                                                    Ja Ci już radziłem...

                                                    > To raz, dwa - jak już Mała idzie do serwisu, byłoby miło, gdyby zrobili
                                                    > wszystko, zwłaszcza, jak mam jazdy. A mam jazdy raz na dwa miesiące i nie po > to na nie czekam, żeby nie jeździć "swoim" autem.

                                                    Prawo jazdy dostajesz na jedno konkretne auto? Egzamin też na nim zdajesz? Jeśli auto jest z grubsza zbliżone wymiarami do tego, na którym będziesz zdawać to nie powinno sprawiać problemów.

                                                    > Auta w moim ośrodku są w stanie rozpadu.

                                                    Śmiem wątpić. Ile razy padły Ci na drodze?

                                                    > Poczekam, aż unieważnią mój zakichany kurs.

                                                    Chcesz do ciągnąć następny rok?

                                                    > Zapiszę się na kurs ponownie, o ośrodku naprzeciwko Odlewniczej.

                                                    Ty nie chcesz mieć tego prawa jazdy. Ty chcesz robić kurs;)

                                                    > 30 godzin spędzę na trasach egzaminacyjnych.

                                                    Po czym oblejesz na placu...

                                                    > Mój ośrodek będzie wydawał zaświadczenia o ukończeniu szkolenia przed jego
                                                    > ukończeniem.

                                                    I odbiorą mu licencję

                                                    > Mój ośrodek będzie miał dużo aut i dużo instruktorów zlokalizowanych w jednym
                                                    > miejscu.

                                                    A będą to Bentley'e

                                                    > Tym sposobem zdam egzamin za pierwszym razem.

                                                    Czwar...

                                                    > Co Ty na to?

                                                    Super plan;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 16:04
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Zawsze to więcej doświadczenia. Pewnie wyszłoby na to samo ale w końcu nie
                                                    > oblałaś na mieście a tam też jeździłaś.

                                                    Głownie po mieście:). Łuk robiliśmy kiedyś, tak, żeby pojeździć i na jakiś
                                                    tydzień przed - i wychodził:). Wychodził, mimo, iż - jak mnie instruktor na
                                                    koniec robienia łuku oświecił - pachołki były ustawione bliżej, a mimo to
                                                    mieściłam się w kopertę:).

                                                    > > Efekt uczenia na sposób - "chcesz spędzić kolejnych pięćdziesiąt godzin na
                                                    > placu?".

                                                    > I mimo nacisku na plac się nie udało? Ale już wiesz, co odpowiadać na takie
                                                    > pytania.

                                                    Że tak, że chcę spedzić pięć dziesiat godzin na placu? Szkoda, że znajomość
                                                    odpowiedzi na to pytanie tyle mnie wyniosła:/. Fakt, łuk mi nie wychodził i
                                                    cuda wianki żeśmy wyczyniali na tym placu, żeby mnie nauczyć: zasłanianie
                                                    lusterek, przestawianie slupków, elementy dekoncentracyjne. I się nauczyłam,
                                                    tyle, ze na czterodrzwiówce:D.
                                                    Mam wielką ochotę coś mu zarzucić, ale pozbawiasz mnie tej przyjemności - miał
                                                    rację, że lepiej było te pięćdziesiąt godzin spędzić na mieście:).

                                                    > Twój rak też lubi...

                                                    Na ten temat nie umiem zażartować. Ale każdy kiedyś na coś umrze, a ja
                                                    przynajmniej wiem na co, i w jaki sposób.

                                                    > Zapasowa nerka podobno czasem się jednak przydaje.

                                                    Niech będzie. To co mogę sprzedać??? ;p
                                                    Co uważasz, że moje plany zarobkowe są przegięte? Fakt, że ostatnie takie akcje
                                                    ostro naruszyły moje zaplecze intelektualne, ale jakoś z tego wyjdę i od
                                                    września znowu pozawalam studia. Choć teraz wolałabym nie.
                                                    Jakieś inne sugestie zarobkowe??? :)

                                                    > Nie miałaś ostatniej jazdy dzień przed egzaminem?

                                                    Miałam, ale nie na łuku, i jeszcze nie zdążyłam się wszystkiego nauczyć.
                                                    Parkowania na początku kursu szły mi pierwszorzędnie, a potem musiałam się ich
                                                    uczyć i uczyć. I tak ze wszystkim.

                                                    > Ja Ci już radziłem...

                                                    I myślę, że masz rację. Teraz sama tak to odbieram.

                                                    > Prawo jazdy dostajesz na jedno konkretne auto? Egzamin też na nim zdajesz?
                                                    Jeśli auto jest z grubsza zbliżone wymiarami do tego, na którym będziesz zdawać
                                                    to nie powinno sprawiać problemów.

                                                    Gadasz, jak mój instruktor!!!! :)
                                                    To była obelga ;p


                                                    Na resztę nie odpowiem, przebrzydły złośliwcu!!!! :)
                                                    Moje plany legły w gruzach! ;p
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 17:26
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Że tak, że chcę spedzić pięć dziesiat godzin na placu?

                                                    Nie, skoro wychodziło a i tak się nie udało to te 50 godzin...

                                                    > Fakt, łuk mi nie wychodził i cuda wianki żeśmy wyczyniali na tym placu, żeby > mnie nauczyć: zasłanianie lusterek,

                                                    Po co? Jak to można w ogóle przejechać bez lusterek?

                                                    > przestawianie slupków, elementy dekoncentracyjne.

                                                    Co to są elementy dekoncentracyjne? Piesi? Ostrzał?;)

                                                    > I się nauczyłam, tyle, ze na czterodrzwiówce:D.

                                                    Pięcio. I to nie ma żadnego znaczenia, długość jest taka sama;)

                                                    > miał rację, że lepiej było te pięćdziesiąt godzin spędzić na mieście:).

                                                    Jasne. Plac trzeba poprostu opanować, jak najszybciej. To co daje kurs to własnie zapoznanie się z ruchem na trochę ulgowych warunkach. Powinnaś była to wykorzystać a nie toczyć się po placu przez 2/3 czasu;)

                                                    > Na ten temat nie umiem zażartować. Ale każdy kiedyś na coś umrze, a ja
                                                    > przynajmniej wiem na co, i w jaki sposób.

                                                    Sorry. Ja chyba wolę na przydrożne drzewo.

                                                    > Niech będzie. To co mogę sprzedać??? ;p Co uważasz, że moje plany zarobkowe
                                                    > są przegięte? Fakt, że ostatnie takie akcje ostro naruszyły moje zaplecze
                                                    > intelektualne, ale jakoś z tego wyjdę i od września znowu pozawalam studia.
                                                    > Choć teraz wolałabym nie. Jakieś inne sugestie zarobkowe??? :)

                                                    Sama znasz swoje możliwości i potrzeby najlepiej. Ja nic nie sugeruję. Wycinania sobie różnych, mniej lub bardziej potrzebnych kawałków też nie. Zawalanie studiów pewnie też kosztuje...

                                                    > Miałam, ale nie na łuku, i jeszcze nie zdążyłam się wszystkiego nauczyć.

                                                    Wychodziło, potem nie wychodziło, potem znów wychodziło a potem nie zdążyłaś się nauczyć? Jak mi coś zaczynało na tym placu wychodzić (a robiłem te wszystkie parkowania) to to zostawiałem i liczyłem, że dalej będzie na egzaminie. I wyszło;)

                                                    > I myślę, że masz rację. Teraz sama tak to odbieram.

                                                    Masz trochę czasu na przemyślenie sobie tego.

                                                    > Gadasz, jak mój instruktor!!!! :)
                                                    > To była obelga ;p

                                                    To nie zapomnij odkupić samochdu od instruktora albo WORDu (tego, na którym zdasz, pewnie będzie to jakaś Corsa W albo coś w tych okolicach... musiałem;)).
                                                    I dbać o niego, będziesz nim jeździć do końca życia.

                                                    > Na resztę nie odpowiem, przebrzydły złośliwcu!!!! :)
                                                    > Moje plany legły w gruzach! ;p

                                                    Nie no, nie chciałem Ci burzyć planów. Co najwyżej wskazać miejsca, w których... nie stąpałaś zbyt mocno po ziemi jak je układałaś. Tak okiem laika;)
                                                    Jestem przekonany, że cokolwiek wymyslisz, będzie to najlepsze rozwiązanie;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 18:00
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie, skoro wychodziło a i tak się nie udało to te 50 godzin...

                                                    Gdybyś nie był niezrównany i nie miał metody na wbicie mi pewnych rzeczy do tej
                                                    mojej pancernej mózgoczaszki (o ironio, ironia to na mnie najlepszy sposób),
                                                    stwierdziłabym, że jesteś przebrzydły! ;p
                                                    Uważasz, że nawet po 50 godzinach nie umiałabym łuku:.(
                                                    To chyba nie ma już na mnie metody...

                                                    > Po co? Jak to można w ogóle przejechać bez lusterek?

                                                    Jak to jak???? No Odlewniczej nawet trzeba! Normalnie: udajesz, że patrzysz w
                                                    tylną szybę (podczas cofania patrzymy zawsze do tyłu, do momentu zakończenia
                                                    manewru, zerkając nieznacznie tylko w sytuacjach wyjątkowych - równoległe,
                                                    zawrotka na 3)... no więc jedziesz i udajesz, że patrzysz do tyłu, a kątem oka
                                                    obsrewujesz słupek, kiedy znajdzie się w odpowiednim miejscu, kręcisz
                                                    kierownicą do pewnego momentu, a jak zobaczysz środkowy słupek koperty,
                                                    odkręcasz, a potem regulujesz tylko tor jazdy, żeby wbić na środek wyżej
                                                    wymienionej.


                                                    > Co to są elementy dekoncentracyjne? Piesi? Ostrzał?;)

                                                    Żyj w niepewności!!!! :D
                                                    Coś na kształt ostrzału:).

                                                    > Pięcio. I to nie ma żadnego znaczenia, długość jest taka sama;)

                                                    Cztero, pięcio, wszystko jedno ;p
                                                    Słupek pojawia się w innym miejscu, a ja nie pamiętam, w którym.


                                                    > Jasne. Plac trzeba poprostu opanować, jak najszybciej. To co daje kurs to
                                                    > własnie zapoznanie się z ruchem na trochę ulgowych warunkach. Powinnaś była
                                                    > to wykorzystać a nie toczyć się po placu przez 2/3 czasu;)

                                                    Nie 2/3! Ale sam widzisz, że ma rację:D:D:D

                                                    > Sama znasz swoje możliwości i potrzeby najlepiej. Ja nic nie sugeruję.
                                                    > Wycinania sobie różnych, mniej lub bardziej potrzebnych kawałków też nie.
                                                    > Zawalanie studiów pewnie też kosztuje...

                                                    Zwłaszcza, że ze studiów coś wynoszę, studia lubię i jestem w tym dobra:).


                                                    > Wychodziło, potem nie wychodziło, potem znów wychodziło a potem nie zdążyłaś
                                                    się nauczyć?

                                                    Tobie wyszło, mnie nie wychodzi. Coż za wspaniała definicja mojej jazdy:)
                                                    Wychodzi, nie wychodzi, zaczyna wychodzić, przestaje wychodzić.

                                                    > Masz trochę czasu na przemyślenie sobie tego.

                                                    Ojjjjjjjjjjjj, genialnie powiedziane!!! Mam wręcz za dużo czasu na myślenie:)


                                                    > To nie zapomnij odkupić samochdu od instruktora albo WORDu (tego, na którym
                                                    > zdasz, pewnie będzie to jakaś Corsa W albo coś w tych okolicach...
                                                    > musiałem;)).
                                                    > I dbać o niego, będziesz nim jeździć do końca życia.

                                                    Sam jesteś W!!! :)
                                                    Żadna WORDowska - już jestem ustawiona na Pszczołę:)
                                                    Żaden instruktor tak o Pszczołę nie zadba - będę ją codziennie myć, woskować i
                                                    polerować i nigdy nie będę nią jeździć. Z wiadomych powodów.
                                                    Tylko ją czasem rozruszam, żeby nie skostniała.


                                                    > Nie no, nie chciałem Ci burzyć planów. Co najwyżej wskazać miejsca, w
                                                    > których... nie stąpałaś zbyt mocno po ziemi jak je układałaś. Tak okiem
                                                    > laika;)
                                                    > Jestem przekonany, że cokolwiek wymyslisz, będzie to najlepsze rozwiązanie;)

                                                    Nigdy zbyt mocno nie stąpam, no chyba, że jestem w glanach. To prawko jest
                                                    tego najlepszym dowodem.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 18:45
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Coś na kształt ostrzału:).

                                                    Albo nie. Coś na kształt pieszych! :D
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 19:18
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Uważasz, że nawet po 50 godzinach nie umiałabym łuku:.(
                                                    > To chyba nie ma już na mnie metody...

                                                    Nie, skoro Ci wychodziło (przynajmniej parę razy) to nie było sensu siedzieć na tym placu tylko jeździć po mieście. Kiedyś już przeszłaś przez plac przecież, wtedy potrzebne było więcej kilometrów na mieście (o właśnie! powinni wymagać przjechania odpowiedniej ilości kilometrów oprócz godzin, żeby nie spędzać całego kursu na placu, nie sądzisz?).

                                                    > Jak to jak???? (skomplikowany opis przjeżdżania łuku)

                                                    Ja dostałem takie instrukcje do tego manewru: opuść prawe lusterko, trzymaj się blisko prawej linii (nie frontu;)). Wygodniej i skuteczniej. Chyba tylko przy parkowaniu równoległym usłyszałem, że mam prostować jak jakiś tam słupek cośtam (szybko okazało się, że nie tylko tak wychodzi).

                                                    > podczas cofania patrzymy zawsze do tyłu

                                                    Nie ma już lusterka wstecznego?

                                                    > Żyj w niepewności!!!! :D
                                                    > Coś na kształt ostrzału:).

                                                    Trzeba było o to poprosić na egzaminie;)

                                                    > Nie 2/3! Ale sam widzisz, że ma rację:D:D:D

                                                    Bo Ty lubisz _robić_ prawo jazdy;)

                                                    > Zwłaszcza, że ze studiów coś wynoszę, studia lubię i jestem w tym dobra:).

                                                    Mam nadzieję, że To, co będziesz robiła, nie będzie wymagało dużej mobilności...

                                                    > Tobie wyszło, mnie nie wychodzi. Coż za wspaniała definicja mojej jazdy:)

                                                    Zaraz tam jazdy;)

                                                    > Nigdy zbyt mocno nie stąpam, no chyba, że jestem w glanach. To prawko jest
                                                    > tego najlepszym dowodem.

                                                    W glanach się chyba źle jeździ? Zwłaszcza w lipcu. Zwłaszcza pasażerom...
                                                    A ten Twój kurs w sumie nie różni się za bardzo od setek tysięcy innych. Za 4. razem to jeszcze nie tragedia;) Są jakieś statystyki zdawalności? Forumowe przynajmniej?
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 19:51
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie, skoro Ci wychodziło (przynajmniej parę razy) to nie było sensu siedzieć
                                                    > na tym placu tylko jeździć po mieście. Kiedyś już przeszłaś przez plac
                                                    > przecież,

                                                    Jak się nauczyłam łuku, to wpadaliśmy i robiliśmy ze trzy razy, żeby sprawdzić,
                                                    czy mi się nie cofnęło po dwóch miesiącach:). Ale zanim nauczyłam się łuku, na
                                                    placu spędzaliśmy dużo czasu - wtedy jednak było to uzasadnione.

                                                    > wtedy potrzebne było więcej kilometrów na mieście (o właśnie! powinni wymagać
                                                    > przjechania odpowiedniej ilości kilometrów oprócz godzin, żeby nie spędzać
                                                    > całego kursu na placu, nie sądzisz?).

                                                    Zgoda, mogłoby być. Tylko co z tego. W karcie masz wykład na placu z pierwszej
                                                    pomocy, masz też 4 godziny jazdy w nocy i poza obszarem zabudowanym z
                                                    prędkością powyżej 50km/h. Ale to, że takie punkty znajdują się w Twojej
                                                    karcie, są więc wymagane, nie oznacza, że w praktyce są przeprowadzane:). W
                                                    praktyce uczysz zależnie od predyspozycji i potrzeb kursanta. Wszędzie. Ja
                                                    byłam poza obszarem przez pół godziny, jazdy nocne dokończyłam w ostatnim
                                                    pakiecie:). A z pierwszej pomocy to nawet sztucznego oddychania nie było. ;P
                                                    Z pierwszej pomocy, to jak mi Instruktor Red Bulla kupił - była to jego
                                                    pierwsza pomoc:).

                                                    >linii (nie frontu;)).

                                                    linia frontu to podwójna ciągła:)
                                                    Zresztą na Odlewniczej uwalają za obserwację przez lusterka.

                                                    > Nie ma już lusterka wstecznego?

                                                    Jest. W standardowym wyposażeniu. W wyposażeniu eLki są nawet dwa - jedno dla
                                                    instruktora. Służy ono do obserwacji zachowania pojazdów jadących za nami przed
                                                    wykonaniem manewru wyprzedzania, zmiany pasa ruchu, podczas hamowania.


                                                    > Trzeba było o to poprosić na egzaminie;)

                                                    Lepiej nie... ;/
                                                    Manewr na ruskich rejestracjach.


                                                    > Bo Ty lubisz _robić_ prawo jazdy;)

                                                    Poprawka: lubiłaś. Ale już Ci się znudziło. Zdążyłaś zauważyć, że nic Ci nie
                                                    wychodzi, co podważyło sens wykonywanej czynności. Teraz wolisz zająć się czymś
                                                    konstruktywnym. Np. gramatyką historyczną języka polskiego - bardzo dużo re-
                                                    konstrukcji.

                                                    > Mam nadzieję, że To, co będziesz robiła, nie będzie wymagało dużej
                                                    mobilności..

                                                    To zależy. Ale tak naprawdę liczę na to, iż moja mobilność będzie się
                                                    ograniczała do odcinka miedzy Narodówką, a BUWem. Metrem.


                                                    > Zaraz tam jazdy;)

                                                    !@###%%^$%&^&*$&*&*(&%^))_()_)&^$&%^$#%$#%$#@!#@!


                                                    > W glanach się chyba źle jeździ?

                                                    Koszmarnie. Dlatego też w glanach tylko stąpam.

                                                    > Zwłaszcza w lipcu. Zwłaszcza pasażerom...

                                                    Właśnie jestem po sobotnich zakupach - dwie pary sandałków:).

                                                    > A ten Twój kurs w sumie nie różni się za bardzo od setek tysięcy innych.

                                                    To dobrze, to znaczy, że jest jakaś nadzieja. Skończyć to w cholerę!
                                                    Zaproszę Cię na oblewanie plastiku. Kwasem.

                                                    Za 4. razem to jeszcze nie tragedia;)

                                                    Jak to nie! A właśnie, że tragedia! Świat się rozpadł, a tu cholera nikt nie
                                                    uwzględnia mojej życiowej tragedii i nie chce się ze mną narąbać. Kumpel
                                                    oświadczył: I tylko dlatego? Fakt, że on zdawał jakąś nieprawdopodobną ilość
                                                    razy, no ale tragedia to tragedia, ej!

                                                    Są jakieś statystyki zdawalności? Forumowe przynajmniej?
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=44429743&a=47971092
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 19:54
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > > Zaraz tam jazdy;)
                                                    >
                                                    > !@###%%^$%&^&*$&*&*(&%^))_()_)&^$&%^$#%$#%$#@!#@! ... #%$%&^*&$#%*()*&$#%!@!#%
                                                    ^&^$%$#^&*&(^%$%#@#%&(^%@$##@$$#^$%**)%R!@#!@%^$&%*&*(*&(&^$^&%*%^&%(()(&^$%$#%
                                                    #@$^&%&*(&*(*()_*^&%^*&%^%(*()(^%$%$#@!$@!@#@$#%^$%^*&*((()_+*()_*(&^*&*)^*&^%
                                                    $#@!#@!#@*()*^&^$&%$#^(_+()&%$#%#%$#@^^*^*(&^&%^$#%$#@$@#^$%^*&*(&^$&%$#%$#%^$%
                                                    &^&%^$%$#%$#%^$%^*&^&%^$%$#%$#@$#%&%*&. Ot i tyle ;p
                                                    >
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:14
                                                    linia.schumacher.frontu napisała, co napisała.

                                                    No przepraszam. Oczywiście, że jazdy. Super-profesjonalnej, przepisowej, szybkiej, bezpiecznej, stylowej i w ogóle dżejzi jazdy. Jak egzaminator mógł tego nie zauważyć?
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:14
                                                    linia.schumacher.frontu napisała, co napisała.

                                                    No przepraszam. Oczywiście, że jazdy. Super-profesjonalnej, przepisowej, szybkiej, bezpiecznej, stylowej i w ogóle dżejzi jazdy. Jak egzaminator mógł tego nie zauważyć?
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:15
                                                    Taa, ważne rzeczy 2 razy...
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 22:09
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Taa, ważne rzeczy 2 razy...

                                                    :)

                                                    Ej no. Po prostu to nie jest za fajne. Codziennie to przerabiam z instruktorem.
                                                    Już się tyle nasłuchałam tych jego żartów, że żebym to ja na 40 godzinie
                                                    jeździła tak, jak na ktośtam na drugiej, albo, żebym się nie martwiła, bo
                                                    nikomu nie powiedział, że jestem beznadziejna za kółkiem, albo, że jak nie daj
                                                    Boże pojadę z innym instruktorem, i on nie będzie przygotowany na to, że ja t a
                                                    k jeżdżę, to przecież rozwalimy się na najbliższym skrzyżowaniu, że jestem już
                                                    naprawdę uświadomiona co do braku umiejętności za kółkiem. Jak się to słyszy
                                                    przy każdej możliwej okazji, to się już naprawdę ma tego świadomość. Nie złość
                                                    się na mnie.
                                                  • linia.frontu No nie zostawiasz mnie chyba.... 15.07.07, 23:13
                                                    Zostawisz mnie? :.(
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 23:40
                                                    Hej, nie złoszczę się przecież. Wiem jak się czujesz, też przerabiałem 3. terminy egzaminów (nie na PJ;)). Widać mam podobne poczucie humoru do Twojego instruktora. Czasem ludzie moje świetne żarty (w mojej opinii) odbierają jak kopnięcie w twarz. Na pewno nie jest tak źle, jak teraz sądzisz.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 23:57
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Hej, nie złoszczę się przecież. Wiem jak się czujesz, też przerabiałem 3.
                                                    > terminy egzaminów (nie na PJ;)). Widać mam podobne poczucie humoru do Twojego
                                                    > instruktora. Czasem ludzie moje świetne żarty (w mojej opinii) odbierają jak
                                                    > kopnięcie w twarz. Na pewno nie jest tak źle, jak teraz sądzisz.

                                                    Jesteś niezrównany! Z ziemią ;p
                                                    Pewnie jestem przewrażliwiona, a z tymi żartami to i ja tak czasem mam.
                                                    Obaj macie okropne poczucie humoru, ale obaj jesteście niezrównani, bez względu
                                                    na lusterka, łuki, place...:).
                                                    Obyś miał rację:).
                                                    Spać mykam:)
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 21:10
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zgoda, mogłoby być. Tylko co z tego.(...)

                                                    Myślałem, że po tych zmianach wygląda to już lepiej, te wewnętrzne egzaminy itd. Szkoda, że nie przykładają się do jazdy poza miastem, to tam są śmiertelne wypadki.

                                                    > linia frontu to podwójna ciągła:)

                                                    Mandat za przekraczanie;)

                                                    > Zresztą na Odlewniczej uwalają za obserwację przez lusterka.

                                                    Bez sensu. Przecież do tego one służą. Wydaje mi się, że to raczej taki mit, że kogoś kiedyś... A już zwłaszcza na łuku lusterka są nieodzowne. Nie dziwię się, że oblałaś;)

                                                    > Jest. W standardowym wyposażeniu. W wyposażeniu eLki są nawet dwa - jedno dla
                                                    > instruktora. Służy ono do obserwacji zachowania pojazdów jadących za nami
                                                    > przed wykonaniem manewru wyprzedzania, zmiany pasa ruchu, podczas hamowania.

                                                    Mi służy jeszcze do cofania i obserwacji co ładniejszych kierowniczek za mną, np. w korku;)

                                                    > Lepiej nie... ;/
                                                    > Manewr na ruskich rejestracjach.

                                                    Podaj przepis;)

                                                    > Poprawka: lubiłaś. Ale już Ci się znudziło. Zdążyłaś zauważyć, że nic Ci nie
                                                    > wychodzi, co podważyło sens wykonywanej czynności.

                                                    Jak to nic? Teoria? Plac conajmniej raz? Przecież prawie się udało (i nic o różnicach nie chcę słyszeć;)).

                                                    > Teraz wolisz zająć się czymś konstruktywnym. Np. gramatyką historyczną języka > polskiego - bardzo dużo rekonstrukcji.

                                                    Aha, pani filolożka. Wszystkie Twoje wyczyny są od tej chwili usprawiedliwione;) A moja interpunkcja musi Cię nieźle kłóć w oczy...

                                                    > To dobrze, to znaczy, że jest jakaś nadzieja. Skończyć to w cholerę!
                                                    > Zaproszę Cię na oblewanie plastiku. Kwasem.

                                                    Pewno, że jest! W zalinkowanym przez Ciebie wątku pojawia się nawet liczba 12. Pomyśl, jak fajnie będzie się wreszcie dopisać do tamtego wątku i wywalić to forum z ulubionych;)
                                                    Oblewanie kwasem nie jest fajne. Zdjęcie się zaciera.

                                                    > Jak to nie! A właśnie, że tragedia! (Dalej smęty)

                                                    Strasznie kruchy jest Twój świat, że rozpada się z byle powodu. Zresztą, w Wawie posiadanie samochodu nie daje pewnie żadnej oszczędności czasu więc nie cierpisz nadmiernie z powodu braku uprawnień. Ja chętnie bym się z Tobą narąbał ale mam daleko. A kumplowi się nie dziw, pewnie wie, że zdasz wcześniej niż on i dopiero będzie mu głupio.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 22:20
                                                    Nadal jesteś niezrównany:).
                                                    Masz już prawie (i nic o różnicach nie chcę słyszeć;)) swój mały, po polskiemu
                                                    fanklub, co No Comments???
                                                    Z No Comments się teraz pożarlyśmy o autka i prawdopodobnie jesteśmy na siebie
                                                    śmiertelnie obrażone;p

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Myślałem, że po tych zmianach wygląda to już lepiej, te wewnętrzne egzaminy
                                                    itd

                                                    Metody nauczania zależą już od instruktorów - jeden będzie Cię uczył po jednej
                                                    dzielnicy, bo nauczyć można wszędzie, inny poprzeciąga Cię po całej Warszawie,
                                                    jeszcze inny połowę kursu spędzi z Tobą na placu (to są przykłady, nie
                                                    konkretne przypadki:)). Każdy ma swoje metody. Nie wiem, jak to wyglądało,
                                                    kiedy było gorzej?

                                                    > Szkoda, że nie przykładają się do jazdy poza miastem, to tam są śmiertelne
                                                    wypadki.

                                                    Wolą kłaść nacisk na to, co może pojawić się bezpośrednio na egzaminie i
                                                    rozumiem, bo 30 godzin to niedużo.

                                                    > > linia frontu to podwójna ciągła:)
                                                    >
                                                    > Mandat za przekraczanie;)
                                                    >
                                                    > > Zresztą na Odlewniczej uwalają za obserwację przez lusterka.
                                                    >
                                                    > Bez sensu. Przecież do tego one służą. Wydaje mi się, że to raczej taki mit,
                                                    że
                                                    > kogoś kiedyś... A już zwłaszcza na łuku lusterka są nieodzowne. Nie dziwię
                                                    się
                                                    > , że oblałaś;)
                                                    >
                                                    > > Jest. W standardowym wyposażeniu. W wyposażeniu eLki są nawet dwa - jedno
                                                    > dla
                                                    > > instruktora. Służy ono do obserwacji zachowania pojazdów jadących za nami
                                                    >
                                                    > > przed wykonaniem manewru wyprzedzania, zmiany pasa ruchu, podczas hamowan
                                                    > ia.
                                                    >
                                                    > Mi służy jeszcze do cofania i obserwacji co ładniejszych kierowniczek za mną,
                                                    n
                                                    > p. w korku;)
                                                    >
                                                    > > Lepiej nie... ;/
                                                    > > Manewr na ruskich rejestracjach.
                                                    >
                                                    > Podaj przepis;)
                                                    >
                                                    > > Poprawka: lubiłaś. Ale już Ci się znudziło. Zdążyłaś zauważyć, że nic Ci
                                                    > nie
                                                    > > wychodzi, co podważyło sens wykonywanej czynności.
                                                    >
                                                    > Jak to nic? Teoria? Plac conajmniej raz? Przecież prawie się udało (i nic o
                                                    róż
                                                    > nicach nie chcę słyszeć;)).
                                                    >
                                                    > > Teraz wolisz zająć się czymś konstruktywnym. Np. gramatyką historyczną ję
                                                    > zyka > polskiego - bardzo dużo rekonstrukcji.
                                                    >
                                                    > Aha, pani filolożka. Wszystkie Twoje wyczyny są od tej chwili
                                                    usprawiedliwione;
                                                    > ) A moja interpunkcja musi Cię nieźle kłóć w oczy...
                                                    >
                                                    > > To dobrze, to znaczy, że jest jakaś nadzieja. Skończyć to w cholerę!
                                                    > > Zaproszę Cię na oblewanie plastiku. Kwasem.
                                                    >
                                                    > Pewno, że jest! W zalinkowanym przez Ciebie wątku pojawia się nawet liczba
                                                    12.
                                                    > Pomyśl, jak fajnie będzie się wreszcie dopisać do tamtego wątku i wywalić to
                                                    fo
                                                    > rum z ulubionych;)
                                                    > Oblewanie kwasem nie jest fajne. Zdjęcie się zaciera.
                                                    >
                                                    > > Jak to nie! A właśnie, że tragedia! (Dalej smęty)
                                                    >
                                                    > Strasznie kruchy jest Twój świat, że rozpada się z byle powodu. Zresztą, w
                                                    Wawi
                                                    > e posiadanie samochodu nie daje pewnie żadnej oszczędności czasu więc nie
                                                    cierp
                                                    > isz nadmiernie z powodu braku uprawnień. Ja chętnie bym się z Tobą narąbał
                                                    ale
                                                    > mam daleko. A kumplowi się nie dziw, pewnie wie, że zdasz wcześniej niż on i
                                                    do
                                                    > piero będzie mu głupio.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 22:48

                                                    > linia frontu to podwójna ciągła:)
                                                    > > Mandat za przekraczanie;)

                                                    Nie przekroczyłam jeszcze ani razu:D
                                                    Zdarza mi się czasem być obok linii frontu;p

                                                    > Bez sensu. Przecież do tego one służą. Wydaje mi się, że to raczej taki mit,
                                                    > że kogoś kiedyś... A już zwłaszcza na łuku lusterka są nieodzowne. Nie dziw
                                                    > się , że oblałaś;)

                                                    Zaczynasz mnie niepokoić. Poważnie tak jest. Dlatego tak uczą. Łuk można zrobić
                                                    nieomal z zamkniętymi oczami, wierz mi. Potem, w normalnym życiu uczysz się
                                                    jeździć normalnie, ale do egzaminu musisz umieć tak, jak na egzamin. Jest kilka
                                                    miejsc o tak pokicianej organizacji ruchu, że warto je "zapamiętać", jest też
                                                    kilka rzeczy, których się nie robi i już. Drugi egzaminator powiedział, że mogę
                                                    zerknąć w lusterko.

                                                    > Mi służy jeszcze do cofania i obserwacji co ładniejszych kierowniczek za
                                                    > mną, np. w korku;)

                                                    No widzisz, Tobie może, mnie już nie może. Oto przykład:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=56304304&a=64224489
                                                    > Podaj przepis;)

                                                    Dziennik Ustaw nr 217 art... ;p
                                                    Pewnie chodzi Ci o przepis kulinarny, więc wykręcę się najdelikatniej, jak to
                                                    tylko możliwe: no wiesz, no jak tu się skoncentrować, jak na placyku stoi
                                                    apetyczna GNka? ;p

                                                    > Jak to nic? Teoria? Plac conajmniej raz? Przecież prawie się udało (i nic
                                                    > o różnicach nie chcę słyszeć;)).

                                                    Czyli dużo dużo za mało - to tak, jak nic. Jestem niereformowalna:D
                                                    Ale przecież za to mnie lubisz ;p

                                                    > Aha, pani filolożka. Wszystkie Twoje wyczyny są od tej chwili
                                                    > usprawiedliwione;)

                                                    Dziękuję:D
                                                    Tak, zdecydowanie lepiej idzie mi interpretacja tekstów, niz przepisów:).

                                                    A moja interpunkcja musi Cię nieźle kłóć w oczy...

                                                    "Stary, błąd interpunkcyjny zrobiłeś i nie odwracaj teraz kota ogonem. Znalazł
                                                    się autorytet od literatury". ze źródła:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=55630333&a=55770311
                                                    :D:D:D



                                                    > > Pomyśl, jak fajnie będzie się wreszcie dopisać do tamtego wątku i wywalić
                                                    > to forum z ulubionych;)

                                                    Zarchiwizowany :D:D:D
                                                    Nie pozbędziecie się mnie z tego forum tak łatwo:D

                                                    > (Dalej smęty)

                                                    Ależ to auto-ironia:)

                                                    > Strasznie kruchy jest Twój świat, że rozpada się z byle powodu. Zresztą,
                                                    > w Wawie posiadanie samochodu nie daje pewnie żadnej oszczędności czasu więc
                                                    nie cierpisz nadmiernie z powodu braku uprawnień.

                                                    Nie mieszkam w Warszawie, tylko na drugim krańcu rzeczywistości - nie wiem, jak
                                                    długo Mama będzie chciała robić za szofera dowożącego mnie do zalążków
                                                    cywilizacji:)

                                                    Ja chętnie bym się z Tobą narąbał ale mam daleko.

                                                    Też mi prestekst! ;p
                                                    Z Łodzi i z Częstochowy przyjeżdżali, żeby się ze mną narąbać - wspominam
                                                    bardzo miło i jak tylko zdobędę plasticzek, przyjadę! (Zadzwonię wcześniej,
                                                    żebyście się pochowali po jakichś schronach:)).

                                                    > A kumplowi się nie dziw, pewnie wie, że zdasz wcześniej niż on i do
                                                    > piero będzie mu głupio.

                                                    Hehe, on już po zażartej walce prawko zdobył - i dzięki temu prawku znamy się
                                                    tak dobrze:)
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:32
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zdarza mi się czasem być obok linii frontu;p

                                                    Fajnie masz;)

                                                    > Zaczynasz mnie niepokoić. Poważnie tak jest. Dlatego tak uczą. Łuk można
                                                    > zrobić nieomal z zamkniętymi oczami, wierz mi. Potem, w normalnym życiu
                                                    > uczysz się jeździć normalnie, ale do egzaminu musisz umieć tak, jak na
                                                    > egzamin.

                                                    OK. Zawsze sądziłem, że te historie o obrotach i słupkach są przesadzone, że przecież robi się te manewry normalnie tak naprawdę. Tak miałem, lusterka, rozglądanie się zawsze wystarczały. Ale skoro nie można korzystać z przyrządów to trzeba uczyć się tego mechanicznie. Ja trafiłem na rozsądniejszych ludzi. Do tej pory kiedy muszę cofnąć np wzdłuż krawężnika czy przez ciasną, skręcająca uliczkę opuszczam lusterka i właśnie z nich korzystam.

                                                    > No widzisz, Tobie może, mnie już nie może. Oto przykład:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=56304304&a=64224489

                                                    Chciałbym zobaczyć, jak zrobi to bez lusterek i bez słupków. W rzeczywistym świecie nie ma słupków, są np. krawężniki. Argument, że to tylko egzamin a nie rzeczywisty świat to nie argument.;) Kurs powienien mimo wszystko uczyć jakichś prawdziwych umiejętności. Aha, w takim naprzykład polonezie (wielkie szyby) krawężnik i linię zobaczę przez tylną szybę, jeśli będzie nie bliżej niż równe... 11 metrów od zderzaka. W corsie pewnie będzie gorzej. No i teraz pomyśl o niskich płotkach i betonowych klombach na osiedlowych uliczkach.
                                                    Nauczysz się korzystać z lusterek zanim porysujesz zderzak?

                                                    > Pewnie chodzi Ci o przepis kulinarny, więc wykręcę się najdelikatniej, jak to
                                                    > tylko możliwe: no wiesz, no jak tu się skoncentrować, jak na placyku stoi
                                                    > apetyczna GNka? ;p

                                                    Z pewnością nauka była tyleż przyjemna co nieskuteczna;)

                                                    > Czyli dużo dużo za mało - to tak, jak nic. Jestem niereformowalna:D

                                                    Do niedawna byłaś przecież w połowie drogi do PJ.

                                                    > Ale przecież za to mnie lubisz ;p

                                                    No;)

                                                    > Nie pozbędziecie się mnie z tego forum tak łatwo:D

                                                    My? Ja tu wpadłem na chwilę;)

                                                    > Nie mieszkam w Warszawie, tylko na drugim krańcu rzeczywistości - nie wiem,
                                                    > jak długo Mama będzie chciała robić za szofera dowożącego mnie do zalążków
                                                    > cywilizacji:)

                                                    A to co innego, w takim razie szybko, szybko;)

                                                    > Też mi prestekst! ;p
                                                    > Z Łodzi i z Częstochowy przyjeżdżali, żeby się ze mną narąbać - wspominam
                                                    > bardzo miło i jak tylko zdobędę plasticzek, przyjadę! (Zadzwonię wcześniej,
                                                    > żebyście się pochowali po jakichś schronach:)).

                                                    W celu narąbania się nie przyjeżdżamy samochodem. Zwłaszcza oblewać prawko, możemy mieć potem całą zabawę od nowa;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 16.07.07, 09:06
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > OK. Zawsze sądziłem, że te historie o obrotach i słupkach są przesadzone, że
                                                    przecież robi się te manewry normalnie tak naprawdę. Tak miałem, lusterka,
                                                    rozglądanie się zawsze wystarczały. Ale skoro nie można korzystać z przyrządów
                                                    to trzeba uczyć się tego mechanicznie. Ja trafiłem na rozsądniejszych ludzi. Do
                                                    tej pory kiedy muszę cofnąć np wzdłuż krawężnika czy przez ciasną, skręcająca
                                                    uliczkę opuszczam lusterka i właśnie z nich korzystam.

                                                    Łuk na lusterka i parkowanie równoległe na lusterka są proste - robiłam na
                                                    lusterka na początku kursu i w ogóle nie musiałam się tego uczyć - po prostu
                                                    widziałam linię i jechałam wzdłuż linii, albo krawężnik, i wiedziałam, kiedy
                                                    wyprostować. I jak się obeznałam z mechanizmem... to się zaczęło:)


                                                    > Chciałbym zobaczyć, jak zrobi to bez lusterek i bez słupków. W rzeczywistym
                                                    świecie nie ma słupków, są np. krawężniki. Argument, że to tylko egzamin a nie
                                                    rzeczywisty świat to nie argument.;) Kurs powienien mimo wszystko uczyć jakichś
                                                    prawdziwych umiejętności. Aha, w takim naprzykład polonezie (wielkie szyby)
                                                    krawężnik i linię zobaczę przez tylną szybę, jeśli będzie nie bliżej niż
                                                    równe... 11 metrów od zderzaka. W corsie pewnie będzie gorzej. No i teraz
                                                    pomyśl o niskich płotkach i betonowych klombach na osiedlowych uliczkach.
                                                    Nauczysz się korzystać z lusterek zanim porysujesz zderzak?

                                                    To nie był łuk - to była bardzo wąska uliczka z zaparkowanymi samochodami i
                                                    wycofał patrząc przez tylną szybę - łuk to on robił patrząc na mnie i mi po
                                                    kolei tłumacząc co, i jak, do tej pory nie wiem w jaki "sposób". Kurs uczy
                                                    prawdziwych umiejętności, ale łuku akurat "naprawdę nie będzie", na łuku uczysz
                                                    się cofania i w im trudniejszy sposób się nauczysz, tym potem będzie Ci
                                                    łatwiej. O robieniu na lusterka już mówiłam - nie sprawiało mi problemów.

                                                    > Z pewnością nauka była tyleż przyjemna co nieskuteczna;)

                                                    Dociekacz jeden:). Wzięłam sobie godzinkę luzem, żeby sobie pojeździć, już Ci
                                                    gdzieś o niej wspominałam i trochę pokręciliśmy się po mieście, a potem
                                                    pojechaliśmy na placyk i ja robiłam łuk, a jednocześnie gadaliśmy;), łuk
                                                    wychodził bezbłędnie. I dał mi zapalić :D
                                                    Coś sobie myślał;). Nauka była bardzo skuteczna! Umiem zrobić łuk w środku nocy!

                                                    > Do niedawna byłaś przecież w połowie drogi do PJ.

                                                    Ale nadszedł egzamin. No nie, MG, co byś sobie pomyślał, jakbyś uwalił na
                                                    jedynej rzeczy, którą na pewno umiesz??? W połowie? Sugerujesz jeszcze 3
                                                    podejścia? ;)
                                                    Na łuk położył nacisk, jak uwaliłam na nim po raz pierwszy. Obiecałam sobie, że
                                                    nigdy na nim nie uwalę, po czym znowu uwaliłam. To jest nienormalne: bo
                                                    normalnie, jak się czegoś nauczę, to na egzaminie też umiem.

                                                    > > Ale przecież za to mnie lubisz ;p
                                                    > No;)

                                                    :D

                                                    > My? Ja tu wpadłem na chwilę;)

                                                    Zanim ja zdobędę prawko, minie d ł u ż s z a chwila - a do tej pory nie
                                                    wypuścimy Cię stąd ani ja, ani No Comments! Za fajny jesteś!;) Kto ze stoickim
                                                    spokojem będzie znosił nasze mędzenie i jeszcze na nie odpowiadał? :D

                                                    > A to co innego, w takim razie szybko, szybko;)

                                                    A widzisz! :D
                                                    Potrzebne mi:).


                                                    > W celu narąbania się nie przyjeżdżamy samochodem. Zwłaszcza oblewać prawko,

                                                    Zmieniasz temat! No przecież przyjadę trzeźwa i jak się już do Cze-wy ruszę to
                                                    nie na jeden dzień! Pozwiedzam. Zresztą mam tam kilku znajomych. A z Łodzią to
                                                    samo, tyle, że mam dwóch znajomych:).

                                                    możemy mieć potem całą zabawę od nowa;)

                                                    Nie cieszysz się??? Miałbyś dużo odpisywania ;p
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 21:28
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Łuk na lusterka i parkowanie równoległe na lusterka są proste - robiłam na
                                                    > lusterka na początku kursu i w ogóle nie musiałam się tego uczyć - po prostu
                                                    > widziałam linię i jechałam wzdłuż linii, albo krawężnik, i wiedziałam, kiedy
                                                    > wyprostować.

                                                    No i co temu brakuje? Zresztą, zostawmy już ten łuk. Wiemy swoje a i tak nie wpłyniemy na to, czego wymagają na Odlewniczej;)

                                                    > pojechaliśmy na placyk i ja robiłam łuk, a jednocześnie gadaliśmy;), łuk
                                                    > wychodził bezbłędnie.

                                                    Zagadani nie słyszeliście dźwięku gniecionych pachołków.

                                                    > Nauka była bardzo skuteczna! Umiem zrobić łuk w środku nocy!

                                                    I tylko raz nie wyszło...

                                                    > No nie, MG, co byś sobie pomyślał, jakbyś uwalił na jedynej rzeczy, którą na pewno umiesz???

                                                    Nie napiszę. I tak by wykropkowało.

                                                    > W połowie? Sugerujesz jeszcze 3 podejścia? ;)

                                                    Zdałaś jedną z 2 części egzaminu przecież.

                                                    > Zanim ja zdobędę prawko, minie d ł u ż s z a chwila

                                                    Właśnie. Ty się tak nakręcasz sama. Programujesz się na klęskę. Nic dziwnego, ze Ci tak powoli idzie.

                                                    > Kto ze stoickim spokojem będzie znosił nasze mędzenie i jeszcze na nie
                                                    > odpowiadał? :D

                                                    No-comments zadaje rzeczowe pytania;)
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.07, 23:54
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Nadal jesteś niezrównany:).
                                                    > Masz już prawie (i nic o różnicach nie chcę słyszeć;)) swój mały, po
                                                    > polskiemu fanklub, co No Comments???

                                                    Bardzo to miłe. I bardzo niezasłużone;)

                                                    > Z No Comments się teraz pożarlyśmy o autka i prawdopodobnie jesteśmy na
                                                    > siebie śmiertelnie obrażone;p

                                                    Żeby to jeszcze auta były...

                                                    > Nie wiem, jak to wyglądało, kiedy było gorzej?

                                                    OSK mieścił się w moim mieście, zdawałem w innym, marne 30 km ode mnie.
                                                    Z 2 godzin jazdy przez godzinę dojeżdżałem/wracałem z okolic WORDa więc całkiem sporo pojeździłem po trasie. Jak jeździłbym po jednym mieście to pewnie nigdy nie wyjechałbym z terenu zabudowanego. Skoro teraz jest to wymagane, sądziłem, że uczą przynajmniej korzystać z pasów rozbiegowych czy wyprzedzać na trasie. Za moich czasów było 20 godzin jazd więc parę ulic na egzaminie widziałem po raz pierwszy;)
                                                  • Gość: lf Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 00:25
                                                    Odpowiem jutro, bo z nóg padam, ale zerwało mnie z łóżka, bo... No Comments,
                                                    jeśli jest jakiś topór wojenny, to zakopujemy! Nasze owady nam atakują! Obronić
                                                    trzeba! O samochody możemy się kłócić niezależnie od obrony.
                                                    A Ty się MG nie znasz:D

                                                    Nie kpić mi tu proszę z wartości sentymentalnych! :)
                                                  • no-comments 2 w 1 czyli odpowiedź do LF i MG 16.07.07, 15:14
                                                    Gość portalu: lf napisał(a):

                                                    > Odpowiem jutro, bo z nóg padam, ale zerwało mnie z łóżka, bo... No Comments,
                                                    > jeśli jest jakiś topór wojenny, to zakopujemy! Nasze owady nam atakują! Obronić
                                                    >
                                                    > trzeba! O samochody możemy się kłócić niezależnie od obrony.


                                                    Do LF:

                                                    Ejjjj bez przesady, żebym zaraz o autko miała topór wojenny wykopywać;) Ja tam
                                                    osobiście twierdzę, że z autem jak z facetem - nie musi to być cud urody
                                                    (tudzież mechaniki i estetycznych wymysłów projektanta) - ważne, żeby było tanie
                                                    w utrzymaniu i dobrze się sprawowało:D. A o gustach się podobno nie dyskutuje
                                                    więc topic na temat "co jest ładniejsze" zamykam:) a poza tym, że ja sę tak
                                                    łątwo nie obrażam (niestety:D) Na razie nie mam czasu pisać bo moja Dziecina
                                                    poczuła się chyba lekko urażona nazwaniem jej "zdezelowanym" i teraz nocuje w
                                                    serwisie:,(((( A co do Cz-wy to mi się taki jeden plan snuje ale o tym na priva
                                                    jak już się ogarnę z wszystkiego.

                                                    Do MG:

                                                    > A Ty się MG nie znasz:D
                                                    >
                                                    > Nie kpić mi tu proszę z wartości sentymentalnych! :)

                                                    po 1 - nie znasz się :)
                                                    po 2 - nie pamiętam a propos czego miałeś się nie znać więc zgaduje, że chodziło
                                                    o autka , to teraz sie przyznaj czym jeździsz i już my tu wprawnym kobiecym
                                                    okiem ocenimy i porównamy;)
                                                    po 3 - też Ci nie dam spokoju;D, to znaczy dam na parę dni (więc zwieraj szyki;)
                                                    ale potem wracam ze zdwojoną siłą;)
                                                    po 4 - sluchaj Ty się lepiej zastanów czy nie uciekać z forum w przedbiegach bo
                                                    jak nie do Wa-wy to do CZ-wy albo w inne miejsce Cię ściągniemy albo jeszcze
                                                    gorzej - zwalimy się do Ciebie i dasz się nam przejechać swoim autkiem co Ty na
                                                    to??
                                                    (no dobra przesadziłam, za zastraszanie jest odpowiedni paragraf;) - wycofuje:D

                                                    P.S a propos łuku - nie wiem czemu się tak burzysz tym zasłanianiem lusterek -
                                                    dla mnie to była jedyna forma zmuszenia mnie, żeby patrzeć na łuku i przy
                                                    cofaniu przy innych manewrach też - żeby patrzeć właśnie do tyłu, bo ja wszystko
                                                    próbowałam robić na lusterka - okey może klombów przy tym nie zaliczysz, ani
                                                    krawężnika ale patrząc tylko w lusterka możesz dzieciaka z tyłu nie zauważyć. Ja
                                                    się uczyłam pół na pół- trochę w szybę, trochę w lusterka (jak sobie instruktor
                                                    zdał w końću sprawdę, że nie ma szans tak "świetnej" kursantki naucyzć łuku z
                                                    patrzeniem tylko w tylną zybę - to w końcu spasował i lusterek nie składał) i
                                                    szczerze powiem, że to jest jak dla mnie najlepsza metoda na jakiekolwiek
                                                    cofanie. Zdany łuk na egzaminie to jedno a w praktyce i tak uczymy się
                                                    wszystkiego od nowa:)
                                                  • linia.frontu Re: 2 w 1 czyli odpowiedź do LF i MG 16.07.07, 16:42
                                                    no-comments napisała:

                                                    > albo jeszcze gorzej - zwalimy się do Ciebie i dasz się nam przejechać swoim
                                                    > autkiem co Ty na to??

                                                    Hahahahaha!!! No Comments, na kiedy się ustawiamy??? :D
                                                    Uprzedzę zjadliwość MG - nie wiemy, gdzie mieszka.
                                                    MG gdzie mieszkasz???? :D
                                                  • Gość: mg Re: 2 w 1 czyli odpowiedź do LF i MG IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 21:52
                                                    no-comments napisała:

                                                    > po 1 - nie znasz się :)

                                                    Czy ja gdziekolwiek pisałem, że się znam?

                                                    > po 2 - nie pamiętam a propos czego miałeś się nie znać więc zgaduje, że chodziło o autka , to teraz sie przyznaj czym jeździsz i już my tu wprawnym kobiecym okiem ocenimy i porównamy;)

                                                    Już się "chwaliłem";) Nie wprost ale znajdziesz;) Mój bolid jest wart tyle, co reflektor w nowej corsie ale za to... jest wart tyle, co reflektor w nowej corsie;) I pozwala mi oszczędzić sporo czasu. A na ośnieżonym placu daje więcej frajdy niż wszystkie te pudełka, które wymieniłyście razem wzięte;)

                                                    > po 3 - też Ci nie dam spokoju;D, to znaczy dam na parę dni (więc zwieraj
                                                    > szyki;) ale potem wracam ze zdwojoną siłą;)

                                                    Nie mogę się doczekać;)

                                                    > po 4 - sluchaj Ty się lepiej zastanów czy nie uciekać z forum w przedbiegach > bo jak nie do Wa-wy to do CZ-wy albo w inne miejsce Cię ściągniemy albo
                                                    > jeszcze gorzej - zwalimy się do Ciebie i dasz się nam przejechać swoim
                                                    > autkiem co Ty na to??

                                                    Poza tym, że (jak przytomnie zauważyła Linia) nie wiecie, gdzie się zwalać to chyba masz rację, nic tu po mnie...

                                                    > okey może klombów przy tym nie zaliczysz, ani krawężnika ale patrząc tylko w > lusterka możesz dzieciaka z tyłu nie zauważyć.

                                                    Jeśli nie zobaczysz go we wstecznym lusterku, nie zobaczysz go też przez szybę

                                                    > Zdany łuk na egzaminie to jedno a w praktyce i tak uczymy się wszystkiego od > nowa:)

                                                    Jeśli uczymy się licząc słupki to niestety tak...
                                                  • linia.frontu Re: 2 w 1 czyli odpowiedź do LF i MG 16.07.07, 23:49
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > chyba masz rację, nic tu po mnie...

                                                    Cooooooooooooooooooooooooooooo??? Mowy nie ma!!! Ja się już zakochałam ;p
                                                    Nieeee, spokojnie, nie uciekaj! Żartowałam! Ale masz zostać!
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 16.07.07, 09:18
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > linia.frontu napisała:

                                                    > Bardzo to miłe. I bardzo niezasłużone;)

                                                    Zasłużone, zasłużone!!! Spojrz na strukturę drzewka w tym wątku i sam zobacz,
                                                    ileś wytrzymał:D.


                                                    > Żeby to jeszcze auta były...

                                                    MG!!!!! ;)
                                                    No Comments powiedz mu coś!!! :)
                                                    Nie mogę się zdecydować, czy jesteś niezrównany, czy jednak przebrzydły:)


                                                    > OSK mieścił się w moim mieście, zdawałem w innym, marne 30 km ode mnie.
                                                    Z 2 godzin jazdy przez godzinę dojeżdżałem/wracałem z okolic WORDa więc
                                                    całkiem sporo pojeździłem po trasie. Jak jeździłbym po jednym mieście to pewnie
                                                    nigdy nie wyjechałbym z terenu zabudowanego. Skoro teraz jest to wymagane,
                                                    sądziłem, że uczą przynajmniej korzystać z pasów rozbiegowych czy wyprzedzać na
                                                    trasie. Za moich czasów było 20 godzin jazd więc parę ulic na egzaminie
                                                    widziałem po raz pierwszy;)

                                                    To okropne. Wolę pooglądać ulice egzaminacyjne, a na trasę się wybrać z
                                                    instruktorem już z plastikiem w łapce:). Te pół godziny na trasie mi
                                                    wystarczyło - nic tam nie ma:D.
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 21:34
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zasłużone, zasłużone!!! Spojrz na strukturę drzewka w tym wątku i sam zobacz,
                                                    > ileś wytrzymał:D.

                                                    W dobrym towarzystwie. To nie była jakaś męka straszna;)

                                                    > To okropne. Wolę pooglądać ulice egzaminacyjne, a na trasę się wybrać z
                                                    > instruktorem już z plastikiem w łapce:). Te pół godziny na trasie mi
                                                    > wystarczyło - nic tam nie ma:D.

                                                    Ale normalni ludzi z plastikiem w ręce nie jeżdżą z instruktorem.
                                                    Jechałem dzisiaj kawałek za dziewczyną, przed nami zdezelowany pks. Trzy razy zabierała się do wyprzedzenia go, 2 razy się musiała się wycofać z manewru (za każdym razem było to oczywiste zanim włączyła migacz). Zderzak jej mondeo był poklejony taśmę;) Młody kierowca kierowca?
                                                    A ile czarnych punktów widziałaś w mieście?
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 17.07.07, 00:02
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > W dobrym towarzystwie. To nie była jakaś męka straszna;)

                                                    To o mnie :D
                                                    Patrzeć i podziwiać:D
                                                    ;p


                                                    > Ale normalni ludzi z plastikiem w ręce nie jeżdżą z instruktorem.

                                                    Co sugerujesz?
                                                    Normalni ludzie - z plastikiem w ręce.
                                                    Normalni ludzie - nie jeżdżą z instruktorem.
                                                    Normalni ludzie - z plastikiem w ręce nie jeżdżą z instruktorem.

                                                    To znaczy, że nie zaliczam się do żadnej kategorii - nawet tych wysnutych z
                                                    czynników pierwszych:)

                                                    Z cyklu mój Instruktor.

                                                    Mój Instruktor: "Cholera, gdzie są te cholerne k l u c z y k i???!!!" - grzebie
                                                    gorączkowo w kieszeniach - "O! Są!" (w kieszeni). Po chwili: "A widzisz? Tak
                                                    właśnie uczę swoich kursantów!" (żeby w kieszeni trzymać).
                                                    Chociaż mnie nie uczył;p

                                                    > Jechałem dzisiaj kawałek za dziewczyną, przed nami zdezelowany pks. Trzy razy
                                                    zabierała się do wyprzedzenia go, 2 razy się musiała się wycofać z manewru (za k
                                                    ażdym razem było to oczywiste zanim włączyła migacz). Zderzak jej mondeo był
                                                    poklejony taśmę;) Młody kierowca kierowca?

                                                    Bądź wyrozumiały dla świeżyzny! Skoro jechałeś za nią - poklejony zderzak był
                                                    tylny - więc w nią wjeżdżali (zapewne obserwującatrakcyjne panie przez lusterko
                                                    wsteczne ;p).

                                                    A ile czarnych punktów widziałaś w mieście?
                                                    No dobrz - na trasach, oprócz niczego są czarne punkty. Wynika to z
                                                    nieostrożności Kierowców - tych nieświeżych :D
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 17:34
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > To znaczy, że nie zaliczam się do żadnej kategorii - nawet tych wysnutych z
                                                    > czynników pierwszych:)

                                                    To znaczyło, że mało kto (nieważne, normalny czy nie) jeździ po zdaniu z instruktorem.

                                                    > Bądź wyrozumiały dla świeżyzny!

                                                    No jasne, przecież tym razem (tymi razami) zdążyła się wycofać z wyprzedzania...

                                                    > Skoro jechałeś za nią - poklejony zderzak był tylny - więc w nią wjeżdżali
                                                    > (zapewne obserwującatrakcyjne panie przez lusterko wsteczne ;p).

                                                    Nie, zderzak był połamany na samym dole, wyglądało na cofanie z patrzeniem przez tylną szybę wśród niskich murków;) Ktoś, kto by w nią tak wjechał musiałby jechać deskorolką, one nie mają lusterek.

                                                    A ja obserwuję atrakcyjne panie przez lusterko tylko w czasie postoju;) W czasie jazdy tylko atrakcyjne wyprzedzane skuterowiczki (strasznie dużo ostatnio;)). Wiesz, że na to nie jest wymagane prawko?

                                                    > No dobrz - na trasach, oprócz niczego są czarne punkty. Wynika to z
                                                    > nieostrożności Kierowców - tych nieświeżych :D

                                                    Chodziło mi o to, że o ile na trasie jest mniejsze prawdopodobieństow wypadku, to jego skutki zazwyczaj są poważniejsze. W mieście kończy się często na pogiętej blasze, na trasie - na czarnym worku.
                                                    Co do tych czarnym punktów - na każdej takiej tablicy powienien zawisnąć projetant tego odcinka, którego tablica dotyczy;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 17.07.07, 22:18
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                                    > To znaczyło, że mało kto (nieważne, normalny czy nie) jeździ po zdaniu z
                                                    > instruktorem.

                                                    Zaraz po zrobieniu rzeczywiście rzadko, choć słyszałam o kilku przypadkach
                                                    (przypadki bądź po uszy zakochane w swoich instruktorach, bądź na
                                                    zasadzie "jeżdziłam z nim swoim własnym autem (a Ty nieeee), zgodził się
                                                    (widziiisz?)", choć i instruktor opowiadał mi o normalnych przypadkach, które
                                                    biorą u niego takie jazdy. Ja sama znam kilka osób, które chciały jeżdzić eLką
                                                    mając prawko (między innymi Ciacho - pozdrawiam!).
                                                    Jednak ja... ja się nie piszę na jazdy z prawkiem w łapie:).

                                                    > No jasne, przecież tym razem (tymi razami) zdążyła się wycofać z
                                                    wyprzedzania...

                                                    Też ostatnio jechałam za listkiem (z Mamą), listek jechał przepisowo 30 na
                                                    godzinę po pustej drodze. Byłam dumna z listka!!! A potem pól godziny myślał
                                                    nad skrętem, Mama wyprzedziła go na skrzyżowaniu.


                                                    > Nie, zderzak był połamany na samym dole, wyglądało na cofanie z patrzeniem
                                                    > prze z tylną szybę wśród niskich murków;) Ktoś, kto by w nią tak wjechał
                                                    > musiałby jechać deskorolką, one nie mają lusterek.

                                                    To już głupie. Jakbym miała prawko, to bym patrzyła w lusterka, a nie w tylną
                                                    szybę.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=54863153&a=55263647
                                                    > A ja obserwuję atrakcyjne panie przez lusterko tylko w czasie postoju;) W
                                                    czasie jazdy tylko atrakcyjne wyprzedzane skuterowiczki (strasznie dużo
                                                    ostatnio;)).

                                                    Zaczekaj, aż mnie wyprzedzisz!!!
                                                    :D:D:D

                                                    > Wiesz, że na to nie jest wymagane prawko?

                                                    Uwielbiam Twoje sugestie!!! Dlaczego nie objawiłeś mi się rok temu, kiedy
                                                    zaczynałam tę całą zabawę??? Za to, co wydałam na prawko, miałabym teraz
                                                    elegancki skuterek, a samochody zostawałyby daleko... przede mną:).
                                                    Trzeba się było objawić!!!! :(

                                                    > Chodziło mi o to, że o ile na trasie jest mniejsze prawdopodobieństow
                                                    wypadku, to jego skutki zazwyczaj są poważniejsze. W mieście kończy się często
                                                    na pogiętej blasze, na trasie - na czarnym worku.
                                                    > Co do tych czarnym punktów - na każdej takiej tablicy powienien zawisnąć
                                                    projetant tego odcinka, którego tablica dotyczy;)

                                                    Makabryczny pomysł.... mimo wszystko:).
                                                    Dyndający projektanci... może to by jednak wzmogło czujność bardziej, niż
                                                    czarno-żółte tablice...?
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 22:55
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zaraz po zrobieniu rzeczywiście rzadko, choć słyszałam o kilku przypadkach
                                                    > (przypadki bądź po uszy zakochane w swoich instruktorach, bądź na
                                                    > zasadzie "jeżdziłam z nim swoim własnym autem (a Ty nieeee), zgodził się
                                                    > (widziiisz?)"

                                                    No dobra, pierwszą grupę potrafię jeszcze "zrozumieć". Ale tej drugiej zupełnie nie, o co chodzi? Brak pewności siebie? Lęk? Nadmiar kasy i czasu? Jak mam prawko to mogę wreszcie jeździć samodzielnie, jako pełnoprawny, dorosły;) kierowca. Po to się uczyłem. A tęsknoty do śmiesznego gruchota z L na dachu i "bocznymi kółkami" (2. zestaw pedałów) totalnie nie rozumiem.

                                                    > Też ostatnio jechałam za listkiem (z Mamą), listek jechał przepisowo 30 na
                                                    > godzinę po pustej drodze.

                                                    No nie, 30? to zmusza do wyprzedzania po ciągłej, przejściu i na skrzyżowaniu;) Już pisałem o tym N-C.

                                                    > To już głupie. Jakbym miała prawko, to bym patrzyła w lusterka, a nie w tylną
                                                    > szybę.

                                                    Tylko po co takie podwójne podejście (wiem po co, nie tłumacz;))? Eh, carskiej Warszawie jeszcze dużo brakuje do Śląska;)

                                                    > Zaczekaj, aż mnie wyprzedzisz!!!

                                                    Zapatrzyłbym się i wjechał pod ciężarówkę?;)

                                                    > Za to, co wydałam na prawko, miałabym teraz
                                                    > elegancki skuterek, a samochody zostawałyby daleko... przede mną:).

                                                    W Wawie? Przynajmniej w centrum samochody powinny być bez szans. Jakbym musiał poruszać się tylko po mieście 2-ślad szybko zostałby zastąpiony. Tylko na śniegu kiepsko sobie radzą;)

                                                    > Dyndający projektanci... może to by jednak wzmogło czujność bardziej, niż
                                                    > czarno-żółte tablice...?

                                                    Wiesz, taki czarny punkt oznacza: kierowcy głupieją w tym miejscu dużo częściej niż w innych, działają tam magiczne siły albo... droga jest źle zrobiona. Ale tablica jest tańsza niż analiza i przebudowa... A policja i tam powie, że przyczyną była nadmierna prędkość.
                                                  • off.topic Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 18.07.07, 08:36
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > No dobra, pierwszą grupę potrafię jeszcze "zrozumieć".

                                                    Wiem, że to "rozumienie" w znaczeniu zrozumienia przczyn, a nie przyjęcia
                                                    światopoglądu. Ale ja nie rozumiem zapłacenia facetowi 35 zeta, żeby spędził ze
                                                    mną godzinę, zwłaszcza, że ten mityczny instruktor obserwowany od kuchni bywa
                                                    czynnikiem nie do wytrzymania. Być może, że rozumiem to dopiero teraz.
                                                    Jeżdziłam ze swoim, dopóki wierzyłam, że mnie czegoś nauczy. Ostatni pakiet
                                                    wzięłam u niego już nie tyle z wiary, ile z konieczności, byłam przykuta do
                                                    ośrodka i na decyzję wpłynęły sprawy zawodowe połączone ze zniżką:), w pewnym
                                                    stopniu wpływ na to miało także lenistwo i brak czasu na dojazdy, jazdy miałam
                                                    nieomal spod pracy. Teraz wezmę u niego zaświadczenie, ponieważ odczuwam
                                                    różnicę między 175 zł, a 250 zł. A mogę ze stoickim spokojem stwierdzić, że w
                                                    moim ośrodku szkolenia instruktor jest jeden, zresztą ilu ich nie było, decyzja
                                                    o zmianie instruktora na jakiegoś z mojego ośrodka wyszłaby mi bokiem. Ale nie
                                                    płaciłam mu za spędzanie ze mną czasu i kompletnie sobie tego nie wyobrażam.
                                                    Jeszcze czego. Dużo bardziej mogę zrozumieć brak pewności. Tęsknoty za eLką już
                                                    nie. Jakkolwiek kocham Pszczołę, zdaję sobie sprawę, że jest to miłość, która
                                                    szybko zblednie w obliczu własnego auta.


                                                    > Ale tej drugiej zupełnie
                                                    > nie, o co chodzi? Brak pewności siebie? Lęk? Nadmiar kasy i czasu? Jak mam
                                                    > prawko to mogę wreszcie jeździć samodzielnie, jako pełnoprawny, dorosły;)
                                                    > kierowca. Po to się uczyłem. A tęsknoty do śmiesznego gruchota z L na dachu
                                                    > i "bocznymi kółkami" (2. zestaw pedałów) totalnie nie rozumiem.

                                                    Niektórzy nie jeździli bardzo długo, nieraz nawet latami i dlatego chcą jazdy.
                                                    Dziwię się tylko, że na eLce. Może nie mieli możliwości jazdy, a teraz
                                                    uzbierali na auto. Ja Pszczołę lubię i wcale nie jest śmieszna:). Kochana jest.
                                                    Ale bez przesady. Wiąże się z nią kilka fajnych wspomnień, ale jeśli mam być
                                                    szczera, to żałuję tego prawka.
                                                    Na razie prawko leży, potem może nad nim pomyślę. Nie wszystkie inwestycje są
                                                    trafione.

                                                    > No nie, 30? to zmusza do wyprzedzania po ciągłej, przejściu i na
                                                    skrzyżowaniu;) Już pisałem o tym N-C.

                                                    Nawet moją Mamę:).To utrudnia ruch, ale jest zdecydowanie lepsze od wariactwa
                                                    na drogach.

                                                    > Tylko po co takie podwójne podejście (wiem po co, nie tłumacz;))? Eh,
                                                    carskiej Warszawie jeszcze dużo brakuje do Śląska;)

                                                    Jestem przekonana, że brakuje jej dużo. Na lusterka jest mi łatwiej.

                                                    > Zapatrzyłbym się i wjechał pod ciężarówkę?;)

                                                    Nie, więc jednak nie. Nie możesz zginąć, bo nie będę miała z kim gadać na
                                                    forum:D.


                                                    > W Wawie? Przynajmniej w centrum samochody powinny być bez szans. Jakbym
                                                    musiał poruszać się tylko po mieście 2-ślad szybko zostałby zastąpiony. Tylko
                                                    na śniegu kiepsko sobie radzą;)

                                                    No to po śniegu nie będę jeździć. Zresztą zazwyczaj odśnieżają:).
                                                    Naprawdę zaczynam się poważnie zastanawiać nad takim rozwiązaniem.


                                                    > Wiesz, taki czarny punkt oznacza: kierowcy głupieją w tym miejscu dużo
                                                    częściej niż w innych, działają tam magiczne siły albo... droga jest źle
                                                    zrobiona. Ale tablica jest tańsza niż analiza i przebudowa... A policja i tam
                                                    powie, że przyczyną była nadmierna prędkość.

                                                    Tylko tego już raczej nie zmienisz:/
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 17:53
                                                    Zakładam, że to dalej Ty, Linio.Frontu.

                                                    off.topic napisała:

                                                    > Wiem, że to "rozumienie" w znaczeniu zrozumienia przczyn, a nie przyjęcia
                                                    > światopoglądu.

                                                    Rozumiem, że można nie myśleć głową;)

                                                    > Niektórzy nie jeździli bardzo długo, nieraz nawet latami i dlatego chcą
                                                    > jazdy. Dziwię się tylko, że na eLce. Może nie mieli możliwości jazdy, a teraz
                                                    > uzbierali na auto.

                                                    Faktycznie, takiej możliwości nie wziąłem pod uwagę. Tu rozumiem, że ktoś może chcieć zrobić parę kilometrów z instruktorem ale własnym autem, nie Lką.

                                                    > Wiąże się z nią kilka fajnych wspomnień, ale jeśli mam być szczera, to żałuję > tego prawka. Na razie prawko leży, potem może nad nim pomyślę. Nie wszystkie > inwestycje są trafione.

                                                    Za parę lat nie będziesz sobie wyobrażała życia bez samochodu;)

                                                    > Nie możesz zginąć, bo nie będę miała z kim gadać na forum:D.

                                                    Na tym forum jest mnóstwo ludzi, jeszcze wszystkim nie zalazłaś za skórę chyba?;)

                                                    > Naprawdę zaczynam się poważnie zastanawiać nad takim rozwiązaniem.

                                                    Z pewnością wychodzi taniej i pewnie szybciej niż auto. I niezbyt bezpiecznie...
                                                    No ale fajnie byś wyglądała;)

                                                    > Tylko tego już raczej nie zmienisz:/

                                                    Raczej nie. Ale może mnie to wkurzać, nie?;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 18.07.07, 18:26
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Zakładam, że to dalej Ty, Linio.Frontu.

                                                    Jak najbardziej:) - linii.frontu o fantastycznym nicku;) czasem się tożsamości
                                                    chrzanią, ale to zawsze będzie linia.frontu:)
                                                    Swoją drogą to by było dopiero dobre, jakby się ktoś tak bezceremonialnie
                                                    przyłączył i po prostu pociągnął dyskusję:D.

                                                    > Rozumiem, że można nie myśleć głową;)

                                                    No dobra, no może i można:D. Ale! Ale chyba nie do tego stopnia... ?


                                                    > Faktycznie, takiej możliwości nie wziąłem pod uwagę. Tu rozumiem, że ktoś
                                                    > może chcieć zrobić parę kilometrów z instruktorem ale własnym autem, nie Lką.

                                                    Też byłabym za własnym, no chyba, że nie mają - ale to wtedy po co jazdy? Albo
                                                    chcą pożyczać od kogoś np. z rodziny.

                                                    > Za parę lat nie będziesz sobie wyobrażała życia bez samochodu;)

                                                    Masz na myśli moment, w którym wreszcie zdam egzamin??? ;p
                                                    Myślę, że kiedyś będę wspominać te zmagania z rozrzewnieniem, i instruktora
                                                    cholera pewnie też, na razie jednak jestem zbyt głęboko w tym osadzona, by
                                                    potrafić się tym cieszyć.

                                                    > Na tym forum jest mnóstwo ludzi, jeszcze wszystkim nie zalazłaś za skórę
                                                    chyba? ;)

                                                    No to co, że mnóstwo??? Ja tu z Tobą przychodzę pogadać, a nie z
                                                    żadnym "mnóstwo"! Ha, obserwuję wnikliwą lekturę forum:). Taaa, jest kilka
                                                    trolli, które wyjątkowo mnie lubią;p... ale wszystkim to jeszcze nie, tylko
                                                    kupa nowych, a ja się wolno aklimatyzuję, brakuje mi moich Pierniczków:D.
                                                    Poza tym tylko z Tobą i No Comments prowadzimy kilometrowe nie(netykiet)yczne
                                                    dysputy:). Nie odchodź:.(


                                                    > Z pewnością wychodzi taniej i pewnie szybciej niż auto. I niezbyt
                                                    bezpiecznie...

                                                    Ej tam niezbyt bezpiecznie - ale jeżdżąco:)))

                                                    > No ale fajnie byś wyglądała;)

                                                    Jak zawsze zresztą:). Nie, wiesz, myślę, że moje 250 kilo zasłoniłoby w całości
                                                    ten skuterek ;p
                                                    Na motorze - to bym wyglądała, ach! Chciałam A, ale się głupia na B dałam
                                                    namówić:.(

                                                    > Raczej nie. Ale może mnie to wkurzać, nie?;)

                                                    A tak, tak, tak!!! Nie znoszę, jak nie mogę się nawet powkurzać. Wkurzamy
                                                    się!!! ;p
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 23:51
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Swoją drogą to by było dopiero dobre, jakby się ktoś tak bezceremonialnie
                                                    > przyłączył i po prostu pociągnął dyskusję:D.

                                                    Pode mnie mogą się podszywać, ciężko będzie Ci wykryć;)

                                                    > No dobra, no może i można:D. Ale! Ale chyba nie do tego stopnia... ?

                                                    Obawiam się, że nawet bardziej...

                                                    > Masz na myśli moment, w którym wreszcie zdam egzamin??? ;p

                                                    Nie, moment, kiedy tak przywykniesz do poruszania się samochodem;) Ale to szybko przychodzi. Powinienem był napisać "już wkrótce".

                                                    Nie odchodź:.(

                                                    Jeszcze trochę zostanę;) Przynajmniej do czasu, jak jakiś moderator nie wykasuje tego wątku;)

                                                    > Ej tam niezbyt bezpiecznie - ale jeżdżąco:)))

                                                    Ale nie chcielibyśmy, żeby było potem leżąco_w_gipsie, prawda?

                                                    > Jak zawsze zresztą:). Nie, wiesz, myślę, że moje 250 kilo zasłoniłoby w
                                                    > całości ten skuterek ;p

                                                    Nie wierzę, mieścisz się przecież do corsy;)

                                                    > Na motorze - to bym wyglądała, ach! Chciałam A, ale się głupia na B dałam
                                                    > namówić:.(

                                                    Kiedyś zrobię. I kupię sobie royal enfielda;)

                                                    > A tak, tak, tak!!! Nie znoszę, jak nie mogę się nawet powkurzać. Wkurzamy
                                                    > się!!! ;p

                                                    Lubimy mieć wrzody;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 19.07.07, 12:33
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Pode mnie mogą się podszywać, ciężko będzie Ci wykryć;)

                                                    Ale podszyć to nie to samo, co kontynuować dyskusję:), a jakoś tak zawsze jest,
                                                    że jak zaczynam z kimś nadawać, to nikt się nie chce przyłączyć:).
                                                    Raz się tak dałam naciąć, w wątku U-kochanej, i mam nadzieję, że już więcej
                                                    mnie troliska oszukiwać nie będą - zresztą ich uwagi są zawyczaj chamskie, a
                                                    Twoje tylko wredniackie - za to Cię lubię:). Zawsze może być gorzej - możesz
                                                    być np. moim instruktorem (na szczęście masz "zły" IP), albo jakimś innym "złym
                                                    człowiekiem" wodzącym mnie za nos - jednak za dobrze mi się z Tobą gada, by
                                                    węszyć podstęp:).

                                                    > Obawiam się, że nawet bardziej...

                                                    Hmmm... to "nawet bardziej" jest nawet bardziej wymowne:). Tylko, że "nawet
                                                    bardziej" jest chyba bardziej naturalne i ludzkie, niż płacenie kolesiowi za
                                                    spędzanie z nami czasu i sprowadzanie instruktora do niezbyt szanowanej
                                                    roli "pani do towarzystwa" ;p, choćby było to podszyte największą nawet
                                                    miłością kursanteczki. "Nawet bardziej" jest już decyzją dwóch stron, a więc
                                                    dwojga dorosłych ludzi (mam nadzieję, że mówimy o tym samym "nawet bardziej",
                                                    bo może wyciągam zbyt daleko idące wnioski?). Ale to faktycznie najczęsciej
                                                    instruktor przejawia sygnały funkcjonowania mózgu i rezygnuje z "nawet
                                                    bardziej", u rozpaczy jelonka, który myślał, że złapał Pana Boga za nogi i w
                                                    ogóle czuje wyższość nad innymi jelonkami z racji wieloperspektywiczności
                                                    jazdy. Ale elaborat - filozofia jazdy :P.

                                                    > Nie, moment, kiedy tak przywykniesz do poruszania się samochodem;) Ale to
                                                    > szybko przychodzi. Powinienem był napisać "już wkrótce".

                                                    Wiem, o co chodzi:). No bo po co będę dymać kilka kilometrów, skoro ktoś mnie
                                                    może podwieźć? Wierz mi, że w Stolicy są miejsca, w których komunikacja jest
                                                    tragiczna i ja się cholera zawsze na takie nadzieję - albo autobus co pół
                                                    godziny, który wiecznie przyjeżdża niezgodnie z rozkładem, albo remonty
                                                    ciągnące się stosunkowo długo i utrudniajace mi dojazd na uczelnię. Albo
                                                    przesiadka nieskorelowana z poprzednim autobusem - dojeżdżam do przystanku i
                                                    widzę, jak mi odjeżdża. A Samochód - wsiadasz pod domem, wygodnie, ciepluko,
                                                    nikt Ci nie chucha, nie pcha się, nie trajkocze nad głową, nie ma beczących
                                                    bachorów, nie musisz sterczeć na jednej nodze w godzinach szczytu, nikt sie nie
                                                    lepi, włączasz muzykę i mykasz:). Nawet stanie w korku jest przyjemniejsze:).
                                                    Zresztą najlepszym, jak zwykle zresztą, przykładem, jest mój instruktor:
                                                    - No przecież mieszkasz praktycznie pod pracą - mówię ja:).
                                                    - Tak! Tylko co z tego? 10 minut, rozumiesz??? I to PIECHOTĄ!!!! :)

                                                    Straszne, nie? Biedactwo, świat się uwziął na Pana Instruktora! ;)

                                                    > Jeszcze trochę zostanę;) Przynajmniej do czasu, jak jakiś moderator nie
                                                    > wykasuje tego wątku;)

                                                    Po raz pierwszy szczerze cieszę się, że na Prawku nie ma moderatora i mogę
                                                    bezkarnie (i co ważniejsze - wiecznie!) z Tobą dyskutować na tematy
                                                    okołoprawkowe:). I nikt nas stąd nie przegoni:D, admini gazetowi pojawiają się
                                                    tu od przypadku do przypadku, wyrzucanie do kosza nie przynosi efektu, i nawet,
                                                    jak im się pod nos podeśli linki, niewiele to daje - no, to "teraz" wykasują
                                                    ten wątek, żeby się zemścić - teraz nastąpi za jakieś pół roku:D.
                                                    Jesteśmy bezpieczni:)

                                                    > > Ej tam niezbyt bezpiecznie - ale jeżdżąco:)))
                                                    > Ale nie chcielibyśmy, żeby było potem leżąco_w_gipsie, prawda?

                                                    Szczerze powiedziawszy teraz leżąco_w_gipsie mogłoby być, oj mogło, mimo, że
                                                    zdaję sobie sprawę, jakie to nieprzyjemne być uwięzionym w czymś takim, byleby
                                                    nie było kuśtykająco_w_tym_gipsie_do_pracy!!! :D I pod warunkiem, że miałabym
                                                    zapas fajek, co by nie było kuśtykająco_do_sklepu. :)
                                                    Ostatecznie mogło być leżąco_w_niezbyt_przyjemnych_okolicznościach,
                                                    przeczytałam gdzieś, że ludzie mądrzeją z wiekiem (najczęściej do trumny).

                                                    Zresztą to wcale nie takie proste. Zważywszy na fakt, iż skuter jest bardziej
                                                    zbliżony motoru, niż do autka, jeździłam Hondą VFI 250, czy jakoś tak -
                                                    wrażenie niesamowite, złaziłam z trzęsącymi się nogami i chciałam jeszcze,
                                                    tylko, że ktoś za mnie zmieniał biegi i, co ważniejsze, utrzymywał równowagę -
                                                    zwłaszcza przy skręcie, kiedy trzeba się przechylić - byłoby przerażająco:)
                                                    musieć robić to samemu. Wystarczającym wstrząsem światopoglądowym był fakt,
                                                    że "to ma biegi i ja się boję".

                                                    > Nie wierzę, mieścisz się przecież do corsy;)

                                                    Corsa jest pojemna:). Nie zapytałeś, czy Instruktor mieścił się razem ze mną:D
                                                    Biegł za Corsą, albo spoczywał na dachu - myślę, że w schowku byłoby mu
                                                    wygodniej, niż w Corsie ze mną na fotelu kierowcy;p.

                                                    > Kiedyś zrobię. I kupię sobie royal enfielda;)

                                                    Zrobimy razem??? ;D

                                                    > Lubimy mieć wrzody;)

                                                    Uwielbiam, jak parodiujesz moją składnię:). No właśnie nie lubimy, i dlatego
                                                    jak się wkurzamy to fest, żeby nerwicy nie dostać od tłamszenia emocji -
                                                    ostatnio ofiarą pada nie kto inny, jak nasz kochany Pan Instruktor - czynnik
                                                    wysoce flustrujący!!! Dobra, bo już mi ciśnienie skacze ;p
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 19:26
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ale podszyć to nie to samo, co kontynuować dyskusję:),

                                                    No w sumie to publiczne forum, dlaczego ktoś miałby się nam nie wcinać? I nie jestem Twoim instruktorem ani "złym człowiekiem" (mam nadzieję;)).

                                                    > Hmmm... to "nawet bardziej" jest nawet bardziej wymowne:).

                                                    Pisząc "nawet bardziej" miałem na myśli jeszcze większe głupoty niż wydawanie takiej kasy po to, żeby spędzić godzinę z ukochanym;) instruktorem, nie o nawiązywanie bliższych stosunków;). Ale Twoja analiza też trafna.

                                                    > sprowadzanie instruktora do niezbyt szanowanej roli "pani do towarzystwa"

                                                    To i tak niezły awans społeczny;)

                                                    > No bo po co będę dymać kilka kilometrów, skoro ktoś mnie może podwieźć?

                                                    Sama będziesz mogła się podwieźć. A komunikację i tak macie pewnie lepszą niż my. Pewnie, bo z żadnej nie korzystam;)

                                                    > Szczerze powiedziawszy teraz leżąco_w_gipsie mogłoby być, oj mogło, mimo, że
                                                    > zdaję sobie sprawę, jakie to nieprzyjemne być uwięzionym w czymś takim,
                                                    > byleby nie było kuśtykająco_w_tym_gipsie_do_pracy!!!

                                                    A właśnie, muszę sobie kupić lampy do roweru;) W dzień za gorąco na pedałowanie...

                                                    > Ostatecznie mogło być leżąco_w_niezbyt_przyjemnych_okolicznościach,
                                                    > przeczytałam gdzieś, że ludzie mądrzeją z wiekiem (najczęściej do trumny).

                                                    Piękne;)

                                                    > Zresztą to wcale nie takie proste. Zważywszy na fakt, iż skuter jest bardziej
                                                    > zbliżony motoru, niż do autka, jeździłam Hondą VFI 250,

                                                    To już monster jest, na taki trzeba prawko. Ja jeździłem (i nawet rozbiłem się;)) marną pięćdziesiątką (z automatyczną czy tam bezstopniową skrzynią, tylko gaz i hamulec). Niezła frajda, mimo że takie wolne. I do miasta naprawdę super.

                                                    > Zrobimy razem??? ;D

                                                    Po kolei moja droga, po kolei;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 20.07.07, 00:58
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > No w sumie to publiczne forum, dlaczego ktoś miałby się nam nie wcinać? I nie
                                                    > jestem Twoim instruktorem ani "złym człowiekiem" (mam nadzieję;)).

                                                    Hehe, Instruktorem na pewno nie - nie powiedziałbyś przecież, że źle mnie
                                                    uczysz;p. Ale "pokolenie" chyba to samo, bo macie podobne sformułowania:) - np.
                                                    bardzo charakterystyczne dla instruktora "robienie myków". Rocznik 81???

                                                    Wiesz, MG, że jakoś zupełnie nie umiem tego w sobie pogodzić. Gdybym była
                                                    jedyną kursantką mojego Instruktora - fakty mówiłyby same za siebie, wbrew moim
                                                    opiniom i opiniom inych kursantów - zadowolonych kursantów. Siedzę na tym forum
                                                    od grudnia i zdążyłam uprawomocnić się w przekonaniu, że mój Instruktor jest
                                                    dobry, nie tylko w obliczu skrajnych postów, a przede wszystkim przykłada się
                                                    do roboty i potrafi oddzielić pracę od innych rzeczy. A ja mam za sobą mnóstwo
                                                    godzin, obcykaną teorię i przekonanie, że rzetelnością można coś osiągnąć.
                                                    Wiem, co mi odpowiesz. Ale ja chciałam to prawko z nim zrobić.
                                                    Ma rację, że to nie mogło mieć dla niego znaczenia, czy zdam za trzecim razem,
                                                    czy nie. Bo już i tak niczego bym nie udowodniła. A jego dobry humor zastąpi co
                                                    najwyżej ulga, że ma to już za sobą. Szkoda, miało być inaczej. Miałam zdać za
                                                    drugim razem i to by było w porządku. Zanim dzień stąd odleci na chmurze:).
                                                    Mam wrażenie, że teraz muszę wszystko zaczynać od nowa. Od nowa teoria, od nowa
                                                    praktyka, od nowa szukanie instruktora. A ja już znam jednego dobrego. Wszystko
                                                    się teraz pochrzani. Jest to dla mnie problem interpretacyjny nie do
                                                    przeskoczenia, choć założę się, że interpretacja jest banalna. Miałam idealne
                                                    warunki. Taine mi się chrzani. Żyjemy do cholery w czasach scjentyzmu, nie
                                                    istnieją rzeczy nieogarnialne rozumowo, a już na pewno nie kawałek blachy na
                                                    czterech kółkach, polegający na machaniu róznymi rzeczami. Mówił, że trzeba
                                                    myśleć dwa kroki do przodu, rozmawiał chyba z polonistką, nawiazania,
                                                    nawiązania do nawiązań, te sprawy. Jeśli chodzi o ewentualne kwestie mojej
                                                    jelonkowatości, to zapewniam Cię, że nikt nie uczy się tak szybko, jak kobieta
                                                    od mężczyzny, za miesiąc będziesz znać się na samolotach i walić moich gości
                                                    tak, jak on. To też odpada, w jakimkolwiek ujęciu jakiejkolwiek epoki.
                                                    Na to nie musisz odpisywać. Tak się tylko chciałam wygadać. Kompletnie nie
                                                    pojmuję, co w tym jest tak trudnego, żeby miałoby nie wychodzić. Kilkadziesiąt
                                                    cholernych zasad, do których trzeba się tylko stosować, interpretując sytuacje
                                                    na drodze. Więc co jest nie tak?


                                                    > Pisząc "nawet bardziej" miałem na myśli jeszcze większe głupoty niż wydawanie
                                                    > takiej kasy po to, żeby spędzić godzinę z ukochanym;) instruktorem, nie o
                                                    > nawiązywanie bliższych stosunków;). Ale Twoja analiza też trafna.

                                                    Coż może być jeszcze głupszego??? No dobra, można przewalić całe swoje życie,
                                                    żeby użerać się ze swoim instruktorem przez pięć minut dziennie i być z tego
                                                    zadowolonym. Na przykład.
                                                    Ale tak na poważnie, co można głupszego zrobić?

                                                    > > sprowadzanie instruktora do niezbyt szanowanej roli "pani do towarzystwa"

                                                    > To i tak niezły awans społeczny;)

                                                    Prowokatorze!!!! Zupełnie się z Tobą nie zgadzam! Nie zgadzam się z obiegowymi
                                                    opiniami, że instruktor to "robol" i że każdy może nim być. Nie każdy. Bo nie
                                                    każdy może naprawdę nazwać się Instruktorem. Instruktor kształtuje przyszłych
                                                    kierowców i znaczące jest to, co wbije kursantowi do tej jego pancernej
                                                    mózgoczaszki. Dla mnie mój Instruktor w kwestiach merytorycznych był, jest i
                                                    będzie autorytetem ("po lekcjach na boisku latał za mną z cegłówką";p).

                                                    > Sama będziesz mogła się podwieźć. A komunikację i tak macie pewnie lepszą niż
                                                    > my. Pewnie, bo z żadnej nie korzystam;)

                                                    Ciekawe kiedy................................

                                                    > > Szczerze powiedziawszy teraz leżąco_w_gipsie mogłoby być, oj mogło, mimo,
                                                    > że zdaję sobie sprawę, jakie to nieprzyjemne być uwięzionym w czymś takim,
                                                    > > byleby nie było kuśtykająco_w_tym_gipsie_do_pracy!!!

                                                    > A właśnie, muszę sobie kupić lampy do roweru;) W dzień za gorąco na
                                                    > pedałowanie...

                                                    Z czegoś to wywnioskował???? :D
                                                    Kocham Twoje teksty! Napisz kasiążkę!!! :)

                                                    > > Ostatecznie mogło być leżąco_w_niezbyt_przyjemnych_okolicznościach,
                                                    > > przeczytałam gdzieś, że ludzie mądrzeją z wiekiem (najczęściej do trumny)
                                                    > Piękne;)

                                                    :D


                                                    > To już monster jest, na taki trzeba prawko.

                                                    Prawda??? :D
                                                    A jakiego ma kopa, no mówię Ci, autko to betka!!! Niesamowite uczucie mknąć
                                                    taką bestią:D... no dobra, jakeśmy tak "naprawdę jechali, to to nie była moja
                                                    robota, ale myślałam, że zejdę, taka byłam pod.arana:D

                                                    > Ja jeździłem (i nawet rozbiłem się;)) marną pięćdziesiątką (z automatyczną
                                                    czy tam bezstopniową skrzynią, tylko gaz i hamulec).

                                                    Bezstopniową??? Fajne! A ja Cię właśnie chciałam zapytać o hamulec!!!! :)

                                                    > Niezła frajda, mimo że takie wolne. I do miasta naprawdę super.

                                                    Ja też chcę!!!! :)

                                                    > > Zrobimy razem??? ;D
                                                    > Po kolei moja droga, po kolei;)

                                                    Zaraz tam po kolei... robimy!!! Znaczy się prawko;).
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 20.07.07, 01:20
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Więc co jest nie tak?

                                                    Gdyby napisał ją Dante, to nie tak by to szło:)
                                                    Proste, nie?
                                                  • no-comments Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 20.07.07, 19:11
                                                    Sorry Linia, że sie wcinam w post nie do mnie, ale....

                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Wiesz, MG, że jakoś zupełnie nie umiem tego w sobie pogodzić. Gdybym była
                                                    > jedyną kursantką mojego Instruktora - fakty mówiłyby same za siebie, wbrew moim
                                                    > opiniom i opiniom inych kursantów - zadowolonych kursantów. Siedzę na tym forum
                                                    > od grudnia i zdążyłam uprawomocnić się w przekonaniu, że mój Instruktor jest
                                                    > dobry, nie tylko w obliczu skrajnych postów, a przede wszystkim przykłada się
                                                    > do roboty i potrafi oddzielić pracę od innych rzeczy. A ja mam za sobą mnóstwo
                                                    > godzin, obcykaną teorię i przekonanie, że rzetelnością można coś osiągnąć.
                                                    > Wiem, co mi odpowiesz. Ale ja chciałam to prawko z nim zrobić.

                                                    Nie masz tu do końca racji Linia - "dobry" nie oznacza równorzędnie "dobry" dla
                                                    wszystkich i nie chodzi tu o bycie dla jednych milszym a dla drugich mniej,
                                                    jednych uczyć lepiej a innych mniej - chodzi raczej o to, że jaki yb nie był
                                                    instruktor to jest jeszcze druga strona - kursant. Mój instruktor (ten, który
                                                    mnie wszystkiego nauczył) zawsze wydawał mi się świetnym instruktorem (sorrry za
                                                    czas przeszły - jest świetny), jego cierpliwośc nie znała granic, to samo z
                                                    oddaniem do kursanta. Nie wierzę w to ,że mógłby sobie jakiegokolwiek kursanta
                                                    kiedykolwiek odpuścić, wydawało mi się, że jeździc mógłby naucyzć każdego
                                                    (skroro mnie zniósł, to dałby rradę każdego!!).... a jednak nie. Sam kiedyś
                                                    przyznał, że z róznymi kursantami różnie się współpracuje - żadnego sobie nie
                                                    odpuszczał, ani nie starał się mniej, ale czasami miał ochotę powiedzieć
                                                    jakiemuś kursantowi, że z ich współpracy nic nie będzie, żeby zmienił(a)
                                                    instruktora. Nie każdy instruktor (nawet świetny) nauycz każdego, i nie jest to
                                                    wina kursanta czy instruktora - raczej zbiegów róznych okiloczności - dwóch
                                                    osobowości, dwóch chęci i tego wszystkiego co się kiedyś tam zdarzyło między
                                                    nimi (z nowym instruktorem startujesz jak z białą kartą - jeszcze wszystko się
                                                    może zdarzyć, z takim, którego znasz - nawet jeśli stosunki są dobre to czasem
                                                    zbyt wiele słów, czynów itp się przez eLkę przewaliło, żeby nauka nadal odnosiła
                                                    sens i zamierzone efekty). Choćby Twój instruktor miał 99 zadowolonych
                                                    kursantów, którzy zdali prawko za pierwszym razem, nie oznacza że tego setnego
                                                    kursatna jest w stanie nauczyć..... to nie jest Twoja wina Linia, ani jego, po
                                                    prostu wykorzystaliście już wszystkie szanse i tyle...



                                                    > Coż może być jeszcze głupszego??? No dobra, można przewalić całe swoje życie,
                                                    > żeby użerać się ze swoim instruktorem przez pięć minut dziennie i być z tego
                                                    > zadowolonym. Na przykład.
                                                    > Ale tak na poważnie, co można głupszego zrobić?

                                                    Naprawdę pytasz, co można....?? chyba nie muszę Ci na to pytanie odpowiadać, że
                                                    można jeszcze wiele glupszych, mniej rozumnych rzeczy robić, a dopóki napędza
                                                    Cię wiara, że TO COŚ jeszcze ma jakiś sens, że coś z tego w końcu pozytywnego
                                                    wyniknie.... dopóty wcale nie jest to takie głupie ... gorsze jest chyba robić
                                                    coś wbrew sobie...
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 21.07.07, 21:36
                                                    no-comments napisała:

                                                    Odpisałam w poście do mg.
                                                    Tobie dodam:

                                                    - Co tam?
                                                    - Nic chcę tylko wiedzieć, że zrobimy to prawko razem.
                                                    - No a jak? Spiorę tyłek, jak nie zdasz ;)

                                                    > Naprawdę pytasz, co można....?? chyba nie muszę Ci na to pytanie odpowiadać,
                                                    > że można jeszcze wiele glupszych, mniej rozumnych rzeczy robić, a dopóki
                                                    napędza Cię wiara, że TO COŚ jeszcze ma jakiś sens, że coś z tego w końcu
                                                    pozytywnego wyniknie.... dopóty wcale nie jest to takie głupie ... gorsze jest
                                                    chyba robić coś wbrew sobie...

                                                    MG wykluczył moje seksualna podejrzenia. Chyba jeszcze głupsza jest tylko
                                                    wiara, że to coś ma jeszcze jakiś sens w kontekście pozytywów mających z owego
                                                    czegoś wyniknąć:).
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.07, 19:35
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ale "pokolenie" chyba to samo, bo macie podobne sformułowania:) - np.
                                                    > bardzo charakterystyczne dla instruktora "robienie myków". Rocznik 81???

                                                    Jestem parę lat młodszy;)

                                                    > Od nowa teoria, od nowa praktyka, od nowa szukanie instruktora. A ja już znam > jednego dobrego. Wszystko się teraz pochrzani. Jest to dla mnie problem
                                                    > interpretacyjny nie do przeskoczenia, choć założę się, że interpretacja jest > banalna.

                                                    Owszem, jest banalna. Skoro instruktor jest dobry to po co szukasz nowego? A skoro chcesz szukać, to dlaczego dalej uważasz, że jest dobry? Może nie jest dobry _dla_Ciebie_ ? W ogóle w Twoim kursie jakby za dużo tego instruktora;)
                                                    Ja traktowałem instruktora jak automat do wydawania poleceń i uwag, nawet w czasie kursu nie potrafiłbym podać przybliżonego rysopisu. Bez gadania o pierdołach, bez żartów. Nie wolno się zaprzyjaźniać z kimś, kto powienien Cię czasem op...ić. Taka osobista znajomość blokuje możliwości "motywacyjne" czy tego chce, czy nie. I skąd wiesz, że Twój instruktor potrafi oddzielić pracę od "innych rzeczy"? Widziałaś go w akcji z innymi kursantami?

                                                    > zapewniam Cię, że nikt nie uczy się tak szybko, jak kobieta od mężczyzny

                                                    Nie, najszybiej uczy się uczeń od nauczyciela. Rozumiesz?

                                                    > Ale tak na poważnie, co można głupszego zrobić?

                                                    Przejeździć 70 godzin i nie zdać 3 razy?;)

                                                    > Prowokatorze!!!! Zupełnie się z Tobą nie zgadzam! Nie zgadzam się z
                                                    > obiegowymi opiniami, że instruktor to "robol" i że każdy może nim być. Nie
                                                    > każdy. Bo nie każdy może naprawdę nazwać się Instruktorem.

                                                    Tak, to prawdziwi profesjonaliści, doskonale wyszkolona elita kierowców. Świadczy o tym wysoka zdawalność niezwykle trudnych egzaminów, kultura jazdy naszych kierowców (wszak od Instruktorów się tego nauczyli) i niezwykle niska, na tle reszty Europy, ilość ofiar wypadków...

                                                    > Z czegoś to wywnioskował???? :D

                                                    Jakoś tak mi się przy okazji tego gipsu przypomniał;) ("po pokładzie jeździ Jojo bicyklem z Ukrainy";)).

                                                    > Kocham Twoje teksty! Napisz kasiążkę!!! :)

                                                    Niebardzo mam o czym...

                                                    > Bezstopniową??? Fajne! A ja Cię właśnie chciałam zapytać o hamulec!!!! :)

                                                    Pytaj;)

                                                    > Zaraz tam po kolei... robimy!!! Znaczy się prawko;).

                                                    W 50% jest to prawda;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 21.07.07, 21:16
                                                    Zobacz, jakie fajne znalazłam - to będzie motyw przewodni:
                                                    Przypomniała mi się anegdota o pewnym greckim filozofie, który spotkał
                                                    uszczęśliwionego mistrza olimpijskiego i zapytał, z czego tak się cieszy.
                                                    - Jak to z czego? Wygrałem.
                                                    - A ci, z którymi wygrałeś, byli lepsi czy gorsi od ciebie?
                                                    - Gorsi, skoro to ja wygrałem.
                                                    - To jaka satysfakcja wygrać z gorszymi od siebie?

                                                    :D

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                                    > Jestem parę lat młodszy;)

                                                    W takim razie jesteś w moim wieku. Myślałam, że jesteś starszy i mądrzejszy ;p


                                                    > Owszem, jest banalna. Skoro instruktor jest dobry to po co szukasz nowego?
                                                    Prawda? Faktycznie banalne! :D
                                                    Skoro Instruktor jest dobry, nie widzę powodu, dla którego miałabym się wkręceć
                                                    w konflikty tragiczne. Katharsis i tak nie będzie:).

                                                    > to dlaczego dalej uważasz, że jest dobry? Może nie jest dobr
                                                    > y _dla_Ciebie_ ?

                                                    Bardzo dobry! Choć reprezentujemy inne wartości, ale jak przychodzi, to jest
                                                    dla mnie miły, uśmiecha się i należy do najbardziej wyrozumiałych ludzi, jakich
                                                    znam. Tak, jest dla mnie bardzo dobry:).

                                                    > W ogóle w Twoim kursie jakby za dużo tego instruktora;)

                                                    Wkursie - akurat tyle, ile trzeba, jak mamy dwie godziny, to jeździmy dwie, i
                                                    instruktor jest przez dwie, jak godzinę - przez godzinę. Nie uważam, żeby było
                                                    go za mało, czy za dużo. Zawsze był bardzo punktualny:).

                                                    > Ja traktowałem instruktora jak automat do wydawania poleceń i uwag,

                                                    Czy po zdanym egzaminie zadzwoniłeś do Automatu i powiedziałeś, że zdałeś? Ja
                                                    jeszcze nikogo w swoim życiu tak nie traktowałam, bez względu na "funkcję" jaką
                                                    pełnił wobec mnie. Ale może to dlatego, że nie byłam w wojsku i nie miałam
                                                    kontaktu z automatami. Na kursie zresztą też nie jeździłam na automacie.
                                                    Podobno w PIKu można pojeździć.

                                                    > nawet w czasie kursu nie potrafiłbym podać przybliżonego rysopisu.

                                                    Też zawsze miałam z tym problem. Zawsze miałam mu się przypatrzeć, ale jak
                                                    podjeżdżała eLka, to zapominałam o planie, bo zaczynałam się skupiać na tym, że
                                                    się mieliśmy ustawić na następne zajęcia, i że miałam mu przypomnieć, a potem
                                                    mówił: "będziem parkować" i to już było wystarczająco absorbujące. Zresztą w
                                                    autku nigdy nie ma okazji się przypatrzeć:(.

                                                    Bez gadania o pierdołach, bez żartów. Nie wolno się zaprzyjaźniać z kimś, kto
                                                    powienien Cię czasem op...ić. Taka osobista znajomość blokuje
                                                    możliwości "motywacyjne" czy tego chce, czy nie.

                                                    Skąd wiesz? Automat chciał się z Tobą zaprzyjaźnić?
                                                    Ja też nie mogę tego wiedzieć. Przyjaźń to duże słowo, a mój Instruktor nie
                                                    lubi używać dużych słów w stosunku do małych linii.frontu.
                                                    Może Twoje blokuje, ja uważam, że to straszne. Z Automatami z pracy też się
                                                    nie "przyjaźnisz"? Ja tam szefa bardzo lubię, spoko człowiek:).


                                                    > I skąd wiesz, że Twój instruktor potrafi oddzielić pracę od "innych rze
                                                    > czy"? Widziałaś go w akcji z innymi kursantami?

                                                    ...? W akcji? :D
                                                    Nie, on nie z tych... ;p


                                                    > Nie, najszybiej uczy się uczeń od nauczyciela. Rozumiesz?

                                                    Ja tak. Ja rozumiem.


                                                    Już mi się dalej nie chce. Potem dokończę:).
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.07, 23:13
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Zobacz, jakie fajne znalazłam - to będzie motyw przewodni:(...)

                                                    Słyszałem to już. Greccy filozofowie to byli łebscy goście. Ale na sporcie się nie znali;)

                                                    > W takim razie jesteś w moim wieku. Myślałam, że jesteś starszy i mądrzejszy ;p

                                                    Czasem gadam jak stary piernik.

                                                    Katharsis i tak nie będzie:).

                                                    Będzie. Zobaczysz wysiadając z samochodu po zdanym egzaminie. To już niedługo;)

                                                    > Bardzo dobry! Choć reprezentujemy inne wartości, ale jak przychodzi, to jest
                                                    > dla mnie miły, uśmiecha się i należy do najbardziej wyrozumiałych ludzi,
                                                    > jakich znam. Tak, jest dla mnie bardzo dobry:).

                                                    Nie umiałbym się lepiej wykręcić;)

                                                    > Wkursie - akurat tyle, ile trzeba, jak mamy dwie godziny, to jeździmy dwie, i
                                                    > instruktor jest przez dwie, jak godzinę - przez godzinę.

                                                    Twoje opowieści o jazdach wyglądają tak: "Instruktor dzisiaj powiedział ratatatatata...", moje wyglądały raczej tak: "Dzisiaj wyprzedzałem traktor*, dociągnąłem do 5000 obrotów, super było".

                                                    *traktor - maszyna rolnicza, z dużymi kołami, powoli jeździ. Jesteś warszawianką więc wolę wytłumaczyć;)

                                                    > Czy po zdanym egzaminie zadzwoniłeś do Automatu i powiedziałeś, że zdałeś?

                                                    Wysłałem smsa, mógł przecież prowadzić akurat;). Gdy się czegoś uczę lub (rzadko) uczę czegoś staram się nie widzieć w tym po drugiej stronie stołu człwieka a Nauczyciela albo Ucznia. Takie czysto "zawodowe" relacje ułatwiają mi zadanie. No ale nie mam oczywiście monopolu na mienie racji;) W wojsku też (jeszcze) nie byłem ale to dobre skojarzenie;)

                                                    > Może Twoje blokuje, ja uważam, że to straszne.

                                                    Niestety. I dlatego obieram taką strategię...

                                                    > ...? W akcji? :D
                                                    > Nie, on nie z tych... ;p

                                                    Własnie. Jak on ma zachować pełen profesjonalizm, skoro tyle wiecie o swoich upodobaniach seksualnych. Czyżbym dopuścił się nadinterpretacji?;)

                                                    > Jakbym to robiła "dla instruktora" to bym zdała za drugim, jakby się dało tak > zrobić.

                                                    Ale robiłaś "dla siebie" więc się specjalnie nie starałaś? Tłumaczeni mętne jak wody Gangesu;)

                                                    > Jak ktoś ma zakuty łeb, to nigdy do niego nie dotrze, ile by się nie
                                                    > tłumaczyło, to raz; dwa, powiedziałam, że nie każdy może się nazwać
                                                    > instruktorem,

                                                    Miałaś rację, trochę tu prowokowałem. Nie twierdzę, że nie ma dobrych instruktorów. Chodziło mi raczej o to, że w całym tym biznesie nie chodzi o nauczenie ludzi jeździć. I środowisko specjalnie nie stara się tego zmienić...

                                                    > myślał o kategorii A, ale nie chciał zdawać teorii, bo przecież on się tego
                                                    > nie nauczy,

                                                    Ja dalej nie wiem, z jaką prędkością wolno mi ciągnąć przyczepę z hamulcem najazdowym po jednojezdniowej, dwupasmowej drodze szybkiego ruchu w terenie niezabudowanym;) To pytanie dalej jest w testach? A serio: ludzie po paru latach za kółkiem zapominają większość przepisów (tak sądzę z obserwacji). Wykucie testów nic nie zmienia. Ja też nie jestem pewny, czy zdałbym egzamin teoretyczny bez przygotowania. Słyszałem o pomyśle na inną formę teorii: zdjęcia z rzeczywistych sytuacji i konieczność odpowiedzi, jak powinno się zachować (z ograniczonym czasem). Chyba lepsze niż kucie jakichś trzeciorzędnych przepisów, których nikt w rzeczywistości nie stosuje (ani policja nie sprawdza).

                                                    > Dopóki tacy kretyni będą robić prawko...

                                                    Linia.Frontu nie zrobi! Bo się boi z nimi jeździć;)

                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 22.07.07, 00:26
                                                    Jesteś obrzydliwy! Nie umiem się na Ciebie obrazić! :D
                                                    Z No Comments to zawsze była sprawa przegrana, bo najczęściej zapominałam o
                                                    swoim fochu w momencie, w którym musiałam jej coś "natychmist powiedzieć", my
                                                    plotkary... albo No Commens bezceremonialnie pomijała fakt pojawienia się focha
                                                    (i za to ją lubię:D). Ale Ty jesteś jeszcze gorszy! :D


                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Greccy filozofowie to byli łebscy goście. Ale na sporcie się nie znali;)

                                                    Byli od myślenia, nie od sportu:)

                                                    > Będzie. Zobaczysz wysiadając z samochodu po zdanym egzaminie. To już
                                                    niedługo;)

                                                    Litość i trwoga po zdanym egzaminie? Tyle razy zastanawiałam się, jak się będę
                                                    czuła, ale nigdy poprzez litość... na początku myślałam, że się wcale nie będę
                                                    cieszyć, potem, że wpadnę w ekstazę, teraz o zdanym egzaminie myślę w
                                                    kategoriach ulgi:).

                                                    > Nie umiałbym się lepiej wykręcić;)

                                                    ;)


                                                    > Twoje opowieści o jazdach wyglądają tak: "Instruktor dzisiaj powiedział
                                                    ratatatatata...", moje wyglądały raczej tak: "Dzisiaj wyprzedzałem traktor*,
                                                    dociągnąłem do 5000 obrotów, super było".

                                                    Ważne jest dla mnie to, co Instruktor mówi, nie tylko w kontekście atmosfery,
                                                    ale i w kwestiach merytorycznych. No Comments napisała, że oczekuje, iż
                                                    instruktor powie, nie w żartach: "zmień instruktora". Powiedział -
                                                    zacytowałam:). Tylko, żeśmy oboje w to nie wierzyli. Ale nie zapominaj, żem
                                                    filolożka i najszczęśliwsza czuję się w obliczu kawałka tekstu - Instruktor
                                                    dawał mi podczas jazdy wiele "wykładów" dotyczących róznych sytuacji. To mi
                                                    bardzo pasowało, bo potrzebuję mieć raz: tekst (tłumaczenie manewru, przyczyny
                                                    takiego jego wykonania, konsekwencje w ruchu rogowym z różnych perspektyw),
                                                    dwa: zaplecze ideologiczne (tego też nie brakowało, często było to jedno
                                                    zdanie, na zasadzie Marka, takie dużomówiące zdanie:P)

                                                    > *traktor - maszyna rolnicza, z dużymi kołami, powoli jeździ. Jesteś
                                                    warszawianką więc wolę wytłumaczyć;)

                                                    Jeździłam na Władimirze (to taki ruski traktor) i nawet robiłam nim oprysk
                                                    (razem z Tatą, który kontrolował sytuację) - nie musisz mi tłumaczyć. To
                                                    zresztą też jest w przepisach:).

                                                    > Wysłałem smsa, mógł przecież prowadzić akurat;). Gdy się czegoś uczę lub
                                                    (rzadko) uczę czegoś staram się nie widzieć w tym po drugiej stronie stołu
                                                    człwieka a Nauczyciela albo Ucznia. Takie czysto "zawodowe" relacje ułatwiają
                                                    mi zadanie.

                                                    Dla mnie ktos musi byc nade wszystko Autorytetem ("A") w danej dziedzinie.
                                                    Instruktor nim jest, jest nim, bo żyje tym, co robi i stara się to robić
                                                    najlepiej, jak to tylko możliwe ("To jest jedyna rzecz, którą kocham w życiu.
                                                    Nic innego nie umiem..." - cały Hłasko). Bez względu na to, ile się przewaliło
                                                    przez tą eLkę, jest dla mnie przede wszystkim Autorytetem i odczuwam respekt
                                                    przed tą wiedzą. Ma wykształcenie nakierunkowane na samochody, ale przede
                                                    wszystkim nie jest to wiedza zastana i szkolna.
                                                    To jest relacja, z której wyciągam najwięcej. Wiem, że inny instruktor już tym
                                                    autorytetem nie będzie, że będzie poddawany polemice mój zresztą też jest
                                                    przeze mnie obserwowany, czy mi np. nie pomaga ze sprzęgłem, także musi się
                                                    mieć na baczności;p, ale to jest obserwacja czysto techniczna, nie podważanie
                                                    Autorytetu.


                                                    > Niestety. I dlatego obieram taką strategię...

                                                    Mi tak jest zdecydowanie trudniej, czy w aucie, czy na uczelni. Jasne, że nie
                                                    latam z wykładowcami na browca (z Instruktorem też nie), ale u nas zawsze
                                                    istniała tendencja do relacji równorzędnych - czytamy teksty i poemizujemy,
                                                    rzadko który wykładowca tworzy relację nadrzędno-podrzędną (ona istnieje tak
                                                    jakby w podtekście, tak samo, jak z Instruktorem).

                                                    > Własnie. Jak on ma zachować pełen profesjonalizm, skoro tyle wiecie o swoich
                                                    > upodobaniach seksualnych. Czyżbym dopuścił się nadinterpretacji?;)

                                                    Dopuściłbyś się:)
                                                    Proponuję zostawić w spokoju upodobania seksualne mojego Instruktora - bo takie
                                                    rozważania faktycznie mogą mieć wpływ na koncentrację za kółkiem;).


                                                    > Ale robiłaś "dla siebie" więc się specjalnie nie starałaś? Tłumaczeni mętne
                                                    jak wody Gangesu;)

                                                    Sugerujesz, że specjalnie oblewam, żeby mieć więcej czasu na Instruktora. Nie
                                                    potrzebuję - wręcz wolę go spotkać poza samochodem, bo w aucie nie ma okazji
                                                    pogawędzić (ja potrafię gadać tylko na prostych odcinkach, więc nie raz kończę
                                                    zdanie po 15 minutach;p), w aucie jest robota do odwalenia, czasem, jak jestem
                                                    ostatnia, to złożymy razem placyk i pogadamy, ale w aucie jest tego stosunkowo
                                                    mało, bo teraz "jeździmy tak, jak na egzaminie" - wkręcemy się, że to egzamin i
                                                    to mnie absorbuje:).
                                                    Jakbym miała zdawać, albo nie, dla Instruktora - zdałabym za tym drugim, wtedy
                                                    mi najbardziej zależało "tak jakby dla niego", bo wiedziałam, że na mnie liczy.
                                                    To nie jest kwestia dla kogo to robię. Moim zdaniem zżera mnie stres, ale tego
                                                    nie umiem przeskoczyć. Wolałabym ten egzamin zdać "pisemnie" ;p

                                                    > Miałaś rację, trochę tu prowokowałem. Nie twierdzę, że nie ma dobrych
                                                    instruktorów. Chodziło mi raczej o to, że w całym tym biznesie nie chodzi o
                                                    nauczenie ludzi jeździć. I środowisko specjalnie nie stara się tego zmienić...

                                                    No więc właśnie, też uważam, że wielu Instruktorów się nie przykłada (dlatego w
                                                    moim ośrodku na kat. B jest tylko jeden - drugi to nie instruktor) i nie bardzo
                                                    chcą to zmienić. Ale to zależy od człowieka (ewentualnie Automatu;p), szkoda,
                                                    że tak trudno znaleźć kogoś naprawdę dobrego, zwłaszcza, że świeżemu kursantowi
                                                    kompletnie brak kryteriów.


                                                    > Ja dalej nie wiem, z jaką prędkością wolno mi ciągnąć przyczepę z hamulcem
                                                    najadowym po jednojezdniowej, dwupasmowej drodze szybkiego ruchu w terenie
                                                    niezabudowanym;) To pytanie dalej jest w testach?

                                                    Nie pamietam takiego:). Ale będę teraz (czyt. jutro) nad nimi siedzieć, to
                                                    zweryfikuję!
                                                    Co to jest hamulec najazdowy???

                                                    > A serio: ludzie po paru latach za kółkiem zapominają większość przepisów (tak
                                                    sądzę z obserwacji).

                                                    Zgadzam się. Co nie przeszkadza im być full wypas, klękajcie narody. Koleś
                                                    mówił tonem takiej niezakłamanej dumy z samego siebie i jednocześnie twierdził,
                                                    że zna przepisy - ale teorii - niet. A testy są wynikiem istnienia teorii i nie
                                                    trzeba się ich uczyć, a tylko znać i rozumieć przepisy.

                                                    > Wykucie testów nic nie zmienia.

                                                    Oczywiscie, że nie - a przynajmniej niewiele. Ale jak nie łaska zajrzeć do
                                                    kodeksu, to niech choć te testy popyka. Może coś wydywaguje....?

                                                    > Słyszałem o pomyśle na inną formę teorii: zdjęcia z rzeczywistych
                                                    sytuacji i konieczność odpowiedzi, jak powinno się zachować (z ograniczonym
                                                    czasem). Chyba lepsze niż kucie jakichś trzeciorzędnych przepisów, których nikt
                                                    w rzeczywistości nie stosuje (ani policja nie sprawdza).

                                                    Fajne by to było:). Do tej pory odnoszę wrażenie, że podręcznik trochę swoją
                                                    drogą... kilka pytań miałam opanowane pamięciowo, nie rozumowo, wynikało to z
                                                    konstrukcji pytania - musiałam sprawdzic odpowiedź, żeby prawidłowo
                                                    zinterpretować pytanie.

                                                    > Linia.Frontu nie zrobi! Bo się boi z nimi jeździć;)

                                                    Ja??? Ja sie boję? Eeeeeeeeeee!
                                                    Uważam tylko, że przydałoby im się porządne przeszkolenie:)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 22.07.07, 00:35
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > A testy są wynikiem istnienia teorii i nie

                                                    Jeszcze dopiszę - chodzi mi o to, że testy nie służą wkuciu ich na pamięć, że
                                                    są z księżyca. Kilka jest niesprecyzowanych i warto je przerobić. Większość
                                                    wychodzi na rozumienie - jak robiłam testy po przeczytaniu podręczkika na 497
                                                    uwaliłam 4, przed - zdecydowanie więcej. Szybciej też kojarzyłam i nie musiałam
                                                    wkuwać na pamięć, bo pamiętałam, jak to wyyglądało w tekście.
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 22.07.07, 01:25

                                                    Powiedziałam mu, że zrobimy to prawko razem, i że inni mogą sobie wsadzić swoje
                                                    teorie, bo oni nie wierzą w to moje prawko, ale, że przecież my w nie wierzymy
                                                    a skoro wierzymy, to znaczy, że musi się udać i on się zgodził.
                                                  • no-comments Nie będzie wspierająco...... 22.07.07, 08:48
                                                    Znowu czytam posty nie do mnie za co z góry przepraszam, ale nie mogę się
                                                    powstrzymać, żeby nie napisać....


                                                    Linia czy Ty naprawdę wierzysz, że to prawko zrobicie razem?? Nigdy nie miałam
                                                    Cię za naiwną (w końcu trochę Cię już znam i daleka jestem od takiego myślenia)
                                                    - ale szczerze powiedziawszy ta Twoja wiara w Was za kólkiem robiących to prawko
                                                    zaczyna mnie powalac na kolana bardziej niż moja wiara, że JWPKN nauczy mnie
                                                    jeździć.... Jesteś jeszcze mniej reformowalna ode mnie wiesz;) Linia, ile
                                                    jeszcze pakietów zamierzasz wykupić, ile godzin zamierzasz spędzić nad testami
                                                    zamist nad kuciem na studia, ile razy chcesz jeszcze tracić wiarę w siebie
                                                    (zamiast w niego, bo on jest autorytetem, bo jemu nie można nic zarzucić, bo
                                                    jeśli wina nie leży po jego stronie, ani Was obojga razem, to pewnie po mojej -
                                                    pewnie jestem najgorszą kursantką..... czy nie takim torem przebiegają Twoje
                                                    myśli Linia????????), ile razy jeszcze będziesz winić siebie, ile razy będziesz
                                                    szła na egzamin z myślą, że to się nie może udać (no bo skoro najlepszy
                                                    instruktor nie nauczył to i tak nie dam rady), ile razy jeszcze będziesz robić
                                                    krok w przód stwierdzajac, że wreszcie coś zaskoczyło, by potem tak
                                                    bezrezcemonialnie zrobić dwa w tył???

                                                    Linia zmiana instruktora to nie jest nieodwołalna decyzja, nie palisz w ten
                                                    sposób mostów za soba tylko otwierasz inne drogi, inne możliwości, inne bramy...
                                                    Zawwsze możesz zawrócić, zrezygnowac, możesz wszystko Linia, a trwanie uparcie
                                                    przy czymś co - powiedzmy sobie szczerze - nie przynosi teraz żadnego rezultatu
                                                    - jest bezcelowe i niewytłumaczalne. Może warto znaleźć nowego instruktora i nie
                                                    ważne, że on nie będzie autorytetem (co najlepszego miałaś wziąć od swojego
                                                    instruktora - to juz wzięłaś, czas, żeby ktoś naucyzl Cię po prostu zdać
                                                    egzamin)- weźmiesz przykłąd z MG i zaczniesz nowego instruktora traktowac jak
                                                    automat - bez przymilania się, wycieczek osobistych, bez rozpraszania myśli
                                                    (Twoich czy jego), on nie będzie Cie musiał zabawiać - ma Cię nauczyć jeździć -
                                                    czysto mechanicznych zachowań (bez bawienia się w wykładnie wszelkiego rodzaju),
                                                    racjonalnych nawyków i Tobie się nie musi podobać sposób w jaki to będzie robił,
                                                    nie musisz go nawet lubić, byleby był skuteczny, ktoś - przed kim Twoje błędy
                                                    nie będą częściowo usprawiedliwione ("No tak, Linia Frontu tak ma", "przecież
                                                    wiesz, że jestem najgorszą kursantką" - takie usprawiedliwienia są świetne, ale
                                                    nie posuwają Cię naprzód, dobrze o tym wiem).

                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Powiedziałam mu, że zrobimy to prawko razem, i że inni mogą sobie wsadzić swoje
                                                    > teorie, bo oni nie wierzą w to moje prawko, ale, że przecież my w nie wierzymy
                                                    >
                                                    > a skoro wierzymy, to znaczy, że musi się udać i on się zgodził.

                                                    A napewno wierzysz Linia????? W to czy instruktor wierzy nie wnikam.
                                                    Bo ja wierzę w Twoje prawko i w to, że jesteś w stanie zdać ten egzamin choćby
                                                    zaraz, ale nie wierzę już w Twoją wiarę - próbując przekonać MG na forum tak
                                                    naprawdę próbujesz sobie wmówić tę wiarę, siebie przekonać, usprawiedliwić,
                                                    uprawomocnić coś - w co już nie wierzysz.... ZRóB COś Z TYM!!!!

                                                    "Jeśli zwątpisz choć raz, powrotów nie będzie...."

                                                    Czy lepiej jest łazić wciąż tą samą drogą w kółko - zawracać, powracać i zawsze
                                                    trafiać w to samo miejsce?? Niby coś robisz, niby nei stoisz w miejscu, ale tak
                                                    naprawdę nie posuwasz się na przód ani o krok, a tracisz przy okazji wiarę. Może
                                                    czas poszukac bocznych dróg i szukac wyjścia z tego labiryntu???
                                                  • linia.frontu Re: Nie będzie wspierająco...... 22.07.07, 09:12
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Znowu czytam posty nie do mnie za co z góry przepraszam, ale nie mogę się
                                                    > powstrzymać, żeby nie napisać....

                                                    Pisz, pisz, podzielimy dziś ten ogień na troje, para-moje, para-Twoje... ;)

                                                    > Jesteś jeszcze mniej reformowalna ode mnie wiesz;)
                                                    Wiem:).

                                                    > Linia czy Ty naprawdę wierzysz, że to prawko zrobicie razem??
                                                    Tak właśnie.

                                                    > Nigdy nie miałam Cię za naiwną
                                                    Dziwne. Ja zawsze miałam siebie za istotę naiwną. Gdybym nie była naiwna,
                                                    pewnie nie byłoby tego wszystkiego.


                                                    > Linia, ile jeszcze pakietów zamierzasz wykupić, ile godzin zamierzasz spędzić
                                                    nad testami zamist nad kuciem na studia, ile razy chcesz jeszcze tracić wiarę w
                                                    siebie
                                                    No pewnie tyle, ile będzie trzeba.

                                                    > (zamiast w niego, bo on jest autorytetem, bo jemu nie można nic zarzucić, bo
                                                    jeśli wina nie leży po jego stronie, ani Was obojga razem, to pewnie po mojej -
                                                    pewnie jestem najgorszą kursantką..... czy nie takim torem przebiegają Twoje
                                                    myśli Linia????????), ile razy jeszcze będziesz winić siebie,

                                                    Przesadzasz. Jakbym miała coś do zarzucenia, to dobrze wiesz, że zaraz byłby
                                                    najazd. Jedyne, co mi się w jego nauczaniu nie podoba, to łuk na sposób - i to
                                                    sobie pewnie z kimś innym przetrenuję, ale zaświadczenie na pewno biorę u
                                                    niego - widzę różnicę między 250, a 175, widzę też różnicę między jeżdżeniem
                                                    tylko po Ursynowie, a jeżdżeniem po Odlewniczej, między trzymaniem sprzęgła, a
                                                    nietrzymaniem sprzęgła etc.

                                                    Nie wiem, czego wy tu oczekujecie. To jest moje prawko i moja sprawa, jak je
                                                    zrobię. I z kim.
                                                  • no-comments Re: Nie będzie wspierająco...... 22.07.07, 09:29
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Dziwne. Ja zawsze miałam siebie za istotę naiwną. Gdybym nie była naiwna,
                                                    > pewnie nie byłoby tego wszystkiego.

                                                    W tej jednej dziedzinie przyznaje, że Twoja naiwność mnie pobiła;) Ale zdążyłam
                                                    się przyzwyczaić, że ludzie którzy stąpają po ziemi racjonalnie w jednej
                                                    ziedzinie (czasem może nawet zbyt racjonalnie), na innymn polu zycia - zachowują
                                                    się jak dzieci, albo po prostu naiwnie.


                                                    > Przesadzasz. Jakbym miała coś do zarzucenia, to dobrze wiesz, że zaraz byłby
                                                    > najazd. Jedyne, co mi się w jego nauczaniu nie podoba, to łuk na sposób - i to
                                                    > sobie pewnie z kimś innym przetrenuję, ale zaświadczenie na pewno biorę u
                                                    > niego - widzę różnicę między 250, a 175, widzę też różnicę między jeżdżeniem
                                                    > tylko po Ursynowie, a jeżdżeniem po Odlewniczej, między trzymaniem sprzęgła, a
                                                    > nietrzymaniem sprzęgła etc.

                                                    CZyli nie dopuszczasz do siebie myśli, że są instruktorzy oprócz Twojego, którzy
                                                    nie trzymają sprzęgła, nie uczą zakrętów na półsprzęgle, nie jeżdzą po jednej
                                                    trasie......? Okey - szukanie jest kosztowne - argument ciężki do podważenia,
                                                    ale czasem okazuje się, że strata pieniędzy w ostatecznym rezultacie daje więcej
                                                    niż mniejsza ilośc kasy i marny skutek.

                                                    > Nie wiem, czego wy tu oczekujecie. To jest moje prawko i moja sprawa, jak je
                                                    > zrobię. I z kim.

                                                    CZego oczekujjemy?? Że zrobisz to prawko Linia:D Tylko tego. Jak to zrobisz,
                                                    kiedy i z kim - Twoja wola, w końću wszyscy jesteśmy dorośli i sami odpowiadamy
                                                    za swoje poczynania - jak w aucie - to kierowca trzyma kierownicę i on wyznacza
                                                    cele dalsze, bliższe, kolejne etapy drogi i czy do finishu dojedzie sam, czy z
                                                    kimś i jak szybko dojedzie. Ja tu tylko czasem pewłnię rolę wyrzutu sumienia
                                                    (słusznie czy niesłusznie, ale kubeł zimnej wody jeszcze nikomu nie zaszkodził;)
                                                    i tylko dlatego, ze chcę żebyś zrobila to prawko (kogoś innego bym sobie po
                                                    prostu odpuściła:). A tak w ogóle to robię to z czysto egoistycznego punktu
                                                    widzenia - chcę żebyś zdałą ten egzam, odebrała plasticzek i pochwaliła ise
                                                    pierwszymi jazdami i powspierała mnie, żebym dla odmiany to ja nie miała szans
                                                    unikania pewnych rzeczy i nie szukala usprawiedliwienia dla sowjego niejeżdżenia;P
                                                  • linia.frontu Re: Nie będzie wspierająco...... 22.07.07, 09:39
                                                    no-comments napisała:


                                                    > CZyli nie dopuszczasz do siebie myśli, że są instruktorzy oprócz Twojego,
                                                    którzy nie trzymają sprzęgła, nie uczą zakrętów na półsprzęgle, nie jeżdzą po
                                                    jednej trasie......?

                                                    Dopuszczasz - mówisz tylko o drugim instruktorze ze swojego ośrodka, a że
                                                    miałaś okazję obserwować jego poczynania z innym kursantem, zwątpiłaś w sens
                                                    jeżdżenia z nim. Trzeci instruktor z Twojego ośrodka to równie nienajlepszy
                                                    pomysł. A wolisz wydać 175, niż 250.

                                                    > Okey - szukanie jest kosztowne - argument ciężki do podważenia, ale czasem
                                                    okazuje się, że strata pieniędzy w ostatecznym rezultacie daje więcej niż
                                                    mniejsza ilośc kasy i marny skutek.

                                                    Jak się je ma. Ja ich nie mam i jeszcze nie wymyśliłam, co z tym zrobię.


                                                    > CZego oczekujjemy?? Że zrobisz to prawko Linia:D Tylko tego. Jak to zrobisz,
                                                    kiedy i z kim - Twoja wola, w końću wszyscy jesteśmy dorośli i sami odpowiadamy
                                                    za swoje poczynania - jak w aucie - to kierowca trzyma kierownicę i on wyznacza
                                                    cele dalsze, bliższe, kolejne etapy drogi i czy do finishu dojedzie sam, czy z
                                                    kimś i jak szybko dojedzie.

                                                    Będę więc wrzucać to w sygnaturkę za każdym razem, kiedy odpiszesz mi coś
                                                    takiego. :)
                                                  • no-comments Re: Nie będzie wspierająco...... 22.07.07, 10:09
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Dopuszczasz - mówisz tylko o drugim instruktorze ze swojego ośrodka, a że
                                                    > miałaś okazję obserwować jego poczynania z innym kursantem, zwątpiłaś w sens
                                                    > jeżdżenia z nim. Trzeci instruktor z Twojego ośrodka to równie nienajlepszy
                                                    > pomysł. A wolisz wydać 175, niż 250.

                                                    CZyli ugólniasz całe środowisko na podstawie dwóch znajomych Ci instruktorów?
                                                    Słuchaj - w Twoim OSK jest jeden dobry instruktor (tylko teraz już niekoniecznie
                                                    dla Ciebie), pozostali nie mogą być dobrzy bo to by zachwiało statystykami
                                                    dobrych instruktorów (osobiście twierdze, że tych dobrych jest najwyzej 10 % ze
                                                    wszystkich). A poza tym nie wierzę, że wszyscy w W-wie biora po 50 zeta za
                                                    godzinę. A może jakiś OSK, który ma siedzibę poza Warszawą, ale po W-wie jeżdzą
                                                    - ja tak trafiłąm na tanie jazdy - OSK duzy (dużo aut, instrukotorów, ale biorą
                                                    trochę mniej bo siedzibe mają poza Cz-wą a więc mają teoretycznie mniej
                                                    kursantów i dbają o nich lepiej), znam za to jeden osk, który nie dość że nei
                                                    jest dobry, to jeszcze uczy na autach, których w WORD nie ma (bo fiaty tańsze w
                                                    utrzymaniu) i biorą jeszcze więcej niż średnia w mieście, tak więc jakby
                                                    poszukać to moze i u Ciebie by się coś znalazło... (dobra nie mędze więcej -
                                                    brak czasu, forsy itp itd)

                                                    A wiesz, że teraz to Ty próbujesz osiągnąć COŚ - POMIMO wszystkiego;D

                                                    I teraz to Ty byś zaskoczyla mnie i wprawiła w prawdziwy podziw, gdybyś jednak
                                                    zaczęła jeździć z kimś innym.....:-)
                                                  • linia.frontu Re: Nie będzie wspierająco...... 22.07.07, 10:35
                                                    no-comments napisała:

                                                    > CZyli ugólniasz całe środowisko na podstawie dwóch znajomych Ci instruktorów?

                                                    Łojezusie brodaty... Mówię o dwóch konkretnych przypadkach i niczego nie
                                                    uogólniam. A, że wolę wydać 175 w swoim ośrodku, niż 250 w innym, to będę
                                                    jeździć z moim.

                                                    > A poza tym nie wierzę, że wszyscy w W-wie biora po 50 zeta za
                                                    > godzinę.

                                                    Szukam wśród tych, które mi wydadzą zaświadczenie przed wyjeżdżeniem. W
                                                    A może jakiś OSK, który ma siedzibę poza Warszawą, ale po W-wie jeżdzą
                                                    > - ja tak trafiłąm na tanie jazdy - OSK duzy (dużo aut, instrukotorów, ale
                                                    biorą
                                                    > trochę mniej bo siedzibe mają poza Cz-wą a więc mają teoretycznie mniej
                                                    > kursantów i dbają o nich lepiej), znam za to jeden osk, który nie dość że nei
                                                    > jest dobry, to jeszcze uczy na autach, których w WORD nie ma (bo fiaty tańsze
                                                    w
                                                    > utrzymaniu) i biorą jeszcze więcej niż średnia w mieście, tak więc jakby
                                                    > poszukać to moze i u Ciebie by się coś znalazło... (dobra nie mędze więcej -
                                                    > brak czasu, forsy itp itd)
                                                    >
                                                    > A wiesz, że teraz to Ty próbujesz osiągnąć COŚ - POMIMO wszystkiego;D
                                                    >
                                                    > I teraz to Ty byś zaskoczyla mnie i wprawiła w prawdziwy podziw, gdybyś jednak
                                                    > zaczęła jeździć z kimś innym.....:-)
                                                    >
                                                    >
                                                  • linia.frontu Re: Nie będzie wspierająco...... 22.07.07, 10:36
                                                    no-comments napisała:

                                                    > I teraz to Ty byś zaskoczyla mnie i wprawiła w prawdziwy podziw, gdybyś jednak
                                                    > zaczęła jeździć z kimś innym.....:-)

                                                    Jakże mi przykro, że Cię rozczaruję. NC, daj spokój.
                                                  • Gość: linia Re: Nie będzie wspierająco...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 10:47
                                                    Chyba się trochę zapominasz. Jeśli wydaje Ci się, że mogę sobie ot tak, jak
                                                    zwykły kursant wziąć papiery o ośrodka, i że to zrobię, to jesteś w błędzie.
                                                    Zapominasz o kilku podstawowych kwestiach.
                                                  • no-comments Re: Nie będzie wspierająco...... 22.07.07, 10:57
                                                    Gość portalu: linia napisał(a):

                                                    > Chyba się trochę zapominasz. Jeśli wydaje Ci się, że mogę sobie ot tak, jak
                                                    > zwykły kursant wziąć papiery o ośrodka, i że to zrobię, to jesteś w błędzie.
                                                    > Zapominasz o kilku podstawowych kwestiach.

                                                    Nie zapominam się Linia - dobrze wiem, o co chodzi -wiążą Cię podobne
                                                    zobowiązania co mnie kiedyś (no może nie podobne, ale ważne to, że są) - niby
                                                    nic, ale jednak coś. Ja tyko szukam dodatkowych dróg w sytuacji, która wydaje
                                                    się bez wyjścia (a taka nigdy nei jest), innych rozwiązań, innych sposobów -
                                                    czegokolwiek byleby nie trwać wciąż w tej samej matni. Może Cię wkurzać Linia,
                                                    że piszę to co piszę, trudno..... ja poprostu tak myślę i być może nawet w
                                                    jakimś tam stopniu jestem przekonana, że to mogłoby przynieść jakieś rezultaty
                                                    pozytywne. Nie musisz tego czytać, nie musisz siestosować, dobrze wiesz, że ja
                                                    nei zamierzam cię ani oceniać ani tym bardziej zmuszać;) mówię tylko jak wygląda
                                                    ocena całej tej sytuacji z mojej strony (może jest ona mniej, może bardziej
                                                    obiektywna - nie nam to oceniać). Poza tym ja nie namawiam Cię na zabieranie
                                                    papierów, raczej myślę o kilku jazdach na boku - ot tak, dla spróbowania.

                                                    --
                                                    "Jeśli taka Twa wola nie przemówię więcej,
                                                    a mój głos zamilknie i będzie tak jak wcześniej,
                                                    nie przemówię więcej, zaczekam aż gdzieś, ktoś
                                                    przemówi za mnie - jeśli tego chcesz"
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.07, 13:25
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Litość i trwoga po zdanym egzaminie? Tyle razy zastanawiałam się, jak się
                                                    > będę czuła, ale nigdy poprzez litość... na początku myślałam, że się wcale
                                                    > nie będę cieszyć, potem, że wpadnę w ekstazę, teraz o zdanym egzaminie myślę > w kategoriach ulgi:).

                                                    A kathaersis to nie jest właśnie oczyszczenie, ulga? Taką znałem definicję ale specem nie jestem;)

                                                    > Jeździłam na Władimirze (to taki ruski traktor) i nawet robiłam nim oprysk
                                                    > (razem z Tatą, który kontrolował sytuację) - nie musisz mi tłumaczyć. To
                                                    > zresztą też jest w przepisach:).

                                                    To się wygłupiłem. Twoje doświadczenie z traktorami jest większe niż moje;)

                                                    > Dla mnie ktos musi byc nade wszystko Autorytetem ("A") w danej dziedzinie.

                                                    "Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy stają się obowiązującymi normami". Nie ja to wymyśliłem, gdzieś przeczytałem. Ale podoba mi się. Wszystkich innych rzeczy też uczysz się tylko z jednego źródła, jednak książki na przykład?

                                                    > Mi tak jest zdecydowanie trudniej, czy w aucie, czy na uczelni.

                                                    Spróbowałabyś sobie popolemizować na politechnice;)

                                                    > Ale to zależy od człowieka (ewentualnie Automatu;p), szkoda, że tak trudno
                                                    > znaleźć kogoś naprawdę dobrego, zwłaszcza, że świeżemu kursantowi kompletnie > brak kryteriów.

                                                    Powinny być prowadzone statystyki zdawalności dla instruktorów;)

                                                    > Nie pamietam takiego:).

                                                    Było nawek kilka w podobnym stylu.

                                                    > Co to jest hamulec najazdowy???

                                                    W taki wyposażone są przyczepki do osobówek. Działa gdy przyczepa najeżdża na samochód (dźwignia jest podłączona do "dyszla"). Trzeba go wyłączać przy cofaniu.

                                                    > Zgadzam się. Co nie przeszkadza im być full wypas, klękajcie narody. Koleś
                                                    > mówił tonem takiej niezakłamanej dumy z samego siebie i jednocześnie
                                                    > twierdził, że zna przepisy - ale teorii - niet.

                                                    Bo ludzie są przekonani, że pytania jak to, które napisałem, są częstsze. Że testy polegają właśnie na wykuciu książki. No i w większości są leniwi.

                                                    I z innego posta:

                                                    > Powiedziałam mu, że zrobimy to prawko razem

                                                    Nie robicie razem. To Ty robisz prawko. To samo powiedziałaś wykładowcy od teorii, egzaminatorowi czy sekretarce w OSK (i pachołkom na placu;))? Tak samo mówisz wykładowcy na uczelni na początku semestru? To jest tylko Twoja droga, inni mają tylko wbić Ci do głowy parę informacji, wszystko zależy od Ciebie. I to nie jest kwestia wiary tylko zupełnie przyziemnych umiejętności.
                                                    No-Comments ma rację, sam bym napisał to, co ona gdybym umiał;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 22.07.07, 14:27
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    (...)

                                                    OK, wobec tak żarliwej polemiki zabrakło mi argumentów. Macie racje: mój
                                                    instruktor jest beznadziejny/dla mnie beznadziejny/ niczego mnie już nie nauczy.
                                                    Biegnę szukać nowego :D
                                                    Instruuuuuuuktorze, już pędzę, kryj się!!! :)
                                                  • Gość: mg Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.07, 22:21
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > OK, wobec tak żarliwej polemiki zabrakło mi argumentów. Macie racje: mój
                                                    > instruktor jest beznadziejny/dla mnie beznadziejny/ niczego mnie już nie
                                                    > nauczy

                                                    Nikt nigdzie nie napisał, że jest beznadziejny (nawet dla Ciebie). Tyle, że może powinnaś skorzystać z kogoś innego...

                                                    > Biegnę szukać nowego :D

                                                    Wreszcie zrozumiałaś;)

                                                    > Instruuuuuuuktorze, już pędzę, kryj się!!! :)

                                                    Już się skryłe...ups...;P
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 22.07.07, 22:38
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nikt nigdzie nie napisał, że jest beznadziejny (nawet dla Ciebie). Tyle, że
                                                    > może powinnaś skorzystać z kogoś innego...

                                                    No to chociaż tyle:). To w nagrodę Ci sie cichutko przyznam, że rzeczywiście
                                                    nie powinnam z nim jeździć. Trochę go za dobrze znam;).
                                                    Korzystać z instruktora:)

                                                    > Już się skryłe...ups...;P

                                                    MG?????????????????????????????????????????????????????????????????
                                                    Czasami podejrzewałam, że jesteś Pontusem, ale to niemożliwe, bo Pontus zaraz
                                                    powiedziałby, że szukanie nie boli, a już na stówę nie dałby się wkręcić w taką
                                                    prywatną pogawędkę tu, na forum.
                                                    MG... co Ty insynuujesz????? Nie, na pewno nie jesteś instruktorem!:)
                                                    Jesteś??? Nauczysz mnbie jeździć??? Lubię Cię:).
                                                    Taki instruktor to by mi dał po tyłku, mmmm :) - odechciałoby mi się jeżdżenia
                                                    na najbliższy miesiąc...
                                                    Co mnie wkręcsaz??? :P

                                                    A poza tym i tak Cię znajdę:D
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 22.07.07, 22:40
                                                    Wkręcasz mnie:).
                                                  • linia.frontu No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) 22.07.07, 23:13
                                                    Co to za wkręcanie!!!!! :)
                                                    Weź, bo się zestresowałam, nawet do własnego Instruktora nie mówiłam tak
                                                    pieszczotliwie: "przebrzydły", "obrzydliwy" :)


                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > > Powiedziałam mu, że zrobimy to prawko razem

                                                    > Nie robicie razem. To Ty robisz prawko. To samo powiedziałaś wykładowcy od
                                                    > teorii, egzaminatorowi czy sekretarce w OSK (i pachołkom na placu;))? Tak
                                                    > samo mówisz wykładowcy na uczelni na początku semestru? To jest tylko Twoja
                                                    > droga, inni mają tylko wbić Ci do głowy parę informacji, wszystko zależy od
                                                    > Ciebie. I to nie jest kwestia wiary tylko zupełnie przyziemnych umiejętności.

                                                    To było mistrzostwo:). Zwłaszcza pachołkom:D - za każdm razem, kiedy robimy łuk!
                                                    Wiesz dobrze, co miałam na myśli! Tylko to, że będę z nim jeździć... no może
                                                    jeszcze prócz kilku palimpsestów;p
                                                    Ale nie miałam na myśli tego, że to my zdamy ten egzamin - myślisz, że co
                                                    ogłoszę tu na forum: zdaliśmy??? ;p Za nic na świecie nie zmierzam podzielić
                                                    się sukcesem:)
                                                    Myślę, że ze swoją dążnością do tropienia moich przekazów emocjonalnych,
                                                    doskonale wiesz, co miałam na myśli (chyba, że jesteś Pontusem - teraz już
                                                    będziesz wszystkimi po kolei;p - i o wszystkim od początku doskonale
                                                    wiedziałeś, to nie trudno Ci było być takim wnikliwym analizatorem! I jeszcze
                                                    miałeś świetną zabawę!)

                                                    > No-Comments ma rację, sam bym napisał to, co ona gdybym umiał;)

                                                    No_Comments to mistrzyni wymyślania argumentów, których się najmniej
                                                    spodziewam:) - i jest natrętna, jak mucha, która ugryzła pastucha, zresztą
                                                    oboje jesteście, ale to chyba jedyna metoda na linię frontu.


                                                    > A kathaersis to nie jest właśnie oczyszczenie, ulga? Taką znałem definicję
                                                    > ale specem nie jestem;)

                                                    No jeszcze trzeba tragedii, litości i trwogi - na upartego pasuje:).

                                                    > To się wygłupiłem. Twoje doświadczenie z traktorami jest większe niż moje;)

                                                    :D


                                                    > "Wiara w autorytety powoduje, że ich błędy stają się obowiązującymi normami".
                                                    > Nie ja to wymyśliłem, gdzieś przeczytałem. Ale podoba mi się. Wszystkich
                                                    > innych rzeczy też uczysz się tylko z jednego źródła, jednak książki na
                                                    > przykład?

                                                    Cytat pierwsza klasa:) - o ile wierzysz ślepo. Na razie Instruktor ze stoickim
                                                    spokojem znosi moje zjadliwe docinki, za co mu jestem bardzo wdzięczna, ale jak
                                                    go widzę, to się nie mogę powstrzymać:). A docinki wynikają z braku tej
                                                    ślepoty. Na razie argumentu "łuk' nie obalił w sposób zadowalający:).


                                                    > Spróbowałabyś sobie popolemizować na politechnice;)

                                                    Nie ma potrzeby - jam z UW:)


                                                    > Powinny być prowadzone statystyki zdawalności dla instruktorów;)

                                                    Popieram! Wykluczając ze statystyk m n i e. Za dużo dobrych instruktorów
                                                    poszloby w odstawkę, zważywszy na moją niereformowalność.

                                                    Boże, ale nioe jesteś z mojego ośrodka???????????????? :/


                                                    > W taki wyposażone są przyczepki do osobówek. Działa gdy przyczepa najeżdża na
                                                    > samochód (dźwignia jest podłączona do "dyszla"). Trzeba go wyłączać przy
                                                    > cofaniu.

                                                    Łatwe:). A jak wglada???/
                                                    A zwykły hamulec????

                                                    Ale się wkręciłam... Nie żartuj tak więcej! Nie zasnę przez Ciebie! Tak się dać
                                                    nabrać! ;p
                                                  • linia.frontu Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) 22.07.07, 23:21
                                                    Jesteś tym instruktorem z drugiego postu??? On też jest z neostrady...
                                                    Nie znoszę cię!!!!!!!!! :)
                                                  • linia.frontu Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) 22.07.07, 23:27
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Jesteś tym instruktorem z drugiego postu??? On też jest z neostrady...
                                                    > Nie znoszę cię!!!!!!!!! :)

                                                    Tak, ciągle gadasz o obrotach, a poza tym, co mnie zafrapowało:
                                                    Pierwszy bieg to nie żaden specjalny tylko do ruszania. Jeśli jechałaś bardzo
                                                    wolno redukcja do jedynki jest dopuszczalna (a nawet zalecana). Pisałem to już
                                                    na początku (zanim mnie Linia.Frontu dopadła;)).
                                                    Zanim Cię dpoadłam, to mogło być tylko wtedy...
                                                  • Gość: mg Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.07, 23:42
                                                    Pewnie, że wkręcam. Nie jestem żadnym instruktorem, egzaminatorem ani Pontusem (ktokolwiek to jest;)). W ogóle nie mam nic wspólnego z tą imprezą i nie wiem, co robię na tym forum. Serio.

                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Tylko to, że będę z nim jeździć...

                                                    A jakby np. umarł w połowie kursu to co? Nie zrobisz prawka czy nie dotrzymasz słowa?;)

                                                    > No jeszcze trzeba tragedii, litości i trwogi - na upartego pasuje:).

                                                    E tam tragedii (chociaż, na dobrą sprawę to jedna już jest;)). Wiki jest po mojej stronie:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Katharsis_(psychologia)
                                                    > Na razie argumentu "łuk' nie obalił w sposób zadowalający:).

                                                    Bardzo jestem ciekaw, co ludzie "z branży" sądzą o robieniu tego manewru bez lusterek;)

                                                    > Nie ma potrzeby - jam z UW:)

                                                    To tłumaczy nasze odmienne podejście to edukacji;)

                                                    > Popieram! Wykluczając ze statystyk m n i e. Za dużo dobrych instruktorów
                                                    > poszloby w odstawkę, zważywszy na moją niereformowalność.

                                                    Takich jak Ty jest pewnie całkiem sporo... Nie jest z Ciebie znowu taki cud;)

                                                    > Boże, ale nioe jesteś z mojego ośrodka???????????????? :/

                                                    Tak, i to, co proponuję to strzał w stopę;)

                                                    > Łatwe:). A jak wglada???/
                                                    > A zwykły hamulec????

                                                    No, bęben to bęben. Tylko inny mechanizm go włącza. Zresztą nigdy nie zaglądałem pod taką przyczepkę.

                                                    Ech, chciałem Cię jeszcze przez noc potrzymać w niepewności ale co tam;)
                                                  • linia.frontu Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) 23.07.07, 00:17
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Pewnie, że wkręcam. Nie jestem żadnym instruktorem, egzaminatorem ani
                                                    Pontusem (ktokolwiek to jest;)). W ogóle nie mam nic wspólnego z tą imprezą i
                                                    nie wiem, co robię na tym forum. Serio.

                                                    Sama zdążyłam dojść do takiego wniosku;

                                                    A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu? Ja za pierwszym razem
                                                    przy jakimś tam parkowaniu nie włączyłem migacza i robiłem ten manewr jeszcze
                                                    raz poprostu.

                                                    I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na teorię
                                                    itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)

                                                    Pontus to nasz moderator:D
                                                    Chwilowo nieobecny...

                                                    O! Jak to dobrze, że nie jesteś instruktorem:)
                                                    Do Instruktora nie mówi się np. "myślałam, że jesteś starszy i mądrzejszy;p
                                                    Zresztą musiałbyś nim być dosyć krótko:).


                                                    > A jakby np. umarł w połowie kursu to co? Nie zrobisz prawka czy nie
                                                    > dotrzymasz słowa?;)

                                                    Bardzo śmieszne! Natychmiat to wypluj!
                                                    Na pewno długo, długo potem bym nie robiła. A potem bm pewnie wróciła.
                                                    Ja go jednak znam, on mi się z prawkiem kojarzy.

                                                    > E tam tragedii (chociaż, na dobrą sprawę to jedna już jest;)).
                                                    Co????

                                                    Wiki jest po moj
                                                    > ej stronie:
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Katharsis_(psychologia)
                                                    > > Na razie argumentu "łuk' nie obalił w sposób zadowalający:).
                                                    >
                                                    > Bardzo jestem ciekaw, co ludzie "z branży" sądzą o robieniu tego manewru bez
                                                    lu
                                                    > sterek;)
                                                    >
                                                    > > Nie ma potrzeby - jam z UW:)
                                                    >
                                                    > To tłumaczy nasze odmienne podejście to edukacji;)
                                                    >
                                                    > > Popieram! Wykluczając ze statystyk m n i e. Za dużo dobrych instruktorów
                                                    > > poszloby w odstawkę, zważywszy na moją niereformowalność.
                                                    >
                                                    > Takich jak Ty jest pewnie całkiem sporo... Nie jest z Ciebie znowu taki cud;)
                                                    >
                                                    > > Boże, ale nioe jesteś z mojego ośrodka???????????????? :/
                                                    >
                                                    > Tak, i to, co proponuję to strzał w stopę;)
                                                    >
                                                    > > Łatwe:). A jak wglada???/
                                                    > > A zwykły hamulec????
                                                    >
                                                    > No, bęben to bęben. Tylko inny mechanizm go włącza. Zresztą nigdy nie
                                                    zaglądałe
                                                    > m pod taką przyczepkę.
                                                    >
                                                    > Ech, chciałem Cię jeszcze przez noc potrzymać w niepewności ale co tam;)
                                                  • linia.frontu Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) 23.07.07, 00:26
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > > Pewnie, że wkręcam. Nie jestem żadnym instruktorem, egzaminatorem ani
                                                    > Pontusem (ktokolwiek to jest;)). W ogóle nie mam nic wspólnego z tą imprezą i
                                                    > nie wiem, co robię na tym forum. Serio.

                                                    > Sama zdążyłam dojść do takiego wniosku:

                                                    > A tak w ogóle to teraz nie przysługują 2 próby na placu? Ja za pierwszym
                                                    razem przy jakimś tam parkowaniu nie włączyłem migacza i robiłem ten manewr
                                                    jeszcze raz poprostu.

                                                    > I jeszcze coś: wybacz moją ignorancję ale jak to jest z tymi terminami na
                                                    teorię itp? Bo widzę, że planujesz jakieś nielegalne myki;)

                                                    > Pontus to nasz moderator:D
                                                    > Chwilowo nieobecny...

                                                    > O! Jak to dobrze, że nie jesteś instruktorem:)
                                                    > Do Instruktora nie mówi się np. "myślałam, że jesteś starszy i mądrzejszy;p
                                                    > Zresztą musiałbyś nim być dosyć krótko:).


                                                    > > A jakby np. umarł w połowie kursu to co? Nie zrobisz prawka czy nie
                                                    > > dotrzymasz słowa?;)

                                                    > Bardzo śmieszne! Natychmiat to wypluj!
                                                    > Na pewno długo, długo potem bym nie robiła. A potem bm pewnie wróciła.
                                                    > Ja go jednak znam, on mi się z prawkiem kojarzy.

                                                    > > E tam tragedii (chociaż, na dobrą sprawę to jedna już jest;)).
                                                    > Co???? Pewnie ja za kółkiem, hę??? :)

                                                    > Wiki jest po mojej stronie:
                                                    Po mojej też:D
                                                    Katharsis (gr. κάθαρσις = oczyszczenie) – jedna z podstawowych kategorii
                                                    tragedii, zwłaszcza starożytnej. Pojęcie utworzył i zdefiniował Arystoteles VI
                                                    rozdziale Poetyki. Uznał on, że celem sztuki jest wzbudzenie u widza uczuć
                                                    litości i trwogi, aby przez to oczyścić jego umysł z tych doznań, co rozumiano
                                                    jako rozładowanie uczuć. W XX w. ponownie wzrosło zainteresowanie katharsis,
                                                    zwłaszcza dzięki psychoanalizie. Według nowszych interpretacji istota katharsis
                                                    polega na tym, że odbiorca, odczuwając litość i trwogę, bunt i cierpienie,
                                                    dochodzi do zrozumienia tajemnicy losu, do pogodzenia się z nim, a także ze
                                                    zbiorową mądrością i doświadczeniem.



                                                    > > Bardzo jestem ciekaw, co ludzie "z branży" sądzą o robieniu tego manewru
                                                    > bez lusterek;)

                                                    Bądź ciekaw:D. Możesz być nawet bardzo ciekaw:D.
                                                    Zapytam, żeby móc zacytować dokładnie:)


                                                    > > To tłumaczy nasze odmienne podejście to edukacji;)

                                                    Z Polibudy jesteś??? :)


                                                    > > Takich jak Ty jest pewnie całkiem sporo... Nie jest z Ciebie znowu taki
                                                    cud;)

                                                    Jak to nie!:D
                                                    Oczywiście, że jest! ;)
                                                    I mam fantastyczny nick;p


                                                    > > Tak, i to, co proponuję to strzał w stopę;)

                                                    Nie jesteś! Dlaczego w stopę? ;)


                                                    > > No, bęben to bęben.

                                                    Sugerujesz, że mam wielki brzuch???? ;p;p;p;p

                                                    > Tylko inny mechanizm go włącza. Zresztą nigdy nie zaglądałem pod taką
                                                    przyczepkę.

                                                    Ale ja o normalnym też nic nie wiem!

                                                    > > Ech, chciałem Cię jeszcze przez noc potrzymać w niepewności ale co tam;)

                                                    Przebrzydły!!!!!!!! :)
                                                  • Gość: mg Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.07, 19:59
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Sama zdążyłam dojść do takiego wniosku;

                                                    Pracowity wieczór miałaś;)

                                                    > O! Jak to dobrze, że nie jesteś instruktorem:)

                                                    Też się cieszę;)

                                                    > Co???? Pewnie ja za kółkiem, hę??? :)

                                                    A gdzie tam;)

                                                    > Po mojej też:D
                                                    > Katharsis (gr. κάθαρσις = oczyszczenie)
                                                    > – jedna z podstawowych kategorii (...)

                                                    No ale co ma literatura do Twojego egzaminu? A psychologia i owszem;)

                                                    > Z Polibudy jesteś??? :)

                                                    Jestem.

                                                    > Jak to nie!:D
                                                    > Oczywiście, że jest! ;)

                                                    Będzie, jak zdasz dopiero za 13 razem (bo najwięcej było 12 w wątku o ilości egzaminów). Chcesz?

                                                    > I mam fantastyczny nick;p

                                                    Faktycznie;)

                                                    > Nie jesteś!

                                                    Nie, ale to pisałem "jako instruktor".

                                                    > Dlaczego w stopę? ;)

                                                    Bo boli;)

                                                    > Sugerujesz, że mam wielki brzuch???? ;p;p;p;p

                                                    Tak, 250-kilowy. Ale nie sugeruję, gdzieś to przeczytałem;)

                                                    > Ale ja o normalnym też nic nie wiem!

                                                    Nieważne, wystarczy, że wiesz, że jest. A jak nie ma, to 50 pielgrzymów leci w przepaść...

                                                    A tak w ogóle to odpowiadanie na 4 posty jeden pod drugim jest strasznie niewygodne;)
                                                  • linia.frontu Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) 24.07.07, 11:32
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > linia.frontu napisała:

                                                    > > Sama zdążyłam dojść do takiego wniosku;
                                                    > > Pracowity wieczór miałaś;)

                                                    I tak miałam to jeszcze raz przeczytać, bo ktoś powiedział mi, że po
                                                    przeczytaniu tego wątku ma o mnie dobre zdanie, może tak, a ja za cholerę nie
                                                    wiem, skąd to wywnioskował. Zaintrygowało mnie. Nadal nie wiem.

                                                    > > O! Jak to dobrze, że nie jesteś instruktorem:)
                                                    > Też się cieszę;)

                                                    :) Zwłaszcza moim, uffffffff :)

                                                    > > Co???? Pewnie ja za kółkiem, hę??? :)
                                                    > A gdzie tam;)

                                                    To była ironia?! Wrrrrrrrrrrr! ;)

                                                    > > Po mojej też:D
                                                    > > Katharsis (gr. κάθαρσις = oczyszczenie)
                                                    > > – jedna z podstawowych kategorii (...)
                                                    > No ale co ma literatura do Twojego egzaminu? A psychologia i owszem;)

                                                    Więcej, niż myślisz:). Literatura ma coś do wszystkiego, co mnie dotyczy.
                                                    Oglądałeś dzień świra? Widzisz? A ja nie:)

                                                    > > Z Polibudy jesteś??? :)
                                                    > Jestem.

                                                    Ale nie Wa-wskiej?


                                                    > Będzie, jak zdasz dopiero za 13 razem (bo najwięcej było 12 w wątku o ilości
                                                    egzaminów). Chcesz?

                                                    Rodzyn - 14 razy. Jakiś inny koleś - 19. Muszę zdać za 20. :...(
                                                    To ja już nie chcę być żadnym cudem!

                                                    > > I mam fantastyczny nick;p
                                                    > Faktycznie;)
                                                    I nie tylko nick:D

                                                    > > Nie jesteś!
                                                    > Nie, ale to pisałem "jako instruktor".

                                                    To okropne, jak można mnie tak straszyć! Wiesz, wymyśliłam, że rzucę palenie -
                                                    bedę pić wodę mineralną i wchrzaniać tylko sałatki i będę taka new age. Albo
                                                    palenie, kawa i sałatki - taka kompromisowa new age. No ale wtedy nie będę
                                                    miała na prawko. To będę new age. Co za okropny pomysł.

                                                    > > Dlaczego w stopę? ;)
                                                    > Bo boli;)

                                                    Nie chcę, żeby Cię bolało! Strzelę Cię w głowę - będzie humanitarnie:D

                                                    > > Sugerujesz, że mam wielki brzuch???? ;p;p;p;p
                                                    > Tak, 250-kilowy. Ale nie sugeruję, gdzieś to przeczytałem;)

                                                    Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? A gdzie... ;p

                                                    > > Ale ja o normalnym też nic nie wiem!
                                                    > Nieważne, wystarczy, że wiesz, że jest. A jak nie ma, to 50 pielgrzymów leci
                                                    w przepaść...

                                                    ...


                                                    [']

                                                    > A tak w ogóle to odpowiadanie na 4 posty jeden pod drugim jest strasznie
                                                    niewygodne;)

                                                    Toteż odpowiadasz tylko na jeden.
                                                  • Gość: mg Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 18:39
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > I tak miałam to jeszcze raz przeczytać, bo ktoś powiedział mi, że po
                                                    > przeczytaniu tego wątku ma o mnie dobre zdanie, może tak, a ja za cholerę nie
                                                    > wiem, skąd to wywnioskował. Zaintrygowało mnie. Nadal nie wiem.

                                                    O kurcze, ktoś jeszcze to czyta? Muszę uważać, co piszę;)

                                                    > :) Zwłaszcza moim, uffffffff :)

                                                    A z tego to się już tak nie cieszę;)

                                                    > Oglądałeś dzień świra? Widzisz? A ja nie:)

                                                    Nie uwierzysz;)

                                                    > Ale nie Wa-wskiej?

                                                    Nie;)

                                                    > Rodzyn - 14 razy. Jakiś inny koleś - 19. Muszę zdać za 20. :...(

                                                    Taniej wyszłaby taksówka, do końca życia. Albo limuzyna z szoferem;)

                                                    > To okropne, jak można mnie tak straszyć! Wiesz, wymyśliłam, że rzucę palenie > - bedę pić wodę mineralną i wchrzaniać tylko sałatki i będę taka new age.

                                                    - Co się stanie, kiedy zagrasz bluesa od tyłu?
                                                    - Wyjdziesz z więzienia, Twój pies ożyje i żona do Ciebie wróci.
                                                    - A co otrzymasz, kiedy zagrasz muzykę New Age od tyłu?
                                                    - Muzykę New Age.

                                                    > No ale wtedy nie będę miała na prawko.

                                                    Bywa. Albo sałatki albo prawko;)

                                                    > Nie chcę, żeby Cię bolało! Strzelę Cię w głowę - będzie humanitarnie:D

                                                    Dziękuję ale nie trzeba. Nie jestem przecież instruktorem;)

                                                    > Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? A gdzie... ;p

                                                    Ktoś tak pisał. Sądziłem, że to bzdury;)

                                                    > Toteż odpowiadasz tylko na jeden.

                                                    Ale musiałem wybrać, na który. No i w wątku może być tylko 2500 postów. Szybko się zbliżamy do tej liczby;)
                                                  • linia.frontu Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) 25.07.07, 11:47
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > O kurcze, ktoś jeszcze to czyta? Muszę uważać, co piszę;)

                                                    Też mało zawału nie dostałam;). Zawsze po pewnym czasie takiej niczym
                                                    niezakłóconej pogawędki zaczynam się czuć prawie, jak na privie i coraz więcej
                                                    mi się... ups, wymyka (oczywiście w granicach tych spraw, które znajdują się na
                                                    granicy wymknięcia. Te tzw. święte zabiorę do grobu;p) Cecha wszystkich
                                                    gadatliwych bab.


                                                    > A z tego to się już tak nie cieszę;)

                                                    ;)
                                                    Godne pozazdroszczenia: 250 kilo wymądrzającej się baraniny, apetycznie
                                                    rozpłożonej na fotelu kierowcy i gotowej na każdy manewr... i jakże chętnej do
                                                    nauki;p. A wszystko to przez 70 godzin...

                                                    > Nie uwierzysz;)

                                                    Nie wierzę!!!
                                                    > > Ale nie Wa-wskiej?
                                                    >
                                                    > Nie;)
                                                    >
                                                    > > Rodzyn - 14 razy. Jakiś inny koleś - 19. Muszę zdać za 20. :...(
                                                    >
                                                    > Taniej wyszłaby taksówka, do końca życia. Albo limuzyna z szoferem;)
                                                    >
                                                    > > To okropne, jak można mnie tak straszyć! Wiesz, wymyśliłam, że rzucę pale
                                                    > nie > - bedę pić wodę mineralną i wchrzaniać tylko sałatki i będę taka new
                                                    > age.
                                                    >
                                                    > - Co się stanie, kiedy zagrasz bluesa od tyłu?
                                                    > - Wyjdziesz z więzienia, Twój pies ożyje i żona do Ciebie wróci.
                                                    > - A co otrzymasz, kiedy zagrasz muzykę New Age od tyłu?
                                                    > - Muzykę New Age.
                                                    >
                                                    > > No ale wtedy nie będę miała na prawko.
                                                    >
                                                    > Bywa. Albo sałatki albo prawko;)
                                                    >
                                                    > > Nie chcę, żeby Cię bolało! Strzelę Cię w głowę - będzie humanitarnie:D
                                                    >
                                                    > Dziękuję ale nie trzeba. Nie jestem przecież instruktorem;)
                                                    >
                                                    > > Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? A gdzie... ;p
                                                    >
                                                    > Ktoś tak pisał. Sądziłem, że to bzdury;)
                                                    >
                                                    > > Toteż odpowiadasz tylko na jeden.
                                                    >
                                                    > Ale musiałem wybrać, na który. No i w wątku może być tylko 2500 postów.
                                                    Szybko
                                                    > się zbliżamy do tej liczby;)
                                                  • linia.frontu Re: No właźże tu natychmiast! Wytłumacz się! :) 25.07.07, 11:47
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > O kurcze, ktoś jeszcze to czyta? Muszę uważać, co piszę;)

                                                    Też mało zawału nie dostałam;). Zawsze po pewnym czasie takiej niczym
                                                    niezakłóconej pogawędki zaczynam się czuć prawie, jak na privie i coraz więcej
                                                    mi się... ups, wymyka (oczywiście w granicach tych spraw, które znajdują się na
                                                    granicy wymknięcia. Te tzw. święte zabiorę do grobu;p) Cecha wszystkich
                                                    gadatliwych bab.


                                                    > A z tego to się już tak nie cieszę;)

                                                    ;)
                                                    Godne pozazdroszczenia: 250 kilo wymądrzającej się baraniny, apetycznie
                                                    rozpłożonej na fotelu kierowcy i gotowej na każdy manewr... i jakże chętnej do
                                                    nauki;p. A wszystko to przez 70 godzin...

                                                    > Nie uwierzysz;)

                                                    Nie wierzę!!!
                                                    > > Ale nie Wa-wskiej?
                                                    >
                                                    > Nie;)
                                                    >
                                                    > > Rodzyn - 14 razy. Jakiś inny koleś - 19. Muszę zdać za 20. :...(
                                                    >
                                                    > Taniej wyszłaby taksówka, do końca życia. Albo limuzyna z szoferem;)
                                                    >
                                                    > > To okropne, jak można mnie tak straszyć! Wiesz, wymyśliłam, że rzucę pale
                                                    > nie > - bedę pić wodę mineralną i wchrzaniać tylko sałatki i będę taka new
                                                    > age.
                                                    >
                                                    > - Co się stanie, kiedy zagrasz bluesa od tyłu?
                                                    > - Wyjdziesz z więzienia, Twój pies ożyje i żona do Ciebie wróci.
                                                    > - A co otrzymasz, kiedy zagrasz muzykę New Age od tyłu?
                                                    > - Muzykę New Age.
                                                    >
                                                    > > No ale wtedy nie będę miała na prawko.
                                                    >
                                                    > Bywa. Albo sałatki albo prawko;)
                                                    >
                                                    > > Nie chcę, żeby Cię bolało! Strzelę Cię w głowę - będzie humanitarnie:D
                                                    >
                                                    > Dziękuję ale nie trzeba. Nie jestem przecież instruktorem;)
                                                    >
                                                    > > Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? A gdzie... ;p
                                                    >
                                                    > Ktoś tak pisał. Sądziłem, że to bzdury;)
                                                    >
                                                    > > Toteż odpowiadasz tylko na jeden.
                                                    >
                                                    > Ale musiałem wybrać, na który. No i w wątku może być tylko 2500 postów.
                                                    Szybko
                                                    > się zbliżamy do tej liczby;)
                                                  • linia.frontu Na ten mi odpowiedz!!!! :) 25.07.07, 12:00
                                                    Zawsze w ferworze walki mi się za szybko wyśle...

                                                    > Gość portalu: mg napisał(a):
                                                    > > O kurcze, ktoś jeszcze to czyta? Muszę uważać, co piszę;)

                                                    > Też mało zawału nie dostałam;). Zawsze po pewnym czasie takiej niczym
                                                    > niezakłóconej pogawędki zaczynam się czuć prawie, jak na privie i coraz
                                                    > więcej mi się... ups, wymyka (oczywiście w granicach tych spraw, które
                                                    > znajdują się na granicy wymknięcia. Te tzw. święte zabiorę do grobu;p) Cecha
                                                    > wszystkich gadatliwych bab.

                                                    > > A z tego to się już tak nie cieszę;)
                                                    > ;)
                                                    > Godne pozazdroszczenia: 250 kilo wymądrzającej się baraniny, apetycznie
                                                    > rozpłożonej na fotelu kierowcy i gotowej na każdy manewr... i jakże chętnej
                                                    > o nauki;p. A wszystko to przez 70 godzin...

                                                    > > Nie uwierzysz;)
                                                    > Nie wierzę!!!
                                                    Gadka o Dniu Świra wygląda tak: "Oglądałaś Dzień Świra." ... "NIE OGLĄDAŁAŚ
                                                    DNIA ŚWIRA????????????????????????????".
                                                    Mój Boże, nie tylko poloniści zakochani w Dniu Świra. Nawet Instruktor....


                                                    > Nie;)
                                                    :.(


                                                    > > Taniej wyszłaby taksówka, do końca życia. Albo limuzyna z szoferem;)

                                                    Ale to nie to samo, co prowadzić samamu!!! DOBRZE WIESZ, ŻE NIE TO SAMO!!!! :.(
                                                    No, chyba, że tym szoferem będzie mój Instruktor... chyba zostanę wtedy z
                                                    zawodu Kierowcą:)
                                                    A może Ty???? Chcesz???? :)

                                                    > > - Co się stanie, kiedy zagrasz bluesa od tyłu?
                                                    > > - Wyjdziesz z więzienia, Twój pies ożyje i żona do Ciebie wróci.
                                                    > > - A co otrzymasz, kiedy zagrasz muzykę New Age od tyłu?
                                                    > > - Muzykę New Age.

                                                    Dobre! Mam zbliżony hmmmm.... stosunek do new age;p A co zagrać hmmm.... od
                                                    tyłu, żeby cofnąć robienie prawka???? :)


                                                    > > Bywa. Albo sałatki albo prawko;)

                                                    Palenie, chciałeś powiedzieć;/.
                                                    Jasne, ze fajki.


                                                    > > Dziękuję ale nie trzeba. Nie jestem przecież instruktorem;)

                                                    A może jednak?? ;p Jakbyś był, to bym Cię nie strzeliła - byłbyś zbyt cenny;p
                                                    Spokojnie, teraz też jesteś zbyt cenny. Zostańmy przy stopie:).


                                                    > > Ktoś tak pisał. Sądziłem, że to bzdury;)

                                                    Podziel, jak wszystko inne, przez 4,5:)


                                                    > > Ale musiałem wybrać, na który.

                                                    Dzięki mnie masz wybór:)

                                                    > No i w wątku może być tylko 2500 postów.
                                                    > Szybko się zbliżamy do tej liczby;)

                                                    Jak to?????????????????????? Gdzieżeś to wyczytał!!!!!
                                                    Ale nie szkodzi - założymy osobny wątek:).
                                                  • Gość: mg Re: Na ten mi odpowiedz!!!! :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 00:06
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Też mało zawału nie dostałam;). Zawsze po pewnym czasie takiej niczym
                                                    > niezakłóconej pogawędki zaczynam się czuć prawie, jak na privie i coraz
                                                    > więcej mi się... ups, wymyka (oczywiście w granicach tych spraw, które
                                                    > znajdują się na granicy wymknięcia. Te tzw. święte zabiorę do grobu;p) Cecha
                                                    > wszystkich gadatliwych bab.

                                                    A tam siedzą i czytają (ale przynajmniej wyciągają odpowiednie wnioski). Zresztą, Ty jesteś tu już tak długo, że pewnie nie masz dużo do ukrycia;)

                                                    > Godne pozazdroszczenia: 250 kilo wymądrzającej się baraniny, apetycznie
                                                    > rozpłożonej na fotelu kierowcy i gotowej na każdy manewr... i jakże chętnej
                                                    > o nauki;p. A wszystko to przez 70 godzin...

                                                    Kawałek dalej podzieliłaś te 250 przez 4.5. A to już brzmi bardziej smakowicie;)

                                                    > Gadka o Dniu Świra wygląda tak: "Oglądałaś Dzień Świra." ... "NIE OGLĄDAŁAŚ
                                                    > DNIA ŚWIRA????????????????????????????".

                                                    Ja sprytnie unikam tego tematu;) Chociaż to chyba nizły film;)

                                                    > > Nie;)
                                                    > :.(

                                                    A ja jestem całkiem zadowolony;)

                                                    > Ale to nie to samo, co prowadzić samamu!!! DOBRZE WIESZ, ŻE NIE TO SAMO!!!!
                                                    > :.(

                                                    Czasem chciałbym jednak nie musieć kręcić tym kółkiem osobiście. Zwłaszcza w mieście, w korkach... Ale pewnie głupio byłoby mi śpiewać przy kimś w aucie;)

                                                    > A co zagrać hmmm.... od tyłu, żeby cofnąć robienie prawka???? :)

                                                    Kojarzy mi się pewnien kawałek Bee Gees (i to nie "Gorączka...")...

                                                    > Palenie, chciałeś powiedzieć;/.
                                                    > Jasne, ze fajki.

                                                    Ja wolę prawko. Ale ja się znam;)

                                                    > Spokojnie, teraz też jesteś zbyt cenny. Zostańmy przy stopie:).

                                                    Skoro nie jestem instruktorem, wolałbym zostać przy nieodstrzeliwaniu sobie żadnych członków (hm, zwłaszcza członków;)).

                                                    > Dzięki mnie masz wybór:)

                                                    Przede wszystki, mam więcej klikania.

                                                    > Ale nie szkodzi - założymy osobny wątek:).

                                                    Znajdziemy sobie jakieś forum do gadania o bzdurach, nie?
                                                  • Gość: linia.frontu Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 09:33
                                                    Nie, nie spokojnie, nie cieszcie się, nie zdałam żadnego egzaminu, za mąż też
                                                    nie wychodzę i ogólnie bez rewelacji w moim życiu:). ALE JEŹDZIŁAM HONDĄ!!!! :D
                                                    Tą samą, co wtedy, a Honda nazywa się VFR 750:D i jest wypasionym sprzętem!!!
                                                    Jest śliczna:). Nie jechałam też na niej w charakterze kierowcy, ale wrażenia z
                                                    takiej jazdy są niesamowite! Na początku myślałam, że zejdę, że się zaraz
                                                    wywalimy, albo jeszcze co, bo jak się wchodzi w zakręt motorem, to trzeba go
                                                    przechylić, żeby utrzymać równowagę i daje to efekt braku równowagi. Ale potem
                                                    się przyzwczaiłam i już było tylko super:D. Oczywiście przewiało mnie na
                                                    wszystkie strony, bo miałam nieodpowiednie ciuchy (o, jak to dobrze, że nie
                                                    założyłam do pracy kiecki;p), ale byłam bardzo szczęśliwym i bardzo przewianym
                                                    stworzeniem:D. Miałam taki kask starego typu, bez szybki i mnie nieźle zatykało
                                                    (uparłam się, żeby założyć właśnie ten, chociaż i tak, jakbyśmy się wywalili,
                                                    to by została ze mnie mokra plamka, co było przedmiotem stresu:). W ogóle
                                                    okropnie musi się jeździć z kursantem. I zaliczyłam ruch kierowany:). Pan
                                                    Policaj machał lizakiem, ale musiał to robić bardzo energicznie i wymownie, bo
                                                    jak ludki widzą policaja, to się boją i nie chcą jechać. Na kursie też
                                                    zaliczyłam:). Wrażenie super. Nie, nie policaj, motor:). W autku się tak nie
                                                    czuje prędkości. A teraz mnie brzuch boli po kawie:(. Ale szczerze mówiąc,
                                                    jakbym sama miała takim bydlakiem jechać, to... chyba na początek wybrałabym
                                                    skuter:). Bałabym się sama. Umiem zakładać kask:). Zawsze mnie te motocyklowe
                                                    ciuchy śmieszyły, goście wyglądają, jak ufoludki, ale z tym kaskiem to łaziłam
                                                    dumna i blada:D. A byliśmy w ogóle... pod koncertem Stonesów, ale to już nie
                                                    zrobiło na mnie takiego wrażenia, choć nagłośnienie mieli niezłe, współczuję
                                                    ludziom pod głośnikami. Poszłam na to ze względu na motor:). Fajna była
                                                    ciężarówka z naczepą, wymalowana w karykatury członków zespołu, super, to się
                                                    jakoś nazywa, ale nie pamiętam. Ciężarówka tez się jakoś nazywała:/. Nie było
                                                    naczepy, tylko sam "łeb", takie ciężarówki "bez tyłka" wyglądają, jakby się
                                                    miały zaraz wywalić:). I widzieliśmy harleya. Ale i tak najlepsza była Honda:D.

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                                    > A tam siedzą i czytają (ale przynajmniej wyciągają odpowiednie wnioski).

                                                    Straszne, nie? Choć nie wierzę, by ktokolwiek doczytał aż dotąd:)
                                                    I wyciągnął właściwe wnioski;p

                                                    > Zresztą, Ty jesteś tu już tak długo, że pewnie nie masz dużo do ukrycia;)

                                                    Na tyle dużo, by skrzętnie to ukrywać, albo przynajmniej nakierunkowywać
                                                    wnioski na inne tory:).


                                                    > Kawałek dalej podzieliłaś te 250 przez 4.5. A to już brzmi bardziej
                                                    smakowicie;)

                                                    Zaryzykowałabym nawet 4,7:). Jak wszystko, co mówię:).


                                                    > Czasem chciałbym jednak nie musieć kręcić tym kółkiem osobiście. Zwłaszcza w
                                                    > mieście, w korkach... Ale pewnie głupio byłoby mi śpiewać przy kimś w aucie;)

                                                    Śpiewasz? ;) Iikiik:). Mojemu Instruktorowi nie głupio:)
                                                    Bo Ty już prawko m a s z i w ogóle tego nie doceniasz!!!!


                                                    > Kojarzy mi się pewnien kawałek Bee Gees (i to nie "Gorączka...")...

                                                    Nie zgadnę! Musisz mi powiedzieć!


                                                    > Ja wolę prawko. Ale ja się znam;)

                                                    Ja też wolę, ale prawko jest nieosiągalne.


                                                    > Skoro nie jestem instruktorem, wolałbym zostać przy nieodstrzeliwaniu sobie
                                                    żadnych członków (hm, zwłaszcza członków;)).

                                                    Członki faktycznie zostawmy w spokoju;), niech pozostaną na swoim miejscu. Ale
                                                    te instruktorskie teeeeeż, co? ;)


                                                    > Przede wszystki, mam więcej klikania.

                                                    Poprawiasz swoją sprawnośc manualną:D

                                                    > > Ale nie szkodzi - założymy osobny wątek:).
                                                    > Znajdziemy sobie jakieś forum do gadania o bzdurach, nie?

                                                    To jest właśnie to forum;p
                                                    Forumowicze i tak się cieszą, że zagarnęłam jeden wątek i w jego ramach się
                                                    produkuję, zamiast mędzić na wszystkich:)... zresztą przywykli, widzę, że
                                                    nawet "drugie pokolenie" (eh, starość) traktuje mnie już z życzliwym
                                                    pobłażaniem, jako element folkloru;p.
                                                  • Gość: gościu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.aster.pl 26.07.07, 17:48

                                                    Ha ha, co za idiotka slodzidka jestes (blondynka??). O takich mowi sie, wiecej
                                                    szczęscia niz rozumu. :DDD

                                                    >Oczywiście przewiało mnie na
                                                    wszystkie strony, bo miałam nieodpowiednie ciuchy (o, jak to dobrze, że nie
                                                    założyłam do pracy kiecki;p)

                                                    No szkoda, szkoda. Tak jezdzą dziewki drechów i abs'ów - no wiesz tych bez
                                                    karku :D
                                                    > ale byłam bardzo szczęśliwym i bardzo przewianym <

                                                    stworzeniem:D.
                                                    ale jakze glupiutkim , az boli!
                                                    > Miałam taki kask starego typu, bez szybki i mnie nieźle zatykało

                                                    Czym sie tu chwalić, jakis czas temu panna zginela, bo kask za 5 zeta miała

                                                    (uparłam się, żeby założyć właśnie ten, chociaż i tak, jakbyśmy się wywalili,
                                                    to by została ze mnie mokra plamka, co było przedmiotem stresu:)
                                                    Trzymaj się z dala od pojazdow mechanicznych, naprawde, glupiutka jestes
                                                    . W ogóle
                                                    >okropnie musi się jeździć z kursantem. I zaliczyłam ruch kierowany:).
                                                    No z pewnością, takiej kategorii, na pewno
                                                    Fakultet z kretynstwa sobie zrob.
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 26.07.07, 19:02
                                                    Eh, nie chce mi się odpisywać na Twój post. Musisz mi to wybaczyć:).
                                                  • Gość: gościu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.aster.pl 27.07.07, 02:28
                                                    Konynuacja.
                                                    > Nie, nie spokojnie, nie cieszcie się, nie zdałam żadnego egzaminu, za mąż też
                                                    > nie wychodzę i ogólnie bez rewelacji w moim życiu:). ALE JEŹDZIŁAM
                                                    HONDĄ!!!! :D
                                                    Rzeczywiscie, osiągnięcie.

                                                    > Tą samą, co wtedy, a Honda nazywa się VFR 750:D i jest wypasionym sprzętem!!!
                                                    > Jest śliczna:)
                                                    Kwewstia gustu
                                                    . Nie jechałam też na niej w charakterze kierowcy,

                                                    Nie diwi mnie to/

                                                    > (uparłam się

                                                    to domena baranów.
                                                    > to by została ze mnie mokra plamka, co było przedmiotem stresu:).
                                                    Polecam badania psychifizyczne
                                                    W ogóle
                                                    Pan

                                                    Wrażenie super.
                                                    Pozory mylą.

                                                    :(. Ale szczerze mówiąc,
                                                    > jakbym sama miała takim bydlakiem jechać, to... chyba na początek wybrałabym
                                                    > skuter:)
                                                    A może deskololrke??
                                                    Umiem zakładać kask:)
                                                    Wbrew pozorom, tov nie takie proste.
                                                    . Zawsze mnie te motocyklowe

                                                    > ciuchy śmieszyły,

                                                    Co w tym smiesznego ?:Chyba osoba, ktora smiesza ?
                                                    > goście wyglądają, jak ufoludki

                                                    Raczej, jak poważni motocyklisci.

                                                    , ale z tym kaskiem to łaziłam
                                                    > dumna i blada:D.
                                                    Domena blondynek.

                                                    , współczuję
                                                    > ludziom pod głośnikami.
                                                    Oni to maja w dupie.
                                                    Fajna była

                                                    I widzieliśmy harleya. Ale i tak najlepsza była Honda:D.
                                                    Dzieko Bogu, Harleye, to pozwry i lanserzy.
                                                    Umiem zakładać kask:).
                                                    Postep.
                                                    Kocham Cie, bo kocham blondynki. Naprawde.
                                                    Napradę sama kierowalas motocyklem, a wiesz jakmsie nim kieruje. Na pepno nie
                                                    kierownica : D


                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 08:11
                                                    Nie robisz na mnie wrażenia:).
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 18:47
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > ALE JEŹDZIŁAM HONDĄ!!!! :D Tą samą, co wtedy, a Honda nazywa się VFR 750:D i > jest wypasionym sprzętem!!! Jest śliczna:).

                                                    Plastik, nie robi na mnie wrażenia. Służy tylko do wkur...a kierowców samochodów pojawianiem się znikąd;)

                                                    > Nie jechałam też na niej w charakterze kierowcy, ale wrażenia z takiej jazdy > są niesamowite!

                                                    Ja bałbym się wsiąść na motocykl jako pasażer i z pasażerem.

                                                    > Miałam taki kask starego typu, bez szybki i mnie nieźle zatykało (uparłam
                                                    > się, żeby założyć właśnie ten

                                                    Ostatnio jadąc na rowerze dostałem muchą w oko, BOLAŁO. I to przy ok. 20km/h, strach pomyśleć, jakby to wyglądało przy 60... A na motocyklu bałbym się w ogóle jeździć bez kasku z osłoną szczęki a co dopiero szybką.

                                                    > Nie było naczepy, tylko sam "łeb", takie ciężarówki "bez tyłka" wyglądają, jakby się miały zaraz wywalić:).

                                                    Sam ciągnik;)

                                                    > Straszne, nie? Choć nie wierzę, by ktokolwiek doczytał aż dotąd:)
                                                    > I wyciągnął właściwe wnioski;p

                                                    O, jak widać ktoś czyta. I mu się nie podoba;)

                                                    > Na tyle dużo, by skrzętnie to ukrywać, albo przynajmniej nakierunkowywać
                                                    > wnioski na inne tory:).

                                                    I świetnie Ci to wychodzi.

                                                    > Zaryzykowałabym nawet 4,7:). Jak wszystko, co mówię:).

                                                    Ilość egzaminów też?

                                                    > Śpiewasz? ;) Iikiik:). Mojemu Instruktorowi nie głupio:)

                                                    Ale ja nie umiem śpiewać;)

                                                    > Bo Ty już prawko m a s z i w ogóle tego nie doceniasz!!!!

                                                    Jasne, że doceniam, przecież dzięki temu oszczędzam conajmniej 2 godziny dziennie.

                                                    > Nie zgadnę! Musisz mi powiedzieć!

                                                    Spróbuj zgadnąć;)

                                                    > Ja też wolę, ale prawko jest nieosiągalne.

                                                    Ale jak już je zdobędzesz to nie będziesz jęczeć jak No-Comments, co?;)

                                                    > Poprawiasz swoją sprawnośc manualną:D

                                                    Urazy stawów to nie sprawność manualna;)

                                                    > To jest właśnie to forum;p
                                                    > Forumowicze i tak się cieszą, że zagarnęłam jeden wątek i w jego ramach się
                                                    > produkuję, zamiast mędzić na wszystkich:).

                                                    Każde forum bez nadzoru jest dobre;) Ale zajrzałem na parę innych wątków i tam też mędzisz;)

                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 26.07.07, 23:48
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Plastik, nie robi na mnie wrażenia. Służy tylko do wkur...a kierowców
                                                    > samochodów pojawianiem się znikąd;)

                                                    Honda spełnia dwa warunki konieczne do tego, żebym się w niej zakochała:
                                                    1. jedzie
                                                    2. ze mną
                                                    Jestem nią zafascynowana. Zrobiła na mnie kolosalne wrażenie!:)
                                                    Służy jeszcze do jeżdżenia, a ta funkcja jest wystarczającym uzasadnieniem
                                                    mojego napalenia na to małe cudo:D. Nie muszę czekać na nią dwa miesiace...
                                                    Tak, zdecydowanie jestem zachwycona Hondą:).


                                                    > Ja bałbym się wsiąść na motocykl jako pasażer i z pasażerem.

                                                    Ja się też bałam:).


                                                    > Ostatnio jadąc na rowerze dostałem muchą w oko, BOLAŁO. I to przy ok. 20km/h,
                                                    strach pomyśleć, jakby to wyglądało przy 60... A na motocyklu bałbym się w ogóle
                                                    jeździć bez kasku z osłoną szczęki a co dopiero szybką.

                                                    Do takich kasków są okulary, wiec mogłabym co najwyżej muchę połknąć;). A
                                                    lepiej, zebym ja ją połknęła, niż kierowca, mogłoby to bowiem zaważyć na jego
                                                    koncentracji.


                                                    > Sam ciągnik;)

                                                    No przecież mówię :D


                                                    > O, jak widać ktoś czyta. I mu się nie podoba;)

                                                    Jakiś troll mnie obczaja. Mi tam się podobało:).

                                                    > I świetnie Ci to wychodzi.

                                                    To była ironia... ?


                                                    > Ilość egzaminów też?

                                                    Niestet o p r ó c z ilości egzaminów i umiejetności za kółkiem. Miałam na myśli
                                                    wątki okołotematowe;).


                                                    > Ale ja nie umiem śpiewać;)

                                                    On też. Ale to wcale nie szkodzi:).


                                                    > Spróbuj zgadnąć;)

                                                    Nie znam ich na tyle dobrze:/... powiesz?


                                                    > Ale jak już je zdobędzesz to nie będziesz jęczeć jak No-Comments, co?;)

                                                    Nie "jak", tlko "jeśli":). Jasne, że nie!
                                                    Uzbieram na trupa i będzie to pierwszy dzień całej reszty mojego życia:).


                                                    > Urazy stawów to nie sprawność manualna;)

                                                    Zaraz urazy... dobrze, że tylko stawów... a nie na przykład głębokie urazy
                                                    psychiczne ;p


                                                    > Każde forum bez nadzoru jest dobre;) Ale zajrzałem na parę innych wątków i
                                                    tam też mędzisz;)

                                                    No dobra, wydało się;p
                                                    Ale zdecydowanie mniej intensywnie! ;)

                                                    > Ale potem ona umarła. I to przez niego;)
                                                    Nie przez niego. To tylko on tak myślał. Ale to nie przez niego.
                                                    Ale ona by to przeżyła jeszcze z 10 razy i za każdym razem tak samo by mu
                                                    wierzyła, wiec wszystko za każdym razem byłoby prawdą.

                                                    Przeczytaaaaaałeś.... :)

                                                    I nawet Esther powiedziałem, że ją kocham, tylko że od Esther nie chciałem nic.
                                                    A potem, kiedy zabrakło już Esther, mówiłem to wszystkim kobietom, aby
                                                    przestało to coś znaczyć w moim życiu raz i na zawsze, i to jedyne, co mi się w
                                                    życiu udało.
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 00:03
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Honda spełnia dwa warunki konieczne do tego, żebym się w niej zakochała:
                                                    > 1. jedzie
                                                    > 2. ze mną

                                                    Żeby wszystkie kobiety miały takie wymagania.;) Nie byłoby wszystkich drogich samochodów.

                                                    > Ja się też bałam:).

                                                    Ale ja bym nie wsiadł.

                                                    > Do takich kasków są okulary, wiec mogłabym co najwyżej muchę połknąć;). A
                                                    > lepiej, zebym ja ją połknęła, niż kierowca, mogłoby to bowiem zaważyć na jego
                                                    > koncentracji.

                                                    Kask bez osłony szczęki to ogólnie głupi pomysł;) A motocykliści są przyzwyczajeni do much w ustach. Chyba je lubią nawet.

                                                    > No przecież mówię :D

                                                    No ja tylko dopowiadam;)

                                                    > To była ironia... ?

                                                    Szczery podziw.

                                                    > Niestet o p r ó c z ilości egzaminów i umiejetności za kółkiem. Miałam na
                                                    > myśli wątki okołotematowe;).

                                                    Dobrze, że nie trzeba dzielić umiejętności;)

                                                    > On też. Ale to wcale nie szkodzi:).

                                                    Nie szkodzi, dopóki nikt nie słucha. Nikt w moim aucie;)

                                                    > Nie znam ich na tyle dobrze:/... powiesz?>

                                                    Ja też nie znam, tylko tytuł mi się skojarzył. Szukaj, szukaj;)

                                                    > Nie "jak", tlko "jeśli":). Jasne, że nie!

                                                    Specjalnie napisałem "jak";)

                                                    > Uzbieram na trupa i będzie to pierwszy dzień całej reszty mojego życia:).

                                                    Uważaj z tymi trupami, bo może to być bardzo krótka i bolesna reszta. Czego Ci z całego serca nie życzę;)

                                                    > Zaraz urazy... dobrze, że tylko stawów... a nie na przykład głębokie urazy
                                                    > psychiczne ;p

                                                    Musiałabyś się bardziej postarać.

                                                    > No dobra, wydało się;p
                                                    > Ale zdecydowanie mniej intensywnie! ;)

                                                    Za co całe forum jest MI wdzięczne;)

                                                    > Nie przez niego. To tylko on tak myślał. Ale to nie przez niego.

                                                    Jak to nie?

                                                    > Ale ona by to przeżyła jeszcze z 10 razy i za każdym razem tak samo by mu
                                                    > wierzyła, wiec wszystko za każdym razem byłoby prawdą.

                                                    Prawda nie zależy od wiary, prawda jest obiektywna;)

                                                    > Przeczytaaaaaałeś.... :)

                                                    Nie, domyśliłem się.

                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 30.07.07, 10:37
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > I że mu się oświadczysz. I to 2 razy;)

                                                    Co tam oświadczyny! Daleko głębsze wyznanie... i któremu powiedziałam, że może
                                                    być moim instruktorem;)
                                                    Nie zostawiaj mnie więcej na tak długo.... :.......(
                                                    Stęskniłam się :.(

                                                    > linia.frontu napisała:

                                                    > > Honda spełnia dwa warunki konieczne do tego, żebym się w niej zakochała:
                                                    > > 1. jedzie
                                                    > > 2. ze mną

                                                    > Żeby wszystkie kobiety miały takie wymagania.;) Nie byłoby wszystkich drogich
                                                    > samochodów.

                                                    Widzisz, jakie jesteśmy pożyteczne!!! Czynimy piękno:)
                                                    A tak poważnie, faceci sami by nie wytrzymali ze swoją potrzebą ułatwiania
                                                    sobie życia:). I nie byłoby pięknych silników diesla, które dają takie
                                                    możliwości i tych wszystkich ślicznych pudełeczek, dopracowanych w
                                                    najdrobniejszych szczegółach. Świat byłby uboższy (estetycznie;p).

                                                    > > Ja się też bałam:).
                                                    > Ale ja bym nie wsiadł.

                                                    No dobra. Wiem, że to było głupie, nierozsądne i nieodpowiedzialne. I, że wcale
                                                    nie tego potrzebowałam. Ale właśnie takie miało być;). Właśnie głupie,
                                                    nierozsądne i nieodpowiedzialne.
                                                    Ale żebyś widział minę Instruktora, jak mu mimochodem wspomniałam o wyprawie -
                                                    bezcenne;p. I awansowałam na koleżankę, to nobilitowana przestrzeń zaborczości
                                                    Instruktora. Przynajmniej wiem, dlaczego tak się o wszystko czepia - bo jestem
                                                    koleżanką.
                                                    Po tym jednym wybryku wróciłam do roli wiernej kursantki, pracownicy, matki,
                                                    żony, kochanki (niepotrzebne skreślić).

                                                    > Kask bez osłony szczęki to ogólnie głupi pomysł;) A motocykliści są
                                                    > przyzwyczajeni do much w ustach. Chyba je lubią nawet.

                                                    O fuuuuuu! Przecież większość ma kaski z szybkami. Ale ogólnie czuję niesmak do
                                                    motocyklisty, nie tylko ze względu na.... fuuuuuu, muchy;). Już się więcej z
                                                    nim nie spotkam.
                                                    Poza tym to Tobie się oświadczyłam;).
                                                    Ale, jak już wspomniałam, wracam do tej krótszej kolejki;).


                                                    > Szczery podziw.

                                                    Naprawdę????? Nas pewno nie, bo co tu podziwiać, ale i tak jesteś kochany;).

                                                    > > Niestet o p r ó c z ilości egzaminów i umiejetności za kółkiem. Miałam na
                                                    > myśli wątki okołotematowe;).
                                                    > Dobrze, że nie trzeba dzielić umiejętności;)

                                                    Nie ma na co ich dzielić:). I nie ma przez co.
                                                    Do tej pory nie mogę tego odżałować! To po to jeżdżę taką ilość godzin,
                                                    zwalniam się z pracy (to według mojego Instruktora świadectwo, że komuś zależy
                                                    na kursie), etc, żeby uwalić na łuku.... ?

                                                    > > On też. Ale to wcale nie szkodzi:).
                                                    > Nie szkodzi, dopóki nikt nie słucha. Nikt w moim aucie;)

                                                    Ludki na przystankach;). To kiedy jedziemy? Ząspiewasz mi! ;)


                                                    > Ja też nie znam, tylko tytuł mi się skojarzył. Szukaj, szukaj;)
                                                    :(
                                                    Przebrzydły!!!! :)


                                                    > Specjalnie napisałem "jak";)

                                                    Żebym mogła odpowiedzieć "jeśli"! A tak naprawdę chciałeś uśpić moją czujność -
                                                    nie zareagowałabym, to byś powiedział: "A widzisz? Ajednak wierzysz w to, że
                                                    zdasz!". To tak, jak na drodze. Nie na darmo mi Instruktor mrygał wykrzyknikiem.

                                                    > > Uzbieram na trupa i będzie to pierwszy dzień całej reszty mojego życia:).
                                                    > Uważaj z tymi trupami, bo może to być bardzo krótka i bolesna reszta. Czego
                                                    Ci z całego serca nie życzę;)

                                                    Lepszy trup, niż nic. Może i krótka, ale intensywna! ;)
                                                    Zresztą nie przesadzaj, przecież trupa można odremontować! :D

                                                    > > Zaraz urazy... dobrze, że tylko stawów... a nie na przykład głębokie uraz
                                                    > y psychiczne ;p
                                                    >
                                                    > Musiałabyś się bardziej postarać.

                                                    No staram się przecież!!! Tzn, nie żebyś miał urazy (zwłaszcza do mnie) - ale
                                                    nota bene... Instruktor, wymięka już po połowie tego, co Ty przeszedłeś!
                                                    Forumowicze też. Twarda sztuka z Ciebie! :)

                                                    > > No dobra, wydało się;p
                                                    > > Ale zdecydowanie mniej intensywnie! ;)
                                                    >
                                                    > Za co całe forum jest MI wdzięczne;)

                                                    No właśnie!!!!!! Dlatego nie możesz zostawiać mnie na tak długo samej! Ciąży na
                                                    Tobie odpowiedzialność społeczna! Wyśmienicie!
                                                    Teraz mnie już nie zostawisz. Prawda? ...

                                                    > > Nie przez niego. To tylko on tak myślał. Ale to nie przez niego.
                                                    > Jak to nie?

                                                    No nie!!!! To był zbieg okoliczności!!!!


                                                    > Prawda nie zależy od wiary, prawda jest obiektywna;)

                                                    Ale to jest właśnie cały geniusz tego chwytu literackiego, że przez jej wiarę
                                                    wszystko nabrało konturów, że stało się rzeczywistością, jak w Madame Libery.
                                                    Genialne, właśnie dlatego, że naiwne i niedorzeczne. Zresztą ona w ten sposób
                                                    mówiła coś innego.
                                                    Ale ona była ze mną i wierzyła, że nie stanie jej się nic złego tak długo, jak
                                                    jestem przy niej.
                                                    Ona go kochała, gupku;p
                                                    Przecież to jest o tym fragment.

                                                    > > Przeczytaaaaaałeś.... :)
                                                    > Nie, domyśliłem się.

                                                    Nieprawda!!!!!!!!!! :)

                                                    Nie zostawisz mnie? :(
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 30.07.07, 10:48
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    O fuuuuuu! Przecież większość ma kaski z szybkami. Ale ogólnie czuję niesmak do
                                                    > motocyklisty, nie tylko ze względu na....

                                                    Przez Ciebie zawsze będzie mi się wyobrażał z muchami, yyyygh! ;)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 16:11
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Co tam oświadczyny! Daleko głębsze wyznanie... i któremu powiedziałam, że może być moim instruktorem;)

                                                    Lepsze to instruktorowanie;)

                                                    > Nie zostawiaj mnie więcej na tak długo.... :.......(
                                                    > Stęskniłam się :.(

                                                    ;)

                                                    > Widzisz, jakie jesteśmy pożyteczne!!! Czynimy piękno:)
                                                    > A tak poważnie, faceci sami by nie wytrzymali ze swoją potrzebą ułatwiania
                                                    > sobie życia:).

                                                    Gdyby nie kobiety, wszystkie samochody byłyby szybkie, brzydkie i w jednym kolorze;)

                                                    > I nie byłoby pięknych silników diesla, które dają takie
                                                    > możliwości i tych wszystkich ślicznych pudełeczek, dopracowanych w
                                                    > najdrobniejszych szczegółach. Świat byłby uboższy (estetycznie;p).

                                                    Silniki diesla nie są piękne, nadają się do wożenia ciężkich ładunków;)
                                                    A świat byłby z pewnością równie (jak nie bardziej) praktyczny. I zupełnie do bani;)

                                                    > No dobra. Wiem, że to było głupie, nierozsądne i nieodpowiedzialne. I, że
                                                    > wcale nie tego potrzebowałam. Ale właśnie takie miało być;). Właśnie głupie,
                                                    > nierozsądne i nieodpowiedzialne.

                                                    Nie no, nie powiedziałem, że jazda na motorze jest głupia i nieodpowiedzialna sama w sobie. Tylko na parę szczegółów zwróciłem uwagę.

                                                    > O fuuuuuu! Przecież większość ma kaski z szybkami. Ale ogólnie czuję niesmak > do motocyklisty, nie tylko ze względu na.... fuuuuuu, muchy;). Już się więcej > z nim nie spotkam.

                                                    A nie wspomniałem jeszcze o tych niezwykle przewiewnych, czarnych kombinezonach, idealnych na lipiec;)

                                                    > Poza tym to Tobie się oświadczyłam;).

                                                    Każdemu zdarzają się błędy;)

                                                    > Ale, jak już wspomniałam, wracam do tej krótszej kolejki;).

                                                    Wbrew pozorom nie takie znowu krótkiej...

                                                    > Nie ma na co ich dzielić:). I nie ma przez co.
                                                    > Do tej pory nie mogę tego odżałować!

                                                    Ale za to nie może pójść Ci już gorzej. Mam nadzieję.

                                                    > Ludki na przystankach;).

                                                    Nie słyszą, okna zamknięte. Ale i tak się śmieją.

                                                    > To kiedy jedziemy? Ząspiewasz mi! ;)

                                                    Nie licz na to. Na śpiewanie znaczy;)

                                                    > Przebrzydły!!!! :)

                                                    ;)

                                                    > Żebym mogła odpowiedzieć "jeśli"! A tak naprawdę chciałeś uśpić moją czujność > - nie zareagowałabym, to byś powiedział: "A widzisz? Ajednak wierzysz w to, > że zdasz!".

                                                    Rozgryzłaś mnie;)

                                                    > To tak, jak na drodze. Nie na darmo mi Instruktor mrygał wykrzyknikiem.

                                                    Co robił?

                                                    > Lepszy trup, niż nic. Może i krótka, ale intensywna! ;)

                                                    No-Comments też pewnie tak mówiła. A teraz wyjeżdża tylko o czwartej rano.

                                                    > Zresztą nie przesadzaj, przecież trupa można odremontować! :D

                                                    Lepsze coś, czego nie będzie trzeba remontować.

                                                    > No właśnie!!!!!! Dlatego nie możesz zostawiać mnie na tak długo samej! Ciąży > na Tobie odpowiedzialność społeczna! Wyśmienicie!
                                                    > Teraz mnie już nie zostawisz. Prawda? ...

                                                    W sumie to... forum może się czasem z Tobą pomęczyć;)

                                                    > Genialne, właśnie dlatego, że naiwne i niedorzeczne. Zresztą ona w ten sposób
                                                    > mówiła coś innego.
                                                    > Ale ona była ze mną i wierzyła, że nie stanie jej się nic złego tak długo,
                                                    > jak jestem przy niej.
                                                    > Ona go kochała, gupku;p
                                                    > Przecież to jest o tym fragment.

                                                    No ok ale to nie zmienia tego, że opowiadał jej bzdury. Nie zapominaj, że gadasz z przyszłym inżynierem;)

                                                    > Nieprawda!!!!!!!!!! :)

                                                    Prawda, czasem jestem zaskakująco domyślny.

                                                    > Nie zostawisz mnie? :(

                                                    Zobaczymy;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 30.07.07, 17:43
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                                    > Lepsze to instruktorowanie;)

                                                    A żebyś wiedział. Instruktor też uważa, że lepsze;).
                                                    Ja też się na oświadczyny nie piszę, mimo wszystko.

                                                    > ;)

                                                    Nie ciesz się! ;)

                                                    > Gdyby nie kobiety, wszystkie samochody byłyby szybkie, brzydkie i w jednym
                                                    > kolorze;)

                                                    Dlaczego? W końcu to faceci projektują samochody - a posiadają jakieś, choćby
                                                    tylko swoiste, choćby tylko jakieś, poczucie estetyki. W końcu podobają im się
                                                    kobiety;). Zresztą ich potrzeba szpanu uczyniłaby autka pięknymi - każdy z nich
                                                    chciałby mieć lepsze auto, ale nie tylko technicznie - lepsze wyposażenie,
                                                    lepszy kształt (który też chyba na coś wpływa), wreszcie lepszy jakościowo
                                                    sprzęt, a więc nie tylko zrywny, ale i ładny:).


                                                    > Silniki diesla nie są piękne, nadają się do wożenia ciężkich ładunków;)

                                                    > Nie wiem, nigdy nie widziałam silnika diesla, jestem jednak przekonana, iż
                                                    jest równie fascynujący, co zwykły! Jak działa silnik diesla??? Dlaczego
                                                    zapalają się jakieś lampki żarowe? Zresztą możliwości, które daje są piękne - a
                                                    przecież jazda to sztuka, nie;).

                                                    > A świat byłby z pewnością równie (jak nie bardziej) praktyczny. I zupełnie do
                                                    > bani;)

                                                    Tutaj zgoda:D
                                                    Ale faceci też są niepraktyczni - też chcą ładnie wyglądać, a nie ubierać się
                                                    praktycznie, i też sterczą przed lustrem, choć o wiele rzadziej się do tego
                                                    przyznają. Szczytem geniuszu jest oczywiście Instruktor: "Jak mój tyłek wygląda
                                                    w tych spodniach??? Jak to! To moje najlepsze spodnie! Chciałem iść w nich w
                                                    piątek na imprezę!". Czasem mnie powala, ale jak go za to nie lubić? ;)


                                                    > Nie no, nie powiedziałem, że jazda na motorze jest głupia i nieodpowiedzialna
                                                    > sama w sobie. Tylko na parę szczegółów zwróciłem uwagę.

                                                    Co w efekcie dało wrażenie głupoty, nieodpowiedzialności i braku rozsądku:).


                                                    > A nie wspomniałem jeszcze o tych niezwykle przewiewnych, czarnych
                                                    > kombinezonach, idealnych na lipiec;)

                                                    Zawsze mogą wskoczyć pod prysznic... ale wygrałeś, zwłaszcza dzięki muchom;).
                                                    Koniec z motocyklistą! :)
                                                    Jak kobieta jest zakochana, to nieprzeszkadza jej ociekanie potem (męskie i
                                                    bardzo seksowne), a muchy w buzi są wzruszające (kocha zwierzęta).
                                                    A fuuuu! Nie, jednak koniec z motocyklistą! Chociaż sprzęt (Hondę, Hondę...) ma
                                                    wypasiony! W Hondzie mogłabym się zakochać bez pamięci:).

                                                    > Każdemu zdarzają się błędy;)

                                                    Znowiu zgoda! ;p


                                                    > Wbrew pozorom nie takie znowu krótkiej...

                                                    Mam nadzieję, że mówisz o kolejce do Ciebie, a nie do... :.( buuuuuuuu!
                                                    Cholera, w sumie to masz rację.


                                                    > Ale za to nie może pójść Ci już gorzej. Mam nadzieję.

                                                    Wow, rzeczywiście świetnie! ;D
                                                    Mogę zawsze uwalić na światłach.


                                                    > Nie słyszą, okna zamknięte. Ale i tak się śmieją.
                                                    > Nie licz na to. Na śpiewanie znaczy;)

                                                    A na co mogę liczyć? ;p

                                                    > > Przebrzydły!!!! :)
                                                    > ;)

                                                    Widzę, że bycie przebrzydłym bardzo Ci odpowiada:).


                                                    > Rozgryzłaś mnie;)

                                                    Ha!!! Jestem w końcu bardzo podejrzliwą kubitką:).

                                                    > > To tak, jak na drodze. Nie na darmo mi Instruktor mrygał wykrzyknikiem.
                                                    > Co robił?

                                                    Nie pytaj tak, bo mi się kojarzy... ;)
                                                    No... bawił się rękawem... znaczy ręcznym... hamulcem! ;)
                                                    Mryga tą czerwoną kontrolką z wykrzyknikiem, poprzez delikantne zwalnianie
                                                    hamulca ręcznego i tym samym sprawdza moją czujność: na początku zdębiałam, ale
                                                    teraz zawsze zauważam, a Instruktor mówi: "Zrobiłem z Ciebie Pitbula;)". :)


                                                    > No-Comments też pewnie tak mówiła. A teraz wyjeżdża tylko o czwartej rano.

                                                    Ale wyjeżdża! A ja nieeeeeeeeeeee... :.(
                                                    Lepsze wyjeźdżanie o czwartej rano, niż w ogóle!!! Poza tym ja się będę cieszyć
                                                    ze swojego trupa - wykorzystując ile wlezie wszystkie jego trupie możliwości:).

                                                    > Lepsze coś, czego nie będzie trzeba remontować.

                                                    Lepsze... ale nie sądzę, żebym miała na to kasę:.(

                                                    > W sumie to... forum może się czasem z Tobą pomęczyć;)

                                                    Już masz mnie dość... ? :(

                                                    > No ok ale to nie zmienia tego, że opowiadał jej bzdury. Nie zapominaj, że
                                                    gadas z z przyszłym inżynierem;)

                                                    Idź weź... co za nieczuły z Ciebie inżynier! On dla niej tworzył świat, poprzez
                                                    te "bzdury"' tworzył coś, czego potrzebowała i za czym tęskniła. Bzdury... A co
                                                    jej miał, MG, powiedzieć?

                                                    > Prawda, czasem jestem zaskakująco domyślny.

                                                    Faktycznie. Cholera, czasem za często... Ale i tak Ci nie wierzę! Mogę:).

                                                    > > Nie zostawisz mnie? :(
                                                    > Zobaczymy;)

                                                    Jak każdy facet! Ledwie się bąknie, że może trochę zależy na utrzymaniu
                                                    kontaktu, facet wieje! :D Wszyscy jesteście tacy sami (a taktaktak;)), trzeba
                                                    was po prostu kompletnie olewać, to wtedy zaczynacie się interesować. Wracamy
                                                    do instruktorowania: Jak chcesz, MG:)
                                                    ;)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 00:27
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > A żebyś wiedział. Instruktor też uważa, że lepsze;).
                                                    > Ja też się na oświadczyny nie piszę, mimo wszystko.

                                                    I nie trzeba się rozwodzić po zdanym egzaminie;)

                                                    > Nie ciesz się! ;)

                                                    :(

                                                    > Dlaczego? W końcu to faceci projektują samochody - a posiadają jakieś, choćby
                                                    > tylko swoiste, choćby tylko jakieś, poczucie estetyki. W końcu podobają im
                                                    > się kobiety;). Zresztą ich potrzeba szpanu uczyniłaby autka pięknymi - każdy > z nich chciałby mieć lepsze auto, ale nie tylko technicznie - lepsze
                                                    > wyposażenie, lepszy kształt (który też chyba na coś wpływa), wreszcie lepszy > jakościowo sprzęt, a więc nie tylko zrywny, ale i ładny:).

                                                    Hm, może i tak. Ale skoro nie zależałoby nam na postrzeganiu przez kobiety (przez pryzmat samochodu) to chyba wygląd nie miałby takiego znaczenia. I czystość też;)

                                                    > Nie wiem, nigdy nie widziałam silnika diesla, jestem jednak przekonana, i
                                                    > ż jest równie fascynujący, co zwykły!

                                                    Codziennie widujesz mnóstwo samochodów z dieslami;)

                                                    > Jak działa silnik diesla???

                                                    Zasadniczo tak samo jak zwykły, tyle, że mieszanka zapala się nie od iskry ze świecy a od wzrostu temperatury podczas sprężania.

                                                    >Dlaczego zapalają się jakieś lampki żarowe?

                                                    Świece żarowe. Żeby podnieść temperaturę przed roztuchem.

                                                    > Zresztą możliwości, które daje są piękne - a przecież jazda to sztuka, nie;).

                                                    Nie, jazda to parę prostych czynności;)

                                                    > Ale faceci też są niepraktyczni - też chcą ładnie wyglądać, a nie ubierać się
                                                    > praktycznie, i też sterczą przed lustrem, choć o wiele rzadziej się do tego
                                                    > przyznają.

                                                    Facet: To co, że w walonkach i kufajce, przynajmniej mi ciepło.
                                                    Kobieta: I co z tego, że zmarzłam, za to jestem piękna;)

                                                    > Co w efekcie dało wrażenie głupoty, nieodpowiedzialności i braku rozsądku:).

                                                    Tylko trochę;)

                                                    > Zawsze mogą wskoczyć pod prysznic...

                                                    To czemu łażą tacy spoceni po ulicach?

                                                    > ale wygrałeś, zwłaszcza dzięki muchom;).
                                                    > Koniec z motocyklistą! :)

                                                    Hej, nie rzucaj faceta tylko dlatego, że czasem zje jakąś muchę!

                                                    > Jak kobieta jest zakochana, to nieprzeszkadza jej ociekanie potem (męskie i
                                                    > bardzo seksowne), a muchy w buzi są wzruszające (kocha zwierzęta).
                                                    > A fuuuu! Nie, jednak koniec z motocyklistą! Chociaż sprzęt (Hondę,
                                                    > Hondę...) ma wypasiony! W Hondzie mogłabym się zakochać bez pamięci:).

                                                    Aha, skoro Cię zraziłem do niego byle owadami to nie było to nic poważnego, uf;)

                                                    > Mam nadzieję, że mówisz o kolejce do Ciebie, a nie do... :.( buuuuuuuu!
                                                    > Cholera, w sumie to masz rację.

                                                    Nie, mówię o kolejce nie do mnie;) A w czym mam rację?

                                                    > Wow, rzeczywiście świetnie! ;D
                                                    > Mogę zawsze uwalić na światłach.

                                                    I na testach też możesz;)

                                                    > A na co mogę liczyć? ;p

                                                    Powiedz, na co masz ochotę to odpowiem, czy możesz liczyć;)

                                                    > Widzę, że bycie przebrzydłym bardzo Ci odpowiada:).

                                                    No przecież wiem, że wcale tak nie uważasz.

                                                    > Ha!!! Jestem w końcu bardzo podejrzliwą kubitką:).

                                                    Jak to było? "To, że masz paranoję nie oznacza, że ktoś nie chce Cię zabić"? Tak mi się przypomniało jakoś...

                                                    > Nie pytaj tak, bo mi się kojarzy... ;)
                                                    > No... bawił się rękawem... znaczy ręcznym... hamulcem! ;)
                                                    > Mryga tą czerwoną kontrolką z wykrzyknikiem, poprzez delikantne zwalnianie
                                                    > hamulca ręcznego i tym samym sprawdza moją czujność: na początku zdębiałam,

                                                    Dobrze, że delikatnie i nie na zakręcie;)

                                                    > ale teraz zawsze zauważam, a Instruktor mówi: "Zrobiłem z Ciebie
                                                    > Pitbula;)". :)

                                                    Odruch Pawłowa;). A jak u Ciebie wygląda?

                                                    > Ale wyjeżdża! A ja nieeeeeeeeeeee... :.(
                                                    > Lepsze wyjeźdżanie o czwartej rano, niż w ogóle!!!

                                                    Jeszcze lepsze jest spanie o czwartej rano. O piątej też.

                                                    > Lepsze... ale nie sądzę, żebym miała na to kasę:.(

                                                    A wiesz, że auto złożone z części wychodzi drożej niż kupione w jednym kawałku? Kupno, zwłaszcza starego auta, to tylko niewielka część wydatków... Ale na razie to dla Ciebie abstrakcyjny problem;)

                                                    > Już masz mnie dość... ? :(

                                                    Skądże, przecież odpisuję.

                                                    > Idź weź... co za nieczuły z Ciebie inżynier! On dla niej tworzył świat,
                                                    > poprzez te "bzdury"' tworzył coś, czego potrzebowała i za czym tęskniła.
                                                    > Bzdury... A co jej miał, MG, powiedzieć?

                                                    No nie wiem, mógł jej o tych swoich ciężarówkach poopowiadać albo o czymś...;) Zauważyłaś, że kiepsko mi idzie z kobietami?

                                                    > Faktycznie. Cholera, czasem za często... Ale i tak Ci nie wierzę! Mogę:).

                                                    Tak naprawdę to przeczytałem, on strasznie męcząco pisał;) Ciekawe, ile w tym było fikcji?

                                                    > Jak każdy facet! Ledwie się bąknie, że może trochę zależy na utrzymaniu
                                                    > kontaktu, facet wieje! :D Wszyscy jesteście tacy sami (a taktaktak;)), trzeba
                                                    > was po prostu kompletnie olewać, to wtedy zaczynacie się interesować. Wracamy
                                                    > do instruktorowania: Jak chcesz, MG:)

                                                    Ale mi pojechałaś;) Ale skoro wszyscy od Ciebie tak uciekają to może spróbuj trochę zwolnić. Np: nie oświadczaj się w 3. poście;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 31.07.07, 21:38
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > I nie trzeba się rozwodzić po zdanym egzaminie;)

                                                    Dobre! :)
                                                    I nie można w związku z tym nie uzyskać zgody na rozwód! I nie trzeba iść na
                                                    wesele! Jak na razie same korzyści:).

                                                    > > Nie ciesz się! ;)
                                                    > :(

                                                    Nie smuć się:.(. Popadasz w skrajności.


                                                    > Hm, może i tak. Ale skoro nie zależałoby nam na postrzeganiu przez kobiety
                                                    (przez pryzmat samochodu) to chyba wygląd nie miałby takiego znaczenia. I
                                                    czystość też;)

                                                    Nieprawda - Jedyny Wyznacznik Rzeczywistości na przykład, dba o Pszczółkę -
                                                    odkurza ją i kupuje jej karnety na myjnię. I jest bardzo zły, jak jakiś
                                                    instruktor jej nie szanuje.

                                                    > Codziennie widujesz mnóstwo samochodów z dieslami;)

                                                    Ba! Nawet mam jeden na podwórku. Szwagra. I do niedawna codziennie jeździłam
                                                    nim do pracy - wiem, co takie cudo potrafi, zwłaszcza w połączeniu z dobrym
                                                    kierowcą (temu nie mogę zaprzeczyć).


                                                    > Zasadniczo tak samo jak zwykły, tyle, że mieszanka zapala się nie od iskry ze
                                                    świecy a od wzrostu temperatury podczas sprężania.

                                                    Czyli łatwe. A zbudowany jest podobnie?

                                                    > Świece żarowe. Żeby podnieść temperaturę przed roztuchem.

                                                    Czyli świece w normalnym aucie (nie, żeby diesle nie były normalne...;p).

                                                    > Nie, jazda to parę prostych czynności;)

                                                    Jesteś niewrażliwy na piękno, Inżynierze! ;)

                                                    > Facet: To co, że w walonkach i kufajce, przynajmniej mi ciepło.
                                                    > Kobieta: I co z tego, że zmarzłam, za to jestem piękna;)

                                                    W takim razie jestem facetem. Nic dziwnego, że nie podobam się Instruktorowi;p.
                                                    Do pracy biurowej paraduję w glanach, bo popza glanami mam tylko sandałki, a
                                                    przecież nie będę marznąć. I w dresiarskiej bluzie;p.

                                                    > Tylko trochę;)

                                                    :)


                                                    > To czemu łażą tacy spoceni po ulicach?

                                                    To mnie się pytasz? Ich zapytaj! Ja tam nie wiem! :)

                                                    > Hej, nie rzucaj faceta tylko dlatego, że czasem zje jakąś muchę!

                                                    Zaraz faceta.
                                                    Instruktor ostatnio rozgniótł wielką, obrzydliwą, martwą ćmę i jeszcze był
                                                    bardzo ubawiony, wspominał coś o profanacji zwłok. I nie lubię go przez to
                                                    mniej:).

                                                    > Aha, skoro Cię zraziłem do niego byle owadami to nie było to nic poważnego,
                                                    uf;)

                                                    Oh, no już myślałam, że żeśmy się domyślili, co jest poważne, a co
                                                    niepoważne:).

                                                    > Nie, mówię o kolejce nie do mnie;) A w czym mam rację?

                                                    Że stanie w tej kolejce jest bez sensu. Ale co ja poradzę, że tylko w tym
                                                    sklepie mają fajki, które są w stanie zaspokoić mój głod nikotynowy. Wiesz, jak
                                                    to jest, kiedy palisz inne, czujesz niedosyt i niesmak, inne są niedobre:). A
                                                    ja jestem uzależniona od tych;).

                                                    > I na testach też możesz;)

                                                    Faktycznie, no na to nie wpadłam... :/

                                                    > Powiedz, na co masz ochotę to odpowiem, czy możesz liczyć;)

                                                    Na piwo z sokiem żłopane nad wieczornym morzem, po długiej trasie Twoim
                                                    samochodem, kiedy powietrze jest już chłodne i od morza wieje bryza, i na długą
                                                    rozmowę o wszystkim i o niczym...
                                                    Piwo oczywiście Ty stawiasz:D. Ja się zrzucam na wachę:).


                                                    > No przecież wiem, że wcale tak nie uważasz.

                                                    :). No i jak tu Cię nie lubić? :)


                                                    > Jak to było? "To, że masz paranoję nie oznacza, że ktoś nie chce Cię zabić"?
                                                    Tak mi się przypomniało jakoś...

                                                    Bardzo trafne!

                                                    > Dobrze, że delikatnie i nie na zakręcie;)

                                                    No przestań, wie przecież, co robi (a ja wiem, kiedy się spodziwać podstępnej
                                                    kontrolki;p).


                                                    > Odruch Pawłowa;). A jak u Ciebie wygląda?

                                                    No głodna się robię.... ;p

                                                    > Jeszcze lepsze jest spanie o czwartej rano. O piątej też.

                                                    Jesteś absolutnie nieromantyczny (w potocznym rozumieniu, nie w
                                                    polonistycznym)! Oczywiście, że lepsze jest jeżdżenie, kiedy dzień się budzi i
                                                    z szarości wyłaniają sie zarysy domów. I nie mów, ze teraz o 4:00 jest jasno,
                                                    pragmatyku! :)

                                                    > A wiesz, że auto złożone z części wychodzi drożej niż kupione w jednym
                                                    kawałku? Kupno, zwłaszcza starego auta, to tylko niewielka część wydatków...

                                                    Pomyślę... może przyjmę to do wiadomości... ;p

                                                    > Ale na razie to dla Ciebie abstrakcyjny problem;)

                                                    Myślę, że nie tylko na razie:).

                                                    > Skądże, przecież odpisuję.

                                                    Akurat! Nie zrobiłeś minki! Już ja znam to wasze nierobienie minek! ;p


                                                    > No nie wiem, mógł jej o tych swoich ciężarówkach poopowiadać albo o
                                                    czymś...;)

                                                    Masz rację. Mógł jej opowiadać o tych swoich ciężarówkach, albo o czymś, a
                                                    Esther wierzyłaby mu tak samo. Wierzyłaby w te ciężarówki, tak samo, jak
                                                    wierzyła w obrazy w Luwrze, w nieobejrzane filmy i nieprzeczytane nigdy
                                                    książki:).
                                                    " -Tak - powiedział -ja wiem. To on Ci to wytlumaczył, Abakarow. A Ty
                                                    powtarzasz jego slowa, jak każda (...). A za miesiąc będziesz już znać sie na
                                                    samolotach i walić moich gości tak, jak on. I może wtedy zapłacisz mi za te
                                                    wszystkie szyby, ktore on mi wytlukł w lokalu. Chryste Panie, jak szybko
                                                    potrafi się kobieta nauczyc wszystkiego od mężczyzny. Wszystkiego, czego
                                                    mężczyzna uczył sie przez całe życie i czego sam jeszcze nie potrafi. Jak to
                                                    jest możliwe?" :)

                                                    > Zauważyłaś, że kiepsko mi idzie z kobietami?

                                                    Nie zauwalyłam Wciągasz, jak dobra książka:)


                                                    > Tak naprawdę to przeczytałem, on strasznie męcząco pisał;) Ciekawe, ile w tym
                                                    było fikcji?

                                                    Większość. Może tylko oprócz tego, że nikt tak narawdę nie wierzy w dobroć
                                                    kobiet, i że konbiety są tylko tym, co mężczyźni umieją z mini zrobić... Hłaski
                                                    trzeba szukać nie tam, gdzie przemawia poważnie i patetycznie. Czasem to tylko
                                                    jedno zdanie. Ale on tam jest:).
                                                    To brzmi jak mantra, albo jak modlitwa dla mnie. Ma w sobie taką męczącą
                                                    monotonię różańca: i wierzyła mi, kiedy mówiłem jej.... Ale w jego słowa można
                                                    się wtopić. Dobra, bo zaraz wysnuję analogię do drogi krzyżowej;p.


                                                    > Ale mi pojechałaś;) Ale skoro wszyscy od Ciebie tak uciekają to może spróbuj
                                                    trochę zwolnić. Np: nie oświadczaj się w 3. poście;)

                                                    Przecież wiesz, ze żartowałam z tymi oświadczynami:p. I nie wszyscy. Nie zależy
                                                    mi na wszystkich:).
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 21:01
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Dobre! :)
                                                    > I nie można w związku z tym nie uzyskać zgody na rozwód! I nie trzeba iść na
                                                    > wesele! Jak na razie same korzyści:).

                                                    Ale nie ma też tej, no, nocy poślubnej;p

                                                    > Nie smuć się:.(. Popadasz w skrajności.

                                                    Chciałem napisać :| ale to byłoby zbyt przewidywalne więc nic nie napiszę;)

                                                    > Nieprawda - Jedyny Wyznacznik Rzeczywistości na przykład, dba o Pszczółkę -
                                                    > odkurza ją i kupuje jej karnety na myjnię. I jest bardzo zły, jak jakiś
                                                    > instruktor jej nie szanuje.

                                                    No ale on wozi nią Ciebie;)

                                                    > Czyli łatwe. A zbudowany jest podobnie?

                                                    Zasadniczo tak, mają tłoki, korbowody itp. Nie mają świec (iskrowych). Różnice są w układzie zasilania w paliwo no i diesle zazwyczaj są doładowane.

                                                    > Czyli świece w normalnym aucie (nie, żeby diesle nie były normalne...;p).

                                                    Świece w normalnym aucie;) dają iskrę, która zapala miesznkę (co z pewnością wiesz). Świece żarowe są zapalane przed rozruchem po to, żeby podgrzać zimny silnik.

                                                    > Jesteś niewrażliwy na piękno, Inżynierze! ;)

                                                    Jasne, że jestem. Tylko na inne.

                                                    > W takim razie jestem facetem. Nic dziwnego, że nie podobam się
                                                    > Instruktorowi;p.

                                                    Szkoda...

                                                    > Że stanie w tej kolejce jest bez sensu. Ale co ja poradzę, że tylko w tym
                                                    > sklepie mają fajki, które są w stanie zaspokoić mój głod nikotynowy. Wiesz,
                                                    > jak to jest, kiedy palisz inne, czujesz niedosyt i niesmak, inne są
                                                    > niedobre:). A ja jestem uzależniona od tych;).

                                                    Nie rozumiem przeskoku do fajek;) I nie, nie wiem jak to jest.

                                                    > Na piwo z sokiem żłopane nad wieczornym morzem, po długiej trasie Twoim
                                                    > samochodem, kiedy powietrze jest już chłodne i od morza wieje bryza, i na
                                                    > długą rozmowę o wszystkim i o niczym...
                                                    > Piwo oczywiście Ty stawiasz:D. Ja się zrzucam na wachę:).

                                                    Ok, podoba mi się;)

                                                    > No głodna się robię.... ;p

                                                    Od ręcznego?

                                                    > Jesteś absolutnie nieromantyczny (w potocznym rozumieniu, nie w
                                                    > polonistycznym)! Oczywiście, że lepsze jest jeżdżenie, kiedy dzień się budzi > i z szarości wyłaniają sie zarysy domów. I nie mów, ze teraz o 4:00 jest
                                                    > jasno, pragmatyku! :)

                                                    Ale za to jestem wyspany (w polonistycznym rozumieniu też;)). A jeżdżenie o 4:00 jest lepsze, jak się ma długą trasę do zrobienia, dojeżdża się przed szczytem i nie traci dnia.

                                                    > Akurat! Nie zrobiłeś minki! Już ja znam to wasze nierobienie minek! ;p

                                                    Za dużo emotów daje wrażenie, że piszący ma 14 lat.

                                                    > Masz rację. Mógł jej opowiadać o tych swoich ciężarówkach, albo o czymś, a
                                                    > Esther wierzyłaby mu tak samo. Wierzyłaby w te ciężarówki, tak samo, jak
                                                    > wierzyła w obrazy w Luwrze, w nieobejrzane filmy i nieprzeczytane nigdy
                                                    > książki:).

                                                    Ale wtedy nie dożyłaby porodu, wcześniej umarłaby z nudów.

                                                    > Nie zauwalyłam Wciągasz, jak dobra książka:)

                                                    Fajnie to usłyszeć, zwłaszcza od kogoś, kto przeczytał tyle książek...

                                                    > Większość. Może tylko oprócz tego, że nikt tak narawdę nie wierzy w dobroć
                                                    > kobiet, i że konbiety są tylko tym, co mężczyźni umieją z mini zrobić...
                                                    > Hłaski trzeba szukać nie tam, gdzie przemawia poważnie i patetycznie.

                                                    Czyli nie było tej Ester naprawdę? Bo on przecież był w Izraelu, nie? Hłasko jest dobry do sygnaturek, nie? Imponuje mi jego znajomość ludzi.

                                                    > Przecież wiesz, ze żartowałam z tymi oświadczynami:p. I nie wszyscy. Nie
                                                    > zależy mi na wszystkich:).

                                                    Nie, myślałem, że piszesz serio, dlatego zniknąłem na parę dni;) A ci, na których Ci zależy nie uciekają, nie?
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 01.08.07, 22:52

                                                    Aby raczenie się Twoim postem było bardziej przyjemne, zrobiłam sobie drugą
                                                    kawę i chyba mój mózg zaczyna działać:).
                                                    Niepotrzenie czytalam wczoraj do trzeciej, zostało mi mniej książki, a to
                                                    okropne uczucie.

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Ale nie ma też tej, no, nocy poślubnej;p

                                                    Jestem kompletnie skonsternowana. Zupełnie nie wiem, jak mam nie skłamać, żeby
                                                    nie powiedzieć prawdy. Odpowiem, że można liczyć na miesiąc miodowy;p.


                                                    > Chciałem napisać :| ale to byłoby zbyt przewidywalne więc nic nie napiszę;)

                                                    Toteż temat nie ulegnie kontynuacji:).

                                                    > No ale on wozi nią Ciebie;)

                                                    Chciałabym w to wierzyć;). Obawiam się jednak, że nie tylko mnie, ale i około 8
                                                    kursantek. Dziennie. ;p
                                                    Ale Ty nie widziałeś jego szczeniackiego podja.ania, kiedy wywiózł Pszczołę z
                                                    serwisu i nie słyszałeś, jaki był marudny i nerwowy, kiedy jej nie było.


                                                    > Zasadniczo tak, mają tłoki, korbowody itp. Nie mają świec (iskrowych).
                                                    Różnice są w układzie zasilania w paliwo no i diesle zazwyczaj są doładowane.

                                                    Doładowane?????

                                                    > Świece w normalnym aucie;) dają iskrę, która zapala miesznkę (co z pewnością
                                                    wiesz). Świece żarowe są zapalane przed rozruchem po to, żeby podgrzać zimny
                                                    silnik.

                                                    Acha. Brzmi logicznie. W jaki sposób?


                                                    > Jasne, że jestem. Tylko na inne.

                                                    No? Spowiadaj się!

                                                    > > W takim razie jestem facetem. Nic dziwnego, że nie podobam się
                                                    > > Instruktorowi;p.

                                                    > Szkoda...

                                                    Też żałuję... Tylko czego? Tego, że jestem facetem, czy, że nie podobam się
                                                    instruktorowi? :P

                                                    > Nie rozumiem przeskoku do fajek;) I nie, nie wiem jak to jest.

                                                    Musiałam jakoś wybrnąć:). Zazwyczaj stoję w kolejce po fajki. Jesdnak Twoje
                                                    fortele tak, czy siak zapędzą mnie w kozi róg! Jak sie wówczas wymigam?

                                                    > Ok, podoba mi się;)

                                                    :)
                                                    To kiedy? I najważniejsze: kto prowadzi??? ;p

                                                    > Od ręcznego?

                                                    Wiesz, jakie to męczące??? ;p
                                                    Moja reakcja brzmi: "Co mi tu mrygasz????" :)
                                                    Odpowiedź brzmi: "Hahaha! Zrobiłem z Ciebie Pitbula!"
                                                    To już jest w pewnien sposób rytuał. Kiedyś zapytałam, czy zdarzyło się, że nie
                                                    zauważyłam. "Co Ty - zaraz bym z Ciebie drwił!" Gdybym nie była typową kobietą,
                                                    po której widać każdą emocję, udałabym, że nie dostrzegam i zaczekala, co sie
                                                    stanie. Ale korzystniej było zapytać:).



                                                    > Ale za to jestem wyspany (w polonistycznym rozumieniu też;)). A jeżdżenie o
                                                    > 4:00 jest lepsze, jak się ma długą trasę do zrobienia, dojeżdża się przed
                                                    szczytem i nie traci dnia.

                                                    Też o tym pomyślałam! Ale nie chciało mi się włączać kompa tylko po to, żeby
                                                    Cię poinformować o odkryciu. Tylko pomyśl: Ty, autko i pusta droga,
                                                    mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm....:)

                                                    > Za dużo emotów daje wrażenie, że piszący ma 14 lat.

                                                    Argument zaakceptowany. Jednak w tym kontekście minka byłaby wskazana, by
                                                    uwiarygodnić przekaz.


                                                    > Ale wtedy nie dożyłaby porodu, wcześniej umarłaby z nudów.

                                                    Byłaby tym tak samo zafascynowana, jak Luwrem:).

                                                    > Fajnie to usłyszeć, zwłaszcza od kogoś, kto przeczytał tyle książek...

                                                    Pytanie, czy były to dobre książki;p. Wybacz, nie mogłam się powstrzymać od tej
                                                    zjadliwości... ;).


                                                    > Czyli nie było tej Ester naprawdę? Bo on przecież był w Izraelu, nie? Hłasko
                                                    > jest dobry do sygnaturek, nie? Imponuje mi jego znajomość ludzi.

                                                    Esther nie, chociaż nie wiem, czy Hanka nie była jej literackim pierwowzorem.
                                                    Bo on w Esther tylko opowiada, ale to nie jest Hłasko. "Hłaskę" znajdziesz w
                                                    Pięknych. Choć tak naprawdę to też forma kostiumu, jak cały Marek:). Był, był,
                                                    stąd cykl powieści izraelskich, w którym jestem zakochana. Tak, jak i w Hłasce.
                                                    Jest niesamowity. Zobacz, jak oni mimo wszystko szukają jakiejś prawdy i
                                                    jakiegoś piekna. Jego bohaterowie, wbrew krytykom literatury, sa właśnie żywi i
                                                    trojwymiarowi, w przeciwieństwie do calej masy dobrej literatury wyklarowanych
                                                    przez epokę schematów. U niego pierwszego spotkałam się z taką prawdą o
                                                    ludziach i bezskutecznie szukam kogoś podobnego do niego.


                                                    > Nie, myślałem, że piszesz serio, dlatego zniknąłem na parę dni;) A ci, na
                                                    > który ch Ci zależy nie uciekają, nie?

                                                    Naprawdę? W takim razie więcej Ci się nie oświadczę, żebyś mnie nie zostawił.
                                                    Czasami odnoszę wrażenie, że mogę rozmawiać z Tobą tak, jak nie mogę rozmawiać
                                                    z tymi, na których mi zależy:).
                                                    Myślę, że uciekają przed czymś innym. :)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.07, 00:02
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Aby raczenie się Twoim postem było bardziej przyjemne, zrobiłam sobie drugą
                                                    > kawę i chyba mój mózg zaczyna działać:).

                                                    Smacznego. Tzn mam nadzieję, że była dobra;)

                                                    > Niepotrzenie czytalam wczoraj do trzeciej, zostało mi mniej książki, a to
                                                    > okropne uczucie.

                                                    To podobnie jak mi.

                                                    > Jestem kompletnie skonsternowana. Zupełnie nie wiem, jak mam nie skłamać,
                                                    > żeby nie powiedzieć prawdy. Odpowiem, że można liczyć na miesiąc miodowy;p.

                                                    To nawet lepsze;) Taki kurs prawa jazdy all included;)

                                                    >
                                                    > Chciałabym w to wierzyć;). Obawiam się jednak, że nie tylko mnie, ale i około > 8 kursantek. Dziennie. ;p

                                                    No to tym bardziej dba o wygląd auta.

                                                    > Ale Ty nie widziałeś jego szczeniackiego podja.ania, kiedy wywiózł Pszczołę z
                                                    > serwisu i nie słyszałeś, jaki był marudny i nerwowy, kiedy jej nie było.

                                                    Widzę swoje podjaranie jak odbieram auto od mechaniora i np hamulce wreszcie działają jak trzeba;) Wracam wtedy do domu bardzo okrężną drogą.

                                                    > Doładowane?????

                                                    Turbodoładowanie. Bez tego diesel jest baardzo wolny.

                                                    > Acha. Brzmi logicznie. W jaki sposób?

                                                    No, prąd płynie przez uzwojenie spirali czy czegoś i wydziela się ciepło;) To taka grzałka jest.

                                                    > No? Spowiadaj się!

                                                    I tak za dużo już ze mnie wycisnęłyście z No-Comments;)

                                                    > Też żałuję... Tylko czego? Tego, że jestem facetem, czy, że nie podobam się
                                                    > instruktorowi? :P

                                                    Że jesteś facetem. Fajna byłaby z Ciebie dziewczyna;)

                                                    > Musiałam jakoś wybrnąć:). Zazwyczaj stoję w kolejce po fajki. Jesdnak Twoje
                                                    > fortele tak, czy siak zapędzą mnie w kozi róg! Jak sie wówczas wymigam?

                                                    Tak przypuszczałem;) I nie będę Cię nigdzie zapędzał, wiadomo, że Linie.Frontu zapędzone w kozi róg bronią się wszystkimi sposobami, co może się źle skończyć nawet dla dużo większego i silniejszego zapędzającego;)

                                                    > To kiedy? I najważniejsze: kto prowadzi??? ;p

                                                    Ty prowadzisz, Twoim trupem jedziemy (ja wezmę narzędzia i częsci zapasowe;)). To już wiesz, kiedy.

                                                    > Wiesz, jakie to męczące??? ;p

                                                    W polonezie zapala się kontrolka ręcznego i wielka kontrolka STOP na środku deski (zapala się razem ze wszystkimi czerwonymi kontrolkami). Gdy kiedyś dźwignia ręcznego zsunęła się z przycisku włączającego to światło zrobiłem awaryjne hamowanie i zacząłem szukać przyczyny;)

                                                    > Tylko pomyśl: Ty, autko i pusta droga,
                                                    > mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm....:)

                                                    I jeszcze fajna muzyka, koniecznie.

                                                    > Argument zaakceptowany. Jednak w tym kontekście minka byłaby wskazana, by
                                                    > uwiarygodnić przekaz.

                                                    Ja sobie reglamentuję emotki, jak się skończą to wywalam z losowo wybranych miejsc.

                                                    > Byłaby tym tak samo zafascynowana, jak Luwrem:).

                                                    A już napewno pozwoliłaby mu tak uważać.

                                                    > Pytanie, czy były to dobre książki;p. Wybacz, nie mogłam się powstrzymać od
                                                    > tej zjadliwości... ;).

                                                    Punkt dla Ciebie;)

                                                    > Jest niesamowity. Zobacz, jak oni mimo wszystko szukają jakiejś prawdy i
                                                    > jakiegoś piekna. Jego bohaterowie, wbrew krytykom literatury, sa właśnie żywi > i trojwymiarowi, w przeciwieństwie do calej masy dobrej literatury
                                                    > wyklarowanych przez epokę schematów. U niego pierwszego spotkałam się z taką > prawdą o ludziach i bezskutecznie szukam kogoś podobnego do niego.

                                                    I rozmawiają o Ważnych Rzeczach. Może ja mam pecha ale nikt wokół chyba już o tym nie myśli, wszyscy gadają jakieś bzdury...

                                                    > Naprawdę? W takim razie więcej Ci się nie oświadczę, żebyś mnie nie zostawił.

                                                    Ja Tobie też, tak na wszelki wypadek;)

                                                    > Czasami odnoszę wrażenie, że mogę rozmawiać z Tobą tak, jak nie mogę
                                                    > rozmawiać z tymi, na których mi zależy:).

                                                    Bo zawsze możesz porzucić ten świetny nick i przestać zaglądać do tego wątku.

                                                    > Myślę, że uciekają przed czymś innym. :)

                                                    Nie zapytam;)

                                                    O, widzę, że trafiłem do sygnaturki. Czuję się zaszczycony!
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 02.08.07, 21:31
                                                    Ah, MG. Ty i kawa po kolejnym dniu.

                                                    Żyjemy w XXI wieku. W dzisiejszym, rozwojowym świecie można kupić sobie nawet
                                                    paznokcie. Za 7,25. Kupiłam sobie dziś paznokcie za 7,25. Plastikowe. Może mogę
                                                    kupić sobie nową twarz i nowe słowa. Jak myślisz?
                                                    A może można coś sprzedać? Serducho - malo używane? Z wyposażeniem? Zwłaszcza z
                                                    wyposażeniem. I systemem antywłamaniowym.

                                                    Powiedz mi, jeśli głupota jest chorobą nieuleczalną, to dlaczego nie można na
                                                    nią umrzeć?

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Smacznego. Tzn mam nadzieję, że była dobra;)

                                                    Dziękuję:). Była przepyszna, zwłaszcza zaprawiona Twoimi słowami;)

                                                    > To podobnie jak mi.

                                                    A co czytałeś? Mi już nie zostało ani trochę książki. Czuję się, jakby mi ktoś
                                                    coś zabrał. Zawsze tak jest, jeśli kończy się dobra książka. Znowu zostaliśmy z
                                                    Hłaską sami;).

                                                    > To nawet lepsze;) Taki kurs prawa jazdy all included;)

                                                    Zielone oczy i piękne usta moje. Powinieneś być teraz w Eljacie, albo w Twerji.

                                                    > No to tym bardziej dba o wygląd auta.

                                                    Chyba tak. Chyba tym bardziej. Chyba tym mniej, im częsciej ja w nim jestem.


                                                    > Widzę swoje podjaranie jak odbieram auto od mechaniora i np hamulce wreszcie
                                                    działają jak trzeba;) Wracam wtedy do domu bardzo okrężną drogą.

                                                    Mówisz o nich, jak on. Ja tego nie potrafię. Klepie ją po desce rozdzielczej i
                                                    mówi: "moja bestia". A ja nie wiem, czy mam wierzyć mu, kiedy mówi mi... czy
                                                    może raczej pomyśleć... czy może raczej nie myśleć.

                                                    > Turbodoładowanie. Bez tego diesel jest baardzo wolny.

                                                    Rozumiem. Na czym to polega?

                                                    > > Acha. Brzmi logicznie. W jaki sposób?

                                                    > No, prąd płynie przez uzwojenie spirali czy czegoś i wydziela się ciepło;) To
                                                    taka grzałka jest.

                                                    Tłumaczenie bardzo wygodne, jak dla kobiety o plastikowych paznokciach;).

                                                    > I tak za dużo już ze mnie wycisnęłyście z No-Comments;)

                                                    Nie ma lesery!!! :)
                                                    Pytanie za pytanie. Ty mi powiedz, a ja Ci powiem coś o sobie, jeśli chcesz
                                                    wiedzieć. Hmmm?

                                                    > Że jesteś facetem. Fajna byłaby z Ciebie dziewczyna;)

                                                    Myślałam, że tego drugiego będziemy żałować;p. A facet ze mnie niefajny???? ;p


                                                    > Tak przypuszczałem;) I nie będę Cię nigdzie zapędzał, wiadomo, że
                                                    > Linie.Frontu zapędzone w kozi róg bronią się wszystkimi sposobami, co może
                                                    > się źle skończyć nawet dla dużo większego i silniejszego zapędzającego;)

                                                    A ile jest tych linii.frontu? Myślałam, że tylko ja... :.(


                                                    > Ty prowadzisz, Twoim trupem jedziemy (ja wezmę narzędzia i częsci
                                                    > zapasowe;)). To już wiesz, kiedy.

                                                    Obrzydliwy wredniak! Nie zrobię prawka dla jednego piwa! Poza tym ze mnie wolno
                                                    schodzi i będziemy musieli zostać na noc:0. Jedziemy Twoim! A potem położymy
                                                    się pod moim i będziesz mi tłumaczył! :)


                                                    > W polonezie zapala się kontrolka ręcznego i wielka kontrolka STOP na środku
                                                    deski (zapala się razem ze wszystkimi czerwonymi kontrolkami). Gdy kiedyś
                                                    dźwignia ręcznego zsunęła się z przycisku włączającego to światło zrobiłem
                                                    awaryjne hamowanie i zacząłem szukać przyczyny;)

                                                    Ja juz nie muszę - wystarczy, że spojrzę obok:).


                                                    > I jeszcze fajna muzyka, koniecznie.

                                                    Jaka? :)
                                                    Czarny blues o czwartej nad ranem;)


                                                    > Ja sobie reglamentuję emotki, jak się skończą to wywalam z losowo wybranych
                                                    miejsc.

                                                    Niech Ci będzie:)

                                                    > A już napewno pozwoliłaby mu tak uważać.

                                                    Ty natomist musisz być kobietą! Skąd mógłbys tak nas rozgryźć? Myślę, że ona by
                                                    uwierzyła w to, że skoro on to mówi, to znaczy, że to po prostu ważne, i że
                                                    trzeba o tym pamiętać.

                                                    > Punkt dla Ciebie;)

                                                    W takim razie strzelę samobója, żeby było po równo. Hłasko:).


                                                    > I rozmawiają o Ważnych Rzeczach. Może ja mam pecha ale nikt wokół chyba już o
                                                    > tym nie myśli, wszyscy gadają jakieś bzdury...

                                                    Oboje mamy pecha:).

                                                    > Ja Tobie też, tak na wszelki wypadek;)

                                                    Boisz się, że się zgodzę??? ;p

                                                    > Bo zawsze możesz porzucić ten świetny nick i przestać zaglądać do tego wątku.

                                                    Dobrze wiesz, że nie moge:0. To co innego.


                                                    > Nie zapytam;)

                                                    Nie odpowiwem:). Myślę, że przed Ważnymi Rzeczami.

                                                    > O, widzę, że trafiłem do sygnaturki. Czuję się zaszczycony!

                                                    :D
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 03.08.07, 22:08
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Smacznego. Tzn mam nadzieję, że była dobra;)

                                                    Przyznam, że dopiero druga kawa stawia mój mózg w stan gotowości.
                                                    Hej, MG, myślałam, że odwiedzisz mnie jeszcze przed weekendem. Czyżbym Ci się
                                                    znowu niechcący oświadczyła? Potrzebuję czasem odrobiny towarzystwa mężczyzny,
                                                    którego mogę troszeczkę popodrywać. Wracaj!

                                                    > > Niepotrzenie czytalam wczoraj do trzeciej, zostało mi mniej książki, a to
                                                    > okropne uczucie.
                                                    > To podobnie jak mi.

                                                    Książki nadal brak, a byłaby jak najbardziej wskazana. Móc się w niej zanurzyć
                                                    na cały wieczór i kawałek nocy...

                                                    > > Jestem kompletnie skonsternowana. Zupełnie nie wiem, jak mam nie skłamać,
                                                    > żeby nie powiedzieć prawdy. Odpowiem, że można liczyć na miesiąc miodowy;p.

                                                    Dziś odpowiem. Albo nie:)! Pomożesz mi wybrać sukienkę? Czarna, klasyczna,
                                                    obcisła. Plus jest taki, że nie zakłada się do niej stanika, więc nie trzeba
                                                    się męczyć w przebrzydłym pancerzu. I pasuje do torebki. I druga. Zielona,
                                                    trochę bardziej imprezowa, z takimi wiszącymi farfoclami, które robią wrażenie
                                                    eleganckich, z boku, na jednym ramiączku. Jedyny plus jest taki, że ją sobie
                                                    kupiłam. A skoro kupiłam, to szkoda nie założyć. Jest tak obcisła, że wyklucza
                                                    tę drugą część bielizny. W każdej bedę więc niekompletna. A, w obdwu wygladam
                                                    okropnie. Więc?

                                                    > To nawet lepsze;) Taki kurs prawa jazdy all included;)

                                                    Ten kurs przerasta już nawet moją potrzebę komplikacji żciowych:). A jest ona
                                                    ogromna. Im bardziej pokiciany układ, tym bardziej inspirujący.

                                                    > No to tym bardziej dba o wygląd auta.

                                                    A Pszczółeczka tylko na tym korzysta. Uważam i tak, że robi to dla niej:).

                                                    > Widzę swoje podjaranie jak odbieram auto od mechaniora i np hamulce wreszcie
                                                    działają jak trzeba;) Wracam wtedy do domu bardzo okrężną drogą.

                                                    Cudowne uczucie, czyż nie? Świadomośc, że autko chodzi, jak w zegarku. Mi i
                                                    mojemu trupowi będzie to oszczędzone. Ale o trupa też ktoś musi dbać. To ja
                                                    będę:).
                                                    >> Ty prowadzisz, Twoim trupem jedziemy (ja wezmę narzędzia i częsci
                                                    zapasowe;)).
                                                    > To już wiesz, kiedy.

                                                    Moze jednak zrobię to prawko. O planach opowiem potem, na razie wszystko tkwi w
                                                    fazie zarodkowej, albo może nawet nie jest zapłodnione. Ale zaczęło żyć w mojej
                                                    świadomości, więc plan sie ukonkretnia.

                                                    > > Byłaby tym tak samo zafascynowana, jak Luwrem:).
                                                    > A już napewno pozwoliłaby mu tak uważać.

                                                    Ciekawie jest się czuć nieodpowiednią osobą na nieodpowiednim miejscu,
                                                    zwłaszcza, jeśli Twój własny partner też tak myśli. Mówiłam Ci, że uwielbiam
                                                    wesela? :)

                                                    Wiesz, idę poszukać książki. A Ty musisz odpisać mi na dwa posty. Prawdopodobie
                                                    zostawię was na cały weekend i, poza dzisiejszą nocą, wpadnę koło niedzieli,
                                                    lub poniedziałku. Muszę uratować książki przed krwiożerczymi malarzami,
                                                    nieczułymi na piękno literatury. Pomóż mi wybrać kieckę, co?
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 23:44
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Żyjemy w XXI wieku. W dzisiejszym, rozwojowym świecie można kupić sobie nawet
                                                    > paznokcie. Za 7,25. Kupiłam sobie dziś paznokcie za 7,25. Plastikowe. Może
                                                    > mogę kupić sobie nową twarz i nowe słowa. Jak myślisz?

                                                    Myślę, że twarz za 7.25 to kiepski pomysł, słowa też, tym bardziej, żę te, które masz teraz są całkiem niezłe.

                                                    > A może można coś sprzedać? Serducho - malo używane? Z wyposażeniem? Zwłaszcza > z wyposażeniem. I systemem antywłamaniowym.

                                                    System antywłamaniowy;) A co wchodzi w skład tego wyposażenia?

                                                    > Powiedz mi, jeśli głupota jest chorobą nieuleczalną, to dlaczego nie można na
                                                    > nią umrzeć?

                                                    Jak już pisałaś, przechodzi z wiekiem, często jest to wieko od trumny.

                                                    > A co czytałeś?

                                                    Clancy, nic ambitnego;)

                                                    > Mi już nie zostało ani trochę książki. Czuję się, jakby mi ktoś coś zabrał.
                                                    > Zawsze tak jest, jeśli kończy się dobra książka. Znowu zostaliśmy z Hłaską
                                                    > sami;).

                                                    Internet jest pełen książek;)

                                                    > Chyba tak. Chyba tym bardziej. Chyba tym mniej, im częsciej ja w nim jestem.

                                                    No, skoro wozi Ciebie cały czas to nie ma czasu myć auta, nie?

                                                    > Mówisz o nich, jak on. Ja tego nie potrafię. Klepie ją po desce rozdzielczej > i mówi: "moja bestia". A ja nie wiem, czy mam wierzyć mu, kiedy mówi mi...
                                                    > czy może raczej pomyśleć... czy może raczej nie myśleć.

                                                    Jak każdy facet, który wydał właśnie kasę na auto zamiast na ważniejsze rzeczy i musi sobie poprawić humor;) Raczej nie myśleć;)

                                                    > Rozumiem. Na czym to polega?

                                                    Naprawdę rozumiesz? A polega na sprężaniu powietrza przed silnikiem, jak wtłoczy się więcej powietrza można spalić więcej paliwa i jechać szybciej;)

                                                    > Tłumaczenie bardzo wygodne, jak dla kobiety o plastikowych paznokciach;).

                                                    Dobrze, że wcześniej pisałaś o glanach. Plastikowe paznokcie nie psują Twoje wyobrażenia u mnie;)

                                                    > Nie ma lesery!!! :)
                                                    > Pytanie za pytanie. Ty mi powiedz, a ja Ci powiem coś o sobie, jeśli chcesz
                                                    > wiedzieć. Hmmm?

                                                    Ja nie muszę nic mówić żeby się co chwilę czegoś ciekawego o Tobie dowiadywać;)

                                                    > A facet ze mnie niefajny???? ;p

                                                    Facet jak facet, to nie mnie oceniać.

                                                    > A ile jest tych linii.frontu? Myślałam, że tylko ja... :.(

                                                    No to taka charakterystyka gatunku miała być. Do tej pory tylko Ciebie poznałem z Linii.

                                                    > Jaka? :)
                                                    > Czarny blues o czwartej nad ranem;)

                                                    Taka depresyjna muzyka o takiej nieludzkiej porze? Lepsze coś na rozbudzenie, z wykopem.

                                                    > Ty natomist musisz być kobietą! Skąd mógłbys tak nas rozgryźć? Myślę, że ona > by uwierzyła w to, że skoro on to mówi, to znaczy, że to po prostu ważne, i
                                                    > że trzeba o tym pamiętać.

                                                    Faceci też tak robią. Jak mają w tym jakiś cel;). A ona i tak by umarła.

                                                    > Oboje mamy pecha:).

                                                    Ja mam pecha. Ty masz plastikowe paznokcie, czemu się dziwisz?

                                                    > Boisz się, że się zgodzę??? ;p

                                                    Jasne, że tak, to straszna perspektywa, tzn nie, że Ty (to pewnie jedna z lepszych możliwości;)) się zgodzisz, tylko, że któraś w ogóle.

                                                    > Dobrze wiesz, że nie moge:0. To co innego.

                                                    A co Cię powstrzymuje? Przywiązałaś się do... nicka?

                                                    > Nie odpowiwem:). Myślę, że przed Ważnymi Rzeczami.

                                                    Mam nadzieję, że masz rację.

                                                    > Hej, MG, myślałam, że odwiedzisz mnie jeszcze przed weekendem. Czyżbym Ci się
                                                    > znowu niechcący oświadczyła? Potrzebuję czasem odrobiny towarzystwa
                                                    > mężczyzny, którego mogę troszeczkę popodrywać. Wracaj!

                                                    Problemy techniczne mnie powstrzymały... I to ma być podrywanie?;)

                                                    > Jestem kompletnie skonsternowana. Zupełnie nie wiem, jak mam nie skłamać,
                                                    > żeby nie powiedzieć prawdy. Odpowiem, że można liczyć na miesiąc miodowy
                                                    > ;p.

                                                    No, dobra odpowiedź. Nie wiem, co myśleć (co sobie wyobrażać);)

                                                    > Dziś odpowiem. Albo nie:)! Pomożesz mi wybrać sukienkę? (...)

                                                    Hej, jestem facetem, czego Ty ode mnie oczekujesz? Jakbyś dała zdjęcia to może mógłbym pomóc, opisu nawet nie zrozumiałem (poza nikompletną bielizną;)).

                                                    > A, w obdwu wygladam okropnie. Więc?

                                                    Okropnie bez bielizny, z plastikowymi paznokciami i w glanach? Niemożliwe.

                                                    > Ten kurs przerasta już nawet moją potrzebę komplikacji żciowych:). A jest ona
                                                    > ogromna. Im bardziej pokiciany układ, tym bardziej inspirujący.

                                                    To dokomplikuję coś od siebie: wyjdź za mnie;)

                                                    > A Pszczółeczka tylko na tym korzysta. Uważam i tak, że robi to dla niej:).

                                                    Są tacy ludzie. Oczywiście szanujemy ich...

                                                    > Cudowne uczucie, czyż nie? Świadomośc, że autko chodzi, jak w zegarku. Mi i
                                                    > mojemu trupowi będzie to oszczędzone. Ale o trupa też ktoś musi dbać. To ja
                                                    > będę:).

                                                    Nie kupuj trupa! Wyrwij faceta za sprawnym autem albo zarób na swoje (masz dużo czasu - rzuć palenie, to starczy).

                                                    > Moze jednak zrobię to prawko. O planach opowiem potem, na razie wszystko tkwi > w fazie zarodkowej, albo może nawet nie jest zapłodnione. Ale zaczęło żyć w
                                                    > mojej świadomości, więc plan sie ukonkretnia.

                                                    Jasne, że zrobisz. I mam wrażenie, że nie wymaga to jakichś wielkich planów.

                                                    > Ciekawie jest się czuć nieodpowiednią osobą na nieodpowiednim miejscu,
                                                    > zwłaszcza, jeśli Twój własny partner też tak myśli. Mówiłam Ci, że uwielbiam
                                                    > wesela? :)

                                                    Domyśliłem się po częstotliwości oświadczyn;)

                                                    > Wiesz, idę poszukać książki. A Ty musisz odpisać mi na dwa posty.
                                                    > Prawdopodobie zostawię was na cały weekend i, poza dzisiejszą nocą, wpadnę
                                                    > koło niedzieli, lub poniedziałku. Muszę uratować książki przed krwiożerczymi > malarzami, nieczułymi na piękno literatury. Pomóż mi wybrać kieckę, co?

                                                    Powodzenia. Odpiszę na jeden. Będzie nam Ciebie brakowało. Baw się dobrze. Powodzenia jeszcze raz, nie oceniaj tak źle malarzy, wśród nich zdarzają się też inteligentni ludzie. Pomogę jak zobaczę.

                                                    PS. Nie bierz na serio moich oświadczyn, proszę;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 04.08.07, 10:27
                                                    I tym sposobem weselne przygotowania padły plackiem:). Kieckę jeszcze zdążę
                                                    wrzucić, o wiele ważniejsza jest świadomość, że pewnie berdzo rozczarowana i
                                                    przybita - będę miała do czego wracać:). Mam na myśli Twój post:D

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Myślę, że twarz za 7.25 to kiepski pomysł, słowa też, tym bardziej, żę te,
                                                    które masz teraz są całkiem niezłe.

                                                    Zwłaszcza, że resztę też mam całkiem niezłą;). Potwierdza to nawet mój
                                                    Instruktor - on się nie może mylić, prawda? :)
                                                    Za 7,25 to chyba tylko taka gumowa, prezydenta K. :)

                                                    > System antywłamaniowy;) A co wchodzi w skład tego wyposażenia?

                                                    Hłasko. Pszczółka. Zakopane i Bieszczady. Stare Dobre Małżeństwo. Wieczory w
                                                    górach i rześkie poranki. Honda. Noce przed kompem. I kanapki z ogórkiem. Parę
                                                    tego typu śmieci z cyklu "nie mogę Ci wiele dać". No_Comments i jej przydługie
                                                    posty. I jeden, bardzo nieprzjemny, marudny Instruktor, który rozgyrzie każdy
                                                    system antywłamaniowy, mimochodem i od niechcenia. Załaszcza Instruktor. Mogę
                                                    dorzucić gratis.
                                                    Ale chyba nie umiałabym żyć bez Hłaski.

                                                    > Jak już pisałaś, przechodzi z wiekiem, często jest to wieko od trumny.

                                                    Mam zamiar obalić to twierdzenie. W najbliższym czasie:). Najłatwiej jest
                                                    oszukiwać siebie samego, nie? :)

                                                    > Clancy, nic ambitnego;)

                                                    Ambitne ksiązki są dobre dla polonistów:). Właśnie. Mam ostatnio ochotę na
                                                    Pożegnanie jesieni.

                                                    > Internet jest pełen książek;)

                                                    Ale to nie to samo, co czuć dotyk papieru, leżeć w łóżku w odpowiednim braku
                                                    stroju upalną, letnią nocą i udawać, że świat przestał istnieć:).

                                                    > No, skoro wozi Ciebie cały czas to nie ma czasu myć auta, nie?

                                                    Instruktor rozgrzeszony. Jesteś nieziemski:).

                                                    > Jak każdy facet, który wydał właśnie kasę na auto zamiast na ważniejsze
                                                    > rzeczy i musi sobie poprawić humor;) Raczej nie myśleć;)

                                                    A co jest ważniejsze? :)


                                                    > Naprawdę rozumiesz? A polega na sprężaniu powietrza przed silnikiem, jak
                                                    > wtłoczy się więcej powietrza można spalić więcej paliwa i jechać szybciej;)

                                                    Nie rozumiem. Chciałam tylko poprawić sobie humor i poczuć się istotą światłą.
                                                    W końcu mam plastikowe paznokcie:).


                                                    > Dobrze, że wcześniej pisałaś o glanach. Plastikowe paznokcie nie psują Twoje
                                                    wyobrażenia u mnie;)

                                                    Ja potrafię łączyć glany, subtelne pieszczochy i kurteczki khaki z kolczykami-
                                                    girlandami, albo ręcznie malowanymi w koty:), koronkowymi stringami i
                                                    sztucznymi paznokciami. I nie zauważać dysonansu:).


                                                    > Ja nie muszę nic mówić żeby się co chwilę czegoś ciekawego o Tobie
                                                    > dowiadywać;)

                                                    Wrrrr. Cholera, no jestem gadatliwa! Ale i bardzo ciekawska... więc??? :)


                                                    > No to taka charakterystyka gatunku miała być. Do tej pory tylko Ciebie
                                                    poznałem z Linii.

                                                    Myślisz, że jest więcej takich? Wiesz, że już drugi raz zostałam
                                                    zakwalifikowana do odmiennej rasy...ja chyba naprawdę muszę być nie z tej
                                                    epoki... ze mną można tylko w dali znikać cicho... :)


                                                    > Taka depresyjna muzyka o takiej nieludzkiej porze? Lepsze coś na rozbudzenie,
                                                    >z wykopem.

                                                    Jak Instruktor;). Mroczną muzykę też niefrasobliwie łączę z wykopową i nie
                                                    widzę dysonansu:).


                                                    > Faceci też tak robią. Jak mają w tym jakiś cel;). A ona i tak by umarła.

                                                    Gorzej, jeśli nie mają celu, lub uznają cel za osiągnięty... Wówczas nie można
                                                    liczyć nawet ne te kłamstwa, które nieraz trzymają przy życiu...:), tak na
                                                    zasadzie symbolu, czegoś, w co się wierzy, tak, jak wierzyła Esther.


                                                    > Ja mam pecha. Ty masz plastikowe paznokcie, czemu się dziwisz?

                                                    Jeszcze nie przyklejone. To moje dziewicze sztuczne paznokcie... a jak się
                                                    krzywo przykleją? A jak odpadną? Albo co gorsza, jak odpadnie tylko jeden???
                                                    Chwilowo leżą na przeczytanych Cieniach w raju i przesiąkają klimatem epoki;p.


                                                    > Jasne, że tak, to straszna perspektywa, tzn nie, że Ty (to pewnie jedna z
                                                    > lepszych możliwości;)) się zgodzisz, tylko, że któraś w ogóle.

                                                    Też mnie to przeraża... raz na całe życie... a jeśli to nie ten facet? I tak
                                                    najbardziej boję się, że po latach nie będziemy umieli się kochać (duchowo;p).


                                                    > A co Cię powstrzymuje? Przywiązałaś się do... nicka?

                                                    Raczej do tej małej Linii Frontu. Utozsamiam się z nia. Czasem bardziej, niż ze
                                                    mną:). To w końcu ona może być w tym prawku sobą i pałać bezkrytycznym
                                                    uwielbieniem dla Instruktora. J już nie mogę - ja mam jeszce studia, pracę,
                                                    świadomość faktów, kilka niepozałatwianych spraw:).

                                                    > Mam nadzieję, że masz rację.

                                                    Myślę, że mam:).

                                                    > Problemy techniczne mnie powstrzymały... I to ma być podrywanie?;)

                                                    No jakoś musiałam Cię skusić, żebyś wrócil:). Mogę się do Ciebie przytulić? Mam
                                                    straszną ochotę:).

                                                    > No, dobra odpowiedź. Nie wiem, co myśleć (co sobie wyobrażać);)

                                                    A masz bujną wyobraźnię? :)
                                                    Zostańmy wiec przy tej odpowiedzi ;p


                                                    > Hej, jestem facetem, czego Ty ode mnie oczekujesz? Jakbyś dała zdjęcia to
                                                    > może mógłbym pomóc, opisu nawet nie zrozumiałem (poza nikompletną bielizną;)).

                                                    Spoko, siostr już się do mnie dorwała i zdecydowała za mnie:). Zielona!

                                                    > Okropnie bez bielizny, z plastikowymi paznokciami i w glanach? Niemożliwe.

                                                    Baz glanów. Za to ze stanikiem. Nie ma to jak wymiona podskakujące w rytm
                                                    muzyki... o boże... :). Zielona ma za to niezły dekolt - Samiec będzie
                                                    zadowolony:). Znów usłyszę sakramentalne: "O Boże, jak Ty wyglądasz???" :P

                                                    > To dokomplikuję coś od siebie: wyjdź za mnie;)

                                                    Kocham Cię;p. Jakbyś uważał mnie za mało intrygującego paszczaka, nie
                                                    powiedziałbyś tego nawet w żartach! Poprawiłeś mi humor:).
                                                    Oczywiście nie bierz mojej miłości zbyt dosłownie:). To raczej przywiązanie:).

                                                    > Są tacy ludzie. Oczywiście szanujemy ich...

                                                    MG!!!! To mój Instruktor!!!! :)
                                                    Tak nie można!!! :)
                                                    Przebiegły, nie mogę powiedzieć: Odrobinę szacunku!!! :)

                                                    > Nie kupuj trupa! Wyrwij faceta za sprawnym autem albo zarób na swoje (masz
                                                    dużo czasu - rzuć palenie, to starczy).

                                                    Co myślisz o białej Astrze? Mój królewicz na białym koniu nie będzie
                                                    zachwycony. Trzeba się zakręcić za kimś innym... ;/
                                                    MG????? :D

                                                    > Jasne, że zrobisz. I mam wrażenie, że nie wymaga to jakichś wielkich planów.

                                                    Wrażenie złudne... :(

                                                    > Domyśliłem się po częstotliwości oświadczyn;)

                                                    ;p Tylko do Ciebie:)


                                                    > Powodzenia. Odpiszę na jeden. Będzie nam Ciebie brakowało. Baw się dobrze.
                                                    Powodzenia jeszcze raz, nie oceniaj tak źle malarzy, wśród nich zdarzają się
                                                    też inteligentni ludzie. Pomogę jak zobaczę.

                                                    Oooooooooooooooo ;)
                                                    Opowiem, jak było:)... nuuuuuuuuudno. Nie znoszę wesel (to tak między nami:)).
                                                    Pewnie, że się zdarzają, tyklo, że przyjdą malować, a nie kontemplować sztukę
                                                    słowa pisanego:)
                                                    Dlaczego powodzenia? Ja tam nie idę męża szukać:). Będę dziewczyną do
                                                    towarzystwa dla Samca - a którego... :)
                                                    Przecież wiesz, którego:).

                                                    Mknę mierzyć się z paznokciami - życz mi powodzenia w walce! :*
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 05.08.07, 15:13
                                                    No i nie ma Cię, MG... Już nie mam na kogo czekać, nawet w sensie czystego,
                                                    kumpelskiego seksu. Wyszlo z mojej inicjatywy, więc tzw. kobieca duma
                                                    zachowana. Mogę się uważać za światłą, rozsądną kobietę, która nie traci czasu.
                                                    Także mi się MG więcej nie oświadczaj, bo potraktuję to poważnie, teraz już
                                                    mogę. A jak już pojedziemy trupem nad to morze, to na tydzień, a zamiast
                                                    browara weźmiemy wodkę, hmmm? Uwal się ze mną, co? Tak po kumpelsku, tak, jak z
                                                    normalnym kumplem.
                                                    Chcę się spodlić.
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 05.08.07, 17:17
                                                    Przestań się bać. Jestem zakochana w swoim instruktorze. Jest on do tego
                                                    częścią składową większości dziedzin, w których się obracam. Nie musisz się bać.
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.07, 19:07
                                                    Myślałem, że wrócisz później i w lepszym nastroju, dlatego zostawiłem sobie więcej czasu na odpowiedź...
                                                    Kurcze, no pisałem, że zakochiwanie się w istruktorach to kiepski pomysł, nie?
                                                    Naprawdę nie mam ochoty mówić "a nie mówiłem".
                                                    Upijanie się na smutno nie jest takie dobre, wbrew pozorom. A zwłaszcza z kimś, kto nie ma na kogo czekać w sensie kumpelskiego seksu a ja komu się już oświadczyłem. Chwilowo zostanę literkami na forum. Nie znaczy to, że się czegokolwiek boję.
                                                    Mam silne przeczucie, że wkrótce zobaczę Cię na forum w DUŻO lepszym nastroju (ale kiepski ze mnie Nostradamus zazwyczaj)...
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 06.08.07, 08:34
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Myślałem, że wrócisz później i w lepszym nastroju, dlatego zostawiłem sobie
                                                    > więcej czasu na odpowiedź...

                                                    Hej, MG, chodzi o to, żeby się wyrobić dramatycznie;). Za czasów Hłaski robiło
                                                    się to w Kameralnej, teraz z braku Kameralnej, trzeba poszukiwać innych
                                                    przestrzeni wyrobienia dramatycznego;p. Wróciłam w ogóle spodlona, wiedziałam,
                                                    na co sie piszę:).

                                                    > Kurcze, no pisałem, że zakochiwanie się w istruktorach to kiepski pomysł, nie?
                                                    > Naprawdę nie mam ochoty mówić "a nie mówiłem".

                                                    Myślałam, że się domyśliłeś... :). Zaraz tam miłość;p, bez przesady, i w tym
                                                    wypadku wiedziałam, na co się piszę, więc nie bylo zaskoczenia;).
                                                    Należy się raczej cieszyć, że wreszcie zmądrzałam! :)
                                                    A Instruktor to porządny facet - żeby ktoś potem nie wywnioskował, że
                                                    nieporządny! Naprawdę jeden z moich najlepszych kumpli:).

                                                    > Upijanie się na smutno nie jest takie dobre, wbrew pozorom.
                                                    > A zwłaszcza z kimś, kto nie ma na kogo czekać w sensie kumpelskiego seksu a
                                                    > ja komu się już oświadczyłem. Chwilowo zostanę literkami na forum. Nie znaczy
                                                    > to, że się czegokolwiek boję.

                                                    Uważasz, że kiepsko jest się ze mną upijać? Ej, no! :)
                                                    Ale potem mogłoby już nie być tak samo tu, na forum. Zresztą mogę zawsze czekac
                                                    na Twoje posty:).

                                                    > Mam silne przeczucie, że wkrótce zobaczę Cię na forum w DUŻO lepszym nastroju
                                                    > (ale kiepski ze mnie Nostradamus zazwyczaj)...

                                                    Nostradamusie! Coś podejrzanie dobrze znasz zjawisko zwane kobiecą dumą:).
                                                    Wiesz, z nami to jest tak, że naprawdę próbujemy być wobec siebie w porządku,
                                                    tylko nigdy nie wychodzi. Myślisz, że będzie na tyle rozgarnięty, żeby dzisiaj
                                                    do mnie nie przyłazić? Zresztą nic się nie zmieniło, dalej jest miły.
                                                    Nic, lecę walczyć z pokojem, jeszcze zdążę, potem mykam do pracy.
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 21:09
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Hej, MG, chodzi o to, żeby się wyrobić dramatycznie;). Za czasów
                                                    > Hłaski robiło się to w Kameralnej, teraz z braku Kameralnej,
                                                    > trzeba poszukiwać innych przestrzeni wyrobienia dramatycznego;p.
                                                    > Wróciłam w ogóle spodlona, wiedziałam, na co sie piszę:).

                                                    Ok, rozmawiasz z człowiekiem, dla którego napisanie 3 sensownych zdań to niezłe wyzwanie więc nie oczekuj zrozumienia;) Spodlona w sensie zmęczona alkoholem?;) To jedna z niewielu rzeczy, dzięki którym wesela nie są aż tak straszne;)

                                                    > Myślałam, że się domyśliłeś... :)

                                                    Nie domyśliłem się. Ja tylko czasami jestem domyślny, zazwyczaj trzeba mi tłumaczyć jak krowie w rowie (czy jak to przysłowie idzie;)). A Ty jesteś kobietą z rozdwojeniem jaźni (ta druga to reinkarnacja Hłaski, czasem dopada do klawiatury;)) co jeszcze zmniejsza szansę na zrozumienie czegokolwiek.

                                                    > Uważasz, że kiepsko jest się ze mną upijać? Ej, no! :)

                                                    Na żywo robię bardzo przeciętne wrażenie na trzeźwo a co dopiero pijany;) Więc uważam odwrotnie.

                                                    > Nostradamusie! Coś podejrzanie dobrze znasz zjawisko zwane kobiecą > dumą:).

                                                    Tak naprawdę to strzelałem (50% szans - trafię albo nie trafię;)).
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 06.08.07, 21:17
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Tak naprawdę to strzelałem (50% szans - trafię albo nie trafię;)).

                                                    Za to z tym Hłaską strzeliłeś w samo serce.
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 21:46
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Za to z tym Hłaską strzeliłeś w samo serce.

                                                    W wypowiedzi do N-C? Prawdę mówiąc, nie wiem o co chodzi (znowu). Wymieniłem Hłaskę jako jeden z nieistotnych czynników w czasie nauki. Oczywiście z myślą o Tobie ale to nie był atak, nie próbowałem Ci dogryźć. Przykro mi, jeśli tak to odebrałaś.
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 06.08.07, 22:32
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Oczywiście z myślą o Tobie ale to nie był atak, nie próbowałem Ci
                                                    > dogryźć. Przykro mi, jeśli tak to odebrałaś.

                                                    I teraz też mi nie dokopałeś. A myślałam, że dokopiesz:). Mówiłam
                                                    już kiedyś, że jesteś niezrównany? Nie zostawiaj mnie jeszcze przez
                                                    jakiś czas, co? I odpisz mi na te wcześniejsze posty z paznokciami,
                                                    i rób duzo: ";)", ok? :)

                                                    > W wypowiedzi do N-C? Prawdę mówiąc, nie wiem o co chodzi (znowu).
                                                    > Wymieniłem Hłaskę jako jeden z nieistotnych czynników w czasie
                                                    > nauki.

                                                    I miałeś na myśli, że ja się zajmowałam podczas kursu czynnościami
                                                    nieistotnymi i posłużyłeś się do tego Hłaską. Mogłeś powiedzieć, że
                                                    nieistotne jest, jaki instruktor ma tyłek, i na ile dobrze można
                                                    opanować łuk bez patrzenia, żeby go popodziwiać, albo, jakie
                                                    instruktor ma oczy, ręce, co tylko chcesz, albo jakiego jego była
                                                    miała psa i jak się śmiesznie kładł, albo, że nieistotne jest kilka
                                                    innych rzeczy, jeśli miałeś na myśli mnie i moje niezaangażowanie w
                                                    kurs. Ale Marek jest o parę pięter wyżej. Dlatego się zeźliłam:). Na
                                                    szczęście Instruktor reprezentuje nieco odmienne podejście do
                                                    literatury: "O, a co to Hłasko? To coś zboczonego?":D. Jedną książkę
                                                    czyta przez pół roku i gdyby miał z Hłaską tak, jak ja mam... no ale
                                                    nie ma:).
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 23:49
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > I teraz też mi nie dokopałeś. A myślałam, że dokopiesz:).

                                                    Staram się nie dokopywać jeśli cel sobie nie zasłużył;). Ale po lodowatej odpowiedzi odniosłem takie wrażenie.

                                                    > I odpisz mi na te wcześniejsze posty z paznokciami,
                                                    > i rób duzo: ";)", ok? :)

                                                    Na to, co się nie zdezaktualizowało;).
                                                    ;).

                                                    > I miałeś na myśli, że ja się zajmowałam podczas kursu czynnościami
                                                    > nieistotnymi i posłużyłeś się do tego Hłaską.(...)

                                                    Masz rację;).

                                                    linia.frontu napisała (wcześniej):

                                                    > Zwłaszcza, że resztę też mam całkiem niezłą;). Potwierdza to nawet > mój Instruktor - on się nie może mylić, prawda? :)

                                                    Jeśli na kobiecych wdziękach zna się tak, jak na nauce jazdy...;p

                                                    > Za 7,25 to chyba tylko taka gumowa, prezydenta K. :)

                                                    Proszę... bez polityki...

                                                    > Hłasko. Pszczółka. Zakopane i Bieszczady. Stare Dobre Małżeństwo. > Wieczory w górach i rześkie poranki. Honda. Noce przed kompem. I
                                                    > kanapki z ogórkiem. Parę tego typu śmieci z cyklu "nie mogę Ci
                                                    > wiele dać". No_Comments i jej przydługie posty. I jeden, bardzo
                                                    > nieprzjemny, marudny Instruktor, który rozgyrzie każdy system
                                                    > antywłamaniowy, mimochodem i od niechcenia. Załaszcza Instruktor. > Mogę dorzucić gratis.
                                                    > Ale chyba nie umiałabym żyć bez Hłaski.

                                                    Podoba mi się, częściowo. Póki co nie kupuję. Ale będę przyglądał się licytacji;) W ogóle to zaskakuje mnie Twoja umiejętność pisania o sobie. Zwłaszcza, że czytają to miliony ludzi;)

                                                    > Mam zamiar obalić to twierdzenie. W najbliższym czasie:).
                                                    > Najłatwiej jest oszukiwać siebie samego, nie? :)

                                                    Że głupota jest nieuleczalna, że przechodzi, czy że nie można na nią umrzeć?

                                                    > Ambitne ksiązki są dobre dla polonistów:). Właśnie. Mam ostatnio
                                                    > ochotę na Pożegnanie jesieni.

                                                    Nie, ambitne książki są dobre. Ale ja mam czasem ochotę poczytać o czołgasz, szpiegach i okrętach podwodnych. Tym bardziej, że ekranizacje jego książek jakoś nie wychodzą...

                                                    > Ale to nie to samo, co czuć dotyk papieru, leżeć w łóżku w
                                                    > odpowiednim braku stroju upalną, letnią nocą i udawać, że świat
                                                    > przestał istnieć:).

                                                    Ja zadowalam się dotykiem obudowy kompa zamiast papieru. No i z tym brakiem stroju to też nie za bardzo. Reszta się zgadza;)

                                                    > Instruktor rozgrzeszony. Jesteś nieziemski:).

                                                    Jest też druga możliwość. Że mu już nie zależy. Albo na tyle pewnie się czuje, że nie musi myć auta;)

                                                    > Nie rozumiem. Chciałam tylko poprawić sobie humor i poczuć się
                                                    > istotą światłą.

                                                    Nie szkodzi. I tak Cię lubię.

                                                    > W końcu mam plastikowe paznokcie:).

                                                    Byt określa świadomość?;)

                                                    > Ja potrafię łączyć glany (dalej dużo dziwnych terminów - przyp.
                                                    > mg) I nie zauważać dysonansu:).

                                                    I z pewnością żadnego dysonansu nie ma. Śmiejący się ludzi na ulicy się mylą. I są głupi.

                                                    > Wrrrr. Cholera, no jestem gadatliwa! Ale i bardzo ciekawska...
                                                    > więc??? :)

                                                    Ale jednak bardziej gadatliwa, prawda?

                                                    > Też mnie to przeraża... raz na całe życie... a jeśli to nie ten
                                                    > facet? I tak najbardziej boję się, że po latach nie będziemy
                                                    > umieli się kochać (duchowo;p).

                                                    A kto powiedział, że na całe życie? Ja też się boję, że nie będziemy umieli się kochać;)

                                                    > Raczej do tej małej Linii Frontu. Utozsamiam się z nia. Czasem
                                                    > bardziej, niż ze mną:). To w końcu ona może być w tym prawku sobą > i pałać bezkrytycznym uwielbieniem dla Instruktora. J już nie mogę > - ja mam jeszce studia, pracę, świadomość faktów, kilka
                                                    > niepozałatwianych spraw:).

                                                    Powiedzmy, że rozumiem. Ale mam wrażenie, że coraz więcej Ciebie jest w Linii.Frontu, odsłaniasz się;)

                                                    > No jakoś musiałam Cię skusić, żebyś wrócil:). Mogę się do Ciebie
                                                    > przytulić? Mam straszną ochotę:).

                                                    Dalej masz? Po strzale prosto w serce?

                                                    > Kocham Cię;p. Jakbyś uważał mnie za mało intrygującego paszczaka, > nie powiedziałbyś tego nawet w żartach! Poprawiłeś mi humor:).

                                                    Wycofuję, kazałaś się nie oświadczać więcej. Oddawaj pierścionek;)

                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 08:40
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Staram się nie dokopywać jeśli cel sobie nie zasłużył;). Ale po
                                                    > lodowatej odpowiedzi odniosłem takie wrażenie.

                                                    Jesteś dobtym człowiekiem:). Miło, że ktoś myśli, że sobie nie
                                                    zasłużyłam:).

                                                    > Na to, co się nie zdezaktualizowało;).
                                                    > ;).

                                                    Nic się nie zdezaktualizowało, zmieniło tylko formę:).

                                                    > Masz rację;).

                                                    Ale nie powinieneś mieszać Marka z tym całym bagnem, Marek jest
                                                    ponad to:).

                                                    > Jeśli na kobiecych wdziękach zna się tak, jak na nauce jazdy...;p

                                                    Nie, MG, nie możesz myśleć tak schematycznie i niesprawiedliwie
                                                    oceniać instruktora. To, że ja podczas kursu zajmowałam się nie tym,
                                                    co trzeba, choć nie do końca się z tym zgadzam, gdyż kurs jak
                                                    najbardziej miałam na uwadze, i to, że ja jestem zła na Instruktora,
                                                    wcale nie znaczy, że on jest złym instruktorem. Znaczy co najwyżej,
                                                    że kiepska ze mnie kursantka. Nigdy więcej nie mów, że Instruktor
                                                    jest zły, nie jeździłeś z nim, znasz go tylko z moich, bardzo
                                                    emocjonalnych relacji.
                                                    Uznam więc to za komplement:

                                                    > Jeśli na kobiecych wdziękach zna się tak, jak na nauce jazdy...;p

                                                    To chyba muszę być całkiem niezła, co? ;)

                                                    > Proszę... bez polityki...

                                                    To nie polityka, to poczucie estetyki:).

                                                    > Podoba mi się, częściowo. Póki co nie kupuję. Ale będę przyglądał
                                                    się licytacji;)

                                                    Nikt nie chce? :.(

                                                    > W ogóle to zaskakuje mnie Twoja umiejętność pisania o sobie.
                                                    > Zwłaszcza, że czytają to miliony ludzi;)

                                                    Chciałeś powiedzieć mój ekshibicjonizm emocjonalny? :)
                                                    Mnie też to przeraża, to moje Hłaskowe przeczucie katastrofizmu:).
                                                    Jakoś nie wierzę, że ktokolwiek godzien uwagi, prócz Ciebie, ma na
                                                    to jeszcze siłę, jakoś nie widzę tych milionów...:).

                                                    > Że głupota jest nieuleczalna, że przechodzi, czy że nie można na
                                                    nią umrzeć?

                                                    Postaram się to sprawdzić:).


                                                    > Nie, ambitne książki są dobre. Ale ja mam czasem ochotę poczytać o
                                                    > czołgasz, szpiegach i okrętach podwodnych. Tym bardziej, że
                                                    > ekranizacje jego książek jakoś nie wychodzą...

                                                    Cieszę się, że tak myślisz;). Ale "odmóżdżacze" też mają swój urok.
                                                    Pozwalają się oderwać.

                                                    > Ja zadowalam się dotykiem obudowy kompa zamiast papieru. No i z
                                                    > tym brakiem stroju to też nie za bardzo. Reszta się zgadza;)

                                                    Zaraz takim kompletnym brakiem - co powiesz na koszulkę Legii? ;)
                                                    Jestem bibliofilem, zresztą na kompie źle mi się czyta rzeczy
                                                    wymagające dużej koncentracji. Teraz mi remontują samotnię, więc nie
                                                    mam się za bardzo gdzie podziać z moją potrzebą prywatności:).


                                                    > Jest też druga możliwość. Że mu już nie zależy. Albo na tyle
                                                    pewnie się czuje, że nie musi myć auta;)

                                                    Już??? Masz o nim dobre zdanie:). Ależ mam ochotę Ci to wszystko
                                                    wygarnąć:). Trzeba było zostać nieziemskim:). Myślę, że nie ma już
                                                    takiej potrzeby, ponieważ oboje snuliśmy plany mojego jeżdżenia z
                                                    takim jednym... A, że czuł się dużo za pewnie...

                                                    > Nie szkodzi. I tak Cię lubię.

                                                    Ktoś mnie lubi:)
                                                    Ja Ciebie też.

                                                    > Byt określa świadomość?;)

                                                    Ah, poczułam się, jak na filozofii na pierwszym roku:). Mam
                                                    nadzieję, że odwrotnie...


                                                    > I z pewnością żadnego dysonansu nie ma. Śmiejący się ludzi na
                                                    > ulicy się mylą. I są głupi.

                                                    Ja jestem głupia. Dlaczego wcześniej mnie nie poinformowałeś??? ;p

                                                    > Ale jednak bardziej gadatliwa, prawda?

                                                    Bardziej ekshibicjonistka:).
                                                    Teraz mi łatwo dokopać.

                                                    > A kto powiedział, że na całe życie? Ja też się boję, że nie
                                                    > będziemy umieli się kochać;)

                                                    Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. I jeszcze pare takich
                                                    o tym, że miłość jest bezinteresowna, wszystko wybacza, niestety.
                                                    Zapominasz, że dopiero co byłam na takiej imprezie, to mam na
                                                    świeżo:).

                                                    > Powiedzmy, że rozumiem. Ale mam wrażenie, że coraz więcej Ciebie
                                                    jest w Linii.Frontu, odsłaniasz się;)

                                                    Wszystko to autokreacja:).

                                                    > Dalej masz? Po strzale prosto w serce?

                                                    Mam. Zakochuję się w swoich oprawcach. :)

                                                    > Wycofuję, kazałaś się nie oświadczać więcej. Oddawaj pierścionek;)

                                                    Ał! Ja teraz potrzebuję się czuć ładna. Nie pomagasz mi:).
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 18:35
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > Jesteś dobtym człowiekiem:). Miło, że ktoś myśli, że sobie nie
                                                    > zasłużyłam:).

                                                    Wiem, że jestem (i skromnym też). Ale jak sobie zasłużysz to to poczujesz;)

                                                    > Ale nie powinieneś mieszać Marka z tym całym bagnem, Marek jest
                                                    > ponad to:).

                                                    Wybacz. Zaraz tam bagnem, może trochę mętna woda ale nie bagno... Ciekawe, czy w Tobie też jest tyle Hłaski co w Linii.Frontu?

                                                    > Nie, MG, nie możesz myśleć tak schematycznie i niesprawiedliwie
                                                    > oceniać instruktora.

                                                    Ale "po owocach ich poznacie"... Spodziewałem się takiej obrony;)

                                                    > To chyba muszę być całkiem niezła, co? ;)

                                                    Musisz...

                                                    > To nie polityka, to poczucie estetyki:).

                                                    W tym wypadku nie wiadomo, co gorsze.

                                                    > Nikt nie chce? :.(

                                                    Zapewne tylko chwilowo.

                                                    > Chciałeś powiedzieć mój ekshibicjonizm emocjonalny? :)
                                                    > Mnie też to przeraża, to moje Hłaskowe przeczucie katastrofizmu:).

                                                    Tak, to. Raczej to lubisz niż Cię przeraża.

                                                    > > Że głupota jest nieuleczalna, że przechodzi, czy że nie można na
                                                    > > nią umrzeć?
                                                    >
                                                    > Postaram się to sprawdzić:).

                                                    Obal pierwsze, potwierdź drugie, trzecim się nie zajmuj.

                                                    > Cieszę się, że tak myślisz;). Ale "odmóżdżacze" też mają swój
                                                    > urok. Pozwalają się oderwać.

                                                    Odmóżdżacze? Chciałbym, żeby wszyscy czytali przynajmniej takie odmóżdżacze...

                                                    > Zaraz takim kompletnym brakiem - co powiesz na koszulkę Legii? ;)

                                                    To ci od rozbiórki stadionów?;)

                                                    > Jestem bibliofilem, zresztą na kompie źle mi się czyta rzeczy
                                                    > wymagające dużej koncentracji.

                                                    Też tak miałem, to podobno przyzwyczajenie z telewizji. Ale ostatnio takie rzeczy mam tylko na kompie więc się nauczyłem.

                                                    > Już??? Masz o nim dobre zdanie:). Ależ mam ochotę Ci to wszystko
                                                    > wygarnąć:).

                                                    Wygarnij, śmiało;)

                                                    > Ah, poczułam się, jak na filozofii na pierwszym roku:). Mam
                                                    > nadzieję, że odwrotnie...

                                                    Też miałem;) A pewnie prawdziwe jest takie zdanie i odwrotne też.

                                                    > Ja jestem głupia. Dlaczego wcześniej mnie nie poinformowałeś??? ;p

                                                    Nie, mówiłem o tych śmiejących się jak przechodzisz w tym wszystkim na sobie. A może nie ma takich...

                                                    > Bardziej ekshibicjonistka:).
                                                    > Teraz mi łatwo dokopać.

                                                    Poza forum też? I nie tylko emocjonalna?

                                                    > Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. I jeszcze pare
                                                    > takich o tym, że miłość jest bezinteresowna, wszystko wybacza,
                                                    > niestety. Zapominasz, że dopiero co byłam na takiej imprezie, to
                                                    > mam na świeżo:).

                                                    A tak naprawdę chodzi o wspólne wypełnianie PITów. Dopóki jesteśmy w stanie patrzeć na tą drugą osobę...

                                                    > Wszystko to autokreacja:).

                                                    No patrz, a z mojej strony nie. Ja tak nie umiem;)

                                                    > Mam. Zakochuję się w swoich oprawcach. :)

                                                    Coś podobnego nazywa się syndrom sztokholmski, można to leczyć. Ale nie lecz...

                                                    > Ał! Ja teraz potrzebuję się czuć ładna. Nie pomagasz mi:).

                                                    Jesteś piękna. Prawdopodobnie. Tak sobie Ciebie wyobrażam;)
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 22:39
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Wiem, że jestem (i skromnym też). Ale jak sobie zasłużysz to to
                                                    poczujesz;)

                                                    Postaram się nie zasłużać... ;)


                                                    > Wybacz. Zaraz tam bagnem, może trochę mętna woda ale nie bagno...

                                                    Marek ująłby to inaczej. Powiedeziałby: 'Lepiej jest odejśc, niż
                                                    patrzeć, jak wszystko wali się w błoto. Nie chcę kolejny raz
                                                    umierać. Muszę z czymś żyć. Muszę o czymś pamiętać. O czymś, co nie
                                                    było g.wnem.

                                                    > Ciekawe, czy w Tobie też jest tyle Hłaski co w Linii.Frontu?

                                                    Linii.frontu jest we mnie więcej, niż mnie. Linia.frontu clest
                                                    moi;p.
                                                    Jest we mnie więcej Marka, dlatego śmiem twierdzić, że jest istotnym
                                                    czynnikiem mojego kursu, tak, jak i wszystkich podejmowanych
                                                    decyzji, w tym... tak, tej także. I do tej pory się nie pomylił:).
                                                    Zobaczymy, co dalej... :)

                                                    > Ale "po owocach ich poznacie"... Spodziewałem się takiej obrony;)

                                                    To Ci się nie uda:). Nie czuję się jeszcze na tyle pokrzywdzona i
                                                    złamana przez życie, by pokusić się o tak kompletny brak
                                                    obiektywizmu. Zawsze byliśmy wobec siebie uczciwi i to się nie
                                                    zmieniło:). Szczęśliwe i zadowolone z kursu owoce pracy mojego
                                                    Instruktora, zdające za pierwszym razem w zdecydowanej większości
                                                    (za trzecim, prócz mnie zdarzył się jeszcze tylko jeden przypadek, a
                                                    źródło informacji jest rzetelne: ewidencja) pozwalają poznać pracę
                                                    Instruktora. Jest to zresztą jedyna rzecz, którą kocha w życiu i
                                                    jedyna jego pasja. A w każym sadzie, nawet najlepszym, zdarzy się
                                                    zgnilec. Trzeba go po prostu przerobić na sok. Albo tanie wino (co
                                                    za koszmarna, adekwatna metafora...):).

                                                    > > To chyba muszę być całkiem niezła, co? ;)
                                                    > Musisz...

                                                    No nie, nie muszę. Wcale nie muszę! Już nie muszę. Mogę, co
                                                    najwyżej. Ale równie dobrze mogę być gruba i brzydka:).


                                                    > W tym wypadku nie wiadomo, co gorsze.
                                                    :)


                                                    > Zapewne tylko chwilowo.

                                                    Łaski bez. Zresztą Hłaski nie oddam. Zresztą kto by umiał kochać
                                                    Marka?:)


                                                    > Tak, to. Raczej to lubisz niż Cię przeraża.

                                                    Hłskowe poczucie czegokolwiek faktycznie lubię:). Co do mojego
                                                    ekshibicjonizmu, faktycznieś mnie przestraszył... zamilknę na jakiś
                                                    czas;p.


                                                    > Obal pierwsze, potwierdź drugie, trzecim się nie zajmuj.

                                                    Tak to nie ma. Czasy czucia i wiary minęły wraz z powstaniem, teraz
                                                    jedyne poznanie, to poznanie empiryczne. Trzeba wszystkiego
                                                    spróbować:). Umieranie, ze względów oczywistych zostawię sobie na
                                                    koniec. Tymczasem udowadniam, że głupota nie przemija, niestety... :)

                                                    > Odmóżdżacze? Chciałbym, żeby wszyscy czytali przynajmniej takie
                                                    odmóżdżacze...

                                                    Znowu racja. Wybacz. To efekt czytania Pelca, Wyki i Przybylskiego w
                                                    ilościach zakrawających na beletrystykę:).

                                                    > To ci od rozbiórki stadionów?;)

                                                    Więc pasują do naszych rozbieranych tematów:).
                                                    Koszulka ma wartość sentymantalną, nie ideową:).


                                                    > Też tak miałem, to podobno przyzwyczajenie z telewizji. Ale
                                                    ostatnio takie rzeczy mam tylko na kompie więc się nauczyłem.

                                                    Od kompa bolą oczy, a ja mam go min. przez 8 godzin w pracy... :)

                                                    > Wygarnij, śmiało;)

                                                    Zasada jest taka, że nie wiecie niczego, czego nie wiedziałby
                                                    wcześniej mój Instruktor. A chyba za bardzo szanuję i jego i siebie,
                                                    żeby mu robić wyrzuty o parę słów za dużo, wypowiedzianych po
                                                    pijaku:).


                                                    > Też miałem;) A pewnie prawdziwe jest takie zdanie i odwrotne też.

                                                    Teraz czuję się, jak na logice na pierwszym roku:). Moim zdaniem
                                                    imperatyw kategoryczny jest jedynym zasadnym określeniem Bytu:).


                                                    > Nie, mówiłem o tych śmiejących się jak przechodzisz w tym
                                                    > wszystkim na sobie. A może nie ma takich...

                                                    Jakoś nie ma. A głupia i tak jestem:).

                                                    > Poza forum też? I nie tylko emocjonalna?

                                                    Tylko na forum prawo jazy i tylko emocjonalna, zbereźniku!;p

                                                    > A tak naprawdę chodzi o wspólne wypełnianie PITów. Dopóki jesteśmy
                                                    > w stanie patrzeć na tą drugą osobę...

                                                    Albo rozliczanie godzin zakończone atakami histerii...mmmmmmmmm:)


                                                    > No patrz, a z mojej strony nie. Ja tak nie umiem;)

                                                    I myślałem o tym, iż całe życie żyłem tak, aby z chwilą, kiedy
                                                    zginę, nie zostało po mnie niczyje prawdziwe wspomnienie; i dlatego
                                                    nie mówiłem ludziom prawdy o sobie; i dlatego wymyślałem rzeczy,
                                                    które nie zdarzyły się nigdy; i dlatego uciekałem przed wszystkim,
                                                    co mogłoby się zdarzyć, gdyż bałem się ludzi i nie chciałem, aby
                                                    zostało po mnie nic. A teraz było już za późno; teraz wiedziałem, iż
                                                    zostawię po sobie ślad.

                                                    > > Mam. Zakochuję się w swoich oprawcach. :)
                                                    > Coś podobnego nazywa się syndrom sztokholmski, można to leczyć.
                                                    > Ale nie lecz...

                                                    Nie chcesz, żebym się w Tobie zakochała:). Ale nie będę leczyć.

                                                    > > Ał! Ja teraz potrzebuję się czuć ładna. Nie pomagasz mi:).

                                                    > Jesteś piękna. Prawdopodobnie. Tak sobie Ciebie wyobrażam;)

                                                    Dziękuje:). Nie wyprowadzę Cię z błędu:D
                                                    Powiedz mi jeszcze, że jestem inteligentna i wartościowa:p.

                                                    Nic, epitafium już było, minuta ciszy też odbębniona. Najwyższy czas
                                                    wstać i ruszyć swój zgrabny tyłeczek, co by odzyskać autonomię.
                                                    Zacznę od szkoły, głupio tak dać się wywalić z rzekomo najlepszej
                                                    uczelni w Polsce, jak wyczytałam w jakimś kiepskim artykuliku. Więc
                                                    będę się pojawiać rzadziej, ale proszę, nie ułatwiej mi tego
                                                    zadania - nie przeżyję bez Twoich postów:). Liczę się z warunkiem,
                                                    ale prawko też pociągnę. Nad Siedlcami pomyślę, ale wezmę też pod
                                                    uwagę inne możliwości. Wygrzebałam już telefony do polecanych mi
                                                    instruktorów i przemyślę tę kwestię, na spokojnie, bez emfazy:). I
                                                    tak na razie muszę się odkuć. Na razie tyle, potem przyjdzie czas na
                                                    resztę:).
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 11:27
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > Postaram się nie zasłużać... ;)

                                                    Nie poczułabyś, tak tylko napisałem;)

                                                    > Marek ująłby to inaczej.(...)

                                                    A mi się wydaje, że przesadzasz. Wcale tak o tym nie myślisz. Ty się wyrabiasz dramatycznie a ja nie wiem, co odpowiadać.

                                                    > Jest we mnie więcej Marka, dlatego śmiem twierdzić, że jest
                                                    > istotnym czynnikiem mojego kursu, tak, jak i wszystkich
                                                    > podejmowanych decyzji, w tym... tak, tej także. I do tej pory się > nie pomylił:). Zobaczymy, co dalej... :)

                                                    Przed każdą decyzją zadajesz sobie pytanie: Co zrobiłby Hłasko na moim miejscu? Z całym szacunkiem, nie zapominaj, że to alkoholik samobójca...

                                                    > To Ci się nie uda:).

                                                    Zauważyłem. I nie będę ciągnął dalej tematu, nie mam co pisać;)

                                                    > No nie, nie muszę. Wcale nie muszę! Już nie muszę. Mogę, co
                                                    > najwyżej. Ale równie dobrze mogę być gruba i brzydka:).

                                                    Wcale nie tak równie dobrze. Chociaż dla mnie to w sumie niewielka różnica;) No ale skoro ktoś woli pokazać się z Tobą na weselu niż sam to nie może być tak źle.

                                                    > Łaski bez. Zresztą Hłaski nie oddam. Zresztą kto by umiał kochać
                                                    > Marka?:)

                                                    Nikt nie każe Ci oddawać;) Poprostu nie wspominaj o nim za dużo temu, na którego będziesz miała ochotę;)

                                                    > Co do mojego ekshibicjonizmu, faktycznieś mnie przestraszył...
                                                    > zamilknę na jakiś czas;p.

                                                    Taa, jasne...

                                                    > Tak to nie ma. Czasy czucia i wiary minęły wraz z powstaniem,
                                                    > teraz jedyne poznanie, to poznanie empiryczne.

                                                    Nie spodziewałem się po Tobie czegoś takiego.;)

                                                    > Trzeba wszystkiego
                                                    > spróbować:). Umieranie, ze względów oczywistych zostawię sobie na
                                                    > koniec. Tymczasem udowadniam, że głupota nie przemija,
                                                    > niestety... :)

                                                    Nie trzeba wszystkiego. Z umieraniem zgoda. Nie jesteś głupia, poprostu podejmujesz decyzje na podstawie nieracjonalnych przesłanek.

                                                    > Znowu racja. Wybacz. To efekt czytania Pelca, Wyki i Przybylskiego w ilościach zakrawających na beletrystykę:).

                                                    Na szczęście nie muszę wiedzieć o kim piszesz;) Wolę mojego Clancy'ego. I... Pratchetta;)

                                                    > Zasada jest taka, że nie wiecie niczego, czego nie wiedziałby
                                                    > wcześniej mój Instruktor.

                                                    No to sporą część z tego, co słyszysz od nas słyszałaś już od niego wcześniej. Nie nudzi Cię to?

                                                    > Teraz czuję się, jak na logice na pierwszym roku:).

                                                    Nie powiedziałem tego dobrze, powinnaś mnie poprawić skoro znasz logikę;) Ja znam tylko logikę Boole'a;)

                                                    > Moim zdaniem
                                                    > imperatyw kategoryczny jest jedynym zasadnym określeniem Bytu:).

                                                    A czy byt w filozofii to nie było wszystko materialne czasem? Przynajmniej według jednej z definicji? Jak się do tego ma imperatyk Kanta?;)

                                                    > Jakoś nie ma. A głupia i tak jestem:).

                                                    No to umierz się ubrać tak, żeby zniknąć w tłumie;)

                                                    > Tylko na forum prawo jazy i tylko emocjonalna, zbereźniku!;p

                                                    Ja zbereźnik? To Ty lubisz się odsłaniać. I sprawia Ci to przyjemność;)

                                                    > Albo rozliczanie godzin zakończone atakami histerii...mmmmmmmmm:)

                                                    Oświadcz się jemu;)

                                                    > I myślałem o tym, iż całe życie żyłem tak, aby z chwilą, kiedy
                                                    > zginę, nie zostało po mnie niczyje prawdziwe wspomnienie;(...)

                                                    Czy to mówi on jako on czy jego bohater, który jest tam narratorem? Bo trochę nie rozumiem, pisarz tak przecież nie myśli. Brakuje mi podstaw teoretycznych trochę;)

                                                    > Nie chcesz, żebym się w Tobie zakochała:). Ale nie będę leczyć.

                                                    Nie chcę? Tak będzie dla mnie lepiej?

                                                    > Powiedz mi jeszcze, że jestem inteligentna i wartościowa:p.

                                                    Bez przesady;) No oczywiście, że jesteś. Chyba, że ktoś Ci te posty dyktuje.

                                                    > Zacznę od szkoły, głupio tak dać się wywalić z rzekomo najlepszej
                                                    > uczelni w Polsce, jak wyczytałam w jakimś kiepskim artykuliku.

                                                    Rzeczywiście kiepskim;p

                                                    > Więc będę się pojawiać rzadziej, ale proszę, nie ułatwiej mi tego
                                                    > zadania - nie przeżyję bez Twoich postów:).

                                                    Od kiedy przeczytałem "Małego księcia" postanowiłem nikogo od siebie nie uzależniać. Wszystko popsułaś. Ale nawet mi się to podoba;)

                                                    i przemyślę tę kwestię, na spokojnie, bez emfazy:).

                                                    Taa, jasne... Ale imponuje mi się twój szeroki zasób słownictwa, wiesz?;)
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 12:50
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie poczułabyś, tak tylko napisałem;)

                                                    Nie dość, że jesteś dobry, to jeszcze byś mi nie dokopał:).

                                                    > A mi się wydaje, że przesadzasz. Wcale tak o tym nie myślisz. Ty
                                                    się wyrabiasz dramatycznie a ja nie wiem, co odpowiadać.

                                                    Ej, ale bardzo chcę tak o tym myśleć! I bardzo chcę, żeby inni
                                                    myśleli, że ja tak o tym myślę! W końcu ja sama bym w to uwierzyła.
                                                    A Ty wszystko psujesz!!!:)
                                                    W takim stanie świetnie pisze się prace roczne:).

                                                    > Przed każdą decyzją zadajesz sobie pytanie: Co zrobiłby Hłasko na
                                                    moim miejscu?

                                                    Odwrotnie. Moja mała E. wygłosiła którejś pijanej nocy turpistyczną
                                                    sentencję, która rozczuliła mnie do łez, a która najlepiej oddaje
                                                    nasz stosunek do Marka: "Kiedy po raz pierwszy przeczytałam Brudne
                                                    czyny, pomyślałam, Boże... Jedyny facet, który by mnie zrozumiał nie
                                                    żyje..." :). Nawet nie umiem Ci opisać, jak to jest czytać Marka.

                                                    > Z całym szacunkiem, nie zapominaj, że to alkoholik samobójca...

                                                    Więc pasujemy do siebie;). Ale to nie do końca tak. Tak został
                                                    wykreowany i wywarło to na nim piętno - próbował sprostać mitowi o
                                                    Hłasce, dlatego tak trudno znaleźć Marka w tym wszystkim.

                                                    > Zauważyłem. I nie będę ciągnął dalej tematu, nie mam co pisać;)

                                                    Przyznasz, że doskonała ze mnie siostra miłosierdzia;p.
                                                    MG. Cholera, to dobry facet, nie możesz mu zabierać nawet tego.

                                                    > Wcale nie tak równie dobrze. Chociaż dla mnie to w sumie niewielka
                                                    różnica;)

                                                    Instruktor ujął to bardziej dosadnie:).

                                                    > No ale skoro ktoś woli pokazać się z Tobą na weselu niż sam to nie
                                                    może być tak źle.

                                                    Nieprawda. Lepiej było pokazać się z kimkolwiek, niż samemu - wiesz,
                                                    jak to jest na weselach, kiedy nie masz partnera. Siedzisz sam i
                                                    zdychasz z nudów.

                                                    > Nikt nie każe Ci oddawać;) Poprostu nie wspominaj o nim za dużo
                                                    temu, na którego będziesz miała ochotę;)

                                                    Sugerujesz jakiś czas przyszły?
                                                    Co Ty, takim nie daję za dużo z siebie.

                                                    > Taa, jasne...

                                                    :)
                                                    Jeśli pan chce coś napisać, niech pan o tym opowiada. Wszystkim. To
                                                    nieważne, czy pana ludzie rozumieją, czy nie. Niech pan mówi: za
                                                    każdym razem, opowiadając, musi pan budować swoją historię od
                                                    początku do końca; po jakimś czasie zrozumie pan, które elementy są
                                                    ważne, a które nie. Chodzi o to, aby pan sam umiał to opowiedzieć.

                                                    > Nie spodziewałem się po Tobie czegoś takiego.;)

                                                    Bo co, bo czucie i wiara silniej mówi do mnie? ;p
                                                    Trzeba dorosnąć do epoki. Ja jestem, MG, z MP, nie z romantyzmu.

                                                    > Nie trzeba wszystkiego. Z umieraniem zgoda. Nie jesteś głupia,
                                                    poprostu podejmujesz decyzje na podstawie nieracjonalnych przesłanek.

                                                    Sam się chłopie zastanów: racjonalizm-zaangażowanie emocjonalne:).
                                                    Jak kwiatek do kożucha. W innych sprawach jestem racjonalna. W tej
                                                    jednej nigdy mi się to nie uda... :)

                                                    > Na szczęście nie muszę wiedzieć o kim piszesz;) Wolę mojego
                                                    Clancy'ego. I... Pratchetta;)

                                                    A ja Marka, mimo wszystko. Choć w Przybylskim też się zakochałam -
                                                    powiedział, że Słowacki obcował z transcendencją, fajnie:).

                                                    > No to sporą część z tego, co słyszysz od nas słyszałaś już od
                                                    niego wcześniej. Nie nudzi Cię to?

                                                    Nie, on ma inne teorie.


                                                    > Nie powiedziałem tego dobrze, powinnaś mnie poprawić skoro znasz
                                                    logikę;) Ja zn am tylko logikę Boole'a;)

                                                    Nie znam, miałam z tego poprawkę, na szczęście w pierwszym terminie.


                                                    > A czy byt w filozofii to nie było wszystko materialne czasem?
                                                    > Przynajmniej według jednej z definicji? Jak się do tego ma
                                                    > imperatyk Kanta?;)

                                                    I w tym momencie wchodzi Carnap i mówi, że pojęcia metafizyczne z
                                                    biegiem lat zatraciły swe znaczenie, zdania metafizyczne są więc
                                                    zdaniami pozornymi i nic nie znaczą. Psuje całą dyskusję. :)
                                                    Mniej więcej tak, zależy też w czyjej filozofii. Do tego znaczenia
                                                    bytu, ma się w niewielkim stopniu:).

                                                    > No to umierz się ubrać tak, żeby zniknąć w tłumie;)

                                                    Wszystko umiem:). No dobra, jeździć nie umiem...


                                                    > Ja zbereźnik? To Ty lubisz się odsłaniać. I sprawia Ci to
                                                    > przyjemność;)

                                                    Wpadaj, MmmmmmmmmmmmmG, coś Ci pokażę;p!

                                                    > Oświadcz się jemu;)

                                                    Mimo wszystko bardzo go lubię. Nie chcę stracić najlepszego
                                                    Instruktora. Poza tym tamten ślub był ostatnim w moim życiu.

                                                    > Czy to mówi on jako on czy jego bohater, który jest tam
                                                    narratorem? Bo trochę nie rozumiem, pisarz tak przecież nie myśli.
                                                    Brakuje mi podstaw teoretycznych trochę;)

                                                    To mówi bohater. W Pięknych jest od cholery i jeszcze trochę
                                                    tożsamych cytatów, wypowiedzianych przez Marka-Marka. Pisarz tak nie
                                                    myśli. Tak myślał Marek.

                                                    > Nie chcę? Tak będzie dla mnie lepiej?

                                                    Tam dla Ciebie!;p
                                                    Dla mnie będzie lepiej. Ty nie będziesz musiał znosić natłoku mojej
                                                    miłości, której wcale nie chcesz, i nie kopniesz mnie potem. I nie
                                                    będzie mnie bolało:).

                                                    > Bez przesady;) No oczywiście, że jesteś. Chyba, że ktoś Ci te
                                                    posty dyktuje.

                                                    No to dobrze, że ktoś tak myśli:).
                                                    Instruktor tak nie myśli.

                                                    > Rzeczywiście kiepskim;p

                                                    ;P
                                                    Żebyś wiedział...

                                                    > Od kiedy przeczytałem "Małego księcia" postanowiłem nikogo od
                                                    siebie nie uzależniać. Wszystko popsułaś. Ale nawet mi się to
                                                    podoba;)

                                                    Trafiłeś na lisa:). Ale jak będziesz miał mnie dość, to po prostu
                                                    powiedz. Przełknę i pójdę dalej:). Jakoś.

                                                    > Taa, jasne... Ale imponuje mi się twój szeroki zasób słownictwa,
                                                    wiesz?;)

                                                    :)
                                                    W obliczu tak niewymuszonej pochwały moje słowa pierzchną i zostają
                                                    tylko takie: strasznie jesteś dobry:).
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:34
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > Nie dość, że jesteś dobry, to jeszcze byś mi nie dokopał:).

                                                    Nie dość? To są jakieś inne powody?

                                                    > A Ty wszystko psujesz!!!:)
                                                    > W takim stanie świetnie pisze się prace roczne:).

                                                    Przepraszam za moją niedomyślność. Jak nie napiszesz tej pracy to mam czuć się winny?

                                                    > Odwrotnie. Moja mała E. wygłosiła którejś pijanej nocy
                                                    > turpistyczną sentencję

                                                    O, macie tam cały fanklub.

                                                    > "Kiedy po raz pierwszy przeczytałam Brudne czyny, pomyślałam,
                                                    > Boże... Jedyny facet, który by mnie zrozumiał nie żyje..." :).

                                                    Optymistka! On nad każdym przecinkiem myślał całymi tygodniami przecież. Pierwsze wersje (te, które powiedziałby w czasie obiadu) były pewnie zupełnie inne...

                                                    > Więc pasujemy do siebie;).

                                                    Mielibyście piękne dzieci.

                                                    > Ale to nie do końca tak. Tak został
                                                    > wykreowany i wywarło to na nim piętno - próbował sprostać mitowi o
                                                    > Hłasce, dlatego tak trudno znaleźć Marka w tym wszystkim.

                                                    Dobra, rozumiem już. Serio.

                                                    > Przyznasz, że doskonała ze mnie siostra miłosierdzia;p.
                                                    > MG. Cholera, to dobry facet, nie możesz mu zabierać nawet tego.

                                                    Ja nic nie zabieram. Tylko lubię rolę adwokata diabła.

                                                    > Nieprawda. Lepiej było pokazać się z kimkolwiek, niż samemu -
                                                    > wiesz, jak to jest na weselach, kiedy nie masz partnera. Siedzisz > sam i zdychasz z nudów.

                                                    Ja nie mam sumienia ciągnąć kogoś ze sobą na takie imprezy, nikt ich chyba nie lubi. Ale nie mam takiego kogokolwiek pod ręką.

                                                    > Jeśli pan chce coś napisać, niech pan o tym opowiada.(...)

                                                    Ja tu mam inną rolę, to Ty opowiadasz. Ja tak naprawdę nie mam o czym...

                                                    > Bo co, bo czucie i wiara silniej mówi do mnie? ;p
                                                    > Trzeba dorosnąć do epoki. Ja jestem, MG, z MP, nie z romantyzmu.

                                                    MP to Młoda Polska? Ale to też "dół" na tej simusoidzie, którą mi rysowali (wiara-rozum-wiara-...). Więc takie popłuczyny po romantyźmie, w tym samych klimatach.

                                                    > Sam się chłopie zastanów: racjonalizm-zaangażowanie emocjonalne:).

                                                    A jakiś czas temu się wypierałaś. Teraz sama stawiasz racjonalizm na drugim końcu tej osi.

                                                    > Nie, on ma inne teorie.

                                                    Pewnie mocniejsze od moich więc i tak podziwiam Cię za wytrwałość...

                                                    > Nie znam, miałam z tego poprawkę, na szczęście w pierwszym
                                                    > terminie.

                                                    I nie znasz? Jesteś koneserem.

                                                    > I w tym momencie wchodzi Carnap i mówi, że pojęcia metafizyczne z
                                                    > biegiem lat zatraciły swe znaczenie, zdania metafizyczne są więc
                                                    > zdaniami pozornymi i nic nie znaczą. Psuje całą dyskusję. :)

                                                    Podoba mi się. O metafizyce słyszałem kiedyś, że to szukanie w ciemnym pokoju czarnego kota, którego tam nie ma.

                                                    > > No to umierz się ubrać tak, żeby zniknąć w tłumie;)
                                                    >
                                                    > Wszystko umiem:). No dobra, jeździć nie umiem...

                                                    Umierz? Co ja napisałem?? Czemu mnie za to nie zastrzeliłaś?
                                                    Jeździć umiesz, tylko nie po łuku.

                                                    > Wpadaj, MmmmmmmmmmmmmG, coś Ci pokażę;p!

                                                    Przekonałaś mnie.

                                                    > Poza tym tamten ślub był ostatnim w moim życiu.

                                                    Lubię takie stanowcze stwierdzenia.

                                                    > To mówi bohater. W Pięknych jest od cholery i jeszcze trochę
                                                    > tożsamych cytatów, wypowiedzianych przez Marka-Marka. Pisarz tak
                                                    > nie myśli. Tak myślał Marek.

                                                    Czyli nie chciał nic po sobie zostawić, tak? A te wszystkie utwory to pisał do szuflady? Niebardzo. Dostrzegam tu pewną niekonsekwencję.

                                                    > Tam dla Ciebie!;p
                                                    > Dla mnie będzie lepiej.

                                                    Ty egoistko. Ale znowu wybrnęłaś.

                                                    > ;P
                                                    > Żebyś wiedział...

                                                    Spodziewałem się wygłoszonej dumnym, warszawskim tonem uwagi o prowincjonalnych uczelniach. Znów mnie zaskoczyłaś.

                                                    > Trafiłeś na lisa:). Ale jak będziesz miał mnie dość, to po prostu
                                                    > powiedz. Przełknę i pójdę dalej:). Jakoś.

                                                    Dobra, powiem. Ale nie lubię zawodzić ludzi. Zwłaszcza tych, których oswoiłem.

                                                    > W obliczu tak niewymuszonej pochwały moje słowa pierzchną i
                                                    > zostają tylko takie: strasznie jesteś dobry:).

                                                    Ale zasłużonej. W przeciwieństwie do Twojej. Ja tylko takie pierwsze wrażenie robię.
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 08.08.07, 16:31
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie dość? To są jakieś inne powody?

                                                    Oczywiście - Oswoiłeś mnie:). Powody czego??? ;p

                                                    > Przepraszam za moją niedomyślność. Jak nie napiszesz tej pracy to
                                                    > mam czuć się winny?

                                                    Instruktor ma czuć się winny i te jago zakichane 70 godzin. Ale on
                                                    nigdy na to nie wpadnie, więc obwinimy Ciebie - czuj się więc
                                                    winny! ;)

                                                    > O, macie tam cały fanklub.

                                                    Dwuosobowy:).

                                                    > Optymistka! On nad każdym przecinkiem myślał całymi tygodniami
                                                    przecież. Pierwsze wersje (te, które powiedziałby w czasie obiadu)
                                                    były pewnie zupełnie inne...

                                                    Ale my mu i tak wierzymy:). Zresztą Hłasko nie myślał o przecinkach.
                                                    Albo w wydawnictwach byli kiepscy korektorzy. My umiemy tylko zarysy
                                                    tych słów, tych wypowiedzianych w czasie obiadu - Hłasko potrafi o
                                                    tym opowiedzieć:). Wiesz, jakby opowiedział o tym wszystkim, o czym
                                                    ja Ci tylko bełkocę? :)

                                                    > > Więc pasujemy do siebie;).
                                                    > Mielibyście piękne dzieci.

                                                    Ale nie będziemy mieli:). Mamy za to siebie. Tzn. ja mam Marka:).

                                                    > Dobra, rozumiem już. Serio.

                                                    No saaaam chciałeś!:)

                                                    > Ja nic nie zabieram. Tylko lubię rolę adwokata diabła.

                                                    To nie zabieraj. Jemu to potrzebne:).

                                                    > Ja nie mam sumienia ciągnąć kogoś ze sobą na takie imprezy, nikt
                                                    ich chyba nie lubi. Ale nie mam takiego kogokolwiek pod ręką.

                                                    No widzisz. Ale Instruktor ma. Nie mógł być sam, przecież bym go nie
                                                    zostawiła...:).


                                                    > Ja tu mam inną rolę, to Ty opowiadasz. Ja tak naprawdę nie mam o
                                                    czym...

                                                    Masz, masz, tylko nie chcesz się przyznać! :)
                                                    Ja też nie mam o czym, a zobacz - gadam, jak najęta:).

                                                    > MP to Młoda Polska? Ale to też "dół" na tej simusoidzie, którą mi
                                                    rysowali (wiara-rozum-wiara-...). Więc takie popłuczyny po
                                                    romantyźmie, w tym samych klimatach.

                                                    Też wam rysowali schemacik? Niestety nijak ma się to do Literatury;p
                                                    Masz rację, nawet na romantyzm mnie nie stać.

                                                    > A jakiś czas temu się wypierałaś. Teraz sama stawiasz racjonalizm
                                                    na drugim końcu tej osi.

                                                    No ale teraz tak mnie zgnoił, że już niczego nie oddzielam od
                                                    niczego.

                                                    > Pewnie mocniejsze od moich więc i tak podziwiam Cię za
                                                    > wytrwałość...

                                                    Wytrwałość w czym? Czy mocniejsze... chyba dopóty, dopóki będę
                                                    umiała w nie wierzyć:).

                                                    > I nie znasz? Jesteś koneserem.

                                                    No coś tam znam, skoro zdałam:).

                                                    > Podoba mi się. O metafizyce słyszałem kiedyś, że to szukanie w
                                                    > ciemnym pokoju czarnego kota, którego tam nie ma.

                                                    Kici kici kici... :D
                                                    Ale w każdej chwili może przyjść:).

                                                    > Umierz? Co ja napisałem?? Czemu mnie za to nie zastrzeliłaś?
                                                    > Jeździć umiesz, tylko nie po łuku.

                                                    Bo to była literówka:). Poza tym Cię potrzebuję. Nie zastrzelę Cię.
                                                    Nie tylko po łuku:.(

                                                    > Przekonałaś mnie.

                                                    :D

                                                    > Lubię takie stanowcze stwierdzenia.

                                                    Zwłaszcza, jeśli dotrzyma się słowa:).

                                                    > Czyli nie chciał nic po sobie zostawić, tak? A te wszystkie utwory
                                                    to pisał do szuflady? Niebardzo. Dostrzegam tu pewną niekonsekwencję.

                                                    "Niczyje PRAWDZIWE wspomnienie" :)
                                                    Ale mimo wszystko próbował w tym wszystkim przemycić siebie, tylko
                                                    tak, żeby nikt do końca nie wiedział, gdzie jest.

                                                    > Ty egoistko. Ale znowu wybrnęłaś.

                                                    :) hehe!

                                                    > Spodziewałem się wygłoszonej dumnym, warszawskim tonem uwagi o
                                                    prowincjonalnych uczelniach. Znów mnie zaskoczyłaś.

                                                    Nie czuję się z WaszaFki:), i daleko mi do tego sadzenia się i do
                                                    nich wszystkich.

                                                    > Dobra, powiem. Ale nie lubię zawodzić ludzi. Zwłaszcza tych,
                                                    > których oswoiłem.

                                                    Ale ja nie chcę, żebyś się ze mną męczył, kiedy będziesz mnie już
                                                    miał dość. To jeszcze gorsze.

                                                    > Ale zasłużonej. W przeciwieństwie do Twojej. Ja tylko takie
                                                    pierwsze wrażenie robię.

                                                    :) Nieprawda! Jesteś wspaniały! Ja tam Cię lubię. Nie zrobiłeś mi
                                                    krzywdy:). I nie mówisz, że nie lubisz wchodzenia w tyłek, kiedy
                                                    mówię coś szczerze. Instruktorowi jeszcze bokiem wyjdzie to moje w-y-
                                                    chodzenie.
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 17:45
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Oczywiście - Oswoiłeś mnie:). Powody czego??? ;p

                                                    Powody mojej dobroci. Oswojenie Ciebie to dowód mojego okrucieństwa...

                                                    > Instruktor ma czuć się winny i te jago zakichane 70 godzin. Ale on
                                                    > nigdy na to nie wpadnie, więc obwinimy Ciebie - czuj się więc
                                                    > winny! ;)

                                                    Do sesji jeszcze miesiąc, zdążysz. O ile nie będę Ci przeszkadzał za bardzo... Hm, masz problem...

                                                    > Ale my mu i tak wierzymy:).

                                                    Jest martwy, nie może się bronić.

                                                    > Wiesz, jakby opowiedział o tym wszystkim, o czym ja Ci tylko
                                                    > bełkocę? :)

                                                    To nie taki znowu bełkot. Jak piszesz w jego stylu nigdy nie wiem, czy to Ty czy cytat. Dobrze sobie radzisz ze słowami, zazdroszczę Ci tej umiejętności. Ale u filologa to chyba standard, nie?

                                                    > To nie zabieraj. Jemu to potrzebne:).

                                                    Ale czasem spojrzę na sprawy z innej strony, co? To i tak nie ma znaczenia...

                                                    > Ja też nie mam o czym, a zobacz - gadam, jak najęta:).

                                                    Ty masz bogate wnętrze. I skłonnności do ekshibicjonizmu. Jakbym miał chociaż jedną z nich też bym gadał.

                                                    > Też wam rysowali schemacik? Niestety nijak ma się to do
                                                    > Literatury;p

                                                    Tak podejrzewałem.

                                                    > Masz rację, nawet na romantyzm mnie nie stać.

                                                    Romantyzmowi zawdzięczamy parę nieudanych powstań. Dobrze, że Cię nie stać.

                                                    > No ale teraz tak mnie zgnoił, że już niczego nie oddzielam od
                                                    > niczego.

                                                    Czyli przyznajemy, że nie staraliśmy się zrobić prawka jak najszybciej i jak najmniejszym kosztem?

                                                    > Wytrwałość w czym? Czy mocniejsze... chyba dopóty, dopóki będę
                                                    > umiała w nie wierzyć:).

                                                    W czytaniu moich wypocin. Będziesz umiała, niezależnie, jak mądre rzeczy będę tu pisał.

                                                    > Kici kici kici... :D
                                                    > Ale w każdej chwili może przyjść:).

                                                    Nie przyjdzie. Tego kota w ogóle nie ma. Jest tylko kot Schrödingera. Ale w filozofii nie chodzi o znalezienie go ale o szukanie. A metafizyka to bzdury, nie ma wzorów.

                                                    > Bo to była literówka:). Poza tym Cię potrzebuję. Nie zastrzelę Cię.

                                                    Ja bym się czepił. Żebym się później bardziej starał.

                                                    > Nie tylko po łuku:.(

                                                    Ale tylko na łuku Cię przyłapali.

                                                    > Zwłaszcza, jeśli dotrzyma się słowa:).

                                                    Na co masz raczej niewielkie sznase w tym wypadku.

                                                    > Ale mimo wszystko próbował w tym wszystkim przemycić siebie, tylko
                                                    > tak, żeby nikt do końca nie wiedział, gdzie jest.

                                                    Udało mu się. Przynajmniej ze mną.

                                                    > Nie czuję się z WaszaFki:), i daleko mi do tego sadzenia się i do
                                                    > nich wszystkich.

                                                    Zauważyłem. Ale mimo to trochę się zawiodłem. Liczyłem na przytyk. Albo na obronę UW jak instruktora.

                                                    > Ale ja nie chcę, żebyś się ze mną męczył, kiedy będziesz mnie już
                                                    > miał dość. To jeszcze gorsze.

                                                    Nie męczę się. Fajnie czasem pogadać z kimś na poziomie.

                                                    > :) Nieprawda! Jesteś wspaniały! Ja tam Cię lubię.

                                                    Proszę...

                                                    > Nie zrobiłeś mi krzywdy:).

                                                    A jakie mam niby możliwości?

                                                    > I nie mówisz, że nie lubisz wchodzenia w tyłek, kiedy mówię coś
                                                    > szczerze.

                                                    Bo tego tak nie odbieram. Wszak nic ode mnie nie chcesz.
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 18:39
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Powody mojej dobroci. Oswojenie Ciebie to dowód mojego
                                                    okrucieństwa...

                                                    W zasadzie masz rację - możesz mnie teraz kopnąć. Zaryzykuję:).

                                                    > Do sesji jeszcze miesiąc, zdążysz. O ile nie będę Ci przeszkadzał
                                                    za bardzo... Hm, masz problem...

                                                    Hehe, widzę, że nie tylko ja mam dziś dosyć życia na wysokich
                                                    obrotach i pomykam na jedynce... albo luzie, czyli jednym słowem się
                                                    obijam:). Ale to nie potrwa:).

                                                    > Jest martwy, nie może się bronić.

                                                    On by powiedział, że to, czy że tamto, to jeden wielki szajs, jak
                                                    znam Marka. Od pierwszego kroku w chmurach też się odżegnał:).


                                                    > To nie taki znowu bełkot. Jak piszesz w jego stylu nigdy nie wiem,
                                                    czy to Ty czy cytat. Dobrze sobie radzisz ze słowami, zazdroszczę Ci
                                                    tej umiejętności. Ale u filologa to chyba standard, nie?

                                                    Zaraz filologa:). Przyszłego, już jeżeli:). Ale uwielbiam pisać, a
                                                    nawet takie forum jest treningiem, więc nie czuj się winny, bo
                                                    pomagasz mi w pisaniu pracy rocznej;p.

                                                    > Ale czasem spojrzę na sprawy z innej strony, co? To i tak nie ma
                                                    znaczenia...

                                                    Jak to nie ma? Ma. Ej, dla niego ma. Dlatego muszę bronić tego
                                                    klepanego, jak Ojcze nasz twierdzenia. I muszę w nie wierzyć tak,
                                                    jak w Ojcze nasz:).

                                                    > Ty masz bogate wnętrze. I skłonnności do ekshibicjonizmu. Jakbym
                                                    miał chociaż jedną z nich też bym gadał.

                                                    Ty też masz bogate, tylko go nie ujawniasz, wredniaku:).

                                                    > Tak podejrzewałem.

                                                    :)

                                                    > Romantyzmowi zawdzięczamy parę nieudanych powstań. Dobrze, że Cię
                                                    nie stać.

                                                    Stać mnie natomiast na popłuczyny, z których nie wynika nic.

                                                    > Czyli przyznajemy, że nie staraliśmy się zrobić prawka jak
                                                    najszybciej i jak najmniejszym kosztem?

                                                    Żeby się przyznawać, trzeba mieć do czego. Zaczynając kurs byłam z
                                                    takim jednym, który mnie potrzebował, a przynajmniej ja tak
                                                    myślałam. Nie w głowie był mi Instruktor. Ale to on mi uświadomił,
                                                    że to facet nie dla mnie. To się rozpadło po pierwszym pakiecie.
                                                    Zależało mi na prawku w ramach zrobienia czegoś dla faceta, który mi
                                                    pomógł i tak, był to mój Instruktor. Wiedziałam, że mu na tym
                                                    zależy. Tuż przed drugim pakietem powiedział mi, że zmienia pracę. I
                                                    wtedy mnie trzepnęło. Wtedy dotarło do mnie, że mi na Instruktorze
                                                    zależy, i nie chciałam tego kończyć. Kończąc trzeci miałam już
                                                    wszystko, na czym mi zależało. Chciałam zrobić prawko, nie
                                                    potrzebowałam wykupywać godzin, żeby spędzać z nim czas. Jasne, nie
                                                    zależy mi, ale chyba nawet mój Instruktor nie był takim kretynem, by
                                                    w to uwierzyć. Nie mniej jednak trwaliśmy w tym "przekonaniu", bo
                                                    był to warunek. Na czwarty pakiet kompletnie nie miałam ochoty,
                                                    znałam już Instruktora, który nie był tym facetem z początku kursu i
                                                    nie chciałam z nim jeździć, bo był bardzo nieprzyjemny. Teraz
                                                    napisałam mu, że zdaję w Siedlcach, a on się łaskawie zgodził. Ja
                                                    się nie pytałam o pozwolenie. To była informacja.
                                                    Ciekawość zaspokojona??? :)
                                                    Ale się dałam sprowokować... :/


                                                    > W czytaniu moich wypocin. Będziesz umiała, niezależnie, jak mądre
                                                    rzeczy będę tu pisał.

                                                    Nie byłabym tego taka pewna... Resztkami sił wierzę w te wszystkie
                                                    teorie, bo jemu jest potrzebne, żeby ktoś w to wierzył.


                                                    > Nie przyjdzie. Tego kota w ogóle nie ma. Jest tylko kot
                                                    Schrödingera. Ale w filozofii nie chodzi o znalezienie go ale o
                                                    szukanie. A metafizyka to bzdury, nie ma wzorów.

                                                    W moich wywodach też nie ma wzorów!!! :)
                                                    Sa za to sposoby... ;/

                                                    > Ja bym się czepił. Żebym się później bardziej starał.

                                                    W takim razie - czepiam się!!! ;p

                                                    > Ale tylko na łuku Cię przyłapali.

                                                    Jeszcze na rondzie. :)

                                                    > > Zwłaszcza, jeśli dotrzyma się słowa:).

                                                    Cholera, nie to wycięłam, szanse może niewielkie - ale do
                                                    wykorzystania!!! :)

                                                    > Udało mu się. Przynajmniej ze mną.

                                                    :D


                                                    > Zauważyłem. Ale mimo to trochę się zawiodłem. Liczyłem na przytyk.
                                                    Albo na obronę UW jak instruktora.

                                                    Na poziom mojej uczelni rzeczywiście nie mogę narzekać - wykładowcy
                                                    są w zdecydowanej większości dobrzy i nade wszystko kompetentni,
                                                    program obszerny. Tylko administraaaaaaaaacja... żenada! Prędzej
                                                    dowiesz się czegoś od studenta, niż w dziekanacie. Mamy świetnego
                                                    dziekana:). I koszmarnego kierownika zaocznych, który podobno o nas
                                                    walczy. A wykładowcy są zakręceni na punkcie literatury,
                                                    pasjonaci:). Dlatego było warto:). Tylko, że to oczywiste, nie ma
                                                    czego bronić. I wcale nie znaczy, że poziom prowincjonalnych uczelni
                                                    jest zły. Złe zdanie mam o szkołach prywatnych, tak w Warszawie
                                                    popularnych:).

                                                    > Nie męczę się. Fajnie czasem pogadać z kimś na poziomie.

                                                    :D:D:D Zaraz się w Tobie zakocham (choćby na 15 minut!). ;p

                                                    > Proszę...

                                                    Dziękuję... ;p


                                                    > A jakie mam niby możliwości?

                                                    Ogromne. Znasz moje słabości. A słowa bolą najbardziej.

                                                    > Bo tego tak nie odbieram. Wszak nic ode mnie nie chcesz.

                                                    Od niego też nie chciałam. Chciałam go tylko wesprzeć na duchu, ale
                                                    on i tak musi w końcu usłyszeć tylko i wyłącznie to, co on myśli, że
                                                    ja myślę o nim. Więc ok. W tej fryzurze i garniturze wyglądał, jak
                                                    fircyk, jego ulubiona koszulka jest pedalska, nie umie uczyć łuku i
                                                    jest pierdołą jeśli chodzi o laski! Jeszcze???
                                                    A od Ciebie chcę: żebyś ze mną został:).

                                                    Do jutra, MG - dziś wieczorem nie wlezę!!!! (a więc do dziś
                                                    wieczór;p)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 20:00
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a)

                                                    > W zasadzie masz rację - możesz mnie teraz kopnąć. Zaryzykuję:).

                                                    Kiepsko bym się po tym czuł...

                                                    > Hehe, widzę, że nie tylko ja mam dziś dosyć życia na wysokich
                                                    > obrotach i pomykam na jedynce... albo luzie, czyli jednym słowem
                                                    > się obijam:). Ale to nie potrwa:).

                                                    Najpierw pociąłem wielkie drzewo (no, dąb Bartek to to nie był;)), potem przygotowałem dom do remontu a teraz idę popedałować.

                                                    > Od pierwszego kroku w chmurach też się odżegnał:).

                                                    Dlaczego?

                                                    > Ale uwielbiam pisać, a nawet takie forum jest treningiem, więc nie > czuj się winny, bo pomagasz mi w pisaniu pracy rocznej;p.

                                                    Piszesz coś poza forum i pracami? A takie pomaganie to ja znam... Zaraz wyślę się sam do diabła.

                                                    > Jak to nie ma? Ma. Ej, dla niego ma. Dlatego muszę bronić tego
                                                    > klepanego, jak Ojcze nasz twierdzenia.

                                                    Dla niego? To, co ja piszę? Bo to nie ma znaczenia;)

                                                    > Ty też masz bogate, tylko go nie ujawniasz, wredniaku:).

                                                    Ja jestem prosty, nie ma nic do ujawniania.

                                                    > Stać mnie natomiast na popłuczyny, z których nie wynika nic.

                                                    Lepsze niż nic dużo zgonów, prawda?

                                                    > Żeby się przyznawać, trzeba mieć do czego.(...)
                                                    > Ciekawość zaspokojona??? :)
                                                    > Ale się dałam sprowokować... :/

                                                    Nie było żadnej ciekawości, miałem nadzieję, że oszczędzisz mi tej całej historii... I nie prowokowałem, sama miałaś wielką ochotę mi to opowiedzieć.

                                                    > Nie byłabym tego taka pewna... Resztkami sił wierzę w te wszystkie
                                                    > teorie, bo jemu jest potrzebne, żeby ktoś w to wierzył.

                                                    Powiedział Ci to wprost?

                                                    > W moich wywodach też nie ma wzorów!!! :)

                                                    Ty nie próbujesz wyjaśniać świata (całego). Ciebie wolę bez wzorów.

                                                    > Sa za to sposoby... ;/

                                                    Rozwiń proszę;)

                                                    > W takim razie - czepiam się!!! ;p

                                                    Takie czepianie po czasie to sobie wiesz co możesz;)

                                                    > Jeszcze na rondzie. :)

                                                    Ale chyba tego się już nauczyłaś, co?

                                                    > Cholera, nie to wycięłam, szanse może niewielkie - ale do
                                                    > wykorzystania!!! :)

                                                    Czekaj, czekaj, ja też prędzej czy później będę miał jakieś wesele do bycia_na. Odmówisz?

                                                    > Na poziom mojej uczelni rzeczywiście nie mogę narzekać(...)

                                                    Panie z dziekanatu wszędzie są takie same. Albo to jest wymagane na tym stanowisku albo te pokoje tak na nie działają (albo duchy poprzedniczek;)).

                                                    > :D:D:D Zaraz się w Tobie zakocham (choćby na 15 minut!). ;p

                                                    To razem już pół godziny;)

                                                    > Dziękuję... ;p

                                                    Nie zrozumiała pani: proszę mi tak nie słodzić.

                                                    > Ogromne. Znasz moje słabości. A słowa bolą najbardziej.

                                                    Nie umiałbym. No, chyba, że niechcący, jak to już w przeszłości bywało;)

                                                    > Od niego też nie chciałam. Chciałam go tylko wesprzeć na duchu,
                                                    > ale on i tak musi w końcu usłyszeć tylko i wyłącznie to, co on
                                                    > myśli, że ja myślę o nim.

                                                    Przynajmniej jego czasu i uwagi.

                                                    > Więc ok. W tej fryzurze i garniturze wyglądał, jak fircyk, jego
                                                    > ulubiona koszulka jest pedalska, nie umie uczyć łuku i jest
                                                    > pierdołą jeśli chodzi o laski! Jeszcze???

                                                    Mi to mówisz?

                                                    > A od Ciebie chcę: żebyś ze mną został:).

                                                    A to dla równowagi powinnaś jemu powiedzieć;) Zastanowię się jeszcze;)

                                                    > Do jutra, MG - dziś wieczorem nie wlezę!!!! (a więc do dziś
                                                    > wieczór;p)

                                                    Ja na następny post odpowiem dopiero jutro (albo i pojutrze... albo po weekendzie...) więc możesz spokojnie zająć się pisaniem. I to nie postów;)
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 21:25
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Kiepsko bym się po tym czuł...

                                                    Fajny z Ciebie facet. Kochany, poświecający mi dużo czasu, i jeszcze
                                                    nie chcesz mnie skrzywdzić. Szkoda, że wirtualny... ;)

                                                    > Najpierw pociąłem wielkie drzewo (no, dąb Bartek to to nie był;)),
                                                    potem przygotowałem dom do remontu a teraz idę popedałować.

                                                    Mi też się udało parę rzeczy pozałatwać między postem, a postem, a
                                                    zaraz lecę do GHJP. Bo w pracy to jest tak, że nawet jak nie ma nic
                                                    do zrobienia, poza czekaniem na telefon, to ja i tak sobie coś
                                                    wymyślę - wtedy rozprasza mnie "dużo rzeczy do zrobienia".
                                                    Najgorzej, jak się w to wkręcę i zaczynam uważać za ważne, wręcz
                                                    niezbędne i potem się tym denerwuję:).

                                                    > > Od pierwszego kroku w chmurach też się odżegnał:).
                                                    > Dlaczego?

                                                    Bo odżegnywał się od komunizmu, więc wszystko z tamtego okresu
                                                    należało do rzeczy, których nie chciał. Uważał to opowiadanie, za
                                                    kiepskie, ja uważam, że było dobre. A nie wszystko Hłaski tak
                                                    mnie "zachłysta":).


                                                    > Piszesz coś poza forum i pracami? A takie pomaganie to ja znam...

                                                    A co Ty taki ciekawy??? ;p

                                                    > Zaraz wyślę się sam do diabła.

                                                    To prawda, że jesteś bardzo kuszący.... ;)

                                                    > Dla niego? To, co ja piszę? Bo to nie ma znaczenia;)

                                                    Taaaa, nie daj Boże ktoś powie, że Instruktor coś robi nie tak:). To
                                                    dla niego ważne.

                                                    > Ja jestem prosty, nie ma nic do ujawniania.

                                                    Możesz być prosty, jak drut - fajny jesteś:).

                                                    > Lepsze niż nic dużo zgonów, prawda?

                                                    Oh, cóż za tendencyjne myślenie o tej wpaniałej epoce. W Polsce w
                                                    ciągu dnia ginie pewnie więcej ludzi, niż w Niemczech po Werterze, w
                                                    ciągu miesiąca!

                                                    > Nie było żadnej ciekawości, miałem nadzieję, że oszczędzisz mi tej
                                                    całej historii... I nie prowokowałem, sama miałaś wielką ochotę mi
                                                    to opowiedzieć.

                                                    Dobra, dobra! Ale nie kontynuujmy tematu, hmmm?

                                                    > Powiedział Ci to wprost?

                                                    Nieomal. Nie mogę Ci tu wklejać cytatów z Instruktora, ani opisywać
                                                    różnych sytuacji, to jednak jest już jakoś między nami i nie chcę
                                                    tego gnoić frymarczeniem.


                                                    > Ty nie próbujesz wyjaśniać świata (całego).

                                                    Jak to nie? A co robię od trzystuiluś postów? No przecież cały świat
                                                    Ci wyjaśniam! Mój własny, co prawda, jednak cały...;p

                                                    > Ciebie wolę bez wzorów.

                                                    Gładką i piękną? :P Nie mam tatuaży:).

                                                    > > Sa za to sposoby... ;/
                                                    > Rozwiń proszę;)

                                                    Ł U K ! :)
                                                    Ja (zjadliwie):
                                                    - Tak, świetnie jeżdżę. Tylko dlaczego trzecie podejście uwalam na
                                                    łuku????
                                                    - Pokazałem Ci s p o s ó b ?

                                                    Ten argument miał mnie zwalić z nóg. Zwalił. :)


                                                    > Takie czepianie po czasie to sobie wiesz co możesz;)

                                                    Co??? ;p

                                                    > > Jeszcze na rondzie. :)
                                                    > Ale chyba tego się już nauczyłaś, co?

                                                    Sama??? Nie jestem pewna, jak mam być szczera.


                                                    > Czekaj, czekaj, ja też prędzej czy później będę miał jakieś wesele
                                                    do bycia_na.Odmówisz?

                                                    Oh, MG. Tobie miałabym odmówić??? Ale wiesz, że Cię nie znoszę! Moje
                                                    stwierdzenie legło w gruzach. Tylko tak: czy tańczysz? Nie pytam,
                                                    czy umiesz, tylko, czy tańczysz. W domyśle: ze mną też trochę.
                                                    Dalej: czy nie marudzisz i nie robisz obrażonej na cały świat miny,
                                                    nie jesteś nieprzyjemny etc. Wreszcie: czy będziesz mnie na długo
                                                    zostawioał samą w przeświadczeniu bycia piątym kołem u wozu? I czy
                                                    sobie pójdziesz, jak się będę źle czuła? Jeśli odpowiesz poprawnie,
                                                    wybiorę się z Tobą bardzo chętnie:). Poważnie. Jeśli odpowiesz
                                                    niepoprawnie, nie wybiorę się, bo już to przerabiałam.


                                                    > Panie z dziekanatu wszędzie są takie same. Albo to jest wymagane
                                                    na tym stanowisku albo te pokoje tak na nie działają (albo duchy
                                                    poprzedniczek;)).

                                                    Ha! Z pewnością stanowisko! U mnie pracują na pół etatu, jak jest
                                                    przerwa na fajka, to nie przyjmują, jak przerwa w ogóle, to też nie,
                                                    i jeszcze słuchamy, ile to oni mają pracy. Nie wątpię(!), że mają,
                                                    ale nie ma co robić z siebie menczennika. Chociaż teraz jakaś nowa
                                                    Pani, to miła była:).

                                                    > > :D:D:D Zaraz się w Tobie zakocham (choćby na 15 minut!). ;p
                                                    > To razem już pół godziny;)

                                                    Jak pamiętasz;). 45 minut! :)

                                                    > Nie zrozumiała pani: proszę mi tak nie słodzić.

                                                    Zrozumiałam, chciałam tylko uniknąć stwierdzenia o słodzeniu:). Bo
                                                    mi sie zaraz przypomina Instruktorskie wchodzenie w tyłek i humor
                                                    ulega drastycznemu spadkowi:).

                                                    > Nie umiałbym. No, chyba, że niechcący, jak to już w przeszłości
                                                    bywało;)

                                                    Ale na mój atak nigdy nie odpowiadałeś atakiem. Instruktor też
                                                    nieraz tak robił:.(

                                                    > Przynajmniej jego czasu i uwagi.

                                                    Nie znoszę Cię, jak masz rację:). A bardzo trudno było wychapać ten
                                                    czas i uwagę. Ale coś za coś. Nie tylko ja czegoś chciałam.

                                                    > Mi to mówisz?

                                                    On też to usłyszał. Wcale tak nie myślę.

                                                    > A to dla równowagi powinnaś jemu powiedzieć;) Zastanowię się
                                                    jeszcze;)

                                                    Jeszcze czego!!!! :) Nie po tym, co mi powiedział. Przez Ciebie
                                                    znowu będę beczeć:.(.
                                                    Nie, Ty mnie nie możesz zostawić! :(

                                                    > Ja na następny post odpowiem dopiero jutro (albo i pojutrze...
                                                    albo po weekendzie...) więc możesz spokojnie zająć się pisaniem. I
                                                    to nie postów;)

                                                    Po weekendzie????????? Nie przesadzaj... :(
                                                    No dobra. Będę tęsknić. Bardzo...
                                                    Do zobaczenia:)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 23:47
                                                    Jednak odpowiem jeszcze dzisiaj;)

                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > Fajny z Ciebie facet. Kochany, poświecający mi dużo czasu, i
                                                    > jeszcze nie chcesz mnie skrzywdzić. Szkoda, że wirtualny... ;)

                                                    Po mojej stroni jak najbardziej prawdziwy;)

                                                    > Bo odżegnywał się od komunizmu,

                                                    Ok rozumiem. Ale to nie był przecież socrealizm, tak on nie pisał?

                                                    > A co Ty taki ciekawy??? ;p

                                                    No dobra, nie odpowiadaj. Tak naprawdę wcale mnie to nie interesuje. Tak lepiej?;)

                                                    > Taaaa, nie daj Boże ktoś powie, że Instruktor coś robi nie tak:). > To dla niego ważne.

                                                    Konstruktywnej krytyki też nie lubi? Ja lubię;)

                                                    > Możesz być prosty, jak drut - fajny jesteś:).

                                                    Dziękuję, Ty też jesteś fajna (mimo, że wcale nie prosta).

                                                    > Oh, cóż za tendencyjne myślenie o tej wpaniałej epoce. W Polsce w
                                                    > ciągu dnia ginie pewnie więcej ludzi, niż w Niemczech po Werterze, > w ciągu miesiąca!

                                                    Myślałem o Wallenrodach i ordonach raczej...

                                                    > Dobra, dobra! Ale nie kontynuujmy tematu, hmmm?

                                                    Ok.

                                                    > Jak to nie? A co robię od trzystuiluś postów? No przecież cały
                                                    > świat Ci wyjaśniam! Mój własny, co prawda, jednak cały...;p

                                                    Twój mały świat. A nie cały wielki i uniwersalny. Do tego już potrzeba wzorów.

                                                    > Gładką i piękną? :P Nie mam tatuaży:).

                                                    Tak właśnie;)

                                                    > Ł U K ! :)
                                                    > Ja (zjadliwie):
                                                    > - Tak, świetnie jeżdżę. Tylko dlaczego trzecie podejście uwalam na
                                                    > łuku????
                                                    > - Pokazałem Ci s p o s ó b ?
                                                    >
                                                    > Ten argument miał mnie zwalić z nóg. Zwalił. :)

                                                    Hmmm... Wszyscy terroryści świata od kilkudziesięciu lat znają SPOSÓB budowy bomby atomowej. Ogromna część z nich ma na to wielką ochotę. A jakoś żadnemu się do tej pory nie udało...

                                                    > Co??? ;p

                                                    Co tylko lubisz;)

                                                    > Oh, MG. Tobie miałabym odmówić???(...)

                                                    To już wolę sobie pić w samotności i tańczyć z innymi kobietami, które nie wymagają wypełniania jakichś formularzy wcześniej;) Z takim podejściem to uda Ci się nie trafić na żadne wesele.

                                                    > Jak pamiętasz;). 45 minut! :)

                                                    Ciekawe, czy w realu (okropne słowo) też tak łatwo by mi z Tobą szło;)

                                                    > Ale na mój atak nigdy nie odpowiadałeś atakiem. Instruktor też
                                                    > nieraz tak robił:.(

                                                    To żebyś poczuła się winna. Żeby Cię zmiękczyć;)

                                                    > Przez Ciebie znowu będę beczeć:.(.

                                                    Znowu? A kiedy były poprzednie razy?

                                                    > Nie, Ty mnie nie możesz zostawić! :(

                                                    To już szantaż jest;)

                                                    > Po weekendzie????????? Nie przesadzaj... :(
                                                    > No dobra. Będę tęsknić. Bardzo...
                                                    > Do zobaczenia:)

                                                    Eh, nie udało się... Może teraz zrobię sobie dłuższą przerwę...
                                                    Chyba, że... czym dokładnie jeździ No-Comments? Podobno wiesz;p
                                                    Do zobaczenia;)
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 19:07
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Jednak odpowiem jeszcze dzisiaj;)

                                                    :) A dzisiaj też odpowiesz???? :)

                                                    > Po mojej stroni jak najbardziej prawdziwy;)

                                                    Ale po mojej wirtualny:(. Dlaczego wszyscy fajni faceci są tylko
                                                    gromadkami literek, co...?

                                                    > Ok rozumiem. Ale to nie był przecież socrealizm, tak on nie pisał?

                                                    Na samym początku, wielki boom na komunę, Hłasko wpadł w te klimaty
                                                    i tak też trochę pisał, potem się od tego odżegnał.


                                                    > No dobra, nie odpowiadaj. Tak naprawdę wcale mnie to nie
                                                    > interesuje. Tak lepiej?;)

                                                    Tego nigdy nie mów. Nie mów, że Cię nie interesuje. Bo po co się
                                                    będziemy znali, jeśli jedno nie będzie zainteresowane tym, co myśli
                                                    drugie? Równie dobrze możemy prowadzić dwa monologi w formie postów.

                                                    > Konstruktywnej krytyki też nie lubi? Ja lubię;)

                                                    On to wszystko odbiera, jak atak na swoje własne uprawomocnienie w
                                                    świecie.

                                                    > Dziękuję, Ty też jesteś fajna (mimo, że wcale nie prosta).

                                                    Też jestem prosta:). Jesteśmy prości w znaczeniu prostoty i to jest
                                                    fajne:). Hłasko też taki był.

                                                    > Myślałem o Wallenrodach i ordonach raczej...

                                                    Przeczytaj, zamiast o nich myśleć;p. Napuszona epoka.

                                                    > Twój mały świat. A nie cały wielki i uniwersalny. Do tego już
                                                    potrzeba wzorów.

                                                    Wzory, wzory. Wzorami nie wyjaśnisz świata, do tego potrzeba analizy
                                                    i empiryzmu, nie równań i zmiennych x, nie zmieścisz w tym zasady
                                                    jego funkcjonowania. Na studiach ktoś mówił o wzorze na istnienie
                                                    Boga, czy czymś takim.

                                                    > Hmmm... Wszyscy terroryści świata od kilkudziesięciu lat znają
                                                    > SPOSÓB budowy bomby atomowej. Ogromna część z nich ma na to wielką
                                                    > ochotę. A jakoś żadnemu się do tej pory nie udało...

                                                    Tak mu właśnie trzeba było odpowiedzieć. Ja też znam tylko jeden
                                                    zakichany sposób, a jakoś mi się do tej pory nie udało.

                                                    > Co tylko lubisz;)

                                                    Jeżeli w domyśle "wiesz, co sobie możesz", to nic nie lubię:).


                                                    > To już wolę sobie pić w samotności i tańczyć z innymi kobietami,
                                                    które nie wymagają wypełniania jakichś formularzy wcześniej;) Z
                                                    takim podejściem to uda Ci się nie trafić na żadne wesele.

                                                    Świetna reakcja - na wszelki wypadek rozbuduję swą ankietę do 2345 i
                                                    pół strony:). Po prostu nie mam ochoty tracić czasu z kolejnym
                                                    nudziarzem.
                                                    A z tym Hłaską, to była rewelacja, no wiesz, z tą pierwszą wersją
                                                    obiadową:). Że też ja na to nie wpadłam, będąc rozczarowana, że mi
                                                    instruktor zepsuł całą kompozycję i nie było porządnego rozwiązania
                                                    akcji. Ale z tego wyjdzie lepszy Hłasko, niż z mojego pomysłu,
                                                    właśnie przez brak pełnego rozwiązania, bo to się skończyło tak ze
                                                    zmęczenia i tak zupełnie bez sensu, ale właśnie ta bezcelowość i
                                                    poczucie straty czasu są z Hłaski. Wiesz, o co mi chodzi, tylko
                                                    trzeba to opisać przez atmosferę, nic z "czasu ciągnącego się, jak
                                                    flaki z olejem", żadnych określeń, tylko poczucie, kondensacja
                                                    ostatnich paru miesięcy. Opowiadanie tak miałkie, ciężkie w
                                                    czytaniu, że się kończy, a kończy się tak bez sensu - czytelnik
                                                    czeka na jakiś radykalny zwrot, a tu nic. Takie opowiadanie, z
                                                    którego wychodzisz skacowany, zmęczony. Tylko jeszcze przydałaby się
                                                    groteska, ale to dopiero, kiedy obśmiejemy to z NC przy winie. W
                                                    ogóle możnaby od tego wyjść. Nic, będę to rozważać snobując się
                                                    przeintelektualizowanymi myślami. Jednak genialny jesteś genialny,
                                                    dzięki Tobie wpadłam na pomysł, że to miało sens.

                                                    > Ciekawe, czy w realu (okropne słowo) też tak łatwo by mi z Tobą
                                                    szło;)

                                                    Pewnie zostałbyś skreślony, zanim zacząłbyś być brany pod uwagę:). W
                                                    realu jest prościej - nie umiem patrzeć na żadnego kolesia. :)

                                                    > To żebyś poczuła się winna. Żeby Cię zmiękczyć;)

                                                    Ty! Masz rację, cholera. A potem pomyślisz o kimś źle, to zaraz: no
                                                    tak, ale on jest taaaaaki (szereg peanów:).

                                                    > Znowu? A kiedy były poprzednie razy?

                                                    Poprzednich nie widziałeś.

                                                    > To już szantaż jest;)

                                                    Nie no. Co Ty. Nic na siłę. Jeśli zechcesz odejść - odejdź:).

                                                    > Eh, nie udało się... Może teraz zrobię sobie dłuższą przerwę...

                                                    MG! :/

                                                    > Chyba, że... czym dokładnie jeździ No-Comments? Podobno wiesz;p
                                                    > Do zobaczenia;)

                                                    Ja???? Ja tu tylko sprzątam;p
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 21:19
                                                    A dlaczego jako gość do mnie piszesz?;)

                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > :) A dzisiaj też odpowiesz???? :)

                                                    Jeszcze się zastanowię, może poczekam do jutra;)

                                                    > Ale po mojej wirtualny:(. Dlaczego wszyscy fajni faceci są tylko
                                                    > gromadkami literek, co...?

                                                    Bo tak naprawdę kręci Cię nie to, co mówię, tylko to, czego nie mówię a sobie wyobrażasz;) W kontaktach bezpośrednich tego byłoby sporo mniej...

                                                    > Na samym początku, wielki boom na komunę, Hłasko wpadł w te
                                                    > klimaty i tak też trochę pisał, potem się od tego odżegnał.

                                                    To chyba wszyscy wartościowi potem nie byli z tego dumni, nie? Szymborska i Herbert (?) też mieli takie epizody AFAIR.

                                                    > Tego nigdy nie mów. Nie mów, że Cię nie interesuje. Bo po co się
                                                    > będziemy znali, jeśli jedno nie będzie zainteresowane tym, co
                                                    > myśli drugie? Równie dobrze możemy prowadzić dwa monologi w formie > postów.

                                                    Jak mnie interesowało to nie odpowiadałaś;) A zapytać chciałem już wcześniej, jak zaczęłaś się otwierać. Pomyślałem sobie: Ona z pewnością pisze conajmniej bloga;)

                                                    > Też jestem prosta:). Jesteśmy prości w znaczeniu prostoty i to
                                                    > jest fajne:). Hłasko też taki był.

                                                    Prości ale nie prostaccy? Przynajmniej połowa z nas taka jest. Ta ładniejsza;)

                                                    > Przeczytaj, zamiast o nich myśleć;p. Napuszona epoka.

                                                    Taa... w 1831., 1846. i 1863. też czytali... Mam zdjąć ze ściany pałasza i oblegać rosyjską ambasadę?;)

                                                    > Wzory, wzory. Wzorami nie wyjaśnisz świata, do tego potrzeba
                                                    > analizy i empiryzmu, nie równań i zmiennych x, nie zmieścisz w tym > zasady jego funkcjonowania.

                                                    Opis świata składa się z opisu jakościowego (od biedy bez wzorów) i ilościowego (bez wzorów nie da rady). Bez tego nic nie zrozumiesz. I nie byłoby Twojej Pszczoły;)

                                                    > Na studiach ktoś mówił o wzorze na istnienie Boga, czy czymś takim.

                                                    Ogólna Teoria Wszystkiego jest tak czasem nazywana. To taki Święty Graal fizyki teoretycznej. A to określenie jest całkiem słuszne. Chciałbym dożyć...

                                                    > Tak mu właśnie trzeba było odpowiedzieć. Ja też znam tylko jeden
                                                    > zakichany sposób, a jakoś mi się do tej pory nie udało.

                                                    To co napisałem, to była pierwsza myśl po przeczytaniu Twojego dialogu;) A przecież raz Ci się udało, sposób zadziałał.

                                                    > Jeżeli w domyśle "wiesz, co sobie możesz", to nic nie lubię:).

                                                    Możesz sobie z tym to, co lubisz;)

                                                    > Świetna reakcja - na wszelki wypadek rozbuduję swą ankietę do 2345 > i pół strony:).

                                                    A najpierw chciałem odpowiedzieć na te pytania;)

                                                    > Po prostu nie mam ochoty tracić czasu z kolejnym nudziarzem.

                                                    No dzięki.

                                                    > A z tym Hłaską, to była rewelacja, no wiesz, z tą pierwszą wersją
                                                    > obiadową:). Że też ja na to nie wpadłam, będąc rozczarowana, że mi
                                                    > instruktor zepsuł całą kompozycję i nie było porządnego rozwiązania akcji. (...)

                                                    Nie wpadłaś, bo Ty robisz z niego supermana (z Hłaski, chociaż nie tylko;)). A to ja jestem tu adwokatem diabła, patrzę z przeciwnej strony (nawet, jak się zgadzam). A przy okazji odpowiedziałaś mi na to pytanie, które niby mnie nie interesowało, tak?

                                                    > Pewnie zostałbyś skreślony, zanim zacząłbyś być brany pod uwagę:). > W realu jest prościej - nie umiem patrzeć na żadnego kolesia. :)

                                                    Pewnie zostałbym nawet jakbyś umiała patrzeć. I chciałaś powiedzieć: prawie żadnego, co?

                                                    > Ty! Masz rację, cholera. A potem pomyślisz o kimś źle, to zaraz:
                                                    > no tak, ale on jest taaaaaki (szereg peanów:).

                                                    Ale Wy też tak robicie, więc nie czuję się jak zdrajca;) Tylko my inaczej myślimy: no tak, ale ona ma taaaakie...;p

                                                    > Poprzednich nie widziałeś.

                                                    Czyli poprzednie nie dotyczyły mnie? Uf, to dobrze... tzn nie dobrze, ale przynajmniej to nie moja wina;)

                                                    > Nie no. Co Ty. Nic na siłę. Jeśli zechcesz odejść - odejdź:).

                                                    Dopiero, kiedy będziesz umiała się z tego cieszyć;)

                                                    > Ja???? Ja tu tylko sprzątam;p

                                                    Zła odpowiedź. Wiesz, ona mnie tam wyciska jak cytrynę a sama nie mówi ani jednego słowa za dużo. Z nią nie jest tak łatwo jak z Tobą.;) Ale skoro na Twoją pomoc też nie mogę liczyć...
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 09.08.07, 22:36
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > A dlaczego jako gość do mnie piszesz?;)

                                                    Bo mnie notorycznie wylogowywuje!!! Ale to też niezłe ze względów
                                                    kompozycyjnych - już nie jestem taka grubą krechą pisana:).
                                                    Ty, nie uwierzysz... trzecie zaproszenie na ślub w przeciągu
                                                    miesiąca... uff, bez wesela - Bóg istnieje! I chyba mnie jednak
                                                    kocha:). Nie, nie wybieram się.

                                                    > Jeszcze się zastanowię, może poczekam do jutra;)

                                                    Jutro teeeeeeeeż:).

                                                    > Bo tak naprawdę kręci Cię nie to, co mówię, tylko to, czego nie
                                                    mówię a sobie wyobrażasz;) W kontaktach bezpośrednich tego byłoby
                                                    sporo mniej...

                                                    Eeeee, Ty mnie kręcisz;). Facet na poziomie, który ma dla mnie czas,
                                                    słucha - i jeszcze go to interesuje. Takich nie ma. Jesteś
                                                    wirtualny! Żarty żartami - naprawdę jesteś fajny:). Dawno mi się z
                                                    żadnym facetem tak nie gadało.

                                                    > To chyba wszyscy wartościowi potem nie byli z tego dumni, nie?
                                                    Szymborska i Herbert (?) też mieli takie epizody AFAIR.

                                                    Ah, powiedziałeś, że jest wartościowy? :D
                                                    Nie według krytyki - nikt nie postawiłby Hłaski obok Szymborskiej i
                                                    Herberta. Ale tworzył epokę.

                                                    > Jak mnie interesowało to nie odpowiadałaś;)

                                                    No bo widzisz, bo mnie kręcą tacy, których nie interesuje... :(

                                                    > A zapytać chciałem już wcześniej, jak zaczęłaś się otwierać.
                                                    Pomyślałem sobie: Ona z pewnością pisze conajmniej bloga;)

                                                    Nie, nie piszę bloga. To by było żenujące, jakby mnie jakiś
                                                    forumowicz z prawka wyczaił, a ja tam w najlepsze "on" - bo tak się
                                                    tam mówi o "nich" - (...) i było cudownie. Yeah! Zresztą tam ma się
                                                    poczucie, że się gada do samego siebie. To konstrukcja maila do No
                                                    Comments.


                                                    > Prości ale nie prostaccy? Przynajmniej połowa z nas taka jest. Ta
                                                    ładniejsza;)

                                                    Skoro jest nas dwoje, i skoro oczywiście JA jestem ładniejsza
                                                    (prawda????;p), tzn. że ja jestem prostacka. Tak?

                                                    > Taa... w 1831., 1846. i 1863. też czytali... Mam zdjąć ze ściany
                                                    pałasza i oblegać rosyjską ambasadę?;)

                                                    Tam rosyjską ambasadę. Instruktora mi w łeb palnij (a masz?) - mi to
                                                    nie wypada;p. Albo nie:).

                                                    > Opis świata składa się z opisu jakościowego (od biedy bez wzorów)
                                                    i ilościowego(bez wzorów nie da rady). Bez tego nic nie zrozumiesz.

                                                    Już nie rozumiem. Samo słowo "wzór" ewokuje stwierdzenie "nie
                                                    rozumiesz".

                                                    > I nie byłoby Twojej Pszczoły;)

                                                    Ale przekonałeś mnie!!! A wiesz, że Malutka znów w serwisie? :.(
                                                    A ja się oczywiście dowiaduję ostatnia! I nawet nie wiem, co
                                                    Pszczole znowu... tęsknię za nią. Poza tym mi strasznie szkoda, jak
                                                    ona tam siedzi... taka sama. Wiem, że to głupie (!), ale Instruktor,
                                                    jaki by nie był, to z nią jest i o nią dba, a tak...


                                                    > Ogólna Teoria Wszystkiego jest tak czasem nazywana. To taki Święty
                                                    Graal fizyki teoretycznej. A to określenie jest całkiem słuszne.
                                                    Chciałbym dożyć...

                                                    Fi... fi - co??? ;p Mówże po polsku!
                                                    Świetna sprawa, stworzyć ogólną teorię wszystkiego... też bym
                                                    chciała dożyć:).

                                                    > To co napisałem, to była pierwsza myśl po przeczytaniu Twojego
                                                    dialogu;) A przecież raz Ci się udało, sposób zadziałał.

                                                    Nie broń jego nędznych sposobów! Nie sprawdziły się? Widzis gdzieś
                                                    tu moje prawko??? Ja nie widzę! :)

                                                    > Możesz sobie z tym to, co lubisz;)

                                                    No tak, no ale z czym??? :)

                                                    > A najpierw chciałem odpowiedzieć na te pytania;)

                                                    I co byś odpowiedział????

                                                    > No dzięki.

                                                    Nie, no nie na Ciebie atak przecież był, no... :). Ale naprawdę
                                                    nigdy więcej z kimś, kto nie tańczy (w domyśle: ze mną trochę też).
                                                    Przynajmniej z kimś, z kim możnaby pogadać...

                                                    > Nie wpadłaś, bo Ty robisz z niego supermana (z Hłaski, chociaż nie
                                                    tylko;)).



                                                    A to ja jestem tu adwokatem diabła, patrzę z przeciwnej strony
                                                    (nawet, jak się zgadzam). A przy okazji odpowiedziałaś mi na to
                                                    pytanie, które niby mnie nie interesowało, tak?
                                                    >
                                                    > > Pewnie zostałbyś skreślony, zanim zacząłbyś być brany pod
                                                    uwagę:). >
                                                    > W realu jest prościej - nie umiem patrzeć na żadnego kolesia. :)
                                                    >
                                                    > Pewnie zostałbym nawet jakbyś umiała patrzeć. I chciałaś
                                                    powiedzieć: prawie żad
                                                    > nego, co?
                                                    >
                                                    > > Ty! Masz rację, cholera. A potem pomyślisz o kimś źle, to zaraz:
                                                    > > no tak, ale on jest taaaaaki (szereg peanów:).
                                                    >
                                                    > Ale Wy też tak robicie, więc nie czuję się jak zdrajca;) Tylko my
                                                    inaczej myśli
                                                    > my: no tak, ale ona ma taaaakie...;p
                                                    >
                                                    > > Poprzednich nie widziałeś.
                                                    >
                                                    > Czyli poprzednie nie dotyczyły mnie? Uf, to dobrze... tzn nie
                                                    dobrze, ale przyn
                                                    > ajmniej to nie moja wina;)
                                                    >
                                                    > > Nie no. Co Ty. Nic na siłę. Jeśli zechcesz odejść - odejdź:).
                                                    >
                                                    > Dopiero, kiedy będziesz umiała się z tego cieszyć;)
                                                    >
                                                    > > Ja???? Ja tu tylko sprzątam;p
                                                    >
                                                    > Zła odpowiedź. Wiesz, ona mnie tam wyciska jak cytrynę a sama nie
                                                    mówi ani jedn
                                                    > ego słowa za dużo. Z nią nie jest tak łatwo jak z Tobą.;) Ale
                                                    skoro na Twoją po
                                                    > moc też nie mogę liczyć...
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 09.08.07, 22:53
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > A dlaczego jako gość do mnie piszesz?;)

                                                    Bo mnie notorycznie wylogowywuje!!! Ale to też niezłe ze względów
                                                    kompozycyjnych - już nie jestem taka grubą krechą pisana:).
                                                    Ty, nie uwierzysz... trzecie zaproszenie na ślub w przeciągu
                                                    miesiąca... uff, bez wesela - Bóg istnieje! I chyba mnie jednak
                                                    kocha:). Nie, nie wybieram się.

                                                    > Jeszcze się zastanowię, może poczekam do jutra;)

                                                    Jutro teeeeeeeeż:).

                                                    > Bo tak naprawdę kręci Cię nie to, co mówię, tylko to, czego nie
                                                    mówię a sobie wyobrażasz;) W kontaktach bezpośrednich tego byłoby
                                                    sporo mniej...

                                                    Eeeee, Ty mnie kręcisz;). Facet na poziomie, który ma dla mnie czas,
                                                    słucha - i jeszcze go to interesuje. Takich nie ma. Jesteś
                                                    wirtualny! Żarty żartami - naprawdę jesteś fajny:). Dawno mi się z
                                                    żadnym facetem tak nie gadało.

                                                    > To chyba wszyscy wartościowi potem nie byli z tego dumni, nie?
                                                    Szymborska i Herbert (?) też mieli takie epizody AFAIR.

                                                    Ah, powiedziałeś, że jest wartościowy? :D
                                                    Nie według krytyki - nikt nie postawiłby Hłaski obok Szymborskiej i
                                                    Herberta. Ale tworzył epokę.

                                                    > Jak mnie interesowało to nie odpowiadałaś;)

                                                    No bo widzisz, bo mnie kręcą tacy, których nie interesuje... :(

                                                    > A zapytać chciałem już wcześniej, jak zaczęłaś się otwierać.
                                                    Pomyślałem sobie: Ona z pewnością pisze conajmniej bloga;)

                                                    Nie, nie piszę bloga. To by było żenujące, jakby mnie jakiś
                                                    forumowicz z prawka wyczaił, a ja tam w najlepsze "on" - bo tak się
                                                    tam mówi o "nich" - (...) i było cudownie. Yeah! Zresztą tam ma się
                                                    poczucie, że się gada do samego siebie. To konstrukcja maila do No
                                                    Comments.


                                                    > Prości ale nie prostaccy? Przynajmniej połowa z nas taka jest. Ta
                                                    ładniejsza;)

                                                    Skoro jest nas dwoje, i skoro oczywiście JA jestem ładniejsza
                                                    (prawda????;p), tzn. że ja jestem prostacka. Tak?

                                                    > Taa... w 1831., 1846. i 1863. też czytali... Mam zdjąć ze ściany
                                                    pałasza i oblegać rosyjską ambasadę?;)

                                                    Tam rosyjską ambasadę. Instruktora mi w łeb palnij (a masz?) - mi to
                                                    nie wypada;p. Albo nie:).

                                                    > Opis świata składa się z opisu jakościowego (od biedy bez wzorów)
                                                    i ilościowego(bez wzorów nie da rady). Bez tego nic nie zrozumiesz.

                                                    Już nie rozumiem. Samo słowo "wzór" ewokuje stwierdzenie "nie
                                                    rozumiesz".

                                                    > I nie byłoby Twojej Pszczoły;)

                                                    Ale przekonałeś mnie!!! A wiesz, że Malutka znów w serwisie? :.(
                                                    A ja się oczywiście dowiaduję ostatnia! I nawet nie wiem, co
                                                    Pszczole znowu... tęsknię za nią. Poza tym mi strasznie szkoda, jak
                                                    ona tam siedzi... taka sama. Wiem, że to głupie (!), ale Instruktor,
                                                    jaki by nie był, to z nią jest i o nią dba, a tak...


                                                    > Ogólna Teoria Wszystkiego jest tak czasem nazywana. To taki Święty
                                                    Graal fizyki teoretycznej. A to określenie jest całkiem słuszne.
                                                    Chciałbym dożyć...

                                                    Fi... fi - co??? ;p Mówże po polsku!
                                                    Świetna sprawa, stworzyć ogólną teorię wszystkiego... też bym
                                                    chciała dożyć:).

                                                    > To co napisałem, to była pierwsza myśl po przeczytaniu Twojego
                                                    dialogu;) A przecież raz Ci się udało, sposób zadziałał.

                                                    Nie broń jego nędznych sposobów! Nie sprawdziły się? Widzis gdzieś
                                                    tu moje prawko??? Ja nie widzę! :)

                                                    > Możesz sobie z tym to, co lubisz;)

                                                    No tak, no ale z czym??? :)

                                                    > A najpierw chciałem odpowiedzieć na te pytania;)

                                                    I co byś odpowiedział????

                                                    > No dzięki.

                                                    Nie, no nie na Ciebie atak przecież był, no... :). Ale naprawdę
                                                    nigdy więcej z kimś, kto nie tańczy (w domyśle: ze mną trochę też).
                                                    Przynajmniej z kimś, z kim możnaby pogadać...

                                                    > Nie wpadłaś, bo Ty robisz z niego supermana (z Hłaski, chociaż nie
                                                    tylko;)).

                                                    No właśnie nie. Sam Hłasko był kimś, kto ciągle grał, miał upiornie
                                                    trudny charqakter, kobiety w jego życiu nie odgrywały roli
                                                    arcyważnej. Pisał... ja go kocham, ale właśnie dlatego, że to nie
                                                    była literatura z wyższej półki, edukację zakończył w wieku 16 lat,
                                                    siedział w więzieniu (nie robi to na mnie wrażenia, nie myśl,
                                                    że "taki beee". Mojego drobnomieszczańskiego instruktora może to
                                                    mierzić, ale mój były był na bakier i z prawem, i z edukacją, a był
                                                    wartościowy), jego powieści nie były szeregiem chwytów literackixch,
                                                    chrzanił przecinki, etc, etc. Ale w Hłasce jest od cholery prawdy.
                                                    Jego bohaterowie to straszne dupki, twardziele złamani przez życie (
                                                    mój i. się na takiego kreuje, i przyznam, czasem gada, jakby go ktoś
                                                    wyciął z Marka żywcem) - Ci Hłaskowi faceci mnie strasznie kręcą.
                                                    Nie da się ich kochać, ale nie umie sie bez nich żyć. Te laski
                                                    zawsze wracają. Ja tak mogę jeszcze długo... :)

                                                    A to ja jestem tu adwokatem diabła, patrzę z przeciwnej strony
                                                    (nawet, jak się zgadzam). A przy okazji odpowiedziałaś mi na to
                                                    pytanie, które niby mnie nie interesowało, tak?

                                                    > Pudło:D. Dzięki za "niby" :). To był konspekt maila:)


                                                    > Pewnie zostałbym nawet jakbyś umiała patrzeć.

                                                    Jakaś intensywna lektura Marka? MG... kurcze. :)

                                                    > I chciałaś powiedzieć: prawie żadnego, co?

                                                    No właśnie... no... no wiesz.

                                                    > Ale Wy też tak robicie, więc nie czuję się jak zdrajca;) Tylko my
                                                    inaczej myślimy: no tak, ale ona ma taaaakie...;p

                                                    Jak Ins... ehem!... insynuujesz! Nieładnie, MG! Myślałam, że jesteś
                                                    kochany:P


                                                    > Czyli poprzednie nie dotyczyły mnie?

                                                    Ależ żadne nie dotyczyły Ciebie;p. Jedne tylko ewokowałeś:).

                                                    > > Nie no. Co Ty. Nic na siłę. Jeśli zechcesz odejść - odejdź:).
                                                    > Dopiero, kiedy będziesz umiała się z tego cieszyć;)

                                                    Czytałeś Marka! Kurde, MG. Ja się zaraz powaga zakocham. ;p

                                                    > Wiesz, ona mnie tam wyciska jak cytrynę a sama nie
                                                    mówi ani jednego słowa za dużo. Z nią nie jest tak łatwo jak z
                                                    Tobą.;)

                                                    BRAWO NC! Moja dziołcha! Wyciskać MG!:D
                                                    Ale w końcu będziesz wiedział o mnie wszystko i nie będę mogła
                                                    powiedzieć Ci nic, i ona nadal będzie intrygująca, i wtedy mnie
                                                    zostawisz. Nie zaprzeczaj, zawsze tak jest:).

                                                    Ale skoro na Twoją pomoc też nie mogę liczyć...

                                                    Bladoniebieskiego Trabanta. No przepraszam, NC...
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 23:53
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Bo mnie notorycznie wylogowywuje!!! Ale to też niezłe ze względów
                                                    > kompozycyjnych - już nie jestem taka grubą krechą pisana:).

                                                    Ale za to nie mogę być pewny, że to Ty. A anoreksji nie lubię;)

                                                    > Jutro teeeeeeeeż:).

                                                    No dobrze, dobrze. Zasłużyłaś;p

                                                    > Eeeee, Ty mnie kręcisz;). Facet na poziomie, który ma dla mnie
                                                    > czas, słucha - i jeszcze go to interesuje.

                                                    > No bo widzisz, bo mnie kręcą tacy, których nie interesuje... :(

                                                    Plączecie się w zeznaniach Linia. Opowiedzcie jeszcze raz od początku. Gdzie to niby byliście jak ofierze podżynano gardło?;)

                                                    > Ah, powiedziałeś, że jest wartościowy? :D

                                                    Przecież nigdy nie twierdziłem, że nie. Zdaję się na opnię eksperta;)

                                                    > Nie, nie piszę bloga. To by było żenujące, jakby mnie jakiś
                                                    > forumowicz z prawka wyczaił, a ja tam w najlepsze "on" - bo tak
                                                    > się tam mówi o "nich" - (...) i było cudownie. Yeah! Zresztą tam
                                                    > ma się poczucie, że się gada do samego siebie. To konstrukcja
                                                    > maila do No Comments.

                                                    Nigdy nie rozumiałem bloggerów. Tego, co byłoby żenujące do końca nie rozumiem ale faktycznie, nie nadajesz się do pisania bloga.

                                                    > > Prości ale nie prostaccy?
                                                    > Skoro jest nas dwoje, i skoro oczywiście JA jestem ładniejsza
                                                    > (prawda????;p), tzn. że ja jestem prostacka. Tak?

                                                    Gdzie wyczytałaś, że jesteś prostacka? Następnym razem szczel sobie jeszcze jednego red bulla przed odpisywaniem mi;)

                                                    > Tam rosyjską ambasadę. Instruktora mi w łeb palnij (a masz?) - mi > to nie wypada;p. Albo nie:).

                                                    A co to ja jakiś cyngiel jestem? Poproś swojego exa. Ja tylko za ojczyznę się biję;)

                                                    > Ale przekonałeś mnie!!! A wiesz, że Malutka znów w serwisie? :.(

                                                    No widzisz? A to opel przecież, nie wymagaj od niej za dużo;)

                                                    > Wiem, że to głupie (!), ale Instruktor, jaki by nie był, to z nią > jest i o nią dba, a tak...

                                                    To jego narzędzie pracy, jak dla Ciebie długopis a dla mnie klawiatura. I czasem pewnie jej szczerze nienawidzi, nieważne, co Tobie o tym mówi;)

                                                    > Świetna sprawa, stworzyć ogólną teorię wszystkiego... też bym
                                                    > chciała dożyć:).

                                                    Stworzyć boga;)

                                                    > Nie broń jego nędznych sposobów! Nie sprawdziły się? Widzis gdzieś
                                                    > tu moje prawko??? Ja nie widzę! :)

                                                    Przepraszam, zachowałem się jak gó..arz, to się już więcej nie powtórzy.

                                                    > No tak, no ale z czym??? :)

                                                    A nieważne. Kiedyś Ci wytłumaczę.

                                                    > I co byś odpowiedział????

                                                    Nie wiem, przecież nie odpowiedziałem.

                                                    > Ale naprawdę nigdy więcej z kimś, kto nie tańczy (w domyśle: ze
                                                    > mną trochę też).

                                                    Taniec, wielkie mi coś. To kwestia ilości alkoholu.;)

                                                    > Przynajmniej z kimś, z kim możnaby pogadać...

                                                    A to z nim nie można było? To co to za kumpel?

                                                    > Sam Hłasko był kimś, kto ciągle grał, miał upiornie
                                                    > trudny charqakter, kobiety w jego życiu nie odgrywały roli
                                                    > arcyważnej.

                                                    Odgrywały, przecież o nich pisał. To, że mu nie wychodziło (a może i wychodziło) to inna sprawa.

                                                    > Mojego drobnomieszczańskiego instruktora może to mierzić, ale mój > były był na bakier i z prawem, i z edukacją, a był wartościowy),

                                                    Jestem drobnomieszczański widać. Ale jakoś tak patrzę na ludzi pod względem użyteczności społecznej. Inaczej nie potrafię. I mam rację, to tacy tworzą świat.

                                                    > > Pudło:D. Dzięki za "niby" :). To był konspekt maila:)

                                                    Trudno. Ale skoro kochasz pisać to czemu nie piszesz?

                                                    > Jakaś intensywna lektura Marka? MG... kurcze. :)

                                                    Nie, trzeźwa ocena... siebie.

                                                    > No właśnie... no... no wiesz.

                                                    Wiem.

                                                    > Jak Ins... ehem!... insynuujesz! Nieładnie, MG! Myślałam, że
                                                    > jesteś kochany:P

                                                    A teraz już nie myślisz? Coraz lepiej mnie poznajesz;)

                                                    > Ależ żadne nie dotyczyły Ciebie;p. Jedne tylko ewokowałeś:).

                                                    Przykro mi.

                                                    > Czytałeś Marka! Kurde, MG. Ja się zaraz powaga zakocham. ;p

                                                    Nie. Ja nie lubię krzywdzić ludzi poprostu.

                                                    > BRAWO NC! Moja dziołcha! Wyciskać MG!:D
                                                    > Ale w końcu będziesz wiedział o mnie wszystko i nie będę mogła
                                                    > powiedzieć Ci nic, i ona nadal będzie intrygująca, i wtedy mnie
                                                    > zostawisz. Nie zaprzeczaj, zawsze tak jest:).

                                                    Ona nie jest w moim typie;p Tylko jej tego nie mów;)

                                                    > Bladoniebieskiego Trabanta. No przepraszam, NC...

                                                    Nie zgadza się trochę pojemność, już sprawdziłem to wcześniej. Chociaż... może... Dziękuję, wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć;) Jesteś kochana.
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 12:04
                                                    MG, jakiś inny dzisiaj jesteś... Trochę, jak Instruktor, trochę, jak
                                                    FLF, taki mój znajomy...

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Ale za to nie mogę być pewny, że to Ty. A anoreksji nie lubię;)

                                                    Powiedz to dziadowskiemy systemowi na gazecie! :)
                                                    Założę się, że to przez te wszystkie zmiany.

                                                    > No dobrze, dobrze. Zasłużyłaś;p

                                                    :)
                                                    A pojutrze?

                                                    > Plączecie się w zeznaniach Linia. Opowiedzcie jeszcze raz od
                                                    > początku. Gdzie to niby byliście jak ofierze podżynano gardło?;)

                                                    Jak mi się jakiś facet zaczyna podobać, zazwyczaj okazuje się, że ma
                                                    mnie gdzieś. A nie znoszę lepiących się do mnie mędzideł, odrzuca
                                                    mnie. Ale taki luźny układ z Tobą jest super:). Interesujesz
                                                    się "mną", ale się do mnie nie lepisz:).

                                                    > Przecież nigdy nie twierdziłem, że nie. Zdaję się na opnię
                                                    eksperta;)

                                                    Kto jest niby tym ekspertem? ;p

                                                    > Nigdy nie rozumiałem bloggerów. Tego, co byłoby żenujące do końca
                                                    nie rozumiem ale faktycznie, nie nadajesz się do pisania bloga.

                                                    Jak to się nie nadaję? Dlaczego? Zaraz sobie założę! Ot, już idę! :)


                                                    > Gdzie wyczytałaś, że jesteś prostacka? Następnym razem szczel
                                                    sobie jeszcze jednego red bulla przed odpisywaniem mi;)

                                                    Masz rację, wracam skonana, mózg mi nie kontaktuje. Posiedziałbyś 8h
                                                    w pomieszczeniu bez tlenu... :). I to przed kompem:). Szczel? To od
                                                    sikania? ;p

                                                    > A co to ja jakiś cyngiel jestem? Poproś swojego exa. Ja tylko za
                                                    ojczyznę się biję;)

                                                    Oj ex. Nie gadamy o nim. To był niewypał. Nie rób krzywdy
                                                    Instruktorowi. Ja mimo wszystko, no. No.
                                                    To dobry facet.

                                                    > No widzisz? A to opel przecież, nie wymagaj od niej za dużo;)

                                                    Nie wymagam... tylko tęsknię... Druga łajza się tak nie psuje!

                                                    > To jego narzędzie pracy, jak dla Ciebie długopis a dla mnie
                                                    > klawiatura. I czasem pewnie jej szczerze nienawidzi, nieważne, co
                                                    > Tobie o tym mówi;)

                                                    A czemu moim narzędziem pracy jest długipis??? Nie poniżaj mnie! ;p
                                                    Klawiatura też między innymi. No ale i długopis i tego typu biurowe
                                                    bambetle. Wiem, nie raz mi mówił, że ma jej dość. Ale ja też go mam
                                                    dość, a wcale nie znaczy to, że lubię go mniej:)

                                                    > Stworzyć boga;)

                                                    Ludzie tworzą swój obraz Boga - Bóg jest wyobrażeniem, coś, jak mój
                                                    Mareczek. Ale nie bawimy się w teologię!

                                                    > Przepraszam, zachowałem się jak gó..arz, to się już więcej nie
                                                    powtórzy.

                                                    Dlaczego tak powiedziałeś? :) To bardzo miło, że go bronisz.

                                                    > A nieważne. Kiedyś Ci wytłumaczę.

                                                    Kiedy???? Ja chcę wiedzieć JUŻ!!! :)

                                                    > Nie wiem, przecież nie odpowiedziałem.

                                                    To odpowiedz!


                                                    > Taniec, wielkie mi coś. To kwestia ilości alkoholu.;)

                                                    Świetnie. O wiele lepiej jest się czuć, jak piąte koło u wozu, tak?
                                                    I kompletnie nie mieć co ze sobą zrobić. Nie wiem, po co on mnie tam
                                                    zabrał. Nawet, jak na fajka szłam, to się nie czułam za
                                                    specjalnie "zajeta czymś, co by uprawomocniało moją tam obecność". A
                                                    potem mi się skończyły fajki. A Ci wszyscy biedni ludzie też nie
                                                    wiedzieli, co ze mną zrobić, a chcieli się po prostu dobrze bawić.
                                                    Nie mam pojęcia, po co mu byłam potrzebna. A jeszcze nie wiedziałam,
                                                    gdzie jestem i nie mogłam wrócić, ani się nawet schować w
                                                    samochodzie.

                                                    > A to z nim nie można było? To co to za kumpel?

                                                    Zazwyczaj się da, o ile nie epatuje swoim męczennictwem i
                                                    niezadowoleniem. Kumpel, jak mu jest wygodnie, w zadadzie żaden
                                                    kumpel. Jak już nie ma z kim, to wtedy jest mój kumpel.

                                                    > Odgrywały, przecież o nich pisał. To, że mu nie wychodziło (a może
                                                    i wychodziło) to inna sprawa.

                                                    Wychodziło! :)

                                                    > Jestem drobnomieszczański widać. Ale jakoś tak patrzę na ludzi pod
                                                    względem użyteczności społecznej. Inaczej nie potrafię. I mam rację,
                                                    to tacy tworzą świat.

                                                    Ja nie jestem społecznie użyteczna. Za to z powodzeniem psuję
                                                    wszystko, czego się dotknę, zwłaszcza w pracy.

                                                    > Trudno. Ale skoro kochasz pisać to czemu nie piszesz?

                                                    A co mam pisać niby? Bloga?

                                                    > Nie, trzeźwa ocena... siebie.

                                                    To było... nieziemski jesteś.

                                                    > Wiem.

                                                    No właśnie. I dlatego inni mnie nie interesują.

                                                    > A teraz już nie myślisz? Coraz lepiej mnie poznajesz;)

                                                    Myślę. Nawet, jak się okażesz dupkiem, to i tak będziesz kochany:).

                                                    > Przykro mi.

                                                    Akurat. Nie Ty, to co innego. Wczoraj się spłakałam na filmie o
                                                    detektywie, który się spiknął z klientką. Zakończyłam oglądanie,
                                                    kiedy się już spikneli, dalej nie było już na co czekać:).

                                                    > Nie. Ja nie lubię krzywdzić ludzi poprostu.

                                                    No teraz to już jest powaga cytat z Instruktora.


                                                    > Ona nie jest w moim typie;p Tylko jej tego nie mów;)

                                                    Nie wypada mi zrobić: ":D". Tzn, że nie zostawisz? A ja jestem w
                                                    Twoim typie???

                                                    > .. Dziękuję, wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć;) Jesteś kochana.

                                                    ;)


                                                    Jasna cholera, wywaliło mnie - znów mnie wyloguje.... :/
                                                    WYLOGOWAŁO!!!
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 15:03
                                                    Macie bloga, Towarzyszu MG! Jak zgadniecie, jak się nazywa (a na
                                                    pewno można to wyszukać, cholera jasna), to może nawet coś na nim
                                                    napiszę? Może.
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 15:11
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > MG, jakiś inny dzisiaj jesteś... Trochę, jak Instruktor, trochę,
                                                    > jak FLF, taki mój znajomy...

                                                    Nowy, lepszy mg? Spoko, to dalej ja.

                                                    > Powiedz to dziadowskiemy systemowi na gazecie! :)
                                                    > Założę się, że to przez te wszystkie zmiany.

                                                    Pewnie tak... Nie wyszło im to nowe forum.

                                                    > :)
                                                    > A pojutrze?

                                                    A może też;)

                                                    > Jak mi się jakiś facet zaczyna podobać, zazwyczaj okazuje się, że > ma mnie gdzieś. A nie znoszę lepiących się do mnie mędzideł,
                                                    > odrzuca mnie. Ale taki luźny układ z Tobą jest super:).
                                                    > Interesujesz się "mną", ale się do mnie nie lepisz:).

                                                    Lubisz gitarzystów, co?;) Ja nie mam fizycznej możliwości lepienia się;)

                                                    > Kto jest niby tym ekspertem? ;p

                                                    Ty jesteś. A jeśli nie jesteś (albo się nie czujesz) to będziesz. Jesteś nieskończenie bliżej eksperctwa w tej dziedzinie niż ja;)

                                                    > Jak to się nie nadaję? Dlaczego? Zaraz sobie założę! Ot, już idę!
                                                    > :)

                                                    Podaj gdzie ten blog, chętnie poczytam;)

                                                    > Masz rację, wracam skonana, mózg mi nie kontaktuje. Posiedziałbyś > 8h w pomieszczeniu bez tlenu... :). I to przed kompem:).

                                                    Ja jestem do tego przyzwyczajony. Do niekontaktującego mózgu też...

                                                    > Szczel? To od sikania? ;p

                                                    Od szczelania. Z łókó na ten przykład. Od tego też jesteś ekspertem.

                                                    > Oj ex. Nie gadamy o nim. To był niewypał. Nie rób krzywdy
                                                    > Instruktorowi. Ja mimo wszystko, no. No.
                                                    > To dobry facet.

                                                    To po co ja się do tego muzeum włamywałem?? I co z tą całą bronią teraz zrobię?

                                                    > Nie wymagam... tylko tęsknię... Druga łajza się tak nie psuje!

                                                    Do kawałka blachy i plastiku? Ta druga może nie była robiona w poniedziałek (podobno poniedziałkowe samochody są najbardziej usterkowe;)).

                                                    > A czemu moim narzędziem pracy jest długipis??? Nie poniżaj mnie! ;p

                                                    No dobrze, Twoim narzędziem pracy jest oczywiście mózg. Długopis i reszta to tylko peryferia;)

                                                    > Ludzie tworzą swój obraz Boga - Bóg jest wyobrażeniem, coś, jak
                                                    > mój Mareczek. Ale nie bawimy się w teologię!

                                                    To nie będzie wyobrażenie. OTW może dać możliwość wyznaczenia stanu układu (np wszechświata) do przodu na... bardzo długo;) Ale racja, nie bawimy się już.

                                                    > Dlaczego tak powiedziałeś? :) To bardzo miło, że go bronisz.

                                                    Bo na mnie nakrzyczałaś;) Zabrakło tupnięcia i focha;) On nie potrzebuje mojej obrony, sama świetnie sobie z tym radzisz.

                                                    > Kiedy???? Ja chcę wiedzieć JUŻ!!! :)

                                                    Jutro;)

                                                    > To odpowiedz!

                                                    Jak będziemy się wybierać na to wesele to odpowiem, ok?;)

                                                    > Świetnie. O wiele lepiej jest się czuć, jak piąte koło u wozu, tak?

                                                    Ok, rozumiem Twój nastrój po powrocie. Faktycznie, facet się nie popisał, też bym się zniechęcił do następnych wesel na Twoim miejscu.

                                                    > Zazwyczaj się da, o ile nie epatuje swoim męczennictwem i
                                                    > niezadowoleniem.

                                                    Chyba każdy facet czasem tak ma. Nawet ja;)

                                                    > Jak już nie ma z kim, to wtedy jest mój kumpel.

                                                    Fajnie ma. Jak ja nie mam z kim to nie mam...

                                                    > Ja nie jestem społecznie użyteczna. Za to z powodzeniem psuję
                                                    > wszystko, czego się dotknę, zwłaszcza w pracy.

                                                    Ale jeszcze Cię nie wywalili, nie? To tak bardzo nie szkodzisz widać. Ale nie przeglądaj forum w godzinach pracy (może jak się nią zajmiesz to będziesz użyteczna)!;)

                                                    > A co mam pisać niby? Bloga?

                                                    Co tam chcesz. Jakby Hłasko tak pytał to nie miałabyś czym się zachwycać.

                                                    > To było... nieziemski jesteś.

                                                    W pierwszej chwili napisałem tu coś. Potem uznałem, że to epatowanie męczeństwem i niezadowoleniem i usunąłem. Tak jest lepiej;)

                                                    > Myślę. Nawet, jak się okażesz dupkiem, to i tak będziesz kochany:).

                                                    Postaram się nie okazywać dupkiem. I tak zostaje dużo określeń powszechnie uważanych za obraźliwe...

                                                    > Akurat. Nie Ty, to co innego. Wczoraj się spłakałam na filmie o
                                                    > detektywie, który się spiknął z klientką. Zakończyłam oglądanie,
                                                    > kiedy się już spikneli, dalej nie było już na co czekać:).

                                                    I nie dowiedziałaś się, kto był mordercą? Ten wątek (spikania) dodali po to, żeby kobiety się nie nudziły;) A co to był za film?

                                                    > No teraz to już jest powaga cytat z Instruktora.

                                                    Nie, to cytat ze mnie. Twój instrukto to plagiator;)

                                                    > Nie wypada mi zrobić: ":D". Tzn, że nie zostawisz? A ja jestem w
                                                    > Twoim typie???

                                                    Czy jesteś? Nie wiem, z Tobą się jeszcze nie... widziałem;p Ten trabant to serio? Może przekonaj ją, żeby przyjechała do Ciebie, przyda się dziewczynie trochę praktyki na trasie i w dużym mieście;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 10.08.07, 15:45
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nowy, lepszy mg? Spoko, to dalej ja.

                                                    Gorszy. Nie chcę, żebyś był, jak Instruktor! Chcę, żebyś był, jak
                                                    MG:). On zawsze obiecuje, że przyjdzie, a potem nie przychodzi,
                                                    gupek jeden. Nie, żeby mi zależało na tym jego nędznickim
                                                    przychodzeniu, tylko niepotrzebnie obiecuje, jest niekonsekwentny:).

                                                    > Pewnie tak... Nie wyszło im to nowe forum.

                                                    Już się przyzwyczaiłam. Ale faktycznie nędzne.

                                                    > A może też;)

                                                    A może na pewno, hmmm? :)

                                                    > Lubisz gitarzystów, co?;) Ja nie mam fizycznej możliwości lepienia
                                                    się;)

                                                    To przyjedź:). Przekonałeś mnie o posiadaniu psychiki, więc będziemy
                                                    dużo gadać.

                                                    > Ty jesteś. A jeśli nie jesteś (albo się nie czujesz) to będziesz.
                                                    Jesteś nieskończenie bliżej eksperctwa w tej dziedzinie niż ja;)

                                                    To jeszcze żaden argument:). Ale pomyślę nad tym eksperctwem!

                                                    > Podaj gdzie ten blog, chętnie poczytam;)

                                                    Już mam!!! :)
                                                    Nie powiem, bo wszyscy forumowicze wlezą, a po co mi miejsce do
                                                    pisania, jak nie będę mogła za dużo napisać, żeby ich nie
                                                    demoralizować?

                                                    > Ja jestem do tego przyzwyczajony. Do niekontaktującego mózgu też...

                                                    Ja nie. Trzy lata pracowałam na powietrzu. Ale już jest lepiej, niż
                                                    na początku.

                                                    > To po co ja się do tego muzeum włamywałem?? I co z tą całą bronią
                                                    teraz zrobię?

                                                    Mi oddasz:). Nie, no nie zabijaj go... przecież on kochany jest!
                                                    Damy jemu:).

                                                    > Do kawałka blachy i plastiku? Ta druga może nie była robiona w
                                                    poniedziałek (podobno poniedziałkowe samochody są najbardziej
                                                    usterkowe;)).

                                                    Sam jesteś kawałek blachy i plastiku!!! To Pszczółka, a nie żaden
                                                    kawałek, kawałku mięcha i kości!!! :)

                                                    > No dobrze, Twoim narzędziem pracy jest oczywiście mózg. Długopis i
                                                    reszta to tylko peryferia;)

                                                    Tak już lepiej:).

                                                    > Ale racja, nie bawimy się już.
                                                    :)


                                                    > Bo na mnie nakrzyczałaś;) Zabrakło tupnięcia i focha;) On nie
                                                    potrzebuje mojej obrony, sama świetnie sobie z tym radzisz.

                                                    Prawda? Gorzej, jak go nie mam przed kim bronić. Tupnięcie i foch! :)

                                                    > Jutro;)

                                                    Czyli 11.08.2007 ???? :)


                                                    > Jak będziemy się wybierać na to wesele to odpowiem, ok?;)

                                                    A to idziemy razem??? :)


                                                    > Ok, rozumiem Twój nastrój po powrocie. Faktycznie, facet się nie
                                                    popisał, też bym się zniechęcił do następnych wesel na Twoim miejscu.

                                                    Tak naprawdę to jestem zła, bo miałam go wspierać, a sama wymiękłam.
                                                    A on powiedział o moim wspieraniu "wymuszone". No bo, jak Ci facet
                                                    przez dwie godziny nadaje o własnej fryzurze... eh.

                                                    > Chyba każdy facet czasem tak ma. Nawet ja;)

                                                    On tak ma, kiedy ja jestem.

                                                    > Fajnie ma. Jak ja nie mam z kim to nie mam...

                                                    Trzeba było zostać instruktorem! :)


                                                    > Ale jeszcze Cię nie wywalili, nie?

                                                    Racja - JESZCZE nie.

                                                    > To tak bardzo nie szkodzisz widać. Ale nie przeglądaj forum w
                                                    > godzinach pracy (może jak się nią zajmiesz to będziesz
                                                    > użyteczna)!;)

                                                    Zajmuję się - czekam na telefony. Reszta zrobiona:D
                                                    Wystarczy, że siedzę tu cały boży dzień i jeszcze latam poza
                                                    godzinami. A WŁAŚNIE, ŻE BĘDĘ! :)

                                                    > Co tam chcesz. Jakby Hłasko tak pytał to nie miałabyś czym się
                                                    zachwycać.

                                                    Wtedy nie było blogów:).


                                                    > W pierwszej chwili napisałem tu coś. Potem uznałem, że to
                                                    epatowanie męczeństwem i niezadowoleniem i usunąłem. Tak jest
                                                    lepiej;)

                                                    Napisz! Najprawdopodobniej było to coś takiego, że bym Cię
                                                    wyściskała:). Masz rację - kręci mnie to, czego nie mówisz, a ja
                                                    sobie wyobrażam...

                                                    > Postaram się nie okazywać dupkiem. I tak zostaje dużo określeń
                                                    powszechnie uważanych za obraźliwe...

                                                    :)


                                                    > I nie dowiedziałaś się, kto był mordercą? Ten wątek (spikania)
                                                    dodali po to, żeby kobiety się nie nudziły;) A co to był za film?

                                                    Ten drugi doktor pewnie (mąż klientki był lekarzem). A film... nie
                                                    wiem, włączyłam, żeby się nie nudzić przy obiedzie:). Obiad spożyłam
                                                    koło 20:30-21:00, film na "jedynce".

                                                    > Nie, to cytat ze mnie. Twój instrukto to plagiator;)

                                                    :) Albo wszyscy gadacie to samo:)

                                                    > > Nie wypada mi zrobić: ":D". Tzn, że nie zostawisz? A ja jestem w
                                                    > > Twoim typie???
                                                    >
                                                    > Czy jesteś? Nie wiem, z Tobą się jeszcze nie... widziałem;p Ten
                                                    trabant to serio? Może przekonaj ją, żeby przyjechała do Ciebie,
                                                    przyda się dziewczynie trochę praktyki na trasie i w dużym mieście;)

                                                    Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaak, taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!!!! MG
                                                    geniuszu!!!! :) NC!!! Słyszałaś???? Mi też się przyda trochę
                                                    praktyki Twoim autem :D

                                                    Dobra, idę.
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 21:08
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Gorszy. Nie chcę, żebyś był, jak Instruktor! Chcę, żebyś był, jak
                                                    > MG:)

                                                    Postaram się. Chociaż to mi tak samo czasem wychodziło;)

                                                    > Nie, żeby mi zależało na tym jego nędznickim
                                                    > przychodzeniu, tylko niepotrzebnie obiecuje, jest
                                                    > niekonsekwentny:).

                                                    ;>

                                                    > Już się przyzwyczaiłam. Ale faktycznie nędzne.

                                                    Dużo miejsca na reklamy...

                                                    > To przyjedź:). Przekonałeś mnie o posiadaniu psychiki, więc
                                                    > będziemy dużo gadać.

                                                    Jak będę się wybierał w te okolice dam Ci znać.

                                                    > To jeszcze żaden argument:). Ale pomyślę nad tym eksperctwem!

                                                    To żaden argument tylko przy założeniu, że ja jestem nieskończenie daleko od eksperctwa. Jestem?

                                                    > Już mam!!! :)
                                                    > Nie powiem, bo wszyscy forumowicze wlezą, a po co mi miejsce do
                                                    > pisania, jak nie będę mogła za dużo napisać, żeby ich nie
                                                    > demoralizować?

                                                    Gratuluję. Nie potrafię wygooglować ale domyślam się, że nazwałaś go jakoś w rodzaju "piękna dwudziestoletnia" albo "brudne czyny";) Chociaż, jak Cię znam, to straszliwie się pomyliłem...

                                                    > Mi oddasz:). Nie, no nie zabijaj go... przecież on kochany jest!
                                                    > Damy jemu:).

                                                    Może się jeszcze przydać. Kto wie, przeciw komu byś jej użyła;)

                                                    > Sam jesteś kawałek blachy i plastiku!!! To Pszczółka, a nie żaden
                                                    > kawałek, kawałku mięcha i kości!!! :)

                                                    A Ty ją tak skatowałaś... Może lepiej jednak kawałek blachy? A u mnie zapomniałaś o intelekcie jeszcze;)

                                                    > Prawda? Gorzej, jak go nie mam przed kim bronić. Tupnięcie i foch!
                                                    > :)

                                                    A on sam sobie z tym nie radzi? Wiesz, nie wszyscy lubią być bronieni...

                                                    > Czyli 11.08.2007 ???? :)

                                                    Aaaa... osochozi?

                                                    > A to idziemy razem??? :)

                                                    Przecież zapowiedziałem, że Cię poproszę. Ten kwestionariusz próbuję jakoś obejść;)

                                                    > Tak naprawdę to jestem zła, bo miałam go wspierać, a sama
                                                    > wymiękłam.

                                                    O, widzę, że on też potrafi wzbudzić w Tobie uczucie winy;)

                                                    > A on powiedział o moim wspieraniu "wymuszone". No bo, jak Ci facet
                                                    > przez dwie godziny nadaje o własnej fryzurze... eh.

                                                    Eee... fryzurze? Znaczy o włosach? Eh, ci metroseksualni (ale słyszałem, że to jest już passe;p).

                                                    > Trzeba było zostać instruktorem! :)

                                                    Dzięki ale potrafię inne rzeczy oprócz jazdy samochodem. Chociaż jest takie miejsce, gdzie chciałbym być instruktorem jazdy...

                                                    > Zajmuję się - czekam na telefony. Reszta zrobiona:D

                                                    Świetna robota. I, co najważniejsze, masz czas dla mnie;)

                                                    > Wtedy nie było blogów:).

                                                    Ciekawe, czy miałby bloga gdyby były?

                                                    > Napisz! Najprawdopodobniej było to coś takiego, że bym Cię
                                                    > wyściskała:). Masz rację - kręci mnie to, czego nie mówisz, a ja
                                                    > sobie wyobrażam...

                                                    Nie, trzeba być twardym i pewnym siebie. Tzn ja muszę;) Od mędzenia masz już ludzi.

                                                    > :) Albo wszyscy gadacie to samo:)

                                                    Jasne, że tak. I dopóki Wy wszystkie na to będziecie leciały, to się nie zmieni;)

                                                    > Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaak, taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!!!! MG
                                                    > geniuszu!!!! :) NC!!! Słyszałaś???? Mi też się przyda trochę
                                                    > praktyki Twoim autem :D

                                                    Powodzenia. Dyskusja z nią to jak zatrzymywanie przypływu patelnią;)
                                                  • no-comments ;> 10.08.07, 22:26
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                                    > Powodzenia. Dyskusja z nią to jak zatrzymywanie przypływu patelnią;)

                                                    OOOOOOO tej zniewagi to ja nie daruje!!!!!!! A ja się tak starałam specjalnie
                                                    dla Ciebie streszczać!! A Ty w zamian co.......... Tyyyy......Tyyy......
                                                    Ty....... wredniaku no!
                                                    I za karę zamilknę na amen!!!!!!
                                                  • linia.frontu Re: ;> 10.08.07, 22:55
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Gość portalu: mg napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Powodzenia. Dyskusja z nią to jak zatrzymywanie przypływu
                                                    patelnią;)
                                                    >
                                                    > OOOOOOO tej zniewagi to ja nie daruje!!!!!!! A ja się tak starałam
                                                    specjalnie
                                                    > dla Ciebie streszczać!! A Ty w zamian co..........
                                                    Tyyyy......Tyyy......
                                                    > Ty....... wredniaku no!
                                                    > I za karę zamilknę na amen!!!!!!

                                                    Haha, te no, żartował przecież:). Nie obrażaj się!!!! Masz zostać -
                                                    przynajmniej ze mną!!!!! :)
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 22:53
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Postaram się. Chociaż to mi tak samo czasem wychodziło;)

                                                    Skoro Ci samo wychodziło, tzn, że taki też trochę jesteś - więc bądź
                                                    i taki:).

                                                    > ;>

                                                    Co ma znaczyć ten grymas, hę??? ;P
                                                    Przylazł. Wygląda na to, że moje desperackie deklaracje bierze pod
                                                    uwagę w stopniu conajmniej nieznacznym ! Też mi coś:(.
                                                    "Marek podniósł głowę i spojrzał mi w oczy przez grube łazy. I już
                                                    wiedział, że ja wiem, że on wie, że to nieprawda. I przez te
                                                    wielkie, niebieskie łzy zobaczyłem w jego oczach żal do mnie,,
                                                    bolesna pretensję, że przez zwykłą drobnomieszczańską małoduszność
                                                    nie stać mnie na podjecie gry, na śmiałe i pełne ryzyka wstąpienie w
                                                    zaczarowany krąg boleśnie pięknych urojeń, dramatycznie wzniosłych
                                                    zwidów". :)
                                                    Popsuł wszystko. Całe wyrobienie dramatycznwe legło w gruzach:(.

                                                    > Dużo miejsca na reklamy...

                                                    I czcionka brzydka. Kiedyś ":)" wyglądało, jak rozplaćkana żaba,
                                                    świetne było, taki rozkoszny uśmiech, a ":(" było wyrazem
                                                    przwdziwego niezadowolenia... a ";)", nie wygladało, jakby
                                                    pomalowało sobie tylko jedną rzęsę. Eh, życie... ;p

                                                    > Jak będę się wybierał w te okolice dam Ci znać.

                                                    Naprawdę???? Koniecznie!!! :)


                                                    > To żaden argument tylko przy założeniu, że ja jestem nieskończenie
                                                    daleko od eksperctwa. Jestem?

                                                    Jesteś. Ale wdrażasz się:D. To wspaniale! Będę miała z kim gadać o
                                                    Marku:).

                                                    > Gratuluję. Nie potrafię wygooglować ale domyślam się, że nazwałaś
                                                    go jakoś w rodzaju "piękna dwudziestoletnia" albo "brudne czyny";)
                                                    Chociaż, jak Cię znam, to straszliwie się pomyliłem...

                                                    Hahaha! Straszliwie tylko pod pewnym kątem - nazwa bloga musi być
                                                    oczywista, byś mógł go znaleźć... ale nie aż tak oczywista. Posiada
                                                    jeszcze "głęboki kontekst filozoficzny epoki" (obśmiewany cytat z
                                                    wykładowcy - moja pierwsza praca roczna). w kontekście tego, co
                                                    Marek mówi i samego tekstu, do którego się odnoszę, do tego, co
                                                    powinno się z nim potem zrobić. Strzelaj! Już i tak powiedziałam Ci
                                                    wszystko. Brudne czyny to nie tytuł na bloga, a piękna, e, raczej
                                                    szpetnaczterdziestoletnia:).

                                                    > Może się jeszcze przydać. Kto wie, przeciw komu byś jej użyła;)

                                                    Ja wiem:).

                                                    > A Ty ją tak skatowałaś... Może lepiej jednak kawałek blachy? A u
                                                    mnie zapomniałaś o intelekcie jeszcze;)

                                                    Jaki skromny!!! Ja Pszczólczynki mojej nie skatowałam! Ale ona ma
                                                    nas kilkunastu dziennie... nie, nie porównuj tego do seksu!!!! :)

                                                    > A on sam sobie z tym nie radzi? Wiesz, nie wszyscy lubią być
                                                    bronieni...

                                                    E, nie chce mi się szukać cytatu, ale szło - "Ale znam Ciebie,
                                                    Katarzyno, i jeszcze parę innych kobiet, którym wydaje się, że mogą
                                                    coś uczynić dla mżczyzny, który najprawdopodobiej wcale tego nie
                                                    chce" - w ten deseń:0. A myśmy gadali o Czynach, że tak wiesz??? Mam
                                                    wrażenie, że okres forumowej fascynacji Brudnymi bastępował znacznie
                                                    wcześniej... czyżbyś czytał? Albo jeszcze - doskonale znasz Marka i
                                                    tylko się ze mnie nabijasz!

                                                    > Aaaa... osochozi?

                                                    Eeeeee! Jutro (przypada 11.07) powiesz mi, co mam sobie z czym tak,
                                                    jak lubię. Coś takiego. :)


                                                    > Przecież zapowiedziałem, że Cię poproszę. Ten kwestionariusz
                                                    próbuję jakoś obejść;)

                                                    Czekasz, aż będzie 1232145,98 razy dłuższy??? :)
                                                    A czego tak się w nim boisz???? Hę? :)

                                                    > O, widzę, że on też potrafi wzbudzić w Tobie uczucie winy;)

                                                    Jest w tym genialny!!!! I jest do tego pierwszy. Teraz się też
                                                    czuje winna, cholera. Może niesprawiedliwie na niego najechałam? A,
                                                    weź się Linia puknij w łeb!
                                                    Jeszcze czego! :)

                                                    > Eee... fryzurze? Znaczy o włosach? Eh, ci metroseksualni (ale
                                                    słyszałem, że to jest już passe;p).

                                                    MG, ZARAZ PRZESTANIEMY SIĘ LUBIĆ!!!:) Ileż razy mam Ci powtarzać, że
                                                    to mój Instruktor, hmmm? :)
                                                    Ktośtam go źle obciął i przeżywał, ale to nie znaczy zaraz! W ogóle
                                                    co Ty sobie myślisz, że mam taki kiepski gust? Nie odpowiadaj na
                                                    wszelki wypadek! ;p
                                                    Nie mogę Ci pozwalać, żebyś tak o nim mówił. Jemu nie pozwoliłabym
                                                    mówić tak o Tobie. W ten sposób dwóch kumpli mniej:).
                                                    Chłopak o siebie dba. I ma szerszy zasób słow, niż ty:P
                                                    Tylko mi się nioe obraź. Proforma nakrzyczałam:).

                                                    > Dzięki ale potrafię inne rzeczy oprócz jazdy samochodem. Chociaż
                                                    jest takie miejsce, gdzie chciałbym być instruktorem jazdy...

                                                    Gdzie??? :)
                                                    OPn też potrafi. A uczyć potrafisz?

                                                    > Świetna robota. I, co najważniejsze, masz czas dla mnie;)

                                                    Ba, ta fuszka to było marzenie mojego życia!!! Kurcze, chyba nawet
                                                    będąc adwokatem, czy innym takim nie chodziłabym taka dumna i blada!
                                                    Pracuję z najlepszymi ludżmi na świecie, którzy pracują w najlepszym
                                                    zawodzie na świecie! No, nie zawsze jest tak różowo, często mam
                                                    dość, nie mniej jednak:).

                                                    > Ciekawe, czy miałby bloga gdyby były?

                                                    Taaa. Jakby w Kameralnej III była kafejka internetowa;p. Fajnie by
                                                    było, jakby tam opowiadał te swoje szkice, ciągle od nowa... :)
                                                    A, żeby nie było - nigdy nie pisał po alkoholu.

                                                    > Nie, trzeba być twardym i pewnym siebie. Tzn ja muszę;) Od
                                                    mędzenia masz już ludzi.

                                                    To musiało być najkochańsze na świecie:)............

                                                    > Jasne, że tak. I dopóki Wy wszystkie na to będziecie leciały, to
                                                    się nie zmieni;)

                                                    Eh, a ja myślałam, że jesteś inny, niz wszyscy. Nie przejmuj się, ja
                                                    zawsze tak myślę:).

                                                    > Powodzenia. Dyskusja z nią to jak zatrzymywanie przypływu
                                                    patelnią;)

                                                    Nie wypada mi się z tego śmiać! :D
                                                    Coś w tym jest... dziś do was zajrzałam i nie dałam rady za jednym
                                                    zamachem:).

                                                    Dobranoc!
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.07, 16:46
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > Skoro Ci samo wychodziło, tzn, że taki też trochę jesteś - więc
                                                    > bądź i taki:).

                                                    mg jest dość podobny do mnie więc nawet, gdybym chciał pisać inaczej nie wychodziłoby za bardzo.

                                                    > Popsuł wszystko. Całe wyrobienie dramatycznwe legło w gruzach:(.

                                                    Wyjaśnij mi, o co chodzi z tym wyrobieniem. Z góry dziękuję;)

                                                    > I czcionka brzydka. Kiedyś ":)" wyglądało, jak rozplaćkana żaba,
                                                    > świetne było, taki rozkoszny uśmiech, a ":(" było wyrazem
                                                    > przwdziwego niezadowolenia... a ";)", nie wygladało, jakby
                                                    > pomalowało sobie tylko jedną rzęsę. Eh, życie... ;p

                                                    Można ustawić czcionkę o stałej szerokości, może wtedy będzie lepiej. Albo używaj nawiasów kwadratowych;]

                                                    > Naprawdę???? Koniecznie!!! :)

                                                    Naprawdę.

                                                    > Jesteś. Ale wdrażasz się:D. To wspaniale! Będę miała z kim gadać o
                                                    > Marku:).

                                                    Szkoda, myślałem, że cokolwiek wiem... I nie mogę się wdrażać, przecież: niekończoność - cokolwiek = nieskończoność... Nie będziesz miała z kim pogadać...

                                                    > Hahaha! Straszliwie tylko pod pewnym kątem - nazwa bloga musi być
                                                    > oczywista, byś mógł go znaleźć... ale nie aż tak oczywista.

                                                    No to teraz już nie mam pojęcia. Zakręciłaś strasznie. A do Twojej pierwszej pracy rocznej (ani jej recenzji) przecież nie dotrę;)

                                                    > Ja wiem:).

                                                    Ja też wiem. Nie dostaniesz;)

                                                    > Jaki skromny!!! Ja Pszczólczynki mojej nie skatowałam!

                                                    Ta druga się nie sypie. Tą drugą nie jeździsz. I nie ma między tym związku?

                                                    > Ale ona ma nas kilkunastu dziennie... nie, nie porównuj tego do
                                                    > seksu!!!! :)

                                                    Ale to dobre porównanie (chociaż bez sugestii bym nie wpadł). Jak się źle używa (zwłaszcza kilkanaście dziennie) to się psuje;)

                                                    > E, nie chce mi się szukać cytatu, ale szło - "Ale znam Ciebie,
                                                    > Katarzyno, i jeszcze parę innych kobiet, którym wydaje się, że
                                                    > mogą coś uczynić dla mżczyzny, który najprawdopodobiej wcale tego > nie chce" - w ten deseń:0.

                                                    Fajny cytat. Też parę takich znam. Oprócz Ciebie.

                                                    > A myśmy gadali o Czynach, że tak wiesz??? Mam
                                                    > wrażenie, że okres forumowej fascynacji Brudnymi bastępował
                                                    > znacznie wcześniej... czyżbyś czytał? Albo jeszcze - doskonale
                                                    > znasz Marka i tylko się ze mnie nabijasz!

                                                    Nie wiedziałem. Nie czytałem (jeszcze). Nie znam i nie nabijam się (gdzieżbym śmiał). ;)

                                                    > Eeeeee! Jutro (przypada 11.07) powiesz mi, co mam sobie z czym
                                                    > tak, jak lubię. Coś takiego. :)

                                                    Kurcze, to dzisiaj. Postaram się do wieczora wymysleć. Nie spodziewałem się drążenia tego tematu;)

                                                    > Czekasz, aż będzie 1232145,98 razy dłuższy??? :)
                                                    > A czego tak się w nim boisz???? Hę? :)

                                                    Nie boję. Nie lubię przechodzić standardowej procedury w niestandardowej sprawie;) Co Ty jesteś, ISO 9001?;)

                                                    > Jest w tym genialny!!!! I jest do tego pierwszy. Teraz się też
                                                    > czuje winna, cholera.

                                                    A może czasem słusznie?

                                                    > Może niesprawiedliwie na niego najechałam?

                                                    Może. Z pewnością niesprawiedliwie na mnie, parę linijek niżej;)

                                                    > A, weź się Linia puknij w łeb!

                                                    Puknij,punkij. A jakbyś sama nie umiała...;)

                                                    > Jeszcze czego! :)

                                                    A właśnie, że tak.

                                                    > MG, ZARAZ PRZESTANIEMY SIĘ LUBIĆ!!!:) Ileż razy mam Ci powtarzać, że to mój Instruktor, hmmm? :)

                                                    Dobra, dobra. Przepraszam, że żyję. Mogę przestać...

                                                    > Ktośtam go źle obciął i przeżywał, ale to nie znaczy zaraz! W
                                                    > ogóle co Ty sobie myślisz, że mam taki kiepski gust? Nie
                                                    > odpowiadaj na wszelki wypadek! ;p

                                                    Ja bym... tego, tere-fere, fryzjera i ogolił się na 0 (słownie: zero). No ale ja nie mam fryzury, ja mam włosy;) Na wszelki wypadek nie czytaj;)

                                                    > I ma szerszy zasób słow, niż ty:P
                                                    > Tylko mi się nioe obraź. Proforma nakrzyczałam:).

                                                    Wątpię, nie poznałaś nawet ułamka promila mojego najcenniejszego słownictwa;) Nie obrażę się, każdy może się mylić;)

                                                    > Gdzie??? :)

                                                    www.youtube.com/watch?v=yAxmOvwRZlI
                                                    > OPn też potrafi. A uczyć potrafisz?

                                                    Skoro jakoś radziłem sobie z matematyką, tym bardziej poradziłbym sobie z jazdą.

                                                    > Ba, ta fuszka to było marzenie mojego życia!!!

                                                    Mogę zapytać co robisz?

                                                    > Taaa. Jakby w Kameralnej III była kafejka internetowa;p. Fajnie by
                                                    > było, jakby tam opowiadał te swoje szkice, ciągle od nowa... :)

                                                    CiEkAffe, tShy pIsAlBy w TeN sPoSuPP cO nIe?;p

                                                    > A, żeby nie było - nigdy nie pisał po alkoholu.

                                                    No, był profesjonalistą;)

                                                    > To musiało być najkochańsze na świecie:)............

                                                    Być może. Ale i tak nie napiszę. Trzeba dbać o wizerunek;)

                                                    > Eh, a ja myślałam, że jesteś inny, niz wszyscy. Nie przejmuj się, > ja zawsze tak myślę:).

                                                    Dobrze myślałaś, ja to pisałem szczerze. Serio. Przecież już zrobiłem na Tobie dobre wrażenie, więc po co miałbym ściemniać.

                                                    > Nie wypada mi się z tego śmiać! :D
                                                    > Coś w tym jest... dziś do was zajrzałam i nie dałam rady za jednym
                                                    > zamachem:).

                                                    NC jest twardą dyskutantką;) I się obraziła za to stwierdzenie, mam nadzieję, że jej przejdzie jednak. A jakbyśmy siedzieli przy jednym stole to pewnie szybciej bym skapitulował...

                                                    > Dobranoc!

                                                    Miłych snów.
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.07, 23:22
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > > Skoro Ci samo wychodziło, tzn, że taki też trochę jesteś - więc
                                                    > > bądź i taki:).

                                                    Lubię MG. Ciebie też lubię. Ile Ty masz lat? Czasami odnoszę
                                                    wrażenie, że gadam ze starszym bratem:).

                                                    > Wyjaśnij mi, o co chodzi z tym wyrobieniem. Z góry dziękuję;)

                                                    Hłasko wyrabiał się dramatycznie w Kameralnej - alkoholem. Chodzi o
                                                    to, że jak się już tak kompletnie zgnoisz i spodlisz, to wyrabiasz
                                                    się dramatcznie, wiesz, jak po alkoholu:). Ja się wrabiam za pomocą
                                                    innych metod. Potem lepiej mi sie pisze. A tak naprawdę robię
                                                    wszystko, żeby komuś przypadkiem nie wpadło do głowy, że mnie o w
                                                    jakikolwiek sposób obchodzi. :)

                                                    > Można ustawić czcionkę o stałej szerokości, może wtedy będzie
                                                    lepiej. Albo używaj nawiasów kwadratowych;]

                                                    Ale jeśli Ty sobie nie ustawisz, to dalej będziesz widział takie
                                                    brzydkie, i dalej nie będę mogła się w tym wyrażać:).

                                                    > Naprawdę.

                                                    To wpaaaaaaaaaadnij!!! Pojeździmy Twoim autkiem - oczywiście Ty
                                                    prowadzisz!!!! :)
                                                    A potem kimasz u mnie:). Spoko, mam duży dom. Będziemy się wyrabiać
                                                    dramatycznie, ot co:).

                                                    > Szkoda, myślałem, że cokolwiek wiem... I nie mogę się wdrażać,
                                                    przecież: niekończoność - cokolwiek = nieskończoność... Nie będziesz
                                                    miała z kim pogadać...

                                                    Nieskończonośc braku wiedzy? Nie przesadzaj! Nieskończonośc -
                                                    cokolwiek = trochę mniej nieskończoności. Zawsze wychodziłam z
                                                    takiego założenia, jeśli facet był nieskończenie daleki. Bierz
                                                    przykład!!! :p

                                                    > No to teraz już nie mam pojęcia. Zakręciłaś strasznie. A do Twojej
                                                    pierwszej pracy rocznej (ani jej recenzji) przecież nie dotrę;)

                                                    To dobrze - nie zgadniesz!!! :D
                                                    No dobra, tytuł jednego z tekstów Marka.

                                                    > Ja też wiem. Nie dostaniesz;)

                                                    Taaaak? A co wiesz, hmmm? Kogo bym ustrzeliła? ;D
                                                    No daaaaawaj, no! :)

                                                    > Ta druga się nie sypie. Tą drugą nie jeździsz. I nie ma między tym
                                                    związku?

                                                    Pszczoła też jeżdżę raz od wielkiego dzwonu. Teraz nie jeździłam, a
                                                    była w serwisie... na cośtam paliwowy, kojarzyło mi się z rurką, nie
                                                    pamiętam.


                                                    > Ale to dobre porównanie (chociaż bez sugestii bym nie wpadł). Jak
                                                    się źle używa(zwłaszcza kilkanaście dziennie) to się psuje;)

                                                    Zastanawiam się, czego chciałbyś używać kilkanaście razy dziennie,
                                                    co się tak szybko psuje... kobiety? Hłasko też pisał o używaniu
                                                    kobiet - w tej ksiązce, której tytułu szukasz:).

                                                    > Fajny cytat. Też parę takich znam. Oprócz Ciebie.

                                                    Chciałeś powiedzieć: zwłaszcza Ciebie? :)

                                                    > Nie wiedziałem. Nie czytałem (jeszcze). Nie znam i nie nabijam się
                                                    (gdzieżbym ś miał). ;)

                                                    To przeczytaj! :)

                                                    > Kurcze, to dzisiaj. Postaram się do wieczora wymysleć. Nie
                                                    spodziewałem się drążenia tego tematu;)

                                                    Masz jeszcze 65 minut w tej chwili:).

                                                    > Nie boję. Nie lubię przechodzić standardowej procedury w
                                                    niestandardowej sprawie;) Co Ty jesteś, ISO 9001?;)

                                                    Nie wiem, co to, więc nie wiem, czy mogę być:(
                                                    Ok, z Tobą idę bez ankiety:).

                                                    > A może czasem słusznie?

                                                    Pewnie dosyć często. Ale wolisz twardą linię frontu, czy linię
                                                    frontu beczącą, żałującą i bardzo nie lubiącą linii frontu? Zresztą
                                                    co by to dało, uznać, że niesłusznie? Nic. Zostawmy to tak, jak jest.

                                                    > Może. Z pewnością niesprawiedliwie na mnie, parę linijek niżej;)

                                                    Przepraszam. Ale Ty też nie powinieneś o nim tak mówić. Jak byś się
                                                    poczuł, gdyby ktoś tak powiedział o Tobie? Ja się czuję źle, kiedy
                                                    tak mówisz. Czuję, jakbym mu znowu zepsuła coś, co sobie zbudował.

                                                    > Puknij,punkij. A jakbyś sama nie umiała...;)

                                                    Nie umiem. Wal.

                                                    > A właśnie, że tak.

                                                    A nie, tere fere:). MG. Wiem, że powinnam być lepsza, fajniejsza,
                                                    mieć większy biust, mniejszy brzuch. Wiem, że powinnam umieć
                                                    świetnie jeździć i zdać za pierwszym razem, wiem, że powinnam
                                                    rozumieć, być do tańca i do różańca, być j, powinnam być mądrzejsza
                                                    i mieć lepszą osobowośc, taką, która by mu pasowała. Nie mam jednak
                                                    i nie jestem, nie mogę tego zmienić i jest mi z tego powodu bardzo
                                                    przykro, jednak nic już chyba z tym nie zrobię.

                                                    > Dobra, dobra. Przepraszam, że żyję. Mogę przestać...

                                                    Żyć możesz. Nie przestawaj, bo nie będę miała z kim gadać. Umrę bez
                                                    Ciebie:).
                                                    Nie kłocimy się! Wystarczy mi jego niezadowolenie, że mam czasem do
                                                    niego jakąś sprawę. Też mam nieraz ochotę przeprosić, że jestem...
                                                    że nie jestem.

                                                    > Mogę zapytać co robisz?

                                                    Wiedziałam, że w końcu zapytasz:). A nie za dużo chciałbyś
                                                    wiedzieć? ;)

                                                    > CiEkAffe, tShy pIsAlBy w TeN sPoSuPP cO nIe?;p

                                                    Mogłoby być i tak:)

                                                    > No, był profesjonalistą;)

                                                    :D:D:D:D:D:D

                                                    > Być może. Ale i tak nie napiszę. Trzeba dbać o wizerunek;)

                                                    :(


                                                    > Dobrze myślałaś, ja to pisałem szczerze. Serio. Przecież już
                                                    zrobiłem na Tobie dobre wrażenie, więc po co miałbym ściemniać.

                                                    Fajny jesteś:).


                                                    > NC jest twardą dyskutantką;) I się obraziła za to stwierdzenie,
                                                    mam nadzieję, że jej przejdzie jednak. A jakbyśmy siedzieli przy
                                                    jednym stole to pewnie szybciej bym skapitulował...

                                                    No przecież wróci... :(

                                                    > Miłych snów.

                                                    KOLOROWYCH! :)
                                                    MG, odkąd przez grube łzy spojrzałam na Twój pierwszy post po
                                                    wszystkim, wiedziałam, że wiesz, że ja wiem, że to nieprawda.
                                                    Ale ja bym bardzo chciała myśleć, że jednak prawda:). Nie kłóćmy się
                                                    na noc świętą, co? :)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.07, 00:56
                                                    Akurat przed snem;)

                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > Lubię MG. Ciebie też lubię. Ile Ty masz lat?

                                                    Będzie rebus. Podałem Ci datę wydania PJ. Egzamin miałem niecały miesiąc po tym, jak mogłem. Łatwo policzyć;)

                                                    > Czasami odnoszę wrażenie, że gadam ze starszym bratem:).

                                                    Wiesz, ja jakoś tam mam, że często znajomość idzie w tą stonę. Nawet jak bardzo nie chcę...

                                                    > Hłasko wyrabiał się dramatycznie w Kameralnej - alkoholem. Chodzi > o to, że jak się już tak kompletnie zgnoisz i spodlisz, to
                                                    > wyrabiasz się dramatcznie, wiesz, jak po alkoholu:).

                                                    Wiem, o czwartej nad ranem;)

                                                    > Ale jeśli Ty sobie nie ustawisz, to dalej będziesz widział takie
                                                    > brzydkie, i dalej nie będę mogła się w tym wyrażać:).

                                                    Ja nie mogę, nie jestem zalogowany. Zresztą, mi się podobają;]

                                                    > To wpaaaaaaaaaadnij!!! Pojeździmy Twoim autkiem - oczywiście Ty
                                                    > prowadzisz!!!! :)
                                                    > A potem kimasz u mnie:). Spoko, mam duży dom. Będziemy się
                                                    > wyrabiać dramatycznie, ot co:).

                                                    ;) Jak będę w pobliżu;)

                                                    > Nieskończonośc braku wiedzy? Nie przesadzaj! Nieskończonośc -
                                                    > cokolwiek = trochę mniej nieskończoności.

                                                    Nie ma trochę mniej... Między 1 a 2 jest nieskończenie wiele liczb, między 1 a 2000 też...

                                                    >Zawsze wychodziłam z takiego założenia, jeśli facet był
                                                    > nieskończenie daleki. Bierz przykład!!! :p

                                                    Świetnie działa;p

                                                    > To dobrze - nie zgadniesz!!! :D
                                                    > No dobra, tytuł jednego z tekstów Marka.

                                                    Mimo tej podpowiedzi nie zgadnę... Nie o tej porze;)

                                                    > Taaaak? A co wiesz, hmmm? Kogo bym ustrzeliła? ;D
                                                    > No daaaaawaj, no! :)

                                                    Nie ustrzeliłabyś nikogo. Mimo stanowczego postanowienia, że jednak;) Najwyżej siebie, w ramach wyrabiania dramatycznego. Dlatego szkoda, żeby się znarnowała. Postrzelam do bandytów;)

                                                    > Pszczoła też jeżdżę raz od wielkiego dzwonu. Teraz nie jeździłam, > a była w serwisie... na cośtam paliwowy, kojarzyło mi się z rurką, > nie pamiętam.

                                                    Zawsze mnie zastanawiało, czy te auta (L-ki) sypią się dużo częściej niż przeciętne. A jeśli tak, to dlaczego nie jeżdżą jakimiś toyotami czy hondami a fiatami;)

                                                    > Zastanawiam się, czego chciałbyś używać kilkanaście razy dziennie,
                                                    > co się tak szybko psuje... kobiety?

                                                    To Ty używałaś pszczoły. No i może nie psuje ale może boleć;p

                                                    > Hłasko też pisał o używaniu kobiet - w tej ksiązce, której tytułu > szukasz:).

                                                    No super podpowiedź, zostaje... cała jego twórczość;)

                                                    > Chciałeś powiedzieć: zwłaszcza Ciebie? :)

                                                    Jasne. Chociaż nie jesteś takim znowu odosobnionym przypadkiem.

                                                    > To przeczytaj! :)

                                                    Dobrze;)

                                                    > Masz jeszcze 65 minut w tej chwili:).

                                                    Za późno, przepadło...

                                                    > Nie wiem, co to, więc nie wiem, czy mogę być:(

                                                    Jakiśtam standard odnoszący się do norm i procedur.

                                                    > Ok, z Tobą idę bez ankiety:).

                                                    I właśnie to chciałem usłyszeć;)

                                                    > Pewnie dosyć często. Ale wolisz twardą linię frontu, czy linię
                                                    > frontu beczącą, żałującą i bardzo nie lubiącą linii frontu?

                                                    Wolę uśmiechniętą. Do mnie;) Zostawiamy jak jest.

                                                    > Przepraszam. Ale Ty też nie powinieneś o nim tak mówić. Jak byś
                                                    > się poczuł, gdyby ktoś tak powiedział o Tobie? Ja się czuję źle,
                                                    > kiedy tak mówisz. Czuję, jakbym mu znowu zepsuła coś, co sobie
                                                    > zbudował.

                                                    Przepraszam. Ale on, po pierwsze: nie wie (jak sądzę) o moim istnieniu, po drugie: nie słyszał tego i, po trzecie: nawet gdyby, to miałby to gdzieś;) Więc nie masz się czym przejmować. A jak ja bym się czuł? Biorąc pod uwagę te 3 punkty - tak samo jak się czuję;)

                                                    > Nie umiem. Wal.

                                                    Zaraz tam wal... Mogę delikatniej?

                                                    > A nie, tere fere:). MG. Wiem, że powinnam być lepsza, fajniejsza, > (...)

                                                    Może i powinnaś. A to, że nie podoba mu się Twoja osobowość to jego problem. Lepszej nie znajdzie. Nie ma na to szans. I nie powinno być Ci z tego powodu przykro.

                                                    > Żyć możesz.

                                                    Dziękuję za pozwolenie. A do kiedy mogę?;)

                                                    > Nie przestawaj, bo nie będę miała z kim gadać. Umrę bez Ciebie:).

                                                    I to jest kiepska strona oswajania. Kto wie co jutro spotkam za zakrętem? ;)

                                                    > Wiedziałam, że w końcu zapytasz:). A nie za dużo chciałbyś
                                                    > wiedzieć? ;)

                                                    Sama wypytujesz mnie o wiek. Dobra, zostaw to dla siebie;) Naprawdę.

                                                    > Mogłoby być i tak:)

                                                    Nie, olewałby przecinki i nie zmieniłby pewnie domyślnego layoutu strony.

                                                    > :(

                                                    Nie smuć się. Niedługo pewnie znowu będę miał ochotę coś takiego napisać a wtedy nie będę się powstrzymywał.

                                                    > No przecież wróci... :(

                                                    Kto wie... Może rzeczywiście się wkurzyła?;p

                                                    > KOLOROWYCH! :)

                                                    Zazwyczaj życzę kolorowych;)

                                                    > MG, odkąd przez grube łzy spojrzałam na Twój pierwszy post po
                                                    > wszystkim, wiedziałam, że wiesz, że ja wiem, że to nieprawda.
                                                    > Ale ja bym bardzo chciała myśleć, że jednak prawda:).

                                                    Wiesz, dorównanie Twojemu wyobrażeniu o mnie będzie bardzo trudne;)

                                                    > Nie kłóćmy się na noc świętą, co? :)

                                                    Ani przez chwilę się nie kłóciliśmy.


                                                    Aha, nie rozważaliśmy przejścia na priv, skąd wiesz, że nie chcę. Jeśli nie chcesz kontynuować tutaj, napisz, odezwę się na Twoją gazecianą pocztę.

                                                    Dobranoc;)
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.07, 12:21
                                                    Dzień dobry!!!!! :D

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Będzie rebus. Podałem Ci datę wydania PJ. Egzamin miałem niecały
                                                    miesiąc po tym, jak mogłem. Łatwo policzyć;)

                                                    05.03.01 - znalazłam:)
                                                    Czyli w 2001 miałeś 18 lat, jest 2007 więc masz 24. Coś dużo... a
                                                    mówiłeś, że jesteś dużo młodszy od Instruktora, kłamczuchu:).

                                                    > Wiesz, ja jakoś tam mam, że często znajomość idzie w tą stonę.
                                                    > Nawet jak bardzonie chcę...

                                                    Ej, MG! Ale mnie kręcisz, jak facet, z tym, że czuję sie przy Tobie
                                                    bezpiecznie, i że mnie słuchasz:). A pamiętaj, że u kobiety fizyczny
                                                    pociąg zaczyna się od psychiki:D. Facet może być paskudny, jeśli ma
                                                    świetną osobowość, kobieta tego nie widzi, np. mój ulubiony przykład
                                                    jest niski, ale zauważyłam to dopiero wtedy, kiedy założyłam buty na
                                                    obcasach, a on powiedział: "Dlaczego mnie poniżasz?" :D. Wcześniej
                                                    to nie istniało:). A Ty musisz yć wspaniały, kiedy wstajesz w
                                                    niedzielę rano taki wymiędlony i rozczochrany i w bokserkach - bez
                                                    względu na to, jak obecnie wyglądzsz:).

                                                    > Wiem, o czwartej nad ranem;)

                                                    :) Dokładnie!

                                                    > Ja nie mogę, nie jestem zalogowany. Zresztą, mi się podobają;]

                                                    To się zaloguj!!!!

                                                    > ;) Jak będę w pobliżu;)

                                                    Eh, czyli pewnie nigdy, co...?

                                                    > Nie ma trochę mniej... Między 1 a 2 jest nieskończenie wiele
                                                    liczb, między 1 a 2000 też...

                                                    Znów popsuł! Ale to też jest coś i zawsze trochę bliżej:)

                                                    > Świetnie działa;p

                                                    Sprawdziłeś??? :)

                                                    > Mimo tej podpowiedzi nie zgadnę... Nie o tej porze;)

                                                    Tytuł znajduje się tu:
                                                    www.marekhlasko.republika.pl/index2.htm

                                                    > Nie ustrzeliłabyś nikogo. Mimo stanowczego postanowienia, że
                                                    jednak;) Najwyżej siebie, w ramach wyrabiania dramatycznego. Dlatego
                                                    szkoda, żeby się znarnowała. Postrzelam do bandytów;)

                                                    Widzę, że Cię nie przekonam:(.

                                                    > Zawsze mnie zastanawiało, czy te auta (L-ki) sypią się dużo
                                                    częściej niż przeciętne. A jeśli tak, to dlaczego nie jeżdżą jakimiś
                                                    toyotami czy hondami a fiatami;)

                                                    Zdecydowanie szybciej - a dobór auta zależy od WORDa:).
                                                    A wiesz, że Corsa Diesel 1.3 ma inaczej pod machą? Cemu?

                                                    > To Ty używałaś pszczoły. No i może nie psuje ale może boleć;p

                                                    Oj boli:). Taz, nie żeby kilkanaście razy, mogę sobie tylko
                                                    wyobrazić, ale... nie chcę sobie nawet wyobrażać:).

                                                    > No super podpowiedź, zostaje... cała jego twórczość;)

                                                    O, nie we wszystkich kobiety były używane! Szukaj! :)

                                                    > Jasne. Chociaż nie jesteś takim znowu odosobnionym przypadkiem.

                                                    Wiem, wiem, co drugi jeleń na kursie... ;p

                                                    > Dobrze;)

                                                    Obiecałeś!!! Mam to na piśmie:).

                                                    > Wolę uśmiechniętą. Do mnie;) Zostawiamy jak jest.

                                                    W takim razie: :)!!!

                                                    > Przepraszam. Ale on, po pierwsze: nie wie (jak sądzę) o moim
                                                    istnieniu, po drugie: nie słyszał tego i, po trzecie: nawet gdyby,
                                                    to miałby to gdzieś;) Więc nie masz się czym przejmować. A jak ja
                                                    bym się czuł? Biorąc pod uwagę te 3 punkty - tak samo jak się
                                                    czuję;)

                                                    No tak, no ale ja to wiem... Muszę go bronić, ktoś musi w końcu.

                                                    > Zaraz tam wal... Mogę delikatniej?

                                                    Mmmmmm... no? ;p

                                                    > Może i powinnaś. A to, że nie podoba mu się Twoja osobowość to
                                                    jego problem. Lepszej nie znajdzie. Nie ma na to szans. I nie
                                                    powinno być Ci z tego powodu przykro.

                                                    Jesteś niezrównany - wiesz, co mówić kobietom:).

                                                    > Dziękuję za pozwolenie. A do kiedy mogę?;)

                                                    Ależ nie ma za co:). Dopóki nie umrzesz;p - czyli ładnych
                                                    kilkadziesiąt lat!

                                                    > I to jest kiepska strona oswajania. Kto wie co jutro spotkam za
                                                    zakrętem? ;)

                                                    To nie śmieszne! Nie możesz!

                                                    > Sama wypytujesz mnie o wiek. Dobra, zostaw to dla siebie;)
                                                    Naprawdę.

                                                    ;p


                                                    > Nie, olewałby przecinki i nie zmieniłby pewnie domyślnego layoutu
                                                    strony.

                                                    Haha, a żebyś wiedział!!!! :)

                                                    > Aha, nie rozważaliśmy przejścia na priv, skąd wiesz, że nie chcę.
                                                    Jeśli nie chcesz kontynuować tutaj, napisz, odezwę się na Twoją
                                                    gazecianą pocztę.


                                                    Lecę wkuwać - czekam na maila:). Dawno już nie można nazwać naszej
                                                    rozmowy "okołoprawkową", nawet z moimi zdolnościami do
                                                    nadinterpretacji. Zresztą po co forumowicze mają tyle wiedzieć o
                                                    nas? :)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.07, 21:05
                                                    Tytułu nie umiem znaleźć, google chyba nie widzi Twojego bloga...
                                                    Przenosimy się na priv, tam odpowiem na resztę. NC nie będzie się miała o co obrażać;p
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 13.08.07, 12:26
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Tytułu nie umiem znaleźć, google chyba nie widzi Twojego bloga...
                                                    > Przenosimy się na priv, tam odpowiem na resztę. NC nie będzie się
                                                    miała o co obrażać;p

                                                    Coś im to nowe forum nie wypaliło!!!:D
                                                    W zasadzie możemy kontynuować wątek równolegle. Bo mi się szkoda
                                                    zrobiło tych wszystkich ciekawskich, o których dywagowaliśmy:).
                                                    Lepsze kawałki oczywiście na privie - zresztą niebawem wejdę i Ci
                                                    powiem o czymś:). Co sądzisz o moim pomyśle?
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.07, 20:00
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Coś im to nowe forum nie wypaliło!!!:D

                                                    Dlaczego?

                                                    > W zasadzie możemy kontynuować wątek równolegle. Bo mi się szkoda
                                                    > zrobiło tych wszystkich ciekawskich, o których dywagowaliśmy:).

                                                    Jednak Twój ekshibicjonizm zwyciężył;)

                                                    > Co sądzisz o moim pomyśle?

                                                    Do kitu;p

                                                    No ok, możemy kontynuować;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 13.08.07, 21:17
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > linia.frontu napisała:
                                                    >
                                                    > > Coś im to nowe forum nie wypaliło!!!:D
                                                    >
                                                    > Dlaczego?

                                                    Bo odpowiedzi na posty pojawiają się w formie odrębych wątków!

                                                    > Jednak Twój ekshibicjonizm zwyciężył;)

                                                    Tam exsibicjonizm - zdrowa rywalizacja o najdłuższy wątek na
                                                    forum!!! :). I tak nikt nigdy nie przebije ilości moich postów:
                                                    1408 :D

                                                    > > Co sądzisz o moim pomyśle?

                                                    > Do kitu;p
                                                    >

                                                    A idżże! Świetny jest!!! :)

                                                    > No ok, możemy kontynuować;)


                                                    Jak nie chcesz, to nie:).
                                                    Za karę nie dostaniesz maila, a ja się poekshibicjonizuję tymczasem:)
                                                    Buziak dla Ciebie: :*
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.07, 22:01
                                                    Cały 1 raz pojawił się nowy wątek. Zresztą, to i tak sukces, że większość rzeczy działa w tak krótkim czasie. Może jeszcze kiedyś zacznie wyglądać;)

                                                    1410 postów? W takim długim okresie? To chyba ja Cię rozruszałem, wcześniej tak dużo nie pisałaś;)

                                                    I nie wiedziałem, że Wy też rywalizujecie w długościach;p Niewiele już brakuje, tym bardziej, że tamten umarł chyba...

                                                    Szkoda, że nie dostanę maila, teraz Twoja kolej;) A miałbym co odpisywać...

                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 14.08.07, 08:08
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Cały 1 raz pojawił się nowy wątek. Zresztą, to i tak sukces, że
                                                    > większość rzeczy działa w tak krótkim czasie. Może jeszcze kiedyś ?
                                                    > zacznie wyglądać;)

                                                    Całe d w a :D hihihi. No, może faktycznie nie ma co narzekać:)

                                                    > 1410 postów? W takim długim okresie? To chyba ja Cię rozruszałem,
                                                    wcześniej tak dużo nie pisałaś;)

                                                    Wcześniej, mój drogi, udzielałam się w każdym wątku! Zapominasz, że
                                                    jestem od grudnia, ale zalogowana dopiero od połowy lutego - nie
                                                    liczę więc rzeszy postów niezalogowanych, na wpół anomimowych i inno
                                                    nickowych też:).

                                                    > I nie wiedziałem, że Wy też rywalizujecie w długościach;p Niewiele
                                                    > już brakuje, tym bardziej, że tamten umarł chyba...

                                                    A jak szybko nam rosną :D

                                                    > Szkoda, że nie dostanę maila, teraz Twoja kolej;) A miałbym co
                                                    odpisywać...

                                                    Miałbyś? Hmm. Dobra, wchodzę!!! :)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.07, 18:38
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Wcześniej, mój drogi, udzielałam się w każdym wątku! Zapominasz,
                                                    > że jestem od grudnia, ale zalogowana dopiero od połowy lutego

                                                    Myślałem, że Twoja zabawa z prawkiem trwa dłużej.

                                                    > - nie liczę więc rzeszy postów niezalogowanych, na wpół
                                                    > anomimowych i inno nickowych też:).

                                                    Blondi?;)

                                                    > A jak szybko nam rosną :D

                                                    A co Wam rośnie?

                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 14.08.07, 21:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Myślałem, że Twoja zabawa z prawkiem trwa dłużej.

                                                    Na ku7rs zapisałam się 13.07.2006:)

                                                    > Blondi?;)

                                                    Parszywcu!!! Tak nisko mnie cenisz???? :/
                                                    ":)" :)

                                                    > A co Wam rośnie?

                                                    A wątki:)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.07, 11:27
                                                    13 miesięcy... ja myślałem, że u mnie długo to trwało. A trwało od połowy listopada do połowy... lutego następnego roku. Ale to były inne czasy, inni intruktorzy, inni kursanci...

                                                    A Blondi jest wporzo. Kiedyś też pewnie zrobi prawko (jak osiągnie odpowiedni wiek).

                                                    Dobrze, że tylko wątki rosną, obawiałem się czegoś innego;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 15.08.07, 12:03
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > 13 miesięcy... ja myślałem, że u mnie długo to trwało. A trwało od
                                                    połowy listopada do połowy... lutego następnego roku. Ale to były
                                                    inne czasy, inni intruktorzy, inni kursanci...

                                                    :( To jeszcze nie koniec...

                                                    > A Blondi jest wporzo. Kiedyś też pewnie zrobi prawko (jak osiągnie
                                                    odpowiedni wiek).

                                                    Też tak myślę:)

                                                    > Dobrze, że tylko wątki rosną, obawiałem się czegoś innego;)

                                                    Czego??? ;p
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.07, 21:52
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > :( To jeszcze nie koniec...

                                                    Sugerowałbym pośpiech, chcesz zdawać w zimie?

                                                    > Też tak myślę:)

                                                    A jakie są inne Twoje nicki? Oprócz tego, którego użyłaś przez pomyłkę tutaj, wyczaiłem jeszcze jeden w sąsiednim wątku...

                                                    > Czego??? ;p

                                                    Wymiarów;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 16.08.07, 20:52
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Sugerowałbym pośpiech, chcesz zdawać w zimie?

                                                    Chętnie - tej 2573 roku. Nie mam kasy:(.


                                                    > A jakie są inne Twoje nicki? Oprócz tego, którego użyłaś przez
                                                    pomyłkę tutaj, wyczaiłem jeszcze jeden w sąsiednim wątku...

                                                    Jakbym chciała, żebyścioe wiedzieli, że to ja, waliłabym z obecnego
                                                    nicka! Zresztą stosuję dość rzadko. off.topic została spalona tuż po
                                                    narodzinach, przez głupią pomyłkę. Inny to moje imię i nazwisko - tu
                                                    nie używany. Jeszcze inny mocno prowokacyjny. I to na razie
                                                    wszystkie:)

                                                    > Wymiarów;)

                                                    No, brzuszek mi trochę urósł, ale i tak jest apetyczny! Poczekaj,
                                                    skoczę pod prysznic, to od razu zmierzę:). No, nie jest źle! Tylko
                                                    pewnie mnie wylogowało:(
                                                    Ostatnio mam najazd na jajka na miękko, to kaloryczne??? :)
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.07, 21:06
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Chętnie - tej 2573 roku. Nie mam kasy:(.

                                                    A może trochę wcześniej, tego roku nie dożyję a chciałbym z Tobą pojeździć;)

                                                    > Jakbym chciała, żebyścioe wiedzieli, że to ja, waliłabym z
                                                    > obecnego nicka! Zresztą stosuję dość rzadko. off.topic została
                                                    > spalona tuż po narodzinach, przez głupią pomyłkę. Inny to moje
                                                    > imię i nazwisko - tu nie używany. Jeszcze inny mocno prowokacyjny. > I to na razie wszystkie:)

                                                    Jeszcze je z Ciebie wycisnę. Nie tak publicznie ale poznam;)

                                                    > No, brzuszek mi trochę urósł, ale i tak jest apetyczny! Poczekaj,
                                                    > skoczę pod prysznic, to od razu zmierzę:). No, nie jest źle!

                                                    To od razu sfotografuj;p O ile rzeczywiście apetyczny jest;)

                                                    > Ostatnio mam najazd na jajka na miękko, to kaloryczne??? :)

                                                    A kogo to obchodzi?;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 16.08.07, 23:24
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > A może trochę wcześniej, tego roku nie dożyję a chciałbym z Tobą
                                                    pojeździć;)

                                                    O, MG, naprawdę??? ie, to co mój Instruktor! No to zrobię i
                                                    pojedziemy nad to morze, co?

                                                    > Jeszcze je z Ciebie wycisnę. Nie tak publicznie ale poznam;)

                                                    A zobaczymy!!!!!! :)
                                                    Na privie masz już połowę jednago z nich:)

                                                    > To od razu sfotografuj;p O ile rzeczywiście apetyczny jest;)

                                                    Chciałbyś! I może jeszcze w sygnaturę wrzucuć? Mam fajniejsze rzeczy
                                                    do fotografowania;).

                                                    > A kogo to obchodzi?;)

                                                    Masz rację - i tak je będę w.rzać, dopóki mi się nie przejedzą:)
                                                  • linia.frontu Kto mnie puknie w łeb??? 17.08.07, 19:01
                                                    No i znowu jest dobrze;D!!!! Życie znów jest piękne, ma sens, słonko
                                                    świeci, ptaszki śpiewają, kwiatuszki kwitną!!!!

                                                    Ha, NC, dostałam esa - TEŻ NIE CIERPIĘ!!!!!! Zwłaszcza po
                                                    ostatnim... błeeeeeh, nigdy więcej i za żadne skarby świata!!!
                                                    Doskonale rozumiem, co przeżywasz!!!!

                                                    Wracając do tematu: jak się znowu poddam praniu mózgu, a chyba
                                                    mięknę, to znów wyląduję z nim w eLce, a przecież pamiętam, jak jest
                                                    i wcale nie chcę! Nie chcę, prawda? Na pewno nie chcę? Nie? :(
                                                    Będzie nieprzyjemny, zniecierpliwiony, będzie mędził i krzyczał,
                                                    jeżdżę z nim już tyle czasu, że niczego już się nie nauczę, a poza
                                                    tym TO NIEPRAWDA, ŻE NIE UMIEM 90%, I ŻE GDYBY NIE ON, TO BYM UMIAŁA
                                                    1%, I ŻE JAK NIE UMIEM WYPROSTOWAĆ, TO I WYCZUCIE MI NIE POMOŻE.
                                                    Prawda? Prawda?
                                                  • Gość: mg Re: Kto mnie puknie w łeb??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.07, 20:15
                                                    Ja Cię nie puknę.
                                                    Głównie dlatego, że nic nie zrozumiałem z tego strumienia świadomości;)
                                                    A poza tym NC będzie miała bliżej. I na nią spadną wtedy ewentualne konsekwencje;)
                                                  • linia.frontu Re: Kto mnie puknie w łeb??? 17.08.07, 21:22
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Ja Cię nie puknę.

                                                    O, a ja tak na Ciebie liczyłam!!! :D

                                                    > Głównie dlatego, że nic nie zrozumiałem z tego strumienia
                                                    świadomości;)

                                                    Nic nie szkodzi, może Ci opowiem:)
                                                    Ważne, że ja rozumiem, tralala! :)

                                                    > A poza tym NC będzie miała bliżej. I na nią spadną wtedy
                                                    ewentualne konsekwencje;)

                                                    Ależ NC będzie przeszczęśliwa!!!! Upiję się na najweselej na
                                                    świecie!!!! :D
                                                  • Gość: mg Re: Kto mnie puknie w łeb??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.07, 21:30
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > O, a ja tak na Ciebie liczyłam!!! :D

                                                    Przykro mi, że Cię rozczarowałem;p

                                                    > Nic nie szkodzi, może Ci opowiem:)
                                                    > Ważne, że ja rozumiem, tralala! :)

                                                    O, jakiś zwrot akcji;) I to w porządanym kierunku;)

                                                    > Ależ NC będzie przeszczęśliwa!!!! Upiję się na najweselej na
                                                    > świecie!!!! :D

                                                    Bawcie się dobrze;)
                                                  • linia.frontu Re: Kto mnie puknie w łeb??? 17.08.07, 21:44
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Przykro mi, że Cię rozczarowałem;p

                                                    Nie szkodzi i tak jestwem przeszczęsliwa!!!! Gdyby jeszcze jakiś
                                                    mały priv...? :D

                                                    > O, jakiś zwrot akcji;) I to w pożądanym kierunku;)

                                                    A taktaktaktaktaaaaaak!!!! :D
                                                    Twarda byłam całe dwa tygodnie! Dzisiaj też, ale.... no, już
                                                    wszystko dobrze jest:). Za jakieś trzy miechy znowu poczuję się
                                                    niekochana i powtórka z rozrywki, o ile sobie kogoś nie...;).

                                                    > Bawcie się dobrze;)

                                                    Wpadniemy do Ciebie zdać relację!!!! :D
                                                    Oh, MG, nie przeżyłabym bez Ciebie!!! Uwielbiam Cię!!1 NC zresztą
                                                    też! Ale będzie jazda jak się zbierzemy we dwie do kupy:D
                                                  • linia.frontu Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee eeeeeeeeej no!!!! 18.08.07, 07:45
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > O, jakiś zwrot akcji;) I to w porządanym kierunku;)

                                                    Co Ty sobie myślisz, że mnie tak sobie po prostu zostawisz i
                                                    unikniesz inwigilacji i nie będziesz odpowiadał na moje pytania i w
                                                    ogóle, tylko dlatego, że jakiś Instruktor powiedział parę miłych
                                                    rzeczy, bo miał akurat dobry dzień, a jeleń się ucieszył??? Nijak
                                                    nie zwalnia Cię to z obowiązku znoszenia natłoku mojej miłości!!!:D
                                                    Ej, no kurde!!!!!!!!!!!!!! Zginę bez Ciebie!!!!! Nie możesz mnie
                                                    zostawić!!! Wstawaj natychmiast!!!! :)
                                                  • Gość: mg Re: Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee eeeeeeeeej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.07, 12:36
                                                    Przez chwilę myślałem, że z powrotem jestem wolny;p
                                                    Ale skoro miałabyś zginąć...
                                                  • linia.frontu Re: Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee eeeeeeeeej 18.08.07, 12:44
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Przez chwilę myślałem, że z powrotem jestem wolny;p
                                                    > Ale skoro miałabyś zginąć...

                                                    Nie chcesz mnie już? :.(
                                                    Nie to nie!!! :.................(
                                                    Masz maila:)

                                                    Nie chcesz, to powiedz. Nie obrażę się!
                                                  • linia.frontu Re: Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee eeeeeeeee 18.08.07, 12:48
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Gość portalu: mg napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Przez chwilę myślałem, że z powrotem jestem wolny;p
                                                    > > Ale skoro miałabyś zginąć...
                                                    >
                                                    > Nie chcesz mnie już? :.(
                                                    > Nie to nie!!! :.................(
                                                    > Masz maila:)
                                                    >
                                                    > Nie chcesz, to powiedz. Nie obrażę się!

                                                    Co wcale nie znaczy, że ja przestanę pisać! Kogo będę kochać, jak
                                                    sobie pódziesz?
                                                    Żebym do instruktora była taka bezpośrednia w stawianiu swoich
                                                    roszczeń... ale nie! Powiem wszystko tylko nie to, co sobie akurat
                                                    myśle! :)
                                                  • Gość: mg Re: Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee eeeeeeee IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.07, 14:06
                                                    Odpowiem po południu albo wieczorem, i tak będziesz pijana.;)
                                                    Ale niektóre szczegóły mogłaś mi darować...
                                                  • linia.frontu Re: Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee eeeeeee 19.08.07, 03:42
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Ale niektóre szczegóły mogłaś mi darować...

                                                    Nooooo przepraszam! Przecież wiesz, że Cię kocham... ;)
                                                    NC też!!!! :D
                                                    W ogóle uznałyśmy, że się w Tobie zakochałyśmy i już zaplanowałyśmy trasę: z
                                                    Siewierza - krajowa 78!!! Wyruszamy jutro!!! :D

                                                    > Odpowiem po południu albo wieczorem, i tak będziesz pijana.;)

                                                    No dobra, starczy tych czułości!;) Trzeba Ci dawkować czułości, żebyś się nie
                                                    rozpuścił! ;p

                                                    Finlandia nie skutkuje!!! Musimy popełniać jakiś radykalny błąd, skoro wóda nas
                                                    nie rusza, i to wóda Pana Instruktora!!!! :)
                                                    Na szczęście mamy jeszcze likier jeden z drugim!!! Więc może uda nam się w końcu
                                                    upić!!! A Żabunia jest prześliczna, a NC wcale żle nie jeździ, a ja źle, po łuku
                                                    - wiesz, że to ma inną kierownicę??? :D
                                                    żałuj, że Cię tu nie ma!!!:.(
                                                    Swędzą Cię uszy???? :D

                                                    P.S. od NC- Nc nie jeździe źle, NC jeźdi tragicznie;) Ale Lini przyjechała w tak
                                                    dobrym humorze, że nawet nie zwróciła uwagi, że jest jednak gorzej niż nawet
                                                    ogromna wyobraźnia Linii Frontu mogła to sobie wyobrazić i przewidzieć;) Cholera
                                                    gdzie ten likier;P

                                                    P.S.2. Od Linii - Wiesz co, że jeździ bardzo dobrze, jak na początkującego
                                                    kierowcę!!! :) Nie, wtedy jeszcze nie byłam pod wpływem alkoholu!!! Naprawdę
                                                    spoko! A ja w dobrym humorze, bo mi odpisałeś - kontynuujmy wątek z jejecznicą,
                                                    a Instruktora zostawmy w spokoju - wszak obalamy jego trunek po moim zdanym
                                                    egzaminie, pfffhi! Wypiłyśmy za Twoje zdrowie, Mg! ;)

                                                    P.S. 3 od NC - Linia jest w zbyt dobrym humorze, żeby przyznać, że w Żabie poraz
                                                    pierwszy bałą się o życie, z dobroci serca nie przejechałąm na ani jednym
                                                    żółtym, a łuk był cherlawy więc się nie liczy;) A w ogóle to jakies dziwne te
                                                    moje klawisze, ale za to idziemy się szykować do wyprawy życia - punkt docelowy
                                                    - TG i MG;)
                                                    Cieszysz się??????????????? Wiem, że tak;D nie musisz odpowiadać:D Idę szykować
                                                    kanapki..... na drogę;)

                                                    Ten zbyt dobry humor to Twoje dzieło:). Zresztą wcale źle NC nie myka po Czewie!
                                                    Religijnie zmówiłam paciorek!

                                                    Linia po pijanemu nieźle kłamię, strzeź się
                                                  • linia.frontu Re: Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee eeeeeee 19.08.07, 03:43
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Ale niektóre szczegóły mogłaś mi darować...

                                                    Nooooo przepraszam! Przecież wiesz, że Cię kocham... ;)
                                                    NC też!!!! :D
                                                    W ogóle uznałyśmy, że się w Tobie zakochałyśmy i już zaplanowałyśmy trasę: z
                                                    Siewierza - krajowa 78!!! Wyruszamy jutro!!! :D

                                                    > Odpowiem po południu albo wieczorem, i tak będziesz pijana.;)

                                                    No dobra, starczy tych czułości!;) Trzeba Ci dawkować czułości, żebyś się nie
                                                    rozpuścił! ;p

                                                    Finlandia nie skutkuje!!! Musimy popełniać jakiś radykalny błąd, skoro wóda nas
                                                    nie rusza, i to wóda Pana Instruktora!!!! :)
                                                    Na szczęście mamy jeszcze likier jeden z drugim!!! Więc może uda nam się w końcu
                                                    upić!!! A Żabunia jest prześliczna, a NC wcale żle nie jeździ, a ja źle, po łuku
                                                    - wiesz, że to ma inną kierownicę??? :D
                                                    żałuj, że Cię tu nie ma!!!:.(
                                                    Swędzą Cię uszy???? :D

                                                    P.S. od NC- Nc nie jeździe źle, NC jeźdi tragicznie;) Ale Lini przyjechała w tak
                                                    dobrym humorze, że nawet nie zwróciła uwagi, że jest jednak gorzej niż nawet
                                                    ogromna wyobraźnia Linii Frontu mogła to sobie wyobrazić i przewidzieć;) Cholera
                                                    gdzie ten likier;P

                                                    P.S.2. Od Linii - Wiesz co, że jeździ bardzo dobrze, jak na początkującego
                                                    kierowcę!!! :) Nie, wtedy jeszcze nie byłam pod wpływem alkoholu!!! Naprawdę
                                                    spoko! A ja w dobrym humorze, bo mi odpisałeś - kontynuujmy wątek z jejecznicą,
                                                    a Instruktora zostawmy w spokoju - wszak obalamy jego trunek po moim zdanym
                                                    egzaminie, pfffhi! Wypiłyśmy za Twoje zdrowie, Mg! ;)

                                                    P.S. 3 od NC - Linia jest w zbyt dobrym humorze, żeby przyznać, że w Żabie poraz
                                                    pierwszy bałą się o życie, z dobroci serca nie przejechałąm na ani jednym
                                                    żółtym, a łuk był cherlawy więc się nie liczy;) A w ogóle to jakies dziwne te
                                                    moje klawisze, ale za to idziemy się szykować do wyprawy życia - punkt docelowy
                                                    - TG i MG;)
                                                    Cieszysz się??????????????? Wiem, że tak;D nie musisz odpowiadać:D Idę szykować
                                                    kanapki..... na drogę;)

                                                    Ten zbyt dobry humor to Twoje dzieło:). Zresztą wcale źle NC nie myka po Czewie!
                                                    Religijnie zmówiłam paciorek!

                                                    Linia po pijanemu nieźle kłamię, strzeź się

                                                    NC nie przegadasz!!!!
                                                  • no-comments :) 19.08.07, 04:30
                                                    Umyte! Ja jestem Linia, ale to nie moja sygnatura!!! Lepiej coś z Hłaski - za
                                                    Marka też wypiłyśmy i za Esther. Np. " - Wiem, i nie kochałaś mnie nigdy. Ale ja
                                                    Cię kocham. I to nie moja wina, że tak się stało. Nie chciałem tego dla Ciebie".
                                                    To teraz pamiętam, bo to się pamięta zawsze. Umyte. Najważniejsze. Może jutro
                                                    odpiszę. A Ty nam odpiszesz??? Ale zaburzenia tożsamośći;).
                                                    Nie bój się, jak nie chcesz, to nie przyjedziemy...
                                                    Jesteś niezrównany. Jedno wyznanie na jeden post starczy:). O natłoku mojej
                                                    miłości będę pisać na trzeźwo. Nie złość się na mnie za to, co napisałam... :.(.
                                                    To nie było łóżko.
                                                  • Gość: mg Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.07, 13:16
                                                    Hej.
                                                    Jeśli naprawdę chcecie zepsuć sobie o mnie zdanie poznając mnie na żywo i NC czuje się na siłach to zapraszam;)
                                                    Tylko nie pijcie nic przed jazdą... A w sumie, to przynajmniej do wieczora nie powinnyście siadać za kółkiem, obie;) Zresztą, skoro odpisałaś o czwartej to pewnie wcześniej nie wstaniecie a już napewno nie będziecie się czuć na tyle dobrze, żeby jechać.
                                                    Obawiam się, że sam nie będe miał dzisiaj czasu przed późnym popołudniem, jak się właśnie dowiedziałem:/

                                                    Nie złoszczę się.
                                                  • linia.frontu Re: :) 19.08.07, 19:12
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Hej. Jeśli naprawdę chcecie zepsuć sobie o mnie zdanie poznając
                                                    > mnie na żywo i NC czuje się na siłach to zapraszam;)

                                                    Myślisz, że to by się mogło nie udać? Że okazałbyś się nie taki
                                                    fajny, NC jeszcze bardziej marudna, a ja ze stanowczo za wielkim
                                                    brzuchem? A mi się wydaje, że nie, skoro znamy się już od tej
                                                    najważniejszej strony - od strony myśli, i dla każdego z nas jest
                                                    ona tak samo ważna:). My się z NC widziałyśmy dwa razy w życiu, a
                                                    mimo to było naprawdę super! Przegadałyśmy całą noc!

                                                    > Tylko nie pijcie nic przed jazdą... A w sumie, to przynajmniej do
                                                    > wieczora nie powinnyście siadać za kółkiem, obie;) Zresztą, skoro
                                                    > odpisałaś o czwartej to pewnie wcześniej nie wstaniecie a już
                                                    > napewno nie będziecie się czuć na tyle dobrze, żeby jechać.
                                                    > Obawiam się, że sam nie będe miał dzisiaj czasu przed późnym
                                                    > popołudniem, jak się właśnie dowiedziałem:/

                                                    Faktycznie nie dałybyśmy rady - rano wyglądałyśmy, jak dwa małe
                                                    potworki! A mi w żołądku nadmiar chipsów ożył i się przemieszczał:).
                                                    Zresztą nigdy nie pokazałybyśmy się Tobie takie brzydkie i
                                                    wymiędlone!!! :)

                                                    > Nie złoszczę się.
                                                    :). Wczoraj przeżywałam natłok miłości do Ciebie, ale teraz mogę Ci
                                                    już napisać, że jesteś najkochańszy na świecie!:)
                                                    Wpadnę wieczorem na priva (bo teraz muszę się napalić, a z racji
                                                    remontu i kompa w nie moim pokoju, wymaga to sporej gimnastyki:)).
                                                    Co jest, że żeby trafić na normalnego faceta, który myśli mózgiem,
                                                    trzeba jechać aż 300km??? :)
                                                  • no-comments Re: :) 19.08.07, 19:38
                                                    Linia mnie uprzedziła, ale....

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Jeśli naprawdę chcecie zepsuć sobie o mnie zdanie poznając mnie na żywo i NC
                                                    czuje się na siłach to zapraszam;)

                                                    NC nigdy nie będzie się czula wystarczająco "na siłach" bez względu na liczbę
                                                    procentów we krwi;) Tak więc możesz się czuć spokojny, nie bedzie najazdu;) A
                                                    szkoda w sumie......

                                                    A tak poważnie to nie wiem, dlaczego myślisz o sobie w tak negatywnych
                                                    kategoriach, przekonując nas, że spotkanie Cię na żywo byłoby dla nas
                                                    rozczarowujące. Nie wydaje mi się, żebyś udawał tu na forum, kogoś kim nie
                                                    jesteś, specjalnie się "upiększał", podlizywał cyz cokolwiek w ten deseń co nei
                                                    byłoby prawdą. Poza tym każdy kij ma dwa końce - zawsze mogłoby się okazać to,
                                                    co napisała Linia - że to my byśmy się okazały bardziej nudne, bardziej proste,
                                                    mniej ciekawe, mniej inteligentne.... itd;) Dla Ciebie to też byłoby ryzyko
                                                    straty czasu;D
                                                  • Gość: linia.frontu Powrót do tematyki forumowej - dalsze rozważania:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 17:30
                                                    Tę wypowiedź uznaję za konieczną do publikacji, opinia ta jest
                                                    bowiem punktem wyjściowym dla dalszych rozważań. Na wszelki wypadek
                                                    nie ujawnię jej autora;).

                                                    Jeśli zdasz po jazdach z tym Y to X straci w Twoich oczach jako
                                                    instruktor, na czym z pewnością mu nie zależy. Zresztą, moim zdaniem
                                                    powienien stracić już dawno (pozycja za kierownicą...). To po
                                                    pierwsze. Po drugie, i co nie mniej ważne (dla niego): straci jako
                                                    fachowiec u innych instruktorów i w ogóle wszystkich wokół. Po
                                                    trzecie, wszyscy z Y na czele będą się z niego napi.ać, że nawet
                                                    (...) nie umiał nauczyć jeździć. Hm, gdybym był wredny,
                                                    powiedziałbym, że dla niego najkorzystniejsze jest utrzymywanie
                                                    wszystkich w przeświadczeniu, że Ty zupełnie się na kierowcę nie
                                                    nadajesz. Wtedy on wychodzi "najbielszy" a dla faceta opinia
                                                    środowiska zawodowego jest bardzo ważna.

                                                    Dalsze rozważania:

                                                    Mój plan musi się więc opierać na założeniu, że nikt nie może czuć
                                                    się pokrzywdzony. Mój plan wymaga więc znacznych środków finansowych.

                                                    1. Ponieważ zdawanie w innym mieście zwiększy moje szanse na
                                                    posiadanie prawa jazdy, będac jednocześnie uzasadnioną koniecznością
                                                    zmiany instruktora, która będzie doskonałym wytłumaczeniem,
                                                    zaświadczenie wezmę tam. Co utrudnia mi życie, to koszty dojazdu i
                                                    czas poświęcony na dojazd. Ponieważ nie wyrobię się z tym do
                                                    października, będę musiała pomyśleć o urlopie. Muszę się liczyć z
                                                    wydaniem jakichś trzystuiluś złotych, razem z kosztami egzaminu.
                                                    2. Ponadto będę jeżdzić z moim instruktorem - będzie mnie uczył
                                                    parkować, jako, że tamtejszy plac manewrowy jest daleko. Wówczas nie
                                                    będzie się czuł niedoceniony i pokrzywdzony przez życie. I nie
                                                    będzie wiedział o tym, że...
                                                    3. Będę jeździć z kimś na boku po Warszawie.

                                                    Druga opcja, ta mniej czasokasochłonna, ale może się okazać mniej
                                                    efektywna:
                                                    1. Będę jeżdzić z moim instruktorem. Wówczas nie będzie się czuł
                                                    niedoceniony i pokrzywdzony przez życie. I nie będzie wiedział o
                                                    tym, że...
                                                    2. Będę jeździć z kimś na boku po Warszawie.

                                                    Co wy na to???
                                                  • Gość: mg Re: Powrót do tematyki forumowej - dalsze rozważa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 18:05
                                                    Opcja pierwsza jest do dupy.
                                                    Opcja druga jest ok bez punktu pierwszego. Dlaczego kursanta obchodzą uczucia nieskutecznego instruktora (z naciskiem na małe i, sama tak napisałaś)? Myślisz, że tym razem nauczy Cię czegoś nowego?
                                                  • linia.frontu Re: Powrót do tematyki forumowej - dalsze rozważa 20.08.07, 18:39
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Opcja druga jest ok bez punktu pierwszego. Dlaczego kursanta
                                                    > obchodzą uczucia nieskutecznego instruktora (z naciskiem na małe
                                                    > i, sama tak napisałaś)?

                                                    Kursanta??? Kursanta w zasadzie niewiele. Kursanta w zasadzie nic
                                                    nie obchodzi, co czuje Instruktor. Ale mnie obchodzi.

                                                    > Myślisz,że tym razem nauczy Cię czegoś nowego?

                                                    Myślę, że nie. Znowu posłucham, jak to się nie koncentruję na
                                                    jeździe... bo się koncentruję na nim, ale po co będę zmieniać
                                                    instruktora.
                                                  • linia.frontu Re: Powrót do tematyki forumowej - dalsze rozważa 20.08.07, 19:00
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Opcja pierwsza jest do dupy.
                                                    > Opcja druga jest ok bez punktu pierwszego. Dlaczego kursanta
                                                    obchodzą uczucia n
                                                    > ieskutecznego instruktora (z naciskiem na małe i, sama tak
                                                    napisałaś)? Myślisz,
                                                    > że tym razem nauczy Cię czegoś nowego?


                                                    MG, zapominasz o jednej bardzo istotnej rzeczy - z wioadomych
                                                    powodów biorę zaświadczenie albo w swojej szkole, albo w szkole w
                                                    innym mieście. Wiąże mnie parę innych kwestii:).
                                                  • no-comments Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 12.08.07, 22:07
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > 05.03.01 - znalazłam:)
                                                    > Czyli w 2001 miałeś 18 lat, jest 2007 więc masz 24. Coś dużo... a
                                                    > mówiłeś, że jesteś dużo młodszy od Instruktora, kłamczuchu:).

                                                    23:) W tamtych czasach prawko można było robić od 17 lat - dawali takie fajne
                                                    smieszne czerwone dowody tymczasowe;D


                                                    > Lecę wkuwać - czekam na maila:). Dawno już nie można nazwać naszej
                                                    > rozmowy "okołoprawkową", nawet z moimi zdolnościami do
                                                    > nadinterpretacji. Zresztą po co forumowicze mają tyle wiedzieć o
                                                    > nas? :)

                                                    Achchchchchhchc Ty...... to teraz już na maila nie mam co czekać, co:,((((((
                                                    Jakoś tak czułam, że się wykręcisz;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 13.08.07, 21:22
                                                    no-comments napisała:

                                                    > > Lecę wkuwać - czekam na maila:). Dawno już nie można nazwać
                                                    naszej
                                                    > > rozmowy "okołoprawkową", nawet z moimi zdolnościami do
                                                    > > nadinterpretacji. Zresztą po co forumowicze mają tyle wiedzieć o
                                                    > > nas? :)

                                                    Mail się trawi! Jakoś za każdym razem, kiedy chcę Ci to wszystko
                                                    opisać, robi mi się pusto w głowie:/. Jak sobie pomyślę, że mam to
                                                    wszystko rozgrzebać... Zresztą, NC, nie wiem, co jest! Nie mam
                                                    okazji wyczuć I., poza tym, że jest wyraźnie zły, bo nieustannie
                                                    sobie dogryzamy - ja jestem do bólu oficjalna, a on sarkastyczny.
                                                    Jak stare dobre małżeństwo:D.
                                                    > Achchchchchhchc Ty...... to teraz już na maila nie mam co czekać,
                                                    co:,((((((
                                                    > Jakoś tak czułam, że się wykręcisz;)
                                                    >
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 18:35
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > Jesteś dobtym człowiekiem:). Miło, że ktoś myśli, że sobie nie
                                                    > zasłużyłam:).

                                                    Wiem, że jestem (i skromnym też). Ale jak sobie zasłużysz to to poczujesz;)

                                                    > Ale nie powinieneś mieszać Marka z tym całym bagnem, Marek jest
                                                    > ponad to:).

                                                    Wybacz. Zaraz tam bagnem, może trochę mętna woda ale nie bagno... Ciekawe, czy w Tobie też jest tyle Hłaski co w Linii.Frontu?

                                                    > Nie, MG, nie możesz myśleć tak schematycznie i niesprawiedliwie
                                                    > oceniać instruktora.

                                                    Ale "po owocach ich poznacie"... Spodziewałem się takiej obrony;)

                                                    > To chyba muszę być całkiem niezła, co? ;)

                                                    Musisz...

                                                    > To nie polityka, to poczucie estetyki:).

                                                    W tym wypadku nie wiadomo, co gorsze.

                                                    > Nikt nie chce? :.(

                                                    Zapewne tylko chwilowo.

                                                    > Chciałeś powiedzieć mój ekshibicjonizm emocjonalny? :)
                                                    > Mnie też to przeraża, to moje Hłaskowe przeczucie katastrofizmu:).

                                                    Tak, to. Raczej to lubisz niż Cię przeraża.

                                                    > > Że głupota jest nieuleczalna, że przechodzi, czy że nie można na
                                                    > > nią umrzeć?
                                                    >
                                                    > Postaram się to sprawdzić:).

                                                    Obal pierwsze, potwierdź drugie, trzecim się nie zajmuj.

                                                    > Cieszę się, że tak myślisz;). Ale "odmóżdżacze" też mają swój
                                                    > urok. Pozwalają się oderwać.

                                                    Odmóżdżacze? Chciałbym, żeby wszyscy czytali przynajmniej takie odmóżdżacze...

                                                    > Zaraz takim kompletnym brakiem - co powiesz na koszulkę Legii? ;)

                                                    To ci od rozbiórki stadionów?;)

                                                    > Jestem bibliofilem, zresztą na kompie źle mi się czyta rzeczy
                                                    > wymagające dużej koncentracji.

                                                    Też tak miałem, to podobno przyzwyczajenie z telewizji. Ale ostatnio takie rzeczy mam tylko na kompie więc się nauczyłem.

                                                    > Już??? Masz o nim dobre zdanie:). Ależ mam ochotę Ci to wszystko
                                                    > wygarnąć:).

                                                    Wygarnij, śmiało;)

                                                    > Ah, poczułam się, jak na filozofii na pierwszym roku:). Mam
                                                    > nadzieję, że odwrotnie...

                                                    Też miałem;) A pewnie prawdziwe jest takie zdanie i odwrotne też.

                                                    > Ja jestem głupia. Dlaczego wcześniej mnie nie poinformowałeś??? ;p

                                                    Nie, mówiłem o tych śmiejących się jak przechodzisz w tym wszystkim na sobie. A może nie ma takich...

                                                    > Bardziej ekshibicjonistka:).
                                                    > Teraz mi łatwo dokopać.

                                                    Poza forum też? I nie tylko emocjonalna?

                                                    > Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. I jeszcze pare
                                                    > takich o tym, że miłość jest bezinteresowna, wszystko wybacza,
                                                    > niestety. Zapominasz, że dopiero co byłam na takiej imprezie, to
                                                    > mam na świeżo:).

                                                    A tak naprawdę chodzi o wspólne wypełnianie PITów. Dopóki jesteśmy w stanie patrzeć na tą drugą osobę...

                                                    > Wszystko to autokreacja:).

                                                    No patrz, a z mojej strony nie. Ja tak nie umiem;)

                                                    > Mam. Zakochuję się w swoich oprawcach. :)

                                                    Coś podobnego nazywa się syndrom sztokholmski, można to leczyć. Ale nie lecz...

                                                    > Ał! Ja teraz potrzebuję się czuć ładna. Nie pomagasz mi:).

                                                    Jesteś piękna. Prawdopodobnie. Tak sobie Ciebie wyobrażam;)
                                                  • linia.frontu Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 29.07.07, 19:48
                                                    Eh, nie sądziłam, że jestem jeszcze w stanie tęsknić za jakimkolwiek facetem,
                                                    oprócz Hłaski... i to do tego wirtualnym... :)

                                                    MG, obudziłeś we mnie ludzki odruch.
                                                  • Gość: mg Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 00:08
                                                    I że mu się oświadczysz. I to 2 razy;)
                                                  • linia.frontu No_Comments... 05.08.07, 16:36
                                                    Sorry, że się tak rządzę, ale skoro będę już u Ciebie, to może MG skusi się
                                                    wycieczką na browca? Macie jakieś puby, nie? A jak nie macie, to ja mam jeszcze
                                                    flachę, która miała być przeznaczona dla X, po zdanym egzaminie. Szkoda, żeby
                                                    się przeterminowała. Finlandia:). MG, a Tobie gratis dorzucę płytkę z utworem o
                                                    tym samym tytule - ukulturalnisz się trochę. Jak Cię NC nie będzie chciała u
                                                    siebie, zapraszam do mnie - będę miała wyremontowany pokój, to sobie
                                                    obejrzysz:). Z NC to się pewnie upie..my na smutno, rozpamiętując nasze
                                                    ponure niespełnione możliwości, jak to my (NC szykuj sie, tak w dwa tygodnie,
                                                    to mi mój X nie przejdzie;p), ale MG, jak nie chcesz na smutno, to możesz ze
                                                    mną na wesoło. Zawiłe zaproszenie do stolicy.
                                                    A jeden warunek: nie gadamy o moim prawku:).
                                                    Dobra, lecę dalej ratować te ksiązyny swoje... Na priv wpadnę wieczorem:).
                                                  • no-comments Re: No_Comments... 05.08.07, 18:27
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Sorry, że się tak rządzę, ale skoro będę już u Ciebie, to może MG skusi się
                                                    > wycieczką na browca? Macie jakieś puby, nie? A jak nie macie, to ja mam
                                                    jeszcze flachę, która miała być przeznaczona dla X, po zdanym egzaminie. Szkoda,
                                                    żeby się przeterminowała. Finlandia:). MG, a Tobie gratis dorzucę płytkę z
                                                    utworem o tym samym tytule - ukulturalnisz się trochę. Jak Cię NC nie będzie
                                                    chciała u siebie, zapraszam do mnie - będę miała wyremontowany pokój, to sobie
                                                    > obejrzysz:). Z NC to się pewnie upie..my na smutno, rozpamiętując nasze
                                                    > ponure niespełnione możliwości, jak to my (NC szykuj sie, tak w dwa tygodnie,
                                                    > to mi mój X nie przejdzie;p), ale MG, jak nie chcesz na smutno, to możesz ze
                                                    > mną na wesoło. Zawiłe zaproszenie do stolicy.
                                                    > A jeden warunek: nie gadamy o moim prawku:).
                                                    > Dobra, lecę dalej ratować te ksiązyny swoje... Na priv wpadnę wieczorem:).

                                                    Po 1 - ja się zawsze upijam na wesoło;D Nawet gadanie o porażkach zyciowych
                                                    zakrapiane alkoholem może być wesołe w moim przypadku;D A i temat wtedy nie
                                                    będzie miał znaczenia;)

                                                    Po 2 - bary mamy (aż tak święci nie jesteśmy;) i nawet ciężko w nich znaleźć
                                                    czasem w weekend miejsce;) A poza tym jak nie w barze - to możemy do mnie -
                                                    kawalek podłogi do spania się też znajdzie w potrzebie, a sąsiedzi się nei
                                                    obrażą jak po 5 latach spokoju przypomną sobie, że ja też tu mieszkam (chociaż
                                                    przez moją Jaszczurzycę (czyt. autko) znam już połowę sąsiadów o istnieniu,
                                                    których nie mialam do tej pory pojęcia (sąsiadów i ich autka oczywiście). Poza
                                                    tym w barku też się coś znajdzie;)

                                                    Po 3 Wyremontowanego pokoju nie mam, w samym mieście za diabła nic ciekawego,
                                                    ale za to jedyna i niepowtarzalna okazja MG, żeby dowiedzieć się co też za autko
                                                    tak dzielnie katuje:D NO i co Wy na to??

                                                    A teraz MG przestraszy się nei na żarty (wcale mu się nie dziwie;), będzie
                                                    udawał, że wyjechał na długie 3 tygodniowe wakacje, albo na 2 miesiace zbierać
                                                    truskawki w Holandii po czym wróci i uda, że już nas nie pamięta (a my będziemy
                                                    wierzyć;) albo nie wróći w ogóle tak na wszelki wypadek (w końću my możemy mieć
                                                    dużo lepszą pamięć) albo odrodzi się pod innym pswudonimem dopóki Go nei
                                                    rozgryziemy i nie będzie musiał się znów ewakuować;)
                                                  • linia.frontu Re: No_Comments... 05.08.07, 18:44
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Po 1 - ja się zawsze upijam na wesoło;D Nawet gadanie o porażkach zyciowych
                                                    > zakrapiane alkoholem może być wesołe w moim przypadku;D A i temat wtedy nie
                                                    > będzie miał znaczenia;)

                                                    Eh, no to może ja też się zacznę w końcu z tego wszystkiego śmiać, zwłaszcza,
                                                    że przecież od początku znałysmy finał i przecież juz od dawna pisałyśmy, że
                                                    prędzej, czy później, ale tak właśnie będzie, więc wszystko było jasne od
                                                    początku. Co nie przeszkadza mi beczeć:). Jest może dziś w TV jakaś przygłupia
                                                    komedia romantyczna? Do tego 5 litrowe pudełko lodów i zaczynamy osiąganie 250-
                                                    kilowego ideału:)

                                                    > NO i co Wy na to??

                                                    Ja się piszę! :D
                                                    Obecnośc obowiązkowa:)

                                                    > A teraz MG przestraszy się nei na żarty (wcale mu się nie dziwie;), będzie
                                                    > udawał, że wyjechał na długie 3 tygodniowe wakacje, albo na 2 miesiace zbierać
                                                    > truskawki w Holandii po czym wróci i uda, że już nas nie pamięta (a my
                                                    > będziemy wierzyć;) albo nie wróći w ogóle tak na wszelki wypadek (w końću my
                                                    > możemy mieć dużo lepszą pamięć) albo odrodzi się pod innym pswudonimem dopóki
                                                    > Go nei rozgryziemy i nie będzie musiał się znów ewakuować;)

                                                    A taktaktak! Będziemy mu wierzyć tak, jak wierzyłaby mu Esther:). Przyznam, że
                                                    MG mial w stosunku do mnie tę samą dawkę cierpliwości, co Ci wszyscy ważni
                                                    ludzie gadający o Ważnych Rzeczach, wiec ja go rozgrzeszę. I tak poświecił mi
                                                    za dużo czasu. Jeśli się nie pojawi, to cóż, na mnie chyba też już pora. Cele
                                                    już się ewakułowały, więc co jeszcze mówić.

                                                    Ej, MG. Dzięki.
                                                  • no-comments Re: Do MG i No_Comments - bedę się chwalić:) 26.07.07, 20:55
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    > Nie, nie spokojnie, nie cieszcie się, nie zdałam żadnego egzaminu, za mąż też
                                                    > nie wychodzę i ogólnie bez rewelacji w moim życiu:). ALE JEŹDZIŁAM HONDĄ!!!! :D
                                                    A ja w przeciwieństwie do Mg bym się też przjeechała chętnie (zwłaszcza to
                                                    uczucie braku równowagi mnie nęci;D) Ale ostatnio to mi tylko ktoś proponował
                                                    takie półciężarowe coś (of corse za kółkiem, nielegalnie ale co tam;), już
                                                    miałam się zgodzić (jak serce dyktowało), ale żal mi się biedaczka zrobilo, że
                                                    nie wie co proponje i na co sie piszę i dałąm spokój:(

                                                    . Pan
                                                    > Policaj machał lizakiem, ale musiał to robić bardzo energicznie i wymownie, bo
                                                    > jak ludki widzą policaja, to się boją i nie chcą jechać.

                                                    Wcale się nie dziwie - też mi się ostatnio zdarzyło i plicjant WCALE nie
                                                    kierował tak jak w książce (no dobra można sie było domysleć czego chce, ale nie
                                                    musiał amiesznaia wprowadzać), to jeszcze zamiast patrzeć, czy aby napewno mogę
                                                    jechać i gdzie jadę to w głowie miałam tylko jedno "nie najedź mu na stope, nie
                                                    najedź mu na stopę, jak najedziesz -się wkurzy i bedzie dym), na szczęście stopy
                                                    ocalały;D

                                                    > Ja też wolę, ale prawko jest nieosiągalne.

                                                    eeeee i kto tu jęczy.... oczywiście, że osiągalne, poza tym to ylko kwestia
                                                    osiągów;) znaczy czasu i wytrwałości - czas jest względny, wytrwałość trochę
                                                    mnie, ale wierzę, że wystarczy jednego i drugiego i już nie długo bedziesz nam
                                                    tu pisać "mamama mi się dała przejechać Skodą!!" albo "nie mam czym jeździć, na
                                                    co mi ten plastik" itd itp Gdyby nie było osiągalne to by Cię tu nie było;)
                                                  • linia.frontu A! Jeszcze... 23.07.07, 00:33


                                                    > Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > > i nie wiem, co robię na tym forum. Serio.

                                                    No ze mną gadasz:D

                                                    > > Ech, chciałem Cię jeszcze przez noc potrzymać w niepewności ale co tam;)

                                                    A wyobrażasz sobie ile postów mialbyś do przecztania po tej nocy??? :)
                                                  • Gość: linia Re: A! Jeszcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 00:36
                                                    odreagowanie zablokowanego napięcia, stłumionych emocji, skrępowanych myśli i
                                                    wyobrażeń, które podlegały kontroli

                                                    ;)
                                                  • linia.frontu Kolejny post do MG!!!! Cieszysz się???? :) 26.07.07, 11:20
                                                    Zostaniesz wtajemniczony w Mareczka:)

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > > Powiedziałam mu, że zrobimy to prawko razem

                                                    > Nie robicie razem.
                                                    > I to nie jest kwestia wiary tylko zupełnie przyziemnych umiejętności.

                                                    I wierzyła mi wtedy, kiedy mówiłem jej, że pewnego dnia zarobię dosyć
                                                    pieniędzy, aby mieć mieszkanie, a wtedy będziemy mieli książki i pieniądze na
                                                    kino; i wierzyła mi wtedy, kiedy mówiłem jej, że już naprawdę nie będę pić; i
                                                    wierzyła mi wtedy, kiedy mówiłem jej, iż pewnego dnia pojedziemy do Europy i
                                                    być może uda nam się pojechać na Sycylię, i wtedy pokażę jej wszystkich
                                                    morderców do wynajęcia, których deportowali ze Stanów i do których barmani
                                                    mówili per Commandatore. I wierzyła mi, kiedy mówiłem jej, że wysoko w górach,
                                                    kiedy będę jej dotykać, będziemy się elektryzować wzajemnie. I wierzyła mi,
                                                    kiedy opowiadałem jej o tym wszystkim, co widziałem, a widziałem przecież
                                                    niewiele, więc zmyślałem dla niej różne historie o różnych ludziach, których
                                                    nie znałem; i wierzyła mi, kiedy opowiadałem jej filmy, które zmyśliłem, a to
                                                    było wtedy, kiedy nie mieliśmy na kino, które Esther tak lubiła. A potem
                                                    wymyślałem dla niej książki; i to, co opowiadałem jej o obrazach w Luwrze,
                                                    którego nigdy nie widziałem. I dlatego to wszystko, co jej mówiłem, stało się
                                                    prawdą.

                                                    :)
                                                    Cały Marek.
                                                    Gdyby nie było takie długie, wrzuciłabym w sygnaturę:)
                                                  • Gość: mg Re: Kolejny post do MG!!!! Cieszysz się???? :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 18:50
                                                    Ale potem ona umarła. I to przez niego;)
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 21.07.07, 21:32
                                                    Albo nie, teraz dokończę.

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Przejeździć 70 godzin i nie zdać 3 razy?;)

                                                    To by wychodziło na to samo. Ale nie teafiłeś. Jakbym to robiła "dla
                                                    instruktora" to bym zdała za drugim, jakby się dało tak zrobić. Za drugim razem
                                                    poprawiłabym mu humor. Za pierwszym byłby tylko zaskoczony, za trzecim byłby
                                                    się uwalił.


                                                    > Tak, to prawdziwi profesjonaliści, doskonale wyszkolona elita kierowców.
                                                    Świadczy o tym wysoka zdawalność niezwykle trudnych egzaminów, kultura jazdy
                                                    naszych kierowców (wszak od Instruktorów się tego nauczyli) i niezwykle niska,
                                                    na tle reszty Europy, ilość ofiar wypadków...

                                                    Jak ktoś ma zakuty łeb, to nigdy do niego nie dotrze, ile by się nie
                                                    tłumaczyło, to raz; dwa, powiedziałam, że nie każdy może się nazwać
                                                    instruktorem, nawet, jak ma numerek i wymiarową pieczątkę.
                                                    Ostatni przypadek z jakim gadałam, był z siebie strasznie dumny, miał prawko t
                                                    r z y n a ś c i e l a t !!! (chciał, żebym padła trupem z wrażenia) i myślał o
                                                    kategorii A, ale nie chciał zdawać teorii, bo przecież on się tego nie nauczy,
                                                    on zna przepisy, bo przy zmianach to się samoistnie człowiek zaczyna stosować,
                                                    ale t e s t y? On się tego nie nauczy! Przecież to 500 pytań!!! Takie łby to
                                                    powinny zdawać prawko jeszcze raz, i to z koniecznością jeszcze 200 dodatkowych
                                                    godzin po każdym oblanym.
                                                    Kretyn. I nad czym ja tu miałam pisć i czym się zachwycać?
                                                    Kolejny: praktyka jest banalna, ale testów to on nie zda, bo nie będzie miał
                                                    czasu się nauczyć. No to mu mówię, że bez przesady, że to dwa wieczory przed
                                                    kompem. A ten, że nie każdy jest taki zdolny, no to niech nie robi, jak ma za
                                                    mały tem móżdżek, żeby głupich testów się nauczyć.
                                                    Dopóki tacy kretyni będą robić prawko...
                                                    Tak, wiem, że przyganiał kocioł - zamilknę i poczekam na odpowiedź.
                                                  • linia.frontu Lektura uzupełniająca /OT/ 21.07.07, 23:09
                                                    Hej, Opowiem wam o Esther jest już cała :D:D:D
                                                    www.marekhlasko.republika.pl/index2.htm
                                                  • linia.frontu Re: Lektura uzupełniająca /OT/ 21.07.07, 23:11
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Hej, Opowiem wam o Esther jest już cała :D:D:D
                                                    > www.marekhlasko.republika.pl/index2.htm

                                                    Wbrew pozorom to wcale nie jest takie /OT/.
                                                    Chociaż może dla mnie teraz wszystkie książki, to o samochodach są:)
                                                    Warto, może on wam opowie więcej, niż ja:)
                                                  • no-comments Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 19.07.07, 16:40
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > linia.frontu napisała:
                                                    >
                                                    > > Zaraz po zrobieniu rzeczywiście rzadko, choć słyszałam o kilku przypadkac
                                                    > h
                                                    > > (przypadki bądź po uszy zakochane w swoich instruktorach, bądź na
                                                    > > zasadzie "jeżdziłam z nim swoim własnym autem (a Ty nieeee), zgodził się
                                                    > > (widziiisz?)"
                                                    >
                                                    > No dobra, pierwszą grupę potrafię jeszcze "zrozumieć". Ale tej drugiej zupełnie
                                                    > nie, o co chodzi?

                                                    A dla mnie to wcale nie jest takie trudne do zrozumienia.

                                                    > Brak pewności siebie?

                                                    O jak najbardziej tak. Niestety istnieją takie "ciężkie drogowe" przypadki;) A
                                                    tak poważnie to 30 godzin raczej za dużej pewności dać czlowiekowi nie może,
                                                    poza tym nie wiem co jestr gorsze - zbytnie pewność siebie po tych 30 h i
                                                    uważanie się za króla szos i autostrad (które zweryfikować czasem może jedynie
                                                    drzewo na drodze czy pieszy, który odważył się wyjść na zieonym świetle na pasy)
                                                    czy chroniczny brak pewności siebie skutkujący niezdecydowaniem na drodze i
                                                    totalną nieprzewidywalnością zachowań takiego kierowcy. Wszystko, co by mogło
                                                    poprawić tą pewność siebie (nawet za cenę dodatkowych jazd eLką już z prawkiem w
                                                    ręce) jest chyba jak najbardziej okey??

                                                    > Lęk?

                                                    Jeszcze bardziej tak;)

                                                    > Nadmiar kasy i czasu?

                                                    Bez przesady, w to akurat nie wierzę, żeby ktoś nie miał co z kasą robić aż do
                                                    tego stopnia:D

                                                    > Jak mam prawko to mogę wreszcie jeździć samodzielnie, jako pełnoprawny,
                                                    dorosły;) kierowca

                                                    Ale pełnoprawne jeżdzenie wiąże się jeszcze z pełnoprawną odpowiedzialnością.
                                                    To, co pociąga w eLce (i do czego mnie przyznam ciągnie) to świadomość, a może
                                                    bardziej wiara, że z kazdej głupiej sytuacji Cię instruktor i jego dodatkowe
                                                    pedaly wyratują. To dzielenie odpowiedzialności na dwoje i świadomość, że jak Ci
                                                    wszystko padnie nagle w aucie to nie zostanie się z tym problemem samemu (baa
                                                    pewnie nawet nie trzeba będzie nic robić), myśl, że "jeszcze wolno popełniac
                                                    błędy", potem juz nie ma miejsca na błędy, bo każdy z nich może być śmiertelny
                                                    dla nas albo co gorsza dla kogoś innego.

                                                    > > Dyndający projektanci... może to by jednak wzmogło czujność bardziej, niż
                                                    >
                                                    > > czarno-żółte tablice...?
                                                    >
                                                    > Wiesz, taki czarny punkt oznacza: kierowcy głupieją w tym miejscu dużo
                                                    częściej niż w innych, działają tam magiczne siły albo... droga jest źle
                                                    zrobiona. Ale tablica jest tańsza niż analiza i przebudowa... A policja i tam
                                                    powie, że przyczyną była nadmierna prędkość.

                                                    Gdyby prędkośc byłą mniejsza to i skutki wypadku mniejsze, więc może
                                                    czarno-żólta tablica nie byląby potrzebna.... A zamiast projektantów to ja bym
                                                    raczej kazałą tam wisieć tym organom decyzyjnym, które mają gdzieś rozbudowę i
                                                    naprawę polskich dróg i wolą wydać na swoje diety (sami zaś podróżują
                                                    helikopterami, więc stan dróg ich nie obchodzi, a nawet jak podróżują
                                                    samochodami to słuzbowymi więc coroczna wymiana amortyzatorów na polskich
                                                    dziurach drogowych nie robi na nich wrażenia). Trochę by ich było więc mogliby
                                                    wisieć na zmianę;)

                                                    A swoją drogą, co znaczy, że w tych miejscach kierowcy głupieją?? Jakoś nigdy
                                                    nie zauważyłam, żeby robiło to na nich jakiekolwiek wrażenie - czasem zwolnią,
                                                    ale chyba nic poza tym???
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 19.07.07, 17:41
                                                    no-comments napisała:

                                                    > A dla mnie to wcale nie jest takie trudne do zrozumienia.

                                                    Już mnie nie lubi... :.(
                                                    Od dwóch tygodni nie słyszę żadnego: "O Boże, jak Ty wyglądasz????"
                                                    Jestem nieszczęśliwa:.(
                                                    Na pewno jest wściekły za te jazdy...
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 20.07.07, 14:49
                                                    linia.frontu napisała:


                                                    > Już mnie nie lubi... :.(

                                                    LUBI LUBI:D:D:D:D:D:D:D
                                                    O jak to dobrze.... a ja się głupia przejmuję:D
                                                  • no-comments Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 13.07.07, 17:18
                                                    Linia ale próbuj skłądać podanie o przyspieszony termin, a nuż się uda.... nawet
                                                    jeśli miałąbyś nakłamac, że wyjazd za granicę, że choroba lub zaplanowana rok
                                                    temu operacja (nie no to pewnie trzeba by udowodnić) ale próbuj, ja tak sobie
                                                    myślę, że te 5 godzin (pod warunkie, że nie musiałabyś dłużej czekać na egzamin,
                                                    czyli nie 3 miesiące) te 5 godzin by wystarczyło, jestem przekonana, że po tych
                                                    70 godzinach już umiesz wystarczająco dużo by zdać egzamin (te opisywane przez
                                                    Ciebie błędy wcale nie są takie straszne, zresztą sama wiesz co ja robiłąm na
                                                    dzień przed egzaminem;), reszty i tak naucyzsz się juz sama w autku, bez
                                                    instruktora i dodatkowego hamulca. Więc pisz to podanie (tylko nie przesadź z
                                                    literackością formy;) i zdaj to prawko!! A jesli się nei uda to jedź do Siedlec,
                                                    założę się, że znajomy z Siedlec współpracuje jeszcze z innymi instruktorami i
                                                    wcale nie musiałabyś jeździć z nim.

                                                    Tylko na Twoją mamę argumentu nie mam niestety, czasem wyprowadzenie z błędu
                                                    kogoś kto jest przeświadczony o świętości swojej racji może być wręcz syzyfową
                                                    pracą (co nie oznacza, że nie nalezy spróbować się tego podjąć).
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 13.07.07, 18:38
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Linia ale próbuj skłądać podanie o przyspieszony termin, a nuż się uda....

                                                    Właśnie od rana próbuję coś wykombinować... Pan Koordynator albo skończył
                                                    pracę, albo zwątpił, bo nie odpisał:) - teoria kończy mi się w poniedziałek
                                                    (tak, ten), więc jutro musiałabym do 16:00 zapisać się na egzamin i złożyć
                                                    podanie - wynik tego podania nieokreślony ze względu na małą ilość miejsc.
                                                    Obdzwoniłam pół Warszawy, bo forum względem punktów strategicznych jest
                                                    kompletnie nieprzydatne, można się na nim co najwyżej wygadać, ale na konkretną
                                                    pomoc liczyć nie można. Z obdzwaniania wynikł jeden ośrodek o horendalnie
                                                    wysokich stawkach za jazdy, który mógłby mi takie zaświadczenie wystawić - za
                                                    to jazdy miałabym... pod koniec sierpnia, bo mają przemiał, a na to też nie do
                                                    końca chcą pójść, żebym nie wyjeździła tych godzin, i wcale im się nie dziwię,
                                                    bo mogłoby się po prostu wydać i mogli by im zamknąć ośrodek.

                                                    A co do Siedlec... wolałabym tutaj, bo okolice Odlewniczej znam już, a u mnie
                                                    problemem jest sama technika jazdy. Na Siedlce musiałabym brać urlop i do tego
                                                    dochodzą koszty dojazdu. Poznanie znajomego Instruktora to wizja kusząca,
                                                    jednak wolałabym poza godzinami spędzonymi za autkiem, a i znajomi znajomego to
                                                    nie za fajna opcja. Wolałabym żaden związek z obecnym Instruktorem. Mój wyraża
                                                    chęć jeżdżenia ze mną i jest naprawdę kochany podchodząc do mnie ze
                                                    zrozumieniem, i naprawdę wkurzający też (jeszcze się nie zdecydowałam, czy
                                                    większą ochotę mam go zabić, czy jednak nie umiem się na niego wściekać, wiem,
                                                    że bez sensu jest obwiniać go o mój łuk, ale...), ale nie sądzę, że będę z nim
                                                    jeździć, bo wiem, jak te jazdy teraz wyglądają.
                                                    Jestem cholera wściekła.

                                                    > Tylko na Twoją mamę argumentu nie mam niestety, czasem wyprowadzenie z błędu
                                                    > kogoś kto jest przeświadczony o świętości swojej racji może być wręcz syzyfową
                                                    > pracą (co nie oznacza, że nie nalezy spróbować się tego podjąć).

                                                    Moja Mama sama w sobie jest chodzącym, niepodważalnym argumentem:D. Dopiero,
                                                    jak wyszło, że zawaliłam studia, bo zarabiam na prawko, trochę odpuściła i mi
                                                    pożyczyła na jazdy - kłótni już było od cholery i chyba nie mam już psychicznie
                                                    siły na te kłótnie.
                                                  • no-comments Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 13.07.07, 23:12
                                                    Mało czasu mało:( Pół miasta już obdzwoniłaś ale ja kurcze nie wierzę, że
                                                    wszystkie OSK nagle takie święte i Ci tego świstka nie chcą wydać. A może ich
                                                    xle zagadujesz - może im się wydaję, że za podpuchę z UM robisz i boją się, że
                                                    jak się zgodzą przez telefon to im później kontrolę naslesz?? Może mów otwarcie
                                                    o co i dlaczego Ci chodzi, a może nawet próbuj ich jakoś przekonać, że te
                                                    godziny wyjeździsz (pewnie płatność z góry najbardziej by ich przekonała), z
                                                    drugiej strony ciężko te 5 h teraz by sie przydało, a nie pod koniec sierpnia
                                                    czy po egzaminie (zwłaszcza zdanym:). Nie wierzę, że nie znajdzie się
                                                    instruktor? OSK który by nie dał wcisnąć Cię choćby na 5 rano na jazdę (smiej
                                                    się śmiej, znam jednego instruktora, który o tej jechał bo to byłą jedyna
                                                    godzina możliwa na umówienie się z kursantem), u mnie w niedzielę też jeżdzą, o
                                                    wszystkich porach - cholera Wawa to duże miasto - ktoś się powinien zlitować
                                                    (może celuj w młode OSk - one jeszcze nie mają marki i bardziej zależy im na
                                                    zdobyciu kursanta, nie mają jeszcze takiego przemiału jak to określiłaś).
                                                    Koordynatorowi nie odpuszczaj!! Dopóki nie minie 16:00 próbuj próbuj próbuj

                                                    Siedlce - no to jest jakieś wyjście ale z tych bardziej ostatecznych, tak samo
                                                    Łodź i CZ-wa (a szkoda tak egoistycznie powiem;), koszty mogą być nie
                                                    współmierne i niestety nie daje wiekszej pewności na zdanie.

                                                    linia.frontu napisała:

                                                    , ale nie sądzę, że będę z nim
                                                    > jeździć, bo wiem, jak te jazdy teraz wyglądają.

                                                    Nie będę się powtarzać - moje zdanie znasz, odrobina świeżości innego
                                                    instruktora może tylko pomóc i przynieść więcej korzyści niż szkody.

                                                    > Jestem cholera wściekła.

                                                    Ehhhhhh jak ja nie cierpię bezsilności, bo tak bym chciała móc pocieszyć, ukoić
                                                    wściekłość, rozbawić, stłamsić niepewność juttra prostym rozwiązaniem.... i ni
                                                    cholery:( Jedyne co mi przychodzi do głowy - to nadzieja, że jutra da się
                                                    jeszcze coś zrobić....
                                                  • linia.frontu Re: Do Wspieraczy:) Do Pocieszaczy też:) 15.07.07, 02:02
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Mało czasu mało:(

                                                    Nic z tego:). Trzeba będzie coś innego wymyślić, a inewncji mi nie brak:D

                                                    > Nie będę się powtarzać - moje zdanie znasz, odrobina świeżości innego
                                                    > instruktora może tylko pomóc i przynieść więcej korzyści niż szkody.

                                                    Moje zdanie też już znasz:)
                                                    Nie zamierzam znów wyrzucać pieniędzy.

                                                    > Ehhhhhh jak ja nie cierpię bezsilności

                                                    Cofnąć czas do 13 sierpnia 2006 i skierować moje kroki gdziekolwiek, byle nie
                                                    ddo żadnego ośrodka szkolenia kierowców:).
                                                  • basia_11 Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 17.07.07, 07:51
                                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                                    Cóż z tego, skoro na
                                                    > łuku przy.doliłam w pachołek trzydrzwiową Corsą?:D
                                                    > Jest to tak... śmieszne, że po prostu nie jestem w stanie myśleć o tym
                                                    > poważnie. Tego manewru byłam akurat pewna na tyle, żeby dać sobie za niego
                                                    > uciąć wszystkie członki (jak to dobrze, że nie jestem facetem;p), na ostatnich
                                                    > jazdach, i jeszcze poprzednich, i jeszcze, wychodził mi bezbłędnie. Bałam się o
                                                    >
                                                    > górkę po ostatniej akcji, ale łuk?


                                                    A niech to... szczerze współczuję:-( Miałam nadzieję, że przeczytam o Twoim
                                                    zdanym egzaminie a tu znowu głupi łuk wszedł w paradę.

                                                    Łuk... co jakiś czas są tu dyskusje czy potrzebny czy nie... powiem tak, uczyłam
                                                    się go na wyczucie a nie jakieś obroty i to pozwoliło mi opanować szybkie
                                                    reagowanie przy cofaniu samochodem - połączenie obserwowania co się dzieje za
                                                    autem plus szybka korekta toru jazdy jeśli trzeba, bez zastanawiania się czy
                                                    skoro samochód jedzie np. w prawo to też mam kręcić w prawo czy przeciwnie.
                                                    Jeszcze za dużo sama nie jeździłam, ale trochę już tak i to naprawdę się
                                                    przydaje, ale w życiu jednak łatwiej niż na placu - raz, że nie ma przy Tobie
                                                    egzaminatora, dwa, że jak masz wątpliwości, to możesz stanąć, rozejrzeć się i
                                                    skorygować tor jazdy a na egzaminie to nie przejdzie.
                                                    Niestety, nie da się tego manewru na egzaminie przeskoczyć...

                                                    Cała ta przygoda z prawem jazdy, trzy egzaminy to chyba jakaś trauma dla mnie,
                                                    bo teraz za każdym razem jak widzę eLkę to ogarnia mnie fala współczucia dla
                                                    nieszczęśnika za kierownicą połączone z jakąś niechęcią, żeby nie powiedzieć
                                                    obrzydzeniem. Nie potrafię obojętnie minąć nauki jazdy nie mysląc choć chwilę o
                                                    kursie... mam nadzieję, że z czasem mi minie:-)


                                                    pozdrawiam serdecznie i już teraz trzymam kciuki za kolejne - OSTATNIE - podejście
                                                    Basia
                                                  • linia.frontu Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 17.07.07, 21:59
                                                    Witaj Basiu! :)

                                                    basia_11 napisała:

                                                    > A niech to... szczerze współczuję:-( Miałam nadzieję, że przeczytam o Twoim
                                                    > zdanym egzaminie a tu znowu głupi łuk wszedł w paradę.

                                                    Łuczniczka ze mnie od siedmiu boleści... :/
                                                    Ale nie przeżyłam tego trzeciego podejścia tak, jak poprzednich, ciśnienie
                                                    szybko opadło:)

                                                    > Łuk... co jakiś czas są tu dyskusje czy potrzebny czy nie... powiem tak,
                                                    uczyłam się go na wyczucie a nie jakieś obroty i to pozwoliło mi opanować
                                                    szybkie reagowanie przy cofaniu samochodem - połączenie obserwowania co się
                                                    dzieje za autem plus szybka korekta toru jazdy jeśli trzeba, bez zastanawiania
                                                    się czy skoro samochód jedzie np. w prawo to też mam kręcić w prawo czy
                                                    przeciwnie.

                                                    Właśnie dlatego uznaję zasadność łuku - tego robionego na wyczucie. Łuk na
                                                    sposób daje tylko tyle korzyści, że można bezceremonialnie pogapić się na
                                                    instruktora i wykonać ten łuk pierwszorzędnie. Ale wystarczy trochę stresu,
                                                    albo zmiana jakiegoś szczegółu, żeby sposób legł w gruzach - a wraz ze
                                                    sposobem - egzamin. Dlatego żałuję, co też usiłowałam przekazać instruktorowi,
                                                    że uczyłam się go na sposób - najpierw drażniło to moją ambicję, potem
                                                    spostrzegłam, że takie sposoby bywają bardzo zawodne. Jednak należy to po
                                                    prostu jak najszybciej zmienić - co też uczynię:). I tak runął ostatni bastion,
                                                    którego instruktor wyuczył mnie perfekcyjnie, a który zawiódł w konfrontacji z
                                                    przesympatycznym wrogiem (pozdrawiam Wroga:).

                                                    > Jeszcze za dużo sama nie jeździłam, ale trochę już tak i to naprawdę się
                                                    > przydaje, ale w życiu jednak łatwiej niż na placu - raz, że nie ma przy Tobie
                                                    > egzaminatora, dwa, że jak masz wątpliwości, to możesz stanąć, rozejrzeć się i
                                                    > skorygować tor jazdy a na egzaminie to nie przejdzie.
                                                    > Niestety, nie da się tego manewru na egzaminie przeskoczyć...

                                                    Trzeba jeździć!!! :)
                                                    Myślę, że z czasem nie będziesz już musiała asekurować się środkami ostrożności
                                                    i każdy łuk i łuczek wyjdzie Ci płynnie:). Mi jak na razie wyszedł, ale
                                                    bokiem:). Sama jestem sobie winna...

                                                    > Cała ta przygoda z prawem jazdy, trzy egzaminy to chyba jakaś trauma dla mnie,
                                                    > bo teraz za każdym razem jak widzę eLkę to ogarnia mnie fala współczucia dla
                                                    > nieszczęśnika za kierownicą połączone z jakąś niechęcią, żeby nie powiedzieć
                                                    > obrzydzeniem. Nie potrafię obojętnie minąć nauki jazdy nie mysląc choć chwilę
                                                    > o kursie... mam nadzieję, że z czasem mi minie:-)

                                                    Poważnie? Ja jeszcze kursu nie skończyłam, ale już czuję ogromny żal za tym, że
                                                    to nie moja 10, czy 15 godzina i upiornie zazdroszczę kursantom tej beztroski i
                                                    przekonania, że przecież wszystko jeszcze przed nimi. Już na pewno nie zrobię
                                                    tego prawka tak, jak chciałam je zrobić, kiedy na pierwszych godzinach pytałam,
                                                    jak mi idzie, bo szwagier powiedział, że dobry kierowca czuje to od razu, i
                                                    kiedy nie chciałam być takim kierowcą jak Mama, i kiedy jeszcze było w sumie o
                                                    co walczyć.


                                                    > pozdrawiam serdecznie i już teraz trzymam kciuki za kolejne - OSTATNIE -
                                                    > podejście

                                                    Spokojnie, zdążą Ci odpaśc, zanim ja do tego ostatniego dotrę :D
                                                  • basia_11 Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 18.07.07, 07:45
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    >
                                                    > Trzeba jeździć!!! :)
                                                    > Myślę, że z czasem nie będziesz już musiała asekurować się środkami ostrożności


                                                    To nie tyle o środki ostrożności chodzi co o tę świadomość, że jak coś nie
                                                    wyjdzie, to nic złego się nie dzieje, można poprawić tor jazdy i już. Przeciez
                                                    nawet doświadczeni kierowcy muszą czasem np. przy parkowaniu zatrzymać się,
                                                    cofnąć i powtórzyć manewr.



                                                    >
                                                    > > Cała ta przygoda z prawem jazdy, trzy egzaminy to chyba jakaś trauma dla
                                                    > mnie,


                                                    >
                                                    > Poważnie? Ja jeszcze kursu nie skończyłam, ale już czuję ogromny żal za tym, że
                                                    >
                                                    > to nie moja 10, czy 15 godzina i upiornie zazdroszczę kursantom tej beztroski i
                                                    >
                                                    > przekonania, że przecież wszystko jeszcze przed nimi.


                                                    A ja mam odwrotnie... ja im nie zazdroszczę a współczuję, bo jeszcze biedni
                                                    nieświadomi jaka w większości przypadków droga przed nimi, ile stresu muszą
                                                    przeżyć... może gdybym zdała za pierwszym razem to inaczej patrzyłabym na to
                                                    wszystko, ale po trzech egzaminach i tylu dodatkowych godzinach nauki nie potrafię.


                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    Basia
                                                  • off.topic Re: Najdłuższy post w historii forum. /ot/ 18.07.07, 08:45
                                                    basia_11 napisała:

                                                    > To nie tyle o środki ostrożności chodzi co o tę świadomość, że jak coś nie
                                                    > wyjdzie, to nic złego się nie dzieje, można poprawić tor jazdy i już. Przeciez
                                                    > nawet doświadczeni kierowcy muszą czasem np. przy parkowaniu zatrzymać się,
                                                    > cofnąć i powtórzyć manewr.

                                                    No właśnie, tylko na egzaminie już się tak nie da. W ogóle na egzaminie to
                                                    jedno, a we własnym aucie drugie, trochę to chore...

                                                    > A ja mam odwrotnie... ja im nie zazdroszczę a współczuję, bo jeszcze biedni
                                                    > nieświadomi jaka w większości przypadków droga przed nimi, ile stresu muszą
                                                    > przeżyć... może gdybym zdała za pierwszym razem to inaczej patrzyłabym na to
                                                    > wszystko, ale po trzech egzaminach i tylu dodatkowych godzinach nauki nie
                                                    > potrafię.

                                                    Eh, mi też pewnie bokiem wyjdzie ten cały kurs... ale że jeszcze nie mam
                                                    prawka, to żałuję, bo z tą świadomością po trzecim podejściu rozegrałabym to
                                                    inaczej.
      • Gość: natalia problem interpretacyjny-BRUDNE CZYNY IP: *.eranet.pl 01.07.07, 18:01
        Pozdro dla Linii, właśnie to czytam:)
    • no-comments Re: jazda na 1biegu 01.07.07, 11:11
      Ejjj no właśnie, najpierw mnienaucyzli, że jedynka tylko do ruszania, a potem
      dwóch przekonywalo, że przed zakrętami można zredukować do jedynki. W końcu
      jeden mnie zmusił (no dobra przekonał, ale łatwego zadania nie miał;), żeby
      spróbowac jedynkę wrzucić przed dojazdem do zakrętu i.... autko wbrew moim
      przewidywaniom isę nie rozsypało, a zalatą jedynki było to, że prędkość
      pokonywania zakrętu jest wtedy tak mała (aż normalnie chcialam pomóc temu autku,
      żeby sie trochę prędzej ruszyło;), że nie ma szans na to, że np wylecisz z
      zakrętu - zawsze mozna zareagować i zawsze zdążysz sie np rozejrzeć czy nie
      wjeżdzasz na ciagłą.

      No i teraz tak - moje osobiste zdanie jest takie, że wszystko zależy od autka -
      w micrze albo innym małym autku o silnym silniczku - jak zredukujesz do jedynki
      to zarżniesz autko, ale w większych autach ta jedynka może być czasem potrzebna
      - ja jeździłam czasem taką corsą, która przy niskich oborotach na dwójce
      zaczynała się krztusić - więc jedyna rada to było - albo jedynka albo docisnąć
      trochę sprzęgło (wybierałąm to drugie). Ale to jest tylko moje domniemywanie,
      moze ktoś kompetenty odpowie co??
      • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 12:20
        > No i teraz tak - moje osobiste zdanie jest takie, że wszystko zależy od autka -
        > w micrze albo innym małym autku o silnym silniczku - jak zredukujesz do jedynki
        > to zarżniesz autko, ale w większych autach ta jedynka może być czasem potrzebna

        Wielkość auta nie ma tu żadnego znaczenia. Liczy się prędkość, jeśli po redukcji obroty silnika nie przekroczą maksymalnych to nic się silnikowi nie stanie.

        Inna sprawa to w ogóle sens redukcji do jedynki. W normalnym ruchu nigdy nie musiałem zredukować tak nisko do przejechania zakrętu. Nie bardzo mogę sobie taki zakręt wyobrazić;)

        > - ja jeździłam czasem taką corsą, która przy niskich oborotach na dwójce
        > zaczynała się krztusić - więc jedyna rada to było - albo jedynka albo docisnąć
        > trochę sprzęgło (wybierałąm to drugie).

        Do takiego pełzania służy właśnie jedynka. Jeśli jedziesz na tyle wolno, że auto krztusi się na drugim biegu to albo przyspiesz albo zredukuj. Jazda na półsprzęgle to bardzo kiepski pomysł (i chyba częsty wśród młodych kierowców, sam tak robiłem na początku). Sprzęgła powinno się dotykać tylko przy zmianie biegu.
        • no-comments Re: jazda na 1biegu 01.07.07, 19:01
          Gość portalu: mg napisał(a):

          > Wielkość auta nie ma tu żadnego znaczenia. Liczy się prędkość, jeśli po redukcj
          > i obroty silnika nie przekroczą maksymalnych to nic się silnikowi nie stanie.
          >
          > Inna sprawa to w ogóle sens redukcji do jedynki. W normalnym ruchu nigdy nie mu
          > siałem zredukować tak nisko do przejechania zakrętu. Nie bardzo mogę sobie taki
          > zakręt wyobrazić;)

          Eeeee nie jest taki zakręt na jedynce aż tak trudny do wyobrażenia - po porstu
          jedzie się baaaaardzo wolno (nawet jak dla mnie za wolno, ale dla kogoś kto się
          właśnie zaczął uczyć to może nie tak głupie jest;)

          Może nie chodziło mi nawet o samą wielkość auta, ale im lepszy silnik ma auto
          tym mniejsze prawdopodobieństwo, że się będzie dusiło na dwójce (kurcze,
          przynajmniej te, którymi ja jeździłam tak miały - male auto z dobrym silniczkiem
          - żaden problem nawet przy niskich obrotach pod górę, duże albo małe auto ze
          słabszym silnikiem i już się silnik krztusił - dobra nie jestem ekspertem, moze
          to nadinterpretacja moja tylko;)

          > Do takiego pełzania służy właśnie jedynka. Jeśli jedziesz na tyle wolno, że aut
          > o krztusi się na drugim biegu to albo przyspiesz albo zredukuj. Jazda na półspr
          > zęgle to bardzo kiepski pomysł (i chyba częsty wśród młodych kierowców, sam tak
          > robiłem na początku).
          > Sprzęgła powinno się dotykać tylko przy zmianie biegu.

          I to mi wbił do głowy pierwszy instruktor - sprzęgło do zamiany biegów i
          ruszania a w każdym innym przypadku nawet go nie dotykać, trzech kolejnych
          zgodnie twierdziło, że MOGĘ, baa nawet POWINNAM używać sprzęgła (w zasadzie
          półsprzęgła) do pokonywania zakrętów lub wolnej jazdy np po parkingu.
          Ewentualnie w dwóch przypadkach kazali redukować do jedynki zamiast półsprzęgla
          (to już mi się wydawało szaleństwem). Ja żadnemu z nich kompetencji nie odmówię,
          zdaje sobie sprawę, że im tak jest łatwiej uczyć kursanta, no ale .... niezły
          zrobili mi mętlik w głowie:D

          Jeśli jadę własnie wolno - załóżmy po parkingu albo w bardzo wąskiej uliczce -
          szukam miejsca do zaparkowania albo cokolwiek co w danym momencie wyklucza
          potrzebę przyspieszenia i dodania gazu - silnik się krztusi i co? Gazu nie
          dodam, a tej redukcji do jedynki też nie widzę. Zresztą mam ten problem również
          teraz w swoim aucie - jak tylko ruszę auto domaga się dwójki (wiadomo rzężenie
          te sprawy;)- ale kiedy wyjeżdzam ze swojejj ulicy (a muszę to robić wolno, co by
          omijać pozaparkowane wszedzie autka) i wrzucam dwójkę to auto mi się krztusi
          (zbyt mała prędkość do biegu), jedynki nie wrzucę bo to już by było zabójstwo
          dla silnika (prędzej mi ręka odpadnie), sprzęgła mi wciskac nie wolno więc co??
          Cholera taka prosta sprawa a ja mam dylemat;) Tak czy inaczej czeka mnie chyba
          szybka wymiana sprzęgła:/
          • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 19:29
            no-comments napisała:
            > Eeeee nie jest taki zakręt na jedynce aż tak trudny do wyobrażenia - po porstu
            > jedzie się baaaaardzo wolno (nawet jak dla mnie za wolno, ale dla kogoś kto się
            > właśnie zaczął uczyć to może nie tak głupie jest;)
            >

            Możliwe, ja zazwyczaj miewałem kłopoty w drugą stronę (bywało za szybko;))

            > Może nie chodziło mi nawet o samą wielkość auta, ale im lepszy silnik ma auto
            > tym mniejsze prawdopodobieństwo, że się będzie dusiło na dwójce (kurcze,
            > przynajmniej te, którymi ja jeździłam tak miały - male auto z dobrym silniczkie
            > m
            > - żaden problem nawet przy niskich obrotach pod górę, duże albo małe auto ze
            > słabszym silnikiem i już się silnik krztusił - dobra nie jestem ekspertem, moze
            > to nadinterpretacja moja tylko;)

            To mocno zależy od charakterystyki silnika i przełożeń skrzyni. Silniki z dobrym "dołem" pozwalają toczyć się nawet na dwójce na wolnych obrotach (chociaż nie jest to dla nich zdrowe - to za niskie obroty). W wysokoobrotowych silniach nie da się tak jechać nawet na jedynce.

            > I to mi wbił do głowy pierwszy instruktor - sprzęgło do zamiany biegów i
            > ruszania a w każdym innym przypadku nawet go nie dotykać, trzech kolejnych
            > zgodnie twierdziło, że MOGĘ, baa nawet POWINNAM używać sprzęgła (w zasadzie
            > półsprzęgła) do pokonywania zakrętów lub wolnej jazdy np po parkingu.

            Sprzęgło naprawdę tego nie lubi. Nie mówię, że zaraz się spali ale w ekstremalnych przypadkach (upał, długa taka jazda) może się to źle skończyć.

            > Jeśli jadę własnie wolno - załóżmy po parkingu albo w bardzo wąskiej uliczce -
            > szukam miejsca do zaparkowania albo cokolwiek co w danym momencie wyklucza
            > potrzebę przyspieszenia i dodania gazu - silnik się krztusi i co?

            Jedziesz i tak bardzo wolno, redukcja w takich warunkach nie wysadzi Ci skrzyni, naprawdę. Ja zazwyczaj redukuję wtedy z wysprzęglaniem (najpierw na luz, puszczam sprzęgło, lekko gaz, sprzęgło, pierwszy bieg) ale to raczej takie natręctwo, nie konieczność;) A jazda na zbyt niskich obrotach też nie jest dobra, już lepiej się zatrzymaj (i tak pełzasz) i rusz z jedynki.

            wrzucam dwójkę to auto mi się krztusi
            > (zbyt mała prędkość do biegu), jedynki nie wrzucę bo to już by było zabójstwo
            > dla silnika (prędzej mi ręka odpadnie), sprzęgła mi wciskac nie wolno więc co??

            Nie ma takiej prędkości, przy której jeden bieg jest zbyt niski a następny za wysoki. Jeśli dusi się na dwójce, jedziesz na jedynce i już.
            • no-comments Re: jazda na 1biegu 03.07.07, 09:35
              Gość portalu: mg napisał(a):

              > Nie ma takiej prędkości, przy której jeden bieg jest zbyt niski a następny za w
              > ysoki. Jeśli dusi się na dwójce, jedziesz na jedynce i już.

              No dobra, wydało się - jestem z kategorii "najbardziej beznadziejnych kierowców"
              - w pewnych sytuacjach ani dwójka ani jedynka po prostu się nie nadają, ale wina
              leży w moich kiepskich umiejętnościach a nie w autku więc problemu nie przeskoczę.

              > Jedziesz i tak bardzo wolno, redukcja w takich warunkach nie wysadzi Ci skrzyni
              > , naprawdę. Ja zazwyczaj redukuję wtedy z wysprzęglaniem (najpierw na luz, pusz
              > czam sprzęgło, lekko gaz, sprzęgło, pierwszy bieg) ale to raczej takie natręctw
              > o, nie konieczność;) A jazda na zbyt niskich obrotach też nie jest dobra, już l
              > epiej się zatrzymaj (i tak pełzasz) i rusz z jedynki.

              Czy ja wiem czy to jest takie pełzanie zaraz. No nie zatrzymam się bo bym
              musiała całą ulicę przejechać zatrzymując się co 5 metrów i wrzucać jedynkę
              (dopóki by mi jakiś niecierpliwiec za mną nie spróbował "pomóc" i nie
              przepchnął;). Mogę udawać, że nie słyszę na drodze trąbienia kierowców bo jadę z
              przepisować prędkością i tamuje ruch, mogę udawać, że nie słyszę klaksosnu TIRa
              który się domaga żeby mu zjechać na poboczne bo on będzie wyprzedzał na
              podwójnej ciągłej, ale za żadną cho.erę nie udam,że nie słyszę, że zaraz po
              ruszeniu auto mi wręcz jęczy "wrzuć tę cholerną dwójkę, ileż mogę tak wyrczeć do
              ciebie").

              > Możliwe, ja zazwyczaj miewałem kłopoty w drugą stronę (bywało za szybko;))

              No właśnie daltego pokonuje zakręty na maniacko ślimaczej prędkości, a że zbyt
              dobrze wiem, jak to jest kiedy Cię przy zbytniej prędkości wyniesie z zakrętu
              (która notabene nie musi być wcale taka duża, myślę, że normalni kierowcy
              świetnie pokonują zakręty przy duuuzo większej prędkości), i wiem jak
              nieciekawie moze się to skończyć jeśli akurat po przecinej stronie będzie stał
              jakiś nieszczęśnik, toteż atakuje zakręty z prędkością, która wyklucza co prawda
              jechanie na jedynce ale i na dwójkę chyba obroty są zbyt niskie (tego nei
              sprawdzę bo nie posiadam takiego wspaniałego urządzenia jak obrotomierz:(), gazu
              nie dodam bo przy zakrętach moje wyczucie pedałów maleje do zanikajacego zera
              (efekt opisany powyzej) i skutki mogą być nieciekawe. Kurcze może mnie by się
              przydały takie półbiegi;)

              Tak więc dziekuję za szczere chęci, jestem z tych mało reformaowalnych
              kierowców, ale myślę, że przy dobrych wiatrach tak za jakiś rok uda mi się to
              połowicznie opanować;)

              A mogę spytać z ciekawości od jakiego czasu jeździsz?????
              • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.07, 17:23
                no-comments napisała:

                > No dobra, wydało się - jestem z kategorii "najbardziej beznadziejnych >kierowców" - w pewnych sytuacjach ani dwójka ani jedynka po prostu się nie >nadają, ale wina leży w moich kiepskich umiejętnościach a nie w autku więc >problemu nie przeskoczę.

                A może jesteś z kategorii "najbardziej niedoświadczonych kierowców"?

                > Czy ja wiem czy to jest takie pełzanie zaraz. No nie zatrzymam się bo bym
                > musiała całą ulicę przejechać zatrzymując się co 5 metrów i wrzucać jedynkę
                > (dopóki by mi jakiś niecierpliwiec za mną nie spróbował "pomóc" i nie
                > przepchnął;).

                Napisałem "jedź na jedynce" a nie "wrzucaj co 5 metrów jedynkę";). Mogę napisać tylko to, co już napisałem: jeśli dwójka jest za wysoka (a jeśli auto dusi się na tym biegu, to jest zdecydowanie za wysoka), jedź na jedynce.

                > No właśnie daltego pokonuje zakręty na maniacko ślimaczej prędkości, a że zbyt
                > dobrze wiem, jak to jest kiedy Cię przy zbytniej prędkości wyniesie z zakrętu
                > (która notabene nie musi być wcale taka duża, myślę, że normalni kierowcy
                > świetnie pokonują zakręty przy duuuzo większej prędkości)

                "Maniacko ślimacza";) prędkość też może być niebezpieczna. Inni kierowcy (np ten za Tobą) się jej nie spodziewają. Zasadniczo najbezpieczniej jest jechać tak jak wszyscy. Każde "zakłócenie" w ruchu, czy to jadące dużo szybciej czy wolniej od kolumny wprowadza chaos i powoduje niebezpieczne sytuacje (wyprzedzanie...). Zastanów się, czy ten TIR, który wyprzedza Cię na podwójnej ciągłej, jeśli jednak się nie zmieści, pójdzie na czołówkę z tym z przeciwka czy zepchnie Ciebie do rowu? Nie zrozum tego jako nakłaniania do popełniania wykroczeń (prędkość), zwłaszcza teraz, kiedy jeszcze nie czujesz się pewnie za kółkiem (jak sądzę).

                > (tego nei sprawdzę bo nie posiadam takiego wspaniałego urządzenia jak > obrotomierz:(),

                No i to może być powód Twoich problemów. Może obroty nie są za wysokie tylko Tobie się tak wydaje? Obrotomierz to dobra rzecz, jeśli inne wersje Twojego auta go miały zastanów się nad zamontowaniem. Pomaga jeździć optymalnie.
                Jeśli posiadasz instrukcję obsługi swojego auta poszukaj w niej tabeli maksymalnych prędkości na poszczególnych biegach i porównaj z prędkościami, przy jakich Ty zmieniasz biegi. A najlepiej pojeździj z kimś bardziej doświadczonym.

                >gazu nie dodam bo przy zakrętach moje wyczucie pedałów maleje do zanikajacego >zera (efekt opisany powyzej) i skutki mogą być nieciekawe.

                A na prostej nie maleje? Bo nie trzeba kręcić kierownicą? A podobno kobiety mają podzielną uwagę;)

                > A mogę spytać z ciekawości od jakiego czasu jeździsz?????

                6 lat, z kawałkiem. Szacuję, że przejechałem jakieś 50k km (niezbyt dużo). I jeszcze sporo mojej technice brakuje, chociaż staram się myśleć za kółkiem i pozbywać się błędów.
                • no-comments Re: jazda na 1biegu 03.07.07, 21:19
                  Gość portalu: mg napisał(a):

                  > A może jesteś z kategorii "najbardziej niedoświadczonych kierowców"?

                  Gorzej ..... należe do obu kategorii naraz;D takie dwa w jednym to już poważne
                  wyzwanie dla kierowców w moim mieście;D


                  > "Maniacko ślimacza";) prędkość też może być niebezpieczna. Inni kierowcy (np te
                  > n za Tobą) się jej nie spodziewają. Zasadniczo najbezpieczniej jest jechać tak
                  > jak wszyscy. Każde "zakłócenie" w ruchu, czy to jadące dużo szybciej czy
                  wolniej od kolumny wprowadza chaos i powoduje niebezpieczne sytuacje

                  Wbijasz mi gwóźdź prosto w serce, wiesz;) A tak poważnie, to nie jestem
                  przekonana, czy jeżdzenie "tak jak wszyscy inni" byloby dla mnie
                  najbezpieczniejsze - ja raczej nei zamierzam rozwijać w mieście takich
                  prędkości, i nadal maniacko zatrzymuje się przed warunkowymi strzałkami itd.
                  Może dlatego idea zielonego listka przed którą się tak my wszyscy młodzi
                  kierowcy burzymy nie jest zła - taki mały znak rozpoznawczy jak w przypadku eLki
                  na dachu - mała uwaga pt. "uważaj, ten kierowca moze zachować się
                  nieprzewidywalnie".

                  >
                  > No i to może być powód Twoich problemów. Może obroty nie są za wysokie tylko
                  To> bie się tak wydaje? Obrotomierz to dobra rzecz, jeśli inne wersje Twojego
                  auta go miały zastanów się nad zamontowaniem. Pomaga jeździć optymalnie.
                  > Jeśli posiadasz instrukcję obsługi swojego auta poszukaj w niej tabeli maksymal
                  > nych prędkości na poszczególnych biegach i porównaj z prędkościami, przy jakich
                  > Ty zmieniasz biegi. A najlepiej pojeździj z kimś bardziej doświadczonym.

                  Uff no niestety nie zaopatrzę sie w obrotomierz (moje autko juz jest i tak
                  przeinwestowane), w instrukcji nie ma nic o zalecanych prędkościach przy których
                  należy wrzucać kolejny bieg (sama robię to racej na wyczucie i nie mam pojęcia
                  przy jakich prędkościach). Z bardziej doswiadczoną osobą też nie pojeżdze po
                  pierwsze - nie mam z kim tak naprawdę , a po drugie nikogo nie narażę na ryzyko
                  jazdy ze mną (już wystarczy, że narażam innych nie znannych mi kierowców;)


                  > >gazu nie dodam bo przy zakrętach moje wyczucie pedałów maleje do zanikajac
                  > ego >zera (efekt opisany powyzej) i skutki mogą być nieciekawe.
                  >
                  > A na prostej nie maleje? Bo nie trzeba kręcić kierownicą? A podobno kobiety
                  mają podzielną uwagę;)

                  Ajjj no i jak tu nie zaprzeczyć i nie potwierdzic jednocześnie.... Powiem tak -
                  generalnie podzielną uwagę mam w wielu aspektach życia, natomiast żadna z moich
                  niby-zalet nie przedkłada się na prowadzenie pojazdów mechanicznych, mówiąc
                  krótko moja podzielność uwagi w aucie jest znikoma (no istnieje w stopniu takim,
                  żeby w ogóle móc to auto prowadzić, coś tam jednak choćby uruchamiając auto
                  skoordynować trzeba;), problem z zakrętami raczej nie polega na dodatkowej
                  czynności związanej z prowadzeniem kierownicy ale raczej z jeszcze inną
                  czynnością (na którą zapewne wiekszość kierowców nawet nie zwraca uwagi, a która
                  jest w moim przypadku konieczna nawet na prostej drodze, a przy zakrętach staje
                  się już utrudnieniem nie do zniesienia i zaburza oraz przysłania skupianie się
                  np na pedałach). Na tym końćzę epopeję - nic wiecej nei powiem i nie wyjasnie,
                  bo i tak się już doszczętnie kompromituje.

                  Z moim autkiem doszliśmy dziś do wstępnego porozumienia - jednak dwójka plus
                  odrobinka gazu, które uspokoja warczenie i rzężące zapędy silnika. Co do tego,
                  jak wykorzystać nową wiedzę na zakrętach jeszcze nie doszliśmy z autkiem, ale
                  nie od razu Rzym zbudowano;D

                  > > A mogę spytać z ciekawości od jakiego czasu jeździsz?????
                  >
                  > 6 lat, z kawałkiem. Szacuję, że przejechałem jakieś 50k km (niezbyt dużo). I
                  jeszcze sporo mojej technice brakuje, chociaż staram się myśleć za kółkiem i
                  pozbywać się błędów.

                  "50 k km" masz na myśli 50 tys?? Podobno prawdziwymi kierowcami stajemy się
                  dopiero po 7 latach reguralnego jeżdzenia (jesteś blisko, ale ze względu na
                  wysługę kilometrów myślę, że się już zaliczasz), to oczywiście tylko etap, bo
                  uczyć się już będziemy całę zycie. Fajnie, że pomimo już kilku lat jeżdzenia i
                  wielu tys km nadal czujesz, że cos jest do poprawienia - chyba nic gorszego niż
                  kierowca, któremu się wydaje, że wie już wszystko, wszystko potrafi i nic go juz
                  na drodze nie zaskoczy. Zrobiłam przeliczenie i wyszło mi, że biorąc pod uwagę
                  moje (nie)predyzpozycje i moje (nie)umiejętności tak za 14 lat (reguralnego
                  jeżdzenia, wiec ten czas sie jeszcze wydłuży) będę przy dobrych wiatrach miała
                  tak może z jedną trzecią Twojej wiedzy (oprócz reduktorków itd oczywiście).

                  Pozdraiwam serdecznie
                  • linia.frontu Przyłączę się na wpół prywatnie, co by rzec... 03.07.07, 22:56
                    ... że mi instruktor po __(cenzura) godzinach jazdy pożyczył książeczkę
                    tytułem "Praktyczna nauka jazdy", gdzie opisane są podstawowe czynności
                    związane z jakimkolwiek przemieszczaniem się pojazdem samochodowym. Niezrażona
                    nad wyraz niesubtelną aluzją, wyniosłam z lektury taką oto wiedzę (książkową -
                    Czyli nic odkrywczego, ale notatki są, żeby nie było):
                    *Jedynka: duża moc silnika - wolny ruch kół: ruszanie (4-5m półsprzęgło),
                    piaszczysty teren.
                    *Technika zwana powolną jazdą (jedynka + półsprzęgło): manewry przód - tył,
                    korek, brak widoczności, wąski przejazd.
                    *Dwójka:
                    - przed stop - hamując silnikiem
                    - zakręt 90'

                    Wniosek: zakręt na dwójce (wniosek: instruktor zakuwał z tej samej książki;p).

                    Pochwaliwszy się Wiedzą (książkową), przechodzę do meritum - dywagacji:).
                    No Comments, strzałki wskazane! Ale dwójka to nie maniacka prędkość (tzn dla
                    mnie długo była zawrotna...), nie wiem, jakie Twoja Pszczoła ma obroty, ale
                    moja przy 40 wskakuje na trójkę. Osobiście zgadzam się z tezą MG, iż wszelkie
                    odbieganie od spodziewanej prędkości (zakładam dopuszczalną w danych
                    okolicznościach), skutkuje chaosem, a przez to większym zagrożeniem.
                    Jakoś nie mogę się pogodzić z jedynkową teorią Twoich instruktorów. Pewne
                    sytuacje wymagają jedynki, np. parkingi, jednak nie wchodzenie w zakręty.
                    Dobra, głupoty gadam, spać idę:).
                    • no-comments Re: Przyłączę się na wpół prywatnie, co by rzec.. 04.07.07, 17:49
                      linia.frontu napisała:


                      > *Dwójka:
                      > - przed stop - hamując silnikiem
                      > - zakręt 90'


                      Hmm jak to dwójka przed STOP? Masz na myśli znak STOP? Nie chcę się zepiać ale
                      przewd znakiem STOP to zgodnie z PRD należy się zatrzymać wiec po co dwójka;)

                      > nie wiem, jakie Twoja Pszczoła ma obroty, ale
                      > moja przy 40 wskakuje na trójkę.

                      Moja już przy 30 wskakuje na 3, a nawet przy mniejszej prędkości (25 km/ h jesli
                      droga jest prosta, albo z górki - to już domaga się trójki).

                      > Osobiście zgadzam się z tezą MG, iż wszelkie
                      > odbieganie od spodziewanej prędkości (zakładam dopuszczalną w danych
                      > okolicznościach), skutkuje chaosem, a przez to większym zagrożeniem.

                      I Ty Brutusie przeciwko mnie??;) To ja już jak na drogę wyjeżdzam tylko o
                      zboczonych porach co by jak najmniejszą ilość kierowców wkurzyć ale nie chcąc
                      powodować chaosu na drodze to musiałabym w ogóle nie wyjeżdzać na drogę:,(

                      > Jakoś nie mogę się pogodzić z jedynkową teorią Twoich instruktorów. Pewne
                      > sytuacje wymagają jedynki, np. parkingi, jednak nie wchodzenie w zakręty.

                      Co do wchodzenia na jedynce w zakręty to tylko jeden tak się upierał:) W
                      zasadzie to się nawet nie upierał tylko zasugerował widząc z jakim imptetem
                      potrafię w te zakręty wchodzić i widząc totalną nieporadność na tychże (przy
                      jedynce za cholerę choćby siechcialo prędkości wchodzenia w zakręt się nei
                      zwiększy;D)

                      Dla drugiego jedynka raczej była w kontekście nie zduszania silnika - czyli
                      właśnei parkingi (wjeżdzając na dwójce próbowałam przyhamowywać np w celu
                      zmniejszenia prękości i znalezienia miejsca do zaparkowania - skutek
                      przyduszałam silnik - więc byłam delikatnie upominana co by może jednak wrzucić
                      na jedynkę) lub przy włączaniu się do ruchu z podporządkowanej pod górkę (jakoś
                      dla tej jednej corsimy minimalnie niska prędkośc plus wjeżdzanie pod górkę - nie
                      szło na zdrowie i dawała o tym znać - podobno wszystkim kursantom tak dla
                      pocieszenia;)

                      A teraz będzie najgorsze, ale muszę - doszłam do wniosku,że instruktorzy idą na
                      łątwiznę do tego stopnia, że nie dbają nawet o to, co my będziemy w swoich
                      autach wyprawiać już po kursie (a wydawać by się mogło, że na kursie prawa jazdy
                      nei powinni nas uczyć jak potem szybko zjechać sobie autko, tylko ucyzć jakiegoś
                      technicznie porządnego i hmanitarnego używania pedałów i innych mechanizmów -
                      chyba jestem idealistką;). I co najgorsze to tylko jeden - ten pierwszy (o tak,
                      o tak - właśnei tego mam na myśli) - uczył (cholera "uczył" jakoś wybitnie tu
                      nie pasuje no ale wiadomo o co chodzi:/) tego porządnego - przydatnego na
                      przyszłość używania pedałów itd - zakręty zawsze na dwójce, prędkośc przy
                      zakrętach 20 km/ h (jakoś tak wolno mi się to teraz wydaje;), broń boże zakręty
                      na sprzęgle ani na półsprzęgle, a w ogóel nie dotykać sprzęgła bez pottrzeby,
                      jedyne uzasadnione przypadki używania sprzęgła - ruszanie, zmiana biegów,
                      hamowanie. Może i powinnam się ciewszyć teraz, że tak dogłębnie mi się wbiło to
                      w pamięć ("no puśćże wszystko";D), że przy każdym nastepnym instrukorze z
                      przymrużeniem oka traktowałam zapewnienia, że zakręty mogę pokonywać na
                      półsprzęle czy jedyne i buntowałam się przeciw temu jak mogłam (skutki
                      oczywiście też były opłakane - w opisanym już efekcie - na który pas po tym
                      skręcie wyjadę;).

                      P.S. A ja jak zwykle bez wątpienia czekam:) wiesz na co:)

                      --
                      "Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
                      J. W. Goethe
                      • linia.frontu Re: Przyłączę się na wpół prywatnie, co by rzec.. 04.07.07, 21:19
                        no-comments napisała:

                        > Hmm jak to dwójka przed STOP?

                        A tak, że so znaku STOP dojeżdżamy na dwójce, hamując silnikiem. Jedziemy na
                        trójce, wytracamy prędkość, wskakujemy na dwójkę i tak wytracamy, aż do znaku
                        STOP, bezpośrednio przed którym hamujemy. Tak wynika z mojej lektury, zresztą z
                        nikłych doświadczeń drogowych także...

                        > Moja już przy 30 wskakuje na 3

                        Czyli zakręt na dwójce:).

                        > I Ty Brutusie przeciwko mnie??;)

                        Ja?????? Jam z Tobą! :)

                        > To ja już jak na drogę wyjeżdzam tylko o
                        > zboczonych porach co by jak najmniejszą ilość kierowców wkurzyć ale nie chcąc
                        > powodować chaosu na drodze to musiałabym w ogóle nie wyjeżdzać na drogę:,(

                        A powinnaś jeździć o różnych porach i jak najczęściej, co by wprawy nabrać -
                        znając Ciebie nigdy nie poczujesz się na tyle pewnie... ja tam jestem z Ciebie
                        dumna za TĄ trasę!!! Sama bym się chyba nie podjęła...

                        > A teraz będzie najgorsze, ale muszę - doszłam do wniosku,że instruktorzy idą
                        > na łątwiznę do tego stopnia, że nie dbają nawet o to, co my będziemy w swoich
                        > autach wyprawiać już po kursie.

                        Mogłabym polemizować, broniąc gwardii instruktorskiej, ale... ja też się
                        zaczynam bać... nie mówię o swoim:). Ale sama zaczynam wątpić, iżbym po kursie
                        wyszła sprawna technicznie...
                        A nie, nie jeżdżę z innym, ale od znajomego instruktora słyszę nieraz tak
                        niesmaczne komentarze, że zaczynam wątpić w znaczenie słowa "profesjonalizm".

                        > pierwszy (o tak, o tak - właśnei tego mam na myśli) - uczył (cholera "uczył"
                        > jakoś wybitnie to nie pasuje no ale wiadomo o co chodzi:/) tego porządnego -
                        > przydatnego na przyszłość używania pedałów itd

                        No... z tego, co opisujesz, to ja... tzn. moja wiedza, przekazywana mi podczas
                        kursu się z tym zgadza - a ponieważ ja się zgadzam z tą wiedzą, to zgadzam się
                        też z Twoim 1... co nie zmienia faktu, że cham i prostak, ot co.

                        > P.S. A ja jak zwykle bez wątpienia czekam:) wiesz na co:)

                        Musisz mi dziś wybaczyć - Instruktor kazał mi wstać w środku nocy, bym bladym
                        świtem przedarła się przez korki na jazdy, po czym je odwołał, bo Pszczoła nie
                        wyszła z serwisu... od wpomnianego marzę już tylko o łóżku i nawet nie bardzo
                        kontaktuję, a te 3 rurki, o których mówił MG przekraczają moje granice kontaktu
                        z rzeczywistością na dzień dzisiejszy - jutro to sobie narysuję, bo chyba
                        wiem, o co chodzi... ale głowy nie dam... a jeszcze wczoraj ochoczo zabrałam
                        się za testy... i tak sie jakoś 3:00 zrobiła, zanim spać poszłam... spaaaać!

                        "P.S. I jak widać po moich postach Linia Frontu myli się nazywając się
                        "najgorszym kursantem odwiedzającym to forum"

                        Ale Ty, mimo wszystko, zadałaś;)

                        Ma rację, [okrutny bezdusznik!;p] - palma pierwszeństwa MOJA!!!
                        A z linka to i ja chętnie skorzystam:D
                        • no-comments Re: Przyłączę się na wpół prywatnie, co by rzec.. 05.07.07, 18:41
                          linia.frontu napisała:

                          > A tak, że so znaku STOP dojeżdżamy na dwójce, hamując silnikiem. Jedziemy na
                          > trójce, wytracamy prędkość, wskakujemy na dwójkę i tak wytracamy, aż do znaku
                          > STOP, bezpośrednio przed którym hamujemy. Tak wynika z mojej lektury, zresztą
                          z nikłych doświadczeń drogowych także...

                          Hmmm znaczy redukujesz przed światłami, STOPem, warunkową....?? Ja nie redukuje
                          - w zasadzie nawet nie czuję potrzeby redukowania - dojeżdzam na tym co mam
                          (skoro przed STOPem i tak muszę siezatrzymać to dla mnie żadna róznica czy
                          dojadę na 2 czy 4), najpierw hamuje silnikiem poprzed po prostu zjdęcie nogi z
                          gazu, potem hamulec i stoję. A jeżeli dojeżdzajac do światel np na 4 biegu i
                          wytracając jednoczesnie prędkość (bo widzę, że czerwone) nagle zapali się
                          zielone - to po porstu wrzucam dwojkę i gazu. Ale chętnie usłyszę jaki ma sens
                          redukowanie przed STOPem i światłami (oprócz tego płynnego ruszenia bez
                          zatrzymywania gdy nagle się zrobi zielone)????????


                          > A powinnaś jeździć o różnych porach i jak najczęściej, co by wprawy nabrać -
                          > znając Ciebie nigdy nie poczujesz się na tyle pewnie...

                          Wiele rzeczy powinnam:/ ale skoro już obie wiemy, że nigdy nie poczuję się
                          pewnie to w sumie równie dobrze mogę nie wyjeżdzać wcale;) Zresztą i tak nie
                          czuję poprawy tego swojego jeżdzenia:/ Za chiny ludowe nie wyjadę w deszczu ani
                          gdy się ściemnia, i gdyby nie to, że raz zostałam zmuszona wyjechaniem w centrum
                          miasta w czasie szczytu - to z własnej woli bym tego nie zrobiło. Nic na swój
                          brak kompetencji nie poradzę - A JA PANICZNIE NIE CHCę BYć ZAGROżENIEM NA
                          DRODZE, no i na naprawy ewentualne też mnie nie stać;)


                          > ja tam jestem z Ciebie
                          > dumna za TĄ trasę!!! Sama bym się chyba nie podjęła...

                          E tam dumna - to było łatwiejsze niż wyjechać w godzinach szczytu w centrum
                          miasta. Jak byś nie miała wyjścia to byś się podjęła:) z drugiej strony ja bym
                          chyba innym odradzała taką głupotę robić jak ja (głupi ma jednak szczęście że
                          wyszłąm z tego cało).

                          > Mogłabym polemizować, broniąc gwardii instruktorskiej, ale... ja też się
                          > zaczynam bać... nie mówię o swoim:). Ale sama zaczynam wątpić, iżbym po kursie
                          > wyszła sprawna technicznie...

                          heh czy to nie irytujące?? A najgorsze jest to, że przecież powinni dbać o te
                          swoje auta (instruktorzy znaczy) - czy naprawdę nie przeszkadza im, że przy tej
                          ilości kursantów - takie uczuenie ze sprzęgłem zakręty na przykłąd przyczyni się
                          do szybkiej potrzeby naprawy autka?? Mają to wlizone w koszta czy jak?? (Tak
                          swoją drogą pierwszy uczył tak jak uczył bo mu szkdoa autka było - to jedyna
                          rzecz o która dbał...)


                          > "P.S. I jak widać po moich postach Linia Frontu myli się nazywając się
                          > "najgorszym kursantem odwiedzającym to forum"
                          >
                          > Ale Ty, mimo wszystko, zadałaś;)
                          >
                          > Ma rację, [okrutny bezdusznik!;p] - palma pierwszeństwa MOJA!!!
                          > A z linka to i ja chętnie skorzystam:D

                          Taaaaa Ty sama wiesz dobrze, że zdać w miasteczku w którym rond i ruchliwych
                          skrzyżowań tyle co kot napłakał to żadna filozofia:/ Trzeba mieć jeszcze trochę
                          szczęścia (bo to się przydaje zawsze). Wiesz dobrze, że w każdym innym mieście
                          to bym zginęłą:,( Poza tym będę bronić jak wilczyca teorii, że egzaminator miał
                          jakąś dzienną odmianę kurzej ślepoty albo po prostu przeraziła go myśl, że jak
                          mnie teraz obleje to złośliwość losu znowu nas zetknie na następnym egzaminie, a
                          on psychicznie kolejnych 40 minut jazdy ze mną nie wytrzyma:D Tak więc palmy nie
                          oddam i już:)
                          • linia.frontu Re: Przyłączę się na wpół prywatnie, co by rzec.. 05.07.07, 23:40
                            no-comments napisała:


                            > Ja nie redukuje - w zasadzie nawet nie czuję potrzeby redukowania -
                            > dojeżdzam na tym co mam

                            I dobrze - Instruktor powiedział, żeby nie redukować na dwójkę. Wiedza
                            książkowa nieprzydatna.

                            > A jeżeli dojeżdzajac do światel np na 4 biegu i
                            > wytracając jednoczesnie prędkość (bo widzę, że czerwone) nagle zapali się
                            > zielone - to po porstu wrzucam dwojkę i gazu.

                            Ja też - tzn. w moim wypadku jest to czwórka, ale to tylko w moim. We
                            wszystkich innych, tych sprawnych drogowo wypadkach - dwójka. Zwłaszcza, jeśli
                            samochód jeszcze się toczy. Zadanie domowe: poćwiczyć biegi na sucho i samą
                            siebie kontrolować.

                            > Wiele rzeczy powinnam:/

                            Odbierasz mi siłę argumentacji... :)

                            > ale skoro już obie wiemy, że nigdy nie poczuję się pewnie to w sumie równie
                            > dobrze mogę nie wyjeżdzać wcale;) Zresztą i tak nie czuję poprawy tego
                            > swojego jeżdzenia:/

                            Tetetetetete - co to???? A kto mi ostatnio mędził o wymówkach, hmmmmm???

                            > Za chiny ludowe nie wyjadę w deszczu ani gdy się ściemnia,

                            Instruktor powiedział: "Chciałbym, żebyś miała takie warunki na egzaminie.
                            Mogłabyś wtedy pokazać, że mimo swojej jazdy, potrafisz posługiwać się
                            urządzeniami sterowania pojazdem (wycieraczki, dmuchawa, ogrzewanie tylnej
                            szyby). Chciałbym, żeby do końca naszych jazd były podobne warunki - bo wtedy
                            się rozwijasz".

                            Wniosek: deszcz powinien padać, bo wtedy się rozwijamy. Deszcz jest fajny.
                            Deszcz jest potrzebny, wartościowy, merytorycznie uzasadniony - życzę Ci więc
                            dużo deszczu :D:D:D

                            Wybacz zakichane ptaszki... nie chce mi się...

                            i gdyby nie to, że > raz zostałam zmuszona wyjechaniem w centrum miasta w
                            czasie szczytu - to z > własnej woli bym tego nie zrobiło. Nic na swój brak
                            kompetencji nie poradzę -

                            Poradzisz! Trenując!!!! Nawet nie wyobrazasz sobie, jak Ci zazdroszczę
                            możliwości systematycznego jeżdżenia...


                            > A JA PANICZNIE NIE CHCę BYć ZAGROżENIEM NA DRODZE, no i na naprawy ewentualne
                            > też mnie nie stać;)

                            No i slusznie:) Ale samo to, że na drogę wyjeżdżasz, nie jest równoznaczne z
                            powodowaniem zagrożenia!!!


                            > heh czy to nie irytujące?? A najgorsze jest to, że przecież powinni dbać o te
                            > swoje auta (instruktorzy znaczy)

                            Na szczęscie mój dba. On chyba lubi Pszczołę. Tęskni za nią:).
                            Ale należy do mniejszości... :/

                            > Taaaaa Ty sama wiesz dobrze, że zdać w miasteczku w którym rond i ruchliwych
                            > skrzyżowań tyle co kot napłakał to żadna filozofia:/ Trzeba mieć jeszcze
                            trochę szczęścia (bo to się przydaje zawsze).

                            Kierowca kochana, to powinien być wszędzie kierowcą - w Warszawie też! Ja mam
                            umieć po Wawie i koniec.

                            Wiesz dobrze, że w każdym innym mieście
                            > to bym zginęłą:,(

                            Wcale nie wiem!

                            Tak więc palmy nie oddam i już:)

                            Oddawaj!!!!!! A jak nie to... ;p
                            Ale już!!! Jutro, jak się obudzę, to chcę ją zobaczyć na swoim biurku - bez
                            dyskusji ;p

                            Przepraszam za zdawkową relację - będzie szersza, jak wgospodaruję chwilę
                            (week, jutro też jeździmy:D:D:D:D)
                            Jest najlepszy, ot i tyle!
                            • linia.frontu P.S. 05.07.07, 23:52
                              Taaaak, znowu będę nieznośna.
                              Aprioryczna, bezapelacyjna wiara powraca - dwa miechy baz auta robi
                              swoje... "bo gdy siedzi człek samemu z czarnymi myślami"...
                              Wystarczyły dwie godziny.
                              • linia.frontu Tam gucio w week - nie wytrzymam! 06.07.07, 00:00
                                Cholera, ale jestem szczęsliwa, jak mi tego kurde brakowało! Chociaż tyle
                                musiałam Ci powiedzieć. Ten entuzjazm to jednak nie to, cośmy obie myślały :D
                                Dzisiaj mykałam nie Pszczołą, ale też to sobie cenię. Błędy robię takie, że to
                                tylko na priv, o ile w ogóle. Ale... :D:D:D:D:D
                                Jezu, jak się cieszę!!!!!!!!!
                                • no-comments Re: Tam gucio w week - nie wytrzymam! 06.07.07, 00:05
                                  linia.frontu napisała:

                                  > Cholera, ale jestem szczęsliwa, jak mi tego kurde brakowało! Chociaż tyle
                                  > musiałam Ci powiedzieć. Ten entuzjazm to jednak nie to, cośmy obie myślały :D

                                  Hmmmm a co?????????

                                  > Dzisiaj mykałam nie Pszczołą, ale też to sobie cenię. Błędy robię takie, że to
                                  > tylko na priv, o ile w ogóle. Ale... :D:D:D:D:D

                                  Wal te błędy na priva, jak Ci opowiem o swoich to Ci od razu lżej będize na
                                  sercu - uwierz:(

                                  > Jezu, jak się cieszę!!!!!!!!!

                                  NARESZCIE:-) Nareszcie śmiech, radość, wiara..... tego mi brakowało Linia,
                                  cieszę się, że wreszcie otworzyłaś odpowiednie drzwi....:)
                                  Wal tę radośc na priva albo tu - wsierawno:)
                              • no-comments Re: P.S. 06.07.07, 00:18
                                linia.frontu napisała:

                                > "bo gdy siedzi człek samemu z czarnymi myślami"... "że po mojej głowie -
                                czasem sie ich boję - chodzą słowa nie do po wiedzenia...":(

                                A tak wracając do tematu - to naprawdę cieszę się, że wszystko wróciło - ja tam
                                sobie myślę, że radość czerpana z robienia czegoś może tylko wzbogacić naukę
                                (nigdy na odwrót), nawet nie wiesz jak mnie cieszy Twoja wiara - teraz starczy
                                jej na nas dwie;), tylko idź za ciosem - zero miejsca dla zwątpienia i
                                zniechęcenia:)
                                • linia.frontu Re: P.S. 07.07.07, 10:50
                                  Hej! U Was też taka wspaniała pogoda? :D
                                  Idealna do jazdy - dużo deszczu, wczoraj żeśmy wyglądali, jak dwie zmokłe kury,
                                  przy czym jedna kura była całkiem zadowolona z życia, druga - nieco mniej. Tą
                                  drugą był mój Instruktor.
                                  No to od początku - czwartkowa jazda na wariackich papierach - dowiedziałam się
                                  o niej, mknąc beztrosko w undergroundach i będąc na tyle daleko od domu, by nie
                                  móc zawrócić w celu zmiany niestosownego obuwia, na zakupy też troszkę mało
                                  czasu (a mogłam zanabyć złote pseudobaletki z kokardką, ach!:/). Z pracy pędem
                                  na parking - z parkingu na drugi koniec Wawy po autko, bo nasze się
                                  zawieruszyło w serwisie... no i zaczęło się:). "Zawróć" - a ja prosto, "Skręć w
                                  lewo" - a ja w prawo. Na początku kompletnie nie mogłam się skoncentrować,
                                  zresztą mój instruktor uważa, że nigdy nie mogę. Potem dzielnie zaczęłam
                                  obczajać kierunki, co by popopełnić kilka innych błędów - zaliczyć krawężnik,
                                  wjeżdżać na wysepki dla autobusów - raz było to usprawiedliwione, gdyż nie
                                  miałam możliwości obserwacji. Raz wjechałam na pas dla autobusów, ale przed
                                  znakiem. Zajmowanie niewłaściwego pasa ruchu przy skręcie też się zdarzyło (nie
                                  pamiętam jeszcze, gdzie są wysepki, a gdzie ich nie ma. Na poprzednich jazdach
                                  zaliczaliśmy Żabę, tę uliczkę z przejazdem kolejowym na lewo od wyjścia z WORDa
                                  i uliczki równorzędne w okolicach Odlewniczej, a dalej żeśmy się nie
                                  zapuszczali. Tak, tak, Panie Instruktorze:P), a nie wszystkie miejsca są takie,
                                  że można zaobserwować. W kilku jeździ się na pamięć. I muszę pamiętać, że na
                                  Żabie wbijam na ten taki drugi pas, a nie trzeci, zmiana organizacji ruchu. I
                                  byliśmy na rondzie, na którym oblałam - pierwszy raz - i są tam w przeciągu
                                  jednego ronda, żeby się nie pomylić, trzy sygnalizatory umieszczone na środku -
                                  jeśli to rondo powstało celem ułatwienia ruchu, to projektant był chyba ostro
                                  nawalony. Rondo to jest zresztą ciekawe i warto było je poznać. Dużo było
                                  skręcania w lewo i zawracania. Moim podstawowym błędem jest niedostosowanie
                                  biegu do prędkości - zakichana czwórka, wcześniej mi się tak "nie robiło", od
                                  jazd doszkalających "zaczęło" i nie wiem, co za diabeł. Deszczyk siąpił,
                                  instruktor jak zwykle mrygał wykrzyknikiem. Sprawdzał czujność. Wczoraj dużo
                                  było włączania zepsutych wycieraczek i ogrzewania tylnej szyby, wycieraczki
                                  włączałam raz na 30 sekund, to pamiętam, jak się włączyło na stałe, to
                                  zaczynały pierdzieć i Instruktor się wściekał, więc pomyślałam, że sobie
                                  potrenuję obsługę auta. Był taki moment, że coś zwaliłam, już nie pamiętam co,
                                  a potem ruszyłam z jedynki i tak jechałam i ledwo zatrzymałam się przed
                                  czerwonym i nie ruszyłam wystarczająco szybko na zielonym i wszystkie błędy się
                                  skondensowały w jednym momencie. "Tak. Swietnie. Jedź dłużej na tej jedynce! S
                                  • linia.frontu Re: P.S. 07.07.07, 11:06
                                    linia.frontu napisała:

                                    Hej! U Was też taka wspaniała pogoda? :D
                                    Idealna do jazdy - dużo deszczu, wczoraj żeśmy wyglądali, jak dwie zmokłe
                                    kury,przy czym jedna kura była całkiem zadowolona z życia, druga - nieco mniej.
                                    Tą drugą był mój Instruktor. No to od początku - czwartkowa jazda na wariackich
                                    papierach - dowiedziałam się o niej, mknąc beztrosko w undergroundach i będąc
                                    na tyle daleko od domu, by nie móc zawrócić w celu zmiany niestosownego obuwia,
                                    na zakupy też troszkę mało czasu (a mogłam zanabyć złote pseudobaletki z
                                    kokardką, ach!:/). Z pracy pędem na parking - z parkingu na drugi koniec Wawy
                                    po autko, bo nasze się zawieruszyło w serwisie... no i zaczęło się:). "Zawróć" -
                                    a ja prosto, "Skręć w lewo" - a ja w prawo. Na początku kompletnie nie mogłam
                                    się skoncentrować, zresztą mój instruktor uważa, że nigdy nie mogę. Potem
                                    dzielnie zaczęłam obczajać kierunki, co by popopełnić kilka innych błędów -
                                    zaliczyć krawężnik, wjeżdżać na wysepki dla autobusów - raz było to
                                    usprawiedliwione, gdyż nie miałam możliwości obserwacji. Raz wjechałam na pas
                                    dla autobusów, ale przed znakiem. Zajmowanie niewłaściwego pasa ruchu przy
                                    skręcie też się zdarzyło (nie pamiętam jeszcze, gdzie są wysepki, a gdzie ich
                                    nie ma. Na poprzednich jazdach zaliczaliśmy Żabę, tę uliczkę z przejazdem
                                    kolejowym na lewo od wyjścia z WORDa i uliczki równorzędne w okolicach
                                    Odlewniczej, a dalej żeśmy się nie zapuszczali. Tak, tak, Panie
                                    Instruktorze:P), a nie wszystkie miejsca są takie, że można zaobserwować. W
                                    kilku jeździ się na pamięć. I muszę pamiętać, że na Żabie wbijam na ten taki
                                    drugi pas, a nie trzeci, zmiana organizacji ruchu. I byliśmy na rondzie, na
                                    którym oblałam - pierwszy raz - i są tam w przeciągu jednego ronda, żeby się
                                    nie pomylić, trzy sygnalizatory umieszczone na środku - jeśli to rondo powstało
                                    celem ułatwienia ruchu, to projektant był chyba ostro nawalony. Rondo to jest
                                    zresztą ciekawe i warto było je poznać. Dużo było skręcania w lewo i
                                    zawracania. Moim podstawowym błędem jest niedostosowanie biegu do prędkości -
                                    zakichana czwórka, wcześniej mi się tak "nie robiło", od jazd
                                    doszkalających "zaczęło" i nie wiem, co za diabeł. Deszczyk siąpił, instruktor
                                    jak zwykle mrygał wykrzyknikiem. Sprawdzał czujność. Wczoraj dużo było
                                    włączania zepsutych wycieraczek i ogrzewania tylnej szyby, wycieraczki
                                    włączałam raz na 30 sekund, to pamiętam, jak się włączyło na stałe, to
                                    zaczynały pierdzieć i Instruktor się wściekał, więc pomyślałam, że sobie
                                    potrenuję obsługę auta. Był taki moment, że coś zwaliłam, już nie pamiętam co,
                                    a potem ruszyłam z jedynki i tak jechałam i ledwo zatrzymałam się przed
                                    czerwonym i nie ruszyłam wystarczająco szybko na zielonym i wszystkie błędy się
                                    skondensowały w jednym momencie. "Tak. Swietnie. Jedź dłużej na tej jedynce!
                                    Super po prostu!". I jeszcze pamiętam te tramwaje, tak jak się jedzie dwójką na
                                    Odlewniczą, to tam się trzeba zatrzymać i obserwować. Błedów popełniam całe
                                    mnóstwo, biegów nie wyczuwam, ogólnie kicha. Ale przynajmniej mnie poprzeciągał
                                    po okolicach Odlewniczej i mogłam je poznać. Tylko na wiadukt jeszcze musimy
                                    pojechać. Instruktor zawsze był sarkastyczny, ale wcześniej ironizował w sposób
                                    sympatyczny tak, że to było śmieszne i dawało do myślenia jednocześnie. Teraz
                                    jest już tylko naprawdę bardzo nieprzyjemny. Myślałam, że za kółkiem mu
                                    przejdzie, ale nie przeszło. Cieszę się, że w moim towarzystwie czuje, że może
                                    być sobą. Dużo jeszcze do zrobienia. Myślę, że to jeszcze za mało będzie te
                                    kilka godzin, ale już nie będzie casu (ani kasy) na więcej przed trzecim
                                    podejściem. Pomyślałam, że przed czwartym, kiedy jeszcze dojdzie teoria, będę
                                    musiała zrobić tak, aby jeżdzić systematycznie - nie, że dwa/trzy miesiące
                                    przerwy, a potem tydzień jeżdżenia. Waszystko zapominam. Jestem jeszcze za
                                    świeża, żeby po dwóch miesiącach wbić do autka i doskonale radzić sobie z jego
                                    obsługą. Zaświadczenie na 5 mi w tym pomoże. Patrząc obiektywnie, to jeszcze
                                    dużo mi do zdania brakuje. Jednak ani entuzjazm, ani wiara nie słabną:D. Wiara
                                    w to moje prawko, of course - i nawet loża szydrców nie zgasi mojego zapału!!!
                                    Wymęczę to prawko!!! :) Oboje je zmęczymy.
                                    A potem serwis. Patrzenie na to, co potrafi Pszczoła, kiedy trafi w odpowiednie
                                    ręce i słuchanie silnika - no magia po prostu:). Życie jest piękne:). A
                                    następne jazdy z Pszczołą:D:D:D:D:D!!!!!!!! Huuuuuuuuuuuura!!! :)
                            • no-comments Re: Przyłączę się na wpół prywatnie, co by rzec.. 07.07.07, 14:59
                              linia.frontu napisała:



                              > Kierowca kochana, to powinien być wszędzie kierowcą - w Warszawie też! Ja mam
                              > umieć po Wawie i koniec.

                              A no widzisz i sama dajesz powód dla mojego nie"jeżdzenia" - ja nie potrafię być
                              kierowcą w moim małym miasteczku, a co dopiero gdybym chciala pojechac gdzieś
                              dalej.... co ze mnie za kierowca by był?? I myślisz że wtedy nie byłabym
                              zagrożeniem dla innych?? Jesli nauczysz sie jeździc w W-wie to poradzisz sobie
                              raczej w każdym mieście - żadne duże miasto, jeżdzenie zderzak z zderzak,
                              trąbienie , ronda wielopasmowe i inne nie do wyobrażenia rzeczy nie będą Cię aż
                              tak przerażać, a ja bym w W-wie nawet eLką się nie odwazyła wyjechać:/
                              >
                              > Wiesz dobrze, że w każdym innym mieście
                              > > to bym zginęłą:,(
                              >
                              > Wcale nie wiem!

                              Ale ja to wiem:( Teraz i Ty wiesz. Już to widzę, jak stoję na środku na
                              awaryjnych i modlę się, żeby wszyscy już odjechali...

                              A w ogóle to chyba już mi się nawet nei chce o tym pisać, wymiękłam na całego i
                              tyle. Wiem wiem - nie dość, że najbeznadziejniejsza kursantka (oddam Ci z palmy
                              maly szczep - to sobie posadzisz, ale to dopiero jak zdasz egzam;), najgorszy
                              kierowca, to jeszcze tchórz. Trudno się mówi i "żyje się" dalej. Chyba mam już
                              to gdzieś, jeszcze trochę i nawet na to się znieczulę:/
                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.07, 23:42
                    no-comments napisała:

                    > Wbijasz mi gwóźdź prosto w serce, wiesz;)

                    Przykro mi bardzo, to się już nie powtórzy;)

                    > A tak poważnie, to nie jestem
                    > przekonana, czy jeżdzenie "tak jak wszyscy inni" byloby dla mnie
                    > najbezpieczniejsze - ja raczej nei zamierzam rozwijać w mieście takich
                    > prędkości, i nadal maniacko zatrzymuje się przed warunkowymi strzałkami itd.

                    Masz rację. To taka rada na przyszłość w takim razie. Większość jednak nie chce zginąć i zazwyczaj jedzie _rozsądnie_, niekoniecznie tyle, ile na znaku. Co do strzałek warunkowych - pełna zgoda.

                    > Może dlatego idea zielonego listka przed którą się tak my wszyscy młodzi
                    > kierowcy burzymy nie jest zła - taki mały znak rozpoznawczy jak w przypadku
                    > eLki na dachu - mała uwaga pt. "uważaj, ten kierowca moze zachować się
                    > nieprzewidywalnie".

                    Tu też się zgadzam. Tylko odklej ją za parę lat;)

                    > Z bardziej doswiadczoną osobą też nie pojeżdze po pierwsze - nie mam z kim
                    > tak naprawdę , a po drugie nikogo nie narażę na ryzyko jazdy ze mną (już
                    > wystarczy, że narażam innych nie znannych mi kierowców;)

                    Szkoda, to mogłoby Ci naprawdę pomóc, może robisz inne błędy, z których nie zdajesz sobie nawet sprawy... Ktoś inny mógłby szybko Ci je wskazać.
                    Jeśli to niemożliwe, poczytaj coś o technice jazdy. Może nie od razu "Szybkość bezpieczną" ale np. to, o czym pisze Linia.Frontu nade mna.

                    > problem z zakrętami raczej nie polega na dodatkowej
                    > czynności związanej z prowadzeniem kierownicy ale raczej z jeszcze inną
                    > czynnością (na którą zapewne wiekszość kierowców nawet nie zwraca uwagi, a
                    > która jest w moim przypadku konieczna nawet na prostej drodze, a przy
                    > zakrętach staje się już utrudnieniem nie do zniesienia i zaburza oraz
                    > przysłania skupianie się np na pedałach).

                    Jestem bardzo ciekawy, co Ty na tych zakrętach robisz;)

                    > Z moim autkiem doszliśmy dziś do wstępnego porozumienia - jednak dwójka plus
                    > odrobinka gazu, które uspokoja warczenie i rzężące zapędy silnika. Co do tego,
                    > jak wykorzystać nową wiedzę na zakrętach jeszcze nie doszliśmy z autkiem, ale
                    > nie od razu Rzym zbudowano;D

                    Czyli jednak szybciej niż wolniej...

                    > Zrobiłam przeliczenie i wyszło mi, że biorąc pod uwagę
                    > moje (nie)predyzpozycje i moje (nie)umiejętności tak za 14 lat (reguralnego
                    > jeżdzenia, wiec ten czas sie jeszcze wydłuży) będę przy dobrych wiatrach miała
                    > tak może z jedną trzecią Twojej wiedzy (oprócz reduktorków itd oczywiście).

                    Wystarczy myśleć za kierownicą. I wyciągać wnioski z błędów. I każdy następny kilometr przejedziesz bezpieczniej niż poprzedni. Truizm, wiem;)

                    > Pozdraiwam serdecznie
                    pozdrawiam.
                    • no-comments Re: jazda na 1biegu 04.07.07, 18:02
                      Gość portalu: mg napisał(a):



                      > Tu też się zgadzam. Tylko odklej ją za parę lat;)

                      hehe Patrz o tym nie pomyślałam - że z liście może być tak samo trudno się
                      rozstać jak z eLka na dachu:D

                      > Szkoda, to mogłoby Ci naprawdę pomóc, może robisz inne błędy, z których nie zda
                      > jesz sobie nawet sprawy... Ktoś inny mógłby szybko Ci je wskazać.
                      > Jeśli to niemożliwe, poczytaj coś o technice jazdy. Może nie od razu "Szybkość
                      > bezpieczną" ale np. to, o czym pisze Linia.Frontu nade mna.

                      Prawda jest taka, że przewrotnie chcialabym wsiąść do autka z kimś nie tyle
                      doświadczonym w kierowaniu ile przedewszystkim posiadającym jakąś tam wiedzę na
                      tematy techniczne i w tych tematach technicznych mogłaby mnie taka osoba
                      uświadomić a propos moich błędów i moich niezliczonych wątpliwości;). Jednak za
                      skraby świata nawet jakbym miala z kim - nie wsiąde do autka z nikim znajomym -
                      bo nei chce, żeby potem ta osoba na mój widok zastanawiala się: "kto jej u licha
                      dał prawo jazdy??", na opinii nieznajomych i obcych mi nie zależy:D
                      Z drugiej strony - chciałąbym pojeździć z kimś kto ma wiedzę czysto techniczą
                      dotyczącą aut, nie zamierzam jeździć i uczyć się od starych wyjadaczy kierowców,
                      którzy będą mnie próbowali uczyć jazdy na luzie albo innych tego typu bzdurach,
                      ktrych uczą się gdzieś tam czegoś ale nie do końća wiedzą nawet po co i
                      dlaczego, a techniczną jazdę zastępują im nawyki.


                      > Jestem bardzo ciekawy, co Ty na tych zakrętach robisz;)
                      >

                      Za nic w świecie się nei przyznam - o nienieneienienieneienie:)


                      > Wystarczy myśleć za kierownicą. I wyciągać wnioski z błędów. I każdy następny k
                      > ilometr przejedziesz bezpieczniej niż poprzedni. Truizm, wiem;)

                      Heh truizmy też mają w sobie ziarno prawdy:) Szkoda tylko, że ja taka jakaś
                      niereformowalna jestem i wyciągam wnioski z błędów tylko i wyłącznie
                      teoretycznie a z praktyką to juz jakoś trudniej:(

                      P.S. I jak widać po moich postach Linia Frontu myli się nazywając się
                      "najgorszym kursantem odwiedzającym to forum", zdecydowanie odbieram jej palmę
                      pierszeństwa - co by skapliwie potwierdzil kazdy instruktor, który miał
                      nieszczęście ze mną jeździć;) Tylko ta Blondydnka z filmiku gdzieś
                      zamieszczonego niżej mnie pobija, no ale ja jej prawie dorównuje;)

                      Pozdrawiam

                      PS 2 Swoją drogą musisz mieć niezły ubaw czytając nasze (forumowiczów
                      neidoświadczonych) posty, w któych najprostsze czynności przyprawiają nas o
                      zawrót głowy:D

                      --
                      "Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
                      J. W. Goethe
                      • no-comments Re: jazda na 1biegu 04.07.07, 18:24
                        A co do ksiązek to możesz coś polecić?? Osobiście czytałam tylko "RAdy
                        Sobiesława Zasady" - generalnie fajne ale nie dość, że krótko to miejscami
                        zwazywszy na kilkadziesiąt lat postępu motoryzacyjnego troche się
                        zdezaktualizowało;) Oczywiście od przeczytania do zastosowania jest długa droga
                        no ale zawsze to coś:)
                        • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.07, 19:23
                          no-comments napisała:

                          "Prawda jest taka, że przewrotnie chcialabym wsiąść do autka z kimś nie tyle
                          doświadczonym w kierowaniu ile przedewszystkim posiadającym jakąś tam wiedzę na
                          tematy techniczne i w tych tematach technicznych mogłaby mnie taka osoba
                          uświadomić a propos moich błędów i moich niezliczonych wątpliwości;). Jednak za
                          skraby świata nawet jakbym miala z kim - nie wsiąde do autka z nikim znajomym -
                          bo nei chce, żeby potem ta osoba na mój widok zastanawiala się: "kto jej u licha
                          dał prawo jazdy??", na opinii nieznajomych i obcych mi nie zależy:D"

                          Ale zazwyczaj wiesz, jak znajomi jeżdżą. A błędy na początku to nic wstydliwego, każdemu się zdarzają;)

                          "Z drugiej strony - chciałąbym pojeździć z kimś kto ma wiedzę czysto techniczą
                          dotyczącą aut, nie zamierzam jeździć i uczyć się od starych wyjadaczy kierowców,
                          którzy będą mnie próbowali uczyć jazdy na luzie albo innych tego typu bzdurach,
                          ktrych uczą się gdzieś tam czegoś ale nie do końća wiedzą nawet po co i
                          dlaczego, a techniczną jazdę zastępują im nawyki."

                          Racja. Ciężka sprawa z tymi kierowcami;) Mimo wszystko mam wrażenie, że większość ludzi jeździ jednak przynajmniej poprawnie.

                          "P.S. I jak widać po moich postach Linia Frontu myli się nazywając się
                          "najgorszym kursantem odwiedzającym to forum", zdecydowanie odbieram jej palmę
                          pierszeństwa - co by skapliwie potwierdzil kazdy instruktor, który miał
                          nieszczęście ze mną jeździć;) Tylko ta Blondydnka z filmiku gdzieś
                          zamieszczonego niżej mnie pobija, no ale ja jej prawie dorównuje;)"

                          Ale Ty, mimo wszystko, zadałaś;)

                          "PS 2 Swoją drogą musisz mieć niezły ubaw czytając nasze (forumowiczów
                          neidoświadczonych) posty, w któych najprostsze czynności przyprawiają nas o
                          zawrót głowy:D"

                          Ja miałem to szczęście, że miałem doświadczonych kierowców "pod ręką" na początku. No i zdecydowanie wolę takie posty niż np.: "Wczoraj odebrałem prawko a dzisiaj leciałem 170 przez miasto";)

                          > A co do ksiązek to możesz coś polecić?? Osobiście czytałam tylko "RAdy
                          > Sobiesława Zasady" - generalnie fajne ale nie dość, że krótko to miejscami
                          > zwazywszy na kilkadziesiąt lat postępu motoryzacyjnego troche się
                          > zdezaktualizowało;)

                          Tego nie znam, polecić mogę "Szybkość bezpieczną" Zasady. Książka stara ale aktualizowana chyba do lat 90, więc ostatnie wydania powinny być na czasie (ja czytałem jedno ze starszych). Jest tam sporo o jeździe rajdowej ale też sporo rzeczy, które mogą być Ci pomocne. O! Słyszałem też dobre opinie (sam jeszcze nie czytałem) o książce W. Rychtera "Doświadczony kierowca radzi".

                          A zacznij może od tego:
                          instruktorbm.republika.pl/kierowanie_samochodem.html
                          Przejrzałem tylko rozdział o zmianie biegów, raczej do rzeczy napisane.
                          Są konkretne wartości szybkości, przy której powinno się zmieniać biegi (dla dość typowego samochodu). Zwróć na to uwagę.
                          • no-comments Re: jazda na 1biegu 05.07.07, 18:57
                            Wzięłam się do lektury:) Najpierw linka, ale te wartości do zmiany biegów to mi
                            isę strasznie zawyżone wydają?? Kurcze nawet w corsie znacznie prędzej
                            zmieniałam biegi, więc pojawiło się małę zmieszanie, do tej pory nie
                            zastanwiałam się nad tym, kiedy wrzucić bieg - po prostu robiłąm to na wyczucie,
                            a teraz wsiąde do autka i zgłupieje. Z drugiej strony moje autko ma znacznie
                            mniejszy silniczek (zaledwie poj. 900) więc moze dlatego nie ma przełożenia tego
                            wykresu z fiata punto na moje autko. Jedyną wątpliwość jaką mam jeśli chodzi o
                            biegi to redukcja do dwójki przed zakrętami - oczywiście zawsze to robię (to nie
                            podlega dyskusji), ale czasem mam wrażenie, że jeśli zakręt nie jest aż tak
                            bardzo ostry, a więc zwalniam tak do małego ślimaka a nie dużego;) to wtedy
                            wydaje mi się, że być moze wrzucsm dwójkę przy zbyt dużej prędkości.
                            Teoretycznie patrząc na wykres redukcja przy 30 km/ h do dwójki jest jak
                            najbardziej dobra ale ja mam wątpliwości (jak zwykle same wątplwiości;).

                            No niestety nie mam pod ręką żadnego starego wyjadacza - jeżdzącego poprawnie
                            czy nie, więc na szczęście nie muszę się zastanawiac jak tego kogoś zmusić do
                            jazdy ze mną, problem ewentualnego wstydu przed popełnianiem błędów również
                            odpada:D A poza tym - każdy popełnia błędy, ale..... zależy jakie błędy;)


                            Gość portalu: mg napisał(a):

                            > Ale Ty, mimo wszystko, zadałaś;)

                            Taaaaaaa, jak juz napisałam Linii - zdać egzamin w miasteczku, gdzie rond i
                            dużych skrzyżowań jest tyle, co kot napłakał - to naprawdę żadna filozofia.
                            Oczywiście Ci, po któych nikt się nei spodziewa (i wręcz nie wierzy), że zdadzą
                            majądziwnie dużo szczęśćia i jakoś te egfzaminy zdają. Ci, co prawko już dawno
                            powinni mieć - szczęściem nie grzeszą i zdają dopiero za którymś podejściem. Jaj
                            estem tylko potwierdzeniem tej reguły:) Poza tym mam teorię dotyczącą mojego
                            egzaminu - egzaminator cierpi na dzienną odmianę kurzej ślepoty, tudzież dostał
                            udaru słonecznego podczas egzaminu, który sprawił tymczasowy zanik swiadomości,
                            ewentualnie przeraziła go myśl, że następnym razem na egzaminie znów na niego
                            trafię i wiedząc, że kolejnych 40 minut ze mną w autku nei wytrzyma - po prostu
                            powiedział "zaliczony" (albo po prostu uznał, że jeżdzę tak beznadziejnie, że
                            jużi tak mi nic nie pomoże - nawet i 10 egzaminów;).

                            >
                            > Ja miałem to szczęście, że miałem doświadczonych kierowców "pod ręką" na począt
                            > ku. No i zdecydowanie wolę takie posty niż np.: "Wczoraj odebrałem prawko a dzi
                            > siaj leciałem 170 przez miasto";)

                            A to się zgadza - mnie też przeraża pewność siebie modych kkierowców. Chociaż z
                            drugiej strony sama nie wiem co jest czasem gorsze - zbytnie pewnośc swoich
                            umiejętności młodego kierowcy czy kompletna niepewność i neizdecydowanie na
                            drodze innego młodego kierowcy:/

                            Wracam do lektury.....:)

                            PS - kurcze fajnie się z Tobą gada, zastanawiam się kiedy stracisz cierpliwość i
                            przestaniesz odpowidać na posty;D
                            • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.07, 20:06
                              no-comments napisała:

                              > Najpierw linka, ale te wartości do zmiany biegów to mi
                              > isę strasznie zawyżone wydają??

                              Dzisiaj zwróciłem uwagę, kiedy ja zmieniam: trójkę wrzucam przy 40-60 km/h. I nie przekraczam przy tym 2/3 maksymalnych obrotów. Jeżdzę większym autem (1.6) ale skrzynia też jest dość krótka.

                              > Z drugiej strony moje autko ma znacznie mniejszy silniczek (zaledwie poj.
                              > 900) więc moze dlatego nie ma przełożenia tego wykresu z fiata punto na moje > autko.

                              Małe samochody zazwyczaj są kiepsko wyciszone, mają dość głośne silniki. Optymalna zmiana biegów może u Ciebie (seicento?) wypadać w okolicach dolnego przedziału dla tego punto ale obroty takie, jak podane raczej mu nie zaszkodzą (no, może te maksymalne;)).

                              > A poza tym - każdy popełnia błędy, ale..... zależy jakie błędy;)

                              Żyjesz, Nie zabiłaś się, nikt Cię nie pobił (prawda?), prawka Ci nie zabrali. Więc jak na początek nie jest tak źle.

                              no-comments napisała:

                              Coś w rodzaju: Nie umiem jeździć, miałam szczęście, egzaminator oszalał.

                              40 minut to mnóstwo czasu na popełnienie błędu. Jeśli przez ten czas nie zrobiłaś nic głupiego ani niebezpiecznego, to widać zasłużyłaś na to prawo jazdy. Instruktor nie ma żadnego interesu (jeśli nie robisz koperty z postu niżej;)) w wypuszczaniu na drogi ludzi, którzy nie powinni się na nich znaleźć. On też jeździ po tym mieście.

                              > PS - kurcze fajnie się z Tobą gada, zastanawiam się kiedy stracisz
                              > cierpliwość i przestaniesz odpowidać na posty;D

                              Dzięki, z Tobą też. Jestem dość cierpliwy;)
                              • no-comments Re: jazda na 1biegu 07.07.07, 11:37
                                Gość portalu: mg napisał(a):


                                > Dzisiaj zwróciłem uwagę, kiedy ja zmieniam: trójkę wrzucam przy 40-60 km/h. I n
                                > ie przekraczam przy tym 2/3 maksymalnych obrotów. Jeżdzę większym autem (1.6) a
                                > le skrzynia też jest dość krótka.

                                Kurcze a mogłam nie czytać tego linka o zmianie biegów, po porstu wsiadłąm
                                ostatnio do auta, zaczęłam myślec o trych biegach i doszczętnie złupiałam - sama
                                już nie wiem kiedy autko chce którego biegu, wcale nie robie juz tego na
                                wyczucie, baa myślę sobie nawet, że to wyczucie to było jakieś takie lipne,
                                teraz sie okazuje, że chyba nawet biegów nie zmieniam prawidłowo:/ Normalnie
                                porazka:(

                                > Małe samochody zazwyczaj są kiepsko wyciszone, mają dość głośne silniki. Optyma
                                > lna zmiana biegów może u Ciebie (seicento?) wypadać w okolicach dolnego przedzi
                                > ału dla tego punto ale obroty takie, jak podane raczej mu nie zaszkodzą (no, mo
                                > że te maksymalne;)).

                                teraz zauważyłąm ,że przesadziłąm z tą pojemnością silnika - nie 900 ale
                                zaledwie 800:) nie seciento, ale inne maleństwo, silnik rzeczywiście nie
                                wyciszony - do tej pory nei było to złe, przynajmniej słyszałam co się dzieje z
                                silnikeiem, od ostaniej "jazdy" już niestety nie czuje i nie wiem, czego autko
                                ode mnie chce a ja się motam do teg ostopnia, że już naprawdę zapragnęłam móc
                                się przejechać z kimś "z doświadczeniem" wszystko jedno z kim:( Z braku laku
                                (przecież ludzi na ulicy łąpać nie będę;) prepraszam się z komunikacją miejską a
                                autko będzie musiało przeczekać ... jeszcze nie wiem co przreczekać, ale to się
                                wytnie:/

                                >
                                > > A poza tym - każdy popełnia błędy, ale..... zależy jakie błędy;)
                                >
                                > Żyjesz, Nie zabiłaś się, nikt Cię nie pobił (prawda?), prawka Ci nie zabrali. W
                                > ięc jak na początek nie jest tak źle.

                                Bez przesady - ale w tak krótkim czasie przy tak rzadkim uruchamianiu silnika
                                jak w moim przypadku i jeżdzeniu o zboczonych porach - to za wiele numeró
                                jeszcze nie wywinęłam. chociaż jak by ktoś miał mi policzyć punkty karne za
                                każde przejechanie na żółtym..... no to teraz bym pisała w wątku pt "zabrali mi
                                prawko".


                                > 40 minut to mnóstwo czasu na popełnienie błędu. Jeśli przez ten czas nie zrobił
                                > aś nic głupiego ani niebezpiecznego, to widać zasłużyłaś na to prawo jazdy. Ins
                                > truktor nie ma żadnego interesu (jeśli nie robisz koperty z postu niżej;)) w wy
                                > puszczaniu na drogi ludzi, którzy nie powinni się na nich znaleźć. On też jeźdz
                                > i po tym mieście.

                                No jeśli mam być szczera to ja na jego miejscu bym się ulała - ale to on jest
                                profesjonalistą w tym zawodzie a nie ja. Po drugie - to chyba jedyne mądre co mi
                                się udalo w aucie - żadnego z niezliczonej rzeszy moich błędów nie popełniłam
                                dwa razy i ani jednego z tych skutkujących natychmiastowym przerwaniem egzaminu
                                (wolałam zrobić niezaplanowane hamowanie awaryjne niż wymusić na pieszym), no
                                ale.... a dobra - koniec tematu. Jeżdzenie z podwójnym kompletem hamulców to
                                zypełnie inna bajka niż wtedy gdy się wsiada samemu do auta bez kogoś kto złapie
                                za kierownicę albo ewentualnie rzuci jakąś konstruktywną krytyką.

                                > > PS - kurcze fajnie się z Tobą gada, zastanawiam się kiedy stracisz
                                > > cierpliwość i przestaniesz odpowidać na posty;D
                                >
                                > Dzięki, z Tobą też. Jestem dość cierpliwy;)

                                CAłe szczęście, bo jak mnie znów najdzie ochota na rozmowę o autkach to wiem
                                gdize cię szukac. NA razie auta zaczynają we mnie wywyoływać cierpnięcie skóry a
                                temat prowadzenia auta staje sie tematem niemal zakazanym:(
                                • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 13:27
                                  No świetnie, udało mi się Cię zniechęcić;(
                                  Nie nauczysz się jeździć jak nie będziesz jeździła! Wyjedź za miasto, na jakieś boczne, mało uczęszczane drogi i przejedź kilkadziesiąt kilometrów. Nie po centrum miasta, jedź tam, gdzie ruch nie będzie Cię rozpraszał. Spróbuj zmieniać biegi trochę później, przyspieszać trochę szybciej.
                                  Dźwięk silnika może być trochę mylący jeśli na kursie jeździłaś czymś większym, auta klasy corsy są już dosyć komfortowe, cichsze.
                                  A to, jak ważny jest dobry instruktor widać na przykładzie Linii. Jeździć nie umie, egzaminów nie zdaje a jaka szczęśliwa;). Nie wierzę, że nie masz nikogo z prawem jazdy w otoczeniu.
                                  No i jeszcze raz: jeździj! Nie zniechęcaj się, zainwestowałaś w kurs czas, pieniądze, sporo wysiłku i miałabyś teraz z tego nie korzystać? Prowadzenie naprawdę może być przyjemne, nawet jeśli teraz wydaje Ci się to zupełnie niemożliwe.

                                  Do zobaczenia na drodze;)

                                  Aha, na żółtym nie przejeżdżamy, zwłaszcza jak jedziemy powoli;)
                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 07.07.07, 15:23
                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                    > No świetnie, udało mi się Cię zniechęcić;(

                                    Ejjjjj no bez przesady, wcale mnie nie zniechęcasz:) Ja mam tak, że jakbyś mi tu
                                    oświadczył, że w życiu nei czytałeś postów gorszego kierowcy, albo nawet jadąc
                                    ze mną powiedzial, że dla dobra kierowców powinnam wyjeżdzać tylko przy pustych
                                    drogach, a ja bym uparcie obstawała przy swoim "że się nauczę" to nic by Twoje
                                    przytki nie dały. Inni mnie nie zniechęcają (inaczej nie ukońćzyłabym kursu ani
                                    nawet nie przystąpiła do egzaminu - prawda Linio??), to ja samą siebie potrafię
                                    zniechęcić w największym stopniu - to ja jestem sobie napędem obrotowym mojego
                                    jeżdzenia, inni co najwyżej mogą dołożyć swoją cegiełkę. Tak więc spokojnie,
                                    problem jak wszystko co związane z moim szumnie zwanym "jeżdzeniem" tkwi we mnie.

                                    > Nie nauczysz się jeździć jak nie będziesz jeździła!

                                    YHhhh no wiem no. Ja w ogóle teoretycznie dużo wiem. A jaka jestem świetna w
                                    dawaniu rad!! (znaczy nie zawsze, raczej rzadko, ale za to jestem świetna) ale
                                    dawaniu innym... Tylko praktyczne zastosowanie rad swoich i innych szwankuje i
                                    brak mi dodatkowego motywatora.

                                    Wyjedź za miasto, na jakieś
                                    > boczne, mało uczęszczane drogi i przejedź kilkadziesiąt kilometrów. Nie po cen
                                    > trum miasta, jedź tam, gdzie ruch nie będzie Cię rozpraszał.

                                    A jeździłąm już po trasie - ale co to za jeżdzenie jak nic się nei dzieje, ja
                                    chcę jeździć po mieście - tam gdzie co chwila ktoś siedzi na zderzaku, gdzie nic
                                    nie jest do przewidzenia, gdzie nie ma prostej drogi za to dużo wyzwań...
                                    A jak jechałam trasą to problemów z biegami nie miałąm - to jakiś wtórny
                                    problem, wsteczniactwo jakieś czy co (yyy u mnie to już nie ma czego uwsteczniać;)

                                    > Spróbuj zmieniać biegi trochę później, przyspieszać trochę szybciej.

                                    Ejjj jak to przyspieszać szybciej??? Nie no tak się nei da, ja nie lubię takiego
                                    rwania....


                                    > A to, jak ważny jest dobry instruktor widać na przykładzie Linii. Jeździć nie u
                                    > mie, egzaminów nie zdaje a jaka szczęśliwa;).

                                    W eLce to ja też byłam szczęśliwa;)... bez względu na to z kim akurat jechałam -
                                    wystarczylo, że było auto i to juz była pełnia szczęścia dla mnie:)

                                    > Nie wierzę, że nie masz nikogo z prawem jazdy w otoczeniu.

                                    Ano nie mam. Wypróbowałam raz jazdę z kimś kto jeździć nie potrafi i po tym jak
                                    odruchowow i zbyt nerwow zareagowałam na stanowcze "no w lewo" zmieniłam pas bez
                                    upewnienia się, że nic nie jedzie - podziękowałąm grzecznie i z tym osobnikiem
                                    już nigdy więcej. A ludzi z prawkiem wokół brak:(

                                    > No i jeszcze raz: jeździj! Nie zniechęcaj się, zainwestowałaś w kurs czas, pien
                                    > iądze, sporo wysiłku i miałabyś teraz z tego nie korzystać? Prowadzenie naprawd
                                    > ę może być przyjemne, nawet jeśli teraz wydaje Ci się to zupełnie niemożliwe.

                                    Ależ ja WIEM, że to jest możliwe, że to może być przyjemne, bo gdybym nie
                                    wiedziała i gdybym tego tak nie lubiła (moje uwielbienie dla kierowania jest
                                    wprostproporcjonalne do umiejętności związanych z kierowaniem - miłośc wielka,
                                    predyspozycji brak;) to bym zrezygnowała już w trakcie kursu i poszła za radą
                                    pierwszego instruktora i dała sobie spokój z prawkiem bo kierwcy ze mnie nie
                                    będzie. Tylko siły na walkę już brak, nie chcę żeby to moje trenowanie zabolało
                                    jeszcze kogoś...

                                    > Do zobaczenia na drodze;)

                                    O jezu nie myślałam, że masz zapędy samobójcze!!!!! Nie wiem po jakim mieście
                                    jeździsz (sądze, że małe prawdopodobieństwo, że po moim), ale na Twoim miejscu
                                    uważałabym na przykłąd wybierając się na pielgrzymkę (w razie czego = sugeruje
                                    pociąg;)
                                    >
                                    > Aha, na żółtym nie przejeżdżamy, zwłaszcza jak jedziemy powoli;)

                                    Ojjj ja wiem... teoretycznie jak zwykle.... ale w praniu już inaczej wychodzi,
                                    jakoś za dużo razy na kursie przerobiłam wszystkie opcje - i przejeżdzanie na
                                    żółtym, i hamowanie awaryjne instruktora (auć), i moje hamowanie połączone z
                                    zatrzymaniem się już na przejściu (łącznie ze zbukwersowanymi spojrzeniami
                                    przechodniów i iinstruktorem, któremu już zabrakło komentarza) i w rezultacie
                                    teraz najczęśćie decyduje się na wyjście pierwsze... ale obiecuję poprawę...
                                    oczywiście jak w końcu wsiąde do auta;)

                                    Pozdrawiam, kurcze a na drodze też jesteś tak wyrozumiały dla kierowców (w końcu
                                    nigdy nie widaomo czy maruder jadący przed Tobą to nie jest taki właśnei świeży
                                    kierowca) jak dla nas tutaj??

                                    No to teraz juzbyło bardzo żałośnie, chyba powinannm się po tym wszystkim
                                    ewakuować z forum na jakiś czas aż watek odejdzie w przestrzeń kolejnych stron;)
                                    • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 00:41
                                      no-comments napisała:

                                      > A jeździłąm już po trasie - ale co to za jeżdzenie jak nic się nei dzieje, ja
                                      > chcę jeździć po mieście - tam gdzie co chwila ktoś siedzi na zderzaku, gdzie > nic nie jest do przewidzenia, gdzie nie ma prostej drogi za to dużo wyzwań...

                                      Tiry ze śpiącymi Ukraińcami za kierownicą, zakratowani młodzi i dynamiczni wyprzedzający na czwartego i piątego, wiejskie dzieci wybiegające na drogę niewiadomo skąd, pijani chłopi zataczający się wprost pod koła, traktory wyjeżdżające z pola jak chcą, nieoświetleni rowerzyści, sarny i inna zwierzyna... Mało?
                                      A serio: chodzi mi o obycie z samym autem, dostosowanie biegów do prędkości, obsługa innych urządzeń. To przychodzi z przebiegiem. A łatwiej i przyjemniej ten przebieg robić na trasie.

                                      > Ejjj jak to przyspieszać szybciej??? Nie no tak się nei da, ja nie lubię
                                      > takiego rwania....

                                      Inni też chcieliby przejechać na zielonym...;)

                                      > bez względu na to z kim akurat jechałam - wystarczylo, że było auto i to juz > była pełnia szczęścia dla mnie:)

                                      Ja tak dalej mam;)

                                      > Ano nie mam. Wypróbowałam raz jazdę z kimś kto jeździć nie potrafi i po tym
                                      > jak odruchowow i zbyt nerwow zareagowałam na stanowcze "no w lewo" zmieniłam > pas bez upewnienia się, że nic nie jedzie - podziękowałąm grzecznie i z tym
                                      > osobnikiem już nigdy więcej. A ludzi z prawkiem wokół brak:(

                                      No to rozumiem Twój uraz do towarzystwa za kółkiem. Swoją drogą, to dziwne bardzo masz towarzystwo, ja chyba nie znam nikogo bez prawka.

                                      > (moje uwielbienie dla kierowania jest
                                      > wprostproporcjonalne do umiejętności związanych z kierowaniem - miłośc wielka,
                                      > predyspozycji brak;)

                                      odwrotnie proporcjonalne?

                                      > O jezu nie myślałam, że masz zapędy samobójcze!!!!! Nie wiem po jakim mieście
                                      > jeździsz (sądze, że małe prawdopodobieństwo, że po moim), ale na Twoim miejscu
                                      > uważałabym na przykłąd wybierając się na pielgrzymkę (w razie czego = sugeruje
                                      > pociąg;)

                                      Jak znajdę się w Świętym Mieście będę wypatrywał małego autka z przerażoną kierowniczką;)

                                      > Pozdrawiam, kurcze a na drodze też jesteś tak wyrozumiały dla kierowców (w
                                      > końcu nigdy nie widaomo czy maruder jadący przed Tobą to nie jest taki
                                      > właśnei świeży kierowca) jak dla nas tutaj??

                                      Staram się być wyrozumiały dla nieporadności (zwłaszcza, jeśli towarzyszy jej listek). Nie mam litości dla bezmyślności, chamstwa i cwaniactwa. Chociaż nie mogę wykluczyć, że ktoś niesłusznie dostał ode mnie klaksonem lub wiązankę (pod nosem;))...
                                      • no-comments Re: jazda na 1biegu 13.07.07, 17:39
                                        Gość portalu: mg napisał(a):

                                        > Tiry ze śpiącymi Ukraińcami za kierownicą, zakratowani młodzi i dynamiczni
                                        wyprzedzający na czwartego i piątego, wiejskie dzieci wybiegające na drogę
                                        niewiadomo skąd, pijani chłopi zataczający się wprost pod koła, traktory
                                        wyjeżdżające z pola jak chcą, nieoświetleni rowerzyści, sarny i inna
                                        zwierzyna... Mało?

                                        Jak nie ma skrętów, a droga jest prosta, nikt mi nie siedzi na zderzaku
                                        powodując tym moją nerwowość (a nie siedzi bo z reguły mnie wszyscy wyprzedzają)
                                        tak więc mało....;)

                                        > > Ejjj jak to przyspieszać szybciej??? Nie no tak się nei da, ja nie lubię
                                        > > takiego rwania....
                                        >
                                        > Inni też chcieliby przejechać na zielonym...;)

                                        Hej może i ruszam spod świateł w tępie żółwia ale przynajmniej takiego
                                        rajdowego, albo przynajmniej średniodystansowca;) czyli Ci za mną zdążą ruszyć
                                        zazwyczaj i w sumie zauważam, że da sie szybciej bez rwania (zazwyczaj jednak
                                        wychodzi z rwaniem) ale że wychodzi to stosunkowo rzadko to jeszcze nie odkryłam
                                        jak się to robi;)


                                        > No to rozumiem Twój uraz do towarzystwa za kółkiem. Swoją drogą, to dziwne
                                        bardzo masz towarzystwo, ja chyba nie znam nikogo bez prawka.

                                        Ehhhh tu gdzie obecnie mieszkam na zbyt szeroki wachlarz znajomych liczyć nie
                                        mogę, zresztą wiele osób wśród moich znajomych (gdziekolwiek w Polsce są)
                                        rzeczywiście prawka nie ma albo nie jeździło od egzaminu. Ci co mają to boją się
                                        zmną wsiąść do autka słysząc jakie "postępy" robiłam na kursie;) A tak powaznie
                                        to zabrzmi to jak zabrzmi, ale ja się boję jeździć z kimś, póki co wychodzę z
                                        założenia, że jak się rozbijac na drodze to samemu, nie zamierzam innych
                                        pozbawaić życia lub zdrowia przez własną "bezmyślność" na drodze.

                                        > > (moje uwielbienie dla kierowania jest
                                        > > wprostproporcjonalne do umiejętności związanych z kierowaniem - miłośc wi
                                        > elka,
                                        > > predyspozycji brak;)
                                        >
                                        > odwrotnie proporcjonalne?

                                        No jasne, że odwrotnie proporcjonalne (tak to jest jak się nei czyta swoich
                                        postów przed wysłąniem i wysyła z bykami, podobnie roztrzepana jestem na drodze
                                        więc teraz już wiesz, czego się znajomi boją;)

                                        >
                                        > Jak znajdę się w Świętym Mieście będę wypatrywał małego autka z przerażoną
                                        kierowniczką;)

                                        Małe aukto z przerażoną kierowniczką to na 99,9 % będę ja:)


                                        > Staram się być wyrozumiały dla nieporadności (zwłaszcza, jeśli towarzyszy jej
                                        listek). Nie mam litości dla bezmyślności, chamstwa i cwaniactwa. Chociaż nie
                                        mogę wykluczyć, że ktoś niesłusznie dostał ode mnie klaksonem lub wiązankę (pod
                                        nosem;))...

                                        Do chamstwa mi daleko, do cwaniactwa jeszcze dalej, a co do bezmyślności....
                                        tutaj zamilknę na wszelki wypadek ....

                                        Gość portalu: mg napisał(a):

                                        > No-comments, apropos książek o prowadzeniu: trafiłem ostatnio na coś takiego:
                                        > www.petlaczasu.pl/superkierowca/b66509
                                        > Nie czytałem, tylko przekartkowałem w księgarni ale wygląda na całkiem
                                        porządną pozycję.

                                        Przeczytałam opis książki, wygląda naprawdę interesująco: "Dowiesz się czegoś o
                                        mentalności człowieka zasiadającego za kierownicą, o dobrych i złych nawykach, o
                                        nastawieniu psychicznym i jego wpływie na prowadzenie pojazdu..." ale chyba dla
                                        odmiany teraz mnie nic nie insynuujesz?? Dobra pytania nie było, lepiej nei
                                        zadawać pytań, na które nie chce sie znać odpowiedzi;) A tak poważnie niestety
                                        narazie moja lektura automibilowa musi ulec chwilowej przerwie i ustąpić innym
                                        dziwnym lekturom, a tytuł książki spisałam;)

                                        W kwestii zmiany biegów - a jednak zmieniam na wyższych (tak minimalnie ale
                                        jednak), nie cierpię tylko szarpnięć jakie mi się zdarzają przy redukcji na
                                        dwójkę przed zakrętem.... albo za szybko puszczam sprzęgło albo za szybko
                                        wrzucam dwójkę (zbty duża prędkość - 30 to dużo?? - do zredukowanego biegu) albo
                                        jak znam zycie jedno i drugie:)

                                        P.S. A chcąc pytałeś, czy jeszcze sie nei zabiląm, nie zostałąm pobita, nikomu
                                        nie wyrządziłąm krzywdy - a zelżenie przez pieszego się liczy?? W zasadzie do
                                        pieszego nie mam ani trochę żalu, sama nie cierpię jak mi to kierowcy robią:D
                                        • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 18:36
                                          no-comments napisała:

                                          > Hej może i ruszam spod świateł w tępie żółwia ale przynajmniej takiego
                                          > rajdowego, albo przynajmniej średniodystansowca;) czyli Ci za mną zdążą ruszyć
                                          > zazwyczaj i w sumie zauważam, że da sie szybciej bez rwania (zazwyczaj jednak
                                          > wychodzi z rwaniem) ale że wychodzi to stosunkowo rzadko to jeszcze nie
                                          > odkryłam jak się to robi;)

                                          Rwania czyli buksowania? Tak oczywiście jest szybciej. Mniej gazu na początku, podczas samego ruszania, dopiero jak już zaczniesz jechać wciskasz do dechy;) W aucie z przednim napędem ciężko jest ruszyć szybko bez zrywania przyczepności.

                                          > A tak powaznie to zabrzmi to jak zabrzmi, ale ja się boję jeździć z kimś,
                                          > póki co wychodzę z założenia, że jak się rozbijac na drodze to samemu, nie
                                          > zamierzam innych pozbawaić życia lub zdrowia przez własną "bezmyślność" na
                                          > drodze.

                                          Wiesz, zawsze możesz, tzn istnieje niezerowe prawdopodobieństo, że trafisz w autokar wiozący przedszkolaków... A o bezmyślność raczej Cię nie posądzam, najwyżej o nadmierną ostrożność.

                                          > Do chamstwa mi daleko, do cwaniactwa jeszcze dalej, a co do bezmyślności....
                                          > tutaj zamilknę na wszelki wypadek ....

                                          Chodziło mi o sytuacje w rodzaju blokowania pasa przy skręcie w lewo (staje oferma na środku pasa i nie ma jak go minąć) czy "wyjechałem wreszcie z podporządkowanej w prawo i będę się rozpędzał do prędkości podróżnej przez 2 kilometry a wszyscy za mną niech hamują".

                                          > Przeczytałam opis książki, wygląda naprawdę interesująco: "Dowiesz się czegoś > o mentalności człowieka zasiadającego za kierownicą, o dobrych i złych
                                          > nawykach, o nastawieniu psychicznym i jego wpływie na prowadzenie pojazdu..."
                                          > ale chyba dla odmiany teraz mnie nic nie insynuujesz??

                                          Nawet nie przeczytałem tego opisu;)

                                          > W kwestii zmiany biegów - a jednak zmieniam na wyższych (tak minimalnie ale
                                          > jednak), nie cierpię tylko szarpnięć jakie mi się zdarzają przy redukcji na
                                          > dwójkę przed zakrętem.... albo za szybko puszczam sprzęgło albo za szybko
                                          > wrzucam dwójkę (zbty duża prędkość - 30 to dużo?? - do zredukowanego biegu)
                                          >albo jak znam zycie jedno i drugie:)

                                          Być może trochę za szybko puszczasz sprzęgło (ale nie powinno się jechać na półsprzęgle). Ja zazwyczaj przy redukcji na 2. bieg robię tak: prawą stopę ustawiam między hamulcem a gazem, lewą stroną stopy wciskam hamulec (jak trzeba) a podczas puszczania sprzęgła (już na dwójce) dodaję jednocześnie trochę gazu prawą stroną prawej stopy. W niektórych samochodach wygodniej jest to robić metodą pięta (gaz) - palce (hamulec). Może trochę karkołomnie to brzmi na pierwszy rzut oka ale można się przyzwyczaić i, po małym treningu, praktycznie nie czuć tego szarpnięcia (a bardzo często redukuję w ten sposób). Może być to przydatne też na śliskiej nawierzchni (gołoledź zwłaszcza) - zapobiega blokowaniu kół po redukcji.
                                          No i w tej ostatniej książce chyba też coś o tym pisze (trafiłem na rysunek z takim ustawieniem stóp).

                                          > P.S. A chcąc pytałeś, czy jeszcze sie nei zabiląm, nie zostałąm pobita, nikomu
                                          > nie wyrządziłąm krzywdy - a zelżenie przez pieszego się liczy?? W zasadzie do
                                          > pieszego nie mam ani trochę żalu, sama nie cierpię jak mi to kierowcy robią:D

                                          A co Ci kierowcy robią? Wymusiłaś pierwszeństwo czy ochlapałaś go wodą z kałuży?
                                          Zresztą piesi się nie liczą, oni nie mają prawa jazdy;)
                                          • no-comments Re: jazda na 1biegu 13.07.07, 23:58
                                            Gość portalu: mg napisał(a):

                                            > Rwania czyli buksowania? Tak oczywiście jest szybciej. Mniej gazu na początku,
                                            > podczas samego ruszania, dopiero jak już zaczniesz jechać wciskasz do dechy;)
                                            W aucie z przednim napędem ciężko jest ruszyć szybko bez zrywania przyczepności.

                                            Buksowania?? Wcale nie wiem czy mówimy o tym samym, ale sądząc po odgłosach
                                            autka gdy mi się to zdarza to chyba jednak o tym samym;) No i bez przesady z tym
                                            "do dechy" zdecydowanie od tego mojego żółwiowania wymagasz;D Wcale nie wiem czy
                                            moje autko ma przedni napęd, chociaż na 99,9 % zakłądam że tak. A teraz pytanie
                                            laika - jak rozpoznać przedni, a jak tylni napęd? Kiedyś mi się wydawało, że ma
                                            to coś wspólnego z umiejscowieniem silnika (silnik z przodu - przedni napęd,
                                            silnik z tyłu - tylni napęd, ale ta teoria pozostawia wielekie niedomówienie a
                                            propos tego - na czym polega w takim razie napęd na cztery koła (no bo u licha
                                            dwóch silników nie podejrzewam;).
                                            "Zerwanie przyczepności" - kurcze któryś raz sie na to natykam i moja
                                            ograniczona wyobraźnia nie potrafi sobie wyobrazić jak takie zerwanie
                                            przyczepności przednich czy tylnich kół wygląda (ze strony autka i odczucia tego
                                            przez kierowcę), jedyne co jestem w stanie zrozumieć, że przy zerwaniu
                                            przyczepności autkiem może zarzucić (przedni napęd - przód auta??, tylni napęd -
                                            tył auta??). Dobra dobra wiem - lakikiem jestem strasznym i mam użyć wyszukiwarki;)

                                            > Wiesz, zawsze możesz, tzn istnieje niezerowe prawdopodobieństo, że trafisz w au
                                            > tokar wiozący przedszkolaków... A o bezmyślność raczej Cię nie posądzam,
                                            najwyżej o nadmierną ostrożność.

                                            To niezerowe prawdopodobieństwo - jakkolwiek istnieje jest trudne do wyobrażenia
                                            i przewidzenia (zwłaszcza z chwila gdy się dopiero wsiada do autka) natomiast
                                            prawdopodobieństwo skrzywdzenia kogoś z kim się jedzie wzrtasta nieporównywalnie...
                                            Co do nadmiernej ostrożności - niestety potrafię ją przeplatać z komoletną
                                            nieostrzożnością (mam nadzieję, że się to na mnie kiedyś nei zemści, może się
                                            zdążę wcześniej naucyzć jako tako jeździć;)

                                            > Chodziło mi o sytuacje w rodzaju blokowania pasa przy skręcie w lewo (staje ofe
                                            > rma na środku pasa i nie ma jak go minąć) czy "wyjechałem wreszcie z
                                            podporządkowanej w prawo i będę się rozpędzał do prędkości podróżnej przez 2
                                            kilometry a wszyscy za mną niech hamują".

                                            Hmm cóz, nie są to aż tak odosobnione przypadki, jeden pisze do Ciebie teraz,
                                            obserwacja tego co za mną trochę u mnie kuleje (jak wszystko zresztą, ale to
                                            takie mocniejsze kulenie od reszty), mogłabym nie zauważyć, że kogoś blokuje, co
                                            oczywiście mnie nei tłumaczy ale obiecuję, ze tak za rok może mi się uda takich
                                            sytuacji wyzbywać;D Poza tym brak umiejętności oceny rozmiarów pojazdu, którym
                                            się jedzie jeszcze takie proste sprawy jak odpowiednie ustawienie się na pasie
                                            (i wielelelele innych niestety też) bardzo utrudnia (ale o tym cicho sza;)


                                            > Być może trochę za szybko puszczasz sprzęgło (ale nie powinno się jechać na
                                            półsprzęgle). Ja zazwyczaj przy redukcji na 2. bieg robię tak: prawą stopę
                                            ustawiam między hamulcem a gazem, lewą stroną stopy wciskam hamulec (jak trzeba)
                                            a podczas puszczania sprzęgła (już na dwójce) dodaję jednocześnie trochę gazu
                                            prawą stroną prawej stopy. W niektórych samochodach wygodniej jest to robić
                                            metodą pięta (gaz) - palce (hamulec). Może trochę karkołomnie to brzmi na
                                            pierwszy rzut
                                            > oka ale można się przyzwyczaić i, po małym treningu, praktycznie nie czuć tego
                                            > szarpnięcia (a bardzo często redukuję w ten sposób). Może być to przydatne też
                                            > na śliskiej nawierzchni (gołoledź zwłaszcza) - zapobiega blokowaniu kół po
                                            redukcji.
                                            > No i w tej ostatniej książce chyba też coś o tym pisze (trafiłem na rysunek z
                                            takim ustawieniem stóp).

                                            Karkołomnie to naprawdę odpowiednie słowo:D Jakoś sobie tego nei jestem w stanie
                                            wyobrazić nawet:) Fakt, że zdarzało mnie się na początku kursu tak
                                            eksperymentować (w postaci - pół stopy na gazu, pół na hamulcu - dawało sie
                                            wtesy ruszać z nożnego hamulca na górce bez zaciągania ręcznego, jakimś cudem mi
                                            się ta umiejętność potem zgubiłą gdzieś:/) No ale pięta na jednym pedale a palce
                                            na drugim to już jak dla mnie wyższa szkołą jazdy (wolę nawet nie próbowac bo
                                            skutki mogłyby być opłakane). Może keidyś dam się przekonac;D


                                            > A co Ci kierowcy robią? Wymusiłaś pierwszeństwo czy ochlapałaś go wodą z kałuży?

                                            Nie no - kałuża musiałaby się prawie nierozerwalnie łączyć z jeżdzeniem w
                                            deszczu, aż tak to ja kierowców i pieszych narażać nie będę na moje jeżdzenie w
                                            niesprzyjających warunkach;) A Pan mnie co prawda nie zelżyl ale smiesznie
                                            wymachiwał rękoma (kurcze mam nadzieję, że ja tak kretyńsko nie wyglądam jak się
                                            wkurzam na kierowców, że mi na pasach staną i muszę ich na tych pasach omijać;)

                                            > Zresztą piesi się nie liczą, oni nie mają prawa jazdy;)
                                            Jak to nie liczą!! A ja to co?? A ja jestem częściej pieszym niż kierowcą i na
                                            dodatek pieszym z prawkiem;>

                                            Wklejone co by nie powielać ilości wątków:
                                            > > Jesteś niezrównany!!!!

                                            > Dziękuję. A żeby to się nie zmieniło, nie będę pojawiał się w okolicach
                                            Warszawy i Częstochowy;)

                                            O Ty niewdzięczny!!!! Ale niech Ci będzie - obrażać się nei będę bo mi tej
                                            fajnej rozmowy szkoda:) Z drugiej strony za bardzo Ci polubiłam, żeby Cię
                                            narażać na ewentualną konieczność handryczenia z moim ubezpieczycielem Oc tak
                                            więc pozwalam omijać te strony;D

                                            Pozdr

                                            P.S. Corsa D - BRZYDACTWO brrrrrr to bydle mi się przez tydzień śniło
                                            (oczywiście w kontekście egzaminu na prawko), corsa C też taka sobie (zaraz mi
                                            Linia tu nawtyka;), jak już coś to takie starsze roczniki dwudrzwiowe (model B
                                            albo inne - ja się nie znam;) Ale zadna corsa nie dorówna małej micrze (k12) ani
                                            yariskowi....ahhhh....marzenie mieć takie małe cudo jedno albo drugie.... dobra
                                            już się zamykam, bo sie jeszcze moja Dziecina obrazi i mi numer jakiś na drodze
                                            wywinie;)
                                            • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 14.07.07, 08:18
                                              no-comments napisała:

                                              > P.S. Corsa D - BRZYDACTWO brrrrrr to bydle mi się przez tydzień śniło

                                              A i owszem!

                                              > corsa C też taka sobie

                                              ???????????????????????????????????????????????????????????????????
                                              A Pszczołę widziałaś??? Nie! No to skąd możesz wiedzieć:D

                                              > Ale zadna corsa nie dorówna małej micrze (k12)

                                              A to nie takie brzydkie przypadkiem?

                                              > yariskowi....

                                              A z Toyotami mam kiepskie doświadczenia, chyba, że mogę się mylić, ale w to
                                              wątpię:p
                                              • no-comments Re: jazda na 1biegu 14.07.07, 09:34
                                                linia.frontu napisała:

                                                > A Pszczołę widziałaś??? Nie! No to skąd możesz wiedzieć:D

                                                Hmmmm nazwijmy to tak...... potrafię sobie wyobrazić tę Twoją Pszczołę;D I nie
                                                robi na mnie wrażenia:) A poza tym śmiem wysnuć przypuszczenie, że Twoja
                                                percepcja pszczoły jest podobna do stanu omamienia, zaburzona miłością do niej,
                                                która nie pozwala dostrzegać jej ewentualnych wad (normalnie jak w stosunkach
                                                damsko - męskich - początkowo druga strona jest zawsze najpiękniejsza i
                                                najfajniejsza, a czas weryfikuje te wszystkie wspaniałości;) et cetera

                                                > > Ale zadna corsa nie dorówna małej micrze (k12)
                                                >
                                                > A to nie takie brzydkie przypadkiem

                                                Brzydkie??? O w życiu!!!!!! Prowokujesz mnie, dobrze wiesz jak micrusia
                                                wygląda!!! Mała micra jest piękna!! Ta nowa znaczy się, bo stara wersja
                                                rzeczywiście estetyką nie grzeszy;) A nowa jest kochana - w przeciwieństwie do
                                                corsy potrafi ruszyć na trójce:D, wszędzie się zmieści, ma taki mały a cholernie
                                                silny silniczek, że można z nią robić (prawie) co się chce, no boska jest jednym
                                                słowem:)

                                                > > yariskowi....
                                                >
                                                > A z Toyotami mam kiepskie doświadczenia, chyba, że mogę się mylić, ale w to
                                                > wątpię:p

                                                Hmmmmm każdemu się zdarza pomylić, więc Ci wybaczam;) byłam bardzo bliska
                                                przejechać się Yarisem (i to eLką i to po Wawie na dodatek - oj drżyjcie
                                                kierowcy;) no ale co się odwlecze ..... jak już Dziecina przejdzie na emeryturę
                                                to wtedy kupie sobię Yariska.... nie no nigdy mnie nie będzie stać, ale pomarzyć
                                                zawsze warto:D Yarisek ma wspomaganie kierownicy, Yarisek ma ogrzewanie tylnej
                                                szyby, Yarisek ma prędkościomierz, Yarisek jest śliczny i jeśli słucha się tak
                                                jak jego siostra - Corollka to już go kocham:)

                                                P.S. Ale oczywiście Dziecina jest the best;)
                                                • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 15.07.07, 02:04
                                                  no-comments napisała:

                                                  > Hmmmm nazwijmy to tak...... potrafię sobie wyobrazić tę Twoją Pszczołę;D I nie
                                                  > robi na mnie wrażenia:)

                                                  Two zdezelowany Robak nie robi wrażenia na mnie.
                                            • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.07, 21:25
                                              no-comments napisała:

                                              > Buksowania?? Wcale nie wiem czy mówimy o tym samym, ale sądząc po odgłosach
                                              > autka gdy mi się to zdarza to chyba jednak o tym samym;)

                                              Buksowanie to obracanie się w miejscu kół podczas ruszania. Na suchym asfalcie słychać wtedy pisk opon;) W Twoim autku może być to trudne do osiągnięcia.

                                              > Wcale nie wiem czy moje autko ma przedni napęd, chociaż na 99,9 % zakłądam że > tak. A teraz pytanie laika - jak rozpoznać przedni, a jak tylni napęd? Kiedyś > mi się wydawało, że ma to coś wspólnego z umiejscowieniem silnika (silnik z
                                              > przodu - przedni napęd, silnik z tyłu - tylni napęd, ale ta teoria pozostawia > wielekie niedomówienie a propos tego - na czym polega w takim razie napęd na > cztery koła (no bo u licha dwóch silników nie podejrzewam;).

                                              Prawdopodobnie ma. Napęd na tylne koła został w zasadzie tylko w niektórych dużych autach (co większe mercedesy, bmw, jakiś amerykańce) i sportowych. Ogromna większość aut ma dzisiaj napęd na przód. Jak rozpoznać? Zajrzeć pod auto albo pod maskę. A dla laika to i tak nie robi większej różnicy;)
                                              I w pewnym stopniu rodzaj napędu ma coś wspólnego z umieszczeniem silnika, tzn silnik z tyłu (jako niezbyt mądre rozwiązanie w zasadzie wymarł) praktycznie zawsze napędza(ł) koła tylne. Silnik z przodu może napędzać wszystkie koła w różnych konfiguracjach. Napęd na 4 koła oczywiście nie wymaga 2 silników;).

                                              > "Zerwanie przyczepności" - kurcze któryś raz sie na to natykam i moja
                                              > ograniczona wyobraźnia nie potrafi sobie wyobrazić jak takie zerwanie
                                              > przyczepności przednich czy tylnich kół wygląda (ze strony autka i odczucia
                                              > tego przez kierowcę), jedyne co jestem w stanie zrozumieć, że przy zerwaniu
                                              > przyczepności autkiem może zarzucić (przedni napęd - przód auta??, tylni
                                              > napęd - tył auta??). Dobra dobra wiem - lakikiem jestem strasznym i mam użyć > wyszukiwarki;)

                                              Zasadniczo dla kierowcy to pisk opon zamiast ruszenia do przodu. Zarzucić może tylko tył i w raczej ekstremalnych przypadkach;) Przednie koła się poprostu kręcą w miejscu.

                                              > Hmm cóz, nie są to aż tak odosobnione przypadki, jeden pisze do Ciebie teraz,
                                              > obserwacja tego co za mną trochę u mnie kuleje (jak wszystko zresztą, ale to
                                              > takie mocniejsze kulenie od reszty), mogłabym nie zauważyć, że kogoś blokuje

                                              Ty, jako młody kierowca, jesteś usprawiedliwiona (jeszcze;)) ale mam wrażenie, że spora ilość starych kierowców ma całą resztę poprostu gdzieś. Chwilami chciałbym mieć odrapaną, orurowaną terenówkę z głośnym klaksonem (ale tylko chwilami;)).

                                              > Fakt, że zdarzało mnie się na początku kursu tak eksperymentować (w postaci - > pół stopy na gazu, pół na hamulcu - dawało sie wtesy ruszać z nożnego hamulca > na górce bez zaciągania ręcznego, jakimś cudem mi się ta umiejętność potem
                                              > zgubiłą gdzieś:/)

                                              To zawsze wydawało mi się niezbyt wygodne. Ale też czasem tak robiłem.

                                              > Nie no - kałuża musiałaby się prawie nierozerwalnie łączyć z jeżdzeniem w
                                              > deszczu, aż tak to ja kierowców i pieszych narażać nie będę na moje jeżdzenie > w niesprzyjających warunkach;)

                                              Deszcz nie gryzie. I nie wpada się co chwilę w poślizgi. A wycieraczki są całkiem skuteczne. Nie powinnaś się bać deszczu. Właśnie w takich warunkach auto najbardziej cieszy;)

                                              • no-comments Re: jazda na 1biegu 19.07.07, 16:20
                                                Wróciałam, cieszysz się;)

                                                Gość portalu: mg napisał(a):

                                                > Buksowanie to obracanie się w miejscu kół podczas ruszania. Na suchym asfalcie
                                                > słychać wtedy pisk opon;) W Twoim autku może być to trudne do osiągnięcia.

                                                Nie wiem, czy jestt trudne do osiągnięcia, nie próbowałąm jeszcze;D Na kursie
                                                raz udało mi się ruszyć z piskiem opon i to w środku Alei (oczywiście udawałąm,
                                                że nie miałąm zielonego pojęcia, że to ja tak ruszam, instruktor kłamstewko
                                                łyknął, albo udawał, że łyknął albo najbardziej prawdopodobne ze zniesmaczenia
                                                odebrało mu mowę;) - A jednak buksowanie kojarzyłam z czymś innym - z ruszeniem
                                                może niekoniecznie z piskiem opon ale na dużej ilości gazu co wiąże się z
                                                charakterystycznym i głosnym dźwiękiem (dodawanego gazu oczywiście). A tak mi
                                                jeszcze przyszło do głowy - czy czasem pisk opon nie może być również związane z
                                                łysymi oponami (wtedy chyba nawet nie trzeba dodawać gazu tak dużo)?

                                                > > "Zerwanie przyczepności" - kurcze któryś raz sie na to natykam i moja
                                                > > ograniczona wyobraźnia nie potrafi sobie wyobrazić jak takie zerwanie
                                                > > przyczepności przednich czy tylnich kół wygląda (ze strony autka i odczuc
                                                > ia
                                                > > tego przez kierowcę), jedyne co jestem w stanie zrozumieć, że przy zerwan
                                                > iu
                                                > > przyczepności autkiem może zarzucić (przedni napęd - przód auta??, tylni
                                                > > napęd - tył auta??). Dobra dobra wiem - lakikiem jestem strasznym i mam u
                                                > żyć > wyszukiwarki;)
                                                >
                                                > Zasadniczo dla kierowcy to pisk opon zamiast ruszenia do przodu. Zarzucić może
                                                > tylko tył i w raczej ekstremalnych przypadkach;) Przednie koła się poprostu
                                                kręcą w miejscu.

                                                Hmmm czyli pisk opon ale bez ruszenia... Ja rozumiem, że zarfzucić może tył
                                                (zarzucenia przodu jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, ale moja wyobraźnia -
                                                zazwyczaj dość bogata- przy mechanizmach w rodzaju samochodu niestety wysiada;).
                                                Tylko, że zarzucenie auta kojarzyło mi się z tzw nadsterownością i
                                                podsterownością - jedno jest związane z zarzuceniem tyłu auta (no przy skręcie),
                                                drugie z ..... przodu (za diabła nie wiem co sie dzieje z tym przodem - nie
                                                pamiętam).

                                                > > Hmm cóz, nie są to aż tak odosobnione przypadki, jeden pisze do Ciebie te
                                                > raz, obserwacja tego co za mną trochę u mnie kuleje (jak wszystko zresztą, ale
                                                > to takie mocniejsze kulenie od reszty), mogłabym nie zauważyć, że kogoś blokuje
                                                >
                                                > Ty, jako młody kierowca, jesteś usprawiedliwiona (jeszcze;))

                                                Wydrukuje to sobie i przykleje na szybie tylnej - myślisz, że zrobi na kierwcach
                                                wrażenie?? chciałam zamiast zielonego liścia naklejkę "uwaga pirat i to jeszcze
                                                kobieta" ale nigdzie nie mieli;(

                                                > ale mam wrażenie, że spora ilość starych kierowców ma całą resztę poprostu
                                                gdzieś. Chwilami chciałbym mieć odrapaną, orurowaną terenówkę z głośnym
                                                klaksonem (ale tylko chwilami ;)).

                                                Achhh dobrze, że tylko chwilami bo nie czułabym się bezpiecznie po ulicach a na
                                                widok każdej takiej terenówik uciekałabym gdzie pieprz rośnie;D


                                                > Deszcz nie gryzie. I nie wpada się co chwilę w poślizgi. A wycieraczki są całki
                                                > em skuteczne. Nie powinnaś się bać deszczu. Właśnie w takich warunkach auto
                                                najbardziej cieszy;)

                                                Eee tam cieszy:/ Może tylko tyle, że Ci na łeb nie kapie ale tak poza tym to
                                                ŻADNA przyjemność. I co, że nie wpada się w poślizg co chwilę - mnie jeden
                                                ewentualny poślizg wystarczy, żebym potem do autka potem nie chciała przez pól
                                                roku wsiąść (kierowcy w moim mieście by sie akurat cieszyli, ale mnie akurat nie
                                                zależy, żeby im życie ułątwiać i uprzyjemniać swoją nieobecnością na drodze;)
                                                I co mi po wycieraczkach jak żadna z nich nie ściera wody z lusterek
                                                zewnętrznych, a przez deszcz za diabła nie widać, gdzie te wszystkie linie na
                                                drodze lezą bo wszystko się ze sobą zmywa (znaczy widoczność tychże linii sie
                                                zlewa, a nie same linie oczywiście)..... i w ogóle deszcze jest do kitu!!

                                                A teraz w temacie - w moim autku opcja - wrzucenia jedynki z biegu (znaczy w
                                                trakcie jazdy) jest niemożliwa - chcąc nie chcąc ostatnio spróbowałam.
                                                dojeżdzałam do świateł, zmienia się na zielone, Ci przede mną jeszcze nie
                                                ruszają więc hamuje i hamuje aż prędkość w pewnym razie była już znikoma, auto w
                                                zasadzie już się prawie nie toczyło (albo prędkością bliską zeru), bałąm się, że
                                                na dwójce auto nei da rady ruszyć, chciałąm wrzucić jedynkę a tu nic i nic,
                                                auto już prawie stoi, Ci przede mnąruszyli , trzeba sie było ewakuować ze
                                                skrzyżowania więc w końću sie poddałam i na dwójce autko ruszyło bez problemu.
                                                Tak więc w moim autku - jedynka tylko i wyłącznie do ruszania po całkowitym
                                                zatrzymaniu.

                                                A Ty przyznaj się wreszcie co za karocą jeździsz bo nie uwierzymy, że jest
                                                lepsza od tych naszych "pudełek":D Za chiny nie przerzucę tych wszystkich waków
                                                w poszukiwaniu wskazówki co to za autko, a pewnie nawet jakbym znalazła
                                                odpowiedni post to bym się nawet nie zorientowała więc gadaj mi tu zaraz;D
                                                • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 19:38
                                                • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 20:42
                                                  Ups, poszło bez treści;)

                                                  no-comments napisała:

                                                  > A tak mi jeszcze przyszło do głowy - czy czasem pisk opon nie może być
                                                  > również związane z łysymi oponami (wtedy chyba nawet nie trzeba dodawać gazu > tak dużo)?

                                                  Tak ale łyse opony (bez bieżnika) są naprawdę niebezpieczne w czasie deszczu, bieżnik służy do odprowadzania wody spod opony. Na suchym najlepiej byłoby mieć właśnie łysą oponę (największa powierzchnia styku z drogą). Chociaż oczywiście zużyta zwyczajna opona to nie wyścigowy slick (właśnie łysa);)

                                                  > Hmmm czyli pisk opon ale bez ruszenia... Ja rozumiem, że zarfzucić może tył
                                                  > (zarzucenia przodu jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, ale moja wyobraźnia -
                                                  > zazwyczaj dość bogata- przy mechanizmach w rodzaju samochodu niestety wysiada;).

                                                  Przy ruszaniu z poślizgiem może się zdarzyć (ale w zasadzie raczej na śniegu albo na wyścigu;), że tył samochodu ucieknie trochę na bok.

                                                  > Tylko, że zarzucenie auta kojarzyło mi się z tzw nadsterownością i
                                                  > podsterownością - jedno jest związane z zarzuceniem tyłu auta (no przy
                                                  > skręcie), drugie z ..... przodu (za diabła nie wiem co sie dzieje z tym
                                                  > przodem - nie pamiętam).

                                                  OO, znasz te terminy;) Nad- i podsterowność wygląda tak:
                                                  www.youtube.com/watch?v=lvOg2ydEY7Q
                                                  Przy podsterowności przednie koła tracą przyczepność (choćby częściowo) i auto wypada na zewnątrz łuku. Na filmie widać, że kierowca dokręca kierownicą a auto niebardzo na to reaguje.

                                                  > Eee tam cieszy:/ Może tylko tyle, że Ci na łeb nie kapie ale tak poza tym to
                                                  > ŻADNA przyjemność.

                                                  A ja naprawdę lubię trudne warunki. Deszcz, śnieg, mgła... Poprostu lubię w taką pogodę jeździć. Ludzie skupiają się na drodze, nikt mnie nie wyprzedza, czasem tylko znajdzie się jakaś przerażona ofara jadąca z prędkością, której nie mogę odczytać z prędkościomierza. Jedyne warunki, których nie znoszę to podający śnieg z deszczem w listopadzie w mieście po zmroku.

                                                  > mnie jeden ewentualny poślizg wystarczy, żebym potem do autka potem nie
                                                  > chciała przez pól roku wsiąść

                                                  Żeby nie wpaść w poślizg trzeba najpierw... wpaść w poślizg. Macie w Częstochowie jakieś supermarkety z dużymi parkingami? To odpowiednie miejsce. Kiedy przyjdzie deszcz albo śnieg naprawdę radzę Ci wybrać się na jakiś pusty plac i "nauczyć się" jazdy w takich warunkach. Zobaczyć w kontrolowanych warunkach, jak wcześnie koła blokują się przy hamowaniu, jak wygląda to hamowanie pulsacyjne (albo ABS), jak gwałtownie możesz skręcać, ruszać. Przy deszczu różnice nie będę duże, przy śniegu powinnaś zrobić taki trening obowiązkowo (i to każdej zimy!).

                                                  > A teraz w temacie - w moim autku opcja - wrzucenia jedynki z biegu (znaczy w
                                                  > trakcie jazdy) jest niemożliwa - chcąc nie chcąc ostatnio spróbowałam.

                                                  W obu samochodach, jakimi często jeżdżę mogę zredukować do jedynki w czasie jazdy i stosuję to. Właśnie w takich przypadkach, o jakim mówisz. Nie jestem teraz pewny, ale w polonezie (przyznaję się;)) chyba robię to z podwójnym wysprzędleniem (najpierw luz, puszczam sprzęgło na chwilę, wciskam i jedynka). Piszę chyba bo nie jeździłem nim od paru dni a moja lewa noga działa bez konsultacji ze świadomością;).

                                                  > A Ty przyznaj się wreszcie co za karocą jeździsz bo nie uwierzymy, że jest
                                                  > lepsza od tych naszych "pudełek":D

                                                  Jeden już znasz. Drugi to focus I. Najczęściej polonez, focusem jeżdżą inni domownicy. Nie jest, wbrew pozorom taki zły, tani w eksploatacji, dość duży... no dobra, tak naprawdę jest zły;) Ale na razie nie opłaca się go zmieniać, więc jeszcze trochę się nim potoczę. A w zimie jego tylny napęd daje sporo zabawy;)

                                                  Ty też się nie przyznałaś, czym jeździsz;) Może Tico/Matiz?
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 20.07.07, 19:50
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > OO, znasz te terminy;) Nad- i podsterowność wygląda tak:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=lvOg2ydEY7Q
                                                    > Przy podsterowności przednie koła tracą przyczepność (choćby częściowo) i auto
                                                    > wypada na zewnątrz łuku. Na filmie widać, że kierowca dokręca kierownicą a auto
                                                    > niebardzo na to reaguje.

                                                    Teoretycznie to ja jestem wykształcona, tylko praktyka kuleje znacząco;) A
                                                    terminy wpadły mi w oko szukajac informacji o moim autku przed zakupem - no i
                                                    chciałąm wiedzieć, z czym sie będę mierzyć;D
                                                    Swoją droga podsterownośc na filmie wyglądała mniej niebezpiecznie od
                                                    nadsterowności (przynajmniej kierowca dał radę wyjśc z sytuacji nie kręcąc sie w
                                                    kółko;) W praktyce pewnie czy w jednej czy drgiej sytuacji bym zgłupiała, mam
                                                    nadzieję, że nie będę musiałą się o tym przekonywac (przy mojej "reguralności"
                                                    jeżdzenia to nawet więcej niż prawdopodobne)


                                                    > A ja naprawdę lubię trudne warunki. Deszcz, śnieg, mgła... Poprostu lubię w
                                                    > taką pogodę jeździć. Ludzie skupiają się na drodze, nikt mnie nie wyprzedza,
                                                    > czasem tylko znajdzie się jakaś przerażona ofara jadąca z prędkością, której
                                                    nie mogę odczytać z prędkościomierza. Jedyne warunki, których nie znoszę to
                                                    podający śnieg z deszczem w listopadzie w mieście po zmroku.

                                                    No naprawdę nie rozumiem tefo Twojego uwielbienia dla takich warunków - ja nie
                                                    cierpię wszystkiego co choć w minimalnym stopniu utrudnia mi widoczność
                                                    (jakiekolwiek utrudnienia widoczności połączone z moim (nie)umiejętnościami i
                                                    totalnym rozproszeniem - to już mieszanka wybuchowa:/)

                                                    > Żeby nie wpaść w poślizg trzeba najpierw... wpaść w poślizg. Macie w
                                                    Częstochowie jakieś supermarkety z dużymi parkingami? To odpowiednie miejsce.
                                                    Kiedy przyj
                                                    > dzie deszcz albo śnieg naprawdę radzę Ci wybrać się na jakiś pusty plac i "nauc
                                                    > zyć się" jazdy w takich warunkach. Zobaczyć w kontrolowanych warunkach, jak wcz
                                                    > eśnie koła blokują się przy hamowaniu, jak wygląda to hamowanie pulsacyjne (alb
                                                    > o ABS), jak gwałtownie możesz skręcać, ruszać. Przy deszczu różnice nie będę
                                                    duże, przy śniegu powinnaś zrobić taki trening obowiązkowo (i to każdej zimy!).

                                                    Achhh no w zasadzie naczytawszy się ksiązek z takimi radami postanowiłam sobie,
                                                    że najpierw rzeczywiście spróbuję zimą wyczuć autko (mam andzieję, że z autkiem
                                                    dożyjemy;), ale zważywszy na to jak mi przychodzi wyczuwanie auta przy
                                                    sprzyjających warunkach to obawiam się, że prędzej się zima skończy niż ja sie
                                                    oswoję ze sniegiem;)


                                                    > W obu samochodach, jakimi często jeżdżę mogę zredukować do jedynki w czasie jaz
                                                    > dy i stosuję to. Właśnie w takich przypadkach, o jakim mówisz. Nie jestem teraz
                                                    > pewny, ale w polonezie (przyznaję się;)) chyba robię to z podwójnym wysprzędle
                                                    > niem (najpierw luz, puszczam sprzęgło na chwilę, wciskam i jedynka). Piszę chyb
                                                    > a bo nie jeździłem nim od paru dni a moja lewa noga działa bez konsultacji ze
                                                    świadomością;).

                                                    Haha raz usłyszałąm od jednego instruktora pytanie, czy moja głowa mogłaby
                                                    nawiązać kontakt z lewą nogą, żeby ta noga przestała uporczywie wciskać sprzęgło;)
                                                    Ale z ręką już masz chyba większą swiadomość - znaczy żeby wrzucić luz - to już
                                                    raczej to kontrolujes, no chyba, że zawsze wrzucasz luz przed zmianą biegu w
                                                    górę czy dół?? Jeden instruktor mi tak kazał (za diabła nie wiem po co - skoro
                                                    dwójka wchodzi po (prawie) prostej z jedyki, trójka z dwójki a czwóka z trójki,
                                                    a z luzem to nigdy nie wiadomo co wrzucę;)

                                                    > Jeden już znasz. Drugi to focus I. Najczęściej polonez, focusem jeżdżą inni dom
                                                    > ownicy. Nie jest, wbrew pozorom taki zły, tani w eksploatacji, dość duży... no
                                                    > dobra, tak naprawdę jest zły;) Ale na razie nie opłaca się go zmieniać, więc je
                                                    > szcze trochę się nim potoczę. A w zimie jego tylny napęd daje sporo zabawy;)

                                                    A co takiego złego jest w focusie?? śmiem przyznać, że wydaje mi się lepszy od
                                                    poloneza (ale ja się nie znam - dziedzina motoryzacji może za dobrych 10 lat
                                                    zacznie otwierac dla mnie drzwi do czajenia czegokolwiek;) A poza tym coś mi
                                                    ostatnio któś mówił, ze FORDy mają najlesze silniki (nie do zajeżdzenia), ale
                                                    może mi się miesza i to nie o FORDy chodziło....

                                                    > Ty też się nie przyznałaś, czym jeździsz;) Może Tico/Matiz?

                                                    "Jeździsz" jak to komicznie brzmi w mojej sytuacji:DDDD

                                                    Ojn nienienienienie ja tu za dużo treści przewaliłam od ..... długiego czasu
                                                    mojej bytności na forum, przez co ukrywanie mojej tożsamości przychodzi mi coraz
                                                    trudniej, toteż na forum za skarby świata się nei przyznam, czym jeżdzę - bycie
                                                    zbyt łatwym do wytropienia nie jest dobre;) Poza tym dbam o doboro innych
                                                    kierowców (unikam ich na drodze jak mogę;) i nie chcę żeby na wieść, że np
                                                    jeżdzę taką granatową mazdą - wszyscy na widok grannatowej mazdy w Cz-wie
                                                    uciekali gdzie pieprz rośnie (jeszcze do jakiegoś wypadku dojdzie i co ?? Będe
                                                    miała na sumieniu!!). Jeszcze nie dałam się za bardzo kierowcom u mnie we znaki
                                                    (hyh za mało jeżdzę ;) i niech tak na razie pozostanie:D

                                                    Pozdarawiam mega serdecznie (nie wiem czy to dlatego że piątek ale mam dobry
                                                    humor:-)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.07, 20:49
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Swoją droga podsterownośc na filmie wyglądała mniej niebezpiecznie od
                                                    > nadsterowności (przynajmniej kierowca dał radę wyjśc z sytuacji nie kręcąc
                                                    > sie w kółko;)

                                                    Wyglądała. Słyszałem kiedyś taką fajną definicję: Nadsterowność jest wtedy, gdy przerażeni są pasażerowie, podsterowność gdy przerażony jest kierowca;)
                                                    Nadsterowność jest łatwiejsza i bardziej "instynktowna" do opanowania (mówię tu raczej o zimie, na asfalcie to i tak jest zazwyczaj za późno i za mało miejsca;)).

                                                    > W praktyce pewnie czy w jednej czy drgiej sytuacji bym zgłupiała, mam
                                                    > nadzieję, że nie będę musiałą się o tym przekonywac

                                                    Jeśli dobrze to sobie przećwiczysz na początku sezonu "narciarskiego", jest spora szansa, że nigdy nie doprowadzisz do żadnej z tych sytuacji na drodze. I to nie będąc zawalidrogą.

                                                    > No naprawdę nie rozumiem tefo Twojego uwielbienia dla takich warunków

                                                    Ja też nie, poprostu je lubię;)

                                                    > - ja nie cierpię wszystkiego co choć w minimalnym stopniu utrudnia mi
                                                    > widoczność

                                                    Masz przecież wycieraczki, nawiew. Na lusterkach bocznych może być parę kropel ale to przecież nie przeszkadza, światła samochodu za Tobą zobaczysz. Nie rozumiem Twojego panicznego lęku;)

                                                    > Ale z ręką już masz chyba większą swiadomość - znaczy żeby wrzucić luz - to
                                                    > już raczej to kontrolujesz

                                                    W sumie to nie. Tzn to takie automatyczne, co najwyżej myślę "jedynka" i jest jedynka;). Nawet jeśli te wszystkie czynności wykonuję świadomie to zapominam o nich zaraz potem. Czasem jeszcze oceniam: "mało płynnie było", "więcej gazu powinienem dodać" (to niekoniecznie do biegów, taki przykład) itp. Ale teraz, siedząc w fotelu jakoś ciężko mi to wszystko sobie przypomnieć dokładnie. Pamiętasz dokładnie, jak myłaś rano zęby? (retoryczne pytanie;), nie odpowiadaj)

                                                    > A co takiego złego jest w focusie??

                                                    E nie, to wszystko było o polonezie. Focus jest całkiem ok. I ma klimatyzację:).

                                                    > "Jeździsz" jak to komicznie brzmi w mojej sytuacji:DDDD
                                                    >
                                                    > Ojn nienienienienie ja tu za dużo treści przewaliłam od ..... długiego czasu
                                                    > mojej bytności na forum, przez co ukrywanie mojej tożsamości przychodzi mi
                                                    > coraz trudniej

                                                    Nieładnie. Najpierw wyciskasz ze mnie informacje a teraz sama nie chcesz nic powiedzieć? I tak Cię nikt nie pozna, ilu tu może być ludzi z Częstochowy;)
                                                    Hm, nie było chyba żadnej tak małej mazdy więc to raczej fałszywy trop;)

                                                    > Pozdarawiam mega serdecznie (nie wiem czy to dlatego że piątek ale mam dobry
                                                    > humor:-)

                                                    Ja również. Chyba przez piątek;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 21.07.07, 14:59
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > no-comments napisała:

                                                    > Wyglądała. Słyszałem kiedyś taką fajną definicję: Nadsterowność jest wtedy, gdy
                                                    > przerażeni są pasażerowie, podsterowność gdy przerażony jest kierowca;)
                                                    > Nadsterowność jest łatwiejsza i bardziej "instynktowna" do opanowania (mówię
                                                    tu raczej o zimie, na asfalcie to i tak jest zazwyczaj za późno i za mało
                                                    miejsca ;)).

                                                    Hehee fajna definicja, chociaż w moim przypadku panika byłaby w obu
                                                    przypadkach;D "Instynktownie" to mam wrażenie, że często można się wpakowac w
                                                    jeszcze gorsze kłopoty- znaczy w gorszy poslizg (kierowca z filmiku jest chyba
                                                    przykładem), ja instyntku samozachowawczego w aucie nie mam więc teoretycznie
                                                    mogłabym się nauczyć nawet wychodzenia z poslizgów z różnych sytuacji - byleby
                                                    ktoś mnie uświadomił, że powinnam kręcić kierownicą w tą a nie tą stronę itd bo
                                                    sama w zyciu bym nie doszła do tego, a co prfzeczytam to i tak w krytycznej
                                                    sytuacji nie będę pamiętać;)

                                                    > Masz przecież wycieraczki, nawiew. Na lusterkach bocznych może być parę kropel
                                                    > ale to przecież nie przeszkadza, światła samochodu za Tobą zobaczysz. Nie
                                                    rozumiem Twojego panicznego lęku;)

                                                    eeee tam takie wycieraczki - ledwo połowę szyby odgarną, z nawiewem to nie
                                                    powiem co sobie można zrobić, zwłaszcza z tyłu jak się nie posiada ogrzewania
                                                    tylnej szyby;) a ja lubię widzieć kto mi tam wisi na du... znaczy kuprze mojego
                                                    samochodu;) A poza tym jakie parę kropel na lusterkach - jak porządnie pada to
                                                    lusterka są zalane na maksa (i nie mówię tu tylko o moim aucie ale o wszystkich,
                                                    ktrymi jeździłąm - może to moje tylko wrażenie - ale za diabła nie było nic w
                                                    nich widać:/), piesi w deszczu chodzą jeszcze bardziej jak potrąceni niż zwykle,
                                                    nie zwracają uwagi na nic i wydaje im się, że auto zatrzyma się w miejscu (no
                                                    dobra ja rozumiem, że mokną ale tak wyłazić przed maskę??)no i nie wiem czego
                                                    się po aucie spodziewać - jaka bylaby ewentualnie droga hamowania, przyczepność
                                                    kół itd


                                                    > W sumie to nie. Tzn to takie automatyczne, co najwyżej myślę "jedynka" i jest j
                                                    > edynka;). Nawet jeśli te wszystkie czynności wykonuję świadomie to zapominam o
                                                    > nich zaraz potem. Czasem jeszcze oceniam: "mało płynnie było", "więcej gazu pow
                                                    > inienem dodać" (to niekoniecznie do biegów, taki przykład) itp. Ale teraz, sied
                                                    > ząc w fotelu jakoś ciężko mi to wszystko sobie przypomnieć dokładnie. Pamiętasz
                                                    > dokładnie, jak myłaś rano zęby? (retoryczne pytanie;), nie odpowiadaj)
                                                    > > A co takiego złego jest w focusie??

                                                    No dobra potrafię to zrozumieć, w końcu nawet ja po jakimś czasie naucyzłam się
                                                    chocby parkować automatycznie (mam na mysli bez liczenia, że tu i tu powinam
                                                    skręcić, tu i tu zawinąc auto i bez myslenia - zmieszczę się czy nie, zrobię na
                                                    raz czy na dwa) - szkoda, że czas przeszły, teraz już tak nie potrafię:(

                                                    > E nie, to wszystko było o polonezie. Focus jest całkiem ok. I ma klimatyzację:)

                                                    Ach klima.... ale ja bym się zadawoliła wspomaganiem kierownicy - to już by byla
                                                    pełania szczęscia:D (to znaczy taka połowa pełni bo potem bym zapragnęła
                                                    ogrzewania tylnej szyby, poduszki powietrznej, czujnika parkowania itd;D)
                                                    >
                                                    > > "Jeździsz" jak to komicznie brzmi w mojej sytuacji:DDDD

                                                    > Nieładnie. Najpierw wyciskasz ze mnie informacje a teraz sama nie chcesz nic po
                                                    > wiedzieć? I tak Cię nikt nie pozna, ilu tu może być ludzi z Częstochowy;)

                                                    Ale nei dawałeś się długo prosić, żeby wyznać, czym jeździsz więc jestem
                                                    usprawiedliwona:D Poza tym - nie ważne ilu ludzi z cz-wy tu jest, wystarczy
                                                    jedna niepowołana i będę ugotowana;) Poza tym mój "styl jeżdzenia" jest
                                                    wystarczająco charakterystyczny, a dodając do tego moje autko - to już dużo za
                                                    dużo;)

                                                    > Hm, nie było chyba żadnej tak małej mazdy więc to raczej fałszywy trop;)

                                                    No jasne, że mazdy małe nie są - w ogóle żadne auto (łącznie z maluchem i
                                                    smartem, ale smart to nir jest auto w mojej ocenie -raczej jakiś wózek jak na
                                                    polu golfowym, wiec się nie liczy;) nie jest dla mnie wystarczjąco małe,
                                                    zwłaszcza przy parkowaniu albo jeżdzeniu po ciasnych uliczkach każde auto nagle
                                                    przybiera ogromne trudne do wyczucia rozmiary;)
                                                    >
                                                    > > Pozdarawiam mega serdecznie (nie wiem czy to dlatego że piątek ale mam do
                                                    > bry
                                                    > > humor:-)
                                                    >
                                                    > Ja również. Chyba przez piątek;)

                                                    To dziś sobotnio pozdrawiam próbując sobie wmówić, że to idealny czas by gdzieś
                                                    pojechać (i czekając na deszcz, który mnie od tego odwiedzie;), nadal w dobrym
                                                    humorze:D
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 22.07.07, 08:56
                                                    Jeszcze dwa pytania (tak tak, zamęczam Cię;):

                                                    1. co przekładając na praktykę moze oznaczać, że auto będzie teraz osiągać
                                                    niższe obroty? W jaki sposób mogę to odczuć podczas jazdy (dobra wiem, że głupie
                                                    pytanie, ale muszę sie w czymś upewnić).

                                                    2. Co może wpływać na większe spalanie paliwa w aucie (takie załóżmy wręcz
                                                    nieprawidłowo duże spalanie), wiem, że na trasie spala się mniej niż w mieście i
                                                    że dużo zależy od samego paliwa, ale mi chodzi od strony auta - gdzie usterka
                                                    ewentualnie awaria, albo po prostu zmęczenie materiału któej części może w autku
                                                    pod maską może się tym objawiać (filtr paliwa na przykład??).

                                                    Pzdr
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.07, 14:00
                                                    no-comments napisała:

                                                    > byleby ktoś mnie uświadomił, że powinnam kręcić kierownicą w tą a nie tą
                                                    > stronę itd bo sama w zyciu bym nie doszła do tego, a co prfzeczytam to i tak > w krytycznej sytuacji nie będę pamiętać;)

                                                    Bo nie chodzi o to, żeby pamiętać tylko żeby wyjść z krytycznej sytuacji zanim zdążysz o tym pomyśleć. To można wytrenować, pisałem o dużym placu;)

                                                    > zwłaszcza z tyłu jak się nie posiada ogrzewania tylnej szyby

                                                    Czym Ty jeździsz?;)

                                                    > a ja lubię widzieć kto mi tam wisi na du... znaczy kuprze mojego samochodu;)

                                                    Tylko jedno rozwiązanie. Musisz jechać tak szybko, żeby nikt Ci na du... znaczy kuprze Twojego samochodu nie wisiał;)

                                                    > no i nie wiem czego się po aucie spodziewać - jaka bylaby ewentualnie droga
                                                    > hamowania, przyczepność kół itd

                                                    Nie dowiesz się, ja nie sprawdzisz. Znajdź dobre miejsce i potrenuj, auto naprawdę nie odgryzie Ci głowy jak zablokujsz koła przy hamowaniu.

                                                    > Ach klima.... ale ja bym się zadawoliła wspomaganiem kierownicy - to już by
                                                    > byla pełania szczęscia:D

                                                    Ale za to nie miałabyś takich fajnych mięśni rąk;)

                                                    > Poza tym - nie ważne ilu ludzi z cz-wy tu jest, wystarczy jedna niepowołana i > będę ugotowana;) Poza tym mój "styl jeżdzenia" jest wystarczająco
                                                    > charakterystyczny, a dodając do tego moje autko - to już dużo za dużo;)

                                                    Cały częstochowski oddział forum już czai się z aparatami na wlokący się przy idealnej pogodzie samochodzik z silnikiem 0.8;)

                                                    > 1. co przekładając na praktykę moze oznaczać, że auto będzie teraz osiągać
                                                    > niższe obroty? W jaki sposób mogę to odczuć podczas jazdy (dobra wiem, że
                                                    > głupie pytanie, ale muszę sie w czymś upewnić).

                                                    Nie mam bladego pojęcia o co chodzi. Poproszę szerszy kontekst;)

                                                    > 2. Co może wpływać na większe spalanie paliwa w aucie (takie załóżmy wręcz
                                                    > nieprawidłowo duże spalanie), wiem, że na trasie spala się mniej niż w
                                                    > mieście i że dużo zależy od samego paliwa, ale mi chodzi od strony auta -
                                                    > gdzie usterka ewentualnie awaria, albo po prostu zmęczenie materiału któej
                                                    > części może w autku pod maską może się tym objawiać (filtr paliwa na
                                                    > przykład??).

                                                    Ciężko powiedzieć, przyczyn może być sporo. To może być jakiś problem z wtryskiem, coś z zapłonem, czy np uszkodzona sonda lambda. Najlepiej daj obejrzeć samochód mechanikowi. A tak w ogóle to najbardziej na spalanie wpływa ten element między fotelem kierowcy a kierownicą;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 22.07.07, 16:05
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Bo nie chodzi o to, żeby pamiętać tylko żeby wyjść z krytycznej sytuacji zanim
                                                    > zdążysz o tym pomyśleć. To można wytrenować, pisałem o dużym placu;)

                                                    Dobra ale tak poważnie - ile bym musiała ćwiczyć, żeby wyjścię z krytycznej
                                                    sytuacji było własnie takie automatyczne, bez udzialu myślenia?? Co dziennie
                                                    przez miesiac, dwa miesiące? Nie wystarczy raz pojechać na jakiś plac i
                                                    poudawac, że się jest w sytuacji krytycznej (zresztą przy ćwiczeniach odchodzi
                                                    czynnik stresu, który sprawia, że w trudnych sytuacjach człowiek po porstu
                                                    glupieje), jakoś sobie tej nauki na placu nie potrafię wyobrazić...


                                                    > Czym Ty jeździsz?;)

                                                    Jak to, a nie mówiłam, że najmniejszą mazdą świata (i najstarszą przy okazji;))


                                                    > Tylko jedno rozwiązanie. Musisz jechać tak szybko, żeby nikt Ci na du... znaczy
                                                    > kuprze Twojego samochodu nie wisiał;)

                                                    Taaaaaak a potem zobaczyć tylko jak mnie wyprzedza, gdy ja leżę w rowie,
                                                    ewentualnie zadłużyć się na spłacanie mandatów;) A poza tym widujesz czasem
                                                    jeżdzących z przepisową prędkością kierowców?? Bo mnie się czasem zdarzy
                                                    rozpędzić do 60 km/ h (przy ograniczeniu do 50) i i tak mnie wszyscy po drodze
                                                    leciutko łykają - z TIRami i autobusami włącznie (no może oprócz eLek, ale one w
                                                    tych porach co ja to nie jeżdzą;)


                                                    > Nie dowiesz się, ja nie sprawdzisz. Znajdź dobre miejsce i potrenuj, auto
                                                    naprawdę nie odgryzie Ci głowy jak zablokujsz koła przy hamowaniu.

                                                    Seriooo nie odgryzie????? Jeszcze głowę to pół biedy, ale jakby odgryzło
                                                    nogę.....;) A tak szczerze to ja się boję jeździc prostą drogą a Ty mi tu
                                                    eksperymenty proponujesz;> A jeszcze poważniej - wiem, że masz rację ale ja
                                                    jestem dobra w teorii i doradzaniu innym, natomiast wprawianie w ruch tych
                                                    teorii to już gorzej niestety.
                                                    >
                                                    > > Ach klima.... ale ja bym się zadawoliła wspomaganiem kierownicy - to już
                                                    > by byla pełania szczęscia:D
                                                    >
                                                    > Ale za to nie miałabyś takich fajnych mięśni rąk;)

                                                    Hehhee jakoś mnie te mięśnie omijają, zwłąszcza, że wszelkie wycieczki, które
                                                    wiążą się z parkowaniem i namachaniem się kierownicą zostają zastąpione przez
                                                    stare pocziciwe miejskie Ikarusy;)


                                                    > Cały częstochowski oddział forum już czai się z aparatami na wlokący się przy
                                                    idealnej pogodzie samochodzik z silnikiem 0.8;)

                                                    Kurcze skąd wiedziałeś???? A drwij sobie drwij. Swoją drogą to bym nawet stada
                                                    baranów z aparatami nie zauważyla dopóki by mi przed maskę nei wyleźli, ale to
                                                    już inna kwestia;D


                                                    > Nie mam bladego pojęcia o co chodzi. Poproszę szerszy kontekst;)

                                                    Ehhh auto było u mechanika i jak je odbierałam to mechanik powiedział właśnie
                                                    coś w rodzaju, że auto będzie teraz osiągać niższe obroty - cooś w tym guście.

                                                    A tak w ogóle to najbardziej na spalanie wpływa ten element m
                                                    > iędzy fotelem kierowcy a kierownicą;)

                                                    Kolejna drwina w tym samym poście, rozwydrzyłeś się przez te posty z Linią Frontu;)
                                                    Moje pytanie wynikało stąd, że zastanawia mnie, czemu moje auto pali po naprawie
                                                    trzykrotnie mniej niż wczesniej (no dobra, wcześniej paliło jak szalone - 1/4
                                                    baku przez 1,5 godziny jazdy na mieście to nawet jak na taki mały bak dużo za
                                                    duzo) i nei wiem, czy mi się popsuł ten wskaźniczek ze wskazaniem poziomu
                                                    paliwa, a ja nieświadoma jeżdzę na oparach benzyny (zważywszy, że mi się auto
                                                    trochę muli to nic by mnie nie zdziwiło), czy moze mi tak dobrze auto naprawili
                                                    (jakoś mi to ostatnie najmniej prawdopodobne się wydaje, ale ja się nie znam;).
                                                    Dobra już nie zadaje głupich pytań:)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.07, 23:00
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Dobra ale tak poważnie - ile bym musiała ćwiczyć, żeby wyjścię z krytycznej
                                                    > sytuacji było własnie takie automatyczne, bez udzialu myślenia??

                                                    A jak długo uczyłaś się nie przewracać na rowerze? To się tak bardzo nie różni. Jasne, że nie opanujesz tego za pierwszym razem ale przynajmniej dowiesz się, gdzie mniej więcej są granice możliwości Twojego samochodu. A to pomaga unikać krytycznych sytuacji.

                                                    > zresztą przy ćwiczeniach odchodzi czynnik stresu, który sprawia, że w
                                                    > trudnych sytuacjach człowiek po porstu glupieje

                                                    Jak będziesz lecić bokiem w kierunku końca placu to poczujesz ten stres;)

                                                    > jakoś sobie tej nauki na placu nie potrafię wyobrazić...

                                                    Nie jeździłaś po śniegu jeszcze, prawda? Samo opanowanie sprawnego ruszania i hamowania bez blokowania kół trochę trwa. Potem hamowanie pulsacyjne, reakcja na gaz w zakrętach, jest się czego uczyć.

                                                    > Jak to, a nie mówiłam, że najmniejszą mazdą świata (i najstarszą przy
                                                    > okazji;))

                                                    Nie potrafię takiej wygooglować;) Co to za model? 121 miały większe silniki...

                                                    > A poza tym widujesz czasem jeżdzących z przepisową prędkością kierowców??

                                                    Tak, całkiem często. Zależy gdzie. Codziennie jadę ok 3km przez pola oznaczone jako... teren zabudowany! Ewidentny błąd (przed skrzyżowaniem podniesienie prędkości do 70...). Wszyscy jadą tak, jak warunki pozwalają, nie znak. Ale już w centrum miasta naprawdę często trafiam na jeżdżących nawet poniżej ograniczenia. I w wielu miejscach nikomu to nie przeszkadza. Niestety u nas znaki (zwłaszcza ograniczenia prędkości) w niewielki sposób odpowiadają rzeczywistej sytuacji.

                                                    > A jeszcze poważniej - wiem, że masz rację ale ja jestem dobra w teorii i
                                                    > doradzaniu innym, natomiast wprawianie w ruch tych teorii to już gorzej
                                                    > niestety.

                                                    No to nie ma sensu, żebym coś dodawał;)

                                                    > Ehhh auto było u mechanika i jak je odbierałam to mechanik powiedział właśnie
                                                    > coś w rodzaju, że auto będzie teraz osiągać niższe obroty - cooś w tym guście.

                                                    Być może chodziło mu o to, że na wolnych obrotach będzie się wolniej kręcił.

                                                    > Kolejna drwina w tym samym poście, rozwydrzyłeś się przez te posty z Linią
                                                    > Frontu;) Moje pytanie wynikało stąd, że zastanawia mnie, czemu moje auto pali > po naprawie trzykrotnie mniej niż wczesniej

                                                    To nie drwina, naprawdę sposób jazdy ma kolosalny wpływ na spalanie.
                                                    Ale skoro różnica jest tak duża to pewnie poprostu wyregulował gaźnik (skoro to stare auto to raczej bez wtrysku) albo zapłon. Jeśli jest źle ustawiony to spalanie faktycznie może być gigantyczne.

                                                    > Dobra już nie zadaje głupich pytań:)

                                                    Nie takie znowu głupie;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 23.07.07, 17:47
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > A jak długo uczyłaś się nie przewracać na rowerze?

                                                    Serio?? nie pamiętam;) Ale za to pamiętam, że pogłoski jakoby się teog czlowiek
                                                    uczył raz na całe życie są przesadzone, co odczułam ja i mój rower kiedy
                                                    próbowaliśmy wrócić razem w całości ze sklepu rowerowego;D

                                                    > Jasne, że nie opanujesz tego za pierwszym razem ale przynajmniej dowiesz się,
                                                    > gdzie mniej więcej są granice możliwości Twojego samochodu. A to pomaga unikać
                                                    > krytycznych sytuacji.

                                                    Okey - możliwości samochodu ot jedno, ale jest jescze czynnik drugi, śmiem
                                                    twierdzić, że nawet ważniejszy - czyli ktoś kto tym pojazdem steruje - i tu się
                                                    obawiam, że możliwości tegoż sternika nie dość że znikome, to jeszcze trudne do
                                                    określenia (bo sternik jest osobą nieprzewidywalną nawet dla samego siebie i
                                                    niepoczytalną za kółkiem), trudne do wyuczenia (bo sternik ma jakiś defekt
                                                    polegający na nieumiejętności uczenia się na własnych błędach, a za to wręcz
                                                    niezrónanej zdolności do pchania się w rojowisko os i to poraz trzeci mimo dwóch
                                                    urządleń) i zdecydowanie trudne do stwierdzenia, czy jeśli nawet sternik jakimś
                                                    cudem się wyuczy zachowania w krytycznej sytuacji to nie jest powiedziane za 10
                                                    albo 20 razem nie zrobi jakiejś glupoty polegającej na kompletnej odwrotności
                                                    tego, czego się w pocza czola wyuczyl czyniąc tę nauką zupełnie bezcelową itp.

                                                    > Jak będziesz lecić bokiem w kierunku końca placu to poczujesz ten stres;)

                                                    No coś ty, ja już wjeżdzając na ten plac ze świadomością co mam na nim robić już
                                                    bym czula stres, a w momencie uruchomienia silnika strach przybrałby formę
                                                    paniki uniemożliwiającej wykonanie zaplanowanego zadania - czyli skońćzyłoby się
                                                    na szybkiej ucieczce z placu i odłożenia nauki "na później";)


                                                    > Nie jeździłaś po śniegu jeszcze, prawda? Samo opanowanie sprawnego ruszania i
                                                    hamowania bez blokowania kół trochę trwa. Potem hamowanie pulsacyjne, reakcja na
                                                    > gaz w zakrętach, jest się czego uczyć.

                                                    Nie wiem, czy slowo "jeździłam" nie jest tu jakimś obrazoburstwem, ale tak się
                                                    składa, że kurs robiłam w zimę (no moze to i była zmyłka zimowa a nie zima, ale
                                                    jednak;), nie pytaj mnie - czy miałam problemy z ruszaniem, blokowaniem kół,
                                                    hamowaniem - za diabła nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć, zresztą za dużo nie
                                                    chce sobie przypominac z tego kursu:/ A jedyne co pamiętam to jak raz próbowałam
                                                    rozjechać zaspę na drodze (no dobra moja wina, że nei zauważyłam;) i jak robiłam
                                                    - w zasazie udawałam ,że się uczę łuku na śniegu - ale pamiętam bardziej to, że
                                                    musiałam zwalczyć w sobie pokusy rozjechania instruktora odgarniającego snieg w
                                                    celu poświęcenia swojej osoby dla dobra następnej rzeszy kursantów;) reszty nie
                                                    pamiętam.

                                                    > > Jak to, a nie mówiłam, że najmniejszą mazdą świata (i najstarszą przy
                                                    > > okazji;))
                                                    >
                                                    > Nie potrafię takiej wygooglować;) Co to za model? 121 miały większe silniki...

                                                    Ejjjj no nie googluj, nic nie wygooglujesz, to znaczy nie wiem czy nic bo się
                                                    nei znam na autkch kompletnie (jakiego ja miałam stresa, że na egzaminie mi pan
                                                    każe zaparkować np między astrą a suzuki, a ja za diabła nie będę wiedziala
                                                    gdzie w takim razie mam zaparkowac;) nabijałam się:D Mazda mi przyszła do głowy
                                                    tylko dlatego, że jedną ostatnio jechałam (jako pasażer oczywiście;)

                                                    >
                                                    > > A poza tym widujesz czasem jeżdzących z przepisową prędkością kierowców??
                                                    >
                                                    > Tak, całkiem często. Zależy gdzie. Codziennie jadę ok 3km przez pola oznaczone
                                                    > jako... teren zabudowany! Ewidentny błąd (przed skrzyżowaniem podniesienie
                                                    prędkości do 70...). Wszyscy jadą tak, jak warunki pozwalają, nie znak. Ale już
                                                    w centrum miasta naprawdę często trafiam na jeżdżących nawet poniżej ograniczenia.
                                                    > I w wielu miejscach nikomu to nie przeszkadza. Niestety u nas znaki (zwłaszcza
                                                    > ograniczenia prędkości) w niewielki sposób odpowiadają rzeczywistej sytuacji.

                                                    No nie żartuj poniżej przepisowej??? To nie u mnie w mieście - u mnie czas jest
                                                    święty, trzeba go szanować i pędzić;) A tak poważnie to tylko JEDEN jedyny raz
                                                    widzialam pojazd jadący z przepisową prędkością - wiadukt, ograniczenie do 40,
                                                    zakaz wyprzedzania - wszyscy mnie wyprzedzają na pelnej szybkości, tylko jedna
                                                    pani grzecznie jechała i wyprzedziła dopiero w momencie końća ograniczenia i
                                                    zakazu - o jaka ja z niej bylam dumna, do dziś pamiętam;D
                                                    >
                                                    > > A jeszcze poważniej - wiem, że masz rację ale ja jestem dobra w teorii i
                                                    > > doradzaniu innym, natomiast wprawianie w ruch tych teorii to już gorzej
                                                    > > niestety.
                                                    >
                                                    > No to nie ma sensu, żebym coś dodawał;)

                                                    Taaaaa to dobrze, w zmienianiu niesprzyjającego tematu jestem jeszcze lepsza:D

                                                    > Być może chodziło mu o to, że na wolnych obrotach będzie się wolniej kręcił.

                                                    Co się będzie wolniej kręciło?? Bo nie auto jak mniemam;) Silnik?? Znaczy, że
                                                    będzie np wolniej przyspieszał??

                                                    > To nie drwina, naprawdę sposób jazdy ma kolosalny wpływ na spalanie.
                                                    > Ale skoro różnica jest tak duża to pewnie poprostu wyregulował gaźnik (skoro to
                                                    > stare auto to raczej bez wtrysku) albo zapłon. Jeśli jest źle ustawiony to
                                                    spalanie faktycznie może być gigantyczne.

                                                    Trochę mnie to zainteresowalo- co takiego może robić/ nie robić kierowca żeby
                                                    wpłynąć aż tak kolosalnie na większe albo mniejsze spalanie?? Jedyne co mi
                                                    przychodzi do głowy to jazda bez przeciążeń (tylko nie wiem, w którą stronę -
                                                    nie jeździć na za niskich do prędkości i obrotów biegach?? CZy może nie jeździć
                                                    na za zbyt wysokim biegu do zbyt niskiej prędkości - chyba się oducze wrzucania
                                                    czwórki na mieście;), no bo mit o dojeżdznaiu na luzie do świateł, które jakoby
                                                    wśród zwolenników miał wpływac na mniejsze spalanie jest chyba już definitywniej
                                                    obalony co??
                                                    >
                                                    > > Dobra już nie zadaje głupich pytań:)
                                                    >
                                                    > Nie takie znowu głupie;)

                                                    CZekaj czekaj, jeszcze będziesz odszczekiwał i sie ukrywał pod innymi nckami
                                                    (albo po prostu znikniesz z forum w cyberprzestrzeni;), inni jakośszybciej
                                                    wymiękają przy mnie i Linii Frontu;D

                                                    P.S. a propos statystyk instruktorów - wprowadziąbym innowację - każdy
                                                    egzaminwoany po zdanym lub niezdanym egzaminie powinien określić, kto się z
                                                    instruktoró przysł€żył do jego/ jej sukcesu czy porażki. Sama gdybym miała pójśc
                                                    na egzamin wtedy kiedy miałam (który by był stu procentowo oblany) wymieniłabym
                                                    inne nazwisko, inengo człowieka niż po już zdanym egzaminie. Bo same statystyki
                                                    OSK prowadzone przez WORdy nadają się co najwyzej do kosza:)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.07, 23:42
                                                    Eh, piszesz, że nie masz talentu do jazdy, boisz się, nie umiesz. Jednocześnie, że nie będziesz ćwiczyć, jeździć w trudnych warunkach i w dużym ruchu. No i do tego wszystkiego piszesz, że zdajesz sobie z tego wszystkiego sprawę. No i co ja mam z Tobą zrobić?;) Jak znowu napiszę jakieś mondre;) rzeczy to Ty znowu napiszesz, że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę ale się boisz i nic z tego;) Zostawię Cię więc z Twoimi demonami i przejdę dalej:

                                                    no-comments napisała:

                                                    > Mazda mi przyszła do głowy tylko dlatego, że jedną ostatnio jechałam (jako
                                                    > pasażer oczywiście;)

                                                    Naprawdę myślałem, że chodzi o jakąś mazdę;) W takim razie chodzi pewnie o Tico, to miało taki silnik i nie miało żadnego wyposażenia.

                                                    > No nie żartuj poniżej przepisowej??? To nie u mnie w mieście - u mnie czas
                                                    > jest święty, trzeba go szanować i pędzić;) A tak poważnie to tylko JEDEN
                                                    > jedyny raz widzialam pojazd jadący z przepisową prędkością - wiadukt,
                                                    > ograniczenie do 40, zakaz wyprzedzania - wszyscy mnie wyprzedzają na pelnej
                                                    > szybkości, tylko jedna pani grzecznie jechała i wyprzedziła dopiero w
                                                    > momencie końća ograniczenia i zakazu - o jaka ja z niej bylam dumna, do dziś > pamiętam;D

                                                    Ja pisałem raczej o takim ścisłym centrum, jednopasmowe ulice, piesi... Na miejskich autostradach (jak wielopasmowe wiadukty) to jeździ się z autostradowymi prędkościami;) (i jakoś nikt tam nie ginie...).

                                                    > Co się będzie wolniej kręciło?? Bo nie auto jak mniemam;) Silnik?? Znaczy, że
                                                    > będzie np wolniej przyspieszał??

                                                    Mam źle wyregulowaną szklaną kulę ale sądzę, że chodziło mu o wolne obroty. Czyli jak masz luz i nie naciskasz gazu, to teraz silnik ma niższe obroty niż miał. Za wyskokie obroty na biegu jałowym (luzie;)) mogły być jedną z przyczyn większego spalania.

                                                    > Trochę mnie to zainteresowalo- co takiego może robić/ nie robić kierowca żeby
                                                    > wpłynąć aż tak kolosalnie na większe albo mniejsze spalanie??

                                                    Zasadniczo jeździć źle;) Zarówno za małe jak i za wysokie obroty zwiększają spalanie (zwłaszcza przyspieszanie ze zbyt niskich nie jest dobre), częste rozpędzanie się i hamowanie (wiadomo)... No i, wbrew pozorom, nie opłaca się rozpędzać zbyt wolno. Lepiej szybko dojść do prędkości docelowej (z gazem wciśniętym do połowy czy 2/3) a potem utrzymywać prędkość. Na luzie rzeczywiście nie opłaca się dojeżdżać, hamowanie silnikiem jest "tańsze";)

                                                    > P.S. a propos statystyk instruktorów - wprowadziąbym innowację - każdy
                                                    > egzaminwoany po zdanym lub niezdanym egzaminie powinien określić, kto się z
                                                    > instruktoró przysł€żył do jego/ jej sukcesu czy porażki.

                                                    Nie, najlepsze czyste liczby. I tabelka: tyle procent zdaje za 1., tyle za 2. ... I bez dodatkowych godzin. Wyraźnie byłoby widać skuteczność.
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 24.07.07, 20:44
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Eh, piszesz, że nie masz talentu do jazdy, boisz się, nie umiesz. Jednocześnie,
                                                    > że nie będziesz ćwiczyć, jeździć w trudnych warunkach i w dużym ruchu. No i
                                                    do tego wszystkiego piszesz, że zdajesz sobie z tego wszystkiego sprawę. No i co
                                                    > ja mam z Tobą zrobić?;) Jak znowu napiszę jakieś mondre;) rzeczy to Ty znowu
                                                    na piszesz, że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę ale się boisz i nic z tego;)
                                                    > Zostawię Cię więc z Twoimi demonami i przejdę dalej

                                                    Toteż po tak obiecującym początku utnę łeb hydrze (czy też demonowi) i po prostu
                                                    zakończę temat, bo już od jakiegoś czasu czuję, że moje jeżdzenie jest równie
                                                    bezowocne, jak bezcelowa jest moja obecność na tym forum. No i cóz czasem lubię
                                                    zostawać sama;))) A poza tym nigdy nie mówiłam, że jestem normalna;)
                                                    >

                                                    > Naprawdę myślałem, że chodzi o jakąś mazdę;) W takim razie chodzi pewnie o Tico
                                                    > , to miało taki silnik i nie miało żadnego wyposażenia.

                                                    Aj już więcej nie będę ani potwierdzać ani dementować - bo niedługo autek
                                                    zabraknie (ze znanych mi marek) i w posuzkiwaniu innych będę musiała
                                                    pozapuszczać się na inne fora co by nową przynętę Ci rzucić;)

                                                    > Ja pisałem raczej o takim ścisłym centrum, jednopasmowe ulice, piesi... Na miej
                                                    > skich autostradach (jak wielopasmowe wiadukty) to jeździ się z autostradowymi
                                                    prędkościami;) (i jakoś nikt tam nie ginie...).

                                                    Naprawdę myślisz że nikt nie ginie???:/ a może po prostu nie wiesz, ile osób w
                                                    różnych miejscach, po których często przejeżdzasz straciło zdrowie. Poza tym
                                                    smierć to jedno, ale jak dla mnie instnieje coś gorszego - kalcetwo... wolałąbym
                                                    się już zabić niż rehabilitować latami udając, że wierzę w to, że życie ma
                                                    jeszcze sens (sorry za wstawkę ale jakiś melancholijny dzień:/)

                                                    > Mam źle wyregulowaną szklaną kulę ale sądzę, że chodziło mu o wolne obroty.
                                                    Czyli jak masz luz i nie naciskasz gazu, to teraz silnik ma niższe obroty niż miał
                                                    > . Za wyskokie obroty na biegu jałowym (luzie;)) mogły być jedną z przyczyn
                                                    większego spalania.

                                                    Nie rozumiem co do mnie mówisz;D Powinnam sobie odpuścić dociekanie, ale ...
                                                    wolne obroty na luzie??? ale na luzie to się za dużo nei da zrobić, znaczy
                                                    trudno na luzie przyśpieszac, ruszać itp itd - co mnie obchodzą obroty na luzie,
                                                    skoro ważniejsze jest chyba jakie obroty osiąga auto przy ruszaniu,
                                                    przyspieszaniu itd Weź no wyreguluj tę kulę;)


                                                    > Zasadniczo jeździć źle;) Zarówno za małe jak i za wysokie obroty zwiększają
                                                    spalanie (zwłaszcza przyspieszanie ze zbyt niskich nie jest dobre),

                                                    hmmmm no nie odczepią się ode mnie te obroty.... ale jak zwiększyć obroty, żeby
                                                    nie przyspieszać na zbyt niskich.....?? Myślałam, że to od gazu obroty
                                                    zwiększają się......

                                                    No i, wbrew pozorom, nie opłaca się rozpędzać
                                                    > zbyt wolno. Lepiej szybko dojść do prędkości docelowej (z gazem wciśniętym do
                                                    > połowy czy 2/3) a potem utrzymywać prędkość.

                                                    Hmmmm a jak auto nie potrafi się szybko rozpędzać. W zasadzie czym to
                                                    wytłumaczyć, że szysbsze przyspieszanie spala mniej - jakoś mi się wydawalo, że
                                                    na logikę powinno być na odwrót - szybkie przyspieszanie = szybkie rwanie auta
                                                    do przodu, zwiększenie dopływu paliwa... no sama nie wiem.

                                                    > Nie, najlepsze czyste liczby. I tabelka: tyle procent zdaje za 1., tyle za 2. .
                                                    > .. I bez dodatkowych godzin. Wyraźnie byłoby widać skuteczność.

                                                    A wyobraź sobie, że ktoś zdaje za pierwszym razem i teraz..... komu zaliczysz to
                                                    jako zdanie za pierwszym - temu, kto najwięcej przejeździł z kursantem, temu kto
                                                    w karcie szkolenia widnieje jako instruktor prowadzący choć mógl w
                                                    rzeczywistości na oczy nie widzieć kursanta, czy temu który podpisał się na
                                                    zaświadczeniu o przygotowaniu kursanta do egzaminu?? A co jeśli ktoś jeździz
                                                    kilkoma instruktorami i np od instruktora z któruym jeździł rzadko przez 2
                                                    godziny naucyzl sie więcej niż przez 20 godzin z instruktorem prowadzącym??
                                                    Liczby sa proste, ale nie miarodajne, więc takie statystyki można by co najwyżej
                                                    o kant tył.u potłuc;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.07, 23:08
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Toteż po tak obiecującym początku utnę łeb hydrze (czy też demonowi) i po
                                                    > prostu zakończę temat, bo już od jakiegoś czasu czuję, że moje jeżdzenie jest > równie bezowocne, jak bezcelowa jest moja obecność na tym forum. No i cóz
                                                    > czasem lubię zostawać sama

                                                    A tak naprawdę to chcesz usłyszeć, że z pewnością wcale nie jesteś beznadziejna, że powinnaś jeździć i niedługo będzie super. No i przecież nie zrobiłaś nic (albo się nie przyznałaś;)) bardzo głupiego. A jak tak zaglądam na inne wątki, to wydaje się, że jesteś jedną z rozsądniejszych osób na tym forum.

                                                    > A poza tym nigdy nie mówiłam, że jestem normalna;)

                                                    Nie było potrzeby;)

                                                    > Naprawdę myślisz że nikt nie ginie???:/ a może po prostu nie wiesz, ile osób w
                                                    > różnych miejscach, po których często przejeżdzasz straciło zdrowie.

                                                    Wiesz, mieszkam już parę lat w tej samej okolicy i wiem, gdzie najczęściej zdarzają się wypadki. I jakoś nie są to te miejsca, w których 100% kierowców przekracza prędkość. Ani te, gdzie stoi ekipa z fotoradarem.

                                                    > Poza tym smierć to jedno, ale jak dla mnie instnieje coś gorszego -
                                                    > kalcetwo... wolałąbym się już zabić niż rehabilitować latami udając, że
                                                    > wierzę w to, że życie ma jeszcze sens

                                                    Zgadzam się. Tzn ja też wolałbym "szybką piłkę" niż męczyć siebie i otoczenie miesiącami/latami, nie, że Ty;)

                                                    > Nie rozumiem co do mnie mówisz;D Powinnam sobie odpuścić dociekanie, ale ...
                                                    > wolne obroty na luzie???

                                                    No popatrz: jak masz włączony silnik ale stoisz (i np. poprawiasz makijaż;)), masz wybrany luz, to silnik pracuje na jakichśtam obrotach, prawda? No i te obroty nazywamy wolnymi obrotami albo obrotami biegu jałowego. Można je ustawić i to jedyne, co przychodzi mi do głowy a co mógł zrobić mechanik, jeśli powiedział, że będzie osiągał niższe obroty.

                                                    > ale na luzie to się za dużo nei da zrobić, znaczy trudno na luzie
                                                    > przyśpieszac, ruszać itp itd

                                                    Bardzo trudno;)

                                                    > co mnie obchodzą obroty na luzie, skoro ważniejsze jest chyba jakie obroty
                                                    > osiąga auto przy ruszaniu, przyspieszaniu

                                                    Trochę jednak obchodzi, zbyt niskie nie są dobre dla silnika (drgania) zbyt wysokie nie są dobre dla Ciebie (więcej paliwa zużywa, niepotrzebnie).
                                                    A to, jakie osiąga się obroty przy przyspieszaniu zależy już od kierowcy;)

                                                    > hmmmm no nie odczepią się ode mnie te obroty.... ale jak zwiększyć obroty,
                                                    > żeby nie przyspieszać na zbyt niskich.....??

                                                    Zredukować bieg, oczywiście;)

                                                    > Myślałam, że to od gazu obroty zwiększają się......

                                                    Tak ale nie sensu przyspieszać ze zbyt niskich obrotów.

                                                    > Hmmmm a jak auto nie potrafi się szybko rozpędzać. W zasadzie czym to
                                                    > wytłumaczyć, że szysbsze przyspieszanie spala mniej - jakoś mi się wydawalo, > że na logikę powinno być na odwrót - szybkie przyspieszanie = szybkie rwanie > auta do przodu, zwiększenie dopływu paliwa... no sama nie wiem.

                                                    Szybko czyli względnie szybko (w stosunku do maksymalnych możliwości). A jak to wytłumaczyć? Otóż samochód spala najmniej w czasie jazdy ze stałą prędkością na wysokim biegu (ale nie zawsze najwyższym, nie powinno się jeździć na bardzo niskich obrotach). Przyspieszanie zawsze pochłania dużo energii. Jeśli rozpędzamy się w tempie dziadzia w kapeluszu;) palimy DUŻO przez DŁUGI czas. Jeśli natomiast przyspieszamy ostrzej (ale nie na maksa) palimy JESZCZE WIĘCEJ przez KRÓTKI czas. W miejscu, gdzie dziadzia dalej będzie się rozpędzał, my jedziemy już z docelową prędkością.

                                                    > A wyobraź sobie, że ktoś zdaje za pierwszym razem i teraz..... komu zaliczysz > to jako zdanie za pierwszym - temu, kto najwięcej przejeździł z kursantem,
                                                    > temu kto w karcie szkolenia widnieje jako instruktor prowadzący choć mógl w
                                                    > rzeczywistości na oczy nie widzieć kursanta, czy temu który podpisał się na
                                                    > zaświadczeniu o przygotowaniu kursanta do egzaminu?? A co jeśli ktoś jeździz
                                                    > kilkoma instruktorami i np od instruktora z któruym jeździł rzadko przez 2
                                                    > godziny naucyzl sie więcej niż przez 20 godzin z instruktorem prowadzącym??
                                                    > Liczby sa proste, ale nie miarodajne, więc takie statystyki można by co
                                                    > najwyżej o kant tył.u potłuc;)

                                                    No i cały misterny plan w pi..u;) Dobra, trzeba coś zmienić: proponuję w takim razie ZABRONIĆ;) zmieniania instruktorów w czasie kursu. I brania jazd z innymi (nie, nie podlizuję się Linii.Frontu;)). I zabronić wpisywania bzdur w karty szkolenia. Nadawałbym się do rządu, co? Jak jeszcze coś mi przyjdzie do głowy to też zabronię;) Skoro liczby są niemiarodajne, trzeba zmienić system tak, by były.
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 25.07.07, 13:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > A tak naprawdę to chcesz usłyszeć, że z pewnością wcale nie jesteś
                                                    beznadziejna że powinnaś jeździć i niedługo będzie super.

                                                    No tak, ale jednocześnie nic nie robisz, bo sąsiad, bo to, bo tamto, bo śmo...
                                                    Albo jeździsz i gadamy, albo marudzisz i nie gadamy.

                                                    > Dobra, trzeba coś zmienić: proponuję w takim razie ZABRONIĆ;) zmieniania
                                                    instruktorów w czasie kursu. I brania jazd z innymi
                                                    > (nie, nie podlizuję się Linii.Frontu;)).
                                                    Dobrze, że trafiłam na dobrego.

                                                    Ale ja Cię i tak kocham MG. Ożeń się ze mną;p
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 25.07.07, 16:57
                                                    linia.frontu napisała:


                                                    > No tak, ale jednocześnie nic nie robisz, bo sąsiad, bo to, bo tamto, bo śmo...
                                                    > Albo jeździsz i gadamy, albo marudzisz i nie gadamy.

                                                    Ejjjj to znaczy, że już ne gadamy???:((((((( Kończymy wątek???? o nie!!! I co ja
                                                    będę po pracy robiłą;(
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 25.07.07, 17:30
                                                    no-comments napisała:

                                                    > linia.frontu napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > No tak, ale jednocześnie nic nie robisz, bo sąsiad, bo to, bo tamto, bo ś
                                                    > mo...
                                                    > > Albo jeździsz i gadamy, albo marudzisz i nie gadamy.

                                                    > Ejjjj to znaczy, że już ne gadamy???:((((((( Kończymy wątek???? o nie!!! I co
                                                    > ja będę po pracy robiłą;(

                                                    Jeździć będziesz!!!!!!! :D

                                                    To była prowokacja of course:).
                                                    Ile czasu o to walczyłaś, z iloma Instruktorami jeździłaś??? A teraz co?
                                                    Teraz masz już wszystko, co obydwie próbowałyśmy wywalczyć w naszym żałosnym
                                                    watku. Masz prawko????? Masz! Masz Autko???? Masz!!! No to o co chodzi????
                                                    Masz już wszystko - wsiadasz i trenujesz!!!!!!!!!
                                                    I żadnych mi tu kontrargumentów, że ja nie robię nic, żeby zdobyć to, o co
                                                    walczę - przeciwnie - posuwam się;) po jasno wytyczonej trasie i sukcesywnie
                                                    dążę do tego, co było moim założeniem - jestem zdeterminowana na określony cel.
                                                    A Ty zamiast walczyć - stoisz w miejscu - "nie będę", "nie chcę" "boję się".
                                                    No przecież właśnie po to masz to prawko, żeby trenować, zdobywać nowe
                                                    umiejętności - żeby jeździć w trudnych warunkach, na drogach o natężonym ruchu,
                                                    w godzinach szczytu, przed pracą, po pracy, w wolny dzień, w nocy, w przerwie
                                                    na lunch. Przecież tak miało być.
                                                    Masz wszystkie warunki, które powinny być spełnione, by z kierowcy zrobić
                                                    Kierowcę! No to wykorzystuj to, zamiast siedzieć na forum i jęczeć!!! :)
                                                    Won do auta!!!! :)
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 25.07.07, 18:36
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > I żadnych mi tu kontrargumentów, że ja nie robię nic, żeby zdobyć to, o co
                                                    > walczę - przeciwnie - posuwam się;) po jasno wytyczonej trasie i sukcesywnie
                                                    > dążę do tego, co było moim założeniem - jestem zdeterminowana na określony
                                                    cel.

                                                    Pier.olenie!
                                                    Idę z moim motocyklistą, życz mu powodzenia.
                                                    A Ty, MG możesz być moim Instruktorem:).
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 00:43
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ale ja Cię i tak kocham MG. Ożeń się ze mną;p

                                                    Linio.Frontu moja kochana... ustaw się na końcu kolejki:)
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 26.07.07, 00:57
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > linia.frontu napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale ja Cię i tak kocham MG. Ożeń się ze mną;p
                                                    >
                                                    > Linio.Frontu moja kochana... ustaw się na końcu kolejki:)

                                                    O! Kiedy ja to napisałam? :D
                                                    Nie no, aż tak Cię nie kocham;p
                                                    Zostanę w tej mniejszej kolejce chyba jadnak;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 25.07.07, 17:27
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                                    > A tak naprawdę to chcesz usłyszeć, że z pewnością wcale nie jesteś beznadziejna
                                                    > , że powinnaś jeździć i niedługo będzie super. No i przecież nie zrobiłaś nic (
                                                    > albo się nie przyznałaś;)) bardzo głupiego.

                                                    Ależ oczywiście, że nie chce usłyszeć, że nie jestem beznadziejna, bo dobrze
                                                    wiem, że kierowca ze mnie jak z koziej.... itd I nawet jakbyś się odważył ze mną
                                                    przejechać a potem jakiś cudem oświadczył, że nei jest tak źle to i tak bym nie
                                                    uwierzyla:D Co do głupot... nie chwalę się nimi bo już straciłam rachubę w ich
                                                    ilości, instruktorzy to mało nie posiwieli od jazdy ze mną;) a jeśli chodzi o
                                                    głupoty w samodzielnej jeździ to za rzadko jeżdzę żeby ich aż tyle było, a
                                                    wymuszenie na TIRze, autobusie i jeszcze osobówce jednocześnie zdecydowanie mi
                                                    wystarczy, reszta jak na razie słąbo przy tym wygląda;)

                                                    > A jak tak zaglądam na inne wątki, to wydaje się, że jesteś jedną z
                                                    rozsądniejszych osób na tym forum.

                                                    Eeee bez przesady ja tylko robię dobre pierwsze wrażenie, poza tym już pisałam,
                                                    że dobra jestem tylko w gadce;) A poza tym to tak naprawdę to ja tu tylko sprzątam;)

                                                    > > A poza tym nigdy nie mówiłam, że jestem normalna;)
                                                    >
                                                    > Nie było potrzeby;)

                                                    No tak, wiedziałeś to od początku, że też mi przyszło do głowy, że jeszcze na to
                                                    nie wpadłeś;)


                                                    > Wiesz, mieszkam już parę lat w tej samej okolicy i wiem, gdzie najczęściej
                                                    zdarzają się wypadki. I jakoś nie są to te miejsca, w których 100% kierowców
                                                    przekracza prędkość. Ani te, gdzie stoi ekipa z fotoradarem.

                                                    No tam gdzie stoją często z fotoradarwm to każdy zwalnia (chociaż taki pożytek z
                                                    policji). Sama jechałam raz przez taką miejscowość - teren zabudowany choć
                                                    zabudowań się ciężko dopatrzeć, aż prosi się, żeby przycisnąć do setki i od razu
                                                    widać kto nie miejscowy bo ciśnie, a potem można go minąc jak odbiera mandat;)
                                                    A wracając do tematu - nie wiem gdzie najczęście giną ludzie, ale szybkośc
                                                    najczęściej kojarzona jest z brawurą, a to przez brawurę i nadmierną pewność
                                                    siebie często giną ludzie, reszta to sytuacje nie do przewidzenia (co mnie
                                                    przeraża najbardziej).


                                                    > No popatrz: jak masz włączony silnik ale stoisz (i np. poprawiasz makijaż;)), m
                                                    > asz wybrany luz, to silnik pracuje na jakichśtam obrotach, prawda? No i te obro
                                                    > ty nazywamy wolnymi obrotami albo obrotami biegu jałowego. Można je ustawić i t
                                                    > o jedyne, co przychodzi mi do głowy a co mógł zrobić mechanik, jeśli powiedział
                                                    > , że będzie osiągał niższe obroty.

                                                    Chyba nie znasz kobiet za bardzo bo jak poprawiają makijac to raczej ciężko im
                                                    się wsłuchać w obroty w tym czasie;) A tak poważnie to sprawdzę ... kiedys
                                                    znaczy się.... jak będą wolne obroty to będzie silnik chodził ciszej na
                                                    przykład?? jak poznam czy chodzi na wysokich cy na niskich obrotach??

                                                    > > hmmmm no nie odczepią się ode mnie te obroty.... ale jak zwiększyć obroty
                                                    > ,
                                                    > > żeby nie przyspieszać na zbyt niskich.....??
                                                    >
                                                    > Zredukować bieg, oczywiście;)

                                                    Hmmm a jak nie ma na co zredykuować?? Np po ruszeniu zaraz - jeszcze na jedynce,
                                                    albo na dwójce (skoro możliwość wrzucenia tematycznej jedynki nie wchodzi w grę)??

                                                    >
                                                    > No i cały misterny plan w pi..u;) Dobra, trzeba coś zmienić: proponuję w takim
                                                    > razie ZABRONIĆ;) zmieniania instruktorów w czasie kursu. I brania jazd z innymi
                                                    > (nie, nie podlizuję się Linii.Frontu;)). I zabronić wpisywania bzdur w karty s
                                                    > zkolenia. Nadawałbym się do rządu, co? Jak jeszcze coś mi przyjdzie do głowy to
                                                    > też zabronię;) Skoro liczby są niemiarodajne, trzeba zmienić system tak, by były.

                                                    O jezu zakaz zmieniania instruktorów??? Aż tak byś mi źle życzył:(( No gdybyśmy
                                                    najpierw zlikwidowali 70 % OSK i zabrali uprawnienia wszystkim
                                                    pseudoinstruktorom, tak żeby zostawić na rynku tylko tych dobrych to wtedy można
                                                    by ewentualnie przyjąć taką wersję, ewentualnie dać możliwośc zmiany instrukora
                                                    tylko do 5 jazdy, a potem niech sobie człek pluje w brodę;D

                                                    Nieeeee jednak koszmarny ten pomysł:/

                                                    A do rządu byś sie jak znalazł nadawał - nie da się sytuacji naprawić - więc
                                                    trzeba zabronić;) Typowo polskie podejście:D
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 00:40
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Ależ oczywiście, że nie chce usłyszeć, że nie jestem beznadziejna, bo dobrze
                                                    > wiem, że kierowca ze mnie jak z koziej.... itd(...)

                                                    A ja dalej mam wrażenie, że przesadzasz. I nie miałbym nic przeciw przejechaniu się z Tobą;) Naprawdę nie każdy musi być mastah od razu, weź takie Stany, prawko dają w zasadzie każdemu, kto osiągnie odpowiedni wiek i jakoś nie zabijają się tysiącami ( a przynajmniej nie na drogach;)).

                                                    > Eeee bez przesady ja tylko robię dobre pierwsze wrażenie, poza tym już
                                                    > pisałam, że dobra jestem tylko w gadce;) A poza tym to tak naprawdę to ja tu > tylko sprzątam;)

                                                    To pierwsze wrażenie zostaje całkiem długo.

                                                    > No tak, wiedziałeś to od początku, że też mi przyszło do głowy, że jeszcze na > to nie wpadłeś;)

                                                    Tak jest. Wcale nie miałem na myśli "nikt by nie uwierzył";)

                                                    > No tam gdzie stoją często z fotoradarwm to każdy zwalnia (chociaż taki
                                                    > pożytek z policji).

                                                    Jakby fotoradary miały za zadanie zmusić ludzi do zwalniania, byłyby oznaczone wielkimi tablicami ostrzegawczymi. Jakby do tego miałby dbać o bezpieczeństo, stałyby w niebezpiecznych miejscach...

                                                    > Sama jechałam raz przez taką miejscowość - teren zabudowany choć
                                                    > zabudowań się ciężko dopatrzeć, aż prosi się, żeby przycisnąć do setki i od
                                                    > razu widać kto nie miejscowy bo ciśnie, a potem można go minąc jak odbiera
                                                    > mandat;)

                                                    Taa, bezpieczeństwo przede wszystkim... I dziwić się, że potem olewają zakaz wjazdu autobusów na przełęcz...

                                                    > A wracając do tematu - nie wiem gdzie najczęście giną ludzie, ale szybkośc
                                                    > najczęściej kojarzona jest z brawurą, a to przez brawurę i nadmierną pewność
                                                    > siebie często giną ludzie, reszta to sytuacje nie do przewidzenia (co mnie
                                                    > przeraża najbardziej).

                                                    Gdy czterech dresów w sobotnią noc rozbija się calibrą na przydrożnym drzewie, winna jest faktycznie prędkość (albo alkohol/dragi). Ale obwinianie prędkości o każdy wypadek to spore nadużycie. Ale to niezłe uzasadnienie dla kupowania nowych fotoradarów (które z kolei są niezła inwestycją, teraz też dla gmin - straż miejska). Czy w miejscu, gdzie spodziewasz się fotoradaru częściej patrzysz na drogę czy na pobocze i prędkościomierz? I żeby było jasne: nie przestrzegam w 100% ograniczeń ale nie jestem też jakimś totalnym piratem, częściej jestem wyprzedzany niż wyprzedzam. W miejscach, gdzie to jest uzasadnione (ruch pieszych, skrzyżowania) jeżdżę wolniej niż przeciętna.

                                                    > A tak poważnie to sprawdzę ... kiedys
                                                    > znaczy się.... jak będą wolne obroty to będzie silnik chodził ciszej na
                                                    > przykład?? jak poznam czy chodzi na wysokich cy na niskich obrotach??

                                                    Na niskich robi pyr pyr pyr, na wysokich takie wrrrrrrrr;)

                                                    > Hmmm a jak nie ma na co zredykuować?? Np po ruszeniu zaraz - jeszcze na
                                                    > jedynce, albo na dwójce (skoro możliwość wrzucenia tematycznej jedynki nie
                                                    > wchodzi w grę)??

                                                    Na jedynce i dwójce silnik sobie poradzi, chodzi raczej o sytuacje np. przyspieszania z 70 do 100 z piątego biegu.

                                                    > O jezu zakaz zmieniania instruktorów??? Aż tak byś mi źle życzył:((

                                                    Musisz ciągle wymyślać jakieś komplikacje?;)

                                                    > No gdybyśmy najpierw zlikwidowali 70 % OSK i zabrali uprawnienia wszystkim
                                                    > pseudoinstruktorom

                                                    No właśnie po wprowadzeniu statystyk sami kursanci zlikwidują kiepskie OSK i kiepskich instruktorów.

                                                    > A do rządu byś sie jak znalazł nadawał - nie da się sytuacji naprawić - więc
                                                    > trzeba zabronić;) Typowo polskie podejście:D

                                                    Bolszewickie;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 26.07.07, 20:41
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                                    > A ja dalej mam wrażenie, że przesadzasz.

                                                    Oczywiście, że przesadzam;) Tak samo jak przesadzał mój instruktor, gdy mówił,
                                                    że kierowcy ze mnie nie bedzie (niech to szalg - jedyne w czym miał rację- że
                                                    też to mówię:/)

                                                    > I nie miałbym nic przeciw przejechaniu
                                                    > się z Tobą;)

                                                    Od razu czułąm, że jesteś typem samobójcy !!! Nie bez przyczyny siedzisz w tym
                                                    wątku ze mną i Linią - toż to czysty masochizm;D No jasne, że chciałbyś się ze
                                                    mną przejechać - każdy chciałby zobaczyć takie dziwo na drodze, poza tym
                                                    wrażenia lespze niż w lunaparku;) a na dodatek jak się człowiek dopiero uczy
                                                    jeździć albo jest świeżym kieorwcą to po jeździe ze mną może się BARDZO
                                                    dowartościować (jak by ktoś to czytał i twierdził, że źle jeździ - walić na
                                                    priva - służe pomoocą;).

                                                    Naprawdę nie każdy musi być mastah od razu, weź takie Stany, praw
                                                    > ko dają w zasadzie każdemu, kto osiągnie odpowiedni wiek i jakoś nie zabijają
                                                    się tysiącami ( a przynajmniej nie na drogach;)).

                                                    "Mastah"???? Hmmm a cóż to za dziwo. Mnie się kojarzy tylko z zespołem
                                                    muzycznym, za cholerę nie pamietam nawewt jaką muzykę grają (i czy napewno tak
                                                    się nazywają;), coś mi świta, że mieli być rok temu na Woodstocku - czy byli za
                                                    diabła nie powiem, bo tamte pare dni jakieś dziwnie wyjęte z pamięci;). Ale
                                                    okolomotoryzacyjnie wcale nie wiem, z cyzm to się je????

                                                    A nie zabijają się bo tam u nich osiedlowa uliczka wygląda jak u nas
                                                    autostrada;) Poza tym oni majaautomaty i nie muszą redukować biegów przed
                                                    zakrętami więc mają mniej stresów(no dobra tu przesadziłam;), moim zdaniem są
                                                    mniej od nas zestresowani, jazdę traktują pewnie jak przyjemność a nie "szybko,
                                                    szybko do celu, a kto po drodze zginie to h.j mi do tego"). A tak szczerze to
                                                    nie wiem, czym to tłumaczyć;) Jakiś pomysł??


                                                    > Taa, bezpieczeństwo przede wszystkim... I dziwić się, że potem olewają zakaz wj
                                                    > azdu autobusów na przełęcz...

                                                    To chyba już nasz polski folklor - olewaj znaki , przepisy i wszystko inne
                                                    dopóki Cię nie złapią nie jest źle. Moze to też wina właśnie ograniczeń -
                                                    kierowcy wiedzą, że w danym miejscu można jechać szybciej niż zezwala znka więc
                                                    jadą, w innym miejscu nie wiedzą, że znak jest całkowicie uzasadniony - traktują
                                                    go jak każdy inny - czyli z dużą prędkością, po czym wylatują z drogi (bo akurat
                                                    tu znak był całkiem sensowny). Ale to tylko moje domniemanie i nie tłumaczy
                                                    brawury i glupoty

                                                    > Gdy czterech dresów w sobotnią noc rozbija się calibrą na przydrożnym drzewie,
                                                    > winna jest faktycznie prędkość (albo alkohol/dragi). Ale obwinianie prędkości
                                                    o każdy wypadek to spore nadużycie.

                                                    Może i nadużycie, ale z drugiej strony - im szybciej jedziesz, tym mniej masz
                                                    czasu na reakcje, tym gorsze masz możliwości oceny sytuacji i możesz np być
                                                    nieświadomym, że zabierając się do wyprzedzania auta, któe jest daleko przed
                                                    Tobą wyprzedzać będziesz zielojnego liścia, który Ci w newralgicznym momencie
                                                    zajedzie drogę bo nie chcąc zaliczyc pobocza - nagle odbije kierownicę w
                                                    lewo.... No dobra trochę może i przesadzam, ale im większa szybkośc tym mniej
                                                    czasu na myslenie i odpowiednią reakcję, dłuższa droga hamowania itd.
                                                    Ale to niezłe uzasadnienie dla kupowania now

                                                    > Czy w miejscu, gdzie spodziewasz się fotoradaru częściej patrzysz na
                                                    > drogę czy na pobocze i prędkościomierz?

                                                    No to jest dobry argument przeciwko radarom - wpatrywanie siew prędkościomierz
                                                    zamiast w drogę bezpieczne nie jest.


                                                    > Na niskich robi pyr pyr pyr, na wysokich takie wrrrrrrrr;)

                                                    Achhhhh dzięki za proste tłumaczrenie, zaraz sobie spiszę i sprawdzę przy
                                                    najbliższej okazji. A swoją drogą korci mnie, żeby kiedyś sprawdzić hamowanie
                                                    pulsacyjne jak w praktyce wygląda (fajnie by bylo wiedzieć do czego służą te
                                                    wykute zasady;).

                                                    > Na jedynce i dwójce silnik sobie poradzi, chodzi raczej o sytuacje np.
                                                    przyspieszania z 70 do 100 z piątego biegu.

                                                    Mój jakoś ak dziwnie chodzi już na jedynce i dwójce, chyba jestem
                                                    przewrażliwiona, ale wizja kolejnej wizyty w warsztacie..... A piątki to ja nie
                                                    wrzucam, nie wymagaj za wiele;D

                                                    > > O jezu zakaz zmieniania instruktorów??? Aż tak byś mi źle życzył:((
                                                    >
                                                    > Musisz ciągle wymyślać jakieś komplikacje?;)

                                                    Cóż..... jakbyś zapytał Linii to by Ci bez ogródek powiedziałą, że ja uwielbiam
                                                    komplikacje a proste drogi są w ogóle bez sensu, a im więcej komplkacji,
                                                    problemów et cetera tym lepiej :D

                                                    > No właśnie po wprowadzeniu statystyk sami kursanci zlikwidują kiepskie OSK i
                                                    kiepskich instruktorów.

                                                    No właśnie nie - konkurencja wśród OSK jest ogromna - w mojej malutkiej
                                                    mieścinie jest 80 ośrodków, do tego dochodzi cała rzesza szkół umiejscowionych w
                                                    powiecie ale jeżdzących po CZ-wie - niby jest w czym wybierać, ale te
                                                    beznadziejne OSK istnieją nadal i istnieć będą - zawsze się znajdą kursanci,
                                                    któzy wybrali ośrodek z przypadku (jak ja), tacy którzy boją się albo nie mają
                                                    swiadomości, że mogą z OSK zrezygnować w każdej chwili, tacy którzy dali się
                                                    nabrać niską ceną i obietnicami, że "u nas będziesz zdawać na staryxh zasadach"
                                                    i tacy, którzy dali się nabrać na glupie statystyki zdawalności:/ Wczoraj
                                                    zdębiałam jak na innym forum przeczytałam post dziewczymy, która bolała nad tym,
                                                    że oblała egzamin, a oblała bo uczyła się jeździć na punto a egzaminy się zdaje
                                                    na micrach i corsach - i teraz biedaczka musi dokupić jazdy.... a nawet sobie
                                                    nie wyobrażasz ile ludzi daje sie wkołowac choćby w to, żeby jeździć
                                                    samochodami, których nie ma w WORD i nawet płacą za jazdy takimi samochodami na
                                                    doszkalających więcej niż przeciętna dodatkowa jazda (i wierz mi, że nie ze
                                                    wzgledu na to, że mogą jeździc ze świetnym, albo chociaż przystojnym;)
                                                    instruktorem). Nie mówiąc już o instrukotorach - erotomanach, którzy przez wiele
                                                    lat próbują zabawiać się z kursantkami i przez wiele lat mają kolejnych
                                                    kursantów (i kursantki). Dopóki ktoś nie zmieni tego odgórnie (choćby
                                                    wprowadzeniem minimalnej ceny za kurs, albo w obóle takich samych dla kazdego
                                                    OSK, żeby konkurowali jakością a nie ceną) - nic się nie zmieni, na niż
                                                    demograficzny też nie ma co czekać, zawsze znajdą isę starsi wiekiem, którym się
                                                    nagle zapragnie prawka;D

                                                    > Bolszewickie;)

                                                    o jezu nie strasz;) Mogę wybaczyć co najwyżej rewolucyjne podejście do wielu
                                                    spraw( w sensie walki), ale nic poza tym;) To jaj już wolę ułańską krew;D
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 26.07.07, 20:43
                                                    Z postu do Linii...

                                                    > Ale jak już je zdobędzesz to nie będziesz jęczeć jak No-Comments, co?;)

                                                    Stanowczo odmawiam przyzannia racji, jakobym tu jęczała, smęciła itp Ja tylko
                                                    dbam o dobro innych użytkowników dróg. Powinniście mnie na piedestał dać za
                                                    dobroć okazaną społęczeństwu a nie... tak bezlitośnie..... i w ogóle.
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.07, 00:09
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Oczywiście, że przesadzam;) Tak samo jak przesadzał mój instruktor, gdy mówił,
                                                    > że kierowcy ze mnie nie bedzie (niech to szalg - jedyne w czym miał rację- że
                                                    > też to mówię:/)

                                                    To takie gadki motywujące, nie należy brać ich na serio. No i w końcu egzaminator Ci tego nie powiedział, nie?

                                                    > Od razu czułąm, że jesteś typem samobójcy !!! Nie bez przyczyny siedzisz w tym
                                                    > wątku ze mną i Linią - toż to czysty masochizm;D

                                                    Nie jest tak źle. No i przecież nie wierzę, że jest z Tobą tak źle;)

                                                    > "Mastah"???? Hmmm a cóż to za dziwo.

                                                    Możliwe, że teraz je wymyśliłem. No od mistrza;)

                                                    > Mnie się kojarzy tylko z zespołem muzycznym, za cholerę nie pamietam nawewt
                                                    > jaką muzykę grają (i czy napewno tak się nazywają;), coś mi świta, że mieli
                                                    > być rok temu na Woodstocku - czy byli za diabła nie powiem, bo tamte pare dni > jakieś dziwnie wyjęte z pamięci;)

                                                    W sumie to całkiem możliwe, chociaż na woodstocku nie byłem;) Lubisz taplać się w błocie z czterystoma tysiącami pijanych ludzi?

                                                    > A nie zabijają się bo tam u nich osiedlowa uliczka wygląda jak u nas
                                                    > autostrada;) Poza tym oni majaautomaty i nie muszą redukować biegów przed
                                                    > zakrętami więc mają mniej stresów(no dobra tu przesadziłam;), moim zdaniem są
                                                    > mniej od nas zestresowani, jazdę traktują pewnie jak przyjemność a nie
                                                    > "szybko, szybko do celu, a kto po drodze zginie to h.j mi do tego"). A tak
                                                    > szczerze to nie wiem, czym to tłumaczyć;) Jakiś pomysł??

                                                    Tak szeroko to chyba wszędzie nie jest. No i automaty nie mają raczej znaczenia. A stanie w tych korkach do przyjemności raczej nie należy, raczej przykry obowiązek. Oni chyba mają lepiej ruch zorganizowany poprostu.

                                                    > To chyba już nasz polski folklor - olewaj znaki , przepisy i wszystko inne
                                                    > dopóki Cię nie złapią nie jest źle.(...)

                                                    No i Ty tu tylko sprzątasz?;) Masz rację, znaki u nas w ogóle nie pomagają w jeździe, wydaje mi się, że służą do ochrony dupy urzędasa w razie wypadku. "No przecież stał znak, jechał z nadmierną prędkością". A prawdziwa przyczyna jest zupełnie gdzieś indziej.

                                                    > Może i nadużycie, ale z drugiej strony - im szybciej jedziesz, tym mniej masz
                                                    > czasu na reakcje, tym gorsze masz możliwości oceny sytuacji i możesz np być
                                                    > nieświadomym, że zabierając się do wyprzedzania auta, któe jest daleko przed
                                                    > Tobą wyprzedzać będziesz zielojnego liścia, który Ci w newralgicznym momencie
                                                    > zajedzie drogę bo nie chcąc zaliczyc pobocza - nagle odbije kierownicę w
                                                    > lewo.... No dobra trochę może i przesadzam, ale im większa szybkośc tym mniej
                                                    > czasu na myslenie i odpowiednią reakcję, dłuższa droga hamowania itd.

                                                    Uff, ale długie zdanie;) No i znowu racja;) Ale z drugiej strony, spróbuj przejechać Polskę z dopuszczalnymi prędkościami (tylko zaplanuj sobie nocleg w połowie...). No i: skoro są miejsca, gdzie niemal wszyscy przekraczają prędkość i ogromna większość z nich dojeżdża do celu, dlaczego to ograniczenie jest takie niskie?? Skoro wyższa prędkość też jest bezpieczna.

                                                    > No to jest dobry argument przeciwko radarom - wpatrywanie siew prędkościomierz
                                                    > zamiast w drogę bezpieczne nie jest.

                                                    Kiedyś w Top Gear podawali statystyki, wynikało z nich, że w tych hrabstwach (w GB), gdzie zamontowano najwięcej fotoradarów liczba ofiar na drogach... wzrosła!
                                                    Jak widać nie tylko u nas fotoradary służą nie poprawie bezpieczeństwa ale pobieraniu myta za przejazd.

                                                    > A swoją drogą korci mnie, żeby kiedyś sprawdzić hamowanie
                                                    > pulsacyjne jak w praktyce wygląda (fajnie by bylo wiedzieć do czego służą te
                                                    > wykute zasady;).

                                                    Na suchym nie zdążysz kopnąć pedała więcej niż 2-3 razy zanim się zatrzymasz, na mokrym i śniegu zauważysz różnicę (głównie w zachowaniu resztek sterowności przy takim hamowaniu).

                                                    > Mój jakoś ak dziwnie chodzi już na jedynce i dwójce, chyba jestem
                                                    > przewrażliwiona, ale wizja kolejnej wizyty w warsztacie..... A piątki to ja
                                                    > nie wrzucam, nie wymagaj za wiele;D

                                                    Co to znaczy dziwnie? Powoli?;)

                                                    > No właśnie nie - konkurencja wśród OSK jest ogromna - w mojej malutkiej
                                                    > mieścinie jest 80 ośrodków, do tego dochodzi cała rzesza szkół
                                                    > umiejscowionych w powiecie ale jeżdzących po CZ-wie

                                                    No właśnie tak! Obiektywna ocena zdawalności (na podstawie np danych z word, mają przecież nazwisko instruktora i nazwę ośrodka w papierach, nie? zestawienie mógłby robić komputer pewnie) pozwoliłoby wybrać najskuteczniejszy ośrodek. Wtedy na plakatach mogliby wypisywać cokolwiek, kiepscy i tak by długo nie pożyli.

                                                    > o jezu nie strasz;) Mogę wybaczyć co najwyżej rewolucyjne podejście do wielu
                                                    > spraw( w sensie walki), ale nic poza tym;) To jaj już wolę ułańską krew;D

                                                    Ale to podejście bliskie naszej władzy (tzn bolszewickie zakazy, nie rewolucyjny zapał, na szczęście;)).
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 27.07.07, 19:04
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > To takie gadki motywujące, nie należy brać ich na serio.

                                                    GRRRRRRR Zaklinam Cię nie używaj słowa "motywujące" w odniesieniu do mojego
                                                    kursu (a najlepiej żadnego kursu bo widze, że twoja politechniczna wiedza na
                                                    temat motywacji jest równie znikoma jak mojego instruktora;) bo się robię
                                                    nerwowa, a jak jestem nerwowa to zaczynam być nieprzyjemna:///
                                                    To nie miało mowywować, on to mówił serio (i serio w to wierzył) - za dobrze go
                                                    znam. On nie lubi motywowac bo motywowanie wiąże się neirozłącznie z włożeniem
                                                    więszej ilości wysiłku w uczenie kursanta, którego się wczesniej zmotywowało.
                                                    Zancznie łatwiej i przyjemniej jest kursanta zniechęcić tak, żeby usprawiedliwić
                                                    włąsne nic nie robienie ("kursant się nei stara, no to co ja mogę") i prosto i
                                                    bez większego wysiłku dowieźc się do ostatniej jazdy. Nie nauczył mnie jeździć,
                                                    ale zniechęcenie wmówił mi prawie skutecznie ("prawie" bo inaczej by mnie tu nei
                                                    było:).

                                                    > Nie jest tak źle. No i przecież nie wierzę, że jest z Tobą tak źle;)

                                                    Jejjuuuuuu jakie to kurde uparte nooooo, jak baran jakiś czy co;) A propos spod
                                                    jakiego jesteś znaku??:D Nie będę udawadnia Ci, że jest gorzej niż możesz sobie
                                                    wyobrazić bo kompromituje w ten sposób tylko siebie (taaa tak jakby bylo coś
                                                    jeszcze do kompromitowania;), więc ciesz się, że mieszkasz gdzieś tam na Śląsku
                                                    czy gdzie tam licho Cię trzyma, a nie tu blisko bo bym Cię zmusiła do jazdy ze
                                                    mną po ulicahc mojego miasta i nie wypuściła nawet jak byś skomlał, że kochasz
                                                    życie i w związku z tym chcesz już wysiąść;) No i co nie boisz się??:D
                                                    > > "Mastah"???? Hmmm a cóż to za dziwo.
                                                    > Możliwe, że teraz je wymyśliłem. No od mistrza;)

                                                    Ejjj na to bym nie wpadla, jakieś dziwne miałeś skojarzenie;)

                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Lubisz taplać się
                                                    > w błocie z czterystoma tysiącami pijanych ludzi?

                                                    Oszalałeś?? Moze jestem beznadziejnym kierowcą ale nie mam źle w głowie w każdym
                                                    aspekcie, tylko przy szufladce mózgowej pt "pjazdy mechaniczne" mi ostro
                                                    szwankuje, ale reszta jakoś tam się jeszcze trzyma ;)

                                                    A tak w ogóle to nigdy w życiu się nie taplałam, może w fajnym towarzystwie
                                                    byłoby całkiem ciekawie;DDDD

                                                    > Tak szeroko to chyba wszędzie nie jest. No i automaty nie mają raczej znaczenia
                                                    > . A stanie w tych korkach do przyjemności raczej nie należy, raczej przykry
                                                    obowiązek. Oni chyba mają lepiej ruch zorganizowany poprostu.

                                                    Nie mam porównania - czy lepiej czy gorzej, z drugiej strony gdyby to bylo takie
                                                    proste jak lepsze zorganizowanie ruchu.... e nieeeee nic by nei dalo, w Polsce
                                                    nic nie jest proste.

                                                    > Masz rację, znaki u nas w ogóle nie pomagają w
                                                    > jeździe, wydaje mi się, że służą do ochrony dupy urzędasa w razie wypadku. "No
                                                    przecież stał znak, jechał z nadmierną prędkością". A prawdziwa przyczyna jest
                                                    zupełnie gdzieś indziej.

                                                    No tak, zawse jakby co można by było posądzić się z "gospodarzem" danej drogi
                                                    chociaż z drugiej strony... jeśli ktoś ginie na drodze z powodu glupich kolein
                                                    to teoretycznie też mógłby skarżyć się, pod warunkiem, że wcześniej nie było
                                                    znaku "UWAGA koleiny.... 10 km":/ Jeśli nie szybkość jest winna, jeśli znaki nie
                                                    pomagają, to skąd mamy tyle wypadków?? Złe drogi - to nie mam wątpliwości, każdy
                                                    moze sięzagapić i zaliczyć poboczne, ale co jeszcze? Wśród młodych kierowców
                                                    jest to w pewein sposób zrozumiale - niedostosowanie wlasnych możliwości do
                                                    warunków, ale z drugiej warunki drogowe powinny być na tyle dobre, żeby każdy
                                                    mógł po nich jeździć nie robiąc sobie krzywdy - młody kierowca i strretyczały
                                                    dziadek, ktorego rekacje nei są już tak szybkie - też. A propos dróg to czekam
                                                    na dzień, w którym na każdej granicy Polski z innym krajem stanie tabliczka
                                                    "Uwaga, na terytorium tego kraju na całęj długości dróg spotkasz się z a)
                                                    koleinami, b) rozpływającym się latem asfaltem c) dziurami na dziurach d)....itd
                                                    uwaga - jweżdzasz na włanse ryzyko";). po co stawiać znaki co 500 metrów, jak
                                                    można raz a porządnie;)

                                                    > Uff, ale długie zdanie;) No i znowu racja;) Ale z drugiej strony, spróbuj przej
                                                    > echać Polskę z dopuszczalnymi prędkościami (tylko zaplanuj sobie nocleg w połow
                                                    > ie...). No i: skoro są miejsca, gdzie niemal wszyscy przekraczają prędkość i og
                                                    > romna większość z nich dojeżdża do celu, dlaczego to ograniczenie jest takie ni
                                                    > skie?? Skoro wyższa prędkość też jest bezpieczna.

                                                    Upsss sorry nie myślałąm, że mi takie wielkogabarytowe cóś wyjdzie;) Może i
                                                    większa szybkośc jest bezpieczna, ale nie dla wszystkich - jeden wie, jak wyjść
                                                    z poślizgu, drugi nie, jeden zna swoje auto na wylot i wie jak się zachowuje
                                                    przy dużych prędkościach, zlych warunkach pogodowych, drugi jedzie służbowym
                                                    autem i nei ma pojęcia na co sobie może pozwolić, jeden jest doświadczonym
                                                    kierowcą i sobie poradzi, drugi młokosem który nie wie co go czeka za
                                                    zakrętem.... Może po prostu równamy w dół - chcąc dopasować się do wszystkich,
                                                    musimy dopasować się do maksymalnie bezpiecznej prędkości - czyli po prostu niskiej.

                                                    > Kiedyś w Top Gear podawali statystyki, wynikało z nich, że w tych hrabstwach
                                                    (w GB), gdzie zamontowano najwięcej fotoradarów liczba ofiar na drogach... wzrosła!

                                                    Przerażające, ale czy to napewno wina tylko fotoradarów?? Bez przesady, jakoś mi
                                                    w to ciążko uwierzyć. No chyba, że na zasadzie - tu musiałem zwolnić bo stali z
                                                    fotoradarem to nadrobię 5 km dalej przekraczając dopuszczalną prędkośc nie o 30
                                                    ale o 60 km/ h to jeszcze jest jakieś wytłumaczenie (wypadków, nie dla kierowcy
                                                    oczywiście;)

                                                    > > Mój jakoś ak dziwnie chodzi już na jedynce i dwójce, chyba jestem
                                                    > > przewrażliwiona, ale wizja kolejnej wizyty w warsztacie..... A piątki to
                                                    > ja
                                                    > > nie wrzucam, nie wymagaj za wiele;D
                                                    >
                                                    > Co to znaczy dziwnie? Powoli?;)

                                                    No dokłądnie - cholernie powoli:/ Aż po prostu ma się ochotę wyjść o popchnąć
                                                    (nie no przesadzam, ale mam wrażenie jakby silnik chciał ciągnąc a nie mógł,
                                                    albo gorzej - jakby mu się nie chciało i juz i batem < czytaj gazem> nie
                                                    zmusiz), no ale może jestem przewrażliwona.

                                                    > No właśnie tak! Obiektywna ocena zdawalności (na podstawie np danych z word, ma
                                                    > ją przecież nazwisko instruktora i nazwę ośrodka w papierach, nie? zestawienie
                                                    > mógłby robić komputer pewnie) pozwoliłoby wybrać najskuteczniejszy ośrodek.
                                                    Wtedy na plakatach mogliby wypisywać cokolwiek, kiepscy i tak by długo nie pożyli.

                                                    Kurcze no to Ci tlumaczę, że ta zdawalność wcale ale to wcale nie jest
                                                    obiektywna! Prosty przykład (mój notabene, nei wiem czemu muszę zawsze stanowić
                                                    przykłąd negatywny ale trudno;). Kurs wyjeździłam (jezuuuu jakie nieodpowiednie
                                                    słowo) w jednym osk w któym nie nauczono mnie NICZEGO, a mówiąc niczego tym
                                                    razem mówię całkiem obiektywnie i niestety na serio - nie potrafiłam parkować,
                                                    robić żadnych manewrów, luk robiłam tylko na lusterka od biedy, nie potrafiłam
                                                    nawet skręcać. Po kursie jeździłam z innym instruktorem, który wsiadlszy ze mną
                                                    po raz pierwszy do auta nie potrafił ukryc swojego przerażenia, że po 30 h można
                                                    tak mało umieć (poprawka - nic nie umieć), tak mało wiedzieć (sucha teoria to
                                                    jedno, trzeba tę wiedzę jeszcze zastosować), wykazal się nadludzką cierpliwością
                                                    godną wpisu do księgi Guinessa, niezlomnością i jakimś cudem doprowadził moje
                                                    "jeżdzenie" do stanu, w którym można ewentualnie próbować zdać egzamin. Zdałam
                                                    egzamin za pierwszym razem. Jak myślisz na czyje konto poszło to moje "za
                                                    pierwszym razem"?? Na kont tego, kto próbowal ze mnie zrobić kierowcę, czy tego,
                                                    który nie naucyzł mnie niczego, ale za to podpisał cholerną karteczkę, że jestem
                                                    przygotowana do egzaminu i którą to potem się zanosi do WORDu żeby mieli z czego
                                                    robić statystyki??? I dlatego te wszystkie statystyki można sobie o kant tylka
                                                    potłuc i nic więcej. dopóki istnieją takie OSK jak ten, do którego chodziłam,
                                                    dopóki w całym tym systemie szkolenia istnieje wolna amerykanka... dopóty nic
                                                    się nei zmieni,
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.07, 23:44
                                                    no-comments napisała:

                                                    > GRRRRRRR Zaklinam Cię nie używaj słowa "motywujące" w odniesieniu do mojego
                                                    > kursu

                                                    Przepraszam.

                                                    > (a najlepiej żadnego kursu bo widze, że twoja politechniczna wiedza na
                                                    > temat motywacji jest równie znikoma jak mojego instruktora;)

                                                    Tak jest;)

                                                    > bo się robię nerwowa, a jak jestem nerwowa to zaczynam być nieprzyjemna:///

                                                    No-Comments nieprzyjemna? Niemożliwe;)

                                                    > To nie miało mowywować, on to mówił serio (i serio w to wierzył) - za dobrze > go znam. On nie lubi motywowac bo motywowanie wiąże się neirozłącznie z
                                                    > włożeniem więszej ilości wysiłku w uczenie kursanta, którego się wczesniej
                                                    > zmotywowało. Zancznie łatwiej i przyjemniej jest kursanta zniechęcić tak,
                                                    > żeby usprawiedliwić włąsne nic nie robienie ("kursant się nei stara, no to co > ja mogę") i prosto i bez większego wysiłku dowieźc się do ostatniej jazdy.
                                                    > Nie nauczył mnie jeździć, ale zniechęcenie wmówił mi prawie skutecznie
                                                    > ("prawie" bo inaczej by mnie tu nei było:).

                                                    No właśnie, trafiłaś na jakiegoś dupka a nie instruktora. I widzisz, jakby były statystyki według mojego pomysłu, wiedziałabyś, że jest kiepski i nie zapisałabyś się do niego. Albo do tego ośrodka w ogóle;)

                                                    > Jejjuuuuuu jakie to kurde uparte nooooo, jak baran jakiś czy co;) A propos
                                                    > spod jakiego jesteś znaku??:D

                                                    Nie uparte, tylko przekonane;) I strzelaj Pani, 12 do wyboru;)

                                                    > Nie będę udawadnia Ci, że jest gorzej niż możesz sobie wyobrazić bo
                                                    > kompromituje w ten sposób tylko siebie (taaa tak jakby bylo coś jeszcze do
                                                    > kompromitowania;),

                                                    Naprawdę nie wierzę, że jest tak źle. W końcu dalej jesteś na tym forum i piszesz o tej swojej jeździe (bez żadnych cudzysłowów). Jakby było źle, zniechęciłabyś się szybko i uciekła stąd. Na czym to forum z pewnością sporo by straciło.

                                                    > a nie tu blisko bo bym Cię zmusiła do jazdy ze
                                                    > mną po ulicahc mojego miasta i nie wypuściła nawet jak byś skomlał, że kochasz
                                                    > życie i w związku z tym chcesz już wysiąść;) No i co nie boisz się??:D

                                                    Szkoda, że nie mieszkam gdzieś blisko... Mnie ciężko jest przerazić, serio;)

                                                    > Oszalałeś?? Moze jestem beznadziejnym kierowcą ale nie mam źle w głowie w
                                                    > każdym aspekcie, tylko przy szufladce mózgowej pt "pjazdy mechaniczne" mi
                                                    > ostro szwankuje, ale reszta jakoś tam się jeszcze trzyma ;)

                                                    Aha, bo zrozumiałem, że byłaś na woodstocku;)

                                                    > A tak w ogóle to nigdy w życiu się nie taplałam, może w fajnym towarzystwie
                                                    > byłoby całkiem ciekawie;DDDD

                                                    Też tak sądzę. Tylko pewnie myślę o innym towarzystwie;)

                                                    > Nie mam porównania - czy lepiej czy gorzej, z drugiej strony gdyby to bylo
                                                    > takie proste jak lepsze zorganizowanie ruchu.... e nieeeee nic by nei dalo, w > Polsce nic nie jest proste.

                                                    Sądzę, że gdyby wszystkie drogi krajowe (przynajmniej na "biznesowych" kierunkach) miałyby po 2 pasy w każdą stronę, szybko przestalibyśmy się wyróżniać w europejskich statystykach wypadków).

                                                    > No tak, zawse jakby co można by było posądzić się z "gospodarzem" danej drogi
                                                    > chociaż z drugiej strony... jeśli ktoś ginie na drodze z powodu glupich kolein
                                                    > to teoretycznie też mógłby skarżyć się, pod warunkiem, że wcześniej nie było
                                                    > znaku "UWAGA koleiny.... 10 km":/

                                                    Jeśli ginie, to mógłby się skarżyć tylko BARDZO teoretycznie;) A samo sądzenie... prawdę mówiąc, na wygraną możnaby liczyć chyba tylko przy ewidentnym błędzie oznakowania (których policja co jakiś czas znajduje parę tysięcy).

                                                    > Jeśli nie szybkość jest winna, jeśli znaki nie pomagają, to skąd mamy tyle
                                                    > wypadków??

                                                    Ja widzę takie przyczyny: brak dróg tranzytowych, oddzielenia ich od ruchu lokalnego (pal licho autostrady, wystarczą zwykłe 2-pasmowe drogi ekspresowe z obwodnicami miast i ograniczeniem 100+ na przynajmniej większości odcinków), kiepski stan tego, co jest (ale się całkiem szybko poprawia), oznakowanie (nieżyciowo i za dużo) no i kiepskie szkolenie kierowców w końcu. A reszta przyczyn taka jak wszędzie indziej.

                                                    > A propos dróg to czekam
                                                    > na dzień, w którym na każdej granicy Polski z innym krajem stanie tabliczka
                                                    > "Uwaga, na terytorium tego kraju na całęj długości dróg spotkasz się z a)
                                                    > koleinami, b) rozpływającym się latem asfaltem c) dziurami na dziurach
                                                    > d)....itd uwaga - jweżdzasz na włanse ryzyko";). po co stawiać znaki co 500
                                                    > metrów, jak można raz a porządnie;)

                                                    :) A serio: niedługo będzie można postawić na granicach: uwaga, remont nawierzchni. Serio, widzę, że całkiem sporo w ostatnim czasie ruszyło, przynajmniej w mojej okolicy, stopniowo jeździ się coraz lepiej.

                                                    > Może po prostu równamy w dół - chcąc dopasować się do wszystkich,
                                                    > musimy dopasować się do maksymalnie bezpiecznej prędkości - czyli po prostu
                                                    > niskiej.

                                                    Czyli traktora? Autobusu w śnieżną noc? Każdy kierowca zna swoje ograniczenia, prędkość na znaku powinna być maksymalną bezpieczną prędkością dla sprawnego samochodu i sprawnego kierowcy w dobrych warunkach. Na oblodzonej autostradzie nie pojedziesz 130 km/h, prawda? Jeśli dostosujemy ograniczenia do najwolniejszych, ci szybski poprostu pojadą szybciej. Bezpiecznie (do czasu, jak trafią na ograniczenie "dla siebie") ale bezprawnie.

                                                    > Przerażające, ale czy to napewno wina tylko fotoradarów?? Bez przesady, jakoś > mi w to ciążko uwierzyć. No chyba, że na zasadzie - tu musiałem zwolnić bo
                                                    > stali z fotoradarem to nadrobię 5 km dalej przekraczając dopuszczalną
                                                    > prędkośc nie o 30 ale o 60 km/ h to jeszcze jest jakieś wytłumaczenie
                                                    > (wypadków, nie dla kierowcy oczywiście;)

                                                    Od paru lat codziennie pokonuję ok 50-60 km. Na tej trasie jest kilka miejsc, gdzie często stoją "ptaszki". Są to miejsca typu: za tablicą terenu zabudowanego a daleko przed pierwszymi budynkami, w terenie zabudowanym na drodze z poboczem i chodnikiem oddzielonym trawnikiem i rowem (przy 50 wyprzedzi Cię nawet pks). W tych miejscach chyba każdy kierowca przeczesuje wzrokiem nie drogę ale pobocze, to jest niebezpieczne (no i ew. awaryjne hamowania od czasu do czasu). Nie chodzi raczej o dociskanie po minięciu fotoradaru, tego nie zauważyłem.

                                                    > No dokłądnie - cholernie powoli:/ Aż po prostu ma się ochotę wyjść o popchnąć
                                                    > (nie no przesadzam, ale mam wrażenie jakby silnik chciał ciągnąc a nie mógł,
                                                    > albo gorzej - jakby mu się nie chciało i juz i batem < czytaj gazem> ni
                                                    > e zmusiz), no ale może jestem przewrażliwona.

                                                    Wciskaj ten gaz mooocno;) Na niskich biegach nawet takie zabawki jak Twoja powinny wyrywać ochoczo do przodu.

                                                    > Kurcze no to Ci tlumaczę, że ta zdawalność wcale ale to wcale nie jest
                                                    > obiektywna! (...)

                                                    No dobra ale takich jak Ty będzie ułamek promila pewnie. Tak samo jak tych oblewających w dobrych ośrodkach. Przy odpowiedniej liczbie kursantów powinny wyjść wiarygodne wyniki. Naprawdę myślisz, że u tego pierwszego instruktora zdaje tyle samo co u drugiego? Albo że wszyscy biorą dodatkowe lekcje?

                                                    > I dlatego te wszystkie statystyki można sobie o kant tylka
                                                    > potłuc i nic więcej. dopóki istnieją takie OSK jak ten, do którego chodziłam,
                                                    > dopóki w całym tym systemie szkolenia istnieje wolna amerykanka... dopóty nic
                                                    > się nei zmieni,

                                                    Czyli trzeba jeszcze czegoś ZABRONIĆ:) Jeszcze nie wiemy czego ale wymyślimy. Niech żyje Rewolucja;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 30.07.07, 22:45
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > No-Comments nieprzyjemna? Niemożliwe;)

                                                    Ależ bardzo możliwe, nawet bardziej prawdopodobne niż to, że kiedykolwiek odważe
                                                    się nazwać sama siebie kierowcą:D Zresztą mój kursowy "instruktor" niejedno by
                                                    Ci powiedział jaka ta No-Comments jest zła, niedobra, nieprzyjemna, i wiele
                                                    innych nie... przecież nie mogłam mu pozostać dłużna za to "miłe" traktowanie;)

                                                    > Nie uparte, tylko przekonane;) I strzelaj Pani, 12 do wyboru;)

                                                    No to strzelam w Skorpiona?? Paradoksalnie często je nawet lubię:)

                                                    > Naprawdę nie wierzę, że jest tak źle. W końcu dalej jesteś na tym forum i
                                                    piszesz o tej swojej jeździe (bez żadnych cudzysłowów). Jakby było źle,
                                                    zniechęciłabyś się szybko i uciekła stąd. Na czym to forum z pewnością sporo by
                                                    straciło.

                                                    Hmmmm skoro mimo nadludzkich wysiłków - nie zdołal mnie zniechęcić ten osobnik
                                                    na kursie zwany instruktorem - to znaczy, że tak cholernie spodobało mi się
                                                    prowadznie auta, że żadne racjonalne przesłanki (nawet wołami mi napisane np na
                                                    forum: "kobieto Ty w życiu nie bedziesz jeździć", ewentualnie zakomunikowane w
                                                    twarz, pośrednio, bezpośrednio - wsio ryba - ani też moja obiektywna ocena
                                                    każdego mojego z rozlicznych błędów i łamanych na drodze przepisów - nie
                                                    trafiają do mojego rozumowania (innumi słowy: młotkiem nie wbijesz do łba;)
                                                    skutkiem czego - jest totalne zaprzreczenie, że to moje jeżdzenie ma sens i mimo
                                                    wszystko próbowanie dalej. A tak serio to już się zniechęcam, stad tracę czas na
                                                    przesiadywaniu forum a nie na trenowaniu tej mojej niby jazdy;)
                                                    A forum straciłoby conajwyżej kolejną męczącą dlugimi postami zazwyczaj bez
                                                    związku ofiarę losu - czyt. własnego jeżdzenia i nic poza tym;) A i jeszcze
                                                    pocieszajacy innych kierowców przykłąd negatywny ("spójrz na no-comments -
                                                    zawsze moze być gorzej";)

                                                    > Szkoda, że nie mieszkam gdzieś blisko... Mnie ciężko jest przerazić, serio;)

                                                    Nie znasz moich możliwości:D Zresztą może żałuj - ze mną w aucie to można się
                                                    nie tylko przerazić (wchodzenie w zakręty przez no-comments jest lepsze od
                                                    lunaparku - nikt nie wchodzi albo na zboczenie niskiej albo zbyt wysokiej
                                                    prowadzącej do wylecenia z zakrętu prędkości - efekt odkrycia, ze moje autko sie
                                                    jednak nie muli;), do tego czasem za późno zredukowana dwójka, bo no-comments za
                                                    późno zauazyła żę to już jej zakręt, czasem już nawet trójka bo no-comments nie
                                                    pamięta co instruktor mówił, że może się stać z autkiem od wchodzenia w zakręty
                                                    na trojce - teraz już nie pamieta wiec aż tak o autko się nie boi, a na zakręcie
                                                    obchodzi ją już tylko zakręt i krawężniki) no i dodatkowo - komedia za darmo -
                                                    nikt nie jest tak neizdecydowany na drodze, nikt na widok policjanta i blokady
                                                    na drodze nie glupieje do tego stopnia, że skręca w nieznaną sobie drogę, po
                                                    czym jedzie tak na oslep przez 15 minut aż nie otrzeźwi jej mijana tabliczka
                                                    oznaczjąca wyjazd z miasta a potem następna z innym miastem i dopiero wtedy
                                                    no-comments wpada na genialny pomysł co by jednak zawrócić (lepiej późno niż
                                                    wcale:/), z tego wszystkiego po drodze malo nie wpada na TIRa - co za cham tak
                                                    nagle hamuje jak no-comments najmniej ze wszystkich pedałów w swoim aucie ma
                                                    wyczuty własnie hamulec, potem przejeżdza na czerwonym wahadłowym świetle i
                                                    jeszcze w momencie mijania go już wymyśla historyjkę dla ewentualnej policji -
                                                    że sygnalizatora nie zauważyła bo TIR zasłonił (musiałby mieć dwumetrową
                                                    przyczepę z boku, ale to się wytnie - co jak co ale udawanie przysłowiowej
                                                    blondydnki w aucie wychodzi jej lepiej niż kierowanie tymże pojazdem), po czym
                                                    przestaje się tym przejmować bo w końću tego dnia przejechala tylko 3 razy na
                                                    żółtym skrzyżowania .... oficjalna wersja - na zielonym;) (zazwyczaj srednia
                                                    jest dużo wyższa więc jednak to jakiś postęp), potem wlecze sie za TIRem z
                                                    nadzieją, że doprowadzi ją do centrum miasta bo sama za chiny ludowe nie trafi -
                                                    wkońcu one ostatnio ciągle przez centrum przejeżdzają - nareszcie się nie myli,
                                                    po drodze rozuchwalona wpada na genialny pomysl poćwiczenia parkowania- stojąc i
                                                    dumając na skrzyżowaniu na czerowym beztrosko wrzuca prawy kierunek co by
                                                    zamiast prosto jednak skręcić na parking (innyhc autek nie ma, bez przesady - az
                                                    tak wredna nie jestem;), na parkingu daje czadu - po dwóch próbach zmieszczenia
                                                    się.... nie nie nie między autami (no-comments nie jest ryzykantką) pomiędzy
                                                    liniami uznaje wyższość tychże linii i postanawia na tym zakończyć ten dzień, po
                                                    drodze tylko raz gubi skręt i jakoś tam się dowleka do domu, pod blokiem cudem
                                                    znajduje "swoje" miejsce - czyt, conajmniej 2,5 dlugości auta gdziekolwiek bo
                                                    tylko tak się zmieści, po czym po 15 minutach uporczywego w przód - w tył
                                                    wreszcie udaje się jako tako umiejscowić auto kolo krawężnika (krawężnik
                                                    zaliczając tylko raz;), potem szybciochem wychodzi z auta, szybkie spojrzenie,
                                                    czy gdzies nie czai się przez przypadek sąsiad, ktory znów opieprzy, ze
                                                    no-comments nie parkuje zderzak w zderzak i nie zappragnie jej tego uczyć, po
                                                    czym zadowolona wraca do domu bo całościowo rzecz biorąc i tak było lepiej niż
                                                    poprzednio - dobra a teraz się już boisz?????????

                                                    > Aha, bo zrozumiałem, że byłaś na woodstocku;)

                                                    Dobrze zrozumiałeś, ale bycie w tym samym miejscu z tysiącem innych ludzi nie
                                                    oznacza uwielbienia dla taplania sie z nimi w błocie ani tym podobne. Ja tam
                                                    lubię na koncertach być z tymi co chcę, a cala reszta (nawet liczona w
                                                    tysiącach) mnie nie obchodzi.... no chyba, że akurat blokują kran jak się
                                                    człowiek chce umyć;)

                                                    > Też tak sądzę. Tylko pewnie myślę o innym towarzystwie;)

                                                    Bardzo możliwe:D A błoto podobno świetnie wpływa na cerę więc może jednak warto
                                                    rozwazyć;)

                                                    > Sądzę, że gdyby wszystkie drogi krajowe (przynajmniej na "biznesowych"
                                                    kierunkach) miałyby po 2 pasy w każdą stronę, szybko przestalibyśmy się
                                                    wyróżniać w europejskich statystykach wypadków).

                                                    Nie wiem czy słusznie rzucę teraz podejrzenie - ale mam wrażenie, że oprócz dróg
                                                    trzeba by jeszcze zmienić mentalnoość kierowców i ich kulturę osobistą (jedno i
                                                    drugie bez szans powodzenia;)

                                                    > > Jeśli nie szybkość jest winna, jeśli znaki nie pomagają, to skąd mamy tyle
                                                    > > wypadków??
                                                    > Ja widzę takie przyczyny: brak dróg tranzytowych, oddzielenia ich od ruchu
                                                    lokalnego (pal licho autostrady, wystarczą zwykłe 2-pasmowe drogi ekspresowe z
                                                    obwodnicami miast i ograniczeniem 100+ na przynajmniej większości odcinków),
                                                    kiepski stan tego, co jest (ale się całkiem szybko poprawia), oznakowanie
                                                    (nieżyciowo i za dużo) no i kiepskie szkolenie kierowców w końcu.

                                                    No właśnie - trasy przebiegające przez centrum miasta - fajne uczucie jak się
                                                    jedzie po prostu na drugi koniec miasta - a tu po prawej barierka, po lewej trzy
                                                    tiry, znikąd ucieczki - do wyboru - albo zwalniasz i czekas aż przejadą (wtedy
                                                    jadący za Tobą zaczynają się wkurzać - w końcu ograniczenie do 90 km/ h a nie do
                                                    40) albo przyspieszasz (przecież Ty możesz jechać te 90 km/ h TIR powinien
                                                    jechać tylko 50 bo to nadal jest teren zabudowany), po czym TIR się rozpędza,
                                                    zaczyna przeganiać Ciebie., zaczynasz czuć się jak w metalowej beczce pomimo, że
                                                    nie masz klaustrofobii... no dobra kończę

                                                    > :) A serio: niedługo będzie można postawić na granicach: uwaga, remont
                                                    nawierzchni. Serio, widzę, że całkiem sporo w ostatnim czasie ruszyło,
                                                    przynajmniej w mojej okolicy, stopniowo jeździ się coraz lepiej.

                                                    Serio??? W Cz-wie chyba nigdy nie ruszy:/ Diura na dziurze - istny dramat, w
                                                    zasadzie wystarczy minąć tabliczkę z przekreśloną nazwą miejscowości a
                                                    zadziwiającym sposobem nagle dziury nikną:(

                                                    > Czyli traktora? Autobusu w śnieżną noc? Każdy kierowca zna swoje ograniczenia,
                                                    > prędkość na znaku powinna być maksymalną bezpieczną prędkością dla sprawnego
                                                    samochodu i sprawnego kierowcy w dobrych warunkach. Na oblodzonej autostradzie
                                                    nie pojedziesz 130 km/h, prawda? Jeśli dostosujemy ograniczenia do
                                                    najwolniejszych, ci szybski poprostu pojadą szybciej. Bezpiecznie (do czasu, jak
                                                    trafią na ograniczenie
                                                  • no-comments upsss cd 30.07.07, 23:07
                                                    Cholera trzeba było tego nie pisać, udajemy, ze tego nei było;D

                                                    Czyli traktora? Autobusu w śnieżną noc? Każdy kierowca zna swoje ograniczenia,
                                                    > prędkość na znaku powinna być maksymalną bezpieczną prędkością dla sprawnego
                                                    samochodu i sprawnego kierowcy w dobrych warunkach. Na oblodzonej autostradzie
                                                    nie pojedziesz 130 km/h, prawda? Jeśli dostosujemy ograniczenia do
                                                    najwolniejszych, ci szybski poprostu pojadą szybciej. Bezpiecznie (do czasu, jak
                                                    trafią na ograniczenie

                                                    CZy aby napewno kazdy kierowca zna swoje ograniczenia?? Może i tu pies pogrzebany??
                                                    Poza tym wyższe dozwolone prędkości tworzą pewną głupią sytuację - przynajmniej
                                                    jak dla mnie - jechać 50 km/ h w miejscu gdzie teoretycznie można więcej
                                                    (warunki pozwalają), ale ograniczenie jest 50 km/ h - nie tworzy presji jaką
                                                    odczuwam jadąć drogą, gdzie prędkość jest podwyższona np do 90 km/ h - jeśli ja
                                                    się na tej drodze nie czuje dobrze z tą prędkością - dziury, koleiny itd - jadę
                                                    wolniej - jedncześnie czuję, że blokuje ruch (w końcu nei zawsze są te dwa pasy
                                                    w każdym kierunku i nei zawsze możliwość wyprzedzenia mnie) - efekt -
                                                    pryspieszam czująć presje innych kierowców, czego skukiem może być kiedyś utrata
                                                    panowania nad kierownicą (bo to nie jest moja prędkość bezpieczna) i lądowanie
                                                    na drzewie.

                                                    < W tych miejscach chyba każdy kierowca przeczesuje wzrokiem nie
                                                    drogę ale pobocze, to jest niebezpieczne (no i ew. awaryjne hamowania od czasu
                                                    do czasu).

                                                    Ok, oko zawieszone na prędkościomierzu, tudzież przeczesujące okolice - nie są
                                                    najbezpieczniejszym pmyslem, ale jak w takim razie dyscyplinować kierowców, bo
                                                    przecież niektórych jednak trzeba??

                                                    > Wciskaj ten gaz mooocno;) Na niskich biegach nawet takie zabawki jak Twoja
                                                    > powinny wyrywać ochoczo do przodu.

                                                    Aaaaa nieaktualnie - odwołuje. To mnie zdziwiło, że po wyjściu od mechanika auto
                                                    mi się po prostu wyrwało do przodu, a potem się mulilo. Ale widać samotnie
                                                    nieruchomo spędzony przez moje autko tydzień pod blokiem sprawilo, że stało się
                                                    bardziej posłuszne i już się rwie do przodu tak, że czasem nawet wygrywa na
                                                    starcie na światłach;) No dobra przyznaje - ostatnio sama odkryłam, że kwestia
                                                    ulożenia nogi na gazie robi autku różnicę (uprzedzałam, że jestem beznadziejnym
                                                    przypadkiem!!!!) i juz się pod tym wzgledem w miarę dogadaliśmy.

                                                    > No właśnie, trafiłaś na jakiegoś dupka a nie instruktora. I widzisz, jakby
                                                    były statystyki według mojego pomysłu, wiedziałabyś, że
                                                    jest kiepski i nie zapisałabyś się do niego. Albo do tego ośrodka w ogóle;)

                                                    Tu szydercz powiem, że On się chwali wysoką zdawalnością (nie wiem ile w tym
                                                    prawdy - nie sprawdzałam).

                                                    > No dobra ale takich jak Ty będzie ułamek promila pewnie. Tak samo jak tych
                                                    oblewających w dobrych ośrodkach. Przy odpowiedniej
                                                    liczbie kursantów powinny wyjść wiarygodne wyniki. Naprawdę myślisz, że u tego
                                                    pierwszego instruktora zdaje tyle samo co u drugiego? Albo że wszyscy biorą
                                                    dodatkowe lekcje?

                                                    Hmmm ja wcale nie twierdzę, że ten pierwszy nie jest w stanie nauyczć jeździć ,
                                                    ja byłam beznadziejn kursantką, ale może innych nauczył, może nawet zdali za
                                                    1wszym razem - nie mam pojęcia (dodałabym jeszcze, ze moze nawet nie jest zlym
                                                    instruktorem, ale zaraz mi się oberwię od Linii;)
                                                    A drugi też pewnie nie nauczy każdego - okey do mnie mial nadludzką cierpliwośc
                                                    ale może nie dla każdego ma, poza tym są różni kursanci, któzy lubią różne
                                                    traktowania i inni instruktorowie do nich przemawiają. Kolejna rzecz - egzamin
                                                    to też zbieg nie tylko umiejętności ale i szczęścia - niektózy mają ślepy fart
                                                    (czyt. no-comments), a inni pomimo umiejętności glupio zawalą za niezapięte pasy
                                                    albo ktoś im wymusi, pieszy samobójca itd i po egzaminie. Nadal upieram się, że
                                                    statysatyki są do du.. i w zasadzie nie wiem w czym Twoej statystyki mialyby być
                                                    lepsze od pbecnych w WORD - jak dla mnie chybione tak gdzieś w 30 % (duże ryzyko
                                                    jak na mój gust;)

                                                    P.S.
                                                    > No-Comments też pewnie tak mówiła. A teraz wyjeżdża tylko o czwartej rano.

                                                    Wcale nie o 4 tylko o 5!!! O czwartej jest jeszce ciemno;) A nawet nie wiesz
                                                    jaki wtedy świat jest piękny.... i tylko dostawcy bulek się śpieszą;) a
                                                    ostatnio, żeby nie było wybralam sie w podróż o 24:00 co by sobie przypomnieć
                                                    jak się po ciemku jeździ - po tym jak zaliczyłam wszystkie święte dziury i mało
                                                    nie straciłam koła = powiedzialam nigdy więcej i juz wolę piątą;D
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 01:21
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Ależ bardzo możliwe, nawet bardziej prawdopodobne niż to, że kiedykolwiek
                                                    > odważe się nazwać sama siebie kierowcą:D Zresztą mój kursowy "instruktor"
                                                    > niejedno by Ci powiedział jaka ta No-Comments jest zła, niedobra,
                                                    > nieprzyjemna, i wiele innych nie... przecież nie mogłam mu pozostać dłużna za > to "miłe" traktowanie;)

                                                    No ale jemu się przecież należało. A mi, póki co, nie;)

                                                    > No to strzelam w Skorpiona??

                                                    Pudło;)

                                                    > Paradoksalnie często je nawet lubię:)

                                                    Paradoksalnie, nigdy nie zwracam uwagi na znak zodiaku;) A same skorpiony faktycznie są fajne;)

                                                    > Hmmmm skoro mimo nadludzkich wysiłków - nie zdołal mnie zniechęcić ten osobnik
                                                    > na kursie zwany instruktorem (...) po
                                                    > czym zadowolona wraca do domu bo całościowo rzecz biorąc i tak było lepiej niż
                                                    > poprzednio - dobra a teraz się już boisz?????????

                                                    Fajny opis, szkoda, że mnie tam nie było;) No a najważniejsza informacja na końcu: "było lepiej niż poprzednio"! No skoro było to trzeba jeździć więcej, będzie jeszcze lepiej!

                                                    > Dobrze zrozumiałeś, ale bycie w tym samym miejscu z tysiącem innych ludzi nie
                                                    > oznacza uwielbienia dla taplania sie z nimi w błocie ani tym podobne.

                                                    No kurcze, zawsze miałem ochotę się wybrać ale sądziłem, że uwieblienie dla taplania się w błocie jest wymagane...

                                                    > Nie wiem czy słusznie rzucę teraz podejrzenie - ale mam wrażenie, że oprócz
                                                    > dróg trzeba by jeszcze zmienić mentalnoość kierowców i ich kulturę osobistą
                                                    > (jedno i drugie bez szans powodzenia;)

                                                    A tak serio: co jest nie tak z tą mentalnością? Jeśli chodzi o olewczy stosunek do niektórych znaków to zgoda ale poza tym? No jeszcze smiecenie (mam ochotę wozić worek śmieci i wrzucać przez wybite wcześniej okna chamom wywalającym śmieci na drogę). Bezmyślność, o której pisałem wcześniej jest raczej nie do wyeliminowania, takie ciecie są i będą. Chamstwa na drogach wcale nie jest tak dużo jak się uważa, kultura jest całkiem w porządku (raczej zawsze inni ułatwiają mi zmianę pasa czy wpuszczą z podporządkowanej bez długiego czekania).

                                                    > No właśnie - trasy przebiegające przez centrum miasta - fajne uczucie jak się
                                                    > jedzie po prostu na drugi koniec miasta - a tu po prawej barierka, po lewej
                                                    > trzy tiry, znikąd ucieczki - do wyboru - albo zwalniasz i czekas aż przejadą > (wtedy jadący za Tobą zaczynają się wkurzać - w końcu ograniczenie do 90 km/ > h a nie do 40) albo przyspieszasz (przecież Ty możesz jechać te 90 km/ h TIR > powinien jechać tylko 50 bo to nadal jest teren zabudowany), po czym TIR się > rozpędza, zaczyna przeganiać Ciebie., zaczynasz czuć się jak w metalowej
                                                    > beczce pomimo, że nie masz klaustrofobii... no dobra kończę

                                                    No tak, jedynka;) I to nawet, o ile pamiętam, z całkiem rozsądnym limitem prędkości prawie przez całe miasto (80?). No i taka trasa ma to do siebie, że trzeba po niej jechać szybko i już. Rozumiem, że Cię to stresuje, też tak miałem na początku. Ale jeśli będziesz jechała szybciej od tych tirów to nie zajedziesz im drogi;)

                                                    > Serio??? W Cz-wie chyba nigdy nie ruszy:/ Diura na dziurze - istny dramat, w
                                                    > zasadzie wystarczy minąć tabliczkę z przekreśloną nazwą miejscowości a
                                                    > zadziwiającym sposobem nagle dziury nikną:(

                                                    No cóż, były wybory? Były. Trzeba było nie wybierać tych ludzi;) A serio to współczuję, słyszałem, że w Częstochowie niewiele się robi, u mnie bez przerwy coś rozkopane, fajnie się na to patrzy, nawet jeśli trzeba trochę postać w korku.

                                                    > CZy aby napewno kazdy kierowca zna swoje ograniczenia?? Może i tu pies
                                                    > pogrzebany??

                                                    Hmm, kiedy ostatnio przejechałaś kilkaset kilometrów po drogach, gdzie co parę kilometrów masz teren zabudowany (3 chałupy 50 metrów od drogi)? I jaka była Twoja prędkość bezpieczna na początku i końcu tej trasy? A skoro jednak masz to prawo jazdy, powinnaś być w stanie opanować pojazd przy dopuszczalnych prędkościach. Ja nie mówię, że chcę 130 wszędzie, mówię, że może czasem skuteczniej zmniejszy prędkość postawienie 70-80 zamiast 50 (codziennie jeżdżę taką drogą, "teren zabudowany" - szczere pole, po postawieniu 70 faktyczna prędkość spadła z ok 100 do ok 80). Bo 50 na drodze krajowej prawie nikt nie przestrzega, ludzię chcą szybko dojechać na miejsce...

                                                    > Ok, oko zawieszone na prędkościomierzu, tudzież przeczesujące okolice - nie są
                                                    > najbezpieczniejszym pmyslem, ale jak w takim razie dyscyplinować kierowców, bo
                                                    > przecież niektórych jednak trzeba??

                                                    Bardzo prosto: stawiając OZNAKOWANE fotoradary w miejscach, gdzie one są potrzebne: skrzyżowania, przejścia, szkoły. A jak to wygląda u nas? Tablica terenu zabudowanego na 200 metrów przed pierwszym budynkiem i zaraz za nią skrzynka. Albo 3-pasmowa autostrada w mieście z ograniczeniem do 50 i znowu fotoradar.

                                                    > No dobra przyznaje - ostatnio sama odkryłam, że kwestia
                                                    > ulożenia nogi na gazie robi autku różnicę (uprzedzałam, że jestem
                                                    > beznadziejnym przypadkiem!!!!) i juz się pod tym wzgledem w miarę dogadaliśmy.

                                                    Brawo. Zwłaszcza przy 800ccm robi różnicę;)

                                                    > Tu szydercz powiem, że On się chwali wysoką zdawalnością (nie wiem ile w tym
                                                    > prawdy - nie sprawdzałam).

                                                    No właśnie: nie sprawdzałaś bo nie mogłaś sprawdzić;) Jakby były takie oficjalne statystyki to mogłabyś. Ale wtedy może by się nie chwalił...

                                                    > Kolejna rzecz - egzamin to też zbieg nie tylko umiejętności ale i szczęścia - > niektózy mają ślepy fart (czyt. no-comments), a inni pomimo umiejętności
                                                    > glupio zawalą za niezapięte pasy albo ktoś im wymusi, pieszy samobójca itd i > po egzaminie. Nadal upieram się, że statysatyki są do du.. i w zasadzie nie
                                                    > wiem w czym Twoej statystyki mialyby być lepsze od pbecnych w WORD - jak dla > mnie chybione tak gdzieś w 30 % (duże ryzyko jak na mój gust;)

                                                    No już daj spokój z tym swoim nieziemskim szczęściem na egzaminie. Dostałaś prawko bo umiesz jeździć! A jak WORD robi te statystyki? Dla ośrodków, instruktorów czy tylko zdawalności u siebie? I czy są one ogólnie dostępne?

                                                    > Wcale nie o 4 tylko o 5!!! O czwartej jest jeszce ciemno;) A nawet nie wiesz
                                                    > jaki wtedy świat jest piękny.... i tylko dostawcy bulek się śpieszą;) a
                                                    > ostatnio, żeby nie było wybralam sie w podróż o 24:00 co by sobie przypomnieć
                                                    > jak się po ciemku jeździ - po tym jak zaliczyłam wszystkie święte dziury i
                                                    > mało nie straciłam koła = powiedzialam nigdy więcej i juz wolę piątą;D

                                                    Gratulują samozaparcia;) Mi by się nie chciało wstawać tylko po to, żeby sobie pojeździć po pustych ulicach. Chociaż jak już muszę to bardzo lubię tą porę;) 24:00 też lubię, proponuję umyć lampy skoro zaliczasz wszystkie dziury;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 31.07.07, 15:31
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > No ale jemu się przecież należało. A mi, póki co, nie;)

                                                    Nie no Ty mi jeszcze nie podpadłeś, mozesz się czuć spokojny.... to znacyz
                                                    połowicznie spokojny bo z kobietami nigdy nic nie wiadomo;)

                                                    > > No to strzelam w Skorpiona??
                                                    > Pudło;)

                                                    Ale mogłeś chociaż powiedzić cy blisko czy daleko:/ A tak znając swoje szczęście
                                                    to jeszcze co najmniej 10 postów będę potrzebowała żeby odgadnąć:/ Koziorożec??

                                                    > Paradoksalnie, nigdy nie zwracam uwagi na znak zodiaku;) A same skorpiony
                                                    faktycznie są fajne;)

                                                    No nie wszystkie skorpiony - ale niektóre lubię ze względu na podobieństwo
                                                    charakterów:D Też nie zwracam uwagi na znaki - chociaż ludzi spod swojego znaku
                                                    rozpoznam od razu - po prostu nie da się tego ukryć;D

                                                    > Fajny opis, szkoda, że mnie tam nie było;)

                                                    Jak Cię kiedyś dopadną wiaropodobne chęci i zechcesz przyjechać do mojego
                                                    świętego miaata - to prejażdkę ze mną w ramach dodatkowej atrakcji masz gratis
                                                    (tylko, żebym nie musiala potem tłumaczyć, że przecież uprzedzalam;)

                                                    > No a najważniejsza informacja na końcu: "było lepiej niż poprzednio"! No skoro
                                                    było to trzeba jeździć więcej, będzie jeszcze lepiej!

                                                    No jasne, że bylo lepiej - w końcu zaiczyłam tylko żółte światłą, na których
                                                    moglam hamowac a nie np 5 świateł. A dzisiaj już cofam to "lepiej":/

                                                    > No kurcze, zawsze miałem ochotę się wybrać ale sądziłem, że uwieblienie dla
                                                    taplania się w błocie jest wymagane...

                                                    Nawet jeśli to mnie nic o tym nie wiadomo ;D - zresztą na tym polegał cały mit
                                                    woodstocku - bez glana się nie wybieraj, wandale w pociągach, jedno wielkie
                                                    ćpanie i nakłanianie do kriszny - a jak się pojedzie to już człowiek trochę
                                                    zmienia zdanie:) a teraz to już w ogóle ludzie się zmieniają i zupełnie inna
                                                    atmosfera panuje, amatorów błota pewnie nadal nie brakuje, ale są i tacy co nie
                                                    chcieliby zniszcyć w błocie swoich drogich adidasów:)

                                                    > A tak serio: co jest nie tak z tą mentalnością? Jeśli chodzi o olewczy
                                                    stosunek do niektórych znaków to zgoda ale poza tym? No jeszcze smiecenie (mam
                                                    ochotę w
                                                    > ozić worek śmieci i wrzucać przez wybite wcześniej okna chamom wywalającym
                                                    śmieci na drogę). Bezmyślność, o której pisałem wcześniej jest raczej nie do
                                                    wyeliminowania, takie ciecie są i będą. Chamstwa na drogach wcale nie jest tak
                                                    dużo jak się uważa, kultura jest całkiem w porządku (raczej zawsze inni
                                                    ułatwiają mi zmianę pasa czy wpuszczą z podporządkowanej bez długiego czekania).

                                                    No dobra - kolejny stereotyp;D W zasadzie można się przyzwyczaić nawet do
                                                    wpychania się przed maskę bez kierunkowskazów, wyprzedzania na trzeciego. Co do
                                                    wpuszczania - muszę przyznać, że mnie też wpuszczają przy zmianie pasa - to
                                                    znaczy nie wiem, czy wpuszczają czy się wpycham sama a oni nie trąbią (kwestia
                                                    interpretacji lekko sporna;) Bezmyślności rzeczywiście się nie wyeliminuje,
                                                    nawet dobry OSK tu nic nei pomoże;) Ale skoro nie są tak źli Ci kierowcy to
                                                    czemu sie mówi, ze na drogach panuje istna dżungla??

                                                    > No tak, jedynka;) I to nawet, o ile pamiętam, z całkiem rozsądnym limitem
                                                    prędkości prawie przez całe miasto (80?).

                                                    Miejscami nawet 90 km/ h.

                                                    No i taka trasa ma to do siebie, że trzeba
                                                    > po niej jechać szybko i już. Rozumiem, że Cię to stresuje, też tak miałem na
                                                    początku. Ale jeśli będziesz jechała szybciej od tych tirów to nie zajedziesz im
                                                    > drogi;)

                                                    teoretycznie to ja powinnam jechać szybciej - w końcu to jest nadal teren
                                                    zabudowany a zggodnie z PRD w takim terenie samochodów ciężarowych podwyższenie
                                                    prędkości nei dotyczny - czyli powinnni się toczyć 50 km/ h, a praktycznie to
                                                    jest tak, że ja jadę 80 a wszyscy mnie wyprzedzają, czzasem nawet autobus jak ma
                                                    akurat dużą przerwę między przystankami i zdąży się rozpędzić;)

                                                    > No cóż, były wybory? Były. Trzeba było nie wybierać tych ludzi;)

                                                    A owszem że były!! Ale się głosowało nie na tych, co teraz rządzą!! Ja od
                                                    dobrych kilu lat na innych głosuje!! Toteż narzekać mam prawo:)

                                                    > A serio to współczuję, słyszałem, że w Częstochowie niewiele się robi, u mnie
                                                    bez przerwy coś
                                                    > rozkopane, fajnie się na to patrzy, nawet jeśli trzeba trochę postać w korku.

                                                    No właśnie widzę, że jedną drogę remontują aż:/ Za to ładny kawałęk drogi,
                                                    zbudowany zaledwie pare lat temu chcą teraz rozkopac bo się okazało, że za
                                                    często poustwiali światła czy cuś i trzeba zmieniać teraz (a to jeden z tych
                                                    nielicznych kawałków w Cz-wie gdzie możnaby spokojnie pojechać ponad 50 km/ h bo
                                                    się człowiek nie boi o zawieszenie:(

                                                    > Hmm, kiedy ostatnio przejechałaś kilkaset kilometrów po drogach, gdzie co parę
                                                    > kilometrów masz teren zabudowany (3 chałupy 50 metrów od drogi)? I jaka była
                                                    Twoja prędkość bezpieczna na początku i końcu tej trasy?

                                                    Kilkaset kilomtetrów ... nie wymagaj za wiele, zwłąszcza naraz. A gdyby nawet to
                                                    nie poytaj mnie o prędkość dla mnie bezpieczną bo dla mnie żadna prędkość nie
                                                    wydaje się być bezpieczna jak siedzę za kółkiem.

                                                    > A skoro jednak masz to prawo jazdy, powinnaś być w stanie opanować pojazd przy
                                                    dopuszczalnych prędkościach.

                                                    "Powinnam" - genialne słowo;D

                                                    > ludzię chcą szybko dojechać na miejsce...

                                                    CZasem chcą za szybko.... a pośpiech złym doradcą jest -czasem moze nawet nie
                                                    prędkość, ale pośpiech ...

                                                    > A jak to wygląda u nas? Tablica terenu zabudowanego na 200 metrów przed
                                                    pierwszym budynkiem i zaraz za nią skrzynka. Albo 3-pasmowa autostrada w mieście
                                                    z ograniczeniem do 50 i znowu fotoradar.

                                                    To się jużchyba nie zmieni - stawiają te fotoradary i czują się czyści -przecież
                                                    coś robimy, zeby ludzie nie ginęli. Z drugiej strony mówisz, że teren zabudowany
                                                    i tylko 3 chałupy, ale dla jesli w którejś z tych chałup mieszka dziecko, które
                                                    lubi codzieniie biegać sobie do babci po drugiej stronie ulicy to już wiesz, że
                                                    rodzicom dziecka 50 czy 90 km/ h już robi różnicę....

                                                    > No właśnie: nie sprawdzałaś bo nie mogłaś sprawdzić;) Jakby były takie
                                                    oficjalne statystyki to mogłabyś. Ale wtedy może by się nie chwalił...

                                                    No i widzisz - nie do końća = kazdy wORD ma obowiązek prowadzenia statystyk
                                                    zdawalności - te statysatyki (takie obiektywne jak bys chciał - czyli z którego
                                                    OSK i za którym razem zdał, jakoś tam przeliczane oczywiście na potrzeby
                                                    statystyki przesyłąne są do UM - taki jest wymóg - Urząd Miasta może je
                                                    udostępniac na zyczenie. CZasem robia to same WORDy - np w Krakowie na stronie
                                                    internetowje MORDu), nie wiem czy u mnie można sie np dowiedzieć, jak wygladają
                                                    statystyki (chyba spróbuje się specjalnie dowiedzieć;) ale wydaje mi się, ze w
                                                    wiekszości miast jest możliwe się dowiedzieć (Urzędy miasta nie mają w końcu
                                                    potrzeby trzymać tego w tajemnicy, nic z tego nie mają)

                                                    > Gratulują samozaparcia;) Mi by się nie chciało wstawać tylko po to, żeby sobie
                                                    > pojeździć po pustych ulicach. Chociaż jak już muszę to bardzo lubię tą porę;)
                                                    24:00 też lubię, proponuję umyć lampy skoro zaliczasz wszystkie dziury;)

                                                    Mówisz, żeby umyć?? Eeee już po nocach nie jeźdzę więc i tak mi się srednio
                                                    przydają (wreszcie nie zapominam, żeby je włączać... swiatłą znaczy się), a
                                                    samozaparcia brakło - sprawdziałam już wszystkie względnie dostępne place -
                                                    nigdzie nie ma pachołków, które bym mogła z godnością rozjezdzać nazywając to
                                                    wyczuwaniem autka i uczeniem się parkowania, tak więc piątą rano pozostawiam
                                                    snu:D Poza tym teraz szukam innych wyzwań;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 19:43
                                                    Chyba nie ma sensu odpowiadać po jednym zdaniu, odpowiem w punktach, bez cytatów (mam nadzieję, że tym nie podpadnę;)):

                                                    1. Mój znak zodiaku - powiem, jak usłyszę, czym jeździsz;)

                                                    2. Twoja jazda. Znowu narzekasz na brak postępów (nawet wątek założyłaś żeby Cię wszyscy pocieszali;)), po jednej przejażdżce. A każdy może mieć zły dzień, ja czasem robię takie błędy, że włosy na tyłku stają mi dęba. I też się czasem kumulują. Ale wcale się nie zniechęcam z tego powodu;) Byłaś dzisiaj w kiepskiej formie i tyle. Będzie lepiej następnym razem. No i jak jeździsz raz na tydzień to nie możesz liczyć na szybki postęp. Używaj samochodu! A co do żółtych świateł: czy Ty nacisnęłaś kiedyś na hamulec z całej siły? Auto zatrzymuje się szybko a hamowanie przed żółtym nikogo za Tobą nie zaskoczy. Nie wjeżdżaj na żółtym (zwłaszcza, że jeździsz powoli).

                                                    3. Polscy kierowcy. Dlaczego jest tak źle? Bo ludzie chcą dojechać szybko. Kilka kilometrów wsi z 50-tką, kilka niewyprzedzalnych przez kilkanaście kilometrów pks-ów i średnia prędkość leci strasznie w dół. A rozkładanie podróży przez Polskę na 2 dni nikogo nie bawi. No i podemują ryzyko, zwłaszcza, że łamanie ograniczeń w ogromnej większości przypadków nie kończy się wylotem z zakrętu w krajobraz ani rozjechaniem dziecka. A co do tego Twojego dziecka z trzech chałup;): a może zacząć wymagać czegoś od pieszych? Drogi, zwłaszcza krajowe/międzynarodowe są dla samochodów, jeśli pojawia się niej pieszy, powinien przestrzegać przepisów. Dziecko też, rodziców od czegoś w końcu ma. Wymaganie tylko od kierowców (a tak to teraz wygląda) kończy się właśnie tym, co mamy. A w ogóle to dublujemy jedną z wielu dyskusji na ten temat z forum Bezpieczeństwo na Drodze;).

                                                    4. Nie wiedziałem, że podniesienie prędkości w zabudowanym nie dotyczy ciężarówek. Ciekawe, czy ich kierowcy to wiedzą;)

                                                    5. Statystyki. Sprawdziłaś, skuteczność swojego OSK przed zapisaniem się? Może, gdyby było prościej dostępne (nikomu nie chce się występować po nie do UM) byłoby lepiej. No i jakieś opracowanie bo większość ludzi suchych liczb nie zrozumie.
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 02.08.07, 19:26
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > 1. Mój znak zodiaku - powiem, jak usłyszę, czym jeździsz;)

                                                    Ooooooo TY!!!!!!! A teraz mogłabym Cie podpuścić - tak bezczelnie niby cichaczem
                                                    powiedizeć, że jeżdzę sobie np małym zielonym seicento i jescze poszukac
                                                    informacji na jego temat w internecie co by uwiarygodnić swoją historię a potem
                                                    brutalnie bądź skamląco (w zalezności na co jesteś czulszy;) wydusić z Ciebie
                                                    nie tylko znak zodiaku ale i parę innych szczegółów..... no i patrz jaka jestem
                                                    miła i w ogóle - nie podpuszczam Cię i jeszcze Ci o tym otwarcie mówię toteż z
                                                    wdzięczności sam byś się przyznał i byloby z glowy nooooo. Chyba utrafiłam tego
                                                    koziorożca co??

                                                    > 2. Twoja jazda. Znowu narzekasz na brak postępów (nawet wątek założyłaś żeby
                                                    Cię wszyscy pocieszali;))

                                                    A skąd Ci przyszło do głowy, że chcę żeby mnie ktokolwiek pocieszał?? A moze
                                                    wręcz przeciwnie - może bym chciała żeby mi ktoś tak otwarcie i wprost
                                                    powiedział "weź małą daj spokój, prędzej Sahara pokrzywami porośnie niż Ty się
                                                    kierowcą staniesz!!" bo wtedy może bym mogła sobie odpuścić, zamienić to
                                                    pseudojeżdenie na patrzenie jak moja Dziecina pokrywa sie z biegiem miesięcy i
                                                    lat rdzą i nic poza tym, moglabym mieć usprawiedliwienie, że poszlam za dobrymi
                                                    radami innych..... A od pocieszania to ja mam Linię Frontu;)

                                                    > ja czasem robię takie błędy, że włosy na tyłku stają mi dęba.

                                                    Serio masz włosy na tylku;D????? NIE ODPOWIADAJ!!!!;)

                                                    > Byłaś dzisiaj w kiepskiej formie i tyle. Będzie lepiej następnym razem.

                                                    Kiepskie dziś, wczoraj, przedwczoraj, w zasadzie to kiepskie osiem...... długich
                                                    cholernych miesiecy.
                                                    A poza tym to co, już sobie kurde ponarzekać ne można????!!!! W takim razie
                                                    znikam, jak dlugo szukałam sposobu, żeby jeździc dużo jednocześnie unikając
                                                    jeżdzenia tak i czas z forum się ewakuować - w końcu moje rady tutaj stają się
                                                    czysto mechaniczne i teoretyczne, coraz bardziej pozbawione piętna doświadczenia
                                                    i przekonania o prawdziwości słów a o to powinno chyba na forum chodzić. Ale ok
                                                    - temat możemy uznać za zakończony - w końcu nie trudno zauważyć, że jestem
                                                    niereformowalna, wszelkie próby tłumaczenia i przemawiania mi do rozumku,
                                                    tudzież resztek rozsądku spełzną na niczym (instruktorzy tez nie dali rady;),
                                                    więc zakończmy tę mękę i dajmy sobie spokój. Tzn Ty będziesz miał spokój bo ja
                                                    od 8 miesięcy jestem cholernie monotematyczna i mogłabym się z tego zacząć
                                                    leczyć gdyby nie ta moja mechaniczna żaba pod moim oknem, którą notabene kocham
                                                    nad życie pomimo wszystko:)

                                                    > A co do żółtych świateł: czy Ty nacisnęłaś kiedyś na hamulec z całej siły?
                                                    Auto zatrzymuje się szybko
                                                    > a hamowanie przed żółtym nikogo za Tobą nie zaskoczy. Nie wjeżdżaj na żółtym
                                                    > zwłaszcza, że jeździsz powoli).

                                                    Taaaak raz nacisnęlam, bo bym się na takiego jednego przede mną wpakowała i
                                                    wcale się szybko aż tak nie zatrzymało auto!! Ale dobra nie czepiam się, zawsze
                                                    mialam problem z hamulcem - rzecz nie do wytlumacznia, więc umilknę

                                                    > 3. Polscy kierowcy. Dlaczego jest tak źle? Bo ludzie chcą dojechać szybko.
                                                    .... No i podemują ryzyko, zwłaszcza, że łamanie ogra
                                                    > niczeń w ogromnej większości przypadków nie kończy się wylotem z zakrętu w
                                                    krajobraz ani rozjechaniem dziecka.
                                                    > a może zacząć wymagać czegoś od pieszych? Drogi, zwłaszcza
                                                    krajowe/międzynarodowe są dla samochodów, jeśli pojawia się niej pieszy,
                                                    powinien przestrzegać przepisów

                                                    Nie wiem czy dublujemy, tak zaglądam bardzo rzadko, w zasadzie tylko raz
                                                    zaglądałam częściej (potrzeba była;) a co do pieszych..... myślę, że problem
                                                    jest dwutorowy - chociaż oba wychodzą z tego samego podłoża - brak świadomości.
                                                    Ja dopiero wsiadając do auta uśiwadomiłam sobie kilka prostych prawd, których
                                                    jako piesza nie byłam w stanie pojąć - tego, że auto nie zatrzyma się w miejscu
                                                    gdy ktoś nagle wylezie przed maskę, że gdyby czlowiek chciał się zatrzymywac
                                                    przed każdym przejściem dla pieszych to nigdzie by nie dojechał, że to że
                                                    kierowca ma zakaz używania telefonu podczas jazdy równie dobrze mogłoby się
                                                    tyczyć pieszych przełażących przez jezdnię, którzy też są na równi
                                                    odpowiedzialni za nieuwagę na jezdni itd - trzeba wsiąść za kierownicę, żeby
                                                    pewne rzeczy zrozumieć. Druga rzecz - rodzice dzieci to jedno - Ci często (choć
                                                    niestety nei zawsze) potrafią nauczyć dzieci odpowiednich zachowań. Ale jest coś
                                                    gorszego - inni dorośli - co z tego, że 100 tys razy powtórzysz dziecku, że ma
                                                    przechodzić tylko na zielonym jak wystarczy, ze dziecko raz zobaczy innego
                                                    dorosłego, któremu się spieszy na tyle, ze nie poczeka cholernych 15 sekund albo
                                                    nie zada sobie trudu naciśnięcia guziczka i będzie przełaził na czerwonym
                                                    pomstując, że światła się nei zapalają - dziecko zobaczy raz, następnym razem
                                                    wprowadzi to w czyn i oby przezyło - dzieci są niestety bardzo glupie i naiwne
                                                    często, a ich ocena sytuacji daleka jest od ideału. Ok, kierowcy nie są temu
                                                    winni, ale w zderzeniu z pieszym mają większe szanse i to oni będą potem ponosić
                                                    piętno winy za wypadek - kierowcy przynajmniej znają przepisy, więc przynajmniej
                                                    oni niech się do nich stosują. Poza tym jestem za uczeniem przepisów dzieciaków
                                                    już od podstawówki (przedszkola!!!!) ale żeby mialo to sens trzeba by jeszce
                                                    zrobić pranie mózgu wielu dorosłym (na naukę jest już dla nich za późno).

                                                    > 4. Nie wiedziałem, że podniesienie prędkości w zabudowanym nie dotyczy
                                                    ciężarówek. Ciekawe, czy ich kierowcy to wiedzą;)

                                                    Kurcze nie pamiętam artykułu:( A kierowcy nawet jak wiedzą (wątpie) to mają to
                                                    daleko w tyle.... swojego samochodu oczywiście;)
                                                    >
                                                    > 5. Statystyki. Sprawdziłaś, skuteczność swojego OSK przed zapisaniem się?

                                                    Nie a gdyby nawet byly (powiedzmy, że takie statystyki nawet dla mojego
                                                    humanistycznego umysłu nie stanowilyby większej trudności w zrozumieniu;) -
                                                    nawet gdyby byly miarodajne, prawdziwe, odpowiadające rzeczywistości (co znów
                                                    zaznaczam jest moim zdaniem niemozliwe choćby z tego wzgledu, że jeden
                                                    instruktor może być świetny dla jednego kursanta, a beznadziejny dla innego -
                                                    kwestia charakterów, motywacji itd) to i tak bym nie wzięła ich pod uwagę, i tak
                                                    poszlabym tam, gdzie poszłąm i itak wielu jak ja dokonałoby i dokonuje wyboru
                                                    OSK na zasadzie totalnie spontanicznej i nieprzemyślanej decyzji.
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.07, 00:21
                                                    Ad 1. Owszem, a ja mógłbym powiedzieć, że jestem skorpionem. Nie możemy się sprawdzić więc musimy sobie ufać (albo pisać bzdury licząc, że się nie sypnie kiedyś;)). No i jasne, że mogłabyś sporo ze mnie wydusić, i powoli to Ci się udaje;) Nie trafiłaś koziorożca (10 zostało). Teraz spróbuj brutalnie;)

                                                    Ad 2. Jasne, że wątek jest do pocieszania. Lubisz jak wszyscy Cię głaszczą po główce, całują w czółko i mówią: nie martw się N-C, będzie dobrze, jeszcze nauczysz się świetnie jeździć. Choiaż trochę to lubisz. Może nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Ale mam rację;)
                                                    Ile przejechałaś przez te 8 miesięcy? Z 10k km? Wątpię skoro jeździsz tak rzadko. A jak tak kochasz tego swojego matiza czy co tam masz to jeździj nim! Codziennie, do pracy, na zakupy, wyrzuć bilety na komunikację miejską! Wtedy zaczniesz się czegoś uczyć.

                                                    Ad 3. Nie zgadzam się, że skoro kierowcy muszą znać przepisy to należy ich winić za wypadki z udziałem pieszych (tak rozumiem to, co napisałaś, może trochę przesadzając tylko;)). W ten sposób uniemożliwisz ruch zupełnie. Od pieszych trzeba wymagać przestrzegania przepisów bo tylko wtedy będą bezpieczni, poprostu. I nie można wymagać od kierowców jasnowidzenia (spróbuj zauważyć idącego prawą stroną drogi ubranego na czarno pieszego w nocy wśród świateł samochodów jadących z przeciwka, nawet 40 km/h to wtedy za dużo) i myślenia za wszystkich innych. A dorośli szybko zaczną o siebie dbać jeśli będzie im się to opłacało (mandaty, leczenie na swój koszt i pokrycie kosztów napraw samochodów). Ale komuś musi zależeć, łatwiej wprowadzić obowiązek jazdy na światłach... Głosujcie na mnie;)

                                                    Ad 4. Dalej wierzę w te moje statystyki. Ludzi aż tak się od siebie nie różnią, żeby źli instruktorzy mieli dobre wyniki. I są obiektywnie skuteczniejsze metody nauczania. Ty z pewnością jesteś wyjątkowa i na Ciebie mogłyby one nie działać ale tłuszcza by się cieszyła. A jeśli nie taka metoda to jaka? Przyznawanie punktów przez kursantów instruktorom? Niby dobrze ale... jak myślisz, jak Linia oceniłaby swojego supermana (a conajmniej 3 pudła...)? ;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 04.08.07, 14:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Ad 1. Owszem, a ja mógłbym powiedzieć, że jestem skorpionem. Nie możemy się
                                                    sprawdzić więc musimy sobie ufać (albo pisać bzdury licząc, że się nie sypnie
                                                    kiedyś;)).
                                                    Na szczęście to ufanie nie jest aż takie straszne więc jakoś przeżyjemy;D

                                                    > No i jasne, że mogłabyś sporo ze mnie wydusić, i powoli to Ci się udaje;)

                                                    Serio?? Cholera muszę kuć żelazo póki goroące:D

                                                    > Nie trafiłaś koziorożca (10 zostało). Teraz spróbuj brutalnie;)
                                                    Cholewcia, przez internet brutalnie nie potrafię:( A szkoda, bo zważywszy, że
                                                    nie da sie Cię tak latwo brać pod włos jak przeciętnego faceta to mogłoby być
                                                    ciekawie;) Baran??
                                                    >
                                                    > Ad 2. Jasne, że wątek jest do pocieszania. Lubisz jak wszyscy Cię głaszczą po
                                                    główce, całują w czółko i mówią: nie martw się N-C, będzie dobrze, jeszcze naucz
                                                    > ysz się świetnie jeździć. Choiaż trochę to lubisz. Może nawet nie zdajesz
                                                    sobie z tego sprawy. Ale mam rację;)

                                                    Nie masz. Podziwiam Twoją ogólną umiejętność przejrzenia wielu spraw i
                                                    umiejętności dopasowywania podejścia w zalezności do człowieka - patrząc na
                                                    posty do mnie i do Linii - wydawać by się mogło, że piszą to dwie różne
                                                    osoby.... ale w tym jednym się mylisz.... nie znasz mnie, znasz jakiś tam
                                                    wycinek no-comments, ajeśli chodzi o mnie to ja nie cierpię pocieszania,
                                                    glaskania po główce, nienawidzę pustego udawania, nic nie znaczących słów tzw.
                                                    "pocieszania", nie cierpię gdy ktoś plując mi w twarz jednocześnie wmawia mi, że
                                                    to pada deszcz, wielu rzeczy nie cierpię a pocieszanie nierozrewalnie wiąże się
                                                    dla mnie ze słabością..... a słabości nienawidzę najbarsziej - i nie obchodzi
                                                    mnie słabość innych - ich sprawa, ale moja włąsna słąbość już jest nie do
                                                    zniesienia. Nie znoszę gdy ktoś próbuje się nade mną litować, prowadzić mnie za
                                                    rekę, glupio pocieszając, że jest dobrze kiedy jest źle. To dlatego mimo
                                                    wszystko kurczowo trzymałam się pierwszego instruktora - bo to jesgo stawianie
                                                    na samodzielność kursanta i nie patyczkowanie sie z kurantem mialo moim zdaniem
                                                    sens - bez głaskania po kolanku i pocieszania "jutro będzie lepiej". Wiesz
                                                    dlaczego instruktor po kursie (ten inny) zdołał mnie czegokolwiek nauczyć?? Bo
                                                    nigdy mnie nie chwalił, ludzie łakną chwalenia, pocieszania, głaskania po rączce
                                                    - to ich napędza i motyuje, ale ja nie, nei w takich sprawach, mnie to co
                                                    najwyżej irytuje. Instruktor nigdy mnie nie chwalił i nigdy nie odpuszczał,
                                                    udawal głuchego na moje marudzenie a kiedy po zrobieniu kolejnej z rozlicznych
                                                    głupot próbowalam wymyslać 100 tłumaczeń on nieustępliwie nei dawał się na to
                                                    nabierać i zawsze odpowiadał jedno: "kierowca musi to wiedzieć", "kierowca musi
                                                    to umieć", "kierowca musi to ocenić" ... nigdy nie powiedział mi zlego slowa
                                                    (nawet jak wrzuciłam wsteczny bez sprzęgla, jak rozjeżdzalam krawężniki),
                                                    pozwalał mi popełniać błędy - zaliczać krawęzniki, rozjeżdzać pachołki na placu
                                                    - pozwalał mi samej ponosić konsekwencje własnych czynów, nigdy mnie przed nimi
                                                    nie chronił. Nie lubię pocieszania bo nie lubię gdy ktoś się nade mną lituje, a
                                                    jeśli ktoś sie lituje - oznacza to, że jestem słaba, ja mogę pocieszać innych,
                                                    od innych nie wymagam tak wiele, ale sama litości nei zniosę. Ten wątek nie
                                                    służył znalezieniu pocieszenia, może wręcz przeciwnie - może wolałam żeby ktoś
                                                    powiedział: "albo wsiadasz do auta i jeździsz albo poddaj się i zmykaj stąd".
                                                    Zresztą to, że nie cierpię słąbości nie oznacza, że sama nigdy słąba nie jestem-
                                                    ten wątek to niestety kolący mnie w oczy przejaw tej słabości (niech już cholera
                                                    spadnie na kolejną stronę:/), mnie też sie ona zdarza i już. Ufff no i zza
                                                    no-comments wyjrzałam Ja.... ale musiałam.

                                                    > Ile przejechałaś przez te 8 miesięcy? Z 10k km?
                                                    Nie mów do mnie zagadkami;) Jak mam rozumieć to 10k ?? 10 tysięcy?? No to chyba
                                                    odpowiedź jest oczywista. resztę z punktu z róznych powodów zignoruje

                                                    > Ad 3. Nie zgadzam się, że skoro kierowcy muszą znać przepisy to należy ich
                                                    winić za wypadki z udziałem pieszych

                                                    Alez ja ich nie winię... tylko,ze pech w tym, ze w spotkaniu z pieszym na masce
                                                    to kierowcy mają większe szanse - zarówno na ptrzetrwanie, jak i na poczucie
                                                    winy, mandat, koszt naprawy wozu, lecące na leb na szyje składki itd. Oni w
                                                    swoich rekach mają większą siłę więc muszą uważać. Piesi oczywiście też - nie
                                                    przeczę (chociaż sama przyznaje, że dopiero odkąd jeżdzę autem jest
                                                    rozsądniejszą pieszą - dopiero teraz).

                                                    > Od pieszych trzeba wymagać przestrzegania przepisów bo tylko wtedy będą
                                                    bezpieczni, poprostu.

                                                    Tu się zgadzam w całej rozciągłości - dlatego od przedszkola uczyłabym przepisów
                                                    dzieciaków, tylko że tym dzieciakom ktoś musi jeszcze dać dobry przykłąd jak ich
                                                    przestrzegać (np tatuś za kierownicą auta;)

                                                    > I nie można wymagać od kierowców jasnowidzenia (spróbuj zauważyć idącego prawą
                                                    stroną drogi ubranego na czarno pieszego w nocy wśród świateł samochodów jadącyc
                                                    > h z przeciwka, nawet 40 km/h to wtedy za dużo) i myślenia za wszystkich innych.

                                                    Ok - na własne skórze przekonalam się np o sensowności przepisu co by nie
                                                    parkować auta w odległości 10 metrów od skrzyżowania - mało nie przejechałam
                                                    pieszej, gdy mi wyszła wieczorem (godz. 18:00 zimą - więc ciemno) zza dużego
                                                    dostawczego auta gdy skręcałam (eLka miał dobre hamulce na szczęscie). I raz jak
                                                    mało nei rozjechałam rowerzysty bo w środku zimy (też koło 18:00) jechał ulicą
                                                    bez światel!!
                                                    > A dorośli szybko zaczną o siebie dbać jeśli będzie im się to opłacało
                                                    (mandaty, leczenie na swój koszt i pokrycie kosztów napraw samochodów).

                                                    Może to nie byłby taki glupi pomysl, tylko jak znam życie - cięzko by było
                                                    udowodnić winę pieszemu (oprócz oczywistego przechodzenia na czerwonym bądź w
                                                    miejscach niedozwolonych), zawsze mogą się tlumaczyć, ze wcale nie weszli przed
                                                    maskę nadjeżdzającego samochodu - samochód byl jeszcze daleko.

                                                    > Ale komuś musi zależeć, łatwiej wprowadzić obowiązek jazdy na światłach...
                                                    Głosujcie na mnie;)

                                                    I tak dochodzimy do polskiej konkluzji - trzeba czegoś zabronić (chodzenia
                                                    pieszo??;)

                                                    > Ad 4. Dalej wierzę w te moje statystyki. Ludzi aż tak się od siebie nie
                                                    różnią, żeby źli instruktorzy mieli dobre wyniki. I są obiektywnie
                                                    skuteczniejsze metody nauczania. Ty z pewnością jesteś wyjątkowa i na Ciebie
                                                    mogłyby one nie działać ale tłuszcza by się cieszyła.

                                                    A ja nadal nie wierzę:) Ludzie są naprawdę rózni - każdy z nas to mozaika nie do
                                                    przewidzenia i rozgryzienia, uczenie poruszania się samochodem wymaga nie tylko
                                                    suchych instrukcji - ale współdzialania i wzajemnego zaufania - a to już
                                                    komplikuje możliwość porozumienia się między niektórymi ludźmi. Ja wcale nie
                                                    jestem wyjątkowa, no chyba, że pod tym względem, że nie działają na mnie żadne
                                                    metody;D

                                                    "Tłuszcza".... że co??????? Znaczy kogo???

                                                    > Przyznawanie punktów przez kursantów instruktorom? Niby dobrze ale... jak
                                                    myślisz, jak Linia oceniłaby swojego supermana (a conajmniej 3 pudła...)? ;)

                                                    Kurcze tym argumentem powaliłeś moją strategię;) Bo neistety jak we wszystkim
                                                    znaleźliby się kursanci chcący np wziąć odwet na isntruktorze za coś tam i
                                                    zaniżać punkty (ja np mojemu kursowemu moglabym dać same zera a moze sobie nie
                                                    zasłużył;) Może w takim razie oprócz punktów jeszcze konieczność ich
                                                    argumentowania (z argumentowaniem już mieliby ludzie problem - trzeba się
                                                    wysilić i umieć uzasadnić swoją ocenę - może byliby bardziej obiektywni)....
                                                    chociaż Linia stworzyłąby pewnie niezłą epopeję;)

                                                    Mam lepszy pomysł - oprócz statystyk - kamery podczas jazd (już mnie raz Linia
                                                    za ten pomysł zdzieliła no ale nadal się upieram, że nie byłoby to głupie - dla
                                                    dobra kolejnych pokoleń kursantów można by sie poświęcić;) - taki przyszły
                                                    kursant mógłby sobie pooglądać kilometry taśm, jak dany instruktor uczy, ile
                                                    trwaja u niego jazdy, jak się odnosi do inncych et cetera.... a opróćz tego
                                                    dodatkowy plus - instruktorzy bez powołania pewnie by się nei chcieli w to bawić
                                                    i sami by odeszli do innych zawodów, zostaliby Ci co
                                                  • no-comments no i ucięło 04.08.07, 14:15
                                                    zostaliby Ci, co do swojego zawodu czują powołanie, potrafią to i to lubią:)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.07, 00:33
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Cholewcia, przez internet brutalnie nie potrafię:( A szkoda, bo zważywszy, że
                                                    > nie da sie Cię tak latwo brać pod włos jak przeciętnego faceta to mogłoby być
                                                    > ciekawie;) Baran??

                                                    Szkoda, liczyłem, że właśnie będzie ciekawie;) I dlaczego właśnie baran?? Pudło, ja zimowy jestem.

                                                    > Nie masz. Podziwiam Twoją ogólną umiejętność przejrzenia wielu spraw i
                                                    > umiejętności dopasowywania podejścia w zalezności do człowieka - patrząc na
                                                    > posty do mnie i do Linii - wydawać by się mogło, że piszą to dwie różne
                                                    > osoby....

                                                    Znowu szkoda. Taki fajny tekst mi wyszedł;). Wiesz, do Linii nie mogę pisać tak, jak sobie tu rozmawiamy My - kierowcy;). A w Twoim drugim wątku wszyscy piszą to, co ja tutaj od 300 postów. I to wcale nie jest puste udawanie. Jeszcze mnie nie wysłałaś do diabła więc tak tego nie odbierasz. Ja też tego nie lubię, nie pisałbym tego, gdybym uważał to za puste.
                                                    Co do słabości - kolejna rzecz, w której się zgadzamy. Ale nie lubię matody "kija i kija", lubię jak mnie chwalą, pod warunkiem, że mają za co.

                                                    > Ten wątek nie
                                                    > służył znalezieniu pocieszenia, może wręcz przeciwnie - może wolałam żeby ktoś
                                                    > powiedział: "albo wsiadasz do auta i jeździsz albo poddaj się i zmykaj stąd".

                                                    A wtedy Ty powiedziałabyś: "a właśnie, że będę jeździła! I będę pisać na tym forum!", teraz się nie mylę?

                                                    > Zresztą to, że nie cierpię słąbości nie oznacza, że sama nigdy słąba nie
                                                    > jestem - ten wątek to niestety kolący mnie w oczy przejaw tej słabości (niech > już cholera spadnie na kolejną stronę:/), mnie też sie ona zdarza i już. Ufff > no i zza no-comments wyjrzałam Ja.... ale musiałam.

                                                    No co Ty, żeby pisać o swoich błędach trzeba prawdziwej siły;).

                                                    > Nie mów do mnie zagadkami;) Jak mam rozumieć to 10k ?? 10 tysięcy?? No to
                                                    > chyba odpowiedź jest oczywista. resztę z punktu z róznych powodów zignoruje

                                                    Sorki, k to od kilo, tysiąc. 10k to wcale nie tak dużo, jak rozumiem tyle nie przejechałaś jeszcze. Jak tyle przejedziesz i dalej będziesz chciała napisać to, co napisałaś w swoim wątku, możesz zacząć mieć wątpliwości. Wtedy masz to napisać a ja je rozwieję;)

                                                    Co do pieszych:
                                                    Tak, kierowca ma większe szanse na wyjście cało ale to pieszy ma większe szanse na uniknięcie zderzenia. Nie mówię tu o sytuacji ogromnego przekroczenia prędkości czy wypadnięcia z drogi. Zazwyczaj to właśnie auto widać z daleka i można przewidzieć jego pojawienie się. Pieszy ma zwrotność i widoczność (chyba, że sam z niej zrezygnuje idąc niewłaściwą stroną drogi), kierowca prędkość i pancerz;). Co do edukacji dzieci - ja byłem tego uczony gdzieś w okolicach połowy podstawówki, optymistycznie zakładam, że gorzej raczej nie jest. Większym problemem jest beztroska dorosłych, to w końcu oni częściej poruszają się po drogach i oni mają poczucie nieśmiertelności wynikające z doświadczenia;) Wykazanie winy pieszego w wypadku wcale nie jest takie trudne, przecież są do tego techniki (ślady, położenie auta i ciał;)), świadkowie. Tak przynajmniej sądzę. Jeśli policji, sądowi zależałoby, znajdowano by winnego. Ale u nas robi się kampanie "stop wariatom drogowym" a nie "stop wariatom na pasach";) Nie chcę, żeby to brzmiało jak rozgrzeszanie kierowców, nie podoba mi się tylko zrzucanie na nich całej winy...

                                                    > I tak dochodzimy do polskiej konkluzji - trzeba czegoś zabronić (chodzenia
                                                    > pieszo??;)

                                                    Nie, trzeba zacząć przestrzegać prawa i przykładać się do pracy. To jest bardzo niepolska konkluzja;)

                                                    > A ja nadal nie wierzę:) Ludzie są naprawdę rózni - każdy z nas to mozaika nie > do przewidzenia i rozgryzienia, uczenie poruszania się samochodem wymaga nie > tylko suchych instrukcji - ale współdzialania i wzajemnego zaufania - a to już
                                                    > komplikuje możliwość porozumienia się między niektórymi ludźmi.

                                                    Wiesz, co to jest rozkład Gaussa? Całkiem sporo cech ma własnie taki rozkład w populacji. To, że Ty znajdujesz się na jednym z końców tej krzywej (dla np. podatności na odpowiednie metody szkolenia) nie znaczy, że ogromna większość ludzi nie znajduje się w środku. Czy nie interesowałaby Cię skuteczność lekarza, który miałby Cię operować?

                                                    > "Tłuszcza".... że co??????? Znaczy kogo???

                                                    Bezimienny, szary tłum.

                                                    > Kurcze tym argumentem powaliłeś moją strategię;)

                                                    No właśnie, suche fakty to najlepszy sposób, nie wymyslisz nic innego. Kamery w czasie jazd to niezły pomysł ale trudny/kosztowny technicznie. Trzebaby trzymać gdzieś i udostępniać terabajty danych (no własnie: jak długo, z ilu kursantów itp), montować kamery, cały ten sprzęt. A kto za to zapłaci? I co to tak naprawdę da? Komu chciałoby się to oglądać (najwyżej w poszukiwaniu co pikantniejszych fragmentów, np. z Linią;))? No i obawiam się, że i dobrzy instruktorzy odchodziliby...
                                                    A statystyki już są, tylko je opracować i udostępnić;)

                                                    A jak Ci się dzisiaj jeździło?;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 05.08.07, 11:48
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Szkoda, liczyłem, że właśnie będzie ciekawie;)
                                                    Jak to a teraz nie jest ciekawie??????;) Nie wiem czemu baran - taki strzał w
                                                    ciemno, z zimowych Wodnik (bo Ryby nie uwierzę).

                                                    > Wiesz, do Linii nie mogę pisać tak, jak sobie tu rozmawiamy My - kierowcy;).
                                                    "My-kierowcy" ..... sorrry ale mało nie popłakałam sie ze smiechu, tzn w Twoje
                                                    bycie kierowcą nie wątpię oczywiście:)

                                                    > A w Twoim drugim wątku wszyscy piszą to, co ja tutaj od 300 postów. I to wcale
                                                    nie jest puste udawanie. Jeszcze mnie nie wysłałaś do diabła więc tak tego nie
                                                    odbierasz. Ja też tego nie lubię, nie pisałbym tego, gdybym uważał to za puste.

                                                    Nie uważam Twoich słów za puste - inaczej bym z Tobą nie rozmawiała, ja ogólnie
                                                    nie lubię pustoty w jakimkolwiek wcieleniu:D I szkoda by Cię bylo Diablu
                                                    oddawać;) Twoje pocieszenia nie są puste, ale calkowicie pozbawione materiału
                                                    doświadczalnego, albo inaczej mówiąc punktu odniesienia w postaci choćby
                                                    chwilowej obserwacji moich poczynać za kółkiem - nie wyobrażasz sobie, jak
                                                    fatalnie można jeździć jeśli się zdalo egzamin i dlatego trudno Ci uwierzyć, że
                                                    aż tak fatalnie można. Ale ja potrafię łamać wszelkie konwenanse i wychodzić
                                                    poza możliwości wyobraźni czlowieka;)

                                                    > Co do słabości - kolejna rzecz, w której się zgadzamy. Ale nie lubię matody
                                                    > "kija i kija", lubię jak mnie chwalą, pod warunkiem, że mają za co.
                                                    Też nie lubię kija w ogóle - jechalam raz z takim instruktorem - istny koszmar -
                                                    po jeździe powiedział mi, że da sie ze mnie zrobic kierowcę tylko trzeba mocno
                                                    mi wsiąść na kark - oczywiście to była ostatnia nasza jazda.
                                                    Co do chwalewnia - w zasadzie każdy to lubi, ale tylko wtedy ma to sens jeśli
                                                    się wie, że chwalonym jest się słusznie, puste chwalenie działa na mnie
                                                    odrzucająco, wolę konstruktywną krytykę bo dzięki niej się uczę (a czasem nie
                                                    uczę, ale przyanjmniej daje do myślenia). Instruktor po kursie pochwalił mnie
                                                    tylko dwa razy na jakiś tydzień przed egzaminem, tylko raz (ale tuż przed
                                                    egzaminem) poiwedział, że teraz widzi, że jestem w stanie zdać ten egzamin -
                                                    gdyby mnie chwalił zawsze to żadna z tych "pochwal" nie zrobilaby na mnie
                                                    wrażenia - a tak przynajmniej wiedziałam, że mówi prawdę i w to wierzy (i
                                                    przyznaje, że wcześniej nadzwyczajniej w świecie nie było za co chwalić - tym
                                                    bardziej mu chwała, że tego nei robił:)

                                                    > A wtedy Ty powiedziałabyś: "a właśnie, że będę jeździła! I będę pisać na tym
                                                    forum!", teraz się nie mylę?
                                                    Cóż - kłamstwem by bylo zaprzeczyć;D Taka opcja jest bardzo prawdopodobna, w
                                                    końcu egzamin zdałam za pierwszym razem właśnie po to, żeby zrobić komuś na
                                                    złość i mieć dziką z tego powodu satysfakcję:D

                                                    > No co Ty, żeby pisać o swoich błędach trzeba prawdziwej siły;).
                                                    Eeeee tam, bez przesady, zwłąszcza, że łatwoej np okazać słabość niż przyzanć
                                                    się, że się np nie mialo racji.

                                                    > Sorki, k to od kilo, tysiąc. 10k to wcale nie tak dużo, jak rozumiem tyle nie
                                                    przejechałaś jeszcze. Jak tyle przejedziesz i dalej będziesz chciała napisać to,
                                                    > co napisałaś w swoim wątku, możesz zacząć mieć wątpliwości. Wtedy masz to
                                                    napisać a ja je rozwieję;)

                                                    A po 1 k nie powinnam się już zacząć martwić?? Tak na wszelki wypadek pytam, co
                                                    bym mialą o czym myśleć i czym się martwić;)A poza tym obawiam się, że prędzej
                                                    siwizny doczekamy niż mojego 10 k (no i Żaba może tego nei dotrzymać przy mojej
                                                    technice jazdy:(

                                                    > Tak, kierowca ma większe szanse na wyjście cało ale to pieszy ma większe
                                                    szanse na uniknięcie zderzenia....
                                                    Owszem o tym zapomniałam - że pieszy ma większą możliwość reakcji, chociaż
                                                    czlowiek czasem niczym zwierzę się zachowuje - trąbniesz na psa to Ci jeszcze
                                                    pod koła wejdze, człowiek czasem wlezie na ulicę i na widok szybko zbliżajacego
                                                    sie pojazdu zbaranieje w bezruchu (no ale to nie wina kierowcy of course)

                                                    > Większym problemem jest beztroska dorosłych, to w końcu oni częściej poruszają
                                                    się po drogach i oni mają poczucie nieśmiertelności wynikające z doświadczenia;)
                                                    ... Jeśli policji, sądowi zależałoby, znajdowano by winnego. Ale u nas robi się
                                                    kampanie "stop wariatom drogowym" a nie "stop wariatom na pasach";)
                                                    > Nie, trzeba zacząć przestrzegać prawa i przykładać się do pracy. To jest
                                                    bardzo niepolska konkluzja;)

                                                    Dobry slogan - podoba mi się, startując z nim w wyborach wywołałbyś niezłą
                                                    rewolucję (aczkowliek zważywszy wzrastającą ilość samochodów na ulicach i
                                                    kierowców..... miałoby to szanse powodzenia). Ja nie zrzucam winy tylko na
                                                    kierowców, moze wina lezy własnie w tym, że latwiej, prościej i szybiej jest
                                                    orzec winę kierowcy niż pieszego (nie trzeba wtedy szukać przyczyn i jak
                                                    słusznie zauważyłeś nawet nie trzeba się naprawcować. Po drugie może to jakaś
                                                    pozostałość po poprzednim systemie - przekonanie, że jak ktoś ma samochód to
                                                    może sobie pozwolić na więcej - ma furę wiec jest pan, trzeba mu to panowanie
                                                    ukrócić, a pieszy biedak nie ma nic więc trzeba go chronić (ale to już takie
                                                    moje daleko posunięte domniemywanie;)

                                                    > trzeba zacząć przestrzegać prawa ....
                                                    Czyli przestrzegać przepisów też??;> Również tych dotyczących graniczeń
                                                    prędkości?? Wiem wiem co o tym myślisz, ale nie mogłąm się powstrzymać od
                                                    prowokacji:D

                                                    > Wiesz, co to jest rozkład Gaussa? Całkiem sporo cech ma własnie taki rozkład w
                                                    > populacji. To, że Ty znajdujesz się na jednym z końców tej krzywej (dla np.
                                                    podatności na odpowiednie metody szkolenia) nie znaczy, że ogromna większość
                                                    ludzi nie znajduje się w środku.

                                                    Statystyka mnie nei przekonuje bo nei uwzględnia rzeczy nie definiowalnych prez
                                                    nauki ścisłe;D W dzisiejszych czasach na osobowość, charakter człowieka ma wpływ
                                                    zbyt wiele zmiennych, żeby móc z tego stworzyć jakąkolwiek prawidłowość - cechy
                                                    wrodzone, cechy nabyte poprzez włąsne doświadczenia, wychowanie, rówieśnicy,
                                                    kultura i społeczeństwo, w którym się zyje, nie mówiąc już o takich szczegółach
                                                    jak to czym w dzieciństwie dobrze nas karmili na tyle, zeby nasz mózg miał
                                                    szansę się rozwinąć w pożądanym kierunku. Spójrz na ludzi wokół siebie -
                                                    myślisz, że da się ich ubrać w jakiś schemat?? Nie sądze. Może kiedyś - 300 lat
                                                    temu gdy to, co nazywamy teraz stereotypami bylo niepodważalnymi wzorcami do
                                                    których trzeba było się stosować a tych odbiegających od wzorów było niewielu
                                                    (wtedy nazywano ich wariatami, my dziś nazywamy ich geniuszami _ Einstein, van
                                                    Gogh itd) - dziś nienormlność stała się normalnością..... pokuszę się o tezę, że
                                                    dzisiejsze społeczeńśtwa coraz bardziej odbiegają od krzywej;)

                                                    > Czy nie interesowałaby Cię skuteczność lekarza, który miałby Cię operować?
                                                    I tak i nie - tak bo jak ten "tłuszcz" też daje się wciągnąć w to, że "on jest
                                                    podobno dobry, idź do niego" każdy musi w coś wierzyć, z drugiej strony: nie -
                                                    bo statystycznie rzecz biorąc zawsze może się zdarzyć nawet najlepszemu
                                                    lekarzowi pierwsza nieudana operacja a znając mojego pecha to byłąbym ja;)

                                                    Co do kamer - archiwizacja z roku by wystarczyła (co pikantniejsze kawalki do
                                                    wycięcia;), trudne technicznie - owszem, ale w końcu to dla dobra przyszłych
                                                    kierowców na drodze - poza tym poslowie juz nie bawią się w koszta - już
                                                    planowali uszczęśliwienie OSK obowiązkowym zatrudnianiem pedagoga, który ma
                                                    czuwać nad uczeniem kursantów (nie wiem, cyz nadal chcą to wprowadzić ale dla
                                                    mnie przepis pusty jak każdy inny) a kursantów uszczęśliwić opłątami za badania
                                                    psychotechniczne - i skutek identyczny - bedzie dokładnie tak samo jak z
                                                    badaniami lekarskimi - za odpowiednią opłatą szybko, łatwo, w OSK a czasem nawet
                                                    w cenie kursu;) Podobnie z obowiązkowymi kursami na matach poślizgowych po 4
                                                    miesiącach od zrobienia prawka - totalny bezsens bo najpierw by trzeba się bylo
                                                    w ogóle nauczyć jeździć w normalnych warunkach, zwłaszcza, że w wielu
                                                    przypadkach prawko od nowości ląduje w szufladzie

                                                    > A jak Ci się dzisiaj jeździło?;)
                                                    Wczoraj jak już coś. Dzisiaj chyba będzie dzień dobroci dla zwierząt....tj dla
                                                    autka i pozwolę mu zostać spokojnie pod domem. P
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 05.08.07, 11:48
                                                    Znów ucięło, cholera muszę zacząć się streszczać;)

                                                    > A jak Ci się dzisiaj jeździło?;)

                                                    Wczoraj jak już coś. Dzisiaj chyba będzie dzień dobroci dla zwierząt....tj dla
                                                    autka i pozwolę mu zostać spokojnie pod domem. Po wczorajszym przypomnieniu
                                                    sobie jak się zalicza krawężnik (nie, nie przy parkowaniu - to by było zbyt
                                                    proste), po zrobieniu autku czegoś, co raz zrobiłam na kursie (wcale się nei
                                                    dziwie, że instruktor mnie mało za to nie zabil - to już był szczyt glupoty),
                                                    parkowania trwającego jakieś 25 minut (tak tak, im dłużej "jeżdzę" tym gorzej:/)
                                                    i paru innych wpadkach, któych nawet nie chce sobie przypominać bo mi się serce
                                                    kraja..... a w ogóle to nie pytaj, znowu potem powiesz, że marudzę i nie jest
                                                    tak źle:D
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.07, 20:06
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Jak to a teraz nie jest ciekawie??????;) Nie wiem czemu baran - taki strzał w
                                                    > ciemno, z zimowych Wodnik (bo Ryby nie uwierzę).

                                                    Jasne, że jest. Chciałem być brutalnie wyciśnięty;) Ale nawet bez tego udało Ci się wyciągnąć ze mnie następną ważną informację.

                                                    > "My-kierowcy" ..... sorrry ale mało nie popłakałam sie ze smiechu, tzn w Twoje
                                                    > bycie kierowcą nie wątpię oczywiście:)

                                                    Mamy uprawnienia? Mamy. Więc jak najbardziej My-kierowcy.

                                                    > Twoje pocieszenia nie są puste, ale calkowicie pozbawione materiału
                                                    > doświadczalnego, albo inaczej mówiąc punktu odniesienia w postaci choćby
                                                    > chwilowej obserwacji moich poczynać za kółkiem - nie wyobrażasz sobie, jak
                                                    > fatalnie można jeździć jeśli się zdalo egzamin i dlatego trudno Ci uwierzyć, > że aż tak fatalnie można.

                                                    Racja. Ale ja jednak wierzę w system, że nie wypuszcza na drogi ludzi, którzy nie powinni się tam znajdować. A Ty nie wyglądasz na kogoś, kto starałby się oszukać system. Twój instruktor też przecież sądził, że Ci się uda a on Cię widział za kółkiem.

                                                    > Cóż - kłamstwem by bylo zaprzeczyć;D Taka opcja jest bardzo prawdopodobna, w
                                                    > końcu egzamin zdałam za pierwszym razem właśnie po to, żeby zrobić komuś na
                                                    > złość i mieć dziką z tego powodu satysfakcję:D

                                                    Ja zdałem egzamin po to, żeby jeździć samochodem... Ale ja się nie znam, jestem tylko prostym facetem;)

                                                    > Eeeee tam, bez przesady, zwłąszcza, że łatwoej np okazać słabość niż przyzanć
                                                    > się, że się np nie mialo racji.

                                                    Najłatwiej jest iść w zaparte albo nic nie mówić;)

                                                    > A po 1 k nie powinnam się już zacząć martwić?? Tak na wszelki wypadek pytam, > co bym mialą o czym myśleć i czym się martwić;)A poza tym obawiam się, że
                                                    > prędzej siwizny doczekamy niż mojego 10 k (no i Żaba może tego nei dotrzymać > przy mojej technice jazdy:(

                                                    Przez osiem miesięcy przejechałaś tysiąc kilometrów?? To ja tyle robię w max. 4-5 tygodni (a zdarzały się i pojedyncze tygodnie). A wcale nie jeżdżę dużo. To przecież prawie nic, jeżdżąc tak intensywnie nie licz na szybkie postępy...

                                                    > Dobry slogan - podoba mi się, startując z nim w wyborach wywołałbyś niezłą
                                                    > rewolucję (aczkowliek zważywszy wzrastającą ilość samochodów na ulicach i
                                                    > kierowców..... miałoby to szanse powodzenia).

                                                    Jeszcze nie upadłem tak nisko żeby startować do jakichkolwiek wyborów;) Póki co nic się nie zmieni... Twoja teoria historycznego wyjaśnienia nieróbstwa policji jest ciekawa ale ja mam inną. Robienie z kierowców krwiożerczych bestii jest opłacalniejsze, można uzasadnić stawianie kolejnych fotoradarów, czajenie się w krzaczorach z suszarą (zamiast łapania np. wyprzedzających w _niebezpiecznych_ miejscach, przejeżdżających na późnym pomarańczowym;) itp.).

                                                    > Czyli przestrzegać przepisów też??;> Również tych dotyczących graniczeń
                                                    > prędkości?? Wiem wiem co o tym myślisz, ale nie mogłąm się powstrzymać od
                                                    > prowokacji:D

                                                    Dałem się wymanewrować;) Ale są pewnie jakieś przepisy dotyczące stawiania ograniczeń (może dotyczące przepustowości albo jakichś warunków technicznych...).

                                                    > Statystyka mnie nei przekonuje bo nei uwzględnia rzeczy nie definiowalnych
                                                    > prez nauki ścisłe;D W dzisiejszych czasach na osobowość, charakter człowieka > ma wpływ zbyt wiele zmiennych, żeby móc z tego stworzyć jakąkolwiek
                                                    > prawidłowość - cechy wrodzone, cechy nabyte poprzez włąsne doświadczenia,
                                                    > wychowanie, rówieśnicy, kultura i społeczeństwo, w którym się zyje, nie
                                                    > mówiąc już o takich szczegółach jak to czym w dzieciństwie dobrze nas karmili > na tyle, zeby nasz mózg miał szansę się rozwinąć w pożądanym kierunku.

                                                    Buntujesz się też przeciw liczbowej skali ocen w szkole? Instruktor jest też pedagogiem a taki powienien umieć przekazywać wiedzę różnym ludziom, prawda? Po tym poznaje się jakość nauczyciela.

                                                    > dziś nienormlność stała się normalnością..... pokuszę się o tezę, że
                                                    > dzisiejsze społeczeńśtwa coraz bardziej odbiegają od krzywej;)

                                                    Nie odbiegają. Ludzie to tylko ludzie. Nie żaden tam zbiór indywidualności tylko szara masa. Żyją w takim samym środowisku, podlegają tym samym prawom, są poddawani temu samemu procesowi kształcenia. Bateryjki;) Oczywiście w tej szarej masie znajdują się perły, jak Ty czy Linia;p

                                                    > I tak i nie - tak bo jak ten "tłuszcz" też daje się wciągnąć w to, że "on jest
                                                    > podobno dobry, idź do niego"

                                                    A Ty patrzysz w statystyki i widzisz, że ten "podobno dobry" ma śmiertelność pacjentów przy, dajmy na to, wycinaniu wyrostka 74.8%. A jakiś inny 0.6% Do którego pójdziesz?

                                                    > bo statystycznie rzecz biorąc zawsze może się zdarzyć nawet najlepszemu
                                                    > lekarzowi pierwsza nieudana operacja a znając mojego pecha to byłąbym ja;)

                                                    Statystycznie... Jak wychodzisz z psem na spacer, to statystycznie macie po 3 nogi;) Ale statystycznie to każdy z miliona woodstokowiczów miał 2. Nie wiem, co to, co napisałem wnosi do dyskusji...

                                                    > Co do kamer - archiwizacja z roku by wystarczyła (co pikantniejsze kawalki do
                                                    > wycięcia;), trudne technicznie - owszem

                                                    Nie trudne, prościutkie. Ale KOSZMARNIE drogie. Nakazywanie każdemu OSK trzymanie takiej ilości danych (i jeszcze chcesz je obrabiać wycinając najciekawsze kawałki;)) poprostu jest nie do wykonania, nikt tego nie udźwignie. No i jaki byłby z tego pożytek? Ile godzina takich filmów obejrzałabyś podczas wyboru instruktora?

                                                    > Wczoraj jak już coś. Dzisiaj chyba będzie dzień dobroci dla zwierząt....tj dla
                                                    > autka i pozwolę mu zostać spokojnie pod domem. Po wczorajszym (...)

                                                    Krawężniki też zdarza mi się zaliczyć (przy skręcaniu w prawo w ciasnych miejscach). Nie wiem, co zrobiłaś na kursie (bieg bez sprzęgła? domyślam się, że coś w tym kierunku...) ale z pewnością go to nie zabiło. Nie wierzę w parkowanie trwające 25 minut;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.07, 20:06
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Jak to a teraz nie jest ciekawie??????;) Nie wiem czemu baran - taki strzał w
                                                    > ciemno, z zimowych Wodnik (bo Ryby nie uwierzę).

                                                    Jasne, że jest. Chciałem być brutalnie wyciśnięty;) Ale nawet bez tego udało Ci się wyciągnąć ze mnie następną ważną informację.

                                                    > "My-kierowcy" ..... sorrry ale mało nie popłakałam sie ze smiechu, tzn w Twoje
                                                    > bycie kierowcą nie wątpię oczywiście:)

                                                    Mamy uprawnienia? Mamy. Więc jak najbardziej My-kierowcy.

                                                    > Twoje pocieszenia nie są puste, ale calkowicie pozbawione materiału
                                                    > doświadczalnego, albo inaczej mówiąc punktu odniesienia w postaci choćby
                                                    > chwilowej obserwacji moich poczynać za kółkiem - nie wyobrażasz sobie, jak
                                                    > fatalnie można jeździć jeśli się zdalo egzamin i dlatego trudno Ci uwierzyć, > że aż tak fatalnie można.

                                                    Racja. Ale ja jednak wierzę w system, że nie wypuszcza na drogi ludzi, którzy nie powinni się tam znajdować. A Ty nie wyglądasz na kogoś, kto starałby się oszukać system. Twój instruktor też przecież sądził, że Ci się uda a on Cię widział za kółkiem.

                                                    > Cóż - kłamstwem by bylo zaprzeczyć;D Taka opcja jest bardzo prawdopodobna, w
                                                    > końcu egzamin zdałam za pierwszym razem właśnie po to, żeby zrobić komuś na
                                                    > złość i mieć dziką z tego powodu satysfakcję:D

                                                    Ja zdałem egzamin po to, żeby jeździć samochodem... Ale ja się nie znam, jestem tylko prostym facetem;)

                                                    > Eeeee tam, bez przesady, zwłąszcza, że łatwoej np okazać słabość niż przyzanć
                                                    > się, że się np nie mialo racji.

                                                    Najłatwiej jest iść w zaparte albo nic nie mówić;)

                                                    > A po 1 k nie powinnam się już zacząć martwić?? Tak na wszelki wypadek pytam, > co bym mialą o czym myśleć i czym się martwić;)A poza tym obawiam się, że
                                                    > prędzej siwizny doczekamy niż mojego 10 k (no i Żaba może tego nei dotrzymać > przy mojej technice jazdy:(

                                                    Przez osiem miesięcy przejechałaś tysiąc kilometrów?? To ja tyle robię w max. 4-5 tygodni (a zdarzały się i pojedyncze tygodnie). A wcale nie jeżdżę dużo. To przecież prawie nic, jeżdżąc tak intensywnie nie licz na szybkie postępy...

                                                    > Dobry slogan - podoba mi się, startując z nim w wyborach wywołałbyś niezłą
                                                    > rewolucję (aczkowliek zważywszy wzrastającą ilość samochodów na ulicach i
                                                    > kierowców..... miałoby to szanse powodzenia).

                                                    Jeszcze nie upadłem tak nisko żeby startować do jakichkolwiek wyborów;) Póki co nic się nie zmieni... Twoja teoria historycznego wyjaśnienia nieróbstwa policji jest ciekawa ale ja mam inną. Robienie z kierowców krwiożerczych bestii jest opłacalniejsze, można uzasadnić stawianie kolejnych fotoradarów, czajenie się w krzaczorach z suszarą (zamiast łapania np. wyprzedzających w _niebezpiecznych_ miejscach, przejeżdżających na późnym pomarańczowym;) itp.).

                                                    > Czyli przestrzegać przepisów też??;> Również tych dotyczących graniczeń
                                                    > prędkości?? Wiem wiem co o tym myślisz, ale nie mogłąm się powstrzymać od
                                                    > prowokacji:D

                                                    Dałem się wymanewrować;) Ale są pewnie jakieś przepisy dotyczące stawiania ograniczeń (może dotyczące przepustowości albo jakichś warunków technicznych...).

                                                    > Statystyka mnie nei przekonuje bo nei uwzględnia rzeczy nie definiowalnych
                                                    > prez nauki ścisłe;D W dzisiejszych czasach na osobowość, charakter człowieka > ma wpływ zbyt wiele zmiennych, żeby móc z tego stworzyć jakąkolwiek
                                                    > prawidłowość - cechy wrodzone, cechy nabyte poprzez włąsne doświadczenia,
                                                    > wychowanie, rówieśnicy, kultura i społeczeństwo, w którym się zyje, nie
                                                    > mówiąc już o takich szczegółach jak to czym w dzieciństwie dobrze nas karmili > na tyle, zeby nasz mózg miał szansę się rozwinąć w pożądanym kierunku.

                                                    Buntujesz się też przeciw liczbowej skali ocen w szkole? Instruktor jest też pedagogiem a taki powienien umieć przekazywać wiedzę różnym ludziom, prawda? Po tym poznaje się jakość nauczyciela.

                                                    > dziś nienormlność stała się normalnością..... pokuszę się o tezę, że
                                                    > dzisiejsze społeczeńśtwa coraz bardziej odbiegają od krzywej;)

                                                    Nie odbiegają. Ludzie to tylko ludzie. Nie żaden tam zbiór indywidualności tylko szara masa. Żyją w takim samym środowisku, podlegają tym samym prawom, są poddawani temu samemu procesowi kształcenia. Bateryjki;) Oczywiście w tej szarej masie znajdują się perły, jak Ty czy Linia;p

                                                    > I tak i nie - tak bo jak ten "tłuszcz" też daje się wciągnąć w to, że "on jest
                                                    > podobno dobry, idź do niego"

                                                    A Ty patrzysz w statystyki i widzisz, że ten "podobno dobry" ma śmiertelność pacjentów przy, dajmy na to, wycinaniu wyrostka 74.8%. A jakiś inny 0.6% Do którego pójdziesz?

                                                    > bo statystycznie rzecz biorąc zawsze może się zdarzyć nawet najlepszemu
                                                    > lekarzowi pierwsza nieudana operacja a znając mojego pecha to byłąbym ja;)

                                                    Statystycznie... Jak wychodzisz z psem na spacer, to statystycznie macie po 3 nogi;) Ale statystycznie to każdy z miliona woodstokowiczów miał 2. Nie wiem, co to, co napisałem wnosi do dyskusji...

                                                    > Co do kamer - archiwizacja z roku by wystarczyła (co pikantniejsze kawalki do
                                                    > wycięcia;), trudne technicznie - owszem

                                                    Nie trudne, prościutkie. Ale KOSZMARNIE drogie. Nakazywanie każdemu OSK trzymanie takiej ilości danych (i jeszcze chcesz je obrabiać wycinając najciekawsze kawałki;)) poprostu jest nie do wykonania, nikt tego nie udźwignie. No i jaki byłby z tego pożytek? Ile godzina takich filmów obejrzałabyś podczas wyboru instruktora?

                                                    > Wczoraj jak już coś. Dzisiaj chyba będzie dzień dobroci dla zwierząt....tj dla
                                                    > autka i pozwolę mu zostać spokojnie pod domem. Po wczorajszym (...)

                                                    Krawężniki też zdarza mi się zaliczyć (przy skręcaniu w prawo w ciasnych miejscach). Nie wiem, co zrobiłaś na kursie (bieg bez sprzęgła? domyślam się, że coś w tym kierunku...) ale z pewnością go to nie zabiło. Nie wierzę w parkowanie trwające 25 minut;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 05.08.07, 21:56
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Jasne, że jest. Chciałem być brutalnie wyciśnięty;) Ale nawet bez tego udało
                                                    Ci się wyciągnąć ze mnie następną ważną informację.

                                                    Znaczy Wodnik. A wyciskanie zostawie sobie w takim razie jak się zaczniesz
                                                    bardziej opierać;)

                                                    > Racja. Ale ja jednak wierzę w system, że nie wypuszcza na drogi ludzi, którzy
                                                    nie powinni się tam znajdować. A Ty nie wyglądasz na kogoś, kto starałby się osz
                                                    > ukać system. Twój instruktor też przecież sądził, że Ci się uda a on Cię
                                                    widział za kółkiem.

                                                    Widziałam taką sytuację na egzaminie..... babka koło 50tki, nie potrafiła ruszyć
                                                    na luku do tyłu, gasiła auto i w ogóle nie potrafiła nawet ruszyć nie mówiąc już
                                                    o jeździe, do przodu też łuku nie zrobiła (nie zmieścila się w kopercie), przed
                                                    egzaminem żaliła się, że nikt jej nie naucyzł jeździć do tyłu (wyobrażasz
                                                    sobie?), przez dobre 20 minut obserwowałam jej wysiłki, potem przeniosłam się
                                                    na inny plac.... kilkadziesiąt minut później (być może 20, a być może 50 - nie
                                                    wiem) ta sama babeczka biegnie krzycząc "zdałam, zdałam!!" do dziś się modlę,
                                                    żeby to jej "zdalam" było tylko nieumiejętnością przyznania się do porażki, a
                                                    nie prawdą.... obawiam się jednak, że to drugie...... każdy system ma luki, ten
                                                    obłożony kamerami też je ma niestety.
                                                    A dodam jeszcze, że zdawała u tego samego co ja egzaminatora (to tak na
                                                    marginesie nic nie znacząca uwaga;).

                                                    > Ja zdałem egzamin po to, żeby jeździć samochodem... Ale ja się nie znam,
                                                    jestem tylko prostym facetem;)

                                                    E tam zaraz prostym;) Ja zdalam W OGÓLE po to, żeby mieć prawko (autka jeszcze
                                                    wtedy nie miałam w planach, a jak zapisywałam się na kurs to jeszcze nei
                                                    wiedziałąm, że na punkcie samochodów mi odbije;), ale za pierwszym zdałam komus
                                                    na złość:)

                                                    > Najłatwiej jest iść w zaparte albo nic nie mówić;)
                                                    Zwłąszcza nic nie mówienie jest łatwe;D

                                                    > Przez osiem miesięcy przejechałaś tysiąc kilometrów?? To ja tyle robię w max.
                                                    4-5 tygodni (a zdarzały się i pojedyncze tygodnie). A wcale nie jeżdżę dużo. To
                                                    > przecież prawie nic, jeżdżąc tak intensywnie nie licz na szybkie postępy...

                                                    A ile Twoim zdaniem można wyjeździć przez 30 h kursu (3 miesiące) obcinane na
                                                    dodatek przez instruktora - zostaje jakieś 25 godz, z czego jakieś 10 spędzonych
                                                    na łuku ... ile wychodzi kilometrów?? niewiele. Kolejne dwa miechy spędzone na
                                                    dodatkowych (no dobra kilometrów już więcej ale ich nie policzę), potem dwa
                                                    miesiace nie jeźdzenia w ogóle dopóki nie dorwałam mojego autka ...liczę dopiero
                                                    od tego momentu.... mam taki fajny liczniczek - wyzerowany w dniu kiedy poraz
                                                    pierwszy wsiadłam sama do Żaby, żeby ją przetransportować do domu:)
                                                    A poza tym ja nie mam póki co potrzeby jeźdzenia - do pracy, sklepu itd, w tym
                                                    momencie auto jeszcze nie jest mi niezbędne do życia (chociaz może się to
                                                    wkrótce zmienić, póki co jest tylko dodatkiem)

                                                    > Jeszcze nie upadłem tak nisko żeby startować do jakichkolwiek wyborów;)

                                                    Całe szczęście bo bym się zaczęła martwić o Ciebie:)

                                                    > Robienie z kierowców krwiożerczych bestii jest opłacalniejsze, można uzasadnić
                                                    stawianie kolejnych fotoradarów, czajenie się w krzaczorach z suszarą (zamiast
                                                    łapania np. wyprzedzających w _niebezpiecznych_miejscach, przejeżdżających na
                                                    późnym pomarańczowym;) itp.).

                                                    To jest naprawdę aż tak opłacalne? A kasa gdzie trafia? Do policji, do urzędu
                                                    danej gminy, miasta...?? Z tym późnopomarańczowym nie przesadzajmy;) A tak
                                                    szczerze ilekroć przejżdzam na pomarańczowym rozglądam sie na boki dziko czy nie
                                                    ma gdzieś glin, wstyd byoby zarobić już punkty karne.

                                                    > Dałem się wymanewrować;) Ale są pewnie jakieś przepisy dotyczące stawiania
                                                    ograniczeń (może dotyczące przepustowości albo jakichś warunków technicznych...)

                                                    Na to jeszcze nikt nie wpadl i raczej nei wpadnie - to już by wymagało myślenia
                                                    i zaprzeczeniu potrzebie stawiania znaków ograniczających prędkość.

                                                    > Buntujesz się też przeciw liczbowej skali ocen w szkole? Instruktor jest też
                                                    pedagogiem a taki powienien umieć przekazywać wiedzę różnym ludziom, prawda? Po
                                                    tym poznaje się jakość nauczyciela.

                                                    Instruktor NIE JEST a POWINIEN być pedagogiem - a to ogromna różnica i myślę, że
                                                    tak jak w szkole mogę na palcach jednej ręki policzyć nauczycieli z powołaniem,
                                                    tak analogicznie niewielu jest pewnie instruktorów z pedagogicznym podejściem
                                                    albo chociaż szczątkową wiedzą na ten temat.

                                                    > Ludzie to tylko ludzie. Nie żaden tam zbiór indywidualności tylko szara masa.
                                                    Żyją w takim samym środowisku, podlegają tym samym prawom, są poddawani temu
                                                    samemu procesowi kształcenia...

                                                    Teoretycznie żyją w takim samym środowisku, ale wpływ na człowieka mają
                                                    kształtowane od pokoleń geny i cały materiał genetyczny, środowisko rodzinne to
                                                    też inna bajka - wychowanie, przebywanie wśród określonych ludzi, rówieśnicy
                                                    (niby Ci sami, ale na jednego będą mieli większy a na drugiego mniejszy wpływ),
                                                    jeśli już rodzice to i to, co przekazują jakoby zaocznie - wychowanie na
                                                    literaturze, w religii, muzyce punkrockowej;) włąsne doświadzczenia - np wypadek
                                                    w dzieciństwie powodujący paraliż za kółkiem już w dorosłości.... mnóstwo spraw
                                                    z których sobie nei zdajemy sprawy.... Zresztą gdybyśmy naprawdę byli taką szarą
                                                    masą - to życie wśród tych jednakowych albo podobnych ludzi byłoby cholernie nudne;)

                                                    > Statystycznie... Jak wychodzisz z psem na spacer, to statystycznie macie po 3
                                                    nogi;) Ale statystycznie to każdy z miliona woodstokowiczów miał 2. Nie wiem, co
                                                    > to, co napisałem wnosi do dyskusji...
                                                    Też nei wiem:D Ale naszczęście nie muszę sobie łąmać głowy i pytać;)

                                                    > Ile godzina takich filmów obejrzałabyś podczas wyboru instruktora?
                                                    Wybrałam przypadkiem tak czy inaczej, ale teraz bogatsza w wiedzę, której bylo
                                                    mi brak ponad pół roku temu - mogłabym oglądać godzinami;)

                                                    > Nie wiem, co zrobiłaś na kursie (bieg bez sprzęgła? domyślam się, że coś
                                                    > w tym kierunku...)
                                                    To też bylo na kursie (i dwie jeszcze gorsze rzeczy - jedną zrobiłąm mojej
                                                    żabie, no może jej nie zabiło, ale ten jęk, który z siebie wydała....:(, drugiej
                                                    z tych złych nie zrobię żabie bo się fizycznie nie da - co już w związku z
                                                    tematen tego wątku sprawdzilam;)

                                                    > Nie wierzę w parkowanie trwające 25 minut;)
                                                    A jednak - 10 minut w jednym miejscu bo za mało miejsca miałam i nijak nie
                                                    mogłąm tej mojej małej cholery ustawić wystarczająco blisko krawężnika, więc po
                                                    10 minutach postanowiła zaparkować gdzie indziej -jednym bokiem na krawężniku,
                                                    jednym na jezdni, ale pomimo że miejsca miałam full to co bym nie robiła za
                                                    każdym razem albo mi wystawał za bardzo na jezdnie kuper albo maska, potem
                                                    przeczekałam sąsiada, który z rodziną zaczynał się już nieźle bawić i jak się
                                                    ulotnił to przejżdzając po tym cholernym krawężniku 20 metrów w tył i tyle samo
                                                    do przodu wreszcie się udało. Razem dobre pół godziny neistety:/
                                                    Jeszcze wczoraj zapomniałam dodac, że mało nie wrypałam się jednemu gościowi w
                                                    bagażnik (pzeklęty hamulec.... albo moja noga na tym hamulcu) ale to tak na
                                                    marginiesie:(
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 20:55
                                                    Odpowiadam pierwszy raz korzystając z nowego, brzydkiego layoutu;)

                                                    no-comments napisała:

                                                    > Znaczy Wodnik. A wyciskanie zostawie sobie w takim razie jak się
                                                    > zaczniesz bardziej opierać;)

                                                    Teraz zacznę;)

                                                    > Widziałam taką sytuację na egzaminie..... babka koło 50tki, nie
                                                    > potrafiła ruszyć na luku do tyłu (...)

                                                    Zawsze musisz podawać takie ekstremalne sytuacje? Byłaś świadkiem dziury w systemie, korupcji albo blefu. Tak czy inaczej nie ma to nic wspólnego ze statystykami. A niedoskonały system to zupełnie inna sprawa, to mogłoby fałszować te statystyki ale znowu: na jakim poziomie? Jak dużo puszczają takich ludzi? Dalej sądzę, że takie błędy nie zdarzają się na tyle często, żeby mieć znaczący wpływ na te słupki.

                                                    > A dodam jeszcze, że zdawała u tego samego co ja egzaminatora (to
                                                    > tak na marginesie nic nie znacząca uwaga;).

                                                    Czyli egzaminator szczególnie łagodnie traktujący kobiety? No to zróbmy jeszcze jedne statystyki, tym razem na użytek wewnętrzny WORDu i z podziałem na płeć, dotyczące egzaminatorów;)

                                                    > E tam zaraz prostym;) Ja zdalam W OGÓLE po to, żeby mieć prawko (autka jeszcze wtedy nie miałam w planach, a jak zapisywałam się na kurs to jeszcze nei wiedziałąm, że na punkcie samochodów mi odbije;), ale za pierwszym zdałam komus na złość:)

                                                    No ok, to też dobry powód. A nie sprawiasz wrażenia specjalnie odbitej na punkcie samochodów, w czym się to objawia u Ciebie;)

                                                    > A ile Twoim zdaniem można wyjeździć przez 30 h kursu (3 miesiące)
                                                    > obcinane na dodatek przez instruktora - zostaje jakieś 25 godz, z > czego jakieś 10 spędzonych na łuku ... ile wychodzi kilometrów??

                                                    Kursu nie liczę, myślałem tylko o okresie, kiedy masz... Żabę;)

                                                    > liczę dopiero od tego momentu.... mam taki fajny liczniczek -
                                                    > wyzerowany w dniu kiedy poraz pierwszy wsiadłam sama do Żaby, żeby > ją przetransportować do domu:)

                                                    Czyli długo? Parę miesięcy jest, prawda? Ja zwłaszcza nowym autem jeździłbym i jeździł;) A taki licznik też mam, w polonezie resetuję go przy każdym tankowaniu (do pełna), czyli co chwilę...

                                                    > A poza tym ja nie mam póki co potrzeby jeźdzenia - do pracy,
                                                    > sklepu itd, w tym momencie auto jeszcze nie jest mi niezbędne do
                                                    > życia (chociaz może się to wkrótce zmienić, póki co jest tylko
                                                    > dodatkiem)

                                                    I dlatego sądzę, że powinnaś jak najwięcej doświadczenia zebrać, dopóki nie musisz dużo jeździć. Potem możesz już nie mieć wpływu na godziny, warunki w jakich będziesz jeździć, może i na miejsca, gdzie będziesz musiała się udać. Bądź przygotowana;)

                                                    > To jest naprawdę aż tak opłacalne? A kasa gdzie trafia? Do
                                                    > policji, do urzędu danej gminy, miasta...??

                                                    Niedawno policjanci, w ramach protestu, mieli nie wystawiać mandatów przez 1 dzień (nie wypaliło ostatecznie), skarb państwa miał ponieść starty w wysokości, o ile pamiętam, 2 mln zł (1 dzień!). Kasa z mandatów wystawionych przez policję trafia do urzędu wojewódzkiego (przynajmniej tak powiedział mi funkcjonariusz wlepiając mi ostatni mandat za parkowanie;)). Mandaty wystawione przez straż miejską zasilają miasto.

                                                    > Z tym późnopomarańczowym nie przesadzajmy;) A tak szczerze ilekroć > przejżdzam na pomarańczowym rozglądam sie na boki dziko czy nie ma > gdzieś glin, wstyd byoby zarobić już punkty karne.

                                                    Jeszcze bardziej wypatruj wjeżdżających na wczesnym zielonym z poprzecznej. Większy wstyd to zginąć na skrzyżowaniu w taki sposób, nie? No i szkoda by Ciebie było;)

                                                    > Na to jeszcze nikt nie wpadl i raczej nei wpadnie - to już by
                                                    > wymagało myślenia i zaprzeczeniu potrzebie stawiania znaków
                                                    > ograniczających prędkość.

                                                    Dlaczego? Chodzi mi o przepisy w rodzaju: droga wojewódzka musi zapewanić przepustowość na poziomie x samochodów/godzinę. Albo w okolicach szkoły należy wprowadzać ograniczenia do 30km/h obowiązujące w od września do czerwca w godzinach... No i reszta już w rękach "znakologów" (termin z BnD;)). A jak się okaże, że droga w terenia zabudowanym z limitem 50 nie zapewnia tej przepustowości, to trzeba podnieść limit i jednoczesnie wybudować np kładki dla pieszych, barierki itp. I do tego oznakowany fotoradar będzie ok;)

                                                    > Instruktor NIE JEST a POWINIEN być pedagogiem

                                                    Jest, przecież uczy. A to, że nie mają do tego wykształcenia (wszyscy) i predyspozycji (jakaś część) to nic nie zmienia. Tzn zmienia wyniki tego uczenia;) Ale tak czy inaczej jednym wychodzi to lepiej niż innym. I dobrze by było znać te rankingi. Tak myślę;)

                                                    > Teoretycznie żyją w takim samym środowisku, ale wpływ na człowieka mają kształtowane od pokoleń geny i (...)

                                                    Racja. Ale jesteśmy podobni tak czy inaczej. Na komendę instruktora "Wciskaj ten pedał mocniej do cholery!" ogromna większość wciśnie mocniej. Wcześniej czy później;) A to, czy noszą glany, mają brodę, ich babcia umarła na raka czy lubią Hłaskę ma tu niewielkie znaczenie.

                                                    > Zresztą gdybyśmy naprawdę byli taką szarą masą - to życie wśród
                                                    > tych jednakowych albo podobnych ludzi byłoby cholernie nudne;)

                                                    A gdybyśmy byli tak różnorodni jak twierdzisz, nauczenie kogokolwiek czegokolwiek byłoby niemożliwe;)

                                                    > Wybrałam przypadkiem tak czy inaczej, ale teraz bogatsza w wiedzę, > której bylo mi brak ponad pół roku temu - mogłabym oglądać
                                                    > godzinami;)

                                                    Albo przejrzeć parę stron opracowania i wybrać najskuteczniejszy OSK od razu;)

                                                    > To też bylo na kursie (i dwie jeszcze gorsze rzeczy - jedną
                                                    > zrobiłąm mojej żabie, no może jej nie zabiło, ale ten jęk, który z > siebie wydała....:(, drugiej z tych złych nie zrobię żabie bo się > fizycznie nie da - co już w związku z tematen tego wątku
                                                    > sprawdzilam;)

                                                    Druga to jedynka w czasie jazdy? Napisz coś więcej;)

                                                    > A jednak - 10 minut w jednym miejscu bo za mało miejsca miałam
                                                    > (...)

                                                    Wybacz te skróty, mam nadzieję, że dzięki temu post będzie bardziej czytelny. A co do parkowania: spróbuj przypomnieć sobie metody z kursu i zacząć je stosować, one naprawdę działają (przynamniej moje działały;)). A poza tym, cóż... jesteś kobietą, nie wymagaj od siebie zbyt wiele;p
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 06.08.07, 21:12
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > > Widziałam taką sytuację na egzaminie..... babka koło 50tki, nie
                                                    > > potrafiła ruszyć na luku do tyłu (...)
                                                    > Zawsze musisz podawać takie ekstremalne sytuacje? Byłaś świadkiem
                                                    > dziury w systemie, korupcji albo blefu.

                                                    Wcale nie trzeba ani ekstremy, ani korupcji. Wystarczy linia.frontu,
                                                    ma 21 lat i nie umie ruszyć do tyłu na łuku.

                                                    > lubią Hłaskę ma tu niewielkie znaczenie.

                                                    Licz się ze słowami.

                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 21:35
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Wcale nie trzeba ani ekstremy, ani korupcji. Wystarczy
                                                    > linia.frontu, ma 21 lat i nie umie ruszyć do tyłu na łuku.

                                                    Chodziło mi o to, że ktoś nieumiejący ruszyć do tyłu zdaje egzamin. Linia.Frontu nie zdaje więc nie ma tu ani ekstremy ani dziury ani korupcji ani blefu (chyba, że L.F już jeździ i się z nas śmieje w realu).

                                                    > > lubią Hłaskę ma tu niewielkie znaczenie.
                                                    >
                                                    > Licz się ze słowami.

                                                    Czyli jest jakaś korelacja między Twoim uwielbieniem Hłaski a oblewaniem egzaminów? Wyjaśnij, proszę.
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 06.08.07, 22:41
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Odpowiadam pierwszy raz korzystając z nowego, brzydkiego layoutu;)
                                                    Grrrr nie dość, że brzydkie to jeszcze niepraktyczne:/

                                                    > Zawsze musisz podawać takie ekstremalne sytuacje?
                                                    Ejjj no zaraz ekstremlne, skąd ja mam wiedzieć, że takie sytuacje nei zdarzają
                                                    się często? Jakby mi to ktoś opowiedzial to nie wiem, czy bym uwierzyła bo
                                                    wydawało mi się to nierelane przy tych wszystkich kamerach (bo że Pani nie
                                                    nauzyli jeździć do tyłu to akurat wierze, że takie OSK istnieją:/), a tak
                                                    widzialam na własne oczy i do dziś mnie skręca jak sobie przypomnę.

                                                    > Czyli egzaminator szczególnie łagodnie traktujący kobiety? No to zróbmy
                                                    jeszcze jedne statystyki, tym razem na użytek wewnętrzny WORDu i z podziałem na
                                                    płeć, dotyczące egzaminatorów;)

                                                    Hyh sugerowałam raczej, że egzaminator miał wyjątkowo dobry dzień i przepuszczał
                                                    jak leci bez względu na płeć i tym bardziej bez względu na umiejętności;) a na
                                                    jakiegoś szczególnie przychylnie usposobionego do kobiet nie wygląda.

                                                    > No ok, to też dobry powód. A nie sprawiasz wrażenia specjalnie
                                                    > odbitej na punkcie samochodów, w czym się to objawia u Ciebie;)

                                                    Tym się objawia, że pomimo iż moja jazda całkowicie zaprzecza posiadaniu przeze
                                                    mnie choćby minimalnych predyspozycji do kierowania pojazdami, momentami wydaje
                                                    się wręcz niebezpieczna - i pomimo głosu rozsądku mówiącego przy każdym
                                                    wysiadania z autka "daj sobie dzioucha spokój" - to mimo tego mnie nadal do
                                                    autka ciągnie i prędzej Żabę zamęczę niż pozwole jej pokryć się korozją w
                                                    samotności;) No i ktoś raz uznał mnie za wariatkę, że potrafię jednoczesnie
                                                    prowadzić rozmowę i obserwować ruch na każdym mijanym skrzyżowaniu w niemym (a
                                                    często i nie niemym) zachwycie dla płynności lub niepłynności ruchu;)

                                                    > Czyli długo? Parę miesięcy jest, prawda? Ja zwłaszcza nowym autem
                                                    > jeździłbym i jeździł;).
                                                    Nie wiem, czy półtora miesięcy zalicza się już pod "parę" ale właśnei dlatego ,
                                                    że autko nowe to się bardziej o nie boję i dbam jak mogę (czyli nie męczę
                                                    nadmierną jazdą;)

                                                    > I dlatego sądzę, że powinnaś jak najwięcej doświadczenia zebrać,
                                                    > dopóki nie musisz dużo jeździć....
                                                    Ufff wiem, zwłąszcza jak pomyślę o innym mieście, którego nei znam, dużo
                                                    większym na dodatek:( Ale jeszcze udaję, że nie wiem....

                                                    > Niedawno policjanci, w ramach protestu, mieli nie wystawiać mandatów przez 1
                                                    dzień (nie wypaliło ostatecznie), skarb państwa miał ponieść starty w wysokości,
                                                    o ile pamiętam, 2 mln zł (1 dzień!)....

                                                    Cholera parę miesięcy i zatkalibyśmy dziurę budżetową, to kto u licha te
                                                    pieniądzę przeżera?? Bo jakby to wszystko szło na budowę nowych dróg to
                                                    normalnie Niemcy by do nas podziwiać przyjeżdzali a ja sama charytatywnie bym
                                                    jeszcze jakiś fotoradar na tak szczytny cel zakupiła:/

                                                    > Jeszcze bardziej wypatruj wjeżdżających na wczesnym zielonym z poprzecznej.
                                                    Większy wstyd to zginąć na skrzyżowaniu w taki sposób, nie? No i szkoda by
                                                    Ciebie było;)

                                                    Szkoda to by było ale Żaby;) Po mnie by nikt nie płakał. Tego też się boję ale
                                                    racjonalna argumentacja gdy jestem już za kółkiem za szczególnie do mnie nie
                                                    przemawia:(

                                                    > Dlaczego? Chodzi mi o przepisy w rodzaju: droga wojewódzka musi zapewanić
                                                    przepustowość na poziomie x samochodów/godzinę. Albo w okolicach szkoły należy
                                                    wprowadzać ograniczenia do 30km/h obowiązujące w od września do czerwca w godzinach.
                                                    > .. No i reszta już w rękach "znakologów" (termin z BnD;))...

                                                    CZyli mówiąc krótko za dużo pracy dla urzędników i transportu drogowego...czy
                                                    kto tam ma nad tym piecze. No i jeszcze ktoś by to musiał zaplanować,
                                                    przetłumaczyć posłom, że przeciętnym kierowcom to przeszkadza, prełożyć na ich
                                                    język, wydać kasę na znaki itd - czyli za dużo zachodu. No chyba, że złożysz
                                                    społeczny projekt i zaczniesz zbierać podpisy, mój już masz bo ograniczenia
                                                    wokół szkoły tylko w sezonie mi się podobają. Tylko jedna uwaga - co jak ktoś
                                                    jedzie wolno i jednocześnie troche ten ruch stopuje - też walić mandat jak za
                                                    przekraczanie prędkości (w końcu nei stosuje się do przepisów;)??

                                                    > ... Ale tak czy inaczej jednym wychodzi to lepiej niż innym. I
                                                    > dobrze by było znać te rankingi.

                                                    A ja wciąż nie wierzę, żeby to miało takie proste przełożenie - dobry
                                                    instruktor= dobre wyniki = zdane za 1wszym u większości kursantów. A co jesli
                                                    instruktor ma zły dzień, tydzień, ciężką sytuację w domu - małe dziecko nie
                                                    wysypia się, przysypia z kursantami (i tak przez rok, a po roku wraca do
                                                    jakotakiej formy) albo np instruktor szownista nie lubi kobiet i nie ma do nich
                                                    podejścia - tego by w statystykach nie było, ale byloby 30 % zdaje za pierwszym
                                                    (i to by byli męźczyźni), 70 % dopiero za 3, 4 , 5 podejściem - z tego
                                                    wyciągnięta średnia - wynik marny ale chłopak idący na kurs i czytający takie
                                                    statystyki nie będzie tego wiedział i prawdpodobnie poszukałby innego
                                                    instruktora z wyższą średnią.

                                                    > Racja. Ale jesteśmy podobni tak czy inaczej. Na komendę instruktora "Wciskaj
                                                    ten pedał mocniej do cholery!" ogromna większość wciśnie mocniej.

                                                    Cholera znów jestem w mniejszości??;) To już statystycznie niemozliwe;)

                                                    > A gdybyśmy byli tak różnorodni jak twierdzisz, nauczenie kogokolwiek
                                                    czegokolwiek byłoby niemożliwe;)

                                                    Nie do końća - jest jeszcze kwestia umiejętności instruktora (i np umiejętności
                                                    dopasowana różnych metod do różnych kursantów) plus predyspozycje kursanta,
                                                    który nawet z kiepskim instruktorem byłby jednak się w stanie czegoś nauczyć
                                                    (albo nauczyłby go/ ją kolega/ tata/ sąsiadka z prawkiem;)

                                                    > Albo przejrzeć parę stron opracowania i wybrać najskuteczniejszy OSK od razu;)

                                                    Nie, bo liczby są bezduszne i nic nie mówią - podają suche fakty, które czasem
                                                    nijak się będą mialy do tego, co nas spotka. A propos przykłądów - na innym
                                                    forum ostatnio dziewczyna chwaliła się, że jej OSK zajął 4 miejsce w jakimś tam
                                                    ogólnopolskim rankingu ale przy okazji wyszło, że nie wie biedaczka, że przy
                                                    skręcaniu w lewo powinna ustąpić jadącym z naprzeciwka;P

                                                    > Druga to jedynka w czasie jazdy? Napisz coś więcej;)

                                                    Ojjjjojojo lepiej nie;D Ale skutki nagłych żądań instruktora w połowie kursu, co
                                                    by zdejmować nogę ze sprzęgła w czasie jazdy (no kto u licha potrafi
                                                    skoordynować wszystko w aucie, patrzeć na drogę, znaki i jeszcze trafiać w
                                                    sprzęgło a nie w podłogę gdy wymaga sytuacja.... no dobra normalny kursant
                                                    potrafi, ale nie w moim przypadku;), a skutki były opłakane (jedynka to było
                                                    ukonorowanie jeszcze paru innych podobnych)

                                                    > A co do parkowania: spróbuj przypomnieć sobie metody z kursu i zacząć je
                                                    stosować...

                                                    No własnei nie - eLką mogę zaparkować wszędzie bo wiem, że ktoś obok zareaguje
                                                    jakby co - przyhamuje, przypomni drugim boku auta itd - ja nie jestem w stanie
                                                    wyczuć rozmiarów auta, którym jadę i dlatego się boję parkowania. Poza tym mam
                                                    upiorną cechę, której nie potrafię się pozbyć w postaci zbyt szybkiego robienia
                                                    wszystkiego - przy wspomaganiu kierownicy - zawsze można było szybko zareagować
                                                    kierownicą i odkręcić, bez wspomagania już się tak nei da;)

                                                    > A poza tym, cóż... jesteś kobietą, nie wymagaj od siebie zbyt wiele;p
                                                    Bardziej mam na uwadzę to, że nie mam predyzpozycji niż własną płeć (płec mi
                                                    przeszkadza tylko jak gubię drogę i odkrywam tym sposobem nieznane mi tereny
                                                    choć trudno to nazwać rekreacją;) i juuż małooooo wymagam, ale kurcze chyba
                                                    jednak od ludzi z którymi jeździsz po drodze czegoś byś wymagał prawda??
                                                    CZegokolwiek?? No więc dla mnnie "cokolwiek" to już czasem dużo za dużo;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 00:47
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Grrrr nie dość, że brzydkie to jeszcze niepraktyczne:/

                                                    I niedziałające dobrze... Co im przeszkadzało?

                                                    > Ejjj no zaraz ekstremlne, skąd ja mam wiedzieć, że takie sytuacje > nei zdarzają się często?

                                                    Ludzie jednak tak tragicznie nie jeżdżą. Średnio ci nasi kierowcy nie są tacy źli (a trochę tych nowych w końcu musi między nimi być). Ja naprawdę uważam, że nie jest tak źle, jak Ty mi za chwilę udowodnisz następnym mrożącym krew w żyłach przykładem.;) Ten system, mimo wszystko działa.

                                                    > Tym się objawia, że pomimo iż moja jazda całkowicie zaprzecza
                                                    > posiadaniu przeze mnie choćby minimalnych predyspozycji do
                                                    > kierowania pojazdami, momentami wydaje się wręcz niebezpieczna - i > pomimo głosu rozsądku mówiącego przy każdym wysiadania z autka
                                                    > "daj sobie dzioucha spokój" - to mimo tego mnie nadal do autka
                                                    > ciągnie i prędzej Żabę zamęczę niż pozwole jej pokryć się korozją w
                                                    > samotności;)

                                                    Twój głos rozsądku bredzi. Przykro mi, nie możesz mu ufać.

                                                    > No i ktoś raz uznał mnie za wariatkę, że potrafię jednoczesnie
                                                    > prowadzić rozmowę i obserwować ruch na każdym mijanym skrzyżowaniu > w niemym (a często i nie niemym) zachwycie dla płynności lub
                                                    > niepłynności ruchu;)

                                                    Jak oni to robią, że jeżdżą tak blisko siebie i się nie zderzają?;)

                                                    > Nie wiem, czy półtora miesięcy zalicza się już pod "parę" ale
                                                    > właśnei dlatego , że autko nowe to się bardziej o nie boję i dbam > jak mogę (czyli nie męczę nadmierną jazdą;)

                                                    Masz prawie nowe auto (nową zabawkę) i nie używasz go? Jak wreszcie zmienię samochód przez pierwsze tygodnie chyba będę w nim spał;) I jeździł, jeździł, jeździł! Nie rozumiem Was, kobiety;)

                                                    > Ufff wiem, zwłąszcza jak pomyślę o innym mieście, którego nei
                                                    > znam, dużo większym na dodatek:( Ale jeszcze udaję, że nie wiem....

                                                    Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju. A zima się zbliża...

                                                    > Cholera parę miesięcy i zatkalibyśmy dziurę budżetową, to kto u
                                                    > licha te pieniądzę przeżera??

                                                    Zapomnij, są uwzględnione w dziurze budżetowej;) Pytanie pominę milczeniem, nie wchodźmy w politykę (bardziej niż wcześniej), dobrze?

                                                    > Szkoda to by było ale Żaby;) Po mnie by nikt nie płakał.

                                                    Dlaczego Żaba?;) I Linia by płakała. A mi by było smutno;)

                                                    > Tego też się boję ale racjonalna argumentacja gdy jestem już za
                                                    > kółkiem za szczególnie do mnie nie przemawia:(

                                                    Bo się denerwujesz bo za mało jeździsz! Ja przez pierwsze 1.5 miesiąca jeździłem w zasadzie codziennie (ba, w zasadzie przez cały okres jeżdżenia tak mam) i też się denerwowałem, robiłem błędy (straszne pewnie tak samo jak i Twoje). Zresztą później też.

                                                    > CZyli mówiąc krótko za dużo pracy dla urzędników i transportu
                                                    > drogowego...czy kto tam ma nad tym piecze. No i jeszcze ktoś by to > musiał zaplanować, przetłumaczyć posłom, że przeciętnym kierowcom > to przeszkadza, prełożyć na ich język, wydać kasę na znaki itd -
                                                    > czyli za dużo zachodu.

                                                    Oni to wiedzą, sami też przecież jeżdżą (ok, wożą ich). Ale takie podejście jest politycznie niepoprawne. No i trzebaby przyznać, że te "wysiłki" zmierzają do poprawy stanu skarbca a nie bezpieczeństwa. A jakiś gminny urzędas i tak postawi 40 na krajowej przed zakrętem...

                                                    > Tylko jedna uwaga - co jak ktoś jedzie wolno i jednocześnie troche > ten ruch stopuje - też walić mandat jak za przekraczanie prędkości > (w końcu nei stosuje się do przepisów;)??

                                                    Jest na to paragraf;) Chociaż wątpię, czy kiedykolwiek zastosowany;) Prędkość minimalna jest wyznaczona tylko na autostradach o ile się nie mylę.

                                                    > A co jesli instruktor ma zły dzień, tydzień, ciężką sytuację w
                                                    > domu - małe dziecko nie wysypia się, przysypia z kursantami (i tak > przez rok, a po roku wraca do jakotakiej formy)

                                                    Ma pecha i leci w dół rankingu. Life is brutal;)

                                                    > albo np instruktor szownista nie lubi kobiet i nie ma do nich
                                                    > podejścia - tego by w statystykach nie było, ale byloby 30 % zdaje > za pierwszym (i to by byli męźczyźni), 70 % dopiero za 3, 4 , 5
                                                    > podejściem - z tego wyciągnięta średnia - wynik marny ale chłopak > idący na kurs i czytający takie statystyki nie będzie tego
                                                    > wiedział i prawdpodobnie poszukałby innego instruktora z wyższą
                                                    > średnią.

                                                    Nie ma takich ludzi;) Wymyślasz coraz bardziej nieprawdopodobne historie żeby obronić swoją, coraz słabszą, tezę. A nawet, gdyby był taki instruktor, to statsy uchroniłyby przed nim kobiety, czyli 50% kursantów, czyż nie? Więc na coś by się przydały. No i jest coś takiego jak sprzężenie zwrotne, instruktorzy też zaczęliby się starać.

                                                    > Cholera znów jestem w mniejszości??;) To już statystycznie
                                                    > niemozliwe;)

                                                    No dobra, nie chciałem ale muszę to napisać: Nie nadajesz się na kierowcę No-Comments. Powinnaś jeszcze dziś podrzeć prawo jazdy a jutro sprzedać (albo lepiej zezłomować, na wszelki wypadek) Żabę. I nidgy już nie zbliżaj się do samochodu z lewej strony. Linia, mam rację, prawda?;)

                                                    > Nie do końća - jest jeszcze kwestia umiejętności instruktora (i np > umiejętności dopasowana różnych metod do różnych kursantów)

                                                    Czy ja przypadkiem nie pisałem czegoś takiego całkiem niedawno? Resztę zdania pominę bo mi już nie pasuje;)

                                                    > Nie, bo liczby są bezduszne i nic nie mówią - podają suche fakty, > które czasem nijak się będą mialy do tego, co nas spotka.

                                                    Mówią! Liczby są ważne, opisują świat! Fakty właśnie nas interesują, nie żadne wrażenia czy wiara. Ech, Ty... humanistko;)

                                                    > A propos przykłądów - na innym
                                                    > forum ostatnio dziewczyna chwaliła się, że jej OSK zajął 4 miejsce > w jakimś tam ogólnopolskim rankingu ale przy okazji wyszło, że nie > wie biedaczka, że przy skręcaniu w lewo powinna ustąpić jadącym z > naprzeciwka;P

                                                    A jak długo miała prawo jazdy? Aha, nie miała? No to jeszcze zdąży się nauczyć;)

                                                    > Ojjjjojojo lepiej nie;D

                                                    Pewnie nic takiego nie było ale to nie pasuje do Twojego wizerunku samochodowej sierotki;) Mi się czaem zdarza próbować ruszyć z luzu;)

                                                    > No własnei nie - eLką mogę zaparkować wszędzie bo wiem, że ktoś
                                                    > obok zareaguje jakby co (...)

                                                    Cywilnym autem możesz tak samo robić, spoko. Faceci zazwyczaj nie są w stanie denerwować się na nieporadną kobietę;) A kobiety znają to z autopsji;)
                                                    Wymiary auta wyczujesz oglądając je po zaparkowaniu z zewnątrz. No i to przyjdzie z doświadczeniem.

                                                    > Bardziej mam na uwadzę to, że nie mam predyzpozycji niż własną
                                                    > płeć (płec mi przeszkadza tylko jak gubię drogę i odkrywam tym
                                                    > sposobem nieznane mi tereny choć trudno to nazwać rekreacją;) i
                                                    > juuż małooooo wymagam, ale kurcze chyba jednak od ludzi z którymi > jeździsz po drodze czegoś byś wymagał prawda??
                                                    > CZegokolwiek?? No więc dla mnnie "cokolwiek" to już czasem dużo za > dużo;)

                                                    O, pozwoliłaś mi żyć po tym szowinistycznym tekście? Co do gubienia się: ja mam 2 zasady: 1. Nie pytać o drogę. 2. Jeśli już się zgubię, nie zawracać, szukać innej drogi;) Wiesz ile już dodatkowych kilometrów zrobiłem? A co do "cokolwiek": dałem Ci dzisiaj 2 sprzeczne rady, wybierz sobie tą, która bardziej Ci leży i konsekwentnie stosuj;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 07.08.07, 18:28
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > I niedziałające dobrze... Co im przeszkadzało?
                                                    Nareszcie się w czymś zgadzamy;D

                                                    > Ludzie jednak tak tragicznie nie jeżdżą. Średnio ci nasi kierowcy nie są tacy
                                                    źli (a trochę tych nowych w końcu musi między nimi być...

                                                    Na prawdę myślisz, że średnio nie jeździmy tak źle? Wciąż mam wątpliwości - bo
                                                    jakby tak było to mielibyśmy zdecydowanie mniej wypadków, w końcu nie za
                                                    wszystkie wypadki można winić drogi, chore przepisy i zbiegi nieszzczęśliwych
                                                    okoliczności, najczęściej to człowiek przykłada do teog trochę swojej ręki...
                                                    Więcej przykłądów nie mam, mój przypadek jest wystarczjąco mrożący krew w
                                                    żylach, innych nie trzeba;)

                                                    > Twój głos rozsądku bredzi. Przykro mi, nie możesz mu ufać.
                                                    CZyli już nikomu nie mogę ufać;(

                                                    > Jak oni to robią, że jeżdżą tak blisko siebie i się nie zderzają?;)
                                                    No właśnie jak!!! A na dodatek wiedza, kiedy jechać a kiedy nie, gdzie się
                                                    zatrzymać jak nie ma tych cholernych linii na jezdni, któych można by się
                                                    trzymać i w ogóle!!

                                                    > Masz prawie nowe auto (nową zabawkę) i nie używasz go? Jak wreszcie > zmienię
                                                    samochód przez pierwsze tygodnie chyba będę w nim spał;) I > jeździł, jeździł,
                                                    jeździł! Nie rozumiem Was, kobiety;)
                                                    Bo my jesteśmy praktyczne - dbamy o nasze zabwki, żeby nam dłużej posłużyly, a
                                                    nie zaraz zajeźdzamy je na maksa po kupieniu i po chwili wymiana na nowszy model;P

                                                    > Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju. A zima się zbliża...
                                                    Ejjjjjjj przestań mnie tu straszyć !!!!

                                                    > Pytanie pominę milczeniem, nie wchodźmy w politykę...
                                                    Pytanie bylo retoryczne:) TEż nie mam ochoty mówić o polityce - wtedy się robię
                                                    znowu nerwowa;)

                                                    > Dlaczego Żaba?;)
                                                    A nie wiem, chyba na cześć jednego autka, bynajmniej nie jest zielona Poza tym
                                                    skoro No-Comments moze mieć swoje wirtualne imię i ukrywać prawdziwe to Żaba też
                                                    może (Żaba ma jeszcze dwa inne imiona, ale cicho sza;)

                                                    > I Linia by płakała. A mi by było smutno;)
                                                    Kurcze komuś by było przykre, nie wierzę:) EEeeee szysbko byście sobie znaleźli
                                                    inny obiekt do rozmów, tudzież zajęli się soba;D

                                                    > Bo się denerwujesz bo za mało jeździsz!
                                                    Nie koniecznie dlatego, że za mało jeźdzę - ostatnio doszłam do wniosku, ze
                                                    częstsze jeżdzenie ani trochę nie wpływa na lepsze rezultaty tej jazdy. A
                                                    codziennie to ja nie mam czasu i siły ani gdzie jeździć - moje miasto już mi się
                                                    znudziło, a na dalsze wyprawy nie mam czasu:( i odwagi też;)

                                                    > No i trzebaby przyznać, że te "wysiłki" zmierzają do
                                                    > poprawy stanu skarbca a nie bezpieczeństwa. A jakiś gminny urzędas i tak
                                                    postawi 40 na krajowej przed zakrętem...

                                                    A na spotkanie poleci helikopterem utrzymywanym za pieniądze podatnków i zdąży;)

                                                    > Jest na to paragraf;) Chociaż wątpię, czy kiedykolwiek zastosowany;) Prędkość
                                                    minimalna jest wyznaczona tylko na autostradach o ile się nie mylę.

                                                    wiedziałam o tunelach, że się zdarza, a o autostradach pierwsze słyszę, a jaka
                                                    ta minimalna?? 40 km/ h ?? Uffff jeśli tak to mogę jeździć;)

                                                    > Ma pecha i leci w dół rankingu. Life is brutal;)
                                                    A kursant, który się załapał jeszcze jak złe statystyki nie doszły do WORDów
                                                    leci po swoim portfelu i wypłukuje go na doszkalające i leci za instruktorem -
                                                    rzeczywiście brutalne, zwłaszcza jeśli statystyki mialyby dawać człowiekowi
                                                    pewność, że dokonuje dobrego wyboru;)

                                                    > Nie ma takich ludzi;) Wymyślasz coraz bardziej nieprawdopodobne historie żeby
                                                    obronić swoją, coraz słabszą, tezę. A nawet, gdyby był taki instruktor, to
                                                    statsy uchroniłyby przed nim kobiety, czyli 50% kursantów, czyż nie? Więc na coś
                                                    by się przydały.

                                                    Przypatrz się eLką czasem jak jedziesz - teraz 90 % kursantów to kobiety:) A ja
                                                    wcale nei wymyslam tylko podaje przykłądy - w świecie nic nie jest prosto
                                                    urządzaone i wszędzie tam, gdzie w grę wchodzi człowiek i jego działalność - a
                                                    do tego charakter, osobowośc, emocje, doświadczenia - na proste pytania nie ma
                                                    prostych odpowiedzi.

                                                    > No i jest coś takiego jak sprzężenie zwrotne, instruktorzy też
                                                    > zaczęliby się starać.
                                                    Tylko pod warunkiem, że statystyki mialyby wpływ na ilość ich kursantów. Ale po
                                                    pierwsze - statystyki nie odzwierciedlają prawdy rzeczywistej, co już
                                                    ustaliliśmy;) Po drugie trzeba by wyjść z założenia, że wszyscy kursanci będą
                                                    brali te statystyki pod uwagę (a nie każdy ma internet, dostęp do rad czy ludzi
                                                    którzy powiedzą, na co zwróćić uwagę przy wyborze OSK, dostęp do statystyk, nie
                                                    każdy wogóle wie jak wybrać OSK - i zrobi to w sposób jak najbardziej
                                                    przypadkowy - niektórzy ludzie przed kursem nie potrafią się nawet zorientowac
                                                    jakie pojazdy są w WORD a potem jak te cielęta daja się szkolić na czymkolwiek,
                                                    starych samochodach, markach, których w ogle w WORD nigdy nie było - niejedno
                                                    punto u mnie po mieście jeździ pomimo, że się na nich nigdzie w okolicy nie
                                                    zdaje ale sątańsze w utrzymaniu i w rezultacie oblewają już na światłach albo na
                                                    łuku bo w punto, któym się uczyli inaczej bylo pachołki widać przez szybę), po 3
                                                    nie każdy może mieć szansę wyboru - jesteś załóżmy z jakiejś wiochy - zaledwie
                                                    dwa OSK - oba beznajdziejne, ale na ktoryś musisz się zdecydować bo na dojazdy
                                                    do nabliższego miasta Cię nei stać i tyle masz z tych statystyk.

                                                    > No dobra, nie chciałem ale muszę to napisać: Nie nadajesz się na kierowcę
                                                    No-Comments.
                                                    Ależ ja to wiem:D Ameryki przede mną nie odkrywasz.... ale to nei oznacza, że
                                                    się w ogóle tym przejmuję;D A ŻAby w życiu nie złomuje!! Ona jedna mi wierna!!
                                                    Poza momentami kiedy się nie możemy dogadać, no ale cóż takie uroki bycia w
                                                    związku;)

                                                    > Czy ja przypadkiem nie pisałem czegoś takiego całkiem niedawno? Resztę zdania
                                                    pominę bo mi już nie pasuje;)
                                                    Czyli przyznajesz mi rację;) Dzięki:)

                                                    > Mówią! Liczby są ważne, opisują świat! Fakty właśnie nas interesują, nie żadne
                                                    wrażenia czy wiara.

                                                    1, 2 , 3, 4, 5 i co Ci mówią te liczby?? Co Ci opisują?? Może i teoretycznie 5
                                                    jest większe od 3 ale skąd możesz wiedzieć, że 5 to nei średnia arytmetyczna z 9
                                                    i 1?? Trafić na 9 to cud, ale trafić na 1 to już tragedia;)

                                                    > Ech, Ty... humanistko;)
                                                    Dziękuję za komplement;D

                                                    > A jak długo miała prawo jazdy? Aha, nie miała? No to jeszcze zdąży się nauczyć;)
                                                    W tej fazie kursu już powinna wiedzieć choćby z teorii;)

                                                    > Mi się czaem zdarza próbować ruszyć z luzu;)
                                                    TEż już próbowałam i to calkiem niedawno;) A próbowałeś kiedyś ruszyć ze
                                                    wstecznego?? Oczywiście z zamiarem jazdy do przodu;) Ewentualnie wsteczny
                                                    zamiast innego biegu juz podczas jazdy, ewentualnie jedynka zamiast trójki
                                                    (auuuć miałam się nei przyznawać - ale w Żabie mi się nigdy nie mylą, żeby nie
                                                    było!!).

                                                    > Cywilnym autem możesz tak samo robić, spoko. Faceci zazwyczaj nie są w stanie
                                                    denerwować się na nieporadną kobietę;) A kobiety znają to z autopsji;)

                                                    Co masz na myśli?? Mam łapać cywilizowanych facetów na drodze (kurde to resztę
                                                    życia spędze na szukaniu;P), kazać im ze sobą parkować i jeszcze udawać przy tym
                                                    nieporadną kobietkę (sorry - poprawka - przyznać się do swojej nieporadności)??
                                                    o za nic w śiwecie, zwłaszcza z tą nieporadnością nie dam rady, znaczy na
                                                    jazdach po kursie opanowałam to do perfekcji i niektózy instruktorzy opróćz
                                                    tego, co jeździłąm z nim nawięcej dawali się nabrać;) Ale teraz już nie musze!

                                                    > Wymiary auta wyczujesz oglądając je po zaparkowaniu z zewnątrz.
                                                    Najpierw trzeba zaparkowac, żeby mieć co oglądać;D Poza tym staniem już na
                                                    miejscu parkingowym auta się nikomu nie zarysuje, ale próbując się wbić na to
                                                    miejsce parkingowe już tak;D

                                                    > O, pozwoliłaś mi żyć po tym szowinistycznym tekście?
                                                    Zapamiętałam i broń wyciągnę jak już uśpię Twoją czujność, ewentualnie jak
                                                    przestaniesz mi być potrzebny, na razie za bardzo lubię Twoje posty:)

                                                    > Co do gubienia się: ja mam 2 zasady: 1. Nie pytać o drogę. 2. Jeśli już się
                                                    zgubię, nie zawracać, szukać innej drogi;)

                                                    Taaaa to szukanie innej drogi już ostatnio przerobiłam, a efekt był taki, że
                                                    znalazłąm się
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 19:47
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Na prawdę myślisz, że średnio nie jeździmy tak źle?

                                                    Serio. Jeździmy po złych, często źle oznakowanych drogach, jeździ nas coraz więcej a ilość ofiar jednak spada... Wina oczywiście jest zazwyczaj kierowcy ale on nie jest oderwany od warunków.

                                                    > CZyli już nikomu nie mogę ufać;(

                                                    Mi możesz;)

                                                    > Bo my jesteśmy praktyczne - dbamy o nasze zabwki, żeby nam dłużej > posłużyly, a nie zaraz zajeźdzamy je na maksa po kupieniu i po
                                                    > chwili wymiana na nowszy model;P

                                                    Zaraz tam zajeździć, auta służą do jeżdżenia, nie do stania na parkingach. Od tego rdzewieją i się psują. Ale kobiety tego nie wiedzą;)

                                                    > Ejjjjjjj przestań mnie tu straszyć !!!!

                                                    A ja się nie mogę doczekać;)

                                                    > A nie wiem, chyba na cześć jednego autka, bynajmniej nie jest
                                                    > zielona Poza tym skoro No-Comments moze mieć swoje wirtualne imię > i ukrywać prawdziwe to Żaba też może (Żaba ma jeszcze dwa inne
                                                    > imiona, ale cicho sza;)

                                                    Ech, nic mi nie ułatwiłaś identyfikacji;)

                                                    > Kurcze komuś by było przykre, nie wierzę:) EEeeee szysbko byście
                                                    > sobie znaleźli inny obiekt do rozmów, tudzież zajęli się soba;D

                                                    Całemu forumu pewnie by było przykro. I tak się sobą zajmujemy;)

                                                    > A codziennie to ja nie mam czasu i siły ani gdzie jeździć - moje
                                                    > miasto już mi się znudziło, a na dalsze wyprawy nie mam czasu:( i > odwagi też;)

                                                    Czyżby w Częstochowie, podobnie jak w Tokio, samochody były wolniejsze od komunikacji miejskiej i pieszych? Jakoś nie wierzę. Zakupy z supermarketu też wygodniej wozić busem?

                                                    > A na spotkanie poleci helikopterem utrzymywanym za pieniądze
                                                    > podatnków i zdąży;)

                                                    Albo służbowym samochodem z kierowcą (nawet burmistrz mojego, 70-tysięcznego miasteczka ma...), korzystając z dobrych stosunków z lokalną policją. I też zdąży.

                                                    > wiedziałam o tunelach, że się zdarza, a o autostradach pierwsze
                                                    > słyszę, a jaka ta minimalna?? 40 km/ h ?? Uffff jeśli tak to mogę > jeździć;)

                                                    Tak, 40. Ale bałbym się jechać nawet 80;)

                                                    > A kursant, który się załapał jeszcze jak złe statystyki nie doszły > do WORDów leci po swoim portfelu i wypłukuje go na doszkalające i > leci za instruktorem

                                                    Nie pewność! Ale zawsze miałby więcej informacji niż ma teraz. A to nie szkodzi. No i nie zakładałbym częstych wahań formy u instruktorów, sytuacja z tego przykładu zdarzałaby się ułamkowi promila kursantów.

                                                    > Przypatrz się eLką czasem jak jedziesz - teraz 90 % kursantów to
                                                    > kobiety:)

                                                    Zauważyłem, zawsze się przyglądam;) A może to dlatego, że Wy... potrzebujecie więcej czasu za kółkiem żeby się nauczyć, jak sądzisz?;)

                                                    > Tylko pod warunkiem, że statystyki mialyby wpływ na ilość ich
                                                    > kursantów.

                                                    Miałyby. Kursanci waliliby drzwiami i oknami do tych z czołówki listy.

                                                    > Ale po pierwsze - statystyki nie odzwierciedlają prawdy
                                                    > rzeczywistej, co już ustaliliśmy;)

                                                    Ale nieźle ją aproksymują.

                                                    > Po drugie trzeba by wyjść z założenia, że wszyscy kursanci będą
                                                    > brali te statystyki pod uwagę

                                                    Nawet, jeśli byłaby to połowa to i tak zmieniłby się rozkład kursantów na ośrodki dosyć znacznie...

                                                    > niektórzy ludzie przed kursem nie potrafią się nawet zorientowac
                                                    > jakie pojazdy są w WORD a potem jak te cielęta daja się szkolić na > czymkolwiek, starych samochodach, markach, których w ogle w WORD
                                                    > nigdy nie było

                                                    Ja tylko w wyniku zbiegu okoliczności nie jeździłem na egzaminie micrą, którą nie jeździłem na kursie (wtedy był inna auta na plac i na miasto w WORDzie), trochę żałowałem nawet. A w jednym z ośrodków w Gliwicach mają Peugeoty 206 CC, w lato jeżdżą z otwartym dachem, niektóre kursantki faajnie w nich wyglądają;)

                                                    > A ŻAby w życiu nie złomuje!!

                                                    Trzymam Cię za słowo. I dotyczy to też złomowania na skrzyżowaniu na żółtym;)

                                                    > Czyli przyznajesz mi rację;) Dzięki:)

                                                    Zaraz zaraz. Wcześniej to Ty mi przyznałaś. Nie odwracaj kota ogonem.

                                                    > 1, 2 , 3, 4, 5 i co Ci mówią te liczby?? Co Ci opisują?? Może i
                                                    > teoretycznie 5 jest większe od 3 ale skąd możesz wiedzieć, że 5 to > nei średnia arytmetyczna z 9 i 1?? Trafić na 9 to cud, ale trafić > na 1 to już tragedia;)

                                                    No dobra, nie same liczby, raczej ścisłe dane. Jeśli ośrodek A ma zdawalność 70% a ośrodek B 12% to gdzie pójdziesz?
                                                    A 3 może być średnią arytmetyczną z 1,1,1,9, jakie masz prawdopodobieństwo dobrze trafić?

                                                    > W tej fazie kursu już powinna wiedzieć choćby z teorii;)

                                                    Dopóki nie ma prawa jazdy to nie musi nic wiedzieć;)

                                                    > A próbowałeś kiedyś ruszyć ze wstecznego?? Oczywiście z zamiarem
                                                    > jazdy do przodu;)

                                                    Wielokrotnie. Jak wsiądę do samochodu to jedną ręką włączam radio, drugą zapinam pas, trzecią włączam silnik, czwartom wybieram bieg ale czasem włączam np. wycieraczki. I zdarza mi się ruszyć w złą stronę;)

                                                    > Ewentualnie wsteczny
                                                    > zamiast innego biegu juz podczas jazdy,

                                                    Bez przesady;)

                                                    > ewentualnie jedynka zamiast trójki (auuuć miałam się nei
                                                    > przyznawać - ale w Żabie mi się nigdy nie mylą, żeby nie było!!).

                                                    Dobrze, że nie zamiast piątki, to mogłaby być ostatnia zmiana biegów dla tej skrzyni albo silnika;) Ale ruszałem z trójki (żeby sprawdzić, czy się da;)).

                                                    > Co masz na myśli?? Mam łapać cywilizowanych facetów na drodze
                                                    > (kurde to resztę życia spędze na szukaniu;P), kazać im ze sobą
                                                    > parkować i jeszcze udawać przy tym nieporadną kobietkę

                                                    Nie, poprostu facet, który będzie musiał czekać aż zaparkujesz nie będzie się (prawdopodobnie) denerwował. A jak będzie to musisz, zresztą, sama już wiesz jak obchodzić się z facetami;)

                                                    > Najpierw trzeba zaparkowac, żeby mieć co oglądać;D Poza tym
                                                    > staniem już na miejscu parkingowym auta się nikomu nie zarysuje,
                                                    > ale próbując się wbić na to miejsce parkingowe już tak;D

                                                    Czyli do listy zakupów (obok obrotomierza) dopisz sobie czujniki cofania (można je zamontować z i przodu). Ostatecznie mogą być też takie gumowe paski na zderzaki;)

                                                    > Taaaa to szukanie innej drogi już ostatnio przerobiłam, a efekt
                                                    > był taki, że znalazłąm się

                                                    Brawo! Ja często się nie znajduję;)

                                                    > Żaby nie oddam!! A jaka była druga??

                                                    Była zawoalowana:
                                                    > > Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju.
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 07.08.07, 22:08
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Serio.... Wina oczywiście jest zazwyczaj kierowcy ale on nie jest oderwany od
                                                    warunków.

                                                    Ale teoretycznie dobry kierowca powinien sobie poradzić w każdych warunkach,czyż
                                                    nie?? I nie mówię tu o nieoczekiwanej wyrwie na pół metra na drodze, ale do
                                                    dziur powinien być przyzwyczajony (jak każdemu Polakowi warunki mu znane) i
                                                    wiedzieć jak zareagować na przykłąd i z jaką bezpieczną prędkością jechać.

                                                    > Mi możesz;)
                                                    DZięki będe pamiętać i nie omieszkam wykorzystać w sposobnej chwii;)

                                                    > Zaraz tam zajeździć, auta służą do jeżdżenia, nie do stania na parkingach. Od
                                                    tego rdzewieją i się psują. Ale kobiety tego nie wiedzą;)

                                                    A kto zaraz mówi o staniu (znaczy oprócz mnie oczywiście, ale ja jestem
                                                    wyjatkiem potwierdzającym regułę;), no ale żeby nie robić nic innego tylko
                                                    jeździć?? o spaniu nie wspominając;)

                                                    > A ja się nie mogę doczekać;)
                                                    Zaczynam się o Ciebie martwić, na pewno wszystko jest okey??;)

                                                    > Ech, nic mi nie ułatwiłaś identyfikacji;)
                                                    Dobrze o tym wiem:D

                                                    > Czyżby w Częstochowie, podobnie jak w Tokio, samochody były wolniejsze od
                                                    komunikacji miejskiej i pieszych? Jakoś nie wierzę. Zakupy z supermarketu też
                                                    wygodniej wozić busem?

                                                    Jeśli ja jestem za kółkiem to wolniejsze;) Głównie dlatego, że znalezienie
                                                    miejscado zaparkowania zajmuje duuuużo czasu ( a potem i tak parę przecznic
                                                    trzeba przejść), autobus tak nie musi:) A na zakupy mam bliżej na piechotę niż
                                                    autem (serio!!) i jedyne co to trochę niewygodnie nosić co najwyżej, no ale
                                                    nawet gdyby to ile razy w tyogdniu można jeździć na zakupy!!

                                                    > Albo służbowym samochodem z kierowcą (nawet burmistrz mojego, >70-tysięcznego
                                                    miasteczka ma...)...
                                                    Będzin??? Ostatnio się zastanawiałąm czy mój ma kierowcę, bo autko służbowe
                                                    właśnie sobie sprawił za 150 tys zł:/

                                                    > Tak, 40. Ale bałbym się jechać nawet 80;)
                                                    Jechałąm raz tylko taki malutki tyci kawałek....ale bylo pusto i równo (w sensie
                                                    drogi) więc fajnie, no ale nie odważyłam się więcej niż 110 a to i tak już była
                                                    zawrotna prędkość;)

                                                    > Nie pewność! Ale zawsze miałby więcej informacji niż ma teraz. A to nie
                                                    szkodzi. No i nie zakładałbym częstych wahań formy u instruktorów...

                                                    Instruktor też człowiek, wahania może mieć;) Więcej informacji to przyszly
                                                    kursant uzyska jak pójdzie pod OSK, połapie innych kursantów - powypytuje o co
                                                    ma ochotę - i ma czyste odpowiedzi bez żadnych uśrednionych i na dodatek moze
                                                    się dowiedzieć, że w danym OSK jest np dwóch dobrych instruktorów i dwóch
                                                    beznadziejnych - a tak dostanie średnią i wybierając OSK po tej średniej nadal
                                                    nie ma pewności, że zapisze się do dobreego instruktora.

                                                    > A może to dlatego, że Wy... potrzebujecie więcej czasu za kółkiem >żeby się
                                                    nauczyć, jak sądzisz?;)
                                                    Trzecia uwaga nt kobiet - zaczynasz się rozpędzać;> To, że JA potrzebuję i że
                                                    może Linia potrzebuje nie oznacza, ze kobiety wszystkie w ogóle potrzebują. Już
                                                    był taki jeden wątek o predyspozycjach do jazdy związanych z płcią - za żadne
                                                    skarby nie będę się znów produkować;) A myślę sobie, ze raczej kobiety chcą się
                                                    lepiej naucyzć jeździć, a nie tylko szybko zdać egzamin jak faceci (byle szybko,
                                                    byle łątwo, a potem hulaj po drogach;) i dzięki tej lepszej odpowiedzialności
                                                    biorą więcej jazd. A wina lezy pewnie też w tym, że większość instruktorów to
                                                    faceci, a oni nie wiedzą jak z kobietami postępować i jakich metod użyć, przez
                                                    co kobieta musi bardziej polegać na sobie niz na instruktorze a w rezultacie
                                                    czasem więcej tych godzin spędzi za kółkiem.... no i w ogóle mogę tak w
                                                    nieskończoność więc nie podskakuj;)

                                                    > Ale nieźle ją aproksymują.
                                                    A im bliżej tym ciemniej i człowiek nadal nic z tych statystyk nie ma;)

                                                    > Nawet, jeśli byłaby to połowa to i tak zmieniłby się rozkład >kursantów na
                                                    ośrodki dosyć znacznie...
                                                    Uważasz, ze połowa nic by nie mzieniła?? Taka połowa kursantów mocno by
                                                    powiększyła możliwość występowania zaciemnień i błędów w statystykach -
                                                    powiększając co najwyżej granicę błędu.

                                                    > Ja tylko w wyniku zbiegu okoliczności nie jeździłem na egzaminie micrą, którą
                                                    nie jeździłem na kursie ....
                                                    Ostatnio patrzę, a tu w CZ-wie Skoda z eLką na dachu i to na częst-skich
                                                    rejestracjach (bo te spoza czewy to już różne auta mają) - SZOK i totalna
                                                    głupota, ale kursanci do najmądrzejszych nei należą (albo należą dopiero po
                                                    szkodzie jak tu pisząca te słowa;) i nie potrafią wykorzystać tego, że w mieście
                                                    jest duża konkurencja (cenowa również) więc mogą za tą samą cenę wybrać OSK,
                                                    który ma wszystkie 3 auta co na egzaminie albo taki, który nie ma żadnego (i te
                                                    OSK też znajdują kursantów). Gdyby jakimś cudem statystyki odzwierciedlaly to,
                                                    które OSK są dobre a które nie - to i tak pewnie połowa kursantów z nich nie
                                                    skorzysta czyli złych OSK i tak nie wyeliminujemy.

                                                    > Trzymam Cię za słowo. I dotyczy to też złomowania na skrzyżowaniu na żółtym;)
                                                    Co do drugiego to mogę powiedzieć tylko, ze się postaram(y). Ale jak ruszam spod
                                                    świateł to zawsze patrzę,czy nie jedzie jakiś późnożółty!

                                                    > Zaraz zaraz. Wcześniej to Ty mi przyznałaś. Nie odwracaj kota ogonem.
                                                    Nic Ci nie przyznałam, poza tym wolę psy;)

                                                    > No dobra, nie same liczby, raczej ścisłe dane. Jeśli ośrodek A ma >zdawalność
                                                    70 % a ośrodek B 12% to gdzie pójdziesz?

                                                    A jeśli w tym OSK, który ma zdawalność na poziomie 70 % - dóch instruktorów ma
                                                    zdawalność ns poziomie 100 % a trzeci na poziomie 10 % i ja trafię do tego
                                                    trzeciego to co wtedy?? Przekonana oczywiście o suszności statystyk będę
                                                    myślała, że to ze mną coś jest nie tak a nie z instruktorem bo przecież mają
                                                    "świetną" zdawalność!!!

                                                    > Dopóki nie ma prawa jazdy to nie musi nic wiedzieć;)
                                                    Musi musi - w końcu jeździ po tych samych drogach, a instruktor zawsze moze
                                                    przysnąć;)

                                                    > Wielokrotnie. Jak wsiądę do samochodu to jedną ręką włączam radio, drugą
                                                    zapinam pas, trzecią włączam silnik, czwartom wybieram bieg ale czasem włączam
                                                    np. wycieraczki. I zdarza mi się ruszyć w złą stronę;)

                                                    Nabijasz się:( a jakbyś widział minę instruktora to by Ci nie było do śmiechu. A
                                                    wycieraczki raz włączyłąm nie mogąc namacać kluczyka w stacyjce tak więc
                                                    wszystko jest możliwe.

                                                    > > Ewentualnie wsteczny zamiast innego biegu juz podczas jazdy,
                                                    > Bez przesady;)
                                                    Uprzedzałam......

                                                    > Dobrze, że nie zamiast piątki, to mogłaby być ostatnia zmiana >biegów dla tej
                                                    skrzyni albo silnika;)
                                                    Nie no piątki to ja na kursie w ogóle nie wrzucałam;)

                                                    > Ale ruszałem z trójki (żeby sprawdzić, czy się da;)).
                                                    W micrze się da!!! Żaba ruszy z dwójki (nawet w miarę sprawnie jej to idzie), i
                                                    z ręcznym zaciągniętym też ruszy bez większych problemów choć z lekkim oporem;)
                                                    nawet na podjazd z ręcznym wjedzie. Trójkę też wypróbowałam zaraz pierwszego
                                                    dnia - ku zaskoczeniu poprzednego włąściciela (był pod wrażeniem;) ruszyła ale
                                                    za daleko nie pojechała, potem już nie próowałam;)

                                                    > Nie, poprostu facet, który będzie musiał czekać aż zaparkujesz nie będzie się
                                                    (prawdopodobnie) denerwował.

                                                    No pewnie, że się nie bedzie denerwował bo ja od razu zrezygnuje i pojadę
                                                    prędzej 3 razy wkoło domu niż pozwolę obserować moje wycyzny podczas czekania ;)

                                                    > zresztą, sama już wiesz jak obchodzić się z facetami;)
                                                    Nie wiem, Żaba jest kobietą;D Ostatnio to moja jedyna miłość życia;) A poza tym
                                                    trudno się w jakikolwiek sposób obchodzić z facetami kiedy oni w jednym autku a
                                                    ja w drugim - to trochę utrudnia komunikację;) więc zostaje udawanie blondynki,
                                                    a to już mi się znudziło:(

                                                    > Czyli do listy zakupów (obok obrotomierza) dopisz sobie czujniki cofania
                                                    (można je zamontować z i przodu). Ostatecznie mogą być też takie gumowe paski na
                                                    zderzaki;)

                                                    Nawet raz oglądałam czujniki na allegro....ale jakoś nie wierzę w ich
                                                    skuteczność (poza tym wolałabym polegać na sobie;). A gumowe paski mogą się
                                                    przydać, jak się parkuje wolno, a ja wolno nie potrafię...

                                                    > Brawo! Ja często się nie znajduję;)
                                                    CZyli jak pewnego dnia przestaniesz zagl
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 07.08.07, 22:09
                                                    No szlag znów się nie zmieściałam, musisz mniej jakoś przystopować;)


                                                    > Brawo! Ja często się nie znajduję;)

                                                    CZyli jak pewnego dnia przestaniesz zaglądać na forum to możemy z Linią przyjąć
                                                    wersję, że błąkasz się gdzieś po Śląsku;D

                                                    > Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju.

                                                    Tylko, że te ćwiczenia chcąc nie chcąc odbywaja się już podczas prawdziwej
                                                    walki..... stracic można tyle samo podczs ćwiczeń co podczas samego boju....
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 09:44
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Ale teoretycznie dobry kierowca powinien sobie poradzić w każdych > warunkach,czyż nie??

                                                    Tak ale te drogi poprostu są bardziej wypadkogenne. Jeśli na przejechanych 100 km statystycznej polskiej drogi przypada ileśtam skrzyżowań i ileśtam wyprzedzań a na taki sam odcinek dróg w, np. Niemczech tych skrzyżowań i wyprzedzań będzie mniej (dzięki autostradom i ogólnie lepszej infrastrukturze) to poprostu te wypadki muszą zdarzać się częściej. Ludzie popełniają błędy, jeśli da się im dużo okazji tych błędów będzie więcej...

                                                    > A kto zaraz mówi o staniu (znaczy oprócz mnie oczywiście, ale ja
                                                    > jestem wyjatkiem potwierdzającym regułę;), no ale żeby nie robić
                                                    > nic innego tylko jeździć?? o spaniu nie wspominając;)

                                                    Bez przerwy to tylko na początku;) A potem tylko, jeśli jest szansa, że będę szybciej autem. Albo wygodniej. Albo mniej się zmęczę. Albo nie zmoknę.

                                                    > Zaczynam się o Ciebie martwić, na pewno wszystko jest okey??;)

                                                    Ja naprawdę lubię jeździć po śniegu. Bokiem;) Ale ja jestem nieodpowiedzialnym gó..arzem;)

                                                    > Dobrze o tym wiem:D

                                                    Ok, nie drążę już więcej. Zapytam Linię;)

                                                    > Jeśli ja jestem za kółkiem to wolniejsze;) Głównie dlatego, że
                                                    > znalezienie miejscado zaparkowania zajmuje duuuużo czasu ( a potem > i tak parę przecznic trzeba przejść), autobus tak nie musi:)

                                                    Jeśli mieszkasz w centrum to rozumiem. Powiedzmy. Pewnie to lepsze wyjście, ja jestem trochę uczulony na autobusy.

                                                    > Będzin??? Ostatnio się zastanawiałąm czy mój ma kierowcę, bo autko > służbowe właśnie sobie sprawił za 150 tys zł:/

                                                    Moooże Będzin. No dobra, nie Będzin.;) A jak ma auto to ma i kierowcę, "władzy" sprzedają to w kompletach;)

                                                    > Jechałąm raz tylko taki malutki tyci kawałek....ale bylo pusto i
                                                    > równo (w sensie drogi) więc fajnie, no ale nie odważyłam się
                                                    > więcej niż 110 a to i tak już była zawrotna prędkość;)

                                                    Jedyny raz byłem bliski zaśnięcia za kółkiem na A4 między Wrockiem a Gliwicami. Wieczorem, po przejechaniu 600km... Wciśnięcie gazu pomaga, na chwilę;)

                                                    > Instruktor też człowiek, wahania może mieć;)(...)

                                                    A jak ten pod ośrodkiem trafi na kursanta, który dostał właśnie op..ol od tego najlepszego instruktora i jak myślisz, co mu powie? No i wspominałem wcześniej o statystykach dla instruktorów (trzeba było czegoś zabronić;)), nie tylko OSK.

                                                    > Trzecia uwaga nt kobiet - zaczynasz się rozpędzać;> To, że JA
                                                    > potrzebuję i że może Linia potrzebuje nie oznacza, ze kobiety
                                                    > wszystkie w ogóle potrzebują.

                                                    Trzecia? W każdym razie chciałem Cię, nieskutecznie, sprowokować;) U mnie też jeżdżą różne dziwne samochody (calibra! serio!). Ale nie rozumiem tego wymagania jazdy na takim samym samochodzie. Wystarczy coś z tego samego segmentu, na drodze jest więcej miejsca do manewrów niż na placu. No i wystarczy np. inna wersja silnikowa, inaczej ustawione sprzęgło i już jest to niemal inne auto (dla kursanta).

                                                    > A myślę sobie, ze raczej kobiety chcą się lepiej naucyzć jeździć, > a nie tylko szybko zdać egzamin jak faceci (byle szybko, byle
                                                    > łątwo, a potem hulaj po drogach;)

                                                    Ale, z drugiej strony, to faceci mają zazwyczaj lepszą technikę jazdy. Jakoś chętniej nad tym pracują, kobiety mniej czują auto. Tak wynika z moich obserwacji;) Nie są przez to gorszymi kierowcami ale mniej świadomymi.

                                                    > A wina lezy pewnie też w tym, że większość instruktorów to
                                                    > faceci, a oni nie wiedzą jak z kobietami postępować

                                                    Wcale nie, Linia pisała, za Hłaską, że kobieta najszybciej uczy się od mężczyzny właśnie.

                                                    > Uważasz, ze połowa nic by nie mzieniła??

                                                    Przecież napisałem, że zmieniłaby! Im większa próbka, tym dokładniejsze wyniki.

                                                    > Ostatnio patrzę, a tu w CZ-wie Skoda z eLką na dachu i to na częst-> skich rejestracjach (bo te spoza czewy to już różne auta mają) -
                                                    > SZOK i totalna głupota,

                                                    Eee, w jeździe po mieście to nie ma takiego znaczenia. Mnie zdziwiła ta calibra, to już mocno się różni od egzaminacyjnych. Ale jakaś skoda, może być;)

                                                    > Gdyby jakimś cudem statystyki odzwierciedlaly to,
                                                    > które OSK są dobre a które nie - to i tak pewnie połowa kursantów > z nich nie skorzysta czyli złych OSK i tak nie wyeliminujemy.

                                                    To nie byłby cud. I może nie wyeliminujemy ale zmusimy do podnoszenia jakości. Odbierając chleb.

                                                    > A jeśli w tym OSK, który ma zdawalność na poziomie 70 % - dóch
                                                    > instruktorów ma zdawalność ns poziomie 100 % a trzeci na poziomie > 10 % i ja trafię do tego trzeciego to co wtedy??

                                                    Manipulujecie moimi wypowiedziami, No-Comments;) Jaką masz szansę trafić na złego instruktora w A a jaką w B? Ktoś zawsze na niego trafi, możemy tylko zmniejszyć tą liczbę dając im więcej informacji. Wszystkim dobrze nie zrobimy.

                                                    > Nabijasz się:( a jakbyś widział minę instruktora to by Ci nie było > do śmiechu.

                                                    Naprawdę mi się to zdarza. Oczywiście nie przejeżdżam w złą stronę kilometrów ale ruszam czasem do przodu w kierunku ściany. To nic takiego.

                                                    > z ręcznym zaciągniętym też ruszy bez większych problemów choć z
                                                    > lekkim oporem;) nawet na podjazd z ręcznym wjedzie.

                                                    Będąc młodym kierowcą;) przejechałem dobre kilka kilometrów na ręcznym (skodą 105). Wysiadłem, wciągnąłem powietrze i powiedziałe: hmm, coś się pali;)

                                                    > No pewnie, że się nie bedzie denerwował bo ja od razu zrezygnuje i > pojadę prędzej 3 razy wkoło domu niż pozwolę obserować moje
                                                    > wycyzny podczas czekania ;)

                                                    Ja tam nie mam takich problemów, parkuję czy wyjeżdżam poprawiając 4 razy a inni stoją. Potem przepraszam/dziękuję awaryjnymi i już. To centrum miasta, wiadomo, że miejsca jest mało i nie zawsze można od razu wjechać. Jak ktoś robi to samo to czekam spokojnie.

                                                    > Nie wiem, Żaba jest kobietą;D

                                                    Ze mną całkiem nieźle Ci idzie.;) A sympatyczny usmiech działa cuda. Chyba, że trafisz na jakiegoś częstochowskiego chama...

                                                    > A gumowe paski mogą się przydać, jak się parkuje wolno, a ja wolno > nie potrafię...

                                                    Dalej nie umiesz toczyć się na jedynce? No to te 25 minut mnie nie dziwi, skoro za każdym razem musiałaś brać rozbieg;)

                                                    > No szlag znów się nie zmieściałam, musisz mniej jakoś
                                                    > przystopować;)

                                                    Wybierz sobie najciekawsze wypowiedzi i na nie odpowiadaj;)

                                                    > CZyli jak pewnego dnia przestaniesz zaglądać na forum to możemy z > Linią przyjąć wersję, że błąkasz się gdzieś po Śląsku;D

                                                    Że skończyło mi się paliwo i umarłem z głodu;)

                                                    > Tylko, że te ćwiczenia chcąc nie chcąc odbywaja się już podczas
                                                    > prawdziwej walki

                                                    Teraz masz najlepsze możliwe warunki, potem będzie tylko gorzej...
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 08.08.07, 22:24
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Bez przerwy to tylko na początku;) A potem tylko, jeśli jest szansa, że będę
                                                    szybciej autem. Albo wygodniej. Albo mniej się zmęczę. Albo nie zmoknę.

                                                    Jak dla mnie: autem jest wolniej, autem się bardziej męcze..... i tylko co do
                                                    moknięcia nie mam alternatywy bo czasem też mnie to wkurza, ze przecież autkiem
                                                    byłoby trochę bardziej sucho...

                                                    > Ja naprawdę lubię jeździć po śniegu. Bokiem;) Ale ja jestem nieodpowiedzialnym
                                                    gó..arzem;)

                                                    To ja nie skomentuję;D

                                                    > Ok, nie drążę już więcej. Zapytam Linię;)
                                                    Rozczaruje, zdaje się, że Linia oprócz prawdziwego imienia Żaby nei zna nawet
                                                    jej koloru;) Na razie nie zna.....

                                                    > Jeśli mieszkasz w centrum to rozumiem. Powiedzmy. Pewnie to lepsze wyjście, ja
                                                    jestem trochę uczulony na autobusy.

                                                    Ja tam je lubię pod warunkiem, że nikt mi nie śpi na ramieniu i nei harczy w szyję;)

                                                    > Moooże Będzin. No dobra, nie Będzin.;) A jak ma auto to ma i kierowcę,
                                                    "władzy" sprzedają to w kompletach;)

                                                    Środa Śląska??

                                                    > Jedyny raz byłem bliski zaśnięcia za kółkiem na A4 między Wrockiem a
                                                    Gliwicami. Wieczorem, po przejechaniu 600km... Wciśnięcie gazu pomaga, na chwilę;)

                                                    Niestety sama to sprawdziłąm kiedy jeden jedyny raz jechałam w trochę dłuższą
                                                    podróż - wolna jazda naprawdę usypia, i już nie dziwie się zasypiajacym za
                                                    kółkiem kierowcom TIRów, za to tym bardziej się ich boję.

                                                    > A jak ten pod ośrodkiem trafi na kursanta, który dostał właśnie op..ol od tego
                                                    najlepszego instruktora i jak myślisz, co mu powie?

                                                    Więc trzeba trochę się postarać i popytać kilku - i dziewczyny i facetów - żeby
                                                    mieć porównanie i już.

                                                    > No i wspominałem wcześniej o statystykach dla instruktorów (trzeba było czegoś
                                                    zabronić;)), nie tylko OSK.

                                                    To jeszcze trzeba by zrobić podział - czy lepsza zdawalność mają u niego kobiety
                                                    czy męźczyźni. Doatkowo wprowadzić zmienną związaną z ilością wyjeźdzonych
                                                    godzin - bo jeden wyjeździ 30 uważa że mu styknie a potem mimo chęci
                                                    instruktora zdaje do upadłego, a drugi wyjeździ 50 i zda za pierwszym - a
                                                    wszystko idzie na konto instruktora. No i trzeba by jeszcze zabronić zmiany
                                                    instruktora - a to już trąci myszką bo statystyki powinny pomagać kursantom a
                                                    nie im utrudniać, a skoro więcej z tego utrudnień niż ułatwien to po cholerę
                                                    statystyki;) I jeszcze trzeba by podwyżyć ceny egzaminów bo jakiś świstak
                                                    musialby siedziec calymi dniami i liczyć te statystyki i te zmienne - czyli
                                                    doatkowy pracownik WORDu i w ogóle same i niepotrzebne kłopoty;D

                                                    > W każdym razie chciałem Cię, nieskutecznie, sprowokować;)

                                                    Wiem, że mnie tu prowokujesz, dlatego puszczam mimo uszu i sprowokować się nei
                                                    daje:) - poza tym jakbym się dała to byś nie wytrzymał calej epopei nt tego kto
                                                    ma lepsze predyspozycje do jazdy - wierz mi, że lepiej nie ruszać
                                                    rozwścieczonych pszczół;)

                                                    > Ale nie rozumiem tego wymagania jazdy na takim samym samochodzie. Wystarczy
                                                    coś z tego samego segmentu, na drodze jest więcej miejsca do manewrów niż na
                                                    placu. No i wystarczy np. inna wersja silnikowa, inaczej ustawione sprzęgło i
                                                    już jest to niemal inne auto (dla kursanta).

                                                    Owszem ale jeźdząc podobnymi autami - przynajmniej wie, gdzie włąćzyć wszystkie
                                                    światła, gdzie są te wszystkie płyny pod maską i znając zachowanie danej marki
                                                    auta w jakiś tam sposób da sobie z nim radę. Dla osoby, która w życiu nie
                                                    siedziała za kółkiem - robi to dużą różnicę, przesiadka z małej micry do corsy D
                                                    łągodnie nie przejdzie dla kogoś niewprawionego;) Ja się przewinęłam przez całą
                                                    masę eLek i dlatego auta na egzaminie nei zrobiło na mnie żadnego wrażenia -
                                                    bylam przyzwyczajona, ale tego się raczje nei da w 30 godzin kursu;)

                                                    > Ale, z drugiej strony, to faceci mają zazwyczaj lepszą technikę jazdy. Jakoś
                                                    chętniej nad tym pracują, kobiety mniej czują auto. Tak wynika z moich obserwacji;)

                                                    Bo Ty masz męskie obserwacje i tyle;) Kobiety nie dbają mniej o technikę jazdy -
                                                    myślę, że nawet chcą nad tym pracować (ja bym bardzo chciała tylko skutki marne
                                                    ale nie oznacza to, że nad tym nie pracuje!). Zgadzam się, że mniej czują auto -
                                                    Wy np macie lepszą wyobraźnię przestrzenną, ja się nigdy nie nauczę rozmiarów
                                                    mojego auta i przez to jest Wam trochę łatwiej. Poza tym kobiety za kółkiem
                                                    traktuje się nonszalncko i generalizuje, więc każdy z góry zakłąda, że swojej
                                                    żony/ dziewczyny/ córki techiniki i tak nie nauczy, więc po co próbować. O Was
                                                    się (niesłusznie;) twierdzi, ze jazdę macie we krwi i częściej przymyka się oko
                                                    na Wasze błędy ("pewnie ma zły dzień") niż na nasze - po naszych błędach zawsze
                                                    jest kometarz jeden "no tak kobieta!"

                                                    > Wcale nie, Linia pisała, za Hłaską, że kobieta najszybciej uczy się od
                                                    mężczyzny właśnie.

                                                    No cóż nawet Hlasko mógł się pomylić;) Ja się z tym nei zgadzam, poza tym co to
                                                    za nauka skoro przyjmuje się czyjeś idee i czyjeś zdanie za włąsne nie poddając
                                                    go żadnej argumentacji za i przeciw ani żadnej dyskusji, nie zastanawiając się
                                                    nad ich celowością ani prawdziwością - to jest co najwyżej bezrozumne
                                                    kopiowanie, ale nie prawdziwa nauka.

                                                    > Przecież napisałem, że zmieniłaby! Im większa próbka, tym dokładniejsze wyniki.

                                                    Nie. Im większa liczba błędów, tym większe zaciemnienie, tym większa możliwośc
                                                    pomyłki itd

                                                    > To nie byłby cud. I może nie wyeliminujemy ale zmusimy do podnoszenia jakości.
                                                    Odbierając chleb.

                                                    Nadal nie wierzę, że tak to by szło - zbyt dużo ludzi chce robić prawko (i
                                                    kursanci zawsze będą), żeby nawet słabe OSK musiały się tym przejmować, kursanci
                                                    zawsze się znajdą.

                                                    > Manipulujecie moimi wypowiedziami, No-Comments;)

                                                    Biorę przykłąd z Mistrza;D

                                                    > ... Wszystkim dobrze nie zrobimy.

                                                    No jak to nie zrobimy?? To po co te statystyki?? Skoro nic nie wnoszą, albo
                                                    wnoszą tylko dla niewielkiego odsetka to sa niewarte starań i łamania
                                                    kalkulatorów, zeby je wyliczyć;)

                                                    > Naprawdę mi się to zdarza. Oczywiście nie przejeżdżam w złą stronę kilometrów
                                                    ale ruszam czasem do przodu w kierunku ściany. To nic takiego.

                                                    Nic, pod warunkiem, że nie stoisz z kimś na parkingu zderzak w zderzak;)

                                                    > Będąc młodym kierowcą;) przejechałem dobre kilka kilometrów na ręcznym (skodą
                                                    1 > 05). Wysiadłem, wciągnąłem powietrze i powiedziałe: hmm, coś się pali;)

                                                    Hehhee dobre:) Nie no ja się orientuje od razu;) Przynajmniej jak dotąd. A
                                                    przynajmnije z tego co mi wiadomo:)

                                                    > Ja tam nie mam takich problemów, parkuję czy wyjeżdżam poprawiając 4 razy a
                                                    inni stoją. Potem przepraszam/dziękuję awaryjnymi i już. To centrum miasta,
                                                    wiadomo, że miejsca jest mało i nie zawsze można od razu wjechać. Jak ktoś robi
                                                    to samo to czekam spokojnie.

                                                    Zazdroszczę.... a ja już i tak nadwyrężam nerwy kierowców więc wolę się nei
                                                    narazać, a dzis sie z Żabą barrrrdzo naraziłyśmy:(

                                                    > Ze mną całkiem nieźle Ci idzie.;) A sympatyczny usmiech działa cuda. Chyba, że
                                                    trafisz na jakiegoś częstochowskiego chama...

                                                    Dobrze, że wreszcie w czymś mi dobrze idzie;) Niestety jestem lepsza w pisaniu
                                                    niż w uśmichaniu;) A chamów pewnie jak wszędzie Ci i u nas dostatek.

                                                    > Dalej nie umiesz toczyć się na jedynce?...
                                                    Haha:/ Potrafię.... ale przy parkowaniu trzeba jeszcze wolniej - wszyscy
                                                    instruktorzysie na mnie wkurzali bo próbowalam zawsze przejeżdzać łuk w tempie
                                                    ekspresowym i parkowac na tak szybkim biegu (jedynce), że efekty byly marne. A
                                                    na egzaminie nawet egzaminator się przestraszyl jak mu tak szybko cofnęłam w
                                                    bramę przy zawracaniu...

                                                    > Że skończyło mi się paliwo i umarłem z głodu;)

                                                    Na Śląsku chyba trudno aż o takie odludzia, więc się takim kłamstwem od pisania
                                                    do nas nie wyłgasz;)

                                                    > Teraz masz najlepsze możliwe warunki, potem będzie tylko gorzej...
                                                    Jak ja lubię jak Ty mnie pocieszasz;;;;;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 00:39
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Jak dla mnie: autem jest wolniej, autem się bardziej męcze...

                                                    Też się na początku męczyłem. Teraz się relaksuję, nawet przebijając się przez miasto w godzinach szczytu.

                                                    > To ja nie skomentuję;D

                                                    Sam skomentuję: Te boki to głównie na jakichś placach, parkingach i poza godzinami największego ruchu. Taki bardzo nieodpowiedzialny to nie jestem;) Ale jeszcze zupełnie z tego nie wyrosłem.

                                                    > Ja tam je lubię pod warunkiem, że nikt mi nie śpi na ramieniu i
                                                    > nei harczy w szyję;)

                                                    Ja nie lubię bo: są głośne, niewygodne, nie podjeżdżają wtedy, kiedy potrzebuję i tam, gdzie potrzebuję. Nie lubię się dostosowywać. Jedyna zaleta to możliwość spotkania znajomych (niewielka...) i/lub bycia nietrzeźwym;)

                                                    > Środa Śląska??

                                                    Nie. I nie drąż;)

                                                    > Niestety sama to sprawdziłąm kiedy jeden jedyny raz jechałam w
                                                    > trochę dłuższą podróż - wolna jazda naprawdę usypia, i już nie
                                                    > dziwie się zasypiajacym za kółkiem kierowcom TIRów, za to tym
                                                    > bardziej się ich boję.

                                                    Oni potrafią czytać w czasie jazdy mapę albo gazetę, jeść obiad (sztućcami) albo gadać na gg;) Ale ja i tak bardziej boję się szaleńców w osobówkach. Tiry zazwyczaj nie wyprzedzają na trzeciego po górkę na zakręcie jadąc 200km/h po pijaku. No i ich kierowcy przechodzą w końcu te testy psychotechniczne czy jakieśtam.

                                                    > Więc trzeba trochę się postarać i popytać kilku - i dziewczyny i
                                                    > facetów - żeby mieć porównanie i już.

                                                    Kilka tysięcy kursantów z różnych lat;) I zbadać sobie trendy w opiniach (bo może np. w listopadzie co w lata dostaje depresji i wszyscy u niego oblewają).

                                                    > To jeszcze trzeba by zrobić podział - czy lepsza zdawalność mają u > niego kobiety czy męźczyźni.

                                                    I jeszcze podział na brunetki i blondynki. I ze względu na rozmiar biustu, co?;) Ale niech będzie, poddaję się, wygrałaś. Statystyki są do bani. Ludzie i tak by ich nie rozumieli jak widzę;p

                                                    > Wiem, że mnie tu prowokujesz, dlatego puszczam mimo uszu i
                                                    > sprowokować się nei daje:)

                                                    Może jednak kiedyś się doczekam;)

                                                    > Owszem ale jeźdząc podobnymi autami - przynajmniej wie, gdzie
                                                    > włąćzyć wszystkie światła, gdzie są te wszystkie płyny pod maską i > znając zachowanie danej marki auta w jakiś tam sposób da sobie z
                                                    > nim radę.

                                                    Bo uczą tak: korek wlewu wody jest tu a płynu do spryskiwaczy tu. A nie jak to wygląda i jak jest oznaczone. W instrukcji też to wszysko jest. Strowanie światłami i wycieraczkami jest oznaczone odpowiednimi piktogramami. Wiem, że 30 godzin, że tylko kurs ale... podobno zdecydowana większość (chyba ok 80%) kierowców nie wie, do czego służy i gdzie jest korektor ustawienia świateł. Na egzaminie o to nie pytają?

                                                    > Bo Ty masz męskie obserwacje i tyle;) Kobiety nie dbają mniej o
                                                    > technikę jazdy - myślę, że nawet chcą nad tym pracować (...)

                                                    Ogólnie: to my (a ściślej - niektórzy z nas) sobie przedłużamy samochodem, nie Wy;). No i kobiece przeświadczenie, że jak urządzenie ma więcej niż 2 części i nie stoi w kuchni;p to jest trudne i ona tego nie zrozumie (tak jest też z fizyką w szkole). Nie kręci Was to. Wy jesteście do wyższych celów;) Co nie przeszkadza Wam być dobrymi kierowcami, o dziwo;)

                                                    > No cóż nawet Hlasko mógł się pomylić;) (...)

                                                    Nie chciałbym być w Twojej skórze jak Ona to przeczyta;) Ale tak po cichu to się zgadzam;)

                                                    > Nie. Im większa liczba błędów, tym większe zaciemnienie, tym
                                                    > większa możliwośc pomyłki itd

                                                    Zrób doświadczenie. Weź kostkę do gry, 6-ścienną. Rzuć nią 30 razy (tylu możesz zapytać kursantów) a potem 10 000 razy (tylu objęłyby statystyki dosyć szybko) i sprawdź, kiedy rozkład wyników będzie bliższy rzeczywistemu rozkładowi pól na kostce. Statystycznie, im większa próbka, tym mniejsze znaczenie pojedynczych błędów.

                                                    > Nadal nie wierzę, że tak to by szło - zbyt dużo ludzi chce robić
                                                    > prawko (i kursanci zawsze będą), żeby nawet słabe OSK musiały się > tym przejmować, kursanci zawsze się znajdą.

                                                    No patrz, a ludzie czekają po 2 lata na ferrari zamiast kupić od ręki dacię logan;)

                                                    > Biorę przykłąd z Mistrza;D

                                                    A wcale że nie;)

                                                    > > ... Wszystkim dobrze nie zrobimy.
                                                    >
                                                    > No jak to nie zrobimy?? To po co te statystyki?? Skoro nic nie
                                                    > wnoszą

                                                    No znowu. Pomogą części. Tej rozumniejszej części, która po nie sięgnie i coś z nich zrozumie. To może być całkiem spora część, mimo wszystko.

                                                    > Nic, pod warunkiem, że nie stoisz z kimś na parkingu zderzak w
                                                    > zderzak;)

                                                    Inne auta w bezpośredniej bliskości pomagają się skoncentrować. No i nie staję jednak na milimetry. I nie ruszam z pełnego gazu ze strzałem ze sprzęgła;)

                                                    > Hehhee dobre:) Nie no ja się orientuje od razu;) Przynajmniej jak > dotąd. A przynajmnije z tego co mi wiadomo:)

                                                    Tam był słaby ręczny. Ale za to fajnie się dymiły hamulce;)

                                                    > Zazdroszczę.... a ja już i tak nadwyrężam nerwy kierowców więc
                                                    > wolę się nei narazać, a dzis sie z Żabą barrrrdzo naraziłyśmy:(

                                                    Opowiadaj!

                                                    > Haha:/ Potrafię.... ale przy parkowaniu trzeba jeszcze wolniej
                                                    > (...)

                                                    To też zauważyłem głównie u kobiet. Jak słyszę łupłupłupłup to zazwyczaj z tego samochodu, zaparkowanego na chodniku, wychodzi zadowolona babka;)

                                                    > A na egzaminie nawet egzaminator się przestraszyl jak mu tak
                                                    > szybko cofnęłam w bramę przy zawracaniu...

                                                    ;)

                                                    > Jak ja lubię jak Ty mnie pocieszasz;;;;;)

                                                    To Cię miało mobili... tego... nastraszyć... uf?;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 09.08.07, 18:23
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Też się na początku męczyłem. Teraz się relaksuję, nawet przebijając się przez
                                                    miasto w godzinach szczytu.

                                                    Podobno kierowcą zostaje się tak naprawdę dopiero po 7 latach intensywnego
                                                    jeżdzenia. Myślę, że ja tak po 14 będę w stanie powiedziec, ze się w aucie
                                                    relaksuje. Pod warunkiem oczywiście, że nei rozbudują Cz-wy i nie pozmieniają
                                                    doszczętnie organizacji ruchu;)

                                                    > Sam skomentuję: Te boki to głównie na jakichś placach, parkingach i poza
                                                    godzinami największego ruchu. Taki bardzo nieodpowiedzialny to nie jestem;) Ale
                                                    jeszcze zupełnie z tego nie wyrosłem.

                                                    Przynajmniej się do tej zimy przygotowujesz, czyli w tym momencie jesteś
                                                    bardziej odpowiedzialny niż jakieś 99 % kierowców, które teog nie robi. Dopóki
                                                    nikogo na tym parkingu nie krzywdzisz to czemu nie, sama bym spróbowała takich
                                                    różnych;D Tylko jak Ci się coś stanie to nie wiem, co z tymi co na Ciebie
                                                    czekają w domu...;) - pod tym wględem rzeczywiście nieodpowiedzialne;)

                                                    > Ja nie lubię bo: są głośne, niewygodne, nie podjeżdżają wtedy, kiedy
                                                    potrzebuję i tam, gdzie potrzebuję. Nie lubię się dostosowywać.

                                                    Dlatego często łażę pieszo:D, a póki co to i tak najwygodniejszy dla mnie środek
                                                    transportu;)Zauważyłąm, że ludziom komunikacja ąż tak nie doskwiera jak wtedy,
                                                    gdy poznają smak posiadania własnego auta - wtedy przesiadka na autobusu wydaje
                                                    się najokrutniejszą torturą... poza stanem po spożyciu -wtedy raczej każdemu
                                                    jest wszystko jedno;)

                                                    > > Środa Śląska??
                                                    > Nie. I nie drąż;)

                                                    Uwielbiam drążyć:D RAcibórz??

                                                    > Oni potrafią czytać w czasie jazdy mapę albo gazetę, jeść obiad...

                                                    Ale stłuczka z nimi bardziej autko boli niż z osobówką (zwłaszcza jak kierowca
                                                    TIRa przyśnie;) JA się tam boję jednych i drugich i normalnych kierowców też, a
                                                    najbardziej sie boję na drodze siebie ale to już inna bajka;) I nie cierpię
                                                    motocyklistów!!

                                                    > Ale niech będzie, poddaję się, wygrałaś. Statystyki są do bani. Ludzie i tak
                                                    by ich nie rozumieli jak widzę;p

                                                    Końcawą zniewagę przełknę, udam że jej nie zauważam i powiem, że jednak jest dla
                                                    Ciebie nadzieja skotro wreszcie przyznałeś mi racje;D

                                                    > > Wiem, że mnie tu prowokujesz, dlatego puszczam mimo uszu i
                                                    > > sprowokować się nei daje:)
                                                    > Może jednak kiedyś się doczekam;)

                                                    Kto wie, kto wie - wcale nei jest to aż tak trudne, tylko się trzy razy zastanów
                                                    czy jesteś gotowy na ewentualne konsekwencje i długość potoku moich zajadłych i
                                                    nie do przegryzienia postów;)

                                                    > Bo uczą tak: korek wlewu wody jest tu a płynu do spryskiwaczy tu. A nie jak to
                                                    wygląda i jak jest oznaczone... Wiem, że 30 godz
                                                    > in, że tylko kurs ale... podobno zdecydowana większość (chyba ok 80%)
                                                    kierowców nie wie, do czego służy i gdzie jest korektor ustawienia świateł. Na
                                                    egzaminie o to nie pytają?

                                                    Nie pytają. A służy do ustawiania świateł, żeby np nie oślepiać kierowców jak za
                                                    bardzo napakujemy bagaźnik i przód auta pójdzie w górę?? Wiem gdzie to jest w
                                                    Corsie:D U siebie już nie:/ Jutro poszukam albo po weekendzie, ale poszukam,
                                                    chociaż pewnie tego nie mam.
                                                    A z instrukcji na egzaminie nie powiesz - musisz wiedzieć i już. A pomimo, że
                                                    piktogramy wszędzie podobne to i tak masa ludzi oblewa przy pokazywaniu tych
                                                    świateł (na prawdę egzaminatorzy czasem nei muszą robić zbyt wiele żeby ludzie
                                                    oblewali - kursanci sami się podkłądają)

                                                    > Ogólnie: to my (a ściślej - niektórzy z nas) sobie przedłużamy samochodem, nie
                                                    Wy;).

                                                    Nie da się ukryć;) Jeszcze zaprzeczenia tej reguły w rzeczywistości nei spotkałam:)

                                                    > No i kobiece przeświadczenie, że jak urządzenie ma więcej niż 2 części i nie
                                                    stoi w kuchni;p to jest trudne i ona tego nie zrozumie (tak jest też z fizyką w
                                                    szkole). Nie kręci Was to. Wy jesteście do wyższych celów;) Co nie przeszkadza
                                                    Wam być dobrymi kierowcami, o dziwo;)

                                                    Hmmmm co ma znaczyć to mrygnięcie na końcu, hę???
                                                    Po 1 - najpierw trzeba lubić urządzenia kuchenne (ja nie lubię, za to czasem
                                                    grzebię w swojej wieży i w swoim rowerze, tylko kompa się boję dotknąć;), lubię
                                                    lutować kabelki i wszystko rozkręcać - gorzej ze skręcaniem na powrót;) Mikser
                                                    już mnie nie kręci.
                                                    Po 2 - owszem jesteśmy stworzone do wyższych celów co nie przeczy temu, że
                                                    czasem musimy zająć się rzeczami czysto przyziemnymi, zwłaszcza, że bez nas
                                                    byście zginęli nawet we własnej kuchni szukajac cukru i własnej szafie szukając
                                                    czystych skarpetek;D
                                                    Po 3 - jak widać po Linii, mnie i dużej części forum zlożonej z kobiet - często
                                                    cholernie nas to kręci, czasem nawet wbrew logice:)

                                                    > No patrz, a ludzie czekają po 2 lata na ferrari zamiast kupić od ręki dacię
                                                    logan;)

                                                    No patrz a no_comments mogła poczekać 5, nie 5 - co najmniej 15 lat na
                                                    używanego yarisa a kupiła..... Żabę;D

                                                    > No znowu. Pomogą części. Tej rozumniejszej części, która po nie sięgnie i coś
                                                    z nich zrozumie. To może być całkiem spora część, mimo wszystko.

                                                    I na tym to polega - nawet gdyby mialy pomagać (w co nie uwierzę) to tylko
                                                    jakiejś części, a prawda jest taka, że ci rozumni i tak sobie poradzą - bez
                                                    statystyk - pochodzą, popytają, zapuszczą żurawia i wybiorą dobrze i rozumnie. A
                                                    jak wybiorą źle to rozumnie zabiorą po paru lekcjach papiery i zabiorą się
                                                    szukać szczęścia gdzie indziej. Więc tym bardziej statystyki tracą na swej
                                                    celowości.

                                                    > Inne auta w bezpośredniej bliskości pomagają się skoncentrować. No i nie staję
                                                    jednak na milimetry. I nie ruszam z pełnego gazu ze strzałem ze sprzęgła;)

                                                    Zaraz tam ze strzała, ale dobrze by było żeby to ruszanie nie trwało trzy lata,
                                                    zwłaszcza jak nam się śpieszy;P
                                                    U mnie czasem stoją na milimetry... dlatego ilekroć staję tak, zeby mieć
                                                    jakąkolwiek możliwość wyjazdu (czyli zostawiam sobie odstęp choć z przodu lub
                                                    tyłu to potem szybko zmykam przed gniewem sąsiadów;)

                                                    > Tam był słaby ręczny. Ale za to fajnie się dymiły hamulce;)
                                                    Ejjjjjj coś Ty zrobił z tym autem - serducho mi się kraja gdybym tak Żabie zrobiła:(

                                                    > Opowiadaj!
                                                    Nie:D Ale moje miasto to naprawdę miasto cudów - tylko u mnie z dwóch pasów
                                                    mozna zrobić trzy i święcie wierzyć, że naprawdę są trzy i jeździć lakier w
                                                    lakier. Nigdy więcej centrum w godzinach szczytu:/ A ciekawe czy są jakieś
                                                    przepisy mówiące, ile minimum powinien mieć pas ruchu - tak mi przyszło do głowy;)

                                                    > To też zauważyłem głównie u kobiet. Jak słyszę łupłupłupłup to zazwyczaj z
                                                    tego samochodu, zaparkowanego na chodniku, wychodzi zadowolona babka;)

                                                    Skoro zaparkowała to co ma nie być zadowolona!!;) tylko ja tak nie potrafię bo
                                                    mnie każda dziura, w którą wpada Żaba i każdy krawężnik boli równie bardzo co ją:(

                                                    > > Jak ja lubię jak Ty mnie pocieszasz;;;;;)
                                                    > To Cię miało mobili... tego... nastraszyć... uf?;)

                                                    I Ci to nawet czasem trochę wychodzi;D Masz szczęście, że nie zacząłeś o
                                                    motywowaniu - zduszone mobilizowanie jeszcze przełknę:)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 20:51
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Podobno kierowcą zostaje się tak naprawdę dopiero po 7 latach
                                                    > intensywnego jeżdzenia.

                                                    Dlaczego akurat 7? Dlatego, żebym się ni załapał?;)

                                                    > Myślę, że ja tak po 14 będę w stanie powiedziec, ze się w aucie
                                                    > relaksuje.

                                                    Zdziwisz się jak szybko. Musisz zacząć wracać samochodem z pracy. Po szczególnie ciężkich dniach.

                                                    > Przynajmniej się do tej zimy przygotowujesz, czyli w tym momencie > jesteś bardziej odpowiedzialny niż jakieś 99 % kierowców, które
                                                    > teog nie robi. Dopóki nikogo na tym parkingu nie krzywdzisz to
                                                    > czemu nie

                                                    Staram się co roku uczyć od nowa jeżdżenia zimą. I nawet nie mogę stwierdzić, z ilu niebezpiecznych sytuacji dzięki temu wyszedłem... nie doprowadzając do nich. Mimo prędkości nieco większej niż przeciętna, zwłaszcza w listopadzie.

                                                    > sama bym spróbowała takich różnych;D

                                                    To zapraszam do mnie z pierwszym śniegiem;)

                                                    > Tylko jak Ci się coś stanie to nie wiem, co z tymi co na Ciebie
                                                    > czekają w domu...;)

                                                    Nie przy takich prędkościach, spoko.

                                                    > Dlatego często łażę pieszo:D, a póki co to i tak najwygodniejszy
                                                    > dla mnie środek transportu;)

                                                    Ja też, zdecydowanie częściej niż autobusem. Jak nie miałem prawka było podobnie.

                                                    > Uwielbiam drążyć:D RAcibórz??

                                                    ;p

                                                    > Ale stłuczka z nimi bardziej autko boli niż z osobówką (zwłaszcza > jak kierowca TIRa przyśnie;)

                                                    Owszem, ale sądzę, że jest mniej prawdopodobna. Szkoda, że nie można znaleźć statystyk wypadków na jeden przejechany kilometr dla przeciętnej osobówki i TIRa. Bardzo jestem ciekaw jak to wygląda. Albo raczej ciekaw, czy wygląda tak, jak się spodziewam.

                                                    > I nie cierpię motocyklistów!!

                                                    Ja lubię motocyklistów, mam nadzieję kiedyś być jednym z nich. Nie lubię debili na ścigaczach. Wczoraj znowu widziałem taki motocykl pod autobusem;/

                                                    > Końcawą zniewagę przełknę, udam że jej nie zauważam i powiem, że
                                                    > jednak jest dla Ciebie nadzieja skotro wreszcie przyznałeś mi
                                                    > racje;D

                                                    Zaraz tam zniewagę. Delikatny przytyk. Przyznałem Ci rację, Twoje stanowisko jest nie do ruszenia. Mam nadzieję, że czasem można z Tobą wypracować kompromis, zwłaszcza jak się mylisz;)

                                                    > Kto wie, kto wie - wcale nei jest to aż tak trudne, tylko się trzy > razy zastanów czy jesteś gotowy na ewentualne konsekwencje i
                                                    > długość potoku moich zajadłych i nie do przegryzienia postów;)

                                                    Nie jestem. Już nie będę;)

                                                    > Nie pytają.

                                                    Bo to nie jest obowiązkowe wyposażenie.

                                                    > A służy do ustawiania świateł, żeby (...)

                                                    Brawo, odrobiłaś lekcje;)

                                                    > Jutro poszukam albo po weekendzie, ale poszukam,
                                                    > chociaż pewnie tego nie mam

                                                    Skoro nie masz ogrzewania tylnej szyby to tego też nie.

                                                    > Nie da się ukryć;) Jeszcze zaprzeczenia tej reguły w
                                                    > rzeczywistości nei spotkałam:)

                                                    Oczywiście, że spotkałaś. Mnie. Ja jeżdżę gratem, na nikim nie robi wrażenia. Nie musi;)

                                                    > Hmmmm co ma znaczyć to mrygnięcie na końcu, hę???

                                                    Lenistwo, nie chce mi się wciskać shifta;) I naprawdę uważam kobiety za średnio niegorsze od facetów. a Ta pani:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Michèle_Mouton
                                                    Jest lepsza od w zasadzie wszystkich facetów;)

                                                    > Po 1 - najpierw trzeba lubić urządzenia kuchenne (ja nie lubię, za > to czasem grzebię w swojej wieży i w swoim rowerze, tylko kompa
                                                    > się boję dotknąć;), lubię lutować kabelki i wszystko rozkręcać -
                                                    > gorzej ze skręcaniem na powrót;) Mikser już mnie nie kręci.

                                                    Naprawdę? Lutować? Jakby nie Twoja niechęć do urządzeń kuchennych...;)

                                                    > Po 2 - owszem jesteśmy stworzone do wyższych celów co nie przeczy > temu, że czasem musimy zająć się rzeczami czysto przyziemnymi,
                                                    > zwłaszcza, że bez nas byście zginęli nawet we własnej kuchni
                                                    > szukajac cukru i własnej szafie szukając czystych skarpetek;D

                                                    Ale o ile te rzeczy przyziemne są dla Was... naturalne;), to wszystko związane z samochodem już niekoniecznie. Oczywiście nie dla wszystkich;)

                                                    > Po 3 - jak widać po Linii, mnie i dużej części forum zlożonej z
                                                    > kobiet - często cholernie nas to kręci, czasem nawet wbrew logice:)

                                                    To nie forum, to grupa wsparcia;) Ale fajnie, że Was kręci, chociaż większość tematów dotyczy instruktorów, nie samego jeżdżenia...

                                                    > No patrz a no_comments mogła poczekać 5, nie 5 - co najmniej 15
                                                    > lat na używanego yarisa a kupiła..... Żabę;D

                                                    Chodziło mi o to, że sporo ludzi będzie wolało poczekać żeby wbić się do lepszych (statystycznie) ośrodków niż mieć miejsce od razu w gorszych (i mniej obleganych). Ale skoro skapitulowałem to to i tak nie ma znaczenia. Na ferrari bym czekał;)

                                                    > prawda jest taka, że ci rozumni i tak sobie poradzą - bez
                                                    > statystyk - pochodzą, popytają, zapuszczą żurawia i wybiorą dobrze > i rozumnie. A jak wybiorą źle to rozumnie zabiorą po paru lekcjach > papiery i zabiorą się szukać szczęścia gdzie indziej

                                                    Ale oszczędzilibyśmy ich czas. Dobra, dobra, dalej macham białą flagą...

                                                    > Zaraz tam ze strzała, ale dobrze by było żeby to ruszanie nie
                                                    > trwało trzy lata, zwłaszcza jak nam się śpieszy;P

                                                    Bo trzeba się nie bać i cisnąć prawy pedał głęęęboko.

                                                    > U mnie czasem stoją na milimetry... dlatego ilekroć staję tak,
                                                    > zeby mieć jakąkolwiek możliwość wyjazdu (czyli zostawiam sobie
                                                    > odstęp choć z przodu lub tyłu to potem szybko zmykam przed gniewem > sąsiadów;)

                                                    Taa, urok osiedli... Ja mam "szczęście" mieszkać w domku i mieć dużo miejsca do parkowania.

                                                    > Ejjjjjj coś Ty zrobił z tym autem - serducho mi się kraja gdybym
                                                    > tak Żabie zrobiła:(

                                                    Akurat to mu nie zaszkodziło. Ale, za lat młodych i głupich, zdarzało się rozgrzewać hamulce do czerwoności... Wstyd mi trochę za te numery teraz;)

                                                    >A ciekawe czy są jakieś przepisy mówiące, ile minimum powinien mieć > pas ruchu - tak mi przyszło do głowy;)

                                                    Są. Nie wiem dokładnie jakie (ale to było chyba w tych podręcznikach). Słyszałem też (sam nie mierzyłem), że często nie są przestrzegane...

                                                    > Skoro zaparkowała to co ma nie być zadowolona!!;)

                                                    Wulkanizator też pewnie był. Felgi nie były...

                                                    > I Ci to nawet czasem trochę wychodzi;D Masz szczęście, że nie
                                                    > zacząłeś o motywowaniu - zduszone mobilizowanie jeszcze przełknę:)

                                                    Straszenie? Mam nadzieję, staram się. I staram się unikać długich słow na m;)
                                                  • Gość: ja:) do linii.F. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 21:11
                                                    linio kiedy masz egzamin?
                                                  • linia.frontu Re: do linii.F. 09.08.07, 23:00
                                                    Gość portalu: ja:) napisał(a):

                                                    > linio kiedy masz egzamin?

                                                    A cóż to za inwigilacja, i coż to za ciekawskie stworzenie??? ;p
                                                    Cholera, czyżby ktoś to jeszcze czytał....? Naprawdę muszę
                                                    przystopować...:(
                                                    A egzamin... cholera, nie wiem:). Na razie noszę się z zamiarem
                                                    przeniesienia dokumentów do Siedlec, poza tym czeka mnie ponowna
                                                    teroia... więc długo:).
                                                    A Ty kiedy???
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 09.08.07, 22:03
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Dlaczego akurat 7? Dlatego, żebym się ni załapał?;)

                                                    Jasne, że nie:) NAwet mi to nie przyszło do głowy, gdzieś to wyczytałam i
                                                    słyszalam wiec źródeł było więcej niz jedno:) Bylocoś też o tysiącach km ale nie
                                                    pamiętam.

                                                    > Zdziwisz się jak szybko. Musisz zacząć wracać samochodem z pracy. Po
                                                    szczególnie ciężkich dniach.

                                                    Już się chcesz mnie pozbyc;>

                                                    > Staram się co roku uczyć od nowa jeżdżenia zimą. I nawet nie mogę stwierdzić,
                                                    z ilu niebezpiecznych sytuacji dzięki temu wyszedłem... nie doprowadzając do
                                                    nich. Mimo prędkości nieco większej niż przeciętna, zwłaszcza w listopadzie.

                                                    Rany jak ten czas leci..... Jak szłam na kurs to cieszyłam się, że zima zaczęła
                                                    się lekko i mniemałam, ze uda mi sie choć trochę nauczyć jeździć (ok - poruszać
                                                    jako tako autem;) zanim spadnie pierwszy śnieg. Ależ próżne to były marzenia...
                                                    obawiam się, że teraz będzie to samo - nadzieja, że zdąże się jednak czegoś
                                                    nauczyć przed pogorszeniem warunków..... a potem usprawiedliwienie dla
                                                    niejeżdzenia (no chyba, ze mi się sytuacja życiowa diamterlanie zmieni i zostanę
                                                    zmuszona;)

                                                    > > sama bym spróbowała takich różnych;D
                                                    > To zapraszam do mnie z pierwszym śniegiem;)

                                                    Nie kuś, nie kuś..... jeśli chodzi o auta to nie potrafię odmawiać;P A poza tym
                                                    to gdzie jest to "u Ciebie"?? Racibórz czy mam łamać głowę dalej??

                                                    > Szkoda, że nie można znaleźć statystyk wypadków na jeden przejechany kilometr
                                                    dla przeciętnej osobówki i TIRa.
                                                    > Bardzo jestem ciekaw jak to wygląda. Albo raczej ciekaw, czy wygląda tak, jak
                                                    się spodziewam.

                                                    A jak się spodziewasz?

                                                    > Ja lubię motocyklistów, mam nadzieję kiedyś być jednym z nich. Nie lubię
                                                    debili na ścigaczach. Wczoraj znowu widziałem taki motocykl pod autobusem;/

                                                    Ja ich niestety generalizuje (skutery, motocykle itd), a jak slyszę jak szybko
                                                    zbliżają się w moim kierunku to od razu mnie paraliżuje, bardziej niż TIR z
                                                    lewej i barierka z prawej a pośrodku ja.

                                                    > Zaraz tam zniewagę. Delikatny przytyk. Przyznałem Ci rację, Twoje stanowisko
                                                    jest nie do ruszenia. Mam nadzieję, że czasem można z Tobą wypracować kompromis,
                                                    zwłaszcza jak się mylisz;)

                                                    DA się, ale tylko dzięki racjonalnym, trafiającym do mojej wyobraźni
                                                    przesłankom. I może byłoby Ci łatwiej gdyby nie jeden fakt - za dużo i zbyt
                                                    niedawno siedziałam w temacie szkolenia i egzaminaowania kierowców, zbyt dużo
                                                    instruktorów i OSK poznałam, zbyt wiele rzeczy, których nie chciałąm się
                                                    dowiedzieć - się jednak dowiedziałam i mówiąć krótko zbyt jestem cięta na pewne
                                                    sprawy w tym temacie;)
                                                    A zdarza mi się nawet iść na kompromis dla świętego spokoju i zadawolenia
                                                    drugiej strony (ale to już nie tak często;)

                                                    > Nie jestem. Już nie będę;)
                                                    Dobra odpowiedź;)

                                                    > Brawo, odrobiłaś lekcje;)
                                                    Eee tam odrobilam, ale jak już się ma tego świra to warto czasem wiedzieć, poza
                                                    tym skoro wiem, gdzie to jest w Corsie to i musiałam wiedzieć po co to służy, ja
                                                    w ogólę lubię wiedzieć:)

                                                    > Skoro nie masz ogrzewania tylnej szyby to tego też nie.
                                                    No właśnie myślę, że by mi wpadło w oko:( Chociaż to koleżanka ledwo wsiadła
                                                    odkryła mi w aucie parę rzeczy, o któych istnienieu bądź o których braku nei
                                                    wiedziałam;) W brak ogrzewania tylnej szyby też nie chciałą wierzyć

                                                    > Oczywiście, że spotkałaś. Mnie. Ja jeżdżę gratem, na nikim nie robi wrażenia.
                                                    Nie musi;)

                                                    hehe ale ja czasem widzę takie graty i w nich młodych chłopaczków - oni wtedy
                                                    nadrabiają nie marką auta ale np paleniem gumy na światłach, wrypywaniem się tuż
                                                    przed maskę, jęczeniem silnika przy czerwonym (mam na myśli idiotyczne dodawanie
                                                    gazu podczas stania - za diabła nie wiem po co, przecież na nikim nie robi to
                                                    wrażenia), tudzież na full włączonym "unck unck" lecącym z rónie starego albo
                                                    bardziej od auta wartościowego sprzętu). Chociaż Ciebie o takie zachowania na
                                                    szczęście nie podejrzewam. No chyba, że ......

                                                    > Lenistwo, nie chce mi się wciskać shifta;) I naprawdę uważam kobiety za
                                                    średnio niegorsze od facetów.

                                                    Achhh ależ fajnie.... takie mistrzostwo.... i widzieć ten szczery podziw
                                                    (zazdrości lepiej nei widzeć) w oczach facetów .... zamiast politowania i
                                                    niemego pytania na ustach "kto jej u diabła dał prawko". Ale na kat. "A" bym się
                                                    chyba nie zdecydowała.

                                                    > Naprawdę? Lutować? Jakby nie Twoja niechęć do urządzeń kuchennych...;)

                                                    Ale umiem robić kanapki;) Nawet takie wypasione;) I nawet wodę zagotuję na herbatę;)

                                                    > Ale o ile te rzeczy przyziemne są dla Was... naturalne;), to wszystko związane
                                                    z samochodem już niekoniecznie. Oczywiście nie dla wszystkich;)

                                                    No właśnie to po co generalizować - nie dla każdego faceta samochód i grzebanie
                                                    pod nim jest naturalne jak nie dla każdej kobiety spełnieniem marzeń moze być
                                                    gotowanie pożywnych obiadków.

                                                    > To nie forum, to grupa wsparcia;) Ale fajnie, że Was kręci, chociaż większość
                                                    tematów dotyczy instruktorów, nie samego jeżdżenia...

                                                    Anonimowe Autoświrusy;) Może dlatego tak często dotyczy instruktorów, że w
                                                    prcesie szkolenia to najwazniejsza postać dla kursanta... no i może dużo osób ma
                                                    na punkcie instruktora jakiś kompleks - jak ja z Linią... choć obie stoimy na
                                                    przeciwnym biegunie tego kompleksu i czasem zakońćzenie kursu nie oznacza
                                                    niestety zupełnego odcięcia się od instruktora.

                                                    > Chodziło mi o to, że sporo ludzi będzie wolało poczekać żeby wbić się do
                                                    lepszych (statystycznie) ośrodków niż mieć miejsce od razu w gorszych...

                                                    Jeśli nie mogą czekać bo im się spieszy - to nawet jeśli będą mieli wybór i
                                                    potwierdzenie statystyk to i tak zaryzykuja. Poza tym czasem moze kogoś skusić
                                                    próba zaprzeczenia statystykom i zapisanie się wbrew temu co mówią jakieś tam
                                                    liczby.

                                                    > Bo trzeba się nie bać i cisnąć prawy pedał głęęęboko.
                                                    Ejjjjjj ale jak już machasz białą flagą to mnie nią nie zdziel przy okazji;) A
                                                    poważnie - pan na stacji namówił mnie na power benzynę;) i teraz tej mojej Żaby
                                                    nie mogę zatrzymać tak się mała cholera rwie do przdou, więc głębsze wciskania
                                                    pedału przestało mieć większe znaczenie.

                                                    > Taa, urok osiedli... Ja mam "szczęście" mieszkać w domku i mieć dużo miejsca
                                                    do parkowania.

                                                    Co ja bym dała za własny garaż:( Żaba by nie mokła, nie atakowałyby jej
                                                    ptrzypadkowe sprzęty podczas wichury, i mogłambym wjeżdzać do teg o garażu 100
                                                    lat i nikt by się nie niecierpliwił:/

                                                    > ... Wstyd mi trochę za te numery teraz;)
                                                    Dobra - jesteś rozgrzeszony;)

                                                    > >A ciekawe czy są jakieś przepisy mówiące, ile minimum powinien mieć pas ruchu
                                                    - tak mi przyszło do głowy;)
                                                    > Są. Nie wiem dokładnie jakie (ale to było chyba w tych podręcznikach).
                                                    Słyszałem też (sam nie mierzyłem), że często nie są przestrzegane...

                                                    W mieście świętej wieży napewno nie - dlatego łatwiej było pasów nie malować
                                                    wcale, a że kierowcy uznali, ze jak się 3 zmieszczą to czemu nie - to juz tak
                                                    zostało:/

                                                    > Wulkanizator też pewnie był. Felgi nie były...
                                                    hmmmm a co się może stać z takiego ostrego parkowania na chodniku na gazie. JA
                                                    się powoli uczę (na szczęście rzadko tak parkuje), co by wjeżdzając na chodnik
                                                    jedną stroną robić to na głębszym sprzęgle a nie na większej ilości gazu ale ta
                                                    nauka jeszcze torchę potrwa, jak mi powiesz jakie będą konsekwencje to może
                                                    szybciej pójdzie;D A felga dokłądnie gdzie jest bo wiem tylko, ze lokalizacja w
                                                    stronę opony ale nic poza tym.

                                                    > Straszenie? Mam nadzieję, staram się. I staram się unikać długich słow na m;)

                                                    I bardzo dobrze;) tak na wszelki wypadek, a przestraszyć mnie nie tak łatwo....
                                                    chyba....
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 23:02
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Jasne, że nie:)

                                                    Spoko, żartowałem. Ale takie sztywne progi "bycia kierowcą"... może bardziej liczy się, na ile świadomie się jeździ a nie tylko to, ile się przejechało albo ile lat się jeździ na lewym fotelu.

                                                    > Już się chcesz mnie pozbyc;>

                                                    Ja już w samochodzie mogę odetchnąć i powiedzieć "wreszcie u siebie";)

                                                    > obawiam się, że teraz będzie to samo - nadzieja, że zdąże się
                                                    > jednak czegoś nauczyć przed pogorszeniem warunków

                                                    Jest jeszcze taka szansa, że Ci się spodoba. Ośnieżony świat wygląda milej zza szyby... Chociaż tak naprawdę to wygląda tak samo tylko nie czuć mrozu.

                                                    > Nie kuś, nie kuś..... jeśli chodzi o auta to nie potrafię
                                                    > odmawiać;P A poza tym to gdzie jest to "u Ciebie"?? Racibórz czy
                                                    > mam łamać głowę dalej??

                                                    ;) Masz sobie łamać dalej, więcej możliwości niż ze znakiem;)

                                                    > A jak się spodziewasz?

                                                    Spodziewam się, że przeciętnej osobówce wypadki zdarzają się dużo częściej niż przeciętnej ciężarówce. I że jednak więcej ofiar przypada na 1 kilometr przejechany przez osobówkę niż auto ciężarowe. Ale raczej, ze względu na brak danych o przebiegu, nie da rady tego policzyć...

                                                    > Ja ich niestety generalizuje (skutery, motocykle itd), a jak
                                                    > slyszę jak szybko zbliżają się w moim kierunku to od razu mnie
                                                    > paraliżuje,

                                                    Najgorsze jest to, że debili ani nie słychać ani nie widać jak jadą z tyłu. Na szczęście jest spora część porządnych motocylkistów;)

                                                    > TIR z lewej i barierka z prawej a pośrodku ja.

                                                    Zaraz, jak to z lewej? przecież prawy pas to ten wolny, dla TIRów. No, chyba, że jedzie z przeciwka ale wtedy szybko Cię mija i po strachu;)

                                                    > DA się, ale tylko dzięki racjonalnym, trafiającym do mojej
                                                    > wyobraźni przesłankom.

                                                    Były racjonalne! Muszę tylko nauczyć się trafiać Ci do wyobraźni;)

                                                    > I może byłoby Ci łatwiej gdyby nie jeden fakt - za dużo i zbyt
                                                    > niedawno siedziałam w temacie szkolenia i egzaminaowania
                                                    > kierowców, zbyt dużo instruktorów i OSK poznałam, zbyt wiele
                                                    > rzeczy, których nie chciałąm się dowiedzieć - się jednak
                                                    > dowiedziałam i mówiąć krótko zbyt jestem cięta na pewne
                                                    > sprawy w tym temacie;)

                                                    Rozumiem. Ale chwilami odnosiłem też wrażenie, że działasz jak pies ogrodnika: ja nie miałam tych wszystkich informacji więc po co one następnym kursantom... Ale nie piszę tego naprawdę na serio, nie musisz odpowiadać;)

                                                    > A zdarza mi się nawet iść na kompromis dla świętego spokoju i
                                                    > zadawolenia drugiej strony (ale to już nie tak często;)

                                                    No patrz! Mi też się zdarza;)

                                                    > Eee tam odrobilam, ale jak już się ma tego świra to warto czasem
                                                    > wiedzieć, poza tym skoro wiem, gdzie to jest w Corsie to i
                                                    > musiałam wiedzieć po co to służy, ja w ogólę lubię wiedzieć:)

                                                    Szkoda, że tak mało ludzi ma tego świra. Czasem mam ochotę im wybijać te oślepiające lampy;)

                                                    > W brak ogrzewania tylnej szyby też nie chciałą wierzyć

                                                    Ja też nie wierzę. Nie ma takich samochodów;)

                                                    > hehe ale ja czasem widzę takie graty i w nich młodych chłopaczków (...) Chociaż Ciebie o takie zachowania na
                                                    > szczęście nie podejrzewam. No chyba, że ......

                                                    Spoko, wyrosłem;)

                                                    > Achhh ależ fajnie.... takie mistrzostwo.... i widzieć ten szczery > podziw (zazdrości lepiej nei widzeć) w oczach facetów ...

                                                    I do tego w najmocniejszych samochodach, jakie kiedykolwiek wypuszczono na odcinki specjalne;)
                                                    Zazdrość też jest fajna. W oczach innych;)

                                                    > Anonimowe Autoświrusy;) Może dlatego tak często dotyczy
                                                    > instruktorów, że w prcesie szkolenia to najwazniejsza postać dla
                                                    > kursanta...

                                                    Albo dlatego, że, jak pisałaś, 90% kursantów do kobiety a pewnie jeszcze więcej instruktorów - faceci...

                                                    >Poza tym czasem moze kogoś skusić próba zaprzeczenia statystykom i > zapisanie się wbrew temu co mówią jakieś tam liczby.

                                                    Co? Piranie? Bzdura, podaj mi ręcznik i kąpielówki;)

                                                    > A poważnie - pan na stacji namówił mnie na power benzynę;) i teraz > tej mojej Żaby nie mogę zatrzymać tak się mała cholera rwie do
                                                    > przdou, więc głębsze wciskania pedału przestało mieć większe
                                                    > znaczenie.

                                                    Buahahahahaha! Ten pan tak właśnie się z Ciebie śmiał jak pojechałaś;) Wiesz co to jest autosugestia? Jeśli w instrukcji nie zalecają takiego paliwa to go nie tankuj, nic Ci to nie da. A juz z pewnością nie tyle, żebyś to odczuła (poza lżejszym portfelem...).

                                                    > Co ja bym dała za własny garaż:(

                                                    I nie rozładowywałby się jej akumulator na mrozie od długiego niejeżdżenia...

                                                    > i mogłambym wjeżdzać do teg o garażu 100
                                                    > lat i nikt by się nie niecierpliwił:/

                                                    Ale za to o linie na parkingu jej nie poobijasz;)

                                                    > hmmmm a co się może stać z takiego ostrego parkowania na chodniku > na gazie.

                                                    Koła (felga to to metalowe coś, do czego przyczepiona jest opona;)) i zawieszenie dostają mocno w kość. Na krawężniki nie wjeżdżaj z rozpędu, najlepiej jest poooowoooli się dotoczyć, do oparcia o krawężnik i potem powoli wjechać. Gazu można wtedy więcej dodać, przyda się.
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 10.08.07, 18:00
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                                    > Spoko, żartowałem. Ale takie sztywne progi "bycia kierowcą"... może bardziej
                                                    liczy się, na ile świadomie się jeździ a nie tylko to, ile się przejechało albo
                                                    ile lat się jeździ na lewym fotelu.

                                                    No własnie, nie ma dla mnie ratunku;)

                                                    > Ja już w samochodzie mogę odetchnąć i powiedzieć "wreszcie u siebie";)

                                                    Ufff zazdroszczę:(

                                                    > Jest jeszcze taka szansa, że Ci się spodoba. Ośnieżony świat wygląda milej zza
                                                    szyby... Chociaż tak naprawdę to wygląda tak samo tylko nie czuć mrozu.

                                                    Niczego nie czuć, niczego nie widać, a czasem wydaje się, że i zareagować nei
                                                    sposób... dobra jeszcze nie marudzę, poczekam z tym na zimę;)

                                                    > ;) Masz sobie łamać dalej, więcej możliwości niż ze znakiem;)

                                                    Okrutny jesteś wiesz;( Piekary??

                                                    > Spodziewam się, że przeciętnej osobówce wypadki zdarzają się dużo częściej niż
                                                    przeciętnej ciężarówce. I że jednak więcej ofiar przypada na 1 kilometr
                                                    przejechany przez osobówkę niż auto ciężarowe. Ale raczej, ze względu na brak
                                                    danych o przebiegu, nie da rady tego policzyć...

                                                    Bo osobówek jest chyba zdecydowanie więcej, poza tym jedną osobówką
                                                    statystycznie jeździ więcej osób niż jedną ciężaróką - tak więc liczba ofiar
                                                    zawsze będzie większa.

                                                    > Najgorsze jest to, że debili ani nie słychać ani nie widać jak jadą z tyłu...

                                                    No właśnie zazwyczaj już ich słychać z daleka - tlumiki specjalnie demontują w
                                                    tym xcelu czy co:/ (to " zdaleka" to oczywiście tylko wrażenie bo przemieszczają
                                                    się tak szybko, że nie zdążymy się obejrzeć jak już nam wiszą na bagażniku)

                                                    > Zaraz, jak to z lewej? przecież prawy pas to ten wolny, dla TIRów. No, chyba,
                                                    że jedzie z przeciwka ale wtedy szybko Cię mija i po strachu;)

                                                    No coś Ty!! U mnie po mieście zawsze walą środkwoym pasem (nawet jeśli prawy
                                                    jest pusty;)!!! Zawsze środkowym - nigdy prawym, nigdy leweym tylko zawsze
                                                    środkowym. To znaczy tym najbardziej lewym jadą wtedy jak wyprzedzają tych na
                                                    środkowym pasie:/ Lewym pasem jeździ całą reszta kierowców (osobówki), prawym ja
                                                    i Ci co chcieliby wyprzedzić ale nie mają jak bo środkowym jedzie TIR a lewym
                                                    wyprzedza go inna ciężarówka

                                                    > Były racjonalne! Muszę tylko nauczyć się trafiać Ci do wyobraźni;)

                                                    Owocnej nauki, jakbym znała sposób jak trafiać mi do wyobraźni to bym Ci podała,
                                                    szkoda żebyś się tak męczył;) Niestety kolejna awykonalna rzecz - nawet ja nie
                                                    wiem jak trafiać do samej siebie;)

                                                    > Rozumiem. Ale chwilami odnosiłem też wrażenie, że działasz jak pies ogrodnika:
                                                    ja nie miałam tych wszystkich informacji więc po co one następnym kursantom...

                                                    Tylko czyjego ogrodnika;) A tak z innej beczki - to jakbym chciała to bym
                                                    pojechala do UM i wypytywaą do znudzenia o statystyki, aż by mi w końću
                                                    powiedzieli;) Albo łaziłabym po innych OSK szukając lepszego - ale za wszystko
                                                    co zrobiłam i czego nei zrobiłam odpowiadam tylko ja - nie winię systemu ani
                                                    przepisów, tylko siebie, tak więc niechęć załóżmy do jednego człowieka nie
                                                    sprawia, że na oczy zapadają mi klapki i próbuje doprowadzić do sytuacji, żeby
                                                    innym było równie źle albo i gorzej;) Bez przesady, aż tak dziwna nie jestem;)

                                                    > > A zdarza mi się nawet iść na kompromis dla świętego spokoju i
                                                    > > zadawolenia drugiej strony (ale to już nie tak często;)
                                                    > No patrz! Mi też się zdarza;)

                                                    Zdążyłam własnie zauważyć w poprzednim poście i cichaczem z tego skorzystalam:D.
                                                    I nawet z tego łądnie wybrnąłeś;)

                                                    > Szkoda, że tak mało ludzi ma tego świra. Czasem mam ochotę im wybijać te
                                                    oślepiające lampy;)

                                                    Ejjjjjj ale mi nie wybijaj co???? Bo ja pewnie bym nie była świadoma, że tak
                                                    innych oślepiam, poza tym nawet gdybym wiedziała to i tak nie mam odpowiedniego
                                                    przycizku, chyba nie mam, nadal nie wiem. Tak więc mnie byś oszczędził co??
                                                    Znaczy Żabę;)

                                                    > > W brak ogrzewania tylnej szyby też nie chciałą wierzyć
                                                    > Ja też nie wierzę. Nie ma takich samochodów;)

                                                    A siedziałeś kiedyś w trabancie?? A widzisz!! No to co sie mądrzysz;)

                                                    > Spoko, wyrosłem;)
                                                    Ufffff ale uznaje, że mrygnięcie to znowu objaw lenistwa;)

                                                    > Zazdrość też jest fajna. W oczach innych;)

                                                    Dopóki nie chcą Cię to nienawiścią zniszczyć;) Albo Twoich kółek;) Chociaż na
                                                    szczęście zazdrość najczęściej nisczy tych, którzy zazdroszczą niz tych, którzy
                                                    są obiektem tej zazdrości.

                                                    > Albo dlatego, że, jak pisałaś, 90% kursantów do kobiety a pewnie jeszcze
                                                    więcej instruktorów - faceci...

                                                    Ale chyba nie flirtujesz z każdą skelpikarką w sklepie w którym co rano kupuesz
                                                    bułki, co nie?? To znaczy a może tak??;) Gdyby od samego spotkania (każdego
                                                    spotkania) dwóch osobników płci przeciwnej strzelały wszystkim do głowy
                                                    hormony...... to Chiny mogłyby się schować ze swoim dużym przyrostem naturalnym;P

                                                    > Co? Piranie? Bzdura, podaj mi ręcznik i kąpielówki;)

                                                    No dobra, Ty myślisz w normalnych kategoriach, jak większość ludzi, ja nie
                                                    zawsze, tak więc nei będę tlumaczyć ani drążyć tematu;)

                                                    > Buahahahahaha! Ten pan tak właśnie się z Ciebie śmiał jak pojechałaś;) Wiesz
                                                    co to jest autosugestia? Jeśli w instrukcji nie zalecają takiego paliwa to go
                                                    nie tankuj, nic Ci to nie da. A juz z pewnością nie tyle, żebyś to odczuła (poza
                                                    lżejszym portfelem...).

                                                    Jaka tam autosugestia - skoro zapomniałam o tym fakcie jak tylko odjechałąm od
                                                    dystrybutora na parking bo musiałam coś zrobić, a potem wyjeżdzam ze stacji a ta
                                                    mała cholera rwie się, ze aż strach. Dopiero w domu mi się przypomniało o
                                                    benzynie - jak na sucho zaczęłam się zastanawiać, co z tym autem. Poza tym nie
                                                    wiesz jak bardzo Pan by się musiał postarać, żeby mi cokolwiem wmówić... i to
                                                    bez racjonalnych przesłąnek oczywiście;D

                                                    > I nie rozładowywałby się jej akumulator na mrozie od długiego niejeżdżenia...

                                                    JAK TO????????? TAk od stania po prostu?? Ale czemu?? Przecież jak nei chodzi to
                                                    czemu miałby się rozładowywać tak sam z siebie?? Ejjj z tym straszeniem to nie
                                                    przesadzaj;)

                                                    > Ale za to o linie na parkingu jej nie poobijasz;)
                                                    Ale wjeżdzając do wlasnego garażu moglabym 7 tysięcy razy wyjść z auta tylko po
                                                    to, żeby zobaczyć efekty i tak ruszać po 1 cm, wysiadać, oglądać, znowu 1 cm,
                                                    znowu wysiadka...itd. A przed blokiem mi glupio:(

                                                    > Koła (felga to to metalowe coś, do czego przyczepiona jest opona;)) i
                                                    zawieszenie dostają mocno w kość. Na krawężniki nie wjeżdżaj z rozpędu....

                                                    Hmmmm no właśnie mam takie dziwne coś na jednej feldze - za diabłą nie wiem
                                                    skąd, takie wgniecenie w metalu małe.... ale w żaden sposób nie zgadnę czy to ja
                                                    czy poprzedni właściciel, a jeśli ja - to kiedy i w jaki sposób:(

                                                    Jezuuuu jeszcze jeden komunikat typu "system Cię wylogował" i puszczę Redakcji
                                                    GW Trojana:/
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.07, 15:05
                                                    Uf, wczoraj napisałem Ci wielkiego posta ale zanim zdążyłem wysłać burza i awaria elektryczności odesłała mnie w XIX wiek...

                                                    Naprawdę jeździsz trabantem? Ale nie było przecież takiego z silnikiem 0.8...

                                                    no-comments napisała:

                                                    > No własnie, nie ma dla mnie ratunku;)

                                                    Przecież się starasz. I wiesz, że nie umiesz wszystkiego jeszcze. To już niezły początek;)

                                                    > Niczego nie czuć, niczego nie widać, a czasem wydaje się, że i
                                                    > zareagować nei sposób... dobra jeszcze nie marudzę, poczekam z tym > na zimę;)

                                                    Nie czuć mrozu, wiatru, kataru, śniegu za kołnierzem i takich tam atrakcji. Zareagować można... zazwyczaj;)

                                                    > Okrutny jesteś wiesz;( Piekary??

                                                    A zaraz tam okrutny. Próbuję zniwelować Twoją przewagę informacyjną, na jakiś czas przynajmniej. Nie, nie Piekary;)

                                                    > Bo osobówek jest chyba zdecydowanie więcej, poza tym jedną osobówką
                                                    > statystycznie jeździ więcej osób niż jedną ciężaróką - tak więc
                                                    > liczba ofiar zawsze będzie większa.

                                                    Albo raczej: kierowcy ciężarówek jeżdżą dużo więcej, mają więc większe doświadczenie, zostać takim też nie jest tak łatwo więc kwalifikacje też mają większe (już na starcie). No i sama jazda jest pewnie nieporównywalnie trudniejsza, więc słabsi wypadają z interesu (niekoniecznie rozbijając się). Ale, że kraksy TIRów są efektywniejsze, to właśnie je oglądamy w wiadomościach...

                                                    > No właśnie zazwyczaj już ich słychać z daleka - tlumiki specjalnie > demontują w tym xcelu czy co:/ (to " zdaleka" to oczywiście tylko > wrażenie bo przemieszczają się tak szybko, że nie zdążymy się
                                                    > obejrzeć jak już nam wiszą na bagażniku)

                                                    Tłumiki tłumikami, w dużym ruchu i tak słyszy się ich dopiero jak Cię wyprzedzają niemal. Jak wpadnie mi do głowy zmienić pas (a taki skacze gdzieś 2 auta z tyłu) to mam sporą sznasę porysować sobie o jego czachę tylny zderzak...

                                                    > No coś Ty!! U mnie po mieście zawsze walą środkwoym pasem (nawet
                                                    > jeśli prawy jest pusty;)!!!

                                                    Jeśli to gierkówka, to z prawej macie chyba sporo zjazdów i wjazdów, może nie chce im się bez przerwy zwalniać, to rozumiem nawet. No i trabantem ciężko się rozpędzić na tyle, żeby swobodnie zmieniać pasy;)

                                                    > Owocnej nauki, jakbym znała sposób jak trafiać mi do wyobraźni to > bym Ci podała, szkoda żebyś się tak męczył;)

                                                    Zapytam Linię, ona nieźle zna się na ludziach;)

                                                    > Bez przesady, aż tak dziwna nie jestem;)

                                                    Wiem, poprostu wziąłem to jako jedną z potencjalnych przyczyn Twojego oporu przed udostępnieniem ludziom następnego, być może przydatnego przy wyborze ośrodka, narzędzia.

                                                    > Zdążyłam własnie zauważyć w poprzednim poście i cichaczem z tego korzystalam:D.
                                                    > I nawet z tego łądnie wybrnąłeś;)

                                                    Uznałem, że nie ma sensu dłużej rozbijać nosa o mur Twojego oporu;)

                                                    > Ejjjjjj ale mi nie wybijaj co????

                                                    Dobra. Ale zadbaj o ustawienie. Najprościej podjechać do ściany i zaobserwować, czy główna plama światła pada poniżej czy wysoko ponad lampą. Jeśli masz podejrzenia, że może być za wysoko, skocz do mechanika. Chociaż ogarki trabanta to raczej nie oślepiają za bardzo.

                                                    > Ufffff ale uznaje, że mrygnięcie to znowu objaw lenistwa;)

                                                    Powiedzmy. Chociaż wolę to niż taki prosty uśmiech trochę;) Ale spoko, wyrosłem, części z tych rzeczy nigdy nie robiłem nawet...

                                                    > Ale chyba nie flirtujesz z każdą skelpikarką w sklepie w którym co > rano kupuesz bułki, co nie?? To znaczy a może tak??;)

                                                    Ale nie z każdą sklepikarką spędzam 30 godzin sam na sam. W ciasnym wnętrzu samochodu. I nie każda uważa mnie za autorytet...

                                                    > Jaka tam autosugestia - skoro zapomniałam o tym fakcie jak tylko
                                                    > odjechałąm od dystrybutora na parking bo musiałam coś zrobić, a
                                                    > potem wyjeżdzam ze stacji a ta mała cholera rwie się, ze aż strach.

                                                    To weź stoper i zmierz osiągi a potem zrób to samo na zwykłej benzynie;) Jak będą znaczące różnice, wtedy uwierzę. Conajwyżej może (trochę) mniej palić.

                                                    > JAK TO????????? TAk od stania po prostu?? Ale czemu?? Przecież jak > nei chodzi to czemu miałby się rozładowywać tak sam z siebie??
                                                    > Ejjj z tym straszeniem to nie przesadzaj;)

                                                    Przy niskiej temperaturze pojemność aku się zmniejsza. Jeśli rzadko go odpalasz to nie ma kiedy się podładować. Zwłaszcza jeśli jeździsz na króktich odcinkach. I jak jest stary;)

                                                    > Ale wjeżdzając do wlasnego garażu moglabym 7 tysięcy razy wyjść z > auta tylko po to, żeby zobaczyć efekty i tak ruszać po 1 cm,
                                                    > wysiadać, oglądać, znowu 1 cm, znowu wysiadka...itd. A przed
                                                    > blokiem mi glupio:(

                                                    Potrzebujesz nie tylko garażu ale garażu na uboczu;)

                                                    > Hmmmm no właśnie mam takie dziwne coś na jednej feldze - za diabłą > nie wiem skąd, takie wgniecenie w metalu małe.... ale w żaden
                                                    > sposób nie zgadnę czy to ja czy poprzedni właściciel, a jeśli ja - > to kiedy i w jaki sposób:(

                                                    Jeśli nie uchodzi powietrze to się nie przejmuj za bardzo.

                                                    A co do patelni i przypływu: nie chodzi mi o to, że piszesz tak obszernie (to w żadnym wypadku mi nie przeszkadza!). Chodziło mi o szanse na przekonanie Cię do tego pomysłu. Pojedziesz do Linii?
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 12.08.07, 22:00
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Naprawdę jeździsz trabantem? Ale nie było przecież takiego z silnikiem 0.8...

                                                    No wiesz dla kogoś niewprawionego w temat - o.8 czy 0.7 (zdaje się, że za 1wszym
                                                    razem nawet twierdziłąm, ze 0.9) to żadna różnica i może pisać coś będąc
                                                    święcie przekonanym, że pisze prawdę.....

                                                    > Przecież się starasz. I wiesz, że nie umiesz wszystkiego jeszcze. To już
                                                    niezły początek;)

                                                    Jak dla mnie za mało, ale przyznaję Ci rację, że teoretycznie to już coś. A ze
                                                    staraniem różnie bywa;(

                                                    > Nie czuć mrozu, wiatru, kataru, śniegu za kołnierzem i takich tam atrakcji.
                                                    Zareagować można... zazwyczaj;)

                                                    Katar czuć, zwłaszcza jak się leci te pareset metrów od jedynego na tyle
                                                    wielkiego miejsca parkingowego, na który odważyłąbym sie zaparkować - do miejsca
                                                    przeznaczenia - i wtedy i snieg za kołnierzem i katar i buty pewnie
                                                    nieodpowiednie do latania po sniegu (albo nieodpowiednie do jazdy samochodem - i
                                                    trzeba wybrać co gorsze;D). Dobra dobra wcale się nie spieram, że autem nie jest
                                                    najwygodniej, ale musiałąm posmędzić, to silniejsze ode mnie;)

                                                    > A zaraz tam okrutny. Próbuję zniwelować Twoją przewagę informacyjną, na jakiś
                                                    czas przynajmniej. Nie, nie Piekary;)

                                                    Jaką tam przewagę - wiem tylko czym jeździsz i tyle:( Myslowice??

                                                    > Albo raczej: kierowcy ciężarówek jeżdżą dużo więcej, mają więc większe
                                                    doświadczenie, zostać takim też nie jest tak łatwo więc kwalifikacje też mają
                                                    większe (już na starcie). No i sama jazda jest pewnie nieporównywalnie
                                                    trudniejsza, więc słabsi wypadają z interesu (niekoniecznie rozbijając się).

                                                    No nie wiem, o kierowcach autobusach też możnaby stereotypowo powiedzieć, że
                                                    mająwiększe doświadczenie, ale widać nie zawsze skoro młody niedoświadczony
                                                    chłopak mógl poprowadzić autokar z pielgrzymami nad przepaść.

                                                    > Ale, że kraksy TIRów są efektywniejsze, to właśnie je oglądamy w wiadomościach...

                                                    Ok. tu się zgadzam - jak z samolotami - statystycznie nadal najbezpieczniejszy
                                                    środek transportu, a jak tylko leci na ziemię to mówi o tym cały świat. Z
                                                    drugiej strony wypadki TIRów równają się najczęściej zakorkowaniu tras - i
                                                    dlatego się o tym mówi. Jedna osobówka takiego suzmu nie zrobi- do tego, że
                                                    codziennie ktoś w nich ginie już się wszyscy niestety przyzwyczaili.

                                                    > Tłumiki tłumikami, w dużym ruchu i tak słyszy się ich dopiero jak Cię
                                                    wyprzedzają niemal. Jak wpadnie mi do głowy zmienić pas (a taki skacze gdzieś 2
                                                    auta z tyłu) to mam sporą sznasę porysować sobie o jego czachę tylny zderzak...

                                                    Jeden mnie taki niecierpliwiec wyprzedzał raz tuż za zakrętem z prawej strony po
                                                    zatoczce autobusowej. Tylko dzięki temu, że go usłyszalam nie wcisnęlam go w
                                                    krawężnik:/

                                                    > Jeśli to gierkówka, to z prawej macie chyba sporo zjazdów i wjazdów, może nie
                                                    chce im się bez przerwy zwalniać, to rozumiem nawet...

                                                    Hmmm ależ żeby zaraz musieli hamować tak caly czas to chyba nie. JA tam nei
                                                    rozumiem, bo powinni jechać 50:) czyli prawym;)

                                                    > > Owocnej nauki, jakbym znała sposób jak trafiać mi do wyobraźni to > bym Ci
                                                    podała, szkoda żebyś się tak męczył;)
                                                    > Zapytam Linię, ona nieźle zna się na ludziach;)

                                                    Ano zna się, połowę moich emocji też zna;D Na szczęście myślę, że zajmiecie się
                                                    sobą i ja zejdę na dalszy plan, tak więc jestem spokojna;)

                                                    > > Zdążyłam własnie zauważyć w poprzednim poście i cichaczem z tego korzystalam:D.
                                                    > > I nawet z tego łądnie wybrnąłeś;)
                                                    > Uznałem, że nie ma sensu dłużej rozbijać nosa o mur Twojego oporu;)

                                                    Hyh no rzeczywiście szkoda Twojego nosa, ale naprawdę nie zawsze bywam aż tak
                                                    uparta, chociaż zdarza się bardziej;)

                                                    > Dobra. Ale zadbaj o ustawienie. Najprościej podjechać do ściany i
                                                    zaobserwować, czy główna plama światła pada poniżej czy wysoko ponad lampą.
                                                    Jeśli masz podejrzenia, że może być za wysoko, skocz do mechanika.

                                                    Uffff dpbra kiedyś tam spróbuje, jeszcze nie wiem gdzie, no ale kiedyś tam
                                                    zobaczę. Myślę sobie, że prędzej ustawione by były do dołu (poprzedni właściciel
                                                    mógł jeździc z dużą ilością bagażu, a ja jeżdzę sama i bez zbędnego bagażu).
                                                    Póki co i tak nikogo nie oślepie, najpierw te oczęta musze umyć, w zasadzie całą
                                                    Żabę powinnam, zaniedbuje ją trochę;(

                                                    > Ale nie z każdą sklepikarką spędzam 30 godzin sam na sam. W ciasnym wnętrzu
                                                    samochodu. I nie każda uważa mnie za autorytet...

                                                    To zależy jak duży masz najbliższy sklepik w tej swojej mieścinie, jeśli pólki
                                                    są ustawione bardzo blisko....., a Ty jej np imponujesz studiami, wozem;D....
                                                    dobra przestaje dywagować, ale jeśli ktoś nie potrzebuje mieć pokus (tudzież
                                                    rozrywki i oderwania od nudnego małżeńskiego zycia) to nawet na małej
                                                    przestrzeni tych pokus nie szuka (chyba, nie wiem, ja tam isntruktorów
                                                    traktowałam jako narzędzie i tyle).

                                                    > To weź stoper i zmierz osiągi a potem zrób to samo na zwykłej benzynie;) Jak
                                                    będą znaczące różnice, wtedy uwierzę. Conajwyżej może (trochę) mniej palić.

                                                    Taaaaa mów do mnie jeszcze .... co mam zrobić??? I jakim cudem mam to zrobić
                                                    jadąc i trzymajac stoper w jednej ręce.....

                                                    > Przy niskiej temperaturze pojemność aku się zmniejsza. Jeśli rzadko go
                                                    odpalasz to nie ma kiedy się podładować. Zwłaszcza jeśli jeździsz na króktich
                                                    odcinkach. I jak jest stary;)

                                                    Uf tragiczne, znaczy że nie wystarczy nie jeździć Żabą dla jej dobra, czasem
                                                    wręcz odwrotnie... i co ja z tym fantem zrobię?? ... przestanę się
                                                    zastanawiać..... do zimy;)

                                                    > Potrzebujesz nie tylko garażu ale garażu na uboczu;)

                                                    Czytasz w moich myślach.... nauka nie idzie w las, zaczynasz robić postępy;D

                                                    > Jeśli nie uchodzi powietrze to się nie przejmuj za bardzo.

                                                    Nie przejmuje, zaczynam się przyzwyczajać, ze nie powinno się płakac nad każdym
                                                    rozbitym przez dziecko kolanem;)

                                                    > A co do patelni i przypływu: nie chodzi mi o to, że piszesz tak obszernie (to
                                                    w żadnym wypadku mi nie przeszkadza!). Chodziło mi o szanse na przekonanie Cię
                                                    do tego pomysłu.

                                                    Spokojnie, nie obraziłam się, za mało mnie znasz:D

                                                    > Pojedziesz do Linii?

                                                    Tylko pociągiem:D A za 5 lat moze bym pomyslała o pojechaniu własnym autem (pod
                                                    warunkiem, że Żaba by to dożyła) ale tylko i wyłąćznie z mapą wykutą na pamięć i
                                                    jak najprostszą trasą;) Ewentualnie gdyby Linia mieszkała w Centrum - to
                                                    dojeżdzam na jakieś peryferia, a stamtąd jadę metrem;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.07, 23:33
                                                    Czterysetny post. O ilo ktoś mi nie przeszkodzi;)

                                                    no-comments napisała:

                                                    > No wiesz dla kogoś niewprawionego w temat - o.8 czy 0.7 (zdaje
                                                    > się, że za 1wszym razem nawet twierdziłąm, ze 0.9) to żadna
                                                    > różnica i może pisać coś będąc święcie przekonanym, że pisze
                                                    > prawdę.....

                                                    A tak naprawdę to chyba niecałe 600ccm;) O ile nie jesteś szcześliwą posiadaczką wersji z silnikiem od vw polo 1.1.

                                                    > Jak dla mnie za mało, ale przyznaję Ci rację, że teoretycznie to
                                                    > już coś. A ze staraniem różnie bywa;(

                                                    Miałaś coś kiedyś w sygnaturce z potykaniam się i upadaniem? To mądre było;)

                                                    > Katar czuć, zwłaszcza jak się leci te pareset metrów od jedynego
                                                    > na tyle wielkiego miejsca parkingowego, na który odważyłąbym sie
                                                    > zaparkować - do miejsca przeznaczenia - i wtedy i snieg za
                                                    > kołnierzem i katar i buty pewnie nieodpowiednie do latania po
                                                    > sniegu

                                                    Bo źle wybierasz cel podróży. Ja nigdy nie jeżdżę do sklepów, do których nie mogę wjechać samochodem. Albo prawie wjechać;)
                                                    A co do butów to zgoda, albo się nie marznie i nie ślizga albo się trafia w pedały.

                                                    > Jaką tam przewagę - wiem tylko czym jeździsz i tyle:( Myslowice??

                                                    Znasz jeszcze znak i wiek. I wiesz, gdzie nie mieszkam.;)

                                                    > No nie wiem, o kierowcach autobusach też możnaby stereotypowo
                                                    > powiedzieć, że mają większe doświadczenie, ale widać nie zawsze
                                                    > skoro młody niedoświadczony chłopak mógl poprowadzić autokar z
                                                    > pielgrzymami nad przepaść.

                                                    Ci bardziej doświadczeni kierowcy byli tak dobrzy, że pracują teraz na zachodzi... A poza tym obowiązuje to samo, co przy samolotach oczywiście. A średnio na naszych drogach ginie 15 osób dziennie. O wypadkach ciężarówk słychać najwyżej co parę tygodni.

                                                    > Ok. tu się zgadzam - jak z samolotami - statystycznie nadal
                                                    > najbezpieczniejszy środek transportu, a jak tylko leci na ziemię
                                                    > to mówi o tym cały świat.

                                                    Podobno najbezpieczniejszym środkiem transportu jest... winda:) Na to korkowanie dróg jakoś nie zwróciłem uwagi jako na regułę;)

                                                    > Jeden mnie taki niecierpliwiec wyprzedzał raz tuż za zakrętem z
                                                    > prawej strony po zatoczce autobusowej. Tylko dzięki temu, że go
                                                    > usłyszalam nie wcisnęlam go w krawężnik:/

                                                    Jak dotąd miałem z nimi szczęście, nie wykręcali mi takich numerów. Dobrze, że go usłyszałaś, jakbyś jednak go wcisnęła, pewnie usunęłoby Cię to z dróg na dobre...

                                                    > Hmmm ależ żeby zaraz musieli hamować tak caly czas to chyba nie.
                                                    > JA tam nei rozumiem, bo powinni jechać 50:) czyli prawym;)

                                                    Nie tak. Ludzi wpychaliby się metr przed nich, hamowali i skręcali w prawo. Z kolei ci z z prawej wyjeżdżaliby metr przed nimi i powoli się rozpędzali do tych 50. Szybko skończyłyby się tym kierowcom przekleństwa;)

                                                    > Ano zna się, połowę moich emocji też zna;D Na szczęście myślę, że >zajmiecie się sobą i ja zejdę na dalszy plan, tak więc jestem
                                                    > spokojna;)

                                                    Wypytam ją... jak już ze mne zejdzie;p

                                                    > To zależy jak duży masz najbliższy sklepik w tej swojej mieścinie, > jeśli pólki są ustawione bardzo blisko....., a Ty jej np
                                                    > imponujesz studiami, wozem;D....

                                                    Znowu wymyślasz niemożliwe sytuacje;p Oboje doskonale wiemy, że nie wszyscy mają właściwe podejście do instruktorów;)

                                                    > Taaaaa mów do mnie jeszcze .... co mam zrobić??? I jakim cudem mam > to zrobić jadąc i trzymajac stoper w jednej ręce.....

                                                    Racja. Na prowadzenie jedną ręką (w porywach do zera rąk) przyjdzie czas później;)

                                                    > Uf tragiczne, znaczy że nie wystarczy nie jeździć Żabą dla jej
                                                    > dobra, czasem wręcz odwrotnie... i co ja z tym fantem zrobię?? ... > przestanę się zastanawiać..... do zimy;)

                                                    No, ciężka sprawa... Ja miewałem problemy mimo ogrzewanego garażu. W ekstremalnych przypadkach można zabierać akumulator do domu na noc ale to skrajnie niewygodne.

                                                    > Czytasz w moich myślach.... nauka nie idzie w las, zaczynasz robić > postępy;D

                                                    Wyobraziłem sobie Ciebie biegającą wokół do połowy wjechanego do garażu kartona;) i całe osiedle przy oknach. Z popcornem;)

                                                    > Nie przejmuje, zaczynam się przyzwyczajać, ze nie powinno się
                                                    > płakac nad każdym rozbitym przez dziecko kolanem;)

                                                    Słusznie. Gangrena nie istnieje w tym wypadku, prawie;)

                                                    > Spokojnie, nie obraziłam się, za mało mnie znasz:D

                                                    Wiem, napisałem to, żeby nie wyjść na gbura;)

                                                    > Tylko pociągiem:D A za 5 lat moze bym pomyslała o pojechaniu
                                                    > własnym autem (pod warunkiem, że Żaba by to dożyła) ale tylko i
                                                    > wyłąćznie z mapą wykutą na pamięć i jak najprostszą trasą;)

                                                    Trasę masz tak prostą, jak tylko się da. Linia wyjedzie przed Wawę i sobie razem dojedziecie na miejsce;) To będzie hardkor;)

                                                    > Ewentualnie gdyby Linia mieszkała w Centrum - to
                                                    > dojeżdzam na jakieś peryferia, a stamtąd jadę metrem;)

                                                    A któraż to linia metra dochodzi na jakiekolwiek peryferia?;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 13.08.07, 10:35
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Czterysetny post. O ilo ktoś mi nie przeszkodzi;)

                                                    Gdybyście kontynuowali rozmowę z Linią na forum przegonilibyście nawet wątek
                                                    bydgoski;D

                                                    > A tak naprawdę to chyba niecałe 600ccm;) O ile nie jesteś szcześliwą
                                                    posiadaczką wersji z silnikiem od vw polo 1.1.

                                                    Jedno się zgadza..... że jestem szczęśliwą posiadaczką...;D

                                                    > Bo źle wybierasz cel podróży. Ja nigdy nie jeżdżę do sklepów, do których nie
                                                    mogę wjechać samochodem. Albo prawie wjechać;)

                                                    No wiesz, ale wysadzić cztery litery i prejść się też czasem trzeba;) Żeby
                                                    potem nie mieć problemów przy każdorozowym wsadzaniu tych czterech liter na
                                                    siedzenie samochodu i ciągłym obnizaniu ustawienia świateł pomimo niewożenia
                                                    dodatkowego bagażu;D

                                                    > A co do butów to zgoda, albo się nie marznie i nie ślizga albo się trafia w
                                                    pedały.

                                                    No wlaśnie, ale to kolejny problem, którym nie muszę się teraz zajmować na razie;)

                                                    > Znasz jeszcze znak i wiek. I wiesz, gdzie nie mieszkam.;)

                                                    Nie ułatwiasz mi, wiesz? Oczywiście, że wiesz. Pytałam już o Siemianowice?? No
                                                    to pytam. A wiek to nei ma znaczenia - i tak wydajesz się starszy niż jesteś,
                                                    znak w zasadzie też mi do szczęścia nie jest potrebny - w końcu ja sie Tobie nie
                                                    oświadczam;) O imię nie pytam - bo możesz nie chccieć odpowiadać, natomiast
                                                    chciałabym Cię umieścić chociaż w jakiejś przestrzeni geograficznej, a że Śląsk
                                                    to jednak dużżżżże rozmiary to chciałabym wiedzieć coś bliżej. A w ogóle to na
                                                    pewno mieszkasz na Śląsku??

                                                    > Ci bardziej doświadczeni kierowcy byli tak dobrzy, że pracują teraz na
                                                    zachodzi...

                                                    No niestety, dlatego zapisuje się na następną kategorię - będę miałą większą
                                                    szansę na pracę;D

                                                    > Podobno najbezpieczniejszym środkiem transportu jest... winda:) Na to
                                                    korkowanie dróg jakoś nie zwróciłem uwagi jako na regułę;)

                                                    yyyy tam winda - ja np wolę schody. Co do ciężarówek - wywracająca się ciężaróka
                                                    często coś przewozi - to oznacza rozlaną benzynę czy inne rzeczy do
                                                    neutralizacji dla strażaków = zamknięcie drogi. Poza tym TIR jest większy -
                                                    jakiś czas temu natknęłam się na taki korek (znaczy razem z kierowcą sie
                                                    natknęliśmy) - TIR nie wyrobil się na małym rondzie - gdyby to byłą osobóka po
                                                    prostu leżał by w rowie i nie wiem, cyz ktoś by zwrócił uwage, a że to był TIR
                                                    to jwgo połowa utkwiła w rowie a druga polowa została na rondzie tarasując całe
                                                    rondo - mniej więcej o to mi chodziło.

                                                    Co do tych 15 osób dziennie - kiedyś ludzie umierali na cholerę i grypę - teraz
                                                    potrafimy to zwalczyć więc ludzie umierają w inny sposób - a równowaga w
                                                    przyrodzie nadal zostaje zachowana.

                                                    > Jak dotąd miałem z nimi szczęście, nie wykręcali mi takich numerów. Dobrze, że
                                                    go usłyszałaś, jakbyś jednak go wcisnęła, pewnie usunęłoby Cię to z dróg na dobre...

                                                    No niestety - i jego na dobre i mnie też. Po takich akcjach (na szczęście
                                                    jeszcze nie było ich dużo) zawsze się zastanawiam, jak ot jest, że nadal chce mi
                                                    się wsiadać do auta...

                                                    > Nie tak. Ludzi wpychaliby się metr przed nich, hamowali i skręcali w prawo. Z
                                                    kolei ci z z prawej wyjeżdżaliby metr przed nimi i powoli się rozpędzali do tych
                                                    50. Szybko skończyłyby się tym kierowcom przekleństwa;)

                                                    No okey - o tym nie pomyslałam - jest to jakieś wytlumaczenie, trochę by sie
                                                    namęczyli z tymi biegami i półbiegami;)

                                                    > Wypytam ją... jak już ze mne zejdzie;p

                                                    Marzenia ściętej głowy;D Tak łatwo Ci nie pójdzie, poza tym wbrew pozorom i
                                                    tendencji Linii do móienia o sobie myślę, że nadal jest wiele rzeczy w niej
                                                    godnych odkrycia i o wiele bardziej intrygujących niż we mnie (poza marką mojego
                                                    samochodu oczywiście;) tak więc nadal jestem spokojna. Tylko, że teraz nie mogę
                                                    Was kontrolować o czym gadacie;> Mogłaby kiedyś sprzedać jakąś informację o mnie
                                                    w zamian za informację o Tobie;)

                                                    > Znowu wymyślasz niemożliwe sytuacje;p Oboje doskonale wiemy, że nie wszyscy
                                                    mają właściwe podejście do instruktorów;)

                                                    Bo jakbym nie wymyślała to dyskusja mogłąby utknąć w marnym punkcie a ja lubie
                                                    rozważać różne możliwości nawet niemożliwe. Do drugiej częsci zdania się
                                                    zgadzam, ale na tej samej zasadzie nie każdy ma właściwy stosunek do swojej
                                                    nowej, zaraz po studiach nauczyycielki w liceum;)

                                                    > Racja. Na prowadzenie jedną ręką (w porywach do zera rąk) przyjdzie czas później;)

                                                    MAm nadzieję, że do zera nie dojdzie nigdy:) Jednej się już oduczam - odkręcanie
                                                    jedną ręką zaniknęło z braku wspomagania, przy którym błyo to możliwe i nawet
                                                    wygodne, tylko napłynęła tendencja do trzymania ręki na rączce biegów , ale już
                                                    się oduczam. Nadal nie wiem o co chodziło z osiągami i jak miałabym to zmierzyć?????

                                                    > No, ciężka sprawa... Ja miewałem problemy mimo ogrzewanego garażu. W
                                                    ekstremalnych przypadkach można zabierać akumulator do domu na noc ale to
                                                    skrajnie niewygodne.

                                                    Chyba jednak będziemy z Żabą jeździć na zakupy od czsu do czasu, akumulator
                                                    zostawię w spokoju;)

                                                    > Wyobraziłem sobie Ciebie biegającą wokół do połowy wjechanego do garażu
                                                    kartona;) i całe osiedle przy oknach. Z popcornem;)

                                                    Znów się nabijasz, ale nei szkodzi;D Śmiej się śmiej, ale sąsiedzi i tak już na
                                                    mnie patrzą a to z podejrzeniem a to z politowaniem (dopóki nie przyjechałam z
                                                    Żabą połowy tych sąsaidów nie znałam, teraz znam i ich i ich auta;) a ja się nie
                                                    lubie komromitowac, nawet wtedy jak mam do tego pełne prawo.

                                                    > > Nie przejmuje, zaczynam się przyzwyczajać, ze nie powinno się
                                                    > > płakac nad każdym rozbitym przez dziecko kolanem;)
                                                    > Słusznie. Gangrena nie istnieje w tym wypadku, prawie;)

                                                    Za to rdza nie wyglada fajnie, na szczęście ine jest związana z częstotliwością
                                                    użytkowania auta;)

                                                    > > Spokojnie, nie obraziłam się, za mało mnie znasz:D
                                                    > Wiem, napisałem to, żeby nie wyjść na gbura;)

                                                    Za to mam szczerą nadzieję, że gdybyś któregoś dnia stwierdzil, że pisanie do
                                                    mnie jest już nudne to byś mi to zakomunikował wprost zamiast zmuszać się do
                                                    napisania od czasu do czasu byle czego - byle tylko nie wyjśc na gbura, co?? JA
                                                    lubię asertywność w prawie każdym wydaniu.

                                                    > Trasę masz tak prostą, jak tylko się da. Linia wyjedzie przed Wawę i sobie
                                                    razem dojedziecie na miejsce;) To będzie hardkor;)

                                                    Nooooo wtedy kierowcy naprawdę zaczeliby się bać. Wiem, że prosta droga jak
                                                    drut, problem sie zaczyna wraz z natężeniem ruchu, koniecznością zwracania uwagi
                                                    na znaki, zakręty, pilnowania drogi, omijania rond sszerokim łukiem, udawania,
                                                    że nie słyszy się trąbienia innych.... chcesz się z nami przejechać na tylnym
                                                    siedzeniu?? Bez zapiętych pasów - jak już iśćdo lunaparku to na najwyzszą kolejkę;D

                                                    > A któraż to linia metra dochodzi na jakiekolwiek peryferia?;)

                                                    Za 5 lat by dochodziła..... cholera nie w Polsce, ale pomarzyć warto;) Tak więc
                                                    wybiorę bliższy cel do praktykowania i wybiorę się na Śląsk.... jak powiesz
                                                    gdzie mieszkasz to z litosci dla Ciebie to miasto odpuszczę:D Moja CZewa już mi
                                                    nie zapewnia gór do pokonania, a te wszystkie tramwaje na ulicach, roboty na
                                                    drogach, ronda, rondeczka, nerki..... cos dla mnie;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.07, 19:56
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Gdybyście kontynuowali rozmowę z Linią na forum przegonilibyście
                                                    > nawet wątek bydgoski;D

                                                    Z Tobą kontunuuję, mam nadzieję;) No i Linia też chce kontunuować tutaj co przyzwoitsze wątki;)

                                                    > Jedno się zgadza..... że jestem szczęśliwą posiadaczką...;D

                                                    Nie dziwię się;) Masz 601, tak?

                                                    > No wiesz, ale wysadzić cztery litery i prejść się też czasem
                                                    > trzeba;) Żeby potem nie mieć problemów przy każdorozowym wsadzaniu > tych czterech liter na siedzenie samochodu i ciągłym obnizaniu
                                                    > ustawienia świateł pomimo niewożenia dodatkowego bagażu;D

                                                    Ale jazda jazdą a dbanie o kondycję dbaniem o kondycję;) Jak chcę się przejść (zdarza się) to nie biorę samochodu.

                                                    > Nie ułatwiasz mi, wiesz? Oczywiście, że wiesz. Pytałam już o
                                                    > Siemianowice?? No to pytam.

                                                    Wiem. Znowu pudło. Ale pomogę: raz byłaś blisko, dosłownie o rzut kamieniem;)

                                                    > A wiek to nei ma znaczenia - i tak wydajesz się starszy niż jesteś,

                                                    O, chyba pierwszy raz to słyszę;)

                                                    > znak w zasadzie też mi do szczęścia nie jest potrebny - w końcu ja > sie Tobie nie oświadczam;)

                                                    To po co pytałaś?

                                                    > A w ogóle to na pewno mieszkasz na Śląsku??

                                                    O ile mi wiadomo, to tak. Na Górnym.

                                                    > No niestety, dlatego zapisuje się na następną kategorię - będę
                                                    > miałą większą szansę na pracę;D

                                                    Którą? Na motocyklu można wozić nerki i krew, cudze znaczy;) Fajna praca.

                                                    > yyyy tam winda - ja np wolę schody.

                                                    Ja też;) W pewnych granicach.

                                                    > Co do ciężarówek (...)

                                                    Racja. A te małe rodnka są fajne ale w centrum miasta. Ostatnio budują takie na potęgę, dla długich tirów to niezła pułapka. Tym bardziej, że niektóre są wysokie więc nie może przejechać awaryjnie na przełaj;)

                                                    > Co do tych 15 osób dziennie - kiedyś ludzie umierali na cholerę i > grypę - teraz potrafimy to zwalczyć więc ludzie umierają w inny
                                                    > sposób - a równowaga w przyrodzie nadal zostaje zachowana.

                                                    Mało skutecznie, ciągle nas (ludzi) przybywa... zabraniamy poduszek powietrznych?;)

                                                    > No niestety - i jego na dobre i mnie też.

                                                    Taa. Chociaż on miałby może jakieś szanse wrócić na drogę;) Dostałby kasę z ubezpieczenia (zdrowotnego) więc pewnie wróciłby na szybszej maszynie... A Tobie potrzeba więcej pewności siebie. Jeśli ktoś zrobi coś nierozważnego, zasługuje na na zderzak trabiego, Ty nie masz sobie nic do zarzucenia. Tak bym napisał, jakbyś go trafiła;)

                                                    > Marzenia ściętej głowy;D Tak łatwo Ci nie pójdzie, poza tym wbrew > pozorom i tendencji Linii do móienia o sobie myślę, że nadal jest > wiele rzeczy w niej godnych odkrycia i o wiele bardziej
                                                    > intrygujących niż we mnie (poza marką mojego samochodu
                                                    > oczywiście;) tak więc nadal jestem spokojna.

                                                    Procentowo w Tobie z pewnością jest więcej do odkrycia;) I napewno wiele nie mniej intrygujących jak w Linii.

                                                    Tylko, że teraz nie mogę Was kontrolować o czym gadacie;>

                                                    To nie ja chciałem iść na priva, do niej z tymi pretensjami;)

                                                    > Mogłaby kiedyś sprzedać jakąś informację o mnie w zamian za
                                                    > informację o Tobie;)

                                                    Ale ona informacje o mnie sobie tu przeczyta;)

                                                    > Do drugiej częsci zdania się zgadzam, ale na tej samej zasadzie
                                                    > nie każdy ma właściwy stosunek do swojej nowej, zaraz po studiach > nauczyycielki w liceum;)

                                                    Oj tak, masz tu rację;p

                                                    > tylko napłynęła tendencja do trzymania ręki na rączce biegów , ale > już się oduczam.

                                                    Dalej z tym walczę;) W mieście już tak nie robię przynajmniej...

                                                    > Nadal nie wiem o co chodziło z osiągami i jak miałabym to zmierzyć
                                                    > ?????

                                                    Na przykład przyspieszenie. Startujesz stoper i trabanta i mierzysz czas 0-100km/h (o ile stoper potrafi tak długo mierzyć;)). Na tej wyścigowej i zwykłej benzynie. Jak różnica w osiągach jest większa niż w cenie, wygrałaś;)

                                                    > Za to mam szczerą nadzieję, że gdybyś któregoś dnia stwierdzil, że > pisanie do mnie jest już nudne to byś mi to zakomunikował wprost
                                                    > zamiast zmuszać się do napisania od czasu do czasu byle czego -
                                                    > byle tylko nie wyjśc na gbura, co?? JA lubię asertywność w prawie > każdym wydaniu.

                                                    Dobrze. I od Ciebie też tego oczekuję. Watków na tym forum jeszcze dużo;)

                                                    > Nooooo wtedy kierowcy naprawdę zaczeliby się bać.

                                                    Trabanta? Bez przesady...;)

                                                    > Za 5 lat by dochodziła..... cholera nie w Polsce, ale pomarzyć
                                                    > warto;) Tak więc wybiorę bliższy cel do praktykowania i wybiorę
                                                    > się na Śląsk.... jak powiesz gdzie mieszkasz to z litosci dla
                                                    > Ciebie to miasto odpuszczę:D

                                                    Lubię ryzyko, będę wypatrywał niebieskich trabantów;) A Śląsk to w końcu największe miasto Polski, dobre miejsce na naukę;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 13.08.07, 22:45
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie dziwię się;) Masz 601, tak?

                                                    Kurcze musialam sobie obejrzeć tego 601;) Wiesz ostanio parę trabancików u
                                                    siebie w mieście widzę.... ale wyobrażenie jak jadę jednym z nich powala mnie ze
                                                    śmiechu na kolana - już sobie nawet zaczęłam to wyobrażać;D
                                                    Nie 601.... ani żaden inny z trabantopodobnych:)

                                                    > Ale jazda jazdą a dbanie o kondycję dbaniem o kondycję;) Jak chcę się przejść
                                                    (zdarza się) to nie biorę samochodu.

                                                    Ja wciąż jestem przyzwyczajona, że moje własne nogi są najlepszym środkiem
                                                    transportu i choć kocham moją Żabę to mam nadzieję, że pewnego dnia nie złąpię
                                                    się na tym, że dosłownie wszędzie muszę jechać autem i żyć bez niego nie mogę.

                                                    > Ale pomogę: raz byłaś blisko, dosłownie o rzut kamieniem;)

                                                    To mi pomogłeś zważywszy, że zdążyłam oblecieć już chyba połowę Śląska;)
                                                    Skończyly mi się pomysły szczerze powiedziawszy, a nie chce mi się szukac po
                                                    mapie. I już nie pamiętam o co pytałam - Ruda Śląska?? Ostatni strzał bo więcej
                                                    nei wymyśle niestety:( A podałbyś chociaż pierwszą literkę..... zawsze lubiłam
                                                    rebusy;D

                                                    > > A wiek to nei ma znaczenia - i tak wydajesz się starszy niż jesteś,
                                                    O, chyba pierwszy raz to słyszę;)

                                                    Jak to mówią - zawsze musi być ten pierwszy raz;)

                                                    > > znak w zasadzie też mi do szczęścia nie jest potrebny - w końcu ja sie Tobie
                                                    nie oświadczam;)
                                                    > To po co pytałaś?

                                                    Nie pamiętam, w zasadzie to już przy drugim pudle nie pamiętałam po co pytam;),
                                                    a może chciałam się przekonac, czy słusznie myslę o Tobie jako o skorpionie.

                                                    > Którą? Na motocyklu można wozić nerki i krew, cudze znaczy;) Fajna praca.

                                                    Jeszcze pizzę mozna;D Lepiej ją wozić niż np przygotowywać. Tylko, że wtedy nie
                                                    ma zmiłuj i już pada za kołnierz. Jakie tam "A" ja już o "C" myślę - co się będę
                                                    rozdrabniać;)

                                                    > Racja. A te małe rodnka są fajne ale w centrum miasta. Ostatnio budują takie
                                                    na potęgę, dla długich tirów to niezła pułapka. Tym bardziej, że niektóre są
                                                    wysokie więc nie może przejechać awaryjnie na przełaj;)

                                                    To było wysokie i TIR nie dał rady;)

                                                    > Mało skutecznie, ciągle nas (ludzi) przybywa... zabraniamy poduszek
                                                    powietrznych?;)

                                                    Nie gorzej - montujemy wszystkim poduszki a zabraniamy zapinać pasy i czekamy
                                                    kto pierwszy przeżyje takie spotkanie z poduszką;)

                                                    > Taa. Chociaż on miałby może jakieś szanse wrócić na drogę;)... A Tobie
                                                    potrzeba więcej pewności siebie. Jeśli ktoś zrobi coś nierozważnego, zasługuje
                                                    na na zderzak trabiego, Ty nie masz sobie nic do zarzucenia. Tak bym napisał,
                                                    jakbyś go trafiła;)

                                                    Umiejętnośc jazzdy = pewnośc siebie, tak więc więcej tłumaczyć nie trzeba;) A w
                                                    pocieszaniu jesteś równie dobry co w straszeniu mnie, ale prawdą jest, że nie
                                                    wiem czy bym się odważyła znów wsiąść do auta i raczej bym tu już nie
                                                    przesiadywała - mam nadzieję, że nie przyjdzie mi sprawdzać, co by zwycięzylo -
                                                    mój niewytłumaczalny jak do tej pory upór w jeżdzeniu czy po prostu strach i
                                                    poczucie winy.

                                                    > Tylko, że teraz nie mogę Was kontrolować o czym gadacie;>
                                                    > To nie ja chciałem iść na priva, do niej z tymi pretensjami;)

                                                    Nawrzucam jej na priva;)

                                                    > Ale ona informacje o mnie sobie tu przeczyta;)

                                                    A skąd wiesz, jakich informacji o Tobie zażąda jak juz się zacznie rozpędzać;)

                                                    > Oj tak, masz tu rację;p

                                                    Jakieś przygody z młodymi nauczycielkami;)???
                                                    >
                                                    > > tylko napłynęła tendencja do trzymania ręki na rączce biegów , ale >> już
                                                    się oduczam.
                                                    > Dalej z tym walczę;) W mieście już tak nie robię przynajmniej...

                                                    Hmmm no właśnie w meiście jest to bardziej wytłumaczlne jak dla mnie - ja
                                                    trzymam bo się nie mogęzdecydowac, tudzież mam zamiar się rozpędzić, ale po
                                                    chwili muszę hamować - reka, która miała zmienić bieg zostaje na rączce (a nuż
                                                    dla odmiany trzeba będzie zredukowac;)
                                                    Ale na trasie??

                                                    > Na przykład przyspieszenie. Startujesz stoper i trabanta i mierzysz czas
                                                    0-100km/h (o ile stoper potrafi tak długo mierzyć;)).

                                                    hahaha:/ Za trudne jak dla mnie znaczy zbyt leniwa jestem i nei wiem, gdzie
                                                    mogłabym się aż tak rozpędzić.

                                                    > > Za to mam szczerą nadzieję, że gdybyś któregoś dnia stwierdzil, że...
                                                    > Dobrze. I od Ciebie też tego oczekuję. Watków na tym forum jeszcze dużo;)

                                                    Już się chcesz mnie pozbyć co;> Też sie zgadzam (znów osiągamy consensus - coraz
                                                    lepiej nam idzie;), ale póki co tak łatwo Ci nie odpuszczę;D Cieszysz się??

                                                    > > Nooooo wtedy kierowcy naprawdę zaczeliby się bać.
                                                    > Trabanta? Bez przesady...;)

                                                    Jeśli auto ma niezrównoważonego kierowcę - to nawet gokart może być
                                                    niebezpieczny w jego rękach;)

                                                    > Lubię ryzyko, będę wypatrywał niebieskich trabantów;) A Śląsk to w końcu
                                                    największe miasto Polski, dobre miejsce na naukę;)

                                                    Wiedzialam, że masz coś z samobójcy;) Na prawdę byś mi pozwolił tak po prostu
                                                    pojechać na Śląsk wiedząc, ze zaraz się tam zgubię, pogubię i w rezultacie moja
                                                    jazda moze sie skończyć gdzieś na torach tramwajowych albo rondzie na awaryjnych
                                                    udając, że problem jest w autku a nie w kierowcy?? Może jednak uczenie się też
                                                    ma swoje granice nieodpowiedzialności, których lepiej nie przekraczać?? Nie
                                                    każde dziecko rzucane na głęboką wodę nauczy się pływać;)

                                                    A wracając do jednego tematu.....
                                                    miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35269,4376775.html jak byś nie wierzył, że
                                                    dzisiaj znacznie łatwiej jest dorwać statystyki zdawalności. Nie chcąc znów
                                                    przywoływać dyskusji nadmienię tylko, ze w rankignu pojawiło się zaledwie 42
                                                    szkoły, a w Cz-wie jest 80 OSK (o zdawalności połowy nie mamy pojęcia a mogłaby
                                                    być dużo lepsza) , no i nikt nie uwzględnił OSK spoza CZ-wy. Wiem, co powiesz -
                                                    jakby statystyki były lepiej prowadzone to by uwzgledniło wszystkich itd dlatego
                                                    tylko wklejam linka co byś uwierzył, że statystyki nei są aż tak niedostępne ( w
                                                    innch miastach GW też publikowała).
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.07, 23:59
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Kurcze musialam sobie obejrzeć tego 601;)

                                                    Linia jeszcze sobie usłyszy... Albo i nie usłyszy...
                                                    Miałaś ze mnie niezłą polewkę;)

                                                    > Ja wciąż jestem przyzwyczajona, że moje własne nogi są najlepszym > środkiem transportu

                                                    Ty poprostu masz blisko. Ja mam do... no, gdziekolwiek, marne pół godziny piechotą... Poprostu szkoda mi tego czasu. Chociaż muszę przyznać, że moja kondycja na tym trochę cierpi... ale korzystanie z komunikacji miejskiej by znacząco tego nie poprawiło.

                                                    > To mi pomogłeś zważywszy, że zdążyłam oblecieć już chyba połowę
                                                    > Śląska;)

                                                    Chcesz rebusa? Ok: nazwa miasta jest mocno myląca dla kogoś spoza śląska;) Już bardzo dużo wiesz.

                                                    > Nie pamiętam, w zasadzie to już przy drugim pudle nie pamiętałam
                                                    > po co pytam;), a może chciałam się przekonac, czy słusznie myslę o > Tobie jako o skorpionie.

                                                    Naprawdę cechy charakteru wiążesz z miesiącem urodzenia? I to się sprawdza, tzn daje się przewidywać? Ze mną się nie udało;)

                                                    > Jeszcze pizzę mozna;D Lepiej ją wozić niż np przygotowywać.

                                                    Najlepiej jednak jeść;)

                                                    > Jakie tam "A" ja już o "C" myślę - co się będę rozdrabniać;)

                                                    A wiesz, że ciężarówką wyślą Cię na drugi koniec Polski albo i Europy? Samą. Dużym autem. I będziesz musiała dojechać na czas i sprawnie zaparkować przy rampie;) I, co najgorsze, gadać z innymi kierowcami przez CB i doświadczać ich wyrafinowanego poczucia humoru;)

                                                    > Nie gorzej - montujemy wszystkim poduszki a zabraniamy zapinać
                                                    > pasy i czekamy kto pierwszy przeżyje takie spotkanie z poduszką;)

                                                    Przeżyją, przeżyją. Nawet będą mogli dalej jeździć, chodzić nie będą mogli... Taka kombinacja do skuteczny (i głupi) sposób na złamanie kręgosłupa.

                                                    > Umiejętnośc jazzdy = pewnośc siebie, tak więc więcej tłumaczyć nie > trzeba;)

                                                    Zawsze? To samo obowiązuje w przypadku ścigantów w tjuningowanych golfach 2?

                                                    > mam nadzieję, że nie przyjdzie mi sprawdzać, co by zwycięzylo -
                                                    > mój niewytłumaczalny jak do tej pory upór w jeżdzeniu czy po
                                                    > prostu strach i poczucie winy.

                                                    Raz spowodowałem stłuczkę, nic poważnego, najechanie na tył, dosyć delikatne. Nauczyło mnie to, że wolno nie znaczy bezpiecznie i żeby trzymać 2 łapy na kierownicy;) I fatalnie się po tym czułem, pierwszy raz namacalnie poczułem, że nie jestem takim zajebistym kierowcą, za jakiego się uważałem (podświadomie, głośno bym tego nie powiedział też;)).

                                                    > Nawrzucam jej na priva;)

                                                    Nawrzucaj jej tu, też chcę poczytać.

                                                    > A skąd wiesz, jakich informacji o Tobie zażąda jak juz się zacznie > rozpędzać;)

                                                    Wszystkich pewnie;) Więc nie będzie miała o co Ciebie wypytywać (chyba, że będę stawiał opór).

                                                    > Jakieś przygody z młodymi nauczycielkami;)???

                                                    Nie, niestety...

                                                    > Ale na trasie??

                                                    Na trasie jest dużo mniejsza szansa na potrzebę nagłej korekcji toru jazdy. A z jedną ręką na dźwigni wygodniej mi się jedzie jak nie muszę kręcić. Dlatego tam sobie na to pozwalam, w mieście to wiadomo.

                                                    > hahaha:/ Za trudne jak dla mnie znaczy zbyt leniwa jestem

                                                    To była taka raczej teoretyczna możliwość, mi też by się nie chciało;)

                                                    > i nei wiem, gdzie mogłabym się aż tak rozpędzić.

                                                    No jak to gdzie? Wszędzie prawie;)

                                                    > Już się chcesz mnie pozbyć co;> Też sie zgadzam (znów osiągamy
                                                    > consensus - coraz lepiej nam idzie;), ale póki co tak łatwo Ci nie > odpuszczę;D Cieszysz się??

                                                    Nie chcę się pozbyć, to na wypadek, gdybym Ci się znudził. Cieszę się;)

                                                    > Jeśli auto ma niezrównoważonego kierowcę - to nawet gokart może być
                                                    > niebezpieczny w jego rękach;)

                                                    Ale to Ty będziesz przecież prowadzić, nie wiesz_kto;)

                                                    > Na prawdę byś mi pozwolił tak po prostu
                                                    > pojechać na Śląsk wiedząc, ze zaraz się tam zgubię, pogubię

                                                    Hmm, w sumie Aglomeracja, ze swoją dobrze rozbudowaną infrastrukturą, niezłym oznakowaniem i gęstym ruchem to całkiem niezły poligon. Zdarzają się kiepskie rozwiązania (to te, gdzie miałabyś stać na awaryjnych;)) ale nie jest ich tak znowu dużo. A tutaj masz szansę na przejechanie kilkudziesięciu kilometrów (w jednym kierunku) nie wyjeżdżając z terenu zabudowanego;) To dużo skrzyżowań i innych "przeszkadzajek" bez robienia setek kilometrów.

                                                    > A wracając do jednego tematu.....
                                                    > miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35269,4376775.html (...)

                                                    No i powiedz mi teraz, że nie widzisz różnicy między ośrodkiem z pierwszego miejsca (taki Ty wybrałaś, większość zdaje za pierwszym razem) a tym z ostatniego (taki wybrała Linia, o ile teraz zda). Rozpiętość jest ogromna, możliwe, że z powodu małej próbki (50 to strasznie mało, jakby były to statystyki z 2 lub więcej lat byłyby bardziej wiarygodne).
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 14.08.07, 10:10
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Linia jeszcze sobie usłyszy... Albo i nie usłyszy...
                                                    > Miałaś ze mnie niezłą polewkę;)

                                                    Ależ skąd!! Tylko nie przyszło mi do glowy, że naprawdę uwierzysz;) Dopiero po
                                                    ostatnim poście Twoim zorientowałąm się, że mnie widzisz oczyma wyobraźni w tym
                                                    trabancie więc nie chciałam brnąć w to kłamstwo;) Mnie nie trzeba przekonywać,
                                                    że "taniej" jest dołożyć i kupić coś lepszego od 20 letniego trupa niż wydawac
                                                    na rozliczne naprawy:)

                                                    > Ty poprostu masz blisko. Ja mam do... no, gdziekolwiek, marne pół godziny
                                                    piechotą... Poprostu szkoda mi tego czasu. Chociaż muszę przyznać, że moja
                                                    kondycja na tym trochę cierpi... ale korzystanie z komunikacji miejskiej by
                                                    znacząco tego nie poprawiło.

                                                    Miejskie autobusy poprawiają moją kondycję dośc często - zwłąszcza, gdy
                                                    odjeżdzają za wczesnie z przystanków, a że nie lubię stać bezczynnie to wolę te
                                                    parę przystankó się przejść - tak to o nas dbają w Cz-wie. No i na upartego 45
                                                    minut starczy, żeby dojść prawie wszędzie gdzie potrzeba (w końcu mała
                                                    pielgrzymowa wiocha;). Na razie mnie zadawala - a za jakiś czas zobaczymy czy
                                                    auto nie bedzie dla mnie ratunkiem i jedynym transportem;)

                                                    > Chcesz rebusa? Ok: nazwa miasta jest mocno myląca dla kogoś spoza śląska;) Już
                                                    bardzo dużo wiesz.

                                                    Tarnowskie Góry??

                                                    > Naprawdę cechy charakteru wiążesz z miesiącem urodzenia? I to się sprawdza,
                                                    tzn daje się przewidywać? Ze mną się nie udało;)

                                                    Bo znam Cię tylko i wyłącznie przez słowa, a internet daję taką możliwość, że
                                                    pozwala wiele rzeczy ukrywać, wiele przeinaczać, wiele naginać (same minki nie
                                                    wystraczą by wyrazić zdumienie, zadowolenie, wściekłość czy znudzenie - nawet
                                                    emocje cięzko wyrazić, a co dopiero resztę). nie wiążę cech charakteru ze
                                                    znakiem - jedyne co się sprawdza to to, że znam paru ludzi spod tego co ja
                                                    znaku, którzy mają wiele bardzo podobnych cech, preferencji do pewnych rzeczy
                                                    itd, no i wszyscy na ten znak reagują tak samo: "ooooo jezzzzzu";)

                                                    > Najlepiej jednak jeść;)
                                                    Ale jak już pizzę jeść to i lepiej sobie ją przygotować - można wtedy nawrzucac
                                                    do niej co się nam żywnie podoba, a czego normalnie nie dodają;D

                                                    > A wiesz, że ciężarówką wyślą Cię na drugi koniec Polski albo i Europy? Samą.
                                                    Dużym autem. I będziesz musiała dojechać na czas i sprawnie zaparkować przy
                                                    rampie;) I, co najgorsze, gadać z innymi kierowcami przez CB i doświadczać ich
                                                    wyrafinowanego poczucia humoru;)

                                                    Hehe ale ja się łatwo nie poddaje - zamontuje sobie GPSa, przez CB radio będę
                                                    udawać idiotkę (przyjdzie mi to bez trudu;) "panowie znów się zgubiłam,
                                                    pomożcie";D no i z chęcią bym pojeździła po Europie:)

                                                    > Przeżyją, przeżyją. Nawet będą mogli dalej jeździć, chodzić nie będą mogli...
                                                    Taka kombinacja do skuteczny (i głupi) sposób na złamanie kręgosłupa.

                                                    Nie przeżyją bo poduszka złamie im najpierw kark - czyli śmierć na miejscu - tak
                                                    się nieciekawie skłąda, że poduszka wybucha nam prosto w twarz i pierwsza rzecz,
                                                    która jest narażona to własnie szyja jak nas poduszka wgina spowrotem w kierunku
                                                    fotela to właśnie kark, a kręgosłup tylko przy okazji.
                                                    A poza tym o ile się nie myle mamy minusowy przyrost naturalny, społeczeństwo
                                                    się starzeje, rak sobie daje całkiem nieźle z lekarstwami radę, a człowiek
                                                    idiota jak go nei zabiją wytwory zniszczonego przez niego środowiska (trąby
                                                    powietrzne, powodzie itd) to zginie z rąk innego czlowieka... tak więc wątpie,
                                                    żeby kiedykolwiek ten świat się zdążył na serio przeludnić.

                                                    > > Umiejętnośc jazzdy = pewnośc siebie, tak więc więcej tłumaczyć nie trzeba;)
                                                    > Zawsze? To samo obowiązuje w przypadku ścigantów w tjuningowanych golfach 2?

                                                    Tak - im się wydaje, że potrafią jeździć więc są pewni siebie i swoich aut....

                                                    > Raz spowodowałem stłuczkę...

                                                    Odkąd zaczęłam tę przygodę z prawem jazdy.... nigdy w życiu nie widziałąm aż
                                                    tylu stluczek. Oczywiście ich ilośc wcale nie wzrosla, tylko ja nagle je
                                                    wszystkie widzę i za każdym razem myślę sobie, ze to mogłam być ja... A w dniu,
                                                    w którym stwierdzę, że chyba już potrafie jeździc - mam szczerą nadzieję, że
                                                    ktoś mi schowa prawo jazdy i kluczyki od auta;)

                                                    > Nawrzucaj jej tu, też chcę poczytać.
                                                    No coś Ty - czego nei wyciągnę z Ciebie - wyciągnę z niej - nie mogę tak na forum;P

                                                    > Wszystkich pewnie;) Więc nie będzie miała o co Ciebie wypytywać (chyba, że
                                                    będę stawiał opór).

                                                    A będziesz?? Bo coś czuję, że tak jak Ty nie natykasz na żaden opór w
                                                    dowiadywaniu się o niej, tak i ona nie będzie mieć większych problemów;D
                                                    zwłaszcza na priva.....;)

                                                    > > Jakieś przygody z młodymi nauczycielkami;)???
                                                    > Nie, niestety...

                                                    Ojjjjj czżbym czuła nutkę żalu, że żadnych przygód nie było??:D

                                                    > > i nei wiem, gdzie mogłabym się aż tak rozpędzić.
                                                    > No jak to gdzie? Wszędzie prawie;)

                                                    Znów nie wziąłeś poprawki na to, że być moze inny kierowca p zdołałby wszędzie,
                                                    ale ja nie - bo zanim się rozpędze to już znów mnie jakieś światła złapią;)
                                                    > Nie chcę się pozbyć, to na wypadek, gdybym Ci się znudził. Cieszę się;)

                                                    Znów to mrygnięcie.... Ale trudno się mówi - nie masz wyjścia - musisz
                                                    sięcieszyć, a ja się tak szybko nie nudzę......:)

                                                    > Ale to Ty będziesz przecież prowadzić, nie wiesz_kto;)
                                                    Ojjjjj narażasz się;D W moich rękach to nawet rower bywa niebezpieczny;)

                                                    > .... A tutaj masz szansę na przejechanie kilkudziesięciu kilometrów (w jednym
                                                    kierunku) nie wyjeżdżając z terenu zabudowanego;) To dużo skrzyżowań i innych
                                                    "przeszkadzajek" bez robienia setek kilometrów.

                                                    CZyli skończyloby się tym, że jechałabym prosto przez wszytkie możliwe
                                                    skrzyżowania po czym w końcu zawróciłabym i tą samą trasą wracałą do domu
                                                    obiecując sobie nigdy więcej nie wpadać na tak idiotyczny pomysł;) Jakie
                                                    "przeszkadzajki"??

                                                    > No i powiedz mi teraz, że nie widzisz różnicy między ośrodkiem z pierwszego
                                                    miejsca...

                                                    Czterech OSK z pierwszych pięciu miejsc nie znam w ogóle- nigdy w życiu nie
                                                    widziałam ich eLek na ulicy, nie znam nikogo kto by tam chodził, nie wiem
                                                    nic..... i dlatego bym nie zaryzykowała. Za to widze jak podwyższyłam statystykę
                                                    komuś, kto sobie na to nie zasłużył, dzieki czemu może się pochwalić prawie taką
                                                    statystyką jak średnia dla WORDów.....
                                                    Tylko jedno mogę przyznać - instruktor, którego wielbię pod niebiosa - pracuje w
                                                    OSK, który znajduje się w pierwszej dziesiątce, znam stamtąd jeszcze jednego
                                                    instruktora i też wiem, że jest na swój sposób dobry i tyle.

                                                    A w kwestii: "Na niskich robi pyr pyr pyr, na wysokich takie wrrrrrrrr;)" -
                                                    próbowalam sprawdzić - raz ze zdumieniem odkryłam, że moje auto nie wydaje
                                                    żadnych dźwięków na luzie - stalam na przejeździe kolejowym tak więc czasu
                                                    miałam sporo a tu cisza z auta i nic (silnk oczywiście włączony, żebyś sobie nei
                                                    pomyślał;). Ostatnim razem juz udało mi się sprawdzić, że jednak coś słyszę....
                                                    ani pyr pyr ani wrrrr - raczej bym powiedziala, że coś pomiędzy - takie
                                                    przerywane wrrrr podobne do pyr pyr - czyli nadal nie wiem, na jakich obrrotach
                                                    chodzi moje autko;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.07, 19:22
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Ależ skąd!! Tylko nie przyszło mi do glowy, że naprawdę uwierzysz;)

                                                    Dlaczego miałbym nie wierzyć? Ja tutaj nie kłamię więc sądziłem, że inni też;) A trabant nie wydawał mi się taki niemożliwy (niezgadzającą się pojemność wytłumaczyłem sobie Twoją niewiedzą;)), pisałaś, że jest tani, takie właśnie są wozy z demoludów (w utrzymaniu też, części po cenie złomu). Więc to całkiem niegłupi wybór na pierwszy samochód. A czym jeździsz naprawdę naprawdę?

                                                    > Miejskie autobusy poprawiają moją kondycję dośc często -
                                                    > zwłąszcza, gdy odjeżdzają za wczesnie z przystanków, a że nie
                                                    > lubię stać bezczynnie to wolę te parę przystankó się przejść

                                                    Ja też, jeśli już muszę, wolę iść niż jechać busem. Częściowo ze względu na zdrowie. Czekania też nie lubię. I mało komfortowe są.

                                                    > Na razie mnie zadawala - a za jakiś czas zobaczymy czy
                                                    > auto nie bedzie dla mnie ratunkiem i jedynym transportem;)

                                                    Światła coraz wyżej świecą?;)

                                                    > Tarnowskie Góry??

                                                    ;)

                                                    > Bo znam Cię tylko i wyłącznie przez słowa, a internet daję taką
                                                    > możliwość, że pozwala wiele rzeczy ukrywać, wiele przeinaczać,
                                                    > wiele naginać (same minki nie wystraczą by wyrazić zdumienie,
                                                    > zadowolenie, wściekłość czy znudzenie - nawet emocje cięzko
                                                    > wyrazić, a co dopiero resztę).

                                                    Podobno sama treść to tylko kilkanaście procent całego przekazu, jaki się odbiera w rozmowie twarzą w twarz. A jeszcze dochodzi dowolnie długi czas na odpowiedź. Czyli pewnie nijak ma się to do tego, co powiedzielibyśmy sobie bezpośrednio. Ale za to odpada sporo chwytów, jakie można zastosować w dyskusji w realu;)

                                                    > Hehe ale ja się łatwo nie poddaje - zamontuje sobie GPSa, przez CB > radio będę udawać idiotkę (przyjdzie mi to bez trudu;) "panowie
                                                    > znów się zgubiłam, pomożcie";D no i z chęcią bym pojeździła po
                                                    > Europie:)

                                                    Teraz też możesz to sobie zamontować. I nie wiem, czy to jest taka ciekawa jazda, bez przerwy autostrada, na poboczach tylko pola albo lasy...

                                                    > Nie przeżyją bo poduszka złamie im najpierw kark - czyli śmierć na > miejscu - tak się nieciekawie skłąda, że poduszka wybucha nam
                                                    > prosto w twarz i pierwsza rzecz, która jest narażona to własnie
                                                    > szyja jak nas poduszka wgina spowrotem w kierunku fotela to
                                                    > właśnie kark, a kręgosłup tylko przy okazji.

                                                    O tym nie wiedziałem. Znam za to przypadek, gdzie kierowca i pasażer, mimo zapiętych pasów doznali... złamania skroni! To była dosyć pechowa sytuacja (najechanie z dużą prędością z tyłu i wepchnięcie na pojazd z przodu) i tutaj poduszki raczej zaszkodziły niż pomogły... Tak, czy inaczej wolę je mieć niż nie mieć;)

                                                    > tak więc wątpie, żeby kiedykolwiek ten świat się zdążył na serio
                                                    > przeludnić.

                                                    No nie wiem, już jest nas 6mld i rośnie... dzikusy (sorry) rozmnażają się na potęgę...
                                                    A czytałem gdzieś, że gdyby człowiek podlegał prawom "natury", tzn nie miał mózgu, był jak zwierze normalne, to jego liczebność wynosiłaby na całym świecie (biorąc pod uwagę wielkość, potrzeby itp) ok 2 milionów sztuk.

                                                    > Tak - im się wydaje, że potrafią jeździć więc są pewni siebie i
                                                    > swoich aut....

                                                    Aha, czyli przeświadczenie o umiejętnościach = pewność siebie?

                                                    > A w dniu, w którym stwierdzę, że chyba już potrafie jeździc - mam > szczerą nadzieję, że ktoś mi schowa prawo jazdy i kluczyki od
                                                    > auta;)

                                                    Nie "potrafię jeździć" a "jestem najlepszą i najszybszą kierowczynią w powiecie" powinno być;).

                                                    > A będziesz??

                                                    Jasne! Dla sportu chociażby.

                                                    > Ojjjjj czżbym czuła nutkę żalu, że żadnych przygód nie było??:D

                                                    Ech, zdarzały się takie, że...;p Zresztą, sama pewnie też to znasz (z panem od w-fu;);)

                                                    > Znów nie wziąłeś poprawki na to, że być moze inny kierowca p
                                                    > zdołałby wszędzie, ale ja nie - bo zanim się rozpędze to już znów > mnie jakieś światła złapią;)

                                                    Zaprzyjaźnij się z tymi od golfów, oni Cię nauczą;)


                                                    > Ojjjjj narażasz się;D W moich rękach to nawet rower bywa
                                                    > niebezpieczny;)

                                                    ;) Już nie rób z siebie takiej ofiary. Motocyklisty nie przejchałaś.

                                                    > CZyli skończyloby się tym, że jechałabym prosto przez wszytkie
                                                    > możliwe skrzyżowania po czym w końcu zawróciłabym i tą samą trasą > wracałą do domu obiecując sobie nigdy więcej nie wpadać na tak
                                                    > idiotyczny pomysł;)

                                                    Ja nie każę Ci jeździć prosto przez śląsk. Jeśli kiedyś przyszłoby Ci do głowy kupić sobie coś innego niż świecącą figurkę MBC, możesz wybrać się do jednego z licznych tutaj (a napewno liczniejszych niż w Częstochowie) centrów handlowych na przykład;) Trzeba mieć jakiś cel a nie wozić się w kółko (albo po prostej tylko).

                                                    > Jakie "przeszkadzajki"??

                                                    Piesi, pasy, inne samochody, dziury, zwierzęta, ja... różne takie, pewnie niektóre macie też u siebie;)

                                                    > Czterech OSK z pierwszych pięciu miejsc nie znam w ogóle- nigdy w > życiu nie widziałam ich eLek na ulicy, nie znam nikogo kto by tam > chodził, nie wiem nic..... i dlatego bym nie zaryzykowała.

                                                    A ja bym zaryzykował. Ty masz opinie kilku(-nastu?) osób, ja ponad 300 (ten pierwszy ośrodek).

                                                    > Za to widze jak podwyższyłam statystykę komuś, kto sobie na to nie > zasłużył, dzieki czemu może się pochwalić prawie taką
                                                    > statystyką jak średnia dla WORDów.....

                                                    I dlatego rozmawialiśmy o bardziej miarodajnym systemie;)

                                                    > Tylko jedno mogę przyznać - instruktor, którego wielbię pod
                                                    > niebiosa - pracuje w OSK, który znajduje się w pierwszej dziesiątce

                                                    I, statystycznie rzecz biorąc, nie jest tam wyjątkowy;)

                                                    > próbowalam sprawdzić - raz ze zdumieniem odkryłam, że moje auto
                                                    > nie wydaje żadnych dźwięków na luzie - stalam na przejeździe
                                                    > kolejowym

                                                    Z pewnością jest cichsze od pociągu przejeżdżającego 5 metrów od Ciebie;)

                                                    > Ostatnim razem juz udało mi się sprawdzić, że jednak coś słyszę....
                                                    > ani pyr pyr ani wrrrr - raczej bym powiedziala, że coś pomiędzy - > takie przerywane wrrrr podobne do pyr pyr - czyli nadal nie wiem, > na jakich obrrotach chodzi moje autko;)

                                                    Na właściwych. Jeśli go nie słychać i nie ma dużych wibracji na wolnych obrotach to są dobre. To "pyr pyr" to kiepska onomatopeja, dobra może dla malucha. Normalne samochody poprostu chodzą cicho i najwyżej trochę się trzęsą na luzie;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 14.08.07, 22:00
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Dlaczego miałbym nie wierzyć? Ja tutaj nie kłamię więc sądziłem, że inni też;)

                                                    Ejjjj ale nikt tu nie kłamal - a ja Ci raz pisałam, że mozesz Linię pytać, bo
                                                    ona też nie wie;D Znaczy jeszcze nie wie, ale to kwestia bardzo krótkiego czasu;)

                                                    > niezgadzającą się pojemność wytłumaczyłem sobie Twoją niewiedzą;))

                                                    Bez przesady z ta niewiedzą - takiej informacji nie trzeba daleko suzkac - jest
                                                    w dowodzie rejestracyjnym:D

                                                    > A czym jeździsz naprawdę naprawdę?

                                                    A mogę nie mówić?? Właśnie dlatego nie mówię, że nie chce skłamać, ja też tutaj
                                                    nie oklamuję Cię, co najwyżej pewne tematy dyplomatycznie pomijam i nie udzielam
                                                    odpowiedzi albo udzielam zdawkowej (nie potwierdzam, nie zaprzeczam;), ale nie
                                                    kłamię...

                                                    > Ja też, jeśli już muszę, wolę iść niż jechać busem. Częściowo ze względu na
                                                    zdrowie. Czekania też nie lubię. I mało komfortowe są.

                                                    Ufff dokłądnie. Dlatego nadłożyłam dziś km bo widok zapchanego tramwaju mnie
                                                    odstraszył ewidentnie.

                                                    > > Na razie mnie zadawala - a za jakiś czas zobaczymy czy
                                                    > > auto nie bedzie dla mnie ratunkiem i jedynym transportem;)
                                                    > Światła coraz wyżej świecą?;)

                                                    Hmmmm, że co???????? Co insynuujesz??

                                                    > > Tarnowskie Góry??
                                                    > ;)

                                                    Czyli Tarnowskie tak?? Chyba, że Ty teraz dyplomatycznie nie potwierdzasz i nie
                                                    zaprzeczasz;D Zdaje się, że do Tarnowksich Gór można dojechać takim wspanialym
                                                    autobusem nr 5 z Katowic, który zalicza pół Śląska i jedzie tak długo, że nawet
                                                    ja wybierałabym auto gdybym tak miałą np codziennie jeździć:D

                                                    > Podobno sama treść to tylko kilkanaście procent całego przekazu, jaki się
                                                    odbiera w rozmowie twarzą w twarz. A jeszcze dochodzi dowolnie długi czas na
                                                    odpowiedź. Czyli pewnie nijak ma się to do tego, co powiedzielibyśmy sobie
                                                    bezpośrednio.

                                                    Dokładnie, chociaż to, czy odpowiedzi są przemyślane cy nie - można poznać
                                                    choćby po wyważonych albo i nie wyważonych odpowiedziach, ewentualnie po liczbie
                                                    błędów i pomyłek językowych w jednym poście (czyli coś jak u mnie;)

                                                    > Ale za to odpada sporo chwytów, jakie można zastosować w dyskusji w realu;)

                                                    Np zmuszanie do odpowiedzi siłą;) albo na urok osobisty (jesli się jest
                                                    szczęściarzem i się takowy posiada;), no itd (ale nie jestem w tym specjalistką;)

                                                    > Teraz też możesz to sobie zamontować. I nie wiem, czy to jest taka ciekawa
                                                    jazda, bez przerwy autostrada, na poboczach tylko pola albo lasy...

                                                    Lubię lasy....ale łażenie po nich, niekoniecznie zza okna nagrzanego TIRa;)
                                                    Odbierasz mi życiowe spełninie, jak możesz;)

                                                    > O tym nie wiedziałem. Znam za to przypadek, gdzie kierowca i pasażer, mimo
                                                    zapiętych pasów doznali... złamania skroni!

                                                    No to wyobraź sobie, co by było gdyby pasów nei zapięli....

                                                    > Tak, czy inaczej wolę je mieć niż nie mieć;)

                                                    Też bym wolała, ale niestety kolejny brak w wyposażeniu;)

                                                    > A czytałem gdzieś, że gdyby człowiek podlegał prawom "natury", tzn nie miał
                                                    mózgu, był jak zwierze normalne, to jego liczebność wynosiłaby na całym świecie
                                                    (biorąc pod uwagę wielkość, potrzeby itp) ok 2 milionów sztuk.

                                                    Czyli jakby parafrazując Hitlera wyciąć tą część społeczeństwa, która mózgu nie
                                                    używa mimo, że teoretycznie go ma - to by tak ze 2 mld mniej nas bylo;) Może by
                                                    mieszkania nie były takie drogie.....;)

                                                    > Aha, czyli przeświadczenie o umiejętnościach = pewność siebie?

                                                    No a nie jest tak - w dniu swojej stłuczki nei byłeś pewny siebie? Poza tym
                                                    pewność siebie nie jest dla odmiany równe posiadaniu umiejętności oczywiście.
                                                    A propos stłuczki - tak szczerze - jak szybko o tym zapomniałeś. Generalnie
                                                    każdemu się czasem przyda kubeł zimniej wody, tylko ciekawi mnie na ile ten
                                                    kubeł starcza, jak szybko kierowca wraca do starch nawyków, zwłaszcza tych,
                                                    które go w danym momencie zgubiły (np jednej rączki na kierownicy;)

                                                    > Nie "potrafię jeździć" a "jestem najlepszą i najszybszą kierowczynią w
                                                    powiecie " powinno być;).

                                                    Tak jest!!! Wykleje to sobie na aucie;D A tam zaraz najszybszą - tak jakby
                                                    prędkośc bylą synonimem byciem dobrym kierowcą, cokolwiek to "dobry" znaczy;)
                                                    >
                                                    > > A będziesz??
                                                    > Jasne! Dla sportu chociażby.

                                                    Hehhe, no stawianie oporu też może być zabawne (juz wiem, czemu ze mną piszesz
                                                    - sprawdzasz jak szybko i jak gładko powyciągasz ze mnie rózne informacje;>)

                                                    > Ech, zdarzały się takie, że...;p Zresztą, sama pewnie też to znasz (z panem od
                                                    w-fu;);)

                                                    nie nie znam;D Poza tym wfu uczyly mnie zawsze babki, w ogóle wszędzie babki
                                                    więc miałam mniejsze szanse się zauroczyć;P

                                                    > Zaprzyjaźnij się z tymi od golfów, oni Cię nauczą;)
                                                    Jakoś mnie nie ciągnie, złą opinią mają. Wolałabym trabanciarzy:D

                                                    > ;) Już nie rób z siebie takiej ofiary. Motocyklisty nie przejchałaś.

                                                    hyh nie znasz moich możliwości i nei wiesz ile razy zaliczyłam glebę na
                                                    rowerze;D I zaraz tam ofiarę!!! co najwyżej slepego losu;)

                                                    > Ja nie każę Ci jeździć prosto przez śląsk.... Trzeba mieć jakiś cel a nie
                                                    wozić się w kółko (albo po prostej tylko).

                                                    Wszystkie cele upadly by na znaczeniu wraz z pierwszymi przeszkadzajkami, a
                                                    no-comments wracałaby z podkulonym ogonem do domu;)

                                                    > Piesi, pasy, inne samochody, dziury, zwierzęta, ja... różne takie, pewnie
                                                    niektóre macie też u siebie;)

                                                    Zwłaszcza dziury - zaliczam wszytkie;( ELką z jednym instruktorem (nei wiem,
                                                    czemu tylko z jednym) również wszystkie kanaly. W zasadzie mogłabym dorabiac na
                                                    1/4 etatu w jakiś służbach drogowych - nie musieliby sprawdzać stanu
                                                    technicznego dróg - wszystko by wiedzieli po stanie moich amoryzatorów (znaczy
                                                    Żaby oczywiście;).

                                                    > A ja bym zaryzykował. Ty masz opinie kilku(-nastu?) osób, ja ponad 300 (ten
                                                    pierwszy ośrodek).

                                                    I mamy 50 % szans na to, kto ze statystyk skorzysta, a kto nie;)

                                                    > Na właściwych. Jeśli go nie słychać i nie ma dużych wibracji na wolnych
                                                    obrotach to są dobre. To "pyr pyr" to kiepska onomatopeja, dobra może dla
                                                    malucha. Normalne samochody poprostu chodzą cicho i najwyżej trochę się trzęsą
                                                    na luzie;)

                                                    No właśnie - czasem czuje delikatne wibracje na pedałach - w sumie śmieszne
                                                    uczucie. A trzęsie mną (czyt. Żabą) jak stoję na świetłach a obok leci TIR -
                                                    naprawdę jak w lunaparku;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:34
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Ejjjj ale nikt tu nie kłamal - a ja Ci raz pisałam, że mozesz
                                                    > Linię pytać, bo ona też nie wie;D

                                                    Napisałaś, że wie;)

                                                    > Bez przesady z ta niewiedzą - takiej informacji nie trzeba daleko > suzkac - jest w dowodzie rejestracyjnym:D

                                                    Ale raz się poprawiłaś...

                                                    > A mogę nie mówić?? Właśnie dlatego nie mówię, że nie chce skłamać, > ja też tutaj nie oklamuję Cię, co najwyżej pewne tematy
                                                    > dyplomatycznie pomijam i nie udzielam odpowiedzi albo udzielam
                                                    > zdawkowej (nie potwierdzam, nie zaprzeczam;), ale nie
                                                    > kłamię...

                                                    A dlaczego nie chcesz? Naprawdę dlatego, żeby ktoś Cię nie zidentyfikował? Taki charakterystyczny ten samochód?

                                                    > Hmmmm, że co???????? Co insynuujesz??

                                                    Nic więcej, niż Ty;)

                                                    > Czyli Tarnowskie tak?? Chyba, że Ty teraz dyplomatycznie nie
                                                    > potwierdzasz i nie zaprzeczasz;D

                                                    Tak. Nie mam pojęcia, czy można dojechać 5, wiem, że z Katowic to 820;) Znasz te okolice?

                                                    > Dokładnie, chociaż to, czy odpowiedzi są przemyślane cy nie -
                                                    > można poznać choćby po wyważonych albo i nie wyważonych
                                                    > odpowiedziach, ewentualnie po liczbie błędów i pomyłek językowych > w jednym poście (czyli coś jak u mnie;)

                                                    No nie wiem, czasem przywiązuje się wagę do treści, nie formy. I nie czyta po napisaniu;) A Ty nie robisz błędów, literówki najwyżej.

                                                    > Np zmuszanie do odpowiedzi siłą;) albo na urok osobisty (jesli się > jest szczęściarzem i się takowy posiada;), no itd (ale nie jestem > w tym specjalistką;)

                                                    Właśnie. E tam nie jesteś, jesteś;)

                                                    > Lubię lasy....ale łażenie po nich, niekoniecznie zza okna
                                                    > nagrzanego TIRa;) Odbierasz mi życiowe spełninie, jak możesz;)

                                                    Mają klimę. A co do ciężarówek i lasów, może coś takiego:
                                                    www.unimog.pl/html/5.html
                                                    ;)

                                                    > No to wyobraź sobie, co by było gdyby pasów nei zapięli....

                                                    Tutaj akurat pasy niewiele by zmieniły, główne uderzenie było z tyłu, przód nie był mocno zniszczony (nawet reflektory ocalały chyba), odpaliły tylko poduszki.

                                                    > Też bym wolała, ale niestety kolejny brak w wyposażeniu;)

                                                    A zamontować się raczej nie da (a z pewnością nie opłaca)...

                                                    > Czyli jakby parafrazując Hitlera wyciąć tą część społeczeństwa,
                                                    > która mózgu nie używa mimo, że teoretycznie go ma - to by tak ze 2 > mld mniej nas bylo;) Może by mieszkania nie były takie
                                                    > drogie.....;)

                                                    2 miliony. To o parę rzędów wielkości mniej;) Nie zauważylibyśmy różnicy...

                                                    > No a nie jest tak - w dniu swojej stłuczki nei byłeś pewny siebie?
                                                    > Poza tym pewność siebie nie jest dla odmiany równe posiadaniu
                                                    > umiejętności oczywiście. A propos stłuczki - tak szczerze - jak
                                                    > szybko o tym zapomniałeś.

                                                    Może za bardzo. Ale tu przyczyną było raczej to, że byłem zbyt rozluźniony, toczyłem się powoli prawym pasem, trzymając kierownicę jedną ręką i rozglądając się na boki;) I kiedy ten przede mną zrobił awarynje hamowanie (musiał) ja nie zareagowałem odpowiednio szybko. A ile z tego pamiętam? Wszystko. Jak zobaczyłem światła stopu, pomyslałem "za późno", zahamowałem, zdziwiłem się jak ciężko obrócić kierownicę na zablokowanych kołach i... walnąłem w tą fiestę czy co to tam było;) A nauczyłem się z tego, że lepiej trochę szybciej i patrzeć na drogę niż jechać jak zombie... I jak do tej pory udaje mi się tego nie powtórzyć.

                                                    > Tak jest!!! Wykleje to sobie na aucie;D

                                                    Dobra, jak zobaczę auto z takim hasłem, odbiorę kierowczyni kluczyki;)

                                                    > A tam zaraz najszybszą - tak jakby prędkośc bylą synonimem byciem > dobrym kierowcą, cokolwiek to "dobry" znaczy;)

                                                    A kto jest najleszy w F1 czy jakimkolwiek innym sporcie motorowym? Ostatni?;)

                                                    > Hehhe, no stawianie oporu też może być zabawne (juz wiem, czemu ze > mną piszesz - sprawdzasz jak szybko i jak gładko powyciągasz ze
                                                    > mnie rózne informacje;>)

                                                    Ja z Ciebie? Bez żartów;)

                                                    > Jakoś mnie nie ciągnie, złą opinią mają. Wolałabym trabanciarzy:D

                                                    Oni Cię nie nauczą szybko jeździć;)

                                                    > Zwłaszcza dziury - zaliczam wszytkie;( ELką z jednym instruktorem > (nei wiem, czemu tylko z jednym) również wszystkie kanaly. W
                                                    > zasadzie mogłabym dorabiac na 1/4 etatu w jakiś służbach drogowych > - nie musieliby sprawdzać stanu technicznego dróg - wszystko by
                                                    > wiedzieli po stanie moich amoryzatorów (znaczy Żaby oczywiście;).

                                                    Hehe, świetny pomysł. Pod warunkiem, że firma pokrywałaby koszty amortyzatorów;)

                                                    > I mamy 50 % szans na to, kto ze statystyk skorzysta, a kto nie;)

                                                    Faktycznie;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 15.08.07, 14:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Napisałaś, że wie;)

                                                    Niemożliwe!! własnie dlatego podjudzałąm Cię, żebyś zapytał bo nagle sobie
                                                    uświadomiląm, ze nie wie. A jeśli napisałąm, że wie to pewnie po prostu "nie" mi
                                                    zjadło - nigdy nie czytam postów przed wysłaniem, więc nie wyłapałam;)

                                                    > Ale raz się poprawiłaś...

                                                    Bo mi się coś ubzdurało, ale szybko informację skontrowałam na prawdziwą:)

                                                    > A dlaczego nie chcesz? Naprawdę dlatego, żeby ktoś Cię nie zidentyfikował?
                                                    Taki charakterystyczny ten samochód?

                                                    Wcale nie charakterystyczny, dużo takich podobnych jeździ po Cz-wie w różnych
                                                    kolorach;) tylko chcąc nie chcąc znam za dużo ludzi...

                                                    > > Hmmmm, że co???????? Co insynuujesz??
                                                    > Nic więcej, niż Ty;)

                                                    Czyli nadal nic nie wiem, o co chodzi;> Ja chciałam tylko napisać, ze auto w tej
                                                    chwili nie jest niezbędne mi do zycia, ale życie ma to do siebie, że lubi się
                                                    szybko zmieniać i ani pół palca nie dam za stwierdzenie, że za pół roku coś się
                                                    w tej materii nie mzieni, a sytuacja życiowa (albo po prostu wygoda;) nie zmusi
                                                    mnie do częstszego używania auta.

                                                    > Tak. Nie mam pojęcia, czy można dojechać 5, wiem, że z Katowic to 820;) Znasz
                                                    te okolice?

                                                    Może 820 - tego nie wiem, ale wiem, że "5" to taka objazdowa - czyli marne 1,5
                                                    godziny żeby dojechać do celu. Ja w ogóle znam różne dziwne okolice w Polsce,
                                                    ale uprzedzajac kolejne pytanie - nei, nigdy w Tarnowskich nie byłam. Jeszcze.....;D

                                                    > No nie wiem, czasem przywiązuje się wagę do treści, nie formy. I nie czyta po
                                                    napisaniu;) A Ty nie robisz błędów, literówki najwyżej.

                                                    Zwłaszcza jak się ma tylko treść a nie tą całą otoczkę towarzyszącą rozmowie
                                                    twarzą w twarz. Zresztą ja w każdej sytuacji przykładam wagę do treści - slowa
                                                    to chyba najlepszy przekaz dla róznych rzeczy jaki kiedykolwiek wymyślono -
                                                    nawet emocje na twarzy tracilyby na znacznie gdyby nie towarzyszyly im slowa. I
                                                    nei czytam postu przed wysłąniem, nie poprawiam i nei zmieniam co by ybl
                                                    "bardziej przemyślany", co najwyżej patrzę, czy mi nie zjadlo końcówki.

                                                    > Właśnie. E tam nie jesteś, jesteś;)

                                                    internetowo to możemy być specjalistami od wszystkiego co nie?? Czlowiek przez
                                                    internet wydaje się bardziej pewny siebie, bardziej wygadany, czasem coś
                                                    przemilczy, nie boi sie zranienia i może pokazywać sibie w dużo lepszym wydaniu
                                                    niż jest - internet jesst cudowny;)

                                                    > Mają klimę. A co do ciężarówek i lasów, może coś takiego:...

                                                    Ach ten spcyhacz śniegowy jest superrrr!! Szkoda, że nei cierpię zimy;D Te
                                                    europejskie może i mają klimę, ale nasze polskie to chyba nie zawsze;)

                                                    > Tutaj akurat pasy niewiele by zmieniły, ... odpaliły tylko poduszki

                                                    Właśnie o to mi chodzi - pasy przytrzymały ich w miejscu - gdyby nie mieli
                                                    zapiętych pasów nie skończyłoby się na zlamaniu skroni tylko zancznie
                                                    poważniej.... swoją drogą... złąmanie skroni to musiało być okrpone- chyba
                                                    musialo się skończyć jakąś operacją palstyczną?? W ogole nie mogę sobie tego
                                                    wyobrazić.

                                                    > A zamontować się raczej nie da (a z pewnością nie opłaca)...

                                                    Dokładnie. dołozylabym jeszcze trochę i moglabym kupić kolejną Żabę już z
                                                    poduszkami:)

                                                    > 2 miliony. To o parę rzędów wielkości mniej;) Nie zauważylibyśmy różnicy...

                                                    Pewnie, że byśmy zauwazyli - choćby dlatego, że byloby 3 razy mniej ludzi do
                                                    produkcji kolejnego pokolenia, a zwazywszy że dzisiejszy styl zycia i środowisko
                                                    doprowadza do sytuacji, że wielu ludzi nie chce albo chce i nie może mieć dzieci
                                                    - populacja nam by sie zmniejszylą znacząco;)

                                                    > Może za bardzo. Ale tu przyczyną było raczej to, że byłem zbyt rozluźniony,
                                                    .... A nauczyłem się z tego, że lepiej trochę szybciej i patrzeć na drogę niż
                                                    jechać jak zombie... I jak do tej pory udaje mi się tego nie powtórzyć.

                                                    Ach też tak robię:( Znaczy toczę się i rozglądam z nudów - tak bym kiedyś
                                                    walnęła w TIRa jak się nagle zatrzymał, i najgorzsze jest to, że mnie to niczego
                                                    nie nauczyło... To chyba jedna z najgorszych czterech wad kierowców - totalny
                                                    brak ucenia się na własnych błędach:(

                                                    > Dobra, jak zobaczę auto z takim hasłem, odbiorę kierowczyni kluczyki;)

                                                    tylko potem szybko zmykaj - bo co prawda autem Cię już nie dogonię ale ze stresu
                                                    mogę szybciej biegać niz zazwyczaj i kto wie jak zareaguje;)

                                                    > A kto jest najleszy w F1 czy jakimkolwiek innym sporcie motorowym? Ostatni?;)

                                                    Ale W F1 chodzi o to, żeby dojechać jako pierwszym, inne cele schodzą na dalszy
                                                    plan, a dla mnie jak wsiadam do auta najwyższym celem jest po prostu przeżyć.

                                                    > Ja z Ciebie? Bez żartów;)

                                                    noooo znasz jakąś 1/10 moich błędów czynionych na drodze.... to już coś;) Parę
                                                    innych rzeczy też by się znalazło - np jakiego miasta unikać za kierownicą;D

                                                    > Oni Cię nie nauczą szybko jeździć;)

                                                    Dziś sobie pozwoliłam na jazdę lewym pasem - właśnie w celu porozpędzania autka
                                                    trochę i wypróbowania na jakiej prędkości lubi 5tkę... ale szybko musialam się
                                                    ewakuowac na prawy bo zbyt blokowałam ruch;)
                                                    A propos trabatów.... do ilu one się rozpędzają?? Zdaje się, że pisałąm kiedyś,
                                                    że raz na autostradzie jechałąm sobie 110....

                                                    > Hehe, świetny pomysł. Pod warunkiem, że firma pokrywałaby koszty amortyzatorów;)

                                                    no pewnie, że by pokrywała!! Zresztą nawet bez pokrywania ja te dziury zaliczam,
                                                    więc wystarczylaby mała pensja;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.07, 16:14
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Niemożliwe!! własnie dlatego podjudzałąm Cię, żebyś zapytał bo
                                                    > nagle sobie uświadomiląm, ze nie wie

                                                    Ale wcześniej napisałaś:
                                                    "Rozczaruje, zdaje się, że Linia oprócz prawdziwego imienia Żaby nei zna nawet jej koloru;) Na razie nie zna....."
                                                    ;)

                                                    > Wcale nie charakterystyczny, dużo takich podobnych jeździ po Cz-
                                                    > wie w różnych kolorach;) tylko chcąc nie chcąc znam za dużo
                                                    > ludzi...

                                                    I dużo tych ludzi siedzi na tym forum?

                                                    > Czyli nadal nic nie wiem, o co chodzi;>

                                                    Napisałaś, że możliwe, że niedługo będzie Ci potrzebne, co zrozumiałem tak, że nie będziesz w stanie poruszać się na własnych nogach. No, może nie do końca tak zrozumiałem ale tak insynuowałem;)

                                                    > Ja w ogóle znam różne dziwne okolice w Polsce,
                                                    > ale uprzedzajac kolejne pytanie - nei, nigdy w Tarnowskich nie
                                                    > byłam. Jeszcze.....;D

                                                    Jakbyś się wybierała to wiesz, uprzedź;)

                                                    > internetowo to możemy być specjalistami od wszystkiego co nie??
                                                    > Czlowiek przez internet wydaje się bardziej pewny siebie, bardziej > wygadany, czasem coś przemilczy, nie boi sie zranienia i może
                                                    > pokazywać sibie w dużo lepszym wydaniu niż jest - internet jesst
                                                    > cudowny;)

                                                    Dokładnie, ja taki jestem. Ale nie mów tego Linii;p

                                                    > Ach ten spcyhacz śniegowy jest superrrr!! Szkoda, że nei cierpię
                                                    > zimy;D Te europejskie może i mają klimę, ale nasze polskie to
                                                    > chyba nie zawsze;)

                                                    Nasze chyba też, zdecydowana większosć to nowe wozy, klima już od dawna jest standardem. A unimogi w ogóle są fajne, nie tylko ten spychacz;)

                                                    > Właśnie o to mi chodzi - pasy przytrzymały ich w miejscu - gdyby
                                                    > nie mieli zapiętych pasów nie skończyłoby się na zlamaniu skroni
                                                    > tylko zancznie poważniej

                                                    Możliwe, sam nie wiem, przy dużej prędkości to oczywiste ale tutaj raczej nie lecieliby w kierunku kierownicy z dużą prędkością...

                                                    > złąmanie skroni to musiało być okrpone- chyba musialo się skończyć > jakąś operacją palstyczną?? W ogole nie mogę sobie tego wyobrazić.

                                                    Aaa, bo źle napisałem, nie złamanie tylko pęknięcie;) Było widać na rentgenie, obyło się na bólu głowy chyba, bez gipsów i takich tam.

                                                    > Dokładnie. dołozylabym jeszcze trochę i moglabym kupić kolejną
                                                    > Żabę już z poduszkami:)

                                                    I ogrzewaniem tylnej szyby przede wszystkim;)

                                                    > Pewnie, że byśmy zauwazyli - choćby dlatego, że byloby 3 razy
                                                    > mniej ludzi do produkcji kolejnego pokolenia, a zwazywszy że
                                                    > dzisiejszy styl zycia i środowisko doprowadza do sytuacji, że
                                                    > wielu ludzi nie chce albo chce i nie może mieć dzieci
                                                    > - populacja nam by sie zmniejszylą znacząco;)

                                                    Nie rozumiem, dlaczego 3 razy mniej? Przecież te 2 miliony w skali świata byłyby niedostrzegalne. Coś pokręciłaś;)

                                                    > Ach też tak robię:( Znaczy toczę się i rozglądam z nudów - tak bym > kiedyś walnęła w TIRa jak się nagle zatrzymał, i najgorzsze jest
                                                    > to, że mnie to niczego nie nauczyło...

                                                    Bo ciężko się koncentrować przy dłuższym toczeniu się, dlatego ludzie wjeżdżają na siebie w korkach. No i szybko zareagować jak się trzymało nogę nieruchomo na gazie przez pół godziny. A to moje toczenie się to było może ok 40 km/h tam, gdzie zazwyczaj jest prawie dwa razy tyle...

                                                    > tylko potem szybko zmykaj - bo co prawda autem Cię już nie dogonię > ale ze stresu mogę szybciej biegać niz zazwyczaj i kto wie jak
                                                    > zareaguje;)

                                                    Ale teraz już będziesz wiedziała, że to ja;)

                                                    > Ale W F1 chodzi o to, żeby dojechać jako pierwszym, inne cele
                                                    > schodzą na dalszy plan, a dla mnie jak wsiadam do auta najwyższym > celem jest po prostu przeżyć.

                                                    Ale najszybszy ma najlepszą technikę, opanowanie samochodu, szczęście i w ogóle;)

                                                    > Dziś sobie pozwoliłam na jazdę lewym pasem - właśnie w celu
                                                    > porozpędzania autka trochę i wypróbowania na jakiej prędkości lubi > 5tkę... ale szybko musialam się ewakuowac na prawy bo zbyt
                                                    > blokowałam ruch;)

                                                    Brawo. Za jazdę lewym i za zjechanie z niego;) A piątka zazwyczaj jest ok od 70-80 km/h.

                                                    > A propos trabatów.... do ilu one się rozpędzają?? Zdaje się, że
                                                    > pisałąm kiedyś, że raz na autostradzie jechałąm sobie 110....

                                                    601 100-110km/g (plus przekłamanie licznika, więc by się zgadzało;)).
                                                    1.1 to był monster, 125km/h;)

                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 15.08.07, 20:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Ale wcześniej napisałaś:
                                                    > "Rozczaruje, zdaje się, że Linia oprócz prawdziwego imienia Żaby nei zna nawet
                                                    jej koloru;) Na razie nie zna....." ;)

                                                    CZyli wszystko się zgadza - napisałam, że możesz sobie pytać, bo Linia nie wie -
                                                    nie zna ani marki ani nawet koloru mojej Żaby. Na razie nie zna, bo niedługo pozna:)

                                                    > I dużo tych ludzi siedzi na tym forum?

                                                    Wystarczyłąby jedna i już bigos gotowy;) No dobra, dłużej tego nie ukryje, sam
                                                    chciałeś wiedzieć, wydusileś to ze mnie... no więc prawda jest taka, że .....
                                                    mam manię prześladowczą, ot co;D

                                                    > Napisałaś, że możliwe, że niedługo będzie Ci potrzebne, co zrozumiałem tak, że
                                                    nie będziesz w stanie poruszać się na własnych nogach. No, może nie do końca tak
                                                    zrozumiałem ale tak insynuowałem;)

                                                    Aaaaa nie no bez przesady. Chociaż jak zacznę używać auta zawsze i wszędzie
                                                    ograniczając w ten sposób ruch do minimum to bardzo prawdopodobne, że z
                                                    hipopotama wagi średniej przejdę do wagi ciężkiej i będę mogła się poruszać
                                                    wtedy już tylko autem;)

                                                    > Jakbyś się wybierała to wiesz, uprzedź;)

                                                    Uprzedzę, za bardzo Cię lubię, żeby Ci zyczyć rychłej śmierci, albo co najmniej
                                                    maksymalnego zdenerwowania na drodze;) No i dam Ci czas, żebyś uprzedził co
                                                    bardziej lubianych znajomych - kierowców (a im mniej ludzi na drodze tym lepiej
                                                    dla mnie;)

                                                    > Dokładnie, ja taki jestem. Ale nie mów tego Linii;p

                                                    Hehhe obawiam się, że już to wie. Ale będe milczeć na wszelki wypadek;)

                                                    > Nasze chyba też, zdecydowana większosć to nowe wozy, klima już od dawna jest
                                                    standardem. A unimogi w ogóle są fajne, nie tylko ten spychacz;)

                                                    Tak jak standardem jest już w autach osobowych np obrotmierz;P

                                                    > Aaa, bo źle napisałem, nie złamanie tylko pęknięcie;) Było widać na rentgenie,
                                                    obyło się na bólu głowy chyba, bez gipsów i takich tam.

                                                    Ufff ale boleć musiało cholernie.

                                                    > I ogrzewaniem tylnej szyby przede wszystkim;)

                                                    Śmiej się śmiej z mojej Żaby, za karę Cię nie przewieziemy jak się u nas zjawisz;>

                                                    > Nie rozumiem, dlaczego 3 razy mniej? Przecież te 2 miliony w skali świata
                                                    byłyby niedostrzegalne. Coś pokręciłaś;)

                                                    Ajjjj bo miałobyć 2 MLD nie mln - chyba jednak zacznę czytać posty przed
                                                    wysłaniem. No dobra wcale nei twierdzę, że co 3 człowiek nie używa mózgu
                                                    (chociaż jeśli wziąć pod uwagę, że polowa populacji to mężczyźni...;), ale gdzie
                                                    nie spojrzeć widać, że ludzie zbytnio się nie przemęczają w celu jego używania.

                                                    > Bo ciężko się koncentrować przy dłuższym toczeniu się, dlatego ludzie
                                                    wjeżdżają na siebie w korkach. No i szybko zareagować jak się trzymało nogę
                                                    nieruchomo na gazie przez pół godziny.

                                                    U mnie noga w korkach lata jak z pełnum pęcherzem - hamulec, gaz, hamulec,
                                                    gaz.... A propos korków - bedzie głupie pytanie (znowu;) o toczeniu (ale takim
                                                    prawdziwym a nie 40 km/ h!!) - lepiej toczyć się po prostu na jednce i co chwilę
                                                    hamować czy po prostu na zasadzie operowania sprzęgłem (półsprzęgła itd) -
                                                    trochę szkoda tego sprzęgła jak się tak 40 minut w korku stoi- toczy?

                                                    > Ale teraz już będziesz wiedziała, że to ja;)

                                                    Czyli podwójna siła do gonienia Cię - nie dość, że będę rozwścieczona faktem
                                                    zabrania mi ulubionej zabwki, to jeszcze będę chciała wiedzieć ktoś Ty;P

                                                    > Ale najszybszy ma najlepszą technikę, opanowanie samochodu, szczęście i w ogóle ;)

                                                    A jakoże na przynajmniej minimalnie poprawną technikę nie mam szans to po kiego
                                                    grzyba się będę ścigać w tym konkursie;) A w ogóle - szybko jeździć to nie
                                                    filozofia żadna - po prostu gaz do dechy i tyle. Grunt, żeby jeszcze umieć w tym
                                                    czasie utrzymać kierownicę;)

                                                    > A piątka zazwyczaj jest ok od 70-80 km/h.

                                                    W innych autkach bez problemu przy 70 km/ h, nawet lekko wcześniej, ale Żabie
                                                    sie to nie spodobało, poprzedni właściciel mówił - 85 więc tego się trzymałam -
                                                    dziś sprawdziłam na 75 i rzeczywiście nie spodobalo się to silnikowi, przy 80
                                                    już było lepiej.

                                                    > 601 100-110km/g (plus przekłamanie licznika, więc by się zgadzało;)). 1.1 to
                                                    był monster, 125km/h;)

                                                    O kurcze, a myslałam, ze tak z 80 to dla nich maksimum - jakoś tak wyglądają
                                                    jakby przy większych prędkościach miały się rozlecieć, a maluchy do ilu potrafią
                                                    się rozpędzić, dziś widziałam takiego fiata jak pędził, że się aż kurzyło:D
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.07, 22:28
                                                    no-comments napisała:

                                                    > CZyli wszystko się zgadza - napisałam, że możesz sobie pytać, bo
                                                    > Linia nie wie - nie zna ani marki ani nawet koloru mojej Żaby. Na > razie nie zna, bo niedługo po zna:)

                                                    No hej a "prawdziwe imie" to co?

                                                    > Wystarczyłąby jedna i już bigos gotowy;) No dobra, dłużej tego nie > ukryje, sam chciałeś wiedzieć, wydusileś to ze mnie... no więc
                                                    > prawda jest taka, że ..... mam manię prześladowczą, ot co;D

                                                    No dobra, chorobą psychiczną możesz wszystko wytłumaczyć. Dłużej nie naciskam już.

                                                    > Aaaaa nie no bez przesady.

                                                    Hipopotam w żabie? Bez sensu;) No i zaoszczędziłabyś trochę czasu, który mogłabyś wtedy przeznaczyć na ćwiczenia fizyczne;)

                                                    > Uprzedzę, za bardzo Cię lubię, żeby Ci zyczyć rychłej śmierci,
                                                    > albo co najmniej maksymalnego zdenerwowania na drodze;)

                                                    Ja Ci chciałem wyjechać na spotkanie!

                                                    > Tak jak standardem jest już w autach osobowych np obrotmierz;P

                                                    Ale ciężarówki to jednak inna sprawa. Niedawno był (może i dalej jest) prawdziwy boom na ciężarówki, sporo ich wymieniono.

                                                    > Śmiej się śmiej z mojej Żaby, za karę Cię nie przewieziemy jak się > u nas zjawisz;>

                                                    A jak się będę śmiał to przejadę się przywiązany do zderzaka?;)

                                                    > Ajjjj bo miałobyć 2 MLD nie mln - chyba jednak zacznę czytać posty > przed wysłaniem. No dobra wcale nei twierdzę, że co 3 człowiek nie > używa mózgu (chociaż jeśli wziąć pod uwagę, że polowa populacji to > mężczyźni...;), ale gdzie nie spojrzeć widać, że ludzie zbytnio
                                                    > się nie przemęczają w celu jego używania.

                                                    Od początku: jest nas 6 miliardów. Gdybyśmy byli zwierzętami i byli umieszczeni na tej piramidzie pokarmowej, byłoby nas 2 miliony (na całym świecie). Czyli nie co 3. a co 3000. nie używa mózgu;)
                                                    Co do mężczyzn... może i nie używamy ale to my wynaleźliśmy telefon, samochód i dużo innych rzeczy;p

                                                    > U mnie noga w korkach lata jak z pełnum pęcherzem - hamulec, gaz, > hamulec, gaz.... A propos korków - bedzie głupie pytanie (znowu;)
                                                    > o toczeniu (ale takim prawdziwym a nie 40 km/ h!!) - lepiej toczyć > się po prostu na jednce i co chwilę hamować czy po prostu na
                                                    > zasadzie operowania sprzęgłem (półsprzęgła itd) - trochę szkoda
                                                    > tego sprzęgła jak się tak 40 minut w korku stoi- toczy?

                                                    Najlepiej jedynka - luz - hamulec chyba. Półsprzęgło to zły pomysł, lepiej rozpędzić się na jedynce, w miarę możwliwości przewidzieć następny postój, wcześniej wrzucić luz i dotoczyć się do zatrzymania (i tak będzie trzeba dohamować). Tak sądzę;)

                                                    > Czyli podwójna siła do gonienia Cię - nie dość, że będę
                                                    > rozwścieczona faktem zabrania mi ulubionej zabwki, to jeszcze będę > chciała wiedzieć ktoś Ty;P

                                                    Ale już nie w złych zamiarach, co?;)

                                                    > A w
                                                    > ogóle - szybko jeździć to nie filozofia żadna - po prostu gaz do
                                                    > dechy i tyle. Grunt, żeby jeszcze umieć w tym czasie utrzymać
                                                    > kierownicę;)

                                                    "Proste są dla szybkich samochodów, zakręty - dla szybkich kierowców";) A u nas wszyscy zasuwają na prostych a na zakrętach zwalniają do prędkości truchtającego jamnika... Jak mnie to wkurza, tych, którzy wyprzedzą mnie w wiosce (bo jadę tylko o 20% powyżej ograniczenia...) doganiam po drugim zakręcie...

                                                    > O kurcze, a myslałam, ze tak z 80 to dla nich maksimum - jakoś tak > wyglądają jakby przy większych prędkościach miały się rozlecieć, a > maluchy do ilu potrafią się rozpędzić, dziś widziałam takiego
                                                    > fiata jak pędził, że się aż kurzyło:D

                                                    Bo to lekkie samochody były. W ogóle stare samochody nieźle sobie radzą ze słabymi silnikami, właśnie z powodu niskiej wagi. Odbija się to na bezpieczeństwie biernym niestety...
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 16.08.07, 19:32
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > No hej a "prawdziwe imie" to co?

                                                    Tajemnica poliszynela;D

                                                    > No dobra, chorobą psychiczną możesz wszystko wytłumaczyć. Dłużej nie naciskam już.

                                                    Ach czyli już wiem, jak uciekać przed niewygodnymi pytaniami - w choroby
                                                    psychiczne;)

                                                    > Hipopotam w żabie? Bez sensu;)
                                                    Imię Żaby jest dla zmyłki;)

                                                    > No i zaoszczędziłabyś trochę czasu, który mogłabyś wtedy przeznaczyć na
                                                    ćwiczenia fizyczne;)

                                                    Hehehe celna uwaga - ale jestem zbyt leniwa na ćwiczenia więc albo trochę ruchu
                                                    wymuszonego okolicznościami albo w ogóle;)

                                                    > Ja Ci chciałem wyjechać na spotkanie!

                                                    Trzeba było tak od razu!! Tylko nie wybiegaj nagle na drogę i nie rób
                                                    gwałtownych nieprzewidzianych ruchów;)

                                                    > A jak się będę śmiał to przejadę się przywiązany do zderzaka?;)

                                                    Dokładnie;) Założę Ci rolki, przywiąże 5 metrową liną (żebyś lepiej poczul
                                                    zakręty) i zacznę się uczyć szybko jeździć;) Wiem nawet gdzie mam w Żabie to
                                                    dziwaczne miejsce do przyczepiania holu więc strzeż się;P

                                                    > Od początku: jest nas 6 miliardów. Gdybyśmy byli zwierzętami i byli
                                                    umieszczeni na tej piramidzie pokarmowej, byłoby nas 2 miliony (na całym
                                                    świecie). Czyli nie co 3. a co 3000. nie używa mózgu;)

                                                    A no włąsnie myślę, że trochę więcej jednak - posiadanie mózgu jeszcze nie jest
                                                    jednoznaczne z jego używaniem;)

                                                    > Co do mężczyzn... może i nie używamy ale to my wynaleźliśmy telefon, samochód
                                                    i dużo innych rzeczy;p

                                                    Ale najpierw wymyśleliście dyskryminację - wykorzystując swoja przewagę jesli
                                                    chodzi o siłę fizyczną i cuzjąc niebezpieczeńśtwo związane z zagrożeniem przez
                                                    kobiety dla Waszej pozycji - zmusiliście nas do wiary, że jedyne do czego się
                                                    nadajemy to nauka gry na fortepianie, bawienie dzieci i częste globusy (znaczy
                                                    bóle głowy) - zabronilicie dostępu do ksiązek, wejścia na uniwersytety i przez
                                                    wiele lat to ciemiężenie Wam się udawało - gdybyście dali nam szasnę wykazania
                                                    się - może żarówkę wymyśliłaby pani Edison a nie jej mąż;) Kto wie, moze nawet
                                                    tak bylo, tylko my o tym nie wiemy;)

                                                    > Najlepiej jedynka - luz - hamulec chyba. Półsprzęgło to zły pomysł, lepiej
                                                    rozpędzić się na jedynce, w miarę możwliwości przewidzieć następny postój,
                                                    wcześniej wrzucić luz i dotoczyć się do zatrzymania (i tak będzie trzeba
                                                    dohamować). Tak sądzę;)

                                                    CZemu na luzie się dotaczać, ale jeśli nagle auta ruszą, choćby o te 2 metry -
                                                    to trzeba znów wrzucić jedynkę, znów na luz i tak w kółko:( A czemu w oóle na
                                                    luzie?? CZy czasem więcej benzyny się tak nei spala?? PÓŁsprzęgło wygodniejsze
                                                    niestety:(

                                                    > Ale już nie w złych zamiarach, co?;)

                                                    Nie, no jasne, że nie - a jak mi jeszcze oddasz kluczyki to nawet możemy iśc
                                                    razem na piwo - wtedy wybaczam wszystko;)

                                                    > "Proste są dla szybkich samochodów, zakręty - dla szybkich kierowców";) A u
                                                    nas wszyscy zasuwają na prostych a na zakrętach zwalniają do prędkości
                                                    truchtającego jamnika... Jak mnie to wkurza, tych, którzy wyprzedzą mnie w
                                                    wiosce (bo jadę tylko o 20% powyżej ograniczenia...) doganiam po drugim zakręcie...

                                                    Dobre hasło:D Ja przed zakrętami truchtam jak najbardziej, ale głównie dlatego,
                                                    że już parę razy przekonałąm się co to znaczy wylecieć z zakrętu i nie chce tego
                                                    powtarzać jak kiedyś ktoś będzie na drodze, w którą skręcam stał. Za to kierowcy
                                                    w ogle nei zwalniają na łukach (nawet takich poważnych) - czasem sie
                                                    zastanawiam, który na mnie zleci kiedyś z tego luku:( Na szczęście rzadko takie
                                                    mam po drodze, ale ich nie lubię:/

                                                    > Bo to lekkie samochody były. W ogóle stare samochody nieźle sobie radzą ze
                                                    słabymi silnikami, właśnie z powodu niskiej wagi. Odbija się to na
                                                    bezpieczeństwie biernym niestety...

                                                    Czyli efektach wypadków tak- zgnioty, wgnioty itd??
                                                    A młodsze samochody z malymi silniczkami też sobie tak świetnie dająradę;P??
                                                    Może trza było kupić malucha;P
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.07, 21:01
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Tajemnica poliszynela;D

                                                    Nie aż takiego znowu poliszynela skoro ani Linia ani ja nie znamy...

                                                    > Ach czyli już wiem, jak uciekać przed niewygodnymi pytaniami - w
                                                    > choroby psychiczne;)

                                                    To niesportowe. I nudne. Ja się tak nie bawię;)

                                                    > Imię Żaby jest dla zmyłki;)

                                                    Eee, liczyłem, że hipo będzie dla zmyłki...

                                                    > Hehehe celna uwaga - ale jestem zbyt leniwa na ćwiczenia więc albo > trochę ruchu wymuszonego okolicznościami albo w ogóle;)

                                                    To prawie tak, jak ja;) Ale ja się zmuszam. I nawet to lubię. Zwłaszcza jak widać, że mięśnie rosną;p

                                                    > Trzeba było tak od razu!! Tylko nie wybiegaj nagle na drogę i nie > rób gwałtownych nieprzewidzianych ruchów;)

                                                    I tak nie wiem, przed jakim autem miałbym wybiegać...

                                                    > Dokładnie;) Założę Ci rolki, przywiąże 5 metrową liną (żebyś
                                                    > lepiej poczul zakręty) i zacznę się uczyć szybko jeździć;) Wiem
                                                    > nawet gdzie mam w Żabie to dziwaczne miejsce do przyczepiania holu > więc strzeż się;P

                                                    Delikatna jesteś, spodziewałem się przywiązania za nogi;)

                                                    > Ale najpierw wymyśleliście dyskryminację - wykorzystując swoja
                                                    > przewagę jesli chodzi o siłę fizyczną i cuzjąc niebezpieczeńśtwo
                                                    > związane z zagrożeniem przez kobiety dla Waszej pozycji (...)

                                                    Całe szczęście, żę od kiedy dyskryminacja się skończyła (czyli dobre kilkadziesiąt lat, a teraz na uniwersytetach jest więcej kobiet), liczba noblistów i noblistek szybko się wyrównuje, prawda? ;)

                                                    > gdybyście dali nam szasnę wykazania się - może żarówkę wymyśliłaby > pani Edison a nie jej mąż;) Kto wie, moze nawet tak bylo, tylko my > o tym nie wiemy;)

                                                    Kopernik też była kobietą!

                                                    > CZemu na luzie się dotaczać, ale jeśli nagle auta ruszą, choćby o > te 2 metry - to trzeba znów wrzucić jedynkę, znów na luz i tak w
                                                    > kółko:( A czemu w oóle na luzie?? CZy czasem więcej benzyny się
                                                    > tak nei spala?? PÓŁsprzęgło wygodniejsze niestety:(

                                                    Najlepiej w ogóle się nie zatrzymywać zupełnie. Wtedy przypieszenie z powrotem jest szybsze niż z zatrzymania. Ale trzeba czasem zostawić przed sobą więcej miejsca. A na luzie nic nie pali tylko podczas hamowania silnikiem, w focusie poniżej 2 albo 2.5 tysięcy obrotów spala już tyle, co na luzie.

                                                    > Nie, no jasne, że nie - a jak mi jeszcze oddasz kluczyki to nawet > możemy iśc razem na piwo - wtedy wybaczam wszystko;)

                                                    Z przyjemnością. A kto wróci potem Twoim samochodem?;)

                                                    > Za to kierowcy w ogle nei zwalniają na łukach (nawet takich
                                                    > poważnych) - czasem sie zastanawiam, który na mnie zleci kiedyś z > tego luku:( Na szczęście rzadko takie mam po drodze, ale ich nie
                                                    > lubię:/

                                                    Zwalniają... Mam niedaleko siebie serię baardzo fajnych zakrętów, niestety prawie zawsze trafię tam na kogoś, kto zwolni do prędkości, przy jakiej nie ma w nich już nic fajnego... Ale wszyscy uważają, że zakręty są niebezpieczne (chociaż dzisiejsze samochody mają takie zawieszenia, że dużo można) a na prostych można pocinać...

                                                    > Czyli efektach wypadków tak- zgnioty, wgnioty itd??

                                                    Tak.

                                                    > A młodsze samochody z malymi silniczkami też sobie tak świetnie dająradę;P??

                                                    Jeśli masz coś z lat dziewięćdziesiątych XX wieku ;) (ale opracowane, nie wyprodukowane) to pewnie nie jest już tragicznie. A zupełnie nowe, nawet małe samochody są już bardzo bezpieczne i... bardzo ciężkie. Chyba, że są z Chin;)

                                                    > Może trza było kupić malucha;P

                                                    Nie, to nigdy nie jst dobre wyjście;)

                                                    Aha, co do naszej wcześniejszej dyskusji o drogach, fajny wątek na BnD się pojawił:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=67542048
                                                    Zwróć uwagę na wypowiedzi rapida130, to mądry gość jest.
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 17.08.07, 18:57
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nie aż takiego znowu poliszynela skoro ani Linia ani ja nie znamy...
                                                    Ale Linia zna prawdziwę imię Żaby....;) A Ty możesz być wyjątkiem od reguły;)

                                                    > To niesportowe. I nudne. Ja się tak nie bawię;)
                                                    Ale chyba nie zabierzesz zabawek i nie uciekniesz z piaskownicy, co??

                                                    > Eee, liczyłem, że hipo będzie dla zmyłki...
                                                    Nigdy nic nie wiadomo, tylko teraz to ja nie wiem, której wersji się lepiej
                                                    trzymac;)

                                                    > To prawie tak, jak ja;) Ale ja się zmuszam. I nawet to lubię. Zwłaszcza jak
                                                    widać, że mięśnie rosną;p

                                                    U mnie co by nie robić - nie rosną (w zasadzie też ich za specjalnie nie
                                                    potrzebuje choć do tej upiornej kierownicy by się przydały;), czekam na dzień,
                                                    kiedy nie zdąże odkręcić kierownicy i wyladuje na krawężniku za zakrętem) a jak
                                                    nie rosną to i motywacji nie ma - mimo wszystko fajnie jest coś robić, jak widać
                                                    efekty.... np efekty jeżdzenia;P

                                                    > I tak nie wiem, przed jakim autem miałbym wybiegać...
                                                    No wiesz, może wtedy bym Cię obłaskawiła tą informacją, ale myślę, że to nei
                                                    byłoby potrzebne - poznałbyś mnie po "technice" jazdy;)

                                                    > Delikatna jesteś, spodziewałem się przywiązania za nogi;)
                                                    Bo ja jestem w ogóle bardzo grzeczna dziewczynka:) A jakbyś byl przywiązany za
                                                    nogi i ciągnął się za samochodem to nie mogłabym obserwować Twojej miny;)

                                                    > Całe szczęście, żę od kiedy dyskryminacja się skończyła (czyli dobre
                                                    kilkadziesiąt lat, a teraz na uniwersytetach jest więcej kobiet), liczba
                                                    noblistów i noblistek szybko się wyrównuje, prawda?

                                                    Czuję, że mnie podpuszczasz.... nie mam pojęcia jaki jest rozkłąd płciowy
                                                    noblistów, ale mogę się założyć, że gdyby Noble przyznawano w większej ilości za
                                                    humanistyczne osiągnięcia - to byśmy w tym celowały i Was przeważały;) A prawda
                                                    jest taka, że po stuleciach ciemiężenia pozostała nam - skromność, która nie
                                                    pozwala nam chwalić się swoimi osiągnięciami licząc tylko na poklask i nagrody!

                                                    > Kopernik też była kobietą!
                                                    Skąd wiedziałeś??;) A z innej beczki - skad wiesz, że nie był kobietą uwięzioną
                                                    w ciele mężczyzny?? Dziś takie przypadki - innej płci fizycznej i innej płci
                                                    mózgu nie są aż takie rzadkie - wtedy tż pewnie były, ale nazwano by to prędzej
                                                    chorobą psychiczną;)

                                                    > Najlepiej w ogóle się nie zatrzymywać zupełnie....
                                                    Generalnie to i tak się aż tak bardzo nie zatrzymuje tylko człapię na dwójce -
                                                    ale to tez nie wiem czy dobrze, jeśli auto nie zatrzyma się całkowicie - nei
                                                    wrzucam jedynki tylko lecę z dwójki.

                                                    > Z przyjemnością. A kto wróci potem Twoim samochodem?;)
                                                    Jak to kto?? Linia! Będziemy tacy pijani, że będzie nam wszystko jedno czy już
                                                    prawo jazdy ma cyz się dopiero produkuje;) Ewentualnie zostaniemy w barze do
                                                    rana i poczekamy 12 godzin aż wytrzeźwieję;) - ale upiorna wizja - 12 h z
                                                    no-comments;D

                                                    > Zwalniają... .. Ale wszyscy uważają, że zakręty są niebezpieczne (chociaż
                                                    dzisiejsze samochody mają takie zawieszenia, że dużo można) a na prostych można
                                                    pocinać...

                                                    Mnie tam pełzająca na zakrętach czy łukach prędkośc w ogóle nie dziwi, więc nie
                                                    rozumiem Twojego rozgoryczenia, oprócz tego, że musisz co chwilę hamowac;)

                                                    > Jeśli masz coś z lat dziewięćdziesiątych XX wieku ;) (ale opracowane, nie
                                                    wyprodukowane) to pewnie nie jest już tragicznie.
                                                    Czyli masz na myśli - rok powstania projektu marki a nie wiek danego auta?? Nie
                                                    mam pojęcia ale z ciekawości sprawdzę o ile się uda.

                                                    > A zupełnie nowe, nawet małe samochody są już bardzo bezpieczne i... > bardzo
                                                    ciężkie. Chyba, że są z Chin;)
                                                    Mój z Chin nie jest (cholera co się wszyscy tak Chin czepiają?) ale do ciężkich
                                                    też raczej chyba nie należy.

                                                    > Aha, co do naszej wcześniejszej dyskusji o drogach, fajny wątek na BnD się
                                                    pojawił....

                                                    "Generalnie droga nie powinna potęgować zniecierpliwienia kierowcy."

                                                    Fajny slogan, ale chyba tego własnie za skarby świata nie uda nam się osiągnąć.

                                                    "Wskutek tego przemieszczają się po drogach, pokonując często wiele
                                                    kilometrów dziennie, źle siedząc, źle kręcąc, źle hamując, źle
                                                    sygnalizując swoje zamiary, bezmyślnie dobierając prędkość,
                                                    przeszkadzając innym, nieświadomie popełniając serie błędów.
                                                    I to wszystko czynią w świętym przekonaniu, że jeżdżą bezpiecznie!
                                                    Że to wszyscy inni dookoła są wariatami drogowymi."

                                                    A to dla odmiany o mnie.... i ani rzeczone przez autora słów krótkie spoty tu
                                                    nie pomogą, ani edukacyjne filmy, ani uczenie przez doświadczonych kieorowców,
                                                    którzy sami mają już wiele zlych naybytych nawyków - czego Jasia nie nauczyli
                                                    tego Jan nie bedzie umiał - i cięzko jest wykorzenić nabyte na kursie "metody",
                                                    typu zakręty na półsprzęgle itd. i mogę setki razy wściekać sie na siebie, że
                                                    tragicznie operuje kierownicą ale inaczej nie potrafie się nauczyć.

                                                    Co do wycinki drew - nei zgadzam się, ale ja mało jeżdzę więc mogę sobie tak
                                                    mówić, moze za pare lat powiedziałabym inaczej (pewnie nawet by tak było), ale
                                                    na razie jestem przekonana, że to nei drzewa atakują ludzi tylko ludzie
                                                    wjeżdzają na drzewa.
                                                    Budowa obwodnic i autostrad poza miastami - niemozliwa - w końcu ciągle nas
                                                    przybywa, ludzie zajmują kolejne niegdyć niezamieszkane tereny - za parę lat nie
                                                    byłoby gdzie tych dróg budowac, a z równaniem wszystkiego jak w Rospudzie się
                                                    nei zgadzam - oprócz jeżdzenia musimy jeszcze gdzieś mieszkać.
                                                    Uświadamianie rowerzystów i pieszych - zdecydowanie tak!! Ale już od małego
                                                    dzieciaka (plus pranie mózgu dla dorosłych, żeby nie niszcuyzli pracy
                                                    uświadamiania swoimi złymi zachowaniami).
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.07, 20:12
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Ale chyba nie zabierzesz zabawek i nie uciekniesz z piaskownicy,
                                                    > co??

                                                    Póki co tego nie planuję;)

                                                    > Nigdy nic nie wiadomo, tylko teraz to ja nie wiem, której wersji
                                                    > się lepiej trzymac;)

                                                    To zależy, jak chcesz, żeby NC była "sobie wyobrażana";)

                                                    > U mnie co by nie robić - nie rosną (w zasadzie też ich za
                                                    > specjalnie nie potrzebuje choć do tej upiornej kierownicy by się
                                                    > przydały;), czekam na dzień, kiedy nie zdąże odkręcić kierownicy i > wyladuje na krawężniku za zakrętem) a jak nie rosną to i motywacji > nie ma - mimo wszystko fajnie jest coś robić, jak widać efekty.... > np efekty jeżdzenia;P

                                                    No u mnie też jakoś specjalnie nie;p I też specjalnie ich nie potrzebuję. A kierownica w czasie jazdy powinna obracać się lekko, problem jest tylko na postoju zazwyczaj. Jeśli w czasie jazdy (nawet wolnej!) dalej bardzo ciężko Ci się obraca, może daj to komuś zobaczyć.

                                                    > No wiesz, może wtedy bym Cię obłaskawiła tą informacją, ale myślę, > że to nei byłoby potrzebne - poznałbyś mnie po "technice" jazdy;)

                                                    Kierować się tam, gdzie słychać klaksony?;)

                                                    > Czuję, że mnie podpuszczasz.... nie mam pojęcia jaki jest rozkłąd > płciowy noblistów, ale mogę się założyć, że gdyby Noble
                                                    > przyznawano w większej ilości za humanistyczne osiągnięcia - to
                                                    > byśmy w tym celowały i Was przeważały;)

                                                    Dobrze czujesz... Niestety, Noble przyznawane są za osiągnięcia w nauce;)

                                                    > A prawda jest taka, że po stuleciach ciemiężenia pozostała nam -
                                                    > skromność, która nie pozwala nam chwalić się swoimi osiągnięciami > licząc tylko na poklask i nagrody!

                                                    Aaaa hahahaha;) Skromność?;p

                                                    > Skąd wiedziałeś??;) A z innej beczki - skad wiesz, że nie był
                                                    > kobietą uwięzioną w ciele mężczyzny?? Dziś takie przypadki - innej > płci fizycznej i innej płci mózgu nie są aż takie rzadkie - wtedy > tż pewnie były, ale nazwano by to prędzej chorobą psychiczną;)

                                                    Wtedy nazwano by opętaniem;) A skąd wiesz, żę Skłodowska i cała reszta nie były mężczyznami uwięzionymi blebleble? W końcu miały parę cech typowych dla mężczyzn (na przykład zdobycie Nobla;)).

                                                    > Generalnie to i tak się aż tak bardzo nie zatrzymuje tylko człapię > na dwójce - ale to tez nie wiem czy dobrze, jeśli auto nie
                                                    > zatrzyma się całkowicie - nei wrzucam jedynki tylko lecę z dwójki.

                                                    Ujdzie. Chociaż to wymusza dłuższą jazdę na półsprzęgle...

                                                    > Jak to kto?? Linia! Będziemy tacy pijani, że będzie nam wszystko
                                                    > jedno czy już prawo jazdy ma cyz się dopiero produkuje;)
                                                    > Ewentualnie zostaniemy w barze do rana i poczekamy 12 godzin aż
                                                    > wytrzeźwieję;) - ale upiorna wizja - 12 h z no-comments;D

                                                    A Linia nie byłaby równie pijana? No ale jej przynajmniej nie zabraliby prawka:) A 12 godzin z pijaną NC w knajpie mogłoby być całkiem fajne. Nietrzeźwa też się tak trzymasz swojego zdania?

                                                    > Mnie tam pełzająca na zakrętach czy łukach prędkośc w ogóle nie
                                                    > dziwi, więc nie rozumiem Twojego rozgoryczenia, oprócz tego, że
                                                    > musisz co chwilę hamowac;)

                                                    Bo ja lubię jechać a nie toczyć się;) A zakręty są fajne, w przeciwieństwie do prostych. No lubię to przeciążenia boczne, redukcje przed zakrętem, gaz w połowie;) No i muszę hamować w zupełnie nieuzasadnionych miejscach, ci, którzy spowalniają mnie na zakrętach wyprzedili mnie wcześniej na prostej.

                                                    > Czyli masz na myśli - rok powstania projektu marki a nie wiek
                                                    > danego auta?? Nie mam pojęcia ale z ciekawości sprawdzę o ile się > uda.

                                                    Ogólnie - kiedy wszedł do produkcji. Od lat dziewięćdziesiątych (zwłaszcza powiedzmy od połowy) auta były już całkiem przyzwoicie bezpieczne.

                                                    > Mój z Chin nie jest (cholera co się wszyscy tak Chin czepiają?)
                                                    > ale do ciężkich też raczej chyba nie należy.

                                                    Dlaczego czepiają się Chin? Dlatego:
                                                    www.youtube.com/watch?v=f7Ts94rjr4M - chińska kopia opla frontery
                                                    www.youtube.com/watch?v=F06LjugtIUo - inny chiński wynalazek
                                                    I dla porównania małe clio (prędkość taka sama - 64km/h):
                                                    www.youtube.com/watch?v=LSoYzp23V2o
                                                    Zwróć uwagę na to, co się dzieje z kierowcą.

                                                    > A to dla odmiany o mnie.... i ani rzeczone przez autora słów
                                                    > krótkie spoty tu nie pomogą, ani edukacyjne filmy, ani uczenie
                                                    > przez doświadczonych kieorowców, którzy sami mają już wiele zlych > naybytych nawyków - czego Jasia nie nauczyli tego Jan nie bedzie
                                                    > umiał

                                                    A ja jednak wierzę w te spoty. Pod warunkiem, że są dobre. Jak ten o pasach ("ostatni wyskok bez pasów"? jakoś tak...). Oczywiście nie podziałają na wszystkich (wiem, dla Ciebie to już skreśla tą metodę;)) ale przynajmniej paru się zastanowi. Pod warunkiem, że nie nazwiemy ich na starcie wariatami drogowymi, ludzi trzeba traktować jak równych, nie jak bydło. A jakość kształcenia to inna sprawa (nie potrafię sobie wyobrazić tych zakrętów na półsprzęgle), tu też trzeba popracować.

                                                    > Co do wycinki drew - nei zgadzam się, ale ja mało jeżdzę więc mogę > sobie tak mówić, moze za pare lat powiedziałabym inaczej

                                                    Ja w sumie nie mam zdania. Z jednej strony to nie one są winne, z drugiej rosną często o pół metra od krawędzi całkiem zatłoczonych dróg, na których prędkość względna pojazdów to (legalnie) 180 km/h... A ludzie popełniają błędy, jeśli zaraz obok masz drzewa, każdy błąd to wyrok śmierci. Przy zatłoczonych drogach drzew nie powinno być, przy lokalnych jak najbardziej.

                                                    > Budowa obwodnic i autostrad poza miastami - niemozliwa - w końcu
                                                    > ciągle nas przybywa, ludzie zajmują kolejne niegdyć niezamieszkane > tereny - za parę lat nie byłoby gdzie tych dróg budowac, a z
                                                    > równaniem wszystkiego jak w Rospudzie się nei zgadzam - oprócz
                                                    > jeżdzenia musimy jeszcze gdzieś mieszkać.

                                                    Owszem, możliwa. Jest mnóstwo miejsc, gdzie można te drogi budować. I się buduje, trochę;) Zresztą, buduje się je w całej Europie a my przecież nie jesteśmy jakimś Hong-kongiem. I znajdzie się sporo miejsc, gdzie można budować drogi bez rozjeżdżania spychaczami bezcennych robaków. Naprawdę. A oddzielenie ruchu od miejscowości znacznie poprawia komfort życia.

                                                    > Uświadamianie rowerzystów i pieszych - zdecydowanie tak!! Ale już > od małego dzieciaka (plus pranie mózgu dla dorosłych, żeby nie
                                                    > niszcuyzli pracy uświadamiania swoimi złymi zachowaniami).

                                                    Ubezpieczenie dla rowerzystów! (sam bym musiał płacić ale co tam)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 18.08.07, 10:02
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Póki co tego nie planuję;)
                                                    To dobrze, bo mnie sie w tej piaskownicy calkiem podoba;)

                                                    > To zależy, jak chcesz, żeby NC była "sobie wyobrażana";)
                                                    W zasadzie jest mi wszystko jedno, jak sobie inni wyobrażają no-comments, poza
                                                    tym ja tu nieraz robilam zle wrażenie, więc ciężko by to bylo teraz wymazać;) Ja
                                                    się raczej zastanawiam, która wersja moze mi się przydać na później;)

                                                    > No u mnie też jakoś specjalnie nie;p I też specjalnie ich nie potrzebuję.
                                                    Hehe dobrze wiedzieć, że nie jesteś z tych, którzy wielkością obwodu bicepsu i
                                                    innych mięsni poprawiają sobie samopoczucie;D

                                                    > A kierownica w czasie jazdy powinna obracać się lekko..

                                                    Nie, bez przesady - ona obraca się normalnie - problemem jest raczej to, że
                                                    jeżeli biorę bardzo ostry skręt i muszę skręcić kierownicę bardziej niż przy
                                                    lagodnym zakręcie - to zdarza mi się, żew tuż za zakrętem - kiedy jużchce jechac
                                                    prosto nie nadążam z odkręceniem kierownicy na proste koła - przy wspomaganiu
                                                    kierownica odkręca się bardzo latwo i bardzo szybko, a bez wspomagania sama
                                                    muszę się nią namachać.

                                                    > Kierować się tam, gdzie słychać klaksony?;)

                                                    I wycie katowanego silnika - tak to będę ja;)

                                                    > Dobrze czujesz... Niestety, Noble przyznawane są za osiągnięcia w nauce;)
                                                    Dodaj w nauce ścisłej, inne dziedziny nauki są przez Noble pomijane:)

                                                    > Aaaa hahahaha;) Skromność?;p

                                                    A cooooo, nieeeeee???? Typowy samiec........;D

                                                    > Wtedy nazwano by opętaniem;) A skąd wiesz, żę Skłodowska i cała reszta nie
                                                    były mężczyznami uwięzionymi blebleble? W końcu miały parę cech typowych dla
                                                    mężczyzn (na przykład zdobycie Nobla;)).

                                                    Teeeeee nie odwracaj kota ogonem, poza tym z tego co wiem to Skłodowska byłą
                                                    calkiem szczęśliwa w swoim małżeństwie. Gdyby była facetem to jej mąż musialby
                                                    być kobietą, a że on też dostał Nobla - to wychodzi na jedno - jakaś kobieta (w
                                                    któymkolwiek ciele) go zdobyła ot co!!

                                                    > Ujdzie. Chociaż to wymusza dłuższą jazdę na półsprzęgle...
                                                    No właśnie:(

                                                    > A Linia nie byłaby równie pijana?

                                                    Nie bo wszystko byśmy jej wypijali;D

                                                    > ) A 12 godzin z pijaną NC w knajpie mogłoby być całkiem fajne. Nietrzeźwa też
                                                    się tak trzymasz swojego zdania?

                                                    Ejjjjjj ja wcale nie jestem aż tak uparta przy swoim zdaniu!! Ale lubię sobie
                                                    podyskutować i lubię jeśli ktoś jest w stanie udowodnić mi, że nie mam racji -
                                                    bo ja się w ten sposób uczę;) Wolę żeby ktoś mnie pozbawiła racji na forum, niż
                                                    np pan policjant na drodze albo inny samochód, któremu potem musiaby płacić mój
                                                    ubezpieczyciel.
                                                    I nie mam pojęcia co gadam jak jestem nietrzeźwa - nie zdarza mi się taki stan
                                                    za często;)

                                                    > Bo ja lubię jechać a nie toczyć się;) A zakręty są fajne, w przeciwieństwie do
                                                    prostych. No lubię to przeciążenia boczne, redukcje przed zakrętem, gaz w
                                                    połowie;) No i muszę hamować w zupełnie nieuzasadnionych miejscach, ci, którzy
                                                    spowalniają mnie na zakrętach wyprzedili mnie wcześniej na prostej.

                                                    A to tak jak Ci, którzy wyprzedzają mnie na jednych światlach i wwalają mi sie
                                                    przed maską tylko po to, by za ileś tam metrów na gwałt hamowac na nastęnych
                                                    światłach podczas, gdy ja sobie spokojnie dojeżdzam do nich.
                                                    Ale żeby lubić przeciążenia?? JAk bym jechała z kimś (komu na dodatek ufam) to
                                                    okey, ale sama za kierownicą za diabła nie.

                                                    > Ogólnie - kiedy wszedł do produkcji. Od lat dziewięćdziesiątych (zwłaszcza
                                                    powiedzmy od połowy) auta były już całkiem przyzwoicie bezpieczne.

                                                    Mój się załapał:) Zresztą gdzieś mi się obiło o uszy, że jak na te gabaryty to
                                                    nie wychodzi aż tak źle w testach zderzeniowych, chociaż sama nie sprawdzałam.

                                                    > Dlaczego czepiają się Chin? Dlatego.....

                                                    Masakra.... już rzumiem, widzę, że Chińczycy produkują takie auta, jak
                                                    Amerykanie budują sobie domy - trwałość identyczna jak pudełka od zapałek:/

                                                    > A ja jednak wierzę w te spoty. Pod warunkiem, że są dobre. Jak ten o pasach
                                                    ("ostatni wyskok bez pasów"? jakoś tak...).

                                                    Ok - akcje społeczne dotyczące czegoś, co związane jest z uświadamianiem
                                                    kierowców są jak najbardziej okey. Ostatni wyskok - tak, ten o przejazdach
                                                    kolejowych - też byl okey. I zdzwisz się, ale uważam, że jeśli choć jedna osoba
                                                    zacznie dzięki temu zapinać pasy, albo zatrzymywac się od tej pory przed
                                                    przejazdami - to moim zdaniem było warto - wszystkich nigdy nei przekonamy (znam
                                                    to z codzienności). Mnie raczej chodziło o rzeczy, do których nie wystarczy
                                                    krótki spot bo nie wynikają one z nieświadomości często ale też uświadomienie
                                                    ich sobie nie doprowadzi do zmiany nawyków - co z tego, że wiem, że
                                                    nieprawidłowo kręcę kierownicą, co z tego, że naoglądałam się filmów, jak
                                                    powinno się to robić - skoro takie krótkotrwałe i incydentalne działania,
                                                    zwłaszcza polegające tylko na obserwacji nie zmienią moich nawyków - tego musi
                                                    ktoś nauczyć ludzi. Ja świadomośc mam, ale za swiadomością nie idzie poprawa
                                                    nawyków na lepsze.

                                                    > A jakość kształcenia to inna sprawa (nie potrafię sobie wyobrazić tych
                                                    zakrętów na półsprzęgle), tu też trzeba popracować.

                                                    Niestety bardzo łątwo jest tak uczyć - jest to łątwiejsze niż nauczyć kursanta,
                                                    żeby nie puszczał sprzęgła przed zakrętem za szybko, łatwiejsze niż nauczyć
                                                    szybszej zmiany biegów przed zakrętami, a o swoje sprzęgło po zdaniu prawka
                                                    niech się kursant martwi sam. A moją koleżankę nauczyli wchodzenia na całkowicie
                                                    wciśniętym sprzęgle (i po półtora roku jeżdzenia nadal tak często robi!).

                                                    > ... A ludzie popełniają błędy, jeśli zaraz obok masz drzewa, każdy błąd to
                                                    wyrok śmierci. Przy zatłoczonych drogach drzew nie powinno być, przy lokalnych
                                                    jak najbardziej.

                                                    Zwłaszcza, ze jak ktoś stoi w korku na rozgrzanym słońcem asfalcie, w rozgrzanej
                                                    puszce - to każdy wolałby postać w korku pośród otaczających go drzew a nie na
                                                    pustym polu;)

                                                    > Owszem, możliwa. Jest mnóstwo miejsc, gdzie można te drogi budować. I się
                                                    buduje, trochę;) ...

                                                    Możliwe, nie wiem, nigdy się nad tym nei zastanawiałam więc nie będę się kłócić,
                                                    ale skoro jest gdzie budować to czemu budujemy tylko trochę?? Dobra - pytanie
                                                    retoryczne - nie odpowiadaj:)

                                                    > I znajdzie się sporo miejsc, gdzie można budować drogi bez
                                                    > rozjeżdżania spychaczami bezcennych robaków.

                                                    Robaki są na prawdę często bezcenne;D

                                                    > Ubezpieczenie dla rowerzystów! (sam bym musiał płacić ale co tam)

                                                    Cholewcia też musiałabym płacić - z moją częstotliwością jazdy to co prawda
                                                    niepotrzebny wydatek, ale znająć moje szczęście od razu capnęłaby mnie policja;)
                                                    Ale może to nie takie głupie - sama ostatnio wjechałam gościowi przed maskę (i
                                                    ciągle mam poczucie winy - to się nazywa chyba zwiększoną świadomością odkąd się
                                                    jest samemu kierowcą) i nawet gdyby jeździła tylko chodnikami to zawsze znajdzie
                                                    się jakaś ulica, przez którą przejadę zamiast zsiąść z rowera czy po prostu
                                                    ścieżka rowerowa.
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.07, 13:59
                                                    no-comments napisała:

                                                    > W zasadzie jest mi wszystko jedno, jak sobie inni wyobrażają no-
                                                    > comments, poza tym ja tu nieraz robilam zle wrażenie, więc ciężko > by to bylo teraz wymazać;) Ja się raczej zastanawiam, która wersja > moze mi się przydać na później;)

                                                    Widać ominąłem te wątki, w których robiłaś złe wrażenie, nie masz co wymazywać;). A co będzie później?

                                                    > Hehe dobrze wiedzieć, że nie jesteś z tych, którzy wielkością
                                                    > obwodu bicepsu i innych mięsni poprawiają sobie samopoczucie;D

                                                    Ale muszę przyznać, że parę centymetrów obwodu więcej tu i tam by mi samopoczucie poprawiło. Np. na plaży;)

                                                    > Nie, bez przesady - ona obraca się normalnie - problemem jest
                                                    > raczej to, że jeżeli biorę bardzo ostry skręt i muszę skręcić
                                                    > kierownicę bardziej niż przy lagodnym zakręcie - to zdarza mi się, > żew tuż za zakrętem - kiedy jużchce jechac prosto nie nadążam z
                                                    > odkręceniem kierownicy na proste koła - przy wspomaganiu
                                                    > kierownica odkręca się bardzo latwo i bardzo szybko, a bez
                                                    > wspomagania sama muszę się nią namachać.

                                                    Hm, a samo się nie odkręca? Mi zazwyczaj wystarczy puścić kierownicę i sama wraca do mniej więcej prostego położenia...

                                                    > Dodaj w nauce ścisłej, inne dziedziny nauki są przez Noble
                                                    > pomijane:)

                                                    Jest jakaś inna NAUKA? Ale jest przecież nobel z literatury. I pokojowy (dla byłych terrorystów;)). Ekonomia jest w sumie ścisła...

                                                    > Teeeeee nie odwracaj kota ogonem,

                                                    Uczyłem się od najlepszych;)

                                                    > poza tym z tego co wiem to
                                                    > Skłodowska byłą calkiem szczęśliwa w swoim małżeństwie. Gdyby była > facetem to jej mąż musialby być kobietą, a że on też dostał Nobla > - to wychodzi na jedno - jakaś kobieta (w któymkolwiek ciele) go
                                                    > zdobyła ot co!!

                                                    No to mamy jednego z chemii. Swoją drogą, jedyna nagroda w prawdziwej nauce;) dla Polski została zdobyta przez kobietę... i to 100 lat temu...

                                                    > No właśnie:(

                                                    Albo sprzęgło, albo machanie dźwignią, albo... wymiana Żaby na Żabę z automatem;)

                                                    > Ejjjjjj ja wcale nie jestem aż tak uparta przy swoim zdaniu!! Ale > lubię sobie podyskutować i lubię jeśli ktoś jest w stanie
                                                    > udowodnić mi, że nie mam racji - bo ja się w ten sposób uczę;)

                                                    A przekonał Cię ktoś kiedyś na tym forum? Chętnie zobaczyłbym, jakich argumentów użył;)

                                                    > Wolę żeby ktoś mnie pozbawiła racji na forum, niż np pan policjant > na drodze albo inny samochód, któremu potem musiaby płacić mój
                                                    > ubezpieczyciel.

                                                    Ślepe trzymanie się złej interpretacji nieścisłych przepisów nie pomaga w przekonaniu Cię. Ale nie przenośmy tu dyskusji z innego wątku.

                                                    > A to tak jak Ci, którzy wyprzedzają mnie na jednych światlach i
                                                    > wwalają mi sie przed maską tylko po to, by za ileś tam metrów na
                                                    > gwałt hamowac na nastęnych światłach podczas, gdy ja sobie
                                                    > spokojnie dojeżdzam do nich.

                                                    Też mnie to wkurza, przejechalibyśmy wszyscy płynnie ale oni muszą wyprzedzić, rozpędzić się, zahamować do zera a potem nie umieć wrzucić jedynki;)

                                                    > Ale żeby lubić przeciążenia?? JAk bym jechała z kimś (komu na
                                                    > dodatek ufam) to okey, ale sama za kierownicą za diabła nie.

                                                    Ja lubię. Kiedyś muszę wybrać się na jakiś tor (mamy całe 2 albo 3;)). Nie kręci mnie samo pędzenie np po autostradzie (rozpędziłem się kiedyś do prędkości maksymalnej, nie podobało mi się;)), lubię czuć, że auto robi to, co od niego oczekuję na zakrętach. Tyle, że odpowiednich zakrętów jest bardzo mało (głównie chodzi o to, żeby było przez nie widać co jedzie z przeciwka).

                                                    > Mój się załapał:) Zresztą gdzieś mi się obiło o uszy, że jak na te > gabaryty to nie wychodzi aż tak źle w testach zderzeniowych,
                                                    > chociaż sama nie sprawdzałam.

                                                    Pewnie na youtube można znaleźć jego test zderzeniowy;)

                                                    > Masakra.... już rzumiem, widzę, że Chińczycy produkują takie auta, > jak Amerykanie budują sobie domy - trwałość identyczna jak pudełka > od zapałek:/

                                                    Wygląda na to, że na razie umieją kopiować kształty, nie konstrukcję. A ich rynek jest chyba na tyle chłonny, że sprzeda się wszystko...

                                                    > Mnie raczej chodziło o rzeczy, do których nie wystarczy
                                                    > krótki spot bo nie wynikają one z nieświadomości często ale też
                                                    > uświadomienie ich sobie nie doprowadzi do zmiany nawyków (...)

                                                    Ale uświadomienie sobie tego to już jakiś początek. Teraz jest tyle możliwości douczenia się (książki, net, mnóstwo różnych kursów) ile nie było nigdy. Jeśli komuś będzie zależało to się nauczy.

                                                    > Niestety bardzo łątwo jest tak uczyć - jest to łątwiejsze niż nauczyć kursanta, żeby nie puszczał sprzęgła przed zakrętem za szybko, (...)

                                                    Bo chyba łatwiej jest powiedzieć "tak trzeba", potem zmięknąć: "dobra, rób tak (tu zła ale "prostsza" metoda)" niż wytłumaczyć, dlaczego nie wolno zrobić tego w taki sposób. Ale do tego obie strony musiałyby mieć jakieś podstawy, np z fizyki czy znajomość mechanizmów samochodu (czy na kursie mówią co w zasadzie robi sprzęgło czy po co jest skrzynia biegów?).

                                                    > A moją koleżankę nauczyli wchodzenia na całkowicie
                                                    > wciśniętym sprzęgle (i po półtora roku jeżdzenia nadal tak często > robi!).

                                                    No i zdała egzamin jeżdżąc tak? Czyli liczą się tylko przepisy, nie technika?

                                                    > Zwłaszcza, ze jak ktoś stoi w korku na rozgrzanym słońcem
                                                    > asfalcie, w rozgrzanej puszce - to każdy wolałby postać w korku
                                                    > pośród otaczających go drzew a nie na pustym polu;)

                                                    Kiepski argument. Po pierwsze: korki zdarzają się zazwyczaj w miastach ew. przy większych skrzyżowaniach, gdzie drzew już nie ma. Po drugie: większość samochodów ma już chyba klimę. I to trzecie: jechałaś kiedyś drogą przy której od południa rosną drzewa przy mocno świecącym słońcu? Masz na zmianą cień i słońce na przedniej szybie, oko nie potrafi przyzwyczaić się do takich zmian oświetlenia i nie widać prawie nic (ciemne okulary trochę poprawiają sytuację). Wolę już jechać w pełnym słońcu cały czas...

                                                    > Cholewcia też musiałabym płacić - z moją częstotliwością jazdy to co prawda niepotrzebny wydatek,

                                                    A możesz być pewna, że niepotrzebny?;)

                                                    > Ale może to nie takie głupie - sama ostatnio wjechałam gościowi
                                                    > przed maskę (i ciągle mam poczucie winy - to się nazywa chyba
                                                    > zwiększoną świadomością odkąd się jest samemu kierowcą)

                                                    Dokładnie, zza kierownicy wiele rzeczy wygląda inaczej. Jak teraz pomyślę, co kiedyś wyprawiałem...

                                                    > i nawet gdyby jeździła tylko chodnikami to zawsze znajdzie się
                                                    > jakaś ulica, przez którą przejadę zamiast zsiąść z rowera czy po
                                                    > prostu ścieżka rowerowa.

                                                    Jak to chodnikami? Od kiedy wolno jeździć po chodnikach?;) Tam tym bardziej może się przydać OC. A serio: jakby policja ostro karała za brak ubezpieczenia rowerzystów, może przegoniłoby to z drogi paru bardziej przypadkowych "rowerzystów".
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 19.08.07, 20:14
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Widać ominąłem te wątki, w których robiłaś złe wrażenie, nie masz co
                                                    wymazywać;). A co będzie później?

                                                    Ufff całe szczęście, znaczy, że oprócz Linii nadal mnie ktoś lubi;) A co będzie
                                                    póxniej to ja nie wiem (nie posiadam nawet źle wyregulowanej kuli, a herbatę
                                                    piję ekspresową więc fusów brak;), a gdybym wiedziała to wiedziałabym również,
                                                    której wersji się trzymać;)

                                                    > Ale muszę przyznać, że parę centymetrów obwodu więcej tu i tam by mi
                                                    samopoczucie poprawiło. Np. na plaży;)

                                                    A mnie parę centymetrów mniej;)

                                                    > Hm, a samo się nie odkręca? Mi zazwyczaj wystarczy puścić kierownicę i sama
                                                    wraca do mniej więcej prostego położenia...

                                                    Czasem wraca, czasem nie, w zasadzie nawet nie wiem od czego to zależy. Z
                                                    drugiej strony takie puszczanie kierownicy, zeby sama się odkręciła to taki
                                                    chyba trochę gwałt na poprawnej technice kierowania;)

                                                    > Jest jakaś inna NAUKA? Ale jest przecież nobel z literatury. I pokojowy (dla
                                                    byłych terrorystów;)). Ekonomia jest w sumie ścisła...

                                                    Nauka jest jedna, ale dziedzin nauki jest już cała masa.

                                                    > Uczyłem się od najlepszych;)

                                                    Aaaaa mówisz o Linii;D

                                                    > No to mamy jednego z chemii. Swoją drogą, jedyna nagroda w prawdziwej nauce;)
                                                    dla Polski została zdobyta przez kobietę... i to 100 lat temu...

                                                    A widzisz - my jak coś robimy to porządnie;)

                                                    > Albo sprzęgło, albo machanie dźwignią, albo... wymiana Żaby na Żabę z automatem ;)

                                                    Nie, z automatem byłoby nudno! Chociaż przejechałabym się baradzo chętnie z
                                                    ciekawości jakimś automatem (do tej pory tylko w roli pasażera mi się zdarzyło).

                                                    > A przekonał Cię ktoś kiedyś na tym forum? Chętnie zobaczyłbym, jakich
                                                    argumentów użył;)

                                                    Tak. A argumentów albo sensownych, albo przemawiających do wyobraźni albo po
                                                    prostu sytuacji z zycia (jeden taki wątek i jeden prosty post uzmysłowił mi
                                                    bezsensowność swojej wiary w jeden taki zapis PRD).

                                                    > Ślepe trzymanie się złej interpretacji nieścisłych przepisów nie pomaga w
                                                    przekonaniu Cię. Ale nie przenośmy tu dyskusji z innego wątku.

                                                    A kto powiedział, że ja się ich ślepo trzymam?? Gdybym się trzymała tylko i
                                                    wyłącznie przepisów..... prosty przykłąd - to cholerne uczenie kursantów
                                                    jeżdzenia zawsze prawym pasem - z jednej strony okey, przynajmniej w początkowej
                                                    fazie uczenia się jazdy już z prawkiem telepią się prawym pasem i dają łatwo
                                                    wyprzedzić, z drugiej czasem komplenta bzdura - zwłaszcza w mieście - zwłaszcza
                                                    wtedy kiedy stojąc na światłach jako pierwsza z zamiarem jazdy prosto blokuje 8
                                                    innych osób za mną, które mogłyby skręcić sobie w tym czasie n warunkowej strzałce.

                                                    > Też mnie to wkurza, przejechalibyśmy wszyscy płynnie ale oni muszą wyprzedzić,
                                                    rozpędzić się, zahamować do zera a potem nie umieć wrzucić jedynki;)

                                                    :) Ewentulanie nie umieć ruszyć w ogóle - co się wiąże z ruszaniem z piskiem
                                                    opon, wyciem silnika, a czasem i zapachem palonej gumy;)

                                                    > Ja lubię. Kiedyś muszę wybrać się na jakiś tor (mamy całe 2 albo 3;)). Nie
                                                    kręci mnie samo pędzenie np po autostradzie (rozpędziłem się kiedyś do prędkości
                                                    maksymalnej, nie podobało mi się;)),

                                                    A jaka to była ta maksymalna?? Bo jak się domyślam maksymalna auta a nie
                                                    maksymalnie odzwolona na autostradzie.

                                                    > lubię czuć, że auto robi to, co od niego oczekuję na zakrętach.]

                                                    Heh chyba każdy to lubi.

                                                    > Pewnie na youtube można znaleźć jego test zderzeniowy;)

                                                    znalazłam i żałuję, że obejrzałam, nie wyglądało to ciekawie:(

                                                    > Wygląda na to, że na razie umieją kopiować kształty, nie konstrukcję. A ich
                                                    rynek jest chyba na tyle chłonny, że sprzeda się wszystko...

                                                    Od czegoś trzeba zacząć, ale kurcze ..... bałabym się czymś takim jeździć.

                                                    > Ale uświadomienie sobie tego to już jakiś początek. Teraz jest tyle możliwości
                                                    douczenia się (książki, net, mnóstwo różnych kursów) ile nie było nigdy. Jeśli
                                                    komuś będzie zależało to się nauczy.

                                                    Książki dają tylko teorię, którą często ciężko przełozyć na praktykę. Internet
                                                    jest okey - ale jak dla mnie to też mało - naoglądałam się róznych filmików np o
                                                    prawodłowych sposobach prowadzenia kierownicy, ale samo oglądanie mi nie pomaga
                                                    (dobra, dobra wiem - innym to wystarczy;P), wystarczy że wsiadam do auta i o
                                                    wszystkich mądrych radach zapominam i nie umiem ich zastosować. A kursy.... są
                                                    niestety drogie i nie jestem nawet w stanie powiedzieć, czy w moim mieście jest
                                                    akikolwiek środek prowadzący kursy doskonalenia techniki jazdy, ani jaka jest
                                                    skuteczność takich kursów. Ale zgadzam się, że bez uświadomienia czlowiek nie
                                                    poprawi niczego, tylko czasem to nadal za mało.

                                                    > Czy na kursie mówią co w zasadzie robi sprzęgło czy po co jest skrzynia biegów?).

                                                    Nie, chociaż instruktor po kursie raz próbował mi te różne rzeczy tłumaczyć, ale
                                                    szybko wuymiękłam i dał sobie spokój z tłumaczeniem mi. Zresztą kiedyś mi
                                                    obrazowo wytłumaczył, co sie może stać z poszczęgólnymi częsciami samochodu przy
                                                    wchodzenia w zakręty na trójce i już nic a nic nie pamiętam - wtedy to
                                                    zadziałało rewelacyjnie i polubiłam redukcję do dwójki, teraz nie pamiętam nic i
                                                    zdarza mi się jednak zakręty na trójce (takie mniej ostre oczywiście, których
                                                    nie trzeba przejżdzać żółwiowo).

                                                    > No i zdała egzamin jeżdżąc tak? Czyli liczą się tylko przepisy, nie technika?

                                                    No zdała. A w 30 h kursu możesz chyba nauczyć co najwyżej podstaw techniki jazdy
                                                    (a i tak jak widać często OSK nie robią nawet tego), a za niestosowanie się do
                                                    przepisów latwiej uwalić niż za technikę (swoją drogą jak sobie przypomnę jak ja
                                                    kręciłam na egzaminie kierownicę zaliczając wszelkie możliwe kombinacje
                                                    przekłądania rąk....). No i niezastosowanie sie do przepisów (np. wymuszenie
                                                    pierszeństwa) większe moze mieć konsekwencje dla społeczeństwa (jacyś ranni)
                                                    niżto, że ktoś sobie spali sprzęgło - i chyba dlatego większy sie na to kładzie
                                                    nacisk.

                                                    > ... I to trzecie: jechałaś kiedyś drogą przy której od połu
                                                    > dnia rosną drzewa przy mocno świecącym słońcu? Masz na zmianą cień i słońce na
                                                    przedniej szybie, oko nie potrafi przyzwyczaić się do takich zmian oświetlenia i
                                                    nie widać prawie nic (ciemne okulary trochę poprawiają sytuację). Wolę już
                                                    jechać w pełnym słońcu cały czas...

                                                    Możliwe, nigdy nei jechałam tak na szczęście, w ogóle nie lubię słońca prosto w
                                                    oczy - bo to chyba jeszcze mniej komfortowa sytuacja do prowadzenia auta niż deszcz.

                                                    > Dokładnie, zza kierownicy wiele rzeczy wygląda inaczej. Jak teraz pomyślę, co
                                                    kiedyś wyprawiałem...

                                                    Ale pociesz się, że lepiej późno zrozumieć swoje błędy niż wcale:)

                                                    > Jak to chodnikami? Od kiedy wolno jeździć po chodnikach?;)

                                                    A mozna chodnikiem ,który ciągnie się wzdłuż drogi na której dopuszczalna
                                                    prędkość wynosi ponad 50 km/ h , chodnik chyba musi mieć ponad dwa metry
                                                    szerokości, no i brak ścieżki rowerowej.
                                                    Jak widzę jak kierowcy postępują z rowerzystami na drogach to wyberam chodniki:/
                                                    Kiedyś nic mi policja nie mogła zrobić, bo nie miałam prwka, teraz gorzej jakby
                                                    mi za taką bzdurę odebrali;)

                                                    > A serio: jakby policja ostro karała za brak ubezpieczenia rowerzystów, może
                                                    przegoniłoby to z drogi paru bardziej przypadkowych "rowerzystów".

                                                    Przypadkowych?? Co masz na myśli?? Bo mam wrażenie, że mnie;D
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 16:26
                                                    Nikt nie cieszy się z objęcia prowadzenia w wyścigu?;)

                                                    no-comments napisała:

                                                    > Ufff całe szczęście, znaczy, że oprócz Linii nadal mnie ktoś lubi;)

                                                    Pewnie więcej osób Cię tu lubi. Pewnie więcej niż Linię, nie widziałem tu ataku na Ciebie. Albo przynajmniej boją się Twoich rzeczowych argumentów.

                                                    > Czasem wraca, czasem nie, w zasadzie nawet nie wiem od czego to
                                                    > zależy. Z drugiej strony takie puszczanie kierownicy, zeby sama
                                                    > się odkręciła to taki chyba trochę gwałt na poprawnej technice
                                                    > kierowania;)

                                                    Hmm.. przy przyspieszaniu powinno mocniej prostować koła. Muszę to sobie przemyśleć;) I nie jestem pewny, czy puszczenie kierownicy (ale to raczej pozwolenie jej obracać się, nie puszczenie zupełnie i założenie rąk;)) jest takie znowu złe. Może trochę niekoszerne ale wielka zbrodnia to to nie jest. No i w raczej właśnie przy ruszaniu na skrzyżowaniach, przy ostrym zakręcie od razu.

                                                    > Nauka jest jedna, ale dziedzin nauki jest już cała masa.

                                                    I we wszystkich najważniejszych są noble przyznawane;) Literatura i reszta to już kultura.

                                                    > Aaaaa mówisz o Linii;D

                                                    Nie, Linia nie jest taka twarda;)

                                                    > A widzisz - my jak coś robimy to porządnie;)

                                                    Jedna jaskółka...;p

                                                    > Nie, z automatem byłoby nudno! Chociaż przejechałabym się baradzo > chętnie z ciekawości jakimś automatem (do tej pory tylko w roli
                                                    > pasażera mi się zdarzyło).

                                                    Też uważam, że byłoby nudno. Ale w mieście chciałbym mieć czasem automat (automat kałasznikowa na przykład;)).

                                                    > Tak. A argumentów albo sensownych, albo przemawiających do
                                                    > wyobraźni albo po prostu sytuacji z zycia (jeden taki wątek i
                                                    > jeden prosty post uzmysłowił mi bezsensowność swojej wiary w jeden > taki zapis PRD).

                                                    Który? Bo chyba nie ten o wyprzedzaniu radiowozów? Tam nie było prostych postów, musiałem się trochę pozastanawiać/pogooglować;)

                                                    > A kto powiedział, że ja się ich ślepo trzymam?? Gdybym się
                                                    > trzymała tylko i wyłącznie przepisów..... prosty przykłąd - to
                                                    > cholerne uczenie kursantów jeżdzenia zawsze prawym pasem

                                                    Jak to zawsze? A w czasie wyprzedzania albo skręcania w lewo? Chociaż sama w sobie nauka jazdy prawym pasem to bardzo dobry zwyczaj, zwłaszcza poza miastami. Mamy w końcu ruch prawostronny...

                                                    > A jaka to była ta maksymalna?? Bo jak się domyślam maksymalna auta > a nie maksymalnie odzwolona na autostradzie.

                                                    Licznikowe 180... Na usprawiedliwienie mam to, że to było na pustej po horyzont autostradzie do Wrocławia i tylko przez chwilę;)
                                                    Ale uważam, że limit na poziomie 150 km/h na autostradach byłby całkiem rozsądny, nowoczesne auta przy tych 130 są bardzo komfortowe, aż usypiające. 180 to już trochę za dużo, przynajmniej na A4.

                                                    > znalazłam i żałuję, że obejrzałam, nie wyglądało to ciekawie:(

                                                    Polonez wypadł tak:
                                                    www.youtube.com/watch?v=7vIPTWw4M8U
                                                    Nieźle? Ale to 50 km/h. Przy 64km/h (a teraz przy takiej prędkości sprawdza euroNCAP) energia kinetyczna jest o 60% większa... Wyglądałby jak te chińczyki.

                                                    > Od czegoś trzeba zacząć, ale kurcze ..... bałabym się czymś takim > jeździć.

                                                    I chyba dlatego przepowiadana od paru lat inwazja chińskiej motoryzacji na europę się nie zaczyna;) A te 2 modele, których testy Ci podrzuciłem chcieli u nas (w Europie) sprzedawać.

                                                    > Książki dają tylko teorię, którą często ciężko przełozyć na
                                                    > praktykę. Internet jest okey - ale jak dla mnie to też mało -
                                                    > naoglądałam się róznych filmików np o prawodłowych sposobach
                                                    > prowadzenia kierownicy, ale samo oglądanie mi nie pomaga
                                                    > (dobra, dobra wiem - innym to wystarczy;P), wystarczy że wsiadam
                                                    > do auta i o wszystkich mądrych radach zapominam i nie umiem ich
                                                    > zastosować.

                                                    Ale w tych książkach pisze: "ręce trzymać w taki sposób dlatego, że blebleble. Aby się tego nauczyć pojedź na duży plac i zrób takie ćwiczenie: blebleble". A jak już wiesz, co ćwiczyć to się nauczysz;) Repetitio est mater studiorum. Ty ćwiczyłaś?

                                                    > Nie, chociaż instruktor po kursie raz próbował mi te różne rzeczy > tłumaczyć, ale szybko wuymiękłam i dał sobie spokój z tłumaczeniem > mi.

                                                    I to dlatego chyba tyle ludzi źle jeździ. Bo nie wiedzą, po co powinni jeździć inaczej. I w sumie to mają to w dupie.

                                                    > teraz nie pamiętam nic i zdarza mi się jednak zakręty na trójce
                                                    > (takie mniej ostre oczywiście, których nie trzeba przejżdzać
                                                    > żółwiowo).

                                                    Ale w tym nic złego nie ma. Mi zdarza się brać zakręty nawet na czwórce albo nawet... piątce! Chodzi tylko o to, żeby brać je na odpowiednim biegu. Już o tym rozmawialiśmy zresztą.

                                                    > No i niezastosowanie sie do przepisów (np. wymuszenie
                                                    > pierszeństwa) większe moze mieć konsekwencje dla społeczeństwa
                                                    > (jacyś ranni) niżto, że ktoś sobie spali sprzęgło - i chyba
                                                    > dlatego większy sie na to kładzie nacisk.

                                                    No niby tak. Ale branie zakrętów na luzie to dość poważny błąd, mogący skończyć się równie źle jak wymuszanie pierwszeństwa.

                                                    > Możliwe, nigdy nei jechałam tak na szczęście, w ogóle nie lubię
                                                    > słońca prosto w oczy - bo to chyba jeszcze mniej komfortowa
                                                    > sytuacja do prowadzenia auta niż deszcz.

                                                    Przy słońcu też nie jeździsz? To kiedy Ty wsiadasz do auta??;)

                                                    > Ale pociesz się, że lepiej późno zrozumieć swoje błędy niż wcale:)

                                                    Ale teraz jeżdżą tak dzieciaki o 10 lat młodsze ode mnie. To nie jest pocieszające...

                                                    > Jak widzę jak kierowcy postępują z rowerzystami na drogach to
                                                    > wyberam chodniki:/ Kiedyś nic mi policja nie mogła zrobić, bo nie > miałam prwka, teraz gorzej jakby mi za taką bzdurę odebrali;)

                                                    Ja od jakiegoś czasu jeżdżę nawet często po mieście. Popołudniami/wieczorami więc ruch nie jest już taki gęsty i spóźniony ale nie jest tak źle, nie spotykam się w zasadzie z totalnym ignorowaniem moich praw ani jakimś znaczącym zagrażaniem mi. I unikam dróg przelotowych, tam jestem i zagrożony i niewygodny poprostu. Ale chyba nie jest tak strasznie.;)
                                                    A prawka za taką bzdurę Ci nie odbiorą, chyba, że w ten sposób natrzaskasz 24 punkty (o ile jakieś za to dają;)).

                                                    > Przypadkowych?? Co masz na myśli?? Bo mam wrażenie, że mnie;D

                                                    Mam na myśli pijanych wieśniaków i gó..arzy, którzy (dużo za dużego) górala dostali na komunię i tym podobnych;). Nie zaliczasz się do żadnej z tych grup, mam nadzieję;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 20.08.07, 19:07
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Nikt nie cieszy się z objęcia prowadzenia w wyścigu?;)

                                                    A to ktoś bierze udział w wyścigu??;) Wątek bydgoski spotkał się w realu i teraz
                                                    nie ma potrzeby przesiadywania na forum, tak więc przegonienie ich było tylko
                                                    kwestią czasu:)

                                                    > Pewnie więcej osób Cię tu lubi. Pewnie więcej niż Linię, nie widziałem tu
                                                    ataku na Ciebie. Albo przynajmniej boją się Twoich rzeczowych argumentów.

                                                    "Rzeczowe argumenty..." - w Twoich ustach to komplement - serio:)) A mnie prawie
                                                    nikt nie atakuje (atakowacz też się znalazł;) bo ja nie piszę w tak
                                                    episko-literackiej formie, której mozna by zazrościć jak Linii, więc i wrogów
                                                    mam mniej;)

                                                    > Hmm.. przy przyspieszaniu powinno mocniej prostować koła.

                                                    To znaczy co?? Chyba nie skumałam.

                                                    > I nie jestem pewny, czy puszczenie kierownicy (ale to raczej pozwolenie jej
                                                    obracać się, nie puszczenie zupełnie i założenie rąk;)) jest takie znowu złe.

                                                    Ale de facto tracisz ją na chwilę z rąk - czyli na krótką chwilę tracisz nad nią
                                                    pełną kontrolę - tak mi się wydaje, znaczy ja tracę;)

                                                    > I we wszystkich najważniejszych są noble przyznawane;) Literatura i reszta to
                                                    już kultura.

                                                    ;> Kultura jest pojęciem szerszym mój drogi, nauka to tylko jedna z jej części.
                                                    Ciekawe jak byśmy zyli bez tej literatury, bez wiedzy na temat ekonomii (to nie
                                                    nauka ścisła, ale bardziej społeczna), bez socjologii, znajomości stosunków
                                                    międzynarodowych, psychologii, antropologii.... eee z antropologią to
                                                    przesadziłąm;D ale cała reszta się zgadza:)

                                                    > Nie, Linia nie jest taka twarda;)

                                                    Linia tylko udaje, a w realu daje nieźle popalić;D

                                                    > > A widzisz - my jak coś robimy to porządnie;)
                                                    > Jedna jaskółka...;p

                                                    Lepszy rydz niż nic, a Nobel jest. A wiara w jaskółki to już zabon a zabaobony
                                                    mogą być częścią kultury ale nie nauki, a w ogóle to nie mam pomysłu jak odpisac
                                                    na tę zniewagę, moze potem coś wymyślę;)

                                                    > Też uważam, że byłoby nudno. Ale w mieście chciałbym mieć czasem automat
                                                    (automat kałasznikowa na przykład;)).

                                                    Ależ z Ciebie agresor;) Ja oprócz kałasznikowa chciałąbym jeszcze mieć
                                                    kuloodporne szyby, bo obawiam się, że byląbym częstym celem ataków wkurzonych
                                                    kierowców;)

                                                    > Który? Bo chyba nie ten o wyprzedzaniu radiowozów? Tam nie było prostych
                                                    postów, musiałem się trochę pozastanawiać/pogooglować;)

                                                    A co za różnica;) Ale juz nie szukaj, nie wszystkie moje posty (zwłąszcza te
                                                    niezalogowane;) nadaja się do czytania:)

                                                    > Jak to zawsze? A w czasie wyprzedzania albo skręcania w lewo?

                                                    No ale potem hop siup i od razu na prawy spowrotem. A poza tym na kursie to
                                                    można by wyprzedzać co najwyżej inne eLki, albo rowerzystów;)

                                                    > Mamy w końcu ruch prawostronny...

                                                    Hmm czasem mam odwortne wrażenie. A jeżdzenie prawym pasem mnie wkurza bo tam są
                                                    największe dziury, koleiny itd - rezultat - jedno takie miejsce w Cz-wie (nie
                                                    trasa) - prędkość podwyższona do 70 a ja się toczę 40 bo raz, że łuk za łukiem
                                                    to jeszcze dziury grożące zgubieniem zawieszenia albo koła:/
                                                    A na trasie - największe koleiny właśnie na prawym pasie (przed światłami to
                                                    połowa koła Ci może zniknąć w tych koleinach) - efekt taki, że normlany kierowca
                                                    sobie z tym poradzi, a ja mam problem z utrzymaniem i panowaniem nad kierownicą
                                                    jak mnie tak rzuca:/ W ogóle nie wiem, jak ludzie tam jeżdżą zimą.

                                                    > Ale uważam, że limit na poziomie 150 km/h na autostradach byłby całkiem
                                                    rozsądny, nowoczesne auta przy tych 130 są bardzo komfortowe, aż usypiające. 180
                                                    to już trochę za dużo, przynajmniej na A4.

                                                    Tylko nowoczesne;)

                                                    > Polonez wypadł tak:
                                                    > Nieźle? Ale to 50 km/h. Przy 64km/h (a teraz przy takiej prędkości sprawdza
                                                    euroNCAP) energia kinetyczna jest o 60% większa... Wyglądałby jak te chińczyki.

                                                    No właśnie oglądalam na euroNCaP - moje autko wyglądało prawie jak chińczyk:/

                                                    > Ale w tych książkach pisze: "ręce trzymać w taki sposób dlatego, że blebleble.
                                                    Aby się tego nauczyć pojedź na duży plac i zrób takie ćwiczenie: blebleble". A
                                                    jak już wiesz, co ćwiczyć to się nauczysz;) Repetitio est mater studiorum. Ty
                                                    ćwiczyłaś?

                                                    Yyyyyy no a kurs od czego był jak nie od ćwiczeń;) A i bez łąciny proszę, ani
                                                    innych nienowożytnych;) Ale teoretycznie to ja wiem, jak to powinno być, już nie
                                                    musze nawet czytać, ale co z tgo skoro podczas już normalnej jazdy musze skupiać
                                                    się na innych wazniejszych rzeczach niż sposb kręcenia kierownicą. Nie starczy
                                                    mi czasu na próbę ćwiczenia wszystkiego, oc bym chciała przećwiczyć i w
                                                    ilościach, w których miałoby to sens.

                                                    > I to dlatego chyba tyle ludzi źle jeździ. Bo nie wiedzą, po co powinni jeździć
                                                    inaczej. I w sumie to mają to w dupie.

                                                    Myślisz, że wiedza na temat wałów korbowych, tłoczków itp itd cokolwiek tam w
                                                    aucie siedzi - polepszałaby naszą technikę jazdy?? Wybacz, ale skoro nie jestem
                                                    swoim humanistycznym umysłem czegoś pojąć to po kiego grzyba mam sie katować
                                                    słuchaniem czegoś, czego nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić?? Owszem
                                                    interesuje mnie po co to sprzęgło - czy silnik odłącza czy wręcz przeciwnie,
                                                    dlaczego tak a nie inaczej, ale nie sądze żeby miało to mieć wpływ na moją
                                                    jazdę, a udawanie, że coś rozumiem, jak nie rozumiem nic jest smieszne. I wcale
                                                    nie mam tego w dupie. I co??

                                                    > Ale w tym nic złego nie ma. Mi zdarza się brać zakręty nawet na czwórce albo
                                                    nawet... piątce! Chodzi tylko o to, żeby brać je na odpowiednim biegu. Już o tym
                                                    rozmawialiśmy zresztą.

                                                    Serio na piątce?? Ale co masz w tym momencie na myśli "odpowiednim biegu"??
                                                    Poczekaj będzie przykład - wtłaczają nam na kursie - zakręty na dwójce (jedynki
                                                    nie poruszam;) i w zasadzie to na kursie ma uzasadnienie - zakręty są jeszcze
                                                    wtedy pokonywane wolno, ja tę dwójkę chcę wrzucać prawie przy każdym zakręcie,
                                                    ale.... powiedzmy zakręt 90 stopni, albo może nawet trochę więcej - żeby
                                                    przejechać na dwójce musiałąbym zwolnić do 20 km/h ale skoro jestem w stanie
                                                    przejechać ten zakręt bez większych trudów z prędkością 30, 35 km/ h to
                                                    wrzucenie dwójki w tym momencie równa się - naglym zarzuceniem auta (no okey,
                                                    moze trochę za szybko puszczam sprzęgło, ale i prędkość jest w tym momencie za
                                                    duża), więc co mogę spokojnie na trójce i nic się nei stanie ze skrzynią
                                                    biegów?? Ułatwiłoby mi to zycie trochę;)

                                                    > No niby tak. Ale branie zakrętów na luzie to dość poważny błąd, mogący
                                                    skończyć się równie źle jak wymuszanie pierwszeństwa.

                                                    No fakt, ale to jest dowód na to, że system ośrodków szkolenia jest lepszy niż
                                                    jak w innych krajach szkolenie przez rodzinę - instrukotrzy jeszcze jakichś
                                                    zasad się trzymają (nie słyszałam, żeby kogoś uczył instruktor jazdy na luzie,
                                                    ale za to "starsi" kierowcy zachęcają do tego), doświadczeni kierowcy mają stek
                                                    przyzwyczajeń, a nie wszystkie są prawidłowe i dobre.

                                                    > Przy słońcu też nie jeździsz? To kiedy Ty wsiadasz do auta??;)

                                                    grrrrrr tyle powiem i dodam jeszcze, że nie pracuje jako zawodowy kierowca, więc
                                                    jak wychodzę z pracy to słońce już się gdzieś chowa i tyle;)

                                                    > Ale teraz jeżdżą tak dzieciaki o 10 lat młodsze ode mnie. To nie jest
                                                    pocieszające...

                                                    Ale pewnie z własnego doświadczenia wiesz, że moralizatorstwem i straszeniem ich
                                                    nie oduczysz, sami zrozumieją mniej lub bardziej boleśnie, ale kiedyś w końcu.

                                                    > Ja od jakiegoś czasu jeżdżę nawet często po mieście....

                                                    Ja nie lubię podmuchu mijanych mnie z ponaddozwoloną prędkością aut, które nie
                                                    zawsze zachowają odpowiedni odstęp.

                                                    > Mam na myśli pijanych wieśniaków i gó..arzy, którzy (dużo za dużego) górala
                                                    dostali na komunię i tym podobnych;). Nie zaliczasz się do żadnej z tych grup,
                                                    mam nadzieję;)

                                                    Nie, zwłaszcza z gó..arstwem byłby problem;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 22:56
                                                    no-comments napisała:

                                                    > A to ktoś bierze udział w wyścigu??;) Wątek bydgoski spotkał się w > realu i teraz nie ma potrzeby przesiadywania na forum, tak więc
                                                    > przegonienie ich było tylko kwestią czasu:)

                                                    Tak, głównie Linia bierze udział. 2/3 naszego wątku też się spotkało w realu (ble! - nie lubię tego określenia) więc to uczciwy wyścig;)

                                                    > "Rzeczowe argumenty..." - w Twoich ustach to komplement - serio:))

                                                    Dziękuję;)

                                                    > A mnie prawie nikt nie atakuje (atakowacz też się znalazł;) bo ja > nie piszę w tak episko-literackiej formie, której mozna by
                                                    > zazrościć jak Linii, więc i wrogów mam mniej;)

                                                    Myślisz, że to z powodu stylu tak po niej jadą? Może masz rację...

                                                    > To znaczy co?? Chyba nie skumałam.

                                                    Siły wypadkowe. Muszę sobie to przemyśleć albo wziąć auto na parking i zobaczyć, jak to wygląda. Tyle, że mam RWD bez wspomagania i FWD ze wspomaganiem więc to może nie być do końca odpowiadające Twojemu samochodowi.
                                                    Aha, RWD - rear wheel drive, F..- front..;) Nowożytny język;p

                                                    > Ale de facto tracisz ją na chwilę z rąk - czyli na krótką chwilę
                                                    > tracisz nad nią pełną kontrolę - tak mi się wydaje, znaczy ja
                                                    > tracę;)

                                                    Z jednej strony tak, z drugiej - i tak chcę bardzo szybko koła wyprostować, dalej się one i tak nie obrócą i zawsze mogę kierownicę złapać. Alternatywą jest bardzo szybkie przekładanie rąk. A siedziałaś kiedyś w polonezie? Wieeelkie koło sterowe;)

                                                    > ;> Kultura jest pojęciem szerszym mój drogi, nauka to tylko jedna > z jej części. Ciekawe jak byśmy zyli bez tej literatury, bez
                                                    > wiedzy na temat ekonomii (to nie nauka ścisła, ale bardziej
                                                    > społeczna), bez socjologii, znajomości stosunków międzynarodowych, > psychologii, antropologii.... eee z antropologią to przesadziłąm;D > ale cała reszta się zgadza:)

                                                    Wiesz, ja, trochę niesłusznie, za prawdziwą naukę uważam tylko nauki ścisłe, przyrodnicze i społeczne. Jakoś humanistyka nie pasuje mi do miana prawdziwej nauki. Głównie dlatego, że mało zajmuje się światem "zewnętrznym" a bardziej sobą samą... Mało owoców tych nauk wychodzi na świat;) Teraz sobie po mnie obie pojeździcie;)

                                                    > A wiara w jaskółki to już zabon a zabaobony mogą być częścią
                                                    > kultury ale nie nauki, a w ogóle to nie mam pomysłu jak odpisac na > tę zniewagę, moze potem coś wymyślę;)

                                                    To nie zabobon, to powiedzenie;) A w ogóle to bardzo się cieszę (chociaż mam wrażenie, że przedwcześnie);).

                                                    > Ależ z Ciebie agresor;) Ja oprócz kałasznikowa chciałąbym jeszcze > mieć kuloodporne szyby, bo obawiam się, że byląbym częstym celem
                                                    > ataków wkurzonych kierowców;)

                                                    E tam agresor. Do samoobrony.;) Ale bardziej przydatny automat w mieście to jednak automatyczna skrzynia biegów.

                                                    > A co za różnica;) Ale juz nie szukaj, nie wszystkie moje posty
                                                    > (zwłąszcza te niezalogowane;) nadaja się do czytania:)

                                                    Nie ten wątek, tam dalej stawiasz beznadziejny opór;)
                                                    Szukał nie będę ale lubię czytać Twoje posty, samotny głos rozsądku (zazwyczaj) na tym forum;)

                                                    > Hmm czasem mam odwortne wrażenie. A jeżdzenie prawym pasem mnie
                                                    > wkurza bo tam są największe dziury, koleiny itd (...)

                                                    Bo tym pasem jeżdżą cieżarówki... Ale wyprzedzanie prawym jest niebezpieczne, zwłaszcza podczas zjazdu na ten pas (niewiele widać co na nim dalej jest). A Ty, jeśli nie chcesz być uciążliwa dla innych i jechać lewym - musisz jechać szybciej niestety...

                                                    > Tylko nowoczesne;)

                                                    Tak, na dodatek głównie te większe. Taki focus przy 150 też robi się głośny w środku, co na dłuższą metę jest męczące.

                                                    > No właśnie oglądalam na euroNCaP - moje autko wyglądało prawie jak > chińczyk:/

                                                    Większość starszych aut wygląda źle, nawet te z pozoru solidne... To w sumie jedyna wada starszych aut, zazwyczaj są fajniejsze od nowych;)

                                                    > Yyyyyy no a kurs od czego był jak nie od ćwiczeń;) (...)

                                                    Wiesz, skup się teraz na opanowaniu ruchu. Kiedy podstawowe czynności podczas jazdy (przepisy, sytuacja, obsługa samochodu) nie będą wymagały większego użycia świadomości, sama znajdziesz dużo czasu na szlifowanie techniki w czasie normalnej jazdy, nie jakichś tam specjlanych treningów. Mam wielką nadzieję, że nie olejesz tego z czasem...

                                                    > Myślisz, że wiedza na temat wałów korbowych, tłoczków itp itd
                                                    > cokolwiek tam w aucie siedzi - polepszałaby naszą technikę
                                                    > jazdy?? (...)

                                                    Nie zaraz tam korbowodów i tłoków ale przynajmniej wiedza, po co jest skrzynia biegów, moment obrotowy, dlaczego nie hamować podczas długich zjazdów i dlaczego nie traktować ostro zimnego silnika. Mam wrażenie, że ludzie tego nawet nie wiedzą...

                                                    > Serio na piątce?? Ale co masz w tym momencie na myśli "odpowiednim > biegu"??

                                                    Tak, na piątce. Na autostradach też są zakręty;)
                                                    I znowu pytanie z konkretnymi wartościami prędkości... Ogólnie: jeśli na wyjściu z zakrętu możesz bez problemów przyspieszać (nie ma drgań silnika itp objawów zbyt niskich obrotów) to bieg był odpowiedni. To trzeba wyczuć, z jaką prędkością chcesz ten zakręt pokonać i do niej dostosować bieg;) I ze skrzynią nic się nie daje, przy zbyt wysokim biegu w kość dostaje silnik;)

                                                    > No fakt, ale to jest dowód na to, że system ośrodków szkolenia
                                                    > jest lepszy niż jak w innych krajach szkolenie przez rodzinę -
                                                    > instrukotrzy jeszcze jakichś zasad się trzymają (nie słyszałam,
                                                    > żeby kogoś uczył instruktor jazdy na luzie, ale za to "starsi"
                                                    > kierowcy zachęcają do tego), doświadczeni kierowcy mają stek
                                                    > przyzwyczajeń, a nie wszystkie są prawidłowe i dobre.

                                                    Najlepsze byłoby chyba połączenie tego. Instruktor uczy rzeczy krytycznych i przepisów, technikę szlifuje się z kimś doświadczonym.
                                                    A co do tego luzu: są starzy kierowcy i kierowcy-przejeżdżający-zakręty-na-luzie;) Dojeżdżanie do świateł na luzie nie jest strasznym błędem.

                                                    > grrrrrr tyle powiem i dodam jeszcze, że nie pracuje jako zawodowy > kierowca, więc jak wychodzę z pracy to słońce już się gdzieś chowa > i tyle;)

                                                    No ale: deszcz nie, śnieg nie, ciemność nie, teraz jeszcze słońce nie. Zostały jakieś możliwości?;p

                                                    > Ale pewnie z własnego doświadczenia wiesz, że moralizatorstwem i
                                                    > straszeniem ich nie oduczysz, sami zrozumieją mniej lub bardziej
                                                    > boleśnie, ale kiedyś w końcu.

                                                    Pewnie tak... Najlepiej, jakby jak najszybciej przesiadały się na poważniejsze maszyny i nabierały doświadczenia z drugiej strony. Skutery, wydaje mi się, nie są takie głupie pod tym względem, chyba nie spotkałem się nigdy, żeby dzieciak na skuterku wykręcił jakiś numer.

                                                    > Ja nie lubię podmuchu mijanych mnie z ponaddozwoloną prędkością
                                                    > aut, które nie zawsze zachowają odpowiedni odstęp.

                                                    Ja też, dlatego staram się unikać dróg, na których mogą rozwijać takie prędkości;)

                                                    > Nie, zwłaszcza z gó..arstwem byłby problem;)

                                                    Aa, nie drążę tematu. Dobranoc, babciu;)
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 20.08.07, 23:01
                                                    Cholera! Jakby mi nie wykasowało, to byś mi teraz odpisał:.....(
                                                    A tak, to już dziś nie dam rady i napiszę jutro i wstanę bladym
                                                    świtem specjalnie dla Ciebie. W międzyczasie dorobiłam się 3 wątku
                                                    całkiem o mnie:).
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.07, 23:05
                                                    Hej! Śpij rano, ja i tak Ci jutro odpowiem, co za różnica czy rano czy po południu. Weź się poucz wreszcie, co?
                                                    Wątek widziałem, jak przyjdzie mi coś ciekawego do głowy to się w nim wypowiem;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 21.08.07, 18:38
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Tak, głównie Linia bierze udział. 2/3 naszego wątku też się spotkało w realu
                                                    (ble! - nie lubię tego określenia) więc to uczciwy wyścig;)

                                                    Hehe a mógłby caly wątek, gdyby 1/3 wątku nie wymiękła i skorzystała z okazji
                                                    poznania dwóch upiorów tego forum;D

                                                    > Myślisz, że to z powodu stylu tak po niej jadą? Może masz rację...

                                                    Myślę, że tak - to musi być strasznie frustrujące nie mieć wiedzy takiej, ani
                                                    nie umieć nawet sobie znaleźć odpowiedzi na najprostsze pytania w internecie, a
                                                    Linia nawet jak nie ma nic do powiedzenia to robi to w niezłym stylu -
                                                    generalnie jest czego zazdrościć, a prawda jest taka, że najbardziej nie lubimy
                                                    tych, którym zazdrościmy.

                                                    > Siły wypadkowe. Muszę sobie to przemyśleć albo wziąć auto na parking i
                                                    zobaczyć, jak to wygląda. Tyle, że mam RWD bez wspomagania i FWD ze wspomaganiem
                                                    więc to może nie być do końca odpowiadające Twojemu samochodowi. Aha, RWD - rear
                                                    wheel drive, F..- front..;) Nowożytny język;p

                                                    Znaczy napęd na tylne albo przednie koła, tak?? A to rzeczywiście nie do końća
                                                    sprawdzisz, ale może jakaś średnia z eksperymentu na jednym i drugim aucie;)

                                                    > ...Alternatywą jest bardzo szybkie przekładanie rąk. A siedziałaś kiedyś w
                                                    polonezie? Wieeelkie koło sterowe;)

                                                    A no właśnie tak jeden pan robił na jednym pouczającym filmiku - baaaardzo
                                                    szybko przekłądał ręce - ja nawet w 1/4 tak szybko nie obrócę łapek jak on,
                                                    pomimo, że kierownicę mam małą;)

                                                    > Wiesz, ja, trochę niesłusznie, za prawdziwą naukę uważam tylko nauki ścisłe,
                                                    przyrodnicze i społeczne. Jakoś humanistyka nie pasuje mi do miana prawdziwej
                                                    nauki. Głównie dlatego, że mało zajmuje się światem "zewnętrznym" a bardziej
                                                    sobą samą... Mało owoców tych nauk wychodzi na świat;) Teraz sobie po mnie obie
                                                    pojeździcie;)

                                                    Zdecydowanie niesłusznie! A prawda jest taka, że wydaje wam się, że do niczego
                                                    Wam ta humanistyka nie jest potrzebna bo wystarczą Wam Wasze cyferki. Ale bez
                                                    znajomości terorii i zasad rządzących ekonomią - na giełdzie byś raczej
                                                    oszczędności zycia nie zainwestował. Nie miałbyś pojęcia dlaczego dziś Polska
                                                    wygląda tak, dlaczego ktoś rodząc się w XV wieku w Drohobyczu był Polakiem, a
                                                    dziś byłby Ukraińcem. Wydaje Ci się, że mółbyś żyć bez psychologii ale zapytaj
                                                    podrzędnego choćby sprzedawcę pasty do zębów na ulicy - czego uczyli na
                                                    szkoleniach i z jakiej dziedziny nauki korzystał(a). Potem wyobraź sobie, że
                                                    jesteś prezydentem - jedziesz na oficjalne spotkanie z prezydentem innego kraju,
                                                    po czym popełniasz tam nieciekawe faux pa przez co doprowadzasz do konfliktu (a
                                                    niech to będzie jakiś w gorącej wodzie kompany naród - to może i do konfliktu
                                                    zbrojnego) - a wszystko to, bo nie powstała nigdy nauka zwana socjologią czy
                                                    stosunkami międzynarodowymi)..... wymieniać można w nieskończoność, efekty tych
                                                    nauk może nie są policzalne, ale są, tylko trzeba otworzyć umysł, żeby chcieć je
                                                    dostrzec;D

                                                    > E tam agresor. Do samoobrony.;) Ale bardziej przydatny automat w mieście to
                                                    jednak automatyczna skrzynia biegów.

                                                    NArobiłeś mi ochoty na takiego automata - w znaczeniu eksperymentalnego
                                                    sprawdzenia, bo Żaby i tak bym nie wymieniła:)

                                                    > Nie ten wątek, tam dalej stawiasz beznadziejny opór;)

                                                    Ejjj to ja ci przyznałąm rację, a Ty nawet nie doceniasz??

                                                    > Szukał nie będę ale lubię czytać Twoje posty, samotny głos rozsądku
                                                    (zazwyczaj) na tym forum;)

                                                    A ja mam wrażenie, że czasem gadam jak do ściamy, albo że mówię innym językiem,
                                                    a może jestem naiwna, albo tak głupia, że nikt nie chce mnie uświadomić, a
                                                    pisanie czegokolwiek tylko po to, żeby potem w odpowiedzi mieć głuchą ciszę to
                                                    cholernie frustrujące więc zaczynam sobie dawać spokój w odpowiadaniu na
                                                    większość postów i piszę tam, gdzie jest szasna, że ktoś będzie chciał czytać;)

                                                    > A Ty, jeśli nie chcesz być uciążliwa dla innych i jechać lewym - musisz jechać
                                                    szybciej niestety...

                                                    No wiem nestety:( Raz tak smyknęłam sobie na lewy bo zaraz miałam mieć skręt po
                                                    czym mnie i tych jadących za mną - w wielkim szumie klaksonów (normalnie gorzej
                                                    jak straż pożarna) wyprzedzała prawym pasem na oko 60 letnia pani w niewiele
                                                    młodszym cinquecento, przy czym słysząc pierwszy klakson dałam gaz do dechy
                                                    (pomimo ograniczenia do 50, ja jechałąm już 65 km/ h - na pani nie zrobiło to
                                                    wrażenia, wyprzedziła całą kolumnę, no ale przynajmniej zdążyłą na światłach;),
                                                    a ja odtąd obiecałam sobie, że prędzej będę stać do usra... śmierci niż włączać
                                                    siedo ruchu skoro nie potrafię się włąćzyć szybko i denerwuje nawet staruszki;)

                                                    > Taki focus przy 150 też robi się głośny w środku, co na dłuższą metę jest
                                                    męczące.

                                                    Mój już przy setce:( W ogóle dopiero teraz zauważam, że jest chooernie głośna Żaba.

                                                    > Większość starszych aut wygląda źle, nawet te z pozoru solidne... To w sumie
                                                    jedyna wada starszych aut, zazwyczaj są fajniejsze od nowych;)
                                                    CZemu niby fajniejsze?? Opróćz frrajdowego na śniegu tylnego napędu??

                                                    > Wiesz, skup się teraz na opanowaniu ruchu. Kiedy podstawowe czynności podczas
                                                    jazdy (przepisy, sytuacja, obsługa samochodu) nie będą wymagały większego użycia
                                                    świadomości, sama znajdziesz dużo czasu na szlifowanie techniki w czasie
                                                    normalnej jazdy, nie jakichś tam specjlanych treningów.

                                                    Ufff mogę się takich dni nie doczekać, mam wrażenie że jestem coraz oporniejsza
                                                    na wiedzę;) i jeszcze oporniejsza na umiejętnosci;)

                                                    > Mam wielką nadzieję, że nie olejesz tego z czasem...
                                                    Też mam nadzieję, ale glowy za to nie dam:(

                                                    > Nie zaraz tam korbowodów i tłoków ale przynajmniej wiedza, po co jest skrzynia
                                                    biegów, moment obrotowy, dlaczego nie hamować podczas długich zjazdów i dlaczego
                                                    nie traktować ostro zimnego silnika. Mam wrażenie, że ludzie tego nawet nie
                                                    wiedzą...

                                                    Yyyyy bo nie wiedzą. To czemu ostro nie hamować na dlugich zjazdach?? I co
                                                    znaczy nie traktować ostro zimnego silnika??

                                                    >.... To trzeba wyczuć, z jaką prędkością chcesz ten zakręt pokonać i do niej
                                                    dostosować bieg;) I ze skrzynią nic się nie daje, przy zbyt wysokim biegu w kość
                                                    dostaje silnik;)

                                                    Czyli co to znaczy dla silnika?? Bo teraz się zastanawiam komu mam dogodzić na
                                                    tych zakrętach - skrzyni czy silnikowi;) Ale jeśli przez zakrętem zredukuje a
                                                    auto mi szarpnie (coś na kształ nagłego zwolniania jakby mu ktoś odciął na
                                                    sekundę dopływ paliwa, to chyba jednak bieg był za niski, co??;)

                                                    > Najlepsze byłoby chyba połączenie tego. Instruktor uczy rzeczy krytycznych i
                                                    przepisów, technikę szlifuje się z kimś doświadczonym..

                                                    Nie - ewentualnie jeden kurs uczący tego co teraz, a potem drugi uczący techniki
                                                    jazdy jak już mamy prawko i mamy samochód 0 ale taki porądny kurs robiony przez
                                                    specjalistów, nie znajomych i rodzinkę. Zresztą mnie w mojej własnej rodzince
                                                    ktoś powiedzial jak odbierałąm Żabę: "no teraz to się musisz naucyzć jeździć na
                                                    luzie, nie ma wyjścia" - bez komentarza.

                                                    > No ale: deszcz nie, śnieg nie, ciemność nie, teraz jeszcze słońce nie. Zostały
                                                    jakieś możliwości?;p

                                                    Ostre słońce!! A taki małe może być;) A najlepiej jakby ybło pochmurno, ale nie
                                                    padalo, co najwyżej siąpiło przez chwilę - umyłoby mi szyby;)

                                                    > Ja też, dlatego staram się unikać dróg, na których mogą rozwijać takie prędkości;)

                                                    Moje miasto opanowują TIRy (albo ja mam do nich takie szczęście, jeszcze jak
                                                    jadę trasą to rozumiem, ale Centrum miasta to przesada:/) tak więc podmuchy mi
                                                    się zdarzają.

                                                    > Aa, nie drążę tematu. Dobranoc, babciu;)

                                                    Ejjjjjj ale taka stara to nei jestem!!! Fakt, że własnie odnalazłam nowego
                                                    siwego włosa ale bez przesady, to że ja się starawo czuje nie oznacza, że taka
                                                    starawa jestem;D
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 21.08.07, 19:00
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Linia nawet jak nie ma nic do powiedzenia to robi to w niezłym
                                                    stylu

                                                    Ej, ja zawsze mam coś do powiedzenia... że niezwiązane z tematyką,
                                                    to niezwiązane... ;p
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.07, 17:58
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Hehe a mógłby caly wątek, gdyby 1/3 wątku nie wymiękła i
                                                    > skorzystała z okazji poznania dwóch upiorów tego forum;D

                                                    1/3 wymiękła i pluje sobie w brodę z tego powodu;)

                                                    > Myślę, że tak - to musi być strasznie frustrujące nie mieć wiedzy > takiej, ani nie umieć nawet sobie znaleźć odpowiedzi na
                                                    > najprostsze pytania w internecie, a Linia nawet jak nie ma nic do > powiedzenia to robi to w niezłym stylu - generalnie jest czego
                                                    > zazdrościć, a prawda jest taka, że najbardziej nie lubimy tych,
                                                    > którym zazdrościmy.

                                                    Trochę tak. Ale myslę, że trochę wkurzające było czytać w każdej jej wypowiedzi o super instruktorze, który nie umie nauczyć zdać egzaminu w ciągu 70 godzin...

                                                    > Znaczy napęd na tylne albo przednie koła, tak?? A to rzeczywiście > nie do końća sprawdzisz, ale może jakaś średnia z eksperymentu na > jednym i drugim aucie;)

                                                    Tak. i tu średnia nie zadziała, te samochody się za bardzo różnią. Jakbyś chciała to odnieść do poprzedniej dyskusji o statystykach: ilu ludzi chodzi na rękach?;)

                                                    > A no właśnie tak jeden pan robił na jednym pouczającym filmiku -
                                                    > baaaardzo szybko przekłądał ręce - ja nawet w 1/4 tak szybko nie
                                                    > obrócę łapek jak on, pomimo, że kierownicę mam małą;)

                                                    Dojdziesz do wprawy. Przejrzałem sobie parę onboardów na youtube i w sumie to tylko drifrerzy (tacy, co jeżdżą poślizgami) puszczają kierownicę, w rajdach i wyścigach się tak nie robi. Więc lepiej nie puszczać;)

                                                    > Zdecydowanie niesłusznie! A prawda jest taka, że wydaje wam się,
                                                    > że do niczego Wam ta humanistyka nie jest potrzebna bo wystarczą
                                                    > Wam Wasze cyferki.(...)

                                                    To nie tak. Piszesz o ekonomii, psychologii czy historii. To są dziedziny nauki, one są ok. Ale co światu przyjdzie z tego, że ktoś napisze doktorat z, dajmy na to, czesnastowiecznej literatury mołdawskiej czy historii rozwoju tanga w średniowiecznej hiszpanii? Chodzi mi o to, że te dziedziny nie przekładają się na, czy ja wiem, jakość życia;) Cały rozwój tego jest taki w głąb siebie, nic z takich instytutów nie wychodzi na świat. Ale z drugiej strony powiększa też naszą "sumę wiedzy". Ale ja się tylko na cyferkach znam;)

                                                    > Ejjj to ja ci przyznałąm rację, a Ty nawet nie doceniasz??

                                                    Aha;) Ale tam nie przyznałaś przecież racji nikomu;)

                                                    > A ja mam wrażenie, że czasem gadam jak do ściamy, albo że mówię
                                                    > innym językiem, a może jestem naiwna, albo tak głupia, że nikt nie > chce mnie uświadomić (...)

                                                    Taa... Zastanawia mnie, dlaczego ludzie zakładają tematy z pytaniami, na które odpowiedź można znaleźć w 10 sekund wpisując to samo w google...

                                                    > No wiem nestety:( Raz tak smyknęłam sobie na lewy bo zaraz miałam > mieć skręt po czym mnie i tych jadących za mną - w wielkim szumie > klaksonów (...)

                                                    Trąbili na Ciebie, na nią czy ona na Ciebie? No ale w końcu zdążyła a w mieście wolno w końcu wyprzedzać prawym, nie? A ograniczenia prędkości podobno na lewym pasie nie obowiązują;)

                                                    > Mój już przy setce:( W ogóle dopiero teraz zauważam, że jest
                                                    > chooernie głośna Żaba.

                                                    Zaczynasz zauważać braki Żaby. Niedługo będzie przeszkadzać Ci mała moc, niewygodne fotele, za słabe audio...;)

                                                    > CZemu niby fajniejsze?? Opróćz frrajdowego na śniegu tylnego
                                                    > napędu??

                                                    Bo fajnie wyglądały. I nie składały się głównie z plastiku i elektroniki;)

                                                    > Ufff mogę się takich dni nie doczekać, mam wrażenie że jestem
                                                    > coraz oporniejsza na wiedzę;) i jeszcze oporniejsza na
                                                    > umiejętnosci;)

                                                    Muszę wypytać dokładnie Linię jak jej się z Tobą jeździło. Mam wrażenie, że tak tylko mędzisz a naprawdę całkiem nieźle Ci idzie.

                                                    > Yyyyy bo nie wiedzą. To czemu ostro nie hamować na dlugich
                                                    > zjazdach?? I co znaczy nie traktować ostro zimnego silnika??

                                                    Hamulce: przy długim hamowaniu się rozgrzewają bardzo mocno, płyn hamulcowy się gotuje (powstają bąbelki gazu w przewodach i układ nie przenosi sił), tracimy możliwość hamowania i giniemy spadając z przepaści.
                                                    Zimny silnik: zaraz po uruchomieniu olej nie wszędzie jeszcze dociera, części się nierównomiernie rozgrzewają i są bardziej podatne na zużycie.;) Nie traktować ostro czyli głównie nie kręcić bardzo wysoko.

                                                    > Czyli co to znaczy dla silnika?? Bo teraz się zastanawiam komu mam > dogodzić na tych zakrętach - skrzyni czy silnikowi;)

                                                    Na zbyt niskich obrotach powstają jakieśtam momenty czy siły szkodliwe dla wału, panewek czy jakichś ważnych i drogich części;) Nie wiem dokładnie, co dostaje w kość, nie jestem mechanikiem;)
                                                    A ze skrzynią zasadniczo nic złego się nie dzieje.

                                                    > Ale jeśli przez zakrętem zredukuje a auto mi szarpnie (coś na
                                                    > kształ nagłego zwolniania jakby mu ktoś odciął na
                                                    > sekundę dopływ paliwa, to chyba jednak bieg był za niski, co??;)

                                                    Jeśli redukujesz na dwójkę i gwałtownie puścisz sprzęgło to szarpnie dlatego, że silnik mocno hamuje na tak niskim biegu, obroty nie muszą być zbyt wysokie ale nie jest niemożliwe, żeby przekroczyć maksymalne. To mogłoby się jednak zdarzyć przy prędkościach w okolicach 80 km/h;)

                                                    > Nie - ewentualnie jeden kurs uczący tego co teraz, a potem drugi
                                                    > uczący techniki jazdy jak już mamy prawko i mamy samochód 0 ale
                                                    > taki porądny kurs robiony przez specjalistów, nie znajomych i
                                                    > rodzinkę.

                                                    No ale iiiile by to kosztowało? Zresztą, większość ludzi nie jeździ tak tragicznie. A po kursie i tak by zapomnieli. Albo by ich rodzinka i tak nauczyła złych nawyków (chyba, żeby ją też przeszkolić;)).

                                                    > Zresztą mnie w mojej własnej rodzince ktoś powiedzial
                                                    > jak odbierałąm Żabę: "no teraz to się musisz naucyzć jeździć na
                                                    > luzie, nie ma wyjścia" - bez komentarza.

                                                    Jazda na luzie nie jest krytycznym błędem, jest tylko rozrzutnością.;) I niewygodą, przynajmniej dla mnie (chociaż często dojeżdżam te 20 ostatnich metrów na luzie jak widzę, że nie ma szans na szybką zmianę świateł).

                                                    > Ostre słońce!! A taki małe może być;) A najlepiej jakby ybło
                                                    > pochmurno, ale nie padalo, co najwyżej siąpiło przez chwilę -
                                                    > umyłoby mi szyby;)

                                                    Deszcz niestety nie myje szyb. Deszcz robi zacieki, które trzeba zmywać spryskiwaczem. Najwięcej się go zużywa właśnie mokrą jesienią.

                                                    > Ejjjjjj ale taka stara to nei jestem!!! Fakt, że własnie
                                                    > odnalazłam nowego siwego włosa ale bez przesady, to że ja się
                                                    > starawo czuje nie oznacza, że taka starawa jestem;D

                                                    Sorry;p Siwe włosy nie są złe, wręcz przeciwnie. Podobno ja też już parę mam. Nie bedę pisał czyja to wina;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 22.08.07, 20:35
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > 1/3 wymiękła i pluje sobie w brodę z tego powodu;)

                                                    I bardzo dobrze, że sobie pluje, druga taka szansa na 3/3 prędko się nei zdarzy;D

                                                    > Trochę tak. Ale myslę, że trochę wkurzające było czytać w każdej jej
                                                    wypowiedzi o super instruktorze, który nie umie nauczyć zdać egzaminu w ciągu 70
                                                    godzin..

                                                    FAkt, ale mnie jak jakieś posty wkurzają to ich nie czytam, jedynie czasem
                                                    pozwolę sobie na zjadliwą ironię (są rzeczy, których łatwo nie przetrawię;), ale
                                                    staram się unikać osobistych wycieczek i personalnych ataków na kogoś, kto nie
                                                    atakuje mnie.

                                                    > Tak. i tu średnia nie zadziała, te samochody się za bardzo różnią. Jakbyś
                                                    chciała to odnieść do poprzedniej dyskusji o statystykach: ilu ludzi chodzi na
                                                    rękach?;)

                                                    Kurcze nooo, a chciałam Cię podpuścić z jakąś statystyką wyniesioną z
                                                    doświadczenia;)

                                                    > Dojdziesz do wprawy. ... Więc lepiej nie puszczać;)

                                                    Nie dojdę, a puszczania i tak spróbuję (z marnym skutkiem) nadal unikać;)

                                                    > To nie tak. Piszesz o ekonomii, psychologii czy historii. To są dziedziny
                                                    nauki, one są ok. Ale co światu przyjdzie z tego, że ktoś napisze doktorat z,
                                                    dajmy na to, czesnastowiecznej literatury mołdawskiej czy historii rozwoju tanga
                                                    w średniowiecznej hiszpanii? Chodzi mi o to, że te dziedziny nie przekładają się na
                                                    > , czy ja wiem, jakość życia;)...

                                                    Ale gdyby Twój przodek był mołdawskim czternastowiecznym poetom - to badacze tej
                                                    części kultury już by Cię bardziej interesowali co??;D Nie przekładają się na
                                                    Twoją jakość życia, ale generalizowaniem byłoby powiedizeć, że nie przekłądają
                                                    się na niczyją.... tak jak z ksiązkami - ktoś uważa, że drzewa lepiej
                                                    spozytkować na budowę domów, a ktoś inny bez ksiązek nie potrafiłby żyć (tak jak
                                                    ja czy Linia) albo przynajmniej nie wyobraża sobie bez nich tego zycia. Wszystko
                                                    zależy od punktu widzenia, ale to, że uważam coś za nieprzydatnego dla mnie do
                                                    zycia (np jakieś inżynierynej badania czegoś tam, czego nie potrafię nawet
                                                    wymówić;) ale nie poczuwam się do tego, żeby uznawać to za mniej ważne od innych
                                                    dziedzin nauki.

                                                    > Aha;) Ale tam nie przyznałaś przecież racji nikomu;)

                                                    Jak to nie>??? Czytaj między wierszami;)

                                                    > Taa... Zastanawia mnie, dlaczego ludzie zakładają tematy z pytaniami, na które
                                                    odpowiedź można znaleźć w 10 sekund wpisując to samo w google...

                                                    Dlaczego?? Albo internet stanowi dla nich zagadkę nie do przebrnięcia i
                                                    zrouzmienia zasad korzystania z wyszukiwarek (ale wtedy również założenie wątku
                                                    nie byłoby dla nich łatwe), albo - moja teoria - są zbyt leniwi, żeby poszukać
                                                    czegoś na własną rękę - szybiej zakłąda się wątek i czeka, aż ktoś poda ci an
                                                    tacy odpowiedź (o to nasze społęczeńśtwo właśnie;). Wysnulabym jeszcze teorię,
                                                    że nie dość, że leniwi to jeszcze szuklanie wiązałąoby się z koniecznością
                                                    głębszego wczytywania się (i np sprawdzania czy dane rozporządzenie jest jeszcze
                                                    aktualne), a czasem i zrozuniemia, co moze sprawiać niektórym trudność;) ale to
                                                    już byłoby chamskie i pewnie niesprawiedliwe;)

                                                    > Trąbili na Ciebie, na nią czy ona na Ciebie?

                                                    Cholera wie, ale ja byłąm na czele pochodu, sądzie że trąbią na wszystkich naraz:)

                                                    > A ograniczenia prędkości podobno na lewym pasie nie obowiązują;)

                                                    Taaa spróbuj sprzedać tę historyjką panom z lizakiem - tylko zaczekaj na mnie,
                                                    bo chcę zobaczyć ich miny;D

                                                    > Zaczynasz zauważać braki Żaby. Niedługo będzie przeszkadzać Ci mała moc,
                                                    niewygodne fotele, za słabe audio...;)

                                                    MA małą moc!! Znacyz ja mam za mało odwagi żeby z tej mocy skorzystać;) I
                                                    widczoność wcale nie jest taka fajna:/ I lusterka ma za blisko przz co mam za
                                                    dużą szarą strefę (czy jak to się tam zwie), w której nie widzę samochodów:(

                                                    > Muszę wypytać dokładnie Linię jak jej się z Tobą jeździło. Mam wrażenie, że
                                                    tak tylko mędzisz a naprawdę całkiem nieźle Ci idzie.

                                                    Linia byla zbyt przejęta dla obiektywnej oceny:D A ja.... a jużmyślałam poraz
                                                    setny, że gorzej być nie może, ale.... po dizsiejszym.... to juz naprawdę
                                                    zaczynam się martwić i dobijać swoimi wyczynami - o mało nie zgubiłąm dziś koła,
                                                    w ciągu 10 minut przejechałam 3 razy na żółtym (tak, tak - dokłądnie 3 kolejne
                                                    światła, w tym jedne przy ruszaniu na żółtym - nie pytaj:/), jedno to nie wiem
                                                    co było (znaycz nie wiem dlaczego), ale skrzyni biegów się to nei spodobało i
                                                    jeszcze mi się nei zdarzyło przynajmniej raz pojechać bez zgaszenia po drodze
                                                    choć raz silnika. Do zapominania o światłach mogę się przyzwyczaić, ale do
                                                    stania pod światlami jak muszę odczekać aż zapalę na powrót silnik, a idoci z
                                                    tyłu trąbią bo wydaje im się, że takie stanie jak idiotka na środku pasa mnie
                                                    bawi... nie jestem w humorze, nie powinnam dzis pisac, ale nie mogłam się
                                                    powstrzymać.

                                                    > Hamulce: przy długim hamowaniu się rozgrzewają bardzo mocno, płyn hamulcowy
                                                    się gotuje ...

                                                    Tylko to hamowanie silnikeim - rozumiem, że tak przy zjeździe sie powinno
                                                    hamować - to jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że np jadę 110 km/h na piątce, auto
                                                    przez to że jedzie z góry jeszcze bardziej się rozpędza, a ja co - żeby je
                                                    spowolnić mam no wrzucić czwórkę, potem trójkę.... nie zarznie się w ten sposób
                                                    silnika??

                                                    > Na zbyt niskich obrotach powstają jakieśtam momenty czy siły szkodliwe dla
                                                    wału, panewek czy jakichś ważnych i drogich części;) Nie wiem dokładnie, co
                                                    dostaje w kość, nie jestem mechanikiem;)
                                                    > A ze skrzynią zasadniczo nic złego się nie dzieje.

                                                    Czyli jednak trójka:D

                                                    > Jeśli redukujesz na dwójkę i gwałtownie puścisz sprzęgło to szarpnie dlatego,
                                                    ż e silnik mocno hamuje na tak niskim biegu, obroty nie muszą być zbyt wysokie
                                                    ale nie jest niemożliwe, żeby przekroczyć maksymalne. To mogłoby się jednak
                                                    zdarzyć przy prędkościach w okolicach 80 km/h;)

                                                    Mam wrażenie, że nie zawsze jest to wina zbyt szybko puszczonego sprzęgła tylko
                                                    właśnie czasem zbyt niskiego biegu - dziś wypróbowała trójkę w paru miejscach i
                                                    nic ne szarpało (znaczy nie aż tak, bo moja jazda w ogóle jest "szarpana")

                                                    > Deszcz niestety nie myje szyb. Deszcz robi zacieki, które trzeba zmywać
                                                    spryskiwaczem. Najwięcej się go zużywa właśnie mokrą jesienią.

                                                    No właśnie siedziś przeraziłam stopniem zabrudzenai Żaby pomimo codziennych
                                                    deszczy:/

                                                    > Sorry;p Siwe włosy nie są złe, wręcz przeciwnie. Podobno ja też już parę mam.
                                                    Nie bedę pisał czyja to wina;)

                                                    Czyja?????????? Teraz musiz powiedzieć!!!!
                                                    a w ogóle czemu "podobno" - nie wiesz, czy masz siwe włosy czy nie??;D Ja tam
                                                    jeszcze na etapie zachwycania sie Sheonem Connery nie jestem;D a swoje siwe
                                                    włosy chętnie bym komuś oddała;)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.07, 17:32
                                                    no-comments napisała:

                                                    > I bardzo dobrze, że sobie pluje, druga taka szansa na 3/3 prędko
                                                    > się nei zdarzy;D

                                                    Ale może 2/3 w innych konfiguracjach?;)

                                                    > FAkt, ale mnie jak jakieś posty wkurzają to ich nie czytam,
                                                    > jedynie czasem pozwolę sobie na zjadliwą ironię (są rzeczy,
                                                    > których łatwo nie przetrawię;), ale staram się unikać osobistych
                                                    > wycieczek i personalnych ataków na kogoś, kto nie atakuje mnie.

                                                    No racja. A jak patrzę na tamten wątek, to Linia znalazła całkiem sporo obrońców. Więc nie mamy co tu gadać o atakach na nią;)

                                                    > Kurcze nooo, a chciałam Cię podpuścić z jakąś statystyką
                                                    > wyniesioną z doświadczenia;)

                                                    Ha! Przewidziałem to;p

                                                    > Nie dojdę, a puszczania i tak spróbuję (z marnym skutkiem) nadal
                                                    > unikać;)

                                                    Jasne, że dojdziesz. Ja myślałem, że nigdy nie nauczę się pisać bezwzrokowo na klawiaturze. Minęło trochę czasu i w ogóle na nią nie patrzę! Nie puszczaj tej kierownicy na zbyt długo tylko (ale podobno w koleinach można kilomentrami jechać bez trzymanki;)).

                                                    > Ale gdyby Twój przodek był mołdawskim czternastowiecznym poetom - > to badacze tej części kultury już by Cię bardziej interesowali
                                                    > co??;D

                                                    PoetĄ, panno humanistko;p Przepraszam, musiałem;)
                                                    A co do reszty. Ok, może by mnie wtedy interesowali ale... co by to na świecie zmieniło? I ja nie piszę o książkach jako takich, nie myśl sobie. Chodzi mi tylko o książki, których nikt potem nie przeczyta, chyba tylko po to, żeby napisać następną taką. Myślisz, że ktoś pod wpływem pracy o tych nieszczęsnych poetach zbuduje most albo wynajdzie lek na raka? Albo nawet napisze wiersz, który zainspiruje kogoś do zbudowania... Mi się wydaje, że jedynym skutkiem takich badań naukowych jest czyjś tytuł;)

                                                    > Jak to nie>??? Czytaj między wierszami;)

                                                    Aha, no to dziękuję bardzo;)

                                                    > Dlaczego?? Albo internet stanowi dla nich zagadkę nie do
                                                    > przebrnięcia i zrouzmienia zasad korzystania z wyszukiwarek (...)

                                                    Zgadzam się. I dlatego powinno się takich osiołków odsyłać do google'a i wikipedii. Ale czasem fajnie napisać komuś jakieś oczywiste rzeczy (np o skrzyniach biegów) i wyjść na super-eksperta.
                                                    I niektóre osiołki są potem wdzięczne;p

                                                    > Cholera wie, ale ja byłąm na czele pochodu, sądzie że trąbią na
                                                    > wszystkich naraz:)

                                                    Ja też wolę być z przodu jak wszyscy trąbią. No, chyba że stoję i nie mogę odpalić silnika;)

                                                    > Taaa spróbuj sprzedać tę historyjką panom z lizakiem - tylko
                                                    > zaczekaj na mnie, bo chcę zobaczyć ich miny;D

                                                    To tajne rozporządzenie ministerstwa. Oni o tym nie wiedzą;)

                                                    > MA małą moc!! Znacyz ja mam za mało odwagi żeby z tej mocy
                                                    > skorzystać;) I widczoność wcale nie jest taka fajna:/ I lusterka
                                                    > ma za blisko przz co mam za dużą szarą strefę (czy jak to się tam > zwie), w której nie widzę samochodów:(

                                                    Martwą strefę, szara to alkohol bez akcyzy;) Czyli już wkrótce czas na nową, lepszą Żabę z dużym silnikiem i wielkimi lusterkami;)


                                                    > Linia byla zbyt przejęta dla obiektywnej oceny:D A ja.... a
                                                    > jużmyślałam poraz setny, że gorzej być nie może, ale.... po
                                                    > dizsiejszym.... to juz naprawdę zaczynam się martwić i dobijać
                                                    > swoimi wyczynami (...)

                                                    Znów zły dzień i tyle. Nie przejmuj się i nie poddawaj.

                                                    > Tylko to hamowanie silnikeim - rozumiem, że tak przy zjeździe sie > powinno hamować - to jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że np jadę
                                                    > 110 km/h na piątce, auto przez to że jedzie z góry jeszcze
                                                    > bardziej się rozpędza, a ja co - żeby je spowolnić mam no wrzucić > czwórkę, potem trójkę.... nie zarznie się w ten sposób silnika??

                                                    Jeśli przy 110km/h wrzucisz jedynkę lub dwójkę - może coś paść. Nawet trójka w większości samochodów będzie w porządku. Takie głośne UUUU po redukcji to nie jest dźwięk zarzynanego silnika tylko kręcącego się na wysokich obrotach. Kurcze, ten brak obrotomierza naprawdę nie ułatwia Ci jazdy;/

                                                    > Czyli jednak trójka:D

                                                    Jeśli da się z niej sprawnie przyspieszać po wyjściu z zakrętu - trójka;)

                                                    > Mam wrażenie, że nie zawsze jest to wina zbyt szybko puszczonego
                                                    > sprzęgła tylko właśnie czasem zbyt niskiego biegu - dziś
                                                    > wypróbowała trójkę w paru miejscach i nic ne szarpało (znaczy nie > aż tak, bo moja jazda w ogóle jest "szarpana")

                                                    Taka redukcja (bez międzygazu ale to sobie odpuść) nigdy nie będzie superpłynna, na dwójce moment hamujący jest duży i auto poprostu mocno zwalnia. Jeśli nie redukujesz przy naprawdę dużej prędkości to nic się nei stanie (dzisiaj raz zwróciłem uwagę - przy 60km/h na dwójce było sporo mniej niż 4000 obrotów - a max to 7000, przy redukcji z trójki trochę szarpnęło).

                                                    > No właśnie siedziś przeraziłam stopniem zabrudzenai Żaby pomimo
                                                    > codziennych deszczy:/

                                                    A mnie foki, będzie trzeba go umyć wkrótce (wtedy to dopiero będzie padać;)).

                                                    > Czyja?????????? Teraz musiz powiedzieć!!!!

                                                    Zgaduj sobie;p

                                                    > a w ogóle czemu "podobno" - nie wiesz, czy masz siwe włosy czy
                                                    > nie??;D

                                                    Tak mi powiedziano, ja się swoim włosom na potylicy nie przyglądam.

                                                    > Ja tam jeszcze na etapie zachwycania sie Sheonem Connery
                                                    > nie jestem;D a swoje siwe włosy chętnie bym komuś oddała;)

                                                    Hmm, podobno niedużo ich jeszcze mam;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 23.08.07, 20:09
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Ale może 2/3 w innych konfiguracjach?;)

                                                    CZyli mamy aż 2 możłiwości;) To od czego zaczynasz;) I najważniejsze pytanie -
                                                    kiedy;D

                                                    > > Kurcze nooo, a chciałam Cię podpuścić z jakąś statystyką
                                                    > > wyniesioną z doświadczenia;)
                                                    > Ha! Przewidziałem to;p

                                                    Ale gdyby tak łatwo dało się Ciebie podpuścić to by nie było ciekawie:D

                                                    > Nie puszczaj tej kierownicy na zbyt długo tylko (ale podobno w koleinach można
                                                    kilomentrami jechać bez trzymanki;)).

                                                    Fakt- niektózy to potrafią - po prostu jadą prosto koleinami, tylko ja wśród
                                                    nich sie bujam od koeliny do koleiny, a czasem jeszcze pół na pół (jedną osią
                                                    auta w koleinie, a drugą na drodze;), ale ja jestem nerwowa to i auto nerwowo
                                                    reaguje, może jakby puściła to by samo jechało koleiną;) Może wypróbuję;)

                                                    A po zakrętach nie puszczam - to znaczy teraz nie wiem, jak robię, bo na kursie
                                                    to puszczałam w ten sposób, że kierownica odkręcała mi się praktycznie w
                                                    dłoniach tak, że teoretycznie miałam z nią kontaktakt, teraz nie wiem jak robię.

                                                    > PoetĄ, panno humanistko;p Przepraszam, musiałem;)

                                                    O kurcze... no bywa, zdarza się nawet najlepszym;D

                                                    > Myślisz, że ktoś pod wpływem pracy o tych nieszczęsnych poetach
                                                    > zbuduje most albo wynajdzie lek na raka? Albo nawet napisze wiersz, który
                                                    zainspiruje kogoś do zbudowania... Mi się wydaje, że jedynym skutkiem takich
                                                    badań naukowych jest czyjś tytuł;)

                                                    Nie MI a Mnie....;) Sorry, jeden do jednego;) Tylko blagam ien kontynuujmy tego,
                                                    ja też już nie będę:D

                                                    BO dla Ciebie ważne są mosty i inne namacalne rzeczy, a na namacalnych rzeczach
                                                    świat się nei kończy. Wyobraź sobie, że teraz wszyscy studenci w Polsce
                                                    studiowaliby na Politechnice - inżynierskie kierunki.... i kto by się zajmował
                                                    np dzieciakami w przedszkolach jakby nie było pedagogów?? A jak ciężko by pracę
                                                    było znaleźc jakby sięwszyscy tym samym zajmowali, nie mówiąc już, że cholernie
                                                    nudno;)

                                                    > Aha, no to dziękuję bardzo;)

                                                    A proszę, polecam się na przyszłość;)

                                                    > Zgadzam się. I dlatego powinno się takich osiołków odsyłać do google'a i
                                                    wikipedii.

                                                    Ale jak oni się wtedy oburzają jak się ich odeśle do wyszukiwarki - normalnie
                                                    gwałt na ich osobowości w bialy dzień;)

                                                    > Ale czasem fajnie napisać komuś jakieś oczywiste rzeczy (np o skrzyniach
                                                    biegów) i wyjść na super-eksperta. I niektóre osiołki są potem wdzięczne;p

                                                    Masz szczęście, że to relacja wzajemna i obojgu nam to sprawia frajdę by bym
                                                    się mogła obrazić;) A rola osiołka co dziwne nawet mi tu odpowiada;) Szkoda, że
                                                    ja nie jestem choćby pseudoekspertem w niczym co bym mogła poczuć jak to jest
                                                    uszczęśliwać innych wiedzą...ehhhhh...

                                                    > Ja też wolę być z przodu jak wszyscy trąbią. No, chyba że stoję i nie mogę
                                                    odpalić silnika;)

                                                    Ojjj to nie jest fajne, dlatego ostatnio ruszyłam na pomarańczowym, bo nie
                                                    chciałam już widzeć tego wkurzonego gościa za mną..pochód był jednoosobowy ale
                                                    jednak;)

                                                    > To tajne rozporządzenie ministerstwa. Oni o tym nie wiedzą;)

                                                    Hehe co prawda małe jest prawdopodobieńśtwo, że by to jakikolwiek policjant
                                                    łyknął, ale za to jakby jakikolwiek sie na to złapał.... uciecha do białego rana:D

                                                    > Martwą strefę, szara to alkohol bez akcyzy;) Czyli już wkrótce czas na nową,
                                                    lepszą Żabę z dużym silnikiem i wielkimi lusterkami;)

                                                    O właśnie..... martwa strefa (cholera widzę pierwsze objawy cofania się w
                                                    rozwoju, językowo też:/).... niestety Żaba się spłaca wiec tak szybko jej nie
                                                    wymienie, poza tym mimo jej niedoskonalości i tak ją kocham (w końcu na tym
                                                    polega prawdziwa miłość, no nie??).

                                                    > Znów zły dzień i tyle. Nie przejmuj się i nie poddawaj.

                                                    Jak będę miala wreszcie jakiś dobry dzień to aż sieboję co bym była w stanie
                                                    zrobić ze szczęścia;) (w zasadzie w ciągu ostanich 2 miesięcy był taki ... aż
                                                    jeden...)

                                                    > .... Kurcze, ten brak obrotomierza naprawdę nie ułatwia Ci jazdy;/

                                                    Nie no coś Ty, przynajmniej jedna rzecz mniej do obserwacji podczas jazdy;D

                                                    > Jeśli da się z niej sprawnie przyspieszać po wyjściu z zakrętu - trójka;)

                                                    CZyli trójka.... zaczynamy z Żabą nowe życie... nie no, żartowałam;D

                                                    > Taka redukcja (bez międzygazu ale to sobie odpuść) nigdy nie będzie
                                                    superpłynna, na dwójce moment hamujący jest duży i auto poprostu mocno zwalnia.

                                                    No właśnie to mocne zwalnianie mnie martwilo, czy to jest normalne i czy tak
                                                    powinno być i czy nic się nie dzieje silnikowi, no i zawsze jeszcze wyobraźnia
                                                    mi podpowiada jak w takim momencie auto mocno mi zwalnia a ten z tyłu nie
                                                    przygotowany na to wjeżdza mi w tyłek...dlatego mnie to mocne zwalnianie wkurzało.

                                                    > A mnie foki, będzie trzeba go umyć wkrótce (wtedy to dopiero będzie padać;)).

                                                    Aaaaa Foka...... ale to o Polonezie czy o focusie?? Bo w zasadzie pasuje nawet
                                                    do obu:) Ejjj nie umylbyś Żaby przy okazji, taki dizeńdobroci dla zwierząt,
                                                    co??? ;DDD

                                                    > > Czyja?????????? Teraz musiz powiedzieć!!!!
                                                    >> Zgaduj sobie;p

                                                    O kurcze - jeszcze wiecej kombinacji niż przy miastach....;(
                                                    A. Rodzina, B. Znajomi C. Dziewczyna D. Pracodawcy/ Wspólpracownicy w pracy/
                                                    studiach E. .... Linia z NC?????;););O

                                                    > Hmm, podobno niedużo ich jeszcze mam;)

                                                    Ja też niedużo, ale cholery wychodzą wtedy kiedy zapominam już, że je mam, a one
                                                    wtedy się ujawniają;> i jak tu zaprzeczyć, że przedmioty martwe nie mogą być
                                                    złośliwe;D
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.07, 23:43
                                                    no-comments napisała:

                                                    > CZyli mamy aż 2 możłiwości;) To od czego zaczynasz;) I
                                                    > najważniejsze pytanie - kiedy;D

                                                    Jeszcze nie zdecydowałem;) A jak byś sobie życzyła? Tzn pytam o kolejność, nie termin;)

                                                    > Ale gdyby tak łatwo dało się Ciebie podpuścić to by nie było
                                                    > ciekawie:D

                                                    Jestem czujny. Zazwyczaj;)

                                                    > Fakt- niektózy to potrafią - po prostu jadą prosto koleinami,
                                                    > tylko ja wśród nich sie bujam od koeliny do koleiny, a czasem
                                                    > jeszcze pół na pół (jedną osią auta w koleinie, a drugą na
                                                    > drodze;), ale ja jestem nerwowa to i auto nerwowo reaguje, może
                                                    > jakby puściła to by samo jechało koleiną;) Może wypróbuję;)

                                                    To lepiej wychodzi w większych autach z szerokimi opoanami - mieszczą się lepiej w koleiny po tirach;) Mam nadzieję, że nie miałaś na myśli osi ale stron - jedna w koleinie, druga poza, prawda? Bo jeśli osie to jak najszybciej sprzedaj tego krzywego grata!;)

                                                    > A po zakrętach nie puszczam - to znaczy teraz nie wiem, jak robię, > bo na kursie to puszczałam w ten sposób, że kierownica odkręcała
                                                    > mi się praktycznie w dłoniach tak, że teoretycznie miałam z nią
                                                    > kontaktakt, teraz nie wiem jak robię.

                                                    Raczej nie zakrętach tylko skrzyżowaniach, na których się skręca. Na zakrętach raczej nie obracamy tak mocno kierownicy.

                                                    > Nie MI a Mnie....;) Sorry, jeden do jednego;) Tylko blagam ien
                                                    > kontynuujmy tego, ja też już nie będę:D

                                                    Zdarza się nawet najlepszym... a tymbardziej mi...mnie;)

                                                    > BO dla Ciebie ważne są mosty i inne namacalne rzeczy, a na
                                                    > namacalnych rzeczach świat się nei kończy. Wyobraź sobie, że teraz > wszyscy studenci w Polsce studiowaliby na Politechnice(...)

                                                    Cały czas ograniczasz mnie to tych śrubek;) Pisałem, że nauki społeczne też są ok, no w większości przynajmniej. Chociaż w każdej dziedzinie można, jak sądzę, znaleźć przykłady marnotrawienia sił i środków. A w ogóle to niepotrzebnie bronię swojego stanowiska, na początku napisałem, że jest ono pewnie niesprawiedliwe;)
                                                    Ale co świat zyskuje dzięki doktoratowi o mołdawskich poetach? Mamy lepsze mosty, dzieci w przedszkolach są bardziej uśmiechnięte czy indeksy na giełdach idą w górę?

                                                    > Ale jak oni się wtedy oburzają jak się ich odeśle do wyszukiwarki > - normalnie gwałt na ich osobowości w bialy dzień;)

                                                    I pewnie pytają o to samo na innych, niewłaściwych forach.

                                                    > Masz szczęście, że to relacja wzajemna i obojgu nam to sprawia
                                                    > frajdę by bym się mogła obrazić;) A rola osiołka co dziwne nawet
                                                    > mi tu odpowiada;) Szkoda, że ja nie jestem choćby pseudoekspertem > w niczym co bym mogła poczuć jak to jest uszczęśliwać innych
                                                    > wiedzą...ehhhhh...

                                                    Prawdę mówiąc, to nie o Ciebie mi chodziło;) Wiesz, ani przez chwilę nie wydawało mi się, że piszę Ci rzeczy oczywiste. W innym wątku to ja byłem takim osiołkiem a Ty cytowałaś artykuły PoRDa;)

                                                    > Ojjj to nie jest fajne, dlatego ostatnio ruszyłam na
                                                    > pomarańczowym, bo nie chciałam już widzeć tego wkurzonego gościa
                                                    > za mną..pochód był jednoosobowy ale jednak;)

                                                    Ruszyłaś na pomarańczowym?? No weź, tak się gubi "ogon" ale nie robi się tak w normalnych sytuacjach. Można dostać strzała z boku i umrzeć, chcesz? Nie uważasz, żę będzie to gorsze od trąbiącego gościa z tyłu?

                                                    > Hehe co prawda małe jest prawdopodobieńśtwo, że by to jakikolwiek > policjant łyknął, ale za to jakby jakikolwiek sie na to złapał.... > uciecha do białego rana:D

                                                    Hehe, sam sobie wyobraziłem, jak próbuję przekonać do tego jakiegoś aspiranta na poboczu;) Skończyłoby się pewnie na "dołku";)

                                                    > O właśnie..... martwa strefa (cholera widzę pierwsze objawy
                                                    > cofania się w rozwoju, językowo też:/)....

                                                    To nie cofanie się w czymkolwiek, to 33 stopnie i wysoka wilgotność...

                                                    > niestety Żaba się
                                                    > spłaca wiec tak szybko jej nie wymienie, poza tym mimo jej
                                                    > niedoskonalości i tak ją kocham (w końcu na tym polega prawdziwa
                                                    > miłość, no nie??).

                                                    Miłość do tony blachy i plastiku... Lubię Cię, No-Comments;)
                                                    A sam lubię raczej jeździć niż jeździć konkretnym samochodem. Chociaż na myśl o pozbyciu się poldka robi mi się smutno;)

                                                    > Jak będę miala wreszcie jakiś dobry dzień to aż sieboję co bym
                                                    > była w stanie zrobić ze szczęścia;) (w zasadzie w ciągu ostanich 2 > miesięcy był taki ... aż jeden...)

                                                    Wygrałaś wyścig w Le Mans w tym dobrym dniu? Ty chyba przywiązujesz za dużą wagę do każdego małego potknięcia a nie zauważasz wszystkiego, co robisz dobrze.

                                                    > Nie no coś Ty, przynajmniej jedna rzecz mniej do obserwacji
                                                    > podczas jazdy;D

                                                    Ale za to jedna rzecz do zastanawiania się więcej. A tak miałabyś ten budzik z czerwonym polem na końcu i wiedziałabyś kiedy zmieniać biegi bez kombinowania.

                                                    > No właśnie to mocne zwalnianie mnie martwilo, czy to jest normalne > i czy tak powinno być i czy nic się nie dzieje silnikowi, no i
                                                    > zawsze jeszcze wyobraźnia mi podpowiada jak w takim momencie auto > mocno mi zwalnia a ten z tyłu nie przygotowany na to wjeżdza mi w > tyłek...dlatego mnie to mocne zwalnianie wkurzało.

                                                    Tak, to normalne, nie, nic się nie dzieje. Nie zwalniasz aż tak mocno, żeby ktoś w Ciebie uderzył. I nie robisz tego w niespodziewanym momencie tylko tam, gdzie zwalnianie jest dość oczywiste. Jeździsz z listkiem?

                                                    > Aaaaa Foka...... ale to o Polonezie czy o focusie?? Bo w zasadzie > pasuje nawet do obu:) Ejjj nie umylbyś Żaby przy okazji, taki
                                                    > dizeńdobroci dla zwierząt, co??? ;DDD

                                                    Dlaczego do obu? To o focusie, jest upieprzony po sam dach;) Mogę umyć Żabę, nie ma sprawy. Tzn umyje go automat na myjni, szkoda czasu na zabawę samemu z tym;) Ale przynajmniej się nią przejadę;)

                                                    > O kurcze - jeszcze wiecej kombinacji niż przy miastach....;(
                                                    > A. Rodzina, B. Znajomi C. Dziewczyna D. Pracodawcy/
                                                    > Wspólpracownicy w pracy/
                                                    > studiach E. .... Linia z NC?????;););O

                                                    No to chyba jasne, nie? Pisałbym to gdybym nie chciał, żebyście czuły się odrobinę odpowiedzialne za stan mojego owłosienia?;)

                                                    > Ja też niedużo, ale cholery wychodzą wtedy kiedy zapominam już, że > je mam, a one wtedy się ujawniają;> i jak tu zaprzeczyć, że
                                                    > przedmioty martwe nie mogą być złośliwe;D

                                                    Kogo obchodzi jeden czy 2 siwe włosy? Niektóre przedmioty martwe są takie dlatego, że kiedyś były złośliwe właśnie;)
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 24.08.07, 06:06
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Jeszcze nie zdecydowałem;) A jak byś sobie życzyła? Tzn pytam o kolejność, nie
                                                    termin;)

                                                    Jeśli bierzemy pod uwagę praktyczność rozwiązań to czewkę masz po drodze;)

                                                    > Jestem czujny. Zazwyczaj;)

                                                    W takim razie muszę się nauczyć lepiej usypiać czujność;)

                                                    > Mam nadzieję, że nie miałaś na myśli osi ale stron - je
                                                    > dna w koleinie, druga poza, prawda? Bo jeśli osie to jak najszybciej sprzedaj
                                                    tego krzywego grata!;)

                                                    A faktycznie, chodziło o strony:D Kurcze przez chwilę póbowałam to sobie
                                                    wyobrazić te osie....;)

                                                    > Ale co świat zyskuje dzięki doktoratowi o mołdawskich poetach? Mamy lepsze
                                                    mosty, dzieci w przedszkolach są bardziej uśmiechnięte czy indeksy na giełdach
                                                    idą w górę?

                                                    Zyskujemy jednego bardziej szczęśliwego z mozliwości realizacji swoich pasji
                                                    człowieka - a to już cholernie dużo - dzięki temu szczęśliwsza jest jego jego
                                                    żona/ jej mąż, jego/jej dzieci - w naszym cholernie znerwicowanym, przeżartym
                                                    marazmem społeczeństwie to już coś, nawet jeśli życia to nikomu nie uratuje.

                                                    > I pewnie pytają o to samo na innych, niewłaściwych forach.

                                                    No właśnie i pewnie spotykają się z jeszcze większym oburzeniem;)

                                                    > Prawdę mówiąc, to nie o Ciebie mi chodziło;) Wiesz, ani przez chwilę nie
                                                    wydawało mi się, że piszę Ci rzeczy oczywiste. W innym wątku to ja byłem takim
                                                    osiołkiem a Ty cytowałaś artykuły PoRDa;)

                                                    Aaaaa myślałam, że o mnie;D

                                                    > Ruszyłaś na pomarańczowym?? No weź, tak się gubi "ogon" ale nie robi się tak w
                                                    normalnych sytuacjach. Można dostać strzała z boku i umrzeć, chcesz? Nie
                                                    uważasz, żę będzie to gorsze od trąbiącego gościa z tyłu?

                                                    No jasne, że gorsze!! Ale jak ja wsiadam do auta - to rzeczy racjonalne
                                                    przestają być racjonalne, no i jak ruszałąm to jeszcze było zielone, ale krókie
                                                    "jeszcze" więc nie było przeszkód, żeby się nie zatrzymać. Bije się w piersi,
                                                    ale pewnie znów w takiej sytuacji bym to zrobiła znowu (i nie żebym miała robić
                                                    to specjalnie).

                                                    > Hehe, sam sobie wyobraziłem, jak próbuję przekonać do tego jakiegoś aspiranta
                                                    na poboczu;) Skończyłoby się pewnie na "dołku";)

                                                    "Na dołku" czyli areszt tymczasowy????;)

                                                    > To nie cofanie się w czymkolwiek, to 33 stopnie i wysoka wilgotność...

                                                    Eeeee "te" trybiki powinny chodzić pomimo 33 stopni i wysokiej wilgotności.

                                                    > Miłość do tony blachy i plastiku... Lubię Cię, No-Comments;)
                                                    > A sam lubię raczej jeździć niż jeździć konkretnym samochodem. Chociaż na myśl
                                                    o pozbyciu się poldka robi mi się smutno;)

                                                    No właśnie już się w Żabie zakochalam... nic nie poradzę (nie żebym poradzić
                                                    cośchciała, nawet mi z tym dobrze), co nie oznacza, że nei chciałabym się np
                                                    przejechać yarisem albo takim małym FORDem K z ciekawości. A przy robieniu
                                                    prawka było mi totalnie wszystko jedno czym jeźdzę (a trochę tych eLek było) - w
                                                    przeciwieńśtwie do Linii, trzymającej się nachalnie Pszczoły, byle bylo mniejsze
                                                    od corsy D, reszta nie miała znaczenia;D

                                                    > Ale za to jedna rzecz do zastanawiania się więcej. A tak miałabyś ten budzik z
                                                    czerwonym polem na końcu i wiedziałabyś kiedy zmieniać biegi bez kombinowania.

                                                    O nieienenie jeszcze jedna rzecz do zastanawiania się więcej to już nie dla
                                                    mnie;D I pewnie i tak bym kombinowałą zanjąc siebie.

                                                    > Dlaczego do obu? To o focusie, jest upieprzony po sam dach;) Mogę umyć Żabę,
                                                    nie ma sprawy. Tzn umyje go automat na myjni, szkoda czasu na zabawę samemu z
                                                    tym ;) Ale przynajmniej się nią przejadę;)

                                                    A bo w pierwszym momencie pomyślałam o Polonezie i mi nawet pasowało (taki dlugi
                                                    przód jak tylna częśćciała foki, no jak foki leżą to tą tylnią część mająz
                                                    przodu.... no nie ważne, no;). Automat odpada, Żaba ma delikatne blachy, poza
                                                    tym trzeba ją dopieszczać, miłość wymaga poświęceń;D A przejechać się możesz,
                                                    Linia już próbowała:)

                                                    > No to chyba jasne, nie? Pisałbym to gdybym nie chciał, żebyście czuły się
                                                    odrobinę odpowiedzialne za stan mojego owłosienia?;)

                                                    Ehhhh nie chciałam żebyś mówił, że na samą myśl o takich kierowcach jak my z
                                                    Linią wyjeżdzających na drogi siwieją Ci z przerażenia włosy. Miałam nadzieję,
                                                    że przyczyna jest inna;D

                                                    > Kogo obchodzi jeden czy 2 siwe włosy? Niektóre przedmioty martwe są takie
                                                    dlatego, że kiedyś były złośliwe właśnie;)

                                                    Hehehe dobre, A jak to kogo obchodzi - no mnie (znaczy mnie obchodzą moje siwe,
                                                    inne i innych mnie nie interesują;).

                                                    MG obawiam się, że będę zmuszona kontynuować naszą rozmowę na priva (tutaj nie
                                                    odpowiem dlaczego niestety), jeśli chcesz to napisz, maila znasz. W każdym bądź
                                                    razie to nic osobistego:)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.07, 23:26
                                                    Jak sobie życzysz, sprawdź pocztę.
                                                  • linia.frontu ~~Świetny~ pomysł~~!!!!~~:D~~ 18.08.07, 10:31
                                                    no-comments napisała:

                                                    > > Z przyjemnością. A kto wróci potem Twoim samochodem?;)
                                                    > Jak to kto?? Linia! Będziemy tacy pijani, że będzie nam wszystko
                                                    jedno czy już prawo jazdy ma cyz się dopiero produkuje;) Ewentualnie
                                                    zostaniemy w barze do rana i poczekamy 12 godzin aż wytrzeźwieję;) -
                                                    ale upiorna wizja - 12 h z no-comments;D

                                                    Wyśmienicie!!!! To kiedy?????? Ja mogę nie pić!!! A daleko będziemy
                                                    jechać????? :D
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 15.08.07, 16:52
                                                    no-comments napisała:

                                                    > nie boi sie zranienia

                                                    Nie?
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 15.08.07, 20:15
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > no-comments napisała:
                                                    >
                                                    > > nie boi sie zranienia
                                                    >
                                                    > Nie?

                                                    Hmmm to do MG jak rozuiem to pytanie??

                                                    Może lepiej, zeby nikt nie odpowiadał;D
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 15.08.07, 21:56
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Może lepiej, zeby nikt nie odpowiadał;D

                                                    TAK JEST. Zostawiamy drażniącą kwesię:)
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 15.08.07, 09:29
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    No i powiedz mi teraz, że nie widzisz różnicy między ośrodkiem z
                                                    pierwszego miejsca (taki Ty wybrałaś, większość zdaje za pierwszym
                                                    razem) a tym z ostatniego (taki wybrała Linia, o ile teraz zda).

                                                    Pyk się! A kto Ci powiedział, że qwybrałam ten z ostatniego! Nie
                                                    wkurzaj mnie! To, że ja nie zdaję nie znaczy, że inni też! :(

                                                    NC, CO MNIE ZDRADZIŁAŚ? KŁAMSTWO SIĘ WYDAAAAAAAŁO:)
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 07.08.07, 22:45
                                                    no-comments napisała:

                                                    > > I Linia by płakała. A mi by było smutno;)
                                                    > Kurcze komuś by było przykre, nie wierzę:) EEeeee szysbko byście
                                                    sobie znaleźli inny obiekt do rozmów, tudzież zajęli się soba;D

                                                    Ty jesteś jedynym obiektem! Tobie mogę powiedzieć wszystko:).
                                                    Zresztą tej nocy smsowej też nie zapomnę, bez Ciebie bym zginęła...
                                                    Chwilowo natłok spraw, a wiesz, że ta privowa epistoła będzie
                                                    długaaaaa:0. Zbieram siły moralne i wyrabiam się dramatycznie. Ale
                                                    mam prośbę. Pisz mi, cholera. O Żabie, o wszystkim. Ktoś musi coś do
                                                    mnie mówić. :.(
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 08.08.07, 22:33
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > no-comments napisała:
                                                    >
                                                    > > > I Linia by płakała. A mi by było smutno;)
                                                    > > Kurcze komuś by było przykre, nie wierzę:) EEeeee szysbko byście
                                                    > sobie znaleźli inny obiekt do rozmów, tudzież zajęli się soba;D
                                                    >
                                                    > Ty jesteś jedynym obiektem! Tobie mogę powiedzieć wszystko:).
                                                    > Zresztą tej nocy smsowej też nie zapomnę, bez Ciebie bym zginęła...
                                                    > Chwilowo natłok spraw, a wiesz, że ta privowa epistoła będzie
                                                    > długaaaaa:0. Zbieram siły moralne i wyrabiam się dramatycznie. Ale
                                                    > mam prośbę. Pisz mi, cholera. O Żabie, o wszystkim. Ktoś musi coś do mnie
                                                    mówić. :.(

                                                    Ja czekam na dłuuuugą, im dłuższa tym lepsza:))

                                                    Wiesz Linia a ja nei wiem czy chcesz slyszeć o Żabie czy nie, ja wciąż mam taki
                                                    cholerny wyrzut sumienia, że spotkalyśmy się gdy ja byłąm na początku tej
                                                    długiej drogi, wszystko było przede mną, wszystko wydawalo sie nei do
                                                    ogarnięcia, a Ty już wtedy potrafiłaś jeździć, jakoś to zaskakiwało u Ciebie (o
                                                    rany jak ja wtedy marzyłąm o dniu, żebym mogła powiedzieć, że cokolwiek
                                                    zaskakuje), bylaś pełna wiary i niezmąconej nadziei, wspierałaś mnie nie
                                                    oczekując niczego w zamian i to do tego stopnia, że jakoś to wsyzstko
                                                    przetrwałam i jakoś wytrwałam w tym wszystkim dzięki Tobie i teraz mi glupio, że
                                                    ja mam ten kawałej plastiku i Żabę i nie potrafię Cię wesprzeć ani pomóc choć w
                                                    połowie tak jak Ty mnie wtedy, I nei wiem, czy sluchanie o Żabie jakoś tam Cię
                                                    nei rani więc po prostu boję się pisać. A poza tym wiesz, że e-maile nei mają
                                                    ograniczonej jak posty objętości więc wiiesz na co byś się pisała??
                                                    A poza tym przyjedziesz?? Nagadamy się za wszystkie czasy - o wszystkim i za
                                                    wszystko, cholera nawet się spróbuję wyspać wcześniej specjalnie:D No
                                                    Linia...... Ty wiesz, ze ja dla Ciebie wszystko.... tylko już sama nie wiem, co
                                                    chcesz a co nie, a nie chce już naciskac na odcisk ani niepotrzebnie ranić i tak
                                                    zranionej duszyczki.
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 08.08.07, 23:50
                                                    no-comments napisała:

                                                    > Ja czekam na dłuuuugą, im dłuższa tym lepsza:))

                                                    Już mi się układa cała kompozycja maila:). Tylko mnie jeszcze mierzi
                                                    rozdrabnianie wszystkiego na czynniki pierwsze i boję się, że wpadnę
                                                    w oskarżycielski ton wypowiedzi, a to by miało katastrofalne skutki
                                                    dla kompozycji i sensu wypowiedzi - trzeba tak, jak Hłasko:).

                                                    > Wiesz Linia a ja nei wiem czy chcesz slyszeć o Żabie czy nie, ja
                                                    wciąż mam takicholerny wyrzut sumienia, że spotkalyśmy się gdy ja
                                                    byłąm na początku tej długiej drogi, wszystko było przede mną,
                                                    wszystko wydawalo sie nei do ogarnięcia, a Ty już wtedy potrafiłaś
                                                    jeździć, jakoś to zaskakiwało u Ciebie (o rany jak ja wtedy marzyłąm
                                                    o dniu, żebym mogła powiedzieć, że cokolwiek zaskakuje),

                                                    Zupełnie niepotrzebnie:). Jeździć nie umiałam nigdy, w zasadzie
                                                    wmawiałam sobie, że umiem. Tak, wtedy to był ten moment przełamania,
                                                    kiedy mi zaczęło wychodzić, wtedy dzwoniłam do Ciebie tuż przed
                                                    egzaminem, ale to była już Corsa trzydrzwiowa, ta z której
                                                    dzwoniłam, więc już mi nie szło dobrze. A Instruktora w końcu nie
                                                    kopnęłam od Ciebie, za to niezdecydowanie w ilości godzin. Szkoda:).
                                                    Wiesz, że już jakoś przełknęłam fakt marnowania czasu i całego tego
                                                    prawka, więc mogę spokojnie o tym myśleć, tylko nie bardzo mam o
                                                    czym mówić, bo prawka na razie nie robię:).

                                                    > bylaś pełna wiary i niezmąconej nadziei, wspierałaś mnie nie
                                                    > oczekując niczego w zamian i to do tego stopnia, że jakoś to
                                                    > wsyzstko przetrwałam i jakoś wytrwałam w tym wszystkim dzięki
                                                    > Tobie i teraz mi glupio, że

                                                    Ej, bez przesady, bo się zaczerwienię:). Czułam się potrzebna, a to
                                                    bardzo dużo:). Zresztą też mam teraz kaca, bo się kompletnie
                                                    wypaliłam z tym prawkiem i jakoś już nie umiem wykrzesać z siebie
                                                    nic; nie "dlatego", to już trwa od drugiego podejścia, w trzecim
                                                    uprawomocniło się na tyle, że nie umiem zacząć znów w to wierzyć i
                                                    na to czekać. Może, jak zmienię instruktora?

                                                    > ja mam ten kawałej plastiku i Żabę i nie potrafię Cię wesprzeć ani
                                                    pomóc choć w połowie tak jak Ty mnie wtedy, I nei wiem, czy
                                                    sluchanie o Żabie jakoś tam Cię nei rani więc po prostu boję się
                                                    pisać.

                                                    Mam twardy tyłek:), nie tak łatwo mi dokopać! Poza tym jestem
                                                    ciekawa, co u Ciebie słychać, więc pisz zawsze, kiedy masz ochotę -
                                                    wtedy wiem, że jesteś:).

                                                    > A poza tym wiesz, że e-maile nei mają ograniczonej jak posty
                                                    objętości więc wiiesz na co byś się pisała??

                                                    No to mnie akurat martwi najmniej:).

                                                    > A poza tym przyjedziesz?? Nagadamy się za wszystkie czasy - o
                                                    wszystkim i za wszystko, cholera nawet się spróbuję wyspać wcześniej
                                                    specjalnie:D No Linia...... Ty wiesz, ze ja dla Ciebie wszystko....
                                                    tylko już sama nie wiem, co chcesz a co nie, a nie chce już naciskac
                                                    na odcisk ani niepotrzebnie ranić i tak zranionej duszyczki.

                                                    Oh, bez przesady - zdecydowanie przeceniasz mojego Instruktora! A co
                                                    do przyjazdu - cholernie bym chciała i zamierzam przyjechać - przy
                                                    okazji stoczę batalię z moją Mamą, bo świeżo wyremontowany pokój,
                                                    meble, pierdoły. Ale moim zdaniem to może poczekać:).
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 09.08.07, 18:36
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Już mi się układa cała kompozycja maila:). Tylko mnie jeszcze mierzi
                                                    rozdrabnianie wszystkiego na czynniki pierwsze i boję się, że wpadnę w
                                                    oskarżycielski ton wypowiedzi...

                                                    Nie, rozdrabnianie na czynniki pierwsze jest potrzebne - żeby wychwycić każdy
                                                    sens zdarzeń, każde dno i nabrać większegfo obiektywizmu!!

                                                    > Zupełnie niepotrzebnie:). Jeździć nie umiałam nigdy, w zasadzie
                                                    > wmawiałam sobie, że umiem. Tak, wtedy to był ten moment przełamania,
                                                    > kiedy mi zaczęło wychodzić....

                                                    A Ty mi pokaż takiego co umię jeździć i po dziesięciu pakietach?? Egzamin to
                                                    sztuka przekonania egzaminatora, że nadal wierzymy, że jeździć umiemy i przy
                                                    okajzi uniknięcie cholernych błędów, których potem unikać już własnym autem nie
                                                    będziemy bo nikt od przejechanej lekko podójnej ciągłej nie ginie.
                                                    A poza tym będzie robić to prawko dalej i już:)

                                                    > Ej, bez przesady, bo się zaczerwienię:). Czułam się potrzebna, a to
                                                    > bardzo dużo:). Zresztą też mam teraz kaca, bo się kompletnie
                                                    > wypaliłam z tym prawkiem i jakoś już nie umiem wykrzesać z siebie
                                                    > nic; nie "dlatego", to już trwa od drugiego podejścia, w trzecim
                                                    > uprawomocniło się na tyle, że nie umiem zacząć znów w to wierzyć i
                                                    > na to czekać.

                                                    I dlatego to ja mam kaca moralnego, że dla mnie między innymi wypaliłaś się
                                                    doszczętnie z tym prawkiem i zabrakło tego wszystkiego, czego potrzebujesz dla
                                                    Ciebie. Ale na szczęście wiara jest bezrozumna, jej nie potrzebne są
                                                    potwierdzenia w rzeczywistości - w każdej chwili może przyjść i powalić nas
                                                    swoją prostotą myslenia, dlatego wciąż mam nadzieję, że wróci do Ciebie.

                                                    > Może, jak zmienię instruktora?
                                                    Moje zdanie już znasz:P

                                                    > Mam twardy tyłek:), nie tak łatwo mi dokopać!

                                                    Ale nie tak twarde serce co?

                                                    > Poza tym jestem ciekawa, co u Ciebie słychać, więc pisz zawsze, kiedy masz
                                                    ochotę - wtedy wiem, że jesteś:).

                                                    Czasem też bym chciała komuś napisać, komuś powiedzieć, tak naprawdę tylko
                                                    garstka ludzi wie o mojej Żabie, w zasadzie z nikim o niej nie rozmawiam, w
                                                    obóle coraz rzadziej rozmawiam... "dorosłość jak początek umierania".... ale
                                                    nadal jestem, tylko czasem bardziej niechętna i zmęczona niż bym chciała

                                                    > Oh, bez przesady - zdecydowanie przeceniasz mojego Instruktora!

                                                    Ja ich potrafię tylko nei do ceniać - przecież wiesz;)

                                                    > A co do przyjazdu - cholernie bym chciała i zamierzam przyjechać - przy okazji
                                                    stoczę batalię z moją Mamą, bo świeżo wyremontowany pokój, meble, pierdoły. Ale
                                                    moim zdaniem to może poczekać:).

                                                    Uffff to ja zwieram powoli szyki:D
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 07.08.07, 18:29
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > A co do "cokolwiek": dałem Ci dzisiaj 2 sprzeczne rady, wybierz sobie tą,
                                                    która bardziej Ci leży i konsekwentnie stosuj;)

                                                    Żaby nie oddam!! A jaka była druga??
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 05.08.07, 17:08
                                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                                    > Szkoda, liczyłem, że właśnie będzie ciekawie;) I dlaczego właśnie baran??
                                                    Pudło, ja zimowy jestem.

                                                    sTRZELEC. KOMPLETNIE SO STRZELCA NIE PASUJESZ:)
                                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 10.08.07, 20:52
                                                    no-comments napisała:

                                                    A propos dróg to czekam na dzień, w którym na każdej granicy Polski
                                                    z innym krajem stanie tabliczka "Uwaga, na terytorium tego kraju na
                                                    całęj długości dróg spotkasz się z
                                                    a) koleinami,
                                                    b) rozpływającym się latem asfaltem
                                                    c) dziurami na dziurach
                                                    d)....itd uwaga - jweżdzasz na włanse ryzyko
                                                    e) no_comments

                                                    Nie mogłam się powstrzymać!!! Just kidding:D. Wracam do lektury:)
                                                  • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 21:09
                                                    Taa, teraz do Ciebie przyjedzie...;p
                                                  • no-comments Re: jazda na 1biegu 10.08.07, 21:21
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > no-comments napisała:
                                                    >
                                                    > A propos dróg to czekam na dzień, w którym na każdej granicy Polski
                                                    > z innym krajem stanie tabliczka "Uwaga, na terytorium tego kraju na
                                                    > całęj długości dróg spotkasz się z
                                                    > a) koleinami,
                                                    > b) rozpływającym się latem asfaltem
                                                    > c) dziurami na dziurach
                                                    > d)....itd uwaga - jweżdzasz na włanse ryzyko
                                                    > e) no_comments
                                                    >
                                                    > Nie mogłam się powstrzymać!!! Just kidding:D. Wracam do lektury:)

                                                    Użżżżż Tyyyyyyyyy niedobra;>

                                                    Ale też się usmiałam na całego:D:D:D:D:D
                                    • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 17:48
                                      No-comments, apropos książek o prowadzeniu: trafiłem ostatnio na coś takiego:
                                      www.petlaczasu.pl/superkierowca/b66509
                                      Nie czytałem, tylko przekartkowałem w księgarni ale wygląda na całkiem porządną pozycję.
                                  • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 07.07.07, 21:34
                                    Gość portalu: mg napisał(a):


                                    > A to, jak ważny jest dobry instruktor widać na przykładzie Linii. Jeździć nie
                                    > umie, egzaminów nie zdaje a jaka szczęśliwa;).

                                    MG. Miło było pogadać, dziękuję Ci raz jeszcze za wszystkie rady i próby
                                    tłumaczenia. Ale teraz wracam do lektury kodeksu drogowego.
                                    A z tym szczęściem... ;p
                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                    • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 00:12
                                      Jeszcze trochę poględzę. Przeczytałem Twój post o ostatniej jeździe. Kurcze, sporo tych błędów wyliczasz... Ale wygląda tak, że większość wynika właśnie z braku skupienia, nie z jakichś tragicznych braków wiedzy czy techniki. Nie wiedziałem, że w Wawie są takie długie terminy między egzaminami. 2 czy 3 miesiące bez jazdy to strasznie długo. Ja starałem się mieć przerwy nie dłuższe niż 2 tygodnie (za czasów 20-godzinnego kursu). Ale przy takich teminach to drogo;/
                                      No i dlaczego, do diabła, piszesz o 4. terminie skoro nie miałaś jeszcze 3.??

                                      Mimo wszystko powodzenia, powiedz kiedy trzymać kciuki;)
                                      Pozdrawiam.
                                      • Gość: linia.frontu Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 00:17
                                        :) właśnie odpowiadam na górze:)
                                        Ale to jeszcze chwilkę potrwa:)
                                        • linia.frontu NC!!!! 30.07.07, 14:46
                                          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42106
                                          Znalazłam nam nowe forum, hehehe... :D
                                          • no-comments Re: NC!!!!:) 30.07.07, 23:10
                                            linia.frontu napisała:

                                            > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42106
                                            > Znalazłam nam nowe forum, hehehe... :D

                                            Hahaha juz mnie tam poniosło raz - ale zobacz, że tam ludzie tylko gadają ale
                                            rzadko odpisuja (sądze po ilości odpowiedzi na posty bo wątków nie czytałam),
                                            poza tym obawiam się, ze zawładnęłybyśmy calym forum i wszyscy by sie stamtąd
                                            wynieśli w przedbiegach stwierdzając, że jednak nie jest z nimi tak źle skoro
                                            można mieć TAKIE problemy;)

                                            Chociaż z drugiej strony jest coś gorszego niż nas czytać - jeździć znami;P
      • maruda.r Re: jazda na 1biegu 08.07.07, 18:09
        no-comments napisała:

        W końcu
        > jeden mnie zmusił (no dobra przekonał, ale łatwego zadania nie miał;), żeby
        > spróbowac jedynkę wrzucić przed dojazdem do zakrętu i.... autko wbrew moim
        > przewidywaniom isę nie rozsypało, a zalatą jedynki było to, że prędkość
        > pokonywania zakrętu jest wtedy tak mała (aż normalnie chcialam pomóc temu autku
        > ,
        > żeby sie trochę prędzej ruszyło;), że nie ma szans na to, że np wylecisz z
        > zakrętu - zawsze mozna zareagować i zawsze zdążysz sie np rozejrzeć czy nie
        > wjeżdzasz na ciagłą.

        *****************************************

        Prędkość, bieg, obroty - to wszystko musi być dostosowane tak, aby zakręt
        pokonać skutecznie w konkretnych warunkach konkretnym samochodem. Trzymanie się
        tu jakiś ścisłych reguł jest nie porozumieniem.

        Mój instruktor mawiał tak: zostaw redukcję w spokoju, zajmij się wytracaniem
        prędkości i obserwacją skrzyżowania, a bieg wrzucić taki, jaki w decydującym
        momencie uznasz za właściwy. Trudno bowiem przy dojeżdżaniu do skrzyżowania
        ocenić, na jakim biegu będziemy je pokonywać.

    • Gość: Michał Re: jazda na 1biegu IP: *.pl 01.07.07, 17:53
      A co Wy znowu za pierdoly opowiadacie. A na placu to na trojce pewnie jezdzicie,
      a i wsteczny ma jedynke i dwojke (tzn. jeden do ruszenia ze wstecznego a drugi
      do jazdy do tylu), ech... troche logiki. A i nie mowic na skrzyzowanie zakret i
      bron Boze nie pokonywac skrzyzowan na jedynce (zeby nie wypasc, hehe :))
      • Gość: natalia Re: jazda na 1biegu IP: *.eranet.pl 01.07.07, 18:02
        Michał, jak ja Ci współczuje tej nienawisci do wszystkich dookoła...
        • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 20:48
          Nic konkretnego się nie dowiedziałam tutaj. Może z ostatnich postów coś kumam
          bo reszta nie na temat... A już napewno dalekie są mi hasła "reduktor" czy
          wysprzęglanie". Gdzie takich rzeczy uczą, w Warszawie? Robią sieczke z mozgu.
          Czyli 1 bieg dopiero po zatrzymaniu się??? Tak?
          • Gość: natalia, , Re: jazda na 1biegu IP: *.eranet.pl 01.07.07, 21:08
            tekst z reduktorem i wysprzęglaniem to cytaty z opowiadania Hlaski, metafora do
            całości wątku.
            • linia.frontu Posty moje i mg - OFF TOPIC!!! Nie zwracać uwagi! 01.07.07, 21:18
              Wnikamy w sposób działania skrzyni biegów innego typu.

              tekst z reduktorem i wysprzęglaniem to cytaty z powieści Hlaski, metafora do
              całości wątku.

              Przepraszam, musiałam:/.
              • linia.frontu Posty moje i Człowieka-Pająka też - OFF TOPIC!!! 01.07.07, 21:21


        • Gość: Michał [OT]Re: jazda na 1biegu IP: *.pl 02.07.07, 11:04
          Nienawisci? Alez ja kocham wszystkich dookola :)

          A ze sie nie cakckam w swoich wypowiedziach... No nie zachowujcie sie jak 10
          letnie dzieci co sie tak przejmuja. Ten swiat jest troche brutalniejszy, co Was
          nie zabije to Was wzmocni. Z usmiechem przeczytac i zapamietac a nie jak mochery
          sie obruszac. Ile Wy macie lat 10 czy 70?
    • Gość: matx6 Re: jazda na 1biegu IP: *.satfilm.net.pl 01.07.07, 20:51
      Koleżanka na tym filmiku to dopiero ma problem z jedynką )))

      www.youtube.com/watch?v=Y4pA3U5kDxg
      • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 21:10
        Koleżance radzę przećiczyć ten manewr :))
        • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 21:13
          upss..zapomniałam dodać ;)
          www.youtube.com/watch?v=15XQx6PMv0U&mode=related&search=
      • maruda.r Re: jazda na 1biegu 08.07.07, 18:00
        Gość portalu: matx6 napisał(a):

        > Koleżanka na tym filmiku to dopiero ma problem z jedynką )))
        >
        > www.youtube.com/watch?v=Y4pA3U5kDxg

        ****************************************

        Twierdzę, że to system szkolenia ma problemy z samym sobą. Jazda w mieście
        powinna służyć przede wszystkim obyciu z ruchem, a nie być nauką kojarzenia,
        gdzie co jest w samochodzie i do czego służy.

    • Gość: PrEzEs_RuMiA Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 23:41
      jedynka służy tylko i wyłącznie wtedy kiedy samochód staje w miejscu.Dopuki
      samochód sie toczy powinno użyć się biegu drugiego
    • daga1974 Re: jazda na 1biegu 06.07.07, 09:07
      "jedynka" służy tylko do ruszania ! jak jakiś instruktor każe Ci redukować do
      niej podczas jazdy lub przed zakrętem to nie powinien uczyć ! i dziwić się
      później ,że procent zdawalności jest nikły ...
      • Gość: kenny Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 00:06
        nie wiem jak w innych samochodach... ale w aveo dało sie jechac na dwójce z
        prędkością ~10km/h. tymczasem w golfie 4 1.9 TDI zawsze wrzucam jedynke jeśli
        jadę poniżej 18km/h, bo niżej już ciężko jest jechac, zdarzylo mi sie raz, że
        silnik mi zgasł przy prędkości ok. 15km/h. Dlatego czasami wrzucam 1 podczas
        jazdy (np. powolne toczenie się), ale od 20km/h już zawsze 2 przełożenie
    • malutki_kwiatusek Re: jazda na 1biegu 17.07.07, 07:54
      na skrzyzowaniu na 1dynce?! jak Ty to robisz? :O
      • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 22:42
        ojejej co tu się dzieje! nie wiem dlaczego ale zawsze tak podczepiają się do
        mojego wątku :) no, no linia frontu! ;p
        Ja jezdziłam na punto, owy instruktor kazał redukowac do jedynki. Po tej
        redukcji pozegnałam się z panem instruktorem i drugi raz juz nie przyszłam na
        jazde.
        • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 18.07.07, 22:58
          Gość portalu: beta napisał(a):

          > ojejej co tu się dzieje! nie wiem dlaczego ale zawsze tak podczepiają się do
          > mojego wątku :) no, no linia frontu! ;p

          Co ja??? To MG ;p
          • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 18.07.07, 23:00


            Gość portalu: beta napisał(a):

            > no, no linia frontu! ;p

            Faktycznie nieźle to wygląda... ;p
        • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 23:58
          Chyba trochę zbyt gwałtownie zareagowałaś;) Pierwszy bieg to nie żaden specjalny tylko do ruszania. Jeśli jechałaś bardzo wolno redukcja do jedynki jest dopuszczalna (a nawet zalecana). Pisałem to już na początku (zanim mnie Linia.Frontu dopadła;)).
          • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.07, 22:24
            oj ta linia frontu ;)
            Przeskoczyłam na skodę i tu jednak musiałam redukować do jedynki na
            skrzyzowaniach bo inaczej gasł, punciak spokojnie kręcił się na 2biegu. Ale co
            ja porownuje te dwa samochody..:)
            • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 20.07.07, 01:06
              Gość portalu: beta napisał(a):

              > oj ta linia frontu ;)

              Ależ do tanga trzeba dwojga:D

              > Przeskoczyłam na skodę i tu jednak musiałam redukować do jedynki na
              > skrzyzowaniach bo inaczej gasł, punciak spokojnie kręcił się na 2biegu. Ale
              > co ja porownuje te dwa samochody..:)

              O! A jaka Skodziana??? :)
              Mój kumpel jeździ "Faworytką", muszę go zapytać...
              • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 21:12
                skoda oktavia, a tak na marginesie to jutro egzamin :)idę spać bo padam z nóg
                po tym całym tygodniu...
                • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 21.07.07, 15:13
                  Gość portalu: beta napisał(a):

                  > skoda oktavia, a tak na marginesie to jutro egzamin :)idę spać bo padam z nóg
                  > po tym całym tygodniu...


                  O! No to koniecznie zdaj relację!!! :)
                  Będzie dobrze! :)
                  • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 17:19
                    Zdałam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Yeahhh... :p
                    kurde ale co ja tu robie idę załozyc wątek, jest sie czym chwalić! ;))))
                    • Gość: mg Re: jazda na 1biegu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.07, 23:38
                      Gratuluję. Musiałaś redukować do jedynki?;)
                      • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 11:53
                        Dzięki :) to jest kwestia wyczucia autka, jak się dusi na 2 to szybko zmieniam
                        na 1 i tyle ;)
                    • linia.frontu Re: jazda na 1biegu 22.07.07, 13:00
                      Gość portalu: beta napisał(a):

                      > Zdałam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Yeahhh... :p
                      > kurde ale co ja tu robie idę załozyc wątek, jest sie czym chwalić! ;))))



                      Jak to co??? No nam sie chwalisz:D
                      Moje GRATULACJE (taaaaaaakie wielgalachne!!!!)!!!!!!!!!!!! :D
                      Oby plastik szybko wydali:D
                      Jak bylo na oblewaniu????
                      • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 14:44
                        Dzięki ;)
                        > Jak bylo na oblewaniu????
                        no trochę pofolgowałam...chyba nic dzisiaj nie przełkne ;)
    • Gość: beta Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 17:19
      niedługo bedzie to najdłuzszy tasiemiec na tym forum ;p
      • piotr33k2 Re: jazda na 1biegu 04.08.07, 00:07
        wrzućcie juz w końcu dwójke, he he.
    • dezetgie Re: jazda na 1biegu 04.08.07, 20:07
      źle ci karze redukować. Zakręty pokonuje się na drugim biegu. Dopiero gdy musisz
      się zatrzymać to stajesz i wrzucasz pierwszy bieg.
    • naprawdetrzezwy Przecież nie ma sprzeczności w tym, co mówią. 09.08.07, 12:10
      Na jedynce ruszasz i (czasami) hamujesz nią (redukcja).
      Nie jeździsz na pierwszym biegu (co do zasady, gdyż mogę wykazać parę sytuacji, w których jedynka jest jedynym słusznym biegiem do wykorzystaywania).

      Ty masz nauczyć się niejeżdżenia na pierwszym biegu, gdyz musisz wyrobic sobie prawidłowe odruchy, których jako niekierowca nie masz.
      Wykonujesz więc polecenia instruktorów: ruszasz na pierwszym biegu i zmieniasz go na inny. Czasem hamujesz silnikiem uzywając pierwszego biegu. Nie jeździsz na pierwszym biegu.
      W czym problem? :-)
      • Gość: beta Re: Przecież nie ma sprzeczności w tym, co mówią. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.07, 18:16
        Linia f. może mały urlopik od forum? ;) bo widzę, że jesteś
        forumoholiczką ;)) pozdrawiam
        • linia.frontu Re: Przecież nie ma sprzeczności w tym, co mówią. 11.08.07, 22:20
          Gość portalu: beta napisał(a):

          > Linia f. może mały urlopik od forum? ;) bo widzę, że jesteś
          > forumoholiczką ;)) pozdrawiam

          Anenrnrnrnr! Jazdanapierwszymbieguholiczką, tudzież, no, bądźmy
          szczerzy... mgholiczką:D. MG nie chce przejśc na priva, a ja się
          zakochałam;))). Przepraszam, że zagarnęłam Twój wątek:(
        • linia.frontu Re: Przecież nie ma sprzeczności w tym, co mówią. 11.08.07, 22:22
          Gość portalu: beta napisał(a):

          > Linia f. może mały urlopik od forum? ;) bo widzę, że jesteś
          > forumoholiczką ;)) pozdrawiam


          Poza tym dlaczego jaaaaaaaaa??? MG jest tu dwa razy więcej, tylko,
          że MG jest sprytny i się nie rzuca w oczy:). A No Comments??? ;)))
          • Gość: beta ok dość tej jazdy na 1biegu, wrzucam 2 ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 18:56
            • linia.frontu Re: ok dość tej jazdy na 1biegu, wrzucam 2 ;) 13.08.07, 21:25
              Hehe, a my się tyrpiemy: tyrp, tyrp... Właśnie od jakiegoś czasu
              myślę, że to genialna matafora, ta jazda na pierwszym, w kontekście
              tego, co sobie tam z MG i NC płodzimy:).
              • Gość: mg Re: ok dość tej jazdy na 1biegu, wrzucam 2 ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.07, 22:09
                linia.frontu napisała:

                > Hehe, a my się tyrpiemy: tyrp, tyrp...

                Nie! Gaz w podłodze i wrrrrr, pędzimy... może dosyć powoli ale za to głośno;)

                > Właśnie od jakiegoś czasu
                > myślę, że to genialna matafora, ta jazda na pierwszym, w kontekście
                > tego, co sobie tam z MG i NC płodzimy:).

                Hm, mam nadzieję, że nieskutecznie;)

                Beta - zostaw tę dźwignię, mi starczy na razie ten jeden wątek;)
    • wadu Re: jazda na 1biegu 12.08.07, 21:37
      ten instruktor pomylił chyba biegi jedynkę z dwujką
      • Gość: zaletu Re: jazda na 1biegu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 20:05
        Z dwujką? Niemożebne.
    • linia.frontu .:: ~~Do NC!~~ ::. 18.01.08, 21:11
      Wyciągam stary wątek, żeby się nie zarchiwizował.

      To dobry chłopak, tylko ostatnio oboje byliśmy w dołku, to wszystko.
      Ale już chyba wiem, jak mu pomóc.
      Tylko to będzie takie cholernie trudne.
      Będzie mi go brakowało, jak to się już naprawdę przewali.
      Pyknę jakoś w week, muszę wstać jutro na seminarium.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja